Kieszonkowe dla naszych dzieci.

22.11.10, 12:46
Nie było jeszcze takiego tematu więc chciałabym abyście sie podzielili swoim doświadczeniem w tej dziedzinie.
Moje dziecko ma 7 lat i od września dostaje regularnie kieszonkowe 4 zł na tydzień ( w sobotę ).
Kary za jakie kieszonkowego nie dostaje to:
- uwaga w zeszycie do korespondencji,
- zachowanie na czerwono w danym tygodniu,
- b.złe zachowanie w domu ( praktycznie rzadko się zdarza) ,

Dzieci u nas w szkole mają takiego paszczaka który jest podzielony na dni miesiąca i czerwony oznacza - złe zachowanie (kieszonkowe zabrane),
zółty oznacza "uważaj- nie było całkiem dobrze" ma prawo mieć 2 żółte dni w tygodniu za każdy następny jest zabierana 1 zł.
zielony kolor oznacza "wspaniałe zachowanie"

Kieszonkowe przeznacza na co chce (zabawki) z naciskiem na niewydawanie na słodycze w sklepiku szkolnym.

Jak jest u was w domu?
    • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 12:52
      Córka 15 lat dostaje 100zł m-cznie, jeszcze rok temu dostawała 20zł co tydzień, czyli jakieś 80 zł m-cznie.
      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:23
        ha ha ponad 20 % podwyżki tez bym tak chciała ;P
        • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:28
          Jeśli ma nauczyć się gospodarować pieniędzmi to musi dostawać tyle kasy, żeby na coś starczyło w granicach rozsądku oczywiście. Na pewno w przyszłym roku będzie dostawała więcej. Mąż też co roku dostaje podwyżkę. Po za tym to bardzo dobre dziecko, dobrze się uczy, chętnie pomaga w domu, więc czemu ma nie dostawać kasy jak nam nie zabraknie z tego powodu.
    • mysterious1988 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 12:56
      (nie)stety nie mam dzieci. Niemniej jednak mysle, ze 4zl tygodniowo to troche za malo. Dziecko do szkoly chodzi 5 razy w tygodniu, wiec powinno dostac co najmniej 5 zl tygodniowo. Z reszta, w dzisiejszych czasach ciezko cos kupic za ta 1zl. Gdy bylem dzieckiem niestety nie mialem kieszonkowego, bo rodzicow nie bylo na to stac - pracowali nieregularnie. Mysle, ze nieregularne kieszonkowe to tez fajne rozwiazanie - dziecko zaczyna rozumiec, ze pieniedzy mozna nie miec; a gdy one sa, to lepiej sie zyje. rozpieszczanie kieszonkowym moze nauczyc dziecko, ze co tygodniowe 'wyplaty' to cos co sie nalezy. dobrze, ze stosujesz system kar - wowczas mozna dziecko nauczyc tego, ze kieszonkowe zalezy od 'pracy' jaka wykona w danym tygodniu (uwagi lub ich brak).
      • re_ni73 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 13:54
        No cóż,kiedy moje dzieci były małe jakieś 8 lat temu robiłam w ten sposób że miałam tabelke.W tabelce czynności jak umycie garków(takich drobniejszych rzeczy),pozamiatanie kuchni po jeczeniu(# razy dziennie),posprzatanie w pokoiku,odkurzenie,umycie podłogi(wtedy ta czynność strasznie ich fascynowała jak i mycie garków),powieszenie prania.Oczywiście dużo czynności musiałam poprawiać.Na koniec dnia było podsumowanie jeżeli dana osoba zrobiła wszystko to miała tzw +,jeżeli połowe pół plusika,jeżeli - to znaczy że się obijała.
        Raz w tygodniu sumowało się takie plusiki.Za każdy plusik było 1 zł,za pół 0,50 gr.Wywiązywli się super z obowiązków,a ile było uciechy że zapracowali sami.
        Pózniej nadeszły chude lata więc kieszonkowego raczej nie było.W tym miesiącu było finansowo troche lepiej więcdostał każdy po 30 zł.Ale na tych 30 poprzestajemy.Wiem że mała ale życie to wieczne kompromisy,jeżeli potrzebują więcej to mają okazje dopracować.Nie chcą ich sprawa niech więc nie narzekają.I tak prawie 14 latek oszlifował i wymalował krate na działce zarobił 10 zł.Córka dodatkowe pieniądze ma z kosmetyków,też jakieś drobniaki ale zawsze to coś.Najstarszy wie że jak mi skopie działke (bo wymyśliłam znowu coś i potrzebuje skopaną ziemie)też mu coś wpadnie.Wiedzą że jak będzie więcej pieniędzy dostaną po 50.
        Wiem że innych to zbulwersuje,ale jestem z mojego najmłodszego dumna w tamtym roku dostał wypłate jako ministrant odłożył 600 zł i trzyma bo w tym roku chce sobie kupić małego laptopa.Dwa lata temu chłopcy z wypłat kupili sobie po komórce.
        • nela12 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 13:59
          re-ni to super-możesz być dumna ze swoich dziecismile
        • 098qwerty Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 07:17
          re_ni bardzo fajnie to zorganizowałaś w swoim domu.
          U mojego brata było podobnie - piszę "było" ponieważ wszystko zepsuli dziadkowie (moi rodzice). Mają więcej kasy (emerytury + własna działalność) i np. za skoszenie trawy dosłownie na kawałku podwórka (żeby nie skłamać nie ma tam nawet 250 m2) wnuczek (13 lat) dostawał 100 - 150 zł, za wyczyszczenie i pomalowanie bramy (ale tylko od ulicy - kilka metrów długości) dostawał 200-250 zł, umycie samochodu osobowego 30-50 zł (więcej niż bierze myjnia smile ). Dziadkowie rozpuścili wnuka do tego stopnia, że w domu rodzicom "za marne grosze" nie chciał już pomagać, był nawet w stanie powiedzieć do swojego ojca (mojego brata), że ten zarabia na godzinę mniej od niego.....Kiedyś pradziadek (czyli mój dziadek) chciał dać zarobić prawnukowi i zaproponował mu skopanie ogródka (małego), dał mu za to 10 zł i został wyśmiany......no bo u dziadka i babci za to dostałby dużo więcej.
          Mam nadzieję, że swoje dzieci uchronię przed takim rozpuszczeniem.
          --
          synek - 12/2010 smile
          • myszmusia Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 08:09
            Dziadkowie rozpuści
            > li wnuka do tego stopnia, że w domu rodzicom "za marne grosze" nie chciał już p
            > omagać,

            albo to co gdzies wyzej napisane - jesli nauczy sie pomagac za pieniadze to nie ma sie czemu dziwic,że wybiera sie to gdzie wyzsza stawka.wink
            Jak dorosły ma dwie PRACE do wyboru to chyba tez wybierze to gdzie mu wiecej zapłaca.
            Dlatego ja napisałam,że moim zdaniem za POMOC rodzicom/czy ogólniej rodzinie nie powinno sie płacic (szczególnie jesli nie potrafi sie przy tym nauczyc pomocy bezinteresownej )
          • re_ni73 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 10:03
            Na moje szczęście a dzieci nieszczęście z dziadkami nie miałam takich problemów.Moje dzieci do dzisiaj jak dostaną raz na jakiś czas po 2 czy 5 zł to jest dobrze.O urodzinach ich to nikt nie pamięta.Ja się z tym pogodziłam dzieci pomału też się przyzwyczajają ale przykrość została.Najgorzej im było wytłumaczyć jak byli mali.
      • nela12 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 13:56
        hej
        mój syn 2 kl sz.p-dostaje tyg w poniedziałek 10zł
        młodszy 5 lat 5zł-zazwyczaj idzie ze mną i coś sobie kupuje-radochy ma co nie miarabig_grin
        ps.no chyba 4zł to mało,chyba ze się ma trudną sytuację-to dziecko powinno zrozumiećsmile
        • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:25
          nela12 napisała:

          > hej
          > mój syn 2 kl sz.p-dostaje tyg w poniedziałek 10zł
          > młodszy 5 lat 5zł-zazwyczaj idzie ze mną i coś sobie kupuje-radochy ma co nie m
          > iarabig_grin
          > ps.no chyba 4zł to mało,chyba ze się ma trudną sytuację-to dziecko powinno zro
          > zumiećsmile

          Nie mamy trudnej sytuacji. Po prostu taka kwota wydawała się nam na początek wystarczająca. W drugim półroczu będzie to 5 zł.
      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:15
        > (nie)stety nie mam dzieci. Niemniej jednak mysle, ze 4zl tygodniowo to troche z
        > a malo. Dziecko do szkoly chodzi 5 razy w tygodniu, wiec powinno dostac co najm
        > niej 5 zl tygodniowo. Z reszta, w dzisiejszych czasach ciezko cos kupic za ta 1
        > zl.

        Z tym że on nie ma kieszonkowego po to aby sobie coś kupić codziennie w sklepiku.
        Zabiera ze sobą picie i owoce na 2 śniadanie, a obiady ma wykupione w szkole plus czasami coś słodkiego.

        Dodatkowo ma pieniądze od rodziny plus pieniądze za zabawki których juz nie chce ( sprzedajemy je w komisie) i za to może kupić sobie inne.
        Ostatnio wydał spora sumke ( 40 zł w tygodniu) w sklepiku ( za namowa starszych kolegów ze świetlicy) więc muszę trochę uważać ;P
    • myszmusia Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 14:12
      4 zł na tydizen to mało - z teog nic sie nie da nauczyc.


      A swoja droga ja nie lubie ( inigdy tego nie robiłam) jak ktos "płaci" dzieciom za pomoc.Uzaleznia kieszonkowe od zrobienia rzeczy, które moga/powinny sie poczuc do zrobienia ich po porstu normalnie. MOim zdaniem to uczy,że pomagam tylko jak cos z tego mam. Zapłac mamo to pozmywam. A powinno byc - pozmywam a moze ty odpocznij. (to tak moim zdaniem)
      • re_ni73 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 14:29
        Niby tak ale w tym przypadku trzeba mieć ręke na pulsie i w szystko pod kontrolą.Nie płace już im za rzeczy które wykonywali jak byli mali,teraz to ich obowiązek.Ale jeżeli chodzi o działke mogłabym sama skopać to nie problem tylko pewnie odbiłoby się na moich plecach.A mąż teraz pracuje po 12 godz więc też nie ma szans.Poświęca swój czas zamiast się uczyć czy wyjść z kolegami w mojej sprawie,czy pracować u kogoś innego.Tym bardziej że to będzie 10 zł,ot tak by miał dla siebie,bo uważam że mimo iż działka służy całej rodzinie,ja czerpie z niej jakieś korzysci.A nie chce żeby dla dzieci to był tylko pusty obowiązek,chce zeby umieli zobaczyć możliwość zarobku.A kto wie może na wiosne sam podejdzie do kogoś i spyta czy pomóc działke skopać bo będzie widział w tym pieniądz.To tylko przykład ale znam swoje dzieci i wiem że nie z powodów finansowych mi pomagają ale dlatego że chcą.
      • johana75 do myszmusia 22.11.10, 15:43
        > 4 zł na tydizen to mało - z teog nic sie nie da nauczyc.
        >
        A mogłabyś rozwinąć ta myśl?
        • myszmusia Re: do myszmusia 22.11.10, 15:57
          miałam na myśli, ze 4 zł to jest na tyle mała kwota,że nic sensownego nie da sie z teog kupic, a odłozenie powiedzmy 50 zł zł wymaga jak na dziecko bardzo długiego rezygnowania ze wszystkiego "biezacego" Posiadanie 4 zł tygodniowo (i to czasem okrojonegowink
          czyli jedyne co to "wydac na głupotki bo na nic konkretnego nie wystarczy"
          A siedmiolatek to juz dosc pojetny człowieksmile
          -----------------------------------
          Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
          - Eddy Grant
          https://i27.tinypic.com/scqd7s.gif
          • johana75 Re: do myszmusia 22.11.10, 16:17
            4 zł. wydaje mi się suma odpowiednia jak na początek, w drugim semestrze będzie to 5 zl.
            Poza tym ma pieniądze od rodziny plus za sprzedane swoje zabawki które mu sie znudziły. Czasami sa to spore sumy wink Choc nieregularne.
            • myszmusia Re: do myszmusia 22.11.10, 16:27
              > Poza tym ma pieniądze od rodziny plus za sprzedane swoje zabawki które mu sie z
              > nudziły. Czasami sa to spore sumy wink Choc nieregularne.

              jesli to jego pieniadze i mu sie do nich nie wtracaszwink typu "teraz bedziesz zbierał na..." i do tego ma świadomosc jakis podwyzek obecnego kieszonkowegowink to jak dla mnie dobra metoda. POwoli ale wiadomo ,że wiecej.
              Chociaz i tak sadze, ze to troche małowink ale to w sumie w duzym stopniu zalezy to od dziecka (no i wiadomo,że od mozliwosci rodzicówwink)
    • ablims Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 14:45
      U mnie pewnie niedługo sie zacznie, ale narazie dzieci nie dostaja. Syn ma 2 lata(prawie), a córka 6,5 tongue_out
      Kieszonkowe dostaje żona 200 zł (w tym także paliwo do swojego autka smile)
      • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 14:56
        To ile Jej zostaje z 200zł po zatankowaniu, ja tankuje do pełna za 160-170zł.
        • korniz Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 15:08
          moj dostaje 10 zl tygodniowo.Oszczedza .Kupuje za te pieniądze gry,lego to o czym marzy.Czasem drobne slodycze.Od 7 roku dostaje kieszonkowe.Teraz majac 11 lat rozsądnie je wydaje.A co najważniejsze nie na glupoty.
          • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:20
            Czyli 11 -latek dostaje 10 zł. tygodniowo? Wydaje mi się to rozsadna kwotą. Kiedyś czytałam że dziecko powinno dostawać kieszonkowego tyle ile ma lat...;P
            • myszmusia Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:30
              Kie
              > dyś czytałam że dziecko powinno dostawać kieszonkowego tyle ile ma lat...;P
              >

              no chyba nie do końcawink 15 latek 15 zl tygodniówki? - masakrycznie małowink ma naciagac innych na wszystko czy zaczac zarabiac?wink
              jakakolwiek płyta czy ksiażka to kilkadziesiat złotych, kino ze 20
              • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:42
                dlatego postawiłam tam ;P
                • korniz Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 19:11
                  tak 10 zl na tydzien dostaje to gdzies 40 na miesiac razy 12 miesiecy + urodzinowe swiąteczne pieniadze od babci dziedka od chrzesnego to nie zła sumka jest na rok.
                  • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 19:15
                    A Ty jesteś szczęśliwa jak musisz cały rok na coś odkładać?
                    • korniz Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 22:01
                      A Ty jesteś szczęśliwa jak musisz cały rok na coś odkładać?
                      Takie czasy że cieszę się że mogę nawet rok oszczędzać na coś bo są ludzie którzy całe życie oszczędzają i nic nie mają sad
                      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 23:29
                        Moim zdaniem jak się coś łatwo dostaje to sie szybko znudzi.
                        Fakt że jedni oszczędzaja bo nie mają na jedzenie a drudzy oszczędzają na mercedesa ;P (2 miesiące)
                      • ablims Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 21:04
                        To ja jestem dziwny, bo ja czekam na cos cały rok. Raz w roku sobie coś kupuje. Przeważnie po nowym roku. Raz na rok kupuje sobie np. pare butów lub 2 pary spodni albo kilka koszulek i koszul z długim rękawem. Mam na planowanie co kupić cały rok. Kwota mała dlatego trzeba się pilnować i planować z góry. Raptem mam 500 zł tongue_out
        • ablims Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 20:46
          Moja żona tankuje za 80 zł. Wystarcza jej. Autko mało pali tongue_out
      • mia_siochi Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:07
        ablims napisał:


        > Kieszonkowe dostaje żona 200 zł (w tym także paliwo do swojego autka smile)

        Jak dobrze, że zarabiam normalnie i żaden chłystek nie wydziela mi "kieszonkowego".
        • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:15
          Ja niby nie zarabiam bo jestem na wychowawczym, ale nigdy mi mąż nie dawał kieszonkowego. Od zawsze mamy wspólne konto i wybieramy w miarę potrzeb.
        • ablims Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 15:05
          po pierwsze - nie jestem chłystek i wypraszam sobie tongue_out
          po drugie - kieszonkowe ustaliłem z żoną wspólnie smile
          po trzecie - moja żona ma całkowity dostęp do wszyskich naszych pieniędzy ( konta, lokaty, itp)

          Wiem, że trudno jest uwierzyc iż w domu kasą rządzi facet, ale w naszym przypadku jest tak lepiej - oszczędniej. I tą decyzje też podjeliśmy wspólnie big_grin
          • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 22:41
            ablims napisał:

            > po pierwsze - nie jestem chłystek i wypraszam sobie tongue_out
            > po drugie - kieszonkowe ustaliłem z żoną wspólnie smile
            > po trzecie - moja żona ma całkowity dostęp do wszyskich naszych pieniędzy ( kon
            > ta, lokaty, itp)
            >
            > Wiem, że trudno jest uwierzyc iż w domu kasą rządzi facet, ale w naszym przypad
            > ku jest tak lepiej - oszczędniej. I tą decyzje też podjeliśmy wspólnie big_grin
            >

            U nas dokładnie odwrotnie ;P
            Gdyby mój facet rządził kasą to oszczędności nie byłoby żadnych, on zawsze wyda w sklepie dokładnie tyle ile ma przy sobie - jak go wysle po zakupy to przynosi to i jeszcze inne rzeczy a najczęściej jak idzie z synem wink
    • agni71 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 15:15
      U mnie wprowadzilismy zasade, ze kieszonkowe dostaja dzieci szkolne. I tak, starsza zacęła dostawać w wieku 7 lat, a średnia - 6 lat. Dostaja niewiele, bo 5 zł tygodniowo każda. Ale razem z pieniędzmi, ktore dostaja czasem w prezencie od kogos z rodziny, udaje im sie odlozyc na jakies większe zabawki. W szkole na szczęście nie ma sklepiku, słodycze zawsze są w domu i dziewczynom szkoda wydawac na słodkości. Ja namawiam je zawsze do odlożenia na cos większego, ale tez i nie protestuje, jak chcą sobie za swoje kupic dodatkową gazetkę dziecięcą w kiosku. Acha, kieszonkowe nie jest uzależnione od wykonywania prac domowych czy zachowania.
      • verdana Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:05
        16 lat- 20 zł tygodniowo, plus czasem coś od dziadków.
        Uważam, ze uzaleznianie kieszonkowego od zachowania jest błędem - nie płaci sie dziecku za to, ze jest grzeczne, a już na pewnio nie za to, ze pani w szkole uznała, ze jest grzeczne. To, pomijając częsta niesprawiedliwość uczy dwóch rzeczy - ze nie warto byc grzecznym za darmo i ze nie warto w szkole się wychylać. Lepiej nie wskazać nauczycielce błędu, nie stanąć w obronie kolegi, bo to kosztuje.
        • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:38
          W 1 klasie mysle ze nauczycielka i tak jest pobłażliwa, zresztą jest bardzo fajna młoda i na prawdę wyrozumiała. Mały rzadko ma złe zachowanie. Myślę ze w później zrezygnuje z tego systemu choć jesli my uznamy że zachowanie było złe (np.bo pobił kogoś) będąc nastolatkiem, to na pewno kieszonkowe będzie odebrane to samo za wagary.
          Z nastolatkami sa inne problemy niz z 7 latkami i trzeba będzie to dostosować do wieku.
      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 16:31
        5 zł. jest jak najbardziej ok. Szczęście ze nie ma u was sklepiku...w tym widze problem, bo u nas słodycze nie są codziennością, za to duzo owoców, żadnych czipsów i coli.
        Oczywiście dostaje codziennie prawie deser jt. galaretka, lody, czekolada czy ciasto...

        Acha, kieszonkowe nie jest uzależnione od wykonywania prac domowych czy za
        > chowania.

        od prac domowych u nas tez nie jest uzależnione, ale od zachowani tak, nie widze potrzeby dawania synowi kieszonkowego jak się rażąco źle zachowuje, takie jest moje zdanie.
        • agni71 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 20:04
          U mnie za rażąco złe zachowanie, typu świadome i celowe zrobienie krzywdy komuś, jest zakaz słodyczy przez okreslony czas. Wyjdzie przynajmniej na zdrowie corkom wink
          • myszmusia Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 20:13
            świadome i celowe zrobienie krzywdy komu
            > ś
            hm... jakos nie wyobrazam sobie czegos takiego w wykonaniu własnego dziecka (a ma juz prawie 16 lat) NO ale dzieci sa róznewink
            • b-b1 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 20:46
              Dzieci w wieku 10 lat-kieszonkowe 50zł miesięcznie.
              Jeśli zamiast wydawać decydują się zbierać "na coś" i są w postanowieniu konsekwentne -dokładamy połowę do danego "marzenia" i płacimy również "odsetki" motywujące big_grin
            • agni71 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 22:19
              myszmusia napisała:

              > świadome i celowe zrobienie krzywdy komu
              > > ś
              > hm... jakos nie wyobrazam sobie czegos takiego w wykonaniu własnego dziecka (a
              > ma juz prawie 16 lat) NO ale dzieci sa róznewink

              Jasne. Lepiej sie poczułas po napisaniu tego posta?
              • myszmusia Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 05:14
                > Jasne. Lepiej sie poczułas po napisaniu tego posta?

                to nie kwestia mojego samopoczucie tylko tego ,że ty chyba powinnas przemyslec pare rzeczy.Napisałas to jak rozumiem o dzieciach kilkuletnich - a to jest delikatnie mówiac dziwne zachowanie.KIlkulatek (zreszta ktokolwiek) robiacy celowa krzywde komus. Ale to chyba temat nie na to forum - ja go tu nie bede ciagnac .
                • agni71 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 08:49
                  myszmusia napisała:

                  > to nie kwestia mojego samopoczucie tylko tego ,że ty chyba powinnas przemyslec
                  > pare rzeczy.Napisałas to jak rozumiem o dzieciach kilkuletnich - a to jest deli
                  > katnie mówiac dziwne zachowanie.KIlkulatek (zreszta ktokolwiek) robiacy celowa
                  > krzywde komus. Ale to chyba temat nie na to forum - ja go tu nie bede ciagnac .

                  Rozumiem, że ty nigdy nie widzialaś kilkulatka, ktory np. zabral innemu dziecku zabawkę, popsuł budowlę, czy chociażby pociagnął za włosy? A juz z całą pewnością twoje dziecko nigdy czegos takiego nie zrobiło.... Jesli nie ma rodzeństwa, to mogłaś nawet nie zaobserwowac u niego takiego zachowania, bo w interakcje z innymi dziećmi wchodził w przedszkolu i szkole. Przemyśl to.
    • zonaniezona1 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 21:12
      20 zł kieszonkowego na konto ...jak nie sprząta to się złoszczę i mówię, że odbiorę tygodniówkę ...., ale tak po przeczytaniu forum ...stwierdzam , że zaniecham głupiego gadania... bo szantaż tego rodzaju wobec syna jest głupi.... Syn bardzo dobrze się uczy i jest grzeczny . Pomaga w domu .
      A z uzbieranej tygodniówki kupuje sobie rózne rzeczy - obiektywy do aparatu , pamięc do kompa.....( zakupy raz - dwa razy w roku).
      Oprócz tego dostaje pieniądze na jedzenie na tzw mieście. Wraca do domu dwa razy w tygodniu po 19.30 - musi coś przejeść.
      Dostaje pieniądze na wydatki na wycieczkach, jak mówi , że idzie z kolegami na pizzę ( parę razy w roku), jak ma jakieś potrzeby i poprosi - prosi na rozsądne rzeczy.
      Generalnie wie, że na wszystkie zachcianki nie ma...
    • alpepe Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 21:42
      moja ma osiem skończone, gdzieś w okolicach jej urodzin postanowiłam, że dostanie 2 euro na tydzień, ale w sobotę myje za to wannę, umywalkę i podłogę w łazience. Jeśli nie umyje wszystkiego na raz, nie dostaje nic. Żadnej innej sytuacji, która by odbierała młodej kieszonkowe, nie ma. Ubikację szoruję ja, lustro i inne duperele też. Ostatnio młoda chciała kozaki cienkie za kolano, powiedziałam, że jej mogę je kupić, ale ona ma je tym swoim kieszonkowym odpracować. Ponieważ też w szybkim tempie jej te ojroki przybierały na ilości, a potem ona zaraz wydawała je na mnóstwo pierdółek, teraz połowa kieszonkowego idzie do skarbony.
      Na co młoda wydaje, staram się nie wnikać, choć zwykle są to jakieś paskudne słodycze i drogie gazetki z gadżetami.
      • alpepe Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 21:47
        to sprzątanie łazienki to jej stały obowiązek, nieraz ją proszę o zrobienie innych rzeczy, nie dostaje za to nic. Chciałam jej pokazać, że z każdym rokiem będzie miała więcej przywilejów, ale i obowiązków jej przybędzie.
      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 22.11.10, 22:05
        Moje dziecko ma tez obowiazki:
        - sprząta swój pokój- oczywiście jeszcze pomagam przy tym
        - chodzi do sklepiku obok jak czegos zabraknie w domu
        Dojdzie mu jeszcze niedługo wynoszenie śmieci.
    • wiolek26 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 08:26
      Kiedys gdzieś wycztyałam że dziecko powinno dostawac tygodniowe połowę z wieku czyli moja córka ma 12 lat dostaje 6 zł, ale to są pieniądze tylko dla niej, codziennie odstaje 5 zł na snaidanei i wodę mineralną do szkoły, słodycze sa kupowane do domu, a gazetki itp podbne tez my sponosrujemy, więc tak naprawe córka całe kieszonkowe odkłada i wydaje mi się że jest to dla niej wystarczająca kwota
      • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 08:55
        Ktoś pisał wyżej, że tyle ile ma lat, ale to też mało. Np. 15-latka 15zł, to nawet nie zawsze na kino starczy a gdzie reszta, jak coś odłożyć.
        • mamagapka Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 10:16
          ale przecież 15-latek nie musi chodzić do kina co tydzień. w końcu- nie zarabia tylko dostaje pieniądze. wielu studentów (o dorosłych, pracujących ludziach nie wspomnę), nie stać na kino raz w miesiącu bo jest wiele potrzebniejszych rzeczy do kupienia.
          ja jestem zwolenniczką sytuacji, w której daję dziecku na wyjście do kina, a kieszonkowe ma na dobne wydatki- dodatkowy napój (nie wyskokowy smile, pączek, gazeta etc
          moja córka ma 8 lat i dostaje tygodniowo 4 zł. w poniedziałek. do szkoły daję jej kanapki, owoce, napój. ma wykupione obiady. kieszonkowe wydaje zazwyczaj na czekoladę z automatu (do czego ją zniechęcam) albo słodycze w sklepiku (zniechęcam jeszcze intensywniej). nie narzeka na brak kasy. odkłada pieniądze które dostaje na urodziny albo z innej okazji.
          nie płacimy jej absolutnie za prace domowe ani tym bardziej za grzeczne zachowanie. ma swoje obowiązki, generalnie robi to o co ją poproszę.
          raz wstrzymałam jej kieszonkowe bo porysowała nożyczkami nową podkładkę na biurko. bezmyślnie. rozmawiałam z nią o tym że rzeczy trzeba szanować i pokornie 'poddała się karze' big_grin
          • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 10:25
            Córka dostaje 100zł. m-cznie, za te pieniądze kupuje gazety, ma na wyjścia typu kino i inne, czasami jakaś biżuteria. Jak była mała to też nie potrzebowała kasy, ale z wiekiem potrzeby rosną. Sama się niedługo przekonasz.
    • amandaas Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 10:19
      A ja poruszyłabym jeszcze inną kwestię niż kwota. Nie lepiej dawać pieniądze raz na miesiąc niż raz na tydzień? Lepiej dostać 100 na miesiąc niż 25tygodniowo. Na pewno większa odpowidzialność jeśli chodzi o gospodarowanie, ale też chyba większe zalety pedagogiczne? Jak myślicie?

      Natomiast ustalając kwotę, trzeba mieć zarys "wydatków" dziecka. Jeśli 8latek ma sobie kupić z kieszonkowego tylko gazetkę, gumy do żucia i chipsy (jak mama nie widzi;D)to 10 zł wystarczyw zupełności. Natomiast w przypadku 14-15latki która chce iść do kina (25zł) na pizzę (20zł) na kawę z koleżankami, na hotdogi, kupić sobie błyszczyk (pewnie też czasem jak mama nie widzi;D) czy jakiś ciuch lub dodatek to uważam, iż 100zł to jest minimum w dzisiejszych czasach i przy dzisiejszych cenach.
      Oczywiście wszystkie kryteria i inne bzdurki tracą znaczenie w momencie gdy rodzina jest w trudnej sytuacji. Jak się nie ma to się nie da, proste. (Ale w tym momencie znów wracamy do dyskusji posiadania X dzieci i niemożności zapewnienia im tego czego potrzebują. -OT)
      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 15:19
        > A ja poruszyłabym jeszcze inną kwestię niż kwota. Nie lepiej dawać pieniądze ra
        > z na miesiąc niż raz na tydzień? Lepiej dostać 100 na miesiąc niż 25tygodniowo.
        > Na pewno większa odpowidzialność jeśli chodzi o gospodarowanie, ale też chyba
        > większe zalety pedagogiczne? Jak myślicie?

        Myśle że sprawdza się to doskonale w wieku nastu lat. Dzieci w klasach 1-3 za długo musiałyby na swoje pieniądze czekać. Nie mają jeszcze tyle cierpliwości.
      • wuwujama Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 18:50
        amandaas napisała:

        > A ja poruszyłabym jeszcze inną kwestię niż kwota. Nie lepiej dawać pieniądze ra
        > z na miesiąc niż raz na tydzień? Lepiej dostać 100 na miesiąc niż 25tygodniowo.
        > Na pewno większa odpowidzialność jeśli chodzi o gospodarowanie, ale też chyba
        > większe zalety pedagogiczne? Jak myślicie?
        >
        Dla malego dziecka, klasy 0-3 lepsze sa tygodniowki, dla nastolatka, zwlaszcza od gimnazjum wieksza kwota raz w miesiacu, zeby mogl sobie zaplanowac wydatki, typu kino, prezent urodzinowy dla kolegi czy kogos z rodziny, kwiatek na dzien babci/dzien matki.

        > Natomiast ustalając kwotę, trzeba mieć zarys "wydatków" dziecka. Jeśli 8latek m
        > a sobie kupić z kieszonkowego tylko gazetkę, gumy do żucia i chipsy (jak mama n
        > ie widzi;D)to 10 zł wystarczyw zupełności. Natomiast w przypadku 14-15latki któ
        > ra chce iść do kina (25zł) na pizzę (20zł) na kawę z koleżankami, na hotdogi, k
        > upić sobie błyszczyk (pewnie też czasem jak mama nie widzi;D) czy jakiś ciuch l
        > ub dodatek to uważam, iż 100zł to jest minimum w dzisiejszych czasach i przy dz
        > isiejszych cenach.

        Zgadzam sie z tym. Wszystko zalezy od tego, co kupuja rodzice, a co nastolatek ma sobie sam kupic z kieszonkowego. Ja spotkalam sie z sytuacja, ze dziewczyna za kieszonkowe miala sobie kupowac kosmetyki typu plyn do mycia twarzy, tonik, krem, korektor itp, dezodorant, akcesoria do depilacji, jakies drobne przybory do szkoly, matka sie w to nie wtracala i najlepiej zeby dziewczyna sie jeszcze dokladala do ciuchow (bo tyle ich potrzebuje, ze naprawde nie do pomyslenia). A matka zdziwiona, ze dziewczynie nie wystarcza na kino czy pizze. No ja sie nie dziwie. Wszystko jest dzisiaj drogie, a nastolatek ma w wielu dziedzinach takie same potrzeby jak dorosly. Trzeba sie z tym liczyc.
    • reni_78 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 10:43

      > Nie było jeszcze takiego tematu...

      był, był... ino, w lekko innym ujęciu : )

      wystarczy wpisać w forumową wyszukiwarkę 'kieszonkowe' lub 'skarbonka'

      pozdrawiam
      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 13:11
        Fakt w ten sposób nie wpisywałam ;P
        • korniz Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 14:46
          co tu wiecej gadac .Dużo zależy od zasobności porfela.Gdyby mnie było stać dawałabym i po 100 zł dziennie.Ważne że dziecko nauczy się rozsądnego wydawania a nie na bzdury jednorazowe.Ja to osiągnęłam.
          • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 15:25
            Ja jestem innego zdania. Myślisz że 7 latkowi potrzebne jest 100zł.?
            Nas stać ( teraz) aby dawać tyle naszemu dziecku, tylko po co?
            Tyle na pewno powinien dostawać nastolatek, ale nie 7-latek.
            Najpierw mniejsze kwoty, aby nauczył sie nimi mądrze gospodarować. Mój na razie wydawałby na bzdurki, starsi koledzy mają na niego duzy wpływ uncertain
            Wole odkładać dla niego na przyszłość co mam zamiar zrobić (zastanawiam się nad formą oszczędzania).
            • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 15:32
              Małe dzieci rzadko kiedy potrzebują pieniędzy. Moja córka jak miała około 7 lat nigdy nie chciała pieniędzy, teraz jako piętnastolatka woli kasę niż prezenty, a po za tym umie mądrze nią gospodarować.
              • green_shamrock Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 16:56
                moja córka ma prawie 9 lat dostaje 5 euro tygodniowo, czasem wydaje na bzdury a czasem uzbiera z 30-40 e i wydaje na konkretna rzecz , prosi nas wtedy zeby zabrac ją do jej ulubionego sklepu z zabawkami , żeby mogła sobie kupić , nie ingeruje w te zakupy .
                • green_shamrock Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 18:59
                  chciałam dodać tylko ,ze sa to pieniadze nie zależne od jej zachowania ( z którym na ogół nie ma problemów żadnych) , nie mogłabym zabrać jej kieszonkowego bo jest niemiła np , mnie tez nie zabierają wynagrodzenia jak jestem niezbyt uprzejma wobec koleżanki , obowiązkiem jest sprzatanie pokoju i uczeni się , nie oczekuje pomocy w domu reguralnej , zadaniowej ,ale zawsze gdy o cos po prosze jest to zrobione bez zbędnego marudzenia , dlatego ze pomagamy sobie wszyscy ,bo razem żyjemy ,jak mąż prosi mnie o pomoc przy aucie ,bo coś grzebie to nie daje mi za to kasy przecież , robię to z dobrej woli ,bezinteresowni ,tak samo uważam powinno byc z dziećmi .Pieniadze z urodzin czy innych imprez nie obchodza mnie ,wola córki na co je wyda , oprócz kieszonkowego dostaje czasem kase ekstra jak M ma dobry dzień , albo za dżo drobnych w portfelu , a w razie kryzysu nie dostani i ma tego świadomosc bo to omówiliśmy.
                  • martialis Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 14:45
                    W niektórych firmach sa oceniane kontakty między pracownikami, więc i za to są pieniądze wink
            • korniz Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 20:58
              po co? np klocki lego sa nawet i po 200 zl tory hotwils tez jakos po 100 ksiazki np mikolajek 50 zl. jakas deskorolka wrotki lyzwy rower tez maja swoje ceny.I mając te sto zł szybko spelni swoje marzenia.Z drugiej strony nie należy dzieci rozpieszczać więc te 100 to za dużo..Zgadza się dziecko musi dojrzeć do pieniedzy jedni wczeńiej dojrzewają inni pózniej.Tak się zastanawiam kieszonkowe -czyli tyle ile się zmieści w kieszeni hihi.
              • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 21:38
                korniz napisała:

                > po co? np klocki lego sa nawet i po 200 zl tory hotwils tez jakos po 100 ksiaz
                > ki np mikolajek 50 zl. jakas deskorolka wrotki lyzwy rower tez maja swoje ceny.
                > I mając te sto zł szybko spelni swoje marzenia.Z drugiej strony nie należy dzie
                > ci rozpieszczać więc te 100 to za dużo..Zgadza się dziecko musi dojrzeć do pien
                > iedzy jedni wczeńiej dojrzewają inni pózniej.Tak się zastanawiam kieszonkowe -c
                > zyli tyle ile się zmieści w kieszeni hihi.

                Hot wheels ma cały pojemnik plus kilka torów, do tego 2 zestawy kolejek drewnianych i kilkadziesiąt zestawów lego, ostatnio zarzyczył sobie na urodziny hulajnoge i ją dostał
                Hudora za 80 Euro, rower ma nowy, łyżworolki też więc na takie rzeczy nie musi zbierać latami z kieszonkowego ;P
                Duże zyczenia spełniam na urodziny święta ( jeszcze wierzy w gwiazdora) i imieniny.
                Książki kupuje mu normalnie w księgarni co jakiś czas. Gry - planszowe też, gramy cała rodziną, Zabawek ma sporo i takie o jakich marzy.
                Wiem lego są bardzo drogie niektóre kosztują ponad 300zł Technix, on lego uwielbia, jest w tym dobry a i ja lubie sobie z nim pobudować wink
          • miska_malcova Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 22:19
            korniz napisała:

            > co tu wiecej gadac .Dużo zależy od zasobności porfela.Gdyby mnie było stać dawa
            > łabym i po 100 zł dziennie.

            to się zdecyduj, bo niżej napisałaś, że nie nalezy dzieci rozpieszczać
    • wuwujama Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 18:36
      Zauwazylam, ze niektorzy z Was pisza, ze maluchy np 7letnie oprocz tygodniowki maja tez pieniadze z urodzin. Wiec to tez jest dodatkowa kasa i wtedy mozna mniej kieszonkowego dawac.
      U mnie w rodzinie wogole nie ma tradycji dawania dzieciom kasy na urodziny itp, a tym bardziej takim malym dzieciom, gdzie nie ma problemu, zeby zrobic udany prezent, mozna zapytac rodzicow, co dziecko chce, jest ogromny wybor w sklepach. Nastolatki czasami dostaja kase np od dziadkow jak juz nie maja pomyslu, co kupic na prezent albo nie znaja sie. ALE te pieniadze sa ZAMIAST prezentu np nastolatek dostaje 50 zl i ma sobie za to kupic plyte zespolu, ktory mu sie podoba, albo jakis kosmetyk, ktory chce, bo dziadkowie sie nie znaja i nie chca kupic nietrafionego prezentu. Nigdy nie ma tak, ze jest i prezent i kasa jeszcze dodatkowo.
      Moja 7latka dostaje tygodniowke odkad poszla do szkoly, 7 zl, zlotowka na kazdy dzien tygodnia. To sa pieniadze do jej wylacznej dyspozycji, ja sie nie wtracam. ALE z zalozenia sa one przeznaczone na duperele (dla mnie, bo dla dziecka to czesto jest cos waznego, nawet taki drobiazg), a nie na oszczedzanie np na jakas wymarzona zabawke, bo to dostaje od nas na urodziny, gwiazdke lub dzien dziecka. Corka wydaje kase w szkolnym sklepiku jesli zachce jej sie zjesc slodycze a ja nie dalam na II sniadanie albo w osiedlowym sklepie jak jest na podworku i nie chce jej sie biegac do domu po cos slodkiego. Czesto tez kupuje gazetki, malowanki, ksiazeczki z barbi itp.
    • asia_i_p Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 19:10
      Czytałam ostatnio artykuł o kieszonkowym, który mi się strasznie spodobał. Całkowicie odrzucał odbieranie kieszonkowego za karę, odradzał płacenie za prace domowe, chyba, że za jakieś ekstra, które i tak zlecilibyśmy komuś z zewnątrz. Ale przede wszystkim sugerował trójstopniowy system kieszonkowego służący budowaniu odpowiedzialności i przygotowywaniu do rozporządzania pieniędzmi, który mnie zachwycił:
      - etap 1 - podstawówka - tygodniówka na przyjemności;
      - etap 2 - gimnazjum - miesięczne kieszonkowe na przyjemności;
      - etap 3 - liceum - zdecydowanie wyższe miesięczne kieszonkowe, ale nie tylko na przyjemności - dziecko ma także przejąć odpowiedzialność za niektóre własne potrzeby, typu komunikacja, przybory szkolne, itp. - chodzi o to, że rodzic w sumie daje tyle samo, ale już nie mówi - tu masz 50 zł na bilet okresowy, tu 50 zł na zeszyty, długopisy, itd, a tu 50 zł na pierdoły, ale mówi masz 150 zł na miesiąc i od teraz odpowiadasz za to, za to i za to.
      Bardzo mi się spodobał pomysł tego 3 etapu, pozwala łagodniej przygotować się do planowania swojego budżetu na studiach i po nich.
      • agni71 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 19:18
        Tez mi się to podoba. Moja najstarsza jest w II klasie, więc na razie jesteśmy na pierwszym etapie smile

        • joko5 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 20:30
          No to nas czeka w przyszłym roku III etap.
      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 23.11.10, 21:53
        < Czytałam ostatnio artykuł o kieszonkowym, który mi się strasznie spodobał.

        Możesz wkleic linka? Chętnie przeczytam.

        Al
        > e przede wszystkim sugerował trójstopniowy system kieszonkowego służący budowan
        > iu odpowiedzialności i przygotowywaniu do rozporządzania pieniędzmi, który mnie
        > zachwycił:
        > - etap 1 - podstawówka - tygodniówka na przyjemności;
        > - etap 2 - gimnazjum - miesięczne kieszonkowe na przyjemności;
        > - etap 3 - liceum - zdecydowanie wyższe miesięczne kieszonkowe, ale nie tylko n
        > a przyjemności - dziecko ma także przejąć odpowiedzialność za niektóre własne p
        > otrzeby, typu komunikacja, przybory szkolne, itp. - chodzi o to, że rodzic w su
        > mie daje tyle samo, ale już nie mówi - tu masz 50 zł na bilet okresowy, tu 50 z
        > ł na zeszyty, długopisy, itd, a tu 50 zł na pierdoły, ale mówi masz 150 zł na m
        > iesiąc i od teraz odpowiadasz za to, za to i za to.
        > Bardzo mi się spodobał pomysł tego 3 etapu, pozwala łagodniej przygotować się d
        > o planowania swojego budżetu na studiach i po nich.

        Bardzo mi się to podoba myślę że zastosujemy to u nas. Płacić nie miałam mu zamiaru za zrobienie czegoś w domu, ma swoje obowiązki.
        Ale złe zachowanie jest karane...;P
        • verdana Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 14:33
          Mnie sie trzeci etap nieszczególnie podoba, bo to jest swoiste oszustwo. Dake sie pieniądze - i to duze pieniądze, ktorych nastolatek nie ma prawa wydać. Problem powstaje - co wtedy, jeśli wyda pieniądze na dojazdy? Ma przestać chodzić do szkoły? A co wtedy, gdy szkoła, jak ma w zwyczaju każe nagle kupic dodatkowy zeszyt za 20 zlotych i przybory za kolejne 20? Licealista zatem praktycznie zostaje pozbawiony możliwości planowania własnych wydatkow, bo co chwila ma - z niewielkiej sumy - zaplacić za coś nieoczekiwanego.
          W zeszłym miesiącu takich 'dodatkowych" wydatkow na szkołę u mojego licealisty było co najmniej za 150 zł - a to nauczyciel zażądał konkretnego długopisu, a to zeszytu dużego formatu, a to było wyjscie do kina. Problem w tym, ze tych rzeczy nie można nie kupić. Czyli - jesli licealista skusił się i kupił sobie o jedna książke za dużo, to nie tyle nie kupi czego innego, ile otrzyma ocenę niedostateczną. I co wtedy mają zrobic rodzice?
          • martialis Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 14:43
            Patrząc na ten konkretny sposób szerzej - zdarzają się miesiące, w których pomocy szkolnych nie kupował, więc ma zaoszczędzone - więc jest to jakaś nauka zarzadzania swoimi zasobami. Ewentualnie może negocjonać z rodzicami zaliczkę na nastepny miesiąc - przecież to rodzina, a nie bank... Trochę elastyczności smile
            • ratyzbona Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 16:07
              To trochę beznadziejne - bo spójrzcie - niby masz kasę ale tak naprawdę to masz jedynie kasę swoich rodziców - tak naprawdę jest ona twoja w bardzo ograniczonym zakresie - bo po pierwsze jeśli masz zapłacić za wszystko co trzeba to nigdy nie możesz się szarpnąć na nic dla siebie bo zawsze musisz mieć w pamięci że mogą wpłynąć jakieś niespodziewane wydatki. Poza tym - pojawia się wtedy problem - za co płacę ja a za co rodzice. Rodzice tylko na papierze są konkretni w realu mają cudowną skłonność do uznawania że skoro sam płacisz za bilet masz też sam sobie kupić spodnie, zapłacić za lekarza itp. Ostatecznie kasy dla samego nastolatka niewiele zostaje . Ostatnia rzecz to kwestia decydowania - czy nastolatek może sobie nie kupić biletu miesięcznego z tych pieniędzy i jeździć na gapę jeśli ma ochotę? Podejrzewam że nie - tak więc tak naprawdę dostaje tylko kasę rodziców na przechowanie. A i jeszcze jedna kwestia - gdy z pieniędzy od rodziców trzeba opłacać jakieś obowiązkowe opłaty oznacza to że zazwyczaj rodzice nadal kontrolują wydatki .
              Idealny system to taki w którym opłaty pozostawia się rodzicom a młody człowiek ma pieniądze dla siebie do których rodzice się nie wtrącają - tylko to tak można przeprowadzić symulację prawdziwych zarobków i prawdziwego gospodarowania pieniędzmi.
              • verdana Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 16:33
                Otóż to.
                Jesli dajemy nastolatkowi pieniadze mówiac na co ma je wydać, to czego on ma się nauczyć?
                • wuwujama Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 17:51
                  Nie mowiac juz o tym, ze wtedy nie mozemy mowic o kieszonkowym. Po prostu dziecko samodzielnie, za nasze pieniadze oczywiscie, kupuje to, co my i tak bysmy mu musieli kupic. Tylko wyrecza nas w wykonaniu samej czynnosci. W koncu utrzymanie dziecka nalezy do rodzicow, a kieszonkowe to pieniadze na przyjemnosci i rozrywke wedlug uznania dziecka. Jak np dajemy 150 zl, a bilet miesieczny (50 zl) dziecko ma sobie samo kupic, to de facto kieszonkowe wynosi 100 zl.
                  • agni71 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 19:44
                    hmmmm.... ja to rozumiem tak, ze dajemy więcej niz wynosza te wszystkie konieczne opłaty, tak aby nastolatek, po opłaceniu rzeczy niezbędnych, mogł jeszcze cos przeputac albo zaoszczędzić, wedle uznania. A scedowanie na nastolatka pewnych obowiązkow traktowalabym jako właśnie nauke zarządzania pieniędzmi.
                    • wuwujama Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 20:29
                      No tak, ja tez uwazam, ze w wieku licealnym a nawet gimnazjalnym mozna pewne rzeczy scedowac na dziecko, np kupowanie biletu miesiecznego czy oplacanie komorki. Ale wtedy daje mu 80 zl i mowie, ze ma sobie za to bilet kupic i zaplacic abonament, a na kieszonkowe do wlasnej dyspozycji dostaje dodatkowo np 80 zl, a nie mowie, że ma 160 zl kieszonkowego, bo to nieprawda.
                      Przynajmniej ja tak rozumiem kieszonkowe, jako kase do wlasnej dyspozycji na przyjemnosci i rozrywke.
                      • johana75 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 21:03
                        > No tak, ja tez uwazam, ze w wieku licealnym a nawet gimnazjalnym mozna pewne rz
                        > eczy scedowac na dziecko, np kupowanie biletu miesiecznego czy oplacanie komor
                        > ki. Ale wtedy daje mu 80 zl i mowie, ze ma sobie za to bilet kupic i zaplacic a
                        > bonament, a na kieszonkowe do wlasnej dyspozycji dostaje dodatkowo np 80 zl, a
                        > nie mowie, że ma 160 zl kieszonkowego, bo to nieprawda.
                        > Przynajmniej ja tak rozumiem kieszonkowe, jako kase do wlasnej dyspozycji na pr
                        > zyjemnosci i rozrywke.

                        Tak, ale nastolatek może uznać że np. nie doładuje w tym miesiącu tel. za 40zł. tylko za 20zł. , a w zamian kupie sobie coś lub pójde dodatkowy raz do kina. To sa własnie wybory które mają dorośli, bo nie zawsze na wszystko starcza ;P
                      • asia_i_p Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 22:05
                        Ale on być może za rok-dwa będzie musiał wyjechać na studia. I nikt mu wtedy nie powie, jak ma rozdysponować te pieniądze, które dostaje "na życie". Ten trzeci etap ma być szkołą gospodarowania pieniędzmi, oswojeniem z faktem, że do jego rąk będą trafiać coraz to większe kwoty, a niekoniecznie będzie można je wydawać.
                • asia_i_p Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 22:01
                  Że czasem ma się kasę w ręku, ale nie można jej wydać na przyjemności, bo jest potrzebna na coś innego.
                  Wymaga to dokładnego ustalenia, które wydatki należą do nastolatka, a które do rodziców.

                  Jeżeli na przyjemności zostaje nastolatkowi przynajmniej tyle, ile miał wcześniej, to to może zadziałać. Ja w zasadzie podobny układ miałam mieszkając u babci pod koniec ósmej klasy. A coś odmiennego, ale też na zasadzie - mam kasę, ale muszę się ograniczyć - na wycieczkach szkolnych, gdzie oprócz kasy na życie codzienne i przyjemności, z której co zaoszczędzę, to moje, była kasa rezerwowa, na wypadki nieprzewidziane. Z reguły odwoziłam ją całą z powrotem i nawet mnie jakoś szczególnie nie świerzbiła. Potem w czwartej licealnej zupełnie bez bólu i bez wpadek zarządzałam pieniędzmi domowymi, kiedy przez kilka miesięcy prowadziłam dom sobie, tacie i siostrze - nie miałam osobnego kieszonkowego, czerpałam z tzw. "domowej", bo i tak ja robiłam codzienne zakupy.

                  Warunek jest jeden - takie kieszonkowe nie może być bardzo oszczędne.
                  • ratyzbona Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 24.11.10, 23:02
                    To nie tak wygląda - jak licealista dostaje 80 złotych na komórkę to ma wydać 80 złotych na komórkę bo inaczej usłyszy od rodziców że jak to nie ma kasy na koncie a kupuje sobie buty - czyli innymi słowy żadnego gospodarowania pieniędzmi tu nie ma jest tylko wypełnianie woli rodziców. Ja dostawałam kasę do swojej dyspozycji bez żadnych opłat wliczonych i jakoś swobodnie radziłam sobie potem z gospodarowaniem pieniędzmi na studiach - ale kiedy byłam studentką to mogłam sobie przyoszczędzić na mnóstwie rzeczy na których nie sposób zaoszczędzić kiedy jest się w szkole np. nie kupiłam sobie części podręczników, przez kilka tygodni żywiłam się wyłącznie w barze mlecznym za oszałamiającą sumę 5 złotych dziennie czy raz w obliczu strasznego krachu finansowego zamiast kupić bilet kwartalny kupiłam miesięczny mimo że w sumie to się nie opłaca - no ale tu odpowiedzialna byłam sama przed sobą a nie przed rodzicami czy nauczycielami którym nie można powiedzieć że zawiesza się korzystanie z telefonu na miesiąc, opłaty za wycieczkę się nie wpłaci. Ja swoje oszczędności co prawda przepuszczałam na xero ( ciężki los studenta historii) ale jako osoba od nikogo nie zależna miałam do tego pełne prawo. Umiejętności gospodarowania pieniędzmi nie da się wykształcić jeśli nad wydawaniem pieniędzy istnieje jakakolwiek kontrola a tak przy takim układzie istnieć musi.
                    • agni71 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 25.11.10, 11:05
                      ratyzbona napisała:

                      > To nie tak wygląda - jak licealista dostaje 80 złotych na komórkę to ma wydać 8
                      > 0 złotych na komórkę bo inaczej usłyszy od rodziców że jak to nie ma kasy na ko
                      > ncie a kupuje sobie buty - czyli innymi słowy żadnego gospodarowania pieniędzmi
                      > tu nie ma jest tylko wypełnianie woli rodziców.

                      No to juz zalezy od ustaleń. Przeciez rodzice moga dać określona kwote dziecku, powiedzieć, że z tego ma sobie opłacic np. telefon, ale czy doładuje za 50 czy za 80 zł, to już dziecko decyduje.
                      Poza tym, ja nie wyobrażam sobie sytuacji, ze gdyby nawet moje dziecko przeputało pieniadze na bzdury, to ja, (w sytuacji wyższej konieczności, np. nagle popsuły sie buty czy wyniknął jakiś wcześniej nieplanowany wydatek szkolny) nie dam mu tych potrzebnych pieniędzy dodatkowo. Najwyżej w nast. miesiącu ukróci sie autonomię dziecka, jesli braki powstały ewidentnie z jego winy.


                      Ja dostawałam kasę do swojej d
                      > yspozycji bez żadnych opłat wliczonych

                      Ale dlaczego dziecko nie ma sie nauczyć dokonywania takich opłat. Zwykła umiejetnośc, jaką w życiu należy nabyć. Lepiej wcześniej niz póżniej. Przy okazji dziecko uczy się, że wszystko kosztuje, a nie bierze sie nie wiadomo skąd.

                      Znajdż wątek owalisty - zagubionej w tym wszystkim jak male dziecko, choc sama ma juz swoje dziecko kilkuletnie. Lepiej sie nauczyc gospodarowania pieniędzmi pod okiem rodziców niż wcale.
                      • czekolada72 Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 25.11.10, 11:41
                        Moje licealne dziecko dostaje 100 zl /miesiac - w kawałkach , w zaleznosci od mozliwosci, albo 2x albo 4 x, zaraz wroce do tego na co to ma sobie przeznaczyc.
                        Oprocz tego robie przelewy na jego konto - na karte mpk, na abonament komorkowy, na wydatki szkolne (skladki, podreczniki, przybory, wycieczki itd), na oplaty zajec pozalekcyjnych. Jezeli najpierw cos z tego kupi i zaplaci ze swoich - to przelewm "zwrot". Podobniez jest z ciuchami i kosmetykami, ktore uwazam za sluszne i najczesciej tez dostaje dodatkowo na bilety kino/teatr, prase rozsadna i konkretne zakupy jedzeniowe.
                        Czyli na co idzie kieszonkowe?
                        Ano na oplaty za telefon ponad abonament (musi pomyslec czy chce wydac kase na gadanine, czy woli pooszczedzac i kontaktowac sie w inny sposob), na gazetki i pierdółki typu np PopCorn i tp, na kosmetyki tzw kolorowe, ktore nie sa niezbedne do istnienia, na piaty zolty podkoszulek, na kolejna pare japonek, ktora lezy w szafie i leży, na prezent dla kolezanki, na wyjscie ze znajomymi do baru, a takze - na odkladanie sobie.
                        Do tego dziecko sobie dorabia pracujac , nie sa to zwykle kokosy, ale jakis grosz wpada.
                        Natomiast nigdy nie zaplacilabym dziecku za umycie okien, za umycie auta, za wytrzepanie dywanu, wychodzenie z psami czy zrycie ogrodka - mnie jakos za to nikt nie chce placic...
                        Ale - jezeli stac dziecko, by wynajeło kogos do odkurzania wlasnego pokoju - prosze uprzejmie - stac je na to - niech wynajmuje i placi smile
                        Aaaa, jeszcze przypominam o wystawianiu na allegro niepotrzebnych wlasnych ciuchow, ksiazek itd.
                        • azile.oli Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 25.11.10, 13:17
                          Ja opłacam moim gimnazjalno - licealnym dzieciom abonament, kino, teatr, kupuję ciuchy, jeśli o coś poproszą, stać mnie i uważam, że jest to moim obowiązkiem, zwłaszcza, że maja rozsądne wymagania, czyli rzeczywiście są w potrzebie i nie woidzę powodu, aby miały odkładać na wymarzone spodnie, które są potrzebne już, a nie za pół roku.
                          Kieszonkowe wydają na książki, płyty, odtwarzacze, kawę z koleżankami.
                          Mimo, że są dość ''rozpuszczone '' finansowo doskonale potrafią gospodarować pieniędzmi, podczas zagranicznych wyjazdów zawsze mają doładowane komórki, nie brakuje im kasy na przejazdy i zawsze zostawiają sobie pewna kwotę na ''nieprzewidziane '' wydatki.
                          Bo może się zdarzyć, że coś ważnego zginie, albo ulegnie zniszczeniu i trzeba to kupić (np buty, środki higieniczne, leki).
                          Owszem , oprócz kieszonkowego można dać dziecku w tym wieku kasę na bilet miesięczny czy doładowanie komórki, ale równie dobrze może to zrobić rodzic. Dla mnie priorytetem jest, aby w każdej chwili mócx się z dzieckiem skontaktować, więc jeśli trzeba komórkę doładować, to i tak dam na to dodatkowe pieniadze, bo znam moje dzieci - dzwonią tylko wtedy, kiedy muszą.
                          Czyli owszem, można gimnazjaliście dać pieniądze na opłaty stałe, ale bez obniżenia kieszonkowego. Jeśli nie kupi biletu miesięcznego , to karę niech zapłaci z własnych pieniędzy.
                          Natomiast jeśli uda mu się coś zaoszczędzić, bo inaczej rozdysponuje pieniądze, to jego sprawa.
                          W każdym razie - moim zdaniem kieszonkowe nie jest na wydatki typu :wycieczka, szkolne wyjście do kina czy na wystawę. Chyba, że to wyjątkowo duże kieszonkowe, to można się z dzieckiem tak umówić.
                    • wuwujama Re: Kieszonkowe dla naszych dzieci. 25.11.10, 16:21
                      ratyzbona napisała:

                      > To nie tak wygląda - jak licealista dostaje 80 złotych na komórkę to ma wydać 8
                      > 0 złotych na komórkę bo inaczej usłyszy od rodziców że jak to nie ma kasy na ko
                      > ncie a kupuje sobie buty - czyli innymi słowy żadnego gospodarowania pieniędzmi
                      > tu nie ma jest tylko wypełnianie woli rodziców.
                      Ja nie biore pod uwage wypominania. Chodzi mi o to, ze daje okreslona kwota z zalozenie na co to jest przeznaczone, ale do dziecka nalezy decyzja, czy rzeczywiscie na to przeznaczy i czy pelna kwote. Z tym ze musi sie liczyc z konsekwencjami swoich decyzji. Jak daje 40 zl na bilet miesieczny, a dziecko nie kupi, to bedzie jezdzic na gape i dostanie mandat, za ktory bedzie musial zaplacic z wlasnego kieszonkowego. Nastepnym razem juz kupi, bo zrozumie, ze jezdzenie na gape sie nie oplaca. Jak daje 40 zl na doladowanie komorki, to dziecko moze wydac tylko 20 zl a pozostałe 20 zl na kino np, dla mnie to nie ma znaczenia. Moze wogole nie doladowac i kase przeznaczyc na cos innego, ale wtedy nie bedzie mozna sie z nim skontaktowac i z tego powodu zabronie wychodzenia z domu poza szkola. Nastepnym razem doladuje.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja