Nie warto pomagać...

16.12.10, 17:36
Witam!
W tym roku wzięłam udział w jednej z wielu akcji typu zrób paczkę biednym ludziom na święta...(nie będę podawać nazwy nie chcę robić antyreklamy...)
W opisie potrzeb ludzi BYŁO WYRAŹNIE NAPISANE,ŻE NIE MUSZĄ BYĆ TO RZECZY NOWE,WAŻNE ŻEBY BYŁY ZDATNE DO UŻYCIA.
W potrzebach były wymienione:pościel,koc,bandaże,kawa.herbata,ubrania itp

Stwierdziłam,że jestem w stanie spełnić te potrzeby:mam kilka kompletów NOWEJ,nigdy nie używanej pościeli,której nie używała,,a ostatnio kupiłam taką ładną kolorową w ikei więc tą mogę odstąpić biednym.

Tak samo rzecz miała się z kocem,nie używany,jednak posiadający starszy fason.

Kilka lat temu zrobiliśmy ogromne zapasy bandaży i opatrunków(z powodu choroby jednego z członków rodziny)
Teraz już nie są one potrzebne,więc leżały oryginalnie hermetycznie zafoliowane lub zapakowane w oryginalne papierowe pudełka.Stwierdziłam, leżą a chorym ludziom się przydadzą,przecież to nie przyprawy,których aromat wywietrzeje tylko oryginalnie zapakowane bandaże.

Ze sklepu dołożyłam kilka kaw tchibo family i herbat.
Od taty wzięłam 3 pary zadbanych spodni w których już nie chodzi,dołożyłam środków czystości,koncentratów pomidorowych w puszkach,rzeczy trwałych,które się nie zepsują...
Zawiozłam paczkę w określone miejsce na konkretną godzinę,kilka paczek musiałam wnieźć sama mimo wolontariuszy i bardzo śliskich schodów do określonej sali...Stwierdziłam,że spełniłam dobry uczynek...

Dzisiaj dostałam telefon od jakiegoś sądząc po głosie młodocianego wolontariusza z tonem pretensji w głosie...
Wolontariusz stwierdził,że dziękuje za spakowanie rzeczy i zaangażowanie a następnie zaczął spretensjonowanym podniesionym głosem monolog z zarzutami do mnie,że
-pościel była używana i któraś tam chyba brudna!!!!
-bandaże były stare!!!
-dużo daliśmy tej pościeli i bandaży...
Z tego co pamiętam z rozmowy to,że rodzina obdarowana dziękuję za kawę i herbatę...
Mnie wcięło powiedziałam tylko tyle,że jestem szczęśliwa,że mogliśmy pomóc i życzę sukcesu w przyszłym roku...
Jest mi tak ogromnie przykro,bo poświęciłam swój cenny czas,pieniądze i wiele wysiłku i zaangażowania całej rodziny na zrobienie tej paczki dla ludzi,którym rzekomo brakuje na chleb i bida aż piszczy...
NOWE pościele (używane zresztą też mogłam sprzedać na allegro),tak samo jak bandaże,mogłam nie dawać drogiej kawy herbaty chemii...
Aż łza człowiekowi się w oku kręci,jak sobie przypomnę ten obrażony ton młodziutkiego wolontariusza z pretensjami.Pomogłam,bo mam możliwości i wrażliwe serce,a zostałam potraktowana jak...oceńcie zresztą sami...NIE WARTO POMAGAĆ...

    • zonaniezona1 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 17:41
      Nie oceniaj całości - po jednym zachowaniu jakiegoś młokosa....

      • dungusia Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 17:54
        tez ostatnio mnie cos takiego spotkało.. tzn mialam do oddania 10 puszek mleka bo moja corcia juz go nie pije.Mleko bylo nowe nie otwierane, date waznosci mialo do 2012.Koszt tych mlek to ok 150 zl( jak dla mnie ogromna suma bo naprawde z kasa u nas ciezko). Napisalam na forum ze moge oddac te mleczka potrzebujacemu dziecku ale prosze o pokrycie kosztow przesylki bo jest nam naprawde ciezko a za przesylke zaplacilam ponad 20zl. Zglosila sie Pani i powiedziala ze pokryje koszty wysylki wiec poszlam paczke wyslalam napisalam do tej Pani ile mnie ta wysylka wyniosla. pani paczke dostala podziekowala a pieniedzy do teraz nie ma a minely ponad dwa miesiace... Chociaz sami nie mamy to ja tez chcialam pomoc ale jak widac nie warto... Jak by ta Pani napisala ze nie moze narazie zaplacic albo zaplaci pozniej to ok, ale Pani zamilkla i juz nie odp na maile. Przykre.Niby to tylko 20zl ale dla nas to naprawde duzo.
        • hugo43 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 18:59
          tez mialam taka sytuacje.pomoc co prawda zostala przyjeta(wydalam na zywnosc dla potrzebujacej ponad 400pln),zawieziona pod nos,a pani do mnie z tekstem wyskoczyla:pani da 50 pln,co?rece i cycki mi opadly,zawinelam sie do samochodu i odjechalam.ale to byla tylko jedna taka przygoda,wciaz twierdze,ze warto pomagac!
        • sakramentalne_nie Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:22
          dungusia napisała:

          > tez ostatnio mnie cos takiego spotkało.. tzn mialam do oddania 10 puszek mleka
          > bo moja corcia juz go nie pije.Mleko bylo nowe nie otwierane, date waznosci mia
          > lo do 2012.Koszt tych mlek to ok 150 zl( jak dla mnie ogromna suma bo naprawde
          > z kasa u nas ciezko). Napisalam na forum ze moge oddac te mleczka potrzebujacem
          > u dziecku ale prosze o pokrycie kosztow przesylki bo jest nam naprawde ciezko a
          > za przesylke zaplacilam ponad 20zl. Zglosila sie Pani i powiedziala ze pokryj
          > e koszty wysylki wiec poszlam paczke wyslalam napisalam do tej Pani ile mnie ta
          > wysylka wyniosla. pani paczke dostala podziekowala a pieniedzy do teraz nie ma
          > a minely ponad dwa miesiace... Chociaz sami nie mamy to ja tez chcialam pomoc
          > ale jak widac nie warto... Jak by ta Pani napisala ze nie moze narazie zaplacic
          > albo zaplaci pozniej to ok, ale Pani zamilkla i juz nie odp na maile. Przykre.
          > Niby to tylko 20zl ale dla nas to naprawde duzo.

          gdyby 20 zl bylo duzo, to nie wysyłałabyś mleka za 150zl...
          tylko byc je sprzedała za nawet 50 gdzieś tam, jako nowe, do oddania..
          kpina
          • bestjagodka799 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:38
            Nie zgadzam się.Dziewczyna podobnie jak ja chciała pomóc BEZINTERESOWNIE jej dziecko nie potrzebowało już mleka więc chciała pomóc innemu biednemu dziecku...Czy naprawdę jest Ci obca bezinteresowna pomoc?Czy to źle,że chciała tylko zwrotu pieniędzy za koszt przesyłki?
            • sakramentalne_nie Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:43
              bestjagodka799 napisała:

              > Nie zgadzam się.Dziewczyna podobnie jak ja chciała pomóc BEZINTERESOWNIE jej dz
              > iecko nie potrzebowało już mleka więc chciała pomóc innemu biednemu dziecku...C
              > zy naprawdę jest Ci obca bezinteresowna pomoc?Czy to źle,że chciała tylko zwrot
              > u pieniędzy za koszt przesyłki?

              nie zle. Ale nieprawdziwie.
              Tak samo pewnie pomylala osoba, która odbierała mleko: wysyla mi puszki za 150zl, a chce teraz smeisznych 20zl za przeslyke?
              • naomi19 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 00:19
                nie zle. Ale nieprawdziwie
                Nie oceniaj ludzi swoją miarą.
                Podziwiam dziewczynę, która wysłała mleko zamist sprzedać. Również chciałabym zwrot za przesyłkę
              • asia_i_p Re: Nie warto pomagać... 27.12.10, 10:24
                To jest jak dla mnie zupełnie wyobrażalna sytuacja.
                Chcę komuś pomóc, nie mam pieniędzy na zbyciu, więc daję co mam, tylko mnie już nie stać, żeby do tego dokładać.
                A postawa obdarowanego - jak go stać, to wyciągnijmy jeszcze trochę więcej - jest bardzo przykra.
        • ivoncja Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 11:48
          Może wyśle ci kasę jak już sprzeda te puszki na Allegro...
          • rudyocicat Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 17:20
            > Może wyśle ci kasę jak już sprzeda te puszki na Allegro...

            to samo pomyślałam, żeby dać szansę dziewczynie, może nie idzie licytacja na allegrosmile
      • ladyjm Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 22:57
        Chamski ten wolontariusz - ot co
    • woman-in-the-city Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 18:59
      I dlatego w tym roku zamiast paczek wysłalismy z męzem przelew na rzecz dziecięcego Hospicjum. Z roku na rok jest coraz wiecej roszczeniowych osób wsród obdarowywanych , oczekiwania co poniektórzy maja zbyt wygórowane. Wiele osób jest zbulwersowanych po tym jak jakaś pani na facebooku poskarżyła się na szlachetną paczkę, którą otrzymała, bo ta nie spełniła jej oczekiwan. Zawrzało w komentarzach. Niestety media też nie przysługują się sprawie, pokazują dary typu pralki , lodówki etc. wiec jak jeden z drugim porówna swoje paczki, które otrzymał to się czuje oszukany , bo on mało dostał i bynajmniej nie laptopa. Nie kazdy ofiarodawca to Dudek wraz z Realem Madryt ani nie Jan Kulczyk o czym ani wolonatriusze ani media nie raczą przed takimi akcjami napomniec.
    • agpagp Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:37
      warto pomagać.
      Widać nie trafiłaś. I tak się zdarza. Zdarza się też że nas ktoś oszuka bo tak naprawdę wcale pomocy nie oczekuje. Ale jeżeli masz chęć pomocy to następnym razem dokładniej przyjrzysz się komu pomagasz.
      jest tu forum pomocne emamy. Jeszcze nie zdarzyło mi się abym po wysłaniu paczki z ciuchami (używanymi) czy jedzeniem i chemią usłyszała coś innego niż dziękuję i wiele dobrego dla mnie.
      Rozejrzyj si wokół siebie. jest naprawdę wiele ludzi którzy potrzebują pomocy. Rodzin wielodzietnych, samotnych mam i starszych ludzi ( zwłaszcza oni wstydzą się prosić o pomoc) Ostatnio rozmawiałam z księdzem ( z którym naprawdę mi nie po drodze) i on pokazał mi taką rodzinę. Dziecko przez biedę i alkoholizm ojca trafiło do domu dziecka. Na święta będzie w domu. Ale to będą biedne bardzo święta. Mam nadzieję że prezent który dla małej zrobiłam z zrzutki będzie najlepszym momentem tego dnia a te kilka potraw które też zorganizowaliśmy chociaż na jeden dzień wniesie normalność w życie tego dziecka.
      • hugo43 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:43
        no ja wlasnie pomoglam dziewczynie z emamy.biednej,niezaradnej,w ciazy.pozniej na pomocnych pisali,ze oddala dziecko do adopcji jednak.ja nie zaluje,ze pomoglam tej pani,tylko jakos mi tak przykro bylo,ze potraktowala mnie jak dojna krowe.
        • sakramentalne_nie Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:44
          hugo43 napisała:

          > no ja wlasnie pomoglam dziewczynie z emamy.biednej,niezaradnej,w ciazy.pozniej
          > na pomocnych pisali,ze oddala dziecko do adopcji jednak.ja nie zaluje,ze pomogl
          > am tej pani,tylko jakos mi tak przykro bylo,ze potraktowala mnie jak dojna krow
          > e.


          nie sadzy bys tak zostala potraktowana-byla przeciez w ciazy.
          • hugo43 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:47
            obie bylysmy w ciazy,ja mialam termin jakies 2 tyg pozniej.
            • sakramentalne_nie Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:50
              no ale nie ubeglaas sie o pomoc-widac byls w lepszej sytuacji
              ciaza to tylko stan, bo milioner w tym samym czasie, co biedak, moze tez byc w ciazy

              poza tym ona chyba nie wiedziala czy odda dziecko czy nie.
        • araceli Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 20:57
          hugo43 napisała:
          > no ja wlasnie pomoglam dziewczynie z emamy.biednej,niezaradnej,w ciazy.pozniej
          > na pomocnych pisali,ze oddala dziecko do adopcji jednak.ja nie zaluje,ze pomogl
          > am tej pani,tylko jakos mi tak przykro bylo,ze potraktowala mnie jak dojna krowe.

          Dojną krowę bo oddała dziecko do adopcji?????
          • sakramentalne_nie Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 21:00
            araceli napisała:

            > hugo43 napisała:
            > > no ja wlasnie pomoglam dziewczynie z emamy.biednej,niezaradnej,w ciazy.po
            > zniej
            > > na pomocnych pisali,ze oddala dziecko do adopcji jednak.ja nie zaluje,ze
            > pomogl
            > > am tej pani,tylko jakos mi tak przykro bylo,ze potraktowala mnie jak dojn
            > a krowe.
            >
            > Dojną krowę bo oddała dziecko do adopcji?????

            tez to tak zrozumiałamuncertain
            • hugo43 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 21:15
              nie!!!mi chodzilo o to,ze ja do niej z tymi zakupami,a ona jeszcze o kase pytala!
              • poznanianka77 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 21:24
                A ja z pozycji osoby przyjmującej pomoc twierdzę, że warto pomagać. Gdyby nie pomoc ludzi mój syn nie jeździłby na turnus rehabilitacyjny, nie miałby dodatkowej rehabilitacji, sprzętu ortopedycznego . Zbieram 1% na syna w Fundacji dzieciom zdążyć z pomocą i wierzcie mi , że cieszę się nawet wtedy kiedy ten 1% wynosi 1zł. Bo w sumie uzbiera się troszkę pieniążków. I mam nadzieję, że w przyszłym roku darczyńcy nie zapomną o nas, bo koniecznie muszę kupić synowi lampę Bioptron. Więc naprawdę warto pomagać.
                • naomi19 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 00:18
                  tak z czystej ciekawości- po co Wam lampa bioptron? Pytam, bo wiem, że działa tylko na dolegliwości skórne (i to też nie zawsze i nie wszystko), na nic innego nie pomaga, to tylko efekt placebo. Może warto zainwestować w coś, co działa, pomoże, a niejednokrotnie kosztuje mniej.
                  • poznanianka77 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 07:29
                    Właśnie na skórę. Synowi (13 lat) robia sie straszne odlażyny na stopie, a ponieważ jest sparaliżowany od pasa w dół to z powodu słabego ukrwienia bardzo źle sie goją. Ostatnio było to 2 miesiące chodzenia co drugi dzień do przychodni na zmianę opatrunku i pomogły dopiero naświetlania lampą jak byliśmy na turnusie rehabilitacyjnym. Wiem teraz że działa, więc kupno tej lampy jest obecnie naszym priorytetem
                    • naomi19 Re: Nie warto pomagać... 18.12.10, 19:36
                      Nie no na odleżyny to akurat działa smile
                      Pytałam, bo reklamowany jest jako lek na wszystko i wiele osób w to wierzy.
                • ira.e Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 10:09
                  Poznanianka77 - Prośba o namiary na maila gazetowego.Pozdrawiamsmile
              • re_ni73 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 21:32
                Myśle,że sama będąc w ciaży chcialaś tej dziewczynie dać co najlepsze.Chciałaś by jej dziecko urodzilo się zdrowe oraz zapewnić start tej dziewczynie. Musialaś się bardzo rozczarować gdy oddala dziecko. Ale myśle ,że mimo rozczarowania było warto ...dla dzieckasmile
                • hugo43 Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 21:39
                  ja bardzo szanuje decyzje,ktora podjela ta dziewczyna.
              • margonik Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 22:18
                Hugo, czy przypadkiem nie pomagałyśmy tej samej? Chodzi Ci o Monikę?
                Ja miałam identyczną sytuację. Zawiozłam wielkie zakupy i usłyszalam pyt., czy nie dam kasy. Ale to luzik... Wiadomo, kasa potrzebna. Natomiast, gdy juz urodzila, to jej facet najpierw oznajmil, ze dziecko i tak oddzadza, a potem jeszcze zjawił sie u nas - znowu po kase, tym razem, zeby mu dac na kwiaty dla Moniki. Wowczas mój m. juz wymiekł i go przegnał.
                • margonik Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 22:37
                  A to i tak kropla w morzu...
                  Ci samii ludzi wyciągnęli od nas kiedyś 200zł na ogrzewanie. A tydzień później gość sie pochwalił, że kupił Monice pierścionek....
                  A jak załatwiliśmy im pokój w ośrodku pomocy społecznej - osobny pokój, rodzinny, co w ogóle graniczy z cudem! - to jeszcze mieli pretensje, że warunki są kiepskie. A mieszkali wcześniej na działce, bez prądu, wody i sanitariatów...
                  • hugo43 Re: Nie warto pomagać... 23.12.10, 16:43
                    taaa,to ci sami!!!ja bylam u nich w tym schronisku z tymi zakupami.na szczescie moj maz wtedy slabo znal polski,wiec nie zdenerwowal siesmileczasem mysle o tej monice,bo ona to byla porzadna dziewczyna,tylko taka zahukana,zakompleksiona no i niezaradna strasznie.ten jej absztyfikant ja o ta kase kazal pytac,jestem pewna!!!pozdrawiam
      • ulapopow Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 11:32
        Ja też uważam że warto pomagać. Ale niestety zawsze znajdzie się ktoś kto na ludzkim nieszczęściu chce zarobić i oszukuje a później wychodzą na wierz stereotypy nie zawsze słuszne że potrzebujacy to leń, roszczeniowiec, menel, pijak i bów wie co jeszcze. Nieuczciwą osoba jest ta która nas oszukała a nie wszyscy dookoła.
    • miska_malcova Re: Nie warto pomagać... 16.12.10, 21:38
      warto pomagać. Szkoda, ze macie złe doświadczenia, ale niestety ludzie są różni sad
    • pipitutki Re: mam takie same odczucia 16.12.10, 22:49
      Sadząc z opisu, chodzi o tę sama akcję. U nas było tak: ubraliśmy od stóp do głów cała sporą rodzinę, dołożyliśmy trochę chemii i produktów spożywczych i owszem - dostliśmy podziekowanie, natomiast wolontariusz wyraził się w ten sposób, że ubrania świetne i że rodzina zadowolona ale chemii i żywności za mało (sic!). No ręce nam opadły, bo jeśli pół sporego pudła to żywność + druga część to chemia różnego rodzaju to chyba wolontariusz nawet dobrze nie sprawdził zawartości paczki albo oczekiwał firmy, która wyładuje kilka palet produktów. Oprócz tego rodzina zaznaczyła czego jej potrzeba najbardziej i tym się kierowaliśmy. Wygląda na to, że młodzi ludzie traktują wolontariat jako ciekawy element w CV i tracą z oczu ideę akcji. Zapewne i chcę wierzyć, że nie wszyscy ale więcej w akcji już udziału nie weźmiemy a braliśmy kilkakrotnie. Poza tym, wcześniej ta akcja miała mniejszy zasięg ale porządną organizację, obdarowani byli dobierani znacznie staranniej - obecnie - media, nastawienie na wysokie wyniki, tysiące wolontariuszy i efekt coraz bardziej marny a szkoda.
      • moleslaw Re: mam takie same odczucia 17.12.10, 06:24
        Podobny temat pozwolę zatem sobie na skopiowanie mojej wypowiedzi z innego wątku na tym forum.
        Przechodząc do pomagania, ja zauważyłam że zazwyczaj (nie zawsze) pomagają ci którzy sami niewiele mają.Trudno by kupowali w tym celu wypasione ciuchy których sami nie noszą bo ich nie stać.Zazwyczaj kupuję ubrania w ciucholandach bądz na promocjach, dla dzieci też czasem coś dostanę,kiedy przestają daną rzecz nosić ja czy też moje dziecko z jakiś ubrań wyrosło staram się przekazać je dalej. Znalazłam na pewnym forum osobę która bardzo ale to bardzo zle przedstawia swoją sutuację finansową a że miałam sporo ubrań po synku postanowiłam je jej oddać.Z powodu braku kasy na bilety sama zawiozłam jedną torbę tych ubrań jednocześnie uprzedzając że mam jeszcze dwa kartony.Przęłknęłam stan wyposażenia mieszkania tłumacząc sobie że być może powodziło im się kiedyś dużo lepiej niż mi i stąd różnica w standardzie.Podałam swój adres i czekałam,w międzyczasie okazało się iż osoba posiada samochód na widok którego ceny prawie zemdlałam no ale skoro powiedziałam... No Po kilku moich postach by odebrała ubrania (cały czas zapewniała że chce i potrzebuje) i zwróceniu przeze mnie uwagi że dla niej jest to 10 min. samochodem (ja telepałam się komunikacją bo tegoż nie posiadam) i kilku misiącach czekania znalazłam przez znajomych rodzinę a właściwie już rodziny do których wysyłam już kolejną paczkę. Zaznaczam że te ubrania są to rzeczy w dobrym stanie które jeszcze niedawno były przez nas używane. Wspomniana Pani na forum nadal narzeka .... nie powiem że spłynęło to po mnie jak woda po kaczce.

        W okresie przedświątecznym w sklepach często stoją ludzie z ulotkami że zbierają dla takiej to a takiej instytucji jedzenie dla biednych. Wchodzę do sklepu w dżinsach zbiedronki i kurtce sportowej jw. Pani po prostu mi ulotki nawet nie podała wręcz ominęła mnie co było widać,kupiłam kilka rzeczy włożywłam do koszyka do którego to jedzenie zbiera i poszłam.Na drugi dzień wchodzę do tego samego sklepu tyle że w kożuchu ( z przeceny ale dla mnie cena i tak spora) torebka itd. ta sam Pani prawie podbiegła z ulotką,nie ukrywam że tym razem nie dolożyłam nic, co nie przeszkadzało mi znów coś dołożyć dnia kolejnego gdy zmieniła się osoba zbierająca.

        Denerwuje mnie że jeśli jest zbiórka rzeczy to mają być nowe,ja tam daję te które mam (sama również przyjmuję używane od znajomych i dalej takie posyłam),książki do biblioteki nowe a ja pytam skora ja mogę ubrać się w sh i kupować książki na allegro czy nawet na rynku z drugiej ręki to dlaczego osoba która niby potrzebuje ma dostać ode mnie nowe na których kupno na własny użytek mnie nie stać nawet jeżeli już to sporadycznie (no może książki to moja pięta ale i tak kupuuję nowe i używki)?

        • pipitutki Re: do molesław 17.12.10, 08:44
          Widzisz, nie wiem czy to było w sprawie mojego postu ale my ubrania kupilismy nowe, firmowe i ten komentarz wolontariusza ( b. młodego, mało wiedzącego chyba o zyciu, jego kosztach) poprostu był bardzo krzywdzący dla nas.
          • bestjagodka799 Re: do molesław 17.12.10, 11:02
            Być może dzwonił do nas ten sam młodociany trochę bezczelny i rozpieszczony przez życie wolontariusz...no cóż w takim razie akcja straciła co najmniej dwie wiernie pomagające od lat rodziny...przykre to ale ja nie dam się poniżać za swoje ciężko zarobione pieniądze i dobre serce.Pewnie był to dzieciak z liceum,którego mamusia na siłę wysłała do udziału w tej akcji,aby miał punkty z zachowania w szkole i żeby Pani wychowawczyni go lubiła jaki to on dobry bo pomaga...Eh...przykre to mam chociaż nadzieję,że rodzina przez nas obdarowana choć trochę się cieszy bo włożyliśmy całe serce w przygotowanie tych paczek...ale następnym razem zrobię chyba przelew na hospicjum dziecięce...Po tej akcji w której nie pierwszy raz brałam udział został jakiś żal i niesmak...
    • linn_linn Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 11:14
      Opatrunki maja date przydatnosci do uzycia.
    • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 14:33
      Ja rozumiem zawód jaki czuje osoba pomagająca, gdy prezent nie spełnił oczekiwań..Pisanie o NOWYCH ciuchach, nowych sprzętach etc. wydaje mi się nieporozumieniem. Wiele osób w Polsce - zresztą widać to na forum - korzysta z lumpeksów, nie ma obiekcji wziąć od znajomych np. uzywanych ubranek dla dzieci czy jakiegoś sprzętu etc., więc nie rozumiem dlaczego obca anonimowa osoba której chcemy bezinteresownie pomóc - odrzuca taką pomoc! Dla mnie jest to niesamowita roszczeniowość i nigdy nie zgodzę się, że powinno obdarowywać się tylko rzeczami nowymi i nieużywanymi. Jeżeli ja kupuję uzywane ubranka dla swojego dziecka to nie będę wysyłała komuś nowych, to chyba logiczne??
      Owszem, są granice i niektore rzeczy powinny wylądowac tylko na śmietniku -ale chyba nie mowimy tu o takich sytuacjach.
      Dla mnie ktoś kto chce "trochę luksusu" - jak ktoś napisał w tym lub bliźniaczym wątku na forum - powinien sam na niego zapracować. Niestety tak to jest, że jeżeli ja oszczędzam, odmawiając sobie wielu rzeczy - to nie będę sponsorować obcym ludziom Ipoda, do jasnej Anielki..
      I odrzucanie przyzwoitej pomocy powinno eliminować takie roszczeniowe osobniki z listy obdarowywanych.
      • spirit_of Re: Nie warto pomagać... 27.12.10, 00:32
        ofelia1982 napisała:
        Niestety tak to jest, że j
        > eżeli ja oszczędzam, odmawiając sobie wielu rzeczy - to nie będę sponsorować ob
        > cym ludziom Ipoda, do jasnej Anielki..
        >

        U mnie w rodzine "poszlo" o zloty lancuszek chrzesnicy na Komunie, którego nie podarowalam, bo nie mialam z czego kupic- akurat zaczelam prace, bylam samotna matka, a w chrzesna wrobiono mnie zaraz po moim bierzmowaniu, majac na uwadze planowany wyjazd moich rodziców i mnie za granice.
        Niestety manna z nieba i tam nie leciala, a zlotego lancuszka sama do tej pory nie posiadam wink nie cierpie jednakze katuszy z tego powodu big_grin
    • rudyocicat Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 17:35
      jestem za tym, żeby pomagać z głową, bo tylko sobie robi się krzywdę...

      co do sytuacji to ja bym to wyjaśniła i zgłosiła komuś wyżej, że wolontariusz zachował się tak i tak, a rzeczy były nowe i nieużywane, że nie sprawdził tego a potem obraził i ukarał za chęć niesienia pomocy...

      co do potrzebujących, znam takich którym jak się w czymś pomorze to się ucieszą a znam też takich nastawionych na pomoc, których zadowoli tylko produkt z najwyższej półki... miałam koleżankę, wyjątkowy leń, nastawiona na pomoc od kiedy pamiętam... dostała mieszkanie z TBSu bez wkładu własnego, i bez własnego zaangażowania, inna koleżanka jej przy tym chodziła, zawsze ktoś jej w czymś pomagał, bo ona zawsze była biedna i zapracowana siedzeniem w domu i czekaniem na pracę... ogólnie książkę można o niej napisać, ale jak dostała to mieszkanie i zadzwoniłam z gratulacjami to mi wyskoczyła co chciałaby dostać w prezencie, okazało się że mam się złożyć z drugą koleżanką na garnki prawie za tysiaka... bo płytę (kuchenkę) dostanie od jakiś innych znajomych, ktoś tam da jej odkurzacz itd. do szczęścia brakowało jej tylko specjalnych garnków... dodam, że wiedziała, że szukam pracy i jest u mnie krucho... dałam jej kwiatka w doniczce... może gdzieś żali się na forum i ktoś się ulituje i kupi jej te garnki....


    • ezmd99 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 19:44
      W tym miesiącu też miałam odruch serca i stwierdzam,że nie nie opłaca się pomagać. I jestem pewna, nigdy więcej nie pomogę. Dlaczego? Otóż pracuję w szkole, jedna z moich uczennic, przeciętna uczennica, ale chętna, aktywna, wyraźnie odstawała od innych uczniów strojem. Wiem,że pochodzi raczej z rodziny patolologicznej- alkohol. Po rozmaowie z moim M. postanowlismy jej pomóc, tzn. zakupić jej jakieś nowe ubrania, przenaczyliśmy na ten cel 500 PLN. Wiem, niezbyt dużo, ale też nie mało. Po rozmowie z jej mamą zostały ustalone warunki, na jakich ten podarunek dostanie: nie mówi nikomu, po drugie idzie do galerii i wybiera rzeczy, ja tylko płacę. Umówiłyśmy się w trójkę w galerii, z wychowawczynią. I cóż się okazało, uczennica przyszła z koleżankami, w galerii wcześniej nie była, musiałyśmy chodzić z nią i wybierać dla niej ubrania, czekać, aż poprzymierza. Horror. W trakcie szukania ubran rozmawiała z koleżankami przez telefon, wychodziła ze sklepów, by się z nimi spotkać. I końcówka, zero " Dziękuję'. Po prostu nic- poprostu należało się. Nigdy więcej, każdy jest kowalem własnego losu. Bydło, z chama pan nie będzie!!!!!
      • re_ni73 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 20:13
        Jeżeli ktoś jest wychowywany w patologicznej rodzinie, to niestety bardzo ciężko taką osobe zmienić. Niestety ale patologia uważa, że wszystko im się należy.To jest przykre ale prawdziwe, wiem to z doświadczenia.Mam chcrześniaka w takiej rodznie,jest mi go naprawde żal.Jest bliski mojemu sercu z wielu powodów. Sama nie mam zbyt wiele,ale cały rok oszczędzam po 20-25 zł miesięcznie by raz w roku temu dziecku coś kupić. Nieraz biore go na wakacje czy ferie, zawsze z tej puli coś kupie.W tamtym roku była komórka co prawda używana ale dalam za nią 350 zł,był u nas całe ferie. Nie usłyszeliśmy z mężem słowa dziękuje. Raz zaladoowałam mu telefon,pózniej co tydzień wydzwaniał o następne doładowania. Wszystko co mu się da rodzice sprzedają, nie wiem jak pomóc temu dziecku,naprawdę. Odda każdą zlotóweczke rodzicą na alkohol, jest mi ogromnie żal że nie widzi moich wyrzeczeń.Zdaje sobie jednak sprawe że to nie jego wina tak został wychowany,wpojono mu że inni mają więcej i naprawde nic im się nie stanie jak dadzą,nie zbiednieją.Dostałam tyle razy nauczkę ale zbliża się luty i już myślimy o czym chłopak marzy. Biedny czy patologiczny też ma marzenia na które w życiu nie będzie ich stać oni dobrze o tym wiedzą więc może dlatego proszą o laptopy czy ipody. Może się myle ale ja to tak odczuwam.
        • ezmd99 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 20:22
          Tylko jedno pytanie, po co kształtować te roszczeniową postawę, lepiej dać wędkę, a nie rybę, wprzeciwnym razie, przeniesie te zachowania roszczeniowe na następne pokolenia i tak w kółko. Ja nie mam wobec tej dziewczynki żadnych, ale to żadnych zobowiązań. Żałuję tylko wydanych jak dla mnie bezsensownie pieniędzy na kogoś obcego, niewdzięcznego, zamiast na własne dziecko, byloby z większym pożytkiem. Chrześniakowi lepiej zafundować kurs języka angielskiego, coś pożytecznego, tą "wędkę", a nie " rybę". A jak nie chce takiego prezentu, to fora ze dwora, nie zasługuje. Życie to sztuka wyboru, trzeba je przezyć na miarę własnych możliwości i po swojemu, pomoc tak,ale sensowna, telefon, Ipod to tylko zabawki.
          • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 20:30
            Zgadzam się. I uważam, ze 500zł w okresie świątecznym to naprawdę sporo pieniędzy - wydanych na co by nie mówic - obce dziecko. I wiem też, że są ludzie tacy jak Ty, którzy mimo wszystko chcą pomóc, ale uważam też, że nie można akceptować roszczeniowości. Gdyby mi w wieku szkolnym/licealnym ktoś zafundował ciuchy w galerii za 5 stówek, to bym go po piętach całowała! (mimo, iż nie pochodze z patologicznej ani bardzo biednej rodziny, ale na swoje zachcianki ciuchowo-kosmetyczne od 16 rż zarabiałam dając korepetycje i roznosząc ulotki..)
          • re_ni73 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 20:33
            Ten angielski to bardzo fajny pomysł,problem polega na tym, że nie mam na to aż tyle pieniędzy.Moje dzieci same chodzą na dodatkowe lekcje angieskiego prowadzone przez nauczycieli na zajęciach pozalekcyjnych. Mam rocznie przeznaczoną kwote da niego 200-300 zl,więc raczej wędki mu za to nie kupię. A może ktoś ma jakieś pomysły, jak pomóc temu dziecku?
            • astrum-on-line Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 20:53
              > A może ktoś ma jak
              > ieś pomysły, jak pomóc temu dziecku?

              Szczerze? Kup za to coś fajnego swoim dzieciom.
              A jak chcesz koniecznie w niego inwestować, to odłóż na konto co rok 250 złotych i daj mu za kilka lat jak dorośnie i zmądrzeje. W tym momencie ile mu nie dasz to pójdzie na przelew, ty będziesz tylko rozgoryczona.
        • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 20:26
          Reni, dzieci z normalnych rodzin TEŻ mają marzenia, które nie mogą być spełnione z powodów finansowych. Tak po prostu jest, że dzieci marzą o czymś bo zobaczyli u bogatszych kolegów albo zobaczyli w TV/internecie. Ale to nie znaczy, że te marzenia muszą być spełnione.
          Rozumiem pomoc, ale ja bym się ograniczała do rzeczy naprawdę niezbędnych.
          A co do braku "dziękuję" ze strony obdarowywanego dziecka - można mu przecież zwrócić uwagę, że jeżeli dostaje się coś w prezencie od kogoś to wypada być wdzięcznym i podziękować. Myślę, że jeżeli mu pomagasz, to masz prawo tak kilka razy mu powiedzieć - moze do chłopaka naprawdę trafi i on już będzie inaczej kierował swoim życiem..
          • angazetka Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 21:13
            > Reni, dzieci z normalnych rodzin TEŻ mają marzenia, które nie mogą być spełnion
            > e z powodów finansowych. Tak po prostu jest, że dzieci marzą o czymś bo zobaczy
            > li u bogatszych kolegów albo zobaczyli w TV/internecie. Ale to nie znaczy, że t
            > e marzenia muszą być spełnione.

            Moja firma od paru lat pomaga Domowi Samotnej Matki. Dzieci (i młodzież) piszą odpowiednio wcześniej listy do św. MIkołaja, my się składamy i kupujemy - według listy, a nie według naszego uznania, co jest praktyczniejsze. Dostaną lalki, kosmetyki, gry... W Święta chyba chodzi o to, by dać trochę radości?

            > jeżeli dostaje się coś w prezencie od kogoś to wypada być wdzięcznym

            ...i pokornie dziękować za serce dobrej pani?
            • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 22:05
              Myslę, że zwykłe "dziekuję" jest lepsze od całowania w rękę..Uważasz, że obdarowujący nie ma z kolei prawa żeby czuć, ze ktoś docenił jego starania? Ma wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na obcych ludzi zamiast na swoją rodzinę, spakować i zawieźć i jak będzie oczekiwał "dziękuję" to jest to niewłaściwe?
              • angazetka Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 22:13
                Nikt nikogo do dobroczynności nie zmusza, prawda? To raz. Dwa, że oczywiście fajnie jest usłyszeć "Dziękuję", ale zakładanie, że obdarowany "ma czuć wdzięczność i ją wyrazać" powoduje, że ustawiamy tego obdarowanego w pozycji dziewiętnastowiecznej sierotki z przytułku.
                • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 18:00
                  Kurczę, jak ja lubię takie dywagacje na poziomie czystej teorii..
                  FAKTEM jest że nikt nikogo nie zmusza. FAKTEM jest, że obdarowywany nie ma obowiązku dziękować..
                  Ale my tu nie rozmawiamy o teorii, tylko o tym jak czujemy się jako darczyńcy.
                  Uważam, że "dziękuję" to nie jest ustawianie się jako XIX-wieczna sierotka, bo gdyby tak było to większość ludzi jest takimi sierotkami - bo przecież dziękują jak ktoś im przytrzyma drzwi (nie musiał!), przepuści samochodem (nie musiał!), przepuści w kolejce (nie musiał!)...
                  I uważam, że za gest jakim jest wydanie swoich pieniędzy na OBCĄ osobę, zwłaszcza w okresie świąteczno-sylwestrowym, zainteresowanie się w ogóle jej losem, wykazanie inicjatywy, żeby pomóc - TAK, należy się "dziękuję". Bo równie dobrze jedna z dziewczyn, która ufundowała ciuchy za 500zł jednej z uczennic, która okazała się niewdzięczna - mogła za te pieniądze postawić sobie wypasiony weekend w spa i mieć gdzieś los tej dziewczynki...Może ja mam niewłaściwe podejście Twoim zdaniem, ale uważam, że jeżeli robię coś dla kogoś mi obcego, bo po prostu chcę mu pomóc - to może się on przełamać i okazać wdzięczność. To nie jest chyba zbyt wygórowana cena za czyjeś dobre serce? Czy "dziękuję" jest aż tak straszne, żeby obdarowywanym przez gardło nie przechodziło..?
          • perspektywa13 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 21:13
            Też myslę, że założenie konta i odkładanie tych 25 zl miesięcznie mialoby wiekszy sens. Dalabyś później większą sumę , gdy dzieć mądrzejszy będzie. A teraz możesz mu pomagać, po prostu nie dając, tylko kształtując ze tak powiem. Pozdrawiamsmile
          • re_ni73 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 21:27
            Ofelia zwracanie uwagi nic nie daje.Przeważnie jest tak,że pierwszy tydzień jest fajnie chłopak bądz co bądz bardzo uczynny. Aż się prosi o obowiązki,koszmar zaczyna się przy dłuższym pobycie. Poprostu msci sie na moich chlopakach(on i młodszy urodzili się tego samego dnia,są rówieśnikami),robi im na zlośc ,chowa komórki,gdzieś tam szczypnie tu kopnie itp.Myśle ,że jest to spowodowane zazdrością,ale tak jak mówie robi wszystko w domu.Kiedy mu ktokolwiek zwraca uwage, odpala że jedzie od "dziadów".Na nastepny dzień się pakuje i chce wracać do domu. Całe szczęście,że nam tak nigdy nie powiedział bo mój mąż by się ugotował.Tym oto sposobem zraził calą rodzinę i nikt go nie chce brać na wakacje.Chociaż może nie dokońca on zraża,tak jak pisałam rodzice też robią swoje. Naprawde szkoda mi tego chlopaka, nie ma łatwego życia, rodzice alkoholicy,matka na wózku (przez alkohol) cale mieszkanie na jego głowie nawet gotowanie obiadów. Do tego kiedyś był bity, była rozprawa w tej sprawie ale pani z opieki powiedziała że zadnej patologi w rodzinie nie widzi. Chłopak by za rodzicami w ogień skoczył nie da na nich powiedzieć złego slowa. Naprawde chciałabym mu nieba uchylić tylko nie jest to takie łatwe.
            Co do dzieci z normalnych rodzin jak to mówisz mój mlody też pragnie laptopa ale sam już wkrótce sobie kupi, pracował na możliwość kolędowania cały rok. Marzenie się wkońcu zyścismile
            • angazetka Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 22:16
              > Naprawde szkoda
              > mi tego chlopaka, nie ma łatwego życia, rodzice alkoholicy,matka na wózku (prz
              > ez alkohol) cale mieszkanie na jego głowie nawet gotowanie obiadów. Do tego kie
              > dyś był bity, była rozprawa w tej sprawie ale pani z opieki powiedziała że zadn
              > ej patologi w rodzinie nie widzi.

              Naprawdę, trudno się dzieciakowi dziwić, że jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia, skoro ma za sobą takie doświadczenia. Niby od kogo miał przejąć pozytywne wzorce?
              • re_ni73 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 22:30
                Wiem dlatgo staram się go brać na ferie czy wakacje do nas oraz kupować mu różne rzeczy żeby miał świadomość jak funkcjonuje w miare normalna rodzina.
        • margonik Re: Nie warto pomagać... 23.12.10, 01:15
          Może daj mu coś niematerialnego, czego nie da się sprzedać, a co sprawi mu radość?
          Np. zafunduj mu jakąś wycieczkę, albo wizytę w aquaparku, czy chociażby wspólne wyjście do kina od czasu do czasu? A może wspólne narty lub żagle latem? A może by starczyło na jakiś kurs - niekoniecznie coś praktycznego, jak angielski, ale coś, co pomoże mu rozwinąć jakieś hobby.

          Ja myślę, żeby zabrać swojego chrześniaka do Disnaylandu - mamy taki plan razem z moim kuzynem, chcemy razem się złożyć. Jeszcze nie teraz, bo muszę poczekać aż moje dzieci podrosną (ta wycieczka będzie także dla nich) - pewnie za 2-3 lata.
          Mój chrześniak nie jest co prawda z rodziny alkoholowej, ale też z bardzo biednej. Jak dostanie jakąś kasę, to rodzice zabierają.

          Tak poza tym nie zgadzam się z dziewczynami i uważam, że masz rację - biedny, czy bogaty, każdy ma marzenia i nie należy ich ignorować. Nie tylko owa przysłowiowa wędka jest ważna - radość dziecka także. Spełnione marzenia (nie koniecznie zachcianki) są na wagę złota. Wierzę, że żeby dziecko wyrosło na dobrego człowieka, musi mieć naładowane akumulatory emocjonalne. Inaczej z jakim balastem i z jakim obrazem świata wejdzie w dorosłe życie?
        • palim.psest Re: Nie warto pomagać... 27.12.10, 13:38
          ' Odda każdą zlotóweczke rodzicą na alkohol, jest mi ogromnie żal że nie widzi moich wyrzeczeń.Zdaje sobie jednak sprawe że to nie jego wina tak został wychowany,wpojono mu że inni mają więcej i naprawde nic im się nie stanie jak dadzą,nie zbiednieją.Dostałam tyle razy nauczkę ale zbliża się luty i już myślimy o czym chłopak marzy. Biedny czy patologiczny też ma marzenia na które w życiu nie będzie ich stać oni dobrze o tym wiedzą więc może dlatego proszą o laptopy czy ipody. Może się myle ale ja to tak odczuwam.'

          a mnie sie wydaje, że warto pomagać, mimo, że czasem człowiek natnie tak czy inaczej. temu chłopakowi po prostu trzeba powiedzieć/pokazać, że wam też sie nie przelewa, że oszczędzacie by mu pomóc. jeśli domaga sie doładowania, powiedzcie: dobra, ale to z pieniędzy które przeznaczyliśmy na xyz, którą to rzecz miałeś dostać na urodziny/imieniy/pod choinkę (ergo: nie dostaniesz tej rzeczy). kiedy jest u was w gościnie też pokazujcie oszczędność, mówcie o niej wprost. nie stwarzajcie pozorów dobrobytu, bo sami sie zapędzacie w narożnik.wiem, łatwo mi pisać, bo nie znam sytuacji...
      • noc_listopadowa1 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 12:51
        Ta dziewczyna nie była wcześniej w galerii, bo pewnie normalnie po galeriach nie chodzi.
        Jak jej rodziców nie stać, to normalnie jest, że chodzi, prawda?
        A jak nie chodzi i nie dobiera ubrań w ten sposób, to nic dziwnego,
        że nie miała upatrzonych marek i rozmiarów.

        Pewnie nawet nie chciała tam pójść sama przed Waszą wyprawą, bo bała się, że nic z tego nie wyjdzie i tylko będzie rozczarowana.
        Czy to naprawdę taki problem, że pochodziłaś z nią jednego dnia po galerii?

        A co do koleżanek - wiesz, jaka to frajda dla dziewczyny móc się pochwalić, że jest na zakupach w fajnym miejscu i wreszcie może sobie kupić jakiś ciuszek?

        Jak nie chciałaś z nimi chodzić, trzeba było zostawić wychowawczyni kwotę i byłoby w porządku. Albo mogłaś tej dziewczynie dać bon podarunkowy.
        • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 18:04
          I teraz próbujesz uargumentować, że dziewczyna która wydała te 500zł na swoją uczennicę zamiast na siebie - jest zła, bo oczekuje minimalnej wdzięczności? Serio?
          Ta obdarowywana dziewczynka mogła wcześniej pójść i obejrzeć sama ciuchy - to nic nie kosztuje, a przynajmniej odciążyłoby inne osoby od czekania na nią długich godzin..S
          Razi mnie jak bardzo usprawiedliwiacie niewdzięcznych obdarowywanych i "jedziecie" po ludziach, którym chciało się pomagać..Ile osób oddałoby swoje 500zł jakiejś obcej dziewczynce??? Serio, ręce do góry.
          • margonik Re: Nie warto pomagać... 23.12.10, 01:32
            > Ta obdarowywana dziewczynka mogła wcześniej pójść i obejrzeć sama ciuchy - to n
            > ic nie kosztuje

            A może na to po prostu nie wpadła, bo nie pomyślała, że komuś kto ją zaprasza na zakupy, będzie przeszkadzało to, że przymierza?
            Wystarczyło się odpowiednio umówić: "pojdziemy do galerii i kupię ci ubrania, ale wcześniej idź wypatrz, co ci sie podoba i co byś chciała".
            Swoją drogą, czy ta dziewczyna w ogóle wiedziała, jakim budżetem dysponuje? Bo jeśli nie, to nawet ciężko, by wcześniej robiła rekonesans.

            Poza tym to tylko nastolatka... Ciężko spodziewać sie po nastolatce, jakiego zorganizowania i rezolutności. No ale słowa "dziękuję" możnaby się spodziewać... Z tym się akurat zgodzę.
            • ezmd99 Re: Nie warto pomagać... 23.12.10, 08:54
              Chyba trochę nie doczytałaś. Były dwa warunki, postawione dwa tygodnie przed wyjściem na zakupy. W trakcie rozmowy z mamą i dziwczynką ustaliłyśmy dwie rzeczy:
              1. Nikomu o tym nie mówi
              2. Idzie do galerii, wybiera sobie ubrania za konkretą sumę tzn. 500 PLN, mierzy, ma się zmieścić w tych 500 PLN, my tylko idziemy z nią, ja płacę.
              Chciałysmy mieć możliwość sprawdzenia, co wybrała,żeby te rzeczy ponosiła dłużej niz tydzień, dwa. Bo mama od razu powiedziała,że kupia buty na hali, już widziała takie ładne za 30 PLN. A tylko bogatych ludzi stać,żeby kupowa ć rzeczy na dwa tygodnie.
        • ezmd99 Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 15:09
          Tak trochę było mi szkoda czasu, bo inaczej się z nią umówiłam. Jak ktos nie sznuje czasu innych, nie szanuje też tej osoby. To były moje pieniadze i dziecko powinno uszanować mnie i mój czas. Dziewczyna mieszka przy tej galerii, jeszcze w szkole twierdziła,że wszystko ma upatrzone, a w galerii okazało się zupełnie inaczej. O tym prezencie wiedziała dwa tygodnie wcześniej, więc mogła się przygotować. Ale skutecznie nauczyła mnie,że bycie św. Mikolajem nie jest mi dane. Wolę mojego " adoptowanego" synka z Afryki.
          Dziękuję tez nie boli, bo te 500 PLN, to dla mnie spory wydatek i odczuwam brak tej gotówki w portfelu do dnia dzisiejszego.
          Ciekawa jestem, ile TY przenaczasz na cele charytatywne? Bo mądrzyć się to każdy potrafi. Tak jest najłatwiej.
          • margonik Re: Nie warto pomagać... 23.12.10, 01:55
            > Wolę mojego " adoptowanego" synka z Afryki.

            Bo jest daleko i go nie widzisz.

            Nie odbieraj tego, jako krytykę. Doceniam to, że zechciałaś ubrać tą dziewczynę. Po prostu tak myślę, że z reguły łatwiej jest pomagać na odległość. Na odległość pomaganie innym jest miłe, buduje nas i cieszy. Natomiast rzeczywisty kontakt z osobą, której pomagamy, może nas rozczarować. Tym bardziej, że jako powiedzmy "normalni" ludzie mamy jakieś tam wyobrażenie ludzkiej wdzięczności, tym czasem wśród warstw, którym zazwyczaj sie pomaga, często tej wdzięczności nie ma, często nie ma nawet słowa dziękuję. To wcale jednak nie oznacza, ze nie warto pomagać - nie pomaga sie w końcu dla "dziękuję".

            Wystarczy pomyśleć, jak łatwo jest zrobić przelew na konto charytatywne, a jak trudno zaprosić bezdomnego do domu, aby się najadł i wykąpał. Tak samo z tą nastolatką. Łażenie z nią po galerii i znoszenie jej głupkowatego towarzystwa nie jest niczym fajnym (wierzę, że to był horror) - brawo dla Ciebie, że sie na to zdobyłaś, ale jednak jak widzisz, rozczarowało Cię to. Tak samo, jak mnie rozczarowała pomoc bezdomnym, którzy spodziewali się dziecka, o których pisałam kilka postów wyżej.

            Abstrahując, myślę jednak, że pomagając biednym lepiej to robić w sposób dla nich niekrępujący i nie wymagający za bardzo okazywania wdzięczności. Tak, jak napisała, któraś dziewczyna, talon do jakiegoś sklepu byłby lepszym rozwiązaniem niż chodzenie z tą dziewczyną po galerii - jeszcze tym bardziej w towarzystwie wychowawczyni. Korzystanie z pomocy krępuje ludzi - może stąd też te koleżanki, telefony i głupie zachowanie, aby nie dać po sobie poznać, że ta sytuacja jest dla niej krępująca.
            • ezmd99 Re: Nie warto pomagać... 23.12.10, 08:47
              Też uważam,że talon byłby najlepszy, ale nie w tym konkretnym przypadku. Rodzina patologiczna, oboje rodzice piją, pijani przychodzą do szkoły. Ze 100% prawdopodobieństwem, po prostu sprzedaliby ten talon i mieli kilka dni zabawy,a tego chciałam uniknąć. Chciałam pomóc nie dla siebie, jak tu niektórzy piszą, ale dla dziecka, żeby mogło wyjść na prostą. A najbardziej zabolało mnie nie brak " dziękuję", ale to,że rozgadała koleżankom i nie dotrzymała warunków umowy. Poza tym, w momencie, wktórym wpadłam na ten pomysł, uczennica była chętną, aktywna na lekcjach dziewczynką, z przeciętnymi ocenami, gdy pomysł był realizowany oceny juz miała w większości dopuszczające, a miała to yc pomoc raczej w celu zmotywowania, takie stypendium, miała dostawać taki zastrzyk gotówki, co 3 miesiące. Niestety pomysł nie wypalił, szkoda. A jeśli chodzi o to rozgadanie, to jest to dla mnie problem, bo teraz przyczepiło się do mnie kilka takich niezamożnych dziewczynek, na zasadzie, będę, dla niej miła, to może cos mi skapnie. Gdyby nie rozgadała, nie byłoby problemu. Towarzystwo jej nie było głupkowate, normalna dziewczynka zachowanie za to troszkę nie na miejscu. bardziej mio chodziło, o nie dotzrymanie warunków umowy i korzystanie z mojego czasu, którego nie miałam za wiele. Wdzięczności nie oczekiwałam, normalnie za prezenty się dziekuje. Każdy tak robi, broń Boże żadnego płaszczenia się, nienawidzę tego. Bardziej myślałam o zmotywowaniu do nauki, a odniosło to wręcz odwrotny skutek. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Raczej nikt mnie przekona,że warto pomagać.
    • skiela1 Re: Nie warto pomagać... 17.12.10, 23:09
      I tak to zostawilas?
      Na Twoim miejscu zadzwonilabym ze skarga do przelozonego tego mlodzieniaszka.
      Samo narzekanie na forum nic dobrego nie wnosi, a wrecz przeciwnie-zniecheca ludzi.
      • anula36 Reni 18.12.10, 16:00
        ja uwazam ,ze robisz bardzo duzo. tak jak dziewczyny pisza, ja tez byl zalozyla jakas lokate posagowa i wpalcala chocby te 20 zl miesiecznie.
        Moze kiedys bedziesz mogla mu zaplacic z tego za kurs prawa jazdy, jezykowy czy jakis zawodowy zeby mogl normalnie funkcjonowac.
    • magdalena.78 Re: Nie warto pomagać... 18.12.10, 15:47
      Na pseudowolnotariusza skarga.

      Co do pomagania zaś to moim zdaniem należy z góry założyć, że pomagamy dla siebie. Tak - dla siebie. Czujemy się wtedy lepszymi ludźmi, po prostu. Usłyszę "dziękuję" - to miłe, ale jeśli nie - trudno. Zrażę się porządnie - tylko raz, więcej nie pomogę.
      Co do prezentów - ich istota chyba polega na tym, by były wyjątkowe, wymarzone, a nie praktyczne.
      Nie do końca też mnie przekonuje, że skoro ktoś jest biedny, to powinien się cieszyć z byle czego, bo w ogóle dostał. Każdy człowiek ma swoją godność, lepiej czasem dać mniej, ale lepsze. Kiedyś jakaś pani żebrała na ulicy. Zimno jak diabli, ona stoi w tym mrozie. Nie wnikam czy to jej zarobek czy nie, skoro decyduję się dać i robię to dobrowolnie, to nie zastanawiam się dwa dni, czy zrobiłam dobrze, czy nie. I nie daję ochłapów typu 20 gr, skoro przed chwilą za kawę zapłaciłam 5,50 (to była tania kawa, z McDonalds'a).
      Oczywiście o takich rzeczach jak podarowanie "super" garnituru ślubnego dziadka czy swetra z malutką dziurką, którą można zszyć (parafrazując J. Ochojską) nie wspominam, bo to raczej nie pomoc.
      Nie są to uwagi konkretnie do kogoś, raczej takie moje ogólne przemyślenia nt. pomocy.

      A do autorki wątku - ja bym się wkurzyła. Jeśli dałaś naprawdę porządne rzeczy (w sensie nowe, użyteczne, przydatne) to masz prawo przedstawić swoje rozżalenie i poinformować Szlachetną Paczkę czy kto to był, że szkoda twoich nerwów i wolisz na Allegro wystawić czy pod koszem zostawić niż użerać się z wolnotariuszami czy niezadowolonymi obdarowanymi.
    • agniesia331 do poznanianki 77 18.12.10, 16:39
      podaj mi nr konta w fundacji i dane wszystkie tej fundacji (jak również dane syna) jeśli to org.pożytku publicznego to chetnie oddam 1 % podatku dla Synka Twojego (mam dziecko w podobnym wieku)
      napuisz na agniesia331@gazeta.pl
      • poznanianka77 Re: do poznanianki 77 18.12.10, 23:57
        Wysłałam. Z góry dziękuję.
        • ko_kartka Re: do poznanianki 77 22.12.10, 00:46
          Proszę, napisz i do mnie na maila gazetowego, chętnie oddamy procent dla Was.
    • szczota12 Re: Nie warto pomagać... 19.12.10, 09:20
      Ja uważam ,że warto pomagać. Sama otrzymuje od ludzi pomoc dla córki, która jest głuchoniewidoma ,ma mózgowe porażenie dziecięce, niedorozwój móżdżku,i wiele innych chorób. Bez takich ludzi jak Ty nie dałabym rady!!.Godzina rehabilitacji to koszt 70 zł ,a koszt wyjazdu na turnus specjalistyczny to prawie 5 tysięcy.Ja jestem szczęśliwa ,gdy ktoś na subkonto córki wpłaci 5 zł ,miałam wpłaty po 2 złote .Wierzcie mi nie liczy się ilość tylko świadomość ,że są ludzie gotowi pomóc!!!
      https://lilypie.com/pic/2010/01/31/0f04.jpghttps://lb1f.lilypie.com/fSM2p1.png
      • fenikss3 Re: Nie warto pomagać... 19.12.10, 22:51
        witam

        Czesto pomagalam ludziom z potzreby serca ,bralam udzial w roznych akcjach ale z roku na rok jest mi coraz trudniej
        jest mi przykro ze oni uwazaja ze im sie nalezy i juz !
        jeden przyklad
        pomagalam dziewczynie bo widzialam trudna sytaucja ona nie pracuje,maz tez ale jak zaproponowalam-moze mi troche pomozesz w pracy /zarobisz / to ona nie nie lpiej siedziec w domu a inni niech pomagaja
        mozna mnozyc przyklady ale nie o to chodzi
        zebyscie mnie dobrze zrozumialy nie chodzi mi o wdziecznosc tylko podejcie ludzi obdarowywanych do takich akcji


        • moleslaw Re: Nie warto pomagać... 20.12.10, 08:30
          Tu nie chodzi o to żeby obdarowana osoba mnie całowała po rękach ale zwykłe dziękuję dużo daje satysfakcji,tak satysfakcji że pomogłam i że na coś ta moja pomoc się przydała.A nie tak jak w opisanej przeze mnie sytuacji że kobieta nawet się nie pofatygowała mając samochód po ubrania ważące razem ponad 40 kilo,miałam jej to wozić dalej tramwajem na raty.Teraz przynajmniej wiem że zostaną tym obdarowane osoby które tego potrzebują smile
          Jeszcze jedno ja u tej pani byłam w moich jedynych jesiennych butach adidasach za 7,00zł , wspomniała pry mnie że ma tylko sandały to jej powiedziałam gdzie kupi tanie buty, na drugi dzień w postach na forum wyczytałam że nie ma butów a takie jakie widziała kosztują 200zł. Ciekawa jestem jakbyście się poczuły?
          • bestjagodka799 Re: Nie warto pomagać... 20.12.10, 08:58
            Zdenerwowała bym się bardzo...Jesteś dobrym człowiekiem,że pomagasz,a teraz Twoje ubrania pójdą do naprawdę potrzebujących jak piszesz...Trzymaj się ciepło...
            • moleslaw Re: Nie warto pomagać... 20.12.10, 13:42
              Najważniejsze że nadal wierzę że warto,tylko ile razy człowiek się sparzy mam nadzieję że już nigdy więcej.
    • noc_listopadowa1 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 12:27
      Moim zdaniem WARTO pomagać.

      A na rozpuszczonego wolontariusza złożyłabym skargę, w tej organizacji charytatywnej.
      Naprawdę żaląc się na forum tylko zniechęcasz ludzi do niesienia pomocy
      i nikomu to nie przyniesie pożytku.
      A jakbyś złożyła skargę, to byłby pożytek przynajmniej dla tej organizacji:
      zakładam, że im nie jest potrzebny wolontariusz, który odstrasza darczyńców.
      • noc_listopadowa1 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 12:44
        A co do darów jeszcze, to naprawdę uważam,
        że zamiast czasem nietrafionych zakupów lepszy byłby przelew na rzecz jakiegoś schroniska dla zwierząt, albo hospicjum.

        I naprawdę nie oczekujmy wdzięczności.
        Róbmy to aby pomóc innym, a nie żeby być pochwalonym.
        Jeśli czekamy na słowo "dziękuję" to tak naprawdę robimy to dla siebie,
        a nie dla innych.
        Ja lubię pomagać anonimowosmile
        Nie chciałabym, żeby ktoś musiał mi okazywać wdzięczność i wychwalać mnie pod niebiosa.
        • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 18:09
          > Nie chciałabym, żeby ktoś musiał mi okazywać wdzięczność i wychwalać mnie pod n
          > iebiosa.

          Ze skrajności w skrajnośćsmile A zwykłe "dziękuję, przyda nam sie" to jest coś tak strasznego, że przez gardło nie przechodzi jak się dostało prezenty o wartości kilkuset złotych? Zwłaszcza dla osób, które często żyją na granicy ubóstwa?
          I może ludzie chca pomagać troche dla siebie, chcą żeby ktoś docenił - czy to aż tak straszny grzech? Dlaczego obdarowywani mają mieć jakieś wymagania (cś im się nie podoba etc.), a obdarowujący nie?
          • mmala6 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 20:40
            a mnie na przykład rozłożył na łopatki Caritas.
            Kilka miesięcy temu mieliśmy telewizor do oddania. Kilkuletni, w pełni sprawny, LG, 'niestety' nie lcd, więc ciężki jak nie wiem co. Ja w końcówce ciąży, mąż w dłuższej delegacji. Pierwsze co dzwonię do Caritasu, że mam tv, w pełni sprawny, oddam. I się zaczęło....ilu calowy? pojęcie nie mam, nie znam się ale 'średni' nie 'do kuchni'wink potem jaki KOLOR (obudowywink)wink potem czy mogłabym go przywieźć SAMA. Mówię, że nie bo 1. jestem w ciąży, 2. jestem sama; 3. jest bardzo ciężki. I zaczęło się stękanie (dosłownie), kwękanie, że daleko mieszkam, że nikt po ten tv nie przyjedzie...no ale żebym im dała dwa tygodnie. Na co ja, że nie mogę tak długo czekać, bo nie mam gdzie trzymać tego tv i zaraz rodzę, muszę mieć miejsce i dam go komukolwiek, ale dobra, poczekam tydzień. Wyobraźcie sobie, że z całego Wrocławia żaden 'biedny' nie potrzebował tvwink byłam zdziwiona ale cóż. Zadzwoniłam więc do Emmaus, chłopaki na drugi dzień przyjechali, zabrali przy okazji sporo książek i ubrań oraz szafę, podziękowali, polecili się na przyszłość i już.
            Pani z Caritasu zadzwoniła po ok miesiącu, że znalazł się chętny na tvsmile nie wiem o co chodzi ale jeżeli oni tak pomagają, to....
            • nvv Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 23:24
              Było sprzedać TV na Allegro, z odb. osobistym
            • zenobia44 Re: Nie warto pomagać... 23.12.10, 11:31
              cholera, a ja nie mam TV, a z Wro jestemsmile))
              że też nie wiedziałamwink

              a tak na serio to koleżanka podobnie oddawała meblościankę do Caritasu, przyjeżdżali i nie podobała im się, wiadomo nie była dizajnerska, czy modna, ale był to praktyczny mebel w b.dobrym stanie i nie bardzo "gierkowskim" wyglądzie, sama bym ją wzięła, gdybym miała jakieś stałe lokum w tamtym czasie, ale w Caritasie był problem

              natomiast ostatnio od rodziny dostałam DVD - ucieszyłam się, bo nie mam, no ale owszem rodzina dała, ale zepsute, a najlepsze jest w tym, że wiedzieli, że jest zepsute (od roku im nie działało, osoby trzecie doniosły post factum), a mi oddali (nie mam) ze słowami że jeszcze będzie tv do tego, chyba jakiś problem z recyclingiem śmieci mieliwink
    • agpagp Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 21:23
      dobry uczynek jest jak ptak.
      kiedy dobry człowiek robi coś dobrego naradza się biały ptak który unosi się w górę i znika za horyzontem. czasem wraca do dobroczyńcy. Mówi się wtedy że dobro do Ciebie powraca. Ale jeżeli ptak nie wróci , dobrego człowieka to nie zmartwi.

      Nigdy nie oczekuję powrotu a więc dobrego słowa, dziękuję czy innej formy "wdzięczności" Pomagam bo chcę , pomagam bo mogę. Prawda jest taka że wielu ludziom słowo dziękuję przez gardło nie przejdzie bo nie są tego nauczeni ,nie mają obycia, często czują się zażenowani sytuacją w jakiej się znaleźli i chyba bardziej myślą o tym co ja sobie o nich myślę niż o tym jednym słowie.
      • ofelia1982 Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 21:39
        No cóż, może wzbiłaś się na wyższy poziom człowieczeństwa niż ja, bo ja jednak jakoś trochę liczę na minimalną wdzięczność..
        • mazel_tov Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 21:54
          ogólnie w tym wątku podpisuje się pod każdym twoim postem
          • ko_kartka Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 00:59
            Mazel, czasem mnie Twoje posty irytują, ale pod tym podpisuję się wszystkimi członkami smile

            Po co człowiek pomaga? Po to, żeby poczuć się lepiej. A co mu to poczucie zapewnia? Widoczna wdzięczność obdarowanych. Nie płaszczenie się, bo to stawia w głupiej sytuacji - ale wdzięczność. Za coś, o co sami poprosili. Proszą o ubrania i jedzenie - niech się nie irytują, że dostają wprawdzie niezniszczone, ale używane oraz nie pytają o pieniądze, kiedy oddaję im schabowego ze swojego talerza. Traktuj bliźniego swego, jak siebie samego, nieprawdaż? Czemu niektórzy chcą być świętsi od papieża? To mnie zawsze zdumiewa...
      • mazel_tov Re: Nie warto pomagać... 21.12.10, 21:53
        agpagp - odstaw Coelho smile
        • anula36 Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 01:10
          mnie to juz wkurza, to ciagle, pomagac ,pomagac, mam normalnie wrazenie ze kazdy kto zyw rusza do pobierania pomocy,żamiast sie troche ogarnac z wlasnym zyciem.

          Z drugiej strony - jest teraz taka akcja Caritas i NBP w zwiazku ze starymi pieniadzmi- mozna ( niby) oddawac w kazdej parafii, jak moj ojciec sie tam wybral, to sie dowiedzial ze oni nie maja jak przekazac tej kasy dalej i dali mu caly worek ktory juz uzbierali, bez zadnego pokwitowania, nic!!!! Zeby zawiozl do Caritas z tym co sam przyniosl. A moj ojciec, frajer chodzacy do kuli, wzial, a coreczka mega frajerka frajerka urwie sie juz dzis z pracy zeby je wrzucic do puszki w NBP.
          • roxanna1336 Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 07:18
            To bardzo smutne co piszecie o osobach otrzymujących pomoc . Ja jestem z tej drugiej strony i jest mi wstyd ,że ludzie tak sie zachowują . Jestem wdzięczna zawsze za każda pomoc nawet najdrobniejszą bo wiem ,że dostaję nie tylko rzecz ale i wiele dobrych mysli i życzeń od osoby pomagającej . Zawsze dziękuje smile Wiem,że teraz wielu osobom jest bardzo ciężko , wiem jak łatwo znaleźć się po stronie osób biednych . Ja jeszcze kilka lata temu miałam działalność gospodarczą , ba nawet zatrudniałam 2 osoby i oddawałam niesprzedane pieczywo do kuchni dla ubogich . Niestety przypadkiem na prostym chodniku złamałam nogę w kostce bo źle postawiłam stopę , od tego zaczeło się moje opadanie w dół . Nie moglam pracować , opiekować się sklepikami i pracownikami , nie miał mi kto pomóc . Musiałam zrezygnować z działalności . Oszczędności po jakimś czasie skonczyły się innej pracy znaleźć z 3 małych dzieci nie mogłam , potem okazało się ,że jestem chora na HCV . Leczeni i komplikacjie całkiem zniszczyły mi zdrowie , teraz dołączają się nowe problemy z kręgosłupem, stawami . Pomimo iż bardzo chciałabym pracować to widzę ,że będzie to trudne . Pomoc jest dla mnie ważna przede wszystkim dlatego ,że człowiek nie czuję się samotny ze swoimi problemami , czasami pomoc to tez życzliwe dobre słowo czy porada w problemiesmile. Najtrudniejsze dla mnie jest poproszenie o pomoc , przyznanie się ,że potrzebuję . Powstrzymuje mnie zawsze wstyd i obawa ,że ktoś zarzuci mi lenistwo czy niezaradność życiową , przełamuję się jednak bo robię to dla dzieci . O mnie można mówić i źle bo sama jestem zła na siebie ,że tak swoim życiem pokierowałam . Dlatego dziękuje ,że są takie osoby które potrafią i chcą pomagać smile
        • agpagp Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 08:30
          to nie On smile to da Vinci w połączeniu z Bolkiem Prusem smile
          Nie zapominajcie że pomoc to nie tylko forma rzeczowa - czasem wystarczy tylko podpowiedzieć gdzie iść , o co zapytać , podpowiedzieć rozwiązanie.
          Ja przyjęłam tę formę i tego się trzymam - nie oczekuję podziękowań .
          • re_ni73 Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 08:50
            A także dobre slowo,uśmiechsmile ludzie biedni to bardzo doceniają. Do dzisiaj pamiętam podziękowanie pewnej kobiety,pytam jej za co mi dziękuje przecież nic nie zrobilam. Powiedziala,że pomoglam jej wiecej samym uśmiechem,bardzo się wtedy zdziwilam.
            • miedzymorze Re: Nie warto pomagać... 22.12.10, 19:06
              A ja przewrotnie zgodzę się z tytułem wątku:
              Nie warto pomagać na łapu-capu, pod wpływem przedświątecznych emocji, w akcjach zakrojonych na szeroooką skalę, co siłą rzeczy odbija się trochę na 'jakości'. Nie warto, bo w przypadkach podobnych do opisanych, rozczarowanie jest duże i powoduje zniechęcenie do idei pomocy jako takiej.

              Natomiast (jak ktoś chyba już wcześniej napisał) zdecydowanie warto trochę poznać tę 'drugą stronę', właśnie po to, żeby doprecyzować, czy to co chcemy/możemy dać, jest tym co oni chcieliby otrzymać. I dlatego też dla większości darczyńców ważna jest informacja zwrotna - chociażby w postaci symbolicznego 'dziękuję'. Bo taka odpowiedź jest szansą na nawiązanie kontaktu.

              pozdr,
              mi


              Co do posta powyżej -
    • akacjax warto pomagać... 22.12.10, 18:19
      Nietzsche napisał: „Ten, kto darował coś wielkiego, nie znajdzie wdzięczności, bowiem obdarowany już przez to samo, że dar przyjął, za wielkie brzemię wziął na siebie”.

      Trzeba uważać, by nie dać za wiele, w myśl powyższego.
      Znam przypadek osoby, która po wielkim nieszczęściu została bardzo obdarowana. Podświadomie robiła wszystko by oddalić się od darczyńcy, który nie ustawał w darach, teoretycznie nic w zamian nie oczekując.

      Pomagam, warto pomagać, ale na tyle, by nie pozbawić obdarowywanego świadomości, że mało co zależy od niego samego.
      Gdy daję, nie czekam na dziękuję, nie jest mi ono potrzebne.
      Za to wiem, że gdy pojawia się u mnie taka myśl, że ktoś powinien być mi wdzięczny-to dzwonek....że coś muszę przemyśleć.
      • baszeba Re: warto pomagać... 23.12.10, 09:09
        akacjax zgadzam się z Tobą

        cała sztuka w obdarowywaniu jest w tym, aby dać dar na tyle mały i na tyle duży, aby pomóc obdarowywanemu, ale nie zabić jego godności…

        no i na aby ten dar był tyle mały i na tyle duży, aby wiedzieć, że nie daje się go na daremno, ale w przypadku gdy obdarowany nie okaże takiej wdzięczności, jakiej oczekujemy, chociażby to nawet miało być zwykłe „dziękuję”, nie odczuć tego za zbytnio…

        zbyt łatwo w obecnych czasach wyciągają rękę po dary osoby oczekując, że ktoś będzie ich utrzymywał i to na poziomie ustalonym przez nie same…

        osoby na prawdę potrzebujące są wdzięczne za każdą pomoc, bez roszczeń i pretensji…

        zbyt często osoby darujące w przekazywaniu daru widzą swoje ambicje, chcą czuć się lepiej i nie darują dlatego, aby ktoś to otrzymał, ale dlatego, aby podarować… często więc źle czują się gdy obdarowany tego nie docenia…

        przemyślmy co chcemy dawać i po co chcemy dawać… ale najważniejsze przemyślmy komu chcemy dawać… ponieważ czasem darem możemy wyrządzić krzywdę obdarowywanemu, a i samemu będziemy się z takim obdarowywaniem męczyć…

        osoba która otrzymuje zbyt wielki dar, albo otrzymuje go w niewłaściwej formie nigdy nie będzie wdzięczna… bo będzie się źle czuła, z tym, że jest komuś „dłużna” wiele więcej niż potrafi unieść, bo będzie się czuła obdarta z godności… i z tego zazwyczaj wynikają wszystkie szczeniackie zachowania…

        natomiast osoba, która nie potrzebuje tylko wymaga daru, zawsze będzie nim gardziła, bo przecież trafiła na „idiotę” który ją utrzymuje…

        jak najbardzej darujmy
        darujmy tym, którzy proszą… ale oprócz darowania z serca, darujmy też z głową…
        • animka25 Re: warto pomagać... 27.12.10, 00:13
          To przykre, że tyle osób zraziło się do idei pomagania potrzebującym.
          Ja osobiście biorę udział w forumowej akcji GWIAZDKA, poza tym często odwiedzam stronę www.siepomaga.pl.
          Przekazujesz tam pieniądze na konkretny cel, poza tym widać jasno ile już zostało zebrane i jakie są jeszcze potrzeby.
          • re_ni73 Re: warto pomagać... 27.12.10, 10:36
            Nie wiem czy oglądaliście program Uwaga w wigilijny wieczór,czysty przypadek że oglądalam bo zazwyczaj tego nie ogladam.Był program o świątecznej paczce.Rozwiązał się problem prezentów większego kalibru.Rodzina prosila głównie o jedzenie i środki czystości oraz coś dla dzieci.To wolontariusze pytają o jakieś ekstra prezenty jakie chciała by rodzina.Tamta rodzina akurat nie chciała gdyż przestała wierzyć w takie rzeczy,ale inna rodzina lub wolontariusz może popuścili wodze fantazji. Moze stąd się biorą laptopy,ipody itp marzenia.
        • asia_i_p Re: warto pomagać... 27.12.10, 10:59
          Dziewczyny, to teoretycznie bardzo ładnie brzmi, ale dziewczyna wzięła udział w akcji, gdzie zaspokaja się potrzeby rodziny według listy dostarczonej przez tę rodzinę. To też zrobiła, a ochrzan zebrała za stan rzeczy z listy - ochrzan zaskakujący, bo usłyszała, że nowe rzeczy były używane i brudne.

          Jak dla mnie tu nie ma co się wdawać w głębokie dywagacje. Wolontariusz pod żadnym brzemieniem darów się nie ugina i to jego zadaniem jest powiedzieć to elementarne dziękuję.
          Rodziny udzielające pomocy innym budzą agresję, to prawda; w wielu, którzy sami nie pomagają albo potrzebują pomocy drąży jakaś taka myśl - ile on musi mieć, jeśli może bez problemu (patrzącym zawsze się wydaje, że bez problemu) tyle dać. I obawiam się, że bardzo często ta niechęć nie rodzi się ze zranionego poczucia godności własnej tylko z zazdrości. Uczucia ludzkiego i zrozumiałego, ale nie ma go co racjonalizować i przerzucać odpowiedzialności na darczyńcę, że miał nie taką minę albo nie takie intencje albo powinien był dać trzy puszki a nie sześć, albo sześć a nie trzy.

          Jeśli ktoś mi otwiera drzwi czy ustępuje miejsca w autobusie, to mówię dziękuję i nie zastanawiam się, czy zrobił to, bo chciał pomóc czy np. popisać się przed dziewczyną, która z nim jedzie. Gdybym tego nie powiedziała, jednogłośnie okrzyknięto by mnie nieokrzesaną. Ale jeśli ktoś mi pomoże finansowo, naprawdę się wysili, wtedy mój brak obycia wzbudzi więcej zrozumienia niż jego przykrość wywołana moim brakiem obycia. Jak dla mnie to jest stawianie świata na głowie. A sprzyjanie takiej postawie przez wolontariuszy plus okazywanie dla niej głębokiego zrozumienia przez resztę społeczeństwa to jest w pewnym sensie robienie niepełnosprawnych umysłowo albo niedorosłych z ludzi, którzy są tylko niezaradni życiowo albo pechowi. Obniżanie zbyt nisko poprzeczki, nieoczekiwanie tego "dziękuję" (oczekiwanie, nie domaganie się, i dziękuję, a nie hołdów dziękczynnych) to dopiero jest uwłaczające, dopiero jest wynoszeniem się. Mam siłę, wstaję z miejsca i ustępuję go temu, kto ma siły mniej. Mam czas, zajmę się dzieckiem koleżanki. Mam pieniądze, pomogę potrzebującemu. I usłyszę to dziękuję, bo to się w dobrym towarzystwie słyszy, kiedy się komuś zrobi przysługę. Robienie z dwóch pierwszych przysług zwykłych przysług, a z trzeciej białego ptaka, którego wypuszczam w przestworza, zrzuca tych potrzebujących z listy moich znajomych czy życzliwych nieznajomych na jakąś kompletnie inną listę ludzi, których obowiązują inne prawa. Dzieli przysługi na przysługi towarzyskie i dobroczynność. Po co?
Pełna wersja