Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o porady.

06.08.11, 12:38
Chcielibyśmy wynająć z chłopakiem mieszkanie w Lublinie, może być malutkie, jakaś kawalerka. Ale obawiam się o kwestie finansowe. Czy zarabiając po 1200zł (w sumie 2400) dali byśmy radę jako tako przeżyć? Nie mam szczerze mówiąc pojęcia jakie są realia. Trzeba przecież coś jeść, kupować środki higieniczne, dodatkowo dojazdy - czyli paliwo lub bilety. Widziałam w ogłoszeniach kawalerkę za 500zł (30m2) + opłaty za mieszkanie to byłoby ok 1000zł. To nie wydaje się dużo na dwie osoby, ale ja jestem zielona. Może o czymś nie wiem? Może to ściema że można wynająć kawalerkę za 500zł? Proszę o rady i dzielenie się własnym doświadczeniem.
    • praleczka_live Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 13:31
      Myślę, że dalibyście radę się utrzymać, ale pytanie czy warto wydawać 800-1000 zł na wynajem ?
      Posłuchaj rady starszej koleżanki, lepiej jak najdłużej mieszkajcie z rodzicami, nie spieszcie się do wyprowadzki "na swoje" tylko korzystajcie z życia, z tego że nie macie jeszcze dzieci i większych wydatków. Lepiej te pieniążki wydać na siebie, rozrywki, podróże i zacząć odkładać już na swoje własne m (choćby wkład własny do kredytu), bo przy takich dochodach, jak pojawią się już dzieci, trzeba będzie płacić rachunki itp. itd., to będziecie musieli oglądać każdą złotówkę.
    • korniz Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 14:47
      zostałoby wam 1400 na jedzenie chemie dojazdy itp - dacie rade.Ja mam tyle majac rodzinę,suma opłat podobna i starcza.Musicie jedynie z głową i z olowkiem robić zakupy planować wydatki.No i kwestia najważniejsza -stała praca.
    • lasubmersion Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 14:51
      Nie wiem, jakie są ceny np. żywności w Lublinie.
      Mieszkam w Łodzi i mając tyle do dyspozycji bym jednak nie zdecydowała się na wspólne życie.
      Mój chłopak zarabia nieco mniej od Was (2200 zł), ja zarabiam różnie( od 500 do 1800 zł).
      Obydwoje doszliśmy do wniosku, że póki co na wspólne mieszkanie się nie decydujemy, ale od ponad roku odkładamy pieniądze(po 500 złotych każde z nas).
      W moim przypadku sprawa jest o tyle ułatwiona, że mieszkanie kupią mi rodzice, ale pozostaje kwestia remontu i wyposażenia.
      Gdybym nie miała tak dobrego startu czyli mieszkania własnościowego to optowałabym za zbieraniem na własny wkład lub na mieszkanie ''za odstępne''.

      W naszym przypadku odwleczenie decyzji o wspólnym zamieszkaniu też jest spowodowane faktem, iż pomimo około 12 tysięcy oszczędności to przeglądając strony sklepów ze sprzątem Agd czy sklepów meblowych kwota ta nie wydaje się czymś super wielkim.
      A jednak uzbieranie takiej kwoty kosztowało nas sporo wyrzeczeń.

      W Łodzi wynajęcie mieszkania to koszt minimum 1000 złotych(albo maleńka kawalerka albo np.40 metrów, ale w starej kamienicy z wilgocią).
      Jedzenie-minimum 600 złotych na dwie osoby(bez ''frykasów'', jedzenia w restauracji i tym podobnych).

      Jeżeli byście się zdecydowali na wynajęcie mieszkania za 1000 złotych to wtedy po odjęciu opłat zostaje Wam 1400 złotych. Na jedzenie niech pójdzie 40% pozostałej kwoty i się okazuje, że na inne rzeczy zostaje naprawdę niewiele.
      Jeżeli wynajem czy opłaty za mieszkanie są małe to zwykle wiążę się to z małą ilością sprzętów i mebli, więc natychmiast trzeba zakupić pewne rzeczy.
    • duchess85 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 17:28
      Dać radę to pewnie dacie, tylko nie wiem, czy warto. No bo przy tych dochodach będziecie musieli mocno się ograniczać i żeby się nie okazało, że zaczniecie się kłócić o pieniądze. Nie jestem zwolenniczką mieszkania z rodzicami, więc może spróbujcie na początek wynająć pokój, np. w mieszkaniu z inną parą? Nie do końca orientuję się w kosztach, ale myślę, że mniej to będzie kosztowało niż kawalerka dla dwojga. Ja wiem, że to nie to samosmile Ale na pewno lepiej niż z rodzicami wink
      • szpilkaaa Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 18:38
        Wynajęcie pokoju jest zwykle tańsze niż kawalerki.
        Ale ja bym się skupiła na innym problemie:
        Co nam daje wspólne zamieszkanie?(oczywiście pomijam możliwość bycia razem i tworzenie poważnego związku, a nie chodzenie na randki)

        Wynajmując mieszkanie i przeznaczając wszystkie pieniądze na życie macie marne szanse,by się usamodzielnić bardziej.
        Znam pary, które wyszły z domu tak jak stały +pozbierały trochę mebli i sprzętów po znajomych.
        Tym znajomym urodziło się dziecko, kobieta została na kilka lat wyłączona z możliwości pracy zawodowej i niestety przejściowe mieszkanko stało się mieszkankiem na lat 10.
        Żeby móc więcej zarabiać zwykle trzeba się dokształcić( czy to w formie studiów/kursu czy powiększenia wiedzy), a to też trochę kosztuje.
        Uważam, że bycie ''na styk'' pod względem finansów to duże ryzyko.
    • quri3 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 19:00
      Moim zdaniem powinniście się zdecydować. I to jak najszybciej. Za swoje życie trzeba brać odpowiedzialność. Jak trochę pobiedujecie to: 1. w praktyce przetestujecie, czy naprawdę Wam na sobie zależy i chcecie być rodziną, 2. nauczycie się gospodarować pieniędzmi.

      Na początku będzie bardzo ciężko, szczególnie, że trzeba będzie zrezygnować z wielu rzeczy, ale jak się nauczycie jak żyć, wtedy przyjdzie satysfakcja i potrzeba polepszenia swojego stanu.

      Z doświadczenia powiem tak: jak ja się wyprowadzałem na pierwsze mieszkanie (już ładnych kilka lat temu) to po opłatach zostawało mi na życie 250-350 zł. To był koszt samodzielności. I żyję.

      Z tamtych czasów, pomimo, że teraz nieźle zarabiam, pozostał mi nawyk oszczędzania, a w sadzie niemarnowania pieniędzy i produktów.

      Nie słuchaj porad typu: jak najdłużej z rodzicami itd. To tylko powoduje, że ludzie stają się leniwi. Im później podejmiecie decyzję, tym będzie trudniej zrezygnować z ciepłego kąta u mamusi.
      • oliwka188 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 21:10
        Trochę inaczej to sobie wyobrażałam - tzn, że właśnie zaczniemy biednie, ale w międzyczasie być może któreś z nas zdobędzie lepszą pracę. Różnego rodzaju sprzęty i meble można brać na raty. Pomyślałam, ze zaczniemy od zera ale z czasem wyjdziemy na prostą. Oczywiście nie mam na myśli najbliższych 3 lat, raczej w skali 20 czy nawet 30 lat. Od czegoś przecież trzeba zacząć.
        Wprawdzie serce mi się kraje, że zamiast mieszkać w domku z ogrodem na wsi będziemy się kisić w jakiejś ciasnej, zapyziałej klicie. Ale chyba naprawdę lepsze to niż ryzykowanie swojego związku dla wrednej teściowej. Po prostu z tą babą pod jednym dachem nie wytrzymam.
        • mrowka_r Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 28.08.11, 19:10
          Oliwka - moim zdaniem to jest właśnie dobre podejście. Na początku nie potrzebujecie całej masy nowych rzeczy, będziecie za to powoli mogli się urządzać. W pierwszym wspólnie wynajmowanym mieszkaniu własne mieliśmy: talerze (taki najtańsze zestaw po 6 sztuk płaskie małe i duże, głębokie i salaterka), jakieś ulubione kubki zabrane z domu, pościel + kołdra i poduszki, ręczniki (każde z nas zabrało "swoje" z domu). Żeby było bardziej "jak w domu" dostałam od mamy jeszcze jakiś zestaw do przykrycia wersalki i foteli.
          Jak się zastanowić to naprawdę niewiele. To było praktycznie 9 lat temu. W tym czasie powoli dorabialiśmy swoich mebli, sprzętów agd. Wiele rzeczy dostaliśmy na początku od znajomych lub kupiliśmy tanio na allegro, potem niektóre sprzedaliśmy.
          Nie łudźmy się mało kto w wieku dwudziestu kilku lat ma odłożone środki by na start wszystko od razu kupować (czasem to zwyczajnie nie jest konieczne bo np. w wynajmowanym mieszkaniu pralka czy lodówka jest na wyposażeniu).

          Najważniejsze to szansa na bycie razem, bliższe poznanie i możliwość dotarcia się. Życzę powodzenia smile
    • ja-ninka Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 21:50
      Jak będzie trzeba to jakoś dacie radę - pytanie tylko, jak zniesiecie tą "jakość"...
      Proponuję na początek mały test - po wypłacie, zablokujcie tę część miesięcznych dochodów, którą pochłonęłoby wynajęcie mieszkania plus jakieś hipotetycznie ustalone kwoty na jedzenie, chemię i przeżyjcie miesiąc albo dwa tym systemem. Wiadomo, że prawdziwe życie na swoim to będzie co innego - ale przynajmniej będziecie mieli szansę wczuć się w sytuację, jak to jest, gdy trzeba rezygnować z różnych przyjemności. Moim zdaniem to Wam więcej powie, niż porady z forum. Bo każdy inaczej reaguje w sytuacji kryzysowej, a życie na tzw "styk" jest wg mnie taką sytuacją.
      No i musicie też pomyśleć co dalej - czy chcecie wynajmować na dłuższą metę, czy starać się o kredyt. W tym drugim przypadku przy niskich dochodach mogłoby być wskazane raczej przyczajenie się u rodziców , zrobienie jakichś oszczędności i unikanie niepotrzebnych rat.
      • kosc_ksiezyca Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 06.08.11, 22:56
        Dlatego tutaj złotym środkiem może być wynajmowanie pokoju w mieszkaniu - gdzie np. jest inna para, albo jedna osoba. To już samodzielność, ale nie wywalanie niepotrzebnej kasy na wynajem. To raz.

        Na początek jednak spróbowałabym jeszcze kilka mcy przemęczyć się z rodzicami/teściową i przyoszczędzić maksymalnie ile się da, żeby w nowe, samodzielne życie wejść już z jakąś poduszką finansową.

        Dalej - kupowanie na raty wcale nie jest takie proste - jeżeli oboje pracujecie na umowę o pracę (nie krócej niż ileś tam mcyy) to już krok do przodu, ale nie niekoniecznie będziecie mogli wziąć coś droższego czy kilka rzeczy na raz za większą kwotę, bo Wam wysokość dochodów nie pozwoli. Jeżeli pracujecie na umowę o dzieło/zlecenie praktycznie możecie się pożegnać z kredytem ratalnym (wiem, przerabiałam).

        Podsumowując: usamodzielnić się - tak, na pałę - nie.
        • lasubmersion kupowanie na raty 07.08.11, 00:20
          Trzeba jeszcze wziąć do uwagę ilość rat.
          Czasem może się okazać,że weźmiesz sprzęt na 36 rat, a on się popsuje/zniszczy.
          Nie zdążysz spłacić, a sprzętu nie masz.
          Poza tym tak jak pisałam są sprzęty,które trzeba mieć ''na już''.
          Pralka,lodówka,jakaś kuchanka,kanapa/łóżko do spania.
          Można kupić używane, ale też trzeba mieć na to pieniądze.
          • kosc_ksiezyca Re: kupowanie na raty 07.08.11, 09:34
            Akurat te sprzęty powinny być w mieszkaniu/pokoju, który będą wynajmować. A branie czegokolwiek ze sprzętu na 36 rat to jakieś nieporozumienie, przecież wtedy odsetki (tzw. 'ubezpieczenie') kosztuje raz tyle.
    • korcia88 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 07.08.11, 08:20
      Nie znam cen mieszkań w Lublinie, ale jeśli tak jak piszesz, udałoby się Wam wynająć za 1000zł z opłatami, to spokojnie się utrzymacie, choć skromnie. Ale tak jak już kilka osób Ci tutaj pisało, może warto rozważyć na początek wynajęcie pokoju? Koszt mniejszy niż kawalerki, oczywiście trzeba wtedy umieć się dogadać ze współlokatorami, ale to też szkoła życia.
      Ja i mój chłopak zarabiamy więcej niż Wy, ale kiedyś było mniej, a teraz staramy się jak najwięcej odkładać, mieszkamy razem już od 3 lat wynajmując pokój we Wrocławiu i dlatego mogę z całą pewnością powiedzieć, że można za 2400 zł na 2 osoby, a jak trzeba to jeszcze parę groszy się odłoży.
      Są i głosy "po co się męczyć, mieszkaj z rodzicami i korzystaj z życia", ja jednak uważam, że jeśli traktujesz ten związek poważnie i chcesz ze swoim chłopakiem budować wspólną przyszłość, to jak najbardziej warto wynająć i oszczędzać, to zbliża ludzi i umacnia związek. A jeśli rodzice są Wam przychylni, to może czasem trochę pomogą, chociażby zaproszą na obiad w weekend i dadzą na wynos porcję na kolejny dzień?
      Pozdrawiam i życzę powodzenia smile
      • shantyman Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 07.08.11, 15:29
        Bardzo mądre słowa. Chyba mogę się pod nimi podpisać.
        Aha, i unikajcie wszelkich rat i kredytów. Bardzo łatwo można popaść w pułapkę finansową.
    • amandaas Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 07.08.11, 21:28
      Wynajęcie normalnej, nawet malutkiej kawalerki za 500zł jest niemożliwe. Chyba że jest to
      "kawalerka" w przyziemiu w domu jednorodzinnym i nie ma normalnych okien, lub jkest to kawalerka z toaletą na korytarzu, lub jest to kawalerka która nie ma ogrzewasnia tylko piec węglowy. Albo jest pod Lublinem. W cenie 500zł ciężko jest wynająć pokój jednoosobowy w mieszkaniu studenckim.
      • tomelanka Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 08.08.11, 00:49
        przeciez napisala 500 zl plus oplaty, co wychodzi jakis 1000 zl
        nie wiem jak w lublinie rynek wyglada, ale skoro sie orientowala i jest za 1000 zl cos w czym ona zdecyduje sie mieszkac, to nie mow ze to niemozliwe wink
        • amandaas Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 08.08.11, 02:02
          W pierwszym poście pyta czy to możliwe żeby znaleźć kawalerkę za 500zł+ oplaty więc zadając takie pytanie chyba nie jest znawczynią rynku nieruchomości co? Dlatego tez podrzucam dziewczynie kruczk których mogła nie zauważyć. Zapomniałam dodac- 5 piętro bez windy. Lublin to nie jest jakas zapadła dziura, dlatego śmiem twierdzić że znalezienie kawalerki o NORMALNYM STANDARDZIE w tej cenie jest niemożliwe. 500zl to jest normalna cena za jednooosobowy pokoj, 700złza dwuosobowy. I nie mówie tutaj o studenckiej melinie w kamienicy, z kuchnią bez okna, dwupalnikową kuchenką, o zmywarce nie wspomnę. Od paru lat aktywnie siedzę w rynku nieruchomości, może nie w Lublinie, ale jednak troche się orientuje.
          • tomelanka Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 08.08.11, 11:16
            powiedziała ze juz znalazła, wnioskuje ze byla ogladac, tylko pyta czy wszystko "halo" z ta kawalerka
            ja mieszkam w bardziej zapadłej 50tys. dziurze i tu za 1000 zł juz z opłatami wynajmie sie calkiem przyjemnie urzadzone 60metrowe 3 pokojowe mieszkanie w bloku, wiec za ta cene w wiekszym miescie moze da kawalerke?
            ale skoro sie lepiej orientujesz to pewnie masz racje
    • tomelanka Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 08.08.11, 00:46
      podejrzewam ze te 500 zl to odstepne, czyli do wlasciciela na czysto, a reszta to opłaty, jesli to kawalerka to jak najbardziej mozliwe

      my po slubie wyprowadzilismy sie od rodzicow do mojego mieszkania (dostałam od rodziców przed slubem), meble do dwóch pokoi wzielismy z naszych pokoi paniensko-kawalerskich, kapitalny remont przeszla kuchnia i wc, pokoje, przedpokoj zostały odmalowane, parkiet wycyklinowany, kupilismy pralke, zmywarke, karnisze, firany-to za gotowke, za pieniadze z wesela

      na raty wzielismy tv, lodowke dostalismy od tesciow ich stara
      meble do pokoju dla potomka sprezentowali rodzice

      po jakims czasie kupilismy lozko do sypialni (na poczatku byl "czynny" tylko jeden pokoj, spalismy na zarwanej wersalce, ktora do teraz stoi w "salonie", ale w tym miesiacu planuje ja w koncu wywalic i kupic nowa kanape, planujemy tez remont lazienki (plytki, sanitariaty)

      teraz mamy bdb sytuacje finansowa
      oplaty miesiecznie wynosza nas ok. 1000 zl (mieszkanie-w tym gaz, co, woda-za wode i co zawsze jest zwrot; prad, dwie komorki, net, stacjonarny, rata za tv, kablowka,ubezpieczenie i pewnie jeszcze cos, o czyms zapomnialam wink), na zycie wydajemy roznie, bywaly miesiace ze mielismy 5 zl na dzien, co mnie nieprzyzwyczajonej do oszczedzania duzo nauczylo
      nie wydajemy glupio pieniedzy, wolimy cos odlozyc, lub kupic cos do mieszkania
      maz teraz pare miesiecy pracowal za granica, bo w pl nie mogl znalezc pracy, wraca pod koniec sierpnia i dopoki czegos nie znajdzie bedziemy zyc z mojej pensji czyli 2500 netto. Musi wystarczyc na wszystko, dziecku tez jeszcez trzeba pare rzeczy kupic, np. wózek, ale jestem dobrej mysli

      takze sie nie zastanawiaj, na pewno dacie rade, a jak sie macie meczyc z rodzicami to chyba nie warto, w miedzyczasie sprobujcie zrobic cos, by poprawila sie wasza syt. materialna
      wiele osob namawia by poczekac wziac kredyt na mieszkanie itp. nie wiem sama jak to jest bo mieszkanie dostałam, wiec dzieki bogu obeszlam sie bez kredytu, ale nie znam prawie nikogo, kto po 20 zaraz bierze kredyt na iles tam lat i od razu wlasne mieszkanie kupuje, czy tez kupuje dzialke i buduje dom, ale ja sie na tym nie znam wink

      na pewno jednak nie warto wplatywac sie w zadna petle kredytów
      ja wychodze z zalozenia, ze mozna kupowac na raty, bo czasem cos jest potrzebne na juz i zanim sie nazbiera pieniadze to trwa, ale ja nigdy nie biore wiecej niz 1 rzecz na raz

      powodzenia

      i reasumujac-da sie wyzyc, ale nie zawsze bedzie lekko
    • szalonymotocyklista Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 25.08.11, 11:20
      Za taką kasę (2400 zł) spokojnie można zamieszkać na swoim we dwoje, co bardzo polecam. Najważniejsze to planować i kontrolować wydatki. Myślę, że przez rok to i na wyjazd wakacyjny odłożycie.
      Radzę w ogóle zrezygnować z samochodu i unikać kupowania na raty. W internecie można znaleźć za darmo lub za niewielkie kwoty meble i inne większe sprzęty.
      Z biegiem czasu wasze dochody będą pewnie rosły, przekonacie się czy chcecie być razem na zawsze i wtedy będziecie mogli pomyśleć o kredycie hipotecznym.
    • acid_rain88 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 05.09.11, 13:40
      Może źle wnioskuję, ale czytając Twojego posta mam wrażenie, że jesteś mało zorientowana w realiach samodzielnego życia. W kwestii nieruchomości - jak parę osób wcześniej doradzałabym wynajęcie pokoju w mieszkaniu studenckim/absolwenckim . Tylko uważajcie na przepełnione mieszkania - nie wiem, czy w Lublinie jest też ten problem, że w 3pokojowej, 45-metrowej klitce upycha się 6ściu studentów. Minimum do sensownej egzystencji to 10m2/osobę, fajnie robi się w okolicach 15m2/osobę.
      Druga kwestia, to pytanie, jak jesteście wychowani, ile obowiązków mieliście na sobie dotychczas, w jakim standardzie żyjecie. Samodzielne mieszkanie to kwestia gospodarowania zarówno funduszami, jak i czasem. Będzie się wam chciało codziennie gotować (przy takiej kwocie na życie nawet bar mleczny dzień w dzień to spore obciążenie)? Wiecie, ile kosztuje jedzenie? Jaka jest różnica w obiedzie powiedzmy schabowy+ziemniaki+surówka, a dajmy na to placki ziemniaczane czy naleśniki?
      Przerzucenie się z opcji "córeczko/synku, co wolisz na obiad - kotleta czy żeberka?" na "co by tu zrobić, żeby kosztowało mniej niż 10 zł, trwało mniej niż 30 min i jeszcze było smaczne" bywa bolesne wink oczywiście, pokazuję przykłady ekstremalne, ale jak życie pokazało na wielu moich studenckich znajomych - występujące smile

      Żeby nie było - jestem za usamodzielnianiem się. Człowiek, jak mu zależy, do wielu rzeczy się przyzwyczai i wielu rzeczy się nauczy smile a takie pozorne wygodnictwo (mieszkanie u rodziców) często bywa okupione takim przykładnym męczeniem się z upierdliwą teściową (co chyba ma miejsce w tym przypadku, jeśli dobrze zrozumiałam) smile
    • stokrota113 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 05.09.11, 19:16
      Wcześniej całe pieniądze miałam dla siebie. Gdy zamieszkaliśmy razem musiałam wybierać: kupię bluzkę = nie ugotuję obiadu, pójdziemy do kina i na kolację = nie zrobimy jakiś opłat. Ale byliśmy szczęśliwi, ze mieszkamy razem. Brak wtrącających się rodziców był więcej wart niż życie wygodnie.
      Gdy zamieszkaliśmy razem okazało się, że z wyposażenia kuchni mamy 4 kubki i nóż. Co miesiąc staraliśmy się coś dokupić. Ale z obiadami trzeba było się trochę nakombinować. Placków nie zrobiłam bo nie miałam tarki. Makaronu nie ugotowałam bo nie było jeszcze durszlaka a limit finansowy w danym miesiącu wyczerpany. Było wesoło.

      Warto mieć coś odłożonego, bo z tego co macie, pewnie będziecie żyli od 1go do 1go, a w razie zepsucia się jakiegoś sprzętu lub choroby lepiej mieć coś odłożone.
      • zawsze_filippa Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 07.09.11, 19:59
        Szkoda byloby mi pienidzy na wynejem. Staralbym sie jednak zaoszczędzic, a przy tak niskiej pensji i wysokim jak na ta pensję wynajmie, to strata pieniedzy, zeby sie tylko bawic w dorosłośc..
    • agafka88 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 07.09.11, 20:30
      Nie chcę Cię martwić, ale wątpię w istnienie kawalerki za 500zł miesięcznie. W Lublinie wynajmowałam mieszkanie 5 lat, aktualnie cena za pokój jednoosobowy to jakieś od 400 zł w górę. Za sam pokój dwuosobowy co najmniej 600-700 zl + oplaty

      Nawet jak ludzie ogłaszają takie mieszkania za 500, to okazuje się, że jest taki brud, zę nie da się wejść. Albo musisz jeszcze dodatkowo opłacac sama czynsz lub ogrzewanie jest elektryczne.
      Za kawalerkę w miarę dobrym stanie licz co najmniej 800-1000 zł+ opłaty. Z tym, że te za 800 zl to będą mieszkania daleko od centrum lub starsze.

      Zreszta wejdź sobie na portale typu gratka lub szybko i zobacz sobie ceny
      • kota_marcowa Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 12.09.11, 15:48
        > Nie chcę Cię martwić, ale wątpię w istnienie kawalerki za 500zł miesięcznie. W
        > Lublinie wynajmowałam mieszkanie 5 lat, aktualnie cena za pokój jednoosobowy to
        > jakieś od 400 zł w górę. Za sam pokój dwuosobowy co najmniej 600-700 zl + opla
        > ty
        >
        > Nawet jak ludzie ogłaszają takie mieszkania za 500, to okazuje się, że jest tak
        > i brud, zę nie da się wejść. Albo musisz jeszcze dodatkowo opłacac sama czynsz
        > lub ogrzewanie jest elektryczne.
        > Za kawalerkę w miarę dobrym stanie licz co najmniej 800-1000 zł+ opłaty. Z tym,
        > że te za 800 zl to będą mieszkania daleko od centrum lub starsze.
        >
        Zgadzam się z agrafką, z tą kawalerką za 500 to jakaś ściema, albo syf kiła i mogiła.
        Ale nawet gdyby to była prawda, to po opłaceniu rachunków zostanie wam jakieś 1400-1000, w zależności od kosztów. To wam musi wystarczeć na jedzenie, chemię, leki bilety-paliwo, ubrania itp. to bardzo mało i nie wiem, czy warto zaczynać wspólne życie od kłótni o pieniądze.
    • marajka Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 13.09.11, 12:21
      Dacie radę. Niejeden student żyje za mniej i daje radęwink

      W Krakowie koszt wynajmu kawalerki to ok 1000-1200 plus media, więc domyślam się, że w Lublinie można się w tej kwocie zmieścić razem z mediami. Patrzę właśnie na lubelskie gumtree - da się. Czyli odliczmy 1200-1100 zł - już z rachunkami za prąd, gaz, internet. Sprzęt AGD jest w mieszkaniu, jak nie ma - nie wynajmujcie.

      Ktoś tu pisał, że trafił do mieszkania z kilkoma kubkami i nożem - jakim cudem pytam się? Przed podpisaniem umowy mieszkania się ogląda. Jak nie ma talerzy, garnków i sztućców (co raczej się nie zdarza), to można podziękować. Podstawowe meble tez powinny być. Jeśli czegoś brakuje, a mieszkanie ok - zawsze można dokupić używane, albo znaleźć kogoś kto akurat chce się pozbyć i odda za zgrzewkę piwa.

      Zwracajcie uwagę na to czy w czynszu jest woda i ogrzewanie, nie dajcie się nabrać na ogrzewanie gazowe albo na prąd! Ogrzewanie i woda mają być wliczone w czynsz, opłaty tylko za prąd i gaz. Sprawdźcie okna, czy nowe, szczelne. Podpiszcie umowę, żadnego wynajmu na słowo! Zapłaty tylko przelewem albo z pisemnym potwierdzeniem.

      Zostaje Wam 1300-1200 zł. To 650-600 zł na łebka. Nie jest źle, sama tyle nie przejadam, a jem dużo i raczej dobrze, nie chleb z biedronki z pasztetem z tejże (choć w Biedronce często kupuję). A i na kino, teatr i książki starcza. Ustalcie limit - 100 zł/os. tygodniowo na jedzenie+chemię na tydzień, chemię kupujcie w Biedronce, albo marki własne marketów. Może coś zostanie - to możecie przeznaczyć na drobne przyjemności. Chemii i kosmetyków nie kupuje się zresztą co tydzień. Na pewno część kosmetyków każde z Was ma, dokupicie sobie szampon, mydło i pastę, bo dezodorant, kremy i inne cuda-wianki na pewno macie. Pozostaje kupić proszek do prania, płyn do płukania, mleczko do powierzchni, coś do WC, płyn do mycia naczyń, płyn do podług. Jednorazowo kupicie, nie zużyjecie przez miesiąc. Zostanie Wam 400 zł, po 200 na głowę - na opłacenie biletów, policzcie czy wyjdą taniej niż paliwo. Może uda się odłożyć chociaż stówkę co miesiąc na czarną godzinę.

      Nie słuchaj tych co mówią, że szkoda kasy. Pewne rzeczy są bezcenne: święty spokój, samodzielność, docieranie się, poznawanie się nawzajem na co dzień, w codziennym życiu, brak spięć o mamę/teściową itd.
      • zuzanna56 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 13.09.11, 15:08

        marajka napisała:

        Pewne rzeczy są bezcenne: święty spo
        > kój, samodzielność, docieranie się, poznawanie się nawzajem na co dzień, w codz
        > iennym życiu, brak spięć o mamę/teściową itd.


        Święta racja smile
        • gryzikiszka Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 19.09.11, 21:39
          Raczej będzie ciężko, więc powinniście wszystko dokładnie przeliczyć.
          Pierwsza sprawa - opłaty: nie wiem, czy 1 000 zł to realne założenie. My czasami tyle wydajemy, a mieszkamy we własnościowym (mam tu na myśli wszystkie rachunki, czyli mieszkanie, dwie komórki i internet), więc czy to jest możliwe przy wynajmie? Może i jest, ale dokładnie sprawdźcie. Ważny jest sposób naliczania opłat: czy na wodę są liczniki (może być jeszcze ryczałt), czy wszystkie opłaty są liczone miesięcznie (my np. z prąd płacimy co dwa miesiące, dochodzą jeszcze jakieś wyrównania - stąd spore wahania pomiędzy miesiącami).
          Jeśli 1 000 zł to prawda, to zostaje Wam 1 400 zł i tu zależy, na co musicie te pieniądze przeznaczyć. Jeżeli tylko na jedzenie i środki higieniczne to ok, ale tak pewnie nie jest. Zastanówcie się, jakie jeszcze macie stałe wydatki: dojazd do pracy, czesne, lekarstwa?
          • mariela1987 Re: Czy damy radę się usamodzielnić? Proszę o por 19.09.11, 22:01
            dacie rade jeżeli nie macie samochodu ktory trzeba opłacić i ktorym chlopak na przyklad dojeżdza do pracy ( czyli co miesiąc na paliwo wydajecie powiedzmy z 400 zł..). Z resztą bez przesady.... płacąc nawet 1000 zl za mieszkanie to zostaje wam 1400 zł...

            moje rady:
            1. brac kredyt i kupowac mieszkanie, ja gdybym pracowala wcześniej ( tzn.. miała umowe o pracę a nie na czarno...) to bym chciala kupic mieszkanie od razu a tak to dopiero po 5 latach spłacania komus kredytu ( placenia za wynajem) te umowe o prace mam i sie przymierzam

            2. możecie jeszcze zrobic tak,ze zostaniecie u rodziców, zbierzecie trochę pieniedzy na wkład własny i od razu pójdziecie na swoje...

            3. moje rady dotyczą przypadku, gdy planujecie wspólne życie..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja