budżet młodej osoby

22.10.10, 17:10
Hej, mam taki dochód: ponad 2.000 - mieszkam z mama, troszkę dorabiam, na te 2.000 składają się głownie świadczenia rożnego typu, które za rok, dwa sie skończą..

wydatki
telefon, bilet, książki, kawy, ubranie do 150zł/m
Chcialabym zapytac jak generowac swoje oszczędności, tzn. czy zbierac, ile na to zbieranie przeznaczac i na co zbierac. W tej chwili nie mam poważniejszych zmartwien, ani wydatkow, wiec moglabym sie jakos przygotowac na chudsze lata.
Jestem z duzego miasta.
    • iza1973 Re: budżet młodej osoby 22.10.10, 20:15
      cześć, w ogóle to super że w młodym wieku myślisz o czymś takim jak oszczędzanie i chude lata smile rozumiem, że miesięcznie masz jakieś 1800 zł nadwyżki. po pierwsze proponuję przyjrzeć się lokatom i regularnie zakładać lokaty, np roczne. moim zdaniem warto popatrzeć na ofertę: Open Finance (lokata optymalna z dzienną kapitalizacją odsetek), do tego Getin Bank (również lokata z dzienną kapitalizacją odsetek) albo jeszcze roczna lokata w AIG. z AIG jest jednak problem, że nie można lokat obsługiwać przez internet. to są moje typy. są jeszcze 2 banki które oferują atrakcyjne oprocentowanie - Meritum i FM bank, ale ich nei sprawdzałam, więc nie mogę polecić.
      oprócz lokat warto założyć konto oszczędnościowe i tam trzymać trochę pieniędzy na nieprzewidziane sytuacje - ja korzystam z eurobanku. to tyle co mogę podpowiedzieć.
    • amandaas Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 02:39
      Krótko również z punktu widzienia młodej osoby :
      nie wiem czy pytasz o oszczędzanie samo w sobie czy o kwstię bardziej inwestycyjną (jeśli tak, odpowiedz masz ponizej)

      Mieszkasz z mamą, ale pewnie nie długo juz to potrwa (w każdym razie powinno) więc czy masz swoje mieszkanie ( bądź bliższe na nie perspektywy)? Jeśli nie to odkladałabym z myśla o swoim lokum.
      Poza tym, na Twoim miejscu ( opisuje własne doświadczenia) założyłabym "fundusz" na dodatkowe wydatki typu wyjazd na narty, wakacje, wyjazd na majówke itd. żeby nie mieć problemów z szybkim wyłożeniem kasy.

      Mam podobny przychód do Ciebie, rówież z świadczeń oraz z wynajmu, budżet (chwilowo biedny, ale październik to nie jest moj ulubuiony miesiąc) mam zanalizowany ze wszystkich stron, więc jeśli masz pytania to śmiało smile
    • nunia01 Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 09:14
      Odkładać z kilku powodów:
      - łatwo się przyzwyczaić, że się ma kasę na 'swoje' wydatki i później jak do tych wydatków dochodzą opłaty, rachunki, wydatki na życie, to jest nieprzyjemnie jak się okazuje, że nie da się już tyle wydawać bez zastanowienia;
      - warto wyrobić w sobie nawyk oszczędzania - nie wydawania wszystkiego co się ma. Taki nawyk procentuje w przyszłości rozsądnym gospodarowaniem gotówką;
      - łatwiej też określić co jest potrzebą a co zachcianką - nie znaczy, że z zaspokajania pragnień zachciankowych należy bezwzględnie rezygnować, ale dobrze wiedzieć smile Choćby po to żeby w przypadku spadku dochodów umieć oszacować faktyczne potrzeby.
      - nawet niewielkie oszczędności (a u Ciebie mają szansę być całkiem sensowne) robione systematyczne potrafią przynieść sensowne rezultaty.
      A na co oszczędzać? To już osobny temat. Ja z oszczędności poczynionych w trakcie studiów, kiedy mieszkałam jeszcze z rodzicami sfinansowałam sobie kosztowne studia podyplomowe. Ale równie dobrze może to być wkład własny na własne lokum, kapitał na początek biznesu.
      • jarkoni Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 09:30
        Witam,
        Piszesz, że mieszkasz z mamą, że zarabiasz 2 tys, a wydajesz na drobiazgi jakieś 150 zł.
        Dlaczego nikt nie zwrócił na to uwagi?
        Wygląda na to, że żerujesz na swojej mamie, nie dokładasz się do czynszu i prądu/wody/gazu, jesz za darmo.. Taki darmowy hotel z pełnym wiktem i opierunkiem.
        I jeszcze tym się chwalisz i pytasz gdzie lokować zaoszczędzone w taki sposób pieniądze.
        A fe...
        • pasadenkaa Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 09:49
          Hehhhh dokladnie też o tym pomyślałam bo też mieszkam z mamą ale dokładam do domowego budżetu 400zł (jedzenie też funduje sobie sama). Poza tym nie rozumiem dlaczego dochód autorki mialby sie skonczyć za ten rok czy dwa - skończą sie studia i nie pójdzie po nich do pracy czy co?
        • amandaas Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 09:50
          Czytanie ze zrozumieniem mówi dzień dobry wink
          Atorka wątku nie napisała że zarabia a troszke dorabia, natomiast dochód pochodzi ze świadczeń czyli obstawiam że renta rodzinna i np. stypendium na studiach co oznacza że dziewczyna ma poniżej 26 lat i musi studiować dziennie (w innym wypadku świadczenia nie są wypłacane). W tej sytuacji chyba trudno żeby się do czegokolwiek dokładała.
          • jarkoni Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 10:20
            Masz rację, skoro jest młoda i studiuje ,a te dochody, o których pisała pochodzą ze źródeł które Ty obstawiasz - to rzeczywiście nie musi się do czegokolwiek dokładać..
            Generalnie młodzi i studiujący i dostający kasę "z innych świadczeń" nie muszą się do niczego dokładać.
            Własciwie to ludzkim i humanitarnym jest żerowanie na swojej mamie i przez to przyoszczędzenie na zaś.Rzecz jasna, że mama autorki wątku może być bardzo bogatą osobą i do niczego jej nie trzeba dokładać..
            Nie zrozumiałem tylko Twojego wtrętu o braku czytania ze zrozumieniem.
            Własciwie miałbym taki sam komentarz do Ciebie..
            • amandaas Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 20:02
              Owszem, dokładanie się studiującej DZIENNIE dziewczyny do domowego budżetu byłoby sporym przegięciem. Dokładania się można wymagać od osoby pracującej, ale nie od dziennego studenta który jeszcze dorabia sobie na swoje wydatki. Nie przyszło Ci do głowy, że to iż dostaje świadczenia w postaci renty rodzinnej (co póki co jest dywagacją bo autorka tego nie potwierdziła, ale jest to praktycznie jedyna możliwa wersja) to oznacza że np. jedno z jej rodziców zmarło więc dodatkowe świadczenia są rekompensatą finansową za pogorszenie się sytuacji życiowej związanej z obecnością tylko jednej zarabiającej na rodzinę osoby (matki) i oczekiwanie, że dziewczyna te pieniądze da mamie na prąd jest przesadą?
              Poza tym nie zapominajmy, że jest ustawowy obowiązek utrzymywania studiującej dziennie osoby do 26 roku życia przez rodziców.

              Rozumiem, patologią jest 30 latek mieszkający na garnuszku rodziców ale zaczyna mie denerwować ta nagonka na studentów- przypadkiem masz trochę więcej pieniędzy to nie waż się odkladać na własne mieszkanie tylko wyskakuj z kasy i płać za prąd w domu.

              Ponadto jak napisał ktoś poniżej- dziewczyna nie pisze o żadnej trudnej sytuacji, więc może weźmy pod uwage, że nie w każdym domu wszyscy domownicy są zmuszeni (sytuacją fin.) do wspólnego utrzymywania gospodarstwa domowego.
              • pasadenkaa Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 20:41
                No ja akurat przez pierwsze trzy lata byłam studentka studiującą DZIENNIE i wyobraź sobie że 2/3 renty rodzinnej oddawałam mamie, na swoje potrzeby dorabiałam korepetycjami itp., dlatego wspólczuje ludziom którzy zostali rozpuszczeni przez rodzinę i mają życie za free.
                • amandaas Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 20:52
                  Nie wiem z jakich powodów zostawiałaś rentę mamie, jeśli taka była potrzeba w Twoim domu i miałaś na tyle trudną sytuację finansową, że bylo to konieczne to się nie czepiam, wręcz chylę czoła. Natomiast jeśli Twoja mama bez 2/3 Twojej renty swietnie sobie radziła, to fakt, że śmiała i tak brać od Ciebie pieniądze jest dla mnie obrzydliwy. Widzisz, Ty współczujesz mnie bo renty rodzinej nikomu oddawać nie musiałam, natomiast ja współczuję Tobie, że musiałaś oddawać pieniądze, które były Twoje. Zastanawia mnie właśnie- póki się uczyłaś szkole, nie musiałaś się dokładać do niczego i nagle przekroczyłaś magiczną liczę 18, zaczęłaś studia i nagle zaczełaś więcej jeść i zużywać prądu? Ciekawesmile

                  Różne są domy i różne portfele, ale twierdzę, że jeśli sytuacja finansowa w domu nie jest trudna, zabieranie dziecku renty rodzinnej jest niepoprawne.
                  • lalka-on-line Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 21:13
                    btw po przekroczeniu magicznej 18 moze nie zaczynasz z automatu zuzywac wiecej pradu ale stajesz sie DOROSLY i czas przestac myslec kategoriami 10latka ze rachunki oplacaja sie same,kielbaska wskakuje sama do lodowki a z kompa mozna korzystac do woli bo jest zasilanY energia kosmiczna
                    • pasadenkaa Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 21:42
                      No właśnie o to mi chodzi, a niektórzy zasłaniają się nawet jakąś tam ustawą by przez ćwierć wieku mieć pełen sponsoring rodziców, żenada i tyle i nie chodzi tu bynajmniej o wysokość dochodów rodziców - w końcu mało kto urodził się w rodzinie Kulczyków, ale o wzięcie odpowiedzialności za siebie, bo potem w wieku powiedzmy 24lat można przeżyć niezły szok, no ale rozumiem że jak nie mama to potem facet/mąż zacznie fundować nam życie a my nadal będziemy wydawać tylko na waciki wink
                      Mnie tam by było wstyd żerować na jakby nie było samotnie wychowującej mnie matce,zresztą 18nastkę już dawno mam za sobą - teraz czas na to by wspierać swoją rodzicielkę i to nie tylko finansowo.
                      • amandaas Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 21:56
                        pasadenkaa napisała:

                        zresztą 18nastkę już dawno mam za sobą - teraz czas na to by wspierać swoją
                        > rodzicielkę i to nie tylko finansowo.

                        O, o! Wreszcie madre zdanie ;P Czas żeby wspierać rodziców jest dawno po 18nastce, a w okolicach 18, 20, 22 to jest czas aby rodzice wspierali swoje dziecko.
                        Dokładanie się do wydatków domowych ( w sensie konkretnej miesięcznej sumy) jest śmiesznym substytutem samodzielności- albo trzeba się wyprowadzić i naprawdę usamodzielnić (ja sobie chwalę) albo zostać z rodzicami bez "bawienia się w dom". Dziecko oddając pieniądze rodzicom wciąż ma ogranicznone możliwości decydowania- płaci, a tak do końca wciąż nie jest u siebie bo musi się w jakimś stopniu komuś podporządkować.
                        • pasadenkaa Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 23:17
                          hehhh, jeśli dla kogoś samodzielność to wzięcie kredytu na "tysiąc" lat tylko po to by nie mieszkać z rodzicami to gratuluję, ja tam póki co wolę patrzeć jak moje zasoby procentują wink Co do reszty to wszystko zależy od "układów' w rodzinie - można po prostu mieszkać w tym samym budynku, a można też być mięczakiem uzależnionym od ulubionych sztućców rodem z reklamy ING wink
                          Poza tym naprawdę nie wiem jakie szanse na kredyt hipo ma "dzienny" student pracujący dorywczo (np hostessa) lub nawet na czarno (korki), nie mający poważnych stałych dochodów (w sensie że bez umowy o pracę na czas nieokreślony) skoro już omawiamy warunki studenckie.
                          • amandaas Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 23:33
                            A czy ja mówie od razu o kupowaniu mieszkania? Jest jeszcze wynajem, może nie indywidualnie, ale z drugą połówką czy z przyjaciółmi. Są opcje wynajmu pokoju w mieszkaniu studenckim itd. Skoro już omawiamy warunki studenckie. Wielu moich znajomych o ile nie dostali swojego mieszkania to mieszkają właśnie w mieszkaniach studenckich, ewentualnie w akademiku. Często nawet Ci którzy studiują w miescie z którego się wywodzą, z rozpoczęciem studiów wolą się wyprowadzić z domu rodzinnego. Wtedy mogą w pełni decydować i o sobie i o swoich pieniądzach.
                            • ofelia1982 Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 16:52
                              Jejku, ile w Was zawiści dziewczyny!
                              Jeżeli sytuacja mamy autorki jest w miare stabilna, to ja też nie rozumiem czemu miałaby od swojej córki pobierać opłaty za prąd..Inna sytuacja jeżeli ktoś pracuje, zarabia, wydaje na jakieś głupoty (typu markowe ciuchy i kosmetyki - znam takich) i się nie dokłada..Albo gdyby mam autorki miała małą pensję/rentę, większość wydawałaby na rachunki i opłaty, a potem biedowała..Jeżeli mają taką sytuację, że mogą póki co żyć sobie spokojnie, a mama nie czuje potrzeby dofinanoswania przez córkę - to w czym jest problem?
                              • amandaas Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 17:43
                                Nareszcie jakiś mądry głos w tej dżungli.
              • akacjax Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 15:00
                > Poza tym nie zapominajmy, że jest ustawowy obowiązek utrzymywania studiującej d
                > ziennie osoby do 26 roku życia przez rodziców.

                Kodeksowy obowiązek brzmi inaczej. Nie określa górnego wieku, ani sposobu uczenia się, studiowania, ba w zasadzie o tym nie wspomina.
                Alimenty zaocznym też przysługują, więcej, nawet niektórym pracującym.
              • mazel_tov Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 15:04
                > Poza tym nie zapominajmy, że jest ustawowy obowiązek utrzymywania studiującej d
                > ziennie osoby do 26 roku życia przez rodziców.


                Kiedy, ty dziewczyno, zmądrzejesz? Czekam już ponad rok i nadal powalasz mnie na kolana swoją roszczeniową postawą i brakiem realnej wiedzy o życiu.
                • green_sofia Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 15:17
                  Cóż, chyba już nie ma dla mnie nadziei ;D

                  Ja natomiast czekam, aż Ty zrozumiesz, że nie u wszystkich bieda piszczy i nie wszyscy rodzice mają czelność ciągnąć od dzieci pieniądze smile
                  • mazel_tov Re: budżet młodej osoby 25.10.10, 20:41
                    ojej, czyżbyś odpowiedziała nie z tego konta, z którego powinnaś? Ups.

              • alba.alba renty rodzinnej ciag dalszy 24.10.10, 16:08
                amandaas napisała:
                > Nie przy
                > szło Ci do głowy, że to iż dostaje świadczenia w postaci renty rodzinnej (co pó
                > ki co jest dywagacją bo autorka tego nie potwierdziła, ale jest to praktycznie
                > jedyna możliwa wersja) to oznacza że np. jedno z jej rodziców zmarło więc dodat
                > kowe świadczenia są rekompensatą finansową za pogorszenie się sytuacji życiowej
                > związanej z obecnością tylko jednej zarabiającej na rodzinę osoby (matki) i oc
                > zekiwanie, że dziewczyna te pieniądze da mamie na prąd jest przesadą?

                Przecież renta rodzinna to substytut pensji rodzica. I teoretycznie, i praktycznie, bo jej wysokość jest podobna. Jak rodzic żyje, to nie przeznacza całej swojej pensji wyłącznie na dziecko, tylko część wydaje na opłatę rachunków domowych (m.in. prądu) i jakąś część na siebie. Tak więc dziecko pobierające rentę rodzinną powinno jak najbardziej dokładać się do rachunków za prąd, z którego korzysta, bo pensja tego zmarłego rodzica też by na to była przeznaczana.

                • astrum-on-line Re: renty rodzinnej ciag dalszy 24.10.10, 17:16

                  > Przecież renta rodzinna to substytut pensji rodzica. I teoretycznie, i praktycz
                  > nie, bo jej wysokość jest podobna. Jak rodzic żyje, to nie przeznacza całej swo
                  > jej pensji wyłącznie na dziecko, tylko część wydaje na opłatę rachunków domowy
                  > ch (m.in. prądu) i jakąś część na siebie. Tak więc dziecko pobierające rentę ro
                  > dzinną powinno jak najbardziej dokładać się do rachunków za prąd, z którego kor
                  > zysta, bo pensja tego zmarłego rodzica też by na to była przeznaczana.


                  No właśnie. Nigdzie nie jest powiedziane, że renta rodzinna jest na zachcianki dziecka. A z tego co czytam na tym forum tak wynika...... Moim zdaniem jest czymś bardzo dziwnym, jeżeli dziecko z tych pieniędzy nie dokłada się do wspólnego budżetu. I to jest dla mnie zupełnie oczywiste. Zupełnie inna jest sytuacja dziecka, które studiuje dziennie i jest utrzymywane przez dwoje rodziców.
                • amandaas Re: renty rodzinnej ciag dalszy 24.10.10, 17:41
                  Wysokość renty jest równa wysokości pensji? No nie wiem o jakich rentach słyszałaś ale moja wynosi ok 1000zł, więc do pensji brakującego rodzica jej bardzo daleko.
                  • patatajowa Re: renty rodzinnej ciag dalszy 25.10.10, 22:33
                    amandaas napisała:
                    > Wysokość renty jest równa wysokości pensji? No nie wiem o jakich rentach słysza
                    > łaś ale moja wynosi ok 1000zł, więc do pensji brakującego rodzica jej bardzo da
                    > leko.
                    renta rodzinna przyznana dla 3 osób w ubiegłym miesiącu- na nowych zasadach-w kwocie 235 zł na osobę.
                    to tak dla zorientowania niektórych w temacie ile moze wynosic obecnie renta rodzinna.
                    • amandaas Re: renty rodzinnej ciag dalszy 26.10.10, 10:53
                      eh, żałosne. I co, po poście patatajowej, niektórzy nadal twierdzą, że renta jest zbliżona do wysokości pensji rodzica?
                    • alba.alba Re: renty rodzinnej ciag dalszy 31.10.10, 15:20
                      Wszystko zależy od liczby wypracowanych lat i wysokości zarobków.
                  • alba.alba Re: renty rodzinnej ciag dalszy 30.10.10, 22:51
                    Znam syna zwykłego hydraulika, który po jego śmierci dostaje obecnie 1600 zł.

                    10 lat temu (!) koleżanka dostała po ojcu rentę nadzwyczajną (bez wymaganej liczby wypracowanych lat) w wysokości 800 zł.
                    • re_ni73 Re: renty rodzinnej ciag dalszy 31.10.10, 15:59
                      Mojej kuzynki tata zmarł w wieku 27 lat,gdy miala 2 latka.Miał przepracowane 8 lat.Teraz ma niecale 600 zl renty rodzinnej ta kuzynka oczywiście.
                      • alba.alba Re: renty rodzinnej ciag dalszy 31.10.10, 21:02
                        re_ni73 napisała:

                        > Mojej kuzynki tata zmarł w wieku 27 lat,gdy miala 2 latka.Miał przepracowane 8
                        > lat.Teraz ma niecale 600 zl renty rodzinnej ta kuzynka oczywiście.

                        No to wyobraź sobie, ile dostanie dziecko rodzica zmarłego po 40-tce po co najmniej 20 latach pracy.
                        • amandaas Re: renty rodzinnej ciag dalszy 31.10.10, 21:28
                          No przecież wspomniałam powyżej- po 20 latach pracy- 1000zł. I to tylko dlatego, że renta nie jest podzielona wśród rodzeństwa a przyznana w całości tylko jednemu dziecku. Więc nie wiem skąd to przekonanie o niebotycznie wysokiej rencie rodzinnej
                    • patatajowa Re: renty rodzinnej ciag dalszy 01.11.10, 19:46
                      alba.alba napisała:
                      > Znam syna zwykłego hydraulika, który po jego śmierci dostaje obecnie 1600 zł.
                      > 10 lat temu (!) koleżanka dostała po ojcu rentę nadzwyczajną (bez wymaganej liczby wypracowanych lat) w wysokości 800 zł. >>
                      a jak dzieci mają pecha i ojciec umrze za młodo, a składki przy jego własnej działalnosci sa zawsze stałe-najniższe, to potem i renta nienadzwyczajna niestety sad
            • iza1973 Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 20:03
              cześć, nie wiem czemu wmawiasz dziewczynie, że "żeruje na swojej mamie". nie znasz jej sytuacji rodzinnej, a bardzo łatwo wyciągasz wnioski, i czepiasz się Bogu ducha winnej dziewczyny. ona tylko spytała w jaki sposób oszczędzać. nie prosiła nikogo o ocenę jej relacji z mamą i nie tłumaczyła się skąd ma pieniądze.
        • boecjusz Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 16:25
          Jeśli dziewczyna ma nadwyżkę finansową takich rozmiarów, to jest bardzo prawdopodobne, że jej rodzice dysponują jeszcze większą nadwyżką. Naprawdę nie wszędzie opłaty za prąd to jest temat do rozmowy.
          • lalka-on-line Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 21:04
            wszystko fajnie ale istnieje cos takiego jak przyzwoitosc ze dorosly czlowiek a mniemam ze student takowym jest,doklada sie do rzeczy z ktorych korzysta typu woda gaz prad jedzenie a nie uwaza za norme ze spada to na barki innych.
            w koncu w akademiku tez sie placi ,nie mowiac o wynajmowanych pokojach wiec nie ma co palic glupa ze mieszkajac u mamusi oplaty nagle nie istnieja.
            ale to juz kwestia bardziej przyzwoitosci niz nakazu oczywiscie w przypadku studenta,nie 30paro latka
            • amandaas Re: budżet młodej osoby 23.10.10, 21:50
              Dlatego lepiej już wziąć d... w troki i się wyprowadzić, bo dokładanie się do rodziców moim zdaniem jest sztuczną samodzielnością, bo niestety oddaje się kasę ale nie można dokonywać wyborów bo ciągle jest się u rodziców a nie u siebie.
              • lalka-on-line Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 00:31
                no tak,lepiej tak pokierowac swoim zyciem zeby nie siedziec wiecznie u rodzicow i nie odpalac im sumki-znam takich co 30 pare lat maja i w najlepsze tak zyja.troche lipa.
                ja mowie tylko o tym ze nawet jak to stan przejsciowy to troche glupio miec te 20 lat,uzywac wody pradu,jesc i nie poczuwac sie do jakiejkolwiek rekompensaty-w koncu w akademiku czy na wynajmie nikogo by nie obchodzilo ze dzidzius ma dopiero 19 czy 20 lat i jest studentem wiec powinien wszystko miec za friko ,najlepiej do ustawowego 26 roku zycia
                a potem rosna zyciowe kaleki roszczeniowo nastawione do zycia
                • amandaas Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 09:54
                  Troche zeszliśmy z tematu więc moża warto zakońćzyć tego małego oftopa smile
                  Dodam tylko, że tak jak ty nie rozumiesz jak można mieć 20 lat i sie nie dokładać tak ja nie rozumiem jak rodzic może wziąć pieniądze od 20 letniego dziecka (pomijamy trudne sytuacje życiowe). Wyprowadziłam się z domu idąc na studia więc nie wiem jak to jest, ale gdyby rodzice ode mnie jako dziennej studentki zażądali opłaty za prąd to naprawde wolałabym się wyprowadzić. Ale najpierw padłabym na zawał ze zdziwienia, bo akurat w mojej rodzinie jest taki zwyczaj, że bardzo pomaga sie studentom. Mimo że utrzymuję się bez comiesięcznych przelewów mamusi to rodzice wiecznie mi wciskaja jakieś pieniążki bo ("ty jakaś niedożywiona jesteś"). Jak będzie starsza i niedomagająca to ja jej to wszystko oddam z nawiązką. I kase i miłość.

                  Jak widać wszystko zależy od ludzi i zwyczajów.
                  Pozdrawiam.
                • kamila.stefanowicz Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 09:58
                  No wiesz normalni rodzice decydując się na dziecko zdają sobie sprawę, że temu dziecku trzeba dać jeść i płacić za zużyty przez niego prąd i wodę do czasu usamodzielnienia czyli zdobycia zawodu i znalezienia pracy. Nie każdy żyje w rodzinie dysfunkcyjnej gdzie 18-latek bez zawodu musi iść do pracy, bo rodzice są niewydolni wychowawczo i na chleb brakuje. Myślę, że masz trochę spaczony obraz świat.
                  • lalka-on-line Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 12:53
                    no wiesz,normalni rodzice ucza dziecka samodzielnosci od najmlodszych lat a nie hoduja rozmiekczone kaleki ktore potem wieszaja sie bo cos pojdzie nie po ich mysli.
                    pojechalas jak potluczona z ta dysfunkcyjnoscia i spaczony obraz to raczej ty masz-gratuluje srodowiska patologii w jakim sie obracasz widac i skad czerpiesz takie idiotyzmy-to ze jakis 18 latek idzie do pracy i sam zarabia na studia nie jest przejawem dysfunkcyjnosci ,kobieto,na boga.ani nie swiadczy o niewydolnosci rodzicow,po prostu nie kazdy rodzic ma mozliwosci zapewnic dziecku start ,co nie czyni z niego od razu patologii.sa ludzie malo przebojowi,niewyksztalceni ,ktorzy maja dzieci i co,maja sie powiesic.
                    ty przepraszam z solorzow czy kulczykow pochodzisz


                    A teraz o mnie-mam 24 lata,pochodze nieskromnie z zamoznej rodziny,ojciec od lat firme prowadzi a matka ma kancelarie,i jestem jedynaczka.obracalam sie od zawsze w srodowisku tzw bananowej mlodziezy ktorej nic nie brakowalo-i sory ale wsrod nas nie pracowaly moze jakies 2 osoby na spora grupe,i to juz w liceum-reszta chciala mimo ze nie musieli-bo fajnie jest miec SWOJE mimo ze matka moze ci dac na zawolanie.oplaty nieraz tez zrobilam drobne,honorowo po prostu,ale nie kazdy musi miec honor.
                    a tak btw skoro normalni wg ciebie rodzice maja obowiazek utrzymywac dorosle dziecko poki nie znajdzie pracy i sie usamodzielni to gratuluje-a jak takie dziecko ukonczy studia i dalej biedne niesamodzielne i sie tak bedzie bujac do 40 co wcale nie jest takie rzadkie ostatnio jak sie fora poczyta rozne to super,nie.

                    szkoda slow.
                    • alba.alba Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 16:44
                      lalka-on-line napisała:
                      > A teraz o mnie-mam 24 lata,pochodze nieskromnie z zamoznej rodziny,ojciec od la
                      > t firme prowadzi a matka ma kancelarie,i jestem jedynaczka.obracalam sie od zaw
                      > sze w srodowisku tzw bananowej mlodziezy ktorej nic nie brakowalo-i sory ale ws
                      > rod nas nie pracowaly moze jakies 2 osoby na spora grupe,i to juz w liceum-resz
                      > ta chciala mimo ze nie musieli-bo fajnie jest miec SWOJE mimo ze matka moze ci
                      > dac na zawolanie.

                      A ta 'bananowa młodzież" to gdzie pracowała? Pewnie od razu w biurze (jeszcze bez matury), a nie w McDonaldzie, jak ich koledzy bez ustosunkowanych rodziców. I pewnie nawet cv nie musieli wysyłać, bo ojciec/matka zadzwonił do kogo trzeba i praca dla dziecka była już od następnego dnia.
                      • lalka-on-line Re: budżet młodej osoby [ alba] 24.10.10, 17:38
                        zalosne.zapomnialam oczywiscie dodac ze tatus na gwizdniecie nie zalatwial im posady menadzera.
                        wyobraz sobie ze trafilam na grupe ludzi AMBITNYCH ale tu to slowo nic nie znaczy,tu przesiaduja wieczne dzidziusie roszczeniowo nastawione do calego swiata.
                        otoz nie mc donalds akurat ale opieka nad dzieckiem,korki,sezonowe prace latem[to w liceum]a potem np w sklepie
                        ale leiej od razu zalozyc czyjes leserstwo-jak juz dorabial to pewnie u tatusia,zal pl
                    • kamila.stefanowicz Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 22:09
                      Nie wiem w jakiej patologii Ty się obracasz, ale wśród moich znajomych i rodziny jest tak jak napisałam wyżej - rodzice utrzymują dzieci do końca studiów, a potem te dzieci się szybko usamodzielniają - może dlatego, że mogli się uczyć przez cały czas a nie pokrywać rachunki rodziców. Generalnie większość moich znajomych pracowała, ale w wakacje i pieniążki przeznaczała raczej na swoje przyjemności.
                      Rodzice Ci walizki wystawili za drzwi po skończeniu 18-stki i masz jakieś kompleksy??? Nie rozumiesz, że dla niektórych rodziców jest bardzo ważne, aby zapewnić dziecku dobry start w dorosłość - mówię tu o wykształceniu. I nie wszyscy rodzice muszą głodować czy pracować na 3 zmiany, żeby to dzieciom zapewnić. I nie nazwałabym tego żerowaniem na rodzicach tylko normalną koleją rzeczy.
                      • lalka-on-line Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 22:52
                        kobiecino,bo inaczej nie moge,czytasz w ogole posty-napisalam o sobie wyraznie,gdzie tam jest o glodujacych rodzicach itp nie ekscytuj sie i pocwicz czytanie ze zrozumieniem bo w patologii w jakiej sie obracasz to chyba podstawowka jest szczytem mozliwosci.
                        jeszcze raz lopatologicznie,z dedykacja dla twojego IQ pelargonii-mi rodzice niczego nie wystawiali bo nie musieli-maja kasy wystarczajaco bez glodowania ale ja mam sama honor i ambicje czego brakuje pasozytom twojego pokroju-ktorzy ze studiow robia zaslone dymna na dlugie lata pasozytowania-widocznie bylas malo inteligentna bo mi czasu starczylo i na studia i na dorabianie zeby miec wlasny pieniadz chociaz wystarczyloby zastukac do pokoju tatusia i poprosic o pare setek na drobne wydatki.
                        nikt mi nie kazal dokladac sie do rachunkow ale sama zle sie czulam ze uzywam duzo pradu i wody np i czasem bylo mi przyjemnie cos zaplacic i zaskoczyc ich,chociaz mieli na to pieniadze-moja nauka na tym nie cierpiala no ale jak ktos jest malo kumaty to musi non stop zakuwac ,jasne.
                        a pozatym nie podniecaj sie tak tymi studiami-widze ze dla ciebie to jakis straszny awans spoleczny,ze ktos studiuje,lol.
                        w rodzinach gdzie wszyscy maja wyzsze a wrecz norma jest miec cos wiecej bo mgr na nikim nie robi wrazenia-nikt tak nie przezywa jak ty-to jest typowe dla rodzin gdzie wszyscy z zawodowka i nagle pol wsi sie\sklada zeby wymeczyl tego magistra a potem feta na calego.
                        lol .
                        i jak dla mnie eot dyskusji z toba
                        • kamila.stefanowicz Re: budżet młodej osoby 25.10.10, 13:09
                          poziom dyskusji z Tobą jest żenujący; nie wiem co możesz sobie dopisać przed nazwiskiem ale brakuje Ci z pewnością podstaw kultury osobistej, współczucia
                      • mazel_tov Re: budżet młodej osoby 25.10.10, 07:27
                        patologia?!!!

                        O matko. idź na polskie uczelnie i pogadaj z ludźmi, 90% to właśnie ta twoja patologia.
              • alba.alba Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 16:32
                amandaas napisała:

                > Dlatego lepiej już wziąć d... w troki i się wyprowadzić, bo dokładanie się do r
                > odziców moim zdaniem jest sztuczną samodzielnością, bo niestety oddaje się kasę
                > ale nie można dokonywać wyborów bo ciągle jest się u rodziców a nie u siebie.

                Nie rozumiem. Przecież zawsze mieszkając z innymi osobami (obojętnie jakimi) jest się w jakiś sposób ograniczonym i zmuszonym do kompromisów. Jak mieszkasz ze współlokatorami, to musisz z nimi uzgadniać wiele rzeczy, m.im. czas korzystania z łazienki. Jak mieszkasz z mężem, nawet jako pełnoprawny współwłaściciel mieszkania, a tym bardziej jako żona mieszkająca w domu męża, to też musisz z nim uzgadniać, np. kolor ścian przedpokoju. Zresztą - prawdę mówiąc - niejeden rodzic daje większą swobodę niż małżonek limitujący żonie wydatki na kosmetyki czy żona limitująca mężowi wyjścia na piwo czy blokująca strony xxx na kompiewink
                • amandaas Re: budżet młodej osoby 24.10.10, 17:46
                  Szczerze mówiąc mam inne zdanie na ten temat. Mieszkając ze współlokatorami bądź z drugą połówką, wszyscy mają równe prawa więc mogą mieć podobne roszczenia względem siebie. Natomiast w dom rodzinnym między rodzicem a studentem taka równość rzadko występuje. Rodzicowi ciężko jest wyjść z roli opiekuna i ciężko porzucić postawę niejako wyższosci (niekoniecznie w złym tego słowa znaczeniu) wobec dziecka. I nawet dokładanie się do opłat za prąd nie jest w stanie zmienić psychologicznych stosunków między mieszkańcami.
                  • alba.alba Re: budżet młodej osoby 30.10.10, 23:07
                    amandaas napisała:

                    > Szczerze mówiąc mam inne zdanie na ten temat. Mieszkając ze współlokatorami bąd
                    > ź z drugą połówką, wszyscy mają równe prawa więc mogą mieć podobne roszczenia w
                    > zględem siebie. Natomiast w dom rodzinnym między rodzicem a studentem taka równ
                    > ość rzadko występuje. Rodzicowi ciężko jest wyjść z roli opiekuna i ciężko porz
                    > ucić postawę niejako wyższosci (niekoniecznie w złym tego słowa znaczeniu) wobe
                    > c dziecka.

                    Trudno mi sobie wyobrazić, by rodzic coś nakazywał dorosłemu dziecku (np. wracać o 20 do domu) albo zakazywał (np. oglądać telewizji). Za to w rzekomo partnerskich małżeństwach widzę ich pełno: wracaj zaraz po pracy do domu, bo trzeba z dzieckiem odrobić lekcje; nie jedź na szkolenie, bo będę zazdrosny; nie kupuj tej bluzki, bo nie starczy na ratę kredytu itd. Własna rodzina to większy kaganiec niż mieszkanie z rodzicami.
                    • alba.alba Re: budżet młodej osoby 30.10.10, 23:09
                      Oczywiście najlepiej mieszkać samemu, ale z dwojga złego lepsi rodzice niż pseudoniezależność w małżeństwie z dzieckiem i kredytem na karkuwink
                      • amandaas Re: budżet młodej osoby 30.10.10, 23:26
                        A co powiesz o rodzicach, którzy nie pozwalają zaprosić gości do domu, nie pozwalają nocować chłopakowi, nie pozwalają zrobić imprezy "bo to ich dom"? Z finansami jest podobnie, mam koleżanki mieszkające z rodzicami, które wracając z zakupów muszą chować torby po kątach bo rodzice się wściekną, że "niewłaściwie wydają swoje kieszonkowe". Z małżonkiem się jest mimo wszystko na tym samym poziomie, a rodzic zawsze patrzy z piedestału rodzica. Co niestety czasem bywa upokarzające dla dorosłego dziecka (wieczne dyktowanie zasad przez rodziców)

                        Ja się wyniosłam i chwalę sobie niezmiernie. Nie dość, żem niezależna i robie co chce, (gości mam kiedy chce w wannie leże ile chce, a jak mi sie garów nie chce zmywać to zmywam nastepnego dnia rano i nikt nie miauczy, że jest syf smile) to jeszcze relacje z rodzicami o niebo lepsze i zdrowsze (powiedziałabym, że z nowych relacji korzyści czerpią obie strony)
                        • alba.alba Re: budżet młodej osoby 31.10.10, 20:59
                          amandaas napisała:

                          > A co powiesz o rodzicach, którzy nie pozwalają zaprosić gości do domu, nie pozw
                          > alają nocować chłopakowi

                          To może być nawet okazja do zastanowienia się, dlaczego ów chłopak nie odpowiada rodzicom i być może uchroni je w przyszłości przed błędną decyzją małżeńską. Rodzice - jakby nie było - mają większe doświadczenie życiowe niż dwudziestolatka.

                          > nie pozwalają zrobić imprezy "bo to ich dom"

                          Mieszkając w bloku też za bardzo nie poimprezujesz, z uwagi na metraż i ciszę nocną. Na szczęście są na mieście odpowiednie lokale do tego celu przeznaczone (o różnym standardzie, więc i dla biedaka coś się znajdzie).

                          > Z finan
                          > sami jest podobnie, mam koleżanki mieszkające z rodzicami, które wracając z zak
                          > upów muszą chować torby po kątach bo rodzice się wściekną, że "niewłaściwie wyd
                          > ają swoje kieszonkowe".

                          Jak zakupy są za kieszonkowe, to mają pełne prawo. Nie sądzę jednak, by rodzice zabraniali np. trzydziestoletniej córce kupić sobie bluzki za własne pieniądze, tym bardziej że na modzie i cenach się pewnie nie znają. Nie muszą wiedzieć, że na Diora wydała wszystkie swoje oszczędnościwink To już prędzej potencjalny mąż by się dąsał: "Znowu nowa bluzka Vero Moda, a za co kupimy pampersy?!"
      • odzywka000 Re: budżet młodej osoby 25.10.10, 20:46
        nunia01 napisała:

        > Odkładać z kilku powodów:
        > - łatwo się przyzwyczaić, że się ma kasę na 'swoje' wydatki i później jak do ty
        > ch wydatków dochodzą opłaty, rachunki, wydatki na życie, to jest nieprzyjemnie
        > jak się okazuje, że nie da się już tyle wydawać bez zastanowienia;\\

        o totototo!!
    • pio1303 A mnie ciekawi 24.10.10, 17:50
      że ta dziewczyna w sumie niewiele o sobie napisała.
      Od dwóch dni jest zamieszanie a ona nie próbuje nawet sprostować niektórych osądów. Jakieś to dziwne. Ja to bym była bardzo ciekawa jakie rady dostałam i na pewno jeszcze bym się wypowiedziała.
      No ale to może ja dziwna jestem smile
      • nunia01 Re: A mnie ciekawi 24.10.10, 20:43
        Może nie chce się tłumaczyć, albo się przestraszyła nagonki - pytała co zrobić z kasą a usłyszała, że wykorzystuje rodziców.
        Ja z pierwszego wpisu zrozumiałam, że wydaje na bilety, coś tam jeszcze i na ubrania do 150 PLN - czyli, że sama sobie opłaca transport, zachcianki i cuchy a w domu ma 'miskę' i mieszkanie.

        Ja tak mieszkałam z rodzicami będąc studentka dzienną i się nie dokładałam. Wraz ze wzrostem dochodów wzrastała część pokrywanych przeze mnie wydatków. Książki, xero, ciuchy, wyjście 'na miasto', wyjazd na wakacje. Ale rodzice nie widzieli powodu żebym płaciła część rachunków czy za jedzenie. Hotel to nie byłsmile Jak gotowałam to dla wszystkich, jak prałam to też wszystko, jak sprzątałam to też nie tylko swoje biurko. Co więcej kupowane przeze mnie jedzenie czasami było problemem - tata się wkurzał, że mam jakieś fanaberie i coś kupuję zamiast zjeść przewidzianą na mnie porcjęsmile Dzięki temu, odkładając nadwyżki, mogłam sfinansować sobie studia podyplomowe i różne inne rzeczy na dobry początek samodzielności.
        Teraz zdarza mi się pomagać rodzicom i nie oczekuję od nich materialnego wsparcia.
        Ciekawe ile z tych święcie oburzonych dostaje od rodziców wsparcie materialne?
        • odzywka000 Re: A mnie ciekawi 25.10.10, 20:37
          Mdli mnie od twierdzeń o wykorzystywaniu rodziców.
          Jestem na ich utrzymaniu, uczę się, wiec chyba normalne jest ze nie place. Wszystkim, którzy płacą ogromne współczuję - maja padlinę, a nie rodziców. A i jestem grubo po 20, a ostatnio wykłócam się z mamą o sponsorowanie mi wyjazdu do Paryża, niezłe nie?

          Co do tematu:
          myślałam o lokatach, ale ten etap przechodziłam i niewiele na tym zarabiam. Tak jak ktoś napisał, chce sobie kupić mieszkanie/dołożyć sie do meiskzania.
          Kusi mnie czasem, zeby pobawić sie w akcje, albo bardziej asekuracyjnie wybrać jakis fundusz, ale boje sie strat..
          • mazel_tov Re: A mnie ciekawi 25.10.10, 20:51
            -Wszystkim, którzy płacą ogromne współczuję - maja padlinę, a nie rodziców. A i jestem grubo po 20, a ostatnio wykłócam się z mamą o sponsorowanie mi wyjazdu do Paryża, niezłe nie? - najpierw ci powiem, że jesteś bezczelna i głupia. chcą, niech wycinają. w dupie mam netykietę.

            A teraz podzielę się z tobą doświadczeniem.

            Parę lat temu, kiedy studiowałam, mieszkałam kątem u babci. Mamy mojej mamy. Dziadkowie na brak kasy nie narzekali, ale bogaci nie byli. Ja pracowałam i studiowałam. Zarabiałam średnio 1000zl miesięcznie. Z tych pieniędzy płaciłam własnej babci za możliwość mieszkania w malutkim pokoiku 250zł plus rachunek za internet i telefon. Jadłam na mieście, bardzo mało w domu. I też się wkurzałam, bo uważałam, że babcia ma 2 wnuczki i powinna nie robić siary. Ale płaciłam. Jak nie miałam, to nie, bo babcia tyranem nie była. W kazdym razie, podejście na zasadzie "jestem dzieckiem, nie muszę, ustawowy obowiązek itd." doprowadza mnie do wymiotów, bo nic ci się nie nalezy. W pewnym momencie to jest dobra wola twojej mamy, że ci daje i wystawia rachunku. Ustawowy obowiązek? Wytocz sprawę w sądzie, skoro tak dobrze znasz swoje prawa.

            Ja się bardzo cieszę, że pokolenie '88+ jest takie pyskate, dzięki temu mam kogo temperować w pracy. O ile w ogóle was do niej przyjmę.
            • amandaas Re: A mnie ciekawi 26.10.10, 10:47
              Uśmiałam się jak dawno;D
              Krótko, bo już mnie nudzi ta dyskusja:

              Po pierwsze to nie jest żadna dobra wola rodziców, że utrzymują swoje dziecko. Zrobili je, zdecydowali się wychować to niech ponoszą konsekwencje. Na świat się nikt nie pchał.
              Że rodzice na ogół kochają swoje dzieci i chcą dla nich jak najlepiej, także finansowo, to już inna kwestia która społecznie, na szczęście, przykrywa powyższy fakt.

              Co do mieszkania u babci- wyjeżdżając na studia, mieszkanie miałam w generalnym remoncie i też miałam możliwość mieszkać przez pare miesięcy u cioci, która absolutnie nie chciała ode mnie pieniędzy. Nie wyobrażałam sobie ani mieszkania u cioci za darmo (bo zbyt bogata nie była), ani płacenia jej za pokój (bo rodzina od siebie pieniędzy nie bierze, tak samo jak lekarz do drugiego lekarza pójdzie na wizyte i też zazwyczaj nie żąda się od niego opłaty), więc wolałam przemęczyć się kilka miesięcy na stancji. Dla mnie gorzej finansowo, lepiej dla mojego sumienia. Natomiast mieszkanie u babci w innym mieście za opłatą a płacenie za mieszkanie w domu rodzinnym to dwie inne kwestie.

              Ps. Jak dobrze, że ktoś taki jak Ty może mnie w nos pocałować i do żadnej pracy przyjmować mnie nie będzie.
              • mazel_tov Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 07:45
                tego amandass na szczęscie do końca nie wiesz, kto tu kogo może w nos pocałować.

                Płacenie rodzinie za mieszkanie prawidłowo powinno być określane mianem dokładania się do wspólnego gara. Jeżeli dziecko ma lat 20+, zarabia itd. może po prostu pomóc rodzicom, jeżeli jest taka potrzeba. Traktowanie ich jako bezpłatnego lokum i restauracji jest zwyczajnie nie fajne. Część z Was, drogie cudowne dzieci, jest efektem wpadki i strachu przed skrobanką, także nie szczekałabym tak dookoła o cudzie narodzin i obowiązkach ustawowych. Bo nie wiem na ile znasz polskie prawo, ale rodzic też ma możliwość ubiegać się o alimenty od swojego dziecka. Bo przecież je wychował i z głodu po drodze nie zdechło. Chcesz wejść na taki poziom argumentów? Nie ma w tobie za grosz realnego podejścia czy po prostu lubisz pisać brednie na forum?

                • re_ni73 Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 09:42

                  Ostro,dobitnie i na temat.Drażnią mnie poglądy kiedy dziecko myśli że ma prawo zyć na koszt rodziców w nieskończonośc.Ale pacząc z doświadczenia roczniki lat 90 to straszny rocznik.Uważają(w wiekszości),że wszystko im się należy,pracować nie muszą bo rodzice i tak dadzą.
                  • reni_78 Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 11:04

                    > pracować nie muszą bo rodzice i tak dadzą.

                    niestety, to nie tylko roczniki 90te...
                    choć znam kilka bardzo kreatywnych osób 90+ : )
                    znam ludzi +/- 30, którzy są tak wychowani i nauczeni - nie idź do pracy, bo sobie cv popsujesz, mnie stać na Twoje utrzymanie... /np. sezonowa/wakacyjna praca przy taśmie czy wyjazd work&travel jako pokojówka, weekendowa jako barman czy dorywcza jako hostessa/ - przeciąga się, przeciąga, i przeciąga... końca nie widać...
                    są koło 30tki i nadal sobie cv 'nie psują', a aspiracje coraz większe...

                    moim zdaniem to jest kwestia wychowania
                    i nacisk na 'papier', a nie umiejętności
                    dziś Panu Technikowi nikt się w pas nie kłania, dziś nazywa się go 'gówniarzem prosto po szkole', Pan Magister nie dostaje wraz z dyplomem przydziału czy nakazu 'z urzędu' na konkretne stanowisko Kierownika/Dyrektora, bo choć takie stanowiska się mocno rozmnożyły, to 'magistry' jeszcze bardziej...
                    większość rodziców 50-60rocznik nadal tkwi w swej młodości - a dzieciom to pasuje, bo są KIMŚ na papierze - no, chyba, że się jakaś 'czarna owca' trafiła, która musiała po swojemu rzucić się w wir czasów w których żyje, przejawiła zainteresowanie umiejętnościami i obaliła 'mit praktykanta'...
                    • fruzia01 Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 14:54
                      ale dlaczego wy wszystko sprowadzacie do pieniędzy?

                      19latek nie pracuje, studiuje, pierze,sprząta,wynosi śmieci,obiad wszystkim ugotuje,myje auto ale kasy rodzicielom za rachunki nie daje - to pasożyt, trzeba dać mu kopa w 4 litery i z domu wynocha, niech się usamodzielnia?
                      a jeśli mąż co miesiąc przynosi 5cyfrową pensję do domu a żona zajmuje się domem, pierze, sprząta, gotuje to też jej kopa i za drzwi?
                      a jeśli ten 19latek korepetycjami dorobi sobie 300pln w miesiącu to zamiast dziewczynę do kina zaprosić ma rachunki rodzicom opłacać? za prąd najpierw czy za wodę? (mogłabym tą ironię pociągnąć długo, ale po co, czujecie chyba co chcę powiedzieć)

                      rozumiem sytuacje, gdy rodzinie naprawdę pieniędzy brakuje, jest ciężko przeżyć od pierwszego do pierwszego -> miłość, a przynajmniej przyzwoitość nakazuje nie obciążać rodziców lecz usamodzielnić się finansowo, wesprzeć ich
                      rozumiem sytuacje patologiczne, gdy rodzice niepracującemu wiecznemu studentowi (5 kierunków zaczętych, licencjatu nadal brak) sponsorują każdą zachciankę -> kopnąć gdzie trzeba, niech się uczy, że życie to nie bajka
                      ale pomiędzy tymi dwiema skrajnościami jest jeszcze cała masa zwyczajnych sytuacji, gdzie rodziców stać na utrzymanie dziecka, jego studia nie są traktowane jak dziwaczna zachcianka i oni mogą zapewnić mu dodatkowe 5-6 lat spokojnego zdobywania wykształcenia w dowolnie wybranym kierunku; a dziecko przy tym nie żąda kieszonkowego na narty w Kanadzie i ciuchy od - parafrazuję - "mitycznego diora"

                      zresztą - gdzie wy byście chciały postawić granicę samodzielności? pełnoletność? (w marcu kończysz 18 lat, walizki spakowane,to nic że za 2 miesiące matura) 16lat? ukończenie gimnazjum? czy jeszcze wcześniej? (kilkuletnie Cyganiątka żebrzą na ulicach, pieniążki oddają tatusiowi)... znowu ironizuję... nie ma jasno określonej granicy na samodzielność, czemu więc uparcie niepracującego studenta nazywacie pasożytem?


                      • re_ni73 Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 16:38
                        fruzia01 napisała

                        19latek nie pracuje, studiuje, pierze,sprząta,wynosi śmieci,obiad wszystkim ugo
                        > tuje,myje auto ale kasy rodzicielom za rachunki nie daje - to pasożyt, trzeba d
                        > ać mu kopa w 4 litery i z domu wynocha, niech się usamodzielnia?

                        Nie w tym sensie zrozumiałaś.Jakoś moj syn ma znajomych,to co oni mówią to poprostu jest chore.W domu nic nie robią bo mama zrobi.Na doładowanie komórki i tak matka da,ostatnio taki jeden delikwent mi powiedział,tu cytuje,,Robiła by pani za 1500 zl? Dobrze ,że nie mam rodziny bo w życiu bym jej nie utrzymał" Kiedy mu mówie chłopak dopiero zaczynasz,dopiero pracujesz 4 miesiące,za dwa miesące umowa ci się konczy może podwyżke dostaniesz.Zawsze możesz dopracować".Skrzywił się tylko.Drugi pracował za 1600,w kontroli,klikał tylko na kompie.Zwolnił się bo mu godziny nie pasowały,pracował od 8-16.Po drugie mało zarabia i nie ma przez te godziny możliwości dorobienia.Matka samych wychowywała bo ojciec im zmarł jak byl mały.Nic nie dokłada ani on ani rodzeństwo do budżetu.Matka sama haruje na trójke dzieci oraz 2 zięciów i rachunki,by ich wyżywić.I nie ma 3 tyś zlotych,ale nie czują potrzeby placić za wyżywienie lub sami sobie gotować. Może teraz troche pozytywnie matka trzeciego nie pracuje i nigdy nie pracowała.Pracuje,pomaga mamie wziął kupił matce pralke by nie prała we frani.Zaczynał prace od 950 zł.
                        Napisałam w wiekszości bo tych negatywnych przypadków się więcej spotyka.
                        Ja wiem jedno,mój syn w następnym roku 18 ,jak będzie możliwość to w wakacje pojdzie do pracy,niestety musi i będzie musiał się dołożyć do budżetu chociaż minimalnie.Tak dla zasady,by wiedział co to praca za grosze i jeszcze płacenie rachunków.Nie wiem czy dobrze zrobie ale wiem że tak trzeba.
                      • lalka-on-line Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 20:38
                        od 19 latka bym nie zadala ale od 24-25latka do cholery tak.
                        dzis mozna studiowac w roznym wieku i sie zaslaniac tym jak tarcza-kiedy odetna pepowinki i zrozumieja ze zycie nie konczy sie przy mamusinej spodnicy-jak beda miec 40 czy co.
                        a potem sie czyta o doopowatych 30paro latkach,przy mamusi,co to nigdy sobie normalnie zycia nie uloza.
                        przyklad z zona jest bez sensu-to jest uklad miedzy dwojgiem rownorzednych partnerow,doroslych ludzi,z ktorych jedno PRACUJE w firmie a drugie PRACUJE w domu i jesli ich na to stac to szczesc boze.
                        a nie utrzymywanie i opieranie doroslych ludzi ktorzy maja status nietykalnych bo studiuja.
                        a granica samodzielnosci-idzie na studia,w trakcie,w miare mozliwosci wdraza sie w dorosle zycie dorabiajac sobie ,po studiach oczekuje samodzielnych decyzji-podejmuje prace,wyprowadzam sie,lub jeszcze jakis czas zostaje ale na zasadach zdrowych-dokladam sie do rachunkow itp
                        i przede wszystkim plan na zycie-wtedy moge pomoc-a nie wieczne przesiadywanie u mamusi za piecem,boze uchowaj od takich kalek
                        • amandaas Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 20:55
                          A widzisz różnicę między 20latkiem na 2 roku studiów, a 25 latkiem zazwyczaj po studiach?
                          Bo z tym 25latkiem to sie zgadzam, tyle że w trakcie całej dyskusjii nie zostało to sprecyzowane, a dla mnie (vide pytanie) to spora różnica- studiować, a być pracującym dzieckiem po studiach które siedzi mamusi na głowie.
                        • amandaas Re: A mnie ciekawi 29.10.10, 01:05
                          Przeczytałam to co napisałaś jeszcze raz, szczególnie o planie na życie i możliwości pomocy w takiej sytuacji. Na miłość boską, nie mogłaś napisać tego od razu? Ja osobiście założyłam, że nie dyskutujemy tutaj o patologii czyli o synusiu na 3 rozpoczętych kierunach na wydziale Żwirka i Muchomorka, tylko o normalnym studencie, który dąży do czegoś, rozwija się, uczy języków w trakcie, robi praktyki zawodowe na studiach i buduje sobie jako takie finanse po to aby po studiach być samodzielnym, samowystarczalnym i móc objąć rodziców opieką w razie potrzeby. Dla mnie to jest student- po to zdobywa wiedze, żeby procentowała. Nie sądziłam, że dyskutujemy o patologii ;D
                          Wniosek z tego, że cała kłótnia jest o kant d*** rozbićtongue_out

                          POzdrawiam i dobranoc smile
                        • re_ni73 Re: A mnie ciekawi 29.10.10, 07:58
                          Ja niestety będe zmuszona,już nie chodzi o finanse.Bardziej chcialabym mu tą kwote odłożyć,kiedyś oddać jak będzie bardzo potrzebował.Moj nastolatek ostatnio bardzo się rozchulał.To co pozarabiał wszystko przepuścił na duperela. Zapomniał chyba co to oszczędność,więc jak pójdzie do pracy i będzie musiał dać,pozniej gdy będzie potrzebowal gotowki to ją dostanie.Nie omieszkam mu wspomnieć że to jego ciężko zarobione.Znajac życie napewno taka rezerwa finansowa mu się przyda. Pomysl zaczerpnięty od znajomej,brała od córki i syna tak część zarobioną i odkladala.Pózniej pieniądze były w sam raz gdy córka niespodziewanie zaszla w ciaże, a synowi zbiera dalej chociaż ma już 22 lata.Myśli o slubie i kupnie mieszkania.Będzie mile zaskoczony gdy dostanie pokazną sumke wlasnych pieniędzy.Czasami taki patent się sprawdza ale czy sprawdzi się w moim przypadku czas pokaże.
                          • fruzia01 Re: A mnie ciekawi 29.10.10, 10:35
                            wiesz reni, nie wiem czy to dobry pomysł...
                            ja z tych młodszych forumek 80+; może to i roszczeniowe, ale skoro JA zarabiam pieniądze to JA je wydaję na co JA chcę; i poczułabym się bardzo przykro, gdyby moja mama zabierała mi moją kasę na swoje konto (bo chyba nie do skarpety?); tak samo jakby mi powiedziała że jestem tępą smarkatą idiotką
                            rozumiem twoje dobre intencje, chcesz chronić dzieci przed ich własną głupotą, ale tak sobie myślę, że ty cenisz wartość pieniądza, bo doświadczyłaś na własnej skórze jak to jest gdy go brakuje; może lepiej pozwolić dzieciakom żeby też tego doświadczyły,skoro teoretyczne nauki o oszczędzaniu idą w las? praktyczna lekcja życia, na pewno zapamiętają dłużej....
                            • re_ni73 Re: A mnie ciekawi 29.10.10, 16:31
                              fruzia01 napisała

                              może lepiej pozwolić dzieciakom żeby też t
                              > ego doświadczyły,skoro teoretyczne nauki o oszczędzaniu idą w las? praktyczna l
                              > ekcja życia, na pewno zapamiętają dłużej....

                              Dalaś mi dużo do myślenia.Czasami czlowiek chce dobrze i przedobrzy.Może spowodowane jest to tym że niewiele moge na dzień dzisiejszy pomóc swoim dzieciom.Może az za bardzo znam wartość pieniądza i jak cieżko jest go zdobyć a zatrzymać jeszcze trudniej.I najzupelniej w świecie byloby mi żal by rozpuścili na dziadostwa(a moze w moim tylko mniemaniu są to dziadostwa,a dla niego coś ważnego).Wiem jedno ciężko być dobrym i mądrym rodzicem.
                          • alba.alba Re: A mnie ciekawi 31.10.10, 20:42
                            Pogratuluj znajomej umiejętności wychowawczych, nie nauczyła dzieci ani oszczędzania, ani antykoncepcji... To ja już bym wolała mieć dziecko niepracujące, ale takie, które nie jest rozrzutne i potrafi odpowiedzialnie planować swoją prokreację.
                        • alba.alba Re: A mnie ciekawi 31.10.10, 20:37
                          lalka-on-line napisała:
                          > przyklad z zona jest bez sensu-to jest uklad miedzy dwojgiem rownorzednych part
                          > nerow,doroslych ludzi,z ktorych jedno PRACUJE w firmie a drugie PRACUJE w domu
                          > i jesli ich na to stac to szczesc boze

                          Zauważ jednak, że często jest tak, że ten układ przestaje którejś ze stron pasować, i wtedy ta wiecznie niepracująca pani po 40 z utrzymania męża przechodzi na utrzymanie państwa, bo bez doświadczenia zawodowego pracy nie może znaleźć w tym wieku. Widoków na emeryturę też nie ma. Alimenty od byłego męża przysługują wtedy, gdy sąd orzeknie o jego winie (co nie jest łatwe) i tylko przez 5 lat.

                          Z dwojga złego większą bezmyślnością jest pozostawanie na utrzymaniu męża, bo życie pokazuje, że takie małżeńskie układy boleśnie się kończą.
                          • lalka-on-line Re: A mnie ciekawi 31.10.10, 21:43
                            no,to juz insza innosc ;p,taki uklad jest bardzo ryzykowny dla kobiety ,z reguly panu sie odechciewa vel znajduje mlodszy model i kobieta z reka w nocniku laduje.chyba ze byla na tyle sprytna zeby sie przez te lata zabezpieczyc na taki wypadek.

                            ja bym sie na taka zaleznosc od kogos nigdy nie pisala,no ale wiele sie pisze,niektore nawet niezle na tym wychodza.
                            a przyklad tyczyl sie jedynie tego,ze jesli oboje sie godza na takie cos to jest to normalniejsze od wiszenia doroslych dzieci na rodzicach
                            • alba.alba Re: A mnie ciekawi 07.11.10, 21:39
                              lalka-on-line napisała:
                              > a przyklad tyczyl sie jedynie tego,ze jesli oboje sie godza na takie cos to jes
                              > t to normalniejsze od wiszenia doroslych dzieci na rodzicach

                              A jak rodzice i dorosłe dzieci się na to godzą, to jest O.K.? Dlaczego zakładasz, że tylko małżonkowie mogą się godzić?

                              Tak na marginesie, to w praktyce po czasie tego rzekomego "godzenia się" więcej jest sporów (w tym sądowych) między małżonkami niż między rodzicami a dziećmi. Rzadko kiedy rodzic stawia swoje dziecko przed sąd z tytułu odwołania darowizny (lub go wydziedzicza), a małżonkowie często toczą ze sobą zacięte finansowe rozliczenia rozwodowe.
                  • lalka-on-line Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 20:20
                    roczniki 90 to raczej nie autorka bo pisze ze ma grubo po 2o tce,wiec raczej roczniki 80 pare,nie zmienia to faktu jak dorosla baba moze byc tak glupia i roszczeniowa,ale mysle ze zycie ja zweryfikuje
                • amandaas Re: A mnie ciekawi 28.10.10, 14:11
                  Po pierwsze zastanów się zanim nazwiesz kogoś "wpadką ze strachu przed skrobanką" bo nie wiesz czy nie doprowadzisz kogoś tym zdaniem do załamania nerwowego i czy sama przypadkiem nie jesteś "nie do końca chcianym dzieckiem". Mocno przesadziłaś Mazel. Bardzo mocno. Nie spodziewałam się takiego tekstu po kobiecie.

                  Wracając do sedna tematu- gdybyś przeczytała wszytskie moje odpowiedzi to znalazłabyś zdanie, iż za pare/parenaście lat oddam mamie wszystko to co włożyła we mnie- i miłość i opiekę i pieniądze.

                  Po drugie, nie mieszkam z rodzicami, nie utrzymują mnie więc prywatne wycieczki to nie pod tym adresem.

                  Po trzecie- jak to określiłaś "dokładanie się do wspólnego gara" jest dla mnie jak najbardziej ok- czyli zrobienie zakupów, kupienie ciasta, kupienie czajnika czy odkurzacza do wspólnego domu gdy stary się zepsuł. To wszystko jest ok i jestem jak najbardziej za taką formą pomocy pracującego dziecka w domu rodzinnym.
                  Jestem jednak zdecydowanie przeciwna żądaniu płacenia stałej "pensji" na poczet rachunków w domu rodzinnym przez studiujące dziennie i dorabiające dziecko. Nazwałabym takich rodziców odpowiednio, ale nie zniżę się Mazel do Twojego poziomu.
                  Tyle w tym temacie bo już jaśniej się wyrazić nie mogłam.
          • astrum-on-line Re: A mnie ciekawi 25.10.10, 23:20
            odzywka000 napisała:

            > Mdli mnie od twierdzeń o wykorzystywaniu rodziców.
            > Jestem na ich utrzymaniu, uczę się, wiec chyba normalne jest [b]ze nie place.[/
            > b] Wszystkim, którzy płacą ogromne współczuję - maja padlinę, a nie rodziców. A
            > i jestem grubo po 20, a ostatnio wykłócam się z mamą o sponsorowanie mi wyjazd
            > u do Paryża, niezłe nie?

            Nie wiem czy to jest normalne, że nie płacisz. Ja ci współczuję, bo ciężko może być nauczyć się niektórych rzeczy potem. Widziałam mieszkając w akademiku całkiem sporo rozsądnych ludzi, którzy uważali, że jak mają 500 złotych na jedzenie, to mogą je wydać na piwo i pizzę w dwa dni, a potem jakoś to będzie.

            Mając 20 lat (13 lat temu) sama sobie kupowałam ciuchy, kosmetyki, książki i itp. Jak mi się zachciało kupić rower, komputer czy dokształcić, to też sobie sama opłacałam. Satysfakcja - ogromna, umiejętność gospodarowania wypłatą 500 zł tak, żeby oszczędzić na komputer - przydaje mi się w życiu do dziś. Samodzielność - bezcenna. Mieszkałam z rodzicami, potem w akademiku, z chłopakiem, obecnie z mężem. Wcale nie uważam, że nie można być samodzielnym mieszkając z rodzicami. W każdej sytuacji żyje się inaczej, trzeba iść na jakieś kompromisy i starać się o jakiś kompromis ze strony innych.
            Mieszkając z rodzicami, kiedy już zarabiałam, nie dokładałam się do mieszkania na zasadzie ustalonej kwoty mojego wkładu. Co nie zmienia faktu, że robiłam na przykład z moich pieniędzy jakąś część zakupów do domu. Tak czy siak pieniądze do domu wkładałam.

            Aha, uważam że moi rodzice są cudownymi ludźmi, którzy umożliwili mi mieszkanie z nimi tak długo jak chciałam, inwestowanie w siebie i dalej wspierają mnie psychicznie codziennie.
          • lalka-on-line Re: A mnie ciekawi 26.10.10, 19:49
            tak myslalam ze zalozycielka watku jest zwykla menda,zerujaca na doopie innych[podobnie jak obronczynie wszystkie,niech sie doczekaja solidnego w#pierdolu od swoich pociech jak nie zechca ich utrzymywac,lol],a jak ma rownie sprawna inaczej mamusie to okay niech ja jezdzi-w dodatku sporo po 20tce to ile,29 buhaha czy jak,cool,do 40tki dojedziesz z mamcia na karku,spoko.
            mdli mnie od takich tumanow bez grama ambicji-obowiazek to ma utrzymywac dziecko rodzic,nie dorosla babe ktora wielce studiuje,zlapalas pana boga za nogi tym studiowaniem czy jak,ze sie tak nauka zaslaniasz,i wez nie obrazaj innych rodzicow ktorzy maja olej w glowie,nie tak jak twoja pozal sie boze mamusia ze taka padline wyhodowala,wez ja wytrzaskaj po pysku jak ci nie zasponsoruje paryza[zayebista sciema btw,niech cie do honolulu wysle]a w ogole cienka w te klocki jestes jak ci mamusia musi wyjazdy sponsorowac nie facet buhaha
            i mowie to jako corka rodzicow ktorych stac na pare rzeczy w zyciu ale ktora nigdy nie bedzie takim moralnym zerem jak odzywka-wez poszukaj odzywki do mozgu,przydalaby sie.
          • iza1973 Re: A mnie ciekawi 26.10.10, 21:02
            podzielam opinię poprzedniczki. pisząc taki tekst "Wszystkim, którzy płacą ogromne współczuję - maja padlinę, a nie rodziców." wystawiasz sobie świadectwo. jesteś prymitywna i głupia. jeśli twoją Mamę nie będzie stać na opłacanie twojego utrzymania, nazwiesz ją padliną? czy tak o tobie kiedyś będą mogły mówić twoje dzieci, bo nie wszystko ci w zyciu wyjdzie tak jak chcesz? żenua i dno.
    • asianarciarka Re: budżet młodej osoby 25.10.10, 23:21
      hmmm.... wiesz wydaje mi sie, ze te 150 zł w duzym miescie miesiecznie to strasznie mało na te wydatki co wymienilas. Jestes pewna, masz to jakos wyliczone - czy tak na oko powiedzialas?

      Bo załóżmy, że:
      tel -25 zł
      bilet - 40 zł
      ksiazki - no ze 40 zł pewnie jak nic... mi na studiach to tyle miesiecznie szlo na samo ksero. a gdzie podreczniki akademickie??
      No i już jest ponad 100 zł....
      A ubranie.... hmmm... przeciez nawet przy oszczednej wersji to z raz w roku na pewno kupisz jakies buty (np. 150 zł), spodnie (powiedzmy 80zł), ze 2 bluzki (powiedzmy po 40 zł), sweter (powiedzmy 60 zł), bielizne (powiedzmy 70 zł) czy chociaz głupie skarpetki/rajstopy. To naprawde taka minimalna wersja, a po te 40zł/mc jak nic wyjdzie na ubranie.
      No i już mamy te 150 zł. A gdzie te "kawy"??? Przeciez nawet jak dwa razy w miesiacu pojdziesz do CoffeHeaven to Ci te 20 zł wyjdzie. Poza tym jakies wyjscia - np. kino czy pizza ze znajomymi - bo chyba skoro masz 2000 zł miesiecznie dochodu to nie prosisz Mamy o pieniadze na kino wink

      No i jest kwestia wakacji - na to bym sobie odkladala jakas tam sume (zreszta odkladam w miare mozliwosci smile ).

      Co do form oszczedzania - sama musisz zdecydowac, jaki poziom ryzyka akceptujesz, bardzo wazna jest dywersyfikacja oszczednosci. wiadomo,ze na lokatach wielkiego zysku nie bedzie, ale za to pewny. Konto oszczednosciowe to moim zdaniem podstawa. Gielda - to raczej warto sie troche znac (choc np. zeby zarobic na akcjach PZU znac sie nie trzeba było smile). Poza tym trzeba inwestowac patrzac, na jaki okres chcesz gdzies wlozyc dane pieniadze - np. w dluzszej perspektywie ryzyko w funduszach inwestycyjnych jest troche mniejsze.
    • trawaa Re: budżet młodej osoby 30.10.10, 10:34
      hej,
      zbieraj na czarną godzinę, bo jak się kiedyś z domu wyprowadzisz, to padniesz ze zdziwienia ile kosztują używki na mieście (a nawet drinki bezalkoholowe), antykoncepcja, proszki do prania, kozaki, fryzjer, nie mówiąc o jakimś meblu
      te 150 zł miesięcznie to chyba promil, bo skoro jedziesz do Paryża, to wnoszę, żeś człek światowy i nie udasz się tam np. w śniegowcach damskich z reala (39,90) - obuwie kupujesz na raty??wink

      skoro jesteś grubo po 20tce, masz takie miesięczne wydatki i nazywasz rodziców nie utrzymujących swoich dzieci padliną - to coś mi tu nie grasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja