marta.uparta Re: ile wydajecie na jedzenie? 04.05.11, 14:10 przed podwyżkami wydawaliśmy ok. 1500 na 4osobową rodzinę (dzieci 16 i 3,5 roku + my) i, co dziwne, mimo tych wszystkich podwyżek kwotę utrzymujemy. Ale: od jakiegoś pół roku mąż b. pilnuje diety - skończyły się późne kolacje, ciasto po kilka razy w tygodniu oraz wysokokaloryczne piwka i słodkie napoje. Po prostu kupuję mniej jedzenia. A po drugie - od września ub roku piekę sama pieczywo, w ogóle nie kupuję sklepowego. Tu też widoczna oszczędność, mimo wyższych rachunków za energię. Ale wcześniej na samo pieczywo wydawałam od 5 - 7 zł dziennie. Dzisiaj za trzy złote ( w sumie, z kosztami energii) mam dwa bochenki żytniego, zdrowego chleba na zakwasie. Mogłabym zaoszczędzić na jedzeniu, gdyby nie mięsożerność moich chłopaków, muszą codziennie zjeść po solidnym kawale mięsa, bo inaczej zaczyna się grzebanie w lodówce i wyjadanie wędlin i jajek. Rok temu myślałam , ze 1500 zł na jedzenie to dużo, ale po analizie wpisów na tym forum widzę, że na taką rodzinę jak nasza to kwota zupełnie przeciętne. Inna rzecz, że przejadamy 2/3 moich zarobków. Odpowiedz Link
hellusia Re: ile wydajecie na jedzenie? 04.05.11, 14:42 rodzina 2+2 wydajemy na SAMO jedzenie 700-800 zł, w tym wszystko co mieści się w pojeciu jedzenia np, wyjście na pizze, czasem małemu słoiczki, mleko modyfikowane, kaszki itp. do tego 5 latek jest w przedszkolu i tam jada też obiad którego nie liczę, a i w domu czasem tez konsumuje drugi chemia pampersy to inne wydatki ale nie jakieś ogromne kwoty, pampersy ze 50zł a chemia max 50zł/mc Odpowiedz Link
mama_dorota Re: ile wydajecie na jedzenie? 04.05.11, 17:45 Rodzina 2+2, dzieci 11 i 9. Wydajemy tylko na jedzenie około 1100 zł/mc, w tym konieczne posiłki poza domem (zupy w szkole i raz w tygodniu posiłek w barze z powodu basenu po lekcjach daleko od domu i powrotu około 19:30). Wydawaliśmy wcześniej z 200-300 złotych więcej, ale przeanalizowaliśmy wydatki i zrezygnowaliśmy z drugiego dania w szkole, bo niezbyt zdrowe, mięso tylko smażone, ociekające tłuszczem, a jak dziecko zje samą gęstą zupę, to do 16:30, kiedy zje w domu coś lepszego, wytrzyma, a przy okazji chętnie sięgnie w szkole po zabrany z domu owoc. Innym pomysłem było odwrócenie kolejności cotygodniowych zakupów - większość rzeczy kupowałam w osiedlowym doskonale zaopatrzonym supersamie, a kilka rzeczy np. masło, ryby w biedronce. Do biedronki miałam uraz sprzed 10 lat, kiedy widziałam tam rzeczy, których w sklepie spożywczym nikt nie powinien oglądać i ogólnie jakość produktów była znacznie gorsza, niż w typowej sprzedaży. Ostatnio jednak przyjrzałam się jej lepiej, zobaczyłam sporo znanych marek i jadę najpierw do biedronki, a potem do drugiego sklepu i w tygodniu jeszcze dobry i niedrogi mięsny po drodze z pracy. Odpowiedz Link