mikolla
08.01.10, 16:41
Po pierwsze podziwiam i chyle czoła. Po drugie zastanawiam sie jak
to wygląda w praktyce.Sama z mężem (plus 4 latek) musimy zacisnąc
pasa i oszczędzic.
Mój mąż z tych wszystkozernych w dużych ilościach...
np potrafi sam zjesc 1kg mandarynek, winogron(teraz nie kupuje bo za
drogie i nie smaczne) do tego ciągle kupuje kabanosy w biedronie
krakusa okolo 8 zł za paczkę. Starcza na 2 dni.Jak zrobie kotlety
mielone z 0, 5kg znikają w 1 dzień, zupa musi byc z wkładką
(najczęsciej na 60 dg żeberek, golonce małej, udzie z indyka) na
kurczaku nie lubie po ciąży jakoś mam uraz. Oczywiscie mój m, zje tą
wkładkę w 1 dzien, po podziale z nami na drugi dzien ma tylko zupe.
U niego w domu, zupy były na tzw"gwożdziu" na kostce,owoce
wydzielane przez matkę posród dzieci(2) bo to ojca. I od tego czasu
jak mąz po ślubie je za 2(zwłaszcza owoce) na efekty nie trzeba było
długo czekac, przybrał troche na wadze i brzuch urósl.
Zastanawiam sie, jak przygotowujecie zupy bezmięsne i czy się
najadacie(zwłaszcza mięsożerni panowie) ?
moze to kwestia cena za kg mięsa, u mnie przykładowo :
schab b/k 14zl, mielone 15.99, żeberka 14,99, golonka 8 kg, łopatka
11kg . Mam możliwosć kupienia taniej i chyba zdrowiej jechać na
rynek i zakupić z "wozu i budek" wiejskie. Lecz to wiąże sie z
zamrażeniem(moja mama zablokowala mi zamrazarki 2 szuflady
porzeczkami

) zostala 1.
pozdr.