Miesiąc bez wydawania...

09.08.10, 12:01
może bez nadmiernego wydawania...

czytaliście ten artykuł w Wysokich Obcasach?

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,8192675,Miesiac_bez_karty.html

uważam, że warto czasem przejrzeć swoje zapasy a i powstrzymać się
od zakupu rzeczy, czy aby napewno nam potrzebnych...

    • krzysztofsf Miesiac bez pracy 09.08.10, 12:36
      wystarczy do podobnych oszczednosci smile
      • naturella Re: Miesiac bez pracy 09.08.10, 12:50
        Wydaje mi się, że realia opisywane w artykule nieco nie przystają do
        polskich - Polacy są z gruntu oszczędniejsi, nie ma AŻ TAK
        rozbuchanego konsupcjonizmu. A może się mylę... w każdym razie nie
        wyobrażam sobie, żeby ktoś z moich znajomych miał 120 puszek
        tuńczyka w domu...big_grin
        • krzysztofsf Re: Miesiac bez pracy 09.08.10, 14:03
          Amerykanie maja wpojony chorobliwy "zakpocholizm".
          Pamietam, jak kiedys ktorys dziennikarz dziwil sie, ze nie jest w stanie przetlumaczyc rodzinie u ktorej mieszkal nieoplacalnosci niektorych promocji , ktorych wyszukiwanie w prasie bylo ich ulubionym popoludniowym zajeciem.
          Znajdowali np. jakies przecenione gary i fruuuu...samochodem na drugi koniec duzego miasta,marnujac cale popoludnie i spalajac na droge w obie strony znacznie wiecej paliwa, niz roznica pomiedzy cena promocyjna a cena tych samych garow w markecie jedna przecznice od domu.
        • serendepity Re: Miesiac bez pracy 09.08.10, 14:15
          U mnie chyba najwiecej bylo 32 puszek tunczyka, ale ida nam 2 dziennie, wiec
          zawsze kupujemy w hurcie wink Szczegolnie jak jest promocja, wlasciwie to nie
          kupujemy bez promocji.

          O tym artykule dyskutowalam juz na innym forum. Temat nie ma nic wspolnego z
          trescia moim zdaniem. Mowa jest o wydawaniu, a nie o samych kartach. Moze w USA
          wydawanie=karta, ale nie w moim zyciu.

          • agpagp Re: Miesiac bez pracy 27.03.11, 14:14
            moja babcia miała amerykański system zapasów jedzenia. Zawsze miała pochowane gdzieś konserwy z długimi terminami. Bywało różnie i czasem gdy bywało ciężko u mnie w domu był chleb z cukrem a u babci z szynką ( fakt że z puszki ). Gdyby babcia miała możliwość wybudowania schronu na wypadek wojny były super wyposażony big_grin przeszło jej gdy zamieszkała już z nami i rodzice nie pozwolili trzymać zapasów jak dla wojska smile
      • miska_malcova Re: Miesiac bez pracy 09.08.10, 19:30
        big_grin
    • femme-fatale Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 12:52
      Ten artykuł znacznie różni się od innego, który kiedyś pojawił się w Wysokich
      Obcasach (a może gdzieś indziej w GW?). Jakaś dziennikarka postanowiła zrobić
      eksperyment i przeżyć jakiś czas, nie pamiętam jaki, ale podejrzewam, że krótszy
      niż miesiąc, bez wydawania jakichkolwiek pieniędzy. Skończyło się na tym, że
      wystawała w kolejce po darmową żywność i wyłudzała pomoc, która moim zdaniem nie
      należała się jej, możliwe, że dla osoby naprawdę potrzebującej już czegoś
      zabrakło. Dlatego uważam, że takie akcja mają sens, kiedy polegają na świadomym
      ograniczeniu swoich zachcianek i potrzeb a nie na żerowaniu cudzym kosztem.
    • mrowka_r Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 14:25
      (...) nie kupuje niczego oprócz żywności, lekarstw, środków czystości i
      bielizny. Pozostałe rzeczy jej członkowie zdobywają na wyprzedażach garażowych i
      w second-handach. (...)

      Taka opcja mi się podoba i nawet byłabym skłonna skusić się na taki eksperyment,
      zwłaszcza biorąc pod uwagę nasze wczorajsze wydatki, niby poszliśmy tylko do
      kina, a skończyło się na zupełnie nie planowanych zakupach uncertain
    • agni71 Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 15:50
      Czytałam i ... no cóż, ja nie mam takich zapasów, które pozwoliłyby
      mi pól miesiąca nie kupowac zywności. Za to moja teściowa mogłaby
      spróbować smile
      Z drugiej strony - chyba nie ma u nas takiego miesiąca, kiedy nie ma
      jakiegos powazniejszego wydatku, np. wyjazd wakacyjny czy zakupy do
      szkoły.

      I ja osobiscie miałabym poczucie, ze na pewno jakaś okazja przeszła
      mi koło nosa wink
      • mrowka_r Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 16:16
        > I ja osobiscie miałabym poczucie, ze na pewno jakaś okazja przeszła
        > mi koło nosa wink

        Agni71 -> zastanawiam mnie dokładnie to samo, ale z drugiej strony już nie raz
        coś co wydawało mi się "superokazją" po pewnym czasie już tak fajne nie było.
        • agni71 Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 20:30
          Jasne, u mnie tez bywa i tak, że czegos nie kupiłam, bo nie miałam
          sie jak wybrac na zakupy, póżniej tego już nie bylo i jakoś zyję
          wink, ale jednak, mając dzieci, zdecydowanie lepiej jest potrzebne
          wydatki rozkładac w czasie równiez podczas wakacji. Do tego np. lato
          dla mnie to niedobry czas na takie postanowienia niewydawania, bo
          zawsze staram sie dzieciaki na wyprzedażach na nast. rok zaopatrzyć.
    • hala24_2 Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 19:25
      Przeczytałam i mam mieszane uczucia, przypominają mi się moi
      oszczędni znajomi którzy oszczędzali właśnie w sposób podany w
      pierwszych zdaniach tego tekstu: czyli na sępa.
      Moim zdaniem jeśli ktoś oszczędza to powinien robić to swoim
      kosztem i ze świadomością że życie na sępa to dla mnie poniżej
      poziomu własnego ja. Szczerze nie potrafiłabym powiedzieć do kogoś
      daj mi coś do domu, bo ja niemam .Wkurza mnie jak ktoś tak
      robi,prosi o coś łatwo dostępnego, niekosztującego majątek, na co ma
      ochotę tylko chęci na zakup brak.Podobnie z sępieniem papierosów.
      Wyjadanie zapasow fajny pomysł podwarunkiem że je sie ma. A za
      spędzaniem czasu wolnego z rodziną podpisuje się dwoma rękami.
      • ofelia1982 Re: Miesiąc bez wydawania... 27.03.11, 00:14
        Zgadzam sie z halą - jest różnica między zaciśnięciem pasa i zracjonalizowaniem swoich wydatków, a sępieniem, które nie powinno być prezentowane w pozytywnym świetle...
    • quri3 Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 19:31
      Ja kilka miesięcy temu trafiłem na taki blog o minimalizmie: zenhabits.net. Temat wydawał mi się nieco radykalny, ale trochę poczytałem i wcieliłem w życie parę pomysłów. M.in. pozbyłem się niepotrzebnych rzeczy, zrobiłem "ekstremalne" porządki w szafach itp. Ale najważniejsze to przejrzałem swoje wydatki. I co się okazało? Kilkaset zł miesięcznie "przeciekało" mi przez palce. Minimalizm mnie jakoś nie przekonał, ale nauczyłem się racjonalnego wydawania pieniędzy i kupowania tego, czego naprawdę potrzebuję - bez zbędnych bajerów i pierdół, których może użyłbym raz i o nich zapomniał. Jednym słowem nauczyłem się kupować to, co jest potrzebne, a nie to co wydaje się być potrzebne, a tak na prawdę to nie jest.
    • kaskahh Re: Miesiąc bez wydawania... 09.08.10, 20:40
      ciekawe
      zapasy mam
      skypa tez
      kupuje na pchlich targach...
      ale mam tez male dziecko, i ono tych "resztek" nie musi
      ale kiedys, kto wie..
      moze bym i sprobowala...
      • bluelilu Re: Miesiąc bez wydawania... 26.03.11, 23:14
        W "GLAMOUR" UKAZAŁ SIĘ PODOBNY ARTYKUŁ O OSOBIE , KTÓRA PRZEŻYŁA TYDZIEŃ BEZ PIENIĘDZY POD TYTUŁEM "TYDZIEŃ W BARTERZE":
        www.kobieta.pl/styl-zycia/praca-prawo-i-finanse/zobacz/artykul/tydzien-w-barterze/
        • agpagp Re: Miesiąc bez wydawania... 27.03.11, 14:05
          o ile pierwszy artykuł ( czytam dawno temu więc nie będę do niego wracała ) w jakimś stopniu udałoby mi się wprowadzić w życie tak "stylu" dziennikarki z "Glamour" z całą pewnością nie.
          Styczeń i luty żyłam przyciskając nieco pasa ( czyli wydają naprawdę niewiele) po to by z marcu normalnie wydawać ( normalnie czyli tyle ile zwykle a nawet ciutek więcej )
          • verdana Re: Miesiąc bez wydawania... 27.03.11, 15:32
            Pierwsza rzeczą, jaka należałoby zrobic, mysląć o oszczędzaniu w zamożnym i stabilnym kraju jest NIE posiadanie w domu zapasów, które pozwolą przezyć miesiac bez kupowania.
            Poza tym oszczędzania, polegające na rezygnacji z kina czy teatru - nie dlatego, ze się na to nie ma pieniędzy, tylko dla zasady- jest zwykłą głupotą. Podobnie jak oszczędzanie na owocach sezonowych, gdy się ma dzieci.
            Ta forma oszczędzania robi na mnie wrazenie podobne, jak stosowanie cudownych diet, aby schudnąć. Przez miesiąc nie je się nimal nic, liczy każdą kalorię - a potem efekt jo-jo murowany.
            • agpagp Re: Miesiąc bez wydawania... 27.03.11, 15:56
              z tą dietą to trochę chyba nie pasuje smile
              nie wiem czy to do mnie osobistego coś ale w maju mam komunię - dlatego uznałam że w styczniu i lutym nie skuszę się na żadne wyprzedaże , super okazje ani promocje. Ograniczyłam wyjazdy na mecze i do faceta. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze w tym już miesiącu jak i przyszłym wydam na przygotowanie się do komunii. Tak więc efekt ten jest zamierzony.
              • verdana Re: Miesiąc bez wydawania... 27.03.11, 16:20
                Z tą dietą pasuje, jak najbardziej. patologiczne nie wydawanie przez miesiąc, rezygnacja z przyjemności, nawet niewielkich musi skończyć się tym, ze gdy miesiąc minie, zacznie się wydawać od nowa. I dlatyego,z ę pewne rzeczy kupić trzeba - nie kupowanie ich w jednym miesiacu oznacza tylko odłożenie zakupów, i dlatego, ze tak oszczedzający najwyraźniej tęsknią za wydawaniem tak, ze aż im się to sni.
                Znacznie lepiej uczyć się oszczedności rezygnujac z pewnych niekoniecznych wydatków, a nie ze wszystkiego. Tak jak odchudzać się jedzac mniej, a nie eliminując trzy czwarte produktów z diety.
Pełna wersja