Dodaj do ulubionych

dlaczego kredyt to takie fatum?

11.11.10, 00:35
Przecież przeciętny Kowalski, biorąc go nawet na 30 lat, wykonuje taki sam trud jak drugi Kowalski, który przez 15 lat swojego życia intensywnie oszczędza, by jednak bez kredytu nabyć to samo. Do tego temu pierwszemu rata z roku na rok maleje, proporcjonalnie do inflacji i zarobków. A temu drugiemu suma do uzbierania rośnie, proporcjonalnie do inflacji..
Obserwuj wątek
      • ekologik Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 16.11.10, 11:38
        > Ja kiedys slyszalam opinie ze odkladanie na mieszkanie jest jak pogon za ucieka
        > jacym pociagiem-skladasz a tu inflacja,wzrost cen za metr itp.Dlatego jestem za
        > kredytem oczywiscie rozsadnym i liczonym na zamiary.

        Z drugiej strony kredyt to dobrowolne niewolnictwo.

        www.blog-budowniczy.pl/jak-zostac-niewolnikiem-banku-zaciagajac-kredyt-hipoteczny/
            • kretynofil Do moderatora! 16.11.10, 13:37
              Drogi Moderatorze,

              Rozumiem ze idac za namowa milego i grzecznego pana z otwartego fajansu, postanowiles dokonac inwestycji w konsumpcje i temat wywoluje u Ciebie niezdrowa nerwowosc - zwlaszcza jesli widzisz w czyich postach swoja przyszlosc uslana ponagleniami od komornika i pasztetowa z biedronki.

              Zycze Ci, Drogi Moderatorze, aby poprzez manipulacje dyskusja udalo Ci sie doprowadzic do udowodnienia Jedynej i Slusznej Tezy O Koniecznosci Posiadania Mieszkania. Mam nadzieje ze za ktoryms razem uda Ci sie, Drogi Moderatorze, znalezc kolejnego jelenia ktoremu opchniesz swoja zyciowa yyyyynwestycyje.

              Oby sie udalo.

              Pozdrawiam z naleznym szacunkiem,
              Kretynofil
                • kretynofil Pare cytatow... 16.11.10, 13:54
                  "No mądralo - słuchamy tych prostych sposobów na zebranie 400tys smile"

                  "Jak zwykle bez konkretów. Takie pierdu-pierdu. Nudny jesteś - piszesz te sam dyrdymały w każdym wątku - konkretnych kwot, sposobów - BRAK."

                  "No tak - na mieszkanie nie stać więc co? Mieszkać u i na koszt rodziców? Bo 'nie wiadomo co się stanie'? Śmieszy mnie takie gadanie. Nie rób tego a alternatywa? ŻADNA. Najlepiej całe życie u mamusi!"

                  To sa Twoje wypowiedzi z tego watku.

                  To ze nie zostaly usuniete to po prostu kwestia tego ze piszesz to co moderator chce czytac - ze zrobil swietny interes, ze sprawa jest skomplikowana, ze przeciez wszystko bedzie dobrze.

                  Dlatego zycze Wam wszystkiego najlepszego!
        • kretynofil Hihihihihihihi... 16.11.10, 12:13
          Ekonomiczny analfabetyzm w pelnej krasie.

          W tym watku: wszyscy sa mlodzi, zdrowi, piekni i nic im sie nigdy nie wydarzy - bo przeciez juz uplynely trzy z trzydziestu lat, nic sie nie stalo - to przez nastepnych 27 lat tez sie nie stanie.

          A jak sie stanie - to przeciez Kretynofil bardzo chetnie "zaradnym" pokryje pasozytnicze ambicje golodupca.

          Rece opadaja.

          Do tego "na mieszkaniach sie nie traci", "inflacja nie dewaluuje cen mieszkan", "w swoim sie mieszka jak w palacu - w wynajmowanym sie <gniezdzi>" itd. Raty sie placa same, remonty sie robia darmo, odsetki od kredytu bank bierze na klate, koszty utrzymania budynku/podatki od nieruchomosci - nie istnieja, zatrudnienie w danym miescie to pewnik, wzrost wynagrodzen to gwarantowane 10% rocznie itd.

          Ludzie kochani - kupowac mieszkanie? Wam to najwyzej kury szczac prowadzac...
          • araceli Re: Hihihihihihihi... 16.11.10, 12:19
            kretynofil napisał:
            > W tym watku: wszyscy sa mlodzi, zdrowi, piekni i nic im sie nigdy nie wydarzy -
            > bo przeciez juz uplynely trzy z trzydziestu lat, nic sie nie stalo - to przez
            > nastepnych 27 lat tez sie nie stanie.

            A jak wynajmujesz i coś Ci się stanie to rozumiem właściciel mieszkania zamieni się w instytucję charytatywną?

            > Do tego "na mieszkaniach sie nie traci", "inflacja nie dewaluuje cen mieszkan",
            > "w swoim sie mieszka jak w palacu - w wynajmowanym sie <gniezdzi>" itd
            > . Raty sie placa same, remonty sie robia darmo, odsetki od kredytu bank bierze
            > na klate, koszty utrzymania budynku/podatki od nieruchomosci - nie istnieja, za
            > trudnienie w danym miescie to pewnik, wzrost wynagrodzen to gwarantowane 10% ro
            > cznie itd.

            A niby kto tak tutaj pisze?

            > Ludzie kochani - kupowac mieszkanie? Wam to najwyzej kury szczac prowadzac...

            I znów wulgaryzmy... ciekawe... big_grin
              • araceli Re: Daj mi znac jak bedziesz.... 16.11.10, 12:47
                kretynofil napisał:
                > ...miala ochote na dyskusje merytoryczna.
                >
                > I nie, nie uwazam dyskusji o poziomie wulgarnosci wypowiedzi za dyskusje meryto
                > ryczna.

                Rozmawiam merytorycznie. Jeżeli nie zauważyłeś - przeczytaj moje posty.

                Używanie słów i zwrotów powszechnie uznawanych za wulgarne powoduje wycinanie postów zgodnie z regulaminem także zwyczajnie szkoda czasu na ich pisanie.
                • kretynofil W Twoich postach... 16.11.10, 13:40
                  ...nie ma cienia merytoryki. Jest tylko zonglowanie kompleksami i uprzedzeniami bez poparcia jakimikolwiek konkretami.

                  Niestety dla tej dyskusji - moderator tez sie dal ubrac w kwadraty i jest zywotnie zainteresowany wycinaniem kazdego posta ktory przypomina mu o "zyciowej yyyyynwestycyi". W zainstnialej sytuacji pozostaje mi tylko zyczyc milego naganiania i wielu zachwyconych klientow ujetych uprzejmoscia z jaka wciskacie im kit, oszukujecie ich i okradacie.

                  Bez odbioru,
                  Kretynofil
                        • kretynofil Prosze bardzo... 16.11.10, 14:05
                          > Nie tyle zarabia, co odzyskuje część wyłożonych pieniędzy.

                          Oooo, prosze, jaka ladna wolta - z Kretynofila "zarabiajacego" na wynajmie robi sie "ktostam" "odzyskujacy" pieniadze wink

                          > Co proponujesz więc zamiast kupowania mieszkania na kredyt?

                          Wynajem, przynajmniej do osiagniecia stabilnej sytuacji materialnej i zawodowej. Pieniadze zaoszczedzone na wynajmie nalezy odkladac, jednoczesnie wykorzystujac najwiekszy atut jaki daje brak "kotwicy", czyli mobilnosc. Robic kariere, uczyc sie, rozwijac - i dopiero po kilku latach kiedy czlowiek wie co chce robic, gdzie chce mieszkac i w jakich warunkach - przeznaczyc czesc oszczednosci na wklad wlasny przy kredycie hipotecznym.

                          Bo ja generalnie nie pisze zeby nie brac kredytu hipotecznego - sam taki mam - tylko pisze ze w wynajmie nie ma nic zlego/uwlaczajacego. Sam sie przeprowadzalem kilka razy od kiedy poszedlem do pracy i wiem ze duzo mozna w ten sposob sie nauczyc jednoczesnie sprawiajac ze zarobki rosna znacznie szybciej niz inflacja...

                          Po prostu: dwojka dzieciakow po dwadziescia piec lat kupujacych mieszkanie (w miescie w ktorym dostali pierwsza prace) na kredyt na 30 lat przy 100%+LTV - to recepta na katastrofe. Kupowanie mieszkania/domu to cos dla doroslych ludzi ktorzy znaja siebie nawzajem, znaja swoja wartosc na rynku pracy, wiedza czego oczekuja, znaja troche zycie i potrafia sobie sami poradzic...
                          • araceli A jednak się dało :) 16.11.10, 14:11
                            kretynofil napisał:
                            > Wynajem, przynajmniej do osiagniecia stabilnej sytuacji materialnej i zawodowej
                            > . Pieniadze zaoszczedzone na wynajmie nalezy odkladac, jednoczesnie wykorzystuj
                            > ac najwiekszy atut jaki daje brak "kotwicy", czyli mobilnosc. Robic kariere, uc
                            > zyc sie, rozwijac - i dopiero po kilku latach kiedy czlowiek wie co chce robic,
                            > gdzie chce mieszkac i w jakich warunkach - przeznaczyc czesc oszczednosci na w
                            > klad wlasny przy kredycie hipotecznym.

                            > Bo ja generalnie nie pisze zeby nie brac kredytu hipotecznego - sam taki mam -
                            > tylko pisze ze w wynajmie nie ma nic zlego/uwlaczajacego. Sam sie przeprowadzal
                            > em kilka razy od kiedy poszedlem do pracy i wiem ze duzo mozna w ten sposob sie
                            > nauczyc jednoczesnie sprawiajac ze zarobki rosna znacznie szybciej niz inflacj
                            > a...

                            > Po prostu: dwojka dzieciakow po dwadziescia piec lat kupujacych mieszkanie (w m
                            > iescie w ktorym dostali pierwsza prace) na kredyt na 30 lat przy 100%+LTV - to
                            > recepta na katastrofe. Kupowanie mieszkania/domu to cos dla doroslych ludzi kto
                            > rzy znaja siebie nawzajem, znaja swoja wartosc na rynku pracy, wiedza czego ocz
                            > ekuja, znaja troche zycie i potrafia sobie sami poradzic..


                            Dobrze gada - wódki mu dać smile I nawet dało się grzecznie smile

                            PS. Pierwszy akapit tej wypowiedzi to jakby o mnie smile
                            • kretynofil Grzeczniej niz Ty... 16.11.10, 14:16
                              > Dobrze gada - wódki mu dać smile

                              Radze sie ze mna nie zgadzac bo moderator Cie wytnie.

                              > I nawet dało się grzecznie smile

                              Ja nie mam problemu zeby nikogo nie obrazac. Kiedy Ty sie tego nauczysz?

                              > PS. Pierwszy akapit tej wypowiedzi to jakby o mnie smile

                              Oooo, prosze. To jakim cudem przez ponad 40 postow nie wspomnialas o tym ani razu? Dlaczego w calym swoim "merytorycznym" podejsciu do sprawy o tym nie wspomnialas? I dlaczego pierwszy ktory to napisal to "niemerytoryczny" i "obrazajacy wszystkich" kretynofil?

                              Moze dlatego ze jeszcze moderator nie zdazyl usunac tego posta? Jak, prawdopodobnie, wielu podobnych pisanych wczesniej?
                              • araceli Re: Grzeczniej niz Ty... 16.11.10, 14:23
                                kretynofil napisał:
                                > Oooo, prosze. To jakim cudem przez ponad 40 postow nie wspomnialas o tym ani ra
                                > zu? Dlaczego w calym swoim "merytorycznym" podejsciu do sprawy o tym nie wspomn
                                > ialas?

                                A dlaczego Ty od razu założyłeś, że jestem 25-latką z pierwszą pracą zakredytowaną ponad miarę?
                                • kretynofil A z czego wnosisz.... 16.11.10, 14:34
                                  ...ze takie zalozenie przyjalem?

                                  Nigdzie nie pisalem ze tak uwazam - po prostu czytam te wypowiedzi i wszystko mi opada. Czynsze w swoim mieszkaniu sa "niskie", za wynajem sie "buli" - to sa wszystko manipulacje, celowe uzywanie slow wywolujacych konkretna reakcje u odbiorcy.

                                  Tak samo jak przekonywanie wszystkich ze nieposiadanie kredytu na cale zycie na tone cegiel to przejaw niezaradnosci zyciowej, te wszystkie wstawki o mamusi, o czekaniu do 40stki itd. To typowa manipulacja...
                                  • araceli Re: A z czego wnosisz.... 16.11.10, 14:42
                                    kretynofil napisał:
                                    > Nigdzie nie pisalem ze tak uwazam - po prostu czytam te wypowiedzi i wszystko m
                                    > i opada. Czynsze w swoim mieszkaniu sa "niskie", za wynajem sie "buli" - to sa
                                    > wszystko manipulacje, celowe uzywanie slow wywolujacych konkretna reakcje u odb
                                    > iorcy.

                                    Wiesz - z drugiej strony padają słowa o 'buleniu' bankowi i tym, że opłaty administracyjne przy wynajmie są w czynszu wink Też ręce opadają...

                                    > Tak samo jak przekonywanie wszystkich ze nieposiadanie kredytu na cale zycie na
                                    > tone cegiel to przejaw niezaradnosci zyciowej, te wszystkie wstawki o mamusi,
                                    > o czekaniu do 40stki itd. To typowa manipulacja...

                                    Ależ nikt tu nikogo nie chce przekonywać. Pytanie jest proste - co jeżeli nie kredyt. Zostaje albo wynajem albo mieszkanie u rodziców. Wynajem nie jest darmowy (o czym często przeciwnicy kredytów zapominają) a mieszkanie na koszt rodziców powodem do dumy raczej nie jest. Skoro przeciwnicy kredytów wzywają do uwzględnienia WSZYSTKICH kwestii - czemu od tego stronią?
                                    • frisky2 Re: A z czego wnosisz.... 16.11.10, 14:50
                                      araceli - nie chodzi nawet o powod do dumy czy nie, gdy sie mieszka z rodzicami. po prostu mlodzi ludzie - zwlaszcza malzenstwo - nie powinno mieszkac z rodzicami, bo - z malymi wyjatkami - nie jest to korzystne w sensie psychologicznym
                                    • kretynofil Blablablabla... 16.11.10, 15:10
                                      > Wiesz - z drugiej strony padają słowa o 'buleniu' bankowi i tym, że opłaty administracyjne przy wynajmie są w czynszu wink Też ręce opadają...

                                      Widzisz - rzecz w tym ze minimum 2/3 rat przez pierwsze 10 lat kredytu wzietego na 30 lat to wlasnie czyste odsetki dla banku, ktorych placenie nie zmniejsza zadluzenia.

                                      A co do oplat administracyjnych w czynszu - wynajmowalem w PL 10 roznych mieszkan w czterech roznych miastach i zawsze tak bylo. Co wiecej - nie spotkalem sie z sytuacja odmienna przy rozmowach z landlordami - a tych bylo znacznie wiecej niz te 10 w ktorych zakonczylo sie to podpisaniem umowy.

                                      Dlatego pisze - dodawanie oplat administracyjnych do czynszu to zjawisko marginalne - a jednak wiekszosc "forumowych znawcow" jest przekonana ze taka jest praktyka...

                                      > Wynajem nie jest darmowy (o czym często przeciwnicy kredytów zapominają)

                                      Nikt tego nie pisze. Wynajem (po uwzglednieniu wszystkich kosztow) jest po prostu tanszy.

                                      > Skoro przeciwnicy kredytów wzywają do uwzględnienia WSZYSTKICH kwestii - czemu od tego stronią?

                                      Od jakich konkretow stronie? Czy ja gdzies pisze ze "czynsz jest malutki" albo "wynajem jest darmo"? Nie wiem z ktorymi glosami w swojej glowie rozmawiasz - ale te zarzuty to nie do mnie...
                                      • araceli Re: Blablablabla... 16.11.10, 15:22
                                        kretynofil napisał:
                                        > Widzisz - rzecz w tym ze minimum 2/3 rat przez pierwsze 10 lat kredytu wzietego
                                        > na 30 lat to wlasnie czyste odsetki dla banku, ktorych placenie nie zmniejsza
                                        > zadluzenia.

                                        Wiesz - 100% tego co płacisz za wynajem przez cały czas wynajmu przepada smile

                                        > A co do oplat administracyjnych w czynszu - wynajmowalem w PL 10 roznych mieszk
                                        > an w czterech roznych miastach i zawsze tak bylo.
                                        (...)
                                        >a jednak wiekszosc "forumowych znawcow" jest przekonana ze taka jest praktyka...

                                        Ja również zaliczyłam klika wynajmowanych i ZAWSZE opłaty administracyjne były osobno.

                                        > Nikt tego nie pisze. Wynajem (po uwzglednieniu wszystkich kosztow) jest po pros
                                        > tu tanszy.

                                        Nie zawsze. Drzesz się na kredytobiorców a sam takie bzdurne uogólnienia piszesz.

                                        > Od jakich konkretow stronie? Czy ja gdzies pisze ze "czynsz jest malutki" albo
                                        > "wynajem jest darmo"? Nie wiem z ktorymi glosami w swojej glowie rozmawiasz - a
                                        > le te zarzuty to nie do mnie...

                                        Tak samo jak Ty kierujesz do mnie zarzuty w kwestiach, których nie pisałam. Belka w oku?
                                        • kretynofil Kolejne bzdury... 16.11.10, 15:37
                                          > Wiesz - 100% tego co płacisz za wynajem przez cały czas wynajmu przepada smile

                                          Zalezy od tego jak to policzyc. Jesli policzysz ile zostaje "w kieszeni" banku i ile zostaje "w kieszeni" landlorda - to zrozumiesz dlaczego sformulowanie "bulic" w odniesieniu do wynajmu jest naduzyciem.

                                          > Ja również zaliczyłam klika wynajmowanych i ZAWSZE opłaty administracyjne były osobno.

                                          Dobrze. To jeszcze raz, bo widze ze to dla Ciebie trudne. Jesli masz do wynajecia mieszkanie za 1500 PLN lub za 1000 PLN + 500 PLN oplat administracyjnych to jest to ta sama kwota.

                                          To ze Ty sie rozliczalas w ten sposob nie oznacza jeszcze ze jest tak jak chcieliby to widziec kredyciarze - ze wynajem to 1500 PLN + 500 PLN oplat. A jesli spojrzysz na serwisy ogloszeniowe jak allegro - to zauwazysz ze w przewazajacej wiekszosci wypadkow te "czynsze" do ktorych kredyciarze chca doliczac zaliczki dla administracji - juz je zawieraja. Natomiast te ogloszenia ktore ich nie zawieraja - sa odpowiednio tansze.

                                          > Nie zawsze. Drzesz się na kredytobiorców a sam takie bzdurne uogólnienia piszesz.

                                          Taka sytuacja jest na dzien dzisiejszy i najprawdopodobniej zostanie jeszcze przez dluzszy okres. Oczywiscie - da sie znalezc jakies wyjatki - ale prawda jest taka ze przy dzisiejszych cenach mieszkan i grubym ich nadmiarze - wynajem po prostu jest tanszy.

                                          > Tak samo jak Ty kierujesz do mnie zarzuty w kwestiach, których nie pisałam.

                                          Jakich konkretnie?
                                        • mara571 nie wiem czy do twojej glowki to trafi co napisze 16.11.10, 22:06
                                          ale sprobuje.
                                          Mam dwoje doroslych dzieci, ktore zarabija w euro mniej wiecej to samo co ich rowiesnicy w Polsce.
                                          Obydwoje wynajmuja mieszkania: Powod zasadniczy jest jeden, banki w tym normalnym kraju , (bez baniek na rynku nieruchomosci) nie przyznaja kredytow hipotecznych bez wkladu wlasnego od 20 % w gore.
                                          Powod drugi jest rownie wazny: na poczatku kariery zawodowej potrzebna jest mobilnosc. Czasy zatrudnienia w kombinacie im. XX PRL juz minely i nie wroca.
                                          Dziwne jest, ze tym kraju nikt nie traktuje czynszu (czyli oplaty za wynajmowanie mieszkania)
                                          jako cos co przepada. To po prostu jeden ze stalych kosztow utrzymania siebie i rodziny. tak jak wydatki na jedzenie, dojazd od pracy czy koszty utrzymania samochodu.
                          • frisky2 Re: Prosze bardzo... 16.11.10, 14:14
                            1. Sama napisała, że rata kredytu przewyższa wpływy z wynajmu, wiec trudno mowic, że jest "zarabiająca" na wynajmie

                            2. Może tak byc, a moze nie byc. Jak ktos majac 25 lat kupil mieszkanie na kredyt w Warszawie w np. 2000 r. to dzis wartosc jego mieszkania przewyzsza prawdopodobnie sume kredytu łacznie z odsetkami i wszystkimi innymi kosztami. Wiec to nie jest uniwersalna recepta.
                            Akurat jestesmy w takim momencie sytuacji rynkowej, że trudno sie spodziewac wzrostu wartosci nieruchomosci. Ale za kilka lat sytuacja moze byc calkiem inna - zarowno lepsza jak i gorsza. Warto wiec byc ostroznym, ale nie ma jednej recepty dla wszystkich.
                            • araceli Re: Prosze bardzo... 16.11.10, 14:24
                              frisky2 napisała:
                              > 1. Sama napisała, że rata kredytu przewyższa wpływy z wynajmu, wiec trudno mowi
                              > c, że jest "zarabiająca" na wynajmie

                              Tego akurat nie napisałam wink
                            • kretynofil Jak to nie ma ;) 16.11.10, 14:26
                              > 1. Sama napisała, że rata kredytu przewyższa wpływy z wynajmu, wiec trudno mowic, że jest "zarabiająca" na wynajmie

                              Na jakiej podstawie wiec doszedles do wniosku ze ja "zarabiam" na wynajmie?

                              > 2. Może tak byc, a moze nie byc.

                              Ile razy ja to slyszalem wink

                              W 2008 roku czytalem ze wiadomo ze teraz jest "chwilowa stabilizacja" ale juz w 2009 cenki +10% ponad inflacje wink

                              > Jak ktos majac 25 lat kupil mieszkanie na kredyt w Warszawie w np. 2000 r. to dzis wartosc jego mieszkania przewyzsza prawdopodobnie sume kredytu łacznie z odsetkami i wszystkimi innymi kosztami.

                              A jesli kupil w polowie 2008 roku? To co?

                              > Ale za kilka lat sytuacja moze byc calkiem inna - zarowno lepsza jak i gorsza.

                              A mozesz podac mi trzy argumenty dla ktorych uwazasz ze mozemy sie spodziewac wzrostu cen nieruchomosci w ciagu nastepnych 10 lat? Jakiekolwiek argumenty - byle byly osadzone w szeroko rozumianej rzeczywistosci?

                              > Warto wiec byc ostroznym, ale nie ma jednej recepty dla wszystkich.

                              Poki co to mam wrazenie ze to jedyna odpowiedz ludzi perorujacej wszem i wobec ze recepta jest jedna: kupno mieszkania albo mieszkanie u mamusi.

                              Powtarzam: podaj mi scenariusz ktory Twoim zdaniem moze doprowadzic do wzrostu cen mieszkan o 10% ponad inflacje. Bardzo chetnie Ci wyjasnie dlaczego bredzisz wink
                              • frisky2 Re: Jak to nie ma ;) 16.11.10, 14:41
                                kretynofil napisał:


                                > Na jakiej podstawie wiec doszedles do wniosku ze ja "zarabiam" na wynajmie?

                                na takiej, ze bronisz idei wynajmu jak niepodlegloscismile



                                > W 2008 roku czytalem ze wiadomo ze teraz jest "chwilowa stabilizacja" ale juz w
                                > 2009 cenki +10% ponad inflacje wink
                                >
                                Takimi "prognozami" się nie kieruję


                                > Jak ktos majac 25 lat kupil mieszkanie na kredyt w Warszawie w np. 2000 r
                                > . to dzis wartosc jego mieszkania przewyzsza prawdopodobnie sume kredytu łaczni
                                > e z odsetkami i wszystkimi innymi kosztami.
                                >
                                > A jesli kupil w polowie 2008 roku? To co?
                                >

                                To ma do tylu. Ale nie wiadomo, co bedzie za 5-10 lat. Juz w 2008-2009 r czytalem tu na forum bunczuczne wypowiedzi, ze zaraz ceny mieszkan pojda w dol o 20-30 proc. I co? Nawet lekko wzrosly


                                > > Ale za kilka lat sytuacja moze byc calkiem inna - zarowno lepsza jak i go
                                > rsza.
                                >
                                > A mozesz podac mi trzy argumenty dla ktorych uwazasz ze mozemy sie spodziewac w
                                > zrostu cen nieruchomosci w ciagu nastepnych 10 lat? Jakiekolwiek argumenty - by
                                > le byly osadzone w szeroko rozumianej rzeczywistosci?

                                Nie moge, tak samo jak ty nie mozesz podac zadnych argumentow za tym, ze ceny nie wzrosną albo zmaleją. Niestety sytuacja na rynku ma duzo wspolnego z irracjonalnym zachowaniem, ktorego nie da sie przewidziec. Czy kotos w 2007 r. przewidywal, ze bedzie kryzys i padną banki?

                                >
                                > > Warto wiec byc ostroznym, ale nie ma jednej recepty dla wszystkich.
                                >
                                > Poki co to mam wrazenie ze to jedyna odpowiedz ludzi perorujacej wszem i wobec
                                > ze recepta jest jedna: kupno mieszkania albo mieszkanie u mamusi.

                                Jeszcze musisz troche poznac zycie, zanim zaczniesz dawac innym recepty smile
                                • kretynofil Czyli co? 16.11.10, 15:00
                                  > na takiej, ze bronisz idei wynajmu jak niepodlegloscismile

                                  Nieprawda. Pisze tylko ze ludzie przesadzaja z uprzedzeniami wobec wynajmu - glownie dlatego ze wiekszosc z nich nigdy nie wynajmowala i nie ma pojecia jak to wyglada.

                                  Ja nigdy w zyciu nie musialem (mimo wynajmowania 10 roznych mieszkan w czterech roznych miastach w PL) placic tzw. "czynszu", czyli zaliczek dla administracji. Wiekszosc "piewcow kredytow" pisze ze do ceny wynajmu trzeba to dodac - to ja sie zastanawiam: skad oni biora taki pomysl?!

                                  > Takimi "prognozami" się nie kieruję

                                  A jakimi sie kierujesz? Takimi ktore potwierdzaja ze dobrze zrobiles, nawet jesli kompletnie nie trzymaja sie kupy?

                                  > To ma do tylu. Ale nie wiadomo, co bedzie za 5-10 lat. Juz w 2008-2009 r czytalem tu na forum bunczuczne wypowiedzi, ze zaraz ceny mieszkan pojda w dol o 20-30 proc. I co? Nawet lekko wzrosly

                                  Co Ci wzroslo? I tak, spadek cen w wiekszosci duzych miast (oprocz Katowic, gdzie wczesniejsze wzrosty byly znacznie mniejsze) od czasu "gorki" z konca 2007 roku to spokojnie 20-30%.

                                  > Nie moge, tak samo jak ty nie mozesz podac zadnych argumentow za tym, ze ceny nie wzrosną albo zmaleją.

                                  Bredzisz. Nie masz zielonego pojecia o czym piszesz. Chcesz argumenty za dalszymi spadkami? Prosze bardzo:
                                  - demografia - wieksza czesc emigracji nigdy juz nie wroci, boom demograficzny zostal na wyspach, za kilka miesiecy wyjedzie kolejne pol miliona osob do Niemiec. Wedle roznych szacowan ludnosc Polski bedzie sie zmniejszac - w ciagu nastepnych 20 lat nawet o piec-szesc milionow - i to nie uwzgledniajac emigracji!
                                  - gospodarka lokalna - nadal jestesmy tylko centrum montowni, przez ponad dwadziescia lat nie wytworzylismy zadnych galezi przemyslu w ktorych bylibysmy konkurencyjni pod wzgledem wartosci dodanej, konkurowac mozemy tylko niskimi placami,
                                  - gospodarka w kontekscie UE - piecioletnia "premia akcesyjna" juz sie skonczyla, teraz rozwijac bedziemy sie znacznie wolniej,
                                  - gospodarka globalna ma sie coraz gorzej - kolejne problemy pojawiaja sie co kilka miesiecy,
                                  - nasycenie rynku - w Polsce jest ogromna nadpodaz mieszkan budowanych glownie w okresie boomu inwestycyjnego. Na chwile obecna srednie mieszkanie to 70m2 w ktorym srednio mieszkaja trzy osoby. To nadal mniej niz w krajach takich jak Francja gdzie jednak ze wzgledu na klimat i kulture przyjezdza duzo obcokrajowcow,
                                  - brak czynnikow atrakcyjnych dla imigrantow,
                                  - kolejne rekomendacje KNF ograniczajace dostep do kredytow,
                                  - wygaszanie programu "deweloper na naszym".

                                  Ile jeszcze potrzebujesz?

                                  > Czy kotos w 2007 r. przewidywal, ze bedzie kryzys i padną banki?

                                  Tak. Calkiem sporo ludzi.

                                  > Jeszcze musisz troche poznac zycie, zanim zaczniesz dawac innym recepty smile

                                  To znaczy co? Musze sie nauczyc dorabiac naganianiem na forum? Czego mam sie nauczyc?

                                  Jesli ktos tu nie zna zycia/ekonomii/historii - to jestes to Ty. To co sie dzieje u nas to powtorka tego co dzialo sie w Japonii 10 lat temu. I wiesz co? Im zanotowanie pierwszego wzrostu cen nieruchomosci zajelo jedyne... 15 lat.

                                  To samo bedzie sie dzialo w PL...
                                  • frisky2 Re: Czyli co? 16.11.10, 15:45
                                    Tak ceny spadly o 20-30 proc. Chyba na przedmiesciach miast w USA. Powiedz to tym, ktorzy teraz chca kupic mieszkanie to wysmieja cie.

                                    Twoje argumenty za spadkami to czyste spekulacje. Moze byc jak piszesz, a moze nie byc. Wiele z tych czynnikow jest juz od 2-3 lat i jakos ceny nie spadly. Dlatego ci pisze pozyj jeszcze troche wiecej lat i nabierz doswiadczenia, to sie przekonasz, ze nic nie jest tak pewnego jak sie wydaje. Kpisz z innych ze maja 25 lat, ale sam piszesz tak jakbys mial 15.



                                    A zreszta, masz swoje przekonania to je miej.
                                    • kretynofil Czyli co? 16.11.10, 15:56
                                      Nie doczekamy sie konkretow, co?

                                      Nadal twierdzisz ze ceny nie spadly? To rzuc sobie okiem tutaj, dziecko, i porownaj z tym co dzisiaj mozna znalezc w tym samym serwisie:

                                      web.archive.org/web/20070826061112/www.allegro.pl/22570_warszawa.html?order=t&view=gtext
                                      allegro.pl/mazowieckie-warszawa-22570
                                      Ale musicie sie teraz zloscic, naganiacze, ze jest cos takiego jak archiwum sieci wink

                                      Sorry - ale golym okiem widac ze ceny spadly 20%. Reszte spokojnie da sie utargowac.

                                      > Dlatego ci pisze pozyj jeszcze troche wiecej lat i nabierz doswiadczenia

                                      Synku, gadaj zdrow. Poczytaj o bankach spekulacyjnych na rynkach nieruchomosci w innych krajach a dowiesz sie smiesznej rzeczy: cudow nie ma. Na nieruchomosciach dlugoterminowo sie nie zarabia - to bezpieczna lokata kapitalu, odporna na inflacje i zawirowania na bardziej plynnych rynkach finansowych - ale inwestycja z tego zadna...
                                      • frisky2 Re: Czyli co? 16.11.10, 16:06
                                        Uporawiasz demagogie, albo - mam wrazenie - piszesz na zlecenie firmy wynajmujacej mieszkania. Jesli twierdzisz, ze dlugoterminowo nie zarabia sie na nieruchomosci, to porownaj ceny gruntow mieszkan, domow z np. roku 2000 i z dzisiaj.

                                        Jak chcesz udowodnic spadek cen podaj przyklad z jednego, jakiegokolwiek osiedla/inwestycji w 2007 i 2010 r. I sie zdziwisz, ze dzis jest drozej.

                                        Pozdrawiamsmile
                                      • tapatik Re: Czyli co? 18.11.10, 18:34
                                        kretynofil napisał:

                                        > Na nieruchomosci
                                        > ach dlugoterminowo sie nie zarabia - to bezpieczna lokata kapitalu, odporna na
                                        > inflacje i zawirowania na bardziej plynnych rynkach finansowych - ale inwestycja
                                        > z tego zadna...

                                        Pozwolę się nie zgodzić.
                                        Jeśli kupujemy mieszkanie dla siebie to rzeczywiście nie możemy go traktować jako inwestycję, ponieważ w tym mieszkaniu mieszkamy. Czyli jeśli będziemy chcieli je sprzedać, to nie będziemy mieli gdzie mieszkać.
                                        Natomiast możemy kupić mieszkanie i je wynająć. W tym momencie mieszkanie dla nas zarabia i możemy je potraktować jako inwestycję dająca nam dochód pasywny.
                                    • lesher Re: Czyli co? 16.11.10, 16:10
                                      Frisky,

                                      Pamiętaj, że ceny ofertowe to fikcja.
                                      Własnie przed momentem oglądałem sobie akt notarialny (nieco przed miesiącem zawarta umowa). Ceny "portalowe" to 9-10 tys. za m2 (tzw. prestiżowa dzielnica).
                                      Cena z aktu (mieszkanie nieco ponad 50 m2) - trochę ponad 6 tys. z wliczonym garażem i komórką lokatorską (ale w stanie deweloperskim, więc trochę trzeba jeszcze doliczyć).
                                      I to jest norma, przynajmniej w Warszawie...

                                      Pamiętam, że trochę większe mieszkanie w budynku obok w 2007 roku poszło po 10,5 tys. za m2 (też stan deweloperski).

                                      Także rzeczywiste ceny spadły o 20-30%.
                                      • frisky2 Re: Czyli co? 16.11.10, 16:26
                                        Lesher

                                        A ja z kolei rozmawialem w weekend ze znajoma ktora chce kupic mieszkanie. Odwiedziała inwestycje w kilku częściach miasta. Rozmawiała z deweloperami - już po odliczeniu tego, z czego developer może zejść ceny są minimalnie wyższe niż w 2007 r.
                                      • lesher Re: Czyli co? 16.11.10, 16:56
                                        Kurde....
                                        Jednak wprowadziłem Was w błąd...
                                        Po doczytaniu aktu (transakcja była dość skomplikowana) cena z garażem wychodzi prawie 9 tysi...
                                        Sorry za zamieszanie...
                          • daga_1 Re: Prosze bardzo... 16.11.10, 14:23
                            Śmieszny jesteś. Chyba nie znasz realiów. Moja córka jest na etapie: wynająć czy kupić. Wynajem pokoju z kuchnią najmniej 800 zł plus media, czasem nawet jeszcze czynsz. Spłata kredytu na takie mieszkanie 600 zł plus niski czynsz wraz z mediami. Jakby nie liczył, wychodzi taniej.
                            • kretynofil Otoz to ;) 16.11.10, 14:29
                              > Wynajem pokoju z kuchnią najmniej 800 zł plus media, czasem nawet jeszcze czynsz. Spłata kredytu na takie mieszkanie 600 zł plus niski czynsz wraz z mediami.

                              A ile wynosi ten "niski czynsz" (oprocz tego ze to nie czynsz)? 200-300 PLN? A nie zapominasz o kosztach ubezpieczenia kredytu? Amortyzacji mieszkania? Ubezpieczenia budynku? Podatkach od nieruchomosci?

                              Sorry - ale tak to mozna policzyc ze maluch jest drozszy od mercedesa bo mercedes kosztuje 300 PLN za lampe i "niska oplata" za reszte samochodu wink
                              • frisky2 Re: Otoz to ;) 16.11.10, 14:47
                                > A ile wynosi ten "niski czynsz" (oprocz tego ze to nie czynsz)? 200-300 PLN? A
                                > nie zapominasz o kosztach ubezpieczenia kredytu? Amortyzacji mieszkania? Ubezpi
                                > eczenia budynku? Podatkach od nieruchomosci?

                                Ubezpieczenie kredytu jest czesto pobierane przy podpisywaniu umowy i wliczane w ten kredyt, wiec ludzie mowiac o kredycie mowia juz o tych oplatach lacznie.

                                Jesli miala 20 proc. wklad wlasny, to nie placi ubezpieczenia od 100-proc. kredytu

                                Ubezpieczenie i tak nalezy wykupic nawet przy wynajmie, przynajmniej od kradziezy, a takze od zniszczen, bo wlasciciel moze pozniej zazadac pokrycia kosztow.

                                A poza tym dlaczego zakladasz, ze ludzie kupuja w nieswiadomosci, ze wiaze sie to z dodatkowymi wydatkami?
                                • kretynofil Brednie... 16.11.10, 15:05
                                  > Jesli miala 20 proc. wklad wlasny, to nie placi ubezpieczenia od 100-proc. kredytu

                                  Jesli miala jakikolwiek wklad wlasny to porownywanie raty z wynajmem jest bez sensu - bo wklad wlasny obniza raty. Tak samo mozna uzasadnic ze taniej jest kupic 1000m2 palac niz wynajac kawalerke - bo przeciez przy wkladzie wlasnym rzedu 99% raty beda po 100-200 PLN miesiecznie wink

                                  > Ubezpieczenie i tak nalezy wykupic nawet przy wynajmie, przynajmniej od kradziezy, a takze od zniszczen, bo wlasciciel moze pozniej zazadac pokrycia kosztow.

                                  Mowie o ubezpieczeniu budynku, nie mieszkania. Nie masz pojecia o czym mowie, co? Nie wytlumaczyli na weekendowym szkoleniu dla naganiaczy w otwartym fajansie, co?

                                  Pozwol ze nadrobie zaniedbanie Twojego pracodawcy: posiadajac mieszkanie musisz (nie musisz - ale powinienes) ubezpieczyc "czesc wspolna" budynku - czyli jesli spadnie meteoryt i zburzy budynek (albo zniszczy go pozar/powodz) to odzyskujesz kwote zainwestowana w zakup tego mieszkania.

                                  I nie ma to nic wspolnego z ubezpieczeniem zawartosci mieszkania takim jak meble/AGD.

                                  > A poza tym dlaczego zakladasz, ze ludzie kupuja w nieswiadomosci, ze wiaze sie to z dodatkowymi wydatkami?

                                  A dlatego ze jak widze porownanie "rata kredytu vs. koszt wynajmu" to widze ze ten kto do takiego porownania sie posuwa - nie ma pojecia o kosztach posiadania mieszkania.
                • kretynofil Bo mam taki kaprys? 16.11.10, 14:30
                  > Ale o co Tobie wogóle chodzi, kretynofilu. Nie chcesz kupować, masz gdzie mieszkać, to po co tu się wypowiadasz.

                  Bo, jak rozumiem, ten watek jest zarezerwowany dla potencjalnych klientow?

                  Pardon, ale chyba zapomnieliscie o tym wspomniec...
    • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 10:30
      jamesonwhiskey napisał:
      > drugi kowalski po 15 latach oszczedzania ma cos na co oszczedzal i nastepne 15
      > lat na dalsze oszczedzania, zawilosci procentu skladanego pomine ale w efekcie
      > ma mozliowsc nabycia drugiej takiej samej rzeczy czyli ma dwie rzeczy po 30 la
      > tach
      > pierwszy kowalski wziol kredyt po 30 latach go splacil i ma jedna rzecz

      Przy założeniu, że przez pierwsze 15lat mieszka kątem u rodziców. Przeciwnicy kredytów jak zwykle zapominają, że mieszkać gdzieś trzeba a wynajem nie jest darmowy wink
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 10:50
        poza tym kupując mieszkanie na kredyt (oczywiście mieszkanie odpowiednie do naszych zarobków, tak aby kredyt nie był zbyt trudny do spłaty i aby opłaty za mieszkanie nie były zbyt duże w stosunku do dochodów), od razu można się nim cieszyć, od razu być na swoim. zamiast 15 lat gnieździć się w wynajmowanej klitce czy kątem u rodziców. a kredyt zawsze można albo szybciej spłacić (jeśli to opłacalne), albo jeśli to się nie opłaca, a mamy nadwyżki gotówki, rozsądnie ją zacząć lokować (może właśnie drugie mieszkanie na wynajem, albo coś zupełnie innego).
        wydaje mi się, że radość z posiadania własnego M i komfort bycia na swoim są tak duże, że jednak będę się upierać nad wyższością kredytu nad długoletnim oszczędzaniem.
        • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 17:00
          > poza tym kupując mieszkanie na kredyt, od razu można się nim ciesz
          > yć, od razu być na swoim.

          Biorąc od drugiej strony, później masz mniejszą motywację do spłacania czegoś, czym się już dawno przestałaś cieszyć. Mało kto potrafi się bez przerwy cieszyć jedną rzeczą przez 25 lat, raczej entuzjazm dla tych, daj Boże, 45 metrów, mija już po paru latach.

          >gnieździć się w wynajmowanej klitce

          O ile wynajmujący chce płacić za wynajem tyle, ile wyniosłaby rata kredytu plus opłaty, to mieszka w pałacu. W klitce kredytobiorca.

          >kredyt zawsze można albo szybciej spłacić

          Jak najbardziej. Robisz przelew do banku na kwotę kredytu plus opłaty manipulacyjne i jesteś wolna.

          > wydaje mi się, że radość z posiadania własnego M i komfort bycia na swoim są ta
          > k duże

          Nie jesteś na swoim, tylko na pożyczonym, zwykle z astronomicznym długiem. Różnica jest spora.
        • mara571 jak czytam takie wpisy i ludzi z pewnego banku 16.11.10, 21:51
          zastanawiam sie, dlaczego jeszcze w bankach i firmach "doradctwa finansowego" zatrudniaja tych idiotow. Przeciez w meidzyczasie sporo inteligentnych mlodych ukonczylo studia.
          Kiedys jedna z takich idiotek, z biura developera; napisala jak wspaniale mieszkania buduje deweloper xxx na osiedlu yyy. A jej zalogowanie wskazywalo, ze dokladnie stamtad pisze.
      • jamesonwhiskey Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 23:11
        > Przy założeniu, że przez pierwsze 15lat mieszka kątem u rodziców. Przeciwnicy k
        > redytów jak zwykle zapominają, że mieszkać gdzieś trzeba a wynajem nie jest dar
        > mowy wink

        za to zwolennicy zakredytowania pod korek uwazaja ze sa tylko opcje u mamusi albo swoje wlasne
        • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 08:43
          jamesonwhiskey napisał:
          > za to zwolennicy zakredytowania pod korek uwazaja ze sa tylko opcje u mamusi al
          > bo swoje wlasne

          Przeciwnicy kredytów jak zwykle zapominają, że wynajmem nie jest darmowy smile

          Swoją drogą ZAWSZE przy tych dyskusjach Ty i Falllen rzucacie kąśliwe uwagi a pytania 'jak zrobić to co piszecie' pozostawiane są bez odpowiedzi. Pluć każdy potrafi, dawać sensowne rady to już dla Was za dużo smile

          Ja czekam - jak w ciągu paru lat bez wysiłku zebrać 400tys (od zera), Chętnie skorzystam ze sposobu smile
          • bart_smithson Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 12:34
            > Przeciwnicy kredytów jak zwykle zapominają, że wynajmem nie jest darmowy
            > smile
            Przeciwnik kredytu dokonał wlaśnie czegoś co z bankiem nie przejdzie.

            Listopad 2009 - płaciłem €650 za wynajem, zagrałem "kryzysem" - podpisaliśmy umowę na kolejne 12 mcy na €600/m-c (daje nam miesiąc wynajmowania gratis)

            Listopad 2010 - nadal kryzys, ceny mieszkań spadają, koszty wynajmu raczej się statkują - czekam na umowę - mija termin płatności - po tygodniu dzwoni wlasciciel: nie dostałem czynszu - nie dostałem umowy, przynieś na kolejne 12 mcy na kwotę 550, podpiszemy, przeleję - ok, będę jutro

            On jest ucieszony - ma bezproblemowych lokatorów na kolejne 12 mcy (same negocjacje trwały minutę)
            I my jesteśmy - kolejny miesiąc mieszkania za darmo

            Poczciwy człowiek, osiągnąłem więcej niż chciałem smile Juz bardziej nie będę go cisnął smile
            • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 16.11.10, 13:06
              bart_smithson napisał:
              > Listopad 2009 - płaciłem €650 za wynajem, zagrałem "kryzysem" - podpisali
              > śmy umowę na kolejne 12 mcy na €600/m-c (daje nam miesiąc wynajmowania gr
              > atis)
              > Listopad 2010 - nadal kryzys, ceny mieszkań spadają, koszty wynajmu raczej się
              > statkują - czekam na umowę - mija termin płatności - po tygodniu dzwoni wlascic
              > iel: nie dostałem czynszu - nie dostałem umowy, przynieś na kolejne 12 mcy na k
              > wotę 550, podpiszemy, przeleję - ok, będę jutro

              No i super. A ja podpisałam umowę na wynajem mojego mieszkania na następne 5 lat. Bez zniżki, bez gratisowych miesięcy. Kryzys u nas nie taki jak w Irlandii smile Kwota z wynajmu pokrywa mi ratę.

              I powtórzę jeszcze raz - każdy musi sobie przekalkulować sam, bo odpowiedź nie zawsze jest taka sama.
              • alegrias Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 16.11.10, 14:51
                > I powtórzę jeszcze raz - każdy musi sobie przekalkulować sam, bo odpowiedź nie
                > zawsze jest taka sama.

                To prawda. Kiedy podejmowałam decyzje o kredycie wyszło mi, że kupienie mieszkania w okolicy w którejś chce mieszkać ( centrum wawy) będzie mnie kosztowało miesięcznie dokładnie tyle samo co wynajem - wynajem mieszkania = (kredyt + opłaty za mieszkanie ). Po dwóch latach wartość mieszkania poszła na tyle w górę, ze sprzedając mieszkanie w tym momencie jestem do przodu ( wliczając w to pieniądze wydane na remont). Zaleta jest to ze mieszkam u siebie (w przeciwieństwie do właściciela wyjmowanego mieszkania bank się w nic nie wtrąca) i w mieszkaniu urządzonym tak jak mi się podoba. Także każdy podejmując decyzje musi zdecydować o w danej sytuacji i na danym rynku ( trudno porównywać Warszawę z Dublinem,Paryżem, Wrocławiem czy Białymstokiem) jest opłacalne. Jak wszędzie w biznesie - nie ma jednej recepty dobrej na wszytko.
          • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 17:10
            >Pluć każdy potrafi, dawać sensowne rady to już dla Was za dużo smile

            Ładnych domków nie wystarczy dla wszystkich, więc sensownie radzić musisz sobie sama.

            > Ja czekam - jak w ciągu paru lat bez wysiłku zebrać 400tys (od zera), Chętnie s
            > korzystam ze sposobu smile

            Gdyby był sposób, byłaby wysoka inflacja. Jeśli chcesz, to myśl sama.
            • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 16.11.10, 11:48
              ekologik napisał:
              > > Ja czekam - jak w ciągu paru lat bez wysiłku zebrać 400tys (od zera), Chę
              > tnie s
              > > korzystam ze sposobu smile
              >
              > Wystarczy odkładać na konto co miesiąc ok. 4 800 PLN. Po 6 latach na koncie 5%
              > masz ponad 400 000 PLN.

              Uważasz, ze dla przeciętnego Kowalskiego odkładanie 4800 PLN miesięcznie to 'zbieranie bez wysiłku'? Ciekawe w kraju, gdzie średnie wynagrodzenie to ok 2400 PLN netto smile
    • mia_siochi Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 10:47
      jamesonwhiskey napisał:

      > pomimo ze masz kal tam gdzie zazwyczaj znajduja sie jakies zwoje mozgowe to odp
      > owiem ci na twoje pytanie

      Jako że masz mocz zamiast szarych komórek zapytam prostymi słowami: a gdzież ten wspaniały drugi Kowalski będzie w tym czasie mieszkał? U rodziców? 40 latek mieszkający z rodzicami? jak Ty jamesonie?
      Bo wykładanie ponad tysiaka na wynajem jest w tej sytuacji- nawet Ty bezmózgu to przyznasz- bez sensu.
      >
      > > biorąc go nawet na 30 lat, wykonuje taki sam trud
      > > jak drugi Kowalski, który przez 15 lat swojego życia intensywnie oszczędz
      > a
      >
      > drugi kowalski po 15 latach oszczedzania ma cos na co oszczedzal i nastepne 15
      > lat na dalsze oszczedzania, zawilosci procentu skladanego pomine ale w efekcie
      > ma mozliowsc nabycia drugiej takiej samej rzeczy czyli ma dwie rzeczy po 30 la
      > tach
      > pierwszy kowalski wziol kredyt po 30 latach go splacil i ma jedna rzecz
      >
      > > Do tego temu pierwszemu rata z roku na rok maleje, proporcjonalnie do inf
      > lacji i zarobków.
      >
      > jesli znasz kogokoliwiek kto udzieli mi kredytu ponizej inflacji bylbym wdziecz
      > ny za informacie kto to taki
    • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 12:24
      opadly.rece napisała:

      > Przecież przeciętny Kowalski, biorąc go nawet na 30 lat, wykonuje taki sam trud
      > jak drugi Kowalski, który przez 15 lat swojego życia intensywnie oszczędza, by
      > jednak bez kredytu nabyć to samo.

      Kowalski, który oszczedza, po jakims czasie me te powiedzmy 400 000PLN czyli przy 5% w skali roku generuje mu to jakieś 20 000 PLN czyli 1667 PLN miesiecznie. Za te pieniadze wynajmnie sobie jakies male 3 pokoiki (powiedzmy kolo 60 m). Czyli dokonuje sie cud bo Kowalski jednoczesnie ma ciastko i zjada ciastko....

      Pomine juz fakt, ze majac 400 000 mozna bylo za polowe kupic troche akcji PKO w lipcu po 37 to teraz by to sie sprzedalo za jakies 249 000 czyli prawie 10 000 zysku na miesiac... To juz chyba da sie troche pozyc?

      Nie wspominajac chociazby KGMHu ktory jeszcze niedawno chodzil ponizej 90 PLN za akcje, a po ile jest teraz to kazdy sobie sam moze sprawdzic...

      W.
      • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 13:02
        falllen_angel napisał:
        > Kowalski, który oszczedza, po jakims czasie me te powiedzmy 400 000PLN czyli pr
        > zy 5% w skali roku generuje mu to jakieś 20 000 PLN czyli 1667 PLN miesiecznie.
        > Za te pieniadze wynajmnie sobie jakies male 3 pokoiki (powiedzmy kolo 60 m). C
        > zyli dokonuje sie cud bo Kowalski jednoczesnie ma ciastko i zjada ciastko....

        Wróć do poczatku-Kowalski musiałby oszczedzac spore sumy, aby nazbierało się 400tys-czyli nie ma rodziny, dzieci , mieszka z rodzicami, nie płaci czynszu, mediów -dorzuca się tylko do jedzenia-odkłada resztę.. Ma małe szanse znaleźc sobie kobiete i ułożyc życie-bo niewiele kobiet mając opcję mieszkania już "na swoim" zgodzi się mieszkac kątem u rodziców Kowalskiego(a on taką opcję ma-tylko woli oszczedzać)
        Licząc odkładane np 3 tyś miesięcznie-to 400tyś odłoży za 11 lat. Jesli prace podjał mając 25 lat-to szczęsliwym posiadaczem 400tyś bedzie w wieku 36 lat...
        >
        > Pomine juz fakt, ze majac 400 000 mozna bylo za polowe kupic troche akcji PKO w
        > lipcu po 37 to teraz by to sie sprzedalo za jakies 249 000 czyli prawie 10 000
        > zysku na miesiac... To juz chyba da sie troche pozyc?
        >
        > Nie wspominajac chociazby KGMHu ktory jeszcze niedawno chodzil ponizej 90 PLN z
        > a akcje, a po ile jest teraz to kazdy sobie sam moze sprawdzic...
        >
        > W.

        Tu masz rację-bez dwóch zdańbig_grin-tylko w wieku 36 lat Kowalski może jednak chciałby zbudowac dom, posadzić drzewko i spłodzić syna(czyli pasywa)-a nie kombinować jak powiększyć majątek...

        Czyli jak dla mnie-nie da się mieć ciastka i zjeśc ciastka-chyba, że celem życia Kowalskiego jest stać się bogatym - a bogacza jak wiadomo na zaspokojenie kazdej potrzeby stać..big_grin ..więc i kobietę za kasę znajdzie.
        • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 13:16
          b-b1 napisała:

          > falllen_angel napisał:
          > > Kowalski, który oszczedza, po jakims czasie me te powiedzmy 400 000PLN cz
          > yli pr
          > > zy 5% w skali roku generuje mu to jakieś 20 000 PLN czyli 1667 PLN miesie
          > cznie.
          > > Za te pieniadze wynajmnie sobie jakies male 3 pokoiki (powiedzmy kolo 60
          > m). C
          > > zyli dokonuje sie cud bo Kowalski jednoczesnie ma ciastko i zjada ciastko
          > ....
          >
          > Wróć do poczatku-Kowalski musiałby oszczedzac spore sumy, aby nazbierało się 40
          > 0tys-czyli nie ma rodziny, dzieci , mieszka z rodzicami, nie płaci czynszu, med
          > iów -dorzuca się tylko do jedzenia-odkłada resztę.

          Powiedz mi jak to jest, że odlozenie 400 000 to jest niesamowite wyzwanie, poswiecenie, trzeba nie zyć i nie jesc. I mieszkac koniecznie pod mostem.

          Natomiast splacenie tego 1 000 000 czy 1 200 000 kredyciku (500 000 na 30 lat) to jest jak splunac, "rata z roku na rok maleje, proporcjonalnie do inflacji i zarobków" i w ogole eldorado.

          W.
          • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 13:51
            falllen_angel napisał:

            > b-b1 napisała:
            >
            > > falllen_angel napisał:
            > Powiedz mi jak to jest, że odlozenie 400 000 to jest niesamowite wyzwanie, posw
            > iecenie, trzeba nie zyć i nie jesc. I mieszkac koniecznie pod mostem.

            Dramatyzujesz...mamusia nakarmi i schronienie da big_grin
            Piszemy(ja pisałam) o przeciętnym Kowalskim, zyjącym w realiach polskich, czy zarabiającym średnio-3,5-4 tyś miesięcznie.. Z matematycznych obliczeń wychodzi tak a nie inaczej.
            Owszem zarabiając więcej -Kowalski może "po drodze" wynająć mieszkanie, założyć rodzinę(jesli kobieta równiez nieźle zarabia i również odkłada) i cel 400tyś bedzie w krótszym czasie osiągnięty..
            >
            > Natomiast splacenie tego 1 000 000 czy 1 200 000 kredyciku (500 000 na 30 lat)
            > to jest jak splunac, "rata z roku na rok maleje, proporcjonalnie do inflacji i
            > zarobków" i w ogole eldorado.
            >
            > W.
            Ja nie o aż tak dużych sumach big_grin
            Rata nie maleje-bo libor, zmiany oprocentowania, a zarobki o inflację nie zawsze wzrastają..
            ...ale dom na krechę(czy mieszkanie)-to codzienne swobodne bzykanko z mężem, szczesliwsze dzieciaki(bo mają swój pokój)-czyli eldorado już, człek szczęsliwy, spełniony to i odsetek tak nie zauważabig_grin-jak miałby się gnieździć u rodziców/teściów i wysłuchiwac codziennego narzekania(zony, czy matki) a na numerek okazjonalnie do znajomych chodzić -to za nazbierane 400tys mógłby dobrego lekarza poszukacbig_grin
            • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 14:13
              Mieszkanie/dom na kredyt nie przeszkadza-a wręcz mobilizuje do inwestowania.
              Człek stabilny psychicznie-to i układankę własnego życia łatwiej stworzyć.
              Bo rodzina-to wydatki i przyszłościowe zobowiazania(np studia, mieszkanie, czy samochód dla dzieci, czy własna emerytura).. Kredyt żyje własnym życiem, a odsetki raczej nie przekroczą zysków, jakie mamy inwestując.

              Napisz lepiej-czy ta bossa długo potrwa smile trzymac, czy sprzedawaćbig_grin
              • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 14:22
                b-b1 napisała:
                > Napisz lepiej-czy ta bossa długo potrwa smile trzymac, czy sprzedawaćbig_grin

                Ja uwielbiam takie gadanie się - jakbyś miesiąc temu kupił a tydzień temu sprzedał tobyś zarobił'. Wstecz wszyscy są taaaaaacy mądrzy smile No i oczywiście jako przykład podane rekordowe wzrosty - to ile ludzi traci na giełdzie to oczywiście nieważne.
                • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 15:40
                  araceli napisała:
                  > Ja uwielbiam takie gadanie się - jakbyś miesiąc temu kupił a tydzień
                  > temu
                  sprzedał tobyś zarobił'. Wstecz wszyscy są taaaaaacy mądrzy smile No i oc
                  > zywiście jako przykład podane rekordowe wzrosty - to ile ludzi traci na giełdzi
                  > e to oczywiście nieważne.

                  Toż dlatego pytam o przepowiednie przyszłościowe, a nie o to co byłobig_grin
                  Z rozrzewnieniem wspominam kupione w latach 90-tych akcje Banku Śląskiego-gdybym tylko kupiła ich wiecej...do końca życia nie musiałabym pracowacbig_grin
                • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 11:03
                  araceli napisała:

                  > b-b1 napisała:
                  > > Napisz lepiej-czy ta bossa długo potrwa smile trzymac, czy sprzedawaćbig_grin
                  >
                  > Ja uwielbiam takie gadanie się - jakbyś miesiąc temu kupił a tydzień
                  > temu
                  sprzedał tobyś zarobił'. Wstecz wszyscy są taaaaaacy mądrzy smile No i oc
                  > zywiście jako przykład podane rekordowe wzrosty - to ile ludzi traci na giełdzi
                  > e to oczywiście nieważne.

                  Potrafisz policzyć, ile stracili nabywcy apartamentow po 12 000 za kwadrat, ktore teraz ciezko schodzą po 7000 za kwadrat?

                  Zadanie dodatkowe, uwzglednic zmienę kursu CHF z 2.2 na 3.0.

                  Napieraj specjalistko od finansow.

                  W.
              • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 17:33
                >Kredyt żyje własnym życiem, a odse
                > tki raczej nie przekroczą zysków, jakie mamy inwestując.

                Nie masz szans. A jeśli Tobie akurat się uda, to zabierasz tę właśnie wyjątkową statystyczną szansę innym kredytobiorcom. Niestety radykalnie niewielki odsetek kredytobiorców hipotecznych potrafi pokonać inwestycyjnie zachodnich bankowców. Ich zdaniem największy zwrot jest z inwestycji w polskiego kredytobiorcę.
            • astrum-on-line Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 14:21
              Osoba zarabiająca 3,5 netto to wcale nie przeciętny Kowalski, tylko dobrze zarabiający Kowalski.
              Kredyt na dwupokojowe mieszkanko około 50 metrów kwadratowych to miesięcznie około 1500 złotych przez 30 lat. 50 metrów to dwa pokoje lub trzy malutkie. Dla rodzinki z dwójką dzieci faktycznie, sam miód, jeden pokój dla siebie mają dzieci, w drugi robi za jadalnię, salon i sypialnię rodziców. Swobodne bzykanie się że hoho....
              • asia_i_p Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 18:42
                Mamy z mężem na kredyt mieszkanie około 58 metrów kwadratowych. Rata niższa niż piszesz, a wygoda większa.
                58 metrów to jeden pokój 16 metrów, jeden 12 i jeden 10 + przyzwoitej wielkości kuchnia. Łazienka niestety z ubikacją. Dla rodziny na razie 2+1 wygoda zupełna, 2+2 też się zmieści, tylko wtedy dzieci trzeba by dać do 16-metrowego, a salon do 12-metrowego.
              • floress Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 16.11.10, 12:02
                astrum-on-line napisała:

                > Osoba zarabiająca 3,5 netto to wcale nie przeciętny Kowalski, tylko dobrze zara
                > biający Kowalski.
                > Kredyt na dwupokojowe mieszkanko około 50 metrów kwadratowych to miesięcznie ok
                > oło 1500 złotych przez 30 lat. 50 metrów to dwa pokoje lub trzy malutkie. Dla r
                > odzinki z dwójką dzieci faktycznie, sam miód, jeden pokój dla siebie mają dziec
                > i, w drugi robi za jadalnię, salon i sypialnię rodziców. Swobodne bzykanie się
                > że hoho....

                Mieszkanie ponad 100 metrów, dwupoziomowe. Kredyt o oprocentowaniu łącznym 1,7%. Rata 1200zł/mc. Spłata wcześniejsza bez żadnych dodatkowych kosztów. Z bankiem też można negocjować.
            • jop Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 21:56
              > Piszemy(ja pisałam) o przeciętnym Kowalskim, zyjącym w realiach polskich, czy z
              > arabiającym średnio-3,5-4 tyś miesięcznie.

              Czyli łatwo policzyć, że zarabiając 4 k netto, czyli jak na polskie warunki nie tak tragicznie, rzeczony Kowalski musiałby odkładać te 400 k przez ponad 8 lat, w dodatku chyba wcielając w życie rady tej amerykańskiej dziennikarki, co to próbowała NIC nie wydawać. Ale nie polecam, bo sugerowała żywienie się padliną z rozjechanych zwierząt - to tak dla tych, dla których wariant z karmiącą i goszczącą mamusią nie jest realny.
          • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 14:06
            falllen_angel napisał:
            > Powiedz mi jak to jest, że odlozenie 400 000 to jest niesamowite wyzwanie, posw
            > iecenie, trzeba nie zyć i nie jesc. I mieszkac koniecznie pod mostem.

            No mądralo - słuchamy tych prostych sposobów na zebranie 400tys smile
            • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 10:59
              araceli napisała:

              > falllen_angel napisał:
              > > Powiedz mi jak to jest, że odlozenie 400 000 to jest niesamowite wyzwanie
              > , posw
              > > iecenie, trzeba nie zyć i nie jesc. I mieszkac koniecznie pod mostem.
              >
              > No mądralo - słuchamy tych prostych sposobów na zebranie 400tys smile

              400 000 zbiera się jakieś 3.5 a może nawet 4 razy prościej niż spłaca 1 200 000...

              Można zacząć na przykład od zaprzestania topienia pieniedzy w kredytach...

              W.
              • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 15:53
                falllen_angel napisał:
                > Można zacząć na przykład od zaprzestania topienia pieniedzy w kredytach...

                Jak zwykle bez konkretów. Takie pierdu-pierdu. Nudny jesteś - piszesz te sam dyrdymały w każdym wątku - konkretnych kwot, sposobów - BRAK.

                Jasne - bez kredytu. A gdzie mam mieszkać? Pod mostem? U mamusi? Czy bulić za wynajem?
                • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 17:45
                  > Jak zwykle bez konkretów. Takie pierdu-pierdu. Nudny jesteś - piszesz te sam dy
                  > rdymały w każdym wątku - konkretnych kwot, sposobów - BRAK.

                  Nie licz na to, że Fallen ci da 400 tys. Sposób jest prosty - chcesz mieć 400 tys. to zarób, odziedzicz i przestań nudzić. My ci nie damy.

                  Jak nie zarabiasz tyle, to się, he he he, dokształć.
                  • jop Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 19:36
                    Tak, już wiemy, że przepisu, skąd ten statystyczny Kowalski, któremu coś nie chce umrzeć babcia z mieszkaniem ani samotny wuj z majątkiem, ma zdobyć te 400 k, to się nie doczekamy, więc może przestańcie, koledzy, przelewać te elektrony po próżnicy.
                  • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 13.11.10, 22:43
                    boecjusz napisał:
                    > Nie licz na to, że Fallen ci da 400 tys. Sposób jest prosty - chcesz mieć 400 t
                    > ys. to zarób, odziedzicz i przestań nudzić. My ci nie damy.

                    'My' król Ludwik?

                    Sory - jeżeli ktokolwiek pisze 'da się' to powinien napisać jak. Jeżeli nie pisze - znaczy się nie wie albo reprezentuje poziom przedszkolaka 'wiem ale nie powiem' smile Albo jak piszesz - odziedziczył po kimś kasę albo siedzi u mamusi. W takim przypadku jednak nie należy się wymądrzać smile
              • enro_n Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 16.11.10, 13:07
                Mówisz prawdę pod warunkiem, że masz już gdzie mieszkać i nie musisz sponsorować komuś innemu kredytu poprzez wynajem jego mieszkania. No chyba, że życie chcesz zaczynać w wieku 40 lat jak już uskładasz to 400k i będziesz mógł wyprowadzić się od rodziców.
            • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 17:41
              > No mądralo - słuchamy tych prostych sposobów na zebranie 400tys smile

              spytaj kredyciarzy - oni muszą uzbierać powyżej 800 tys. Cały produkt życiowy brutto z głowy. Różnicę między netto a brutto adeptom niezależności dokłada, statystycznie rzecz biorąc, mamusia, ewentualnie dzieci przy odbiorze spadku.
              • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 13.11.10, 22:38
                boecjusz napisał:
                > > No mądralo - słuchamy tych prostych sposobów na zebranie 400tys smile
                > spytaj kredyciarzy - oni muszą uzbierać powyżej 800 tys.

                Odłożyć 800zł 30 lat to jakieś 1100zł miesięcznie. Odłożyć 400tys w 4 lata to jakieś 7700zł. Taka 'drobna' różnica smile
        • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 17:24
          >Ma małe szanse znaleźc sobi
          > e kobiete i ułożyc życie-bo niewiele kobiet mając opcję mieszkania już "na swoi
          > m" zgodzi się mieszkac kątem u rodziców Kowalskiego

          to już wiemy, na czym jest kredyciarz - "na swoim". A na czym są ci, którzy kupili za gotówkę albo odziedziczyli?

          "własność" jest czysto formalna. Jeśli chcesz się przekonać, spróbuj nie wpłacić jednej raty. Zobaczysz jakie będzie piekło, i to natychmiast. Co do legendarnych "rozmów z bankiem" - zaproponują ci jedynie spiralę zadłużenia.

          Co do sielankowego pożycia zakredytowanych par. Większości kredytobiorców rata wynosi tak dużą część budżetu, że kłótnie o pieniadze są nie do uniknięcia. I pieniadze na ratę, i sprawa ostro oraz dlugoterminowo zredukowanej konsumpcji. Jedyne z czym się zgadzam, to że kredytobiorca ma ułożone życie - praca, praca, praca. Do domu tylko wyspać się i umyć smile

      • mol_chemiczny Tyle że połowę zysków z lokaty zje inflacja 16.11.10, 11:43
        > Kowalski, który oszczedza, po jakims czasie me te powiedzmy 400 000PLN czyli pr
        > zy 5% w skali roku generuje mu to jakieś 20 000 PLN czyli 1667 PLN miesiecznie.

        Teraz odlicz sobie od tych 2,5-3,5% inflacji. (Załóżmy, że wzrost cen wynajmu nie będzie większy niż wzrost inflacji). Chyba wczoraj czytałam artykuł o faktycznym zwrocie z lokat: połowa banków generowała straty, rekordzista (ponad 6% odsetek rocznie), dawał chyba tylko 2% realnego wzrostu.
          • alegrias Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 17.11.10, 13:17
            > > 1667 PLN za trzy pokoje? jak rozumiem w akademiku? wink
            >
            > Ale wynajmujesz jakies mieszkanie? Albo przynajmniej przegladasz oferty?

            Wynajmowałam do początku zeszłego roku. znam mnóstwo ludzi którzy wynajmują ( cześć moich znajomych właśnie stoi przed problemem kredyt czy dalszy wynajem). Mnie z kalkulacji wyszło ze rata + opłaty = wynajem + opłaty

            Jasne ze komuś może się trafić i mieszkanie po kosztach ( tez mi się w życiu zdarzyło). Ale jeżeli mamy rozmawiać o ogólnych cenach to 3 pokojowe mieszkanie za 1700 złoty jest równie prawdopodobne jak rata 700 na takie mieszkanie wink
            • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 18.11.10, 13:06
              alegrias napisała:

              > > > 1667 PLN za trzy pokoje? jak rozumiem w akademiku? wink
              > >
              > > Ale wynajmujesz jakies mieszkanie? Albo przynajmniej przegladasz oferty?
              >
              > Wynajmowałam do początku zeszłego roku. znam mnóstwo ludzi którzy wynajmują ( c
              > ześć moich znajomych właśnie stoi przed problemem kredyt czy dalszy wynajem). M
              > nie z kalkulacji wyszło ze rata + opłaty = wynajem + opłaty
              >
              > Jasne ze komuś może się trafić i mieszkanie po kosztach ( tez mi się w życiu
              > zdarzyło). Ale jeżeli mamy rozmawiać o ogólnych cenach to 3 pokojowe mieszkanie
              > za 1700 złoty jest równie prawdopodobne jak rata 700 na takie mieszkanie wink

              Rzeczywistość wygląda tak, że obecnie mieszkania 3 pokojowe w Wawie zaczynają się od 1500 + opłaty administracyjne... I to wcale nie tylko na Białołęce smile

              W.
              • alegrias Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 18.11.10, 14:47
                Rzeczywistość wygląda tak, że obecnie mieszkania 3 pokojowe w Wawie zaczynają s
                > ię od 1500 + opłaty administracyjne... I to wcale nie tylko na Białołęce smile
                >
                Rozumiem, że również nie Włochy i Bródno itp. jeżeli tak, to podaj namiary mam paru znajomych którzy wezmą w ciemno.
                • alegrias Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 18.11.10, 14:49


                  > Rzeczywistość wygląda tak, że obecnie mieszkania 3 pokojowe w Wawie zaczynają s
                  > > ię od 1500 + opłaty administracyjne... I to wcale nie tylko na Białołęce
                  > smile
                  > >
                  > Rozumiem, że również nie Włochy i Bródno itp. jeżeli tak, to podaj namiary mam
                  > paru znajomych którzy wezmą w ciemno.
                  >
                  A właściwie to sama wezmę bo za tyle to lekka rączka wynajmę moje mieszkanie przeprowadzę się do większego.
                  • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 18.11.10, 19:21

                    alegrias napisała:
                    > > Rzeczywistość wygląda tak, że obecnie mieszkania 3 pokojowe w Wawie zaczy
                    > nają s
                    > > > ię od 1500 + opłaty administracyjne... I to wcale nie tylko na Biał
                    > ołęce
                    > > smile
                    > > >
                    > > Rozumiem, że również nie Włochy i Bródno itp. jeżeli tak, to podaj namiar
                    > y mam
                    > > paru znajomych którzy wezmą w ciemno.
                    > >
                    > A właściwie to sama wezmę bo za tyle to lekka rączka wynajmę moje mieszkanie p
                    > rzeprowadzę się do większego.

                    To może pora zacząć śledzić ogłoszenia? Zamiast ścierać opuszki palców waląc w klawiaturę po próżnicy?

                    Zatoka Czerwonych Świń, 94 bodajże metry, dwu poziomowe, standard myślę można nazwać wyższym, 1800 + opłaty.

                    W.
                • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 18.11.10, 19:24
                  alegrias napisała:

                  > Rzeczywistość wygląda tak, że obecnie mieszkania 3 pokojowe w Wawie zaczynają s
                  > > ię od 1500 + opłaty administracyjne... I to wcale nie tylko na Białołęce
                  > smile
                  > >
                  > Rozumiem, że również nie Włochy i Bródno itp.

                  Co jest złego w Bródnie? Mieszkałem tam parę ładnych lat i bardzo mile wspominam ten czas.

                  >jeżeli tak, to podaj namiary mam paru znajomych którzy wezmą w ciemno.

                  Wiesz, z wynajmem jest jak z braniem kredytu (i w sumie z wieloma innymi dziedzinami życia) trzeba po prostu umieć. Są tacy którzy umieją i tacy którzy nie umieją.

                  W.
    • tritin Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 16:19
      A co jest lepsze: kredyt na 20 lat na mieszkanie i płacenie bankowi kasy, czy też odkładanie po 2000 - 4000 miesięcznie, by móc załóżmy kupić mieszkanie za 3 - 4 lata. Oczywiscie przy założeniu, że się jako takie mieszkanko ma. Ja osobicie wolę przeczekać niż płacić bankowi kasę za friko i to nie małą. Prawda jest taka, że biorąc mieszkania na 20 czy 30 lat na kredyt, to nas po prostu na takie mieszkanie nie stać. Wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, co widać po wątkach na forum w stylu: "Kupiłam dom - nie mam na stanik" A w życiu różnie bywa...
      Wychodzę jeszcze z założenia: nie masz pieniedzy - to znaczy że cię nie stać i nie kupujesz.
      Kredyt tylko w sytuacjach wyjątkowo ekstremalnych - w pozostałych to poprostu PĘTLA na szyję.
      • matt.cobosco Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 16:38
        Idealne rozwiązanie - odziedziczyć w wieku max. dwudziestu kilku lat mieszkanie po babci czy dziadku albo dostać w prezencie na start mieszkanie od przewidujących rodziców (dotyczy pewnie max. 10% młodych ludzi). O ile taki młody człowiek ma prostsze życie!
        Powszechne rozwiązanie - kredyt na 20/30/40* lat (* niepotrzebne skreślić) czy samodzielne ciułanie przez lat co najmniej dwadzieścia to de facto wybieranie między dżumą a cholerą. Radości z życia i jedni i drudzy nie mają w zasadzie żadnej. A najlepsze lata mijają bezpowrotnie.To tyle w temacie.
        • burza4 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 13:55
          matt.cobosco napisał:

          > Powszechne rozwiązanie - kredyt na 20/30/40* lat (* niepotrzebne skreślić) czy
          > samodzielne ciułanie przez lat co najmniej dwadzieścia to de facto wybieranie
          > między dżumą a cholerą. Radości z życia i jedni i drudzy nie mają w zasadzie żadnej. A najlepsze lata mijają bezpowrotnie.To tyle w temacie.

          A czemuż to?
          wiele znajomych osób wzięło kredyty, w międzyczasie ceny rosły - i teraz ich zadłużenie stanowi 1/3 wartości nieruchomości. Co niby przeszkadza cieszyć się życiem? świadomość, że trzeba spłacić jeszcze 200 tys kredytu za mieszkanie warte 600 tys?

          Radości życia nie mają ci, którzy siedzą na kupie z rodzicami i dziadkami, nie mają krzty prywatności i którym wizja mieszkania oddala się coraz bardziej. Płacenie 1,5 tys raty to nie zarzynanie się przy pensji rzędu 4 tys.
          • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 17:54
            > A czemuż to?
            > wiele znajomych osób wzięło kredyty, w międzyczasie ceny rosły - i teraz ich za
            > dłużenie stanowi 1/3 wartości nieruchomości. Co niby przeszkadza cieszyć się ży
            > ciem? świadomość, że trzeba spłacić jeszcze 200 tys kredytu za mieszkanie warte
            > 600 tys?

            Ten przykład jest OK. Kredyt hipoteczny jest idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy uważają, że ceny nieruchomości pójdą w górę o 100%.
      • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 16:46
        tritin napisała:
        > A co jest lepsze: kredyt na 20 lat na mieszkanie i płacenie bankowi kasy, czy t
        > eż odkładanie po 2000 - 4000 miesięcznie, by móc załóżmy kupić mieszkanie za 3
        > - 4 lata.

        No... przy takich założeniach oszczędzisz ok 200tys. Na kawalerkę w kiepskim punkcie średniego miasta starczy smile Przy powyższych założeniach rata kredytu na takie mieszkanie to ok 1600zł - można zatem 2400 odkładać i spłacić kredyt po 6-7 latach.

        > Oczywiście przy założeniu, że się jako takie mieszkanko ma.

        Bardzo optymistyczne założenie smile

        > Wychodzę jeszcze z założenia: nie masz pieniedzy - to znaczy że cię nie stać i
        > nie kupujesz.

        No tak - na mieszkanie nie stać więc co? Mieszkać u i na koszt rodziców? Bo 'nie wiadomo co się stanie'? Śmieszy mnie takie gadanie. Nie rób tego a alternatywa? ŻADNA. Najlepiej całe życie u mamusi!
      • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 18:35
        tritin napisała:

        Prawda jest
        > taka, że biorąc mieszkania na 20 czy 30 lat na kredyt, to nas po prostu na taki
        > e mieszkanie nie stać. Wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, co widać po w
        > ątkach na forum w stylu: "Kupiłam dom - nie mam na stanik" A w życiu różnie byw
        > a...
        > Wychodzę jeszcze z założenia: nie masz pieniedzy - to znaczy że cię nie stać i
        > nie kupujesz.
        > Kredyt tylko w sytuacjach wyjątkowo ekstremalnych - w pozostałych to poprostu P
        > ĘTLA na szyję.

        Masz jakiś utarty schemat ludzi, którzy biora kredyty-a teraz czasy się trochę zmieniły i lepiej(finansowo) wziąć kredyt np na sprzet AGD przy niskim oprocentowaniu, a tym bardziej racie zero%, i obrócic gotówką, niż kupić go za gotówkę.. I tak jest w wielu dziedzinach...
        Kredyt(y)często generuje dochody i nie każdy chce wrzucać gotówkę w pasywa.
        Mając 400tyś na mieszkanie- nie kupiłabym go za gotówkę...wolałabym wziąć kredyt hipoteczny, a 400tyś zainwestowałabym..znaczy miałabym ciastko ,zjadłabym ciastko i zarobiłabym na następnebig_grin
        Czyli Twój schemat "kredyt=nie masz pieniędzy=nie kupuj"-nie u każdego sprawdza się..


          • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 19:11
            opadly.rece napisała:

            > Ale tutaj niejako sam kredyt zmuszałby cie do oszczędzania, bez tego a bez nieg
            > o, mozna tez sie zmobilizować i np. odkaldac co meisiac jego równowartość.

            Użyłaś skrótu myślowego-ja wiem, że Ty wiesz, ale ja nie wiem big_grin -rozwiń proszę.
        • opadly.rece Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 19:33
          b-b1 napisała:

          > Mając 400tyś na mieszkanie- nie kupiłabym go za gotówkę...wolałabym wziąć kredy
          > t hipoteczny, a 400tyś zainwestowałabym..znaczy miałabym ciastko ,zjadłabym cia
          > stko i zarobiłabym na następnebig_grin

          przeciez to, co zostaloby zrabione-jezeli rzeczyweiscie udałoby sie na tym zarobic, na % bankowym od 400.000, zjadlby splacany kredyt. A gdybys kupila miekszanie, moglabys oszczedzac z biezacych oszczednosci tyle ile wynosilby potencjalny kredyt.
          trudno jest zainwestowac 400.00 tak by to nie byly tylk odestki od lokat.
          • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 20:04
            opadly.rece napisała:

            > przeciez to, co zostaloby zrabione-jezeli rzeczyweiscie udałoby sie na tym zaro
            > bic, na % bankowym od 400.000, zjadlby splacany kredyt. A gdybys kupila mieksza
            > nie, moglabys oszczedzac z biezacych oszczednosci tyle ile wynosilby potencjaln
            > y kredyt.
            > trudno jest zainwestowac 400.00 tak by to nie byly tylk odestki od lokat.

            Nie mam na mysli lokat(bo to oszczedzanie)-a inwestowanie-np giełda, fundusze inwestycyjne, nieruchomości...-gdzie procent zysku przekracza procent spłacanego kredytu.

            Oszczędzając ratę(np 2tyś) , która chciałabym przeznaczyć na zakup nieruchomości w formie inwestycji(czyli np do wynajmu lokali) daleeeeeka droga przed inwestorem i takie okazje jakie są teraz/czy były- za naście lat -kiedy w koncu nazbieram-moga sie już nie powtórzyć, więc korzystniej spłacać 2tyś miesięcznie i za wynajmowane lokale inkasować co miesiąc 4/5/6 tyś (niepotrzebne skreślić).
            Mój kredyt hipoteczny brany był na 2,45%-potem wzrósł do 4,9%, teraz oscyluje w granicach 3,6%.

            • chwalipieta Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 20:28
              18 m-cy temu miałem problem: kupić działkę za gotówkę i częściowo na kredyt (zostać bez kasy) czy na kredyt w 100%.

              zdecydowałem się na kredyt hipoteczny na 15lat na 100% i to był super decyzja ponieważ posiadaną gotówką zacząłem obracać na GPW i już zarobiłem na tą działkę smile

              gdy ktoś posiada te 400.000 to spokojnie może zarobić ze 15-20% nie podejmując dużego ryzyka. a te 15-20% to już co najmniej 4000zł/m-c po odliczeniu podatku. spora gotówka do dyspozycji.

              a lokata w banku to nie inwestowanie tylko leżakowanie pieniędzy i nabijanie kasy bankom

              pzdr

            • falllen_angel Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 17.11.10, 10:40
              b-b1 napisała:

              > opadly.rece napisała:
              >
              > > przeciez to, co zostaloby zrabione-jezeli rzeczyweiscie udałoby sie na ty
              > m zaro
              > > bic, na % bankowym od 400.000, zjadlby splacany kredyt. A gdybys kupila m
              > ieksza
              > > nie, moglabys oszczedzac z biezacych oszczednosci tyle ile wynosilby pote
              > ncjaln
              > > y kredyt.
              > > trudno jest zainwestowac 400.00 tak by to nie byly tylk odestki od lokat.
              >
              > Nie mam na mysli lokat(bo to oszczedzanie)-a inwestowanie-np giełda, fundusze i
              > nwestycyjne, nieruchomości...-gdzie procent zysku przekracza procent spłacanego
              > kredytu.
              >
              > Oszczędzając ratę(np 2tyś) , która chciałabym przeznaczyć na zakup nieruchomośc
              > i w formie inwestycji(czyli np do wynajmu lokali) daleeeeeka droga przed inwest
              > orem i takie okazje jakie są teraz/czy były- za naście lat -kiedy w koncu nazbi
              > eram-moga sie już nie powtórzyć, więc korzystniej spłacać 2tyś miesięcznie i z
              > a wynajmowane lokale inkasować co miesiąc 4/5/6 tyś (niepotrzebne skreślić).
              > Mój kredyt hipoteczny brany był na 2,45%-potem wzrósł do 4,9%, teraz oscyluje w
              > granicach 3,6%.

              Potęgi ekonomiczne z Was są niesamowite. Zobacz sobie jak wygląda rentowność wynajmu obecnie:

              www.bankier.pl/wiadomosc/Rentownosc-najmu-mieszkan-mocno-w-dol-2243953.html
              Dokładając do tego spadek wartości nieruchomości to po prostu interes życia.

              W.
              • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 25.11.10, 08:50
                falllen_angel napisał:

                >
                > Potęgi ekonomiczne z Was są niesamowite. Zobacz sobie jak wygląda rentowność wy
                > najmu obecnie:
                >
                > www.bankier.pl/wiadomosc/Rentownosc-najmu-mieszkan-mocno-w-dol-2243953.html
                > Dokładając do tego spadek wartości nieruchomości to po prostu interes życia.
                >
                > W.
                Sam napisałeś-kto szuka-ten znajdzie...choć podejrzewam, że szukać nie należy statystyk..
                Budynek kupiony w 2006 r-powierzchnia 196m2-dostosowany do trzech lokali. Kredyt hipoteczny 290tyś we frankach na 30 lat-rata 1400zł. Kwota wynajmu za lokale 11200zł miesięcznie. Użyj "bankiera" i policz stratybig_grin
        • magdalaena1977 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 21:17
          b-b1 napisała:
          > lepiej(finansowo) wziąć kredyt np na sprzet AGD przy niskim oprocentowaniu,
          > a tym bardziej racie zero%, i obrócic gotówką, niż kupić go za gotówkę
          Nie zgadzam się. Jeśli ktoś daje raty 0 %, to rzeczywiste koszty kredytu są wliczone w cenę towaru.
          Mam za sobą kupno telewizora LCD i zdecydowanie najtaniej było kupić za gotówkę w małym internetowym sklepiku. Raty 0% w EURO RTV AGD czy MM nie opłacały się - przy obecnym oprocentowaniu lokat, zarobek był niższy niż różnica w cenie.
          • b-b1 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 22:07
            magdalaena1977 napisała:
            > Nie zgadzam się. Jeśli ktoś daje raty 0 %, to rzeczywiste koszty kredytu są wli
            > czone w cenę towaru.
            > Mam za sobą kupno telewizora LCD i zdecydowanie najtaniej było kupić za gotówkę
            > w małym internetowym sklepiku. Raty 0% w EURO RTV AGD czy MM nie opłacały się
            > - przy obecnym oprocentowaniu lokat, zarobek był niższy niż różnica w cenie.

            W tamtym roku szukałam aparatu fotograficznego -netowo -najtańszy był w Euro-ale najbliżej miałam do MM. W MM obniżyli mi cenę(sprawdzili w necie, czy konkurencja faktycznie ma taniej i dostosowali się) i podzielili na 12 rat.
            ...a lokata ma niewiele wspólnego z obracaniem gotówką..
        • boecjusz Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 18:01
          > Masz jakiś utarty schemat ludzi, którzy biora kredyty-a teraz czasy się trochę
          > zmieniły i lepiej(finansowo) wziąć kredyt np na sprzet AGD przy niskim oprocent
          > owaniu, a tym bardziej racie zero%, i obrócic gotówką, niż kupić go za gotówkę
          > .. I tak jest w wielu dziedzinach...

          Według mojego utartego schematu 99% kupujących mieszkania bądź AGD na kredyt tego nie potrafi. Jeśli nie chodzi o wygrywanie inwestycyjne zyskami z lokaty 5% netto w skali roku, to rzuć jakiś przykład jak wyrobić 5,5%. Myślę, że sam operujesz co najmniej na 7% zwrotu, więc 5,5 spokojnie możesz podać.
      • floress Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 16.11.10, 12:13
        tritin napisała:

        > A co jest lepsze: kredyt na 20 lat na mieszkanie i płacenie bankowi kasy, czy t
        > eż odkładanie po 2000 - 4000 miesięcznie, by móc załóżmy kupić mieszkanie za 3
        > - 4 lata. Oczywiscie przy założeniu, że się jako takie mieszkanko ma. Ja osobic
        > ie wolę przeczekać niż płacić bankowi kasę za friko i to nie małą. Prawda jest
        > taka, że biorąc mieszkania na 20 czy 30 lat na kredyt, to nas po prostu na taki
        > e mieszkanie nie stać. Wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, co widać po w
        > ątkach na forum w stylu: "Kupiłam dom - nie mam na stanik" A w życiu różnie byw
        > a...
        > Wychodzę jeszcze z założenia: nie masz pieniedzy - to znaczy że cię nie stać i
        > nie kupujesz.
        > Kredyt tylko w sytuacjach wyjątkowo ekstremalnych - w pozostałych to poprostu P
        > ĘTLA na szyję.

        2000*48=96000. Jakie mieszkanie można za to kupić? Zakładając, że się może te 2000 odkładać. O wyższych kwotach nie mówię, bo mowa o przeciętnym Kowalskim.
        Przeciętny Kowalski może płacić ratę ok. 1000 zł. I tyle mógłby tez odłożyć, gdyby nie musiał wynająć mieszkania. Jeśli nie wynajmuje, tylko mieszka u rodziców (szczęściarzy z własnym mieszkaniem jest mało), to odkłada 1000 przez 33 lata i ma 400000. Nie licząc inflacji, wzrostów cen itd. będzie mógł kupić mieszkanie. A 33 lata będzie mieszkał z rodzicami, potem może sam, bo mogą nie dożyć. W sumie rozwiąże mu się problem, bo odziedziczy mieszkanie i będzie miał 400000 na koncie. Rada jest prosta, mieszkaj z rodzicami a będziesz na starość bogaty.
    • magdalaena1977 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 21:37
      IMHO największym problemem są migracje i najtrudniejsza jest sytuacja ludzi, którzy wyjechali z rodzinnego miasteczka np. do Warszawy.

      1. już w czasie studiów musieli ponosić dużo wyższe koszty samodzielnego życia na stancji albo w akademiku. Albo pomagali im rodzice, co znacznie zmniejszyło możliwość dofinansowania przez nich kupna mieszkania - albo musieli pracować na studiach, co zmniejszało czas poświęcony na naukę.
      Warszawiak student kosztuje rodziców tyle samo, co warszawiak licealista, a jeszcze może liczyć np. na stypendium.

      2. Tak samo - nie mieli szansy mieszkać z rodzicami chociaż przez pierwszy rok po studiach i zaoszczędzić cokolwiek na usamodzielnienie się.

      3. Nie mieli szansy odziedziczyć np. po babci warszawskiego mieszkania w centrum, które stanowiłoby dobry start. (nieruchomości na prowincji są jednak dużo tańsze). Ani załapać się na nowy blok w spółdzielni rodziców.

      4. Szukali pracy w obcym mieście i nie mogli liczyć na pomoc znajomych rodziców.

      5. Sami jako rodzice nie mogą liczyć na pomoc dziadków w opiece nad dziećmi, przez co płacą horrendalne kwoty za przedszkole.

      Jestem z Warszawy i w zasadzie nikt ze znanych mi rodowitych warszawiaków nie wziął takiego dramatycznego kredytu na 40 lat.
      • palpitacja_serca Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 11.11.10, 23:17
        Cos za cos. Nikt takim ludziom nie kazał osadzać się po studiach w stolicy. Ze swoim nabytym doświadczeniem, z powadzeniem znaleźliby prace w swojej, bądź okolicznej - większej od swojej miejscowości. Byliby niedaleko rodziny, życie byłoby tańsze i pomoc w zasięgu reki. A prawda jest taka, ze uparli się na Warszawę. Pomoc rodziny jest nieoceniona. Przy dzieciach, przy wszystkim innym.
        • araceli Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 08:46
          palpitacja_serca napisała:
          > Ze
          > swoim nabytym doświadczeniem, z powadzeniem znaleźliby prace w swojej, bądź oko
          > licznej - większej od swojej miejscowości.

          Widzisz - właśnie NIE. Jest sporo zawodów, gdzie niestety 'na prowincji' pracy nie znajdziesz. I wcale nie są one egzotyczne. Pracuję w finansach i mieszkam w dużym mieście. Sporo tutaj oddziałów firm, które centrale (w tym finanse) mają w Warszawie. Na miejscu można się załapać na fakturzystkę smile
          • chwalipieta @konto_calkiem_nowe 12.11.10, 09:26
            @konto_calkiem_nowe
            nie napisałem pewnym tylko stosunkowo małym ryzykiem smile

            GPW nie jest maszynką do zarabiania pieniędzy ale znam kilku gości którzy z tego żyją na wysokim poziomie.

            a co do informacji to proszę bardzo: WIG20 nadaje się do rozsądnego inwestowania, a większe ryzyko to np: SZAR GPH EUI BBD(na dłużej)

            pzdr
        • magdalaena1977 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 09:57
          palpitacja_serca napisała:
          > Nikt takim ludziom nie kazał osadzać się po studiach w stolicy.
          > Ze swoim nabytym doświadczeniem, z powadzeniem znaleźliby prace w swojej,
          > bądź okolicznej - większej od swojej miejscowości.
          Nie jestem tego taka pewna. Ale chodziło mi o to, że wiele takich osób biorąc kredyt narzeka na banki, a nie postrzega problemów z mieszkaniem jako konsekwencji przeprowadzki do dużego miasta.
          • wiatro-dmorza Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 11:37
            2 studentów wszystkie wakacje na saksach (ciężka orka fizyczna) - po studiach 37m za gotówkę. Po 30 z jednym dzieckiem kupują 60 m2 do totalnego remontu - bez kredytu - cały czas pracują i oszczędzają. Małe mieszkanie sprzedają.
            36 lat 2 dzieci - za oszczędności kupują działkę, sprzedają mieszkanie, już wyremontowane, dobierają niewielki kredyt i stawiają niewielki 120 m dom. Rata kredytu obliczona tak by równała się czynszowi za stare mieszkanie, więc obciążenie dla budżetu domowego żadne.Da się. Kwestia priorytetów. Historia z życia wzięta - pomoc rodziców nikła i nie finansowa.
        • wuwujama Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 11:51
          palpitacja_serca napisała:

          > Cos za cos. Nikt takim ludziom nie kazał osadzać się po studiach w stolicy. Ze
          > swoim nabytym doświadczeniem, z powadzeniem znaleźliby prace w swojej, bądź oko
          > licznej - większej od swojej miejscowości. Byliby niedaleko rodziny, życie było
          > by tańsze i pomoc w zasięgu reki. A prawda jest taka, ze uparli się na Warszawę
          > . Pomoc rodziny jest nieoceniona. Przy dzieciach, przy wszystkim innym.
          To nie chodzi o uparcie sie. Dobrych uczelni w Polsce jest kilka, w duzych miastach i jak ktos chce sie wyksztalcic, to nie ma wyboru, musi tam zamieszkac na 5 lat.
          Ja od zawsze marzylam, zeby sie wyrwac z mojego miasteczka, gdzie nie bylo nawet kina, nie mowiac o teatrze, 3 nedzne knajpy na krzyz, jedna dyskoteka, brak porzadnych sklepow - wszedzie trzeba bylo dojechac, a bilety za darmo tez nie sa. Wybralam duze miasto, bo tu jest wiecej mozliwosci.
      • wuwujama Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 11:41
        magdalaena1977 napisała:

        > IMHO największym problemem są migracje i najtrudniejsza jest sytuacja ludzi, kt
        > órzy wyjechali z rodzinnego miasteczka np. do Warszawy.
        > 1. już w czasie studiów musieli ponosić dużo wyższe koszty samodzielnego życia
        > na stancji albo w akademiku. Albo pomagali im rodzice, co znacznie zmniejszyło
        > możliwość dofinansowania przez nich kupna mieszkania - albo musieli pracować na
        > studiach, co zmniejszało czas poświęcony na naukę.
        > Warszawiak student kosztuje rodziców tyle samo, co warszawiak licealista, a je
        > szcze może liczyć np. na stypendium.
        > 2. Tak samo - nie mieli szansy mieszkać z rodzicami chociaż przez pierwszy rok
        > po studiach i zaoszczędzić cokolwiek na usamodzielnienie się.
        > 3. Nie mieli szansy odziedziczyć np. po babci warszawskiego mieszkania w centru
        > m, które stanowiłoby dobry start. (nieruchomości na prowincji są jednak dużo ta
        > ńsze). Ani załapać się na nowy blok w spółdzielni rodziców.
        > 4. Szukali pracy w obcym mieście i nie mogli liczyć na pomoc znajomych rodziców.
        > 5. Sami jako rodzice nie mogą liczyć na pomoc dziadków w opiece nad dziećmi, pr
        > zez co płacą horrendalne kwoty za przedszkole.

        Zgadzam sie w 100%. Wiem jak to jest. Wyjechalam z kilkunastotysiecznego miasteczka na studia do Trojmiasta, nie moglam liczyc na zadna pomoc mamy, utrzymywalam sie (akademik, jedzenie, bilety, podreczniki) ze skromnej renty po tacie i stypendium naukowego, a na ubrania, kosmetyki i rozrywke zarabialam, pracujac w wakacje. Po studiach od razu wynajecie mieszkania, na oplaty szlo 70% pierwszej pensji.
        • naturella Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 11:55
          Nie mam pojęcia, skąd się biorą te negatywne opinie o kredytach - wszystko dla ludzi, byle z umiarem i nie "pod korek", jak tu pisaliście.

          Wynajmowałam mieszkanie trzy lata, wyrzuciłam w ten sposób ok. 36 tys. W 2004 roku kupiłam mieszkanie, wzięłam 120 tys. kredytu, było to ok. 80% wartości mieszkania 46 m. W 2010 sprzedałam mieszkanie, spłaciłam kredyt, wzięłam następny 150 tys. i kupiłam mieszkanie 86 m. Ten kredyt stanowi już tylko 45% wartości mieszkania - prawie dwa razy wiekszego. Za jakieś 5 lat zamierzam sprzedać mieszkanie, i kupić bliźniak. Żadną miarą nie byłoby mnie stać na spłacanie obecnego mieszkania te kilka lat temu, bo musiałabym wziąc kredyt na dokładnie 93% wartości mieszkania, z ratą dwa razy wyższą niż ta obecna. No i tym sposobem, nie zadłużając się ponad miarę, bo rata stanowi niecałą 1/3 moich dochodów, a 1/8 dochodów moich i męża, mamy komfortowe mieszkanie z ogródkiem i dwoma miejscami postojowymi. Nie wnikam, ile musiałabym zapłacic za wynajem takiego mieszkania, gdybym te kilka lat temu nie wzięła kredytu.
          • bart_smithson Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 12:44
            > Nie wnikam, ile musiałabym zapłacic za wynajem takiego mieszkania,
            > gdybym te kilka lat temu nie wzięła kredytu.

            Po raz kolejny potwierdza się to, że Ci z kredytami żyja przeszłością (kredyt wziety przed 2006).
            Gdzie są Ci co wzięli kredyt w 2008/2009/2010? Co oni powiedzą?
            • naturella Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 13:11
              Wzięłam kredyt i w 2010, nie wiem, co mam napisać, żeby potwierdzić Twoją tezę. Nikt nie żyje przeszłością, co za sformułowaniesmile)) Opisuję akurat swoją historię kredytową, nic nie poradzę na to, że nie piszą ludzie, którym się z kredytem nie powiodło.
              • bart_smithson Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 13:21
                > nic nie poradzę na to, że nie piszą ludzie, którym się z kredyte
                > m nie powiodło.

                Ale zdajesz sobie sprawę, że to dałoby pełniejszy obraz "zakredytowanych"?
                A Ci pewnie nie piszą bo to wstyd + przestali płacić za internet by zapłacić raty w terminie.

                Twoja historia kredytowa rozpoczęła się gdy kredyt był jeszcze dobrym pomysłem. Ale "Wyniki historyczne nie wskazują ani nie gwarantują wyników przyszłych."
              • naomi19 Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 13:40
                no jasne.
                Sprawdź po roku ile Ci zostało do spłacenia, wtedy pogadamy smile Nie zdziw się jak będzie o kilka tys więcej niż rok wcześniej smile Pomimo regularnych spłat. Prawda jest taka, że pożyczasz 200tys a spłacasz min 400, ale jeśli kogoś stać, to często jest to jedyny sposób, by skończyć z wynajmem/ mieszkaniem kątem u rodziców. Ja jestem przeciwniczką kredytów, po prostu nie stać mnie na nie, szkoda mi tyle kasy oddawać bankowi. Rozumiem- w jakiejś podbramkowej sytuacji- to tak, ale wydaje mi się to koniecznością.
                • wuwujama Re: dlaczego kredyt to takie fatum? 12.11.10, 14:02
                  naomi19 napisała:

                  > Prawda jest taka, że pożyczasz 200tys a spłacasz min 400, ale jeśli kogoś stać, to
                  > często jest to jedyny sposób, by skończyć z wynajmem/ mieszkaniem kątem u rodzi
                  > ców. Ja jestem przeciwniczką kredytów, po prostu nie stać mnie na nie, szkoda m
                  > i tyle kasy oddawać bankowi. Rozumiem- w jakiejś podbramkowej sytuacji- to tak,
                  > ale wydaje mi się to koniecznością.
                  To nie ma nic wspolnego z byciem przeciwnikiem czy zwolennikiem kredytow, wiele ludzi nie ma wyboru i to jest ta podbramkowa sytuacja. Jak bylam sama i tylko z mezem, to wynajmowalismy, ale wystarczyla nam kawalerka, czyli 1 pokoj (700-800 zl odstepne+czynsz+oplaty, oczywiscie miesiecznie). Jak sie pojawia dziecko, to trzeba myslec o przyszlosci, dziecko musi miec oddzielny pokoj. A za wynajem 2pokojego mieszkania w moim miescie chcieli (w 2002 r) 800-1000 zl+czynsz i oplaty. Obecnie za tyle to wynajmiesz tylko kawalerke, takie zycie. My wzielismy w 2002 r kredyt na 20 lat na 70% wartosci malego mieszkania 3pokojowego ale nie nowego i splacamy raty 1000zl/m-c. Wynajem sie po prostu nie kalkuluje, splacajac kredyt masz przynajmniej swiadowosc, ze za kilkadziesiat lat mieszkanie bedzie twoje i przekazesz je dziecku w spadku. Ja nie mialam alternatywy, chyba ze za taka uznac mieszkanie z mezem, dzieckiem i tesciami w 3pokojowym mieszkaniu w bloku i oszczedzanie nie wiadomo ile lat, zeby kupic choc 2 pokoje.