sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy

18.03.11, 11:36
Zawsze do moich miesięcznych planów finansowych doliczałam tzw. 100 zł na pierdoły.
Na coś nieprzewidzianego, np. leki na nieprzewidziany katar czy taksówkę na pogotowie,
czasem jakiś miły zakup - kolczyki na przecenie za 15 zł (3 pary za 15! szkoda nie braćwink), taki bufor na nieprzewidziane i na przyjemności - kawa w pracy za 2,50 w barze zamiast proszenia na portierni (oj, wielki to był problem dla pań) o kubek, czajnik i zalewanie 3w1 w saszetce, itd. Przytaczam kilka przykładów dla zobrazowania dalszego wywodusmile
Okazało się, że jest coraz mniej pieniędzy, więc w budżecie miesięcznym postanowiłam ciąć tę "stówę na pierdoły" i co się okazało? Po pierwsze, że się nie da - bo "pierdoły" okazały się ważne (leki, prezent, bilety MPK), po drugie, że wszystko zdrożało i z tej stówy dokładam do stałych wydatków, bo tu zabrakło 8 złotych, tu bank podwyższył opłaty, etc.
Pytanie do forumowiczów, którzy już od dawna żyją z ołówkiem w ręku i Excelem na monitorze, czy jesteście w stanie co do grosza zaplanować wydatki? Czy macie też taką przykładową stówę-bufor w budżecie zaplanowaną? Jak planujcie wydatki w budżecie, gdy wszystko drożeje (jedzenie, kredyt, benzyna, etc.)?
Bardzo dziękuje za wszelkie porady i odpowiedzi.
    • korniz Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 12:29
      nie da się zaplanować bo zawsze jak na złosć coś wyskoczy.Orientacyjnie wiem ile mogę i ile wydam w ciągu tyg ale no właśnie czasem jest tak że tego zabrakło i trzeba dokupić więcej niz zaplanowalam,czasem tą kwotę którą musiałam wydać uzupełniam kupując zamienniki żeby nie przekroczyć limitu.Taką stowę też mam dla siebie na m-c za nią kupuję ciuchy w ciucholandzie dla siebie -moja frajda ostatnio.Maż też ma taką stówę ale on to wydaje na słodycze wodę dla siebie czy na kosmetyki.Te stówy są wypracowane z limitu.Czyli żeby je miec musze rozwaznie planowac zakupy i nie przekraczac ustalonych limitow.Natomiast takie wydatki jak leki ,nie przewidziane wydatkiitp to ze wspolnej kasy.I oby było ich jak najmniej jak jest ich duzo to niestety musze na to przeznaczyc moja stowe. Z powodu małego dochodu musze tak niestety kombinować.Właśnie wszystko idzie w gore czasem kupuje koncowki sera wedlin i to z roznych gatunkow serow wedlin nawet tych drogich.Trzeba sobie jakoś radzić.
    • linn_linn Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 13:23
      Osobiscie staram sie nie wyrzucac pieniedzy w bloto, ale nie planuje. Wiem, ile mam, na co mnie stac, na co nie. Jesli w jednym miesiacu wydam mniej, to zaden problem. Zaraz bedzie taki miesiac, ze z nich doloze.

      "kolczyki na przecenie za 15 zł (3 pary za 15! szkoda nie brać"? A moze szkoda brac? Naprawde ich potrzebujesz, czy tylko sprawiasz przyjemnosc sprzedawcy, ze sie pozbyl towaru? A moze lepiej kupic cos za 100 zl., ale cos naprawde potrzebnego i wartego tych pieniedzy. Z takich drobnych kwot moga sie uskladac niezle sumy: czesto niepotrzebnie wydane.
      • zenobia44 Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 13:46
        wiem o co ci chodzi - często zamiast 1 porzadnej rzeczy kupujemy kilo złomu, ale z drugiej strony czasami kupujemy coś niższej jakości nie z zakupoholizmu, tylko z potrzeby, a że na inne, droższe nas nie stać, to trudno.
        myślę, że akurat ja nie wydaję jakichś dużych zbędnych pieniędzy na takie pierdoły, w tym konkretnym przykładzie te były kolczyki potrzebne, bo poprzednie zgubiłam, a od kiedy te nowe kupiłam (styczeń) noszę je codzienniesmile
        ale dzięki za wypowiedź - uwaga o zakupach, których efektem jest tylko zadowolenie sprzedawcy - bezcennasmile
        • linn_linn Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 14:42
          To znaczy, ze nie tyle szkoda nie brac, ale masz tylko jedna pare, wiec sa potrzebne.
          Mozesz tez spojrzec inaczej: 100 zl. miesiecznie na byle co, to jest rocznie 1200 zl. Moze jest cos w tej cenie, czego raczej nie kupisz / na zasadzie to az 1200 zl. /, a mogalabys rezygnujac z zakupow na zasadzie: okazja, szkoda nie brac itp.
    • mysz0lec Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 14:21
      Są pewne rzeczy, które dociąć można, oraz takie, których się nie da. Moim skromnym zdaniem leki, czy bilety MPK to nie jest pierdoła, bo wyleczyć się trzeba, do pracy, czy na uczelnię jakoś trzeba dojechać. Gdy złamałam rękę i musiałam jechać na pogotowie taksówką, to też nie uważałam tego kosztu za pierdołę. Natomiast super okazja "3 pary kolczyków za 15 złotych" jest moim zdaniem pierdołą, którą można przyciąć.
      • verdana Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 14:54
        Dla mnie obcięcie wydatkow na drobiazgi (nie kupię kolczykow, tylko zaoszczedzę, aby po roku kupić coś porzadnego) jest OK tylko w wypadku budzetu, w ktorym nie starcza juz na jedzenie. Wtedy trudno - obcinamy wszystko, by przezyć.
        We wszystkich inych wypadkach raczej oszczędzalabym na czymkolwiek innym, z jesdzeniem włącznie, a zostawila sobie margines. Bo akurat obciecie tych wydatkow oznacza, ze pozbawiamy się wszystkich spontanicznych przyjemnosci. Żaden rozsadny zakup pod koniec roku nie wynagrodzi tego,z e cały rok nie kupilśmy sobie absolutnie nic nie zaplanowanego i nie poszliśmy nawet na jedną kawę, choć bardzo mieliśmy na nią ochotę.
        Dla mnie pobcinane tych pieroł, to obcinanie sobie przyjemności. A to wcale nie jest takie oszczędne - wszystko topotem wydamy na leczenie depresji.
        • linn_linn Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 16:15
          A dlaczego kupowanie potrzebnych i przemyslanych rzeczy nie mialoby by byc przyjemnoscia? Kupowanie pod wplywem chwili nawet jesli jest radosne, to trwa zwykle krotko.
          Inna sprawa, ze takie wydatki jak leki czy dojazdy nie bardzo nadaja sie do ciecia.
          • verdana Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 16:32
            Wszystkie przyjemnosci sa "niepotrzebne". Kolczykow w ogóle można nie mieć, ciastek nie jeść, kawy na miescie nie pić. Tyle, ze po prostu niektórzy lubia czasem sobie własnie taką niekonieczną przyjemność sprawić.
      • marcin.3000 Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 15:46
        > Są pewne rzeczy, które dociąć można, oraz takie, których się nie da. Moim skrom
        > nym zdaniem leki, czy bilety MPK to nie jest pierdoła, bo wyleczyć się trzeba

        w praktyce wiele osób może ciąć leki z korzyścią dla zdrowia. Zob. google "polacy nadużywają leków bez opamiętania" wink
        • mysz0lec Re: sto złotych na nic - pytanie o budżet domowy 18.03.11, 15:53

          > > Są pewne rzeczy, które dociąć można, oraz takie, których się nie da. Moim
          > skrom
          > > nym zdaniem leki, czy bilety MPK to nie jest pierdoła, bo wyleczyć się tr
          > zeba
          >
          > w praktyce wiele osób może ciąć leki z korzyścią dla zdrowia. Zob. google "pola
          > cy nadużywają leków bez opamiętania" wink

          Jak się bierze tabletkę przeciwbólową tak na wszelki wypadek, bo moze coś zacznie mnie boleć to tak, ale jeśli naprawdę jest się chorym, to raczej się nie da. Przykładem moja mama, który chciała zaoszczedzić na lekach na nadciśnienie i przestała je brać, w efekcie czuła się coraz gorzej, aż w koncu straciła przytomność.
Pełna wersja