myszka_84
13.03.11, 23:20
na koniec lutego był extra zastrzyk gotówki więc postanowiłam na całego zacząć oszczędzać tzn. spłaciłam kartę kredytową i właściwie tylko dla wygody postanowiliśmy że jedyne wydatki jakie z niej będą szły to paliwo. Od razu wrzuciłam na lokatę (jednodniowa w mbanku 4%) 8.500 (wreszcie mamy oszczędności jupi)
do końca grudnia na nasze konto wpływało 5.000, od stycznia jest to około 5.700, ja nie pracuję, wychowuję 1,5 roczną córeczkę i czekamy na drugie dzieciątko (ma urodzić się we wrześniu). Od września spisywałam wydatki i podzieliłam je na następujące grupy (w nawiasach średnia kwota wydatków za ostatnie pół roku)
* żywność w tym przyjemności typu cola, chipsy, jakieś słodkości (1.100)
* środki czystości (100)
* dzieci - inne niż jedzenie/ubrania np. szczepienie (program 5w1 + szczepienia zalecane), pieluchy, chusteczki nawilżane itp. (380)
* paliwo - mamy 2 auta z czego moje jeździ sporadycznie ale z racji mieszkania w podwarszawskim Raszynie nie zdecydujemy się na rezygnację z drugiego auta (350)
* pies (140)
* ubrania - staram się ograniczać jak mogę, dla dziecka to najczęściej tesco ciuchland i wyprzedaże, dla siebie nie kupuję w markowych sklepach, tylko o męża dbamy

(280)
* leki (120)
* inne - wszystko co nie kwalifikowało się do innych kategorii typu inwestycje w mieszkanie czy auto, naprawy na szczęście jest ich narazie mało (500)
* do tego dochodzi 600zł opłat (w tym jest gaz, prąd, woda, śmieci, podatek, telefon stacjonarny z internetem) pozostałą część opłat ponoszą pozostali (mieszkamy w domku trzyrodzinnym

)
* 48zł telewizja
* i około 80zł komórki (trochę dużo, ale to efekt zachcianki męża, chciał taniej telefon więc podniósł abonament a teraz nie wykorzystuje, do końca umowy jeszcze rok)
* no i co miesiąc odkładam dla dziecka 100zł, od kiedy się dowiedziałam o ciąży drugie też dostaje czyli 200zł miesięcznie
* praktycznie nie ma miesiąca bez jakiś urodzin czy imienin więc dochodzą prezenty
i tak jak zamkniemy się w 4.000zł to jest dobrze, ale ja uważam że to jednak za dużo, poza tym reszta kasy ciagle się gdzieś rozchodziła typu ubezpieczenie aut w grudniu akurat

w sumie 2.100zł, a to przygotowanie do badań technicznych mojego gruchotka wyszło 1.400zł w listopadzie, dopiero w styczniu zmniejszyłam mój abonament za komórkę wcześniej płaciłam średnio 130zł
na opłatach póki co nie mam co obciąć, na psie z alegrią i dziecku z AZS też nie bardzo bo nie toleruje innych pieluch jak pampersy a mleko niestety modyfikowane (pierś odstawiła mająć 6 miesięcy a krowie jej szkodzi), na ciuchach też nie bardzo bo mloda rośnie jak na drożdżach, nie mam nikogo od kogo mogłabym po straszym dziecku dziewczęce ciuszki zdobyć (dla chłopaka jeśli drugie będzie płci męskiej już jak najbardziej będzie duuuużo ubranek), środki czystości i paliwo to chyba w naszym budżecie nie za wielki wydatek, dobijają mnie te INNE i żywność tyle że w niej jest mleko małej (kupuję najczęściej w promocji na zapas) i serki bo te pochłania w ilościach olbrzymich nawet ze 3 w ciągu dnia danony z owocami, na mieście nie jadamy wcale, czasem jakaś pizza lub sushi ale to raz na 2-3 miesiące, do kina itp nie chodzimy, filmy dostarcza nam zaradny kolega. Blisko domu mam 2 Reale, Piotra i Pawła i Tesco ew. jeszcze Lidl ale to już około 10km do innych sklepów już dość daleko. Na czym wg. was mogłabym i powinnam jeszcze zaoszczędzić biorąc pod uwagę że mamy w planach budowę własnego domu na kredyt i ja nie wrócę do pracy przez najbliższe 3,5 roku (chce być z dziećmi aż do przedszkola). Wakacje ostatnie zagraniczne w pełni przez nas płatne 2 lata temu, rok temu załapał się z młodą na męża wyjazd służbowy, kosztowało nas to tylko lot samolotem i przez tydzień zwiedzałam czeską Pragę na pieszo

, w tym roku rodzice fundują wyjazd na Kretę, a tak to domek rodziców na mazurach ew. u rodziny nad morzem więc w sumie tanio.