do kiedy szukać pracy???

10.11.10, 10:22
wiadomo - do skutku.
ale juź wyjaśniam o co mi chodzi.
często zdarza się tak, że pomimo tego, że wybierzemy sobie jakiś kierunek studiów, jakiś zawód, to po skończeniu szkoły pracy w tym zawodzie nie ma. I wtedy pozostaje albo czekać (ale ileż można i za co wtedy żyć?), albo załapać się do innej pracy, żeby coś robić, za coś żyć, zdobywać nowe doświadczenie.
jak uważacie: ile razy ponawiać składanie cv do tej wymarzonej wyuczonej pracy? zwłaszcza jeśli wytworzy się sytuacja, że w tej chwilowej pracy jesteśmy już dosyć długo, awansujemy nawet i warunki finansowe będę lepsze niż na początku w tej wymarzonej.
Jeśli tą wymarzoną zaczniemy dobrych kilka lat później niż inni, będziemy automatycznie kilka lat, kilka stopni awansu i współczynników w pensji do tyłu. czy to jest do nadgonienia. czy jednocześnie nie wypadniemy przez te kilka lat z branży? wiem, że to zależy od tego jaka branża, że w jednych strasznie szybko się wszystko zmienia, w innych stoi w miejscu.
ale jak myślicie?

skąd pytanie? znajomej po rocznym stażu nie "zostawili" w tej firmie, gdzie miała staż. w innych tego typu mówili: pani po stażu, bez doświadczenia, dziękujemy. z kolei teraz dwa lata po skończeniu stażu (czas ten przesiedziała w domu, nigdzie nie pracowała) słyszy (w tych samych firmach): dwa lata przerwy, to wiedza nie na świeżo, dziękujemy.
    • naturella Re: do kiedy szukać pracy??? 10.11.10, 11:21
      Ja od początku mojej pracy zawodowej (a zaczęłam na II roku studiów) stoję na stanowisku, że trzeba płynąc z prądem. Nie ma co sie upierać przy konkretnej pracy, konkretnym doświadczeniu, ale brać wszystko, co w jakiś sposób wiąże się z naszymi umiejętnościami, wykształceniem i ambicjami zawodowymi - bo o zawodzie to trudno w dzisiejszych czasach mówić. To, że ktoś kończy dziennikarstwo, nie oznacza to, że jest dziennikarzem, bo dziennikarzem człowiek się staje pracując jakiś czas w mediach.


      • niemogewtouwierzyc Re: do kiedy szukać pracy??? 10.11.10, 11:36
        Jesli pracodawca nie zaproponowal stalej pracy po stazu, to cos bylo nie tak, lub od poczatku mial taki zamiar. Niekoniecznie trzeba sie tym zrazac, mozna szukac w innych firmach. Mozna tez pomyslec szerzej o rozwoju zawodowym, czy jest jeszcze jakis obszar, ktory nas interesuje...
        Ale najwazniejsze jest to, ze jesli odpowiadamy na ogloszenie dot. stanowisk, na ktore wymagan nie spelniamy, to nie powinnismy liczyc na odpowiedz.
        Nawet jesli sie ma zaplecze w rodzinie, to warto pracowac lub robic cokolwiek w kierunku rozwoju, w innym przypadku po np. 2 latach niepracowania bedzie trzeba sie na rozmowie tlumaczyc.
    • styczniak Re: do kiedy szukać pracy??? 10.11.10, 11:52
      Chciałam zostać pedagogiem i takie studia kończyłam. Złożyłam CV i... cisza była. Poszłam na staż do biura, licząc na to, że tylko przezimuję. Zostałam 5 lat, bo przedłużyli umowę, dobrze płacili. Ale zwolnili. Przypomniałam sobie o wyuczonym zawodzie, ale teraz już za późno, bo jestem kilka lat do tyłu za absolwentami, brak mi odwagi i wprawy, mam rodzinę, więc i wymagania finasowe (tzn nie mogę zacząć od najniższej krajowej, bo dziecko nie będzie miało co jeść). Wiedza też lekko nieświeża - tzn mam problemy z pamięcią wink więc na rozmowach nie zabłysnę nowinkami pedagogicznymi. Żałuję, że w trakcie nie doskonaliłam się jakoś w tym moim kierunku, od prostych kursów do studiów podyplomowych - było mnie stać i teraz miałabym przewagę na młodszymi, że nie stałam w miejscu, jakoś by to rekompensowało brak doświadczenia.
      Teraz jestem w takim miejscu, że nie mam pracy i nie wiem, co zrobić ze swoim życiem. Brak możliwości pracy w zawodzie, brak wykształcenia do innej. I myśl, ale to już tylko mój problem, że nie wiem, czy w ogóle nadaje sie na pedagoga.
      Sumując - polecam doskonalenie się. Albo w wymarzonym zawodzie, albo od razu przeskok na inną pracę i też jakieś studia przydatne w tej nowej.
    • jagoda_pl Re: do kiedy szukać pracy??? 10.11.10, 12:40
      Ja jestem bardzo konsekwentną osobą i z trudem odpuszczam... Oto moja historia:

      Zawzięłam się kilka lat temu na jedną branżę. Odbyłam praktyki, przed skończeniem studiów miałam jedną propozycję pracy (niestety nie wypaliło), a po skończeniu studiów ruszyłam do boju i... na pół roku utknęłam u mamy... Najpierw było miło, bo uczyłam się w spokoju do obrony, na spokojnie wysyłałam CV, potem były święta i się obudziłam w Nowy Rok bez roboty. Po dwóch miesiącach gnicia i oglądania "Brzyduli" zaczęłam trochę spuszczać z tonu i szukać gdzieś indziej. W międzyczasie koleżanka podesłała mi inną ofertę pracy z branży mi bliskiej (ale wciąż nie TEJ), a za pomocą Goldenline'a wyłapała mnie rekruterka na coś jeszcze innego... Skończyło się na tym, że podjęłam tę pracę polecaną przez koleżankę, nadal wysyłałam CV, ale po trzech miesiącach odezwała się firma, do której aplikowałam pół roku wcześniej i... wszystko poszło tak jak chciałam. W sumie od obrony pracy do podpisania umowy na czas nieokreślony minął rok, a ja z powodu wcześniejszych kiepskich zarobków wykopuję się jeszcze z długów to uważam, ze warto było.

      Ostatnio temat wrócił do mnie niczym bumerang na rozmowie o pracę, bo z powodu różnych "przygód" z innymi branżami, mam mniejsze - niż moje równolatki - doświadczenie w tej mojej , ale jakoś z tego wybrnęłam i pani z HR-u napisała mi wczoraj, że było pozytywniesmile

      Owszem, trzeba być elastycznym, ale jeśli się am do czegoś "smykałkę" i nie bazuje się tylko na własnych wyobrażeniach ("będę malarką, choć malować nie potrafię!") to warto próbować, a przy okazji... zarabiać jakoś na siebie.

Pełna wersja