nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życia

18.03.11, 23:47
są tacy którzy wolą kupować zdrowszą zazwyczaj z wyższej polki żywność np soki za 8 zł za litr ,szynka 30 zł ,herbata za 6 zł.Owszem stać ich na to ale czy to oznacza że ci którzy muszą oszczednie robić zakupy spożywcze sięgając po tańsze wyroby ,produkty bedą krócej żyć?Zastanawialiście się nad tym?
    • zielona-oliwka Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 01:06
      Porównaj sobie opakowanie soku za 4zł i za 8 zł - nie sądzę by w tym droższym było mniej syfu niż w tym tańszym.
      Herbata to herbata - cena zależy od tego, czy jest liściasta, granulowana lub pozostałość po obu, czyli proszek zamknięty w gęsto tkanych torebkach. Jednakowoż wartości odżywcze ma takie same - czarna tańsza jest tak samo niezdrowa jak droższa tańsza, zielona tańsza jest tak samo zdrowa jak droższa zielona.
      Trzeba wiedzieć, jaki skład ma dany produkt i jak całość działa na nasz organizm - i wtedy wybierać tanie i zdrowe rzeczysmile Czytać, czytać i jeszcze raz - czytać.
      • happy_time Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 12:58
        Z tym sokiem to zależy bo za 8 złotych można kupić litr soku świeżo wyciskanego, a ten za 4 jest raczej z koncentratu więc bardziej przetworzony.
    • marajka Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 02:39
      To zależy co znaczy "tańsze"wink

      Szynka za 30 zł/kg nie szokuje mnie ceną, taką zazwyczaj kupuję, bo tego naszprycowanego wodą syfu jeść nie mogę. Dla mnie coś 20 zł/kg to nie szynka. Jak ktoś się zajada "wędliną" za 15/20 zł. to lepiej niech kupi mniej a lepszej, lub je twarożek, bo taka pseudowędlina zdrowa nie jest na pewno.

      Sok 8 zł/litr, szczerze mówiąc nie widziałam, nie kupiłabym i nie wiem czy zdrowszy niż zwykły Tymbark za 4.

      Herbata za 6 zł, ale jaka? 10 torebek, 100 torebek? Smakoszem nie jestem, kupuję Liptona, Teekane albo Dilmah, nie wiem czy zdrowsza, ale smaczniejsza niż np. Minutka. Nie chodzi o zdrowie, a o smak. Pewnie byłoby zdrowiej pić jakąś oryginalną zieloną/czerwoną.

      Ktoś kto je byle jak prawdopodobnie ma mniejsze szanse na zdrowe i długie zycie, bo nie tylko długość życia się liczy, jakość teżwink Jesli taniej znaczy gorzej (w przypadku wędlin znaczy) to pewnie mozna narazić się na krótsze życie. Jeśli taniej znaczy nie markowo, to nie.
      • fraaumiaau Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 10:01
        Myślę, że zdrowe odżywianie się ma wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie ale czy na długość życia? Sadzę ,że to sprawa genów; moja mama zdrowo odżywiająca się, niepaląca, pijąca sporadycznie wygląda i czuje się gorzej niż moja ciotka alkoholiczka.( mama 3 lata młodsza od ciotki, i podobne warunki pracy i życia). Znam przypadki gdzie ludzie pijący i palący żyli o wiele dłużej niż ci stroniący od napojów wysokoprocentowych. Nie wiem , może alkohol konserwuje człowieka.
        • tapatik Żyjmy dłużej 21.03.11, 22:03
          Bodajże u Tombaka spotkałem się z informacją, że 15% naszego zdrowia zależy od genów, 15% od warunków w jakich żyjemy (głównie chodzi o zanieczyszczeni środowiska), natomiast 70% zależy od nas samych, od tego czy się poruszamy i co jemy.
      • mlodyniedowziecia Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 10:45
        Oczywiście, że nie zawsze droższe to zdrowsze.
        Często po prostu więcej wydano na reklamę lub drogi jest proces przetwarzania, albo ktoś sobie ładnie zarabia (patrz obecne ceny cukru).
        Wędlina najlepsza jakościowo jest nie wtedy gdy się ją kupi w delimie za 60 zł lecz gdy ma się zaprzyjaźnionego "nieoficjalnego" masarza lub wędzi samemu z kupionej świnki (lub innego zwierza). Zawiera wtedy więcej szynki w szynce (choć ktoś inny powie: tym gorzej bo czerwone mięso jest niezdrowe). Dlatego nie do końca zgodzę się, że "taniej znaczy gorzej" popierając jednak twierdzenie o niskiej jakości szynki za 15 zł. Nie znaczy to jednak, że ktoś kto zję tę szynkę będzie żył połowę tego co ten co je za 30zł. Są jeszcze inne ważniejsze czynniki: alkohol, papierosy, stopień przetworzenia jedzenia, ilość warzyw i owoców, nabiału itp. A zawsze może cegła spaść na głowę.

        Pamiętam z dzieciństwa prawdziwe wiejskiej mleko i śmietanę z niego - teraz znowu tylko od gospodarza bo nie kupicie w żadnym sklepie.

        Też nie jestem specjalnym smakoszem herbaty, ale wypijam jej sporo. Raz zrobiłem eksperyment z sagą i minutką i wróciłem do liptona i dilmaha bo podchodzi mi smak. Przy herbacie równie istotna jest woda. Jak bardzo twarda (u mnie w mieście) to herbata ma inny (gorszy) smak.
        • astrum-on-line Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 11:49
          Popieram, Dilmah jest najlepszy.
      • marianna1970 Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 12:28
        Herbaty w torebkach nie nalezy traktować jaką herbatę, jest to pseudowyrób robiony dla wygody leniwych gospodyń
      • tamtam_net Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 21.03.11, 10:19
        Niestety, ale przeważnie, to co dobre musi trochę kosztowaćuncertain co do herbat to tez preferuję Dilmah. Nie są niebotycznie drogie, ale mam przynajmniej gwarancję jakości, są pakowane hermetycznie. Nie są zwietrzałe...
        • marcinos4 Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 24.03.11, 11:56
          No to fakt herbaty dilmah sa dobe smile Fajnie też że sama marka rozmawia z konsumentami ich blog jest rzeczą którą zwróciła moją uwagę już jakiś czas temu smile
    • agpagp Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 10:26
      jak jeden i drugi będzie miał pecha to zginie w jakimś wypadku samochodowym i wtedy to co jedli będzie miało małe znaczenie... chyba że dla transplantacji ...
    • asfo Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 11:29
      Wiem tyle, że kiedy przez pewien czas miałam strasznie mało kasy i jadłam byle co, to po roku takiego jedzenia zaczęłam chorować na żołądek - miałam objawy jak przy zatruciu od "niewiadomoczego". Od tamtej pory uważam.

      Był też okres, że zajmowałam się dziadkiem będącym na diecie zaleconej przez lekarza i jadłam to samo co dziadek (dieta niskotłuszczowa, wszystko gotowane). W wyniku tego pojawiły się koszmarne problemy z cerą - zaczęły mi wyskakiwać wielkie, trudnogojące się pryszcze, a zawsze wcześniej miałam ładną cerę. Po wyprowadzce od dziadka cera wróciła do normy.

      Złe odżywianie faktycznie może zaszkodzić, ale trzeba wiedzieć, co jest tym złym odżywianiem. Nie chodzi wyłącznie o cenę produktu. Lepiej np. zjeść jajecznicę niż fałszowaną szynkę. Lepsza zdrowotnie kawa w ziarnach od granulowanej. Lepiej zjeść jabłko niż pić sok z kartonu. Itd.
      • pulcino3 Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 11:48
        oszczędzanie nie ma nic wspólnego z długością życia, dieta / kuchnia tak.
        Kuchnia śródziemnomorska ma być wpisana na listę UNESCO, również ze względu na to że wpływa na długość życia (podobno smile. Kuchnia włoska, jest prosta i w miarę tania, polecam gorąco.
        • astrum-on-line Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 11:51
          Chyba jeszcze zdrowsza jest kuchnia japońska.
        • linn_linn Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 21.03.11, 10:28
          Zostala juz wpisana w listopadzie 2010.
    • reni_78 Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 12:47
      podam skrajny przypadek nie oszczędzania na jedzeniu
      same najlepsze i najdelikatniejsze kąski, obsesja na temat składu, kalorii i oznaczeń gda
      żołądek wprost arystokracki, hrabiowsko szlachecki
      w dzieciństwie izba przyjęć po koleżanka zatruła szklanką kranówy
      jadanie wyłącznie u siebie w domu, bo całej reszcie się nie wierzy
      zagrożona ciąża wskutek niestrawności
      wina męża, bo skusił na restaurację
      ziemniaki okazały się nie purre, gotowane na wodzie nie przepuszczonej przez britę, mięso z dodatkiem 'jakiegoś obrzydliwego tłuszczu', czyli nie jedynego słusznego oleju dopuszczonego do spożycia, a w sałatce zapewne kupne dodatki, a nie doniczkowe, samodzielnie wyhodowane, ogórki kiszone nie obrane ze skórki - napuszczony na restaurację sanepid nie wykazał żadnych nieprawidłowości
      babsko oskarżyło męża o niezadowolenie z faktu dziecka w drodze, po czym samo jeździło do dom myć się, bo w szpitalnej łazience brak filtrów na wodę
      aby się nie zatruć na powrót, jadało i piło wyłącznie posiłki i napoje przywiezione przez mamusię, bo mamusia w trakcie inspekcji w szpitalnej kuchni ze zgrozą odkryła, że tu także nie ma brit, kartofle nie są odpowiednio tłuczone, ryż jest gotowany a nie parowany, brak doniczek z ziołami, a mięso pochodzi z jakiejś tam rozdzielni, a nie od jedynego słusznego dostawcy - tu sanepid także nie wykazał nieprawidłowości
      pamiętam, jak inne pacjentki śmiały się z niej, żeby sobie wszystko nie przez britę, ale przez ps.tę przepuściła... nie wiem czy długo pożyje... szczególnie w zdrowiu psychicznym, które już zdaje się jest mocno nadwyrężone - to się chyba nazywa obsesja czy fobia...


      > ...sięgając po tańsze wyroby, produkty bedą krócej żyć? ...

      patrząc na dzisiejszych 80latków, tych o których mówi się 'przedwojenny materiał', słuchając o ich jadłospisie z dzieciństwa i lat młodości, wspomnienia o ich życiu i braku podstawowych rzeczy, niejednokrotnie o czymś, co można nazwać selekcją naturalną w wyniku bardzo trudnych warunków bytowych i braku dostępu do lekarstw, cieszę się, że ja i moje dzieci nie musieliśmy i nie musimy przez to przechodzić, jednakże staram się zachować pewną dozę pokory w tematach dotyczących żywienia, nie płynę w nurtem coraz to nowszej mody, odrzucam laboratoryjne antyseptyczne wyjałowione żarcie, staram się nie korzystać z wysoko przetworzonych produktów, staram się omijać marketing ładnych opakowań i reklam tv, a ponieważ całe życie mam sporą styczność z wsią, a od jakiegoś czasu właśnie z osobami starszymi, doceniam zwykłe, proste, i nieprzekombinowane jedzenie /nie mylić z 3x razy chleb ze smalcem plus pierogi, których nie trzeba połykać, bo same się przełykiem ześlizgują/


      > np soki za 8 zł za litr ,szynka 30 zł ,herbata za 6 zł.

      myślę, że w dzisiejszym, pełnym pośpiechu i pracy po 10-12godz dzienne świecie, kupujemy sobie ułudę czegoś 'lepszego'... lub przekonywujemy się, że 'takie są ceny'... ze zdziwieniem moglibyśmy rzec, że dokładnie to samo w innym sklepie, który jest już zamknięty po godzinach naszej pracy, można zakupić po dużo niższej cenie...

      kilogram żywca na skupie to ok 5zł, masarz na przerobienie ponad 120kg świni jakieś 200zł /tyle płacił znajomy na jesień 2010/, nie wiem, ile bierze weterynarz - więc dla mnie osobiście, im droższa szynka, tym: a/ wyżej przetworzona b/ marketing zdzierstwa zarabiający na wmawianiu jakie to wszystko dobre i zdrowe, a więc drogie c/ coraz dłuższy łańcuch dystrybucji - osobiście nie kupię wędliny powyżej 25zł/kg, ale ja mam pod nosem sklep własny producenta i rozumiem, że transport, pensje, utrzymanie lokalu
      • enapi Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 22.03.11, 00:53
        Reni_78 bardzo mądry post,lepiej bym tego nie napisałasmile
    • nvv Re: nie oszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 13:11
      Przyjmując (hipotetycznie), że dana osoba kupuje i je mniej dokładnie takiego samego jedzenia, to ma dużą szansę dzięki temu żyć dłużej, a nie krócej (Calorie restriction).
    • virgaaurea Re: nieoszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 13:34
      korniz, odpowiedz na to pytanie jest znana i opisana od dawna;

      na dlugosc zycia wplywa wiele czynnikow:
      - predyspozycje genetyczne (takze podatnosc na rozne choroby, ktore zycie skracaja)
      - styl zycia (np. uprawiany sport, palenie papierosow, stres lub jego brak itd., jakosc odpoczynku)
      - miejsce gdzie sie mieszka (np. w niektorych osrodkach przemyslowych jest bardzo brudno i to sie przeklada na choroby np. ukladu oddechowego)
      - takze jedzenie
      i wiele innych

      wiec jedzenie to tylko jeden z czynnikow; ale tez jest to problem zlozony
      na pewno zbyt maczne jedzenie przekladajace sie na otylosc, zwlaszcza typu brzusznego (czyli moze byc obiektywnie b. szczupla osoba, ale z tluszczem na brzuchu) nie sprzyja zdrowiu i dlugiemu zyciu;
      zbytnie przejadanie sie - chocby i jedzeniem najlepszej jakosci tez zdrowiu nie sprzyja;
      zasadniczo produkty przetworzone w duzej ilosci tez nie sa najkorzystniejsze;

      sok za 4 czy za 8 zl - nie ma roznicy, ale juz wlasnorecznie wycisniety z owocow (lub zakupiony taki w restauracji jesli kogos stac) - robi roznice; nawet jesli sama wyciskasz wcale tak tanio nie jest;
      szynka za 20 czy 30 zl ze sklepu raczej jest kiepskiej jakosci i ma kupe chemii, wody, soli, ale kupione mieso i upieczone w domu (unikasz konserwantow, soli, ktorej ogromne ilosci skracaja zycie, a mamy ja w produktach przetworzonych w Polsce w OGROMNYCH ilosciach) juz ma znaczenie; nie wiem ile to kosztuje bo miesa nie jadam, ale zwroc uwage - mieso bez konserwantow ma taki "szary" kolor, wedliny w sklepie zwykle sa rozowe - to jest chemia wlasnie;

      owoce, a przede wszystkim warzywa - wazne, w zimie w naszej stefie klimatycznej potrzeba przetworow (bo to, co mozemy kupic importowane jest czesto cholernie niezdrowe), wieksze znaczenie ma to czy chce ci sie je robic kiedy lokalne owoce/warzywa sa tanie, czy masz je gdzie przechowywac; oczywiscie przetwory mozna kupic, ale tylko certyfikowane daja jako taka gwarancje ze nie bedzie tam kupy konserwantow, a to juz koszty;

      herbata nie ma wiekszego znaczenia ktora kupisz, jelsi smak ci nie robi roznicy; za to fakt, czy zrezygnujesz z cukru do niej, i w ogole z wielu paskudnych slodyczy jest juz wazny;

      sa jednak przyklady ze cena tez sie liczy - w anszym klimacie ryby - te ktore sa wartosciowe niestety sa bardzo drogie; te ktore sa tanie, sa hodowlane i nie ma w nich tego, co najcenniejsze;

      reasumujac, wymaga to pewnych nakladow pieniedzy, bardziej jednak swiadomosci i czasu;
      no a jak nie masz tego czasu i chcesz te jakosc kupic, to rzeczywiscie robi sie drogo;

      inna sprawa to jakosc zycia - o ile ktos pracujacy fizycznie pewnie bedzie zadowolony z jedzenia opartego na potrawach macznych, to ktos kto pracuje umyslowo/dzieci szkolne/osoby muszace z jakiegos powodu dbajace bardziej o zdrowie, chore/z nadwaga nie beda funkcjonowac dobrze jedzac ciagle kopytka, kluski skalskie, pyzy, placki, nalesniki, kanapki z tania wedlina czy tanim serem, parowki itd. O wiele lepiej byloby np. stek czy piers indyka na parze z warzywami, rosliny straczkowe itd. A to jest juz drozsze zdecydowanie;

      btw, nie wiem czy to niewiedza czy literowka, ale nieoszczedzanie piszemy lacznie;
      • blasphemy Re: nieoszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 15:05
        > btw, nie wiem czy to niewiedza czy literowka, ale nieoszczedzanie piszemy lacznie;

        btw, nie wiem czy to niewiedza czy literówka, ale piszemy 'nieoszczędzanie' a nie 'nieoszczedzanie' i 'łącznie' a nie 'lacznie'.
        • virgaaurea Re: nieoszczędzanie na jedzeniu a długosć życi 19.03.11, 15:58
          ani jedno ani drugie;

          brak polskiej klawiatury i w ogole komputera dostosowanego do pisania po polsku;
          tak sie sklada, ze pracuje w innych jezykach niz polski;
          zainstalowac nie moge - komp nie jest moj;

Pełna wersja