muszkaowocowka
22.08.10, 13:46
Witam,
podczytuję to forum od jakiegoś czasu, staram się oszczędzać,
ponieważ zauważyłam już dawno temu, że strasznie szastam pieniędzmi,
wydaję na głupstwa (jedzenie, przyjemności etc.), a nie mam na ważne
rzeczy (np. studia podyplomowe, samochód etc). Przez ostatnie dwa
tygodnie zapisywałam wszystkie wydatki, miałam ściśle określoną
(niewielką) kwotę na żywność i inne zakupy, ćwiczyłam silną wolę, by
nie tknąć odłożonej puli. Przez dwa tygodnie wychodziło, dawałam
radę. Ale z dnia na dzień byłam coraz bardziej zgaszona, humor mi
padł strasznie. Wreszcie przyszło wczoraj i... zachowałam się jak
człowiek na głodzie, który przegrywa z nałogiem - poszłam na zakupy,
kupiłam sobie parę kosmetyków, poszłam do fryzjera etc. Wydałam
wczoraj więcej niż razem przez te dwa tygodnie. Poczułam ulgę. I
radość. A dziś myślę, że jestem za słaba na oszczędzanie, że mam
słabą wolę i trochę ogólnie mam wyrzuty...
Jak to u Was jest? Macie jakieś sposoby na wyjście z "nałogu"? Na
silną wolę? Potrzebuję wsparcia...