mysterious1988
23.10.10, 16:13
Na najwazniejsze wydatki wystarcza praktycznie wynagrodzenie mojego partnera. Teoretycznie powininismy odkladac cala moja wyplate, jednak sie tak nie stawalo - zawsze wypadaly jakies imprezy, prezenty, male przyjemnosci, remont, nowy tv itd. Tlumaczylem sobie, ze jak dostane podwyzszke, to na pewno uda sie odlozyc. No i co? Moge dochody zwiekszyly sie o okolo 50%, minal miesiac (mam tygodniowe wynagrodzenie, prowizyjne) i nic nie zaoszczedzilem!
Nie wiem gdzie lezy moj blad? Moze te tygodniowe wynagrodzenia powoduja, ze wydaje pieniadze na biezaco, bo za kilka dni bedzie znowu... Nie wydaje raczej na glupoty. Po prostu popadlem w jakas euforie i zaczalem kupowac rzeczy bardziej luksusowe (np. wydalem ostatnio na plaszcz 1500zl, a moglem przeciez kupic za 500). Zawsze uwazalem sie za oszczedna osobe, a tutaj jakos mi nie wychodzi... Mam nadzieje, ze to chwilowe podekscytowanie kasa.