marcelina4
21.03.11, 17:57
witajcie!
nie pisuję na tym forum, ale aktywnie je podczytuję od ponad roku, uznałam więc, że mogę się tu troszkę pożalić... na siebie
jak zaczęłam czytać Wasze forum dostałam strasznego kopa motywującego do oszczędzania, wydało mi się to strasznie fajne i nie powiem rezultaty osiągnęłam, przede wszystkim udało mi się spłacić kartę citi banku i ją zlikwidować, zachęcona tym brnęłam dalej.
Wszystko szło dobrze, oszczędności przyrastały, zaczęliśmy snuć z mężem poważne plany remontowe naszego mieszkania i ok.
Cały czas jednak miałam poczucie takiego niedosytu, za za mało oszczędzam, że mogłabym więcej ( a mogłabym ), ale mam cholerną słabość do zakupów ubraniowo-butowo-kosmetycznych, zawsze wlezę do centrum handlowego, które mam blisko domu i po drodze z pracy i kupię coś

ostatnio z okazji zbliżającej się wiosny popłynęłam ostro, jak zobaczyłam stan konta, to mi opadła szczęka, wydałam na ciuchy dla siebie i dziecka sporo za dużo pieniędzy i właśnie uświadomiłam sobie, że ta kwota to równowartość mojej wymarzonej komody do sypialni, którą chciałam kupić po remoncie mieszkania i jestem wściekła na siebie.
Mam całą szafę ciuchów, pełno pierdoletów, które w sumie dają jakąś kosmiczną kwotę!
Dorosła baba, niby trzeźwo myśląca, a zachowuję się jak jakiś nałogowy alkoholik!
Potrafię się powstrzymać na jakiś czas od kupowania ciuchów, ale jak mnie ostro najdzie to zachowuję się jak pies spuszczony z łańcucha

Normalnie chce mi się walić łbem w ścianę ( i chyba to zrobię

), uprzejmie proszę o zjechanie mnie, dziekuję