Dziecko.

14.06.10, 19:12
Mam takie pytanie o wasze zdanie, wasze potrzeby.
Ile waszym zdaniem trzeba mieć miesięcznie minimum pieniedzy do dyspozycji,
żeby móc swiadomie zdecydować się na dziecko? Wiem, że jest tu dużo rodzin,
które mają dzieci i nie sa milionerami. Ja nie mam jeszcez dziecka, chociaz
bardzo bym chciała i chcę się tak dowiedziec jakie jest wasze zdanie.
    • korniz Re: Dziecko. 14.06.10, 19:42
      trudne pytanie bo dziś możesz mieć na koncie 10 tys za rok zero albo
      i 80 tys .Pieniądz to rzecz nabyta nigdy nie wiesz co bedzie za
      rok.Jesli pragniesz dziecka i masz za co żyć w tym znaczeniu że nie
      musisz pożyczać od innych to zdecyduj się na dziecko.Czasami bywa
      tak że pieniądze są a dzieci nie ma sad.Dziecko nie musi miec
      najdroższych zabawek czy ciuchów -najbardziej potrzebuje miłości i
      akceptacji .Ja np na pierwsze dziecko się zdecydowałam bo chciałam
      je mieć i nie zastanawiałam się ile mam na koncie.Jedynym celem było
      żeby mieć mieszkanie a potem dziecko no ale u nas były wtedy tanie
      mieszkania.Teraz jak drugie się urodziło to za poł roku po urodzeniu
      mąz stracił pracę.Teraz ma nowa za mniejsze pieniądze,Ale nic na
      świecie nie zastapi uśmiechu dziecka.Czasem nie warto czekac na ten
      odpowiedni moment bo sami nie wiemy co po drodze nas spotka.
      • roxanna1336 Re: Dziecko. 14.06.10, 21:16
        forum.gazeta.pl/forum/w,20012,109670814,109670814,Ile_kosztuje_noworodek_male_dziecko_.html
    • verenne Re: Dziecko. 14.06.10, 21:21
      Tia... ja zaszłam w ciążę (prawie świadomie wink) będąc na zasiłku dla
      bezrobotnych tongue_out I co? I nic - praca się znalazła, kokosów nie mamy, ale
      jest super dziabąg i jest fajnie smile
      Małe dziecko wcale nie generuje aż tak wielkich kosztów, jak mi się
      wydawało, a co będzie za kilka lat? Kto to wie... wink
      • marajka Re: Dziecko. 15.06.10, 22:47
        A jak by się nie znalazła? Ja wiem, że pracę i najlepszą można stracić, willę może strawić pożar, a biedny może się odkuć od dna. I nie ma co czekać do pięćdziesiątki, bo dom, bo auto, bo doktorat... Dziecko nie musi mieć prywatnej szkoły, ciuchów z Zary i zabawek Fisher Price. Ale już książki do szkoły, wycieczki, kolonie-choć raz na dwa lata-, basen, kino... To już są wydatki. Jasne, że oprócz książek w sumie zbędne, ale nie mogłabym świadomie zdecydować się na dziecko o powtarzać mu w kółko, że mama nie ma pieniędzy. Że dzieci jadą na wycieczkę, a ono nie.

        Nie zdecydowałabym sie na dziecko mając niepewną sytuację finansową. Autorko wątku, jeśli masz z partnerem stały dochód i nie biedujecie, to po prostu policz, czy biedować nie zaczniecie. Bo samą miłością dziecka nie wykarmisz i nie wykształcisz.
        • korniz Re: Dziecko. 16.06.10, 10:18
          Autorka watku chce mieć póki co pierwsze a nie kolejne np piąte.A
          może niech zostanie bezdzietna bo wg niektórych zacznie biedować bo
          dziecko tyle kosztuje.Niektórym się nie dogodzi.Ile to jest tematów
          o jedynakach takie to biedne bo rodzenstwa nie ma egoista do potegi
          entej.Natomiast jak juz ma sie troje to juz jest rodzina
          patologiczna.Ja mam dwoje kiedys byly lepsze czasy dla nas teraz
          gorsze ale nigdy nie przez dzieci.Ale macie racje- zdrowe podejscie
          to takie im mniej dzieci tym lepiej zwlaszcza w naszym kraju.Ale nie
          wyobrazam sobie nie miec dzieci.
        • malgoska182 Re: Dziecko. 17.06.10, 06:17
          majorka zgadzam sie z Toba calkowicie.Wiele kobiet powinno sobie to
          wziac do serca.
          • malgoska182 Re: Dziecko. 17.06.10, 07:14
            marajka mialo bycsmile)) chyba myslalm o wczasach na Majorce
    • magdalaena1977 Re: Dziecko. 14.06.10, 21:25
      Moim zdaniem ważna jest tylko sytuacja rodzinna. Czy sama chcesz ?
      czy masz mężczyznę, który też chce być tatą ?

      Nigdy nie będziecie mieli "na wszystko".
      • lenawawa Re: Dziecko. 15.06.10, 07:29
        My zdecydowaliśmy się na dziecko w takiej sytuacji:ja stała praca na państwowej
        posadzie,mąż wolny zawód(niestałe dochody)mieszkanie małe kwaterunkowe
        nieuregulowana sytuacja prawna,brak perspektyw na kredyt taki jaki chcemy,brak
        długów,spłata karty kredytowej co miesiąc,lokata kilka tysięcy złotych.
        Na macierzyńskim żyliśmy z mojej pensji plus to co zarobił mąż,potem poszłam na
        wychowawczy na cały rok.
        W międzyczasie dostałam 13tkę,spłatę podatku,kasę za dziecko z ubezpieczenia
        plus rodzinne i dodatek wychowawczy - czyli co miesiąc 460 zeta.
        Żyjemy!!Mamy nawet mały samochodzik i na paliwo starcza.
        Fakt - zero jedzenia na mieście,wyjazdy tylko do rodzinki,podnieśli nam
        czynsz,ale za 2 miechy wracam do roboty,dziecko z tatą w domu.
        Pamiętam jak lamentowałam (jak już byłam w ciąży)że nie damy rady i takie tam.
        Najważniejsze żeby chcieć tego dziecka.
        Tak jak ktoś tu napisał - raz masz kasę raz nie masz.
        A dziecko masz na zawsze.


        • naturella Re: Dziecko. 15.06.10, 08:52
          Byłabym daleka od optymizmu "Bóg da dziecko, Bóg da na dziecko". To
          kończy się potem szlochami, pretensjami do życia, żerowaniem na
          rodzinie i pobieraniem zasiłków na lewo i prawo, bo nie starcza.
          Trzeba sprawę przemyśleć. I nie chodzi o posiadanie w danym momencie
          pracy, ale o perspektywy, wiadomo, że jak ktoś ma jakieś
          doświadczenie w pracy, wykształcenie i inne zasobysmile to tak czy siak
          tę pracę będzie miał. Istotna jest też kwestia mieszkania, planów z
          tym związanych, bo kredyt bez dziecka dostać łatwiej, niż z
          dzieckiem - i tak dalej, i tak dalej. Ale zgadzam się, że żadna
          sytuacja finansowa, czy zawodowa nie jest dana na zawsze.

          Ja na trzecie dziecko się nie zdecyduję - nie stać nas na to i
          tyle.
          • matsuda >500+ koszty niani 15.06.10, 09:47
            n/t
        • marajka Re: Dziecko. 15.06.10, 22:52
          > Najważniejsze żeby chcieć tego dziecka.

          Tak, a karmić je będzie manna z nieba.

          > Fakt - zero jedzenia na mieście,wyjazdy tylko do rodzinki,podnieśli nam
          > czynsz,ale za 2 miechy wracam do roboty,dziecko z tatą w domu.
          > Pamiętam jak lamentowałam (jak już byłam w ciąży)że nie damy rady i takie tam.

          Są ludzie, którzy naprawdę nie dają rady, poczytaj pomocne emamy. Świetnie, że Ci się udało, niech Wam się układa. Ale może się i nie ułożyć.

          > Tak jak ktoś tu napisał - raz masz kasę raz nie masz.

          Tak, ale z dołka finansowego łatwiej wyjść bez dziecka, więc dla mnie niepojęte jest decydowanie się na dziecko będąc w dołku. Miłość jest najważniejsza, prawda. Dziecko może żyć skromnie. Ale biedować nie może. I to trzeba brać pod uwagę, czy oprócz przetrwania można dziecku zapewnić godziwe życie, w tym edukację, rozrywki, wyjazdy. I nie mówię o wakacjach na Bali, ale choćby o obozie harcerskim.
          • malgoska182 Re: Dziecko. 17.06.10, 06:58
            marajka to prawda co piszesz.Wystarczy poczytac pomocne e-mamy.Tam
            tez dziecko dla tych dziewczyn jest najwazniejsze,to dla dzieci
            prosza o wyprawki,jedzenie.Wiele sytuacji moge zrozumiec,kazdemu
            moze sie podwinac noga, moga byc zwolnienia z pracy.
            Dziwia mnie jedynie osoby,ktore w XXI wieku nie mysla ,ze minely
            czasy,kiedy Pan Bog dal dzieci ,to da i na dzieci.Nistety tak jest
            ,ze Pan Bog nie daje ,ale sa takie instytucje,ktore popieraja
            nieplanowane powiekszanie rodziny-MOPS,GOPS,Caritas,PCK.
            Taki pracownik socjalny powinien wyjsc zza biurka i nie patrzec tylko
            na papierek o dochodach.Stanac przed budynkiem MOPS i zobaczyc ile
            pieniedzy,ktore moglyby byc przyznane naprawde potrzebujacym idzie z
            dymkiem .Ciezarna mamusia z trojka malutkich dzieci i papierosek w
            dloni.Taka ma fantazje i potrzebe zaciagniecia sie.Jezeli ma na
            papieroski niech ma i na chleb dla dzieci.
            U nas MOPS jest w centrum miasta ,idac na rynek mijam ten przybytek i
            wiedze panow wskazujacych,ze ich nic bardziej nie interesuje niz
            pelna flaszka,panie z papieroskiem i tez chyba nie odmawiaja
            wodeczki.Wczoraj zerknelam na jedna taka stojaca przed MOPS .Jezyk mi
            pokazalasmile)))))))
            Wiec nie patrzmy na takie przypadki.Ich na dziecko zawsze bedzie
            stac.
            Myslmy o przecietnej, polskiej rodzinie, w ktorej przyszli rodzice
            maja ustabilizowana sytuacje mieszkaniowa,finansowa.Maja
            wyksztalcenie lub intratny zawod,badz tez "sa bogaci z domu".
            Czy w tej grupie moze byc 19-letnia uczennica klasy maturalnej,ktorej
            mama z gromadka wlasnych dzieci jest "zaprzyjazniona z MOPS?
            Dzieci rodzicow ,ktorzy przec cale zycie nic nie robia oprocz
            wyszukiwania kolejnych zasilkow,celowek,okresowek,zapomog,darmowego
            jedzenia nie sa czestymi goscmi Forum oszczedzanie.Wola od razu
            napisac post"mam ciezko sytuacje",potrzebuje pilnie pomocy" Po co
            nauka jak oszczedniej zyc?Po co kombinowac jak ugotowac tani posilek
            jezeli w Caritasie podadza pod nos?
            W przeszlosci panowalo przekonanie,ze rodzice powinni miec dzieci
            ,kiedy sa jeszzce mlodzi.
            Dzisiaj ludzie powinni(moje zdanie)decydowac sie na dziecko,kiedy sa
            bezpieczni finansowo .Wtedy latwiej matce(jezeli osiagnela juz jakis
            sukces zawodowy nawet na 2 -3 lata poswiecic sie dziecku,bo pozniej
            ma latwiejszy powrot do pracy, niz takiej mamie,ktora dopiero
            np.konczy studia,nie ma praktyki w zawodzie.Rodzice bezpieczni
            finansowo ,nie sa juz tak skoncentrowani na sobie,wiec zdaja sobie
            sprawe ,jakie sa potrzeby dziecka .


    • listopadowka2008bis Re: Dziecko. 16.06.10, 11:13
      Pisalam w watku, ktory ktos przytoczyl, ze 800-1000 i podtrzymuje swoje zdanie.
      Trzeba pamietac, ze 'najdrozszym' etapem zycia dziecka moze okazac sie etap
      przedszkolny, bo jesli nie dostanie sie do panstwowego przedszkola ( oplaty do
      ok.500 pln), to pojdzie do prywatnego, ktore czesto i gesto kosztuje 800 pln i
      wiecej. (podaje ceny z 3city) i koszt utrzymania dziecka moze wtedy wynosic i
      1,5 pln.
      • naturella Re: Dziecko. 16.06.10, 11:17
        No ale nie należy też zapominać o okresie do 3 lat - bo nie
        wszystkich stać na trzyletni wychowowawczy. W Warszawie o żłobku
        lepiej zapomnieć, a koszt niani to 1500-2000 zł. Prywatne
        przedszkole to ok. 1000 zł.

        W sumie oceniam (bez kosztu niani i przedszkola), że dziecko
        miesięcznie kosztuje ok. 500 zł - jedzenie, buty, ciuchy, jakieś
        książki, leki itp.
        • listopadowka2008bis Re: Dziecko. 16.06.10, 14:06
          Wlasnie to prawda smile zapomnialam, ze nalezy brac pod uwage jeszcze zlobek smile
          czyli proste podliczenie:
          minimalnie potrzeba ok 900-1000 pln (500 koszty podstawowe plus panstwowy
          zlobek/przedszkole)
          wersja mniej optymistyczna 1500 do 2500 tys (500 koszty plus
          niania/zlobek/przedszkole prywatnie).
    • zazou1980 Re: Dziecko. 16.06.10, 11:25
      nam wystarcza 3000 pln, nie mamy kredytów i niewiele płacimy za mieszkanie.
      zarabiamy znacznie więcej, ale reszta idzie konto zakupu nowego mieszkania
      (planujemy niedługo w warszawie bez kredytu, więc sporo potrzeba). dziecko w
      żłobku państwowym - 200 pln. przy dziecku najdrożej wychodzą nam pampersy i
      leki, bo młoda z racji żłobka trochę choruje...
      • lenawawa Re: Dziecko. 16.06.10, 15:12
        Tak,najwięcej kosztuje to czego nie można kupić taniejwinku nas mleko.Pieluchy nie
        muszą być za 49,99 a ubranka można kupić/dostać używane.Wypasione zabawki to
        nieporozumienie - wystarczy łyżka,miska itp.Oczywiście mówię tu o etapie
        niemowlęcym.Da się przetrwaćwinkJeżeli założycielka wątku i kandydat na tatę mają
        pracę to nie ma się co zastanawiać.Jak pisałam u nas jest gorzej,bo tylko ja
        będę miała stały dochód.
        I trzeba pamiętać,ze sytuacja sprzed porodu może się zmienić na lepsze.
        Lepsza pracka czy inne niespodzianki losu.Nie ma co zakładać najgorszego
        scenariusza. No i myśleć pozytywnie 0 nie wywoływać złych myśli bo one mogą się
        spełniać.
        • marajka Re: Dziecko. 16.06.10, 22:23
          Wypasione zabawki to
          > nieporozumienie - wystarczy łyżka,miska itp.

          Niemowle bawiące się łyżką? Smutna wizja... Nie mówię o superhiper drogich zabawkach, ale parę kolorowych grzechotek, pluszaków to jednak by pasowało.

          > I trzeba pamiętać,ze sytuacja sprzed porodu może się zmienić na lepsze.

          I na gorsze.

          .Nie ma co zakładać najgorszego
          > scenariusza. No i myśleć pozytywnie 0 nie wywoływać złych myśli bo one mogą się
          > spełniać.

          Taa... Po każdej złej myśli należy splunąć przez lewe ramię. Załóżmy wersję pesymistyczną- dziecko rodzi się chore. Potrzebni lekarze, lekarstwa, nie mówię o leczeniu w USA i lekach za tysiące, bo tu i zamożnego przyciśnie. Ale bywa, dziecko chore. I co? Nie płacimy czynszu czy nie jemy? Jeden stały dochód odpada i co? Ale tak, lepiej nie myśleć. Lepiej myśleć jak już w lodówce zostanie światło. Póki prądu nie odetną.
          • nelamela Re: Dziecko. 17.06.10, 07:42
            Czytam sobie ten watek i tak sobie glosno mysle:ja jeszcze bezdzietna tez zatanawiam sie "ile kosztuje dziecko".Wychodzi ze jednak duzo.Czyli na dziecko powinni sie decydowac ludzie ktorym sie powodzi.Ale patrzac wkolo w moim miescie tych mam z wozkami jest naprawde sporo.I nie sadze ze sa one jakies bardzo zamozne.Czesto to sa normalne,przecietne rodziny,bardzo czesto kobiety nie pracuja.Zyja z jednej pensji i jakos daja rade.I nie mowie o patologii o ktorej pisala bodajze marajka-bo tez czesto mijam MOPs-sytuacja identyczna.Wiec jak to naprawde jest?Pozdrawiam.
            • b-b1 Re: Dziecko. 17.06.10, 08:52
              nelamela napisała:

              > Czytam sobie ten watek i tak sobie glosno mysle:ja jeszcze bezdzietna tez zatan
              > awiam sie "ile kosztuje dziecko".Wychodzi ze jednak duzo.Czyli na dziecko powin
              > ni sie decydowac ludzie ktorym sie powodzi.Ale patrzac wkolo w moim miescie tyc
              > h mam z wozkami jest naprawde sporo.I nie sadze ze sa one jakies bardzo zamozne
              > .Czesto to sa normalne,przecietne rodziny,bardzo czesto kobiety nie pracuja.Zyj
              > a z jednej pensji i jakos daja rade.I nie mowie o patologii o ktorej pisala bod
              > ajze marajka-bo tez czesto mijam MOPs-sytuacja identyczna.Wiec jak to naprawde
              > jest?Pozdrawiam.

              Zdanie "czesto kobiety nie pracują"-jest odpowiedzią na Twoje pytanie.
              Odpada wtedy koszt żłobka, przedszkola , niani-czyli kilka stówek zostaje w
              kieszeni.
              Równiez znam takie mamy-gdzie pozornie wszystko jest ok-żadna patologia....
              ...ale jest dopłata do czynszu(3/4-daje UM), dopłata do pradu, do gazu i życie
              jakoś się toczy...
              Znam równiez mamy , które za żadne skarby świata do pracy nie pójda, bo im się
              to nie opłaca.Ich męzowie pracują na etacie-oprócz tego dorabiają "na
              czarno"(przewaznie jako malujący, remontujacy mieszkania) -dochód wykazywalny
              jest niski-więc wszystkie dopłaty sie nalezą-oprócz tego kościół dzieli paczkami
              ubraniowymi, organizuje kolonie, państwo funduje bezpłatne obiady w szkole itp...

              I to sa "normalni" ludzie-których mija się na ulicy i w życiu nie
              powiedziałabym, że żyją z "państwa".
            • malgoska182 Re: Dziecko. 17.06.10, 08:57
              nelamela nie napisalam ,ze dziecko moga miec tylko ludzie,ktorym sie powodzi.W moim bloku,na placu zabaw tez spotykam mamy z wozkami,malymi dziecmi.Nasze tereny do bogatych nie naleza z racji wysokiego bezrobocia.Wiesz tez zapewne ,ze nie tylko pijacy i palacze korzystaja z pomocy panstwa .Nie wiesz,ze te mamy z wozkami,ktore wygladaja zupelnie normalnie,sa schludnie ubrane(czasmi wrecz odstawione)tez sa pod opieka MOPS.W moim bloku sa mlode pary z dziecmi(niekoniecznie malzenstwa).Sa w wolnych zwiazkach z wyboru,bo sie bardziej oplaca, bo jako samotna matka ma zasilek,bo (pomimo ,ze do dochodow wliczane sa zarobki wszystkich,ktorzy przebywaja w mieszakniu(zamieszkuja),to zawsze mozna powiedziec(napisac),ze tata x na dziecko nie daje.Dochodza zasilki mieszkaniowe,wiec wtedy pieniazki,ktore jednak dochodem sa mozna przeznaczyc na ladne ubrania,fryzjera.Wiem,ze czasami taki dodatek wynosi 300,400 zl w zaleznosci od kwoty czynszu(czasmi pokrywa caly czynsz).Mieszkam na drugim pietrze i nie mam do pomocy niani,babci,cioci.Sama radze sobie z zakupami,wynoszeniem smieci,wnoszeniem wozka z dzieckiem.Ogolnie z tym samym ,z czym musza sobie poradzic tysiace mam w Polsce.Nie korzystam z pomocy zadnych instytucji,bo moj maz zarabia na nasze utrzymanie.
              Sasiadka mieszkajaca na pierwszym pietrze (wolny zwiazek) tez jedno dziecko,ale ma do pomocy siostre czy kolezanke.jedna niesie torebke dla dziecka,druga dziecko.Wozek zostawiaja na dole,bo to juz by bylo ponad ich silysmile)))"Przyjda mezczyzni to wniosa" .Z boku fajna,normalna rodzina.Widzialam te dziewczyny wynoszace z Caritas torbe,wiec jednak korzystaja z pomocy.Nasze miasteczko jest malutkie i kazdy praktycznie zna sasiada.Czyli"wiedza sasiedzi jak kto siedzi"Smutne to i straszne zarazem.Takie malomisteczkowe towarzystwo(do ktorego i ja od paru miesiecy naleze)-trzepanie dywanow przed blokiem ,bo ksiadz po koledzie bedzie chodzilsmile)))(pomiedzy godz.21-22 czasami po 22,(ale,
              kto by sie tam zasadami kierowal)?

              "Dzisiaj ludzie powinni(moje zdanie)decydowac sie na dziecko,kiedy sa
              bezpieczni finansowo" -tak napisalam. Bezpieczni finansowo,nie znaczy bogaci.
              Powinni,nie znaczy rowniez ,ze tak jest ,czy tak bedzie.Raczej pozostanie tak jak jest,czyli zupelnie roznie.
              • nelamela Re: Dziecko. 17.06.10, 09:35
                Zle sie zrozumialysmy.Chodzilo mi o sytuacje z MOPSU bo tez taka czesto widze.Ale podsumowujac czy sadzicie ze faktycznie ta wiekszosc mam jest na jakis zasilkach?caly czas slysze ze samotna mama w Polsce na nic nie moze liczyc.Zwiazki luzne ok ale jesli partner i ojciec mieszka z rodzina to chyba taka mama nic nie dostaje,bo juz sie pogubilam.Temat mi obcy szczerze mowiac kwestia pomocy finansowej a dziecko jednak kosztuje.Pozdrawiam.
                • listopadowka2008bis Re: Dziecko. 17.06.10, 13:25
                  Jak sie jest w nieformalnym zwiazku, to tez mozna od panstwa wyciagnac zasilki.
                  Wiele zalezy od tego, jaka definicje samotnej matki przyjal Mops czy innego
                  rodzaju instytucja.
                  Przyklad: kobieta samotnie wychowuje dziecko, nie mieszka z partnerem, ale facet
                  placi na dziecko i nie wystapila w sadzie o alimenty. Dla mojego Mopsu, ona nie
                  jest samotna matka. Dla fiskusa juz tak i moze skorzystac z odpowiedniej ulgi,
                  bo jest panna z dzieckiem.
                  • alba.alba Re: Dziecko. 21.06.10, 22:11
                    Chyba też chodzi o to, czy "konkubent" jest formalnie zameldowany tam gdzie dziecko i "konkubina". Bo jeżeli nie, to przecież nikt nie jest w stanie udowodnić, że on tam mieszka, a "konkubina" nie musi się tym chwalić. W świetle prawa jest samotną matką a nie konkubiną.

                    Znane są również przypadki, gdy małżeństwa celowo brały fikcyjne rozwody po to, by im było łatwiej finansowo, właśnie z uwagi na jakieś tam zasiłki/zapomogi, ale dokładnie nie wiem o co chodziło, bo mnie to nie interesuje.
            • marajka Re: Dziecko. 17.06.10, 20:02
              Czyli na dziecko powin
              > ni sie decydowac ludzie ktorym sie powodzi

              Nie. Ale też nie ludzie, którzy żyją "jakoś" i ledwie przędą z jednej pensji. Bo "jakoś" można. Zamiast kolonii wakacje u babci, zamiast kina TV, zamiast wypadu do kawiarni mrożony sok. Można. Tylko ja nie miałabym sumienia z góry, świadomie skazywać dziecka na biedowanie.

              Uważam, że to bardzo indywidualna sprawa, ile kosztuje dziecko. Zależy od miejsca zamieszkania, ew. pomocy dziadków, umiejętności gospodarowania pieniędzymi, warunków mieszkaniowych, zdrowia, kredytów itp.
          • alba.alba Re: Dziecko. 21.06.10, 21:16
            Ano właśnie, przecież relatywnie duży odsetek dzieci ma np. porażenie mózgowe albo zaburzenia ze spektrum autyzmu. Wymaga to wieloletnich rehabilitacji i terapii. Teoretycznie jest są one refundowane, ale:
            1. czeka się w kolejce, a każdy dzień zwłoki drastycznie obniża rokowania, skazuje dziecko na większe kalectwo
            2. refundacja dotyczy nie wystarczającej liczby godzin, która byłaby zalecana dla "wyprostowania" tego dziecka.

            Decydując się na dziecko trzeba moim zdaniem wziąć pod uwagę też wariant mniej optymistyczny. Magiczno-życzeniowe myślenie: "Moje dziecko będzie zdrowe, to tylko dzieci sąsiadów mogą być zaburzone" jest nieodpowiedzialne. Nawet jak ciąża przebiegała bez problemu, dziecko urodziło się zdrowe z 10 punktami, to i tak za kilka miesięcy albo nawet lat może ujawnić się np. autyzm czy inne wady rozwojowe.
            • marika012 Re: Dziecko. 23.06.10, 13:34
              U nas tak było. Ciąża wzorowa, dziecko 10 pktów, świetnie rozwijające się na
              pierwszy rzut oka. Intelektualnie bardzo do przodu w stosunku do rówieśników.
              Poszło do przedszkola państwowego więc wydatki malutkie. Koło 4 r życia
              zauważyliśmy, że rozwój społeczny jakby opóźniony. Terapie od 5,5 roku życia.
              Diagnoza w wieku 7 lat -cechy autystyczne. Koszty terapii, dowozu na nie to
              grubo ponad 1000 zł miesięcznie, obóz tygodniowy 2500. Trening słuchowy 5000.
              Konsultacje, homeopaci itd, itd. Po dwóch latach jesteśmy spłukani sad
    • nelamela Re: Dziecko. 17.06.10, 07:45
      Przepraszam to byl post Malgosi.
    • lolka.77 Re: Dziecko. 17.06.10, 09:34
      Mnie dziecko (4,5l) kosztuje średnio miesięcznie ok 600 zł. Zawarta jest już w
      tym cena przedszkola (kosztuje mnie ok 200 zł). I wbrew pozorom dziecko ma
      prawie wszystko co chce (łącznie z zajęciami dodatkowymi typu basen 2x w tyg,
      zabawki firmowe,). Oprócz przygotowywania wyprawki myślę, że nie było okresów,
      żeby kosztowało mnie więcej. I spokojnie gdyby była potrzeba mogłabym się
      zmieścić w mniejszej kwocie.
      • listopadowka2008bis Re: Dziecko. 17.06.10, 13:27
        No ja tez mysle, ze tutaj trzeba takze brac pod uwage jaki to jest region Polski
        i czy to jest miasto/miasteczko czy wies. Innego rzedu beda wydatki matki
        mieszkajace w Warszawie, a inne matki z choszczna, jeszcze inne ze wsi suchy dąb.
      • woman-in-the-city Re: Dziecko. 17.06.10, 14:12
        Mnie od wrzesnia przedszkole bedzie kosztowac 350 zł, dodam państwowe w duzym
        miescie.
    • kinder0610 Re: Dziecko. 17.06.10, 14:30
      a ja myślę, że dziecko sporo kosztuje i nie da się uogólnić ile
      potrzeba w miesiącu. Bo wyskakują tak nieprzewidywalne wydatki, że
      różnie bywa. Ja myślę, że to tak że jak dziecko jest małe to kasa
      płynuie jak strumyczek a jak starsze to jak rzeka. I nie liczyłabym
      na zasiłki z MOPSu. na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że w
      pierwszym roku pracował tylko mąż i właściwie cała kasa szła na
      dziecko - nic nie odkładaliśmy. Za szczepienia w roku zapłaciłam
      ponad 1000zł. Pewnie mogłam nie brać skojarzonych tyko zwykłe i nie
      dopłacać ale nie chiałam kłuć dziecka więcej razy. POtem badania co
      miesiąc USG - 60zł - ine mogłam robić na NFZ bo nie bylo terminów, a
      zdrowie dziecka najważniejsze, inne badanie kontrole wizyty prywatne
      itp koleje stówki. KOsmetyki dziecka - no cóż jednemu wystarczy
      mydło za 1,20 a inne ma takie problemy, że trzeba kupić za 50 zł.
      Jedno je wszystko pięknie drugie alergiczne - a odżywki wtedy
      drozsze.Tak wiec dzieci to duzzeeee wydatki
    • martina.15 Re: Dziecko. 17.06.10, 22:55
      na malucha spokojnie mysle od 300 zl spokojnie (na poczatku pieluszki+mikro
      kosmetykow, ciuchy znajduja sie po znajomych), mozna przeznaczyc na wyprawke
      500-2500 zl ale nie zawsze trzeba

      majac 4,5 latke najwiecej wydaje na przedszkole+zajecia dodatkowe w owym
      przedszkolu. wyjdzie mniej niz 400 zl. dac jej jesc poza przedszkolem- je to co
      my. ciuchy teraz bez zenady kupowane w lumpeksach, przy czym zdarzy sie kupic
      cos w c&a,albo babcia/ciocia/biologiczny ojciec cos kupi.
      jakby sie uprzec to z 600 zl mozna dac rade. i nie ukrywam, my za tyle raczej
      dajemy rade smile
    • moniafigiel Re: Dziecko. 18.06.10, 15:18
      mi sie trafiło dziecko chore, w tej chwili 5 letnie
      na chwile obecną wydatki miesięczne to:
      - przedszkole państwowe z zajęciami 400 PLN
      - terapia SI 300 PLN
      - rehabilitacja 160 PLN
      - buty 100 PLN miesiecznie średnio
      - ortodonta 50 PLN
      - leki ze 200 PLN
      - +jedzenie, wakacje, ubrania, zabawki
      jak choruje wożę do babci, więc nie muszę za nianię płacić
      z wiekim moje dziecko kosztuje coraz mniej, bo stan jej stan zdrowia
      sie poprawia więc mniej jest rehabilitacji i leków
      skromnie licząc wychodzi z 1500 PLN obecnie bez żadnych szaleństw
      mieszkamy w Warszawie
    • marta.uparta Re: Dziecko. 21.06.10, 22:47
      ja wychodzę z założenia, że dał Pan Bóg dziecko, to da i na dzieckosmile
      prawda jest taka, że dla każdego minimum oznacza coś innego, dla
      jednego będzie to 100 zł, dla innego 1000. Poza tym potrzeby
      finansowe dziecka zmieniają się wraz z jego wiekiem. Np niemowlę -
      poza starterem czyli wyprawką, dopoóki jest małe niewiele kosztuje.
      Potem koszty drastycznie wzrastają, jeżeli musisz zdecydować się na
      opiekunkę. Stosunkowo drogo też wychodzi dziecko przedszkolne. W
      podstawówce można złapać oddech, ale potem dziecko staje się
      nastolatkiem i znowu załamka.

      Moj znajomy który ma 4 dzieci twierdzi, że wraz z pojawianiem się
      kolejnych dzieci wzrastał jego poziom życiowy - wymienił miszkanie
      na większe, samochód na większysmile przy tych samych zarobkach!
      • ira_07 Re: Dziecko. 21.06.10, 23:13
        > ja wychodzę z założenia, że dał Pan Bóg dziecko, to da i na dzieckosmile

        ehp.niehs.nih.gov/realfiles/docs/2004/112-14/hungry.jpg
        To dlaczego matce tego dziecka nie dał na dziecko? Pan Bóg to nie jest maszynka do spełniania życzeń. Potem płacz i zgrzytanie zębów, bo albo jedzenie albo rachunki.

        > prawda jest taka, że dla każdego minimum oznacza coś innego, dla
        > jednego będzie to 100 zł, dla innego 1000.

        Prawda, ale mowa o takim obiektywnym minimum. 100 zł...? Hmm... To jakieś niejedzące, niechorujące, bez ksiażek, rozrywek i ubrań?

        > Moj znajomy który ma 4 dzieci twierdzi, że wraz z pojawianiem się
        > kolejnych dzieci wzrastał jego poziom życiowy - wymienił miszkanie
        > na większe, samochód na większysmile przy tych samych zarobkach!

        Łaaaaał. A ile zarabia? Bo jak 10 kawałków netto, to może zaczął rozsądniej gospodarować. Jak 2 kawałki, to nie uwierzę. Chyba, że jedzą chleb z margaryną.
        • ogar_polski Re: Dziecko. 21.06.10, 23:41
          Ja wydaję ostatnio jakieś 500 na dwoje dzieci - w tym jedzenie
          ubrania i leki. Młodsza ma ubrania po starszej wiec na tym
          zaoszczedzam.
          • gumisiowysok2 Re: Dziecko. 23.06.10, 12:09
            Rozumiem ,że młodsze dziecko jest niemowlakiem?Bo co to za
            przyjemność nosić ubrania po starszej siostrze-chyba że jeszcze
            wiele się nie rozumie.Ja nie zdecydowałabym się na dzieci jakbym
            każdemu nie mogła dać po równo.Co do za atrakcje miec wszystko po
            starszej siostrze lub starszym bracie.
            • ogar_polski gumisiowysoku... 28.06.10, 23:53
              Moje młodsze dziecko nie nosi po starszej z racji że mnie nie stać -
              starsza jest mikrus młodsza już normalnej wielkości jak na swój wiek.
              A ciuchy jak bluzki i wszystkie letnie noszą jeden rozmiar. Oprócz
              spodni bo starsza ma długie nogi smile
              Co to za atrakcja nosić ubrania po starszej siostrze?- akurat moje
              dzieci nie wybrzydzają i doceniają co mają smile
              A rożnica między nimi to rok i 9 m-cy.
    • joanna_poz Re: Dziecko. 22.06.10, 15:23
      w czasach przed przedszkolem tylko koszt niani to było 850 zł (
      złobków u nas brak, wariant babci z racji jej dalekiego zamieszkania
      nie wchodził w rachubę).
      w czasach przedszkolnych - 840 zł czesne za przedszkole prywatne (w
      gminie są 2 państwowe, miejsc jak na lekarstwo, więc prywatne nie
      jest tu naszą fanaberią).

      jak dołożyć do tego ubrania, jedzenie, jakieś rozrywki, nie daj boże
      choroby - wszytstko w granicach zdrowego rozsądku, bez szaleństw -
      to i tak wyjdzie poważna kwota.
      • hellusia Re: Dziecko. 23.06.10, 06:39
        Małe dziecko to wydatek do 400 zł (mleko, pampersy, słoiczki)
        nie licząc ubrań, szczepień, lekarzy prywatnych, leków, zabawek, wózków i innych.
        Większe - przedszkolak to koszt przedszkola i ubrań. Leki oczywiście też, ale
        jedzenia nie da się już policzyć.

        Ja wydaję znacznie więcej na roczniaka niż na 4 latka
        • naturella Re: Dziecko. 23.06.10, 08:31
          My nianię mieliśmy przez 16 miesięcy. Tylko dlatego tak krótko nam
          się udało, bo do ponad roku ja byłam z młodszym dzieckiem, potem pół
          roku mąż nie miał pracy, a teraz od miesiąca mamy opiekę babci.
          Gdyby nie to, to niania byłaby przez jakieś 30 miesięcy (od 7
          miesiąca życia dziecka do 3 lat). Strach pomyśleć, jaki to koszt. Te
          nasze 16 miesięcy to 25 tysięcy wydane na nianię. Razy dwa - jakieś
          50 tysięcy. I więcej - bo ja miałam niedrogie nianie, bo za 1500-
          1700 zł.

          Tyle mniej więcej w Warszawie kosztuje opieka nad dzieckiem do 3
          roku życia, czyli do momentu, aż pójdzie do przedszkola.
          • agattka_84 Re: Dziecko. 23.06.10, 10:33

            > My nianię mieliśmy przez 16 miesięcy. Tylko dlatego tak krótko nam
            > się udało, bo do ponad roku ja byłam z młodszym dzieckiem, potem
            pół
            > roku mąż nie miał pracy, a teraz od miesiąca mamy opiekę babci.
            > Gdyby nie to, to niania byłaby przez jakieś 30 miesięcy (od 7
            > miesiąca życia dziecka do 3 lat). Strach pomyśleć, jaki to koszt.
            Te
            > nasze 16 miesięcy to 25 tysięcy wydane na nianię. Razy dwa -
            jakieś
            > 50 tysięcy. I więcej - bo ja miałam niedrogie nianie, bo za 1500-
            > 1700 zł.

            To chyba byłoby jednak bardziej opłacalne, gdyby mąż pracował +
            niania do dziecka? Mąż zapewne zarobiłby więcej niż 1700 zł. Dlatego
            nie wskazywałabym tego jako "oszczędności", którą udało się Wam
            osiągnąć...

            • naturella Re: Dziecko. 23.06.10, 10:44
              Ale mój mąż nie pracował nie dlatego, że oszczędzaliśmy na niani,
              tylko dlatego, że nie miał przez pół roku pracy - więc musieliśmy
              zwolnić nianię i mąż zajmował się dziećmi. I nie wykazuję tego jako
              oszczędności, tylko jako tłumaczenie, że "dzięki temu" między innymi
              mieliśmy tylko przez 16 miesięcy nianię, i między innymi dlatego
              koszt opieki nad dzieckiem wyniósł tylko 25 tys., a nie więcej. Bo
              normalnie byłoby tych miesięcy znacznie więcej. To było w zasadzie
              informacyjniesmile

              A co do zarobków - na szczęście mąż znalazł pracę znacznie lepiej
              płatną, ale były momenty w ciągu tych pół roku, że był gotowy
              przyjąć pracę za 1500 zł, bo takie też dostawał oferty. Ale zawsze
              go stopowałam, przypominając, że niania kosztuje tyle samo, albo
              więcej i że tak naprawdę to nie zarobiłby nic. Różnie to bywa, z
              tymi zarobkami, w każdym razie dobrze się stało, że poczekaliśmy.
              • agattka_84 Re: Dziecko. 23.06.10, 12:09

                I nie wykazuję tego jako
                > oszczędności, tylko jako tłumaczenie, że "dzięki temu" między
                innymi
                > mieliśmy tylko przez 16 miesięcy nianię, i między innymi dlatego
                > koszt opieki nad dzieckiem wyniósł tylko 25 tys., a nie więcej.

                Ale gdyby mąż pracował, za nianię zapłacilibyście 25. tys + 6x1,5
                tys = 34 tys. W tym czasie zarobiłby np. 6x3tys, więc 6x 1,5 tys
                byłoby Waszym zyskiem. wink Dlatego trudno się cieszyć, że ten koszt
                opieki wyniósł tylko tyle, bo ok koszt niani niższy, ale ogólnie
                rzecz biorąc niekoniecznie.
                • naturella Re: Dziecko. 23.06.10, 13:03
                  O Jezus...smile A gdyby babcia miała kółka...smile Mąż nie zajmował się
                  dziećmi dlatego, żeby było taniej, tylko dlatego, że został
                  zwolniony z pracy i przez pół roku nie znalazł innej. I nie ma tu
                  żadnego cieszenia się z oszczędności, tylko wykazanie, dlaczego
                  akurat w naszym przypadku koszt opieki nad dzieckiem przez te 2,5
                  roku (w okresie od kiedy wróciłam do pracy aż do momentu
                  przedszkola) wyniósł mniej, niż mógłby wynosić u kogoś innego. A
                  generalnie wykazuję, że są to olbrzymie pieniądze i tyle.
    • prakseda_ka Re: Dziecko. 23.06.10, 15:38
      14 miesięczna córka - 350 żłobek, 50 zł pieluchy, 55 zł mleko, 9 zł kleiki,
      12-16 zł obiadkowe słoiczki, wziewy i zyrtec - 20 zł, ok. 30 zł średnio na
      ubrania, ok. 10 zł średnio na kosmetyki - razem: mogę przyjąć że od 500 do 550
      zł miesięcznie, dofinansowanie od dziadków na żłób - 200 zł.
      prawie 5 letni syn - 350 przedszkole - w tym angielski, konie, i tańce, 20 zł
      wziewy i zyrtec, średnio kosmetyki ok. 10 zł i ubrania - ok. 30 zł, słodycze (
      tylko w weekend) i ekstra soczki - ok. 20 zł ( 7,5 zł duża torba Haribo z małymi
      torebkami w środku, ok 7 zł 4-6 pak soczków w butelce lub kartoniku, 2 zł
      czekolada, 2- 3 zł jakaś mamba, albo cukierki), zabawki - jak wliczmy urodziny,
      dzień dziecka, święta różne i podzielimy to wyjdzie z jakieś 40 zł m/c. Czyli
      razem: od 450 do 500 zł miesięcznie.
      Bardzo często dzieci dostają ubrania od rodziny, często też po innych znajomych
      dzieciach. Jadają owoce, codziennie podwieczorki, chodzą z nami an różne darmowe
      imprezy - festyny albo po prostu pozwiedzać miasto, na place zabaw w marketach (
      IKEA rulezz) i na dworze. Zabawek mają sporo - ale twórczych - mnóstwo klocków,
      puzzli, małych autek ( wczoraj liczyłam 100!!!), gratów do piasku, rowery.
      w tej chwili finansowo jesteśmy w dołku totalnie kompletnym - i potrwa on
      jeszcze około roku, ale cóż, decyzji o dziecku nie można odkładać w
      nieskończoność, pieniądze można zarabiać jak się 40 i 50 lat, dzieci rodzić już
      trudniej .... a myślę, ze normalnych ludzi posiadanie dzieci mobilizuje do ego,
      żeby im minimum zapewnić ...
      i jeszcze coś - rozbawił mnie uwaga, że miska i łyżka dziecku nie wystarczą ....
      potrzeba pluszaków czy grzechotek ... nie wiem jak to jest, że wszystkie dzieci
      jakie znam, najlepiej na świecie bawią się miską łyżka, pokrywką, pudełkiem po
      jajkach, tutka z roli ręcznika papierowego, ulotką z marketu ... a minimum
      grzechotek, gryzaczków i pluszaczków ( z którym ki diabeł wie co potem robić)
      zapewni rodzina i znajomi wink Ja moim kupiłam po dosłownie 1 sztuce z w/w. a
      jakoś mają tego sporo ....
      • justyna3003 Re: Dziecko. 23.06.10, 16:12
        podoba mi się twoje podejście-takie bardzo rozsądne, nie biadolące, nie jakiś przerost ambicji.
        W sumie też od 2lat decydujemy się na dziecko i nie możemy się zdecydować, bo sytuację mamy średnią.Oboje pracujemy(ale ja umowa na czas określony)mamy razem ok.5tys zł dochodu.Mamy mieszkanie na kredyt(rata ok.900zł)+opłaty.Mamy jakąś rezerwę finansową, ale to mnie jakoś nie czyni spokojniejszą, boję się przede wszystkim zwolnienia z pracysadjeśli zajdę w ciąże-w sensie że mi nie przedłuży umowy, choć i bez ciąży może tak zrobić,a że za rok dostanę na nieokreślony to też nie jest pewne...i tak jestem w kropce, bo bardzoooo bym chciała, mąż też chce, ale mamy lęk że nie damy rady finansowo, szczególnie jak ja nie będę miała przedłużonej umowy.Kwestia opieki nad dzieckiem jest rozwiązana, byłaby to babcia więc koszty minimalne no i mogłabym wrócić zaraz po macierzyńskim do pracy, ale u nas firma nietolerancyjna dla ciężarnych kobiet.Jaką decyzję byście podjęli w mojej sytuacji?
        • agattka_84 Re: Dziecko. 23.06.10, 16:46

          Jaką decyzję byście podjęl
          > i w mojej sytuacji?

          Ja bym się zdecydowała. Sama odkładałam decyzję (do większego
          mieszkania, do podwyżki, itp.) i teraz od kilku miesięcy staramy się
          bezskutecznie. sad Jedno z drugim pewnie nie ma związku, ale gdyby
          coś było nie tak, lepiej dowiedzieć się wcześniej.
        • hellusia Re: Dziecko. 27.06.10, 15:58
          Ja mam 6ta umowę przedłużaną co roku i w między czasie urodziłam 2 dzieci i
          dalej pracuję, też mam babcię do bawienia więc nigdy nie wylądowałam na
          zwolnieniu lekarskim na dziecko a to też się liczy u pracodawcy.
      • woman-in-the-city Re: Dziecko. 23.06.10, 21:21
        Dziewczyno ujęłaś swietnie sedno sprawy , a za Twoje kapitalne podejscie niech
        Cię wirtualnie usciskamsmile
        Ps. U mnie nawet koszty słodyczy odpadaja, bo syn ich najzwyczajniej w swiecie
        nie lubi, cóz, wdał się w tatęsmile
      • marajka Re: Dziecko. 23.06.10, 22:30
        i jeszcze coś - rozbawił mnie uwaga, że miska i łyżka dziecku nie wystarczą ...
        > .
        > potrzeba pluszaków czy grzechotek ..

        Do mnie pijesz, więc wyjaśnię, bo wiem, że czytanie słowa pisanego jest trudne. Nie napisałam, że POTRZEBA, ale ża jakoś by pasowało. Nie wyobrażam sobie dziecięcego pokoju z garnkiem i łyżką na półce. No i jednak dwulatkowi to już chyba nie wysrarczy, kredki i książeczki też by się przydały.
    • jowita-28 Re: Dziecko. 24.06.10, 21:51
      Na dwuletnią córcię wydaję średnio w miesiącu:
      - 400zł - jedzenie, kosmetyki, pieluszki
      - 250-300zł - ciuszki
      plus jakaś lepsza zabawka jak jest okazja: dzień dziecka, urodziny,
      mikołajki.
      Na wyprawkę: wózek, łóżeczko, fotelik samochodowy, wanienkę,
      pościel, inne akcesoria wydałam 7.500zł.
      Zarabiamy z mężem netto 5.000zł, z tego 2.200 to opłaty stałe. Nie
      są to zawrotne zarobki, z tego co czytam to sporo osób na tym forum
      zarbia znacznie więcej, ale nie biedujemy. Kupuję młodej modne
      ciuchy, na wyjście ma firmowe ciuchy wójcik, next, h&m, kupuje jej
      zabawki FP. Zastanawiam się nad drugim dzieckiem i przez myśl mi nie
      przeszło, że miałabym problem z utrzymaniem dwójki dzieci.

      Z wypowiedzi niektórych wynika, że dziecko to luxus i mogą sobie na
      nie pozwolić tylko bogaci... Współczesny świat zaczyna być
      przerażająco "materialny"...sad i coraz więcej osób zamiast kierować
      się miłością i uczuciem, kieruje się rozumem, kalkulując wszystko i
      przeliczając na pieniądze "rzeczy", których przeliczać się nie
      powinno...
      • alba.alba Re: Dziecko. 27.06.10, 15:51
        jowita-28 napisała:
        > Z wypowiedzi niektórych wynika, że dziecko to luxus i mogą sobie na
        > nie pozwolić tylko bogaci... Współczesny świat zaczyna być
        > przerażająco "materialny"...:

        Niby mówi się, że dziecko to luksus, ale statystycznie to najwięcej dzieci mają osoby ubogie... Taki paradoks.
      • marajka Re: Dziecko. 27.06.10, 23:07
        coraz więcej osób zamiast kierować
        > się miłością i uczuciem, kieruje się rozumem, kalkulując wszystko i
        > przeliczając na pieniądze "rzeczy", których przeliczać się nie
        > powinno...

        Bo uczuciem dziecka nie wykarmisz i nie ubierzesz. Wydajesz na córkę ok 700 zł. To sobie wyobraź, że za 700 zł musicie się utrzymać we dwójkę. Decydujecie się na dziecko? Wszak miłości mu na pewno nie braknie...

        Oczywiście, że dziecko to nie jest luksus dla bogatych, ale dla ludzi, którzy mogą mu zapewnić w miarę przyzwoity byt, a nie dzieciństwo na trzepaku, bo nawet na pociąg do babci nie ma pieniędzy, nie mówiąc już o basenie czy wesołym miasteczku.
      • silic Re: Dziecko. 28.06.10, 10:32
        > Na dwuletnią córcię wydaję średnio w miesiącu:
        > - 400zł - jedzenie, kosmetyki, pieluszki
        > - 250-300zł - ciuszki

        Na DWULATKĘ wydajesz co miesiąc 250-300zł na CIUSZKI ??
        Chyba nie mam pytań... mniej wydaję na siebie, osobę dorosłą.
        • naturella Re: Dziecko. 28.06.10, 11:46
          Tylko, że dziecko potrzebuje nowych ciuchów co mniej więcej 3-4
          miesiące, bo wystasta. Kurtka dobra jesienią nie będzie już taka
          wiosną. Co zimę nowy kombinezon. Co sezon nowe buty, kapcie. Buty
          dla dziecka to wydatek od 100 zł w górę (jeśli mowa o butach dobrej
          jakości). Do tego bielizna, rajstopy, skarpetki itp. Dorosły nie
          wymienia garderoby co chwilę, a dziecko kilka razy w roku.

          Moja trzyletnia córka nosi w tej chwili rozmiar 104 albo 110,
          zaczynała od rozmiaru 50 - a więc w ciągu trzech lat przeszlismy
          przez 10 rozmiarów ubrań (i w każdym rozmiarze po kolei: bielizna,
          piżamy, bluzki, spodnie, dresy, bluzki, bluzy, sweterki, sukienka
          jakaś, kurtka, kombinezon zimą itp). Nosi buty 26 - pierwsze miała w
          rozmiarze 18 - a więc już 8 rozmiarów butów. No i raczej dziecko nie
          ma po jednej parze butów z każdego rozmiaru (przynajmniej u mnie, ja
          też nie chodzę w jednych butach).
        • jowita-28 Re: Dziecko. 28.06.10, 19:29
          Od roku robię dokładne zapiski wydatków i uśredniając tyle wychodzi
          miesięcznie na ciuchy dla córki. Dodam, że wcale nie kupuję dużej
          ilości ciuchów, a większość to ciuchy po domu i do gonienia po
          podwórku, więc raczej szukam tańszych rzeczy i okazji. Sporo
          ciuszków dostaję w prezencie, ale jak pisze jedna z dziewczyn,
          dziecko rośnie i trzeba mu wymieniać garderobę na większą -
          począwszy od bodzików, skarpetek, rajstop, a na butach i kurtkach
          kończąc. Buty, kurtki, kombinezony - zwłaszcza te rzeczy to spory
          koszt.
    • justyna3003 Re: Dziecko. 28.06.10, 08:18
      dziecko.onet.pl/48424,4,7,staraczki,3,artykul.html
      po tym tekscie myślę, że wiele kobiet szybciej się zdecyduje, ja przynajmniej tak.Może moje dziecko nie będzie miało luksusów i ubrań z metkami, ale myślę, że będzie w szczęśliwej rodzinie.A pieniądze-jakoś się poukłada!
      • jagoda_pl Re: Dziecko. 28.06.10, 12:02
        A co ma ten artykuł wspólnego z wątkiem to nie wiem...
        • justyna3003 Re: Dziecko. 28.06.10, 20:23
          to ma ten artykuł wspólnego, że może jednak nie warto czekać aż będą idealne, wymarzone i wykalkulowane warunki na dziecko-bo, może się okazać że już za późno, czas nie stoi w miejscu i nie zaczeka aż się rodzina wybuduje, dorobi majątku itd. ...przynajmniej nie w każdym przypadku.
          • jagoda_pl Re: Dziecko. 28.06.10, 21:37
            Niestety problem niepłodności nie jest związany z wiekiem. Są dwudziestolatki z
            problemami z zajściem w ciążę i 40-latki, które zostają matkami. A wychodzenie z
            założenia, że "jakoś się ułoży" nie jest IMHO odpowiedzialne.
            • justyna3003 Re: Dziecko. 29.06.10, 08:25
              tylko jak ta 20latka się dowie, że ma problemy z zajściem w ciąże to ma duuuże szanse, że leczenie da skutek i ma na to leczenie duużo czasu, a jak taka 38-40latka dopiero w tym wieku zacznie się starać to już tak dużych szans nie ma.
              Nie jestem z osób nieodpowiedzialnych, ale jak bym chciała czekać na idealne warunki to czekałabym do 45lat bo wtedy spłacę kredyt i będę się czuć bezpiecznie, a na umowę na stałę też mogę poczekać i 4 lata jeszcze, a jednak chciałabym urodzić pierwsze dziecko przed 30.Mimo to zamierzam się zdecydować szybciej i liczyć, że "damy radę".Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu.
    • rudyocicat Re: Dziecko. 29.06.10, 08:47
      uważam, że jeśli normalny człowiek pracuje i stać go na życie to będzie stać na
      dziecko, bo zrobi wszystko, żeby tak było... ale to musi być ktoś zdrowy na
      umyśle...

      przyznać muszę, że nie rozumiem ludzi wiążących ledwo koniec z końcem
      decydujących się na kolejne dziecko świadomie i potem żebrzących o pomoc... ja
      tak nie potrafię, dlatego płacę duże podatki na takie rodziny... jestem w stanie
      zrozumieć sytuację ludzi, którym urodziło się dziecko, mąż stracił pracę i jest
      im ciężko, każdemu może się to zdarzyć... ale mam kolegę po studiach, prowadzi
      firmę, nie stać go na zusy, żona nigdy nie pracowała, a on wiecznie narzeka jak
      mało państwo mu daje zapomogi na dzieci... teraz planuje czwartego potomka, żyją
      kątem u rodziców na 30m2... niestety takich ludzi jest wiele, nastawionych na
      pomoc, i to my im łożymy na dzieci...

      i chyba o to chodzi, że jak się poważnie podchodzi do tematu, to się najpierw
      zapewnia stabilną sytuację a dopiero potem decyduje na dziecko... ktoś kto
      wiecznie tonie w długach, z dzieckiem czy bez i tak będzie na zapomodze...

      jeśli autorka wątku jest w stanie się utrzymać to i utrzyma dziecko, do pomocy
      najlepszy ojciecsmile
      • franula Re: Dziecko. 29.06.10, 11:31
        to że na dziecko można wydać każdą ilośc pieniędzy to akurat
        świetnie wiadomo
        pytanie na czym można oszczędzać, z czym przyhamować.
        Akurat w moim środowisku zarówno rodzinnym jak i bliskich przyjaciół
        (duże miasto,. przyzwoite zarobki, nikt nie bieduje) bardzo
        rozpowszechnione jest wzajemne pomaganie sobie w rzeczach
        dzieciowych np. tych potrzebnych tylko na chwilę jak choćby pierwszy
        fotelik czy malutkie ubranka. Czy ciuchy ciążowe.Oczywiście wymaga
        to wzajemności ale działa świetnie. My np. dostaliśmy używany wózek
        dla pierwszej córki, potem oddaliśmy. Drugiej córce kupiliśmy nowy i
        potem puściliśmy następnym rodzicom. Mam dwie córki- 5 i 2 lata i w
        życiu nie wydawałam na nie 200 zł miesięcznie na ubrania. Zawsze
        kupuję nowe tylko buty. Ciuchy dostajemy workami - starsza ma zabawę
        przebiera i wybiera, co chce to nosi co nie chce to nie, oddajemy
        dalej. Oczywiście jak czegoś brakuje to kupuję nowe albo jak mi się
        spodoba w sklepie.
        No i są jeszcze lumpeksy i allegro, rozumiem że nie każdy lubi ale
        pokazuję pole do "tańszego mania dziecka" żeby ktoś nie myślał że
        wydawanie takeij kasy na ciuchy jest obowiązkowe. Ale jak ktoś lubi
        to proszę bardzo.
        • jowita-28 Re: Dziecko. 29.06.10, 16:27
          jestem pełna podziwu dla tych, którzy potrafią ubrać małe dziecko
          taniej, bo wydawało mi się, że ja raczej w tym temacie oszczędzam, a
          już na pewno nie szaleje. Część rzeczy kupuję na allegro z drugiej
          ręki, zwłaszcza okrycia wierzchnie. Za kombinezon zamiast płacić 200-
          300zł zapłaciłam tym sposobem 70, a wyglądał jak nowy. Kurtki,
          płaszczyki po 30zł, więc gdzie mogę zaoszczędzić to oszczędzam. Nie
          kupuje butów z wyższej półki. Za kozaki zapłaciłam 120zł, a za
          bartki, ecco czy inne musiałabym dać 2 razy tyle. Kupienie kilku
          bodzików i rajtek to 100zł. Koszulkek, spodni, swetrów trzeba mieć
          po kilka par, a każda z tych rzeczy średnio kosztuje 30zł, więc
          doprawdy nie wydaje mi się, żeby te 200-300zł miesięcznie to było
          szaleństwo. Chyba, że ktoś faktycznie wszystkie ciuszki dostaje. Ja
          z miłą chęcią dowiem się jak na ubrania dla dziecka, które akurat
          wchodzi w większy rozmiar i trzeba mu kupić, dosłownie wszystko od
          podstaw, wydać mniejsmile
          • listopadowka2008bis Re: Dziecko. 29.06.10, 22:33
            Nie mozna liczyc, ze sie wszystko dostanie po kims. Ja akurat musialam kupic ( i
            nadal musze)wszystko dla dziecka sama, bo znajomi maja mlodsze dzieci lub nie
            maja ich wcale. W rodzinie tez nie ma malych dzieci (dopiero takie
            podstawowkowe)/. W takim przypadku wydanie 200 pln na ciuchy w przeliczeniu na
            ilosc ciuchow/ butow, jaka trzeba nabyc w ciagu roku, to naprawde nie wydaje sie
            duzo. Trzeba wziac pod uwage fakt, ze im dziecko starsze, tym ciuchy drozsze. Na
            wyprzedazy udawalo mi sie dla niemowalaka kupic spodnie jeansowe za 20 pln,
            kombinezon za 29 (c&a). Teraz bylam szczesliwa mogac kupic jeansy za 35 i kurtke
            za 59 pln. A to sa tylko dwie rzeczy.
            • franula Re: Dziecko. 30.06.10, 11:22
              "im dziecko starsze, tym ciuchy drozsze" fakt ale dłuzej nosi za to.
              Po skończeniu 2 lat z grubsza rozmiar na rok rośnie później.

              Najczęściej stsowane patenty w moim otoczeniu to
              1) wyprzedaże (dla nietolerujących szmateksów) "Koszulkek, spodni,
              swetrów trzeba mieć po kilka par, a każda z tych rzeczy średnio
              kosztuje 30zł" na wyprzedażach można wydac połowę mniej. Należy tez
              kupować na zapas.

              2) allegro rajstopy nowe markowe to ok. 8 -15 zł
              www.allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=rajstopy+wola&change_view=1&order=p
              body ok 8 zł
              www.allegro.pl/listing.php/search?string=body+early&from_showcat=1&category=11763&from_showcat=1&sg=0&o
              rder=p&change_view=1
              to są przykłady nowych.

              Mam koleżankę która ubiera dziecko tylko na allegro i w szmateksach
              i jest to najładniej ubrane dziecko w moim otoczeniu a kolezanka ma
              żelazną zasadę by nie płacić za 1 rzecz więcej niż 15 zł . Fakt
              zajmuje jej to trochę czasu.
              3) zbiorowe zakupy w Londynie lub w Stanach, tam ciuchy sa duuuużo
              tańsze niż u nas, znam ososby które tam specjlanie lecą na weekend
              lub znajomych proszą, czy kogoś w delegacji. Mi mąż z Gapa przywoził
              body po 2 dolary i podobne.
              4) szmateksy- spora część rzeczy sprzedawanych jako używane na
              allegro pochodzi ze szmateksów lub szmateksowych hurtowni toteż
              jesli kupujecie używany kombinezon czy kurtkę za 70 zł na allegro to
              pewnie w sklepie był po 20-40 (i ja takie kupowałam dzieciom)
              "Teraz bylam szczesliwa mogac kupic jeansy za 35 i kurtke
              za 59 pln." - ja to byłam szczęśliwa kupując dżinsy dla dwulatki za
              5 zł i drugie za 1 zł 30 grsmile

              Natomiast jeżeli ktos kupuje nowe markowe rzeczy dzieciom to z kolei
              może odzysakć część włożonych pieniędzy właśnie sprzedając na allegro

              Powtórzę ja wiem że mozna wydać na dziecko dużo ale da się mniej.
              • listopadowka2008bis Re: Dziecko. 01.07.10, 01:07
                to masz szczescie, majac obok siebie szmateksy z takimi cenami. Ja niestety
                widze tylko rzeczy, ktore oscyluja w granicach wlasnie 15- 20 pln za sztuke (
                jeansy, kurteczki ), a jesli tyle mam wydac na uzywane i nie zawsze mi
                odpowiadajace, to wole dodac te kilkanascie pln i kupic cos nowego i markowego
                na wyprzedazy. W szmateksach, ktore odwiedzilam nie bylo praktycznie rzeczy dla
                dzieci na wage, wszystko wycena.
    • rejkum Re: Dziecko. 03.07.10, 11:54
      Urodziliśmy dziecko razem z kredytem mieszkaniowym, bo i dziecko i
      kredyt mają taką samą datę początkową big_grin Jako studenci mieliśmy ok.
      1800 do dyspozycji miesięcznie (już po spłaceniu kredytu). Teraz mamy
      kilka razy więcej. Nie liczyłam tego dokładnie, ale wydaje mi się, że
      standard życia dziecka jest dokładnie na tym samym poziomie. Małe
      dziecko mało kosztuje, szczególnie przez pierwsze 6-7 mcy, kiedy jest
      wyłącznie na piersi.
      Wydatki zaczną się moim zdaniem dopiero w tym roku. Zajęcia sportowe
      2x w tyg, angielski 2x. Jak dzieci pójdą do szkoły te wydatki znowu
      się zwiększą.
      Nie korzystamy z niań, tylko z placówek publicznych - przedszkole
      kosztuje 300 zł.
      Na ciuchy wydaję średnio 200 zł miesięcznie, najwięcej przed zimą.
      Jedzenie kosztuje tyle co dla starego.
      Jak sytuacja jest niepewna to warto założyć np. fundusz edukacyjny. W
      latach grubych odkładać na dzieciaki ile się da. My mamy taki fundusz
      zasilany pieniędzmi z jakichś dziecięcych uroczystości. Na chrzciny
      dzieciaki dostały po 5 tysięcy, teraz to sobie gdzieś tam rośnie.
      Wykorzystamy w odpowiednim momencie. A że dziadkowie mają w zwyczaju
      obdarowywać dzieci pieniędzmi na urodziny, to kupujemy jakąś zabawkę,
      a resztę wrzucamy na konto dzieciowe. Póki jeszcze dzieci same nie
      potrafią zadecydować o przeznaczeniu tych pieniędzy, to my się nimi
      zajmiemy.
      Podsumowując - nam się obecnie dwoje dzieci w 1100-1200 zamyka (300
      przedszkole + 500 jedzenie + 200 ciuchy + 100/200 kino, książki,
      kulki, lody itp.)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja