zamrożenie pensji na 5 lat - prawda?

23.09.10, 09:19
Czy ktoś słyszal o tym "pomyśle" rządu na zamrozenie pensji na 5 lat w budżetowce? Nie wiem gdzie zadać to pytanie, a że jestem czytelniczką tego forum, wiez zadaję je tutaj. Powiedzcie, że to nie jest prawda, bo byłby to cios dla wielu tysięcy rodzin, a wiadomo, że pensje w budżetowce i tak nie są wysokie.
    • agpagp Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 10:50
      tak. Słyszałam że są takie plany ale nie dotyczą nauczycieli. Wierz mi że są ludzie którzy żyją za mniejsze pensje i nie panikują chociaż mają powody. Zawsze można znaleźć dodatkowe źródło dochodu.
      • naturella Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 10:52
        U mnie w urzędzie już od roku mniej więcej są takie tendencje.
        • gwiazdeczka-z-nieba Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 12:49
          jeśli jest kryzys to również w sektorze prywatnym nie ma podwyżek. Tylko o tym nikt tak głośno nie mówi. Co więcej w firmie prywatnej jak jest gorzej szef po prostu może zwolnić ludzi.
          Często płace w prywatnych firmach są takie same lub niższe niż w budżetówce.

          Poza tym jednak praca w budżetówce daje dodatkowe bonusy w postaci trzynastek, premii, rozbudowanego funduszu socjalnego. No i jednak większą stabilność.

          Dostrzegam również u osób, które już pracę w budżetówce mają, postawy roszczeniowe. Należy mi się i już. Premia ma być, podwyżka ma być.
    • hanadoma Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 15:06
      u mnie dwie pensje z budzetówkisad
      • chwalipieta Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 15:27
        wybieraj: albo zamrożenie płac albo zwolnienia?
    • falllen_angel Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 15:58
      my.mojenowekonto napisała:

      > Czy ktoś słyszal o tym "pomyśle" rządu na zamrozenie pensji na 5 lat w budżeto
      > wce?

      Nie jest to do końca pomysł rządu, wynika to z Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, Rozdział X, Art.216

      W.
      • amanda.doll Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 17:06
        chamstwo!
    • ofelia1982 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 23.09.10, 20:53
      Pensje w budżetówce wcale nie są takie niskie - wiem, bo mam znajomych i rodzinę w jakichś urzędach. A praca często ciężka też nie jest , nie oszukujmy się. I te godziny pracy..do tego 13-tki, premie, nagrody (w prywatnej firmie nagrody dostaje się ZA COŚ, a w jakimś urzędzie mój kumpel dostał w tamtym roku z okazji..Dnia Niepodległości).
      Administracja jest rozbuchana i nieefektywna, więc rząd słusznie szuka oszczędności.
      • majka.da Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 08:25
        Ja bym znalazła oszczędności np.:
        -żadnych odpraw odchodzącym po 4 latach kadencji kupę kasy zarabiającym przewodniczącym i członkom zarządów, a za nimi ich kolesiami w spółkach komunalnych,
        -wypłacanie nagród tzw."jubilatek"pracownikom, którzy co prawda mają 15, 20 lat pracy, ale do danego urzędu trafili właśnie w tym roku (kto wypłaca nagrody za lata pracy wypracowane u innych???!!!),
        -te nieszczęsne nagrody za nic... itp.
        Naprawdę można znaleźć kasę, niekoniecznie zabierając te 100-200 zł urzędnikowi, który zarobi do ręki 1.700 zł po 7 latach pracy (czyt. 6 podwyżkach) - z autopsjisad
        P.S. Dlaczego zamrożone pensje mają mieć wszyscy prócz nauczycieli? Mają inne żołądki, więcej potrzeb??? Nie rozumiem...
        • joko5 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 08:50
          Jeśli nie odpowiada im praca w budżetówce za marne grosze niech idą do prywatnych firm. Mam kilku znajomych w budżetówce i ich pensje oscylują w granicach 3tys. netto, dla mnie to nie jest mało. Zero odpowiedzialności, luz, kawki, herbatki, na wszystko mają czas. Trzynastki, czternastki, pod gruszą, mikołaj, własne ośrodki wczasowe i wiele innych gratyfikacji, tylko narzekać.
        • araceli Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 09:13
          majka.da napisała:
          > i, który zarobi do ręki 1.700 zł po 7 latach pracy (czyt. 6 podwyżkach)

          Tylko widzisz - w firmach prywatnych nie ma 6 podwyżek z samego faktu 'zasiedzenia' stanowiska przez 7 lat.
          • majka.da Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 10:00
            Uwierz mi,że wolałabym dostawać pieniądze i podwyżki za to co robię. Też jestem przeciwnikiem płacenia stażowego. Mój mąż w prywatnej firmie ma podwyżki co roku i to większe niż ja.
            "Jak Ci nie pasuje - to zmień". Wydaje mi się,że nie tędy droga. Każda praca powinna być godnie wynagradzana. Nie chcę pracować w dużej korporacji od rana do nocy i zarabiać kupę kasy, ale chcę zarobić na spokojne życie z m-ca na miesiąc, raz w roku wakacje itp.Przy zamrożonych podwyżkach i galopująco rosnących cenach nie będzie mnie na to stać.
            • gwiazdeczka-z-nieba Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 10:35
              coś za coś albo efektywna praca od rana do nocy i premie i podwyżki za zrobienie czegoś konkretnego, lepiej, szybciej itp, albo praca od 8 do 16 (czy coś koło tego) i podwyżki za nic.
              Wielu osobom radzi się na tym forum (i słusznie) aby poszukali dodatkowej pracy, zmienili na lepiej płatną, jeśli ich potrzeby, wydatki są znacznie większe niż zarobki.
              To samo można powiedzieć tym "zamrożonym" pracownikom budżetówki. Tym bardziej, że mając stałe godziny pracy, wolne weekendy mają możliwość dorobić. a że kosztem wolnego czasu? inna bajka.

              A gdyby tak w urzędach przeanalizować obowiązki wszystkich pracowników i zredukować nieco etatów? Tak bym każdy miał pracę na te 8 godzin, które musi w urzędzie spędzić? I osobom, które zostaną i dostaną więcej obowiązków podnieść pensje? Dlaczego utrzymywać więcej stanowisk w urzędzie niż to jest konieczne?



            • araceli Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 11:32
              majka.da napisała:
              > Nie chcę pracować w dużej korporacji od rana do
              > nocy i zarabiać kupę kasy, ale chcę zarobić na spokojne życie z m-ca na miesiąc
              > , raz w roku wakacje itp

              Nie no pewnie - każdy by tak chciał. Spokojna praca, kawka, herbatka, do domu o 15 i dobra kasa. Ale coś za coś.
            • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 25.09.10, 09:24
              Nie chcę pracować w dużej korporacji od rana do
              > nocy i zarabiać kupę kasy, ale chcę zarobić na spokojne życie z m-ca na miesiąc
              > , raz w roku wakacje itp.Przy zamrożonych podwyżkach i galopująco rosnących cen
              > ach nie będzie mnie na to stać.


              są tacy co nie chcą a pracują bo zależy im na kasie... chyba się zgodzisz, że nie można płacić wszystkim jednakowo, kasa jest płacona za stres, odpowiedzialność i pracę....

              i bez urazy ale czym np stresuje się pani w bibliotece i dlaczego ma zarabiać tyle samo co człowiek uczestniczący w wyścigu szczurów?
              • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 00:53
                rudyocicat napisała:

                > >Nie chcę pracować w dużej korporacji od rana do
                > > nocy i zarabiać kupę kasy, ale chcę zarobić na spokojne życie z m-ca na miesiąc
                > > , raz w roku wakacje itp.Przy zamrożonych podwyżkach i galopująco rosnących
                > >cenach nie będzie mnie na to stać.
                >
                >
                > są tacy co nie chcą a pracują bo zależy im na kasie... chyba się zgodzisz, że
                > nie można płacić wszystkim jednakowo, kasa jest płacona za stres, odpowiedzialność i
                > pracę....

                > i bez urazy ale czym np stresuje się pani w bibliotece i dlaczego ma zarabiać t
                > yle samo co człowiek uczestniczący w wyścigu szczurów?

                A choćby tym, że przychodzi do niej taki szczur dziesięć minut przed zamknięciem biblioteki i oczekuje od niej książek np. na temat rozwoju fasady klasztoru Shaolin w kontekście odkryć Kolumba. I weź mu teraz wytłumacz, że prawdopodobieństwo napisania przez kogoś takiej książki jest bliskie zeru. Że trzeba zebrać kilka, kilkanaście, czasem kilkadziesiąt książek z różnych dziedzin i wyłuskać z nich tylko to co potrzebne. Że na to potrzeba czasu – a on go nie ma i ze swego wyścigu szczurów może poświęcić na to tylko te dziesięć minut, i jest wielce oburzony, że nie dostanie tego po co przyszedł natychmiast, i co za nieroby tu pracują i trzeba wszystkich zwolnić i on za takie nieróbstwo by nie zapłacił.
                Ale żeby umieć zebrać te informacje i takiemu szczurkowi podać je na tacy, trzeba przeczytać wiele książek, mieć ogromną wiedzę ogólną żeby wiedzieć, po jakie książki sięgnąć by nie przeglądać na darmo. I za taką wiedzę należy się godna pensja, zwłaszcza, że biblioteki nie pobierają opłat za pomoc w zdobyciu informacji w przeciwieństwie do wszelkiego rodzaju instytutów, fundacji i ośrodków badań biorących ciężką kasę za przeprowadzanie kwerend, analiz, badań, wyszukiwanie informacji.

                I jeszcze tym, że przychodzi panna szczurzyca i pyta sie czy to dobra książka i o czym jest. I jest wielce zdziwiona i zdegustowana, że bibliotekarka nie wie. I nie mieści sie to w jej szczurzym mózgu, że ksiegozbiór liczy np. ponad 130 tysięcy pozycji (biblioteki warszawskie) i ciężko znać treść wszystkich książek.

                Jeśli sie trafi kilku takich "czytelników" w tygodniu (a zdarza sie takich coraz więcej) to jest to wystarczający powód do stresu.
                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 08:19
                  co do stresu każdy ma indywidualne preferencje, ale wiadomym jest, że praca na platformie wiertniczej jest bardziej stresująca od pani szatniarki w szkole.... oczywiście, zaraz pojawi się wątek, że pani w szatniarka ma pełno różnych dzieci na głowie i kurtki drogie i jak zginie jedna to cała jej wypłata...

                  każdy jest kowalem swego losu, każdy wybiera pracę dostosowaną do swoich potrzeb, dlatego nie rozumiem tego narzekania, przecież na posadach państwowych było tak samo... dlaczego zamiast narzekać nikt nie zmieni pracy???
                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 08:20
                  no tak wpadnie ktoś do biblioteki i chce książkę 10 minut przed czasem, i to może się zdarzyć kilka razy w tygodniu... tak, to rzeczywiście stres.... całe 8 godzin stresu, bo już rano można się zacząć stresować czy takie coś się nie wydarzy...
                • ofelia1982 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 09:46
                  A to się uśmiałam.!!!!! Równie dobrze można znaleźć tak "stresujące" sytuacje w KAŻDEJ pracy. Tak samo pani na kasie w Tesco ma stresa, bo nie wchodzi jej jakiś kod i musi kombinować. Umówmy się - pani w bibliotece się nie przemęcza, a opisane przez Ciebie sytuacje to pewnie jakiś 1% wszystkich. Poza tym razie mnie Twoja niechęć do ludzi pracujących w prywatnych firmach ("szczur", "szczurzyca") - aż zaczęłam Cię posądzać o frustrację i zazdrość. Poza tym ja pracuję w dużej korporacji, ale nie znasz mnie i nie masz prawa mnie nazywać szczurzycą..
                  • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 14:09
                    ofelia1982 napisała:


                    Poza tym razie mnie
                    > Twoja niechęć do ludzi pracujących w prywatnych firmach ("szczur", "szczurzyca
                    > ") - aż zaczęłam Cię posądzać o frustrację i zazdrość. Poza tym ja pracuję w du
                    > żej korporacji, ale nie znasz mnie i nie masz prawa mnie nazywać szczurzycą..

                    Ale to nie ja napisalem o wyścigu szczurów lecz moja przedmówczyni:

                    rudyocicat napisała:
                    >>i bez urazy ale czym np stresuje się pani w bibliotece i dlaczego ma zarabiać tyle samo
                    >> co człowiek uczestniczący w wyścigu szczurów?
                    stąd użycie w mojej wypowiedzi sformułowań "szczur" i "szczurzyca" w kontekście "wyścigu szczurów", które funkcjonuje w odniesieniu do niektórych pracowników i pracodawców.

                    Oczywiście, że Ciebie nie znam i nie wiem, gdzie pracujesz i te określenia nie dotyczyły nikogo personalnie, a zwłaszcza Ciebie. Jesli poczułaś sie urażona - przepraszam.
                    Nie żywię żadnej niechęci, a tym bardziej zazdrości w stosunku do ludzi pracujących w prywatnych firmach i w najmniejszym stopniu ich miejsce pracy nie jest powodem do mojej sympatii lub niechęci do nich. Przecież nikt na czole nie nosi napisu "pracuję w korporacji", "pracuję u prywaciarza", "pracuje w budżetówce"... Byłbym śmieszny, gdyby to miało jakiekolwiek znaczenie w moich sympatiach czy antypatiach...

                    Byłem świadkiem takich sytuacji w bibliotece, gdzie pan wykrzykiwał, że on nie ma czasu czytać tych wszystkich książek bo długo pracuje, że są mu potrzebne szybko konkretne informacje bo dziecko musi napisać pracę, że panie tylko siedzą i nic nie robią, że on płaci podatki i tak dalej... Nie było to dla nich miłe, zapewniam.
                    Każda praca ma odpowiedni dla niej poziom stresu i chyba porównywanie pracy przysłowiowych "pań z Tesco" z np. analitykami z korporacji nie jest najszczęśliwsze.
                    Acha, i najważniejsze... nie pracuję w bibliotece smilesmile
                    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 14:14
                      ale masz chyba na tyle dystansu, że jesteś w stanie zauważyć, że operacja na otwartym mózgu, a przekładanie książek (plus rozmowa z niegrzecznymi czytelnikami) jest jednak bardziej stresująca??

                      co do pracy w bibliotece, jak ktoś lubi się stresować to klejąc znaczek się zestresuje...
                      • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 15:04
                        Oczywiście, poziom stresu jest nieporównywalny, ale cała dyskusja odnosiła sie do płacy a to ty napisałaś o wysokości wynagraodzenia przez pryzmat stresowości:

                        rudyocicat napisała:

                        ciach...
                        >
                        > są tacy co nie chcą a pracują bo zależy im na kasie... chyba się zgodzisz, że
                        > nie można płacić wszystkim jednakowo, kasa jest płacona za stres, odpowiedzialność i
                        > pracę....
                        ...ciach
                        Zawsze wydawało mi się, że płacą za wiedzę, umiejetności, kwalifikacje,przydatność w firmie, a stres w pracy jest wynikiem jej specyfiki. Ja nie spotkałem się z pracodawcą mówiącym "pani wynagrodzenie za stres w pracy bedzie wynosić ileśtam tysiecy".
                        Idąc Twoim tropem np.przewodnik na zamku Czocha powinien dostawać kupę kasy bo przecież tam straszy, a on się boi duchów - każda wizyta to ogromny stres dla niego.

                        > co do pracy w bibliotece, jak ktoś lubi się stresować to klejąc znaczek się zes
                        > tresuje...

                        Niewątpliwie krzywo przyklejony znaczek dla listonosza- pedanta może być stresujący...smile smile
                        • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 16:16
                          ktoś tu napisał, że chciałby zarabiać godnie a nie chce mu się stresować, (bardzo upraszczając) i tego dotyczył tematu stresu i tego się trzymajmysmile i jak przytaczasz moje wypowiedzi to przynajmniej je czytaj, bo oprócz stresu pisałam o odpowiedzialności i samej pracy.... nie pisałam o innych czynnikach bo było to dla mnie oczywiste, to Ty się czepiłaś, że bibliotekarka ma mega stres w pracysmile i tym tokiem poszła rozmowa...

                          że się płaci za wiedzę to chyba oczywiste, i nie trzeba pisać, czy jednak trzeba pisać? bo jeszcze by ktoś pomyślał, że strażak może być architektem? czynników za które się płaci jest więcej niż wymieniłaś gwoli ścisłości, ale tutaj został poruszony temat stresu...

                          co do przydatności to akurat tutaj się nie zgodzę, jest wiele osób na różnych stanowiskach, w budżetówce i nie tylko- niepotrzebnych, po prostu pani Krysi nie można ruszyć, bo jej brakuje do emerytury, do tego dochodzą osoby zatrudniane po znajomości, które się na niczym nie znają a wypłatę dostają...

                          im większa wiedza i umiejętność tym większy stressmile myślisz, że bardziej stresuje się architekt projektujący pawilon handlowy z płyty obornickiej czy przerabiający pół kwartału w centrum miasta??? wyznacznikiem zarobku jest umiejętność i doświadczenie, które często idzie w parze ze stresem... celowo napisałam o jednym zawodzie, żeby się nie okazało, że bibliotekarka ma bardziej stresującą pracę niż strażaksmile

                          a co do tropu, że przewodnik na zamku powinien dostawać kupę kasy, to chyba jest to twój prywatny trop i mnie pod niego nie podpinaj, ja w duchy nie wierzę, ale wynika z tego, że Ty tak....

                          każdy człowiek jest inny i każdy się stresuje czym innym, jednego stresuje praca w bibliotece a innego stresuje praca w reklamie... mnie nie dziwi, że ktoś z reklamy zarabia dużo, a pani bibliotekarka mało... mnie dziwi, że pani bibliotekarka zamknęła się w swoim zestresowanym świecie i narzeka jak mało zarabia... może pani bibliotekarka czasami pomiędzy drogą z pracy do domu przejdzie się przez park? może zajmie się wolontariatem, to zobaczy, że oprócz niezadowolonego czytelnika co to sobie podniesie głos raz w tygodniu są prawdziwe tragedie...




                          • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 18:11
                            rudyocicat napisała:

                            > ktoś tu napisał, że chciałby zarabiać godnie a nie chce mu się stresować, (bard
                            > zo upraszczając) i tego dotyczył tematu stresu i tego się trzymajmysmile


                            Owszem, napisała, że:

                            > Nie chcę pracować w dużej korporacji od rana do nocy i zarabiać kupę kasy, ale chcę
                            > zarobić na spokojne życie z m-ca na miesiąc, raz w roku wakacje itp.Przy zamrożonych
                            > podwyżkach i galopująco rosnących cenach nie będzie mnie na to stać.

                            co nie oznacza, że chce zarabiać tyle ile ci w korporacjach lecz godnie w stosunku do swej pracy. To chyba jasne...

                            > i jak przytaczasz moje wypowiedzi to przynajmniej je czytaj, bo oprócz stresu pisałam o
                            > odpowiedzialności i samej pracy.... nie pisałam o innych czynnikach bo było to
                            > dla mnie oczywiste, to Ty się czepiłaś, że bibliotekarka ma mega stres w pracy:
                            > ) i tym tokiem poszła rozmowa...


                            Bibliotekarka została "wplątana" przez Twoją osobę, bo tym stwierdzeniem

                            > i bez urazy ale czym np stresuje się pani w bibliotece i dlaczego ma zarabiać tyle samo
                            > co człowiek uczestniczący w wyścigu szczurów?

                            dałaś do zrozumienia, że w/g Ciebie najbardziej stresujący jest udział w "wyścigu szczurów" i biorącym w nim udział należą sie (w domysle) wysokie zarobki. Zauawż, że autorka postu, który wywołał całą tą dyskusję, mówiła o godnych zarobkach, a nie wysokich/porównywalnych. Być może coś źle zrozumiałem, ale zrozumiałem to właśnie tak.

                            > że się płaci za wiedzę to chyba oczywiste, i nie trzeba pisać, czy jednak trzeb
                            > a pisać? bo jeszcze by ktoś pomyślał, że strażak może być architektem? czynnikó
                            > w za które się płaci jest więcej niż wymieniłaś gwoli ścisłości, ale tutaj zost
                            > ał poruszony temat stresu...
                            >
                            > co do przydatności to akurat tutaj się nie zgodzę, jest wiele osób na różnych s
                            > tanowiskach, w budżetówce i nie tylko- niepotrzebnych, po prostu pani Krysi nie
                            > można ruszyć, bo jej brakuje do emerytury, do tego dochodzą osoby zatrudniane
                            > po znajomości, które się na niczym nie znają a wypłatę dostają...
                            >


                            Ja pisząc o przydatności nie miałem na myśli krewnych i znajomych królika czy panny Krysi parzącej świetna kawę, tudzież panny Joli niezrównanej w "te klocki" ale wykształconych, rozwojowych, kreatywnych...

                            > im większa wiedza i umiejętność tym większy stressmile myślisz, że bardziej stresu
                            > je się architekt projektujący pawilon handlowy z płyty obornickiej czy przerabi
                            > ający pół kwartału w centrum miasta??? wyznacznikiem zarobku jest umiejętność i
                            > doświadczenie, które często idzie w parze ze stresem... celowo napisałam o jed
                            > nym zawodzie, żeby się nie okazało, że bibliotekarka ma bardziej stresującą pra
                            > cę niż strażaksmile


                            Każdy odpowiedzialny za swoją prace odczuwa jakiś poziom stresu uzależniony od posiadanych umiejętności i praktyki i może się zdarzć, że projektujący pierwszy raz pawilon z płyty obornickiej smile osiagnie wyższy poziom stresu niż Libeskind projektujący kolejny biurowiec.

                            > a co do tropu, że przewodnik na zamku powinien dostawać kupę kasy, to chyba jes
                            > t to twój prywatny trop i mnie pod niego nie podpinaj, ja w duchy nie wierzę, a
                            > le wynika z tego, że Ty tak....


                            ok. duchy zostawmy w spokoju, po co sie stresować...smile smile

                            > każdy człowiek jest inny i każdy się stresuje czym innym, jednego stresuje prac
                            > a w bibliotece a innego stresuje praca w reklamie... mnie nie dziwi, że ktoś z
                            > reklamy zarabia dużo, a pani bibliotekarka mało... mnie dziwi, że pani bibliote
                            > karka zamknęła się w swoim zestresowanym świecie i narzeka jak mało zarabia...
                            > może pani bibliotekarka czasami pomiędzy drogą z pracy do domu przejdzie się pr
                            > zez park? może zajmie się wolontariatem, to zobaczy, że oprócz niezadowolonego
                            > czytelnika co to sobie podniesie głos raz w tygodniu są prawdziwe tragedie...
                            >
                            >
                            >


                            Mnie też nie dziwi, że pracownicy reklamy zarabiają dużo, korporacyjni zarabiają dużo, prezesi zarabiają dużo... Osoba, która nieświadomie wywołała tą dyskusje pisała o GODNYCH zarobkach bez stresu, a nie o wysokich. To ty wmieszałaś wysokość zarobków do tej dyskusji, a zapewne świetnie wiesz, że są ludzie pracujący w ogromnym stresie, a zarabiajacy mniej niż pracownicy korporacji.
                            Widzisz, wydaje mi sie, że to copywriter powinien zajrzeć do parku (może znalazby tam jakieś natchnienie na kolejne slogany) może nie stresowałby sie zleceniem od kolejnego klienta, a ta bibliotekarka nigdy nie narzekała na wysokość zarobków tylko chciała pokazać, że też jest narażona na taki czy inny stres... smile smile
                            • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 18:37
                              co do Libenskinda, ile w tym jest Libenskinda a ile ludzi co na niego pracująsmile co do płyty obornickiej, ktoś kto się stresuje przyklejaniem znaczka pewnie i sklejeniem sześcianu z kartki papieru się zestresuje a płyta obornicka go zabije...

                              co do pani bibliotekarki tak mi się nasunęła... to był przykład, który rozwinęłaś, jak dla mnie mało szczęśliwie, ale zaznaczam moje wypowiedzi mogą mieć zabarwienie subiektywnesmile aczkolwiek cieszę się z ciekawej dyskusjismile

                              co do godnej wypłaty, co to jest godna wypłata? znam ludzi, którzy jednorazowo więcej wydają na siebie niż inni mają na życie dla siedmioosobowej rodziny... chyba coś takiego jak godna wypłata w sytuacji gdy zawsze ktoś zarabia więcej, nie istnieje... w sytuacji, w której mamy świadomość, że obok w kraju na tym samym stanowisku ktoś zarabia wielokrotnie więcej wtedy chyba też nie będzie godna... temat można mielić w nieskończoność...

                              jestem zdania, że jak ktoś jest niezadowolony niech zmieni pracę, i nie rozumiem ludzi młodych mających całe życie przed sobą i narzekających, przecież jest tyle możliwości... świat stoi otworem i to dosłownie...

                              • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 22:09
                                rudyocicat napisała:

                                > co do Libenskinda, ile w tym jest Libenskinda a ile ludzi co na niego pracująsmile
                                > co do płyty obornickiej, ktoś kto się stresuje przyklejaniem znaczka pewnie i
                                > sklejeniem sześcianu z kartki papieru się zestresuje a płyta obornicka go zabij
                                > e...


                                Pewnie go tyle ile podpisu pod projektem plus nazwisko na czeku od zleceniodawcy, ale takie są niestety realia ... i to nie tylko polskie...

                                > co do pani bibliotekarki tak mi się nasunęła... to był przykład, który rozwinęł
                                > aś, jak dla mnie mało szczęśliwie, ale zaznaczam moje wypowiedzi mogą mieć zaba
                                > rwienie subiektywnesmile aczkolwiek cieszę się z ciekawej dyskusjismile


                                Ja również cieszę sie z ciekawej dyskusji. Dobrze jest poznawać subiektywne zdania innych, dzięki temu można sobie wyrobić obiektywny pogląd na sprawy. Oczywiście mogła to być dowolnie wybrana profesja, a dyskusja pewnie przebiegałaby podobnie.

                                >
                                > co do godnej wypłaty, co to jest godna wypłata? znam ludzi, którzy jednorazowo
                                > więcej wydają na siebie niż inni mają na życie dla siedmioosobowej rodziny... c
                                > hyba coś takiego jak godna wypłata w sytuacji gdy zawsze ktoś zarabia więcej, n
                                > ie istnieje... w sytuacji, w której mamy świadomość, że obok w kraju na tym sam
                                > ym stanowisku ktoś zarabia wielokrotnie więcej wtedy chyba też nie będzie godna
                                > ... temat można mielić w nieskończoność...


                                Oczywiście trudno jednoznacznie określić jaka jest godna wypłata, ale da się (chyba) w miarę wycenić ludzkie umiejętności i wiedzę. Tak naprawde to weryfikuje to w pewnym stopniu rynek pracy. Jeśli komuś za mało płacisz - idzie do innego pracodawcy. Chcesz zatrzymać dobrego fachowca - dajesz mu odpowiednią pensję czy bonusy, by nie poszedł do konkurencji. Znając "realia życia" (koszty utrzymania w danym miejscu, stawiane wymagania, specyfikę pracy i pewnie wiele, wiele innych rzeczy) dobry pracodawca jest w stanie w miarę uczciwie nagrodzić pracownika.
                                Oczywiście istnieją też sytuacje, gdy rynek pracy jest zawalony chętnymi i wtedy ludzie pracują za niższą stawkę byle mieć pracę i wtedy ciężko mówić o godnej pracy i płacy.
                                Zawsze na tym samym stanowisku ktoś będzie zarabiał więcej, ktoś mniej ale te różnice muszą być czymś sopwodowane. Może małym doświadczeniem, może słabą pozycją firmy na rynku, może bogatszymi klientami (większe dochody firmy -> wyższe zarobki pracowników)...
                                Temat - rzeka, rzeczywiście można mielić w nieskończoność...

                                > jestem zdania, że jak ktoś jest niezadowolony niech zmieni pracę, i nie rozumie
                                > m ludzi młodych mających całe życie przed sobą i narzekających, przecież jest t
                                > yle możliwości... świat stoi otworem i to dosłownie...
                                >

                                Narzekać jest najłatwiej, a zwłaszcza jak innemu się lepiej powodzi, choć nie wiemy ile wysiłku wkłada by osiągnąć to co osiągnął. Widzimy tylko, że ma... Ot, ludzka (polska???) natura...
                                Pozdrawiam
                                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 09:52
                                  to cieszę się, że doszłyśmy do jakiegoś porozumieniasmile i stanęło na moim-żart takismile

                                  co do dyskusji zgadzam się w całej rozciągłości, że dobrze poznać subiektywne zdania innych, dzięki temu można sobie wyrobić obiektywny pogląd na sprawy. Co do przykładu pani bibliotekarki, nie wydaje mi się, że gdyby był podany przykład pana strażaka poszło by w tym kierunkusmile jednak poziom odpowiedzialności i co za tym idzie stresu jest inny...


                                  > Narzekać jest najłatwiej, a zwłaszcza jak innemu się lepiej powodzi, choć nie w
                                  > iemy ile wysiłku wkłada by osiągnąć to co osiągnął. Widzimy tylko, że ma... Ot,
                                  > ludzka (polska???) natura...

                                  dokładnie, i dodałabym, że widzimy, że ma i zazdrościmy, że spadło z niebasmile

                                  też pozdrawiam, jako że mamy podobne zdanie to nie wiem w czym był problem... chyba chciało się komuś kłócićsmile

                                  • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 14:02
                                    Też się cieszę smilesmile
                                    Problemu nie było żadnego, ot wymiana poglądów na różne sprawy z ludźmi z sieci. Pokółucić też się nie chciałem, bo z kłótni wyrosłem dobre 25 lat temu kończąc podstawówkę smile ,a poza tym niebardzo wyobrażam sobie kłótnię przez internet... Fora traktuje jako miejsce do wymiany pogladów, bo nigdzie nie poznasz takiej ilości zdań na ten sam temat, w jednym miejscu, w tak krótkim czasie...A że są inne niż moje to tylko in plus.
                                    Chociaż jako facet lubię, jak stanie na moim...wink wink wink (to oczywiście żarcik - przyznam racje każdemu, kto mnie przekona i staram sie szanować odmienne zdania innych)
                                    Pozdrawiam.
                                    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 10:09
                                      artaf chyba mam wiele męskich cech charakteru, bo też lubię jak stanie na moimsmile i też jestem w stanie przyznać rację każdemu kto mnie przekona, o ile umie mnie przekonaćsmile
                                    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 16:25
                                      artaf wróciłam z biblioteki miejskiej, ciepło, cicho, przyjemnie... przez chwilę zastanawiałam się o jakim stresie pisałeśsmile chciałam nawet wykonać eksperyment, wejść na stolik i krzyknąć... ale padał deszcz i miałam zabłocone buty... ta śnięta atmosfera, czasem sobie wyobrażam, że żeby tam pracować trzeba być robotem, zawsze smutek i powaga... to tam powinno się obchodzić Wszystkich Świętych....
                                      • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 16:28
                                        chciałam dodać, że nie miałeś jednak racji, że niezadowolony czytelnik może zestresować, ta praca może zestresować... gdybym pracowała w bibliotece marzyłabym aby ktoś przyszedł i poruszył powietrze w tym zatęchłym wnętrzu... wprowadził jakieś życie, chociaż jakieś małe pretensje, nie śmiałabym marzyć o większych...
                                        • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 19:33
                                          Napisałem w którymś z poprzednich postów, że "stres" to może zbyt duże słowo. Może lepiej już nie doszukujmy sie go w bibliotece, chociaż te ubłocone buty na stoliku... może coś by z tego wyszło smilesmilesmile.
                                          Atmosfera wynika ze specyfiki miejsca. To trochę tak jak w kościele - miejsce wymusza określone zachowanie i „pracowników” (ksiądz) i „klientów” (wierni). Tam się raczej nie imprezuje, choć po kilku winach mszalnych… wink wink.
                                          Poza tym pamiętaj, że obok jest czytelnia, gdzie ktoś może akurat pracować np. nad obaleniem teorii Darwina albo oblicza kolejna prędkość kosmiczną i rozrywkowy personel wraz z rozbrykanymi czytelnikami może wprowadzić go w lekkie zdenerwowanie. I guzik z Nobla…

                                          Mogłaś przynajmniej w spokoju poprzeglądać książki. Nikt Cię nie szturchał, nie zaczepiał siatkami o spodnie, nie potrącał wózkiem z rozwrzeszczanym dziecięciem - miałaś komfort, ciszę i spokój. W takim miejscu chyba tego się właśnie oczekuje. Co jednak nie wyklucza tego, że 15 minut przed Twoją wizytą panie nie uporały sie z tłumem mam wypożyczajacych "Janka Muzykanta" dla swych pociech. I było jak ulu...książek 3 egzemplarze a mam 12...I powiedz im teraz, że więcej nie ma... masakra smile

                                          Do każdej pracy „przeznaczeni” są odpowiedni ludzie. Imprezowicz z rozdzwonionym telefonem i nie zamykającą się buzią nie będzie umiał pracować w ciszy i spokoju, a „okularnik” może się „zgubić” w agencji reklamowej i to pewnie już w holu smilesmilesmile

                                          Cóż, dla mnie praca dla robotów to raczej właśnie praca biurowa – w kółko słupki, wykresy, tabelki, umowy, słupki, wykresy, tabelki, umowy… brrrrrr. Choć tu też może nastąpić jakaś odmiana… wizyta na dywaniku u szefa albo obsztorcowanie pracownika jeśli samemu się jest szefem smilesmilesmile. Gdybym nie robił tego co robię to wolałbym bibliotekę niż biuro.

                                          > chciałam dodać, że nie miałeś jednak racji, że niezadowolony czytelnik może zes
                                          > tresować, ta praca może zestresować... gdybym pracowała w bibliotece marzyłabym
                                          > aby ktoś przyszedł i poruszył powietrze w tym zatęchłym wnętrzu... wprowadził
                                          > jakieś życie, chociaż jakieś małe pretensje, nie śmiałabym marzyć o większych..
                                          > .


                                          Wpadnij do Biblioteki Narodowej czy Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego - tam pracownicy nie wiedzą w co mają włożyć ręce. I nie mam tu na myśli kieszeni w spodniach czy bluzie smile
                                          Pozdrawiam.
                                          • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 20:22
                                            > Wpadnij do Biblioteki Narodowej czy Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego - tam
                                            > pracownicy nie wiedzą w co mają włożyć ręce. I nie mam tu na myśli kieszeni w
                                            > spodniach czy bluzie smile
                                            następnym razie będąc w wawie tam wpadnęsmile nie żebym nie lubiła tego przymulonego klimatu bibliotek, fajne raz na jakiś czas złapać dystans, tak samo jak kościół, już sam strop znajdujący się tak wysoko powoduje, że myśli mogą się wznieść gdzieś ponad tym wszystkim..

                                            jednak praca to czas spędzany 8 godzin dziennie, prawie codzienniesmile w mojej bibliotece mówi się szeptem, żeby nikomu nie przeszkadzać, do tego trzeba mieć poważną minę, w dobrym tonie jest smutek i wzdychanie ale nie za głośne... biorąc pod uwagę, że jest w centrum miasta dosyć dużego, gdzie ze zgiełku wpada się w ciszę, prawie jakbyś przyszedł na pogrzeb...

                                            artaf co do kościoła, jako że księdzem nie byłeś to skąd wiesz czy nie imprezują??smile ja kiedyś pracowałam dla księży, ludzie jak każdy inny...

                                            co do tych 15 minut przed moim przyjściem, ta atmosfera była tak gęsta, że osobiście mogłam stwierdzić, że jedyny odgłos wydała mucha i to jakieś dwa dni temusmile

                                            • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 00:03
                                              Polecam, poza księgozbiorem, szczególnie ogród na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej, ale to chyba dopiero wiosną...

                                              W bibliotekach, do których ja wpadam jest podobnie, ale chyba ze względu na większą liczbę mieszkańca/m2 biblioteki, panuje trochę większy "luz". Są bardziej liberalne w podejściu do czytelników, starają się kupować to, o co ludzie najczęściej pytają, pracownicy nie są jakoś nieprzychylnie nastawieni (nawet do matek z rozbrykanymi dziećmi, gdy te spokojnie szukają sobie lektury, a dziecko przestawia regał w drugim końcu biblioteki smile). Przyciągają tym potencjalnych czytelników (choć statystyki mówią, że czytamy coraz mniej), bo ludzie kupują coraz mniej książek, a częściej zaczynają zaglądać do bibliotek. Jeśli nie trafią w swój gust to ceną jest tylko spacer po następną książkę, jeśli kupią nietrafioną - wydatek i zajęte miejsce na półce. Poza tym ludzie idą na łatwiznę i wolą, zamiast mozolnie grzebać w książkach i szukać potrzebnych informacji, wpaść do biblioteki i popytać bibliotekarzy. Ci na pewno nie doradzą źle. Czytelnik będzie zadowolony –> wróci do biblioteki. Bibliotekarz będzie zadowolony –> czytelnicy walą drzwiami i oknami … ot, prawie perpetuum mobile wink . Choć trafiłem i do takiej, gdzie panował nastrój iście modlitewny...smile

                                              > artaf co do kościoła, jako że księdzem nie byłeś to skąd wiesz czy nie imprezuj
                                              > ą??smile ja kiedyś pracowałam dla księży, ludzie jak każdy inny...


                                              Eee, no jakieś pojęcie mam. Księdzem nie zostałem, ale przez długi czas byłem ministrantem, a później lektorem. To drugie wiązało się z rocznym kursem przygotowawczym w seminarium ( na szczęście bez skoszarowania wink). W międzyczasie jakieś obozy organizowane przez parafię... niejedno wino się wypiło z proboszczem i wikariuszami i niejedną knajpkę zaliczyliśmy po cywilnemu (znaczy się oni po cywilnemu) smilesmilesmile. Pisząc o imprezowaniu w kościele miałem na myśli kościół jako budynek, jako fizyczne miejsce kultu, bo plebania to już co innego... wink
                                              Pozdrawiam smile
                    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 14:39
                      artaf co ty masz za pracę, że praca bibliotekarki jest mega stresująca????
                      • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 15:21
                        Ale ja wcale nie uważam, że praca bibliotekarki jest mega stresująca. Przeciwnie, jest spokojna, ale i tam jak w innych zawodach trafiaja się, może nie stresujace, ale nieprzyjemne momenty, które przy specyfice tej pracy (spokój, cisza) mogą być stresujące, choś dla innych bedą niczym w porównaniu ze stresem w ich pracy.
                        Mam swietną pracę, pracuje w studiu nagraniowym. Też jestem narażony na stres, bo jak wokalista śpiewa jak Mandaryna w Opolu czy innym Sopocie, a chciałby jak Pavarotti, to oczekuje po mnie conajmniej cudu smile Ale jak się słyszy końcowy efekt swojej pracy to wszelki stres mija.
                        • gwiazdeczka-z-nieba Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 15:49
                          czy w pracy, czy w życiu codziennym jesteśmy narażeni na stres ciągle. I do tego błędne koło. zestresowany czytelnik, który nie dostał książki w bibliotece, wyładuje złość na swoim podwładnym i jego też zestresuje. do tego na drugi dzień pójdzie do szkoły i delikatnie mówiąc zwróci uwagę nauczycielowi, odnośnie tego jakie ma wymagania do uczniów. Z kolei zestresowany nauczyciel zrobi uczniom niezapowiedzianą klasówkę. co będzie się działo w domach, jak Ci zestresowani klasówką uczniowie wrócą do domu.

                          A stres w pracy: wiadomo w jednej większy, w innej mniejszy. I dlatego w niektórych ofertach pracy w wymaganiach jest: odporność na stres.
                          Wiedza jest niezbędna do pracy, ale bez odporności na stres i bez umiejętności radzenia sobie z nim. Wyobrażacie sobie, że w szpitalu odsyłają do innego pacjenta (np z nożem wbitym przez innego zestresowanego), bo chirurg jest zestresowany i operacji nie zrobi. wiedzę ma, ale stres spowoduje, że zrobi więcej szkody niż pożytku.
                          albo zestresowany konstruktor, że zaprojektuje coś i to coś się zawali/wybuchnie/ rozpadnie?
                    • ofelia1982 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 17:54
                      > Byłem świadkiem takich sytuacji w bibliotece, gdzie pan wykrzykiwał, że on nie
                      > ma czasu czytać tych wszystkich książek bo długo pracuje, że są mu potrzebne sz
                      > ybko konkretne informacje bo dziecko musi napisać pracę, że panie tylko siedzą
                      > i nic nie robią, że on płaci podatki i tak dalej... Nie było to dla nich miłe,
                      > zapewniam.

                      No tak, bo w każdej grupie (czy to zawodowej, religijnej czy jeszcze innej) znajdzie się po prostu BURAK i zachowanie jakie wyżej opisałeś nie ma ŻADNEJ korelacji z tym czy ktoś pracuje w korporacji czy sprzedaje na targu jabłka. Problem stykania się z takimi ludźmi w równym stopniu mają Panie z biblioteki, jak i wszyscy ludzie, których praca polega na KONTAKCIE Z KLIENTEM - czy to obsługa w banku, czy w sklepie, czy na call center czy w urzędzie. Po prostu jeżeli ktoś ma do czynienia z klientem zewnętrznym - zawsze może być narażony na nieuprzejmości. Ale kategoryzowanie takiej sytuacji jako BARDZO STRESUJĄCEJ jest przezabawne - chyba robienie prezentacji przed Zarządem lub podpisywanie się pod budżetem jest trochę bardziej stresujące, nie uważasz?
                      • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 00:03
                        Ależ ja nie sklasyfikowałem pracy bibliotekarki jako bardzo stresującej. Pisałem tylko, że również w tej pracy ludzie narażeni są na stres i mogą odbierać go równie silnie, choć jest nieporównywalnie mniejszy niż prezentacja przed zarządem czy podpisywanie budżetu.
                        Weź pod uwage to, że pracując w korporacji, call center czy innym miejscu, gdzie przewija się masa klientów i mając do czynienia ze stresem na codzień ( i to pewnie w dużych dawkach) w jakiś sposób "uodparniasz sie" na niego, potrafisz się przed nim częściowo obronić, pracować pod lekkim naciskiem, bo tego wymaga specyfika tej pracy. Jest on "wliczony" w warunki pracy i często jest niezbędny do osiągnięcia celu - sa tacy co najwydajniej pracuja w stresie bo "bez ciśnienia" robota się nie klei.
                        Spokojna specyfika praca rzeczonej bibliotekarki nie wymaga od niej "pracy pod ciśnieniem", ludzie nie walą do biblioteki drzwiami i oknami. I kiedy nastąpi stresogenna sytuacja (oczywiście dla niej, bo dla kogoś innego będzie to pryszcz, a nie stres) - może wywołać nie mniejszy stres niż u "zahartowanego" pracownika korporacyjnego czy pani w kasie supermarketu. Burak, którego kasjerka "oleje ciepłym moczem", bo jest już dziesiątym w ciągu dnia, bibliotekarce zajdzie za skórę, choć będzie jednym w ciągu tygodnia. Po prostu ta praca nie uodparnia na stres (nawet niewielki) i porównanie jej do pracy chirurga, prezentacji przed zarządem czy udziału (jak to napisał ktoś kilka postów wyżej) w "wyścigu szczurów" jest w/g mnie lekko dziwne.
                        Oczywiście jest masa innych zawodów, w których stres (jeśli wystapi) wzbudza w nas uśmiech, ale to nie ja wybrałem bibliotekarke do porównania stresowości profesji. smile
                        Pozdrawiam. smile smile smile
                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 10:30
                  teraz tak mnie naszło, bo często korzystam z biblioteki miejskiejsmile że ja tam nigdy nie widziałam nikogo zestresowanego, zresztą bibliotekarka nie musi mieć przeczytanych wszystkich książek, to nie księgarnia, że ma zachwalać towar... więc w sumie nie wiem o czym do mnie piszesz, pisząc o tym stresiesmile że ktoś przyjdzie i będzie chciał książkę która nie istnieje, to ma zestresować panią bibliotekarkę??? tak samo może zestresować panią w kwiaciarni sytuacja gdy przyjdzie ktoś po kwiat banana czy pomidora...
                  • ivoncja Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 10:46
                    rudyocicat napisała:

                    > tak samo może zestresować panią w kwiaciarni sytuacja gdy przyjdzie
                    > ktoś po kwiat banana czy pomidora...
                    smile smile smile
                    Dokładnie, w każdej pracy są sytuacje stresujące i nie ma co ich porównywać.
                    A tak od siebie dodam, że mam 15 lat stażu w zawodzie, który wykonuję- pracuję w prywatnej firmie, nikt mi żadnego stażowego nie płaci i pensję mam dokładnie taką jak 10 lat temu (przez te wszystkie lata zmieniałam kilka razy firmę, wykonując cały czas tę samą pracę i zarabiałam nawet mniej). Wtedy były to dobre pieniądze, a dziś... każdy wie. Czy ja też mam płakać, że zamrożono pensję? Tyle po prostu "się płaci" w moim mieście za moją pracę i co poradzić... Chyba tylko zmienić zawód.
                    ---------------------------
                    Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. smile
                    ---------------------------
                    ivoncja.blox.pl/html
                  • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 14:40
                    Oczywiście, że nie musi, ale wiekszości ludzi wydaje się, że skoro oni znają się z racji wykonywanego zawodu na np. analizach rynku motoryzacyjnego, to panie w bibliotece powinny znać znajdujące sie tam książki, bo najczęściej w ich mniemaniu praca bibliotekarza polega na siedzeniu i czytaniu książek i od czasu do czasu obsłużeniu czytelnika.
                    Pisząc o stresie nie miałem na mysli tego wynikajacego z braku nieistniejącej książki lecz wynikajacego z roszczeniowej postawy niektórych czytelników (choć słowo stres to może za dużo powiedziane) mających wieczne pretensje np. o brak książki - bo widział w Teleexpresie i mówili, że wczoraj sie ukazała a biblioteka jej jeszcze nie ma; a czemu tylko dwa egzemplarze a nie pięć; a czemu ktoś nie oddał na czas, a ja własnie chcę tę pozycję... I taka śpiewka powtarza się przy każdej ich wizycie.

                    A pani w kwiaciarni może się czuć co najwyżej lekko wstrząśnieta poszukiwaniami kwiatów bananów i pomidorów, choć podejrzewam, że w przeciwieństwie do nienapisanej książki takowe są do zdobycia smile smile
                    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 16:30
                      > Oczywiście, że nie musi, ale wiekszości ludzi wydaje się, że skoro oni znają si
                      > ę z racji wykonywanego zawodu na np. analizach rynku motoryzacyjnego, to panie
                      > w bibliotece powinny znać znajdujące sie tam książki, bo najczęściej w ich mnie
                      > maniu praca bibliotekarza polega na siedzeniu i czytaniu książek i od czasu do
                      > czasu obsłużeniu czytelnika.
                      > Pisząc o stresie nie miałem na mysli tego wynikajacego z braku nieistniejącej k
                      > siążki lecz wynikajacego z roszczeniowej postawy niektórych czytelników (choć s
                      > łowo stres to może za dużo powiedziane) mających wieczne pretensje np. o brak k
                      > siążki - bo widział w Teleexpresie i mówili, że wczoraj sie ukazała a bibliotek
                      > a jej jeszcze nie ma; a czemu tylko dwa egzemplarze a nie pięć; a czemu ktoś ni
                      > e oddał na czas, a ja własnie chcę tę pozycję... I taka śpiewka powtarza się pr
                      > zy każdej ich wizycie.
                      >
                      > A pani w kwiaciarni może się czuć co najwyżej lekko wstrząśnieta poszukiwaniami
                      > kwiatów bananów i pomidorów, choć podejrzewam, że w przeciwieństwie do nienapi
                      > sanej książki takowe są do zdobycia smile smile


                      cóż, na świecie ludzie mają na prawdę większe problemy, niż brak książki w bibliotece... jak ta praca dla bibliotekarki jest taka stresująca niech posprzedaje książki w księgarni, podobny profil a gwarantuję większy stres... co do książek, których nie ma, przecież jest baza danych wystarczy kliknąć... ja jestem w stanie sprawdzić zawartość biblioteki nie wychodząc z domu a pani pracująca w bibliotece nie? więc rodzi się pytanie, czy ona jest potrzebna w tej bibliotece....

                      i taka moja uwaga, jeśli już tak została rozdmuchana praca pani bibliotekarki dlaczego tak zignorowałaś panią kwiaciarkę, że może co najwyżej się uśmiechnąć, brak dystansu??? jednak praca bibliotekarki najcięższą pracą a w Polsce?

                      idąc tokiem rozumowania jaki spotkał panią bibliotekarkę rozwinę myśl z panią kwiaciarką..

                      to że ktoś przyszedł zapytać o kwiat ananasa czy pomidora to akurat było w trakcie gdy szef zrzucił towar, raptem 500 róż do obrobienia (pozbycie się kolców, aby można zrobić wiązanki), 200 kali itp... zaraz będzie pogrzeb i pani pomiędzy robieniem wieńców wysłuchuje jakiś głupot o kwiaty ananasa... do tego ma tylko 20 minut bo zaraz wypadnie autokar nieszczęśliwców i każdy będzie chciał w tym samym czasie od tej jednej pani ładną i dużą i tanią wiązankę, i każdy będzie się jednakowo spieszył... dodam, że pani w kwiaciarni nie ma ogrzewania i jest grudzień, a do toalety leci do budynku oddalonego o 200 metrów... myślisz, że to jest mniej stresujące od pani w bibliotece siedzącej w ciepełku, której swoje niezadowolenie okazuje czytelnik gdzieś raz w tygodniu?
                      • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 23:14
                        > cóż, na świecie ludzie mają na prawdę większe problemy, niż brak książki w bibl
                        > iotece... jak ta praca dla bibliotekarki jest taka stresująca niech posprzedaje
                        > książki w księgarni, podobny profil a gwarantuję większy stres... co do książe
                        > k, których nie ma, przecież jest baza danych wystarczy kliknąć... ja jestem w s
                        > tanie sprawdzić zawartość biblioteki nie wychodząc z domu a pani pracująca w bi
                        > bliotece nie? więc rodzi się pytanie, czy ona jest potrzebna w tej bibliotece..
                        > ..


                        To pewne, że są większe problemy niż brak książki w bibliotece, a nawet wygrana kolegi w ubieganiu się o otrzymanie intratnego projektu.
                        Jeśli potrzebujesz konkretnej książki to oczywiście nie jest problemem sprawdzić czy jest w bibliotece za pomocą internetowego katalogu. Gorzej jeśli biblioteka nie jest zinformatyzowana i masz tylko katalog paierowy... Jeszcze gorzej, gdy masz opracować przekrojowy temat. Wtedy znajomośc porusznia sie po katalogu niewiele pomoże... Tu wiedza bibliotekarza na temat księgozbioru i jego treści jest na wage złota... dobrze to wiedzą studenci... Ja wolałbym skorzystać z wiedzy bibliotekarza niż mozolnie przekopywać się przez tony książek, które w/g mnie powinny zawierać oczekiwane treści, a nie zawierały.... Chyba bibliotekarka jednak jest potrzebna...

                        > i taka moja uwaga, jeśli już tak została rozdmuchana praca pani bibliotekarki d
                        > laczego tak zignorowałaś panią kwiaciarkę, że może co najwyżej się uśmiechnąć,
                        > brak dystansu??? jednak praca bibliotekarki najcięższą pracą a w Polsce?
                        >


                        Ależ skąd, poprostu moglibyśmy mnożyć w nieskończoność profesje lżejsz i cięższe, bardziej lub mniej odpowiedzialne, więcej lub mniej stresogenne, bardzie umysłowe lub bardziej fizyczne, wymagające zaangażowania umysłowego lub wykonywane mechanicznie... Skupiłem sie na przytoczonej na początku przez Ciebie bibliotekarce z całym szacunkiem dla kwiaciarki.

                        > idąc tokiem rozumowania jaki spotkał panią bibliotekarkę rozwinę myśl z panią k
                        > wiaciarką..
                        >
                        > to że ktoś przyszedł zapytać o kwiat ananasa czy pomidora to akurat było w trak
                        > cie gdy szef zrzucił towar, raptem 500 róż do obrobienia (pozbycie się kolców,
                        > aby można zrobić wiązanki), 200 kali itp... zaraz będzie pogrzeb i pani pomięd
                        > zy robieniem wieńców wysłuchuje jakiś głupot o kwiaty ananasa... do tego ma tyl
                        > ko 20 minut bo zaraz wypadnie autokar nieszczęśliwców i każdy będzie chciał w t
                        > ym samym czasie od tej jednej pani ładną i dużą i tanią wiązankę, i każdy będzi
                        > e się jednakowo spieszył... dodam, że pani w kwiaciarni nie ma ogrzewania i jes
                        > t grudzień, a do toalety leci do budynku oddalonego o 200 metrów... myślisz, że
                        > to jest mniej stresujące od pani w bibliotece siedzącej w ciepełku, której swo
                        > je niezadowolenie okazuje czytelnik gdzieś raz w tygodniu?


                        No cóż, umieśćmy naszą bibliotekarkę w małej mieścinie, gdzie poza swoją typowo biblioteczną pracą (opracowywanie książek, naprawa uszkodzonych, wysyłanie upomnień, układanie ksiegozbioru na swoim miejscu bo wpadły dzieciaki i pozamieniały miejscami książki i trudno je teraz odnaleźć lub czytelnik sie rozmyślił i położył je byle gdzie, przygotowywanie wystaw o pisarzach, organizacja wieczorków poetyckich i pewnie wiele innych rzeczy) musi prowadzić lekcje dla klas I - III, zajęcia pozalekcyjne, bo biblioteka jest zarazem domem kultury i świetlicą bo gminie brak pieniędzy by prowadzić dwie placówki, musi prowadzić naukę obsługi komputerów i internetu dla seniorów, a wiadomo, że mózg z wiekiem staje się mniej lotny (z całym szacunkiem dla seniorów)... i zadbać by wylać wodę z wiadra, do którego kapie przez przeciekający dach, no i pamiętać o podrzucaniu do pieca, bo jak wygaśnie to bedzie zimno, wejdzie wilgoć, książki się zniszczą, czytelnicy zmarzną. I nie zapomnieć go wygasić na noc, bo może wybuchnąć pożar..........

                        ......a panią kwiaciarkę umieśćmy w klimatyzowanej kwiaciarni w jednej z wielkomiejskich galerii, z pokojem socjalnym, gdzie od czasu do czasu wpadnie ktoś po kwiaty z okazji imienin lub może bez okazji, a wieńcy to ona nie potrafi zrobić, bo nikt nigdy w "galeriowej" kwiaciarni nie pytał się o wieńce pogrzebowe... ewentualnie o wiązanki do ślubu...
                        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                        Pozdrawiam z szacunkiem...
                        • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 11:34
                          "No cóż, umieśćmy naszą bibliotekarkę w małej mieścinie, gdzie poza swoją typowo biblioteczną pracą (opracowywanie książek, naprawa uszkodzonych, wysyłanie upomnień, układanie ksiegozbioru na swoim miejscu bo wpadły dzieciaki i pozamieniały miejscami książki i trudno je teraz odnaleźć lub czytelnik sie rozmyślił i położył je byle gdzie, przygotowywanie wystaw o pisarzach, organizacja wieczorków poetyckich i pewnie wiele innych rzeczy) musi prowadzić lekcje dla klas I - III, zajęcia pozalekcyjne, bo biblioteka jest zarazem domem kultury i świetlicą bo gminie brak pieniędzy by prowadzić dwie placówki, musi prowadzić naukę obsługi komputerów i internetu dla seniorów, a wiadomo, że mózg z wiekiem staje się mniej lotny (z całym szacunkiem dla seniorów)... i zadbać by wylać wodę z wiadra, do którego kapie przez przeciekający dach, no i pamiętać o podrzucaniu do pieca, bo jak wygaśnie to bedzie zimno, wejdzie wilgoć, książki się zniszczą, czytelnicy zmarzną. I nie zapomnieć go wygasić na noc, bo może wybuchnąć pożar.........."

                          no tutaj to chyba kogoś poniosło z tymi wieczorkami poetyckimi, proponuję jednak pojechać do takiej biblioteki nikt tam w zimnie nie siedzismile

                          co do temperaturysmile łatwo ją sprawdzić i przejść się po 5 przypadkowych kwiaciarniach i 5 przypadkowych bibliotekach z termometremsmile

                          co do sytuacji pani kwiaciarki to nie poniosła mnie fantazja, była to sytuacja życia wzięta, gdy pracowałam w wakacje w czasie studiówsmile i jakoś nie wyobrażam sobie aby taka sytuacja stresująca była możliwa w bibliotecesmile
                          • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 11:42
                            co do pracy w kwiaciarni to pracowałam, w wakacje letnie i zimowe i często weekendy.... zawsze też w święta typu Wielkanoc, Boże Narodzenie i oczywiście Wszystkich Świętych...

                            i tak mnie naszedł kolejny wątek do rozdmuchaniasmile czy mając wykształcenie i będąc np nauczycielem, można sobie dorobić bez uszczerbku na reputacji w knajpie? dlaczego będąc główną księgową nie wypada stać ze zniczami pod cmentarzem we Wszystkich Świętych?? za to wypada narzekać???
                          • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 14:57
                            Oczywiście, że nikt nie marźnie, bo pani bibliotekarka podrzuciła do pieca, więc jest ciepło smilewinkwink , ale warunki pracy w bibliotekach opisane przeze mnie także tak wyglądają. I nie musi to być mała mieścina czy wieś. Może to być np.jedna z filii na warszawskiej Białołęce ...filia nr.88... albo inna filia tej biblioteki ...filia nr.58.... Oczywiście są to skrajne przypadki (jesli chodzi o Warszawę) bo inne filie sa luksusowe, ale chyba przyznasz rację, że po tych budynkach luksusów nie należy się spodziewać.
                            Wieczorki poetyckie i spotkania z pisarzami to w bibliotekach norma. Są to, jakby nie było, placówki kulturalno-światowe i choćby z racji tego muszą organizowac takie spotkania. A im mniejsza miejscowość tym zakres działań bibliotek wiekszy (dom kultury, świetlica, miejsce zebrań mieszkańców...). Wszystko zależy od budżetu gminy.
                            Wiem, że nie poniosła Cię fantazja w opisie sytuacji pani kwiaciarki, bo sam kupuję kwiaty, wiązanki i znicze pod cmentarzem na warszawskich Powązkach właśnie z takich kwiaciarni-bud i tam o luksusach mowy nie ma, ale mój opis pracy w bibliotece też nie został wyssany z palca.
                            Są biblioteki nowoczesne i podparte kołkiem, są kwiaciarnie lepsze i gorsze, pracodawcy uczciwi i wyzyskiwacze, pracownicy sumienni i obiboki, prostacy i inteligentni...ot, różnorodność, która urozmaica nasze zycie i czasem jest powodem stresu. smilesmilesmilesmilesmile
                            Pozdrawiam...
                            • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 09:48
                              artaf śliczny budynek, na Białołęce są takie piękne budynki? mam nadzieję, że kiedyś je zrestaurują zachowując ich oryginalny klimatsmile

                              co do sytuacji bibliotek czy kwiaciarni, przyznasz, że jednak jest różnica siedzieć w zimnym wśród książek, a wśród kwiatów, którym trzeba jeszcze zmienić wodę... i w budżetówce jednak przestrzega się aby temp. nie spadła poniżej 18stopni, w kwiaciarni aby kwiaty nie przymarzły do wazonu... do tego muszą być toalety w bibliotece... dla kwiaciarni sanepid jest bardziej pobłażliwy co wykorzystują prywaciarze... więc jeśli chodzi o warunki to jednak budy wygrywają pod względem ich braku...

                              • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 19:35
                                Sporo jest jeszcze takich "drewniaków" w Warszawie, nawet bliżej centrum miasta. Podejrzewam, że prędzej zostaną rozebrane (Białołęka prężnie się rozwija) niż wpisane do rejestru zabytków i odrestaurowane. Mimo ochrony konserwatorskiej i wpisu w ten rejestr, rozebrano w Warszawie kilka bezcennych budynków, a inne, mimo nakazu restauracji, popadają w ruinę, jakby celowo zaniedbywane przez właścicieli (choćby willa Chowańczaka). Po pewnym czasie budynek zaczyna stwarzać zagrożenie i jedynym wyjściem jest rozbiórka, bo odrestaurowanie nie jest już możliwe...Tak się "odzyskuje" grunty w mieście...

                                OK. Budy kontra biblioteki - 1:0 dla bud smilesmilesmile (jeśli chodzi o warunki pracy...) choć to niezbyt szczęśliwe miejsca pracy do porównania.
                                Oczywiście, że biblioteka jako budynek użyteczności publicznej musi spełniać masę norm, przepisów, wymogów, przez co warunki pracy są bez porównania lepsze niż w budzie z kwiatami. A jej właściciel, czyli najczęściej gmina, nie będzie się bawił w kombinacje czy oszczędzanie na materiałach, obchodzeniu przepisów i takich tam innych. Prywaciarz zawsze się "dogada" z inspektorem podczas kontroli, ma więcej możliwość...wink - jest fizycznym właścicielem, a gmina to takie niewiadomo co, niewiadomo z kim gadać....
                                Zresztą prywatny inwestor kupuje najczęściej gotowy pawilon dopuszczony już do handlu. A skoro jego producent uzyskał zgodę na produkcję z takimi np. pomieszczeniami sanitarnymi (albo i bez) to oznacza, że mogą w nim pracować ludzie i pawilon spełnia wszystkie normy. Podejrzewam, że łagodniejsze niż dla bibliotek, ale jeśli chodzi o przepisy budowlane to moja wiedza ogranicza się do tych obowiązujących podczas stawiania babek z piasku smile
                                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 20:48
                                  artaf, w budżetówce jednak bardziej się dba o pracownika, nie mam na myśli wypłaty ale warunki pracy... co do bud, to, że są dopuszczone gotowe do sprzedaży nie znaczy, że spełniają normy sanepidowe, normy dotyczą jedynie materiałów czy są dopuszczone w kraju do sprzedaży... a to czy przegroda spełnia wymogi cieplne, kogo to obchodzi? albo czy jest toaleta.. ważne, żeby się nie zawaliła, do pozwolenia i tak musi iść więc dowali się pełno grzejników i wszystko się zgadza, potem w ramach oszczędności postawi się jeden i pracownik jakoś da radę, najwyżej się wymieni na innego... dlatego stres jest większy w takiej budzie, bo jak jest potrzeba większa a tu mróz i zimne ręce to sam rozumieszsmile moja koleżanka sprzedawała w takiej budzie ciuchy, zdrowie jednak było dla niej cenniejsze....
                                  • mandziola Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 14:48
                                    A wiesz dlaczego się dba o pracownika? Bo w budzetówce jest cos takiego jak dyscyplina finansów publicznych. Za każde uchybienie zakończone koniecznościa płacenia mandatu kierownik jednostki płaci z własnej kieszeni, bo zaksięgowanie takiego mandatu i zapłacenie z rachunku budzetu powoduje postępowanie dyscyplinarne. Kary bywaja dotkliwe. Po za tym kontrole w państwowych przybytkach sa częstsze.
                                    A taki przedsiebiorca od budki może liczyc na łut szczęścia - przyjdzie kontrola, albo nie przyjdzie.....
                                    Po za tym w budżecie obowiązuje tez ustawa kominowa. Także płace sa naprawdę kiepskie (wyłączam z tego administracje rzadowa - bo tam to płace sa super. Ale to chyba tylko tam. Reszta budzetówki to bida z nędza).
                                    A co do sprawozdawczości i ogólnie ksiegowości - samo konto 400 dotyczace kosztów ma około 100 (jak nie więcej) paragrafów kazda pierdołę musisz ksiegowac na innym paragrafie. W porównaniu do ksiegowości budzetowej zwykłą księgowość przedsiębiorstw to pikus. A robiłam i to i to - jak pierwszy raz zobaczyłam paragrafy to mi sie włos zjerzył na głowie.
                                    Więc takie uogólnianie jest smieszne - ludzie nie zauważają, że komuna się skończyła i że pracownik budzetówki, to nie idzie się do pracy li tylko napic kawy.
                                    • araceli Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 15:10
                                      mandziola napisała:
                                      > A co do sprawozdawczości i ogólnie ksiegowości - samo konto 400 dotyczace koszt
                                      > ów ma około 100 (jak nie więcej) paragrafów kazda pierdołę musisz ksiegowac na
                                      > innym paragrafie.

                                      Ojojoj... a w normalnej firmie oprócz rozbudowanej analityki kont kosztów każdemu księgowaniu przypisujesz jeszcze MPK (miejsce powstawania kosztów). I nadal nikt nie narzeka.

                                      Wybacz ale to właśnie typowe podejście 'urzędasa'. Narzekanie jak to u nas ciężko bo 'tyyyyle paragrafów'. Jassssne smile

                                      > Więc takie uogólnianie jest smieszne - ludzie nie zauważają, że komuna się skoń
                                      > czyła i że pracownik budzetówki, to nie idzie się do pracy li tylko napic kawy.

                                      A niby co się konkretnie od komuny zmieniło w urzędach? Sprawozdań kiedyś nie było? Paragrafów?
                                      • mandziola Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 21:43
                                        Tak. Paragrafów nie było. Weszły w 2001 roku. Kochana myślisz, że ja na 5 nie pracuję??smile)
                                    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 16:36
                                      na to, żeby dbać o człowieka jako pracownika zasługuje każdy, wybacz ale nie zasługuje na to tylko osoba z budżetówki... opisywałam sytuację, dlaczego dba się o osoby z budżetówki pod względem warunków, i nie wydaje mi się, żeby to było powiązane z jakością pracy (nie mam na myśli, że ktoś pracuje lepiej lub gorzej) ... Jeśli chodzi o warunki pracy, im większa firma tym bardziej prawo jest restrykcyjne jeśli chodzi o "dbanie o pracownika" (tak upraszczając), a budżetówka to taka " duża firma".... nie chcę dyskutować o wyjątkach, ale prawdą jest, że niedopuszczalne jest aby osoba pracująca w Urzędzie musiała biegać do toalety do budynku obok lub siedzieć w temperaturze poniżej 18 stopni... uszczegóławiając chodziło o panią bibliotekarkę i panią kwiaciarkę, i o to że o panią kwiaciarkę pracodawca jednak mnie dba, nawet jeśli zapłaci jej więcej to zaoszczędzi na ogrzewaniu, wodzie, toalecie...

                                      i tego dotyczyła moja wypowiedź, więc nie wiem czemu mi tłumaczysz ile masz obowiązków???

                                      i nie wiem skąd przekonanie, że praca w księgowości jest najcięższą pracą na świecie, a ilość paragrafów do nauczenia zaskakuje... każdy zawód, który wymaga wykształcenia i jest się za coś odpowiedzialnym wymaga ciągłej nauki... informatycy cały czas się uczą nowinek technicznych, inaczej po pół roku wypadają z branży, to samo lekarze, prawnicy, architekci, nauczyciele... nie wiem czy dziennikarz ciągle się musi uczyć, ale musi ciągle być na bieżąco, więc chyba taka praca co jest lekka i bez nauki nie istnieje....

                                      np. prawo budowlane zmienia się częściej niż ustawa przewiduje, do tego nowe rozporządzenia i nowe materiały budowlane, jak się chce być dobrym w tym co się robi to się człowiek cały czas uczy, dokształca, zdaje różnorakie egzaminy.... czy ktoś z tego powodu narzeka?

                                      nie wiem dlaczego ale jak czytam, jak się ludziska licytują jaką mają odpowiedzialną i ciężką pracę, to ja się zastanawiam czy czasami ich to nie przerasta... i im więcej ktoś mi narzeka, tym bardziej sądzę, że musi się taka osoba tym narzekaniem dowartościować bo jest po prostu słaba w tym co robi...
                                      • mandziola Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 21:50
                                        Odpowiedziałąm ciągiem Tobie i drugiej kolezance. Ja nie rozumiem zas czemu tak umniejszacie prace budzetówki. Naprawdę. Nie wiem czemu macie przekonanie, że tam za biurkiem to się tylko siedzi i piłuje paznokcie.
                                        Nie - budzetówka to nie ejst jedna wielka firma. Szkoła tez jest jednostka budzetowa i przedszkole od tego roku tez musi byc jednostka budżetowa. To tak jakbym powiedziała, ze cała branza komputerowa, to jedna wielka firma. Wypowiadacie się na temat, którego kompletnie nie znacie...
                                        I nie mam przekonania, ze praca w księgowości jest najcięzsza na świecie. O tej księgowości pisałam do innej watkotwórczyni, która pewnie myslała, że ja nie wiem co to jest audyt i ze w budzecie nie wystepuje MPK. Kazda jednostka (np. samorządowa jest kontrolowana przez RIO przynajmniej raz w roku, a oprócz tego ma obowiązek prowadzic audyt wew.).
                                        I nie wiem, gdzie wyczytałas w moich postach skarżenie się - ja po prostu staję okoniem (co juz na poczatku postu pisałam), że w budzecie to sie siedzi i bierze kasę za nic i nie ma nadgodzin - ale trzynastki sa.
                                        • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 09:10
                                          a ja nie wiem skąd przekonanie, że ja uważam, że w budżetówce jest lżej... praca jak praca..

                                          pisząc, że budżetówka to jedna wielka firma nie miałam na myśli jeden rodzaj pracy, było to porównanie w stosunku do prywaciarzy (za przykład była kwiaciarnia), że ich można zakwalifikować jako jedną grupę, która słabiej dba o pracownika, mimo iż są to różne firmy...

                                          a branża komputerowa to tak jakby była jedną wielką firmą, właścicieli jest wielu w tych firmach, ale stawki za tą samą pracę są podobne, w zależności od miejscowości, tak jak w budżetówce... więc nie wiem czemu się sadzisz....

                                          co do skarżenia się, opowiadając ze szczegółami o swojej pracy jaka jest ciężka i ile masz na głowie - skarżysz się... może nie zdajesz sobie z tego sprawy ale tak jest....

                                          np.
                                          > I nie mam przekonania, ze praca w księgowości jest najcięzsza na świecie. O tej
                                          > księgowości pisałam do innej watkotwórczyni, która pewnie myslała, że ja nie w
                                          > iem co to jest audyt i ze w budzecie nie wystepuje MPK. Kazda jednostka (np. sa
                                          > morządowa jest kontrolowana przez RIO przynajmniej raz w roku, a oprócz tego ma
                                          > obowiązek prowadzic audyt wew.).

                                          udowadnianie, że się znasz na pracy na forum...jak się nie ma kompleksów to nie trzeba innym nic udowadniać...




                                          • mandziola Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 09:22
                                            No to wg domorosłego psychologa - Rudegoocicata ja i koleżanka Araceli mamy kompleksysmile)) A i jeszcze jedna kolezanka z ajmujaca się strona internetowa urzedusmile)
                                            Stawianie diagnoz przez net tez o profesjonalizmie nie świadczy.
                                            • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 09:33
                                              hmm a dlaczego koleżanki podpinasz pod swoje kompleksy?
                                              jeśli praca jaką wykonujesz jest dla Ciebie jest za ciężka to ją zmień...
                                              • mandziola Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 09:54
                                                Bo one również pisały o swojej pracy, Panie Doktorze.
                                                A tekst o zmianie pracy jest śmieszny i oklepany wiesz??? Gdyby to było takie proste, to i bezrobocia by nie było.
                                                Jak się nie ma konkretnych argumentów na poparcie swojej tezy, to w miarę rozwoju dyskusji wypowiedzi ewoluują i nagle okaże się, ze Ty nie napisałaś tego wszystkiego co napisałaś, albo wcale nie to miałaś na myśli.
                                                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 10:07
                                                  a jak ktoś nie potrafi utrzymać poziomu rozmowy to się robi agresywny...

                                                  odpowiedziałam już w następnej wypowiedzi, rozumiem agresję i konieczną chęć dogryzienia komuś ale wczytaj się w cały wątek jaki rozwinęliśmy z artafem.... nie było nic o wyższości pracy jednej nad drugą, analizowaliśmy rodzaje pracy, warunki, czynnik stresogenne, nie zauważyłam w swoich wypowiedziach, nic co by wskazywało, że urzędnik ma lepiej lub gorzej...

                                                  więc zanim mi wytłumaczysz co miałam na myśli przeczytaj naszą dyskusję, moją i artafa, zanim pojawiłaś się ze swoimi pretensjami...

                                                  > Jak się nie ma konkretnych argumentów na poparcie swojej tezy, to w miarę rozw
                                                  > oju dyskusji wypowiedzi ewoluują i nagle okaże się, ze Ty nie napisałaś tego ws
                                                  > zystkiego co napisałaś, albo wcale nie to miałaś na myśli.

                                                  no właśnie, argumenty, skupiłaś się na swojej pracy, a uwierz nie tego dotyczyła nasza rozmowa (z artafem).... weszłaś, zaczęłaś się denerwować i jeszcze mi coś wciskasz...

                                                  przeczytaj całą naszą rozmowę...
                                            • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 09:55
                                              mandziola kompleksy mają Ci co są nieszczęśliwi i narzekają na pracę i tłumaczą jak mają ciężko..

                                              nie wiem skąd wzięłaś przekonanie, że uważam, że praca w urzędzie jest mniej wartościowa i poczułaś potrzebę mnie uświadamiania... mój umysł jest na tyle otwarty, że zdaję sobie sprawę, że jakość pracy zależy od jej wykonywania a nie od miejsca gdzie jest robiona...

                                              i powtórzę, jak ktoś jest odporny na pracę to mu nic nie pomoże, nawet praca w rodzinnej firmie...

                                              i nie istnieje coś takiego jak cięższa praca w danym zawodzie, ze względu na to czy jest budżetówka czy prywaciarz, może zakres obowiązków jest inny, ale każdy wybiera sam, i decyduje wiele czynników, które o tym decydują...

                                              patrząc z boku na kucharza: który ma ciężej? ten co pracuje w wykwintnej knajpie, ten co w szpitalu czy ten co gotuje dla 10 osób na platformie wiertniczej? to są predyspozycje i każdy wybiera co lubi...

                                              nie wierzę w gadanie, że ktoś ma ciężko bo pracuje w korporacji, albo w budżetówce... niech zmieni pracę...
                                        • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 10:26
                                          z tego miejsca chciałam napisać, że żałuję, że dałam się wciągnąć w Twoje insynuacje, jakoby umniejszam pracę w budżetówce... nic takiego nie napisałam, bo też tak nie uważam, i się do tej pory nawet nad tym nie zastanawiałam...

                                          chciałaś się na kimś wyżyć, znajdź inną osobę...

                                          i nie podoba mi się, że araceli zwróciła Ci uwagę a Ty mi piszesz, że uważam, że ona ma kompleksy... o co Tobie chodzi???

                                          araceli pisałam do mandzioli, a w sumie to odpierałam jej ataki..... na jej rzekome insynuacje, że nie poważam ludźmi z budżetówki...

                                          i mandziola biorąc pod uwagę, że moja praca opiera się również na współpracy z budżetówką to nie uważam, że ktoś tam jest lepszy lub gorszy... mało tego nie uważam, że zasługuje na lepsze traktowanie od innych.... wiem szokujące... praca jak praca...
                                          • mandziola Re: Np. o to mi chodzi: 02.10.10, 12:05
                                            Cytat z Ciebie: "udowadnianie, że się znasz na pracy na forum...jak się nie ma kompleksów to nie trzeba innym nic udowadniać...".
                                            Nie tylko ja pisałam o swojej pracy. Inni tez. A przyczepiłaś się jedynie do moich kompleksówsmile)
                                            I o wiele innych rzeczy.
                                            Ale myślę, że pora skończyć, bo nie temu służy to forum. Zakopmy topór i piszmy w tematach, które tycza się mysli przewodniej, dla której to forum powstało.
                                            Howgh!smile
                                            • rudyocicat Re: Np. o to mi chodzi: 02.10.10, 12:46
                                              hmm

                                              rozmawiałam sobie z artafem na całkiem inny temat, wpadłaś z pretensjami wciskając mi, że nie doceniam pracy ludzi w urzędach, a nawet o tym nie dyskutowaliśmy... opowiadasz ni z gruszki ni z pietruszki o swojej pracy i zdziwiona jesteś, że odebrałam Cię jako kogoś z kompleksami... mało tego podpinasz jeszcze pod to inne osoby...

                                              piszesz pod moją wypowiedzią o niedocenianych urzędnikach i się dziwisz, że tylko do Ciebie odpisuję... napisałaś do mnie to Ci odpowiedziałam, myślałam, że o to chodzi na forum... nie wiedziałam, że jest to czepianie się kogokolwiek, zresztą spójrz na wątek i zobacz kto się "przyczepił" ...

                                              jak napisałam wcześniej, żałuję, że wdałam się w tą dyskusję, bo pisałam o czym innym i na inny temat, powinnam Twoją wypowiedź na temat Twojej pracy udowadniającej mi nie wiadomo co (mimo iż na ten temat nie pisałam) zignorować...

                                              jeśli czujesz potrzebę zakopać topór wojenny to go zakopuj, sama go przecież wykopałaś...


                                              i tak z innej beczki jak ta wypowiedź po tym jak mnie zaatakowałaś nie wiedzieć czemu:

                                              > Ale myślę, że pora skończyć, bo nie temu służy to forum. Zakopmy topór i piszmy
                                              > w tematach, które tycza się mysli przewodniej, dla której to forum powstało.
                                              > Howgh!smile

                                              do tego co napisałaś wcześniej???

                                              >Jak się nie ma konkretnych argumentów na poparcie swojej tezy, to w miarę rozwoju >dyskusji wypowiedzi ewoluują i nagle okaże się, ze Ty nie napisałaś tego wszystkiego co >napisałaś, albo wcale nie to miałaś na myśli.

                                              na tym kończę moje tłumaczenie przed Tobą, że nie pisałam o pracy w budżetówce, że jest lekka, moje rozważania dotyczyły czego innego, wystarczy poczytać...

                                              przeczytałam dialog z Tobą i masz rację nie powinnam pisać o Twoich kompleksach, mój błąd- przepraszam... Ty jedynie nie czytasz ze zrozumieniem i masz potrzebę kłótni, ja takiej nie mam, więc wybacz i znajdź kogoś innego...



                                        • araceli Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 12:29
                                          mandziola napisała:
                                          > Odpowiedziałąm ciągiem Tobie i drugiej kolezance. Ja nie rozumiem zas czemu tak
                                          > umniejszacie prace budzetówki. Naprawdę. Nie wiem czemu macie przekonanie, że
                                          > tam za biurkiem to się tylko siedzi i piłuje paznokcie.

                                          Ja mam i znajomych i rodzinę w budżetówce i NIKT dosłownie NIKT tam się nie przemęcza. Spora część z tych osób pracuje tam mimo średnich zarobków właśnie dlatego, że mają 8h w połowie przy kawce i herbatce, stałe godziny, brak stresu itp.

                                          > I nie mam przekonania, ze praca w księgowości jest najcięzsza na świecie. O tej
                                          > księgowości pisałam do innej watkotwórczyni, która pewnie myslała, że ja nie w
                                          > iem co to jest audyt i ze w budzecie nie wystepuje MPK. Kazda jednostka (np. sa
                                          > morządowa jest kontrolowana przez RIO przynajmniej raz w roku, a oprócz tego ma
                                          > obowiązek prowadzic audyt wew.).

                                          Swoją wypowiedź na temat księgowości w budżetówce zaczęłaś od wywodu jak to Ty niby OPRÓCZ tego co robi się w normalnej księgowości masz tyyyyyle do zrobienia. Dokładnie TU:
                                          "Oprócz tego, ze robisz to samo co w korporacji, to jescze masz co kwartał bzdurne sprawozdania (te ważne, bo te mniej ważne są co m-c). Fakt, ze teoretycznie pracuje 8-16. Ale co z tego jak sprawozdania maja byc zrobione itp."
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,20012,116792294,116959599,Re_zamrozenie_pensji_na_5_lat_prawda_.html
                                          Więc tak - narzekasz, jak to w budżetówce jest ciężej niż gdzie indziej - ja jedynie prostuję, że to co piszesz jest NIEPRAWDĄ. Nie masz więcej do zrobienia niż inne księgowe.

                                          Swoją drogą - poznałam kiedyś księgową, która ze stanowiska głównej księgowej w hotelu przeniosła się na główną księgową do sądu. I jak sama stwierdziła - luz blues - pracy o połowę mniej, minimalny stres, stałe godziny etc. Tak więc - widzisz - mam porównanie z pierwsze ręki smile
                                  • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 23:35
                                    > artaf, w budżetówce jednak bardziej się dba o pracownika, nie mam na myśli wypł
                                    > aty ale warunki pracy...

                                    Pewnie tak, choć znam firmy prywatne (fonograficzne), gdzie w pokoju socjalnym siedzi pani i pilnuje, aby cały czas była dla pracowników gotowa świeża kawa, herbata i pod dostatkiem soków i wody. Co jakiś czas zbiera kubki (prywatne), myje i odstawia na suszarkę. Takiego socjalu nie znajdziesz w żadnej budżetówce...
                                    Prywaciarz przeznacza na wszystko swoją kasę i to co zaoszczędzi staje sie jego zyskiem. I może go przeznaczyć na dowolny cel - poprawę warunków pracy pracowników, inwestowanie w firmę, na zakupy dla żony, nową furę...(tu wpisz cokolwiek, co Ci przyjdzie do głowy)
                                    W państwowej firmie są budżety celowe (fundusz socjalny, inwestycyjny i diabli wiedzą jaki jeszcze) i kasę z danego funduszu możesz przeznaczyć tylko na ten cel. Nie ma więc sensu oszczędzać np. na socjalu dla pracownika, szkoleniach czy inwestycjach, bo jak coś zostanie z tego roku, to w następnym budżet na ten cel zostanie obcięty. Prywaciarz ma tu większe pole manewru, a że najczęściej woli przyoszczędzić kosztem pracowników i warunków pracy...cóż, są ludzie i taborety...

                                    Najbardziej miarodajne (co do warunków pracy, obowiązków, zarobków) byłyby porównania prywatnych i państwowych firm o podobnym profilu działalności, podobnych stanowiskach pracy, podobnych wielkościach - te nasze porównania bibliotek, kwiaciarń, bud z ciuchami mają się nijak do siebie bo i profil działalności inny, inna wielkość "firm", inna branża i zapotrzebowanie na nią...

                                    Znam ból zmarzniętych rąk, mrozu, odległej toalety i ogromnego parcia na.... Za czasów młodego, wolnego kapitalizmu przez 1,5 roku handlowałem owocami z dostawczaka na bazarze pod Pałacem Kultury (zanim powstały słynne hale KDT to były tam setki tzw "szczęk", łóżek polowych i innych wynalazków... tak wyglądał Plac Defilad i całe otoczenie Pałacu Kultury...) po 12 godzin dziennie, a nawet po 14, bo trzeba było o 5 rano pojechać po towar na giełdę warzywną albo odstać całą noc pod hurtownią w kolejce po banany i pomarańcze...smile
                                    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 09:31
                                      artaf zgadzam się, że powinno porównywać się te same rodzaje pracy... myślę, ze co do warunków to jednak też decyduje w dużej mierze wykształcenie, lub może lepiej nazwać to stanowisko...

                                      mała prywatna firma typu warzywniak nie zadba tak o pracownika jak np biuro projektowe .... obydwie prywatne, jednak nie do pomyślenia, żeby projektant siedział w temp. poniżej 18 stopni...

                                      jeśli chodzi o warunki pracy to problem tkwi w wielkości firmy, małe firmy nie są nastawione na dbanie o pracownika, tylko na zysk, personel nie musi być super wykwalifikowany więc jak sobie pójdzie to go nie żal, przyjdzie ktoś nowy...

                                      i tak sobie pomyślałam, że dobre by były szkolenia dla pracodawców takich firm... bo jednak za mało jest ludzi, którzy potrafią dbać o pracownika, niestety zdolność robienia pieniędzy jest często mylona z prowadzeniem firmy i posiadaniem pracowników.... niektórzy mają łeb ale nie mają podejścia do ludzi, nie znają nawet jego praw i często je łamią... za krótko u nas są prywatne firemki...

                                      co do porównania budżetówki do prywatnej firmy ludzi wykonywających ten sam zawód... jak to ten sam zawód to chyba różnice nie są jakieś wielkie? wiadomo są, ale mamy wybór i wybieramy co dla nas najlepsze... np architekt, w biurze będzie projektował, w urzędzie sprawdzał, wypłata na podobnym poziomie... najważniejsze to robić co się lubismile zawód będzie wykonywał nadal ten samsmile a odpowiedzialność jednakowo po obydwu stronach...
                • crises Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 15:48
                  > A choćby tym, że przychodzi do niej taki szczur dziesięć minut przed zamknięciem biblioteki i > oczekuje od niej książek np. na temat rozwoju fasady klasztoru Shaolin w kontekście odkryć > Kolumba.

                  O mój borze sosnowo-świerkowy, rzeczywiście, użeranie się z marudzącym nastolatkiem jest porównywalne z ugłaskiwaniem klienta wartego pół miliona dolców rocznie, któremu spaprano ostatnią robotę.
      • ilka07 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 11:12
        Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...
    • niemarozybezognia Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 16:30
      Witam,
      proszę pamiętać, że budżetówka o nie tylko urzędy ale instytucje kultury. I tam niestety dobrze zarabia się po przepracowaniu 20 lat.
      Ja mam wykształcenie kierunkowe, 3 letni staż i netto mam ok 1400.
      Żadnych 13 czy 14, raz w roku bony i co dwa lata wczasy pod gruszą w kwocie ok 400-450 zł.
      A roboty mam za 2 osoby.
    • figrut Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 24.09.10, 17:33
      Powiedzcie, że to nie jest prawda, bo byłby to cios dla wielu
      > tysięcy rodzin, a wiadomo, że pensje w budżetowce i tak nie są wysokie.
      Jest zbyt wielu urzędników, którzy za realne dwie godziny pracy mają płacone jak za całe osiem godzin, więc czemu się dziwić, że płace zamrażają ? Jak je zamrożą, część urzędników przejdzie do pracy wytwórczej, a ci którzy zostaną, nareszcie będą pracować realne osiem godzin z ustawową przerwą.
      Jakieś dwa tygodnie temu składałam papiery do MOPS o zasiłek rodzinny. Panie i pan (pracownicy) najwyraźniej się nudzili. Pan delektował się ciastem, jedna pani miała na monitorze rozłożonego pasjansa, dwie kolejne przeglądały zdjęcia prywatne. Była godzina 14 z "groszami", a więc nie czas na ustawową przerwę. Podobny obrazek widziałam kilka razy.
      Panie w urzędzie miejskim gdzie załatwiałam sprawy administracyjne budynku - cztery panie dyskutujące sobie o sprawach prywatnych, godzina 13 z kawałeczkiem (też nie czas na przerwę ustawową). Dyskutując o prywatnych sprawach, raczej trudno wgłębiać się w dokumentację i myśleć przy okazji (wszystkie panie miały podzielną uwagę ?).
      Nauczyciele - jedna z niewielu grup w budżetówce (jest takich kilka), która mało kiedy nie ma co z czasem zrobić, więc tu płac nie powinno się zamrażać, bo nie ma nadmiaru nauczycieli, aby słabo opłacani mogli sobie odejść do innej pracy.
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 25.09.10, 12:20
        figrut napisała:


        > Nauczyciele - jedna z niewielu grup w budżetówce (jest takich kilka), która mał
        > o kiedy nie ma co z czasem zrobić, więc tu płac nie powinno się zamrażać, bo ni
        > e ma nadmiaru nauczycieli, aby słabo opłacani mogli sobie odejść do innej pracy
        > .
        Jest spory problem z nauczycielami przedmiotów zawodowych. Ilu fachowców rzuci pracę w zawodzie, po to aby za mniejsze pieniądze uczyć w szkole. A przecież wskazane byłoby aby uczyli Ci co coś jednak mają w danej dziedzinie odpowiednią wiedzę.

        Mama mojej koleżanki, mgr inż budownictwa przeszła z biura projektowego do szkoły, tylko dlatego, żeby mieć wolne w wakacje, ferie itp, ze względu na dzieci. Ma w tej szkole ok 32 godzin (czyli prawie dwa etaty), bo brakuje nauczycieli z przedmiotów zawodowych. Zarobki nijak się mają do tego co zarabiałaby pracując w branży.

        Ale odbiegłam od tematu, przepraszam.
        • majka.da Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 09:31
          Od siebie dodam tylko,że pracuję w księgowości (w budżetówce) i uwierzcie mi też mam stres, terminy i masę dokumentów, bo księgowość ma to do siebie,że pod względem ilości pracy nie różni się od firm prywatnych. Nie rozumiem więc dlaczego mam zarabiać mniej.
          Nauczyciele, jakby pracowali w ferie, wakacje i normalnie 40 godz. tygodniowo, to by im nie brakowało czasu... Mam 2 koleżanki nauczycielki i naprawdę nie narzekają, ani na pracę ani na płacę.
          • ofelia1982 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 09:50
            Majka, ale Ty może jesteś w tej "produktywnej" części budżetówki i robisz realne rzeczy (mam do czynienia z ludźmi z Księgowości z racji mojej pracy).
        • ofelia1982 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 09:49
          > Ma w tej szkole ok 32 godzin (czyli prawie dwa etaty),

          Przecież "normalny" etat to 40 godzin tygodniowo
          • majka.da Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 10:19
            Ofelia ja z tej produktywnejsad - o ile budżetówka może być produktywna w ogóle... ) i się cieszę, bo nienawidzę nic nie robić. Sama widzę ile w innych wydziałach mają pracy. Wiele można by mówić...
          • gwiazdeczka-z-nieba Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 10:29
            nieprecyzyjnie się wyjaśniłam. Pełny etat nauczyciela to 18 godzin DYDAKTYCZNYCH, czyli 18 lekcji. Ale to nie wszystko, gdyż pozostały czas do 40 godzin czyli 22 godziny tygodniowo nauczyciel powinien wykorzystać na przygotowanie się do lekcji itp, mniejsza o to jak to wygląda w praktyce.
            Czyli skoro pełny etat to 18 godzin dydaktycznych, dwa etaty to 36 godzin dydaktycznych. czyli jeśli ktoś ma tych godzin dydaktycznych 32, chyba można powiedzieć, że ma PRAWIE dwa etaty?

            Oprócz tego musi jednak sprawdzać klasówki, przygotować się do lekcji (na pewno mniej niż nauczyciel, który dopiero zaczyna pracę, ale jednak musi. Więc sądzę, że tak czy inaczej poświęca na pracę więcej niż 40 godzin tygodniowo. I jest każda godzina jest efektywna. Gdy prowadzi lekcję, to musi się na tym skupić i tylko tym zająć. Nie wyjdzie na kawę do innego pokoju, nie poukłada pasjansa, nie poplotkuje. co prawda gdy sprawdza w domu klasówki, może w międzyczasie doglądać obiadu, czy wywiesić pranie.
            • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 10:40
              gwiazdeczka ale jak ma klasówkę to może sobie przysnąć i odpocząćsmile taki żarcik... przecież nauczyciel po kilku latach ma wypracowany jakiś system, czy się mylę? i za każdym razem kiedy ma 5klasę to od nowa przygotowuje materiał z biologi? więc chyba jak w każdej pracy początki trzeba sobie wypracować, i to naturalne... no może oprócz pani bibliotekarki, ale może ona musi przeczytać wszystkie książki...

              no właśnie to ciekawe, że nauczyciel czy pielęgniarka mogą mieć dwa etaty, a w innej pracy jest to niemożliwe, np. kierowca autobusu nie ma szans, osoba prowadząca specjalistyczne zajęcia w firmie szkoleniowej po 8 godzinach nie byłaby w stanie pociągnąć drugiego etatu... a pielęgniarka ciągnie 16godzin na dobę i daje radę, znajdzie czas na związki i fryzjera... czy to jest normalne? czy człowiek pracujący na dwóch etatach jest wydajny, widzę po sobie, że niektórych rzeczy się nie przerobi, a im więcej wysiłku umysłowego czy stresu tym bardziej człowiek wyeksploatowany, więc jak tu ciągnąć drugi etat??? sama wyrabiam więcej niż etat bo pracuję dla siebie, i czasem się nie da inaczej ale nie wyobrażam sobie, aby moja praca miała jakąś wartość w 16 godzinie....
              • ofelia1982 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 17:59
                No właśnie, takie porówniania są o kant doopy..Jak nauczyciel zaczyna to pracuje więcej niż 40h tygodniowo. Cóż za odkrycie! Jak ja dostałam się na moje stanowisko to też robiłam chore nadgodziny (niepłatne) dopóki nie wypracowałam sobie systemu, nie nauczyłam się istotnych rzeczy nie poznałam procesów i specyfiki biznesu.
                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 18:04
                  a jak ja zaczynałam pracęsmile

                  no właśnie, każda praca jest potrzebna i każda jest inna dlatego każdy inaczej zarabia, a początki najcięższe, człowiek wychodzi z tej szkoły zielony jak szczypior na wiosnę....
    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 10:24
      nie chcę być niegrzeczna ale w budżetówce to się nie pracuje w nocy, więc co Ci zapracowani budżetowcy robią na forum o tej porze???smile

      zanim mnie ktoś rozliczy, pracuję u siebie i sama się rozliczam, jak ktoś narzeka, że mało zarabia i mu pensje zamrażają niech robi to samo...

      • gwiazdeczka-z-nieba Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 27.09.10, 11:04
        fakt, może sobie przysnąć. Myślę, że uczniowie też chętnie skoczą po kawkę i gazetkę dla nauczyciela byle tylko miał się czym zająć na klasówce a nie chodził po klasie i patrzył kto ściąga.

        tak, na pewno z roku na rok jest takiemu nauczycielowi łatwiej, musi tylko pilnować ew zmian w programie, lub jakiś nowości przepisach czy technologiach (przedmioty zwodowe). No i też dużo zależy od nauczyciela: czy zależy mu aby nauczyć, czy będzie siedział i przygotowywał jakieś dodatkowe materiały do lekcji, czy będzie robił dużo klasówek, w jakiej formie itp. czy zrobi dla każdej klasy inne testy czy te same dla wszystkich równoległych itp.

        A Ci z budżetówki co siedzą teraz na forum? może to pielęgniarki po nocnym dyżurze? wink
        Ja też na swoim i cóż, jak teraz posiedzę na forum to w nocy posiedzę nad pracą, bo jednak pomimo tego, że mogę sobie elastycznie rozkładać czas pracy (byle tylko wyrobić się w terminie ze zleceniami) to jednak jakąś tam ilość pracy muszę wykonać, aby moje zarobki były na założonym przeze mnie poziomie. A jeśli chcę mieć premię to muszę wziąć dodatkowe zlecenie, wtedy będzie więcej kasy.

        Też mnie zastanawia to, że niektórzy mogą mieć ponad 1 etat a inni nie. Co lepsze mistrzami w tej dziedzinie są lekarze. którzy nawet w kilku przychodniach mogą przyjmować.
        albo dodatkowe dyżury w pogotowiu? Wiadomo, że jak jest spokój to lekarz w szpitalu w nocy śpi (żeby nie było, na własne oczy widziałam, podczas moich pobytów w szpitalu) i niech sobie śpi, tym lepiej dla pacjentów z przychodni, których będzie rano przyjmował. ale jak się tak złoży, że dyżur jednak będzie pracowity, i w efekcie tego zaspany lekarz postawi w przychodni złą diagnozę?
        • artaf Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 00:37
          > Też mnie zastanawia to, że niektórzy mogą mieć ponad 1 etat a inni nie. Co leps
          > ze mistrzami w tej dziedzinie są lekarze. którzy nawet w kilku przychodniach mo
          > gą przyjmować.
          > albo dodatkowe dyżury w pogotowiu? Wiadomo, że jak jest spokój to lekarz w szpi
          > talu w nocy śpi (żeby nie było, na własne oczy widziałam, podczas moich pobytów
          > w szpitalu) i niech sobie śpi, tym lepiej dla pacjentów z przychodni, których
          > będzie rano przyjmował. ale jak się tak złoży, że dyżur jednak będzie pracowity
          > , i w efekcie tego zaspany lekarz postawi w przychodni złą diagnozę?

          Wynika to pewnie z np. 12-godzinnych dyżurów (12h dzień, 12h noc, 48 wolnego) co umożliwia pracę w drugim szpitalu lub kilku przychodniach (np. po 2 godziny 2 razy w tygodniu w jednej przychodni) i można tak "zebrać" dodatkowy etat, a nawet 1,5 etatu. Trafność diagnoz tak zapracowanego lekarza pozostawiam bez komentarza. confused confused
        • fruzia01 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 09:13

          > Też mnie zastanawia to, że niektórzy mogą mieć ponad 1 etat a inni nie. Co leps
          > ze mistrzami w tej dziedzinie są lekarze. którzy nawet w kilku przychodniach mo
          > gą przyjmować.
          > albo dodatkowe dyżury w pogotowiu? Wiadomo, że jak jest spokój to lekarz w szpi
          > talu w nocy śpi (żeby nie było, na własne oczy widziałam, podczas moich pobytów
          > w szpitalu) i niech sobie śpi, tym lepiej dla pacjentów z przychodni, których
          > będzie rano przyjmował. ale jak się tak złoży, że dyżur jednak będzie pracowity
          > , i w efekcie tego zaspany lekarz postawi w przychodni złą diagnozę?


          no to cię uświadomię jak wygląda kwestia dyżurów lekarza pracującego na 1 etacie tylko w 1 szpitalu (mama lekarz):

          przychodzisz do pracy na 8 i wychodzisz do domu o 16 następnego dnia - pracujesz 32h ciurkiem w nerwach i skupieniu, wracasz do domu i śpisz jak zabita;dyżury wypadają średnio 1-2 razy w tygodniu (są obowiązkowe, nie da się nie wziąć), czyli 2-4 dni wycięte z życiorysu; wszystko jest zgodnie z kodeksem pracy, bo przecież "dyżur to nie praca a doraźna interwencja";
          więc nie trzeba oszukiwać i pracować na 10 etatach żeby stwarzać zagrożenie dla pacjentów swoim niewyspaniem... wyobraźmy sobie takiego zawałowac przywiezionego do reanimacji o 5 rano albo następnego dnia...

          no dobra, pewnie inaczej wygląda sprawa na różnych oddziałach (np okulistyka - ile może być ciężkich przypadków w środku nocy? raczej niewiele) a inaczej w szpitalu powiatowym do którego przywożą wszystkie nagłe przypadki z całej okolicy
      • mandziola Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 00:17
        Moja droga, jak sie o czyms nie ma pojęcie, to sie nie mówi o tym. Popracuj w ksiegowosci w budzetówce. Oprócz tego, ze robisz to samo co w korporacji, to jescze masz co kwartał bzdurne sprawozdania (te ważne, bo te mniej ważne są co m-c). Fakt, ze teoretycznie pracuje 8-16. Ale co z tego jak sprawozdania maja byc zrobione itp.. A mnie za nadgodziny nikt nie płaci...
        • majka.da Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 08:28
          My też przygotowujemy się do pracy, czytamy przepisy, te bzdurne zmieniane non stop,śledzimy nowinki itp.- nie tylko nauczyciele...smile
        • araceli Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 09:31
          mandziola napisała:
          > Moja droga, jak sie o czyms nie ma pojęcie, to sie nie mówi o tym. Popracuj w k
          > siegowosci w budzetówce. Oprócz tego, ze robisz to samo co w korporacji, to jes
          > cze masz co kwartał bzdurne sprawozdania (te ważne, bo te mniej ważne są co m-c
          > ). Fakt, ze teoretycznie pracuje 8-16. Ale co z tego jak sprawozdania maja byc
          > zrobione itp.. A mnie za nadgodziny nikt nie płaci...

          Ale się uśmiałam - ja sprawozdania w prywatnej firmie z kapitałem zagranicznym mam CO MIESIĄC. Kwartalne są dodatkowo audytowane. I co? Nie narzekam.
          • araceli PS. 28.09.10, 09:38
            araceli napisała:
            > Ale się uśmiałam - ja sprawozdania w prywatnej firmie z kapitałem zagranicznym
            > mam CO MIESIĄC. Kwartalne są dodatkowo audytowane. I co? Nie narzekam.

            Zapomniałam dodać, że Spółki dla których raportuję są dwie a jedna jeszcze dodatkowo ma dwa oddziały prowadzące oddzielne księgi. Grupa międzynarodowa - pakiety sporządzane w dwóch językach, wg. standardów lokalnych + korekty do standardów międzynarodowych. To wszystko CO MIESIĄC.

            I jeszcze - to nie jest moja 'podstawowa' praca a w zasadzie drobny dodatek do niej smile
        • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 11:28
          mandziola napisała:

          > Moja droga, jak sie o czyms nie ma pojęcie, to sie nie mówi o tym. Popracuj w k
          > siegowosci w budzetówce. Oprócz tego, ze robisz to samo co w korporacji, to jes
          > cze masz co kwartał bzdurne sprawozdania (te ważne, bo te mniej ważne są co m-c
          > ). Fakt, ze teoretycznie pracuje 8-16. Ale co z tego jak sprawozdania maja byc
          > zrobione itp.. A mnie za nadgodziny nikt nie płaci...

          moja kuzynka pracuje w budżetówce jako główna księgowa, i ona i jej podwładne nie mają czasu na forasmile może mnie uwag na forum, więcej wydajności w godzinach pracy i nie trzeba będzie walić nadgodzinsmile

          aczkolwiek faktem jest, że co miesiąc musi zrobić nadgodziny, bo się nie wyrabia, mimo wszystko.... dzięki temu ma premie, i różne bonusy... do tego może wziąć pożyczkę bez oprocentowania.... jak chcesz, to poproszę ją aby coś po pracy tutaj nasmarowała, gwarantuję Ci, że nie będzie jęczała...

          jeśli praca w korporacji jest taka fajna dlaczego tam nie przejdziesz? nie musiałabyś narzekać?
          • mandziola Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 23:22
            O godzinie 12 PM to ja jestem w domu.. więc kochana zbastuj, to jest mój wolny czas i wtedy mam czas na forum.
        • snowlove Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 20:49
          Argument raczej mało trafiony, że niby w koreporacji księgowość jest bez wszelkiego rodzaju raportów? Pracuję w międzynarodowym biurze rachunkowym, miesiąc w miesiąc raporty do klientów, często bardzo złożone, w języku obcym do udziałowców grupy itd. Wszelkie deklaracje składane do urzędów do pikuś w porównaniu z tymi raportami. I też nie ma przebacz, musi być i już. Często ludzie zostają po nocach żeby raport wysłać w terminie.
    • quri3 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 17:55
      Urząd urzędowi nie jest równy. W jednym potraktują cię jak wroga i zbędny dodatek do pracy, a w innym miło i sprawnie obsłużą.

      Podstawową jednak wadą wszystkich urzędasów jest to, że wydaje im się, że obywatel powinien wszystko wiedzieć jak do nich przychodzi. Od A do Z. No bo jak można nie wiedzieć. Przecież to oczywiste...

      No właśnie, wszelkiej maści urzędasy - to nie jest oczywiste. Po to tam jesteś i za to ci płacą z moich podatków, byś mi to cierpliwie wyjaśnił, a nie opierniczał, że nie mam zaświadczenia ZHY-84. Szczególnie, że jest was coraz więcej. A rząd słowem się nie zająknie o czymś takim jak efektywność wykorzystania stanowiska. Prywaciarz zrobiłby to samo taniej, z połową obecnego zatrudnienia.
      • agulag76 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 18:57
        A czemu akurat z TWOICH podatków ??? Nie przypominam sobie zapisu, który zwalnia urzędników z płacenia podatków !
        Ponadto skoro tak różowo jest pracując w urzędzie to czemu nie pójdziecie tam popracować - wszyscy tu opisujecie jak tam pięknie i cudnie, mało pracy, kupa kasy i przywilejów... ?
        • snowlove Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 20:55
          To ja ci odpowiem -ponieważ nie sposób się do urzędu dostać wink Śledzę możliwość zatrudnienia w urzędach w mieście wojewódzkim i mieście powyżej 100 tys. mieszkanców (sąsiadujące miasta) i powiem szczerze, ze ofert nie widzę, a jak już się coś pojawia to na najniższe stanowisko wymagają doświadczenia, ale oczywiście w administracji publicznej. Wniosek nasuwa mi się jeden -do urzędów można się dostać tylko po znajomości.
          • agulag76 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 21:21
            Raczej są to nabory przygotowane pod kątem osób odbywających staż w urzędach - a stażyści to absolwenci bądź osoby bezrobotne kierowane przez PUP.
            • gwiazdeczka-z-nieba Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 10:02
              tylko, że nie każdy stażysta czy absolwent może dostać staż w urzędzie. Przynajmniej u nas w UM jest tak, że najpierw urząd musi napisać pismo, do PUP, że potrzebuje stażysty. A pismo to pisze gdy ma konkretnego kandydata. Czyli w większości przypadków znajomego królika.
              A potem oczywiście konkurs, który bardzo często jest robiony pod konkretną osobę i są dodatkowe punkty za jakieś tam kwalifikacje niekoniecznie najbardziej potrzebne na danym stanowisku, ale takie, które posiada dana osoba.
              Moja koleżanka przez prawie dwa lata szukała pracy w różnych urzędach, brała udział w mnóstwie konkursów. teraz udało jej się dostać staż u urzędzie, nie ukrywa przede mną, że dzięki znajomościom i obecne jej obserwacje tylko potwierdzają to co napisałam powyżej (a co wiem od niej).
              • agulag76 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 20:45
                U nas nie ma wyboru stażystów - przychodzą ci których skieruje PUP (oczywiście uM pisze wniosek o stażystów ale nie wskazuje konkretnych osób) , a potem po pewnym okresie czasu można ocenić czy dany stażysta jest dobrym kandydatem do pracy i ew. przyjęcia odbywają się pod kątem konkretnej osoby.
        • quri3 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 28.09.10, 22:08
          Tak się składa, że trochę wiem jak pracuje się w urzędach. Demonizowanie pracy i mówienie, że jest ciężko, trudno, i że każdy jest padnięty po pracy - to bujda na resorach. Zwykła manipulacja: trzeba narzekać, i to jak najgłośniej,i jak najczęściej, a wtedy wszyscy uwierzą, że jest źle, że jesteście biedni, oj wy nieszczęśliwi urzędnicy.

          A fakty są takie, że tylko niewielka część urzędników ma stresującą pracę. Są to najczęściej ci, którzy mają kontakt z klientami. Standardem jest, że 10 urzędasów siedzi na zapleczu, a jeden przy okienku. Ten jeden ma źle. Tego nie da się ukryć. Różni ludzie, różne emocje, kolejki, popędzanie, złorzeczenie, zniecierpliwienie... Ale cała reszta? Żyją jak pączki w maśle. Przecież urzędnicza praca jest w 95% powtarzalna. Te same sprawy, te same problemy, te same twarze w urzędzie. Jednym słowem monotonia, która może zabić. Na co tu narzekać. Jakbyście popracowali na akord lub mieli płacone od znalezionych klientów, wtedy byście docenili, że stabilność jest miła. Że urzędnicza nuda jest miła. I nawet warto mniej zarabiać, nawet zamrozić pensję na 5 lat, byle nie stracić tej stabilności. Wystarczyłby jeden dzień w firmie handlowej i byście uszka po sobie urzędasy położyli i zamiast kwiczeć jak wam źle, dziękowalibyście opaczności za ten dar losu (lub znajomości) - urząd. Nikt by wtedy na płacę nie narzekał, a założę się, że gdyby dali wam urzędasy wybór praca w handlu na prowizji, a w urzędzie to 90% z was zrzekłoby się połowy pensji byleby pozostać na zapleczu i grzać stołek przy biurku.

          Tak więc nie narzekajcie. Urzędasy są potrzebne. To fakt. Ale czy w takiej liczbie. Wątpię.

          • naturella Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 11:07
            Pracowałam w korporacji prawie 6 lat, w urzędach 4,5 roku, jak dotąd. szczerze mówiąc, nie widzę różnicy w ilości pracy i konieczności dyspozycyjności. Średnio 3 razy w tygodniu (pracując w urzędzie) mam telefony po godzinach pracy, niekiedy o późnych porach, także w weekendy i święta. I muszę wtedy popracować. I w mojej pracy nie ma żadnej powtarzalności, nie było też takiej powtarzalności w korporacji - może dlatego, że obszar i rodzaj pracy podobny. Różnica jest taka, że zarabiam teraz tyle samo, co w korporacji 8 lat temu. Ale nie narzekam, dopóki praca jest rozwijająca. Jak poczuję się wypalona, to ją zmienię, i tyle.

            Co do "pracy po znajomości" - trzy razy aplikowałam do urzędów z ogłoszeń, nie znając w urzędzie nikogo, i trzy razy dostałam propozycję pracy.
            • quri3 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 17:29
              Szczerze pisząc, jestem ciekaw jakie to stanowisko w urzędzie wymaga dyspozycyjności w święta, niedzielę, po godzinach pracy. Jeżeli mowa, np. o informatyku, który musi trzymać przy życiu serwery urzędu, to rozumiem. Ale to nie urzędnik, tylko pracownik techniczny zatrudniony w urzędzie.

              Jakie stanowisko wymaga takiej dyspozycyjności? Jeśli jest to stanowisko związane z kontrolą itp., to jest to bardzo wąska grupa stanowisk, a tym samym najmniej liczna. Mówiąc o przeciętnym urzędniku, po godzinach pracy nie myśli on o niej, tylko miło spędza czas z rodziną...

              Co do powtarzalności czynności. Jest i tego nie da się ukryć. Jest jak w każdej pracy. Te same dokumenty, te same nazwiska, te same problemy, te same pieczątki. Monotonię może jedynie przełamać nowy krój czcionki użyty w piśmie, który wzbudzi w urzędniku ekscytację lub obrzydzenie lub ewentualnie widmo zwolnienia...
              • joana.mz Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 09:45
                > Szczerze pisząc, jestem ciekaw jakie to stanowisko w urzędzie wymaga dyspozycyj
                > ności w święta, niedzielę, po godzinach pracy.

                Nie wiem jakie stanowisko obejmuje naturella ale znam ludzi, którzy pracując w budżetówce muszą być dyspozycyjni po godzinach - praując przy organizacji imprez, przy składzie gazety, przy obsłudze rady miasta - to takie przykłady
                • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 10:32
                  > > Szczerze pisząc, jestem ciekaw jakie to stanowisko w urzędzie wymaga dysp
                  > ozycyj
                  > > ności w święta, niedzielę, po godzinach pracy.

                  np rzecznik prezydentasmile
              • naturella Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 13:27
                Zajmuję się stroną internetową w urzędzie - ale nie jestem informatykiem, tylko dziennikarzem, i jestem zatrudniona jako pracownik służby cywilnej. Strony www się same nie uaktualniają - nie raz trzeba administrować stroną po godzinach pracy, bo, wyobraźcie sobie, są ważne spotkania i wydarzenia również po 16.15smile A co do charakteru pracy - od 10 lat pracuję w public relations i promocji. Czy w urzędzie, czy w korporacji, to takie działy wymagają dużej dyspozycyjności niestety, i nie ma tu żadnej powtarzalności.
                • quri3 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 19:23
                  Faktycznie pracownik korpusu służby cywilnej... Tylko weź poprawkę na to, że Ty pracujesz na rzecz urzędu, a nie obywateli. Poza tym ilu jest rzeczników i dziennikarzy zatrudnionych w urzędzie, po to by prezydent czy burmistrz miał właściwy PR i przez to większe szanse w następnych wyborach? Zamiast zatrudnić przedszkolankę do wiejskiego przedszkola samorządowcy budują sobie imperia medialne, by prowadzić propagandę sukcesu... A drogi jakie są każdy widzi.

                  Mówiąc urzędasy, mam na myśli potoczne znaczenie tego słowa. Przecież stanowiska ksc nie są stanowiskami urzędniczymi w rozumieniu ustawy o służbie cywilnej - zgadza się?

                  Pracując jako dziennikarz od propagandy w urzędzie nie jesteś urzędnikiem (w potocznym słowa znaczeniu) tylko pracujesz ku chwale Twojego pryncypała. I tyle.

                  • naturella Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 12:01
                    A czy jest takie wykształcenie: urzędnik? Bo chyba mylisz pojęcia. Jestem w wykształcenia dziennikarzem, politologiem, specjalistą od marketingu politycznego. Strona internetowa służy informowaniu obywateli, załatwianiu spraw on-line, zadawaniu pytań, ściąganiu przez nich formularzy, rozporządzeń, ustaw - mylisz pojęcia. To nie są imperia medialne, tylko normalna, standardowa praca urzędu - widać, że nie masz o tym pojęcia, bo urząd kojarzy Ci się z toną papierzysk i pieczątek, a strona www z propagandą. Tymczasem każdy urząd w Polsce ma stronę BiP, niektóre strony www - i ktoś tym administruje. Takich ludzi jak ja jest mnóstwo, i tak, w potocznym rozumieniu tego słowa jesteśmy urzędasami. I jeszcze Ci wyjaśnię - ustawa o służbie cywilnej rozróżnia pracowników służby cywilnej i urzędników służby cywilnej. Ci drudzy to zupełnie inna para kaloszy, tzw. urzędnicy mianowani, których jest znacznie mniej niż pracowników sc.
                    • quri3 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 18:07
                      Tak się składa, że wiem jak wygląda praca w urzędzie, bo ładnych parę lat tam przepracowałem, a odszedłem do innej pracy z przyczyn finansowych (czyli w moim przypadku było odwrotnie - urząd-korporacja, a nie korporacja-urząd).

                      Wiem jak wygląda struktura urzędu, wiem jak funkcjonuje od środka, i wiem jakie uregulowania prawne w nim obowiązują.

                      Właśnie to skłania mnie do stwierdzenia, że urzędy są rozrośnięte i stosunek ich wydajności do ponoszonych kosztów jest gorzej niż mierny. Gdyby to była firma prywatna, to dawno by wszystkie samorządy zbankrutowały.

                      Wśród urzędników panuje moda na narzekanie. Wiedzą, że muszą narzekać. Nie mają innego wyjścia. Każdy z nich jest przecież zarobiony po pachy. Ale wspomnij im o audycie pod kątem efektywności, to większość zrobi ze strachu w gacie - badanie ile czasu co im zajmuje, ile dokumentów "obrabiają", skala i trudność, decyzyjność, uznaniowość spraw, skomplikowanie, powtarzalność, itp. Czytałem tzw. fotografie dnia, które robił audytor. Żenada. Może nie zdajesz sobie sprawy, ale urzędnicy wpisywali takie czynności jak podlewanie kwiatów, byleby wykazać ile robią (badany był bezwzględny wymiar czasu poświęcany na wykonywanie zadań na stanowisku).

                      W urzędzie dużą część pracy poświęca się na czekanie na jej koniec. U nas na 1 urzędasa-pechowca do obsługi klientów, przypadały 2-4 panie, które namiętnie i ciężko omawiały w zaciszu swoich gabinetów sprawy istotne dla świata.

                      Tyle o efektywnym wykorzystaniu pracowników.

                      Z innej beczki. Na 90% stanowisk urzędniczych nie trzeba mieć żadnych kompetencji. Wystarczy liceum. Bo czynności są proste, powtarzalne, a sprawy nieskomplikowane. W zasadzie jest to porównanie stanu faktycznego z prawnym i na tej podstawie ocenienie, czy coś się należy czy nie. Koniec kropka. Żadnych wątpliwości.

                      Sprawy trudne i skomplikowane stanowią niewielki promil ogółu spraw w urzędzie.

                      Poza tym urzędy się informatyzują. Czyli jedna osoba może korzystając z dostępnych narzędzi zrobić coś szybciej i wydajniej. Moje pytanie brzmi: czemu nie spada zatrudnienie, skoro są wprowadzane narzędzia usprawniające pracę?

                      Kolejna sprawa. Przepisy wewnętrzne. Zauważ są tak przygotowane by zagmatwać proste i nieskomplikowane czynności. W firmie prywatnej, poza korporacjami zbytnio zbiurokratyzowanymi, droga od decyzji do realizacji jest krótka, chociaż zależna od wielkości nakładów i ryzyka. W urzędzie rzeczy proste podlegają w magiczny sposób komplikacji, zwielokrotnieniu i multilokalizacji. Urząd to sztandarowe zaprzeczenie prostoty działań.

                      Nie chcę się rozwodzić nad gamą urzędniczych bezsensów, które kosztują podatników krocie. Zresztą sama dobrze wiesz, że gdyby o nich wiedzieli, to by większość obecnych pryncypałów urzędników raczej długo nimi nie było.

                      Zresztą może warto założyć wątek, a może nawet osobne forum, gdzie urzędnicy wymienialiby się pomysłami jak utrudnić i skomplikować sobie pracę, by być bardziej potrzebnym smile
                      • zonaniezona1 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 22:26
                        Praca pracy nierówna, urzęd urzędowi także....
                        Nie chcę być złośliwa, ale upraszczasz nieprawdopodobnie. Inna praca będzie w Biurze Prawnym w Ministerstwie, iczy w Biurze Kryzysowym miasta wojewódzkiego, inna praca w komórce obsługi zasiłków w miejskim MOPS-ie.
                        Co do kwalifikacji - to może właśnie tak wyglądają opinie o urzędach, że część osób nie posiada odpowiednich kwalifikacji do pracy. Spotykam urzędników kompetentnych i wykształconych, ale także tzw. Panie Krysie, których poziom pozwala na spełnienie podstawowych kryterów w swojej pracy, ale nic ponadto... Uogólnienia i stereotypy nie są dobrą podstawą do oceny całokształtu.
                        Wiem , że sytuacja na rynku pracy jest trudna - nie chcę polemizować z ludzmi, którzy muszą sprzedawać produkty w firmach prywatnych (bo to bardzo ciężka praca). Ale niestety widzę także bardzo niepokojące zachowania, całą winę za nieszczęścia tego świata przerzucić na urzędników. Przychodzi Pan/i do urzędu i z miejsca uważa, że wolno mu krzyczeć, wyzywać i upokarzać urzędników... Bo wstał lewą nogą, bo upił się poprzediej nocy i jeszcze jest na kacu, bo jest biednym bezrobotnym porzucajacym każdą pracę po 2 miesiącach .....
                        . A ja bym się zapytała drodzy Państwo o to, kogo wybieracie sami w wyborach legitymując taki porządek rzeczy.... W mojej pracy liczą się kwalifikacje, ludzie kształcą się i naprawdę świat urzędu sprzed 10 lat bardzo rózni się od obecnego. Nie mam kompleksów pracując w urzędzie. Co do procedur - to przypominam o ustawie o finansach publicznych, obowiązku wprowadzania procedur itd. Pracowałam w dużych międzynarodowych firmach i zapewniam , że było tam więcej procedur, raportowania, a i bezsensownych procedur było od licha i ciut ciut.
                        Co do efektywności ...spokojnie mogłbym taki audyt u siebie w urzędzie przejść .
                        Czekanie na koniec pracy ...hmmm... Wokół siebie mam ludzi lubiących i sznujących swoją pracę. Narzekania nie ma - a ludzie są obsługiwani sprawnie i kompetetnie. A jak jest gdzie indziej nie wiem - bo w samej Warszawie jest przeszło 1000 jednostek organizacyjnych. Jeśli byłaby konieczność ratowania finansów Państwa - bez mrugnięcia oka zgodziłabym się nie tylko na zamrożenie, ale także na obniżenie płacy. Ale tylko wówczas, kiedy wszyscy pracownicy budżetówki ( w tym nauczyciele, lekarze itd) zostaliby objęci takimi restrykcjami.

                        • quri3 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 13:51
                          O nadmiernej biurokracji w korporacji wspomniałem smile Cóż, w pewnym momencie, kiedy pion uzyskuje pęd, który pozwala mu na samodzielność i niemalże automatyczne funkcjonowanie (wszystko zostało dopracowane i kręci się już siłą rozpędu), ci co go nadzorowali zaczynają odczuwać potrzebę większej jego kontroli, co objawia się, w dużym uproszczeniu, m.in. cotygodniowymi bezsensownymi raportami, które nic nie wnoszą (raz w miesiącu by wystarczyło w zupełności), ale pokazują kto tu jest panem i władcą...

                          Wracając do tematu. Na forum ciężko nie upraszczać. Chodzi raczej o pokazanie pewnego zjawiska, które jest dostrzegalne w urzędach.

                          Kompetencje.

                          Może zacznę od kompetencji. Stanowiska w urzędzie można podzielić na stanowiska kierownicze, specjalistyczne i obsługi (nie mylić z podziałem wynikającym z rozporządzenia - specjalistyczne, wspomagające, koordynujące itd.) Stanowiska kierownicze - wiadomo, nie ma co się rozwodzić. Pozostaje kwestia, czy jest ich za dużo, czy za mało na liczbę zatrudnionych pracowników. Stanowiska specjalistyczne to te wymagające wiedzy, wykształcenia i odpowiednich umiejętności - w urzędzie to niewielki procent. W każdym wydziale (może być inny podział na komórki organizacyjne) w zasadzie wystarczą 2-3 takie osoby, które zajmują się sprawami złożonymi, skomplikowanymi pod względem prawnym i faktycznym. I wreszcie stanowiska obsługi. Cała reszta, która realizuje zadania proste, powtarzalne, pracuje z klientami (nie petentami jak mówią niektóre durne urzędasy - co mnie zresztą bardzo denerwuje, bo jako petent czuję się bardzo niechciany w takim urzędzie, zresztą opłacanym z moich podatków). Na stanowiskach obsługi, które w urzędzie stanowią 80% ogółu stanowisk, nie potrzeba ludzi z kierunkowym wykształceniem, wystarczy ich przyuczyć jak mają przekładać papierki, gdzie walnąć pieczątkę lub jakie kolumienki zliczyć.

                          Efektywność.

                          Pracując w urzędzie miałem okazję obserwować proces wdrażania rozwiązań informatycznych, które skróciły i uprościły pracę. Wszelkiego rodzaju bazy danych stały się błogosławieństwem, gdyż to co dotychczas robiłem pół dnia, załatwiałem kilkoma kliknięciami myszki. Bogu dziękowaliśmy za to rozwiązanie. Aż do momentu, gdy większość osób sobie uświadomiła, że jest niepotrzebna. Dotychczas do mnie spływały wszystkie zlecenia; część brałem ja, resztę rozdzielałem dalej. A tu zonk. Po wprowadzeniu baz danych w zasadzie w 2 osoby robiliśmy wszystko i jeszcze był czas na pogaduchy. Tyle tylko, że 3 osoby zostały bez pracy. I co się z nimi stało? Czy zostały przesunięte gdzieś indziej? Nie. Została wymyślona procedura kontrolna, która spowodowała, że te 3 osoby powielały to co my robiliśmy, pod płaszczykiem kontroli. W większości wydziałów tak się skończyło.

                          A kolejki przed okienkami jak były, tak są nadal.

                          Zły rozdział zadań.

                          W firmie prywatnej działa zasada SPA: Sprzedaż, Produkcja, Administracja. W urzędzie: Administracja, Obsługa urzędników, Kontrola urzędników, Kontrola kontroli, Weryfikacja, Klient.
                          Zbyt dużo uwagi poświęca się na obsługę wewnętrzną, zbyt mało osób kieruje się do obsługi klientów. Zbyt rozbudowane jest zaplecze, za mało jest rąk do pracy na froncie z klientem. Przykład: w firmie gdzie pracuje 1 kadrowa obsługuje 4 razy tyle pracowników (kadry i płace) niż pracuje w całym moim byłym urzędzie - miasto średniej wielkości, gdzie do obsługi samych kadr są 3 panie, a tylko płac 2. Pytam, gdzie tu logika. takich przykładów jest mnóstwo: finanse, nieruchomości... Zatrudnienie tam nie spada, a powinno.

                          Czemu te etaty nie zostały przesunięte do obsługi klienta? Tylko chomikowane na zapleczu, gdzie są zbędne.

                          O to właśnie chodzi. O ekonomikę pracy. O podział zadań. O racjonalne wykorzystanie dostępnych zasobów ludzkich. Nie sztuka zbudować bizancjum na zapleczu, gdzie urzędasy będą płakać, że się przepracowują (praca na zasadzie: wpisz adres, następnie kopiuj wklej sztampę, zmień datę, poklikaj w bazie danych i daj do podpisu). Wiesz dobrze, że tak jest. Pracuje się na szablonach, bo tak łatwiej i szybciej. Wiesz dobrze, że połowa z zatrudnionych mogłaby zostać przesunięta do innych zadań i nic by się nie stało. Byle żeby to była obsługa klienta urzędu, a nie kolejne biurko na zapleczu.

                          Zresztą zauważ, że informatyzacja urzędów zamiast przynieść spadek zatrudnienia, poprawić szybkość obsługi i dostępność dla klientów, w zasadzie niewiele zmieniała. Nastąpił wzrost zatrudnienia, sprawy załatwia się tak samo długo jak przed wdrożeniem...

                          Na koniec dodam nieco wątku osobistego. Nie zajmuje się sprzedażą, tylko pracuję w HR.
              • zonaniezona1 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 17:25
                Aż miło czytać takie merytoryczne uwagi smile Ustawy związane z zatrudnieniem pracowników w urzędach masz w małym palcu .... Jak to miło popisać sobie...internet i fora zniosą wiele....
                • quri3 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 18:16
                  Cóż, faktycznie nieco w moich wypowiedziach populizmu. Przyznaję się bez bicia. Ale wiem jak to wygląda od środka. Wiem też, ile niepotrzebnie pieniędzy się marnuje, nie przez brak technicznych kompetencji, ale zwykłej wyobraźni - przewidywania skutków swoich działań bądź zaniechań.

                  Przerost zatrudnienia, tworzenie bezsensownych procedur, utrudnianie sobie życia poprzez leżakowanie spraw, informatyzacja powodująca wzrost zatrudnienia - a powinno być przecież odwrotnie, przetargi, gdzie kupuje się sprzęt po cenie nawet 100% wyższej niż normalny przedsiębiorca... Przykłady można mnożyć... Nie mówiąc już o zatrudnianiu znajomych królika...
            • miska_malcova Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 20:15
              naturella napisała:

              > Pracowałam w korporacji prawie 6 lat, w urzędach 4,5 roku, jak dotąd. szczerze
              > mówiąc, nie widzę różnicy w ilości pracy i konieczności dyspozycyjności. Średni
              > o 3 razy w tygodniu (pracując w urzędzie) mam telefony po godzinach pracy, niek
              > iedy o późnych porach, także w weekendy i święta. I muszę wtedy popracować. I w
              > mojej pracy nie ma żadnej powtarzalności, nie było też takiej powtarzalności w
              > korporacji - może dlatego, że obszar i rodzaj pracy podobny. Różnica jest taka
              > , że zarabiam teraz tyle samo, co w korporacji 8 lat temu. Ale nie narzekam, do
              > póki praca jest rozwijająca. Jak poczuję się wypalona, to ją zmienię, i tyle.
              >
              > Co do "pracy po znajomości" - trzy razy aplikowałam do urzędów z ogłoszeń, nie
              > znając w urzędzie nikogo, i trzy razy dostałam propozycję pracy

              naturella, moge się podpisac pod tym, co napisałaś. W korporacji pracowałam 9 lat, w budżetówce pracuję 4,5 roku. Pracę dostałam z ogłoszenia. Na rozmowie wstępnej od razu dowiedziałam się, ze dostałam tę pracę. Bywa, że pracuję więcej niż ongiś w korporacji. Ja niestety zarabiam mniej w budżetówce niż w korporacji, ale mam ciekawszą pracę. Pracuję czasem w soboty, czasem w niedziele... Ci, którzy zazdrościcie i pogardzacie pracownikami w budżetówce... Zastanówcie się czasem...
              • lolka.77 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 08:09

                naturella napisała:

                > Pracowałam w korporacji prawie 6 lat, w urzędach 4,5 roku, jak dotąd. szczerze
                > mówiąc, nie widzę różnicy w ilości pracy i konieczności dyspozycyjności. Średni
                > o 3 razy w tygodniu (pracując w urzędzie) mam telefony po godzinach pracy, niek
                > iedy o późnych porach, także w weekendy i święta. I muszę wtedy popracować. I w
                > mojej pracy nie ma żadnej powtarzalności, nie było też takiej powtarzalności w
                > korporacji - może dlatego, że obszar i rodzaj pracy podobny. Różnica jest taka
                > , że zarabiam teraz tyle samo, co w korporacji 8 lat temu. Ale nie narzekam, do
                > póki praca jest rozwijająca. Jak poczuję się wypalona, to ją zmienię, i tyle.
                >
                > Co do "pracy po znajomości" - trzy razy aplikowałam do urzędów z ogłoszeń, nie
                > znając w urzędzie nikogo, i trzy razy dostałam propozycję pracy

                Może to jakieś wyjątkowe stanowisko - z serii 2 na urząd?
                Koleżanka pracuje na identycznym stanowisku jak ja - ona w urzędzie ja u prywaciarza - zarabiamy podobnie. Okazuje się nawet, że czasem nadgodziny jej wskakują - tylko wszystkie są do odbioru jako dodatkowe godziny/dni wolne...
                Ona czas na czytanie przepisów, interpretacji ma w pracy - dla mnie to już lektura do domu. Jak mam wolne nawet na kawkę mogę do niej wpaść, bo się nudzi...
                Nie wspominając, że w dziale, w którym wystarczyłyby 2 osoby pracuje 5 (w tym dwa stanowiska kierownicze - jedno nie do ruszenia z racji zasiedzenie, mimo braku jakichkolwiek kompetencji).
                Nie umniejszam jej pracy, bo obowiązki i odpowiedzialność ma tak jak ja i powinna zarabiać podobnie - tylko po co ten przerost zatrudnienia??
                Ja nie popieram zamrożenia pensji w urzędach, ale plan redukcji etatów również nie spotyka się z przychylnością. Coś za coś. Albo zarabiamy dobrze, albo jest nas dużo.
                • lolka.77 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 08:16
                  Nie wspominając, że przy redukcji brane by pewnie było pod uwagę "zasiedzenie", więc zatrudnianie zaczęłoby się od nowa bo ktoś obowiązki musiałby wykonywać...
                • zonaniezona1 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 17:11
                  Nie wiem , gdzie jest przerost zatrudnienia. U mnie ludzie ciężko pracują - od sekretarki po szefa. Zresztą ilość zadań , które muszą realizować urzędy jest tak szeroki, że u mnie to raczej niedobór etatów.
              • zonaniezona1 Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 01.10.10, 17:08
                O widzę, że jest nas więcej korporacyjno-urzędowych ! Korporacja 8 lat urząd 3.
                Różnicy w ilości pracy nie widzę. Jak trzeba coś zrobić zostaję po godzinach, przychodzę w soboty i weekendy. W mojej pracy powtarzalności brak !
    • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 29.09.10, 12:55
      co do pracy to nie ma co przesadzać i zapętlać, która praca lepsza czy gorsza i gdzie jest ciężej...

      jak ktoś jest oporny na pracę to się zapekluje niczym słoik wszędzie... nie ma znaczenia czy to będzie Urząd czy korporacja.... lewusów wszędzie pełno a tam gdzie szef nieudolny najwięcej...

      wiadomo, że najciężej jest osobom leniwym w małych prywatnych firmach, bo nikt za nich nie będzie robił, ale uwierzcie, że nawet w większej firmie prywatnej łatwo się specjaliście od unikania pracy uchowaćsmile

      narzekać to może ktoś kto nie ma wyboru, komu rodzice nie pomogli się wykształcić, a jedyne co z domu wyniósł to upokorzenie, i teraz siedzi na kasie w tesco bez większej szansy na przyszłość... wybaczcie jak czytam, że nauczycielowi lub urzędnikowi jest źle to mi się słabo robi... jak się nie podoba to stwórzcie sobie pracę, stwórzcie innym stanowiska pracy, nie będziecie mieć czasu na narzekanie... jak można mieć wykształcenie i marudzić, to chyba świadczy o braku zaradności ze strony narzekającego???

      narzekanie to dla mnie taka pozostałość popeegerowska .... nastawienie, żeby ktoś nam coś MUSI zorganizować i jeszcze dać kasę, a wtedy delikwent przyjdzie i się poświęci i odbębni te 8 godzin....
      • majka.da Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 30.09.10, 09:21
        Nie wiem jak inni, ale ja nie narzekam na swoją urzędnicza pracę. Chętnie uczę się nowych rzeczy, szkolę itp. Zdaję sobie sprawę z jej zalet. Wydaje mi się,że naszym celem jest pokazanie,że nie wszystkich trzeba mierzyć jedną miarą. Jak wszędzie i w urzędzie są ludzie, którzy mają co robić i ponoszą odpowiedzialność i tacy, którzy za wiele do roboty nie mają.
        A pensje, to zależy pewnie od urzędu - u mnie niestety małe(małe miasteczko), u znajomej w Gdańsku znacznie lepsze...
        • rudyocicat Re: zamrożenie pensji na 5 lat - prawda? 02.10.10, 09:47
          majka z racji wykonywanego zawodu często mam do czynienia z urzędnikami, nie zauważyłam u żadnej osoby brak kompetencji lub jakiekolwiek znudzenie w pracy... nie śmiałabym powiedzieć, że zbijają bąki i biorą wypłatę bo tak nie jest, i coraz więcej jest też osób miłych, że naprawdę uzgadnianie czegokolwiek to przyjemność, i można się pośmiać... w stosunku do tego co było kiedyś, to chyba można śmiało powiedzieć, że zaciera się granica urzędnik-petent, urzędnik jest pomocny a petent ma coraz mniej pretensji smile

          i to nie miejsce pracy powoduje, że ludzie są tacy czy inni ale ich podejście do pracy, ciekawe kiedy to co poniektórzy zrozumieją?? przecież ten sam zawód wykonuje się tak samo w budżetówce czy u prywaciarza... no może troszkę specyfika się zmieni...
Pełna wersja