kiwi05
08.03.11, 16:28
Normalnie to co sie dzieje mnie załamuje. Fakt jestem marnym szarakiem! Zarobki moje i meża oscylują na ręke na mc w granicach 2200 łącznie. Mężul pracuje na cały etata ja na pół. Szukam na cały ale coraz mocniej sie załamuje bo nic nie ma.
Żyjemy bardzo skromnie, prawie wcale nie wychodzimy do kina, restauracji, z rzadka do kawiarni. Dziecko ma 5 lat do przedszkola, ubranka ma z allegro, wyprzedazy lub second-hand. My też rzadko kupujemy, mam kilka zaestawów do pracy i na wyjscie, buty po 1 parze.
Kiedys mąz dobrze zarabiał to nie oszczędzal... ja zawsze miałam zaskórniaki ale juz skończyly sie...Przerażaja mnie drastyczne skoki ubrań- ich jakosc i żywnosc i paliwo. Czy to sie kiedyś skończy?