zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;)

22.03.11, 13:50
Rok 2011 dla mnie rokiem oszczędzania. Stąd każdą złotówkę 2x ogladam smile
Oczy otworzyły mi się po wydatkach w 2010 %/
Wnioski? Kasę wydawałam m.in. na:

* kwiaty jednoroczne. 1 bratek 2zł, kupowałam z 2 paletki; podobnie inne kwiaty - na paletki.
W tym roku zamierzam się mocno pohamować.
* zimą: ozdoby bozonarodzeniowe....
* jedzenie na mieście: pizza 2-3 x/miesc - 100 + restauracja 150/miesc
* przeterminowane produkty - jogurty, serki, warzywa - niezjedzone lądowały w koszu uncertain
* rozrywki - kino z 2x /msc, niepotrzebne gadzety, imprezy smile
* kiedyś ciuchy, buty - teraz dokupuję sporadycznie (może się już nasyciłam?).
I patrzę na ceny - 300 wydam na buty, ale jeansy to powinny kosztowac max. z 60-80zł, a i tak się zastanawiam smile

A wy na co przepuszczacie/przepuszczaliscie?
    • mysz0lec Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 13:55
      Staram się nie przepuszczać. I szczerze mówiąc nie widzę w moim arkuszu Exela, żebym wydawała na coś bzdurnego. Ciuchy kupuję rzadko, a jak już to korzystam z wyprzedaży. Natomiast na bzdurne wyjście na pizzę, lub do kina bym chętnie wydała, ale mężowi ostatnio się nie chce w ogóle. I ciągle mówi, że szkoda mu pieniędzy.
      • zuzanna56 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 14:20
        Własciwie to chyba nie mam słabościwink
        Moze nadal kupuje niepotrzebnie gazety (od czasu do czasu)
        • johana75 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 22:14
          Ja też kupowałam gazetki, teraz sobie zaprenumerowałam 2 tytuły i omijam kiosk szerokim łukiem wink
    • prunio4 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 14:25
      przeterminowane produkty - jogurty, serki, warzywa - niezjedzone lądowały w k
      > oszu uncertain
      > * rozrywki - kino z 2x /msc, niepotrzebne gadzety, imprezy smile

      nie podzielam opinii, że kino i imprezy (te w granicach rozsądku) były niepotrzebne.
      To normalne życie. Kino 2x w miesiącu to żadna słabość.

      Natomiast co do wyrzucanego jedzenia: otak! Ja także mam z tym problem.
      -%--@ --%--@ -%--@ --%--@ -%--@
      www.youtube.com/watch?v=ljbNJvvDsKA
      • czu-jka Słodycze 22.03.11, 14:46
        Moja słabość: Słodycze i Second Handy. Dopiero 1 miesiąc spisuje wydatki, ale już widzę, że na słodycze wydaje (niepotrzebie) najwięcej.
    • konwalia-82 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 15:47
      lumpeks i ikea-często mogłabym odpuścić, a kupuję
      fakt, to co się przydaje, ale nie jest niezbędne
      • anetapzn Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 15:52
        Lumpeksy, kawa (tańsza mi nie smakuje i już), ksiażki.
        • dorota_z_krainy Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 15:57
          Lumpeksy, wyposażenie domu i produkty w typie "za 3,5zł" (oraz chyba słodycze)
          - to najczęstrze grzechy nieoszczędzających?

          Co do imprez i kina - wiadomo, trzeba znaleźć złoty środek smile
        • nowel1 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 21:39
          Dallmayr pro domo, 16 zl/250 g w markecie, tyle samo za 500 g na Allegro smile
    • jop Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 21:27
      * jedzenie na mieście: pizza 2-3 x/miesc - 100 + restauracja 150/miesc
      * rozrywki - kino z 2x /msc, niepotrzebne gadzety, imprezy smile

      Nie wiem, co się mieści w pozycji "niepotrzebne gadżety", ale cała reszta z w/w to są normalne, skromne rozrywki człowieka z lower middle class albo nieco wręcz górnej warstwy working class. Tak więc bez przesady, ostatni raz jak sprawdzałam, to forum nadal nazywało się "Oszczędzanie", a nie "Dziadowanie".
    • johana75 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 22:20
      Ja stwierdziłam że jeśli chodzi o wyposażenie-urządzanie mieszkania to nigdy to się nie skonczy bo często coś zmieniam, przestaje mi sie podobać.
      I tak kupiłam tańsze lampki nocne do sypialni i oczywiście nie podobają mi się, dlatego teraz szukam jakiś fajnych, pasujących i niech sobie kosztują ile chcą...bo nie mam zamiaru płacić 3 raz za ta sama rzecz ;P
      Na razie nie znalazłam więc sa stare...

      Poza tym nie żyje rozrzutnie, ubrania oczywiście kupuje i to co miesiąc, ale to co potrzebuje, chociaż dzieć ma ich sporo...chyba za dużo ;P
      za to ja mam za mało...
    • mrowka_r Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 22:31
      Kiedyś kupowałam bardzo dużo różnych czasopism, teraz już się z tego wyleczyłam. Ostatnio kupiłam po dłuższej przerwie jakąś gazetę i po 15 minutach w domu stwierdziłam, że nic tam nie ma ciekawego.

      Moim problemem są małe codzienne zakupy spożywcze. Zawsze coś przytargam dodatkowego.

      Za to coraz lepiej idzie mi w temacie ubrań, kupuję tylko to w czym dobrze wyglądam smile
    • marajka Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 22.03.11, 23:43
      Słodycze i słodyczeuncertain

      Ciuchów dużo nie kupuję, bo nienawidzę łażenia po sklepach, czasem poszaleję w lumpie, ale ciuchy się przydają, więc nie są zjadaczem kadywink, kosmetyki tylko potrzebne, czasem jedzenie na mieście, kino często, ale to moja pasja i wybieram raczej studyjne - tańsze. Imprezy czy alkohol w umiarze, to też dla mnie normalka. A słodycze kosztują mnie sporo. Żebym choć gruba była, albo miała kłopoty z zębami, byłaby motywacja. A tak: tu 2 zł, to 4...
    • ablims Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 23.03.11, 08:32
      Moją słabością jest kawa. Kupuje raz na miesiąc kawe rozpuszczalną Nescafe gold za 20 zł( jak jest w promocji 200g). Innych nie mam smile
      • re_ni73 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 23.03.11, 09:51
        Moją słabością jest targowisko jest...targowisko wiejskie.
        • baba-baba Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 23.03.11, 10:04
          Ludzie,o czym Wy wogóle piszecie?
          Kupno czegoś w lumpeksie lub kawy raz na m-c albo kino chyba ze 2 razy to ma byc słabośc?Czy można zejsc niżej?
          Słabośc to kupno czegoś lepszego i np.codziennie lub droższego raz na m-c,wszystko zależy co to ma byc.Rzeczy za którą się przepłaca dla własnej wygody.
          Podam przykład z palca wyssany: ktoś kto zarabia dajmy na to 900 zł kupuje papier toaletowy zapachowy za 12 zł-4 rolki (nie znam ceny akurat),bo ma do tego słabośc.Przykład banalny ale ewidentnie go na to nie stac a wydaje kasę.
          Albo kupno 5 balsamu,żeby było już coś nowego a wyrzucenie pozostałych.
          • dorota_z_krainy Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 23.03.11, 10:35
            Mając na mysli słabości, myślałam o przyjemnościach (kwiaty sezonowe - ok. 500, gadżety rocznie z 1500), ale rozumiem osoby tu piszące np. o lumpeksach:

            Myslę, że wiele osób potrafi naprawdę sporo ze swoich zasobów, czyli. np wypłata 1500, w ten sposób wydać - osoby, które co tydzień szukają 'czegoś ładnego":
            a czy to będzie 20-sta bluzka czy torebka...


            Moją 'wyliczankę' nazwał ktoś "dziadowaniem" - myślę, że tak nie jest.
            Podliczając ile pieniędzy rozeszło mi się na "nie wiem co", _nie mówimy_ o kwocie 1000zł w rok.
            To co wypisałam, to kwoty orientacyjne, bywało, że jedzenie na miescie było i z 3x w tygodniu, i tak przez miesiąc np. - z lenistwa.

            Postanowiłam oszczędzać, bo:
            konsumpcjonizm to złoooo - mówcie co chcecie, ale czy naprawdę ja muszę dać zarobić na tą miskę ryżu? produkowac tyle odpadów?
            czuję się źle pchając wypchany wózek gdy widzę całą rodzinę "na zakupach" z wodą źródlaną i bochenkiem chleba, jak przyszli sobie 'poogladać'...
            Zaoszczędzone pieniądze można m.in. przeznaczyć na 'pracę u podstaw' - ufundowanie zajęć ogólnorozwojowych dla dzieci w małej miejscowosci to wydatek rzędu 100 zł/miesiącznie, basen/karnet - z 80, kino z 60 (wraz z opiekunem). To są dające satysfakcje cele.
            • wiatro-dmorza Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 23.03.11, 11:24
              książki, książki, zachcianki dzieci, słodycze...
              ale nie mam specjalnych wyrzutów sumienia smile
              no, może słodycze mogłabym skasować
              wydatki na ogródek skasowałam 2 lata temu
              zaprowadziłam trawnik iglaki i trochę bylin, dokupuje tylko korę i nawozy raz w roku, a za zaoszczędzone pieniądze kupiłam leżaki, na których teraz sie wyleguje, zamiast te wszystkie kwiatki obrabiać - z książką oczywiście wink
    • mamakoran Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 24.03.11, 08:45
      Ech, życie jest takie krótkie,że czasem aż żal oszczędzać smile
      Ja tam się kieruję zasadą, żeby się nie zadłużać, cos odłożyć i zyć normalnie smile
      owszem, podziwiam ludzi, którzy oszczędzają, robią magazyny, itp. ale na to trzeba miec też czas.
      A tu praca prac praca, raz na jakiś czas troche przyjemności - czemu nie ?
      • marysia460 Re: zjadacze kasy, czyli moje słabosci ;) 24.03.11, 08:57

        A ja jestem rozrzutna jeżeli chodzi o książki i perfumy smile
        • korniz Re: sh 24.03.11, 13:51
          teraz to lumpeksy moglabym chodzic codziennie.Na szczęście głowę mam pochopnie nic nie kupuję.Poluję na dresowe spodnie ale jakoś kiepskie są i chyba nowe sobie kupię.Kiedyś lubilam kupowac cos dla domu ale byly to potrzebne rzeczy a nie 10 ozdoba np. Nigdy jakoś nie miałam na puncie obsesji że musze to kupić i koniec .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja