bywało lepiej?

14.01.11, 20:36
tak czytam sobie to forum i tak sobie myślę czy "wzory oszczędzania: różnią się u rodzin ze stałymi, powiedzmy niskimi dochodami i rodzin gdzie "bywa róznie"

po prostu zastanawiam się jak brakuje kasy przez miesiąc , dwa, nawet rok, czy dwa to łatwiej bazować np. na zapasach ubrań, jest już jakiś sprzęt kupiony np. sportowy czy komputer, meble nawet. Odmówię sobie nowej kurtki "przez jakiś czas" Natomiast przy stale niskich dochodach musi być bardzo trudno gospodarować i trudno anwet te dwie sytuacje porównywać.

i jeszcze jedno. jak uklada się Wam współpraca przy oszczędzaniu z współmałzonkiem? tak pytam bo jak czytam niektóre posy to ta druga osoba do rządzenia budzetem jakby nie istaniala. Podporządkowuje się? nie wtrąca? Czy sa konflikty na ten temat?
Pozdrawiam
F.
    • rajtuzek Re: bywało lepiej? 14.01.11, 20:49
      zależy co rozumie się pod pojęciem "niski dochód", dla mnie 5tyś zarabiane przez parę to dosyc sporo, odłożyłabym z tego rocznie niezłą sumkę. Zależy też od poziomu na jakim się żyje, od ilości ludu na utrzymaniu, itd, nikt nie da tu jednoznacznej odp.
      Jeżeli chodzi o współpracę współmałżonka w oszczędzaniu dał mi wolną rękę więc wyciągam ją za każdym razem po jego wypłaciebig_grin
    • zonaniezona1 Re: bywało lepiej? 15.01.11, 09:29
      Łatwiej się oszczędza, gdy ma luz finnsowy - to niewątpliwe. Nie ma stresu, że zabraknie, że nie będzie na leki itd.I wszystko co napisałaś na początku postu jest prawdą. Jak ma się ubrania, meble, urządzony dom - to oszczędzanie jest łatwiejsze. Nie byłam w sytacji, że zawsze małam niskie dochody, ale nie trzeba być górnikiem , żeby wiedzieć, że to ciężka pracasmile.
      Natomiast, jeśli chodzi o współpracę ze współmałżnkiem. Na początku patrzył na mnie z powątpiewaniem, trochę zdziwieniem...(zakupy w tanich sklepach, tanie proszki, tabletki do zmywarki, brak chęci na drogie imprezy, wyjścia do knajp.), ale jak zobaczył ile pieniędzy zostaje w wyniku oszczedzania, że stać nas na tani wyjazd do Portugalii, remont mieszkania itd. sam zaczął oszczędzać, wybierać tańsze opcje itd. Teraz śmiejemy się, że jesteśmy Sknerysmile...Natomiast bardzo uważamy , żeby syn nie został z czegoś "odarty" z powodu naszego oszczędzania. Musi się uczyć, chodzić na angielski, mieć dostęp do dóbr, które dla niego - w jego wieku- są niezbędne do życia jak np. wyjście do McDonald'a smile , czy na pizze z kolegami.
    • kiki.zmora Re: bywało lepiej? 15.01.11, 11:15
      Z pierwszą częścią Twojego postu ciężko się nie zgodzić. Ktoś kto tylko chwilowo ma niższe dochody, ale ma "zapasy" ubrań, pełną spiżarnię, umeblowane mieszkanie może nawet nie odczuć chwilowego "kryzysu". Inaczej niestety z tymi, którzy stale mają za mało - z czasem ich braki są coraz większe. Dlatego to forum jest takie inspirujące - każdy może znaleźć coś dla siebie.
      Podczytuję forum od bardzo dawna i naprawdę wiele się tu nauczyłam. Dochody mamy takie, że pozwala nam to na spokojne przeżycie "od pierwszego do pierwszego", ale właśnie dzięki Wam w tym miesiącu odłożyłam kasę "na czarną godzinę".

      Co do drugiej części - mąż nigdy się nie wtrącał w moje gospodarowanie, bo niestety sam kompletnie sobie z tym nie radzi (na szczęście jest tego w pełni świadom, bo dwukrotnie odkąd się znamy to on przez kilka miesięcy gospodarował pieniędzmi i dwukrotnie była to mała katastrofa. Głównie dlatego, że on nie potrafi sobie odmówić żadnej przyjemności,a tym bardziej mi lub dziecku). Obie strony są zadowolone z tego układu. Ja śpię spokojnie i wiem, że wszystko jest zapłacone na czas (a poza tym lubię się tym zajmować), a mąż - bo ma z głowy rachunki i codzienne zakupy i w gruncie rzeczy jest zadowolony, że hamuję jego zakupowe szaleństwo.
Pełna wersja