sprzątaczka i ciec biedota i szmelc

27.12.10, 19:48
Od 3lat pracuje w firmie sprzątającej, porządki robię w biurze w którym pracuje sporo młodych ludzi. Mam małe dziecko którym poza mną i mężem nie ma kto się zając. Zamiast siedziec w dom postanowiłam wesprzec męża i podratowac domowy budżet. To z czym się spotykam bardzo mnie dziwi i jednocześnie sprawia mi przykrośc. Ludzie traktują mnie tam z góry, mając za nic. Patrzą pogardliwie wydają polecenia, widzę jak te młode dziewczyny mnie obgadują i śmieją się za plecami. Jestem młodą dziewczyną po studiach, mam lepsze wykształcenie niż niektóre pracujące tam osoby. Nie mogę podjąc pracy o wyższym szczeblu ze względu na małe dziecko które nie zaadaptowało się w przedszkolusad Czasami było mi tak przykro że chciałam zrezygnowac z tej pracy, ale nauczyłam się ignorowac prostaków którzy uwłaczają mojej godności. Powiedzcie mi czy sprzątaczka to nie człowiek i należy podkreślic jej miejsce w hierarchi zawodów? Jakoś ciężko mi się z tym pogodzic że ludzie zarabiający troszkę ponad 700zł to sam szmelc, nigdy nie przyszło mi by to do głowy by im sprawiac przykrośc. Spotkaliście się z czymś podobnym. Pozdrawiam
    • nelamela Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 19:57
      Dobra rada dla Ciebie-po prostu olej ich.Rob swoje i sie nie przejmuj.Wiem jak to jest,kilka lat temu mialam podobna sytuacje za granica:ja po wyzszych,bardzo dobrych studiach w Polsce dorabialam jako sprzataczka w firmie.I wiem ze czasami bolaly te drwiace usmiechy i spojrzenia.Ale co tam.Ja robilam to tylko po to zeby zaoszczedzic jak najwiecej kasy na powrot do Polski.I udalo mi sie.A obecnie tamte chwile wspominam i sie z nich po prostu smieje.Wiec glowa do gory.Zadna praca nie hanbi.Pozdrawiam.
      • konwalia-82 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 09:30
        są różne chwile i momenty w życiu i ja nie rozumiem takiego podejścia, dla mnie to buraki, których należy olać
    • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 20:20
      mamaurwisa napisała:
      > Jestem młodą dziewczyną po studiach, mam lepsze wykształcenie niż niektóre
      > pracujące tam osoby. Nie mogę podjąc pracy o wyższym szczeblu ze względu
      > na małe dziecko które nie zaadaptowało się w przedszkolusad
      Nie wierzę Ci.
      Tzn nie wierzę, że inteligentna i wykształcona kobieta nie jest w stanie znaleźć innej pracy poza sprzątaniem, zwłaszcza jeśli nie podoba jej się atmosfera w pracy. Pisząc o innej pracy, mam na myśli pracę lepiej płatną i mniej męczącą.
      • mamaurwisa Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 20:26
        praca ta odpowiada mi ze względu na okalizacje, nie trace czasu na dojazdy. Nigdzie nie zarobie więcej pracując 2h dziennie. Firma mieści się na przeciwko mojego bloku.
        • monikamar3-3 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 20:56
          A ja Ci powiem tak: podziwiam Cie i szanuje za to ze majac wyższe wykształcenie, postanowiłaś pojsc do takiej a nie innej pracy, dorobić, zeby podratowac domowy budzet, i robiac to w ten sposób aby dziecko duzo nie ucierpialo. Pomyslalaś o dziecku i o tym zeby zaspokoic potrzeby swojej rodziny, a nie egoistycznie o sobie tylko. Pełen szacun, trzymaj sie. A tych którzy smieją sie z Ciebie olej totalnie, widać ze głupcy skoro kogoś cieżko pracującego nie potrafia uszanowac!! Pozdrawiam serdecznie i powodzenia
          • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 21:07
            monikamar3-3 napisała:
            > podziwiam Cie i szanuje za to ze majac wyższe wykształcenie, postanowiłaś
            > pójsc do takiej a nie innej pracy,
            Dlaczego ?
            dlaczego uważasz, że lepiej żeby mamaurwisa sprzątała zamiast dorabiać np. tłumaczeniami ?
            • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 00:40
              > Dlaczego ?
              > dlaczego uważasz, że lepiej żeby mamaurwisa sprzątała zamiast dorabiać np. tłum
              > aczeniami ?

              bo biura tłumaczeń pytają o dyplom z filologii? bo znajomość języka na poziomie nawet B2/C1 to za mało by zająć się tłumaczeniami?
              bo nie zna nikogo w branży i nie może znaleźć zleceń? albo zna, ale "udają, ze nie słyszą"? (prosiłam kiedyś znajomych z wydawnictwa, które wydaje z 5 czasopism o poszukanie pracy dorywczej dla przymierającej głodem polonistki, ale "nigdy nie było"? była, była, ale dla córeczki pana reżysera, i lepiej jej było to załatwić, bo ona mogła przez tatę załatwić coś innego)
              nie wiem jakie wykształcenie i jakie miasto, ale moim zdaniem jest to realnesmile, szczególnie przy małym dziecku
              • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 01:19
                zenobia44 napisała:
                > > Dlaczego ?
                > > dlaczego uważasz, że lepiej żeby mamaurwisa sprzątała zamiast dorabiać
                > > np . tłumaczeniami ?
                >
                > bo biura tłumaczeń pytają o dyplom z filologii?
                Nie wiem, o co Ci chodzi. To oczywiste, że pracy trzeba szukać zgodnie ze swoimi kwalifikacjami. Ale Ty napisałaś, że podziwiasz autorkę wątku "za to ze majac wyższe wykształcenie, postanowiłaś pojsc do takiej a nie innej pracy". I ja właśnie nie wiem, dlaczego Twoim zdaniem lepiej, żeby sprzątała niż pracowała umysłowo.
                • astrum-on-line Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 01:55
                  Może nie ma wystarczającej ilości pracy umysłowej, więc lepiej, żeby pracowała niż przymierała głodem.
                • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 10:59
                  to nie ja pisałam o tym, że podziwiamsmile i że lepiej, że praca fizyczna..
                  pewnie, że byłoby lepiej gdyby każdy z nas miał pracę zgodna z jego wolą, umiejętnościami, talentem, wykształceniem, byłoby idealnie...
                  ale ja jeszcze takiej nie miałam, a pracuję kilkanaście latuncertain

                  ja tylko odpowiedziałam na pytanie, dlaczego ktoś sprząta zamiast pracować umysłowo, naprawdę nie wiem w jakim mieście mieszkasz i jakie masz wykształcenie, ale np. we Wrocławiu jest bardzo źle z pracą "umysłową", a jeszcze trudniej jak się nie ma pleców, urząd, biuro nie zatrudnia chętnie ludzi z ulicy z wykształceniem humanistycznym, jak ma się np. takich z wykształceniem ekonomicznym, prawniczym, administracyjnym do wzięcia, a do tego "poleconych"
                  • mrowkojad2 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 16.01.11, 12:41
                    Wybacz Zenobia, ale tak się składa, że pracuję w wydawnictwie i co jakiś czas ktoś mnie prosi o takie załatwienie pracy. Większości tych osób wydaje się, że jak skończyli polonistykę albo inną filologię, to świetnie się sprawdzą w redakcji lub korekcie, a to bzdura na resorach. Raz załatwiłam zlecenie doświadczonej podobno korektorce i więcej tego nie zrobię, bo wymagania miała, że ho, ho, ale nie szło to w parze z umiejętnościami.
                • gogologog Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 31.12.10, 00:59
                  nie znasz życia
                • alba.alba Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 01.01.11, 15:46
                  Przecież jej chodzi głównie o godziny pracy. Skoro są nawet problemy, by znaleźć pracę na pół etatu (kiedyś szukałam jako studentka - chcieli albo na cały etat albo w ogóle), to tym bardziej na 2 godziny dziennie. Oczywiście mam na myśli uczciwe pół etatu - a nie fikcję, że oficjalnie zatrudnia się pracownika na pół etatu, a wymaga pracy na cały etat.

                  Niestety w swoich mądrościach zapomniałaś chyba, że każda ambitniejsza praca, nawet przy elastycznym czasie pracy, wymaga większego nakładu niż 2 godziny dziennie.
                  • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 01.01.11, 21:18
                    alba.alba napisała:
                    > Niestety w swoich mądrościach zapomniałaś chyba, że każda ambitniejsza praca,
                    > nawet przy elastycznym czasie pracy, wymaga większego nakładu niż
                    > 2 godziny dziennie.
                    No właśnie podawałam przykład pracy tłumacza, bo tak pracowała moja znajoma mająca małe dzieci. Pracowała w domu głownie wieczorami, jak dzieci spały, albo jak mąż się nimi zajmował.
                    • alba.alba Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 06.01.11, 16:15
                      I rzeczywiście 2 godziny dziennie jej wystarczało? Nie miała presji, że musi coś skończyć na określony termin?
                      • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 06.01.11, 16:18
                        alba.alba napisała:

                        > I rzeczywiście 2 godziny dziennie jej wystarczało?
                        > Nie miała presji, że musi coś skończyć na określony termin?
                        Nie wiem dokładnie. Nigdy się nie skarżyła, że ma problemy z terminami, za to chwaliła się, że może pracować, jak dzieci śpią.
              • johana75 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 11:18
                > bo biura tłumaczeń pytają o dyplom z filologii? bo znajomość języka na poziomie
                > nawet B2/C1 to za mało by zająć się tłumaczeniami?

                Nie wiem czy pytają o dyplom, ale znajomość języka na poziomie B1-C1 to jest za mało aby zając sie tłumaczeniami.
                • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 11:49
                  no, ale ile lat trzeba się uczyć by to C1 miećwink,
                  a ponad C1 jest już "tylko" C2 i koniec kategoryzacji
                  (ja nie mam pretensji, że ktoś oczekuje jakości od tłumacza, tylko uświadamiam jak trudno "zająć się tłumaczeniami" w ramach pracy dorywczej)
                  • johana75 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 12:02
                    Zenobia a czy ty zajmujesz się tłumaczeniami? Jśli tak to napisz jaki znasz język i na jakim poziomie, bo ja z chęcią zajęła bym sie tłumaczeniami (o ile czasu mi wystarczy).
                    Znam niemiecki na poziomie C 2, dyplomu nie mam, mam jakies szanse i gdzie szukac tłumaczeń?
                    • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 13:07
                      hmm, nie zajmuję się (na razie) tłumaczeniami, ale z tłumaczami mam trochę do czynienia prywatnie i zawodowo i widzę, że rzeczywiście niekonieczny jest dyplom filologii, ale to ułatwia sprawę, dobrze mieć jakiś inny dowód na znajomość języka, żeby w ogóle w firmach zaczęli gadać,
                      można zgłosić się do firm tłumaczeniowych i czekać na gorętszy okres, żeby dawali zlecenia też nowym tłumaczom,
                      może warto też w wydawnictwach popytać (takich, które mogą mieć kontakt z niemieckim, np. część wydawnictw we Wrocławiu), jeśli masz znajomych w firmach, na uczelni, wydawnictwach warto im powiedzieć o tym, że szukasz takich zleceń, znajomości potrafią cuda zdziałać,
                      stawki nie są oszałamiające uprzedzam, chyba, że jesteś bdb i idzie ci to bardzo szybko to wtedy dobrze zarobisz,
                      dobrze mieć jakąś praktykę na początek, żeby się mieć czym pochwalić w tej dziedzinie, więc może warto wziąć kilka pierwszych zleceń z nie tak wysoką stawką?
                      takie rady z pozycji zatrudniającego tłumaczy i na podst. doświadczenia znajomych, ale chyba musisz sama spróbować co ci wyjdzie
                      • johana75 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 13:34
                        Znajomości niestety nie mam sad
                        Mam za to certyfikaty Telc i Goethe, myśle o egzaminie na tłumacza przysięgłego w Niemczech, bo w Pl. trzeba być po studiach, a ja nie mam zamiaru studiować.
                        Chciałabym zdobyć trochę doświadczenia i zobaczyć czy to u mnie bedzie funkcjonowało...czy dam rade i czy będzie mi sie to podobać.
                        Tłumaczyć mogłabym na odległość.
                        Stawki sa mi obojętne, bo wiadomo że na pocz. nic oszałamiającego nie dostane. W tej chwili bardzo dobrze zarabiam więc mam z czego żyć, poza tym dokształcam sie jeszcze...
                        Tlumaczyc potrafię szybko, ale kolorowe gazety wink Teksty specjalistyczne to wiadomo inny stopień trudności, potrzebne jest słownictwo techniczne w określonej dziedzinie.
                        Dziękuje za odpowiedź. pozdrawiamsmile
                        • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 13:52
                          wydaje mi się, że na przysięgłego jeśli chodzi o studia to wystarczą studia podyplomowe, takie jednoroczne z zakresu tłumaczeń z danego języka, tak przynajmniej było do tej pory...
                          przypomniało mi się - znajoma tłumaczyła w firmie Skrivanek, a miała "tylko" ZMP
                          link : www.skrivanek.pl/praca.php?sx=dzial
                          • johana75 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 15:38
                            Nigdy nie pomyślałabym że ktoś z ZMP może tłumaczyć...serio!
                            Mnie wydaje sie ze nadal znam za słabo jezyk niemiecki wink
                            Dzięki za linka.
                            Tylko musze jeszcze dowiedzieć się w biurze podatkowym czy jak będę pracować w Polsce to możne być tak ,że będę musiała zapłacić wyższy podatek i kompletnie może mi sie to nie opłacać...
                            -
                            Zagłosuj na moje ciasto w konkursie, ponieważ potrzebuje Kitchen Aid do wyrabiania chlebka na zakwasie smile
                            klinika-zdrowego-usmiechu.wp.pl/konkurs/przepis/slodki,1,przepis,1,id,689,sort,data,etap,1,strona,1.html
                            • johana75 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 15:48
                              zagłębiłam sie w tego linka i wszystko tam jest tak profesjonalnie napisane ze wydaje sie niemożliwe tłumaczenie dla nich po ZMP...ciekawe...
            • monikamar3-3 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 12:25
              magdalaena1977 napisała:


              > Dlaczego ?
              > dlaczego uważasz, że lepiej żeby mamaurwisa sprzątała zamiast dorabiać np. tłum
              > aczeniami ?

              Moze źle mnie zrozumialas moze ja sama zle sie wyrazilam, chodzilo mi o to ze ją podziwiam za to ze poszła do pracy mimo iz nie jest to praca zgodna z jej kwalifikacjami, ze nie czeka w domu z założonymi rękami . Wcale nie powiedzialam ze lepiej zeby sprzatala niz zajela sie np tlumaczeniami, ale wyrazilam opinie ze wg mnie dobrze zrobila idac do jakiejkolwiek pracy , skoro w domu sie nie przelewa. Znam osoby ktore moga pracowac, a nie chca, choc w domu bieda az piszczy!! Znam jedna Pania ktora miala nie raz zalatwiona przez rodzine czy znajomych fajna prace, za całkiem fajne pieniazki a nie poszła BO JEJ SIE NIE CHCIAŁO. A mamaurwisa z pewnoscia z czasem znajdzie dobra, zgodnia z jej wykształceniem prace, wierze w tosmile pozdrawiam
            • ryza_malpa1 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 09:29
              magdalaena1977 napisała:

              dlaczego uważasz, że lepiej żeby mamaurwisa sprzątała zamiast dorabiać np. tłum
              > aczeniami ?

              No i mamy odpowiedź od paniusi, która uwąża że praca tłumacza jest "lepsza" niż praca sprzątaczki i zapewne czuje się lepsza od panienek zamiatających jej biuro.By moźe nawet nimi gardzi.
              Otóż, droga Magdaleno, żadna uczciwa praca nie hańbi.
              A kwalifikacje to inna sprawa.
              Ja mam wyższe wykształcenie i pracę czytso umysłową a do sprzatanie kompletnie nie mam kwalifikacji, jestem bałaganiarą i po moim sprzatniu do wygląda jak po przejściu trąby.
              Nie umiem i już.
              • angazetka Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 15:16
                > No i mamy odpowiedź od paniusi, która uwąża że praca tłumacza jest "lepsza" niż
                > praca sprzątaczki i zapewne czuje się lepsza od panienek zamiatających jej biu
                > ro.By moźe nawet nimi gardzi.

                A to już sobie dopowiedziałaś. Nic takiego w tej wypowiedzi nie było. Prawdą natomiast jest, że w społecznej hierarchii wyżej oceniane są zawody wymagające pracy umysłowej i wyższego wykształcenia. Takie życie, sorry. Nie ma co na siłę udowadniać, że praca sprzątaczki jest lepsza niż tłumaczki.
              • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 19:34
                ryza_malpa1 napisała:
                > No i mamy odpowiedź od paniusi, która uwąża że praca tłumacza jest "lepsza"
                > niż praca sprzątaczki
                A nie jest ?
                Jest lepiej płatna, wymaga wyższych kwalifikacji. Większość osób będzie postrzegało ją jako przyjemniejszą. Ja wolałabym siedzieć i tłumaczyć, a nie sprzątać.

                > i zapewne czuje się lepsza od panienek zamiatających jej biuro.
                > By moźe nawet nimi gardzi.
                Ciekawe skąd to wyczytałaś.

                > Otóż, droga Magdaleno, żadna uczciwa praca nie hańbi.
                Nie hańbi. Ale nadal uważam, że osoba, która tak jak autorka wątku, podejmuje pracę poniżej swoich kwalifikacji, nie zasługuje na jakiś szczególny szacunek czy podziw.
                • mamaurwisa Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 20:03
                  magdalaena1977 napisała:

                  > > żadna uczciwa praca nie hańbi.
                  > Nie hańbi. Ale nadal uważam, że osoba, która tak jak autorka wątku, podejmuje p
                  > racę poniżej swoich kwalifikacji, nie zasługuje na jakiś szczególny szacunek cz
                  > y podziw.

                  Nie chodzi tu o żaden podziw tylko o zwyczajną ludzką życzlwosc,
                  a szacunek należy się każdemu, niezależnie od poziomu wykształcenia.
                  Gdybym miała pracowac zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i w takich godzinach jakie mi odpowiadają pewnie zostałabym bezrobotnym lub korzystającym z zasiłków niezaradnym babskiem. (próbowałam, nie udało się) to odpuściłam do czasu gdy będę bardziej dyspozycyjna by uprawiac mój wyuczony zawód. Poświęcam się dziecku, mój wybór. Byłam ciekawa zdana innych na temat traktowania kogoś gorzej z powodu wykonywanej pracy niższego szczebla. Widac takie zachowanie jest ogólnie powszechne. Bardzo dziękuje za każdą wypowiedz.
                  • wuika Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 30.12.10, 08:30
                    Szacunek się należy każdemu, ale nie nadmierny tylko z tego powodu, że ktoś robi coś, co jest poniżej jego możliwości. Takie życie po prostu, ale nie gloryfikowałabym tego nie wiadomo jak pt.: 'ojej ojej, a ja mogłabym, ale to, tamto, owamto, należy mi się szacunek od każdego z osobna, wyrażany takimi to a takimi spojrzeniami'. Szacunek jakiś specjalny to ja mogę mieć dla kogoś wybitnego, kto zrobił coś, co wydawało się poza jego granicami, możliwościami, etc., a nie za to, że człowiek łaskawie się nie załamał, bo życie mu dokopało.
                  • martialis Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 30.12.10, 09:14
                    > Byłam ciekawa zdana innych na temat traktowania kogoś gorzej z powodu
                    > wykonywanej pracy niższego szczebla. Widac takie zachowanie jest ogólnie powsz
                    > echne. Bardzo dziękuje za każdą wypowiedz.

                    Po tym poście mam już pewność, że problemem jesteś Ty - a konkretnie to Ty odbierasz zachowanie innych, jako brak szacunku, że podobnie jak w tym wątku, również w pracy widzisz tylko to, że ktoś Cię gorzej traktuje, bo sprzątasz. Podejrzewam, że wcale tak nie jest i nikt się z Ciebie nie naśmiewa - widzisz to, co chcesz widzieć.
                • jop Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 30.12.10, 14:50
                  To jest syndrom musierowiczowskiej budki z kurczakami - w Jeżycjadzie zaciążona czy już rozmnożona, nie pamiętam, Róża butnie oświadcza, że jak będzie trzeba, to pójdzie pracować do budki z kurczakami, żeby utrzymać swoje dziecko. W tym momencie czytelnik powinien uronić łezkę wzruszenia nad tą dzielną młodą matką, co to wbrew przeciwnościom losu gotowa do poświęceń etc.

                  Tymczasem nie ma co ronić łezki, bo to nie okrutne przeciwności losu postawiły ją w tej sytuacji, tylko brak pomyślunku, a mianowicie idiotyczny wybór studiów wbrew zainteresowaniom i predyspozycjom (byle być blisko ukochanego) oraz bzykanie bez zabezpieczenia (przez które ma szansę nie skończyć nawet tych bezsensownych studiów i zasadniczo jako dziewczę bez zawodu i wykształcenia wylądować z dzieckiem na utrzymaniu rodziców).

                  W prawdziwym życiu praca poniżej kwalifikacji nie jest jakimś powodem do dumy tak czy inaczej. W życiu bywa różnie, czasem tak się po prostu (nie) złożyło, czasem okazuje się, że czyjeś kwalifikacje są guzik warte, a czasem człowiek ma kwalifikacje, ale do jakiejkolwiek sensownej pracy i tak się nie nadaje z powodów, hm, osobowościowych. Po prostu tak bywa, zgadzam się z tezą, że skoro ktoś wykonuje taką akurat pracę, to znaczy, że lepszej nie znalazł. Zachwycać się można ewentualnie kimś, kto zatrudnił się jako sprzątaczka, a skończył jako prezes.
      • babkazpiasku1 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 20:56


        magdalaena1977 napisała:

        > mamaurwisa napisała:
        > > Jestem młodą dziewczyną po studiach, mam lepsze wykształcenie niż niektór
        > e
        > > pracujące tam osoby. Nie mogę podjąc pracy o wyższym szczeblu ze względu
        > > na małe dziecko które nie zaadaptowało się w przedszkolusad
        > Nie wierzę Ci.
        > Tzn nie wierzę, że inteligentna i wykształcona kobieta nie jest w stanie znaleź
        > ć innej pracy poza sprzątaniem, zwłaszcza jeśli nie podoba jej się atmosfera w
        > pracy. Pisząc o innej pracy, mam na myśli pracę lepiej płatną i mniej męczącą.

        Dlaczego zaraz jej nie wierzysz? Zrozumiałam, że autorka wątku znalazła pracę, która pozwala jej dorobić w godzinach "po pracy męża", bo wtedy on opiekuje się dzieckiem.

        A prac, które pozwalają dorobić w godzinach nietypowych, elastycznych, pozwalających się dopasować do pracy współmałżonka nie jest znowu tyle na rynku, żeby można było przebierać w nich jak w ulegałkach.

        A wracając do tematu: olej tych buców. Żadna praca nie hańbi. Wstyd to kraść i wyciągać rękę po różne zapomogi, gdy się jest zdrowym i w pełni sprawnym. Kto wie, czy wielka pani w biurze w wyniku różnych perypetii i życiowych zakrętów nie skończy, myjąc toalety czy zamiatając ulice. Życie jest nieprzewidywalne.
        • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 21:13
          babkazpiasku1 napisała:
          > Dlaczego zaraz jej nie wierzysz?
          Bo kłóci się to z moją wiedzą o sytuacji kobiet z wyższym wykształceniem na rynku pracy. Znam sporo osób pracujących na różnych stanowiskach i dorabiających w inny sposób.

          > Zrozumiałam, że autorka wątku znalazła pracę, która pozwala
          > jej dorobić w godzinach "po pracy męża", bo wtedy on
          > opiekuje się dzieckiem.
          Nie jestem pewna. Gdyby sprzątała "po godzinach", nie spotykałaby chyba pracowników biura.
          • zonaniezona1 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 21:22
            Moja najbliższa przyjaciółka pracuje jako zwykły ogrodnik .... Ma studia wyższe, o których większości nawet nie mówi... Na projekty ogrodów nie ma zleceń... dlatego wyrywa roślinkismile i podlewa kwiatki.
            To co opowiada o Paniach, które traktują ją jak cos gorszego ... daje do myślenia ...o poziomie tych osób.
            Natomiast dzięki tym zachowaniom owych ludzi ...możemy z przyjaciółką prowadzić długie dysputy socjologicznesmile))... ( i spotkac się przy winku). Praca, które daje utrzymanie, nigdy nie hańbi smile. I moja przyjaciólka też ją lubi smile.
          • astrum-on-line Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 21:33
            magdalaena1977 napisała:

            > babkazpiasku1 napisała:
            > > Dlaczego zaraz jej nie wierzysz?
            > Bo kłóci się to z moją wiedzą o sytuacji kobiet z wyższym wykształceniem na ryn
            > ku pracy. Znam sporo osób pracujących na różnych stanowiskach i dorabiających w
            > inny sposób.

            Może mało wiesz o sytuacji kobiet z wyższym wykształceniem (mężczyzn też) na rynku pracy. Nie jedna sprzątaczka, kasjerka, ochroniarz ma wyższe, czasem nawet robią doktorat.
            • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 00:32
              > Może mało wiesz o sytuacji kobiet z wyższym wykształceniem (mężczyzn też) na ry
              > nku pracy. Nie jedna sprzątaczka, kasjerka, ochroniarz ma wyższe, czasem nawet
              > robią doktorat.

              tu na potwierdzenie mała próbka:
              forum.gazeta.pl/forum/w,87574,120035639,120035639,wybic_z_glowy_.html
              • astrum-on-line Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 01:58
                Zenobia44, mam dwie koleżanki w takiej sytuacji, jedna pracuje jako sekretarka i już odpuściła sobie doktorat, druga siedzi na kasie w Carrefour i dalej walczy na uczelni. Praca umysłowa, związana z zawodem raczej schodzi do kategorii dorobienia a kasa jest podstawą utrzymania.
          • gogologog Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 31.12.10, 01:11
            > > Dlaczego zaraz jej nie wierzysz?
            > Bo kłóci się to z moją wiedzą o sytuacji kobiet z wyższym wykształceniem na ryn
            > ku pracy.
            no tak - masz wiedze wyraznie niekompletna

            > > Zrozumiałam, że autorka wątku znalazła pracę, która pozwala
            > > jej dorobić w godzinach "po pracy męża", bo wtedy on
            > > opiekuje się dzieckiem.
            > Nie jestem pewna. Gdyby sprzątała "po godzinach", nie spotykałaby chyba pracown
            > ików biura

            Wypowiedz sie zatem jak juz bedziesz pewna
          • madzioreck Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 16:41
            > Nie jestem pewna. Gdyby sprzątała "po godzinach", nie spotykałaby chyba pracown
            > ików biura.

            Magdalaena, znów mam wrażenie, ze czytasz wybiórczo: "po godzinach pracy męża" to nie to samo co "po godzinach pracy w ogóle". Wystarczy, że maż pracuje od 6 do 14, o 15 jest w domu, a autorka na 16:30 idzie do swojej pracy. A zakłady pracy działają i do 18, i do 20, a niektóre nawet całodobowo.
    • zonaniezona1 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 20:50
      No cóż...
      Może dlatego , że nie spełniasz się w pracy, tylko robisz to dla pieniędzy ...tak się zachowują...
      W mojej pracy jest sprzątaczka- Pani , która lubi swoją pracę, potrafi posprzątać jak nikt, dba o kwiaty i generalnie jest osobą, którą się szanuje - bo jest Kimś.
      Ale ona szanuje swoją pracę i pewnie dlatego ludzie ją szanują .
      A swoją drogą, jakby ktoś Pani Magdzie ktoś wydał polecenie - toby warknęla- że od poleceń do ma swojego szefa! smile.
      • verdana Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 20:55
        Jeśli ktos widzi mlodą dziewczynę, która sprzata, to raczej nie podejrzewa jej o wyższe wykształcenie. I jest oczywiste, ze sprzataczce wydaje się polecenia - po to jest... Nie znaczy to, ze jest gorsza, ale że taka jest jej funkcja. Ty sprzatasz, ale uwazasz, ze powinno się Ciebie traktować specjalnie, bo przecież nie jesteś byle sprzatacvzką, tylko panią po studiach.
        Pani, ktora sprzatała u moich rodziców byla moim świadkiem na slubie. Ale ona lubila swoją pracę i tyle.
        • zonaniezona1 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 21:06
          verdana napisała:

          I jest oczywiste, ze sprzataczce wydaje się polecenia -
          > po to jest...
          No niezupełnie.... każdy w pracy ma swój zakres obowiązków i określone zadania. I swojego szefa...
          .
          Sprzątaczka ma swój zakres obowiązków i ma wykonac swoją pracę - jak każdy - jak najlepiej potrafi i już ( niezależnie od wykształcenia).
          Ale co innego polecenia , a co innego zwykła współpraca z innymi osobami


    • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 21:39

      zaintrygowało mnie skąd wiesz, że masz lepsze wykształcenie... "mam lepsze wykształcenie niż niektóre pracujące tam osoby." przychodzisz tam sprzątnąć a nie zaglądać komuś w papiery... jeśli uważasz, że masz od kogoś lepsze wykształcenie a czyjeś spojrzenia Cię obrażają, to chyba nie do końca jesteś ze sobą uczciwa... bo albo idziesz na łatwiznę biorąc tą pracę, albo masz jakiś problem, że pracujesz sprzątając mając wykształcenie... może Ci ludzie wiedzą, że masz wykształcenie i ich to dziwi i się wcale krzywo nie patrzą???


      jak dla mnie to problemem nie jest to że człek wykształcony che sprzątać bo każdy ma wolny wybór, ale, że jak to bywa z kimś wykształconym musi to analizować i rozkładać na czynniki pierwsze, a to tylko zwykła praca.... masz większy wybór niż osoba bez wykształcenia więc nie wiem w czym masz problem... bo ktoś się krzywo patrzy... na panią w US, która wystawia karę za niezapłacony podatek też się krzywo patrzą, na policjanta co wydaje mandat też... i sama bym się krzywo spojrzała na komornika...
    • halapta Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 23:00
      Może kiepsko sprzątasz?
      My mieliśmy w biurze taką sprzątaczkę, której trzeba było palcem pokazywać. Biurka jak nie poprosiłam o wytarcie to nie wytarła.
      • chelseaa Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 27.12.10, 23:06
        Obserwuj, zapamiętuj, a potem napisz o tym książkę. To może być hit.

        • anula36 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 00:56
          to moze znajdz inne dziecko w okolicy, ktore tez nie zaadaptowalo sie w przedszkolu i zajmij sie nim razem z wlasnym i rzuc to sprzatnie.
    • ryfkaa Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 01:11
      U nas w kraju istnieje pogarda dla zawodów.Nie tylko sprzątaczki ,także innych.Dopóki to się nie zmieni,osoby wykonujące wielce pożyteczne prace będą czuły się nieswojo.Dlatego mamy taki pęd do dyplomów wyższych uczelni.Trzeba być odpornym w naszym kraju.Masz racje ,wiele tych paniusiowatych ,które dostały posady w firmach,biurach nie jest bardziej wartościowa niż Ty -sprzatająca.Ale one sa za glupie aby to podejrzewaćsmile

      Kiedyś szukałam Pani do sprzatania-dostałam mnóstwo odp. Wysyłaly mi swoje CV.I czułąm się nieswojo czytając ich piękne ,imponujące życiorysy.Lepsze niż mój,"pracodawczyni"Chcialy tylko dorobić-tak jak Ty.Znajdowały się w różnych sytuacjach życiowych,jak sama wiesz ,życie pisze różne scenariusze.

      A do paniuś-nigdy nie wiecie kiedy pospadacie z wysoka.Takie upadki bardzo bolą.Takie jak autorka wątku sobie poradzą-paniusie skończa na prochach,w alkoholu i kto wie jak jeszcze .Brawa dla autorki watku-nie martw się. U nas kobiety z dyplomami sprzątają,jak nie prywatne posesje to firmy itp.Pracy nie ma,nie ma jej dla matek z dziećmi.To problem społeczny.Wiec co pozostaje?Sprzatanie-mozna niezle zarobić,zwłaszcza na sprzątaniu domów
      Tak niestety jeszcze u nas będzie,to tez urok kapitalizmu.

      W latach dwudziestych w obliczu kryzysu pracownicy -Ci zwolnieni z baardzo wysokich stoków wychodzili na ulice z tabliczkami"podejmę każdą pracę"I ktoś myślal o wstydzie?
      • nela12 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 08:10
        nie przejmuj się za bardzo, każdy inaczej podchodzi-ja też świadomie nie poszłam do pracy mając małe dzieci.Wolałam dorobić trochę,niejednokrotnie na ,,czarno'' bo mi było szkoda dzieci ,mąż brał dodatkowe prace-i też się nie wstydził kłaść kafelki,czy panele , i nie myślał wcale o swoich dyplomach tylko o rodzinie(czyli nassmile pewnie też się ludzie podśmiewali widząc go w roboczych ubraniach-nie zwracał na to uwagi-mówił;,,za to mi płacą''

        masz rację niektóre pańcie noszą du... wyżej głowy,a tak naprawdę o życiu mało wiedzą ,niejednokrotnie robiąc dyplomiki za kasę rodziców (czasem też mamy sprzątaczki) mamy u nas taką panią w biurze ,czasem z nią rozmawiam-bardzo ją lubię i sznuje,i właśnie mi mówi jak to pracuję na studia synka,jego prawko itd
        • naturella Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 09:10
          W dziwnym miejscu pracujesz - nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktokolwiek w firmach, w których pracowałam, traktował sprzątaczki z góry. Co najwyżej ich się nie zauważało w korporacyjnym pędzie. W obecnym miejscu pracy panie sprzątaczki są przemiłe, zdarza nam się uciąć z nimi pogawędkę, oczywiście zawsze się witamy, żegnamy itp. Myślę, że może dorabiasz trochę ideologii co do tego traktowania z góry, może Ty sama czujesz się nie na miejscu, krępuje Cię to i dopatrujesz się dziwnych spojrzeń itp. Współpracownicy równi szczeblem też nieraz na siebie dziwnie patrzą, tak już nieco offtopicznie napiszęsmile

          Jeszcze jedno - mój mąż pracuje w firmie sprzątającej, ma kontakt z całym przekrojem ludzi - od sprzątaczek i osób zajmujących się terenem zewnętrznym, poprzez brygadzistów, inspektorów aż do kierownictwa. panie sprzątające z wykształceniem średnim są zawsze bacznie obserwowane i jeśli wykazują się oprócz wykształcenia również talentem organizacyjnym i chęcią do pracy, są awansowane. O sprzątaczce z wykształceniem wyższym w firmie męża nie słyszałam, myślę, że już by pewnie była inspektorem.
          • alina.walkowiak Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 10:02
            A dlaczego pozwalasz sobie "wydawać polecenia"?

            Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się wydać polecenia pani sprzątaczce. Raczej podziwiałam ją za jej pracę (w moim miejscu pracy jest do umycia 147 olbrzymich okien, a panie są tylko dwie!). Zawsze za to zamienię z nią parę zdań, porozmawiam - pracownik jak każdy inny.
            • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 11:13
              alina.walkowiak napisała:

              > Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się wydać polecenia pani sprzątaczce.
              Może sprzątają same z siebie ?
              U mnie jedyne co robi ok, to opróżnia kosz na śmieci. Ale szafki czy parapety chyba nigdy nie są myte, a moje biurko czasami się od czegoś lepi. Próbowałam grzecznie pytać "czy mogłaby pani umyć to i to ?", ale efektów nie ma.
              • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 11:25
                u mnie na uczelni sprzątaczki zapewnia i nadzoruje firma zewnętrzna wyłoniona w przetargu, dopóki były to stałe osoby zatrudnione na umowy o pracę było wszystko OK, a budynek duży, tłumy ludzi się przewalają, więc było co robić, panie zawsze były miłe, można było się dogadać, poprosić, załatwić, zwrócić się o pomoc, etc.
                ze względów konkurencyjno-ekonomiczno-przetargowych w pewnym momencie zwolniono stare panie, zatrudniono nowe na "godziny", jest syf, brud i koszmar, w budynku można się przykleić, z toalety pracowej lepiej nie korzystać (maska gazowa konieczna), biuro jest myte raz na 2 tygodnie (biurka i podłogi),
                do tego przy okazji cateringów (konferencje), panie czyhają na pozostałe jedzenie i w mało elegancki sposób biorąc je spod nosa gości upychają je do ... nowych worków na śmieci (mi za to wstyd przed niedobitkami gości konferencyjnych, ale one się nie wstydzą),
                więc są sprzątaczki i sprzątaczki, pracownicy i zleceniobiorcy, jak wszędziebig_grin
                • f.l.y Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 11:44
                  szanuję pracę innych ludzi, nie rzucam okruchów pod biurko tylko po to, aby sprawdzić panią sprzątającą dzień później, czy odkurzała mój pokój...(tak ludzie robią, proszę mi wierzyć smile )

                  mówię dzień dobry paniom sprzątającym, zagaduję, przytrzymam drzwi..

                  ostatnio złożyłam życzenia świąteczne 'mojej' pani i serce mi ścisnęło, bo była tak wzruszona jakbym nie życzenia jej złożyła, a niewiadomo co ją spotkało...
                  a przecież to takie zwyczajne było choć serdeczne i szczere.....

                  a jak pokruszy mi się jakieś ciacho na podłogę, to nie zostawiam syfu tylko zbieram okruchy, bo byłoby mi wstyd zostawiać po sobie taki chlew...

                  ale to prawda, da się zauważyć, że pracownicy biurowi u mnie w biurowcu przynajmniej, nie grzeszą dobrym wychowaniem...
                  • zenobia44 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 12:01
                    oj nie o to chodzi by coś kruszyć (jeśli to było do mnie), ale jest zima, ludzie wchodzą, interesanci, na podłodze wykładzina dywanowa (nie mój pomysł), więc naprawdę widać czy ktoś odkurzył czy nie,
                    jak nakruszę czy wyleję to posprzątam, ale też nie mam czasu by czyścić wszystkie biurka, też mam swoje obowiązki jak sprzątaczka swoje,
                    a że "państwo" potrafi nasyfić i pójść to wiem, ale trzymam fason i nie myję cudzych kubków i szklanek i asertywnie przypominam jak komuś się zapomnibig_grin
                    • lalka-on-line Re:zenobia 28.12.10, 16:10
                      pracujesz na Uwrtongue_out??ktos z mojej rodziny teztongue_out
      • marajka Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 21:14
        > U nas w kraju istnieje pogarda dla zawodów.Nie tylko sprzątaczki ,także innych.

        No, zagramanicą jest na pewno inaczej... Znam sporo opowieści dziewczyn, które wyjechały do pracy przy dzieciach i przez chlebodawczynie były traktowane z góry, poniżająco, bo one panie z Zachodu a tamte bidule z Polski, co dorabiają przy dzieciach i sprzątaniu.

        > A do paniuś-nigdy nie wiecie kiedy pospadacie z wysoka.

        Czy tu odezwała się jakaś paniusia? Czy ktoś potraktował dziewczynę z wyższością?

        Pracy nie ma,nie ma je
        > j dla matek z dziećmi.To problem społeczny.Wiec co pozostaje?Sprzatanie

        Ona nie napisała, że nie ma w ogóle. Nie ma, bo dziecko nie chce iść do przedszkola. Tylko, że nie ono jedno.
      • najlepszy.jozek Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 04.01.11, 23:51

        "> A do paniuś-nigdy nie wiecie kiedy pospadacie z wysoka.Takie upadki bardzo bolą"

        Oj tak, szczególnie wtedy, kiedy mają wymuskane chude dupy
    • afrodyta190 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 10:03
      Dobrze,że pracujesz.Chwilowo sprzątasz,jak dziecko podrośnie to pojdziesz do pracy,która bedzie spełniała twoje oczekiwania.
      Rozumiem cię,sama mam dzieci,też nie mam nikogo do pomocy,babcia nawet jak oferuje pomoc to pózniej i tak się wypina i zostaje na lodziesad
      Ja dorabiam kiedy tylko mam okazje:ankiety,2 razy zasiadałam już w komosji wyborczej i było ok.Nie było ok kiedy stałam na promocji,ech koleżanki ze szkoły też sie śmiały,dogadywały ale to olałam.Mieliśmy wtedy bardzo trudny okres i nie było wyjścia.
      Jedna z mam moich koleżanek też kiedyś pracowała jako sprzątaczka,miała 3 małych dzieci,dobre wykształcenie i musiała pracować.To było jej chwilowe zajęcie,dziś ma bardzo wysoką pozycje w firmie w krórej obecie pracuje.
      • mayessa Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 10:17
        Koleżanka miała w pewnym momencie swojego życia bardzo ciężką sytuację (przeszczep serca u męża) - wiadomo, kasa potrzebna. Pracowała wtedy na rano w przedszkolu, popołudnami w szkole (nauczyciel) a wieczorem jeszcze sprzątała w tej szkole. I tak przez rok. Dała radę.
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 10:43
        nie wiemy, jakie wykształcenie ma autorka wątku. nie każde wykształcenie generuje możliwość dorabiania zgodnie z zawodem (i do tego w określonych godzinach). wydaje mi się, że fryzjerka po zawodówce ma większe możliwości dorabiania niż niektóre osoby po studiach wyższych (chociaż to zależy od operatywności, dodatkowych umiejętności).
        najważniejsze, że bohaterka znalazła prace, która czasowo i finansowo spełnia jej oczekiwania. wydaje mi się, że ważny jest tutaj aspekt wyjścia z domu. praca tłumacza np wiązałaby się z tym, że siedziałaby w domu, czas dla dziecka łączyłby się z czasem na pracę, trudno byłoby go rozgraniczyć.

        u mnie na uczelni pewien doktorant dorabiał sobie jako portier. praca nieabsorbująca polegająca na wydawaniu kluczy w dzień i obejściu co jakiś czas budynku w nocy. dużo wolnego czasu, czytał literaturę, opracowywał wyniki badań. w pracy zgodnej z zawodem, niestety musiałby się angażować w nią zarówno fizycznie jak i umysłowo. nie byłoby możliwości w jej trakcie dorabiać, wracałby do domu zmęczony, często nie byłoby go przez kilka dni w domu (prace dorywcze w tym zawodzie często łączą się wyjazdami).

        a jeśli bohaterka widzi, że ma wyższa kwalifikacje niż pozostałe osoby z firmie, może spróbowałaby ubiegać się o jakaś dorywczą pracę w tej firmie, na stanowisku biurowym.


    • taja11 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 10:58
      U nas jest strażnik który pracuje również w banku i mówił mi że dziewczyny z tego banku chciały żeby sprzątaczki miały w zapisie w swoich obowiązkach mycie filiżanek po nich.Kawa i zastawa była firmowa,tylko nie było komu myć po sobie.A tak na marginesie pracuję w kulturalnej placówce i merytoryczni pracownicy-uwierzcie mi na słowo- niewiele z taktem i kulturą mają wspólnego.Oczywiście dla pracowników niższego szczebla.Prawda jest taka-ktoś albo ma klasę albo jej nie ma i wykształcenie nie idzie z tym w parze.
      • ofelia1982 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 11:38
        Myślę, że wpadamy ze skrajności w skrajność.
        Ja jestem taką "paniusią" pracującą w korporacji i według postów jestem pewnie zadufana w sobie, wskazuję palcem Pani sprzątającej gdzie ma ścierać etc.
        Prawda jest taka, że nasze Panie sprzątające znamy z imienia i często z nimi gawędzimy, nie zauważyłam braku szacunku do nich od żadnego pracownika..Moim zdaniem autorka wątku sama źle się czuje ze swoją tymczasową rolą i dorobiła ideologię, żeby trochę się pocieszyć..Naprawdę to już któraś korporacja w której pracuję i nigdzie Pani sprzątająca nie była traktowana gorzej - najwyżej nie była zauważana w codziennym wirze zadań. Ja mam wrażenie, że autorka chciałabym każdemu w tym biurze wyłumaczyć się dlaczego sprząta, a nie pracuje jak inni tam - ale prawda jest taka, że nikt na nią krzywo nie patrzy.
        • ofelia1982 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 11:44
          A swoją drogą - ja bardzo szanuję osoby, które pracują nawet w "najprostszych" zawodach zamiast cwaniakować i wyciągać zasiłki od Państwa. Dlatego autorka nie powinna się przejmować tym, ze teraz ma taka pracę (z którą ewidentnie źle się czuje) - to chwilowy dołek. Ja też sprzątałam przez 3 m-ce na studiach (będąc za granicą) i nieraz jak do restauracji wchodzili studenci w moim wieku to też źle się czułam - miałam ochotę z nimi pogadać i się nijako wytłumaczyć, że to tylko praca wakacyjna i że normalnie studiuję tak jak oni..Ale to był MÓJ problem, problem we mnie - i domyślam się, że tak jest też w tym przypadku.
          • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 13:05
            ofelia1982 napisała:
            > A swoją drogą - ja bardzo szanuję osoby, które pracują nawet w "najprostszych"
            > zawodach zamiast cwaniakować i wyciągać zasiłki od Państwa.
            Ja po prostu uważam, że takie zachowanie jest normalne i nie zasługuje na jakiś szczególny szacunek czy podziw. Jeśli ktoś nie ma innych źródeł utrzymania, to bierze najlepszą pracę, jaką znajdzie i już.

            > Ale to był MÓJ problem, problem we mnie - i domyślam się, że tak
            > jest też w tym przypadku.
            Zgadzam się.
      • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 12:22
        "Prawda jest taka-ktoś albo ma klasę albo jej nie ma i wykształcenie nie idzie z tym w parze."

        od razu widać, że nie masz wykształcenia, ale za to nadmiar klasy....
        • taja11 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 12:46
          Odnośnie wykształcenia-zdania nie rozpoczynamy od małej literysmile
          • johana75 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 13:39
            taja11 napisała:

            > Odnośnie wykształcenia-zdania nie rozpoczynamy od małej literysmile

            Jeśli mamy być takie drobiazgowe, to ten myślnik w twoim zdaniu też jest nie na miejscu smile
            Ale ja mogę się nie znać , bo nie mam dyplomu wink
            • jop Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 14:00
              Łącznik w tym miejscu może być, ale powinny być też spacje.

              Poza tym forma "odnośnie czegoś" jest nieprawidłowa.
              • zonaniezona1 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 09:37
                Ludzie ...troszkę dystansu ...to nie wypracowanie z języka polskiego....
                • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 09:46
                  > Ludzie ...troszkę dystansu ...to nie wypracowanie z języka polskiego....

                  Najlepsze, że pisownię sprawdza ta co najwięcej błędów nawaliłasmile
          • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 21:57
            taja11 napisała:

            > Odnośnie wykształcenia-zdania nie rozpoczynamy od małej literysmile

            odnośnie wykształcenia - przeanalizuj tosmile

            "U nas jest strażnik który pracuje również w banku i mówił mi że dziewczyny z tego banku chciały żeby sprzątaczki miały w zapisie w swoich obowiązkach mycie filiżanek po nich.Kawa i zastawa była firmowa,tylko nie było komu myć po sobie.A tak na marginesie pracuję w kulturalnej placówce i merytoryczni pracownicy-uwierzcie mi na słowo- niewiele z taktem i kulturą mają wspólnego.Oczywiście dla pracowników niższego szczebla.Prawda jest taka-ktoś albo ma klasę albo jej nie ma i wykształcenie nie idzie z tym w parze. "
    • inge.borga Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 16:03
      Sposób w jaki traktują Cię tamci ludzi świadczy o nich. Źle świadczy. U nas w firmie zarówno ochrona jak i panie sprzątające traktowane są tak jak inni pracownicy.
    • vikatl Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 16:30
      A jestes pewna,ze smieja sie z Ciebie jako sprzataczki?
      Moze zupelnie chodzi o cos innego?
      Ja przez jakis czas pracowalam w miejscu,gdzie jedna dziewczyna byla naprawde gruba ,zaniedbana i niemodnie sie ubierala.Tez sie z niej wiekszosc nasmiewala,a ona myslala,ze to chodzi o sposob,w jaki pracuje.
      Oczywiscie wcale nie twierdze,ze u Ciebie jest podobnie,przeciez Cie nie znam.
      Jakos nie chce mi sie wierzyc,ze ludzie sa tak zlosliwi ,poniewaz gardza sprzataczkamiwink
    • happy_time Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 18:39
      Może jest tak, że sama źle się czujesz w tej pracy i wydaje Ci się, że wszyscy Cię źle traktują? Jeżeli nie to po prostu się nie przejmuj i rób swoje. Z drugiej strony myślę, że idziesz trochę na łatwiznę. Przecież przez kilka lat pracując jako sprzątaczka nie zdobywasz doświadczenia w zawodzie, a to jest praktycznie niezbędne, żebyś później jak dziecko pójdzie do szkoły mogła znaleźć pracę zgodną wykształceniem. Może jakiś staż, własna działalność? Napisz jakie studia skończyłaś, może ktoś coś doradzi smile
      Tak mi jeszcze przyszło na myśl, że może spróbuj dać ogłoszenie o sprzątaniu prywatnych mieszkań, powinnaś więcej zarobić, a komfort pracy chyba większy.
    • miska_malcova Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 19:30
      Ja napiszę z własnego doświadczenia i subiektywnie: traktuję panie sprzątające (nigdy nie nazywam ich sprzątaczkami, bo to wyrażenie pejoratywne) z wielkim szacunkiem, nigdy z wyższością. Dzięki temu ja mam ich ogromny szacunek. Mamy równiez na uczelni chłopaka, który pracuje w dziale "przynieś-zanieś-pozamiataj", po studiach, ale nie mógł znaleźć pracy, a na uczelni jednak źle nie jest. Jego ślub z dziewczyną z działu zagranicznego postrzegany był jako mezalians smile Ot "głupie ludzie"

      Kochana, staraj się mieć w dupie te wszystkie laski i pracuj z prawdziwym poczuciem dumy! Na prostaków dobrze działają cięte riposty! Rób to co robisz dobrze, nie pozwalaj im skakać sobie po głowie! Trzymam kciuki!
      • krupczatka003 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 13:22
        A dlaczego uważasz, że określenie sprzątaczka jest pejoratywne? Idąc tym tropem, ja powinnam kazać nazywać się panią leczącą. Nauczyciela nazywajmy panem uczącym a sprzedawcę panem sprzedającym. Lekka paranoja z tego wychodzi.
        • miska_malcova Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 14:00
          krupczatka003 napisała:

          > A dlaczego uważasz, że określenie sprzątaczka jest pejoratywne?
          z obserwacji, może dlatego, że osoby mówiące "sprzątaczka" dokładają do tego sporo pogardy. Może przesadzam. smile Ale takie mam obserwacje
      • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 13:41
        miska_malcowa "sprzątaczka" to wyrażenie pejoratywne? chyba przesadzasz....

        Pochodzę ze wsi i nie obrażam się gdy ktoś mówi o mnie wieśniak, w moich rejonach tak się mówi na ludzi ze wsi... Ale zauważyłam, że jak ktoś chce się obrażać to się obrazi...

        Może problem w tym że ogólnie niektórych ludzi praca obraża, dlatego pani za ladą (aż się boję napisać inaczej) zamiast podać towar to nim rzuci, a kelner nie potrafi się uśmiechnąć.... Od razu wyjaśnię, że nie uważam, że wszystkie pani w sklepie są niemiłe i tak samo wszyscy kelnerzy, dobór zawodów był przypadkowy, ale pewnie i tak się ktoś obrazismile
        • miska_malcova Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 14:01
          udyocicat napisała:

          > miska_malcowa "sprzątaczka" to wyrażenie pejoratywne? chyba przesadzasz....

          może przesadzam smile może nie
          • zonaniezona1 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 14:21
            Też staram się nie używać tego słowa. Zresztą staram się nie deprecjonwać, a wręcz odrwotnie podkreślać pracę tych osób .
            Inna rzecz, że łatwo szanować osoby, które same siebie szanują - niezależnie od zawodu.
            • miska_malcova Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 14:24
              zonaniezona1 napisała:

              > Inna rzecz, że łatwo szanować osoby, które same siebie szanują - niezależnie od
              > zawodu

              masz całkowitą rację
              • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 29.12.10, 16:38
                > > Inna rzecz, że łatwo szanować osoby, które same siebie szanują - niezależ
                > nie od
                > > zawodu

                również się zgadzamsmile
          • jagoda_pl Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 04.01.11, 11:36
            Nas w podstawówce pani ochrzaniała za używanie zwrotu "sprzątaczka". Tylko "pani sprzątająca". Przyznaję jednak, że sama tak nie mówię...
    • marajka Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 28.12.10, 21:06
      Powiedzcie mi czy sprzątaczka to nie człowiek i należ
      > y podkreślic jej miejsce w hierarchi zawodów?

      Człowiek jak najbardziej. Zawód z tych niższych w hierarchii zawodów, bo niewymagający wielkich kwalifikacji, ale to nie znaczy, że człowiek też niższy! Szacunek każdemu się należy i tyle. Bez sprzątaczek byśmy w brudzie zginęli. Ja się z takim traktowaniem sprzątaczek nie spotkałam, przeciwnie, widzę jak ludzie na uczelni uważają, żeby np. nie łazić po mokrej podłodze.

      Nie mogę podjąc pracy o wyższym szczeblu ze względu na małe dzi
      > ecko które nie zaadaptowało się w przedszkolusad

      Ale w to akurat ciężko mi uwierzyć. Masz studia i nie możesz podjąć innej pracy przez dziecko? Mogę zrozumieć brak innej pracy, ale dziecko? Można znaleźć taką na pół czy 3/4 etetu, finansowo pewnie wyjdzie podobnie. Można też poszukać innego przedszkola, klubu malucha. Wytłumacz dziecku, że musisz iść zarabiać na dom i tyle. Jakbyś nie miała wyjścia to co, gryzłabyś tynk ze ścian, bo dziecko się nie zaadaptowało w przedszkolu?
      • gogologog Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 31.12.10, 01:31
        > Wytłumacz dziecku, że musisz iść zarabiać na
        > dom i tyle.

        Dobre !!!!!!!!
        Dawno nic mnie tak nie ubawiło wink
    • mvszka sprzątaczki wiedzą najlepiej 29.12.10, 09:36
      ostatnio miałam problem z ojcem, który przestał w ogóle odbierać telefony, a mieszka na wsi zabitej dechami 400km ode mnie. Przyszedł do mnie nawet jego były szef/bliski przyjaciel również zaniepokojony sytuacją.
      Razem zaczęliśmy szukać kontkatów przez internet do sołtysa wsi i innych ludzi.
      Nie pomogli mi ani sąsiedzi ani Pani sołtys, która opowiadała niestworzone hisotrie o ojcu, potem dodawała, że mam się nie martwić a na końcu obiecała że czegoś się dowie i da znać po czym.. zamilkła na dobre.
      Ojciec odezwał się do mnie dopiero po interwencji... SPRZĄTACZKI smile ze spółdzielni rolniczej, która przypadkowo odebrała telefon i obiecała, że jak skończy sprzątać to pójdzie do jego domu i da znać, że czekamy na kontakt.

      A czy Ty nie możesz na stroju roboczym strzelić sobie napisu: " Nie wyleczysz kompleksów na mnie, mam wyższe wykształcenie" wink ???
      • rysanaduszy Re: sprzątaczki wiedzą najlepiej 29.12.10, 20:22
        Ja zaczynałam tak samo. To znaczy od etatu sprzątaczki. Pracę rozpoczęłam w wakacje tuż przed pójściem córki do przedszkola, syn miał 1,5 roku. Na gwałt potrzebowałam pieniędzy bo mój jeszcze wtedy mąż nie chciał mi nic dawać na dzieci a nie miałam za bardzo z kim i zostawiać ich w ciagu dnia. Zaczełam od sprzątania popołudniami, później po jakimś roku mój pracodawca przeniósł mnie na recepcję. Kiedy po kilku latach urodziłam trzecie dziecko, moja firma została kupiona przez inną firmę, która kiedy chciałam wrócić po 1,5 roku urlopu wychowawczego zaproponowała mi pracę w obsłudze umów zleceń a od dwóch lat pracuję w dziale kadr. Przeszłam więc chyba wszystkie możliwe szczebly kariery w mojej firmie.
        Nie zarabiam kokosów, nie przelewa mi się, ale cenię sobie pracę w przyjaznej atmosferze, w możliwości zwolnienia się kiedy muszę iść z dzieckiem do lekarza oraz tego że nie siedzę w pracy po nocach jak niektóre moje koleżanki.
        I nikt mi absolutnie nie wypomina tego, że pracowałam jako sprzątaczka ani że nie skończyłam studiów, ale to już jest chyba zależne od kultury osobistej drugiego człowieka.
        Nie przejmuj się wiec kochana bo jesteś młoda i może się okazać, że za jakiś czas twoja teraźniejsza praca może ci przynieść wymierne dla ciebie korzyści i w niczym ci nie ujmuje.

        Po prostu wrażliwa z ciebie istota i boli cię ludzkie okrucieństwo.
        Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
    • lafiorka7.7 to TYLKO sprzątaczka 31.12.10, 09:30
      Niestety, wielokrotnie usłyszałam taką opinię, przeważnie od osób wykształconych i mających wysokie mniemanie o sobie. Zauważyłam też regułę, że w tym fachu cenione są panie starsze, takie tuż przed emeryturą (często pojawia się współczucie, bo przecież w takim wieku nikt już jej nie przyjmie do innej pracy), a pogardza się i lekceważy młode (widocznie się nie uczyła i teraz ma). Inna sprawa, że te starsze sprzątające panie mają cięte języki i kiedyś moja koleżanka (nota bene wredna koleżanka), która zażądała by pani sprzątaczka zajęła się myciem kubków po kawie usłyszała "a z tymi tipsami to panienka choć podcierać się umie czy też potrzebuje pomocy?"
    • popea1 A po jakich konkretnie zachowaniach poznajesz... 31.12.10, 11:57
      że ludzie w tej firmie Cię źle traktują? Proszę, podaj przykłady konkretnych sytuacji/słów, które pokazują, że inni pracownicy traktują Cię z góry i mają za nic.
      • naomi19 Re: A po jakich konkretnie zachowaniach poznajesz 31.12.10, 16:20
        Przecież napisała w pierwszym poście.
        Wydają polecenia (nie widzę w tym nic dziwnego, skoro dobrze nie posprzątała, to ktoś musi poprosić, wydać polecenie) oraz obgadują i śmieją się za plecami. Autorka WIE, że śmieją się z niej, bo jest sprzątaczką, a nie panią z biura. Nie wiem skąd takie podejrzenia, w paniach sprzątających nie widzę nic śmiesznego ani żadnego powodu do obgadywania, w innych grupach zawodowych też nie, praca jak praca.
        Po pierwsze autorka sama traktuje srzątaczki jako osoby gorsze- wynika to z jej samopoczucia, prób wywyższania się (jestem lepiej wykształcona niż niejedna pani z biura). Nie wiem skąd ma wiedzę o wykształceniu pań, a poza tym je wykształcenie w tej pracy nie ma żadnego znaczenia mogłaby być profesorem i tak samo musiałaby się przyłożyć do sprzątania.
        Ja nie widzę nagannych zachowań ze strony współpracowników, no chyba że są jeszcze jakies inne zachowania, które rzeczywiście świadczą i niechęci do niej TYLKO dlatego, że sprząta. Może jej nie lubią z innych względów,a nie ze względu na profesję.
        • popea1 Re: A po jakich konkretnie zachowaniach poznajesz 31.12.10, 19:05
          No własnie jak dla mnie tego nie opisała, ponieważ autorka napisała tylko, że "Patrzą pogardliwie wydają polecenia, widzę jak te młode dziewczyny mnie obgadują i śmieją się za plecami.". To nie są konkretene zachownia/sytuacje, tylko ogólniki np. obdadują, czyli co mówią? Dopytuję się tak, bo całe forum deklaruje sympatię i szacunek dla sprzątaczek, a tu nagle w jednej firmie takie złe traktowanie! I dlatego jestem ciekawa, czy faktycznie tak jest, czy autorce się wydaje, że jest. Pogardliwe spojrzenia? Czyli jakie? Kiedy? Może jak dziewczyna ma sprzątać, a nie sposprząta, albo posprząta żle (co by tłumaczyło wydawanie poleceń) to patrzą pogardliwie, bo "posprzątać nie potrafi", co by ostatecznie nie było takie znowu dziwne...choć tego nie pochwalam.
          • naomi19 Re: A po jakich konkretnie zachowaniach poznajesz 31.12.10, 19:10
            Oczywiście, zgazam się z Tobą.
            • wadera_77 Re: A po jakich konkretnie zachowaniach poznajesz 01.01.11, 12:52
              To jak sie traktuje Panie sprzątające tak naprawdę w dużej mierze zależy od tego jak samemu się jest traktowanym przez szefa.Często jest tak, że sfrustrowani, poniżani pracownicy szukają kogoś na kim mogli by pokazać , że są jednak coś warci , lepsi.. Dużo zależy od charakteru samego pracownika, ale jednak coś w tym jest. Pracowałam w jednym miejscu gdzie szefowie traktowali nas jak "gó..o" i mieszanie nas z błotem było na porządku dziennym.. trudno było wysupłać z siebie dobre słowo , czy zagadywać sympatycznie do Pań sprzątających czy ochroniarza.. raczej traktowało sie ich jak koleżanki z biura z niechęcią ( bo taka atmosfera rywalizacji sprzyjała zaangażowaniu w pracę-teoria szefa)
              Teraz pracuje w firmie, gdzie wszyscy żyjemy jak jedna rodzina.. szef, pracownicy, Pani sprzątająca i Pan "złota rączka" I nikt nawet nie pomyśli, że można traktować kogoś dużo gorzej.. a nawet jak komuś coś nie wyjdzie... jak np Pani sprzątającej pastowanie.. to żona szefa zakasała rękawy i sprzątała - co prawda wyszło jej jeszcze gorzejsmile ale fakt się liczy....i nie potrąciła jej z premii świątecznej smile
    • sylwiam_m Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 04.01.11, 09:08
      Mam już kilka latek i wykształcenie i języki znam, a jakże. Pracowałam jako sprzątaczka , obsługa stacji benzynowej, na kasie, byłam też przedszkolanką, asystentką szefa, st.specjalistą w budżetówce. Podchowałam wreszcie dzieci, mam pracę którą baaardzo lubię ale mam też przekonanie , że nigdy nie będę bezrobotna. Boję się tylko choroby.
      • re_ni73 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 06.01.11, 16:31
        O tak takich prac najniższego poziomu(inni pukają się w czolo) zaliczylam w swoim życiu bardzo dużo,zaczynając od zbioru jablek,sprzedaż precli w wielkim mrozie bo nikt nie chciał,jako opiekunka trójki dzieci tyle co inni biorą za jedno dziecko,jak ktoś ładnie napisał pani sprzątająca,kończąc na obecnych inwenturach.Bo to psie pieniądze jak to mówią,wolą z MOPSu a ja jestem dumna z takich prac,ponieważ licze tylko na siebie i dzięki takim pracą mogę sobie coś odlożyć,czy pomóc przy budżecie domowym.Nie ma co się przejmować tylko robić dumnie swoje.
        • ofelia1982 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 15:56
          Reni, brawo! Naprawdę szanuję takich ludzi jak Ty - którzy nie idą na łatwiznę żyjąc permanentnie na koszt Państwa, ale którzy robią co i ile mogą, ale bez poczucia niższości. Ja tam niby jestem taka "Pani z biura", ale też pracowałam już jako sprzątaczka, roznosicielka ulotek, sprzedawałam na stacji benzynowej, byłam kelnerką. Nie ma w tym nic złego. Wstydzić to się można kraść i wyciągać łapę po kolejny zasiłek..
          • re_ni73 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 14.01.11, 10:33
            Bo bardzo łatwo jest narzekać,sama się na tym złapałam ostatnio.Myślę że każdy narzeka,tylko kwestia tego by w tej kwesti coś robić.Moją było wziąść się w garść już za młodu.Ostatnio jedna osoba mnie zdenerwowała bo zaczęła się śmiać ,że podchodzę do matury.Skwitowała to słowami "Po co ci matura,ja mam i roboty i tak nie mam" dodała jeszcze o mojej nowej pracy "Ty to masz dobrze bo dzieci już duże". Nie zauważa tego ,że dzieci nie zawsze mialam duże,a też pracowalam. A ona no cóż,fakt dzieci 6 i 3 latka,naprawdę pozazdrościć jej dzieci. Na kase nie pójdzie chociaż ma możliwośc,ma teściowa blisko chętnie bawi,sąsiadka z dolu też chętna do pomocy bo jej się poprostu nudzi.Chętnie pobawi dla zabicia czasu tym bardziej,że tylko jedno bo drugie w szkole.Ostatnio odmówiła pracę na noc tuż pod domem(mąż na 22 już jest w domu) w zakładzie rybnym,bo przecież nie będzie rybami śmierdziala.Przecież lepiej pojechać do teściowej po jedzenie,albo dzwonić do mamy by wplaciła na konto bo na jedzenie nie ma.Dla mnie biedota to wlaśnie takie osoby.
    • miniplusultra Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 00:20

      Nie oglądaj się na rozpieszczone dzieciaki albo innych prostych ludzi... nowobogaccy jacyś, spalili by się ze wstydu gdyby mieli wziąć miotłę i zamiatać a to zajęcie jak każde inne, szkoda że tak słabo płatne.
      Jesteś jaka jesteś i tego nie zmieni fakt czy dziś zarabiasz jako sprzątaczka czy pani prezes banku.
      Wiesz ilu profesorów ma w życiorysie pracę fizyczną? Znali swoją wartość, znali tez wartość pieniądza, więc kiedy trzeba było szli na budowę.
      Bardzo mi zaimponowało Twoje podejście, nie siedzisz z założonymi rękoma. Ludzie tacy jak Ty osiągają w życiu bardzo wiele, wiesz?
      Niech się dzieciątko zdrowo chowa! Będzie dumne ze swojej mamysmile
      • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 06:54
        miniplusultra napisała:
        > Bardzo mi zaimponowało Twoje podejście, nie siedzisz z założonymi rękoma.
        Dlaczego Ci zaimponowało ?
        Przeczytaj całą dyskusję i odnieś się do tego.

        I jeszcze raz zastanów się, dlaczego wydaje Ci się godna podziwu sytuacja, kiedy młoda matka idzie do pracy, bo rodzina potrzebuje pieniędzy.
        • ofelia1982 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 15:59
          Magdalena, a ja też szanuję taką postawę. Niby nie muszę, bo ponoć jest normalna - ale jakoś widzę, że często normalna właśnie nie jest i ludzie siedzą na doopie na zasiłkach, choć by mogli pracować i jeszcze kombinują z iluś tam źródeł - tak, że w sumie z dochodem na czarno mają całkiem niezłe przychody..Więc ja szanuję ludzi, którzy mają jakiś tam kręgosłup moralny. Mam chyba prawo.
        • qqqq33 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 16:48
          Wszystko zależy od ludzi wśród których pracujesz. U nas Pani sprzątająca jest traktowana jak każdy inny pracownik, jak współpracownik. Lubimy nawet w przerwie wypić razem herbatę. A co do całej dyskusji na temat dlaczego pracujesz właśnie tam - uważam, że to Twoja decyzja, robisz to co w chwili obecnej uważasz za słuszne i po co to komentować? Ale taka natura ludzka -niektórzy nie mogą się obejść bez oceniania innych sad
      • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 14.01.11, 14:35
        nowobo
        > gaccy jacyś, spalili by się ze wstydu gdyby mieli wziąć miotłę i zamiatać a to
        > zajęcie jak każde inne, szkoda że tak słabo płatne.

        Pani, która sprząta raz w tygodniu klatkę schodową w budynku 4-kondygnacyjnym bierze co miesiąc 237 zł....

        Nie wiem w jakim zawodzie pracujesz ale dla mnie praca 4x w miesiącu za 237zł to jest dużo... Klatka świeżo wyremontowana... Jak dla mnie nie jest słabo płatne... Zanim posypią się głosy, że musi dotrzeć do pracy itp... Do każdej pracy trzeba dotrzeć, Pani ma sprząta jeszcze 4 klatki obok. Przelecenie takiej klatki to maksymalnie 30 minut i to przy słabej organizacji.

        Pani, która sprzątała w biurze dostawała 50zł/h i o zgrozo musiała też pozmywać kubki jeśli były, bo tak miała w umowie. Przychodziła raz w tygodniu na ok. 4h. Zarabiała 200 zł. Chciałabym mieć taką stawkę za godzinę w swoim zawodzie, ale nie płaczę bo robię co chcę i się nad sobą nie użalam na forum.
    • hela6 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 11:26
      Kiedyś w pracy zostawiłam brudną filiżankę i gdy przyszłam na drugi dzień okazało się ze Pani sprzątająca umyła mi ją.
      Myślałam ze się pod ziemię zapadnę ze wstydu.
      Po czym okazało się że wszyscy zostawiają swoje brudne filiżanki do umycia co wybitniejsi mają ich po kilka do kolejnych herbatek i kaw żeby nie musieć w ciągu dnia pohańbić się myciem, tak że Pani sprzątająca miała po takiej jednej artystce 6-7 kubków do wypróżnienia z fusów torebek etc. i umycia.

      Myślę że wszystko jest kwestią poziomu słomy w butach


      • magdalaena1977 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 13:15
        hela6 napisała:

        > Kiedyś w pracy zostawiłam brudną filiżankę i gdy przyszłam na drugi dzień okaza
        > ło się ze Pani sprzątająca umyła mi ją.
        > Myślałam ze się pod ziemię zapadnę ze wstydu.
        Dlaczego mycie kubków ma być bardziej poniżające niż odkurzanie podłogi czy mycie toalety ?
        Ja mam kilka kubków, nie myję ich codziennie, brudne stoją w szafce i sprzątaczka nigdy ich nie dotknęła.

        > Myślę że wszystko jest kwestią poziomu słomy w butach
        Myślę, że to kwestia zakresu obowiązków sprzątaczki.
        • hela6 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 14:45
          Kubki są tak samo osobiste jak buty które trzymam pod biurkiem. Nie chciałabym by ktoś mi je wyczyścił w razie mojej nieuwagi i to nie jest kwestia poniżania kogoś ale mojego poczucia do zajmowania się swoimi rzeczami i zakres obowiązków sprzątaczki nie jest w tym wypadku dla mnie istotny.
          Moim zdaniem to kwestia ilości słomy w butach, im wyższy poziom słomy tym większe poczucie że skoro jest sprzątaczka to po co utrzymywać porządek.
          • astrum-on-line Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 15:15
            Przesadzasz, filiżanka i buty to dwie zupełnie rożne sprawy. Wszystko mi jedno kto myje mój kubek, podobnie jak nie patrzę czyje kubki myję, jak myję, to myję wszystkie jakie są brudne.
          • jop Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 16:05
            O rany, kwestia upodobań, ustaleńi zakresu obowiązków pani sprzątaczki. U nas brudne kubki wkłada się do zmywarki, którą potem obsługuje pani sprzątaczka (włącza, a potem wkłada czyste naczynia na szafek). Jeśli zmywarka jest pełna, odkłada się naczynia w specjalne miejsce i potem pani sprzątaczka zapuszcza drugie mycie. Firma uznała, że tak jest najsensowniej i najekonomiczniej. Jak ktoś bardzo chce myć swoje, myje. Wszyscy zadowoleni.
          • rudyocicat Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 12.01.11, 14:22
            > Kubki są tak samo osobiste jak buty które trzymam pod biurkiem.

            Nie dla mnie.

            > Moim zdaniem to kwestia ilości słomy w butach, im wyższy poziom słomy tym więks
            > ze poczucie że skoro jest sprzątaczka to po co utrzymywać porządek.

            Myślę, że nie wzięto pod uwagę, że niektórzy to brudasy z natury i nie ma to nic z szacunkiem do pani sprzątającejsmile....

        • naomi19 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 14.01.11, 20:12
          O fuj, dlaczego ich nie myjesz codziennie?
      • ofelia1982 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.01.11, 16:01
        Ja też tak miałam! Pani sprzątająca po jakimś czasie wiedziała, że mam taki swój kubek i sama z siebie zaczęła go myć. I jak ją spotkałam następnym razem to bardzo jej podziękowałam i powiedziałam, ze mi miło. Pani powiedziała, że to nie problem i nie ma problemu. Inna jest chyba sytuacja, gdy ktoś żąda takiego czegoś, nie spojrzawszy nawet na Panią sprzątającą jak wchodzi do pokoju. Ja tam zawsze mojej Pani Zosi mówię "Dzień dobry" i pytam jak się masmile
      • angazetka Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 15.01.11, 10:58
        > Kiedyś w pracy zostawiłam brudną filiżankę i gdy przyszłam na drugi dzień okaza
        > ło się ze Pani sprzątająca umyła mi ją.
        > Myślałam ze się pod ziemię zapadnę ze wstydu.

        Nie myslałaś nigdy, że jesteś nadwrażliwa? wink Moi firmowi państwo sprzątający (skądinąd przemili ludzie) mają w obowiązkach mycie (tzn. wstawienie do zmywarki, a potem do szafki w kuchni) naczyń, które stoją na wierzchu w pokojach. Jest to NORMALNE.
        Owszem, staram się zmywać po sobie, bo to żaden wysiłek, ale nie umieram na myśl o tym, że ktoś wykonuje swoje obowiązki.
        • alina.walkowiak Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 15.01.11, 13:08
          Wszystko zależy od zwyczajów panujących w pracy. Co innego ,jeśli do sprzątaczek należy mycie naczyń, a co innego, jeśli w zwyczaju jest mycie po sobie. Ja myję codziennie po sobie. Jeśli tego nie zrobię, myję następnego dnia. Czasem gdzieś tam zapląta się jakaś łyżeczka, szklanka - nasze sprzątaczki nawet kijem nie dotkną. No i dobrze smile
          • pipi186 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 10.02.11, 17:05
            Witam. Jestem właścicielką firmy sprzątającej od 13 lat pracujemy w Warszawie ,sprzątamy biura i osiedla. przez tych parę ładnych lat napatrzyłam się na zwyczaje naszych rodaków . Są różne ,jedni potrafią zachowac się jak należy i utrzymują czystośc przy swoim stanowisku pracy ale naprawdę proszę mi wierzyc większośc ludzi robi wokół siebie taki bałagan że sprzątanie po nich to nie praca ale harówa. mało kto w biurach wynosi po sobie kubeczki jak by tego było mało na jednym biurku kubeczków jest 2,3 jeden po herbacie drugi po kawie a trzeci np : budyniu, pudełka po pizzy talerze po obiedzie i to wszystko przy ważnych dokumentach ,toalety to zgroza ta wyższa inteligencja ludzi pracujących w biurze (bo za takich sie uważają w stosunku co do sprzątaczk) nie wie do czego służy szczotka stojąca przy muszli klozetowej .Proszę i jeszcze raz proszę miejcie szcunek do ludzi którzy po Was sprzątają bo to oni sprzątają po was najgorszy syf ,którego Wy nawet nie chcielibyście dotknąc .
            • paluszki38 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 16:00
              pipi ale gdyby ludzie sprzątali po sobie, toby nikt nie zatrudniał ekipy do sprzątania...



              • madzioreck Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 16:58
                paluszki38 napisała:

                > pipi ale gdyby ludzie sprzątali po sobie, toby nikt nie zatrudniał ekipy do spr
                > zątania...

                Chyba mylisz dwie rzeczy. Sprzątaczka jest od tego, żeby umyć okna czy odkurzyć/umyć podłogi, a nie od tego, żeby jaśniepaństwo pracownicy mogli zostawiać po sobie syf w toalecie. Idźmy dalej i zostawiajmy na sedesie zużyte podpaski, przecież od tego jest sprzątaczka, żeby sprzątać... to ta sama kategoria, co nieużywanie szczotki, jak się zabrudziło muszlę klozetową.
    • reni_78 Re: sprzątaczka - zupełnie z innej beczki... 12.01.11, 11:00

      po trzech latach powinnaś znać sprawę od podszewki, jeśli faktycznie taka nie w ciemię jesteś bita - nie pomyślałaś o zamozatrudnieniu? może stać by Cię było mentalnie na otworzenie własnej firmy sprzątającej - najpierw jako osoba fizyczna, potem przygarnąć kogoś np na zlecenie???
      u mnie w regionie 2tys brutto to całkiem całkiem pensja /lubelskie, ściana wschodnia/,
      a godzina 'pomocy domowej' to koszt ok 10-15zł za godzinę - domy prywatne, mycie okien, odkurzanie dywanów, sprzątanie łazienki - znajoma na same kuchnie przed Świętami miała byle zleceń, że nawet w Wigilię rano była u klientki
    • chill Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 11.02.11, 22:25
      O raaanyyy, nawet nie chce mi się czytać całości wątku, bo pewnie różne bzdury nawypisywali... NIE WYOBRAŻAM SOBIE z góry traktować sprzątaczki, salowe, dozorców itp. Myślę, że to głównie kwestia wychowania. Natomiast z przykrością obserwuję u siebie w pracy zachowanie kolegów-panów doktorów wobec tzw. personelu niższego-szkoda pisać... uncertain Dla mnie są to rzeczy nie do przyjęcia!
      PS. Aplikuj kochana w tej firmie o inną posadę-serio! smile
      • re_ni73 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 14:18
        Teraz dopiero wiem o czym mamaurwisa pisala,teraz w pełni ją rozumiem.Wielki szacunek dla niej.W ostatnich dniach poznalam sprawe od podszewki.Ale jak narazie się nie przejmuje,zobaczymy co będzie dalej.Co do kubków,to powiem tak jeden biurowiec,a tak rózne osoby.Ktoś za sobą umyje kubeczki,ktoś inny zbiera caly dzień kubki,talerzyki i inne rzeczy,później trzeba umyć,wytrzeć oraz schować na swoje miejsce.Ogólnie mycie to nie problem tylko ,że czasu brak.Kiedy poszłam pierwszy raz do pracy to przeżyłam szok,tyle dziewczyn(sprzątaczek) płakało,żaliło się.
    • alpepe Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 14:33
      współczuję, ale możesz się pocieszyć, że to świadczy tylko źle o tych osobach, nie o tobie.
      • re_ni73 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 16:47
        Nie ma mi czego współczuć,pracuje uczciwie,staram się z siebie dać wszystko i wykonać pracę jak najlepiejsmile.Cały problem polega na tym,że po kilku dniach widzę,że jest za malo osób sprzątających,więc te osoby które pracują muszą ogarnąć wszystko,czasami gonią i efekt jest taki ,że zdarzają się niedociągnięcia.Dziewczyny są przemęczone,łykają tabletki na uspokojenie i to nie ziółka,ale one naprawdę sumiennie pracują,osoby które kręcą i obijają się zaraz są zwalniane.To tylko moje obserwacje z ostatnich trzech dni,ale cieszę się ,ze mam tą prace,mimo wszystko.
    • meggi79 Re: sprzątaczka i ciec biedota i szmelc 26.02.11, 20:40
      Ja kiedyś pracowałam jako pokojowa w hotelu, to praktycznie to samo.
      Tez mam wyższe wykształcenie.
      I wiesz co? Mówiłam biegle po angielsku i niemiecku, doskonale dogadywałam się z gośćmi różnych narodowości i zauważył to ówczesny dyrektor.
      Awansowałam smile

      życze powodzenia smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja