Euforia

23.10.10, 16:13
Na najwazniejsze wydatki wystarcza praktycznie wynagrodzenie mojego partnera. Teoretycznie powininismy odkladac cala moja wyplate, jednak sie tak nie stawalo - zawsze wypadaly jakies imprezy, prezenty, male przyjemnosci, remont, nowy tv itd. Tlumaczylem sobie, ze jak dostane podwyzszke, to na pewno uda sie odlozyc. No i co? Moge dochody zwiekszyly sie o okolo 50%, minal miesiac (mam tygodniowe wynagrodzenie, prowizyjne) i nic nie zaoszczedzilem!

Nie wiem gdzie lezy moj blad? Moze te tygodniowe wynagrodzenia powoduja, ze wydaje pieniadze na biezaco, bo za kilka dni bedzie znowu... Nie wydaje raczej na glupoty. Po prostu popadlem w jakas euforie i zaczalem kupowac rzeczy bardziej luksusowe (np. wydalem ostatnio na plaszcz 1500zl, a moglem przeciez kupic za 500). Zawsze uwazalem sie za oszczedna osobe, a tutaj jakos mi nie wychodzi... Mam nadzieje, ze to chwilowe podekscytowanie kasa. uncertain
    • agpagp Re: Euforia 23.10.10, 16:23
      to chyba jednak faktycznie "mały zawrót" głowy smile
      Ja również mam wynagrodzenie tygodniowe + pensję z drugiej firmy raz w miesiącu. Tę raz w miesiącu staram się odkładać i z niej wydawać na te duże rzeczy ( ubezpieczenie auta, mechanik itp) Ale... z tych tygodniowych wyznaczam sobie właśnie tygodniówki na życie. A resztę przelewam na inne konto z którego opłacam rachunki. Nadwyżki lądują na koncie oszczędnościowym.
      Kwestia wyrobienia sobie limitów smile i nawyków smile
      • b-b1 Re: Euforia 23.10.10, 18:23
        ..ale to normalne, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a powiększające sie dochody, zamiast lądować na osobnym koncie, stwarzają wizję nowych zakupów.
        Nie jest tak źle-dopóki nie zapętlisz się w wydawanie a-konto przyszłych dochodów.
        Czasami jest taka potrzeba, aby zaszaleć-też ją mam-ale potem wracam do normalnościbig_grin-
Pełna wersja