Przeżyć za dwieście trzydzieści zł.

    • miu_miu_miu Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 21:54
      Z tego co znalazlam w necie wynika, ze w Olsztynie sa dwa bary mleczne: jeden w Okraglaku (przy
      Jana Pawla) oraz drugi "Hubar" na Prostej.
      Nie jestem z Olsztyna, ale moze chociaz jeden z nich jest dotowany wiec tani ?
    • megasceptyk dalej gotuj na prądzie to będziesz jadł suchary 05.09.10, 22:05
      to po pierwsze.
      Po drugie wszelka gotowizna
      jest dwa razy droższa
      (udka wędzone-katastrofa).

      Zamiast zupek chińskich gotuj prawdziwe.
      Cenowo wyjdzie ci taniej
      nie mówiąc o walorach smakowych i odżywczych.

      Parówki się nie opłacają,
      taniej i zdrowiej wychodzi surowe mięso.

      Płaty śledziowe to świetny pomysł.
      Przy takiej diecie najlepiej uzupełniać sole mineralne.
      Zamiast witaminek zainwestuj w taki preparat
      ale sądzę, że potrzebny będzie tylko zimą.

      Dżemy sklepowe są bezwartościowe, sam cukier.
      To nie jest pożywienie.
      Pożywienie to tylko rzeczy nieprzetworzone.
      Więcej uzyskasz ze świeżych owoców,
      na pewno taniej.
      • megasceptyk Re: dalej gotuj na prądzie to będziesz jadł sucha 05.09.10, 22:32
        No jak się mieszka poza miastem
        i nie ma możliwości gotowania i przechowywania
        to ja nie wiem jak ty chcesz przeżyć.
        A do roboty jak się dostajesz?

        Trzeba podjąć radykalne kroki.
        Nie izolować się, wyssać z państwa ile się da,
        uruchomić machinę biurokratyczną,
        zasyp aparat państwowy papierem,
        będzie musiał przetwarzać.

        Dowiedz się jak kombinować na socjalu,
        czubek języka za przewodnika.
        Na pewno spotkasz specjalistów od tego.
        No.
        Do dzieła.
        Sukces jest w naszej głowie
        i tylko tam.
    • rudyocicat Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 10:08
      swojego czasu gdy mąż był bez pracy i żyliśmy z mojej wypłaty tonąc w kredytach, na miesięczne wyżywienie wydawaliśmy 360-400zł czyli mniej niż mariusz.... mimo to jedliśmy zdrowo, i nie ani razu nie jedliśmy parówek ani zupek... raz- nie było nas na nie stać, dwa lepiej ugotować zupę... wiem, zaraz pojawią się gromy, że mariusz nie ma kuchenki... kilka osób proponowało mu podarowanie...

      nas ciężka sytuacja dotknęła w sytuacji gdy byliśmy w trakcie remontu, więc zostaliśmy bez kuchni, bo akurat ją przenosiliśmy, i zamiast ją urządzać i kupować sprzęt, musieliśmy zacząć myśleć, aby starczyło na kredyty... kuchenkę dostaliśmy od znajomych, bo wymieniali sprzęt na nowy... kupowaliśmy w warzywniakach "resztki" często były zupy na kościach....

      od siebie dodam, że nie szukając pomocy, wiele pomogli nam znajomi, bo sami innym też pomagaliśmy... mariusz nie obraź się, ale masz swoje lata, i nie ma w Twoim towarzystwie osób, które mogłyby pomóc? które mają na zbyciu jakiś sprzęt? które pomogą z pracą?
      • nelamela Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 10:35
        Prosze o kontakt kola.a@wp.pl. Wspomoge paczka zywnosciowa.Pozdrawiam
      • ice_ice Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 14:45
        Widać, że nie czytałaś wszystkich komentarzy. Tu nie chodzi tylko o samą kuchenkę. Do tego potrzebne jest miejsce, zlew, w którym się umyje naczynia, miejsce na przygotowywanie i przechowywanie półproduktów, miejsce na postawienie samej kuchenki, odpowiedni kontakt do podłączenia, żeby szlag korków nie trafił, a tego wszystkiego Mariusz nie ma.

        Poza tym im więcej ludzi tym gotowanie jest tańsze - ciężko ugotować tanio zupę na jeden dzień i jedną osobę, jeśli nie ma się gdzie później jej przechować. I wtedy co, na zmarnowanie?
        • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 08.09.10, 13:04
          ice_ice napisała:
          >Tu nie chodzi tylko o samą kuchenkę
          > Do tego potrzebne jest miejsce, zlew, w którym się umyje naczynia, miejsce ...

          Dokładnie tak. Coś za coś. Mam takie lokum, na jakie obecnie stać i choć niezbyt funkcjonalne, dobrze że je mam.
          • evita.online Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 08.09.10, 13:46
            mariusz2010 napisał:

            > ice_ice napisała:
            > >Tu nie chodzi tylko o samą kuchenkę
            > > Do tego potrzebne jest miejsce, zlew, w którym się umyje naczynia, miejsc
            > e ...
            >
            > Dokładnie tak. Coś za coś. Mam takie lokum, na jakie obecnie stać i choć niezby
            > t funkcjonalne, dobrze że je mam.

            nie wmawiaj mi, ze jednego garnka, jednej deseczki do krojenia, jednego nożyka do obrania i pokrojenia warzyw i ewentualnie sitka do przeplukania ryżu nie jesteś w stanie umyć w umywalce. Cztery ziemniaki i marchewke też możesz w umywalce opłukać. Do zrobienia zupy na gęsto nic więcej nie trzeba- a masz wtedy obiad i kolacje za 3 zł, Warte zachodu nawet jesli umywalka jest na wspólnym korytarzu i trzeba biegac.
            Coraz bardziej niewiarygodny mi się wydajesz. 60latek, który przeżył PRL a nie wpadł na pomysł że najtaniej się żywić kaszą i ziemniakami i fasolą i zamiast tego je chinskie zupki i parówki. Jakby to pisał 19latek to bym uwierzyła.
    • ojca Nie truj sie zupkami, mozna inaczej 06.09.10, 11:05

      Przykłady tanich pożywnych dań

      Fasolka po bretońsku, łazanki, gulasz, leczo, jakby człowiek pomyslał to dodałby jeszcze kilka.

      Te dania są o niebo smaczniejsze, zdrowsze i pożywniejsze od zupek chińskich,a także od różnego rodzaju fast shitu.
      Zupka chińska to woda, makaron i chemia, po niej szybko człowiek staje się głodny i dostaje mega zgagi.
      • mariusz2010 Re: Nie truj sie zupkami, mozna inaczej 23.09.10, 10:51
        Fasolka po bretońsku ze słoiczka jest beznadziejna. Trochę fasoli, plasterek, lub dwa najtańszej kiełbasy i dużo paskudnego mocno zagęszczonego mąką "sosu" W ogóle,lepiej zamiast tych słoiczków kupić składniki osobno. Z tym, że fasolę np. trzeba niestety gdzieś ugotować. No i za każdym razem pojedynczą porcje, by się nie psuło.
    • 83kimi Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 11:11
      Zupki z proszku to nie jedzenie. Proszę kupić sobie paczkę soczewicy, droga nie jest, a ma dużo składników odżywczych i zrobić np. taką zupkę smakowite.com/2010/09/01/blyskawiczna-zupa-z-czerwonej-soczewicy/ Soczewicę i inne strączkowe można też przyrządzać na wiele innych sposobów. Dobrym i zdrowym, a także tanim jedzeniem, jest ryż czy kasza, do tego np. wspomniana wcześniej soczewica.
      • ottimo1 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 11:34
        Ludzie proponujący dania lepsze i zdrowsze niż zupki z Tesco - czytajcie ze zrozumieniem! Mariusz nie ma na czym gotować, a ponadto nie ma lodówki. Jak więc ma przyrządzić i przechowywać te wasze propozycje pożywnych dań??
        Mariuszu, jeśli nic Cię w Olsztynie nie trzyma - skorzystaj z propozycji Pani z Warszawy, która oferuje Ci pracę z lokum (z kuchnią). I koniecznie daj nam znać czy wszystko u Ciebie o.k.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia...
        Nela
        • rudyocicat Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 12:35

          > Ludzie proponujący dania lepsze i zdrowsze niż zupki z Tesco - czytajcie ze zr
          > ozumieniem! Mariusz nie ma na czym gotować

          może też zacznij czytać ze zrozumieniem, co poniektórzy proponowali kuchenkę, więc do tego odnoszą się przepisy z pożywnymi zupami...
      • zapominajka83 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 11:40
        jotebi wysnuła naprawdę dobra propozycję. Skoro ma do zaoferowania prace i mieszkanie to może warto?smile choć nie wiem co to za pracabig_grin Warszawka może średnia, ale tutaj dostarczę ewentualnie gar zupywink i mogę oprowadzić po miejscach, gdzie można tanio się wyżywić.. o ile gdzieś na pradze południe będziesz- bo tutaj mam każdy bazarek obcykanywink
        • naturella Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 11:55
          Ja też mogę wspomóc paczką żywnościową. Prosiłabym o info na priv (naturella@gazeta.pl) z danymi adresowymi i spisem, co byłoby potrzebne.
    • barynia Re: do mariusz2010 06.09.10, 12:51
      Dzielny Czlowieku chyle glowe przed Toba i zycze lepszej przyszlosci.Twoje zycie nie jest wesole ,a nie bluznisz za to na nikogo .Dawno nie widzialam tak szczerego Czlowieka ktory nie ma wiele,ale swoim doswiadczeniem dzieli sie z nami wszystkimi.Pozdrawiam
      • mazel_tov Re: do mariusz2010 06.09.10, 21:22
        nie no, narzeka na prawo i urzędników
    • nazir30 mała porada od mężczyzny 06.09.10, 13:10
      Cześć Mariusz ,mała porada dla ciebie i pisze to jako mężczyzna który tez tak jak ty mieszka sam i stara sie by za podobne pieniądze sie wyżywić.
      Podstawa to gotowanie.I naprawdę konieczna jest kuchenka.
      Ale nie elektryczna tylko gazowa .Ze względu na koszty.
      Prąd jest bardzo drogi ,ja kupuję butlę gazową 11 kg ,dowozą mi ją gratis,napełnienie za 45 zł i starcza mi jej na 6-7 miesięcy a codziennie gotuje na niej wodę i obiad.
      Kuchenkę gazowa 2 palnikową mozna kupic na allegro za niewielkie pieniądze rzędu około 50 zł max.
      Butla to troche wieksze pieniadze ale kupuje sie tylko raz ,na podmianę.
      Wiem ze trzeba będzie na to wydac około 150 zł na raz ale warto.
      Po pierwsze bedziesz mógł sobie gotowac ,chocby zupy ,prawdziwe zupy a nie to chińskie dziadostwo.
      przykładowy koszt zrobienia zupy dajmy na to pomidorowej (na 3 dni jedzenia):
      kostka rosołowa 50 gr.
      pierś z kurczaka 4 zł
      1 cebula,1 czosnek to max 30 gr.
      przecier pomidorowy 1.70 zł
      śmietana 18% 1.50 zł
      1 woreczek ryżu 80 gr.
      do tego troche ziół i masz super smaczną zupę na 3 dni za 9 zł.I to jest tylko przykład ,mozna
      robic bardzo smaczne obiady za niewielkie pieniadze ale kuchenke trzeba mieć.

      Jesli masz piwnicę ,kup na allegro
      allegro.pl/boczniak-grzybnia-20-kolkow-super-okazja-i1204820557.html za 9 zł
      a będziesz miał za darmo praktycznie bardzo smaczne kotlety niewiele
      ustępujące schabowym.
      Sposobów by przetrwac jest bardzo wiele .
      A przede wszystkim życze ci by ci sie powiodło.
    • white_lake Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 13:12
      Też miałam okresy biedy, kiedy 2 złote to był majątek i długo się zastanawiałam, na co je wydać.
      Teraz zresztą też jakoś w dostatki nie opływam, ale wiem, że tak naprawdę niewiele nam potrzeba do życia. I tak a propos diety, to pomyślałam, że mając tak małe środki trzeba wybierać te najpożywniejsze rzeczy po prostu. A jest naprawdę dużo tanich, zdrowych produktów. Na przykład płatki owsiane, dosłownie za grosze, są niesłychanie sycące i zdrowe. Można zalać miseczkę płatków ciepłą/gorącą wodą, nie potrzeba nawet gotować, dodać, co się chce, mleko (choć to podobno nienajlepsze, najlepsze są jednak tylko z wodą), jogurt, rodzynki, śliwki suszone czy inne owoce, ewentualnie odbrobinę cukru i już się na super śniadanie. W ogóle wszelkie bakalie i ziarenka, czyli rodzynki, migdały, orzechy, dynia, słonecznik może nie są najtańsze w przeliczeniu, ale można też kupować małe porcje na wagę (albo w supermarketach wielkie paki), a mają niesłychane wartości odżywcze. Zwłaszcza bez dostępu do kuchni takie żywienie może mieć same zalety.
      Wydaje mi się, że ten przyjęty u nas styl jedzenia, czyli buła/chleb z kiełbasą czy serem albo schabowy więcej szkody przynosi niż pożytku. Można więc spojrzeć na to tak, że takie ograniczenie środków to też szansa na poprawę zdrowia.
      Współczuję Marianowi sytuacji, trzymam kciuki za poprawę, wyjaśnienie sprawy w ZUS lub zatrudnienie, ale też podziwiam jego hart i dystans do swojego położenia.
      Skoro nawet imperia upadają, to dlaczego zwykłym ludziom miałoby się to nie przytrafić?. Wielką sztuką jest zachować w tej sytuacji godność i pogodę ducha. Marian, jesteś wielki.
      • re_ni73 A zimniejsze dni nadchodzą 06.09.10, 13:27
        Wydaje mi się ,że Mariusz ma problem nie tylko z kuchenką lub piecykiem.Jak pisal wczesniej ma malo miejsca ok pół metra na przygotowanie czegokolwiek.Jak postawi tam kuchenke to miejsca jeszcze mniej.Mariusz przyjmij oferte pani z Warszawy,bo przypuszczalnie tam gdzie mieszkasz nawet nie ma warunków do życia.W zima przecież nadchodzi,masz w tym pokoiku ogrzewanie?.Więc chociaż tam przezimujesz,a kiedyś dobro dobrem odplacisz.W końcu staniesz na nogi.
    • lenert Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 14:35
      Nie tylko ludzie w starszym wieku mają takie problemy. Wydaje mi się że czasem mają nawet łatwiej, bo mają duże doświadczenie życiowe. Ja jestem po studiach, nie mogę znaleźć pracy i też liczę każdy grosz. Wg mnie najlepiej na obiad serwować sobie ryż-wartościowy i tani. Jedno opakowanie w Tesco kosztuje 1,50-są tam chyba 4 torebki. Dla kobiety starczy na 4 dni, dla mężczyzny-na 2. Do tego jakiś pomidor lub inne warzywo, albo jajko (50gr), w zależności od aktualnych cen (promocji). Więc na obiad dziennie mężczyzna powiedzmy mógłby przeznaczyć ok.2 zł. Śniadanie i kolacja- 4 bułki (2 zł), i coś do nich-np.serek topiony lub twaróg ok.2zł. Woda mineralna 1,5 litra-najtańsza ok.1zł.Wychodzi 7 zł na dzień, czyli 217 zł przy przeliczeniu na 31 dni w miesiącu. Spokojnie starcza. Zostaje jeszcze na pare ryb (makrela w biedronce-ok.3zł).Mnóstwo ludzi żyje w ten sposób. A tylko nielicznym się pomaga. Wg mnie nie ma co robić sensacji z tego że ktoś na jedzenie na miesiąc ma 230zł. To całkiem normalna kwota.
      P.S. Przeglądając ogłoszenia w internecie w poszukiwaniu pracy często spotykam się z ogłoszeniami typu: Mam ciężką sytuację finansową, na utrzymaniu rodzina itp. Wkurzają mnie strasznie te ogłoszenia- mnóstwo jest ludzi w trudnej sytuacji finansowej, ale niektórzy myślą że są pępkiem świata, że mają najgorzej, więc najprościej to żebrać gdzie się da. Mnóstwo ludzi ma jeszcze gorzej.
      • hogama Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 15:00
        Wkurza mnie twój lenert post. Tak właściwie po co go napisałeś????? Chcesz się pożalic czy pochwalić?. Na co liczysz, co chcesz tym osiągnąć??? Przecież wszyscy wiedzą ,że bieda istnieje!!!! Takich jak ty lub bez tych dwustu paru zł jest wielu- niektórzy mają gorzej . Więc po co to ?????? Ja tez nie mam pracy od wielu lat ( dochodów zero)- i nikogo na litość nie biorę. Ehhhhhh.
        • hogama Do mariusz2010 06.09.10, 15:02
          To oczywiście do mariusz2010
        • hawaii18 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 16:36
          Mariusz,jestem z drugiego końca Polski,ale może mogłabym jakoś pomóc?
          Może potrzebujesz jakiś ubrań,żywności?
          Odpisz na maila.
        • anetapzn Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 09:56
          hogama napisała:

          > Wkurza mnie twój lenert post. Tak właściwie po co go napisałeś????? Chcesz się
          > pożalic czy pochwalić?. Na co liczysz, co chcesz tym osiągnąć??? Przecież wszy
          > scy wiedzą ,że bieda istnieje!!!! Takich jak ty lub bez tych dwustu paru zł je
          > st wielu- niektórzy mają gorzej . Więc po co to ?????? Ja tez nie mam pracy od
          > wielu lat ( dochodów zero)- i nikogo na litość nie biorę. Ehhhhhh.


          Jak cie wkurza to po co czytasz? Wkurza cię- nie czytaj, proste.
        • mariusz2010 ... 07.09.10, 11:46
          hogama
          Nie dziwię się Twojej złości. Za parę miesięcy, jak tak dalej pójdzie, być może przyjdzie i mi dogorywać, jak wielu innym, w tym sytym i szczęśliwym, wolnym kraju. Bez zatrudnienia, każda pomoc, tylko odsuwa fatalne zakończenie. I tak jestem szczęściarzem, że mam za niewielkie pieniądze to lokum, maleńkie, ale ogrzewane, z dostępem do WC i wody.
          Napisałem tu nie po to, by naciągać normalnych, ciężko pracujących ludzi. Nie muszę przeżyć za każdą cenę. Samotna starość za cenę nędznego przeżycia...?. Chciałem się przekonać tylko, czy takie sytuacje w ogóle kogoś obchodzą,
          Wyszło na to, że można jednak nie czuć się zupełnie obco w rodzinnym kraju.
          Co do władz i instytucji, mam odmienne zdanie. Ale spróbuję zwrócić się tam o jakąś pomoc, w końcu całe życie tylko płaciłem podatki, nie dostając nic w zamian. Napiszę o tym na forum.
        • mariusz2010 Jesli nie jesteś duchem.... 07.09.10, 19:33
          hagama
          Zamiast się wkurzać, napisz lepiej jak to możliwe, że żyjesz, mając przez lata zero dochodów.
          Że można przeżyć za mniej niż dwieście zł, wierzę. Podano konkretne przykłady.
      • pitupitu10 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 11:05
        lenert napisała:

        > Wg mnie nie ma co robić sensacji z tego że ktoś na jedzenie na miesiąc ma 230zł.

        Zgadzam się. Sama mam jeszcze bardziej okrojony budżet na jedzenie. To nie jest kwota wołająca o pomstę do nieba. Można spokojnie za to zjeść śniadanie, kolację, ugotować jednodaniowy pożywny obiad, kupić owoce.

        Problemem Mariusza (jeśli Mariusz w ogóle istnieje, w co wątpię) jest brak kuchenki i lodówki. Ale przecież i tak może sobie ugotować ryż czy kaszę "na grzałce" i zrobić pożywną sałatkę, np. z fasolą.
        • grek.grek Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 15:20
          A może problemem jest użalanie się nad sobą. Dostaje iks rzeczowych, dobrych rad - jak za 230 zł napchać kałdun, a rzęził i marudził jakby nikt mu nie odpowiedział. Teraz przycichł trochę, może wreszcie dotarło...
          • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 17:55
            grek.grek napisał:

            > A może problemem jest użalanie się nad sobą. Dostaje iks rzeczowych, dobrych ra
            > d - jak za 230 zł napchać kałdun, a rzęził i marudził jakby nikt mu nie odpowie
            > dział. Teraz przycichł trochę, może wreszcie dotarło...

            Kto tu martwo i złośliwie marudzi? I nie po grecku jakoś. Powinieneś politykiem zostać / nie powiem z której partii /
            Rady dotarły, traktuję je poważnie, do niektórych już się zastosowałem. Mam nadzieję, że oprócz mnie wiele innych osób skorzysta. Po to w końcu jest forum. Nie dla jednego człowieka.
            Przy okazji dziękuję tym , co podeszli do mojego postu życzliwie, ze zrozumieniem.
            Nawet nie zdają sobie sprawy, jak wsparli mnie psychicznie.




            • evita.online Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 21:22
              Też mi się wydaje, że to całkiem przyzwoita kwota (jeśli chodzi o samo jedzenie) 4 lata temu udało mi się eksperymentalnie jeść mieciąc za 130 zł w akademiku (Gotowałam, palnik elektryczny, bo prąd za darmo, ale zlewozmywaka i kuchni jako takiej brak, mało miejsca, dostęp do umywalki, pólka w lodówce, brak zamrażarki. Bez lodówki byłoby bardziej uciązliwe, bo po warzywa, nabiał czy mięso trzeba chodzic codziennie, ale rzeczy typu kasza, ryż, soczewica płatki owsiane czy bakalie si e nie psują, i to wlasnie na nie w promocji można polować.
              Patrzę na ceny tegoroczne:

              Garnek gęstej zupy która starczy facetowi na obiad i kolacje pewnie nawet bez chleba- przez te kilka godzin się nie zepsuje bez lodówki- można przyrządzić za około 3 zł ( szklanka kaszy jęczmiennej, cebula, 4 ziemniaki, marchewka skrzydełko z kurczaka) Można zamiast kurczka wezucić szklanke soczewicy- też białko
              Ważne tylko żeby kaszę czy ryż kupować nie w woreczkach tylko w kilogramowych opakowaniiach sypkie- taniej wychodzi.
              Do przygotowywnia takich jednogarnkowych dań wystarczy butla turystyczna i zmywania nie jest dużo.
              Na śniadanie mozna jeść owsiankę. Najtańsze płatki owsiane kosztują 1,50 za 500g czyli szklanka za 50gr . Rodzynki kosztują około w zł 2 zł 150 gram a do owsianki wystarczy 20 g czyli 30 gr. Gotujesz i masz olbrzymie ciepłe , pożywne i zdrowe sniadanie (witaminy z grupy B, wapń, białko, żelazo) za mniej niż złotówkę. To porcja dla faceta - mi starczało 2/3 szklanki. W wersji luks do gotowego można dodać kubeczek jogurtu naturalnego ( w teśco "firmowy" kosztuje niecałe 70 gr), trochę cukru, banana itd. Taką owsiankę mozna też zrobić bez gotowania zalewając płatki z rodzynkami wrzątkiem i przykrywając, żeby nasiąkły, tylko wtedy jest nieco mniej kaloryczna, .
              Z twoim budżetem można spokojnie ułożyć w miare zblinsowaną dietę i bez gotowania (chociaż zwłaszcza zimą, nie ma to jak ciepłe zupy) Tylko powinienneś zwracać uwagę na wartości odzywcze prodkutów, a nie na namiastki smaków rzeczy z "wyższej półki" Najtańszy żółty ser czy najtańsze parówki, to produkty sero i mięsopodobne. Zupki chińskie jedzone regularnie to toksyczna chemia i zero wartosci odzywczych. Mozna pomysleć że planujesz samobójstwo przez wyniszczenie ogranizmu.
              230 zł miesięcznie to nieco ponad 7,60 zł dziennie Na sniadanie wspomniana owsianka za 1,50 zł

              Na obiad : pasta do chleba :30 dag wedzonej makreli za niecałe 3 zł ( źródło kwasów tłuszczowych i witaminy A - skarżyles się że slepniesz, może z braku tych skladnikow) cebula , jako na twardo, sol.
              Na kolacje do chleba : 250 g twarogu ( w Tesco 2zł) cebula, sól pieprz
              Bochenek niekrojonego chleba mozna kupić za 1 zł


            • only_rybka Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 21:28
              Mariusz 230 zł na 1 osobę to nie tak źle, na minimum starczy (musi).

              My mamy na 6 osób na jedzenie max 900 zł. Mam trójkę dzieci, dwójka maluchów, jedno w wieku szkolnym, opiekuję się do tego chorą babcią, 90lat (mieszka z nami). Mąż zarabia teraz 2 tyś - 3 tyś. Mamy kredyt, wzięliśmy na mieszkanie, kilka lat temu jak mąż zarabiał ok. 3,5 tyś.- 4 tyś.miesięcznie. Ja nie pracuję. Rata kredytu mieszkaniowego 1.300 zł, do spłaty jeszcze tylko 1,5 roku, do tego opłaty stałe plus odsetki z debetu i kk razem 1000 (100 gaz, 140 prad, 300 mieszkanie z wodą, 78 internet, 35 kablówka, 75 rata za lodówkę, 50 zł karta do telefonu raz na pół roku, reszta do tego tysiąca - lub ponad tysiącsad to odsetki od debetu 15.000, i kk 5.000), których za nic nie potrafimy spłacić do końca, bo nie ma z czego.

              Z opieki nic nie dostajemy, bo się nie 'łapiemy' na ich progi. Kredyt mieszkaniowy wzięliśmy na 4 lata, aby szybko spłacić, jest ciężko, ale jakośc dajemy radę (musimy).
              Już odpowiadam na złośliwe pytania czemu nie pracuję, mając studia wyższe... Musiałabm dopłacać opienkunce, aby zajęła się trójką dzieci i babcią. Jeszcze kilka lat, pójdą do przedszkola/szkoły moja praca będzie realna. Na razie dorabiam w domu, ale nie jest to mega duża kwota.

              • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 22:22
                Trudno się porównywać. Masa ludzi ledwo wiąże koniec z końcem. Chyba większość.
                Najgorzej jednak, gdy wszystko siada. Gdybym zawsze miał jak teraz, mógłbym uważać się prawie za szczęśliwca. Telewizor, samochód itp, nie są do szczęścia niezbędne. Do samotności można przywyknąć. Najgorszy brak perspektyw. Jeśli nie załatwię sobie szybko stałej pracy, to nie będzie nic na życie. Podejrzewam, że nawet takich osób w Polsce nie brakuje.
                • only_rybka Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 07.09.10, 22:55
                  Masa ludzi ledwo wiąże koniec z końcem. Chyba większość.

                  Masz rację. Ale to jest wegetacja, bo ile tak można ?

                  Dla nas najgorszy był ten rok, to już trzeci bardzo ekstemalny. Jeszcze 1,5 roku i będzie z górki.
                  • ewa9717 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 08.09.10, 07:49
                    Czytałam cały wątek, padały w nim również propozycje zatrudnienia, nawet z mieszkaniem. Co z tym?
                • alina.walkowiak Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 08.09.10, 07:56
                  A ja jestem sceptyczna.
                  Pan Mariusz, ślepnący człowiek po 60 - niemal codziennie przy komputerze. Nieźle.
                  Poza tym, dostęp do internetu prawie o każdej możliwej porze dnia: od rana do 22! Mhm...
                  Styl pisania i postrzegania rzeczywistości jakoś nie pasuje mi do ponad sześćdziesięciolatka.
                  W Internecie można być bardzo anonimowym smile
                  • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 08.09.10, 12:49
                    alina.walkowiak napisała:
                    > A ja jestem sceptyczna....

                    Jest coś takiego, jak współdzielenie łącza. Kwestia dogadania. Oczywiście, nie sawsze ma się wtedy neta, kiedy się chce.
                    Ale nie o tym. Ciekawi mnie bardzo jaki styl pasuje do sześćdziesięciolatka. Czy to ma być staruszek siedzący w oknie? Czy pijaczyna drzemiący z puszką po piwie? Nie domyty, w ubraniu pachnącym naftaliną?

                    Sprawa pracy w innym mieście? Oczywiście, że się kontaktuję. Ale to nie takie proste. Tu, kiepski, ale kąt zapewniony na lata. Tam, po kilku miesiącach może się okazać, że ani pracy ani lokum. I nie ma do czego wracać.
                    Biorę jednak pod uwagę mozliwość wyniesienia się z miasta, które oprócz pięknych okolic, nie ma wiele do zaoferowania.
                    • nvv Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 23.09.10, 08:33
                      > Ale nie o tym. Ciekawi mnie bardzo jaki styl pasuje do sześćdziesięciolatka.

                      Hej, no nie będziemy Ci podpowiadali, za łatwo byś miał. smile

                      Dla mnie też brzmisz podejrzanie, ale jeśli to nie ściema, to powodzenia. Jakoś o Ciebie się już nie martwię (m.in. dlatego, że dostałeś tu kilka ofert pomocy i to nie tylko doraźnej, a przede wszystkim dlatego, że masz głowę na karku i chęć walki), ale czasem sen z powiek spędzają mi tacy ludzie, którzy faktycznie nie ze swojej winy (tj. z powodu rodziny/żony alkoholiczki/męża hazardzisty/choroby/etc.) wylądowali na bruku i nie mają już takiej woli walki.

                      P.S.
                      A już przez chwilę liczyłem, że wątek rozwinie się w kierunku survivalowym (rośliny jadalne, przeżycie w lesie co by zaoszczędzić na pokoju, etc.). No szkoda, może innym razem. wink
    • quri3 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 09.09.10, 20:46
      230 zł na osobę to wcale nie tak mało. Oczywiście jeśli się chce jeść bardzo dobre i drogie jedzenie to nie wystarczy. Ja średnio wydaję 250 zł miesięcznie i jakoś nie czuję się ograniczony finansowo, ani kalorycznie smile Zupek chińskich itp. wynalazków nie jadam.

      Problemem jest dostęp do kuchni, a nie kwota kasiorki na jedzenie.
    • tapatik Mariusz 15.09.10, 14:39
      Jak sytuacja u Ciebie? Byłeś w tej agencji? Znalazłeś coś ciekawego?
      • mariusz2010 Re: Mariusz 16.09.10, 05:00
        tapatik napisał:
        > Jak sytuacja u Ciebie? Byłeś w tej agencji? Znalazłeś coś ciekawego?

        Napisałem zgłoszenie na ich portalu. I cisza.
        Byłem w punkcie pomocy, nawet nie wydziwiali. Pewnie trochę pomogą.
        Przy okazji, mam tę odrobinę satysfakcji, że nie potępiałem idei pomocy socjalnej. W systemie, nie gwarantującym pracy i co za tym idzie możliwości przeżycia, takie punkty stają się ostatnią szansą.
        Sytuacja pogarsza się. 230 zł.na wyżywienie, staje się nierealne. Bez stałego dochodu, jakiegokolwiek, na dłuższą metę przeżyć się nie da.
        Forumowiczki proponowały paczki z żywnością. Z ich strony byłby to spory wydatek, plus koszty przesyłki, dla mnie odsunięcie najgorszego zagrożenia, ale tylko odsunięcie, na parę "chwil"
        Zamiast obarczać je tym,wolałem pójść do PPSu.
        Przy okazji, dostałem parę ofert pomocy, które chyba były nieprzemyślane, bo przy próbach skorzystania z nich, zapadała cisza. Lepiej nie robić tego spontanicznie, bo to zniechęca do w ogóle do jakiegokolwiek rozpatrywania takich ofert.
        Pozdrawiam serdecznie, ale z malejącą nadzieją na poprawę.


        • bea_safir Re: Mariusz 16.09.10, 08:52
          Dlaczego nie chcesz skorzystać z paczek?
          Jak ktoś oferuje taką paczkę to liczy tez koszt przesyłki.
          • meaby Re: Mariusz 16.09.10, 10:39
            Przepraszam Cię
            ale nie wierzę w ani jedno Twoje słowo
            zresztą
            1. mając 60 lat nie można pracować w reklamie, ta branża rozwinęła się zaledwie naście lat temu w Polsce
            2. internet, często zaglądasz wink

            dobrego dnia
            • ja-ninka Re: Mariusz 23.09.10, 00:27
              "mając 60 lat nie można pracować w reklamie, ta branża rozwinęła się zaledwie naście lat temu w Polsce"

              To akurat żaden argument. Są reklamy i reklamy. Prasowe np istniały znacznie wcześniej, niż 60 lat wstecz... Podobnie, jak wszelkie szyldy sklepowe, plakaty, foldery.
              • ja-ninka Re: Mariusz 23.09.10, 00:32
                I najważniejsze - nie zastanawiaj się człowieku, nie wahaj - przyjmij te paczki. Nie wiadomo, co jutro przyniesie. Dziś ktoś chce Ci pomóc nie kombinuj - przyjmij. Nie jest powiedziane, że jeszcze nie nadejdzie jakieś rozwiązanie. Ale trzeba czasem zacząć od małego kroczku. Skontaktuj się z dziewczynami - to naprawdę ma sens.
    • topshopxx Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 16.09.10, 10:49
      Idz do jakiejkolwie restauracji, powiedz, ze jestes glodny, dostaniesz torbe jedzenia . Nigdy nie poczulbym wstydu w takiej sytuacji. Pracuje w kuchni, dzien w dzien wyrzucamy wiecej jedzenia niz sprzedamy. Pizzerie - prawie zawsze jest tam pizza, ktorej kupno klient odwolal. Duze sklepy - towar zprzekraczajacy date waznosci lub uszkodzony dadza Ci ze szczerym usmiechem, informujac ich, ze jestes glodny -

      Nie mozesz sie tak odzywiac.Jestes obywatelem nie tylko Polski, ale i Unii Europejskiej . W efekcie globalizacji tony dobrego jedzenia laduja w koszu, a ty skrobiesz na fasole.
      • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 16.09.10, 14:53
        Wiem. Przepisy każą niszczyć. Tu też trzeba wyrobić jakieś chody, bo nieznajomy dla nich, to licho wie kto... może nasłany... Cholera wie, jakie życie mnie czeka... Przy okazji dowalają inne kłopoty, ale nie będę przecież o wszystkim pisał. Kto to przechodził, to wie, że nieszczęścia chodzą gromadą.
        Dziwi mnie, że niektórzy uważają, że sześćdziesięciolatek nie powinien znać się na kompach i nowoczesnych programach. Fakt, że zaczynałem kiedyś od Atari i DX468, nie oznacza chyba braku rozeznania dzisiaj.
        • naturella Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 16.09.10, 15:41
          Mariusz, ja oferowałam pomoc w postaci paczki i podtrzymuję. Jak to mówi moja mama - jakbym nie miała, to bym nie dałasmile I tego się trzymajmy. To nie będzie dla mnie duże wyrzeczenie. A że odsunie na kilka chwil codzienny stan - to też warto. Spróbujmy, wyślij mi na priv namiary.
          • zigzac1 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 22.09.10, 21:24
            Mariusz, też proponowałam paczkę i podtrzymuję propozycję. Proponowałam też, że spróbuję urochomić chody i coś załatwić. Nie odezwaleś się zupełnie. Pamiętaj, że w pewnym sensie to ważne, żebys chociaż dał znak. Jak sie nie odzywasz, przychodzi do głowy myśl, że to ściema, a za tym idzie złość.
            • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 23.09.10, 10:38
              zigzac1 napisała:
              Mariusz, też proponowałam paczkę i podtrzymuję propozycję. Proponowałam też, że
              spróbuję urochomić chody i coś załatwić. Nie odezwaleś się zupełnie. Pamiętaj,
              że w pewnym sensie to ważne, żebys chociaż dał znak. Jak sie nie odzywasz, przychodzi do głowy myśl, że to ściema, a za tym idzie złość.

              Miałem propozycje pracy, skończyło się zanikiem kontaktu. Z paczkami podobnie. Miałem dwie obiecane i czekam...Nie mogę zgłaszać się do wszystkich, którzy ofiarowali pomoc, bo gdyby rzeczywiście wysłali, część produktów by się zepsuła, Uważam, że lepiej być trochę głodnym, niż marnotrawić czyjąś pracę i pieniądze. Poczekam jeszcze.
              Byłem w MOPS, odwiedzili mnie, obiecali pomoc i trochę "objechali", że tak późno. Tak, że jest szansa na przeżycie. Pracy nadal szukam.
              Dzięki za propozycję przysłania paczki. Jeśli naprawdę nie będę miał innej możliwości, to skorzystam. Ale póki jest jakakolwiek możliwość, powinienem sobie radzić sam.
              Pozdrawiam serdecznie ))
            • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 23.09.10, 10:58
              Zigzac1 ))
              Piszesz,że masz chody w firmie reklamowej. Może mógłbym dla nich wykonywać od czasu do czasu jakieś prace przez internet? Dwadzieścia lat sam prowadziłem swoją pracownię. Corel Draw zarówno do pracy w "krzywych", jak i do opracowywania bitmap, mam w małym palcu. Mam także skończone dwuletnie studium reklamowe.
              Byłoby to możliwe?
              • zigzac1 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 23.09.10, 12:41
                Dzięki Mariusz, że napisałeś. Chody, to za dużo powiedziane. POwiedziałam, że mam znajomych, którzy mają, bądź pracują w takich firmach. Wyślij mi proszę na gazetowego maila CV, nie musi być bardzo bajeranckie, ale coś, co mogę wydrukować.
                Nie chcę Ci niczego obiecywać, bo nie zależy to ode mnie. Gdyby zależało, już byś to miał.
                Ale mogę przyrzec, że zrobię co wmojej mocy.
                Paczkę chętnie ci wyślemy, jest nawet szansa, że ktoś ci ją przywiezie, bo dużo podróżuję i ja i moi koledzy i przjaciele. Więc się nie cykaj - powiesz, co ci potrzebne i dostaniesz. My w porównianiu z Tobą mamy dość. Rozumiem, że teraz czekasz na paczki, więc może napisz po prostu, kiedy tamte ci sie zużyją. Bądź nie przyjdą.... Też tak przecież może być.
    • lili-2008 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.10.10, 12:03
      Ja tam nie wierzę, że autor wątku naprawdę jest w takiej sytuacji. Podpucha jak nic.

      Ale mam parę pytań - z ciekawości. Gdzie Mariuszu mieszkasz, że masz wynajęty pokój, a kuchni nie ma? A łazienkę posiadasz?

      I do wszystkich mądrych, co piszą o kuchence gazowej (chociaż wyżej już o tym wspomniałam) - kuchenki gazowej nie można zainstalować BYLE GDZIE. Pomieszczenie, gdzie będzie używany gaz (czy z instalacji gazowej, czy z butli) musi spełniać warunki, a przede wszystkim musi być wentylowane. Po co niby macie kratki wentylacyjne w kuchniach?
      • ja-ninka Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 02.10.10, 22:57
        Słuszna uwaga o tym gazie, to nie takie proste.
        A co do wątpliwości, jak to jest, że ma wynajęty pokój bez kuchni - obstawiam, że to tania stancja w bloku. Koleżanka z pracy wynajęła kiedyś pokój na takiej zasadzie, że właścicielka limitowała jej korzystanie z kuchni (w chory sposób - nie dałoby się w zasadzie obiadu ugotować).
    • reni_78 takie tam moje spostrzeżenia odnośnie wątku... 01.10.10, 12:47

      1/ na początku byłam przekonana, że sprawa dotyczy studenta w akademiku
      2/ znam 60latków, którzy zdecydowanie lepiej radzą sobie z komputerem niż ja i wyprawiają na nim rzeczy o których bym nawet niepomyślała że istnieją
      3/ żyjemy z przyjaznym państwie /szczególnie prorodzinnym/, gdzie płaca minimalna to, jak ktoś już napisał w innym wątku, to legalizacja ubóstwa, tak wg gus zarabia ok 60% pracującego społeczeństwa
      4/ wszyscy potrzebujemy wsparcia, wskazówek, innej perspektywy, nowych pomysłów, a nie piep... w bambus, że wegetujemy - to mi raczej przypomina cwaniaczków, którzy nigdy nie musieli dźwigać makulatury spowrotem do domu, bo na skupie zabrakło papieru toaletowego
      5/ nie miałam śmiałości iść do opieki, ale namówiła mnie pani dyrektor z przedszkola, chodziło o sfinansowanie dziecku wyżywienia, usłyszałam, że a/ jeśli nie mam widoków na żłobek /100miejsc w mieście dla 4roczników po ok 9,5tys/, powinnam zrobić zbiórkę wśród rodziny, dołożyć ją do mojej pensji i zatrudnić opiekunkę b/ nieposyłać dziecka do przedszkola /obowiązkowe przygotowanie, dawna zerówka/, jeśli nie mam pracy, to mogę się nim sama zająć - tylko, że ja CHCĘ pracować i czekam na cud żłobka raz w miesiącu od półtora roku niosąc odwołanie
      6/ nie mam możliwości pomóc materialnie, ale szkoda mi, że autor wątku jest tak daleko ode mnie, a nóż widelec mentalnie bym go zaadoptowała, moje dzieci nie wiedzą co to dziadek, a autor nie byłby już sam i może zaświeciło by mu nowe słoneczko

      Pozdrawiam serdecznie
      i podziwiam siłę wiary i nadzieji w samego siebie
Pełna wersja