Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie

19.12.09, 19:26
tak mnie natchnęło, przy okazji wątku o prezentach. może prezenty tylko dla
dzieci. Ale czego nasze dzieci przy okazji uczymy?
jest też na tym forum wątek nt "czy oszczędzamy na zajęciach dla dzieci".
jakoś mnie nie dziwi, że generalnie każda Matka Polka i Ojciec Polak wolą
sobie od ust odjąć, ale na angielski dla Dziecka musi być.
Matkę nie stać na fryzjera i wygląda jak kocmołuch, ale dziecko ma super deskę
snowbordową (to już nie jest przykład z forum, ale raczej przykład który ma
obrazować, gdzie osobiście widzę problem).
Jest dla mnie oczywiste - jeśli rodzina przymiera głodem, to najpierw karmi
się dzieci. ale jeśli jest wogóle skromnie, to czy powinniśmy dziecko stawiać
na "piedestale" a o własnych potrzebach zapominać? ja myślę tak: jak nie ma
kasy na prezenty, to nie ma dla nikogo. jeśli trzeba pójść do okulisty, to
najpierw pójdzie mój syn, a potem ja. ale nie będzie tak, że on jedzie na
zimowisko kosztem tego, że mnie nie stać na wizytę u okulisty i okulary.
niestety na tym forum, a przede wszystkim wszędzie do okola widzę 2 problemy:
"zastaw się i postaw się" i drugie - "wszystko dla dziecka".
napiszcie jak Wy to widzicie.
    • anula36 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 19:52
      Widze to bardzo podobnie do ciebie.Tak bylam wychowywana.
      Znam niestety duzo takich dzieci - obecnie nastolatkow lub doroslych ktorzy maja ogromne poczucie krzywdy ze przestali byc w centrum wszechswiata - bo rodzice poupadli na zdrowiu czy finansowo ( emerytura) a nie daj boze sami potrzebuja pomocy.
    • gaja268 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 19:55
      Ja wychodzę z założenia, że wszystko można podzielićsmile Nie rozumiem
      np. postawy ludzi, którzy żyją w pewnym niedostatku i mówią "skórki
      od chleba jemy, bo dziecko musi mieć: jogurt, owoce"itp. Wychowywałam
      się biednie, nie była pieniędzy na nic(albo na wszystko brakowało)i
      jak były dwa jabłka to mama dzieliła je dla wszystkich, jak były dwa
      wafelki- tak samo. Wiadomo, że dziecko głodne chodzic nie ma, ale
      rodzice tez nie. Pod choinka powinny byc prezenty dla wszystkich-
      nawet jesli bedzie to przysłowiowa już czekolada...Jesli nie stac
      mnie na chleb, to nie zapisuje dziecka na angielski...Inaczej to
      widze, jeśli dziecko choruje- mogę chodzić głodna, ale zrobię
      wszystko żeby je leczyć.
      • wiatro-dmorza Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 20:13
        Ale niekupowanie prezentów dla dorosłych wynika często nie z
        oszczędności, ale z pewnego minimalizmu i niechęci do durnostrojek i
        łażenia po sklepach w tłoku
    • ewagorak Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 20:12
      Tak się składa, że my z M najpierw myślimy o dzieciach. Mowa tu o ich
      podstawowych potrzebach (wychowanie, jedzenie, zdrowie, ubranie, edukacja).
      Jeśli dziecko chce coś extra, to możemy potraktować to jako nagrodę za..., lub
      jako prezent (urodzinowy, gwiazdkowy itd.). Na piedestale dzieciaków nigdy nie
      stawiałam, bo mam mnóstwo swoich zainteresowań i pasji. Staram się traktować
      dzieci po równo. Owszem są pewne odchylenia od normy, bo najstarszy ma najwięcej
      obowiązków (jest moją prawą ręką) i musi dawać dobry przykład rodzeństwu.
      Z drugiej strony moje dzieci od strony materialnej mają wszystko zapewnione, ale
      mają też obowiązki (stosowne do wieku) i wiedzą, że muszą się z nich wywiązywać
      smile Jeśli chcemy coś mieć, coś osiągnąć jako rodzina, to wszyscy musimy na to
      zapracować.
    • nessska Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 20:19
      a może na przykład rodzice kochają swoje dzieci bardziej niż siebie i dlatego
      tak...?
      • gaja268 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 20:27
        Oczywiście, że kochają swoje dziecko bardziej niż siebie! Ale to nie znaczy, że mają się dla niego zagłodzić i zaharować. Chociaż bardziej jestem już za zaharowywaniem się niż za głodzeniem...I wszystko w granicach rozsądku! Dziecko nie musi(chociaż dla jego rozwoju lepiej żeby miało)chodzić na angielski, balet, karate, dostawać drogich zabawek itp. I o to chyba w tym wątku- że niektórzy rodzice doprowadzają tę rodzicielską miłość do granic absurdu...Musimy mieć siłę i chęci aby z dziećmi być- towarzyszyć im. Musimy je nauczyć, że są słabsi, biedniejsi, co to jest sprawiedliwość, jak sie dzielić. Dlatego "stawianie na piedestale" jest z punktu widzenia wychowania niebezpieczne.
      • iza1973 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 20:28
        jestem prawie pewna, że większość z nas bardziej kocha dzieci, od siebie samej.
        i - ja chyba też tak mam.
        może się to odzwierciedlać między innymi za pomocą zjawiska które roboczo
        nazywam "wszystko dla dziecka". ale jest pytanei czy to jest mądra miłość, i jak
        wpływa na wychowanie dzieci.
    • alin9 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 20:32
      Ja wychodzę z założenia, że wszystko można podzielićsmile Nie rozumiem
      np. postawy ludzi, którzy żyją w pewnym niedostatku i mówią "skórki
      od chleba jemy, bo dziecko musi mieć: jogurt, owoce"itp. Wychowywałam
      się biednie, nie była pieniędzy na nic(albo na wszystko brakowało)i
      jak były dwa jabłka to mama dzieliła je dla wszystkich, jak były dwa
      wafelki- tak samo. Wiadomo, że dziecko głodne chodzic nie ma, ale
      rodzice tez nie. Pod choinka powinny byc prezenty dla wszystkich-
      nawet jesli bedzie to przysłowiowa już czekolada...Jesli nie stac
      mnie na chleb, to nie zapisuje dziecka na angielski...Inaczej to
      widze, jeśli dziecko choruje- mogę chodzić głodna, ale zrobię
      Zgadzam się z gają.Ja nie raz musiałam dzieciom powiedzieć nie(i wytłumaczyć
      dlaczego).To boli ale żadna ujma moim zdaniem.Jednak gdy dziecko chodziło na
      jakieś zajęcia bo było mnie na to stać a przejściowo powinęła mi się noga,nie
      widzę powodu zawieszenia tego na stałe.Co do porównań.Głodzić się dla kilku
      stów-głupota.Jednak moim zdaniem gdy raz w roku chcę kupić ulubiony przysmak za
      kilkanaście złotych to daleko się to ma od piedestałowaniasmile
    • woman-in-the-city Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 19.12.09, 20:55
      Mój syn jest dla mnie ważny, jego potrzeby również, ale moje samopoczucie też.
      Lubię dbac o siebie, miec dobrze ułożone włosy, etc. Nie ma takiej możliwosci,
      ze syn bedzie jezdzic na torze gokartowym i lekcje japońskiego, a ja bede
      wygladac jak małpiszon, bo na fryzjera funduszy już braknie. Priorytetem dla
      mnie jest m.inn. to, by moje dziecko znało wartosc pracy i miało świadomośc, ze
      pieniądze nie rosną na drzewie. Jestem za dawaniem wędki, nie ryby, pomaganie w
      rozwijaniu pasji nie jest złe, ale stwarzanie iluzji dziecku, ze moze miec
      wszystko na zawołanie juz nie.
      • woman-in-the-city miało byc oczywiście "juz tak" n/t 19.12.09, 20:57
      • only_marcopol Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 20.12.09, 10:37
        zgadzam się z woman-in-the-city w 100 % choć przyznam się ze nie zawsze do tego
        stosuję - kiedyś było nam ciężej finansowo i wtedy kupowaliśmy jej mniej zabawek
        i wszystkiego jak się poprawiło to chcieliśmy zeby i ona odczuła tylko nie
        jestem pewna czy to dobrze z wychowawczego punktu widzenia ( a raczej jestem
        pewna że źle sad )
        Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to że nasza sytuacja pogorszyła się jak
        byłam w ciąży i bardzo ale to bardzo wryła mi się w pamięć ta obawa ze nie
        bedzie nas stać na zapewnienie jej podstawowych potrzeb - i moze dlatego teraz w
        ogóle na niej nie oszczędzamy ale chyba czas już zacząć rozsądnie podejść do sprawy.
        Oczywiście nie jest to kosztem nas bo chodzę regularnie do fryzjera i dbam o
        siebie tak samo jak mąż ale jednak sporo wydajemy na nią moze trochę "za sporo" ;p
    • beatrix_75 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 20.12.09, 11:00
      jakis czas temu doszlismy do absurdalnej sytuacji ( no moze ja
      bardziej doszłam ) ze kupowalismy młodemu dużo za dużo .
      NIe były to rzeczy z najwyzszej półki , niegdy tez nie
      głodowalismy , by to kupowac .
      Ale doszło do pewnej maniery ,ze kazde wyjscie na zakupy konczyło
      sie zabaweczka lub gazetką z gadzetem .Młody sie rozbestwił , tym
      bardziej,ze babcie tez nie były lepsze -zawsze jakis słodycz ,
      ksiazeczka itp.
      NA szczescie "obudziłąm sie " w porę z tego stanu .
      Nigdy wiecej !
      Teraz bardzo starannie zastanawiamy sie nad prezentami , co opłaca
      sie kupic biorac pod uwagę uzytecznosc zabawki .
      Jesli chodzi o gazetki - a w zasadzie ksiażeczki - zdecydowalismy
      sie na 1 serię i co jakis czas kupuje .

      W koncu zrozumiałam,ze moje dziecko wcale nie musi miec tylu
      rzeczy , by czuc sie dobrze .
      Ja tez nie , bo częsciowo zaspakajałąm swoje ambicje z dziecinstwa ,
      bo nie było pieniedzy ....
      • marzeka1 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 20.12.09, 12:45
        Izo, mam 2 synów i podobne podejście do twojego w ich wychowywaniu. Moje i męża
        potrzeby są TAKŻE ważne, nienormalna jest dla mnie sytuacja, gdy dziecko ma
        wszystko, co chce, a rodzice sobie z kolei odmawiają bardzo wielu rzeczy.
      • b-b1 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 20.12.09, 15:22
        beatrix_75 napisała:

        > jakis czas temu doszlismy do absurdalnej sytuacji ( no moze ja
        > bardziej doszłam ) ze kupowalismy młodemu dużo za dużo .
        > NIe były to rzeczy z najwyzszej półki , niegdy tez nie
        > głodowalismy , by to kupowac .
        > Ale doszło do pewnej maniery ,ze kazde wyjscie na zakupy konczyło
        > sie zabaweczka lub gazetką z gadzetem .Młody sie rozbestwił , tym
        > bardziej,ze babcie tez nie były lepsze -zawsze jakis słodycz ,
        > ksiazeczka itp.
        > NA szczescie "obudziłąm sie " w porę z tego stanu .
        > Nigdy wiecej !
        > Teraz bardzo starannie zastanawiamy sie nad prezentami , co opłaca
        > sie kupic biorac pod uwagę uzytecznosc zabawki .
        > Jesli chodzi o gazetki - a w zasadzie ksiażeczki - zdecydowalismy
        > sie na 1 serię i co jakis czas kupuje .
        >
        > W koncu zrozumiałam,ze moje dziecko wcale nie musi miec tylu
        > rzeczy , by czuc sie dobrze .
        > Ja tez nie , bo częsciowo zaspakajałąm swoje ambicje z dziecinstwa ,
        > bo nie było pieniedzy ....

        Dokładnie do tego samego wniosku doszłam jakiś czas temu. Spineczki, gazetki,
        nasty komplet kredek, torebeczki, itd...W sumie dużo za dużo...ale kiedy byłam w
        ich wieku nic takiego nie było w sklepach-mimo, że kasa była-więc ja chyba też
        swoje niespełnione życzenia z dzieciństwa w pewien sposób zaspokajałam.
        Powiedziałam stop-kupuję to co jest potrzebne.
        ..ale prezenty (na urodziny, czy pod choinkę)wybierają same i dostają to co chcą
        (oczywiście w granicach rozsądku cenowego)-bez względu na "użyteczność"-zawsze
        rozmawiamy o tym-jeśli zauważam, że to co chcą jest bublem i szybko się
        zniszczy-mówię o tym-i coraz chętniej słuchają-bo były oczywiście takie
        prezenty, które szybko się zepsuły. Prezent ma cieszyć i wcale nie musi być
        użyteczny.Wbrew pozorom sprawdza się taki system-bo co roku widzę, jak coraz
        bardziej myślą nad tym co by chciały, co się szybko nie zniszczy i będą mogły
        się tym "bawić" dłużej.

        • next_gacior Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 20.12.09, 18:03
          Dla mnie potrzeby dzieci są ważne, wiem, że warto inwestować w ich rozwój. Moi rodzice też posyłali mnie na dodatkowy angielski (a było to ponad 20 lat temu). Do nauki motywowało mnie właśnie to, że miałam świadomość, że musieli niektórych rzeczy sobie odmawiać i wiedziałam, że nie mogę ich zawieść. Moja córka chodzi na angielski - 550zł za semestr. Odkładam na ten wydatek z corocznej nagrody, dodatkowych premii. Nie żałuję tych pieniędzy. W skali roku to 92zł miesięcznie. Wolę je tak "zainwestować" niż przejeść , albo odkładać "do skarpety". Syn jest za mały na dodatkowe zajęcia. W przyszłym roku idzie do przedszkola i tam pewnie za niewielką opłatą będzie angielski, plastyka itp.
          Jednak nie wyobrażam sobie zepchnięcia na zupełny margines potrzeb moich lub męża. Chodzę do fryzjera co 3 miesiące, od czasu do czasu kupuję książki, nie odmawiam sobie potrzebnych ubrań. Mamy wprowadzoną zasadę - słodycze tylko w weekendy i to jeden rodzaj np w sobotę batonik, w niedzielę coś innego. Na większe zachcianki córka odkłada do skarbonki (dostaje co jakiś czas po 10, 20zł od dziadków, chrzestnych) i kupuje za swoje na zasadzie - wyda na głupoty, nie będzie miała. Prezenty są na urodziny i święta. Bez okazji kupuję jedynie ubrania, buty itp, raz na jakiś czas pierdółkę np. gumki do włosów, (nie częściej niż raz na kwartał). Córka wie, że pieniądze trzeba szanować, ale nie ma u nas kultu złotówki. Kiedy są gorsze finansowo miesiące, mówię o tym. Wie, że musimy ciężko pracować na utrzymanie naszej czwórki, nie stroi fochów, kiedy odmawiam kupienia czegoś, nie obraża się. Tym większa przyjemność sprawia mi zabranie jej bez okazji do kina czy na małe lody.
    • prakseda_ka Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 20.12.09, 18:44
      mam małe dzieci - syn 4 lata, córka 7 m-cy. Do córki jeszcze nie dociera więc
      mam spokój, a syn został przyzwyczajony - jak mówimy nie ma pieniędzy to nie ma
      i nie ma dyskusji. To co chce zostaje wpisane na listę życzeń do spełnienia (
      jak będę dorosły i zarobię pieniążki to sobie kupię kolejkę Tomka wink)) ) Od
      roku pracuję w domu - i Młody szybko pojął hasło - nie przeszkadzaj, mama
      pracuje na chlebek, płatki, haribo, na przedszkole itd. Nigdy nie był uczony, że
      mówisz i masz, raczej zasłuż, zapracuj, postaraj się. A oszczędności? W
      przedszkolu chodzi na wszystkie zajęcia dodatkowe ( konie, angielski, tańce) -
      ale np. zrezygnowałam ze strasznych ilości fotek - portretówek, co miesiąc jedna
      ( 18 zł) to lekka przesada, co ja mam tym pokój mu wytapetować? Nie poszedł
      jeszcze na basen bo mi kasy zabrakło ( 360 zł za semestr), ale w przyszłym roku
      odłożę. W ciuchach chodzi nie markowych, często z sch, allegro, ze spadów. A
      najlepsza oszczędność jaką zrobiłam w związku z pójściem do przedszkola to kupno
      czarnych ręczniczków do rąk wink)) wymieniam raz na miesiąc i nie widać na nich
      brudu wink)) a na przyszłość - nie mam zamiaru zadłużać się dla dziecka - jeśli
      będzie miał jakąś pasję to pomożemy, języki - niech opanuje dwa ale dobrze.
      Wszystko w granicach rozsądku ... ja wszystkiego nie miałam, w domu było tak
      sobie finansowo, ale dzieciństwo było super! I chyba w to wolałabym najbardziej
      zainwestować - w dobre relacje z dziećmi, dużo czasu na wspólną zabawę, rozmowy
      i utwierdzanie ich w przekonaniu że są dla mnie ważni i bardzo w nich wierzę. I
      podsumowując to to co dla tych dzieci jest najważniejsze "kosztuje" tylko nasz
      czas ...
      • firlipatka Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 21.12.09, 09:43
        Wiem, ze kupuje dla swojej coreczki duzo za duzo, chociaz jest
        jeszcze bardzo mala i sama niczego nie chce (ma 19 miesiecy). Moze
        dlatego ze u mnie w rodzinie nigdy nie bylo pieniedzy (mimo ze matka
        i ojciec po AM...)buty albo ciuchy dostawalam na urodziny, slodycze
        byly jak dostalismy paczke...Potem mama poslala mnie na angielski i
        wlasnie dlatego staralam sie uczyc bo wiedzialam, ze nie jest jej
        latwo na to odlozyc. W rezultacie mialam 6 z ang. na maturze smile
        Ale teraz musze zmienic podejscie do kupowania roznosci dla wlasnej
        coreczki bo moge miec problem kiedy bedzie juz za pozno na zmiany...
        Musze zgodzic sie z wypowiedziami innych, wszystko w miare rozsadku,
        wszyscy powinni byc wazni.
        • beatrix_75 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 21.12.09, 10:26
          Ale teraz musze zmienic podejscie do kupowania roznosci dla wlasnej
          > coreczki bo moge miec problem kiedy bedzie juz za pozno na
          zmiany...(..)

          tym bardziej ,ze jak sama piszesz , córeczka jest za mała ,by sama
          chciec smile.JA niestety nauczłam mojego synka CHCIEC ,ale z tym
          aktualnie walcze - jak już pisałąm nieco wyzej powyzej

          Bardzo pomaga zrobienie inwentaryzacji zabawek i "zobaczenie na
          papierze "....ile tego naprawde jest
          zycze wytrwałosci i małego węza w kieszeni podczas wizyt w dziale
          zabawek...to tylko na początku jest trudne
          • firlipatka Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 21.12.09, 15:50
            w dziale zabawek i ubran dla malych dziewczynek smile
            Obiecuje poprawe.
            To forum jest naprawde pomocne!
      • lorenai Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 22.12.09, 17:04
        > czarnych ręczniczków do rąk wink)) wymieniam raz na miesiąc i nie widać na nich
        > brudu

        Mam nadzieję, że pierzesz je częściej niż raz w miesiącu...
    • undomestic_goddess Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 21.12.09, 17:07
      Dla mnie takie myslenie jest chore. Moje dzieci nie chodza na
      angielski i raczej nie beda chodzily, bo sensu w tym duzego nie
      widze. Wole na co innego wydac pieniadze.
      Dziecko jest czescia rodziny i kazdemu wedle potrzeb i mozliwosci.
      Moje buty tez sa wazne. Ze nie wspomne o tym, ze predzej kupie sobie
      soczewki niz dziecku pampersy. Matka-egoistka? Nie. Ja bez soczewek
      nie umiem funkcjonowac, a dziecie ma pieluchy eko i moze z nich
      korzystac, to tylko jej chcica na pampki, bo sie jej obrazki na nich
      podobaja wink
      A co do prezentow, to ja chce ograniczac, wole mniej, ale to co o
      czym marze, co sie przyda i przede wszystkim bedzie frajda. Widze, ze
      moje dzieci tez zaczynaja chciec miec mniej, ale faktycznie to, co im
      sprawia przyjemnosc.
      • magdalaena1977 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 21.12.09, 20:09
        undomestic_goddess napisała:

        > Dla mnie takie myslenie jest chore. Moje dzieci nie chodza na
        > angielski i raczej nie beda chodzily, bo sensu w tym duzego nie
        > widze. Wole na co innego wydac pieniadze.
        Dlaczego ?
        Pytam zupełnie szczerze. Przecież poziom języka w szkole nie podniósł się jakoś
        znacząco przez ostatnie lata, a nauka języka w gimnazjum czy liceum idzie jednak
        łatwiej niż w wieku dojrzałym.
        • chwalipieta Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 10:57
          undomestic_goddess

          trochę dziwne masz podejście do znajomości języka obcego.
          niestety nasze dzieci będą żyły w takich czasach, że znajomość w stopniu dobrym
          języka obcego to będzie podstawa. myślę, że akurat w tej dziedzinie nie należy
          oszczędzać
        • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 11:11
          Ważne jest też to, żeby znaleźć złoty środek. Wielokrotnie widzę
          odpicowane mamusie, dobrze ubrane, uczesane, umalowane, a dziecko w
          ciuchach jak z jakiś darmowych darów - powyciągane, zmechacone, po
          kilku dzieciach, poździerane buty itp. Dbałości o swój wygląd nabywa
          się już w dzieciństwie, tak myślę.
          Ogólnie to wszyscy członkowie rodziny powinni mieć ten sam standard
          życia, nawet tak stanowi KRiO, zdaje się.
          Ja jednak jestem z tych matek, co nie kupią sobie kolejnej pary
          butów, ale dziecku kupią buty dobrej jakości. Z kolei znam ludzi,
          którzy sami nosza markowe ciuchy, stać ich, a dzieciom kupują jakiś
          plastikowy badziew, tłumacząc, że dziecko szybko wyrasta i szkoda
          200 zł na buty. Takie myślenie to dla mnie porażka, bo to przecież
          inwestycja w zdrowie dziecka, jakby nie było. Podobnie z jedzeniem.
          • paszczakowna1 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 11:26
            > Wielokrotnie widzę
            > odpicowane mamusie, dobrze ubrane, uczesane, umalowane, a dziecko w
            > ciuchach jak z jakiś darmowych darów - powyciągane, zmechacone, po
            > kilku dzieciach, poździerane buty itp.

            Mamusie mogą mieć dress code w pracy, dzieci nie mają. Ponadto mamusie nie
            obleją się po 5 minutach po wystrojeniu w ubranie za 500 zł zupą pomidorową. Ja
            zresztą osobiście mam wrażenie wręcz przeciwne - że Polacy znacznie bardziej niż
            inne narody (z wyjątkiem Włochów, ale ci w ogóle kochają ciuchy) stroją dzieci,
            często nieproporcjonalnie dużym kosztem.

            > Z kolei znam ludzi,
            > którzy sami nosza markowe ciuchy, stać ich, a dzieciom kupują jakiś
            > plastikowy badziew, tłumacząc, że dziecko szybko wyrasta i szkoda
            > 200 zł na buty. Takie myślenie to dla mnie porażka, bo to przecież
            > inwestycja w zdrowie dziecka, jakby nie było. Podobnie z jedzeniem.

            Jedzenie rozumiem, ale niby jakie zagrożenie dla zdrowia stanowią tańsze buty?
            Powinny być dobrze wyprofilowane, i tyle - materiał jest sprawą drugorzędną. Dla
            siebie opłaca się kupić droższe (i trwalsze) buty, ale dla dziecka, które
            zmienia numer dwa razy na sezon?
            • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 14:07
              A czy Ty masz dzieci? I czy byłaś kiedykolwiek z dzieckiem u
              ortopedy? bo aż trudno mi uwierzyć w to, co czytam o tym
              drugorzędnym znaczeniu materiałów i w ogóle negowaniu potrzeby
              kupowania porządnych butów dziecku...uncertain
              • paszczakowna1 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 14:47
                To odpowiedź ma być? Ponawiam pytanie: jakie to materiały, jaką szkodę
                wyrządzają, i wedle jakich badań? (Rozumiem, że układowi kostnemu, skoro jest
                mowa o ortopedzie.)
                • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 15:01
                  Artykułów nt. tego, jakie powinny być buty dla dziecka jest w necie
                  cała masa.

                  Jakie buty dla dziecka

                  Obuwie nie jest jedynie dekoracyjnym elementem ubioru. Powinno ono
                  wspierać, wzmacniać i ewentualnie korygować funkcje układu narządów
                  ruchu. Współczesny sposób życia z powszechną tendencją do małej
                  aktywności ruchowej oraz zjawisko przyspieszonego rozwoju dzieci
                  wpływają negatywnie na fizjologiczny proces dojrzewania i rozwoju
                  struktur kostno-mięśniowych stóp. Często dochodzi do powstawania
                  deformacji - płaskostopia, koślawości - co może skutkować zburzeniem
                  rozwoju stawów kolanowych, biodrowych oraz kręgosłupa (wady postawy
                  i problemy z chodzeniem). Obuwie może ten negatywny proces
                  zahamować, a nawet odwrócić. Prawidłowe obuwie powinno
                  charakteryzować się następującymi cechami:

                  Cholewka (górna część buta)

                  Skórzana (higieniczna) z miękką wyściółką (zapewni wentylację oraz
                  komfort użytkowania w odróżnieniu od materiałów syntetycznych).
                  Wysoka (zdecydowanie ograniczy urazowość) - powinna sięgać powyżej
                  kostek, dokładnie obejmując ich okolicę.
                  Z mocnym wydłużonym zapiętkiem z niepodatnego na odkształcenia
                  materiału (zapewnia prawidłową stabilizację stopy w każdej fazie
                  chodu). Łatwo sprawdzić tę cechę poprzez próbę naciśnięcia tylnej
                  części buta (pięty). Opór to dobry znak.
                  Odpowiednio wykrojona i zbudowana na prawidłowym kopycie (dobra
                  szerokość i wysokość, umożliwiająca prawidłowe ustawienie i
                  trzymanie stopy).
                  Zapewniająca komfort i zachowanie funkcji (właściwy kształt,
                  płaskie szwy, odciążenia miejsc wrażliwych, odpowiednia tęgość).
                  Ustawiona pod kątem prostym w stosunku do podeszwy. Postaw parę
                  butów zapiętkiem do siebie i sprawdź kąt ustawienia "piętek".

                  Podeszwa

                  Spód w odcinku przednim powinien być zwrócony lekko do środka (10-
                  150) oraz na tyle szeroki, by nie blokować swobodnego ruchu palców
                  stopy. Wąskie obuwie powoduje wzajemne zachodzenie palców na siebie,
                  co w przyszłości prowadzi do wystąpienia schorzenia zwanego
                  halluksami, czyli koślawością palucha. Brak ruchów palców
                  uniemożliwia kształtowanie się naturalnych łuków stopy.
                  Czubek podeszwy może być lekko uniesiony ( 5-6 mm) dla poprawienia
                  mechanizmu zwanego przekolebaniem stopy oraz zapobiegania częstemu u
                  dziecka zahaczaniu przodem buta o podłoże.
                  Wysokość obcasa wraz z podeszwą nie powinna być wyższa niż: do 0,5
                  cm - do 3 roku życia, do 1,0 cm - do 6 roku życia, 1,5 cm - do 12
                  roku życia, 2 cm - powyżej 12 roku życia.
                  Obcas Thomasa jako standard w profilaktyce koślawości stóp.
                  Brak poślizgu (zelówki i obcasa).
                  Fizjologiczny kształt podeszwy i podpodeszwy.

                  Dokonując wyboru obuwia, bacznie sprawdzajmy certyfikaty i uzyskane
                  opinie, którymi wspierają się producenci. Ważne, by jakość produktu
                  była potwierdzona przez wiarygodną instytucję kierującą się opiniami
                  lekarzy ortopedów, którzy dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu
                  klinicznemu dokonują oceny produktów ( np. pozytywną opinią Centrum
                  Zdrowia Dziecka). Dobre buty to niestety rzadkość. Wymagajmy od
                  producentów uwzględniania cech anatomicznych i rozwojowych w
                  produkowanym obuwiu. Pamiętajmy jednak, że buty modne też mogą być
                  butami fizjologicznymi.
                  Dr n. med. Ryszard Tomasz Perner, chirurg ortopeda, traumatolog

                  I jeszcze info, dlaczego dobre buty niestety nie są tanie:
                  1. skóra użyta do ich uszycia jest garbowana w sposób przyjazny dla
                  srodowiska, tj. do konserwacji i farbowania nie używa się materialów
                  trujących, toksycznych itd.

                  2.do szycia nie uzywa sie ścinek materiałów, fragmentów zszytch w
                  całość, tylko wykrawa się konkretne kawałki na konkretne cześci
                  obuwia zgodnie z normami oraz
                  pod opowiednim kątem (wykrojenie pod innym może zaskutkować
                  pęknięciem skóry buta podczas użytkowania) czyli zuzywa się więcej
                  materiału

                  3. dobry but to nie tylko cholewka, klejona podeszwa i trochę gąbki
                  imtujacej profil, ale: cholewka, profilująca wkładka pod wyściółką,
                  profilujące zakładki na pięte i nosek, wzmocnienia z membran po
                  bokach buta, podówjne szycia wewnatrz i to nićmi wodoodpornymi,
                  gąbki i gabeczki nadajace kształt i
                  mnóstwo drobnych elementów uszytych w tych miejscach, gdzie mają
                  spełniac odpowiednie funkcje: np. amortyzacji

                  4. podeszwa nie klejona, lecz wylana z poluretanu, który powoduje,
                  że but jest lekki i nie stanowi obciążenia dla małych stóp
                  (porównajcie sobie kiedyś wagę taniego buta z tym z wyższej pólki)

                  5. podeszwa antypoślizgowa, profilowana

                  6. miękki watowany język, miękki watowany kołnierz(zwróćcie uwage na
                  to przy zakupie taniutkich butów) a wszytsko bez grama kleju - tylko
                  szycie

                  7. dbałość o precyzję wykonania: żaden szew nie może być krzywy
                  (deformacja buta, co za tym idzie stopy), żaden szew nie moze
                  uwierać, obcierać, itd., wyściólka w srodku musi byc profilowana i
                  umieszczona trwale, a nie przyklejona z kawałkiem gąbeczki
                  imitujacej profil

                  8. spręzystość: dobrze wykonany but ma się zginać w miejscu gzdie
                  kończą się palce, większosć tanich butów zgina się w środkuuncertain

                  9. dobre buty produkowane są w kilku tegościach dla dzieci z małym
                  podbiciem albo z wysokim, nie trzeba kupować dwa rozmiary wieksze
                  dla tych grubszych nóżeksmile

                  10. oddychają, przepuszczają powietrze a nie wodę, są antyalergiczne
                  i naprawdę uczą dzieci stawiać prawidłowo stopy.
                  • paszczakowna1 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 15:17
                    > Artykułów nt. tego, jakie powinny być buty dla dziecka jest w necie
                    > cała masa.

                    Oczywiście, że jest - to przecież wspaniały interes. Rodzic, który pięć razy się
                    zastanowi, zanim wyda pieniądze dla siebie, bez namysłu przepłaci 5-krotnie "dla
                    dziecka", bo inaczej będzie miał wyrzuty sumienia. Jak to, na dziecku oszczędzać?

                    Obawiam się, że jesteś właśnie takim wymarzonym rodzicem dla firm produkujących
                    rzeczy dla dzieci. Wyprofilowanie buta itp to nie jest kwestia ceny. Tańszy
                    materiał może (nie musi - są 'oddychające' materiały sztuczne) skutkować słabszą
                    wentylacją, owszem, ale ma to znikome znacznie np. w przypadku butów zimowych,
                    jeśli dziecko krótko w nich przebywa.

                    Pozytywna opinia Centrum Zdrowia Dziecka? To wyłącznie chwyt marketingowy.
                    Centrum Zdrowia Dziecka nie prowadzi żadnych badań 'opiniowanych' towarów,
                    opinię opiera tylko na informacjach producenta.
                    • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 15:44
                      Wiesz, jeśli sprowadzać wszystko do kategorii "interesu" i teorii
                      spisku, to należałoby się zastanawiać nad każdą rzeczą, którą się w
                      życiu robi, począwszy od nauki angielskiego, a kończywszy na
                      jedzeniu warzyw i owoców. Chyba nie tędy droga.

                      Znikome znaczenie ma materiał w przypadku butów zimowych? nie
                      wierzę, że to czytamsmile buty zimowe mają dodatkowe zadanie, oprócz
                      tych, które są stawiane przed wszystkimi butami - mają być ciepłe i
                      nie przemakać.

                      Mam dwoje dzieci, jedno ma 4 lata, drugie dwa. Butów dla nich
                      kupiłam już pewnie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt par.
                      Eksperymentowałam też z tańszymi butami - nie był to udany
                      eksperyment. Większość z tych butów ma twarde podeszwy, widać ślady
                      kleju (który niekoniecznie spełnia normy nietoksyczności), buty są
                      ciężkie. Nóżki w nich marzły zimą, lub też pociły się latem. Bywało,
                      że mimo dopasowania na długość dzieci się w takich butach potykały,
                      źle im się chodziło, rozpinały się rzepy itp.

                      I tak naprawdę, na tych eksperymentach więcej wydałam, niż
                      oszczędziłam. teraz wiem, przez porównanie, jakie buty są dobre. I
                      niekoniecznie trzeba je kupować drogo. można kupić za 39 zł na
                      wyprzedaży, albo za 99 zł w sezonie, w outletach. tylko, że
                      niektórym rodzicom się nie chce chyba szukać, skoro od razu kierują
                      się po plastiki. I jeszcze a propos tego, że dzieci zmieniają buty
                      często - i co z tego, skoro cały czas chodzą w butach słabej
                      jakości, jakie znaczenie ma to, że co jakiś czas mają nowe buty?
                      Zresztą to też mnie zastanawia, widuję dzieci na placach zabaw
                      latem, którym palce wystają z sandałków, chodzą w wyraźnie za małych
                      butach, a rodzicom to nie przeszkadza. Szokuje mnie to u rodziców,
                      których wyraźnie stać na buty dla dziecka - skoro stać ich na
                      markowy wózek, zabawki i gadżety.

                      I jeszcze raz podkreślę - jeśli kogoś nie stać na kupienie butów
                      droższych niż 30 zł - trudno. Ale jeśli ktoś sam chodzi w butach
                      miękkich, wygodnych i lekkich, to dziwi mnie, że odmawia tego
                      swojemu dziecku.
                      • aleksandra8500 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 24.12.09, 09:50
                        Może troche nie na temat ale jestem bardzo ciekawa które buty sa wg.
                        Ciebie najlepsze? Widze że się znasz na bucikach smileMoja corka ma 3
                        latka i cały czas mam dylemat z butami, teraz jeszcze doszło
                        przedszkole wiec buty zimowe musza być cieple i nieprzemakać. Która
                        firma robiąca dziecięce buciki jest solidna i tania? a sandalki na
                        lato gdzie kupujesz aby były wygodne dziecku?
                        • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 24.12.09, 11:41
                          Ja mam zaufanie do mojego ortopedy, który twierdzi, że buty powinny
                          być lekkie, miękkie, wygodne i jak najmniej obciążać stopę. tak,
                          żeby ona pracowała jak najlepiej i jak najmniej była krępowana.

                          Buty kupuję różnych firm, naprawdę, to zależy od konkretnego modelu
                          buta. Na jesień kupiłam synkowi Geoxy, ocieplane w środku cienkim
                          polarem, bardzo fajne, bo nawet zimą, jak nie ma mrozu może je
                          nosić. Płaciłam 53 zł, kupowałam na wyprzedaży pod koniec sezonu
                          wiosennego. Na zimę z kolei ma buty Baty,mocno ocieplane, córce
                          kupiłam Geoxy, też dużo taniej. Miałam też buty Bartka (nie kupię
                          więcej, cena niewspółmierna do jakości), Mrugały, Superfity (są
                          super, ale drogie). Na lato już od kilku sezonów kupuję sandałki
                          Ecco albo Nike, też poluję na nie nawet zimą, można dużo taniej
                          kupić. Jeśli chodzi o buty wiosenno-letnie, to gorąco polecam butki
                          Nike, są leciutkie, wygodne, mają miękką podeszwę, nigdzie nie
                          wyłazi żaden klej. Można je kupić w Deichmannie nawet za 29 zł, jak
                          się trafi na przecenę.
                          • aleksandra8500 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 24.12.09, 11:55
                            Buciki Nike czyli chodzi o adidasy tak? mielismy takie w tamtym
                            roku, rzeczywiście fajne i niezniszczalne, w super stanie sprzedałam
                            na allegro. a teraz gdzieś można kupic sandalki na lato po takich
                            super atrakcyjnych enach? nie mam outletów niestety, w moim mieście
                            sa dwa salony ecco ale tam chyba nie ma takich przecen. Fajnie że
                            polecasz sandalki Nike bo mielismy w tamtym roku i jak dla mnie były
                            super ale martiwłam się że może są zbyt gumowe a cena dośc dobrasmile
                            Moim zdaniem dobre buty to najważaniejsza rzecz, jeansy, kurtka ,
                            bluza moga byc gorszej jakości badz z drugiej ręki ale buty nie !!!
                            jak sobie wyobraże jak kiedyś kupiłam w ccc baletki i mordowałam się
                            z nimi 2 miesiące ( bo tak sie podobały), zdarte pięty, , upał,
                            KOSZMAR to mojemu dziecku w życiu bym tego nie zafundowała.
                            Pozdrawiam i życze Wszystkim Wesołych Świąt smile)))
                            • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 24.12.09, 12:29
                              Tak, myslę o takich adidaskowatych Nike. Rozmawiałam z ortopedą i
                              powiedział mi, że poleca takie buciki, jako, że własnie w niewielki
                              sposób obciążają stopę. i że obecnie odchodzi się od teorii, jaka
                              była kiedyś, że buty mają usztywniać stopę. Jeśli o sandałki chodzi,
                              to te, które miałam miały od środka taki materiał jakiś, nie były
                              gumowe. No ale jeśli stopa sie nie pociła ani nie odparzała, to
                              czemu nie...smile

                              Wesołych Świąt!

                              p.S. Buciki w dobrych cenach można kupić też na allegro, czasem
                              ludzie sprzedają nieużywane za pół ceny, bo kupili za małe itp.
                              • lacktris Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 28.12.09, 13:13
                                Nie chcę się czepiać, ale ja np. nie umiem przewidzieć jaki rozmiar buta będzie
                                miało moje niespełna 4-letnie dziecko w następne wakacje, żeby kupić jej firmowe
                                sandały z przeceny jesienią. Dorosłemu noga nie rośnie, więc można sobie kupować
                                jesienią buty na następne lato, jednak małemu dziecku to raczej ciężko
                                przewidzieć rozmiar.
                                • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 28.12.09, 15:20
                                  To pewnie zależy od dziecka. Moim jakoś harmonijnie noga rośnie i
                                  zazwyczaj udaje mi się przewidzieć rozmiar - raz tylko nie trafiłam
                                  i sandałki Next leżą i czekają, aż któreś dorośniesmile moim
                                  największym sukcesem było zamówienie fajnych butów dla młodego na
                                  zimę, w dodatku z USA, w amerykańskiej numeracji. Zamawiałam latem i
                                  się udałosmile

                                  Już teraz przeglądam internet w poszukiwaniu butków wiosennych.
                                  Polecam outlet Baty w internecie, czasem można trafić atrakcyjne
                                  oferty. Tylko najlepiej, jeśli przedtem dany model się obmaca i
                                  przymierzy w sklepie realnym.
                                  • paszczakowna1 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 28.12.09, 15:54
                                    No i kupujemy mniej więcej te same buty (ja na ogół w outlecie Baty 'fizycznym',
                                    przeważnie za 59 zł), tyle że w mojej ocenie to są buty tanie. (Raz jej babcia
                                    kupiła sandałki Bartka - nawet owszem, tyle że 120 zł nie warte.) I naprawdę,
                                    ścisłej korelacji między 'zdrowotnością' buta a jego ceną nie widzę - zeszłą
                                    zimę dziecko przechodziło w bucikach za 29 zł, tę za 130 zł (wynik pośpiechu),
                                    różnicy nie widzę. A bieda w tym, że jest potężny przemysł marketingowy
                                    wmawiający rodzicom, że dziecko noszące buty za 30 zł, albo, agape satanas,
                                    takie które starsza siostra miała trzy razy na sobie, zostanie kaleką do końca
                                    życia. I to mnie złości.
                                    • naturella Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 29.12.09, 09:29
                                      Czyli niepotrzebnie się spierałyśmy. tyle, że dla mnie Ecco, Geoxy,
                                      Nike to nie są tanie buty - przynajmniej nie w cenach regularnych.
                                      Sandałki Nike kosztują 119-139 zł, zimowe buty Geox w normalnej
                                      cenie kosztują 239-359 zł. Buty Bata są tańsze, to prawda, ale wg
                                      mnie są to dobre buty, młodemu nigdy stopy nie zmarzły, nie
                                      przemokły, są wygodne, widać, że dobrze się w nich chodzi. Z tych
                                      droższych to zostały jeszcze Naturino, Moschino, Clarksy - no ale na
                                      te mnie nie stać. Ola miała kilka par, po córce koleżanki, która
                                      miała je na sobie kilka razy, były jak nowe.

                                      A, i zapomniałam, fajne butki, i niedrogie, są w Decathlonie. Moje
                                      dzieci miały jak dotąd po dwie pary, jedne letnie i jedne jesienne,
                                      były super. No ale to też w mojej ocenie nie były tanie buty -
                                      kosztowały od 119-159 zł normalnie, ale jedne kupiła mi koleżanka w
                                      Niemczech za - uwaga - 5 euro, bo była wyprzedaż, a jedne kupiłam w
                                      momencie, jak Decathlon obnizył ceny i kosztowały 89 zł.
        • paszczakowna1 Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 23.12.09, 11:14
          Podejrzewam, że undomestic_goddess może chodzić o angielski dla małych dzieci.
          To faktycznie ma sens znikomy - dzieci które "uczyły się angielskiego" przez
          całe przedszkole i przez dwa miesiące w szkole prezentują dokładnie ten sam poziom.

          Moim zdaniem, najlepszy czas do nauki języka (w warunkach sztucznych, nie mówię
          o przyswajania 'z powietrza') to 11-18 lat. (Plus minus 2 lata.) Umysł jeszcze
          chłonny, a aparat pojęciowy już wykształcony i motywacja jest. (Uczyłam się
          francuskiego od 7-go roku życia i pierwsze trzy lata były psu na budę.)
          • undomestic_goddess Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 26.12.09, 02:17
            Domyslna jestes smile Brawo. Ogolnie mi o angielski chodzi, bo co to za
            ajwaj z tym angielskim i za filozofia? Wiekszosc moich dzieci juz
            sobie radzi w tym jezyku bez H. Doron big_grin
            Inna rzecz to inne jezyki, jak juz tez pisalam, poziom nauczania
            angielskiego w szkolach i na kursach jest wg mnie denny. Mi nie
            zalezy, zeby dzieciak sie jezyka uczyl, a korzystal z jezyka jako
            narzedzia.

            Dla mnie kursy angielskiego dla dzieci to STRATA pieniedzy, czasu i
            energii.

            Dobre buty dla dziecka sa z kolei dla mnie bardzo wazne. Jedne
            sezonowe, podstawowe musza byc zdrowe.

            Dzieci w szmatach nie chodza, ale nie beda lepiej ode mnie ubierane.
            Wiele rzeczy dla mnie jest tez wazne i nie ukrywam tego. Budzetujemy
            tak, by dla kazdego starczalo, kazdemu wedle potrzeb.
        • undomestic_goddess Re: Wszystko dla dziecka? kontrowersyjnie 26.12.09, 02:11
          Bo nie podoba mi sie sposob nauczania w wiekszosci szkol jezykowych.

          Jezyki obce opanuje, tylko w innym trybie. Calkiem mnie nie kosztujacym
          tyle co watpliwej jakosci kursy jezykowe.
Pełna wersja