Bieda - stan konta czy umysłu?

01.12.10, 11:51
Pomijając sytuacje losowe (ciężka choroba w rodzinie, utrata pracy i trudność ze znalezieniem nowej przez pewien czas itp.) - stan biedy to stan konta czy raczej umysłu według Was? Chodzi o osoby permanentnie biedne, bez względu na okoliczności.
    • naomi19 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 12:54
      Stan konta wynika po części ze stanu umysłu. To tak jak mama wmawa córce, że wyżej nż na 3 sprawdzianu nie napsze, bo zbyt mądra nie jest (znam!), więc jeśl ktoś nigdy nie uwierzy, że może być bogaty to mom zdaniem marne szanse, by kiedyś rzeczywście był.
      • ryszard_mis_ochodzki Qrwa - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 20:07
        znajdz 5 podobieństw
    • amandaas Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 12:56
      Stan umysłu oraz wypadkowa błędów popełnionych w przeszłosci i życiowej pierdołowatości.
    • 0lek Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 13:06
      Zdecydowanie umyslu. Pieniadze wprost leza na ulicy lecz niewiele osob potrafi sie po nie schylic.
      • reason.break Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 20:10
        Bo tu strach się schylić, nigdy nie wiadomo kto czyha na ten błąd.
        • wymiatator1 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 21:00
          Był tak idowcip o Gruzinie-gwałcicielu big_grin
    • triss_merigold6 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 13:44
      Byt okresla świadomość. Stan konta.
      • megasceptyk Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 23:13
        To działa tylko bezkształtne jednostki.
        Jednak z gówna bata nie ulepisz.
    • johana75 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 15:30
      Dla mnie to stan umysłu, ponieważ nie wszyscy biedacy czują się biedni. Dla mnie biedna osoba może być np.ktoś kto mieszka w kawalerce i nie ma auta, a ta osoba dla siebie samej wcale nie musi czuć się biedakiem. Również ludzie którzy zyją w dżungli i nic nie mają (wartościowego) nie są dla mnie biedakami. Oni tak po prostu żyją!
      Jesli komuś odpowiada taki stan rzeczy, to nawet nic nie mając nie jest biedakiem.

      Z drugiej strony ktoś kto ma spore oszczędności może czuć się biedakiem bo nie stać go na cos o czym marzy....to stan umysłu a nie konta.
      • ladyjm Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 17:13
        dla mnie rowniez stan umyslu. ja zawsze, nawet bedac nastolatka, dbalam o to zeby miec wlanse pieniadze, prace, oszczednosci, itp itd.
    • alpepe Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 15:38
      stan umysłu. Dopiero kiedy konfrontuję swoje marzenia, np. co chciałabym kupić do domu, albo np. jak gdzieś wychodzę do ludzi, czuję że brakuje mi np. markowego stroju, by pani sekretarka notariusza nie odnosiła się do mnie z przesadną grzecznością wynikającą z poczucia wyższości.
    • mazel_tov Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 01.12.10, 21:38
      konta
      • verdana Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 02.12.10, 09:15
        Konta. jak kogoś nie stać na jedzenie, to nie ma mowy o stanie umysłu. Jak ktoś ma dużo kasy, a czuje się biedny, to nie jest biedny - jest skąpy albo zawistny.
        • ichi51e Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 19:15
          Brawo. Forum ogolnopolskie a tylko 2 psychicznie dorosle osoby umiejace myslec a nie dumac.
          Postarajcie sie wyzyc z dzieckiem za 800/mc i wtedy mowcie"bieda to stan umyslu".
          • retropercepcje bo widzisz.... 14.12.10, 22:47
            jesli ma sie chocby szczatkowe poczucie odpowiedzialnosci, to najpierw sie czlowiek zastanawia, czy go stac, a pozniej 'robi' dzieci...

            gratuluje 'psychicznej doroslosci'...
            • eastern-strix Re: bo widzisz.... 15.12.10, 14:04
              to znaczy,ze jesli ktos dobrze zarabia a potem nagle staci prace to co? ma dzieci oddac do domu dziecka? to jest w/g Ciebie prawdziwa odpowiedzialnosc?
              • amandaas Re: bo widzisz.... 16.12.10, 07:23
                A może przed narobieniem inwentarza trzeba pomyśleć o wykształceniu? Jeśli człowiek ma dobry zawód (a nie, że skoczył filozofie plus pedagogike) to na chleb zawsze będzie miał. Poza tm przed skoczeniem do łóżka trzeba mieć jakieś zabezpieczenie finansowe, minimum w postaci własnego mieszkania. Ktoś mi pewnie zarzuci, że w takim razie trzebaby czekać z dziecmi do 40- lepiej czekać niż powołać na świat niewinne życie i skazywać je na egzystencję w niedostatku, hamować jego rozwoj i zmuszać by czuło się gorsze od innych.
                Do podstawówki chodziłam dobre kilkanaście lat temu a do teraz pamiętm jak się piętnowało biedniejsze dzieci które nie miały modej czapki z kangurkiem.
                • eastern-strix Re: bo widzisz.... 16.12.10, 09:18
                  sranie w banie. wlasnego mieszkania nie splacisz przed 60-tka, no chyba,ze masz na mysli to, ze dzieci powinni miec tylko i wylacznie ludzie, ktorym ich rodzice kupili mieszkania...

                  co do pracy, to znam managera jednego z wiekszych i bardzo prestizowych hoteli z wyzszym wyksztalceniem, ktory obecnie roznosi gazety w Londynie, bo w ramach ciec budzetowych obsluge okrojono o 50%. Znam tez pania mgr medycyny, ktora za darmo robi staz (brak znajomosci) i utrzymuje sie z prywatnego gabinetu. W czasie powodzi jej ten gabinet zalalo, wlacznie ze sprzetem. Miala oczywiscie ubezpieczenie,ale troche potrwa zanim stanie na nogi.

                  Wyksztalcenie, chocby najlepsze nie gwarantuje w 100% ze sie pracy nie straci.
                  • tapatik Re: bo widzisz.... 18.12.10, 15:57
                    eastern-strix napisała:

                    > sranie w banie. wlasnego mieszkania nie splacisz przed 60-tka,

                    Ja spłaciłem. Czyli można.
                • toja737 Re: bo widzisz.... 16.12.10, 09:58
                  amandaas napisała:

                  > A może przed narobieniem inwentarza trzeba pomyśleć o wykształceniu? Jeśli czło
                  > wiek ma dobry zawód (a nie, że skoczył filozofie plus pedagogike) to na chleb z
                  > awsze będzie miał. Poza tm przed skoczeniem do łóżka trzeba mieć jakieś zabezpi
                  > eczenie finansowe, minimum w postaci własnego mieszkania. Ktoś mi pewnie zarzuc
                  > i, że w takim razie trzebaby czekać z dziecmi do 40- lepiej czekać niż powołać
                  > na świat niewinne życie i skazywać je na egzystencję w niedostatku, hamować jeg
                  > o rozwoj i zmuszać by czuło się gorsze od innych.
                  > Do podstawówki chodziłam dobre kilkanaście lat temu a do teraz pamiętm jak się
                  > piętnowało biedniejsze dzieci które nie miały modej czapki z kangurkiem.

                  No proszę Cię, powiedz, że to wszystko pisałaś przed poranną kawą...
                  "narobieniem inwentarza... " - Zostawiam bez komentarza.
                  "ma dobry zawód (a nie, że skończył filozofię plus pedagogikę)" - Nie studiowałam żadnego z tych kierunków, ale wiem od znajomych, że na obu jest masa nauki, a później raczej nie ma problemu ze znalezieniem pracy. Może nie tej za 10 tyś., ale za 2-3 tyś. już tak i to w dodatku bardzo ciekawej.
                  "poza tym przed skoczeniem do łóżka trzeba mieć jakieś zabezpieczenie" - I tu się zgodzę! Jeżeli nie planujesz w tym momencie dzieci, to rzeczywiście warto się zabezpieczyć. Niekoniecznie finansowo. Dobrej zabawy big_grin
                  "Do podstawówki chodziłam dobre kilkanaście lat temu a do teraz pamiętam jak się piętnowało biedniejsze dzieci które nie miały modnej czapki z kangurkiem." - Nie jestem pewna, czy pamiętam akurat TE czapki, ale jeżeli to akurat dokładnie te co myślę (wściekle różowe z niebiesko-turkusowym paskiem nad czołem?), to wśród moich znajomych uchodziły za przejaw wyjątkowo złego gustu i marzyliśmy raczej o arafatkach ze Skry. Ale nie o tym. O wiele ważniejsze jest, żeby dzieciak wyniósł z domu (poza czapką i kanapką oczywiście) miłość, poczucie własnej wartości, jakieś fajne zainteresowania, które rodzice rozumieją i akceptują, szacunek dla samego siebie i dla własnej rodziny. A wtedy - zapewniam Cię, bo znam takie dzieci i takie domy (i to wcale niezbyt zamożne) - nieważny jest kangurek, krokodylek, czy nawet jabłuszko tu i tam wink

              • ulapopow Re: bo widzisz.... 16.12.10, 20:28
                Jakby wszyscy mieli wyższe studia kto by za przeproszeniem kopał rowy? a przecież i takie czynności ktoś musi robić i dostawać za nie pieniądze. Z tych dywagacji można wysnuć wniosek że tylko wykształceni, bogaci ludzie powinni mieć dzieci. Żałosne. Według co poniektórych najlepiej by wykastrować wszystkich biednych niewykształconych ludzi? Tylko kto zarabiał na dyrektorskie pensje? Czytałam kiedyś, że na jednego dyrektora powinno przypadać około stu robotników badź pracowników niższego szczebla a przypomina mi się moja była firma gdzie ludzi łącznie było 500 sztuk a dyrektorów stusmile
                • naomi19 Re: bo widzisz.... 18.12.10, 19:41
                  Popieram Cię w 100% Dziwi mnie ten nowy nurt- nie masz willi, 3 samochodów i ciuchów marki X- nie stać Cię na dziecko. Znam kogoś, kto twierdzi, że jesli się nie ma 150 000zł na koncie, nie ma prawa się rozmnażać.
                  Jeszcze trochę i do poczęcia dziecka będziemy potrzebowali zaświadczenia o dochodach i stanie majątkowym, ew. wykształcenia.
          • maresuav Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 22:48
            Z biedy umysłowej wynika bieda materialna.
            • eastern-strix Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 14:05
              Naprawde?

              Czyli Norwid, van Gogh, Schultz, Kafka i wielu wielu innych tworcow tak naprawde bylo intelektualnie biednych? No bo przeciez materialnie byli biedni na pewno.
              • tapatik Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 18.12.10, 16:05
                eastern-strix napisała:

                > Naprawde?
                >
                > Czyli Norwid, van Gogh, Schultz, Kafka i wielu wielu innych tworcow tak naprawde bylo
                > intelektualnie biednych? No bo przeciez materialnie byli biedni na pewno.

                Z tego wynika, że nie mieli odpowiedniej wiedzy FINANSOWEJ. Mieli ogromne zdolności artystyczne, ale nie potrafili tych umiejętności przenieść na sukces finansowy.
                Można mieć pokończone różne szkoły, kursy, mieć tytuł profesora, zarabiać miliony, i jednocześnie być biednym ze względu na nieumiejętność gospodarowania zarobionymi pieniędzmi.
          • forumowiecgwna Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 09:46
            Wlasnie udowodnilas ze kompletnie nie zrozumialas o czym mowia ludzie w watku... A mowia o tym ze kobieta z dzieckiem i 800pln/m to jest WYNIK wczesniejszych dzialan, a nie stan konta. Mowia tez o tym ze osoba dobrze i madrze przygotowana do zycia (czyli wyksztalcona, badz przygotowana do rzeczywistego wykonywania jakiegos zawodu) bedzie potrafila wybrnac z trudnej sytuacji zyciowej. Ja znam takie osoby - znam krawcowa ktora szyla chyba cale noce i wyszla na prosta, znam kierowniczke projektu IT ktora 10lat temu zyla polowe miesiaca na sloikach robionych jej przez rodzicow. Ale znam tez osoby pracujace w firmach telemarketingu i "telefonistki ksiazek adresowych" - jest tam czesc ludzi ktora pracuje tam latami pomimo koszmarnych warunkow pracy i ciaglego ponizania, tracac szanse na znalezienie lepszej pracy. Rozumiesz roznice?
            • lucusia3 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 11:32
              Oj to stan umysłu. Biednym się jest albo rzeczywiście z przyczyn losowych - choroba, wypadek, albo z wyboru. Nikt minie powie (bo sprawdzam na swojej skórze niemal codziennie), że biedne osoby chcą wziąć się do pracy. Płaca nie jest istotna - oni nie mają ochoty rano wstawać, przychodzić codziennie, nie móc wypić przy okazji. Oczywiście w rozmowach to o niczym innym nie marzą, ale przechodząc do podpisywania umowy i określania godzin pracy znikają, bo dzieci są chore, narzeczoną chorą na raka trzeba odebrać ze szpitala i się nią opiekować, dojazd jest skomplikowany, boją się jeździć tramwajem.
              • zenobia44 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 12:59
                Lucusiu, ja mam nadzieję, że ty miłą i wrażliwą osobą jesteś i tylko złe przykłady wymówek znalazłaś.
                Nowotworu nie komentuję, bo właśnie mija rok, jak mój dobry kolega przestał używać tej wymówki w pracy (dobrze, że pracę miał i że w korpo, więc i socjal mu przysługiwał i zwolnienia na opiekę nad chorą osobą), bo jego ukochana odeszła.
                Jest też takie zaburzenie jak nerwica lękowa czy fobia społeczna i ona może się objawiać np. chorobliwym lękiem przed jazdą tramwajem, ludzie tacy powinni być pod opieką psychoterapeuty, psychiatry, etc.
                Rozumiem ogólne przesłanie twojego postu, ale jak walisz na oślep to możesz niechąco trafić kulą w czyjeś serce.
          • tapatik Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 10:38
            ichi51e napisała:

            > Brawo. Forum ogolnopolskie a tylko 2 psychicznie dorosle osoby umiejace mysleca nie dumac.
            > Postarajcie sie wyzyc z dzieckiem za 800/mc i wtedy mowcie"bieda to stan umyslu".

            A Ty akurat jesteś taka "psychicznie dorosła"?
            To czemu nie przedstawisz swoich argumentów, tylko atakujesz innych?
        • tapatik Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 25.12.10, 19:30
          verdana napisała:

          > Konta. jak kogoś nie stać na jedzenie, to nie ma mowy o stanie umysłu.

          Jeden będzie wtedy biadolił, drugi pójdzie zbierać puszki na śmietniku byleby coś zarobić.

          > Jak ktoś ma dużo kasy, a czuje się biedny, to nie jest biedny - jest skąpy albo zawistny.

          Tu nie o to chodzi. Wyobraź sobie, że ktoś miał dużo kasy (wygrał w totka, odziedziczył), ale po roku nie ma nic.
          Wyobraź sobie kogoś, kto chce zbudować firmę mając na początek pożyczone 300 zł.
          Jest biedny czy bogaty?
    • anew3 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 03.12.10, 23:23
      zdecydowanie stan umyslu, jest tak jak ktos sobie nieustannie wmawia tzn jesli uwaza sie za biednego to podsmiadomie bedzie robil wszystko aby tak zostalo. Slowa , sposob myslenia maja ogromny wplyw na nasze zycie.Kiedys juz o tym wspominalam: slowo oszczedzanie dla mnie brzmi to zdecydowanie negatywnie, mnie sie kojarzy z brakiem i niedostatkiem.Zagladam czasem na to forum bo chodzi tu przeciez o rozsadne zarzadzanie budzete domowym.
      • laskanebeska_live Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 18:41
        A co to w końcu znaczy "permamentnie biedne bez względu na okolicznosci"? Przestańcie tak z tym stanem umyslu,dorabiacie ideologię.Nie kazdy tez umie zbierac pieniadze lezace na ulicy - a to z powodu braku predyspozycji albo z braku mozliwosci - to nie jest takie proste. Dobrze jest dawac dobre rady w stylu -pieniądze szczęścia nie dają- tylko spróbujcie zyc bez pieniedzy.Jak sprobujecie to przestaniecie chrzanic o stanie umysłu. To zupełnie inna bajka.
        • turzyca Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 19:17
          No ale wlasnie te predyspozycje sa w jakis sposob stanem umyslu.

          Wyobraz sobie dwie przyjaciolki, ktore bedac w tym samym wieku i stanie rodzinnym, zaczynaja prace w nowej branzy. W roznych fimach, ale na podobnych, dosc podrzednych stanowiskach. Po 15 latach jedna z nich zarzadza najwiekszym oddzialem drugiej pod wzgledem wielkosci firmy na polskim rynku, druga pracuje caly czas na tym samym podrzednym stanowisku. Warunki wyjsciowe mialy praktycznie takie same, ale ta pierwsza zdecydowala sie pojsc na studia podyplomowe w danej dziedzinie, a potem zmienila firme na taka z dynamiczniejsza struktura awansu. Ta druga nie chciala podac wysilku ksztalcenia i obciazenia wynikajacego ze zmiany miejsca pracy - "no bo nie warto sie wysilac i tak to nic nie da". Na pewno ta jej biernosc jest po czesci efektem sposobu wychowania czyli kwestia predyspozycji, ale mysle, ze mozna sprowadzic to do porecznego hasla czyli stanu umyslu.
          • czlowiek.epoki Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 21:48
            przyklad nieco z doopy, jako ze wg twojej "logiki" gdybysmy tylko chcieli, wszyscy bylibysmy prezesami. w twoim przykladzie po prostu jedna z osob ma wieksze predyspozycje do zrobienia kariery, druga mniejsze.
            • megg76 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 23:37
              smile ale czy te predyspozycje wynikają ze stanu konta czy umysłu?
            • rudyocicat Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 12:15
              gdybysmy tylko chcieli, wszy
              > scy bylibysmy prezesami.

              prawda, ale trzeba chcieć...
          • zenobia44 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 13:10
            zgadzam się - przykład z doopysmile
            wg moich obserwacji najlepiej zrobiłaby ta laska, która wyszłaby za mąż za nazwisko, kasę i koneksje,
            z moich obserwacji znajomych ze studiów wynika, że po około 10 latach od skończenia studiów, te osoby, które miały zapewniony dobry start, nadal mają zapewnione wsparcie rodziców,
            a dzięki temu, że nie pracowały nigdy w McPracach, a wieczorami i w weekendy się nie doszkalały za ostatnie pieniądze, to miały czas i kasę na lanserstwo i poznanie koneksji w "towarzystwie", teraz mają domy, samochody i chodzą po galeriach o 12 w południebig_grin, choć nigdy nie pracowały, do tego wakacje w kurortach i nianie do dwójki dzieci jak z obrazka,
            reszta ma tylko komplet certyfikatów, doświadczenie w kolejnych firmach, 200 wysłanych CV bez odpowiedzi, do tego wynajęty pokój i bolące plecy, sińce pod oczami i zero szans na racjonalną decyzję o dzieciach
            ech...
            różnie jest i tyle
          • alba.alba Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 25.12.10, 15:08
            turzyca napisała:

            > Warunki wyjsciowe mialy praktycznie takie
            > same, ale ta pierwsza zdecydowala sie pojsc na studia podyplomowe w danej dzie
            > dzinie, a potem zmienila firme na taka z dynamiczniejsza struktura awansu. Ta d
            > ruga nie chciala podac wysilku ksztalcenia i obciazenia wynikajacego ze zmiany
            > miejsca pracy - "no bo nie warto sie wysilac i tak to nic nie da".

            Urocza jesteś w swej naiwoności i poczuciu wyjątkowości. Ja znam wielu ludzi z podyplomówkami i kursami wszelakmi, którzy pracę zmieniali co najmniej po 5 razy w życiu i do wysokich stanowisk nie doszli. Pracowitych i ambitnych jest wielu, a na karierę zawodową składa się także wiele innych czynników niezależnych od pracownika.

            Robienie z siebie gwiazdy, której jako jedynej chciało się zrobić podyplomówkę w sytuacji gdy w Polsce mamy do czynienia z "przeedukowaniem" społeczeństwa (za dużo magistrów w stosunku do potencjalnych miejsc pracy), jest co najmniej śmieszne.
            Ludzie nie tylko robią "aż" roczne podyplomówki, ale nawet studiują drugi kierunek 5-letni, a dobrej pracy jak nie mają tak nie mają.
        • lucusia3 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 11:37
          laskanebeska_live napisała:

          > A co to w końcu znaczy "permamentnie biedne bez względu na okolicznosci"? Prze
          > stańcie tak z tym stanem umyslu,dorabiacie ideologię.Nie kazdy tez umie zbier
          > ac pieniadze lezace na ulicy

          Właśnie osoby tzw. biedne bardzo często specjalizują się zbieraniu pieniędzy z ulicy - zasiłków, dotacji, pomocy, stypendiów, więc nie mają czasu na pracę.
          Zresztą doskonale kalkulują, ze jedna 40 min wizyta o dowolnej godzinie w jakiejś instytucji da im np. 300 zł, a żeby to zarobić muszą kilka razy wstać rano, ileś godzin pracować, zupełnie nieopłacalne.
          Jak człowiek nie ma zbyt wygórowanych potrzeb, to pieniądze leżą za darmo i bez pracy na ulicy.
          • rudyocicat Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 10:27
            > Właśnie osoby tzw. biedne bardzo często specjalizują się zbieraniu pieniędzy z
            > ulicy - zasiłków, dotacji, pomocy, stypendiów, więc nie mają czasu na pracę.
            > Zresztą doskonale kalkulują, ze jedna 40 min wizyta o dowolnej godzinie w jakie
            > jś instytucji da im np. 300 zł, a żeby to zarobić muszą kilka razy wstać rano,
            > ileś godzin pracować, zupełnie nieopłacalne.
            > Jak człowiek nie ma zbyt wygórowanych potrzeb, to pieniądze leżą za darmo i bez
            > pracy na ulicy.

            zgadzam się...

            miałam koleżankę, która też jest bardzo biegła w tych zapomogach jakie daje państwo, nigdy nie pracowała, ale zawsze dużo mówiła o szukaniu pracy, więc kilka naiwnych osób się na to złapało i jej pracę znajdowali, ale żadna nie odpowiadała... sama kiedyś za nią pracowałam, bo koleżanka jej zorganizowała pracę kelnerki w sylwka a ona się wypięła w dniu sylwestra tłumacząc, że dla niej jest to czas który chce spędzić z rodziną... mąż był za granicą, dzieci nie mieli, więc nie wiem o jaką rodzinę chodziło... po Sylwestrze przyszła i w żartach napomknęła, że powinnam jej odpalić dolę za to że mi pracę zorganizowała.... tzn ja odebrałam to jako żart i jej nic nie dałam...
    • mrarm Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 18:46
      Zimą Makowa Panienka jechała na sankach z góry i...
    • annataylor Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 19:39
      stan umysłu
    • najlepszygeorge Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 20:05
      To zależy od predyspozycji i wychowania. Osoby majętne, które znam to przede wszystkim osoby bardzo pracowite, które lubią to czym się zajmują i pieniądze przychodza dość naturalnie. Natomiast osoby biedne to często ludzie, którym niewiele się chce w życiu robić, ani uczyć, ani pracować i spędzają czas zazwyczaj przed telewizorem lub na piwie.
      • naomi19 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 21:37
        Natomiast osoby biedne to często ludzie, którym niewiele się chce w życiu robić, ani uczyć, ani pracować i spędzają czas zazwyczaj przed telewizorem lub na piwie.
        Tak, to jeden z często powtarzanych a kompletnie idiotycznych mitów dotyczących biedy. Szkoda, że tak często powtarzany.
        • najlepszygeorge Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 01:13
          Upraszczasz. Chodzi mi o to, że osoby biedne to najczęściej ludzie nieskłonni do zmian, ryzyka, mało aktywni i niemobilini. Mam równieśników, którzy przeniosą się w rejon gdzie mogą poprawić swój standard życia tylko wtedy jak im zagwarantujesz 100k pln po pół roku, bo inaczej 'to się nie opłaca'. No i jak im we wszystkim pomożesz...
          Moja rada na gromadzenie kapitału: edukacja, pracowitość, szukanie możliwości rozwoju, mobilność, no i ja najważniejsze to oszczędzanie, tym bardziej jak się pieniędzy ma mało. Wytłumacz mi to, że jak ja przykładowo zarabiałem np. 7tys. miesięcznie to wciąż mogłem mieszkać jak student w jednym pokoju za 700pln, natomiast jak znajomy zaczął pracować za 2 tys. netto, to od razu musiał wynająć kawalerkę za 3/4 tej kwoty i żyć z debetów na karcie.
          • naomi19 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 11:11
            mam wrażenie,, że to Ty upraszczasz, uogólniasz, powtarzasz utarte stereotypy.
            Radzę najpierw zainteresować sie problemem, polecam www.facebook.com/event.php?eid=143727652342507
            • najlepszygeorge Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 11:35
              A nie potrafisz rozwinąć własnej myśli, tylko musisz wklejać link do czegoś na facebooku?
              Czegoś, bo nie mogę tego obejrzeć ze względu na brak konta.
              A nie powtarzam stereotypów, bo ich znam, tylko napisałem o tym co obserwuję.
              • lucusia3 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 11:42
                Niech no naomi zacznie gdzieś pracować a nie czytać blogi, a nie daj Boże założy albo będzie kierować jakąś firmą. Szybciutko się przekona, że biedni bezrobotni wystawią ją do wiatru przy pierwszej okazji, bo "strasznie się zdenerwowali, bo niemal mieli wypadek i w tym tygodniu pracy nie podejmą". Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale wielu dotyczy.
                • naomi19 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 12:38
                  Blogów nie czytam. Przeczytałam ostatnio jeden, beznadziejny. O powielaniu wzorców, jakie wynosimy z dzieciństwa i zwalaniu całego zła właśnie a te wzorce. Czy słusznie? Czy o zwykłe lenistwo jak piszesz?
                  Pracuję. I to bardzo ciężko. W dodatku na 2 etaty, bo jeszcze w domu.
                  Bezrobotnych znam.
                  Pracujących też.
                  Nie należy się jednak kierować stereotypami, że bezrobotny/biedny/niewykształcony/chory/otyły/żyd/murzyn/kobieta/mężczynna- to leniwy. Nawet jeżeli większość to nie wszyscy. Czego można się spodziewać po dziecku z patologicznej rodziny, które nie zaznało w życiu nic dobrego, nigdy nie miało na nic pieniędzy, nie miało nawet na podręczniki czy ubranie. Trudno się wybić takiej osobie, bardzo często powiela te same wzorce, bo innych nie zna. Co innego, jeśli ktoś go z tego świata wyrwie, pokaże alternatywę. Dlatego dla mnie nie zawsze biedny=leniwy. To tak jakby powiedzieć Murzyn=brudas. Krzywdzące.
                  • lucusia3 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 14:08
                    Oj to śliczne komunały. Takie same stereotypy tylko z drugiej strony.
                    Nie chcesz uogólnień - proszę bardzo, dwa konkretne przykłady.
                    Powstała w jednej miejscowości społeczna szkoła, bo było za mało dzieci i gminie się nie opłacało utrzymywać gminnej. Rodzice nie protestowali, poprosili o budynek, gmina dala, sami zrobili stowarzyszenie i szkołę. szkoła jest bezpłatna dla dzieci, bo bez czapy sekretarsko-dyrektorskiej dało się ją utrzymać z gminnej dotacji. Klasy były małe, poziom wysoki (nauczycieli, którzy się nie sprawdzali dawało się zwolnić, bo nie było Karty Nauczyciela a ze względu na niezłe zarobki było z kogo wybierać). No i stowarzyszenie zaproponowało mieszkańcom małej osady w pobliżu, że mogą dowozić ich dzieci do szkółki, żeby nie musiały 3 km chodzić przez pola do molocha w kolejnej wsi. Rodzice się nie zgodzili, "bo dzieciom będzie za trudno, i będą się musiały ciągle uczyć, jak ich w klasie będzie 10". No i chodzą (większość) do tej dużej szkoły i kończą karierę na gimnazjum/zawodówce. Oczywiście żyją w biedzie.
                    Drugi przykład - była zdolna dziewczynka z bardzo biednej rodziny, mama pijaczka, tata nie żyje, liczne rodzeństwo i dzieci starszego rodzeństwa na kupie razem. No i znajomi zaproponowali, że może ta dziewczynka mieszkać u nich - w swoim własnym pokoju, na równych prawach z ich dziećmi w podobnym wieku i chodzić do prestiżowego liceum kierunkowego, właśnie w kierunku zdolności dziewczynki. Dziewczynka się zgodziła, dostała do liceum, ale od pierwszego dnia była torpedowana telefonami rodzeństwa, że sobie nie poradzi, że będzie się musiała uczyć, że....
                    Po 3 dniach szkoły braciszek ją spakował i zabrał do domu. Chodziło o zasiłek po zmarłym ojcu, bo rodzinka doszła do wniosku, że jak nie mieszka domu, to trzeba by go oddawać dziewczynce. Żeby sprawa była jasna rodzina,która jej chciała pomóc żadnych pieniędzy nie chciała. Szans na dalszą edukację nie ma, a pewni i liceum nie skończy.
                    I tyle na temat dawanych szans.
              • naomi19 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 12:46
                Cóż to za lenistwo... Chyba jesteś bezrobotnym?
                Ależ proszę bardzo, kopiuj wklej:

                28 listopad · 17:00 - 18:30

                --------------------------------------------------------------------------------

                Lokalizacja Nowy Wspaniały Świat
                ul. Nowy Świat 63
                Warszawa, Poland

                --------------------------------------------------------------------------------

                Stworzone przez: Krytyka Polityczna

                --------------------------------------------------------------------------------

                Więcej informacji Skąd bierze się bieda? Czy biedny oznacza gorszy? Jak można pomóc tym, którzy mają mniej od nas? Z reguły tych pytań nie zadaje się dzieciom. My spróbujemy. W niedzielne popołudnie 28 listopada o biedzie z dziećmi porozmawiają Katarzyna Stoparczyk, dziennikarka radiowej Trójki, autorka audycji "Dzieci wiedzą lepiej", oraz Hanna Gill-Piątek, współautorka książki "Bieda. Przewodnik dla dzieci".

                "Klepnij biedę" – premiera książki "B...ieda. Przewodnik dla dzieci"
                28 listopada (niedziela), godz. 17:00, wstęp wolny
                Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat, ul. Nowy Świat 63, Warszawa

                --
                W pierwszym małym przewodniku Krytyki Politycznej tłumaczymy, skąd się bierze bieda i co z niej wynika. Opowiadamy o jej konsekwencjach w szkole i w domu, przedstawiamy mity związane z ubóstwem i pokazujemy, jak można je zwalczać. W tę niełatwą, choć potrzebną podróż dzieci zostaną zabrane przez Hannę Gill-Piątek i Henrykę Krzywonos.

                "Bieda to nie jest tylko brak pieniędzy. Wiąże się z nią dużo gorszych rzeczy. Wstyd, że nie mam tego, co inni. Złość i poczucie poniżenia, kiedy porównuję się z rówieśnikami. Przecież ich rodzice kupują im drogie prezenty, którymi lubią się chwalić przed całą klasą. Pewnie czujesz, jakie to musi być trudne. A przecież ubóstwo nie jest nigdy winą dziecka".

                AUTORKI:

                Hanna Gill-Piątek – działaczka społeczna i polityczna. Razem z mężem Tomaszem Piątkiem współzałożycielka Obywatelskiego Forum Dostępu do Książki (2010). Pracuje zawodowo jako graficzka, art directorka i brand managerka. Jest matką 15-letniego Martyna. Współpracuje z Krytyką Polityczną.

                Henryka Krzywonos – uczestniczka i organizatorka gdańskich strajków w 1980 roku, sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych. Jej słowa „ten tramwaj dalej nie pojedzie”, wypowiedziane 15 sierpnia 1980 roku do pasażerów, rozpoczęły strajk komunikacji w Gdańsku. Przez wiele lat prowadziła rodzinny dom dziecka, założyła fundację pomagającą rodzinom w potrzebie. Na Kongresie Kobiet w 2009 roku otrzymała tytuł Polki Dwudziestolecia.

                Anna Pluta – studentka grafiki Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie (dyplom licencjacki 2010). Od 2009 współorganizatorka Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie.

                Uwaga: Książkę dodajemy w prezencie przy zakupie dowolnego innego tytułu w sklepie internetowym KP. Książka dostępna też bezpłatnie w księgarni w CK Nowy Wspaniały Świat.

                Książka powstała w ramach projektu „Oczy szeroko otwarte” realizowanego przez Świetlicę Krytyki Politycznej w Cieszynie. Za koordynację odpowiedzialne były organizatorki Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie: Joanna Wowrzeczka-Warczok, Anna Cieplak, Agnieszka Muras, Anna Pluta.


                Niestety muszę iść trochę popracować, bo jeszcze sie lusia czy jak jej tam zbulwersuje, że zbyt długo siędzę na internecie hahaha big_grin
                I z tego zwględu nie rozwinę MOJEJ OSOBISTEJ myśli smile
          • zenobia44 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 13:18
            a mi się wydaje, że biedni są nieskłonni do ryzyka, tez tak myślę (choć pewnie niektórzy są biedni bo maja skłonność do ryzykasmile)
            no bo jak tu być skłonnym do ryzyka jak np. w biznesie możesz stracić powiedzmy 50% tego co masz, dla biednego, który ma 500 zł to jest 250 i zostanie mu drugie tyle, ktoś kto ma milion po stracie 50% nadal ma 500 tysięcy,
            śmiać się czy płakać?
          • zenobia44 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 13:28
            Wytłumacz mi to, że jak ja przykładowo zarabiałem np. 7tys.
            > miesięcznie to wciąż mogłem mieszkać jak student w jednym pokoju za 700pln, nat
            > omiast jak znajomy zaczął pracować za 2 tys. netto, to od razu musiał wynająć k
            > awalerkę za 3/4 tej kwoty i żyć z debetów na karcie.

            o a ja miałam takie koleżanki: kawalerka, ciuchy, kosmetyki i debet i im się opłaciło, mają bogatych mężów i już w ogóle nie muszą pracowaćbig_grin, bo Polacy oceniają wartość człowieka po metce na ubraniu i furze, taki z dobrymi metkami ma wartość, warto mu dać pracę, kolegować się, pewnie też ma władzę, więc i nam może będzie mógł coś załatwić,
            ale oczywiście nie pochwalamy takiej postawy tu na forum Oszczędzaniesmile
    • anu_anu Stan umysłu jest powodem a stan konta skutkiem 14.12.10, 22:19
      Bo stan konta jest wynikiem działań, które podejmujemy w wyniku decyzji (czyli tego co w głowie).
    • nikodem_73 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 22:32
      A może by warto zacząć od tego, że samo pojęcie biedy to stan umysłu?

      Bo co innego oznacza "biedny" dla (a bo ja wiem) Niemca, a co innego oznacza "biedny" dla Sudańczyka.

      Osoby "permanentnie biedne" to znaczy jakie? Te wg DHI - co zarabiają połowę mediany i mniej? Przecież to z biedą ma niewiele wspólnego. To tylko pomiar różnic w zarobkach.

      Są ludzie, którzy mają kredyt na 50 lat, po spłacie rachunków zostaje im 1000 zł na dwie osoby i uważają, że "nie jest tak źle". A są tacy, którzy uważają, że biedują, bo mogą tylko raz w roku pojechać na wakacje, a samochód zmienili już dwa lata temu i nie stać ich na nowy.
    • sselrats Bieda to zdecydowanie stan umyslu 14.12.10, 22:37
      Moje konto jest prawie puste - nie starczylo by na jeden samochod. Ale nie czuje sie biedny od czasu jak kupilem dom 300 metrow z basenem.
    • megg76 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 23:31
      umysłu
    • sammler Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 23:38
      Oczywiście, że umysłu, zwłaszcza w sytuacji, którą opisałaś. Nie ma takiej sytuacji, z którą człowiek by sobie nie poradził, jeśli tylko by chciał (oczywiście mówimy o sprawach, na które może mieć wpływ). Jeżeli sobie nie radzi, to często dlatego, że nie chce, nie jest w stanie (przez zniechęcenie) itp.

      Zauważyłem, że np. osoby długotrwale bezrobotne (nie da się ukryć, że przy tym biedne) adaptują się do nowej sytuacji. Redukują swoje potrzeby życiowe do minimum i tak sobie wegetują. One po prostu nie chcą nic zmieniać!

      S.
      • forumowiecgwna Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 10:00
        Dodatkowo Ty opisujesz tylko pewien skrajny przypadek - bezrobotnych. Ale to tylko jedna z malych grup - o wiele wiecej jest osob zyjacych na granicy socjalu, badz zarabiajacych jakies pieniadze na lewo. To sa bardzo czesto osoby ktore cos robia, potrafia cos robic ale tkwia w swoich miejscach i narzekaja. Cale ich zycie to wieczne narzekanie ze "KTOS" cos kombinuje i "MA", ktos kupil auto i nie wiadomo za co, ktos pomalowal mieszkanie, tamten to bogacz, po studiach a nie mam pracy, tamten ma znajomosci, itp itd.Ale zeby cos zmienic w swoim zyciu? Nigdy, musi sie cos naprawde wydarzyc przelomowego zeby cos sie zmienilo. Ja akurat ostatnio mialem przypadek murarzy na budowie - wszystko idzie na lewo, kasa wcale nie taka mala jak sie wydaje. Kazdy spokojnie, bez klopotu dostaje na lewo okolo 3-4kpln na raczke. To jest juz "cos". Ci ludzie potrafia cos robic i maja fach w reku. Mogliby np. zalozyc swoja dzialalnosc i zaczac robic na swoj rachunek - oficjalnie, legalnie, placac zus-y. Ale - nie robia tego,i wola zyc tak w rozkroku. To droga donikad, bo kiedys moze przyjsc wypadek, emerytura - a oni oczywiscie wszystko wydaja na biezaco, i po 20latach nadal sa tylko chlopakami do noszenia cegiel...
        To jest taka bieda ktora mnie zawsze najmocniej uderzala. Ja sam pochodze ze wsi, jak 10lat temu powiedzialem - jade do miasta 250km do pracy, bo tam jest praca to 99% rowiesnikow pukala sie w glowe ze daleko, ze bez rodziny, ze bez znajomych - i te 99% wolalo siedziec na bezrobociu albo za kilka stowek na miesiac. Dzis jest inaczej - dzis to ja wyjechalem "tylko" 250km od domu za praca smile. Ale wtedy tak bylo - i to jest wlasnie stan umyslu.
      • zenobia44 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 13:49
        to jest dość duży problem społeczny, ale nie wynika to często tylko z aktu woli takiej osoby, nikt gdyby mógł o tym decydować nie zostałby "obywatelem 2 kategorii" (no oprócz patologicznych przypadków)
        ten problem jest zauważany i artykuły na temat "bezrobotny state of mind" są pisane przez wielu badaczy społecznych, warto rzucić okiem,
        często utrata pracy to nie tylko utrata kasy, ale też statusu społecznego, kontaktu z ludźmi, sensu życia, obniżenie poczucia własnej wartości, etc., i te skutki są znacznie poważniejsze niż tylko tańszy styl życia,
        syndrom bezrobotnego to cały kompleks psycho-społecznych zaburzeń, ważne by być tego świadomym i nie dopuścić do tego, ustrzec się przed niebezpieczeństwem,
        jednym z pomysłów może być jakakolwiek praca, często praca za małą kasę odnosi lepszy skutek niż brak pracy i obniżenie kosztów życia,
        jeżeli takiej pracy też nie ma, to cokolwiek co zmusza do wyjścia z domu, dyscypliny, ale i pomaga w odnalezieniu sensu wstawania z łóżka (praca na szaro/czarno, w niepełnych godzinach, kursy bezpłatne, wolontariat)
        im ktoś dłużej jest bezrobotny tym ma mniejsze szanse na wyjście z tego stanu, traci kontakty z normalnym światem dorosłych, pracujących ludzi, traci swoje kompetencje (np. umiejętności, uprawnienia, które wygasają) i wiarę w siebie,
        pamiętajmy też o tzw. dziedziczeniu biedy, często dzieci zsocjalizowane w domach długotrwałych bezrobotnych nie będą miały wzorców i wyrobionego szacunku do pracy, potrzeby szukania i utrzymania pracy
    • coppermind Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 14.12.10, 23:42
      bieda jest zawsze stanem umysłu - a konkretnie egocentrycznym i krótkowzrocznym
      myśleniem jajnikami matki.

      Jeśli człowiekzostał nauczony przezojca myśleć - to praca jest przyjemnością a pieniądze
      są narzędziem.

      Jeśli nie było ojca - to praca jest niechcianą udręką a pieniądze nieosiągalnym celem.

      bogaty człowiek to po prostu nie-sierota, czyli ktoś kto miał ojca.

      Wszak Bóg-ojciec kocha swoje dzieci i one zawsze są boga(te).
      • ulapopow Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 20:31
        A ja miałam tatusia i jakoś nie należę do bogatych. Może nie jestem biedna powiedziałabym raczej niezamożna. Dlaczego uważasz, że to jest zależne wyłacznie od tatusia? Przecież tatusiowie podobnie jak i mamusie bywają różnismile
        • coppermind Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 17.12.10, 10:27
          ale tatuś mógł nie mieć tatusia i sam mógł nie być do końca tatusiem myślącym.

          w bogactwie z klasą (nie przypadkowym) liczy się kontinuum męskich doświadczeń życiowych
          skumulowane z tym jednym konkretnym tatusiu, który kształtuje osobowość swojego dziecka.
    • 2romki Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 05:06
      Stan umysłu. Biedny jest ten, kto się nim czuje. Czasem niski stan posiadania wynika z filozofii życia. Np u Mormonów. Ostatnio jakaś para Norwegów wędrowała po Polsce z osłami bez żadnego dobytku.
    • barbaramd Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 06:03
      Biedakiem jest też ten, który ma pieniądze i nie potrafi je mądrze wydawać. Zaspakaja tylko niskie instynkty.
      Wolno mu, ale smutne.
    • tapatik Umysłu 15.12.10, 10:28
      W USA przeprowadzono kiedyś badania, co się dzieje z osobami, które wygrały na loterii duże pieniądze. Okazało się, że po roku większość z nich nie miała już nic z wygranej, co więcej niektórzy mieli nawet długi.
      Jeśli ktoś ma kasę, ale ma biedny umysł, to tę kasę wyda na pierdoły i szybko tę kasę przetraci.
      Jeśli ktoś nie ma kasy, ale ma bogaty umysł, to sobie poradzi, znajdzie fuchę, nadgodziny, zaoszczędzi...
    • kropkacom Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 10:43
      W niektórych przypadkach stan umysłu. W innych stan konta. Trudno nie czuć się biednym jak nie ma pieniędzy na podstawowe potrzeby. Bo owszem potrzeby można zniżać do pewnego poziomu ale jednak nie w nieskończoność.

      Czasami ta bieda to wypadkowa błędnych decyzji, czasami brak okazji na polepszenie bytu. Bywa, że wybór.
    • titta Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 10:48
      W Polsce i innych krajach szeroko rozumianego zachodu?
      Stan umyslu.
      Na swiecie roznie. Choc jak ktos bardzo cos chce i sie stara to nawet ze slamsow Afryki moze wyjsc na prosta. Tyle, ze najczesciej potrzebna jest pomoc z zewnatrz.
    • prom_do_szwecji Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 15.12.10, 12:55
      Stanu konta. Co z tego, ze umiem zakręcić sie za praca, jak kontrahenci płacą mi faktury z kilkutygodniowym opóźnienieniem. Zrobiłam wszystko, żeby uniknąć biedy, a w tej chwili jestem bez grosza przy duszy
    • toja737 Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 00:17
      Bardzo ciekawy wątek smile
      A jaka jest właściwie definicja biedy?
      Jak to było? Głupi bo biedny czy biedny bo głupi... ?
      Mam znajomą, która z biedy stworzyła sobie styl życia. Dochodziło do tego, że nie miała na esemesa do własnej mamy, na serek do bułek, bilet autobusowy, sępiła na najtańszy długopis z kiosku za 50 gr.itp. Nie mówiąc już o ciągle zaległych rachunkach. Ciekawe, że gdy tylko wpadały jej jakieś ekstra pieniążki, natychmiast wydawała je na ciuchy i kosmetyki, żeby za chwilę znowu klepać słodką biedę. Niczego się nie uczy, nie rozwija się, ciągle szuka pracy - jak już znajdzie to tylko dorywczą, najwyżej na parę tygodni. To było urocze gdy miała 18 lat, ale po 30 jest raczej niepokojąco-zadziwiające. Tym bardziej, że wymagania ma całkiem, całkiem... Np. jedzenie, materac, telewizor, laptop tylko najlepsze mają być. Hmmm, i jak ma się tu konto do umysłu???
      • ulapopow Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 16.12.10, 20:44
        A tam bogata nie jestem, biedna (według własnej oceny oczywiście) nie raz byłam i zawsze znajdzie się ktoś obok kto będzie miał więcej ode mnie a ja nie mam aspiracji i parcia na szkło, żeby mieć większą plazmę niż sąsiad i wcale się tego nie wstydzę. Wiem tylko, że bieda rodzi biedę i czy to się komuś podoba czy nie to powielamy schematy wychowawcze. Jeśli ktoś miał zamożnych rodziców to raczej biedy nie zazna, a co do biedy poczytajacie sobie arykuły np. o enklawach biedy w Łodzi, gdzie grupa psychologów i pedagogów od 20 ponad lat bada ten problem. Wyniki są jednoznaczne, statystycznie dzieci żyją tak jak ich rodzice. Niestety.
        • tapatik Re: Bieda - stan konta czy umysłu? 25.12.10, 19:32
          ulapopow napisała:

          > A tam bogata nie jestem, biedna (według własnej oceny oczywiście) nie raz byłam
          > i zawsze znajdzie się ktoś obok kto będzie miał więcej ode mnie a ja nie mam aspiracji
          > i parcia na szkło, żeby mieć większą plazmę niż sąsiad i wcale się tego nie wstydzę.
          > Wiem tylko, że bieda rodzi biedę i czy to się komuś podoba czy nie to powielamy schematy
          > wychowawcze. Jeśli ktoś miał zamożnych rodziców to raczej biedy nie zazna, a co do biedy
          > poczytajacie sobie arykuły np. o enklawach biedy w Łodzi, gdzie grupa psychologów
          > i pedagogów od 20 ponad lat bada ten problem. Wyniki są jednoznaczne, statystycznie
          > dzieci żyją tak jak ich rodzice. Niestety.

          A gdyby zaczęli żyć inaczej?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja