Dodaj do ulubionych

Czy my głodzimy nasze rodziny????

10.02.11, 10:04
Wklejam link do dyskusji na e-mamach. Niektóre z pań uważają, ze wymieniajac sie radami i przepisami na forum oszczędzamy głodzimy nasze rodziny i w ogóle fatalnie jadamy. Ja akurat tak nie uważam, a jakie jest Wasze zdanie...
forum.gazeta.pl/forum/w,567,121810885,,Czy_Wasze_rodziny_tez_tak_malo_jedza_.html?v=2
Obserwuj wątek
    • jagoda_pl Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 10:26
      Nie, może nie głodzicie, ale muszę przyznać, że jak czytam wypowiedzi niektórych z Was to... jakbym jadła tak mało to bym nie żyłasmile Najbardziej "rozwala mnie" zupa jako propozycja dania obiadowego - zupa to dla mnie początek obiadu, a nie osobne daniebig_grin
      • ewma Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 10:39
        Wiesz jak czytam niektóre propozycje obiadu to twierdze ,że tak - to jest głodowanie.
        Oczywiste jest ,że nie jada się codziennie 3 schabowych ale dzielenie tych 3 sztuk dla 4 osób na 2 dni to już przesada.
        Częśc ludzi robi po prostu "oszukiwane" obiady ,np. w mielonych jest 25 dag mięsa ,25 dag bułki tartej i nie wiadomo cojeszcze.
        A nie na tym to polega,prawda? smile)
        • nela12 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 10:52
          dokładnie:0)
          Ale mój mąż jest taki mięsożerny-a mielonych nie lubi zbytnio,zupą się nie naje-ooo takie czekanie na danie główne to może być;0)
          Ale dzięki temu forum nauczyłam się dużo robić sama(wcześniej kupowałam np.pierogi za 20zł) sama zrobię za 10zł,a o wiele smaczniejszebig_grin
          ZAWSZE POWTARZAM ŻE CO INNEGO GDY KTOŚ MUSI-BO NP. NIE STARCZA ... ,ale tak dla oszczędności żeby pchać na konto to dla mnie przesada , i sknerstwo
        • aurinko Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 13:21
          Zupa zupie nierówna smile Można zrobić zupę na samej wodzie bez dodatku mięsa, może to być np. brokułowy krem - wierzę, że taką zupą nie da się najeść. Ale są też zupy sycące np. gulaszowa, kapuśniak z mięsem, wędzonką i ziemniakami, gesty krupnik z mięsem, podrobami i ziemniakami itp.
      • monikaj21 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 10:50
        O, właśnie się dowiedziałam, że chyba mało jemy, a myślałam, że normalnie smile
        My dwoje i 3 małych dzieci (6 lat, 3,5 roku, 1,5 roku) zjadamy na obiad kotlety z pojedynczej piersi kurczaka (czasami zdarza mi się dosmażyć kotlet z drugiej części piersi, ale najczęściej zamrażam ją nienaruszoną) + jakieś 6 średnich ziemniaków + jakiś dodatek.
        A zupa mi spokojnie wystarcza na obiad.
        I to wcale nie z oszczędności smile
        • agni71 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:03
          monikaj21 napisała:

          > O, właśnie się dowiedziałam, że chyba mało jemy, a myślałam, że normalnie smile
          > My dwoje i 3 małych dzieci (6 lat, 3,5 roku, 1,5 roku) zjadamy na obiad kotlety
          > z pojedynczej piersi kurczaka (czasami zdarza mi się dosmażyć kotlet z drugiej
          > części piersi, ale najczęściej zamrażam ją nienaruszoną) + jakieś 6 średnich z
          > iemniaków + jakiś dodatek.

          Chwila, każdy dostaje kotlet z pojedynczej piersi kurczaka, czy ta jedna pojedyncza pierś starcza dla 5 osób? te 6 ziemniaków to dla każdego czy do podziału na 5 osób?
          • monikaj21 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:11
            To jest na wszystkich smile
            Z pojedynczej piersi kurczaka wychodzą 3 duże kotlety + malutkie z takich małych części smile A ziemniaki - my zjadamy po 2 (albo mniej) i 2 dzieci. Często zdarza mi się pół ziemniaka wyrzucać. No i do tego np. paczka brokułów albo coś innego smile
            Rodzice i teściowie mówili nam, że mało jemy, ale myślałam, że przesadzają wink
            • ewma Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:08
              monikaj21 napisała:

              > To jest na wszystkich smile
              > Z pojedynczej piersi kurczaka wychodzą 3 duże kotlety + malutkie z takich małyc
              > h części smile

              Rozumiem ,że ta twoja pierś waży z 0,5 kg ,bo nie wyobrażam sobie 3 dużych kotletów z 20 dag piersi....

              A tak z ciekawości ,jak twój mąż funkcjonuje po obiedzie z kotlecika i 1 kartofelka?
              • monikaj21 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:50
                To jak Wy robicie te kotlety? Jak one są dwa to są takie grube?
                Ja kroję pierś 'poziomo' na 3 części, rozbijam i panieruję. + dodatkowo te malutkie kawałki. Zresztą schab robiąc schabowe też kroję na plastry ok 0,5 cm i rozbijam 'na przezroczysto'. Nie lubię takich grubych.
                • mala-mila Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 13:03
                  ja nie umiem przekroić jednej piersi na 3 częściwink dzielę ją na pół ale obie części zje u mnie jedna osoba. A te małe części to są po jednej na każdej pojedynczej piersi. Piersi przeważnie smażę na patelni grilowej, takie mega chude i wyklepane nie są za dobre, kotlety też raczej niezbyt przeźroczyste robięsmile
                  Ja mięsa nie jem, mój mąż z synem nadrabiają.

                  Napiszę jeszcze że na obiad przychodzi do nas mój brat, ma 17 lat. Wczoraj na obiad miałam właśnie piersi (a konkretnie piramidki z kurczaka z kamisawink Mąż, 5letni syn i brat zjedli 1 kg frytek, 2 podwójne piersi (ponad kg)i sałatkę z główki lodowej. Chciałabym "zapchać" ich zupąwink ale zupełnie nam się to nie opłaca, bo po godzinie od zjedzenia zupy (takiej gęstej, treściwej) jeden i drugi facet szukają w lodówce kiełbasy/kabanosa, przegryzając rzodkiewką ogórka i potem domagają się czegoś dobrego na podwieczorek bo są głodni. A na kolację zjadają 2 razy więcej niż po obiedzie typu kasza/mięso/warzywa.
                  Ale mój syn mógłby jeść tylko mięso i płatki kukurydziane. I praktycznie nic innego nie je
            • astrum-on-line Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 18:14
              monikaj21 napisała:

              > To jest na wszystkich smile
              > Z pojedynczej piersi kurczaka wychodzą 3 duże kotlety + malutkie z takich małyc
              > h części smile A ziemniaki - my zjadamy po 2 (albo mniej) i 2 dzieci. Często zdarz
              > a mi się pół ziemniaka wyrzucać. No i do tego np. paczka brokułów albo coś inne
              > go smile
              > Rodzice i teściowie mówili nam, że mało jemy, ale myślałam, że przesadzają wink

              Dobrze wam mówili, że mało jecie. Kawałek kurczaka na 5 osób to mi nie mieści nawet w kategorii oszczędnych obiadów. Pojedynczy filet na dwie osoby to rozumiem, ale na 5....
        • asfo Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 17:54
          monikaj21 napisała:

          > O, właśnie się dowiedziałam, że chyba mało jemy, a myślałam, że normalnie smile
          > My dwoje i 3 małych dzieci (6 lat, 3,5 roku, 1,5 roku) zjadamy na obiad kotlety
          > z pojedynczej piersi kurczaka (czasami zdarza mi się dosmażyć kotlet z drugiej
          > części piersi, ale najczęściej zamrażam ją nienaruszoną) + jakieś 6 średnich z
          > iemniaków + jakiś dodatek.

          Mój facet potrafi tyle zjeść na obiad. Sam. I popić piwem. Wcześniej w pracy je solidne drugie śniadanie, albo mały obiad. Ma 175 cm wzrostu i waży nie więcej niż 65 kg. Muszę go pilnować, żeby nie jadł za mało bo zaraz chudnie i zaczynają mu wystawać żebra.

          Może Wy jacyś bardzo niscy jesteście?
      • linn_linn Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 10:52
        Wiesz to zalezy od osoby. Ja sie odchudzalam, schudlam i nie chce utyc. To, co jem, musze rozlozyc na 5 posilkow / zreszta kazdy powinien /, wiec jesli zjem obiad z 2 dan, to niestety nie dam rady. Nie jest wazne, z ilu dan sklada sie obiad, ale to, czy zawiera wszystko: weglowodany, proteiny, warzywa, tluszcze itp. Moze to byc w jednym daniu.
        • jagoda_pl Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 10:59
          Nie jest wazne, z ilu dan sklada sie ob
          > iad, ale to, czy zawiera wszystko: weglowodany, proteiny, warzywa, tluszcze itp
          > . Moze to byc w jednym daniu.

          No właśnie mi moja przyszła teściowa próbuje wmówić, że sam rosół powinien mi na obiad wystarczyć i ona nie rozumie jak ja mogę po TAKIEJ ZUPIE być głodna i chcieć coś jeszcze jeść...
        • leluchow1 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:00
          Nie wiem czy to forma głodzenia smile Moja rodzina (4 osoby w tym 2 dzieci 4i6) nie naje się 1 piersią z kurczaka. Mąż pewnie by się najadł gdyby dopchał furą ziemniaków, ale tego akurat wolałabym uniknąć, tak samo jak zapychania mielonego dużą ilością buły. Mimo że mój mąż ma 194 cm i waży 72 kg.
          Ja gotuję obiady dwudaniowe, staram się żeby były zdrowe i smaczne. Zawsze zawierają węglowodany, tłuszcze i białka. To forum bardzo mi pomogło w rozsądnym planowaniu wydatków ale z pół kg mielonego obiadu na 2 dni za cholerę nie zrobię.
      • agni71 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:00
        jagoda_pl napisała:

        > Nie, może nie głodzicie, ale muszę przyznać, że jak czytam wypowiedzi niektóryc
        > h z Was to... jakbym jadła tak mało to bym nie żyłasmile Najbardziej "rozwala mnie
        > " zupa jako propozycja dania obiadowego - zupa to dla mnie początek obiadu, a n
        > ie osobne daniebig_grin

        jagoda - są zupy i zupy. Zapewniam cie, że moją zupa mozna sie najeść. Gotuje ja na mięsie, ktore sie zjada w zupie, czasem dodaje tez dobra kiełbasę (wolę od mięsa). Do tego jest duzo warzyw w zupie. Jak mam dwa dania, to albo i tak zjadam jedno, albo sie przejadam smile

      • johana75 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:01
        Dla mnie nietóre propozycje obiadowe nie wchodzą w grę. Jesli gotuję zupę to często jest ona droższa od 2 dania.Podam przykład, żur na własnym zakwasie gotowany na wędzonych żeberkach 700g., 1,5 kg białej kiełbasy, jajka, smażone ziemniaki. Gotuje garnku 6l. więc zupa jest gęsta i pożywna. Jak zostaje to zamrażam.
        U nas kurczak starcza na :
        udka i skrzydełka - to 1 obiad
        cała pierś to 2 obiad
        resztę wrzucam do zup, łącze z innym mięsem np. wołowiną
        Niestety takie obiady kosztują, a placki bądź nalesniki to moga u mnie być na śniadanie wink

        Część osób przeznacza 30 zł. na jedzenie na dzień u nas niestety to nie funkcjonuje, a zakupy robie najczęściej w lidlu i biedronie, tam tez kupuje np. drogi olej do surówek *tłoczony na zimno, kosztuje 11-25zł.zależy z czego. rby wołowina tez swoje kosztują.
        Część osób wydziela dzieciom owoce, ja nie rozumiem tego (o ile finanse na to pozwalają)
        Po to aby kupić nowe auto? Ale każdy ma jakieś priorytety!

        Częśc osób je tutaj bardzo mało (ilościowo) ja to już bym nie żyła, a mój M. to już dawno ;P
          • b-b1 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:14
            Każda osoba jest inna, każda rodzina jest inna, jeśli wszyscy są zdrowi, a ich wskaźnik BMI mieści się w normie-znaczy jest w porządku.

            Przykład-czasami zamawiamy pizzę na kolację. 1 pizza 30cm średnicy(sprawdziłam -napisane w ulotcebig_grin) -wystarcza dla mojej 4 osobowej rodziny. Po kawałku dla dzieci, ja półtorej , mąż trzy-zostaje jeszcze jeden kawałek i nie ma siły-nikt nie chce go wmusić w siebie.
            Spotykamy się ze znajomymi (para) i wtedy zamawiamy 3 pizzy. Po 1 dla nich na osobę i jedna dla naszej czwórki.
            Nie ma to nic wspólnego z oszczędzaniem , głodowaniem-po prostu jemy niedużo.
        • leluchow1 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:08
          Dokłądnie zupa a zupa.
          Jak mam II danie mięsne to zupa podfruwajka, a jak II danie pierogi czy naleśniki to zupa na mięsie. Ja w sumie i tak zjadam jedno danie. Te zupy to zwłąszcza dla synka który zjada je w ramach II sniadania około godziny 11-12. Do tej pory zjadał jakiś jogurt czy inną formę nabiału ale okazało się że mleko i przetwory go uczulają a jedzenie non stop kanapek powoduje że młody polowy nie jadł. Zupę wciąga zawsze z apetytem
          • b-b1 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:28
            leluchow1 napisała:

            > Dokłądnie zupa a zupa.
            > Jak mam II danie mięsne to zupa podfruwajka, a jak II danie pierogi czy naleśni
            > ki to zupa na mięsie. Ja w sumie i tak zjadam jedno danie. Te zupy to zwłąszcza
            > dla synka który zjada je w ramach II sniadania około godziny 11-12. Do tej por
            > y zjadał jakiś jogurt czy inną formę nabiału ale okazało się że mleko i przetwo
            > ry go uczulają a jedzenie non stop kanapek powoduje że młody polowy nie jadł. Z
            > upę wciąga zawsze z apetytem

            U mnie było podobnie, kiedy dzieci przychodziły wczesniej ze szkoły-obiad podzielony był na dwie tury-zupa, a za trzy godziny drugie, ale od tego roku dzieciaki strajkują....nie chcą zupy-cokolwiek by miało być na drugie-więc pierogi, naleśniki robię na kolację, a obiad jednodaniowy-ryba albo mięso. Do szkoły kanapka i jest ok.
        • anetapzn Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:18
          johana75 napisała:


          > Część osób wydziela dzieciom owoce, ja nie rozumiem tego (o ile finanse na to p
          > ozwalają)

          Nie wyobrażam sobie wydzielania owoców ani sobie, ani dzieciom- u nas stale w kuchni w koszyczku leżą owoce- kto ma ochote to sobie bierze.
          • 3-korony Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 11:49
            Niektórym to chyba jeszcze zostały nawyki po zniesieniu komuny. Moja matka też kupowała mięso na kilogramy, choć było już dostępne w sklepie cały czas. Teraz jej przeszło, ale mieszka już sama. Jedzenie dużych ilości jest niezdrowe, chyba że to chłop robiący fizycznie.
            My jemy rozsądne ilości. Jeśli mój chłop by wciągał kilka kotletów na obiad czułabym się w obowiązku zadbać o jego dietę czyt.serce. Przejadanie się to najczęstsza przyczyna różnych chorób. U nas jeden pojedynczy duży filet wystarcza na rodzinę 2+2(4 i 7lat), do tego ziemniaki, surówka. Czasem wcześniej lekka zupa. I nikt nie jest głodny. To że ktoś czuje się głodny po talerzu zawiesistej zupy z mięsem, jest oznaką rozepchania żołądka ot co.
            • leluchow1 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:04
              3-korony napisała:

              >To że ktoś czuje się głodny po talerzu zawiesistej zup
              > y z mięsem, jest oznaką rozepchania żołądka ot co.

              To że zupa jest na mięsie (np piersi indyczej) nie oznacza że jest zawiesista! Ja zup nie zaciągam. My nie jemy w talerzach a w bulionówkach, i po bulionówce zupy normalny dorosły facet ma jak najbardziej prawo czuć się głodny.
              A poza tym mój mąż je 2 schabowe ale nie w panierce a grillowane lub pieczone w folii - myślę że jego serce po takim obiedzie jest znacznie zdrowsze niż po zjedzeniu 1 schabowego w panierce nasiąkniętej olejem.
              • ewma Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:11
                leluchow1 napisała

                > A poza tym mój mąż je 2 schabowe ale nie w panierce a grillowane lub pieczone
                > w folii - myślę że jego serce po takim obiedzie jest znacznie zdrowsze niż po z
                > jedzeniu 1 schabowego w panierce nasiąkniętej olejem.

                I to porządnie zamoczony w tej panierce ,żeby większy był.... smile
              • 3-korony Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:24
                leluchow1 napisała:
                z pół kg mielonego obiadu na 2 dni za cholerę nie zrobię
                a powinnaś, 100g mięsa wystarczy dorosłej osobie, dzieci przedszkolne 50g, wychodzi 250g dziennie.
                Ja też nie robię oszukanego mielonego, dodaję startą marchew podduszoną na oliwie z cebulką i czosnkiem, więc wychodzi tego więcej niż 500g. Smażę na suchej teflonowej patelni, do tego kasza lub ryż i surówka. Zdrowo.
                > A poza tym mój mąż je 2 schabowe ale nie w panierce a grillowane lub pieczone
                > w folii - myślę że jego serce po takim obiedzie jest znacznie zdrowsze niż po z
                > jedzeniu 1 schabowego w panierce nasiąkniętej olejem.
                >

                To dlaczego czujesz się wyzwana do odpowiedzi? Przecież nie pisałam do Ciebie ale ogólnie.
          • ewma Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:04
            anetapzn napisała:


            Nie wyobrażam sobie wydzielania owoców ani sobie, ani dzieciom- u nas stale w k
            > uchni w koszyczku leżą owoce- kto ma ochote to sobie bierze.

            No widzisz u mnie to też nie do pomyślenia jest aby wydzielać owoce ale na tym forum można wyczytać ,że przypada po 1 mandarynce na osobe.
            • anetapzn Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:16
              ewma napisała:

              > anetapzn napisała:
              >
              >
              > Nie wyobrażam sobie wydzielania owoców ani sobie, ani dzieciom- u nas stale w
              > k
              > > uchni w koszyczku leżą owoce- kto ma ochote to sobie bierze.
              >
              > No widzisz u mnie to też nie do pomyślenia jest aby wydzielać owoce ale na tym
              > forum można wyczytać ,że przypada po 1 mandarynce na osobe.
              Wiem, to nie bylo do ciebie, kojarze ten post, tylko autorowi chyba się nie przelewało finansowo z tego co kojarzę. Teraz można czasami kupic owoce w promocji- np. mandarynki w biedronce średnio co 2 tygodnie bywają po 2,99zł./kg bodajże, nie jest to drogo, u mni całe reklamówki "idą", dzieci uwielbiają.
              Tylko tak czasami zastanawiam sie jaka w rzeczywistosci jest wartośc witamin itd w sprzedawanych u nas cytrusach...
            • asia.asz Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:18
              ja wydzielam
              w sobote mamy ze 2 koszyki owocow z targu, do srody znikaja
              wydzielam bo jak nie ogranicze to zjedza wszystkie mandarynki od razu, na obiad banany a winogrona do kolacji nie wytrzymaja...
              robie to tez ze wzgledu na ich zdrowie, bo nie wierze ze zjedzenie 2-3 kg owocow w ciagu dnia nie zaszkodzi im w jakims stopniu (mlodszy ma np luzniejsza kupke i odparzenia od razu po wiekszej ilosci owocow)

              nasza niania wydziela po 1 mandarynce i bananie bo uwaza ze wiecej szkodzi malemu i zle na zoladek wplywawink jako ze maly je zdrowo (duzo warzyw, zupki na dobrym miesie) to nie widze powodu zeby podważać to co mowi (ma corke pielegniarke) i udowadniac jej ze ja mam racje
              ja natomiast uwazam ze we wszystkim trzeba zachowac umiar, nawet w jedzeniu owocowsmile
                • asia.asz Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:40
                  anetapzn napisała:

                  > Rany, no właśnie - zachowac umiar!!! Nie twierdze, ze np. u mnie dzieci pochłan
                  > iają kilka kg owoców dziennie- nie przesadzaj.

                  nie przesadzam, gdzie ja napisalam ze twoje dzieci pochlaniaja kilka kg owocow na dzien (to moje tak maja), czytaj prosze ze zrozumieniem i nie wyciagaj dziwnych i nieprawdziwych wnioskow tam gdzie ich nie ma
              • johana75 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 14:25
                Pewnie że we wszystkim trzeba zachować umiar, u nas nikt nie rzuca się na owoce i cały koszyk nie znika do wieczora.
                Skojarzyło mi sie takie cos z mojego dzieciństwa. Mam kilkoro rodzeństwa i ile by mama nie kupiła to znikało, dlaczego? no bo owoców nie było ciągle, nie leżały sobie codziennie i każdy jadł jak miał ochotę, więc jak już były (za komunę) to znikały w mig.
                • asia.asz Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 14:50
                  moje dzieci nie urodzone za komuny (5 i 2 lata), owoce kupowane tylko w sobote (na targu), stoja zwykle do srody, a jedzenie masowe wynika z tego ze jak cos malym smakuje to jadlyby tylko to, np zamiast obiadu czy kolacji
                  jablka stoja do srody/czwartku, a inne (slodsze) znikaja szybciej
                  podejrzewam ze gdybym dawala zjesc tyle ile chca i uzupelniala braki to wyszloby ze co 2 dni musialabym kupowac ze 3 kg mandarynek, 2kg winogron, 1kg orzechow itp, czyli tych szybciej wychodzacych, a jablka/gruszki stalyby nieruszone, podobnie jak inne jadlo
                  nie wiem skad one takie zarlocznewink
                  • asia.asz Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 14:56
                    system kupowania w soboty mamy od kilku lat, nie jest to tak ze predzej nie bylo owocow a nagle od 2-3 tyg kupujemy...
                    zreszta podobnie mamy ze slodyczami, jak sa to jedza do oporu, i mogliby nie jesc nic innego tylko slodycze, ale te ograniczamy, co nie znaczy ze nie ma kontaktu ze slodyczami (spokojnie 2-3 razy na tydzien maja), chyba po prostu takie dzieciwink
          • miniplusultra Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:17
            Największy problem z odżywianiem w Polsce mają - tak mi się wydaje - osoby, które nie znają uczucia głodu. Są stale syte, napełniają żołądek pod sam korek.
            Inną sprawą jest, ze trzeba się odżywiać a nie po prostu najadać, a czy składnik odżywczy pochodzi z drogiego produktu czy nie to nie ma żadnego znaczenia. Cena przestaje być dzisiaj wyznacznikiem jakości, jest raczej efektem dobrej strategii marketingowej.
            My Europejczycy jadamy zbyt dużo i lepiej zjeść mniej, a zdrowiej. Żołądek szybko się przyzwyczaja do mniejszych objętościowo posiłków. Zamiast pełnego talerza klusek z pszennej mąki lepiej zjeść kaszę z warzywami. Już mała porcja syci.
    • amandaas Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 12:10
      To ja Was uspokoje- jak dla mnie jecie dużo, a większość nawet za dużo. Więc się nie przejmować komentarzami żarłoków. Większość jadłospisów (większość bo nie wszystkie!) jakie podajecie są fajne i zazwyczaj jak czytam to zaraz jestem głodna. A że moim obiadem zazwyczaj jest serek wiejski lub sałatka, to naprawde wydaje mi sie że jecie wystarczająco. Aż Wam czasami zazdroszcze jak piszecie co pysznego macie na obiadsmile
            • anetapzn Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 13:42
              amandaas napisała:

              > I bardzo dobrze! Do znudzenia powtarzam że porcja mięsa dla dorosłego człowieka
              > to 100g!
              > Większą część talerza mają zajmować warzywa na wszelkie sposoby a nie schaboszc
              > zak!
              Obalasz w ten sposób kultywowany od wielu pokoleń w wielu rodzinach mit, ze schabowy powinien być wieeelki i gruuuuuuubasnysmile
            • johana75 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 14:34
              > I bardzo dobrze! Do znudzenia powtarzam że porcja mięsa dla dorosłego człowieka
              > to 100g!
              > Większą część talerza mają zajmować warzywa na wszelkie sposoby a nie schaboszc
              > zak!
              Mięso mozna też robic na wiele sposobów!
              Ja jem wiekszą porcję, nigdy nie panieruje mięsa, nie lubie. Mój M. je jeszcze więcej...

              U nas dzisiaj dziki łosoś 400 g. na 2 osoby i warzywa z patelni, nie mrożonki.
              2 czer. papryki , 2 cukinie,cebula,por, marchew, brokuł, do tego 2 ziemniaki.
              • verdana Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 14:53
                Nigdy nie panieruję, nie zabielam zup, nie robie zasmażek, ani do zup nie dodaję mąki. Ale 100 g. ryby czy mięsa, ktore jest 3 razy w tygodniu, to porcja dla mojego nastolatka zdecydowanie nie wystarczająca. wszystko jest OK, póki nie ma się dziecka w okresie największego skoku wzrostowego i z niedowagą. Dla mnie 400 g. mielonego na 8 obiadow (bo na dwa dni) to za mało - bo do tych wlasciwych 100 g. mięsa trzeba by dowalić drugie tyle buly, aby 16-latek się najadł. Czyli zdrowe to nei jest.
                Ale u nas co najmniej raz w tygodniu na obiad jest tylko zupa i nikt nie narzeka. Nigdy nie robię dwoch dań. Owoce wydzielałam, kiedy miałam mniej pieniędzy i troje dzieci, aby starczyło dla wszystkich.
              • amandaas Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 15:01
                Nigdy w życiu nie dałabym rady pochłonąć tyle na obiad...
                200g łososia - owszem, ale bez dodatków
                a warzywa które wymieniłaś byłyby dla mnie same w sobie duuuuuużym obiademsmile

                Więc jak widać dużo jecie, nie macie się czym martwić ;D
                • verdana Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 15:30
                  Ty nie, ja też nie - ale rosnace szybko dzieci tak. I o ile ograniczanie jedzenia dorosłym, zeby nie rosli wszerz jest jak najbardziej wskazane, o tyle ograniczanie zdrowego jedzenia rosnącym dzieciom (bez nadwagi oczywiście) nie jest dobre dla zdrowia.
                  • amandaas Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 15:44
                    O ile oczywiście rozumiem że zalecenia i normy kaloryczne i odżywcze dla nastolatków są inne o tyle nie zgadzam się z tym, że nastolatkom nie trzeba stawiać granic ilościowych nawet pod względem zdrowej żywności. Od kotlecika na dokładkę prosta droga do otyłości.

                    Mam w rodzinie matkę dwójki dzieci która od początku bardzo zwracała uwagę na to co dzieci jedzą. I np potrafiła 8latkowi odmówić drugiego jabłka o 20.00 bo fruktoza na noc nie jest zbyt dobra. Podobnie inne rzeczy, też ograniczała ilościowo. Obecnie jedno dziecko ma 14 lat i tak świetnie zbudowanego 14latka nie widziałam nigdy w życiu smile
                    • angazetka Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 16:11
                      > Mam w rodzinie matkę dwójki dzieci która od początku bardzo zwracała uwagę na t
                      > o co dzieci jedzą. I np potrafiła 8latkowi odmówić drugiego jabłka o 20.00 bo f
                      > ruktoza na noc nie jest zbyt dobra.

                      Ortoreksja też jest chorobą, sorry.
                          • amandaas Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 18:22
                            Może po prostu nie masz w rodzinie ani jednej otyłej osoby i ani jednego cukrzyka oraz ani jednej osoby z chorobami układu krążenia. Jeśli masz czysty wywiad rodzinny to rzeczywiście nie musisz uważać aż tak bardzo. Jeśli ktoś ma rodzinę obciążoną genetycznie, lepiej żeby pilnował dzieci od małego. Choć nie nie, cóż ja mówię, nie pilnujcie bo kogo ja potem będę leczyć ;D?
                            Taki żarcik, jakby ktoś nie łapał ironii smile
                            • angazetka Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 19:02
                              Tak, zjedzenie jabłka o 20 co jakiś czas natychmiast powoduje cukrzycę, otyłość i choroby układu krążenia wink
                              Jakbyś nie łapała: chodzi mi o to, by nie wpadać w paranoję i nie bać się jedzenia. A mam niedoczynność tarczycy, więc wiem, co to znaczy uważać na jedzenie - ale bez wpadania w chore klimaty.
                              • amandaas Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 22:28
                                Do tych chorób prowadzą własnie małe kroczki- złe przyzwyczajenia i nawyki. Jak się najesz po kokardę raz na rok to Ci się nic nie stanie, ale jak będziesz wpieprzać cukier po 20.00 codziennie to nie wróżę nic dobrego. A dzieci odpowiednych nawykó trzeba uczyć od początku. Co nie znaczy, że trzeba ja prać pasem za sernik zjedzony wieczorem od święta. Ale trzeba wyznaczać granice.
                              • ichi51e Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 08:29
                                Obawa przed jedzeniem, liczenia kolorii, bialka, wegli to bardzo typowe dla osob z zaburzeniami laknienia - i nie chodzi tu o bulimie czy anoreksje ale na przyklad o zwykle jedzenie kompulsywne. Bywa tez tak ze ludzie otyli (albo ex otyli) przenosza swoj strach przed jedzeniem (otyloscia) na dzieci a szkoda bo to prosta droga do wychowania dziecka na swoje podobienstwo.
                                Jedzenie powinno byc czynnoscia dla zaspokojenia glodu - jesz az sie nasycisz a potem mowisz nie. Nie baczac czy zostalo, ze powinines zjesc wiecej bo bialko, ze matka ma lzy w oczach bo gotowala caly dzien, etc
                                Na koniec zapytam - LUDZIE CO WY JECIE? Widze tu z grubsza trzy opcje jesli chodzi o mieso sadktorego warto wiedziec wiekszosc ludzi je za duzo (10x zapotrzebowania na bialko to w sumie norma)) kotlety (i w panierce i na grillu), mielone kotlety (i do tego o zgrozo - czesc oszukana bo nie z czystego mieska! (ironia)), mieso mielone z sosem (spagetti?). Czy nikt nie je gulaszu? Warzyw z miesem (na chinsko np)? Paelli? Pizzy z miesem? Ryzotto?
                                Wydaje mi sie ze te osoby ktore narzekaja ze 500g na dwa obiady to malo jedza "polskie" obiady (polskie w cudzyslowiu bo akurat tradycyjna polska kuchnia jest ok - tylko ze nikt jej nie gotuje bo duzo roboty a efekty marne): czyli kotlet+ziemniak+warzywo i to zgodnie z zasada "im wiekszy kotlet tym lepszy obiad - mowimy nie zieleninie! (wstretny zapychacz... prawdziwy mezczyzna je mieso!)" Tymczasem gdy spojrzymy na piramide zywieniowa to wlasnie te "zapychacze" powinny byc glownym zrodlem naszej energii! Nigdy w historii ludzie jeszcze tyle miesa nie zarli! (poza eskimosami ;p)
                        • verdana Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 23:27
                          Bardzo wiele nastolatków ma niedowagę(co najmniej polowa klasy syna) , ma też inną niż dorosli przemiane materii. Nastolatek nie powinien być glodny - bo rośnie. W okresie szybkiego wzrostu wydzielanie jedzenia to zahamowanie tego wzrostu. Młody człowiek
                          zje jeden kotlet, a potem albo będzie naprawde chodził glodny - a to nie jest w tym wieku wcale zdrowe, albo dopcha czymkolwiek.
                          Poza tym tak skrupulatne zwracanie uwagę na to, co się je i obsesyjne niemal pilnowanie,z eby dorastajace dziecko nie utyło jest prostą drogą do zaburzeń odżywaniani. Nie tylko przekarmiane jest dla dorastających dzieci groxne, nie mniej groźne jest stałe pilnowanie diety i wagi.
                        • astrum-on-line Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 16.02.11, 19:47
                          Ja się nie znam, ale chyba lepiej, żeby zjadł cztery kotlety niż dwie tabliczki czekolady. Z mojego doświadczenia wynika, że przesadne ograniczanie normalnego jedzenia tak się kończy.

                          Ograniczanie dziecku jabłek i mandarynek dla mnie jest chore. Nawet wieczorem. Zwłaszcza, że jakoś nie krytykuje się dawania dzieciom Danonków i tego rodzaju tworów, których samo czytanie składu może doprowadzić do rozpaczy.
                  • johana75 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 16:43
                    I o ile ograniczanie jedzen
                    > ia dorosłym, zeby nie rosli wszerz jest jak najbardziej wskazane, o tyle ograni
                    > czanie zdrowego jedzenia rosnącym dzieciom (bez nadwagi oczywiście) nie jest do
                    > bre dla zdrowia.

                    Ograniczanie kalorii w dietetyce to mit i murowany efekt jojo.
                    Załóżmy że kobieta chce się odchudzić. Do tej pory jadła niedużo bo 1500 kcal. przechodzi na dietę je 1000, organizm zwalnia przemianę materii. Kobieta schudła, po 6 miesiącach dodaje do swojej diety po 100 kcal co 2 miesiące i po roku wraca do swojej wagi lub wazy jeszcze więcej. tak to działa, a nie można jeśc ciągle mniej bo każdy organizm ma minimalne zapotrzebowanie na energie potrzebną do jego funkcjonowania...
                • johana75 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 16:36
                  amandaas napisała:

                  > Nigdy w życiu nie dałabym rady pochłonąć tyle na obiad...
                  > 200g łososia - owszem, ale bez dodatków
                  > a warzywa które wymieniłaś byłyby dla mnie same w sobie duuuuuużym obiademsmile
                  >
                  > Więc jak widać dużo jecie, nie macie się czym martwić ;D

                  Spokojnie POCHŁANIAM to na obiad, ale do kolacji przez 5 godzin lub dłużej nic do ust nie wkładam, żadnych ciasteczek , czipsów i takich tam przekąsek, nawet owoców nie jem pomiędzy posiłkami.
                  Cukinie były małe więc wyszła patelnia warzyw, ja ziemniaków nie jem, lub b. rzadko
                  Licząc kalorie to zmieściłam się w 550-650 kcal. na obiad więc spokojnie mogę zjeśc na 2 pozostałe posiłki po ok.500 kcal i jestem w normie smile

                  > Więc jak widać dużo jecie, nie macie się czym martwić ;D
                  Dla ciebie dużo , a dla mnie normalnie.

                  Nie zawsze pamiętamy że jedząc mniej niż wynosi nasze zapotrzebowanie kaloryczne, organizm spowalnia przemianę materii i przestawia się na tryb oszczędny.
                    • johana75 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 22:29
                      Ależ ja się nie chwale i wiem że jedzenie 3 posiłków dziennie jest jak najbardziej zdrowe smile
                      Tym bardziej że dostarczają tyle kalorii ile powinny.
                      jedząc samego łososia, potem jogurt a na kolacje warzywa dodając do tego 1 i drugie śniadanie zjesz chyba z 1200 kcal. to jest dieta niskokaloryczna wink A ja na niej nie jestem smile
            • chicarica Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 12:06
              Jak byłam na diecie, to miałam porcje mięsa po 200-250 g. Ryby 300-400 g. Do tego fura surówki, żadnych kluch, ziemniaków, ryżu. Schudłam i samopoczucie też super. 100 g mięsa to za mało, masz wtedy tendencje do dopychania się węglowodanami.
              Serek wiejski to nie obiad. Wyjdzie za parę lat u lekarza. Mam jedną koleżankę, która tak jadała przez około 10 lat, dorobiła się dramatycznego braku wit. D i łamliwości kości, skończyło się wielotygodniowym pobytem w szpitalu i wielomiesięcznym leczeniem. Co ciekawe, jej matka jest dietetyczką, a ona z siostrą zawsze miały obsesję na punkcie diety...
              • amandaas Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 13:38
                Jak ktoś ma rozepchany żołądek przez obżeranie się to oczywistym jest że przechodząc na dietę, aby nie umierać z głodu musi jeść odpowiednio sporo tylko mniej kalorycznie i jesteś ego doskonałym przykładem. Na diecie czy nie 400g ryby plus surówki to ogromna porcja.
                Ja nie mam potrzeby dopychania się węglowodanami bo po prostu mój żołądek ma normalną pojemność. BMI 19,8 -jak najbardziej w normie.
                Nie mówie, że serek jem na obiad codziennie, chodziło mi raczej o coś odwrotnego- że nie musze mieć codziennie porcji mięsa, ryżu i surówki. Nie przepadam za klasycznymi obiadami.
                • zuzanna56 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 14:04
                  BMI 19,8 -jak najbardziej w normie.
                  > Nie mówie, że serek jem na obiad codziennie, chodziło mi raczej o coś odwrotneg
                  > o- że nie musze mieć codziennie porcji mięsa, ryżu i surówki. Nie przepadam za
                  > klasycznymi obiadami.

                  ja także
                  Jestem szczupła, dzieci i mąż też
                  Nie jemy codziennie mięsa, bo nie lubimy
                  ale jedna podwójna pierś z kurczaka jest na 1 obiad dla 4 osób, jak juz jemy mięso
                  u nas jemy dużo owoców, jogurtów, serków, sera żółtego itp (zdrowo czy nie, po prostu lubimy)
                  i tak wydaje mi się, że strasznie dużo wydajemy na jedzenie
                  ide do Biedronki, wydaje 100 zł, a za 2 dni w lodówce pusto...
    • zonaniezona1 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 17:38
      Nikogo nie głodzę. Staram się mądrze i zdrowo żywić rodzinę. Mój syn potrafi zjeść 2 schabowe, albo 3 naleśniki. Zup nie chce jeść (dlatego nie gotuję). Nie mam problemu z żywieniem swojej rodziny, lubię gotować i szukam tanich rozwiązań kulinarnych .Np nie kupuję corn-flacsów, płatów itd - rodzina je płatki owsiane, kaszę manną itd.
    • akot80 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 10.02.11, 21:40
      Hmm, a mi się wydawało, że za dużo jemy. Ostatnio z 480 g piersi mieliśmy obiad na 2 dni. Plus 1 kg fasolki szparagowej i ziemniaki (mało ich jemy, tak po 2-3 na głowę). Dziś z 470 g mintaja (waga po rozmrożeniu, woda wyciśnięta) zrobiłam 5 kotletów. Starczyło na 1 obiad. Rodzina 2+1 (trzyletnie dziecko).
    • mazel_tov Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 07:10
      Dziewczyny, ale czemu w ogóle zaczynacie się tłumaczyć?

      Przerabiałyśmy już tematy co jest zdrowe, nie zdrowe, tanie, drogie, dobre, niesmaczne, duże i małe. Zawsze będzie tak, że trafi się ktoś, kto robi coś bardziej.

      Ja np. nie mogę się nadziwić, że porcje żywieniowe moich koleżanek są tej samej wielkości co ich facetów. Ja zjadam góra połowę tego, co mój mąż. Bo by mi dupa urosła. Tamtym zazdroszczę, ale nad sobą się nie lituję, bo źle nie jem.

      Proponuję nabrać dystansu, a jak wątek na e-mamach uwiera, założyć bliźniaczy u nas, pod hasłem "patrzcie, ile one jedzą, przekarmiają swoje rodziny" - od razu zobaczycie, to niegroźne bzdurki, a nie ocenianie.
      • ewma Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 07:58
        Ale skąd się biorą takie tematy na innych forach?
        Ja się wcale nie dziwie ,bo też jestem w szoku jak czytam ,że z 1 pojedyńczego fileta można zrobić kotletów dla 5 osobowej rodziny.
        Jak ktoś normalny to czyta to jest w ogromnym szoku !
        Podobny temat był już przecież kiedyś maglowany po propozycji zupy z ketchupu w 5 L garze.
    • volta2 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 08:05
      wątek na emamie przeczytałam z pewną ulgą, bo jak kiedyś pisałam tu o swoim jadłospisie to poczułam że nie jemy normalnie(bo za dużo i pewnie jesteśmy rodzinką grubasów).

      do dziś zupa jako obiad u nas odpada, chyba że ktoś serwuje zupę z chlebem i zapycha....
      sama się niedawno przekonałam, że to skuteczna metoda, dzieci zakochały się w soczewicznej czy tam cieciewicznej i w restauracji dają do tego chlebek. po jednym i drugim dzieci nie mają siły na drugie danie. ale taki chleb nic nie różni się od wpsominanej tu buły w mielonych.


      owoce wydzielam, ostatnio za kg mandarynek i kg jabłek zapłaciłam 16 zeta, no nie da rady, muszę wydzielać, bo inaczej na 2 dni nie starczyłoby.
          • re_ni73 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 10:33
            No cóz nie jadamy zbyt wykwintnie to fakt.Każą zupe,gotuje na kości lub porcji,zaciągam śmietaną z mąką lub zasmażką,no może oprócz rosołu lub barszczyku(dzieci muszą mieć).Poprostu nie lubię czystych zup,mam uraz z dzieciństwa kiedy wiecznie był rosół z ziemniakami,grysikiem,ryżem,kaszą.Rosół uwielbiam,ale z makaronem który sama zrobie,takie spatrzenie.Ale samym rosołem nie ma szans o pojedzeniu.Fakt ziemniaki,ryż czy kasza to u nas zapychacze.Owszem robie gulasz jeżeli drobiowy to z makaronem,wieprzowy z ziemniakami.Oczywiście też zagęszczam mąką i śmietaną ale także dodaję tarte jarzyny dużo jarzyn.Spagetti,lazanki robię bardzo często z prostego powodu uwielbiamy,pulpety z mielonego owszem w sosie pomidorowym.Kiedy mam malo mięsa,staram się nie zapychać bułką,ale np dodać potarte przesmażone pieczarki,owszem czasami pół kilo mielonego starcza mi na dwa dni.Owszem wiem ,że poł kilo mięsa na obiad może być mało skoro mąz to fizol,córka łakoma na gulasz czy pierś z kurczaka lub syn na udko ale wtedy dokładam ze swojej porcji.Jakoś nauczylam się mniej jeśc,chociaż ostatnie spagetti ze szpinakiem-uf tu sobie pozwoliłam.Staramy się jeśc maksymalnie do 18 staramy bo tylko córka chlopcy 21 robią sobie jeszcze jedzenie ale nie zabraniam.To chudzielcy więc może się utucząwink.Fakt czytając ten wątek uświadomilam sobie ,ze gdy pracowałam jadaliśmy kolacje ok 19 na ciepło,uważam też ,że metabolizm spowalnia na noc,wiec go nie obciązam.Co do owoców,owszem wydzielam,w mojej rodzinie taka miseczka z owocami na stole nie zadziała nigdy.Poprostu ile by nie bylo tyle by zjedli,nie ważne czy to jabłko,kiwi,winogron czy truskawki.Chociaż zastanawiam się nad spelnieniem marzenia mojego najmłodszego.Marzy u calej skrzyni bananów by mógł jeśc i jeść.Nie wiem czy zdrowe,ale czasami banany są naprawe tanie a w skrzynce jest ok 20 kg.Ciekawe czy dałby radę?Staram się by mieli jakiś owoc do szkoły mandaryne,jabłko,banan.Czasmi robię też sałatke owocową.
    • jolunia01 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 11.02.11, 10:35
      anetapzn napisała:

      > ... uważają, ze wymieniajac sie radami i przepisami na forum oszczędzamy głodzimy nasze
      > rodziny i w ogóle fatalnie jadamy. ...

      Przeczytałam cały zalinkowany na początku wątek i całą dyskusję tu - nie, nie uważam, że odżywiacie się fatalnie i że głodzicie rodziny, niemniej często zazdroszczę możliwosci wyżywienia tak skromnymi porcjami. Wielokrotnie wspominane kotlety z piersi kurczaka (w tym pojedynczej krojonej na 3 porcje) czy po 1 (góra 2) ziemniaczku spowodowałoby u mnie w domu bunt i klęskę głodu. Taka pierś to najwyżej dwie porcje, bo ileż to może ważyć pierś z nieszczęśnika, który w całości waży 1,2 kg. Podobnie mielone - nie wyobrażam sobie zrobienia z 0,5 kg DWÓCH obiadów dla 4 osób. Może rzeczywiście za dużo jedzą. Co do warzyw - nie wiem jak można się tym najeść, zapełnić żołądek owszem, ale wartość kaloryczna tego jest niewielka i szybko się głodnieje - moja nastolatka taką hortexowską porcje 400 czy 450 g pochłania sama i traktuje to jako przekąskę raczej niż posiłek. A BMI godne pozazdroszczenia.
        • ewma Re: dla poczytania dla tych co uważają, że gloduj 11.02.11, 13:28
          Nic szczególnego w tym artykule nie wyczytałam!
          Nie popadajmy w skrajności bo przedstawianie - obiadu dla 5 osób z 5 kartofli i 1 fileta kontra metrowej pizzy niczemu nie służy.

          Taką metrową pizze można przecież zamawiać na imprezke ze znajomymi nikt nie mówi ,że zjada ją jedna osoba.
            • verdana Re: dla poczytania dla tych co uważają, że gloduj 11.02.11, 18:56
              Przede wszystkim dyskusja jest o tyle idiotyczna, ze nie każdy potrzebuje tyle samo jedzenia. Uznanie, ze na pewno 1/4 piersi kurczaka nie wystarczy - moze być w przypadku niezbyt wysokiej, nie uprawiajacej sportow, mającej siedzacej prace kobiety nieuzasadnione. Jeszcze bardziej nieuzasadnione jest jednak przyjęcie, ze jesli taka porcja wystarcza dla tej kobiety, to powinna wystarczyć każdemu - i drwalowi 190 cm, i rosnącemu nastolatkowi.
              Wydzielanie jedzenia komuś , kto nie tyje, szczególnie mlodemu, "dla zasady" i jako profilaktyka przyszłych chorób wydaje sie proszeniem o klopoty. Ktos, kto nie je byle czego i nie tyje nie powinien chodzić glodny. Ani to zdrowe, ani mądre.
              • triss_merigold6 Zaczynam coś rozumieć 11.02.11, 20:20
                Po przeczytaniu takich wątków zaczyna mi się wyjaśniać jedna z zagadek dzieciństwa. W czasach PRL i nieco później jeździłam na kolonie, obozy, zimowiska - praktycznie zawsze wracałam niezadowolona z jedzenia i odchudzona. Nie byłam w stanie jeść tłustych wędlin, zup na mące, mięsa podłej jakości, jakichś dziwnych kombinacji z okrawków i resztek. POtem matka przychodziła z pracy i twierdziła, że dzieci innych pań były zadowolone (faktycznie wszystko zjadały) i bardzo im smakowało. Teraz rozumiem, że musiały w domach miec jeszcze bardziej parszywą dietę i jeszcze mniejsze porcje.

                Rozumiem również dlaczego osoby z ubogich rodzin, niedożywione w dzieciństwie i młodości, mają tyle przewlekłych problemów zdrowotnych - lecą zęby, pojawia się szybko osteoporoza, wady postawy, anemie, problemy ze skórą, włosami, trawienne.
                Jestem i całe życie byłam szczupła lub bardzo szczupła, a absolutnie nie najem się przezroczystym kotletem z jednym ziemniakiem czy talerzem zupy. Znaczy najem, na jakąś godzinę.
                • triss_merigold6 I jeszcze jedno 11.02.11, 20:25
                  I jeszcze jedno: mnie by było potwornie wstyd gdyby moje dziecko MARZYŁO o napchaniu się bananami do woli, bo mamunia racjonuje najtańsze cytrusy jak atrachański kawior. Wstyd. Daj adres kobieto to wyślę Twojemu dziecku tę skrzynkę i niech chociaż raz w dziecinstwie ma te owoce tylko dla siebie i tyle ile zmieści.
                  Ze względów zdrowotnych to można i należy ograniczać dzieciom słodycze ale nie - zdrowemu dziecku - owoce!
                  • re_ni73 Re: I jeszcze jedno 11.02.11, 21:46
                    To do mnie więc odpowiem.Co o zup z dzieciństwa,jadaliśmy dobrze,a nawet bardzo dobrze.Tylko moja mama nieumiejętnie dobierała jadłospis.3-4 razy w tygodniu rosół z różnymi dodatkami,bo pewnie myślała,że to inna zupawink.Na drugie ziemniaki,mięso wołowe z tego rosołu i jakaś sałatka.Uraz mi został do dzisiaj.Uraz mam też do zupy selerowej którą mąż mnie jakiegoś czasu karmił przez 3 miesiące,bo mu smakowałasmile.Co do skrzynki bananów,chciałam pokazać pazerstwo moich dziecismiledzisiaj byłyby banany,jutro coś innego.Lubią owoce,a raczej uwielbiają,w sezonie jedzą dużo więcej,ale napewno nie jedzą po jednym owocu dziennie.Ale skrzynke kupię ot tak dla zachcianki,bo młody uwielbia rózne kombinacje bananowe zaczynając o ciast po koktail.Kiwi też lubi,więc znowu mam mu skrzynke kupić?Pomyśl logicznie,nie są wstanie skrzynki bananów zjeśc w ciągu 2-3 dni.Za pieniądze bardzo dziękuje i stwierdziliśmy z synem ,że nie skorzystamysmile. Pozdrawiam.
                • zonaniezona1 Re: Zaczynam coś rozumieć 12.02.11, 07:35
                  Do triss_merigold6 :

                  Tak z ciekawości - Masz własne dzieci ?

                  Jakbym dawała swojemu synowi pomarańczy i mandarynek tyle ile zechce - skończyłoby się to alergią na cytrusy smile)....

                  Gdybym dawała mu schabowe jak sobie marzy w ilości 3 szt. dziennie - toby szybko miał nadwagę.
                  Jakbym jadła tyle ile ja chcę - też....

                  Pozazdrościć genetycznego typu - bycia osobą szczupłą. Ale na podstawie jednostki nie próbuj opisywać rzeczywistości ....

                  W rodzinie Reni może nie ma palety bananów , ale nie sądzę, żeby syn zamienił ją jako matkę smile, na osoby z tymi paletami ....smile. A Reni mi sie podoba, że przyjęla Twoje uwagi z należytym pobłażaniem....

                  CZasem lepiej karmić się "podle" i wychować zdrowe psychicznie dzieciaki, które nia mają wszystkiego (bo kto ma?) niż nachmurzone panienki wychowywana na przyslowiowych gołąbkach smile)) - żebyś tylko nie wzięła tego postu zbyt do Siebie....
                • claudel6 Re: Zaczynam coś rozumieć 16.02.11, 21:41
                  MTS - mam tak samo. nienawidze takiej kuchni, rodem z polskich stołówek. a jak czytam o tych zupach na kosciach, zaciąganych smietaną, to mi się słabo robi.

                  no i zal dzieci, którym mama robi obiad z jednej piersi kurczaka sad
              • zonaniezona1 Re: dla poczytania dla tych co uważają, że gloduj 12.02.11, 07:25
                Tak jak ludzie róznią się od siebie na róznych płaszczyznach , tak i w ilości zjadanego jedzenia.
                Głodzenie kogokolwiek, czy o godz. 8 rano, czy o 20 - nie jest pomysłem na oszczędzanie, ale na jakąś paranoję. Oczywiście wieczorem jeśli dzieciak jest głodny - mozna mu zaproponować cos lekkostrawnego. U mnie od lat jak Młode jest głodne w nocy - robi się jakąś zupę na mleku - owsianke, kazę manną, czasem budyń. Nie wyobrażam sobie, że powiem dziecku po 20,00 - stop z jedzeniem dla zasady ...
                Moje dziecko np. nie lubi kanapek - dlatego staram się piec mu bułeczki z nadzieniem ( jabłko, konfitura) - on tak lubi i już. Obiad mięsny jest 5 razy w tygodniu (dla Młodego) , mnie by odrzucało od miesa - jakbym musiała je jeść 5 razy w tygodniu na obiad.
                Potrzeby żywieniowe i preferencje są bardzo rózne...
        • imasumak Re: dla poczytania dla tych co uważają, że gloduj 16.02.11, 16:46
          Nie uważam, że głodujecie, bo zapewne jecie tyle, ile potrzebujecie, ja sama zresztą dużo nie potrzebuję. Ale mój mąż umarłby przy niektórych Waszych propozycjach z głodu wink.
          Dla niego drugie danie to 2-3 kotlety z surówką albo np 30-40 pierogów. I zaręczam, że gruby nie jest, nawet nie ma tendencji do tycia smile
          Wyniki też ma dobre - pisze o tym, bo ktoś wyżej się o to troszczył tongue_out
      • asfo Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 12.02.11, 14:03
        100 gram piersi z kurczaka = 100 kcal
        Połowa kurzego cycka da jakieś 250 kcal
        100 gram ziemniaków = 85 kcal
        600 gram ziemniaków = 510 kcal
        Marchew ma 41 kcal w 100 gramach
        500 gram marchwi = 205 kcal
        Do tego dodajmy powiedzmy 300 kcal ze smalcu do smażenia

        Razem 1262 kcal

        Uśredniona norma kaloryczna dla dorosłego wykonującego lekką pracę to 2250 kcal/dziennie
        Dzieci 1-3 lat 1300
        Dzieci 4-6 lat 1700
        Dzieci 7-9 lat 2100
        Chłopcy 10-12 lat 2600
        Dziewczęta 10-12 lat 2300
        Młodzież męska 13-15 lat 3000-3300
        Młodzież męska 16-20 lat 3200-3700
        Młodzież żeńska 13-15 lat 2600-2800
        Młodzież żeńska 16-20 lat 2500-2700

        Za: tabelekaloryczne.w.interia.pl/index.htm


        • marajka Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 16.02.11, 21:17
          A daj spokój z kaloriami, nie tylko o kalorie chodzi. 1/4 fileta na obiad dla 1 osoby to jest mało. Nie znam nastolatka, który by się tym nasycił. Zauważcie, że na emamie mówiono o tym konkretnym posiłku, nie o tym, że całe to forum głoduje.
                • asfo Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 16.02.11, 23:34
                  Schabowe i inne panierowane kotlety lepsze wychodzą na smalcu niż na oleju. Podobnie jest z niektórymi smażonymi ciastkami. Nie żebym wszystko polewała smalcem, ale czasem się on w kuchni przydaje. Co do kwestii zdrowotnych ostatnio się mówi, że nie ma nic gorszego od wynalazków typu "roślinny tłuszcz do smażenia w kostkach".

                  Ale w moim poście obliczeniowym chodziło po prostu o "jakiś przykładowy tłuszcz". Chciałam z grubsza sprawdzić, ile kalorii może być w "oszczędnym obiedzie" i wyszło mi, że za mało. No chyba, że ktoś się odchudza, albo traktuje to jako jeden z wielu posiłków w ciągu dnia.
                • jolunia01 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 17.02.11, 09:53
                  triss_merigold6 napisała:

                  > O ile pamiętam to ostatni raz moja matka używała smalcu pod koniec PRL. Ja we w
                  > łasnej kuchni do smażenia nie używam nigdy.

                  Wolny wybór. Nikt cię nie zmusza. Niemniej smalec jest lepszy niż rozmaite wynalazki pełne chemii.

                  > Istnieje olej rzepakowy, oliwa z oliwek i olej z pestek winogron.

                  Owszem, ponadto olej słonecznikowy, sezamowy, orzechowy, arachidowy, dyniowy, lniany, palmowy, ryżowy... tylko co z tego. Do róznych dań przydają się różne tłuszcze
                • pysia-aga Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 21.02.11, 11:10
                  a ja mięso wieprzowe oraz wołowe smażę na SMALCU. Kuraka, warzywa, placki, naleśniki itp. - na oleju.
                  Dlaczego? o to należy zapytać lekarzy z oddziału nefrologii w Wawce, gdzie leczy się mój syn. Tak mi kazali i koniec. Wręcz powiedzieli, że obecnie odchodzi się od oleju.
                  Nie śmiem z nimi polemizować.
          • asfo Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 16.02.11, 23:26
            marajka napisała:

            > A daj spokój z kaloriami, nie tylko o kalorie chodzi. 1/4 fileta na obiad dla 1
            > osoby to jest mało.

            Nie rozumiesz. Z obliczeń wynika, że cały taki obiad wystarczyłby dla jednej osoby. I to tylko w wypadku gdyby był suto okraszony jakimś tłuszczem. Jeśli ktoś dzieli taki posiłek na kilka osób to znaczy, że:

            - albo rodzina faktycznie nie dojada
            - albo spożywają w ciągu dnia wiele dodatkowych posiłków
            - albo np. jedzą dodatkowy obiad w pracy
            - ewentualnie ktoś się odchudza i jest na diecie typu 1000 kcal

            Chciałam podejść do sprawy obiektywnie i dlatego policzyłam kalorie.
    • inez28 Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 17.02.11, 11:00
      analizowanie tego czy czyjś obiad to dużo /mało i czy to już głodzenie NIE ma sensu.
      Za dużo zmiennych, chyba że ktoś zada sobie trud i opisze co najmniej bardzo szczegółowy najmniej tygodniowy jadłospis z każdą najdrobniejszą pozycją (posiłki + łyk soku, dwa migdały, 5 chipsów etc. etc.).
      Płeć, budowa ciała, tryb życia, aktywność fizyczna, przemiana materii, ilość posiłków, ich regularność, ich godziny, ich rozkład kaloryczny, pojadanie między posiłkami (a nawet jeśli nie pojadamy to ilość kalorii w napojach może być imponująca - nie myślę tu o oranżadach a o kawie z mlekiem, sokach, herbatach doprawianych miodem, mlekiem?, pitnych jogurtach itd.) a nawet alergie pokarmowe czy upodobania żywieniowe etc. etc. czynią wszelkie porównania bezcelowymi.
      • astrum-on-line Re: Czy my głodzimy nasze rodziny???? 17.02.11, 11:09
        Myślę, że trzeba by analizować co najmniej miesięczny jadłospis.

        Chociaż z drugiej strony, dużo można powiedzieć na podstawie tego, co człowiek uważa za prawidłowe. No a najwięcej mówi analiza wózków klientów sklepów i zawartość półek. Wystarczy porównać wielkość stoiska ze słodyczami a warzywami i owocami. W najlepszym przypadku są porównywalne, ale raczej słodyczy jest więcej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka