Oszczędność czy marnotrawstwo

02.03.11, 13:32
Jaki jest Wasz stosunek do większych opakowań za taką samą cenę? Gdy chodzi o ryż, makaron czy coś w tym rodzaju - sprawa jest prosta. Kupuje, zużywam tyle, ile mi potrzeba, resztę zostawiam na kolejny raz.
Ale co robic z produktami, ktorych nie da się przechować - jogurtami, ktore nagle są w większych kubeczkach, barszczem, który zamiast litr, sprzedawany jest promocyjnie w 1,5 litrowych kartonach? Mnie więcej barszczu czy jogurtu nie potrzeba. Mogę albo zjeść na siłę, albo wyrzucić. I tu rodzi się dylemat - kupić mniej, za tą samą cenę co więcej? Głupio jakoś. Kupić więcej, ale niepotrzebnie? Też głupio.
    • ivoncja Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 13:43
      Oczywiście, że nie kupować (chyba że da się zamrozić). Ja z tego powodu przestałam kupować w Biedronce śmietanę- małe opakowania znikły ze sprzedaży, a duże- dla mnie za duże. Nie czułabym się dobrze wyrzucając jedzenie albo mając świadomość że i tak się zepsuje, bo nie dam rady tego zużyć.
      ---------------------------
      Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. smile
      ---------------------------
      ivoncja.blox.pl/html
      • paskud_agg Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 19:31
        Hehe, ja jak kupię dużą śmietanę, to od razu planuję obiad na 2 dni żeby wykorzystać ją do końca.
        • gwen_s Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 21:12
          ja robię tak samo, i właśnie ze śmietaną smile
          A jakbym miała kupić 1,5l barszczu, którego wiem, że nie zużyję to pewnie bym go odpuściła i poszukała innej firmy, bądź w innym sklepie mniejszego opakowania...
    • joanna_poz Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 13:44
      > Ale co robic z produktami, ktorych nie da się przechować - jogurtami, ktore nag
      > le są w większych kubeczkach, barszczem, który zamiast litr, sprzedawany jest p
      > romocyjnie w 1,5 litrowych kartonach?

      jesli realnie wiem, że nie zjem to nie kupuję.
      tak barszcz czy jogurt otwarty po prostu wiem, że wyląduje w koszu.

      nawet smietany nie kupuję w duzych kubkach, wolę dwa małe.

      to co suche, mrożone, z długim terminem, ewentualnie nawet z krótkim termine, ale wiem, że zjemy - kupię, sprawa oczywista.
    • olivkah Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 13:57
      Jeśli coś się szybko psuje po otwarciu, wolę kupić w małych porcjach i zużywać w całości. Jeśli jednak zostanie śmietana, ser czy jogurt, można to przerobić na jakieś wypieki zanim się zepsuje.
    • nvv Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 13:59
      W przypadku jeśli wiem, że nie skonsumuje całości (lub jest duża szansa na to), zwykle wolę kupić mniejsze opakowanie. Mniejszym marnotrastwem wydaje mi się dopłacenie (zwykle stosunkowo niewielkiej, no chyba że jest jakaś promocja na większy produkt) różnicy, niż potem wyrzucanie sporej części produktu do śmieci, choć oczywiście wszystko zależy od indywidualnego przypadku.

      Tyle, że u mnie rzadko się zdarza aby czegoś nie dało rady zjeść do momentu popsucia się produktu.
      Staram się też dbać o długie przechowywanie, w przypadku np. drzemu, mleka UHT i tym podobnych produktów, które można przechowywać poza lodówką (a dopiero "po otwarciu w lodówce") staram się aby były już ~24h przed otwarciem w lodówce: tuż po otwarciu produkt jest zimny i proces psucia następuje wtedy wolniej, zmniejsza to szanse na to, że produkt zdąrzy się popsuć przed skonsumowaniem.
    • amused.to.death Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 14:50
      Nie kupowaćsmile - jak przeliczymy to co zjedliśmy to się okaże, że jednak drożej.

      Ja bym w ogóle uważała na te większe opakowania - już któryś raz się okazało wczoraj w sklepie, że bardziej opłaca się kupić dwa małe niż jedno duże....

      Ewentualnie policzyć czy te promocyjne 1,5l nie jest przypadkiem droższe niż niepromocyjne 1l.... - zwłaszcza jak nie ma podanej ceny jaka wychodzi za kilogram/litr - ja kiedyś aż z ciekawości wyjęłam w sklepie komórkę i przeliczyłam sobie na kalkulatorze bo mi się wydawało, że w pamięci źle liczę....
      wink
      • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 15:01
        Nie, ja myslę tylko o takich sytuacjach, gdy na półce obok siebie stoja dwa pudełka tej samej firmy, w tej samej cenie - jedno większe, drugie mniejsze.
        • kitkat22 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 15:50
          jeśli mam pomysł na wykorzystanie lub przechowanie naddatku bez uszczerbku dla jakości produktu, to wybiorę duży. Jeśli nie - to nie będę na siłę kupować dużego mimo , że cena jest ta sama. Nie lubię wyrzucać jedzenia.
    • joana.mz Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 15:46
      kupuję mniejsze, nie lubię wyrzucać jedzenia. Tak mam np ze śmietaną - nawet 250ml u mnie zazwyczaj nie "zejdzie" bo żadko używamy.
    • naomi19 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 16:06
      Jeśli w tej samej cenie identyczne jogurty/barszcze/krokiety tylko w 1 opakowaniu więcej a w drugim mniej, wybieram opakowanie większe. Nie marnuję jedzenia. Nie wyrzucam. Nie znam osobiście nikogo, kto postąpiłby inaczej.
      • czekolada72 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 09:05
        naomi19 napisała:

        > Jeśli w tej samej cenie identyczne jogurty/barszcze/krokiety tylko w 1 opakowan
        > iu więcej a w drugim mniej, wybieram opakowanie większe. Nie marnuję jedzenia.
        > Nie wyrzucam. Nie znam osobiście nikogo, kto postąpiłby inaczej.

        Podpiszę sie pod Tobą smile
    • linn_linn Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 16:10
      Ja robie w domu jogurt, ktory zastepuje mi takze smietane / a dodatkowo robie z niego serek jogurtowy /. Kupuje tylko mleko i od czasu do czasu 1 jogurt naturalny / maly, ale dobry /.
      Ogolnie duzych opakowan nie lubie: chyba ze mozna je wykorzystac bez strat.
    • magdalaena1977 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 16:45
      To jest realny problem. Ja mieszkam sama, więc nie zużyję naraz litra mleka zanim się nie popsuje. Ale tanie (i dobre) mleko w Biedronce czy Lidlu jest sprzedawane właśnie w litrowych opakowaniach.
      I w efekcie kupuję droższe pół litra Mu.
    • gladys_g Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 17:04
      Doświadczenie mnie nauczyło, po którymś z kolei dużym opakowaniu śmietany w połowie pełnym wywalonym do śmieci bo cywilizacja zamieszkująca kubek właśnie wynalazła koło i przymierzała się do pierwszych lotów międzygalaktycznych, że jednak bardziej opłaca się kupować małe opakowania a więcej.
      Jak są promocyjne opakowania kawa + kubeczek w tej samej cenie co sama kawa - biorę bez kubeczka. W ogóle unikam gratisów, pseudopromocji i kupowania dlatego że jest taniej, a nie dlatego że potrzebuję.
      • ogromna_carla Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 17:10
        gladys_g napisała:

        > Doświadczenie mnie nauczyło, po którymś z kolei dużym opakowaniu śmietany w poł
        > owie pełnym wywalonym do śmieci ...

        Tego typu doświadczenia ja również zebrałam i promocja mnie skusi tylko na produkty wolno się psujące lub taki, które można trzymać trochę dłużej po otwarciu, np. żel do mycia twarzy, papier toaletowy czy ryż w torebkach.
      • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 17:11
        A ja akurat kubeczki lubię. Kubeczków nigdy dość!
        • astrum-on-line Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 17:28
          O yes!
        • spicy_orange Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 06.03.11, 00:34
          a Verdana, powiedz (pisałam dziś o tym w innym wątku): stajesz w sklepie przed kluchami na parze (akurat masz smaka na kluchy z gulaszem na obiado-kolację) i widzisz opakowanie 6 szt za 8 zł i opakowanie 20 szt za 6 zł (od tego samego producenta, wiec identyczne). Zapłacisz więcej za mniej, żeby się nie zepsuło, czy weźmiesz megapakę kilową bo tańsza mimo, że za żadne skarby nie wepchasz w siebie 20 klusek? big_grin (nie masz zamrażarki a miejsca w zamrażalniku lodówki chwilowo brak).
          • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 06.03.11, 10:04
            Biorę mniejszą, tym bardziej, ze uwielbiam kluchy na parze i obawiałabym się, ze jak kupię więcej, to zjem.
          • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 06.03.11, 10:05
            Biorę mniejszą - inaczej zjem więcej, bo lubię....
    • mal-foj Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 17:19
      Ja się często kuszę na takie promocje. Czasem wszystko wykorzystam, czasem niestety nie.
    • marianna1970 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 19:28
      A dlaczego wyrzucać spokojnie postoi jeszcze z tydzień po otwarciu i się nie zepsuje
      • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 19:40
        Może dlatego, ze jeśli chcę zjeść dziś jogurt, to nie mam ochoty przymusowo zjadać go jutro.
        • zonaniezona1 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 21:15
          smile)
          Lubię duże opakowania i je zagospodarowuję smile. Nie jestem kapryśna, ani wybredna smile. Jedzenie należy zjadac i już. Zaraz Verdana powie mi teorie o tym , że nie wolno się zmuszać itd. tongue_out ... Ale ja sobie przypominam czasy jak przyszłam na studia i zamieszkałam w akademiku. W sklepie tylko ser i mleko. Jogurt był rarytasem. Mięso na kartki.... Bułeczki ...hmmmsmile cięzko bbyło dostac ... Po chleb kolejki... I jak patrzę na swoją lodówkę to mi się przestaje chcieć kaprysic i narzekać na duże opakowania, za to prosze po cichu Opatrznośc - żebym do końca życia miała takie problemysmile))/....
          I odpowiem na pytaqnie: dla mnie duża oszczędność.
          • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 02.03.11, 21:21
            Ja też pamietam tamte czasy, tyle, ze ja musiałam kupić jeszcze cos do jedzenia dla malutkich dzieci.
            I tak, tym bardziej teraz staram się uważać, aby jeść tylko tyle, ile trzeba, a nie dlatego, aby się nie zmarnowało.
      • linn_linn Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 09:50
        To, ze cos sie nie zepsulo / w widocznym stopniu /, nie znaczy jest jeszcze nadajace sie do jedzenia.
    • akle2 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 01:20
      Ja też nie potrafię opchnąć tego wielkiego kubka jogurtu, więc stawiam na małe. Co do barszczu to nie wydaje mi się jakiś trudny do przechowania, najwyżej skończysz go jeść dwie godziny później, jak pierwsza porcja się uleży.
      • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 08:24
        A tego własnie nie robie nigdy. Nie "dojadam", bo jeszcze jest. Choćby ze względu na pilnowanie wagi.
    • semi-dolce Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 09:09
      W takiej sytuacji kupuję duże. Zjemy ile zjemy, resztki - te nadające sie rzecz jasna i jeszcze nie zepsute, czyli np. ów jogurt - daję psom. Barszcz kupuję ze dwa razy w roku, więc snu z powiek mi on nie spędza smile
      • spicy_orange Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 06.03.11, 00:36
        matkobosko, nie kochasz swoich psów i chcesz aby umarły?
    • black_halo Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 11:57
      Wlasciwie opanowalam juz sztuke planowania posilkow tak zeby kupic taniej i zuzyc wiec to nie jest problem ale teaz staram sie kupowac mniejsze. Niestety tu gdzie mieszkam wyrzucania jedzenia jest wysoce problematyczne bo nie ma kontenerow na smieci, musze za to odpadki segregowac - plastik, szklo, papier a to co zostaje czyli resztki jedzeniowe musze trzymac w domu lub piwnicy, ktora u nas jest na poziomie parteru. Zima do wytrzymania a latem wystarczy wyrzucic troche owocow czy nawet jakies obierki i smrod jest nie do zniesienia. Dlatego opanowalam tez do perfekcji sztuke niewyrzucania odpadkow jedzeniowych, wiekszosc trzymam w lodowce do dnia zbierania ale kupuje po prostu male ilosci. Np. owoce kupuje pojedyncze sztuki, czasem ciut wiecej jak zrobie szarlotke czy inne ciasto, podobnie z warzywami - raczej staram sie gotowac ziemniaki powiedzmy w srody i czwartki bo w piatki zbieraja worki ze smieciami. na ogole jednak wychodzi, ze kupuje tylko tyle ile zjemy - np. przewiduje ze do obiadu wystarcza 2 cykorie na osobe wiec nawet jak jest promocja powiedzmy 50% wiecej to i tak kupuje mniejsze opakowanie albo staram sie wykorzystac nadwyzki.
      • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 12:22
        Twoją sygnaturkę to sobie chyba wydrukuje, powiesze i oprawię.
        szczególnie, ze własnie próbuję się odchudzić i zaczynam się zastanawiać - czy warto być całe życie na diecie?
        • sylwiam_m Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 14:57
          Verdana to specjalnie dla Ciebie przekopiowane z innego forum, żebyś w skrajność nie popadła.
          Mówią iż należy codziennie jeść jedno jabłko ze względu na żelazo i jednego banana ze względu na potas. I też jedną pomarańczę na wit. C i pół melona żeby poprawić trawienie, oraz filiżankę zielonej herbaty bez cukru aby zapobiegać cukrzycy.
          Każdego dnia należy pić dwa litry wody (tak, a potem je wysikać na co schodzi dwukrotnie więcej czasu niż na wypicie)
          Codziennie należy pić Activię lub inny jogurt, żeby mieć L. Casei Defensis, i choć nikt nie wie co to za g.. jest, wygląda na to że jeśli codziennie nie zjesz półtora miliona, zaczynasz widzieć ludzi niewyraźnych..
          Codziennie jedną aspirynę żeby zapobiegać zawałowi i lampkę czerwonego wina w tym samym celu, plus jeszcze jedną białego na układ nerwowy. I jedno piwo już nie pamiętam na co. Jeśli wypijesz to wszystko razem, to nawet
          jeśli od razu dostaniesz wylewu, to nie masz się co przejmować, bo nawet się nie zorientujesz..
          Codziennie trzeba jeść błonnik. Dużo, ogromne ilości błonnika, aż zdołasz wypróżnić cały sweter. Należy przyjmować między sześcioma a ośmioma posiłkami dziennie, lekkimi, i oczywiście nie zapominając o dokładnym pogryzieniu sto razy każdego kęsa. Robiąc małe obliczonko już na samo jedzenie zejdzie Ci z pięć godzinek.
          A, po każdym posiłku należy umyć zęby, to znaczy po Activii, i błonniku zęby, po jabłku zęby, po bananie zęby... i tak dokąd starczy zębów..
          Lepiej powiększ łazienkę i wstaw sprzęt audio, ponieważ między wodą, błonnikiem i zębami spędzisz tam dziennie wiele godzin..
          Trzeba spać osiem godzin i pracować kolejne osiem, plus pięć jakie potrzebujemy na jedzenie = 21. Jeśli nie spotka Cię coś niespodziewanego zostają Ci trzy. Wg statystyk oglądamy telewizję trzy godziny dziennie. No dobrze, już nie możesz, bo codziennie trzeba spacerować co najmniej pół godziny (dane z doświadczenia - lepiej po 15 minutach wracaj, bo inaczej z
          pól godziny zrobi Ci się godzina)
          Należy dbać o przyjaźnie, gdyż są jak rośliny, należy je podlewać codziennie, i jak jedziesz na wakacje, to jak sądzę również. Ponadto należy być dobrze poinformowanym, więc trzeba czytać co najmniej dwa dzienniki i jeden artykuł z czasopisma, żeby skontrastować informacje. A! trzeba uprawiać sex każdego dnia, ale bez popadania w rutynę, trzeba być
          innowatorskim, kreatywnym, odnowić uczucie pożądania. To wymaga swojego czasu. A co dopiero jeśli ma to być sex tantryczny! (celem przypomnienia: po każdym posiłku myjemy zęby!)
          Na koniec z moich obliczeń wychodzi mi jakieś 29 godzin dziennie. Jedyne rozwiązanie jakie przychodzi mi do głowy to robienie kilku rzeczy na raz, na przykład : bierzesz prysznic się w zimnej wodzie i z otwartymi ustami, w ten sposób połykasz 2 litry wody. Wychodząc z łazienki ze szczoteczką do zębów w ustach uprawiasz sex (tantryczny ) ze swoim partnerem/partnerką, który w międzyczasie ogląda telewizję, i opowiada Ci co się dzieje na ekranie, w czasie gdy szczotkujesz zęby,masz jeszcze jedną wolną rękę? Zadzwoń do przyjaciół!! I do rodziców!! Wypij wino (po telefonie do rodziców przyda się)
          Uff.. Jeśli zostały Ci jeszcze dwie minuty, to prześlij to dalej do przyjaciół (których trzeba podlewać jak rośliny). A teraz już Cię zostawiam, bo z jogurtem, połową melona, piwem, pierwszym litrem wody i trzecim posiłkiem z błonnikiem, nie wiem już co zrobić, ale pilnie potrzebuję ubikacji. A! po drodze wezmę szczoteczkę do zębów..

          • ewagorak Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 15:15
            Lubię kupować duże opakowania pod warunkiem, że się na prawdę to opłaca.
          • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 15:29
            Dobre!!!!
            Naprawdę, ktoś zapomniał jeszcze o medytacji - 15 min. dziennie i zajmowaniu się dziecmi (to konieczne wprawdzie dla dzieci, nie dla delikwenta) - w przypadku facetów 15 minut dziennie, kobiet - 24 godziny.
        • black_halo Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 16:34
          Zmarnowalam na odchudzanie juz jakies 12 lat ze swojego krotkiego dwudziestosiedmioletniego zycia wiec niemalze polowe, doprowadzilam sie w tym od niemalze niedowagi do powaznej otylosci. Nie warto. Dodam, ze zaczelam sie odchudzac wazac 60 kilo przy wzroscie 169 bo sie dowiedzialam i uwierzylam, ze w rozmiarze 38 chodza tylko spaslaki.
          • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 03.03.11, 16:45
            To się leczy.
            Ale ja nie mam rozmiaru 38 (tzn od pasa w górę mam...). I nigdy nie bylam ani szczupla, ani otyła. Musze się odchudzac, aby utrzymać wagę - coś w rodzaju biegu w miejscusad
            I ja tam sie odchudzam 41 lat, więc daleko Ci do mnie!
            • black_halo Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 04.03.11, 09:18
              No tak, to jest problem. zawazylam, ze chudniecie znacznie lepiej mi idzie od moment w ktorym sie pogodzilam z tym, ze jestem gruba i pewnie nigdy nie osiagne rozmiaru 34. 38 by mnie calkowicie usatyfakcjonowalo.
          • annie_83 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 04.03.11, 15:46
            black_halo napisała:

            > Dodam, ze zaczelam sie odchudzac wazac
            > 60 kilo przy wzroscie 169

            Przecież to normalna waga przy tym wzroście!
            • zuzanna56 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 04.03.11, 15:56
              U mnie przy rodzinie 4 osobowej, w tym nastolatek nie ma problemu niezjedzenia czegoś. Często kupujemy duże opakowania i wszystko zjadamy.
    • afrodyta190 Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 06.03.11, 08:32
      Ja mam 4 osobową rodzinę,u nas nie ma problemu ,że coś sie zmarnuje.Jeśli większe opakowanie wychodzi taniej to takie kupuję.Staram się tak zorganizować posiłki żeby wszysko się zużyło.Jeśli jest promocja na jakiś artykuł to staram sie dostosować nasze menuwinkSwego czasu mieliśmy okazję kupować bardzo tanio jogurty i kerify,dzieci zjadały je w ilościach hurtowych a jak miały dosyć to robiliśmy ciasta,palcki.Najgorzej jest z chlebem,ale po woli i to już opanowuję.
      Tonący chwyta sie brzydko.
      • verdana Re: Oszczędność czy marnotrawstwo 06.03.11, 10:06
        Ja mam pięcioosobową rodzine, w tym nastolatek - i jest problem ze zjedzeniem do końca nawet bochenka chleba. Nic nie idzie w ilosciach hurtowych, bo wszyscy uwazają, by nie jeść za dużo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja