Kupowanie czegosć "dla siebie".

05.04.11, 12:55
Oszczędzające Panie, czy kupujecie coś dla siebie, z kategorii ciuchy, kosmetyki, wyjście do fryzjera itd? Planujecie to w budżecie, czy czasem zdarza wam się zaszaleć? Oczywiście nie kosztem czegoś potrzebnego, ale kosztem odłożenia kilkudziesięciu złotych? Pytam, bo mi jest zazwyczaj szkoda wydawać na siebie...
    • verdana Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:01
      Oczywiście, ze kupuję. Chocby dlatego, ze trudno jest iść do pracy w starych łachach. Oszczedzam na fryzjerze, bo nie znoszę do niego chodzić. Ale nie kupowanie niczego dla siebie nie jest kategoria "oszczedzanie', bo przecież ubrania i kosmetyki, przynajmniej niektóre sa koniecznoscią.
      • gracias_puerrrtto Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:41
        verdana napisała:

        > Oczywiście, ze kupuję. Chocby dlatego, ze trudno jest iść do pracy w starych ła
        > chach. Oszczedzam na fryzjerze, bo nie znoszę do niego chodzić. Ale nie kupowan
        > ie niczego dla siebie nie jest kategoria "oszczedzanie', bo przecież ubrania i
        > kosmetyki, przynajmniej niektóre sa koniecznoscią.


        zgadzam sie
        zwlaszcza z presja ubrania sie do pracy w maire porządnie-niestety mus to mus i garderoba jak sie nie zniszczy to w 100 wersjach sie opatrzysad(
    • linn_linn Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:03
      Nie bardzo rozumiem. Nie lubisz siebie, nie doceniasz? A w ogole to jak zyjesz nie kupujac nic dla siebie?
      • mysz0lec Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:19
        > Nie bardzo rozumiem. Nie lubisz siebie, nie doceniasz? A w ogole to jak zyjesz
        > nie kupujac nic dla siebie?

        Lubię siebie i doceniam, ale czasem stwierdzam, że mogę przeżyć bez jakiejś rzeczy. Bez zastanawiania się kupuję tylko wtedy, kiedy jest mi to potrzebne, np. koniecznie muszę kupić sobie buty na zimę. Wtedy nie jest mi szkoda i wydaję pieniądze bez żalu, bo kupuję porządne, skórz ne. Ale jesli podoba mi sie jakaś bluzeczka, czy sweterek, to nawet jeśli kosztuje 30-40 zł to ja i tak się zastanawiam 10 razy zanim sobie kupuę, bo przeciez nie jest mi to niezbędne i mam w czym chodzic.
        • linn_linn Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:27
          Napisalas "bo mi jest zazwyczaj szkoda wydawać na siebie...". Nie powinno byc: w koncu znasz siebie i to powinny byc najlepsze zakupy, zawsze trafione. A to, ze sie zastanawiasz nad wydawanymi pieniedzmi, to raczej normalne.
        • only_marcopol Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 15.04.11, 19:43
          mysz0lec napisała:

          > > Nie bardzo rozumiem. Nie lubisz siebie, nie doceniasz? A w ogole to jak z
          > yjesz
          > > nie kupujac nic dla siebie?
          >
          > Lubię siebie i doceniam, ale czasem stwierdzam, że mogę przeżyć bez jakiejś rze
          > czy. Bez zastanawiania się kupuję tylko wtedy, kiedy jest mi to potrzebne, np.
          > koniecznie muszę kupić sobie buty na zimę. Wtedy nie jest mi szkoda i wydaję pi
          > eniądze bez żalu, bo kupuję porządne, skórz ne. Ale jesli podoba mi sie jakaś b
          > luzeczka, czy sweterek, to nawet jeśli kosztuje 30-40 zł to ja i tak się zastan
          > awiam 10 razy zanim sobie kupuę, bo przeciez nie jest mi to niezbędne i mam w
          > czym chodzic.

          mam identycznie - kupuję tylko to co mi potrzebne czasem mnie to denerwuje ale nie lubię zakupów ciuchowych i robię je tylko gdy jest absolutna konieczność
    • kuczynska78 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:08
      Oczywiście, że kupuję, ale wcześniej planuję. Pracuje w biurze, musze wygladać schludnie, w miarę elegancko. Fryzjer co 2 miesiace, do tego co jakis czas jakaś bluzka, spodnie, czy tez buty na kolejny sezon.
      A.
    • mal-foj Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:12
      Mamy z mężem "kieszonkowe" po 800 zł na głowę/mies. Każdy sobie kupuje co chce, on głównie piwo, a ja głównie ciuchy.
      Raz na dwa mies. chodzę do fryzjera (190 zł), do kosmetyczki nie chodzę.
      Nigdy mi nie szkoda wydawać na siebie. Szkoda mi wydawać na piwo, dlatego chłop sam sobie kupuje ze swojej puli.
    • annie_83 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:30
      W każdym budżecie miesięcznym mam pulę na swoje wydatki (mąż podobnie). W zależności od chęci / potrzeb, wydaję tę kasę na fryzjera, ubrania, kosmetyki, książki. Zdarza mi się tę pulę przekroczyć i nie mam wtedy specjalnie wyrzutów sumienia - lubię sprawiać sobie przyjemność. wink
      • zuzanna56 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:35
        Nie żal mi na to pieniędzy, co nie znaczy że wydaję na rzeczy niepotrzebne. Kiedy trzeba kupuje sobie jakis ciuch czy buty.
        • gracias_puerrrtto Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:47
          Musze to powiedzieć:
          mam potworne wyrzuty sumienia, gryzie mnie yo, ze wydalam, dlatego jak kupuje to rzeczy niezbędne-plaszcz, bo moj ma 5 lat, bytu, bo sie rozłażą, czapkę bo z golą głową chodzę, a zimy bardziej srogie..
          teraz musiałam sobie kupic buty letnie, bo poprzednie mialam sprzed 3 lat i porobiły sie dziurysad

          strasznie to podkopuje moja samoocenę-takie chodzenie w garderobie.. powiedzmy.. zuzytej, ale z drugiej strony wydawać na siebie pieniądze tez nie jest mi łatwosad
          • triss_merigold6 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:50
            Może powinnaś popracować nad samooceną, bo wyrzuty sumienia z powodu kupienia sobie czapki świadczą o jakichś zaburzeniach.
            • gracias_puerrrtto Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 13:53
              triss_merigold6 napisała:

              > Może powinnaś popracować nad samooceną, bo wyrzuty sumienia z powodu kupienia s
              > obie czapki świadczą o jakichś zaburzeniach.


              Wiem, ale to winna dzieciństwa i matki, którą miala podobne "zaburzenia".
              W wieku 15 lat nie mialam podstawowej bielizny, ubrania od 12 r.z nosiłam te same az do 20..
              wiec mozna sobie wyobrazić, skąd sie wywodzę..
              • black_halo Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 06.04.11, 23:26
                Wprawdzie nigdy nie mialam az tak, ze nie mialam bielizny ale moja matka uwazala, ze wystarcza dwie pary spodni na zmiane, ze trzy swetreki/bluzki, jeden zestaw "do kosciola", kurtka na zime, na wiosne i jedna para butow. Teraz kiedy jestem juz dorosla i tak mnostwo czasu poswiecam na prace nad soba. Ciezko sie dzisiaj do tego przyznac ale jak poszlam do pierwszej pracy i musialam na ciuchy jednorazowo wydac jakies 600 euro (porzadne buty, eleganckie spodnie, spodnice, bluzki, zakiety, torebka) to myslalam, ze umre a byl to tylko poczatek bo za te pieniadze kupilam wlasciwie podstawowa garderobe tylko do pracy. Dlatego aktualnie staram sie troche siebie rozpieszczac i conajmniej raz w miesiacu kupic sobie jakis porzadny ciuch albo upolowac jakas okazje na ebayu. Staram sie tez wykorzenic myslenie mojej matki, ktora uwazala, ze 3 bluzki moga pochodzic z lumpeksu na wage bo po co placic za metke i wieszak w sklepie jak mozna kupic w lumpeksie z kosza albo na bazarze.
            • jop Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 06.04.11, 22:52
              Jakbym już gdzieś takie wyznania widziała, tylko pod innym nickiem.
          • linn_linn Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 14:52
            No wlasnie... Dotarlismy chyba do sedna sprawy. Moge sie mylic, ale to raczej niska samoocena powoduje, ze zal wydac pieniadze na siebie: nawet na niezbedne rzeczy.
        • gwiazdeczka-z-nieba Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 14:05
          wydatki "na siebie" dzielę na dwie kategorie: wydatki konieczne czyli ciuchy i kosmetyki w rozsądniej ilości i jakości, (są tutaj zarówno, rzeczy niezbędne takie jak dajmy na to ciuchy codzienne, czy do pracy, ale również no nie wiem, nowa sukienka wieczorowa, kosmetyki to zarówno pielęgnacyjne, ale również kolorowe), ale wszystko w rozsądnie ilości: tj suknia, jeśli dana okazja wymaga nowej ze względu na charakter wyjścia np, czy kosmetyki do makijażu, ponieważ się kończą, lub nie mam jakiegoś koloru. czy np fryzjer, tak często aby włosy wyglądały dobrze (długie, wiec do kilka miesięcy).
          te wydatki są uwzględnione w budżecie. oczywiście jeśli miałabym gorszy miesiąc to wiadomo, że najpierw opłaty stałe, jedzenie, wydatki związane z dzieckiem itp, nawet jeśli uznaję, że potrzebne są nowe spodnie, to nie jest tak, że jeśli nie kupię ich w tym miesiącu to nie będę miała w czym chodzi, mam kilka czy kilkanaście innych par.
          druga kategoria to wydatki niekonieczne, czyli ciuchy czy kosmetyki w ilości ponadnormatywnej, czyli nowa suknia, w sytuacji, gdy na dane wyjście mogłabym spokojnie założyć, którąś z tych co mam, czy nowy błyszczyk, tylko odrobinę różniący się od tego co mam, ale za to ładnie pachnący. te rzeczy kupuję z powiedzmy kieszonkowego, czy też za jakieś ekstra pieniądze, albo w formie nagrody dla siebie, np za dobrze wykonane zlecenie, albo za to, że "zrobiłam nadgodziny" czyli więcej niż założony plan przewidywał, czasem też na "poprawę nastroju" (ale wtedy oczywiście w granicach rozsądku, tj nie kupię sobie czegoś, czyszcząc przy tym konto do zera, kupię np jakiś drobiazg, który nie zrujnuje mojego budżetu. . Nie ruszę pieniędzy na życie aby kupić coś z tego rodzaju rzeczy.

          i jeszcze koleje wydatki, których nie umiem sobie odmówić: książki, czasopisma. ale też w granicach rozsądku. czyli nie za pieniądze na życie, nie powiem dziecku, że dzisiaj zamiast kolacji poczytam mu najnowszą książkę mojej ulubionej pisarki (oczywiście dla dorosłych a nie dla przedszkolaków), ale np zamiast drogiego kosmetyku, kupię tańszy, a do tego książkę.
    • cruzbos Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 14:33
      Oczywiście, że kupuję, ale zwykle wtedy, kiedy są potrzebne, więc nie mam wyrzutów sumienia. Z tym że zawsze zwracam uwagę na cenę, drogich rzeczy nie kupuję, staram się poszukać czegoś podobnego w niższej cenie. Nie mamy określonej kwoty na wydatki własne, mamy ustaloną kwotę dla całej rodziny na kulturę (książki, płyty zwykle na urodziny i inne okazje), ubrania i buty (wyprzedaże i róne tanie sklepiki), na kosmetyki (raczej tanie i ogólnie takie niezbędne), do kosmetyczki nie chodzę, do fryzjera ze 3 razy w roku na przycięcie i cieniowanie. Nie pracuję, więc ubrań typu koszula, materiałowe spodnie czy spódniczka, garsonka nie potrzebuję zbyt dużo, rzadko wychodzę gdzieś, gdzie trzeba się elegancko ubrać.
    • penelopa40 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 15:07
      jestem minimalistką, nieczęsto ale kupuję i ubrania i buty i inne... pracuję (nie w magazynie na nocne zmiany - żart) więc muszę jakoś wyglądać ... od czasu do czasu muszę odwiedzić fryzjera, kosmetyki kupuję w minimalnej ilości i z taniej półki, nie stosuję makijażu, nie planuję z reguły tych wydatków, jak potrzeba mi czegoś to szukam i kupuję, racjonalnie, zastanawiam się zanim zapłacę, natomiast nie uważam, żeby pojście do fryzjera czy kupienie jakiejś częsci garderoby było szaleństwem...definicja potzrebnego będzie rożna u rożnych kobiet, jednej starczy 1 plaszcz, inna musi mieć 4 w różnych kolorach, jej "potrzebne"...
    • fruzia01 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 15:28
      kupuję 'dla siebie' tylko gdy poprzednie się zniszczy/skończy a nowe jest w odpowiedniej jakości i akceptowalnej cenie - np. kurtki wiosennej szukałam dla siebie 2 lata, nie chciałam kupować pierwszej z brzegu 'na tymczasem', z której nie byłabym zadowolona; na szczęście pracę mam taką, że wyglądać nie muszę;
      wydatki na przyjemności typu gazeta, wafelek, fryzjer (na szczęście fryzjer nie jest w przypadku moich włosów koniecznością) staram się ograniczać, a jeśli już się skuszę to mam wyrzuty sumienia sad - a wszystko dla idei własnego mieszkania i szybkiej spłaty kredytu;
      mam nadzieję, że nastąpi taki czas że będę w stanie wejść do sklepu, powiedzieć "o jaki śliczny sweterek" i po prostu go kupić
    • agpagp Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 16:12
      tak. kupuję dla siebie. tak dla zachowania równowagi psychicznej - miałam etap kiedy oszczędzałam i odkładałam wszystko i na wszystko było mi żal. Ale już się wyleczyłam. Ostatnio kupiłam sobie lakier do paznokci koloru soczystej zieleni. Ani mi to potrzebne , ani nie bardzo pasuje do czegoś konkretnego ale... moje dłonie z nim wyglądają genialnie i wzbudzam zachwyt koleżanek smile mała rzecz a cieszy smile
      buty , ubrania to raczej konieczność niż przyjemność smile
      • czerwonyczajnik Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 18:26
        Witam,

        Dzięki temu forum zaczęłam oszczędzać każdy grosz, (póki, co żyjemy z pensji męża) ,
        ale dziś zaszalałm i trochę się obłowiłam kosmetykami , i wiecie co bardzo mnie to cieszy.
        W sumie to juz nie pamiętam kiedy kupiłam coś dla siebie , mąż i dzieciak zawsze ważniejsi niż ja- do dziś
        niebawem wracam do pracy po urlopie wychowawczym i muszę jakoś wyglądać , a
        jutro idę do fryzjera i też zaszaleję smile
    • johana75 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 19:56
      Ja oszczędzam ale bez przesady. co miesiąc ide na zakupy ubranoiowe i zawsze sobie coś kupie i nie tylko sobie ;p
      Ostatnio zaszalałam i kupiłam podkład pod cienie do powiek za 40 zł. ale nie żałuje wprost przeciwnie, w końcu cienie trzymają mi sie 10 godz. na powiece i wyglądają jak dopiero co położone wink no i do tego dokupiłam sobie kilka pojedynczych cieni i perfmy !

      Wyrzuty sumienia? No cos ty.... nie po to ciężko pracuje żeby sobie wszystkiego odmawiać!!!
    • marzeka1 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 20:03
      Jeśli oszczędzanie miałoby polegać na odmawianiu sobie jakichkolwiek przyjemności, to chrzanię takie oszczędzanie. Owszem, czasem jedyną przyjemnością, na którą kogoś może być stać, jest dobra czekolada, ale niech ona będzie.
      • verdana Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 22:08
        Mnie na ubraniu szczególnie nie zalezy, raczej kupuje, bo muszę, niż bo chcę.
        Za to zalezy mi na tym, zeby czasem pójść sobie na kawę, która w domu kosztuje 1/10 tego co w kawiarni i zjeść kanapke, za cenę, za ktorą w domu mam obiad.
        I gdy zaczęłam na tym oszczedzać, zrozumiałam, ze na takich rzeczach warto oszczędzać, gdy nie starcza do pierwszego - a nie, gdy się chce mniej wydawać.
        • konwalia-82 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 05.04.11, 22:11
          verdana napisała:
          > I gdy zaczęłam na tym oszczedzać, zrozumiałam, ze na takich rzeczach warto oszc
          > zędzać, gdy nie starcza do pierwszego - a nie, gdy się chce mniej wydawać.

          dokładnie, każdy ma coś innego, ale trzeba mieć swoją przyjemność codziennego dnia-wtedy łatwiej iśc przez życie
      • zielona-oliwka Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 06.04.11, 00:01
        marzeka1 napisała:

        > Jeśli oszczędzanie miałoby polegać na odmawianiu sobie jakichkolwiek przyjemnoś
        > ci, to chrzanię takie oszczędzanie. Owszem, czasem jedyną przyjemnością, na któ
        > rą kogoś może być stać, jest dobra czekolada, ale niech ona będzie

        Świetnie to napisałaś. smile
    • babka.pracujaca Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 06.04.11, 17:53
      Właściwie nie mogę powiedzieć że oszczędzam na sobie ale jednocześnie nie mam potrzeby posiadania ubrań za dość wysokie ceny, drogich marek.Lubię jednak aby ubrania były dobrze zestawione ale nie odpustowo.Całe szczęście mam pod ręką prawdziwy outlet i mogę kupić fajne ciuszki np ostatnio kupiłam :dżinsy, dwa t-shirty,tunikę,sweterek i koszulę i torbę , baleriny i wydałam około 220 zł.Nie uważam że to dużo jak na nowe ciuchy.Czasami potrafię znaleźć okazje za 9,9 -19,90 .Były to moje zakupy wiosenne.Latem zapewne wydam okolo 250 zł na zmianę garderoby.Potem jesienią około 300-400zł( wyłącznie w outlecie).Schudłam 12 kg i planuję jeszcze schudnąć około 10 kg , wiec wydam na nowe ciuchy, trzeba zmienić garderobę.Jeśli bym nie schudła chyba nie odczułabym potrzeby zakupu tylu nowych ciuchów.
      Jeśli chodzi o kosmetyki to używam Ziaja, perfekta, troszeczkę vichy - zwłaszcza tych miniproduktow które kupuję na allegro od wielkiego bum
      .
      Bardziej niż na ciuchach zależy mi na podróżach, wypoczynku i otoczeniu mojego domu - dlatego skrupulatnie odkładam kasę na wakacje i na zakup przyczepy.Chyba nie oszczędzam na sobie , bowiem zaspokajam moje potrzeby, które raczej nie są wygórowane.



      • idalia-judit Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 06.04.11, 19:29
        witam
        coś dla siebie kupuję w miarę potrzeb,i jak ktoś tu stwierdził chrzanie odmawianie sobie wszystkiego. Bywały takie miesiące, że nie starczało na ubrania (choćby na najtańszą bluzeczkę lub na ciuchy na zmianę dla dzieci) czy na coś do domu i wtedy było ciężko. Teraz cieszę się z każdego drobnego zakupu, choć tez nie szaleję, kupuję w miarę tanie rzeczy a dobre.Nie przesadzam też z ilością, gdy widzę że mam dużo przez jakiś czas nie kupuję Każdy ma inne przyjemności-jeden lubi kosmetyki, inny ciuchy jeszcze inny woli pójść do dobrej knajpy.
    • ladyjm Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 07.04.11, 16:25
      ano kupuje takie rzeczy i niestety bardzo impulsywnie sad
    • triss_merigold6 Re: Kupowanie czegosć "dla siebie". 08.04.11, 11:41
      Wydatki z kategorii ciuchy, kosmetyki, wyjście do fryzjera mam zaplanowane w budżecie, nie widzę powodów dla których - przy zwracaniu uwagi na wydatki - miałabym oszczędzać na sobie. Kosmetyki i garderobę uzupełniam w miarę potrzeb, fryzjer raz na 2 miesiące, teraz wiosennie zaliczyłam kosmetyczkę (zabieg, henna, manicure).
Pełna wersja