przeinaczona definicja biedy

16.12.10, 20:40
Nie wiem skąd to się wzięło, ale mniemam, ze na skutek propagandy, albo z poczucia niższości pomagających osób. Wielokrotnie obserwuje coś takiego, ze ludzie którzy maja pomoc dowartościowują sie pomagając. I tak robiac porządki w szafie, oddają niby to juz niemodne, ale zupełnie nowe ubrania, albo rzeczy po zmarlych, ktore im kupiono przed msiercia, albo nienadpoczęte puszki mleka.
Oddaja to co jest im juz niepotrzebne, bylo stosunkowo drogie, ludziom ktorzy maja taki sam status jak oni, albo ludziom "obrotniejszym", ktorzy te rzeczy biora by je np. sprzedac.
Przyklad pierwszy z brzegu: przyjezdza w odwiedziny ciocia z Londynu, przywodzi-uzywane rzeczy po swoich dzieciach, rzeczy ktore zabrala swoim sasiadom i wiezie to do kraju, ktory jest niby biedniejszy od jej. Niby. Bo niestety nie jest. Albo jest, ale nie w takim stopniu w jakim ona sadzi. A potem ma problem z tym, zel udzie sie krzywia dostajac polatane rekawiczki..
Tak samo postępują darczyńcy.
Kto chcialby dostac stary sweter, czy nienoszony od 30 lat surdut, skoro w ciucholandzie moze tony tego kupic.

Po co komu pieluchy czy nieruszone chusteczki, skoro on to ma, ale nie ma np. wypasionej komroki czy cyrkoni w uszach.

Ludzie w naszym kraju nie umieraja na ulicy. A pod te cale kacje podpinaja sie osoby, ktory cos na tym ugrają, ale niekoniecznie sa to dla nich nieodzowne podarunki. Oni nie chca poscieli czy bandazy-no chyba ze mieli powodz. Oni oczkeuja czegos superowskiego: ipoda, mp10, przenosnego komutera. Na co im niezużyte materace, albo koce na zime????

Ponadto oddający im te rzeczy ludzie, częstokroć oczyszczają sobie szafy, albo widzą ze jakis lek bedzie przeterminowany i wysyłają, licząc na mega wdzięczność.

Z calym szacunkiem, ale ja nie spotkałam ludzi, ktorzy sa głodni-chyba ze zapomnieli kanapek z domu. Nie spotkałam przemarzniętych-chyba, ze robili dlugo zakupy na dworze.
Spotkałam za to ludzi, którzy chcą się poczuć luksusowo i np. oczekują plazmy, mimo ze maja debet na koncie i niezapłacony rachunek za czynsz...

Obecnie zresztą wiele moich kolzezane skrazy sie, ze nie moga gdzies tam zadzownic, bo drogo, ale na co innego wydaja bardzo duzo.
Uwazam ze definicja dzisiejszej biedy zmienia sie i polega bardziej na tym, ze nie potrafimy zatrzymać pieniędzy, albo ich proporcjonalnie do potrzeb wydawac, niz ich nie mamy.
    • toja737 Re: przeinaczona definicja biedy 16.12.10, 23:05
      sakramentalne_nie napisała:

      > Uwazam ze definicja dzisiejszej biedy zmienia sie i polega bardziej na tym, ze
      > nie potrafimy zatrzymać pieniędzy, albo ich proporcjonalnie do potrzeb wydawac,
      > niz ich nie mamy.

      Zgadzam się!!! Chociaż wydaje mi się, że to bardziej dotyczy świata zachodniego. Na wschodzie albo w Afryce ludzie są biedni w tradycyjnym tego słowa znaczeniu.
    • akacjax Re: przeinaczona definicja biedy 16.12.10, 23:30
      > Z calym szacunkiem, ale ja nie spotkałam ludzi, ktorzy sa głodni-chyba ze zapom
      > nieli kanapek z domu. Nie spotkałam przemarzniętych-chyba, ze robili dlugo zaku
      > py na dworze.

      A jednak są ludzie, choć ich nie spotykasz, którzy nie wzięli kanapek, bo nie mieli z czego ich zrobić.
      Są i tacy, którym zimno jest właśnie w domu.

      Ale to wcale nie znaczy, że należy im pomagać obdarowując starymi, zużytymi rzeczami.
      Podobne sytuacje były po powodzi-ludzie nie mieli nic-a co niektórzy im przynosili-stare koce, stare rzeczy...a oni potrzebowali podniesienia na duchu-dostając nowe rzeczy.
      • ofelia1982 Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 14:39
        Na nowe rzeczy trzeba samemu zapracować. Jeżeli ktoś znalazł się w takiej a nie innej sytuacji - powinien docenić to, że ludziom chciało się pochylić nad jego losem i wspomóc tak jak mogą - oddając rzeczy, których nie używają.
        Są granice oczywiście i niektóre rzeczy powinny wylądować tylko na śmietniku - ale chyba nie o takich sytuacjach tu rozmawiamy.
        Ja jestem dość mocno wyczulona na roszczeniowość i uważam, że jeżeli ktoś odrzuca pomoc w postaci rzeczy podstawowej potrzeby w dobrym stanie, marząc o Ipodzie - to sorry, ale niech ruszy tyłek i pójdzie do pracy.
        W tamtym roku sama widziałam na szlachetnej paczce: "Bezrobotny kawaler 32 lata, w depresji, żyjący ze schorowaną matką emerytką - chętnie przyjmie aparat fotograficzny typu lustrzanka, o którym marzy"..Ręce mi opadły. Ja też marzyłam o lustrzance - dlatego na nią ZBIERAŁAM przez kilka m-cy kiedys, oczywiście pracując...
    • naomi19 Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 00:14
      A moim zdaniem osoba biedna ucieszy się z nienapoczętego mleka czy nowej pościeli. Uważam, że naturalnym jest dzielenie się rzeczami już niepotrzebnymi. Nie kupiłam ipoda biednym. Skoro nie mają na czynsz jak piszesz, bardziej przyda im się nowa pościel czy mleko dla dziecka właśnie. Luksus to raczej powinien być zarezerwowany dla bogatych, prawda? Takiego ipoda bardziej opłacałoby się osobie biednej sprzedać i mieć na czynsz.
      • naturella Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 04:27
        to, ze nie spotykasz przemarznietych i glodnych to nie znaczy, ze ich nie ma. z calym szacunkiem, ale ja widze wielkie przeinaczenie w Twoim poscie wlasnie. sprowadzasz wszystkich potrzebujacych do roszczeniowych nierobow z wielkimi oczekiwaniami, a darczyncow do zakompleksionych finansowo nieudacznikow. Fajna masz wizje swiata, szkoda, ze nieprawdziwa.
        • moleslaw Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 06:10
          Niestety głodni ludzie istnieją, zmarznięci też.

          Przechodząc do pomagania, ja zauważyłam że zazwyczaj (nie zawsze) pomagają ci którzy sami niewiele mają.Trudno by kupowali w tym celu wypasione ciuchy których sami nie noszą bo ich nie stać.Zazwyczaj kupuję ubrania w ciucholandach bądz na promocjach, dla dzieci też czasem coś dostanę,kiedy przestają daną rzecz nosić ja czy też moje dziecko z jakiś ubrań wyrosło staram się przekazać je dalej. Znalazłam na pewnym forum osobę która bardzo ale to bardzo zle przedstawia swoją sutuację finansową a że miałam sporo ubrań po synku postanowiłam je jej oddać.Z powodu braku kasy na bilety sama zawiozłam jedną torbę tych ubrań jednocześnie uprzedzając że mam jeszcze dwa kartony.Przęłknęłam stan wyposażenia mieszkania tłumacząc sobie że być może powodziło im się kiedyś dużo lepiej niż mi i stąd różnica w standardzie.Podałam swój adres i czekałam,w międzyczasie okazało się iż osoba posiada samochód na widok którego ceny prawie zemdlałam no ale skoro powiedziałam... No Po kilku moich postach by odebrała ubrania (cały czas zapewniała że chce i potrzebuje) i zwróceniu przeze mnie uwagi że dla niej jest to 10 min. samochodem (ja telepałam się komunikacją bo tegoż nie posiadam) i kilku misiącach czekania znalazłam przez znajomych rodzinę a właściwie już rodziny do których wysyłam już kolejną paczkę. Zaznaczam że te ubrania są to rzeczy w dobrym stanie które jeszcze niedawno były przez nas używane. Wspomniana Pani na forum nadal narzeka .... nie powiem że spłynęło to po mnie jak woda po kaczce.

          W okresie przedświątecznym w sklepach często stoją ludzie z ulotkami że zbierają dla takiej to a takiej instytucji jedzenie dla biednych. Wchodzę do sklepu w dżinsach zbiedronki i kurtce sportowej jw. Pani po prostu mi ulotki nawet nie podała wręcz ominęła mnie co było widać,kupiłam kilka rzeczy włożywłam do koszyka do którego to jedzenie zbiera i poszłam.Na drugi dzień wchodzę do tego samego sklepu tyle że w kożuchu ( z przeceny ale dla mnie cena i tak spora) torebka itd. ta sam Pani prawie podbiegła z ulotką,nie ukrywam że tym razem nie dolożyłam nic, co nie przeszkadzało mi znów coś dołożyć dnia kolejnego gdy zmieniła się osoba zbierająca.

          Denerwuje mnie że jeśli jest zbiórka rzeczy to mają być nowe,ja tam daję te które mam (sama również przyjmuję używane od znajomych i dalej takie posyłam),książki do biblioteki nowe a ja pytam skora ja mogę ubrać się w sh i kupować książki na allegro czy nawet na rynku z drugiej ręki to dlaczego osoba która niby potrzebuje ma dostać ode mnie nowe na których kupno na własny użytek mnie nie stać nawet jeżeli już to sporadycznie (no może książki to moja pięta ale i tak kupuję i nowe i używwki)?
      • anusiiia1313 Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 06:57
        Dokładnie, ja również uważam, że jeśli ktoś doświadczył prawdziwej biedy ucieszy się ze wszystkiego, a ten kto wybrzydza jeszcze nie ma tak źle...
    • inez28 Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 08:16

      > Ludzie w naszym kraju nie umieraja na ulicy. A pod te cale kacje podpinaja sie
      > osoby, ktory cos na tym ugrają, ale niekoniecznie sa to dla nich nieodzowne pod
      > arunki. Oni nie chca poscieli czy bandazy-no chyba ze mieli powodz. Oni oczkeuj
      > a czegos superowskiego: ipoda, mp10, przenosnego komutera. Na co im niezużyte m
      > aterace, albo koce na zime????
      > Z calym szacunkiem, ale ja nie spotkałam ludzi, ktorzy sa głodni-chyba ze zapom
      > nieli kanapek z domu. Nie spotkałam przemarzniętych-chyba, ze robili dlugo zaku
      > py na dworze.

      No comments.

      Żeby darczyńca i obdarowany byli zadowoleni - potrzeba jednego: informacji (PRAWDZIWEJ) czego dana osoba potrzebuje i daru składającego się WŁAŚNIE z tego i nie ma tu znaczenia czy rzeczy są nowe, prawie nie używane czy u schyłku używalności. Przykłady z mojego bliskiego otoczenia (od razu zaznaczam że w tych wypadkach, że rzecz została z wielką radością przyjęta i jest używana) np:
      osoba A oddała po śmierci teściowej (typu chomik), pościel, koce ręczniki do noclegowni, serwisy (talerze, kubki, sztućce etc.) do przykościelnej stołówki; dużą, poprawka ogromną reklamówkę nieprzeterminowanych leków na zapas, bandaży, maści lekarce z przychodni która sukcesywnie przekazywała je obłożnie chorym.
      osoby B,C,D,E regularnie przekazują zgodnie z potrzebami swojej krewnej która ma ciężką sytuację z powodu choroby męża, działające sprzęty rtv, pc, agd, które oni wymieniają na nowsze (gdyby nie to pewnie nadal prałaby we frani) wszystko przebiło przedpotopowe radio samochodowe (do dziś działa) które o mało nie wylądowało w koszu bo nikt nie miał odwagi jej nawet tego zaproponować, a ona się ogromnie ucieszyła.
      osoby F,G... itd. regularnie pomagają wspólnej koleżance z pracy, wdowie utrzymującej trójkę dzieci i leciwą matkę - głównie: ubranka dziecięce, zabawki i inne rzeczy które pojawią się w rozmowie (np. "przecieka mi czajnik" - "odkąd gotuję wodę na gazie mój stoi nie używany - chcesz"). etc. etc.
      Celowo użyłam przykładów rzeczy starych, używanych, "nieatrakcyjnych" - one też mogą kogoś ucieszyć.
      A jak ktoś chce ipoda, plazmę, bmw to zamiast pisać że jest biedny, głodny i zmarznięty i ucieszy się z koca, ciepłych ubrań i czegokolwiek do jedzenia niech pisze że chce ipoda, plazmę, bmw i nie zawraca głowy ludziom którzy się przejmują i naprawdę chcą pomóc.
    • agpagp Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 10:07
      jeżeli nigdy nie widziałaś kogoś głodnego, zmarzniętego , wstydzącego się poprosić... może nie rozglądasz się zbyt dokładnie.
      nie interesują mnie pobudki ludzi którzy pomagają - czy robią to z potrzeby serca, dla poklasku czy im się nudzi nie ma dla mnie znaczenia - znaczenie ma to co czuje osoba obdarowana.
      mówi się że co dajesz to zbierasz. że jak dajesz dobro to ono do Ciebie wróci. A ja dopowiem że jak nie wróci to dobry człowiek nigdy nie będzie rozczarowany z tego powodu.
      Jest nas trochę na tym świecie i każdy ma inny pogląd na to jak żyć. Są tacy co mają postawę roszczeniową i tacy który mówią tylko daj i daj bo mnie się opłaca pracować skoro wszystko mogę dostać.zk
      przykłady można mnożyć ilu osobom potrzebującym pomogłam , ilu skorzystało , ilu odrzuciło, ilu podziękowało a ilu obrzuciło mnie błotem. Ale nawet jeżeli na 10 osób znajdzie się ta jedna faktycznie biedna i skorzysta ( nie tylko paczki z żywnością czy ubraniami ale też porady) to myślę że warto.

      Bieda ma różne oblicza. Ta najbardziej skrajna ma twarz wstydu. Dlatego tak często jej nie dostrzegamy.
    • rudyocicat Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 10:26
      I tak robiac porządki w szafie
      > , oddają niby to juz niemodne, ale zupełnie nowe ubrania, albo rzeczy po zmarly
      > ch, ktore im kupiono przed msiercia, albo nienadpoczęte puszki mleka.

      tzn, że lepiej te puszki wywalić niż komuś podarować? niektórzy oddają takie nieotworzone puszki nie z potrzeby miłosierdzia, ale normalnego odruchu, że szkoda im wywalać coś na co ciężko zapracowali, wolą kogoś odciążyć finansowo, bo takie puszki np z mlekiem dla dzieci są bardzo drogie...

      > Z calym szacunkiem, ale ja nie spotkałam ludzi, ktorzy sa głodni-chyba ze zapom
      > nieli kanapek z domu. Nie spotkałam przemarzniętych-chyba, ze robili dlugo zaku
      > py na dworze.
      > Spotkałam za to ludzi, którzy chcą się poczuć luksusowo i np. oczekują p
      > lazmy, mimo ze maja debet na koncie i niezapłacony rachunek za czynsz...

      wystarczy spojrzeć trochę dalej, poza swój egoizm to zobaczysz głodne dzieci w szkole, które nie są głodne bo zapomniały kanapek, ale mamy nie stać na zrobienie tych kanapek... no chyba, że dzieci to nie ludzie...

      > Obecnie zresztą wiele moich kolzezane skrazy sie, ze nie moga gdzies tam zadzow
      > nic, bo drogo, ale na co innego wydaja bardzo duzo.

      może w tym problem, że obracasz się w takim towarzystwie i masz takie wyobrażenie na temat biedy....

      > Ponadto oddający im te rzeczy ludzie, częstokroć oczyszczają sobie szafy, albo
      > widzą ze jakis lek bedzie przeterminowany i wysyłają, licząc na mega wdzięcznoś
      > ć.

      no tak... nie pomaga się aby pomóc komuś ale, żeby sprzątnąć szafę... a Matka Teresa chciała się dostać do nieba i lubiła media więc pomagała....
    • alin9 Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 10:56
      Ty chyba nie wiesz ile dla kogoś mogą znaczyć takie gesty.Jak ktoś nie ma to nie zastanawia się dlaczego to oddają.Dla Twojego tekstu mówię sakramentalne nie!
      • linn_linn Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 11:13
        Wyglada to troche na rozczarowanie darami. Jesli mnie to nie jest potrzebne / z jakiegokolwiek pwoodu /, wystarczy slowo "dziekuje", bez filozofowania.
    • falllen_angel Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 16:00
      sakramentalne_nie napisała:

      > Ludzie w naszym kraju nie umieraja na ulicy.

      Tak mówisz?! Może pora trochę poszerzyć horyzonty:

      www.deon.pl/wiadomosci/polska/art,5960,w-ciagu-ostatniej-doby-5-osob-zmarlo-z-zimna.html
      W.
    • kolor_purpury Re: przeinaczona definicja biedy 17.12.10, 16:03
      z całym szacunkiem, ale puknij się w głowę. nie masz pojęcia o biedzie w Polsce
Pełna wersja