A tak konkretnie...

02.12.10, 22:19
Po przeczytaniu wątku na temat oszczędzania pewnego procentu dochodu zaczęłam się zastanawiać, jak to wygląda tak konkretnie, w praktyce zaoszczędzenie 35-50% dochodu miesiąc w miesiąc? To naprawdę super wynik. Czy te oszczędności wykorzystujecie potem na jakiś wyjazd na przykład czy remont, czy odkładacie na gorsze czasy? Ja od dłuższego czasu bardzo się staram, kupuję mniej gazet, mniej ubrań i dużo tańszych, praktycznie ostatnio nie jadamy poza domem, do kina czy teatru chodzimy nie częściej niż raz na 6-7 tygodni, kupujemy mniej książek, jedzenie w dużej mierze w dyskontach, nie kupuję bardzo drogich produktów, gotuję w domu. A i tak wydajemy za dużo. Na czym konkretnie oszczędzacie - tu pytam osoby, które chcą oszczędzać, mają dobry dochód, z którego zostaje im te co najmniej 35%, a często więcej.
    • alina.walkowiak Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 22:28
      Obawiam się, że wcale za dużo nie wydajecie. Tylko po prostu za mało zarabiacie sad
      • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 22:37
        A ja jednak myślę, że zarabiamy średnio, ale wydajemy za dużo, myślę, że powinniśmy zaoszczędzić choć trochę więcej. Nie chciałam tu pisać o żadnych kwotach, ale właśnie na czym tu jeszcze zaoszczędzić, bo każdy z nas ma inne wydatki, no ale OK.

        Zarabiamy 9 tysięcy, a oszczędzamy czasami 1 tysiąc, czasami 2 tysiące, rzadko 2,5 tysiąca.
        Mamy kredyt 1400 zł, rachunki 1000 zł, paliwo 800 zł. Tak musi być. Chciałabym zaoszczędzić raczej na czymś innym, bo tamte rzeczy są stałe i na to się świadomie zdecydowaliśmy. Aha, 4 osoby, dzieci większe, szkolne.
        • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 22:43
          Nie chciałabym, aby ten wątek był o mnie smile ale jeśli możecie to po prostu napiszcie na czym wy oszczędzacie, że udaje wam się dużo odłożyć.
        • johana75 Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 23:34
          Więc masz 3200 rachunków stałych ile wydajesz na jedzenie? ze 2 tys. więc jest 5200.
          do 9 tys. to moim zdaniem jeszcze daleko nie wiem na co idzie ta kasa.

          ja prawie w ogóle nie chodzę prywatnie do lekarza, zresztą w mojej sytuacji sie i tak nie opłaca, tylko dentysta prywatnie. mandatów nie płace, jeżdżę przepisowo.
          Musisz zobaczyć gdzie da się zaoszczędzić.
          Aha ciuchy kupuje na wyprzedażach najczesciej w sieciówkach to samo z butami te musza być dobre ale tez najcześciej z wyprzedaży jesli się da.
        • konto_calkiem_nowe Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 23:37
          9 macie netto czy brutto?
          jesli netto to faktycznie wydajecie duzo, skoro stalych kosztow jest 3200...
          • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 07:45
            konto_calkiem_nowe napisał:

            > 9 macie netto czy brutto?

            netto
        • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 10:51
          Ojej z tego typu dochodu to 4 tys. zł bym zaoszczedziła. Ale pociesz się kiedyś miałam więcej smile i też nie miałam z czego zaoszczędzić tongue_out - nawet potrafiłam debet zrobic ...błyskotliwie....
          • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 11:02
            zonaniezona, jak konkretnie?

            Ja żadnych debetów nie mam, trochę i tak oszczędzam, więcej niż 2 lata temu, dzięki temu forum zaczęłam myśleć o rachunkach, abonamentach na telefon itp, nie zużywamy już aż tyle wody co kiedyś (szambo nas ogranicza), naprawdę jest dużo lepiej, ale też zarabiamy trochę więcej niż kiedyś. Myślę że poczyniliśmy z mężem duży krok, ale mogłoby być lepiej.
            • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 11:17
              Konkretnie, to przelałabym te 4000 zł na lokatę, a potem dostosowywałabym strategię wyrobienia się w pozostałej kwocie...oj ..jak to dyscyplinujesmile....
              Nagle buty, które mi się podobają , nagle nie są mi potrzebne w tym miesiącu ... itd.
              Odkładam kwotę konieczną : na opłaty, na życie, na konieczne wydatki (np grudzień prezenty) itd. Zakładam fundusz rezerwowy ( i jak się uda na koniec miesiąca go nie ruszyć - daję na lokatę...) .
              Mamy oddzielne konta z męzem bo się dogadaliśmy , że lepiej nam się zarzadza kasą jak każdy ma swoją, oj ...jak jej pilnujemy smile))....A Młodemu się lepiej żyje, bo generalnie ma na co potrzebujesmile , bo my mamy więcej pieniędzy.
              • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 12:34
                zonaniezona1 napisała:

                > Konkretnie, to przelałabym te 4000 zł na lokatę, a potem dostosowywałabym strat
                > egię wyrobienia się w pozostałej kwocie...oj ..jak to dyscyplinujesmile....
                > Nagle buty, które mi się podobają , nagle nie są mi potrzebne w tym miesiącu ..
                > . itd.


                Mądrze gadasz, tylko że ja nie kupuję pod wpływem impulsu. Kupuję sobie buty na zimę, bo stare nie najlepiej wyglądają, a nie dlatego że mi się przestały podobać. Nie mam za dużo ubrań.

                Ale powiem wam, że dużo mi dał ten wątek. Zaczynam powoli rozumieć jak to możliwe, że ludzie potrafią zaoszczędzić więcej niż ja. Ja chyba po prostu wiem konkretnie na czym umiem już zaoszczędzić i to mi idzie całkiem nieźle, ale też są takie rzeczy, na które nadal wydaję za dużo i niepotrzebnie. Czasami właśnie jakieś ciasta czy batoniki itp. Jesteśmy wszyscy szczupli, więc jemy bezkarnie, ale kasy ubywa, no i zdrowe to też nie jest.

    • korniz Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 22:45
      tak duzo zalezy od dochodu bo np gdybym miala 5 tys dochodu oszczedzalabym 50 % bo 2,5 tys spokojnie by mi starczylo.Gdybym miała 10 tys to 75 % ,ale niestety takie zarobki sa nie realne.Po prostu zalezy za ile jestesmy w stanie użyć.W lepszych czasach oszczadzalismy 30 % -na auto co pieć lat co rok cos remontowałam i na wczasy starczało.Teraz gorzej.
    • agpagp Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 23:03
      myślę że to zależy od tego ile masz naprawdę wydatków i ile zarabiasz... gdybym miała kredyt hipoteczny to podejrzewam że odkładałabym do 15 % nie więcej.
      U mnie największą oszczędnością było zakupienie auta z gazem. Wydatki na paliwo spadły z 1200 zł do 600 miesięcznie. ( gaz kosztuje mniej więcej połowę litra benzyny)
      Zrezygnowałam z restauracji a bardzo lubimy z Prawie Mężem sobie tak chodzić.
      Książki okazyjnie lub ... w bibliotece.
      I zapiski , zapiski by widzieć gdzie to wszystko znika.
      Myślę że gdybym jeszcze bardziej przycisnęła pasa to mogłabym odkładać i 50% ale... prawda jest taka że w każdym miesiącu są jakieś wydatki. A to auto ubezpieczyć , a to przegląd a to coś u mechanika, to polisę na życie zapłacić , a to mandat , wypadnie lekarz jeden drugi i 400 zł potrafi zniknąć. Nie miałam jeszcze miesiąca w którym nie miałabym ekstra wydatków.
    • johana75 Re: A tak konkretnie... 02.12.10, 23:26
      Ja w tej chwili z oszczędności nadpłacam kredyt. To chyba najlepiej wydane pieniądze, ponieważ nie umiem ich inwestować, a lokata jest tylko troszkę wyżej oprocentowana niż kredyt.
      Oczywiście mam fundusz awaryjny i fundusz urlopowy. Na emeryturę nie oszczędzam nic jak na razie wink 50 % lub troszkę więcej potrafię zaoszczędzić bez ekstra wydatków których nie miałam przez kilka miesięcy. Ostatnio była naprawa auta.W styczniu poszaleje na wyprzedażach ;P

      U nas jest tak że nie lubimy wychodzic na miasto aby cos zjeść (nie czujemy takiej potrzeby), czasami z przyjaciółmi b. rzadko częscier robimy coś w domu.
      Ale czasami kupuje drogi produkty np. patelnię za ok. 400zł. teraz mam zamiar kupić czajnik tez mniej wiecej w tej cenie.
      jedzenie tez w dyskontach kino, basen ostatnio łyzwy od czasu do czasu.
      Próbuje oszczędzić na jedzeniu, ale rzadko udaje mi sie zejśc do 1000zł na miesiąc.Częściej jest to grubo ponad.
      gazetki zaprenumerowałam, wcześniej potrafiłam sporo ich kupić, teraz się troche opanowałam ;P
      Mogłabym dla oszczędności sprzedać auto bo nie jest mi potrzebne, ale z wygody tego nie zrobię wink
      ok 40% moich dochodów to wydatki stałe, jak zarobie więcej to oczywiście wygląda to inaczej.

      Mało nie zarabiasz, ale chyba masz duze opłaty więc cięzko ci bedzie to zredukować.
      • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 07:59
        johana75 napisała:

        > Ale czasami kupuje drogi produkty np. patelnię za ok. 400zł. teraz mam zamiar k
        > upić czajnik tez mniej wiecej w tej cenie.

        Ja też czasem kupię coś droższego, choć akurat nie rzeczy typu patelnia. Raz na rok na przykład córki dostają buty, które kosztują ponad 300 zł, choć raczej normalnie staram się aby kupować im rzeczy tańsze i na wyprzedażach czy w outlecie. Patrzę na ceny, bardzo nie lubię przeplać.


        > gazetki zaprenumerowałam, wcześniej potrafiłam sporo ich kupić, teraz się troch
        > e opanowałam ;P

        Tu mam problem. I tak kupuję dużo mniej gazet i czasopism, wypożyczam też z biblioteki.

        > Mogłabym dla oszczędności sprzedać auto bo nie jest mi potrzebne, ale z wygody
        > tego nie zrobię wink

        My mamy dwa samochody, które niedługo trzeba będzie zmienić. Wyprowadziliśmy się z dużego miasta z osiedla, z którego był dobry dojazd do centrum komunikacją miejską do miejsca, które jest jeszcze w granicach miasta, jest nawet miejski autobus raz na godzinę, no ale wygodniej jest jeździć samochodem. Wydaje mi się, że sporo u nas idzie na ubezpieczenie samochodów, na jakieś drobne naprawy itp. Mimo to, z tym się liczyliśmy. Mieszka nam się fajnie, mamy łądny dom, ogród, przestrzeń, a kredyt, który był w sumie wzięty na wyposażenie, na dokończenie, aż tak bardzo nam nie ciąży (no, ale niestety jest we frankach...)

        Tak jeszcze myślę, że może u nas idzie więcej na dzieci po prostu, starsze już w gimnazjum.
        Prywatnie chodzę do ginekologa i do dentysty, choć do dentysty czasami tego samego państwowo, zależy co jest do zrobienia.

        > Mało nie zarabiasz, ale chyba masz duze opłaty więc cięzko ci bedzie to zreduko
        > wać.

        Chyba tak. Chciałabym właśnie mniej wydawać na rzeczy inne.

        Dzięki wam za odpowiedzi. smile

        • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 08:35
          Kozaki skórzane od Baty kupiłam za 150 zł smile. Generalnie za buty staram się nie wydawać więcej niż 150 zł smile.
        • johana75 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 10:17
          beatrycja.30 napisała:
          > Ja też czasem kupię coś droższego, choć akurat nie rzeczy typu patelnia. Raz na
          > rok na przykład córki dostają buty, które kosztują ponad 300 zł, choć raczej n
          > ormalnie staram się aby kupować im rzeczy tańsze i na wyprzedażach czy w outlec
          > ie. Patrzę na ceny, bardzo nie lubię przeplać.
          Ja też nie lubie przepłacać wink ale buty dla dziecka za ponad 300zł to dla mnie za drogo, stać mnie na nie ale tyle nie wydam po prostu. Myśle że piszesz o zimowych butach, ja kupuje taki buty do ok 200zł. Ostatnio kupiłam z polskiej firmy Mazurek testuje je pierwsza zimę. Są ze skóry ocieplane wełną. Wcześniej kupowałam Elefanten, najczęściej na wyprzedaży w Niemczech.

          Jesli chodzi o gazetki to ja na prawde przedadzałam potrafiłam kupić 5-10 sztuk miesięcznie kosz 1 szt. od 3-8zł. Teraz mam 2 zaprenumerowane kwota 48zł na 6 miesięcy.

          Jeśli często chodzisz do gina to poszukaj dobrego na kasę, jeśli raz w roku to możesz sobie podarować. Ja chodze raz w roku, zresztą nie chodzę do lekarza w Pl. więc tam gdzie jestem ubezp. i tak są wszyscy prywatni mają podpisane umowy z róznymi kasami.

          2 auta to spory wydatek, ale jesli sa wam potrzebne to nic nie zrobisz.
          Dzieci w gimnazjum na pewno tez więcj kosztują niż dziecko w podstawówce.

          Na jakim polu chcesz zaoszczędzić?

          U mnie były to pieniądze wydawane na pierdoły i za dużo na jedzenie, bo wczesniej potrafiłam i 1800 wydać ;P teraz jest to 1200-1500 staram się jeszcze troche zredukować
          Mąż przestał palić, ale za to teraz lodówka sie nie zamyka i ciagle je coś słodkiego, no na razie jest jeszcze szczupły ;p
          • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 10:58
            johana75 napisała:

            > Ja też nie lubie przepłacać wink ale buty dla dziecka za ponad 300zł to dla mnie
            > za drogo, stać mnie na nie ale tyle nie wydam po prostu. Myśle że piszesz o zim
            > owych butach, ja kupuje taki buty do ok 200zł. Ostatnio kupiłam z polskiej firm
            > y Mazurek testuje je pierwsza zimę. Są ze skóry ocieplane wełną. Wcześniej kupo
            > wałam Elefanten, najczęściej na wyprzedaży w Niemczech.

            Tak, piszę o zimowych butach i raczej o starszej córce.
            Chyba wiele osób na tym forum ma młodsze dzieci i tylko jedno.
            Powiem wam, że wiele rzeczy się zmienia gdy dziecko ma 14-15 lat.
            Absolutnie nie chodzi mi o to, że dziecko jest rozpuszczone i wiele wymaga, moje są wychowywane tak, że dziękują nawet za jakieś drobne rzeczy smile, nie mają super drogich komórek i firmowych ciuchów (no raz na ruski rok dostaną coś droższego, pewnie), ale po prostu dla większego dziecka ubrania kosztują więcej, do tego jakieś książki, tak jak u nas dojazdy i dodatkowe obiady na mieście raz w tygodniu, gdy po szkole nie warto wracać do domu do nas na przedmieścia, a dziecko ma jakieś zajęcia w centrum.


            > Jeśli często chodzisz do gina to poszukaj dobrego na kasę, jeśli raz w roku to
            > możesz sobie podarować. Ja chodze raz w roku, zresztą nie chodzę do lekarza w P
            > l. więc tam gdzie jestem ubezp.>

            Chodzę od ponad 10 lat do tego samego i go nie opuszczę smile Zwykle co 6-7 miesięcy.

            > Na jakim polu chcesz zaoszczędzić?

            Hm, wydawało mi się, że nie mam już na czym...ale chyba na słodyczach i innych pierdółkach smile mogę.
            • beatrycja.30 johana 03.12.10, 11:04
              Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Mieszkasz w Niemczech?
              • johana75 Re: johana 03.12.10, 14:27
                Pracuje w Niemczech, ale mam taki system pracy ze wiecej jestem w Polsce, wiec powiedziałabym że mieszkam w Pl. a w De tylko pracuje. To troche skomplikowane jest. Dlatego stomatolog tylko w Pl. bo w De nie opłaca mi się ze wzgl. na wysokie dopłaty.
            • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 11:06
              Mam syna 16 lat. Na mieście jada- bo inaczej by zmarl z braku jedzeniasmile...(albo ja od wymówek, że go głodzę smile )... Co do ciuchów... Do mojego syna przyjeżdzają jego kolezanki z podkarpacia...I w Warszawie ogarnia je szał zakupowy smile..., ale ..co zauwazyłam . Kupują na wyprzedażach (mają po 18 lat...), bardzo przeliczają pieniądze. Mój syn dzięki nim ....kupił na wyprzedaży 3 pary dzinsów za 150 zł (wszystkie)...itd. Komórkę ma mój syna za parę tys. sad..., ale zbierał sobie z prezentow na nią przez 3 lata....Ale jak zobaczyłam jego kolegów z liceum (jedno z najlepszych w W-wie)..., to stwierdziłąm , że te dzieci są po prostu skromnie ubierane... i nie mam tam rewii mody, aniu u dziewczynek , ani u chłopców. Kiedyś mój syn chodził do prywatnej szkoly...oj tam się działo ... Kurtka za 1000 zł zimowa to był shitsmile
              • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 12:28
                Zonaniezona, myślałam że masz małe dziecko.
                Pisz więcej kobietosmile

                Moje dziewczyny są ubrane normalnie, nie ma mowy o rewii mody ani o kuttce za 1000 zł, wolę wydać pieniądze na edukację. Teraz doczytałam, myślałam że kurtka za 1000 zł to był hit, a ty piszesz że shit smile
            • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 04.12.10, 09:09
              Tak się wczoraj zastanawiałam o tym o czym pisałaś, że dwoje dzieci to większy wydatek...Niewątpliwie masz rację.
              Ale... pewne rzeczy mozna zaplanować. Ubrania. Przecież wiesz, ile i co jest potrzebne corkom. ( i tu chłopiec jest niewątpliwie oszczędniejszą wersją dzieckasmile)...
              Planujesz ubrania po 200 zł ...i buty 100. I w tym musisz się zmieścic i już....
              Zajęcia dodatkowe wyjazdy ja wykładam z zaoszczędzonych pieniedzy ( czyli moja strateggia oszczędzania nie zwalnia mnie z oszczędzania w tym miesiącu , a jedynie pokazuje, że mam takie wydatki - per saldo wychodzi to samo...). Absolutnie nie jestem za ograniczeniem teatrów, języków itd. O nie.. W mojej strategii życia jest to priorytet. Oczywiście byc może miesiecznie Twoje wydatki mogłyby być większe o nawet ok. 1000 zł. Ale to i tak dawałoby Ci kwotę oszczędności 3000 zł.
              Z oszczędzaniem jest trochę zabawy...bo jak np. przy końcu miesiąca przychodzą goście...( mnie zostaje 100 zł) to musze się nieźle nakombinować , żeby nie przekroczyć budżetu... Ale pizza , winko, przekąskui w domu , zielona herbata nie kosztują więcej niż 35 zł na 5 osób smile... (goście tez jakieś winko wszak przyniosą ...).Albo 30zł przez 5 dni na jedzenie. Naprawdę się dasmile i to fajnie zrobić jeść...smile (bo wcześniej się rzuciliśmy i zrobiliśmy w domu sushi...i juz nie mamy ppieniędzy.( obktywnie je mamy , ale subiektywnie niesmile....
              Chyba głownym powodzeniem oszczędzania jest planowanie: zakładam, że muszę się zmieścić w jakiś kwotach i to po prostu realizuję. A do tego trzeba samozaparcia, konsekwencji i dużo pozytywnych emocjismile.
              Powiem , że do swojej koncepcji przekonałam i męza . A spacery do lasu , nad Wisłę , do parku w sobotę i niedzielę (syn robi piękne zdjęcia), a do tego szybki wyjazd na zakupy do Biedronki lub Lidla (szybki , bo w godzinę juz jesteśmy z powrotem w domu)- cementują bardziej - niż stresogenne latanie po galeriach.
              • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 05.12.10, 18:29
                zonaniezona1 napisała:

                > Chyba głownym powodzeniem oszczędzania jest planowanie: zakładam, że muszę się
                > zmieścić w jakiś kwotach i to po prostu realizuję. A do tego trzeba samozaparci
                > a, konsekwencji i dużo pozytywnych emocjismile.

                A wiesz, że tego nie robiłam, na pewno spróbuję smile Raczej myślałam tak: nie kupię tych dwóch książek, bo za miesiąc czy dwa i tak będą w bibliotece (moje córki bardzo dużo czytają), jogurty i mleko kupię w Biedronce, bo po co przepłacać (a poza tym w Biedronce czy Lidlu raz dwa zrobię zakupy, nie tak jak w Realu, Tesco czy innym Auchan - to są ogromne sklepy i ciągle coś w nich przestawiają), raz na dwa miesiące zjemy coś na mieście a nie raz na 3 tygodnie itp. Ale teraz spróbuję od razu na początku miesiąca przelać na konto trochę więcej i zmieścić się w tej sumie.
                • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 05.12.10, 19:58
                  Trzymam mocno kciukismile.
                  Dzisiaj byłam na zakupach i zobaczyliśmy z mężem piękne kurtki zimowe.... Od razu zdecydowaliśmy, że zamiast innych prezentów - właśnie te kurtki znajdziemy pod choinką ... Jak na razie mieszczę się w rezerwie... Generalnie budżet mam zadaniowy (zaplanowany) i potem mogę między pozycjami przekładać ...Na razie nie mam potrzeby, ale do końca miesiąca jeszcze mnóstwo czasu.
    • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 08:29
      Na co przeznaczam zaoszczędzone pieniądze...
      Przede wszystkim na odkładanie funduszu rezerwowego, na remont mieszkania, na wakacje i zwiedzanie świata, na edukację (siebie, syna), na domek na działce (w tym roku ociepliłam, w przyszłym chcę w miarę ładnie urządzić), na nowy samochód,. w przyszłości na odłożenie na mieszkanie dla syna (albo przynajmniej na jakąś część jego mieszkania).
      Jakoś nie przeżywam braku knajp, kupowania gazet i ksiązek (mam dobre biblioteki), łażenie po Galeriach handlowych też mnie już mierzi... Zresztą spacer z mężem , porozmawianie - jest naprawdę wartościowsze niż zakup nowej sukienki.... Żyjemy minimalistycznie, ale jak uważam wartościowo( nie widać po nas tegosmile. Planujemy podróze, zwiedzanie nowych miejsc na świecie (czasem daleko...), ale jest to w koszcie wyjazdu do trzech gwiazdek do egiptu, czy bardziej wypasiony wyjazd w Polsce. Z podrózy przywoże wspomnienia,zdjęcia, .., natomiast nie przywożę bibelotów, ciuchów, pereł, złota, kurteczek skórzanych....Markowe ciuchy mam z lumpeksów, do kosmetyczki nie chodzę, ale kupuję kosmetyki dla kosmetyczek...
      Syn chodzi na angielski,za ktory płacimy - zdał ju FC w wieku 15 lat (i uczy się dalej). Oszczędzanie na drobnych rzeczach jest naprawę ważne(na batonikach np 2zł na jednym dziennie to 60 zł miesięcznie razy 12 - to 720 zł ...rocznie - a to już połowa mojego wyjazdu na wakacje zimowe....- za takie nic...), Takie przeliczanie małych wydatków kształtuje pewną postawę ...Zaczełam oszczędzać parę lat temu i lepiej mi się żyje niż nie oszczedzając...
      • chwalipieta Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 11:41
        wszystkie zaoszczędzone pieniądze inwestuje w GPW i jak na razie idzie mi nieźle smile
        nie mam podziału na wakacje, naprawa auta, remont mieszkania itp jedziemy na wakacje to wyciągam pieniądze z konta i po sprawie.
        w listopadzie wydaliśmy 6500 (rodzina 2+1) w tym na dodatkowe planowane i nie planowane sprawy 2200.
        w sierpniu zaoszczędziliśmy prawie 80% dochodu netto a w październiku tylko 8%.

        co do emerytury to trzeba sobie na nią samemu zaoszczędzić a nie liczyć na OFE i ZUS
    • rajtuzek Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 13:08
      Gezet książek, nie kupuje wcale, są biblioteki i mam internet wiec to zbędne.
      Kosmetyki: atyperspirant(kulka),2mydło,szampon,odżywka,farba do włosów raz w msc .
      Ciuchy,buty wysprzedaże i promocje,sh.
      Jedzenie lidl,auchan,real,biedronka
      Nie pijemy alkoholu, nie palimy fajek,nie jadamy słodyczy, nie pijemy gazowańców, jadamy w domu nie na mieście.
      Wakacje w kraju bez wyżywienia(w sw zakresie), do 30zł za os kwatera
      Kino,teatr 3x w roku.
      Inne wydatki to dzieci (wiek przedszolny), utrzymanie psa, auta i mieszkania.
      Mmo ograniczeń i tak wychodzi dosc drogo.
      • ablims Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 13:46
        U mnie:
        Kupujemy tylko to co zjadamy, gora na 2-3 dni.
        Nie kupujemy słodyczy , gazowanych ani nic podobnego.
        0 gazet i innych dupereli - od tego jest internet tongue_out
        Ubrania rzadko ale dobre jakościowo i tylko na wyprzedażach.
        Nie trzymam ubrań nieuzywanych - sprzedaje na allegro ( kase przeznaczam na ubrania które nosze big_grin), to samo sie tyczy nieudanych prezentów, rzeczy których nie używamy, itp smile
        Jeśli są jakieś jednorazowe rachunki typu oplata OC - zbieram przez dłuższy czas. Np. mam autko które rocznie kosztuje mnie (OC) 400 zł - odładam na to 40 zł miesięcznie. Niezauważalne w bilansie miesięcznym, a nie trzeba się potem sgrzytać jak trza wywalić 400 zł smile
        Odkładam miesięcznie 25% dochodów na lokaty (emerytura i start dla dzieci)
        oprócz tego odkładam 10% miesięcznie( też lokata) na - naprawy coroczne aut( gdy autko nawali wcześniej kwota z wpłat na to przeznaczona jest odejmowana z 10%) , OC, zakup ubrań na corocznych wyprzedażach ( w styczniu i lutych - czyli niedługo tongue_out)
        Wpływ miesięczny zwiększył sie ostatnio o sporą kwote, cała ta kwota zasiliła wpłaty na emeryture( w te 25%) oraz rezerwe roczną(w te 10%) smile
      • amandaas Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 23:18
        Dla mnie to bylaby smutna wegetacja. Jedzenie na mieście, kino, teatr, kręgle, bilard, pub, kosmetyki kolorowe, ciekawe wakacje (zimowe, letnie, zagraniczne i polskie), sporty- to coś czego nie ma na Twojej liście, a dla mnie jest niezbędne do bycia zadowoloną z życia smile
        No chyba, ze zmusza Cię do tego sytuacja życiowa...
        To jednak pokazuje tylko, ze kazdy tutaj uczy się czegoś innego- Ty zrezygnowałaś z moich ulubionych przyjemności by przeznaczyc pieniądze na inne cele, a ja nauczyłam się tutaj oszczędzać na czym innym (nie byłam w Almie od 8 miesięcy;D) po to by starczało mi właśnie na te przyjemności smile
        • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 05.12.10, 18:55
          amandaas napisała:

          > Dla mnie to bylaby smutna wegetacja. Jedzenie na mieście, kino, teatr, kręgle,
          > bilard, pub, kosmetyki kolorowe, ciekawe wakacje (zimowe, letnie, zagraniczne i
          > polskie), sporty- to coś czego nie ma na Twojej liście, a dla mnie jest niezbę
          > dne do bycia zadowoloną z życia smile

          > No chyba, ze zmusza Cię do tego sytuacja życiowa...


          Czy zmusza? Hm, nas jest czworo i po prostu musimy z pewnych rzeczy zrezygnowac bo na wszystko nie starczy. Chcę zaoszczędzić trochę, bo nie wiem co będzie za 10 lat, chcę mieć pieniądze na edukację córek.

          Ależ ja nie piszę, że my nigdy nie kupujemy książek, że nigdy nie chodzimy do restauracji, że nie jeździmy na wakacje. Robimy to wszystko, tyle że dość rzadko, bo szkoda nam kasy. Może nie na wakacje, bo latem byliśmy w 4 osóby w Turcji i wydaliśmy ponad 10 tysięcy (starsza córka płaci już jak dorosły), teraz zimą starsza córka jedzie na obóz a to koszt dobrze ponad 2 tysiące. Za to wiemy, że kolejne wakacje będą trochę skromniejsze, bo na wszystko nie wystarcza ( ale odkładam co miesiąc i mam zamiar zmieścić się w 6- 7 tysiącach na naszą czwórkę). Chodzimy do kina, do teatru, na kręgle, na lodowisko, ale jak pisałam nie za często, na przykład raz na pół roku na kręgle. Naprawdę nie mamy smutnego życia.

          > To jednak pokazuje tylko, ze kazdy tutaj uczy się czegoś innego- Ty zrezygnował
          > aś z moich ulubionych przyjemności by przeznaczyc pieniądze na inne cele, a ja
          > nauczyłam się tutaj oszczędzać na czym innym (nie byłam w Almie od 8 miesięcy;D
          > ) po to by starczało mi właśnie na te przyjemności smile

          I chyba właśnie o to chodzi. Trzeba się nauczyć zaoszczędzić na pewnych rzeczach, aby mieć na inne rzeczy, dla mnie to będzie fajny urlop, ale także jakaś suma na edukację córek, a również i konkretna suma na emeryturę.

          • amandaas Re: A tak konkretnie... 05.12.10, 23:06
            Mój post o wegetacji absolutnie nie odnosił się do Ciebiesmile, Spójrz, podpięty jest do kogoś innego- do rajtuzkasmile Ale dziękuję za odpowiedz, bo post jest prawdziwy i konkretny. Życzę Ci powodzenia w wyborach i oszczędzaniu smile
            • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 06.12.10, 12:14
              amandaas napisała:

              > Mój post o wegetacji absolutnie nie odnosił się do Ciebiesmile,

              Gapa ze mnie, nie zorientowalam sie smile
    • goodlokacja Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 13:35
      W ciagu roku mielismy dochody: na poczatku roku jeszcze 8-9, potem 6, potem 4, teraz przez chwile 5 bedzie, pozniej minimume 6 ma byc.
      Ale to uczy pokory. Przy mniejszych dochodach dopiero nauczylam sie oszczedzac. Okazalo sie, ze to, o czym na poczatku mowilismy - absolutnie nie do ruszenia, stopniowo okazywalo sie zbedne. Na pewno pomaga korzystanie z rezerw z "lepszych czasow" - ubrania, sprzet sportowy itp. Dzieki temu chyba nie widac po nas tego wahania w dochodach i oszczedzania dopiero teraz - jak jest 50% tego, co bylo.
      To co piszecie: gazety, kosmetyki, zywnosc, abonamenty, wyjscia, ubrania, drobne a codzienne wydatki itp to wszystko zastosowalismy na poczatku. Oszczedzanie energii, szanowanie tego, co juz sie ma itp.
      Zabawne bylo to, kiedy myslalam, ze juz zrobilam wszystko co sie da, a tu sie okazywalo, ze zamiast 6 tys. bedzie 4. I tez sie da.
      Po przeanalizowania np. warunkow ubezp. na zycie okazalo sie, ze lepiej oszczedzac jak oszczedzamy, a w nie tak dlugim czasie zgromadziny kwote, ktora pozwoli sobie poradzic w razie nieszczescia.
      Kolejna rzecz - moj samochod. Tez wydawal sie niezbedny, postanowilam zmienic na mniej awaryjny. Z obliczen wyszlo, ze min 400 zl na miesiac, liczac autko ok 13 tys. na 5 lat - komunikacja 50-80 zl. Ciagle sie wszstrzymuje z zakupem. Chyba na razie wole zainwestowac. Dopoki nie bede miala dodatkowego zrodla dochodu na ten samochod.
      Poczatkowo myslam, tak po kilku miesiacach, ze teraz to juz potrafie oszczedzac, a tu sie okazywalo, ze nauczylam sie kolejnej rzeczy. Raz sa to drobiazgi, a za chwile powazniejesze wnioski, jakas analiza, ktora sprawia, ze zmieniam decyzje.
      Czy to sie zamienia w skapstwo, ciagle nie mam pewnosci. Chyba jednak to polega na wkladaniu wiekszego wysilku w analize wlasnych potrzeb i planowaniu zakupow z wytrzedzeniem 1-1,5 roku. Wczesniej kupowalam, jak pojawiala sie potrzeba. Teraz wiem, ze sie pojawi i wybieram moment kiedy kupie.
      Co do tych uciazliwych drognych wydatkow - tez sie ucze, ze np. jak maz ma delegacje kilkudniowa to powinien miec ze soba przegryzki, picie, bo na pewno wyda te 70 zl na Mc Donadlsa, kawe i batonika. W ciagu 4 dni to bedzie juz 280. W ciagu miesiaca - latwo policzyc. To samo z dzieckiem - jak nie wezme ze soba banana, wody, to bede musiala kupic pewnie jakis soczek i batonika "w locie". To myslenie o takich sytuacjach jest dla mnie bardzo uciazliwe i nie lubie tego, ale okazuje sie ze warto. PRzede wszystkim taniej, no i bardziej zdrowo.
      • ablims Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 15:15
        Myślalem, że nie ma osób myślacych podobnie jak ja.... a tutaj masz big_grin
        Jestem zaskoczony i jest mi niezmiernie miło czytając Twój post. Wreszcie ktoś podobny tongue_out
        Ja bardzo często analizuje kazdy zakup i każda możliwość oszczędzenia gdzie sie da. Jednak nie w takim samym znaczeniu niż inni. I to mnie chyba, troche, różni.
        Oszczędzam na ubraniach, bo kupuje mało- a co nie używam to sprzedaje. Nie trzymam 50 zbędnych ubrań których nie nosze. Tego samego nauczyłem żone i ucze dzieci ( 10 dobrych materiałowo koszul niż 50 beznadziejnych - popularne moje powiedzenie tongue_out).
        Piszesz o samochodzie. Ja także zmieniam co 5-6 lat. Jak to robie?
        Otóż zaczynam zbierać od momentu kupienia tongue_out. Robie to tak.
        Zakładam lokate( w zależności od możliwości) 1200 zł rocznie, czyli 100zł miesięcznie. Po 5 latach masz 6 tyś + odsetki i auto którym teraz jeźdze - sprzedaje stare auto, dokładam do następnego z tej puli 6 tyś. i kupuje smile. Średnio kupuje auto za 10-13 tyś. Teraz mam Honde, którą mam 4 lata. Na wakacje mam zamiar ja sprzedać i kupić innego. i tak bedzie to mój 4 samochód jak w ten sposób kupuje tongue_out

        Jeśli chodzi o drobiazgi to staram sie wszyskie przewidzieć, a jest mi niezmiernie trudno biorąc pod uwage że mam 2 dzieci. Jak wychodze to zawsze coś ze sobą biore by dzieci miały i nie trzeba było kupować soczków, bułki, bananka, jabłka i innych pierdułek tongue_out A drobiazgi to niejednego już wykończyły - mówie o budżecie domowym smile
        > Czy to sie zamienia w skapstwo, ciagle nie mam pewnosci. Chyba jednak to polega na wkladaniu wiekszego wysilku w analize wlasnych potrzeb i planowaniu zakupow z wytrzedzeniem 1-1,5 roku. Wczesniej kupowalam, jak pojawiala sie potrzeba. Teraz wiem, ze sie pojawi i wybieram moment kiedy kupie.

        Za to zdanie to już Ciebie bardzo lubie big_grin
        • chwalipieta Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 16:08
          ablims napisał:

          > Piszesz o samochodzie. Ja także zmieniam co 5-6 lat. Jak to robie?
          > Otóż zaczynam zbierać od momentu kupienia tongue_out. Robie to tak.
          > Zakładam lokate( w zależności od możliwości) 1200 zł rocznie, czyli 100zł miesi
          > ęcznie. Po 5 latach masz 6 tyś + odsetki i auto którym teraz jeźdze - sprzedaje
          > stare auto, dokładam do następnego z tej puli 6 tyś. i kupuje smile. Średnio kupu
          > je auto za 10-13 tyś. Teraz mam Honde, którą mam 4 lata. Na wakacje mam zamiar
          > ja sprzedać i kupić innego. i tak bedzie to mój 4 samochód jak w ten sposób kup
          > uje tongue_out

          sorry ale ja ty to robisz, że kupujesz auto do 13tys. zł, hondę i jest to młodziutkie rocznikowo wozidełko??????

          do 15tys. to możesz sobie kupić hondę ale co najmniej 10-cio letnią
          • johana75 Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 16:48
            Teraz mam Honde, którą mam 4 lata. Na wakacje mam z
            > amiar
            > > ja sprzedać i kupić innego.

            chwalipieta napisał:
            > sorry ale ja ty to robisz, że kupujesz auto do 13tys. zł, hondę i jest to młodz
            > iutkie rocznikowo wozidełko??????
            >
            > do 15tys. to możesz sobie kupić hondę ale co najmniej 10-cio letnią

            Czytaj ze zrozumieniem. On ma Honde 4 lata, co nie znaczy że ta Honda jest 4-letnia ;P
          • agpagp Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 16:52
            pisał że hondę ma 4 lata a nie że honda tyle ma smile
            • ablims Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 17:14
              Honda ma 14 lat. Kupiłem ją 4 lata temu tongue_out za 12 tys smile
      • goodlokacja Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 21:25
        Dzisiejszy efekt oszczedzania - zwrot za media 300 zl (za kwartal). Nie wiem, czy kiedykolwiek mielismy zwrot smile Raczej niedoplaty.
    • kiki.zmora Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 18:19
      Nie należę do osób, które mają bardzo duży dochód - raczej "na styk". I tak:
      - udało mi się obniżyć rachunki (żarówki energooszczędne tam,gdzie się opłaca; wody nie leję "w kanał" i pilnuję,żeby inni domownicy korzystali rozsądnie; itd),
      - starannie wybrałam abonament telefoniczny, dzięki czemu za dwie komórki płacę mniej niż kiedyś za jedną i załatwiam pilne sprawy - na pogaduszki z koleżankami umawiamy się do knajpki,
      - na ubezpieczenie samochodu (który jest niezbędny dla męża w związku z pracą) odkładam co miesiąc niewielką kwotę (to samo z drobnymi naprawami); benzynę częściowo pokrywa firma,
      - jedzenie to rozsądne planowanie posiłków z kartką i kupowanie w małych ilościach raz na tydzień (jedynie pieczywo codziennie świeże); robię zakupy głównie w Lidlu, Biedronce,
      - z kosmetyków przetestowałam tańsze zamienniki i znalazłam to,co mi odpowiada (jedynie kolorówkę kupuję ze średniej lub wyższej półki,ale też nieczęsto). Nie kupuję też zapasów - nie potrzebuję 5 kremów do rąk, itd.,
      - słodyczy, chipsów, kolorowych napojów gazowanych, itp nie kupujemy, bo nie lubimy - jedynie mąż ma czasami jakąś czekoladę w zapasie, a ja częściej robię ciasta,
      - ubrania kupuję rzadziej i robię bardziej przemyślane zakupy, butów nie niszczymy szybko (na szczęście).Poluję na okazje i wyprzedaże,
      - Dziecko je to co my, z pieluch wyrósł już dawno, zabawki kupuję zwykle używane (dużo też dostaje), ciuchy kupuję na wyprzedażach często z dużym wyprzedzeniem. Jedynie na butach nie oszczędzam,ale w granicach 160-180 zł można upolować coś sensownego - więcej za buty nie dam. Na inne gadżety przyjdzie dopiero pora smile
      - gazet nie kupuję (mam net i wystarczy), książki czytam te, które mam w domu (sporo), albo wymieniam lub pożyczam od znajomych, kino lub teatr, inne rozrywki planuję na miesiące, gdzie mam luźniej finansowo, ewentualnie idę wtedy, kiedy na koniec miesiąca zostanie "kilka złotych",
      - rzadko chorujemy na szczęście, ale w razie konieczności korzystam z taniej apteki internetowej. Tylko dentysta i ginekolog prywatnie,ale nie na tyle często,żeby jakoś to rujnowało budżet (mamy to szczęście, że jesteśmy zdrowi),
      - inne wydatki (typu święta, prezenty, itp.) planuję z wyprzedzeniem i odkładam wcześniej kasę (ewentualnie odkładam coś, co wpadnie "ekstra"),
      - wakacje bywają różne - wolę zwiedzić więcej miejsc, ale za to trochę oszczędniej (np. wypad pod namioty zamiast hotelu,ale my akurat tak uwielbiamy). Niestety nie zawsze udaje nam się wyjechać (ze względu na charakter naszej pracy).

      Nie mam za to żadnego "funduszu awaryjnego"(ponad to, co napisałam wcześniej) nad czym ubolewam,ale mam nadzieję że powoli się to zmieni. Wtedy każdy grosz ponad teraźniejszy dochód będę mogła odkładać, bo takie życie jakie teraz prowadzę jest optymalne (dla nas).
    • solejrolia Re: A tak konkretnie... 03.12.10, 20:43
      mamy stosunkowo niski dochód, ale do przeżycia, pomimo wszystko wypowiem się tongue_out
      na mnie najbardziej działa świadomość, że jak nie mam kasy, to nie wydaję, koniec i kropka. wszystkie wydatki planujemy. to pomaga zapanować nad budżetem.
      mamy zgromadzony niewielki fundusz awaryjny, bo nie mam motywacji, by więcej odkładać na ten cel. wolę przyoszczędzić i od razu zainwestować np. w mieszkanie, czy samochód (np. niezbyt pilna naprawa, ale jednak kiedyś trzeba ją zrobić).
      nie noszę przy sobie pieniędzy, kartę owszem tak, ale kartą nie da się zapłacić za gumy do żucia w kiosku, czy niemożliwe jest kupienie kawy w automacie - a na te drobnostki pieniądze uciekają bardzo niepostrzeżenie. więc przede wszystkim tu upatruję oszczędności.
      jedzenie i chemia- preferuję zakupy hurtowe- kupuję raz, a dobrze, a potem gospodaruję tak, by nic się nie marnowało. gotuję też hurtowo i ewentualne nadwyżki zamrażam. (przy tym oszczędzam mój czas)
      jak jest cienko z kasą, bo koniec miesiąca, albo oszczędzamy na konkretny cel (typu wymiana blatu w kuchni) bez problemu możemy obejść się bez wyjścia do kina, wakacji (byle córka miiała zapewnioną opiekę -półkolonie, obóz sportowy). zrezygnowaliśmy też z gazet, nie płacimy za to, za co nie musimy, np reklamówki w sklepie (zawsze mam w samochodzie zapas), nie kupuję rzeczy, których nie porzebuję (np. 3 szamponu, 5 rajstop, ręczników jednorazowych, kawy z filiżanką "gratis" itd). oszczędnie leję wodę, wyłączam wszystkie stand-by.
      od niedawna mam nowy telefon kom., który komunikuje mi: BATERIA NAŁADOWANA_ OSZCZĘDZAJ ENERGIĘ, WYŁĄCZ ŁADOWARKĘ. fajnie, już ją lubię smile
      i tak grosz do groszawink
    • gk102 Beatrycja! 03.12.10, 21:27
      Beatrycja - myślę, że mając 2 nastolatki nie możesz porównywać swoich kosztów do rodzin z małymi dziećmi. Mam podobną jak ty sytuację (dochodowo-kosztową), dom poza miastem i 2 samochody i 2 nastolatki. Koszty nam gwałtownie urosły, gdy dziewczyny stały się gimnazjalistkami. Doszły koszty - karty telefoniczne dla każdej, kieszonkowe, dojazdy, wycieczki/zimowsika/zielona szkoła/teatr itp. szkoła organizuje coś non-stop. Udział w tych "atrakcjach" jest premiowany punktami - co sie przedkłada na ocenę z zachowania. Niestety jest to kosztowne. Taki wyjazd do teatru, który jest praktycznie co miesiąc, to 35 zł bilet, + dojazd + parę zł. do kieszeni. Jedzie cała klasa... więc jak powiedzieć swojemu dziecku (ma rodziców dośc dobrze zarabiających), że nie jedzie. Tym bardziej, że ze spektaklu ma póxniej napisac recenzję.. $ dni zimowiska 450 zł, wycieczka klasowa - 400 zł itp.. W gimnazjum niestety liczy sie opinia koleżanek. Nie kupię więc im butów "na targu". Ostatnie buty kupiłam za 209 zł i możliwe, że nie starczą do końca zimy. W naszym przypadku dochodzi jeszcze: ortodonta (aparat dotychczas 6 tys), rehabilitacja korekcyjna i masaż. Niemozliwe jest skorzystanie państwowej służby zdrowia w tym przypadku, bo ortodonta z NFZ nie zakłada aparatów stałych, bo masaż z NFZ to łaskotki a nie masaż i kolejki półroczne, bo wkładek ortopedycznych nie finansuje NZ itp, itd..
      Oczywiście ani córki, ani my nie jestesmy rozpasani, nie kupuję frykasów, jemy wyłacznie w domu, robię kanaki do pracy/szkoły, robię przetwory, piekę ciasta, korzystam z wyprzedaży ubraniowych, nie spędzamy weekendów w sklepach, prenumeruję miesięcznik, nie wydaję na bzdury. Oszczędzam 2 tys - które odkładam zaraz po wypłacie. Pewnie gdybym musiała - mogłabym jeszcze przykręcić odrobinę wydatki, ale nie chce być niewolnikiem każdego grosza.
      • beatrycja.30 gk102 03.12.10, 22:27
        Faktycznie mamy podobnie smile
        Tylko ja mam dopiero jedną nastolatkę, druga jest we wczesnej podstawówce, co mnie jeszcze czeka smile
      • zuzanna.7 Re: Beatrycja! 05.12.10, 20:54

        Zgadzam się z tym co napisałaś, mam tak samo + jeszcze wiecej wydatków bo jedno z dzieci jest już w liceum i ...........koszty jeszcze idą w górę, niestety.
        Do wszystkich tych wydatków które opisałaś dochodzą wydatki na dodatkowe lekcje pod kątem matury, córka chce iść na studia na które ciężko się dostać ( 25 osób na miejsce ) w związku z czym korepetycje są niezbędne.
        I tu mogę podpowiedzieć, że są to niemałe pieniądze smile
        To tak gwoli wyjasnienia, że rodzina z małymi dziećmi a prawie dorosłymi to różnica ogromna.
    • aga90210 Re: A tak konkretnie... 05.12.10, 19:34
      Gdy dostaję pensję to od razu polowe odkladam na lokatę. Płace rachunki, resztę wydaje dowolnie (wiele na rzeczy zbędne typu rozrywka czy ciuchy tongue_out), a pod koniec miesiąca i tak zostaje (i tez ląduje na lokacie).
    • jaszczur.ka_87 Re: A tak konkretnie... 05.12.10, 20:10
      Ha, my mamy 1700zl na 2 osoby a kilkaset zł udaje nam się co miesiąc odłożyć! Nie wiem, na co wy tyle kasy wydajecie tongue_out Rozumiem kredyty i rachunki, ale reszta...? 2000zł na jedzenie? Nie wierzę tongue_out
      • wyspaskarbow25 Re: A tak konkretnie... 06.12.10, 06:10
        jaszczur.ka_87 nie pomyslalas,ze moze na fryzjera wydaja kilkadziesiat zl.miesiecznie? Nie siegaja pozniej po Cilit Bang i nie czyszcza twarzy?smile Moze od czasu do czasu robia profesjonalny manicure?( nie tipsy )Chociaz jak kto lubi(ja w kazdym razie lubie miec french manicure na jasnych paznokciach).
        Moze ,jesli jest taka koniecznosc ,to farbowanie wlosow domowym sposobem jest dobrym pomyslem. Jezeli jednak masz z kwoty 1700 zl(na 2 osoby) jeszce kilka stowek odlozyc ,to 100 zl raz na pol roku na fryzjera chyba Cie nie zrujnuje?
        • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 06.12.10, 12:18
          wyspaskarbow25 napisała:

          > jaszczur.ka_87 nie pomyslalas,ze moze na fryzjera wydaja kilkadziesiat zl.mi
          > esiecznie?

          A wlasnie, fryzjer. Kiedys placilam za farbowanie 120 zl, potem znalazlam fajnego fryzjera i taniego, place 70 zl. Ostatnio tez raz na 3-4 miesiace farbuje sama - fajna jest taka nowa farba w piance, zaplacilam w promocji ok. 17 zl (musze farbowac raz na miesiac, niestety), wiec na tym takze troche oszczedzam.
        • jaszczur.ka_87 Re: A tak konkretnie... 06.12.10, 23:22
          wyspaskarbow25 napisała:

          > jaszczur.ka_87 nie pomyslalas,ze moze na fryzjera wydaja kilkadziesiat zl.mi
          > esiecznie? Nie siegaja pozniej po Cilit Bang i nie czyszcza twarzy?smile

          Rozumiem, ze byłaś ciekawa, jak ja za te 1700 żyję, ale żeby od razu inwigilować i moje wypowiedzi sprawdzać? oO I co, taka pani, która ma dwa tysiące więcej ode mnie i wydaje na fryzjera 100zł miesiecznie a potem siedzi na forum "Oszczędzamy" i narzeka, że ma mało kasy, niby jest ok, tak? No wybacz, ale to raczej ja oszczędzam, na czym mogę - między innymi na fryzjerze.

          Moze od c
          > zasu do czasu robia profesjonalny manicure?[...]Jezeli jednak masz z kwoty 1700 zl(na 2 osoby) jeszce kilka s
          > towek odlozyc ,to 100 zl raz na pol roku na fryzjera chyba Cie nie zrujnuje?

          Jeśli mam do wyboru za te sto zł:
          kupić buty
          kupić ubranie
          odłożyć na mebel/aparat/telewizor/pralkę/wakacje itp.
          kupić kosmetyk
          kupić lek
          czy...
          iść do fryzjera, no to wybacz, ale dla mnie sprawa jest prosta - priorytetem nie jest dla mnie wygoda czy wygląd. Nie wyglądam źle, bo kosmetyk muszę mieć, ale tyle kasy na fryzjera? Ostatnio wydałam 60zł za zrobienie grzywki i teraz będę tylko podcinać raz na miesiąc. Aha, zainwestowałam też w prostownicę. Najtańszą. I to by było na tyle.
          • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 07.12.10, 08:06
            jaszczurko
            Oszczędzać może każdy i korzystać z tego forum, zarówno ten, który zarabia 15 tysięcy i jego współmałżonek drugie tyle, jak i para, która ma łącznie 2 tysiące. Po drugie pytanie w wątku było spowodowane innym wątkiem, a mianowicie jak konkretnie oszczędzają osoby, które mają dość dobry dochód i udaje im się odłożyć bardzo duży procent tego dochodu. Wydaje mi się, że jestem co najmniej 10 lat od ciebie starsza, mam już więcej doświadczenia w pracy i dlatego po prostu zarabiam trochę więcej (4 tysiące konkretnie z pracą dodatkową więc nie jest to znowu jakaś zawrotna suma). Myślę, że i ty za ileś lat będziesz więcej zarabiać czego ci życzę, a doświadczenia z tego forum na pewno ci się wtedy przydadzą. Zobaczysz, że przy dwójce dużych dzieci, opłatach za obozy, zajęcia dodatkowe, wyżywieniu 4 osób, wyjazdach zagranicznych 4 osób choć co drugi rok, zwykłych rachunkach, opłatach za prąd, gaz itp., dojazdach taka suma, jaką my z mężem dysponujemy jest po prostu normalna. Powiem ci jeszcze że mam wielu znajomych z dużo większą kasą, którym nie starcza, ale oni nie oszczędzają tak jak ja, nie kupują w Biedronce, nie szukają tańszego fryzjera, wstydzą się jeździć 8 letnim samochodem wink smile
            • jaszczur.ka_87 Re: A tak konkretnie... 09.12.10, 23:28
              beatrycja.30 napisała:

              > jaszczurko
              > Oszczędzać może każdy i korzystać z tego forum, zarówno ten, który zarabia 15 t
              > ysięcy i jego współmałżonek drugie tyle, jak i para, która ma łącznie 2 tysiące
              > .

              Oczywiście, ale to lekka przesada przepuszczać 15 tysi i siedzieć na tym forum razem z ludźmi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Bo już widze, jak taki jeden z drugim zaczyna kupować w Biedronce czy lumpeksach, żeby było taniej tongue_out Wydaje mi się, że siedzą raczej pro forma, żeby uspokoić sumienie. Próbowałem oszczędzać - nie udało się [bo jak ma się udać, skoro ani myślą kupować taniej] - trudno.

              Wiem, że im więcej osób w rodzinie tym większe wydatki, ja to rozumiem. Ale chyba nie mówimy o kwocie 2000zł na jedzenie przy czterech osobach i obiadkach w domu? o jeśli tak, to ja bym musiała wydawać ponad tysiąc, ponieważ zdarza nam się jadać na mieście. A wydajemy na jedzenie dużo mniej. Ok, dobra, zgadzam się, niech i będą te wydatki normalne. W sumie to faktycznie jestem chyba te 10 lat młodsza, mam mniej doświadczenia, ale też jestem nauczona żyć oszczędniej mimo całkiem niezłych zarobków rodziców [ojciec górnik]. Dlatego teraz mogę mieć 1700 i jeszcze odłożyć smile A był też taki czas, co ciekawe, jakiś nawet rok, że oboje z mężem pracowaliśmy na pół etatu w jakichś nieciekawych miejscach i żyliśmy za 1000zł, ha ;D I też nie było źle. Owszem, na burgery i kino nie było, żyło się skromnie, ale na pewno nie biednie smile A i sie odkładało! smile

              Pozdrawiam
              • prunio4 Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 14:38
                z 1000 na 2 osoby się odkładało? A ile lat temu to było?

                Chyba, że na rodziców utrzymaniu byliście i np opłat za mieszkanie/media nie ponosiliście.
                Jest mnóstwo ludzi twierdzących, że żyją z 1000 zł na np 2 osoby ale mieszkają u rodziców, babcia ich stołuje, a ciotka z Ameryki przesyła paczki z chemią i ciuchami.

                /*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/
                www.youtube.com/watch?v=97OFBY4i3VE&feature=related
                • jaszczur.ka_87 Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 19:26
                  prunio4 napisała:

                  > z 1000 na 2 osoby się odkładało? A ile lat temu to było?
                  >
                  > Chyba, że na rodziców utrzymaniu byliście i np opłat za mieszkanie/media nie po
                  > nosiliście.
                  > Jest mnóstwo ludzi twierdzących, że żyją z 1000 zł na np 2 osoby ale mieszkają
                  > u rodziców, babcia ich stołuje, a ciotka z Ameryki przesyła paczki z chemią i c
                  > iuchami.

                  Mieszkamy na swoim. Jedyna ulga jest taka, ze nie płacimy kredytu mieszkaniowego. Resztę opłat robimy sami.
              • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 20:15

                jaszczur.ka_87 napisała:

                > Oczywiście, ale to lekka przesada przepuszczać 15 tysi i siedzieć na tym forum
                > razem z ludźmi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Bo już widze, jak taki jede
                > n z drugim zaczyna kupować w Biedronce czy lumpeksach, żeby było taniej tongue_out Wyda
                > je mi się, że siedzą raczej pro forma, żeby uspokoić sumienie. Próbowałem oszcz
                > ędzać - nie udało się [bo jak ma się udać, skoro ani myślą kupować taniej] - tr
                > udno.

                Nie wiem jak to jest zarabiać 15 tysięcy i tyle wydawać co miesiąc, zarabiam o wieeeele mniej.
                Myślę, że na tym forum jest wiele osób z dochodem 5-10 tysięcy na rodzinę (czyli nie małym) i te osoby starają się coś zaoszczędzić nie dla uspokojenia sumienia ale po prostu, na wyjazd latem, na obóz dla dziecka, na samochód, na mieszkanie, na emeryturę...



                > Wiem, że im więcej osób w rodzinie tym większe wydatki, ja to rozumiem. Ale chy
                > ba nie mówimy o kwocie 2000zł na jedzenie przy czterech osobach i obiadkach w d
                > omu?

                Przyznam bez bicia że nie zapisuję wydatków. Gotuję w domu, obiad na mieście jemy nie częściej niż raz na miesiąc i idzie na to powiedzmy 100 zł, dziecko wydaje miesięcznie na to z 50 zł bo jak pisałam ma raz w tygodniu zajęcia po szkole i w domu jest o 19.00. Nie wiem czy wydajemy ogólnie na jedzenie 1500 zł, czy więcej, no nie wiem, może ktoś z 4 osobową rodziną odpowie.

                Mnie to forum bardzo pomogło w oszczędzaniu.
              • konto_calkiem_nowe Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 09:02
                Oczywiście, ale to lekka przesada przepuszczać 15 tysi i siedzieć na tym forum razem z ludźmi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Bo już widze, jak taki jeden z drugim zaczyna kupować w Biedronce czy lumpeksach, żeby było taniej tongue_out Wydaje mi się, że siedzą raczej pro forma, żeby uspokoić sumienie. Próbowałem oszczędzać - nie udało się [bo jak ma się udać, skoro ani myślą kupować taniej] - trudno.

                a co to znaczy przepuszczac 15 tys na miesiac? ja wydaje mniej wiecej tyle, sa to wszystkie koszty - kredyt, oplaty, polisy i fundusze(nie traktuje ich jako oszczedzanie), zycie
                mieszkam za granica, koszty zycia sa wieksze, za mieszkanie place 935 euro, ale mam w tym nielimitowane wszystkie media, do tego swietna lokalizacje, wiec tak naprawde w stosunku do ceny rynkowej oszczedzam conajmniej 400 euro na miesiac
                zarabiam dosc sporo, bo po podwyzce 450 euro dziennie (ale kilka tygodni nie pracowalem, takie ryzyko zawodowe, teraz praca jest pewna na kolejne 3-4 lata), co daje okolo 7700 euro na reke, do tego zona okolo 2000, czyli zaokraglajac 40 tys PLN netto
                nie wydajemy na auto ani benzyne (zona ma firmowe), chyba ze jedziemy zagranice, zakupy robimy w markecie (rzeczy trwale), na targu (warzywa owoce, ryby itp - ok 30-50 % taniej niz w sklepie, sery, mieso, wedliny sa tu drogie i w sklepie i na targu)
                na szeroko pojete zycie, czyli jedzenie, chemie, leki, komorki, internet itp wydajemy max 1200 euro, w tym miesci sie tez jedzenie dla dziecka (niemowlak, dokarmiany mlekiem sztucznym) i pieluchy ale tez i wyjścia do restauracji
                wiekszosc rzeczy dla dziecka mamy za darmo lub pol ceny od znajomych i rodziny, mamy tez wielka frajde korzystajac z "brokantow" - tutejszego "sportu narodowego", czyli targow, ktore w kazdym tygodniu sa w innym miejscu a mozna na nich dostac swietne markowe (uzywane) ciuchy dla dzieci np za 1 euro, polroczne nosidelko chicco ostatnio kupilem za 5 euro zamiast za 70...

                jak pisalem, wydaje co miesiac okolo 4000 euro,w tym ok 1500 to polisy i fundusze oszczednosciowe, ktorych jednak nie traktuje jako oszczdnosci, bo i tak ich nie wyciagne przez najblizsze lata, wiec sa zamrozone
                do tego od czasu do czasu wspomoge mame czyms, czego sobie sama nie kupi - perfumy, laptop, stol do domu itp, porozpieszczam siostrzenice i siostrzenca fajnymi rzeczami bo ich rodzicow na nie nie stac
                nie tratuje tego jako "przepuszczanie", bo tez m.in. po to oszczędzam by moc wydawać na te rzeczy, by moc jadac do Polski wejsc do ksiagarni i kupic sobie tyle ksiazek ile zechce (muzyki w Polsce nie kupuje, wole z Amazona, kilka razy taniej), by nie stresowac sie jak nie pracuje 6 tygodni tylko cieszyc sie tym, ze jestem z 2 miesiecznym dzieckiem w domu, by nie stresowac sie, ze zona bedzie 2 miesiace na bezlpatnym urlopie itp
                sprzet TV/audio mam stary, ale swietnie dzialajacy, wiec nie ma po co wymieniac, auto tez mam kilkuletnie (ale pozyczylem siostrze bo nie uzywam), ciuchy kupuje na wyprzedazach, chyba ze cos bardzo mi sie spodoba to wtedy nie czekam
                wydatki zapisuje juz 12 lat, od czasu jak mialem tylko stypendium naukowe i socjalne na studiach, w trakcie pierwszej pracy, kiedy zarabialem 900 zl, wiec nie widze powodu, dla ktorego nie mialbym zapisywac i teraz by ogarnac wieksze zarobki
                planuje wydatki, jedzenie kupuje dobrej jakosci, ale taniej niz w sklepie kolo domu, sporo kupuje przez net (butelki Aventu dla dziecka z Amazona - 4 w cenie 1.5 tu w aptece), korzystam z serwisow typu Groupon, czytam forum oszczedzanie od dawna i choc od czasu do czasu pojawiaja sie tu wpisy w stylu "co tu robia ci co zarabiaja duzo jak my ledwo wiazemy koniec z koncem" to nie siedze tu by uspokoic sumienie i oszukiwac sie, tylko naprawde korzystam z roznych porad
                mam plan posiedziec tu jeszcze kilka lat, jak juz pisalem wczesniej w Poslce moge liczyc na zarobki o wiele mniejsze, jak zarobimy wspolnie 10 tys netto to bedzie niezle, a to juz jest ograniczenie zarobkow o 75%...
                chce wiec zarobic na drugie mieszkanie lub dom (pierwsze, to na kredyt, wynajmujemy i kredyt sie splaca w 90%), moze jak sie uda to zarobic tyle, by z bezpiecznych lokat miec kilka tysiecy na miesiac do pensji chocby na to by zona mogla rzucic prace i zaczac pracowac w jakiejs organizacji charytatywnej/pozarzadowej bo wiem, ze by chciala...
                mam wiec plan i go realizuje poprzez oszczedzanie, nie ekstremalne, bo nie jestem do niego zmuszony, ale tez nie szaleje jak czesc znajomyc, ktorzy zarabiaja podobnie, ale zachlysneli sie tymi zarobkami i wydaja wszystko co do grosza...
                • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 09:37
                  konto_calkiem_nowe napisał:

                  > a co to znaczy przepuszczac 15 tys na miesiac? ja wydaje mniej wiecej tyle, sa
                  > to wszystkie koszty - mieszkam za granica, koszty zycia sa wieksze, za mieszkanie place 935 euro


                  Osoba, która pisała o wydawaniu 15 tysięcy na życie co miesiąc założyła (słusznie, moim zdaniem) że na polskim forum Oszczędzamy, raczej wszyscy mieszkają w Polsce i raczej nikt z Polaków mieszkających w kraju nie wydaje co miesiąc 4 tysięcy na mieszkanie. Za granicą (tak, wiem że nie wszędzie) są inne koszty mieszkań, opłat za prąd czy gaz, za bilety komunikacji miejskiej, no i raczej wyższe zarobki, nie twierdzę, że zawsze, ale pewnie w 90%.
                  • konto_calkiem_nowe Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 09:49
                    sporo ludzi czytajacych to forum nie mieszka w Polsce, przeciez zasady oszczedzania sa takie same
                    a co do mieszkania - znam kilka osob placacych rate kredytu w wysokosci 2500-3000, co z czynszem i oplatami daje prawie 4000, czyli kwote porownywalna...
                    • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 14.12.10, 09:55
                      konto_calkiem_nowe napisał:

                      > sporo ludzi czytajacych to forum nie mieszka w Polsce, przeciez zasady oszczedz
                      > ania sa takie same


                      Czy sporo to nie wiem...
                      zasady oszczędzania, fakt, te same


                      > a co do mieszkania - znam kilka osob placacych rate kredytu w wysokosci 2500-30
                      > 00, co z czynszem i oplatami daje prawie 4000, czyli kwote porownywalna

                      Tu przyznam że zrozumiałam, że te 4000 zł to opłaty, rachunki za mieszkanie a nie 3000 zł rata kredytu plus czynsz. Jeśli tak, to na pewno wiele osób w Polsce ma takie raty i opłaty.
          • jop Re: A tak konkretnie... 07.12.10, 09:21
            Płacę co 3-4 tygodnie 100 zł za fryzjera (farbowanie i strzyżenie) i uważam, że to jest BARDZO TANIO, w zakładzie o standardzie nieomal osiedlowego fryzjera. W jakimś Framesi albo tam innym Maniewskim taka przyjemność to 200-250 zł.
            • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 07.12.10, 11:31
              Fakt, kiedys placilam 150 zl za farbe i strzyzenie, wiec 100 zl to lepsza cena. Ale teraz z tego zrezygnowalam, place mniej.
      • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 06.12.10, 12:12


        jaszczur.ka_87 napisała:

        > Ha, my mamy 1700zl na 2 osoby a kilkaset zł udaje nam się co miesiąc odłożyć! N
        > ie wiem, na co wy tyle kasy wydajecie tongue_out Rozumiem kredyty i rachunki, ale reszt
        > a...? 2000zł na jedzenie? Nie wierzę tongue_out


        Pewnie jeszcze jest jakas czesc, ktora przepuszczamy smile
        Ale na przyklad na co? Na nowe rosliny do ogrodu, na nawoz do trawy (no nie teraz zima), na kosiarke, na paliwo (800 zl), na ubezpieczenie dwoch samochodow, na zajecia dodatkowe 2 dzieci, na urlop letni....ale nie o tym jest watek.
        • jaszczur.ka_87 Re: A tak konkretnie... 06.12.10, 23:26
          beatrycja.30 napisała:
          > Pewnie jeszcze jest jakas czesc, ktora przepuszczamy smile
          > Ale na przyklad na co? Na nowe rosliny do ogrodu, na nawoz do trawy (no nie ter
          > az zima), na kosiarke, na paliwo (800 zl), na ubezpieczenie dwoch samochodow, n
          > a zajecia dodatkowe 2 dzieci, na urlop letni....ale nie o tym jest watek.

          To, co wymieniłaś, to nie jest "przepuszczanie", tylko ważne wydatki. A przecież 800zł na paliwo, ileśtam na kosiarkę trudno przeoczyć, tym bardziej stałe wydatki - typu ubezpieczenie i zajęcia dla dzieci. I ciężko na tym zaoszczędzić - jak mus to mus.
    • mrowka_r Re: A tak konkretnie... 05.12.10, 20:12
      My co prawda nie mamy jeszcze dzieci, a jedynie dwa koty na utrzymaniu, ale często też zastanawiam się gdzie nam rozchodzą się pieniądze. Nie kupujemy słodyczy, chipsów, napojów gazowanych ani soków w kartonach. Właściwie nie kupuję gazet, nie dlatego, że na nich oszczędzam, ale rzadko kiedy jest coś fajnego, poza tym łapie się na tym, że jak już kupię to nie zawsze mam czas przeczytać.
      Książki praktycznie tylko z biblioteki (mam bardzo dobrze zaopatrzoną bibliotekę oraz wypożyczalnie filmów - www.bemowo.e-bp.pl/bemowo/ini.php?katalog=5
      )
      Sporo pieniędzy wydajemy na różne gadżety sad

      Na przykład w listopadzie wydaliśmy sporo na kabel hdmi, uchwyty do głośników, półkę na projektor - obiektywnie patrząc rzeczy zupełnie zbędne, ale dzięki temu zaczęliśmy częściej korzystać z projektora bo do tej pory używaliśmy okazjonalnie.

      Ze stałych wydatków to ortodonta i moje prywatne wizyty lekarskie, też sporo wychodzi.



    • moguer Re: A tak konkretnie... 06.12.10, 12:36
      U nas im wiecej zarabialiśmy to i wiecej wydawaliśmy.Kiedys przez okres 6 miesiecy zyliśmy z jednej pensji i było oki, potem przyszła moja pensja i premie co kwartał (dodatkowa pensja), premie roczne (jakby kwartalna pensja) i co zawsze wszystko się wydawało, było to zycie na wysokim poziomie , ale po pewnym czasie zrozumiałam, że chcemy sie budowac a oszczedności zero. Załozyłam konto internetowe, bez kodów, bez kart , samo konto, żeby wypłacic pieniążki, albo zrobic jakąś dyspozycję musze jechac do banku .Nie jest to daleko, ale nie chce mi się i tym sposobem zaoszczedzilismy na tyle, że konczymy teraz budowe domu stan zamknięty, bez kredytów.Na to konto wpłacałam całą swoją pensje, wszystkie premie, dodatkowe pieniążki.Po jakimś czasie zrozumiałam, ze po co mi 5 płaszcz w szafie, czy 7 para butów, to forum mi pokazało , że ludzie żyją za 2 tys na 3 osoby i żyją a ja mam o wiele więcej i zawsze wychodziłam na zero .
      • incredibilmente Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 15:04
        Wiele z was pisze, że wydatki na dzieci zaczynają się na dobre w wieku szkolnym, zwłaszcza od gimnazjum.
        Mamy dwójkę przedszkolaków - we wrześniu łączna kwota opłat za oboje (z ubezpieczeniem, komitetem i kilkoma innymi dodatkowymi składkami) wyniosła prawie 1.000 zł; wszystkie pozostałe miesiące- to 500 zł.
        Przedszkole oczywiście państwowe, nie w stolicy; gdybyśmy mieli płacić za prywatne, opłaty wynosiłyby minimum 1000 zł miesięcznie.
        Dodatkowo płatne w ciągu roku: teatrzyki, wyjścia, wycieczki.
        Ja liczę, że gdy pójdą do szkoły, będziemy wydawać mniejsmile
        • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 20:19
          incredibilmente napisała:

          > Ja liczę, że gdy pójdą do szkoły, będziemy wydawać mniejsmile

          Oj, chyba nie sad tylko potem wydaje się na co innego.
          • pyska_1983 Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 20:34
            Też tak liczyłam, no bo przecież w szkole się nie płaci jak za przedszkole, ale... No właśnie okazało się, że teraz syn jest w czwartej klasie a ja co roku wydaję więcej. Koszt przedszkola, czyli w moim przypadku to było koło 400 zł miesięcznie, przekroczyłam już dawno, jakby wziąć pod uwagę rozłożenie na miesiące wszystkich wydatków związanych z opłatami stałymi na syna + tymi związanymi z początkiem roku szkolnego oraz Jego potrzebami.
            • naturella Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 21:05
              U mnie sam koszt przedszkola i niani to w tym miesiącu łącznie 1900 zł. Byłoby znacznie więcej, ale już drugi tydzień teściowa siedzi z dzieciakami, bo są chore. Poprosiliśmy teściową o to, bo już finansowo nie wyrabialismy. Nie wiem, czy na gimnazjalistów 1900 zł opłat stałych będzie co miesiąc?... Mam nadzieję, że nie.

              Koszt niani i przedszkola mam trzeci rok z rzędu, odkąd wróciłam do pracy, wahało to się od 1500 zł do 2100 zł.
              • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 14.12.10, 09:58
                Nie, myślę że przy dziecku starszym, które samo wróci już ze szkoły do domu to na pewno nie będzie tak źle. Strasznie dużo płacicie sad Ale dzieci przecież rosną, za jakiś czas niania nie będzie potrzebna.
          • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 21:03
            beatrycja.30 - jak Ci idzie oszczędzanie smile)? udało sie wprowadić jakieś nowości dot. oszczędzania ?
            • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 21:13
              Idzie, idzie smile
              • zuzanna.7 Re: A tak konkretnie... 10.12.10, 23:57

                Grudzień jest ciężkim miesiącem na oszczędzanie, przynajmniej ja tak odczuwam.
                Śledzę to forum od dłuższego czasu i dzięki niemu nauczyłam sie o wiele więcej zaoszczędzić niż kiedyś. Tez nie mam małych dochodów ale jakoś wcześniej pieniądze przeciekały mi przez palce, teraz idzie mi znacznie lepiej ale ...........grudzień wiadomo, święta, prezenty itd.
                Ale to chyba tak u każdego.......
                • verdana Re: A tak konkretnie... 11.12.10, 16:17
                  A ja się tak zastanawiam - po co, mając niezłe dochody i oszczedzajac, ograniczać wydatki, aby oszczedzić więcej? Riozumiem oszczedzanie "na wszelki wypadek, na czarną godzinę", rozumiem oszczedzanie "na cos", rozumiem oszczedzanie, gdy nie starcza do pierwszego.
                  Ale obniżanie poziomu zycia, wyszukiwanie okazji (ktore zwykle kosztują nie pieniadze, ale czas), kupowanie rzeczy gorszej jakości dla samego oszczedzania? Po co?
                  • zonaniezona1 Re: A tak konkretnie... 11.12.10, 16:32
                    verdana napisała:

                    Riozumiem oszczedzanie "na wszelki wypadek,
                    > na czarną godzinę", rozumiem oszczedzanie "na cos",

                    No dokładniesmile)))
                    • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 09:41
                      Verdana, no dokładnie, chodzi o to, aby mieć jakąś sumę na stare lata, na studia dla dzieci, na wyjazd letni, obozy dzieci, na edukację, na nowy samochód...po to chę zrezygnować z kupowania niepotrzebnych i drogich rzeczy.
                      • beatrycja.30 Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 09:46
                        Ja nie poszukuję tańszych towarów w jakimś dalekim sklepie, bo to szkoda czasu i paliwa, nie jem zepsutych rzeczy, nie kupuję (raczej) w ciucholandach, dzień w dzień dojeżdżamy do pracy dwoma samochodami z przedmieść do centrum, chodzę do fryzjera, dzieci chodzą na dodatkowe zajęcia, ale staram się wydawać pozostałe pieniądze z sensem, nie zawsze to wychodzi, niestety.
                  • rudyocicat Re: A tak konkretnie... 13.12.10, 19:51
                    > Ale obniżanie poziomu zycia, wyszukiwanie okazji (ktore zwykle kosztują nie pie
                    > niadze, ale czas), kupowanie rzeczy gorszej jakości dla samego oszczedzania?

                    od kiedy istnieje opcja oszczędzania dla oszczędzania? jeśli nie ma efektów oszczędzania to się nie jest oszczędnym, lub się jest oszczędnym i właśnie dlatego nie tonie się w długach... oszczędza się aby wydawać mniej czyli mieć więcej (lub żeby w ogóle mieć), więc nie rozumiem stwierdzenia, że ktoś oszczędza żeby nie mieć ale oszczędzać, to wtedy nie oszczędza tylko ma taki sposób na życie, jeśli natomiast stać go na więcej a żyje taniej, to mu się kasa na koncie odkłada, więc nie robi tego dla samego oszczędzania...
Pełna wersja