spoczywamie na laurach i konsekwencje

19.01.11, 09:58
są zawody zwłaszcza po studiach tak jak informatyk czy chocby jak automatyk akurat jest nim moj maz.Podam przyklad mojego męża.Maż pracował w jednej firmie przez kilkanascie lat i wykonywal praktycznie to samo-pracowal jako automatyk w biurze projektowym .Niby sielanka.Ale teraz po kilku latach kiedy biuro praktycznie nie istnieje pracuje gdzie indziej i stad niskie dochody.Ale gdyby chciał znaleść podobną pracę za większe pieniądze to okazuje się że tego nie umie tamtego.I tak się zastanawiam da się to nadrobić? Naiwnie myslal ze bedzie pracował w tej samej firmie i wykonywal to samo i uda mu sie dotrzec do emerytury .Też tak myslicie?Zycie to jednak ciągła nauka.
    • gwiazdeczka-z-nieba Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 10:18
      jak nadrobić? kursy, szkolenia, studia podyplomowe, konferencje naukowe, targi. i własna praca. czytanie literatury fachowej, śledzenie nowinek w internecie. Osoba mająca wykształcenie w danej branży powinna mieć świadomość tego, gdzie ma braki, na pewne niektóre zagadnienia mniej go interesowały i zgłębił tylko niezbędne minimum. Moim zdaniem dużo można samemu zrobić, doczytać, wyćwiczyć, trzeba tylko chcieć. zamiast przed telewizorem kłaść się wieczorem na kanapie z branżową prasą itp.

      Nie wiem, czy nie pokręciłam ale pokolenie obecnych 20 -30 latków będzie zmieniać pracę średnio 7 razy a 3 razy przekwalifikowywać się.
    • re_ni73 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 10:19
      Myśle ze w każdym zawodzie trzeba się dokształcać.Nauka,wynalazki idą do przodu.Mój mąz z zawodu ślusarz-mechanik maszyn przemyslowych.Był zastuj dawniej w tym zawodzie więc szukał co się da.Teraz wiele na tym stracił,dużo więcej by zarabial.teraz są maszyny skomputeryzowane.Niestety wtedy dzieki temu że się przekwalifikował lepiej nam się żylo,teraz gorzej.Fakt gosciu chcial go zatrudnić na (siensi,jakaś komputerowa skrawarka nie wiem jak się pisze).Ale był warunek,szkoli go przez trzy lata za najniższa krajową a później może mu podniesie.Tylko,że tam nie trzeba się tego aż tyle uczyć max pół roku,jezeli codziennie po osiem godzin wałkuje się to samo.Chcąc niechcąc zrezygnował z propozycji,nie wiem czy to źle czy dobrze czas pokaza.
      A swoją drogą,jak mawiała moja śp.babcia:Człowiek się uczy całe życie a i tak głupi umierawink.
    • aga90210 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 10:24
      Nie wiem, co to za zawód "automatyk", ale dlaczego np. programista miałby nie znaleźć nowej pracy jeśli obecna zamknę/zwolnią go? Jako nie rozumiem problemu. Piszesz "tego nie umiem, tamtego nie"- w każdej firmie sa pewne inne procesy i umiejetnosci potrzebne, których czlowiek uczy sie po prostu na miejscu.
      Nie, nie myślę, ze będę pracowała w jednej firmie do emerytury- przecież to nudne. Jak mialam dość to zmieniałam pracę i już, obecna też mnie nie satysfakcjonuje w 100%, więc za 2-3 lata pewnie wyslę cv do kolejnej firmy.
      • korniz Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 10:45
        automatyk to obszerny zawod poczawszy od serwisu po projektowanie w biurze projektowym a takze to praca w zakladzie utrzymania ruchu w produkcyjnym i tu nie ma doswiadczenia.Automatyk zna kilka programów a programista dużo więcej.Czesto wymagają żeby taki automatyk miał uprawnienia sepowskie czyli był zarazem i elektrykiem i elektronikiem i automatykiem.Jak to się mówi alfa i omega.
      • mrowka_r Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 10:50
        Wiele zależy od danej osoby. Mój mąż jest programistą, ma swoje ulubione języki programowania, ale jak trzeba to chętnie nauczy się czegoś nowego. Natomiast miał w pracy kolegę, który wychodził z założenia, że zatrudniony jest do pisania w danym języku i nie będzie robił nic w innym... Nie muszę chyba pisać, że szybko znaleźli kogoś na jego miejsce, osobę, która była bardziej elastyczna i chętna do nowych zadań/wyzwań/pomysłów.

        W sumie w mojej pracy jest podobnie, nie raz było tak, że stawiano mnie przed nowym zadaniem czymś w czym nie miałam żadnego doświadczenia, wychodzę z założenia, że sobie poradzę/nauczę się ewentualnie poproszę o pomoc kogoś bardziej doświadczonego, ale staram się nie mówić od razu,że czegoś nie zrobię.
    • jagoda_pl Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 10:49
      Wybacz Korniz, ale nastawienie Twojego męża jest rodem nie z tej epoki. Czasy kiedy dostawało się nakaz pracy i zostawało tam całe życie odeszły już dawnosmile

      Teraz liczy się elastyczność i rozwój.
      • korniz Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 10:59
        wiem o tym wiem.To nie czasy komuny.Martwi mnie jego nastawienie bo nie wierzy ze znajdzie lepsza prace bo oczywiscie lenistwo zwycieza. i wmawianie sobie ze jest sie do niczego.Rozumiem że jego zawod jest obszerny ale jesli czlowiek chce to potrafi a nie użalać się nad sobą.Nie jeden facet spiął by się już dawno w górę.Cały czas go mobilizuję ale topornie to idzie malymi kroczkami.Chyba potrzebuje kopniaka i meskiej rozmowy.
        • sparkley78 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 19:18
          korniz napisała:

          > wiem o tym wiem.To nie czasy komuny.Martwi mnie jego nastawienie bo nie wierzy
          > ze znajdzie lepsza prace bo oczywiscie lenistwo zwycieza. i wmawianie sobie ze
          > jest sie do niczego.Rozumiem że jego zawod jest obszerny ale jesli czlowiek chc
          > e to potrafi a nie użalać się nad sobą.Nie jeden facet spiął by się już dawno w
          > górę.Cały czas go mobilizuję ale topornie to idzie malymi kroczkami.Chyba potr
          > zebuje kopniaka i meskiej rozmowy.

          Siedząc w domu (z musu lub nie) nie pisałabym takich tekstów o mężu na forum.
          • zonaniezona1 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 22:36
            Problem jest jeszcze inny. Facet jest jedynym żywicielem rodziny i rzeczywiście rola jaką przyjął na siebie nie jest łatwa. Woli pewnie, nawet małe pieniądze, a nie prawdopdobne większe za cenę utraty stbliności. Niewątpliwie byłoby łatwiej, gdyby miał jakieś zaplecze w postaci pracującej żony lub bogatych rodziców. Ale nie ma takiego wsparcia. I pewnie nie jest jakims nadambitnym typem - ale taki pewnie był jak za niego wychodziłaś za mąz...
            A ogólnie, facet zaczął łapać doła i już... Trudna sytuacja. "Kopiąc" go pewnie niewiele zmienisz...
            FAktycznie, zamiast promować faceta, który tego w tej chwili wyraźnie nie chce zmienić pracy i swojego zachowania - zastanowiłabym co mogę zmienić w swoim życiu.
      • linn_linn Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 11:36
        Nie tylko. Wyjezdzajac po studiach za granice trzeba bylo zwrocic panstwu koszty studiow. Te czasy minely i raczej bezpowrotnie. Nie ma ani miejsc pracy na zawsze, ani zawodow.
    • re_ni73 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 11:11
      Wybacz korniz ze pytam.A Ty pracujesz?Wiem ,że masz male dziecko ale nie wiem jak małe,więc dlatego to pytanie.Po jedno Cię rozumiem,że oczekujesz pewnych rzeczy od męża,ale musisz uczciwie spojrzeć też na siebie.Ja jeżeli pewnych decyzji oczekuję od swojego m. to też staram się grać fer i oczekuję też od siebie.Staram się grać fer. To tak jak ze szkołą,poszłam ja i dwa dni później mój mąz złożył też papiery,tak jączylam.Po roku usłyszałam najpiękniejsze slowa"Jak to szybko minęło,dziękuję kochanie".
      • korniz Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 11:22
        nie nie pracuje a mały ma 20 m-cy.Maż zawsze był dumny że nie muszę racować.Ale to złudne gdy coś się wali.Do pracy się wybieram jak tylko mały podrośnie i to tam gdzie tylko się da.Jeśli ktoś mi zaczyna mowic że pojdziemy pod most to nawet od żony należy mu się taki kopniak.Ja nie wymagam od męża kokosów bo starcza nam ale nie znosze jak się użala i do tego jeszcze mowi o moscie itp.Wiem że jest ciezko wszystkim ,ale ja nie znam nikogo kto by tak mówił do żony.
        • re_ni73 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 11:39
          Myślę,że Twój mąz jednak ma chwile zwątpienia w swoje siły.Faceci czasami tak mają jak się coś im weźmie.A ty ostatnio rozmawiałaś z nim by nie kupował duperelków czy słodyczy.Nie mówie że to źle.Ogólnie dobrze,tylko czuje on niedosyt,pracuje i nic z tego nie ma.Przechodziłam to ze swoim mężem jakiś czas temu,po jakimś czasie mija.Ale ja staram się chociaż dorobić by widział,że ja też się staram i daję coś od siebie,że nie tylko on.Czasami kupie coś do domu z własnych oszczedności lub zarobionych,to co on np.miał kupić,lub do czegoś dołoże.Widzi ,że próbuje i to jednak go mobilizuje.Jednak kobiety są bardziej odporne psychicznie.
        • annie_83 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 12:19
          > nie nie pracuje a mały ma 20 m-cy.Maż zawsze był dumny że nie muszę racować.

          Tu nie ma z czego być dumnym, o ile nie macie oszczędności, które pozwoliłyby Tobie przeżyć przez lata w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku męża. Niestety życie jest jakie jest, różne sytuacje się zdarzają i ciekawe co by było z tej dumy męza, gdybyś nagle sama musiała zacząć zarabiać i zaczęła szukać pracy po 30tce (jak sądzę) z zerowym doświadczeniem zawodowym.
          • beatrycja.30 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 13:12
            Mąż był dumny, że żona nie musi pracować???

            Że potrafił was utrzymać? A mój był dumny że ma wykształcoą żonę, która ma całkiem fajną pracę i potrafi zarobić. Dodam, że mój mąż też jest wykształcony, co jakiś czas awansuje i zarabia więcej ode mnie.

            Zawsze mnie zastanawiały takie wypowiedzi na forach: jak ja mam dobrze, nie muszę pracować, bo mąż dużo zarabia. Okazywało się zwykle że dużo to 4 tysiące netto.
            • marzeka1 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 14:51
              A cóż to za dziwactwo??? Mąż dumny,że żona musi pracować????!!!! To jakieś kuriozum i tyle.
              Dla mnie oczywistą sprawą jest, ze dwoje ludzi pracuje, tym bardziej, że życie jest różne. Moja mama wdową została, gdy miała 40 lat i wiem, że o wiele trudniej by nam było, gdyby nie pracowała. To ŻADEN powód do dumy.
              • sparkley78 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 18:56
                Mnie by niepokoiło, gdyby mąż tak mówił wink Uważam, że dla własnej samorealizacji, zdrowia psychicznego, wspomożenia domowego budżetu kobieta również powinna zająć się pracą zawodową. Nie musi być to o razu praca w korporacji od 9.00-21.00 z wyjazdami służbowymi, ale chociażby pół etatu pracy biurowej. Może lepiej zamiast planować komuś szkolenia lepiej pomyśleć również o własnym rozwoju zawodowym.
                • ivoncja Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 21:42
                  sparkley78 napisała:
                  > zamiast planować komuś szkolenia lepiej pomyśleć również o własnym rozwoju zawo
                  > dowym.

                  I o przyszłości. Mąż jest (a raczej był) dumny z tego, że jest tak zaradny, że potrafi utrzymać rodzinę i nie dziwi mnie to, ale należy to zaliczyć do reliktów przeszłości. Powodem do dumy mogło to być w czasach, kiedy kobieta była całkowicie zależna od mężczyzny i nie miała nawet prawa do głosowania.
                  Korniz, pomyśl czy tak samo Twój mąż będzie dumny, a Ty zadowolona, gdy dostaniesz głodową emeryturę...
                  ---------------------------
                  Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. smile
                  ---------------------------
                  ivoncja.blox.pl/html
        • zonaniezona1 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 22:45
          Jakby mi ktoś powiedział, że pójdziemy pod most ...powiedziałam "Nie tak szybko ", To moze mężowi dodałoby siły, ale jak słyszy np. narzekanie, awantury o zarobki itd - to też podupada psychicznie.
          A generalnie przeprowadziłabym spokojną rzeczową rozmowę. I sama zabierałabym się szukać pracy . Dziecko juz podrosło( ja zaczęłam pracowac jak syn miał 18 miesięcy).
          Jak widać nie zawsze możesz na męża liczyć (zresztą jak umiesz liczyć - to licz tylko na siebie). U mnie w pracy jest 29 letnia wdowa, która została sama z dwójką dzieci ... zanim trafiła do naszej pracy przez 3 lata żyła z renty i pomocy rodziców, bo nie mogła znaleźć pracy.
          • zuzanna56 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 20.01.11, 08:17
            Też mi się wydaje, Korniz, że powinnaś powoli pomyśleć o pracy. Nie chciałabyś, aby było was stać na więcej rzeczy, żebyś raz nawet na 2-3 lata mogła gdzieś wyjechać, może do tej wymarzonej Grecjismile Mąż niech się oczywiście dokształca, robi kursy, takie teraz czasy, że wielu osobom się przydają.
            Ja dość szybko wracałam do pracy, fakt, na kilkanaście godzin tygodniowo, ale zarobek był przyzwoity. Z miesięcznym dzieckiem udzielałam dziennie dwie godziny korepetycji (mama przychodziła do mnie albo mąż po pracy się nim zajmował), żeby mieć trochę grosza. Mój mąż naprawdę mało nie zarabia, powiedzmy, że średnio jak na duże miasto, ale ja zawsze pracowałam, od dawna na więcej niż etacie. Tak to jest, różnie w życiu bywa, są choroby, wypadki. Lepiej jak dwie osoby pracują.
    • zonaniezona1 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 17:42
      w tego typu zawodach to jednak wiecznie nauka.....
    • gwen_s Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 19.01.11, 19:23
      mój M jest informatykiem i jakoś nie narzekamy z tego powodu, ale nie podchodzi do zawodu jak Twój... mimo, że pracował w jednej firmie parę lat to cały czas się uczył, bo wiedział, że pół roku i wypadnie "z rynku", potem już jak nabrał pewności większej sam otworzył działalność i świetnie sobie radzi. Mało tego jak jest martwy okres w inf. to zabiera się za inne rzeczy, do których dochodzi sam i jakoś się wszystko mu kręci.
    • lolka.77 Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 21.01.11, 14:25
      W wielu przypadkach spoczywanie na laurach to początek cofania. Jako księgowa, gdybym non-stop się nie doszkalała to nie dość, że nie miałabym szans na lepszą pracę, to i praca w dotychczasowym miejscu byłaby zagrożona.
      Inna sprawa - duma z niepracującej żony. Czy mąż w ogóle nie myśli, w jakiej sytuacji możecie się znaleźć jak coś się stanie?? Czy macie zaplecze finansowe na ewentualne leczenie, utrzymanie, jak przez jakiś czas mąż zmuszony by był do szukania pracy?
      Większość matek wraca do pracy najpóźniej w 6-mcu życia dziecka. A im będziesz starsza to znalezienie jakiejkolwiek pracy będzie coraz trudniejsze.
    • ladyjm Re: spoczywamie na laurach i konsekwencje 21.01.11, 14:27
      oczywiscie, ze zycie to ciagla nauka. w branzy IT i wszelkich pokrewnych komputerowych ciagle sa wprowadzane nowosci i kto nie trzyma reki na pulsie to po 5 latach moze wypasc z obiegu.
    • prom_do_szwecji U mnie chyba jest nietypowo 21.01.11, 17:49
      jestem lepiej wykształcona od męża i lepiej zarabiam. Zdecydowaliśmy jednak, że mąz uzupełni wykształcenie - w tym roku robi dyplom i mamy nadzieję, że wkrótce zacznie lepiej zarabiac. Na razie ma swoją firmę, ale zleceń nie tak dużo. Są miesiące, kiedy dokłada sie parę stów, są takie, kiedy jego pensja wynosi kilka tysięcy. Pewności jednak nigdy nie ma, ile zarobi. Jak jest taki bonus, to odkładamy na trudniejsze czasy albo kupujemy coś większego.
      Niestety, dokształcanie męża wiąże się z tym, że na moje dokształcanie nie ma już kasy. A powinnam np. zająć sie nauka języków obcych czy zrobić kolejne studia podyplomowe. Mam nadzieje, ze te pomysły uda się zrealizować za jakiś czas (jak odchowam dziecko - urodzi sie "na dniach"). Na razie staram sie rozwijać zawodowo na ile to możliwe w pracy. Jest mi łatwiej, bo mąz zdjął ze mnie praktycznie cały obowiązek prowadzenia domu - wydaje tylko polecenia co ma być zrobione. Z jednej strony mam poczucie, że nie inwestuję w siebie i mi z tym nie najlepiej. A z drugiej tak sobie myślę, że może to dobry układ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja