ginalina
03.08.11, 22:47
Oglądałam niedawno program amerykański na TLC pod tytułem "Łowcy promocji". Szczęka opadła mi w dół i ze zdziwienia nie mogę dojść do siebie.
W USA można - oczywiście bardzo starając się - zrobić zakupy o wartości 500 $ za 5$... No jak Boga kocham, wyjeżdżali ze sklepu z dwoma wyładowanym wózkami, a paragon opiewał na np. ok. 6$. Ale oni mieli jakieś kupony rabatowe, kupony zniżkowe podwajające wartość kuponów rabatowych, dzielili zakupy na kilka części, bo od każdej transakcji był rabat 10$, a nawet dzwonili po znajomych, gdy rabat przysługiwał tylko jednej osobie, drukowali jakieś kupony z internetu, a w ogóle w sklepie miel ze sobą segregator ze wszystkimi posiadanymi kuponami i polowali na promocje. Czasem kupili 16 opakowań płatków, albo 35 Maaloxów !!. Jedna z rodzin miała w domu uwaga - 1400 rolek papieru toaletowego...
No ja rozumiem oszczędzanie, mają np. czworo dzieci, ale przecież niektóre rzeczy mają określony termin przydatności, rozumiem, gdyby dzielili się z kimś tymi "trofeami", ale oni zakupy pakują do specjalnego pomieszczenia i regularnie napawają się ich widokiem...
Czy to skąpstwo? - biorąc od uwagę trzymanie tego wszystkiego w domu. A może to trudna do opanowania sztuka? Co Wy na to?