kina82
20.09.10, 23:30
Czytam to forum i próbuję porównać z własnymi doświadczeniami zakupowymi i normalnie nie mogę się nadziwić.
Dużo osób pisze, że sery to kupuje w Biedronce, a makarony w Lidlu, coś tam w Tesco a coś tam w Realu, a jeszcze coś innego w Carrefourze. Moi dziadkowie też tak robią ale...
...ale po pierwsze mają czas, a zakupy sa dla nich swego rodzaju rozrywką
...po drugie mają darmowe bilety autobusowe i jadą sobie to tu to tam i przywożą po siateczce zakupów.
A mnie zastanawia jak normalny pracujący, mający dzieci człowiek ma coś takiego robić i co to za oszczędność?
Ja robię zakupy tak raz w tygodniu albo co 1,5 tygodnia, zazwyczaj w Lidlu a po dzieciowe rzeczy jadę do Carrefoura bo mam po drodze do domu. Nie wiem jaka to oszczędnośc jeździć po każdą rzecz gdzie indziej. Ja zakładam, że mój czas też kosztuje a samochód nie jeździ na powietrze, jakbym jeździła autobusem to bilet też kosztuje (niby jak się ma miesięczny to nie ma dodatkowych kosztów ale czas też się liczy).
Oczywiście jak np. wiem, że w jakimś sklepie jest promocja pampersów to jadę i biorę zapas ale akurat w tym samym sklepie w tym samym czasie mleko dla dzieci jest już droższe więc i tak muszę jechać gdzie indziej. Dziecięce rzeczy staram się jakoś tak planować, ale i tak nie widzę oszczędności jeśli jadę po paczkę pampków 20 km dalej bo akurat promocja. Ale nie samymi pampersami człowiek żyje.
Proszę podzielcie sie doświadczeniami z zakupami każdej rzeczy w innym sklepie, jak to planujecie, jak jeździcie, ile razy w tygodniu i co mniej więcej kupujecie.