Ile kosztuje " życie " na studiach.....

21.09.11, 19:35
Moja córka zaczyna niedługo samodzielne życie studenckie, w innym mieście, i teraz pytanie do osób studiujących lub mających dzieci na studiach, ile kosztuje życie, w sensie jedzenie itd, bez kosztów mieszkania i oczywiście bez większego szaleństwa, tak, żeby nie chodziła głodna ?
Córka potrafi sobie coś tam ugotować. smile
Miasto w którym będzie studiowała to nie Warszawa, jest raczej średniej wielkości. Ile jej dać na miesiąc na to życie ? smile Jakie są Wasze doświadczenia ?
    • marzeka1 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 20:02
      Zależy, ile możesz dać. Znam ludzi, którzy dziecku dają na miesiąc 700 zł , bo tyle mogą; inni- 1500zł; w córki koleżanka dostaje ponad 2 tysiące. Nie ma reguły.
    • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 20:15
      Zależy też co ma sobie z tego finansować- czy tylko jedzenie, przyjemności, kosmetyki i dojazdy, czy dochodzą też podręczniki (a to zależnie od kierunku moze sięgnąć dobrych 2tysi rocznie) i ubrania w tym płaszcz zimowy, buty itd., kurs językowy, zajęcia sportowe.

      Jeżeli pierwsza opcja to 1000-1100zł wystarczy spokojnie, nawet da rade coś odłożyć, jeżeli druga- no ... tu się można rozpisywać, ale kwota zależy od Twojego portfela i przekonań.
      • verdana Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 20:23
        Duzo też zalezy od mieszkania - czy będzie tam mogła swobodnie gotować, czy dostep do kuchni jest utridniony, czy będzie mieszkać sama, jak daleko jest do uczelni - prawdopodobnie bedzie czasem musiała jeść na miescie. Jakie są możliwosci dorobienia - trudno dorabiac na pierwszym roku bardzo trudnych studiów, na przyklad medycynie, ale już na wielu innych - bez problemu.
        No i czy ma tylko "przezyć", czy uwzględniasz takze zycie towarzyskie?
        • marysia460 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 21:32
          Te pieniadze mają być tylko na jedzenie, jakieś drobne kosmetyki, wyjście do kina itp. Książki i ubrania to już będę płacic jej osobno. Kuchnię ma do dyspozycji, na uczelnię piechotką 15 minut.
          Myslałam o kwocie 1000 złotych, wystarczy ? O dorabianiu nie ma mowy, studia bardzo trudne.
          • black_halo Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 22:15
            1000 na drobne wydatki?

            Wprawdzie mieszkalam na studiach z rodzicami ale widzialam co sie dzieje z przyjezdnymi - ci ktorzy mieli za duzo kasy przepuszczali ja w mgnieniu oka i nieraz przez pol miesiaca jedli frytki smazone 20 razy na tym samym oleju. Takie realia. Ucielabym kwote o polowe skoro to ma byc tylko na jedzenie, kosmetyki i kino. Pozniej jesli bedzie brakowalo zawsze mozesz zaczac dawac wiecej. Drugie 500 odkladaj na konto jak mozesz, po studiach przyda sie bardziej i uwierz mi, ze ile by student nie dostal tyle przepusci.

            Wiem po sobie, na drugim roku mialam jus stypendium naukowe stosunkowo wysokie, 450 zlotych plus, dorabialam myciem okien i korkami - w sumie mialam ponad 1200 zlotych miesiecznie tylko dla siebie bo rodzicom nie musialam z tych pieniedzy dokladac ani grosza chociaz co drugi tydzien robilam wieksze zakupy i kupowalam rozne rzeczy do domu. A to i tak wynosilo moze z 200 na miesiac. Troche odkladalam ale tylko dlatego, ze nie dalam rady wiecej przepic i nie dalo sie codziennie jarac trawy ;D Poniej odkladalam juz wiecej ale studia wspominam jako czas permanentnego picia, nie wiem jak moja watroba to przetrzymala - nie oszczedzalam sie.
            • asianarciarka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 22:25
              500zl na życie na caly miesiac?
              Mowiac szczerze to czarno to widze. Tzn. jak nie ma wyjscia, to pewnie sie da. Ale to nie ma byc tylko na jedzenie... Rozumiem, że studentka ma sobie zaplacic z tego tez ze ksero, rajstopy, gazete, kino, piwo ze znajomymi i inne bzdury. Ja to widze tak, że rodzice przelewaja jakas kwote x w mcu i radz sobie. A rodzice to mieszkanie i tylko jakies wieksze wydatki dodatkowo zasponsoruja- typu buty, plaszcz, zakiet, kurs jezykowy, podreczniki akademickie.
              To, że Ty na studiach funkcjonowalas jak funkcjonowalas nie znaczy, ze wszyscy tak maja,naprawde.
              • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:19
                Ale Marysia napisała, że ubrania i książki finansuje osobno...Więc do tych 500 złotych dodaj jeszcze trochę. Ja jestem studentką, duży ośrodek akademicki i w 500 zł się mieszczę, no może czasem w 600wink I nie żyję jak pokutnica o wodzie i ziemniakach, nie jem chleba posmarowanego nożem, nie sączę jednego piwa przez weekend... Często gdzieś wychodzę, kilka razy w miesiącu jem na uczelni, kino to minimum 2 razy w tygodniu (fakt, studyjne zazwyczaj to i tańsze). Ale jeśli Marysię stać, to w sumie niech córce daje, przecież to nie znaczy, że dziewczyna wyda wszystko.

                A do wypowiedzi powyżej, autorki, która mieszkała z rodzicami - nie każdy student to idiota, co przepuści całą kasę w tydzień. Zresztą, jak przepuści tysiąc, to 500 tym bardziejwink
                • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:20
                  Kino 2 razy w miesiącu miało byćwink
          • asianarciarka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 22:16
            No to w takim ukladzie to 1000zl na zycie to bardzo duzo moim zdaniem. za taka kwote mozna spokojnie nie tylko wyzyc (i to tak na spokojnie,z zalozeniem gotowania,ale czasem jak dlugo zajecia to tez tanio na miescie), ale jeszcze odkladac i wyjechac np. na ferie/weekend/majowke.
            Studia skonczylam w 2010 roku,wiem ze od tego czasu ceny wzrosly,ale na samo zycie sporo mniej mi wychodzilo, i to w Wawie.
          • virgaaurea Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 21.09.11, 22:50
            marysia, jesli to jest na akademik/pokoj i jedzenie + inne wydatki typu kino czy komunikacja, telefon to ok;
            jesli bez akademika/pokoju to jest gruuuuuba przesada, daj jej polowe tego, a reszte odkladaj, przyda jej sie na pozniej, na start w dorosle zycie, ktory okazuje sie zwykle cholernie kosztowny, nie tylko ze wzgledu na mieszkanie, czy konczace sie znizki studenckie, bo np. markowe ciuchy dobrej jakosci w przypadku niektorych zawodow staja sie koniecznoscia, a studenci ubieraja sie mniej kosztownie zwyklewink i nagle nie maja nic, co by sie do pracy nadawalo;
            mieszkam w wwie i tyle to na zycie studentowi nie potrzeba tutaj (pomijam drogie podreczniki, ubrania czy pokoj); w mniejszym miescie powinno byc taniej; znam np. ceny w lodzi, katowicach czy lublinie - i zycie studenckie jest wieeele tansze niz w wwie (kino, piwo, xero, obiad w barze studenckim na miescie i inne takie atrakcje);
            jesli napiszesz o jakie miasto chodzi - to bedzie latwiej jeszcze pomoc;
            oczywiscie student da rade wydac kazde pieniadze, jeden przepije i przepali, inny kupi sobie markowe ciuchy; tylko to studentowi jest tak naprawde niekonieczne;
          • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 00:15
            Myślę że to kwota całkiem ok, z której będzie sobie w stanie odłożyć coś na większe wydatki/droższe zachcianki/wakacje.

            Nie sluchaj osób, które mówią że masz tą kwotę obciąć o połowę. Szaleństwo jakieś! Jeśli masz trudną sytuację finansową to inna sprawa, ale jeśli ten 1000zł nie jest dla Ciebie problemem to uważam, że to suma idealna. Od 4 lat studiuję w innym mieście, w ostatnim roku bez rozrzutności i ograniczając wydatki wydawałam ok 800 zł miesięcznie.
            Już nie raz rozpisywalam się tu ile kosztuje zycie studenta, wiele osób mnie krytykowało twierdząc, ze mi się w d*** poprzewracało i że jestem rozpieszczona. Chyba rozpieszczonego studenta nie widzielitongue_out
            Jeżeli dopuszczasz myśl że córka będzie mieć życie towarzyskie i będzie chodzić na imprezy to wystarczy krótka arytmetyka- pizza 20-30zł, kino 40zł, drink w klubie 20zł (rzadko bywa jeden), piwo 8zł (nigdy nie jest jedno) taksówka 20-30zl (jasne, jest komunikacja nocna, ale nie wszędzie dociera, a zwyrodnialców sporo na świecie), głupi obiad na mieście 20zł.
            Zechce dziewczyna wyjść do teatru czy opery (wartościowe a ostanio bardzo modne)bilet 80-100zł. Ma prawo też kupić książkę/płytę. Znajomi miewają urodziny a prezenty to często spory wydatek.
            Nigdy nie potrafiłam zrozumieć osób, które twierdziły ze student to musi być biedny i nawet jeśli rodzce mogę dac 1000zł to niech lepiej dadzą 500zł, niech się dziecko uczy gospodarowania. W imię czego ma klepać biedę ja się pytam. Ten 1000zł w studenckim miescie będzie rewelacyjną kwotą na naukę gospodarowania. Bo z niego można odlozyć jakąś sumę, a nie wybierać między pójściem na imprezę a zjedzeniem obiadu, żeby straczyło do pierwszego.

            Pozdrawiam i życzę córce miłego studiowaniasmile
            • verdana Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 08:48
              Ja tez tak uwazam. 500 zł starczy na jedzenie, ale już nie na wyjscie z kolegami, trzeba będzie wybierac - ksero czy kolacja, dziewczyna będzie pewnie jadla byle co, zeby zaoszczędzić na dyskoteke, wyjście do pubu, czy prezent dla kolezanki na imprezę. Na studiach są okienka, które wielu studentów spędza na kawie, za którą się placi, a nie tylko w bibliotece. Wszystko zależy - chcesz, aby studia były szkołą życia - 500 zł wystarczy. Chcesz, aby dziewczyna mogła nie tylko uczyć się, ale czasem przyjemnie spedzić czas - 1000 zł to nie jest wcale dużo.
              Powiem więcej, jesli dasz 500 zł, to dziewczyna będzie musiała dorabiać, a jeśli studia są naprawde takie trudne, to wbrew zapewnieniom niektórych, dorabianie na pierwszym roku końxczy sie czasami zawaleniem studiow.
              • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:46
                Bierzesz pod uwagę, że nie mówimy o Warszawie? W większości klubów w Krk imprezy są za darmo, koszt 2 piw to 14-16 złotych. Ile tych imprez w miesiącu (trudne studia)? Ile tych wyjść do pubu (piwo 7-8 zł), ile prezentów dla koleżanek (zazwyczaj robi się zrzutę)? 600 zł spokojnie może wystarczyć bez dorabiania i biedowania.

                Policzmy:
                - impreza raz na 2 weekendy/40 zł albo 2 wyjścia do kina/40 zł (rzadko, zwłaszcza na na 1 roku, się zdarza, żeby w ciągu miesiąca być w teatrze, operze, kinie, filharmonii i na kilku imprezach, a studia podobno trudne)
                - pub raz w tygodniu x 4 - 40 zł
                - opera raz w miesiącu - 30 zł
                - prezent dla koleżanki - 15 zł
                - kawa czy przekąska na uczelni - 50 zł/msc
                - obiady w stołówce lub "na mieście" - jeśli raz w tygodniu to ok 40 zł
                - książka - 40 zł

                Wychodzi 255 zł, plus jedzenie (100 zł na tydzień wystarczy?) - 655 zł, niespodziewane wydatki - 700 zł. Dodajmy koszt mieszkania (ok 500 z rachunkami), biletu - ok 50, telefonu - 50, ubrań... jakieś 1300-1500 zł. Ilu studentów tyle ma? To naprawdę niezła kwota.
                • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 15:44
                  Powiedz mi kiedy ostatnio byłaś studentką? Bo widze że masz wyrobione zdanie tyle że troche z kosmosusmile
                  Studiuję medycynę czyli tzw. "trudne studia". Na pierwszym roku (czyli 4 lata temu) imprezy było minim co weekend. Bywały okresy że były 3 imprezy w miesiącu. Nawet jeśli jest to domówka, to nie zdarzyło mi się żeby koszt zszedł poniżej 50zł ( nie wypada przyjść z pustymi rękami, a samemu też coś trzeba pić). Do pubu też się nie chodzi raz w tygodniu, bo zazwyczaj jak się zajęcia kończą o 16.00 to zwienczeniem tych zajęć jest grupowy wypad na piwo/pizze/obiad/itd. Podręcznika za 40zł nie znalazłam nigdy. Chyba ze na ksero. Oryginały nie schodzą poniżej 100zł, a jeśli posiedzisz miesiąc nad kserówkami to zrozumiesz ludzi kuppujących normalne książki. Wzrok wysiada. Prezent 15zł? Masz jakieś propozycje? Jasne, jeśli to dalszy znajomy to wystarczy wino, ale dla bliższych kolegów standardowa składka to 40-50zł. Kawa na uczelni to 50zł/mies? U mnie nie ma uczelnianego baru. Są popularne sieciówki gdzie najtansze latte kosztuje 8zł. O przekąsce nie wspomne.

                  Nie twierdze że to wszystko jest niezbędne do życia. Oczywiście ze można sie bez tego obejść. Niektórzy są nawet bez tego szczęśliwi. Ale wiele zależy od środowiska w jakie się trafi. I nie rozumiem dlaczego rodzice których stać na ten marny 1000zł miesięcznie mają skąpić swojej córce.

                  ps. Uprzedzając kometarze o upadającym poziomie medycyny w Polsce na podstawie opisu imprezujących studentów medycyny- pierwszy rok ukończylam z najwyższym stypendium i nagrodą rektora. Amen.
                  Skończmy ze stereotypem biedujacego studenta. W przeciągu ostatnich kilku lat wiele się zmieniło. Rodzice nie mają- nie dadzą- proste. Ale jeśli mają- 1000zł jest absolutnie normalną sumą.
                  • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 15:46
                    poprawka: "zdarzały się okresy że były 3 imprezy w TYGODNIU."
                  • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 15:49
                    Amen. smile
                  • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 17:53
                    > Powiedz mi kiedy ostatnio byłaś studentką? Bo widze że masz wyrobione zdanie ty
                    > le że troche z kosmosusmile

                    JESTEM studentką, przecież piszę wyraźnie.

                    > Nawet jeśli jest to domówka, to nie zdarzyło mi się żeby koszt zszedł poniżej
                    > 50zł ( nie wypada przyjść z pustymi rękami, a samemu też coś trzeba pić).

                    No cóż, dla mnie to jest kosmos. Ale rozumiem, że na medycynie (i nie mówię tego przez złośliwość) jest sporo osób z lekarskich, zamożnych rodzin i może jest nieco inaczej. Na domówkę każdy przynosi to co sam pije. W moim wypadku 2-3 piwa (10 zł) i zagrycha dla wszystkich (3-5 zł).

                    pu
                    > bu też się nie chodzi raz w tygodniu, bo zazwyczaj jak się zajęcia kończą o 16.
                    > 00 to zwienczeniem tych zajęć jest grupowy wypad na piwo/pizze/obiad/itd.

                    Zazdroszczę grupywink U mnie się wszystko rozłazi w swoją stronę. To, że TY chodzisz po każdych zajęciach gdzieś z grupą, to nie znaczy, że to reguła. Na medycynie ludzie może nie pracują u nas sporo sobie dorabia, po zajęciach idzie do pracy. Albo do biblioteki, co tydzień inna lektura do czytania (filologia polska). Albo do swojego życia, znajomych, chłopaków/dziewczyn.

                    Podrę
                    > cznika za 40zł nie znalazłam nigdy.

                    Na podręczniki córka autorki ma osobną pulę! W moim wyliczeniu książka za 40 zł to taka "do czytania"wink.

                    >Prezent 15zł? Masz jakieś propozycje?

                    Oczywiście. 4 osoby zrzuca się po 15 złotych i mamy 60 złotych. Kupujemy wspólnie np. bransoletkę i wino, ładny album, bilety do teatru... Ostatnio zrzuciłyśmy się we trzy właśnie po kilkanaście złotych i kupiłyśmy ładny pasek do spodni w Parfois i wino. Mówimy o urodzinach koleżanki, nie o jej weselu!

                    ale dla bliższych kolegów sta
                    > ndardowa składka to 40-50zł.

                    Standardowa? Pojmij, nie wszędzie standardy są takie same. Raz w 10 osób zrzuciliśmy się na sziszę. Jakoś po 10 zł. Dla bliskiej koleżanki. W moich kręgach standardowo to właśnie 15-20 zł.

                    Kawa na uczelni to 50zł/mies? U mnie nie ma uczeln
                    > ianego baru. Są popularne sieciówki gdzie najtansze latte kosztuje 8zł.

                    A u mnie kosztuje 3 złote w barze, albo 2-3 w automacie. Sałatka 6 złotych, frytki 5. Zupa 4 (a zupy mają pyszne, nie typowo barowe, tylko zazwyczaj krem z pomidorów, krem z groszku itd). A i tak pod uczelnią są najlepsze obwarzanki w Krakowie i one mają największe powodzenie (1,50).

                    I nie rozumiem dlaczego rodzice których stać na ten m
                    > arny 1000zł miesięcznie mają skąpić swojej córce.

                    Ale ja też nie uważam, że powinni skąpić, napisałam tak? Napisałam ile kosztuje życie studentki (moje) odliczając koszty stałe. Życie - jak zaznaczyłam bez biedowania, z wypadami na pizzę, piwo, do teatru i na balangiwink Jak widać Ty masz wyższe koszty, masz inne standardy. Dla mnie wydanie 1000 zł na jedzenie i przyjemności to po prostu dużo i jeśli matki nie stać, miałaby sobie od ust odejmować, to niech się nie martwi - da się żyć spokojnie za mniej. I o to mi chodziło (a może przeczyta to kiedyś ktoś mniej zamożny i stwierdzi, że nie stać go na studia? dobrze wyszczególnić o co nam chodzi i tylewink).

                    > ps. Uprzedzając kometarze o upadającym poziomie medycyny w Polsce na podstawie
                    > opisu imprezujących studentów medycyny

                    Nawet mi to do głowy nie przyszło...


                    Słowa palą, więc pali się słowa...
                    • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 20:37
                      Wniosek z tego taki, że życie studencie, życiu studenckiemu nierówne. Choćby Twoja kawa za 3zł. Ja po prostu nie mam gdzie kupić za mniej niż 8. Ceny zależą od miasta ale też dzielnicy w której leżą główne budynki uczelni, a także od infrastruktury na uczelni. U mnie nie ma stołówki ani niczego podobnego. A wierz mi ze nie raz wsunęłabym zupkę między zajęciami w styczniutongue_out

                      Zakładam że 1000zł dla autorki wątku nie jest problemem. Zakładam też że dziecko mądre i nie przepieprzy wszystkiego na pierdoły tylko jesli rzeczywiście bedzie miec mniejsze koszty tak jak Ty to odłoży.

                      Jeszcze co do prezentów- zazdroszcze. U mnie w grupie, baaaaardzo zróżnicowanej finansowo, prezenty urodzinowe dla bliskich znajomych z paczki (ok15osób) składamy się własnie po 40-50zł. Wyobraź sobie że 4 z nich ma urodziny w listopadzie. Bywa ciężkotongue_out

                      PS.
                      > > ps. Uprzedzając kometarze o upadającym poziomie medycyny w Polsce na pods
                      > tawie
                      > > opisu imprezujących studentów medycyny
                      >
                      > Nawet mi to do głowy nie przyszło
                      Nawet nie wiesz ile razy to usłyszałam tutaj na forum...smile
                      • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 17:38
                        > Wniosek z tego taki, że życie studencie, życiu studenckiemu nierówne.

                        No, ale to oczywistesmile Ja liczę za kawę 3 złote, Ty 8 i już w przeciągu miesiąca wychodzi róznica (ja za 1 w tygodniu zapłace 12 zł, Ty 32). Dlatego też zaznaczam cały czas, że to zależy od miasta, upodobań (ktoś może kawy nie pić w ogóle, ktoś może nie lubić opery). Zauważ, że wydajemy na podobne rzeczy (jakaś kawa, pub, urodziny), a u mnie jakoś taniej po prostu wychodzi.

                        Wyobraź sobie że 4 z nich ma urodziny w listopadzi
                        > e. Bywa ciężkotongue_out

                        Nie narzekaj. U mnie na roku nie ma raczej paczek, predzej małe grupki, bez kija nie podchodź do niktórychtongue_out

                        > Nawet nie wiesz ile razy to usłyszałam tutaj na forum...smile

                        Nie wiem, ale znając specyfikę for internetowch mogę się domyślić. A potem jeszcze strajkować będziesz wystudiowana ZA NASZE pieniędzetongue_out Tfu!
            • virgaaurea Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 09:18
              amanda, nie chodzi o to, ze sie komukolwiek poprzewracalo wiadomo, gdziewink
              fajnie, jesli masz do dyspozycji duza kwote; jednak wg mnie co innego gdy student ma do dyspozycji 2000-3000 z czego polowe zarabia (wtedy faktycznie gospodaruje pieniedzmi), a co innego gdy dostaje wszystko od rodzicow, bo wtedy je tylko wydaje;

              wg mnie czesciowo chodzi rowniez o to, zeby np. nie obnizyc sobie drastycznie jakosci zycia, kiedy przestaje sie byc studentem;
              wyobraz sobie, dziewczyna dostaje to 1000pln na zycie + na extra ksiazki, kursy jezykowe + na ciuchy + na mieszkanie; razem pewnie ze 2-2,5 tys.; ok, fajnie zyje, odklada troszke, ma na jakies inne rzeczy/zachcianki jeszcze, moze kupic kolezance czy chlopakowi lepszy prezent czy sobie zlota bizuterie, jak jej sie spodoba akurat;
              tylko co potem - konczy studia - pewnie rodzice chcieliby przestac dotowac dziecko, a tu wydatki rosna - zamiast pokoju chcialoby sie chocby kawalerke, znizki sie skonczyly, itd., byla przyzwyczajona do tego 2,5 tys. na reke; pierwsza pensja w mniejszym miescie wiadomo jaka czesto jest...

              mi sie zawsze wydawalo, ze to kiedy jest sie studentem jada sie w tanszych miejscach, spedza wakacje spiac w hostelach i jezdzi nocna komunikacja; a kiedy sie pracuje, to ten standard sie podnosi nieco i stac cie na taksowke/samochod, lepsze restauracje, lepsze wakacje;
              pewnie, ze niekoniecznie, jesli ma sie pieniadze, to nie ma co przesadzac, ale - pod warunkiem - ze jest duze prawdopodobienstwo utrzymania min. takiego samego poziomu zycia po studiach;

              poza tym wydaje mi sie, ze w zyciu studenckim wazny jest jeszcze aspekt socjalny; studiowalam w wwie, kiedy mielismy zajecia caly dzien i szlismy cos jesc wspolnie z ludzmi z grupy, to raczej, do studenckich miejsc, gdzie bylo niedrogo; czesc z nas byloby stac na nieco lepsze miejsca, ze 2 osoby na bardzo drogie miejsca nawet, ale wiadomo, kazdy byl w innej sytuacji finansowej; i jakos solidarnie chodzilismy do tych tanich; podobnie kino - studyjne, gdzie najczesciej chodza studenci, to nie byly wielkie kwoty; wynajmowalismy grupowo sale, zeby grac w siatkowke/kosza - wychodzilo po jakies smieszne 2-3zl od osoby jednorazowo; nikt, nawet ktos, kogo bylo na to stac, nie wpadl na pomysl, zeby chodzic do najdrozszego klubu fitness w miescie, bo chodzilo tez o to, zeby sie spotkac ze znajomymi, wspolnie spedzic czas itd.

              troche przesadzilas z cenami;
              pizza 30 pln? na pewno nie jednoosobowa, troche przesadzilas, a jesli jedno - to nie w studenckiej jadlodajni;
              kino 40? jesli jednorazowo to mniej; a jesli nie w wwie i nie w multipleksie, to jeszcze mniej;
              bilety na pazdziernikowy festiwal warszawski przykladowo (chyba najciekawsze filmy jakie mozna obejrzec w ciagu roku oprocz wroclawskich horyzontow) kosztuja 12 lub 18 pln (zaleznie od godziny);
              piwo 8, ok;
              komunikacja nocna - cale studia jezdzilam nia i wszyscy moi znajomi i wszyscy zyjasmile
              do teatru mozna wejsc na wejsciowke na ten przyklad i wielu studentow tak robi; 50 zl to juz na te drogie przedstawienia;
              poza tym - jest kupa mozliwosci dla studentow zupelnie za darmo - np. akademicka sekcja sportowa, rozne spotkania, kluby dyskusyjne;
              • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 10:07
                Jest bardzo dużo racji w tym wszystkim co napisałaś. Wydaje mi się jednk wciąż że nie ma sensu sztucznie ograniczać dziewczynie środków do jakichś głodowych kwot. Nie mówimy tutaj przecież o 3000zł na zachcianki, tylko o 1000zł na jedzenie, ksero, komunikację i życie towarzyskie. Wierz mi, że ciężko będzie z tego kupować sobie złotą biżuterię- bo taki kaprys;P
                Ceny, które podałam są jak najbardziej realne- przez rok zapisywałam wydatki więc wystarczy że otworze sobie arkusz kalkulacyjny. Ja wiem, że można iść do baru mlecznego na obiad i zapłaci się 4 zł, ale co jeśli cała grupa idzie gdzie indziej? Jak kogoś ciśnie pusty portfel to jasne że się wyłamie, ale jesli dziewczyna nie musi koniecznie to dlaczego ją do tego sztucznie zmuszać? Podobnie jak pisala Verdana- okienka spędza się na kawie (najbliżej mojej uczelni jest starbucks i costa cofe- wszyscy tam przesiadują a pewnie wiesz ze nie jest najtaniej). Kino- oczywiście że można iść do alternatywnego, pewnie nawet ciekawiej, ale co jak się chce zobaczyć najnowszy film woodego allena? Tym gorzej jeśli chce się na niego wyskoczyć z bliskimi przyjaciółmi a potem wylądować na drinku i obgadać film.
                Ja w trakcie studiów przerobiłam znaczny spadek dochodów ( prawie o połowę) i zaadaptowałam się w ciągu trzech miesięcy. Poza tym dziewczyna ma kwotę z której mozna coś odłożyć- na wakacje, czy na kurs chińskiego którego nie akceptuje mama.
                Tak samo nie rozumiem tego całego przekonanie (nie mówie tylko o Tobie ale tez o innych wypowiedziach na forum), że jak się dziecku da nie daj Boże w=trochę więcej pieniędzy niż konieczne minimum to zaraz będzie rozpieszczone, nie doceni wartości pieniądza i jak zacznie zarabiać i będzie miał obniżony komfort życia na początku to popadnie w depresję. Mi nigdy niczego od dziecka nie brakowalo a jakoś wiem że pieniądze nie są ze ściany...

                ps. 90% moich koleżanek jeżdzi w nocy taksówką. Każda przerobiła albo próbę napadu albo niemiłe spotkanie ze zboczencem. Łącznie z kierowcą autobusu nocnego który nie chciał dziewczyny z niego wypuścić. ;/
                • virgaaurea Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 12:41
                  wiesz, moje przekonania oparte sa na moich obserwacjach;
                  jasne, ze twoje moga byc inne; pewnie duzo zalezy od uczelni i wydzialu;
                  moja grupa akurat chodzila na tanie obiady, moze i ze studenckiej solidarnosci, okienka na kawie - jasne - ale glownie w podziemiach wydzialu lub na sasiednich wydzialach; na krakowskie malo osob wylegalo, juz predzej wychodzilismy za centralny kampus na przeciwko lingwistyki jak byla dobra pogoda (pisze o wwie, jak ktos tez tu mieszkal/studiowal, to wie gdziesmile, na laweczki/trawke z bulka i jogurtemwink chociaz zdecydowana wiekszosc z nas bylo stac na wiecej; mam pelna swiadomosc, ze np. na sgh wyglada to zupelnie inaczej;
                  no ale nie wiemy co bohaterka watku bedzie studiowac...

                  > Tak samo nie rozumiem tego całego przekonanie (nie mówie tylko o Tobie ale tez
                  > o innych wypowiedziach na forum), że jak się dziecku da nie daj Boże w=trochę w
                  > ięcej pieniędzy niż konieczne minimum to zaraz będzie rozpieszczone, nie doceni
                  > wartości pieniądza i jak zacznie zarabiać i będzie miał obniżony komfort życia
                  > na początku to popadnie w depresję. Mi nigdy niczego od dziecka nie brakowalo
                  > a jakoś wiem że pieniądze nie są ze ściany...
                  to przekonanie jest oparte na obserwacji; ale nie pisalam nigdzie o rozpieszczeniu (kazdy rodzic ma prawo do wlasnych decyzji finansowych), raczej o nieprzyjemnym doswiadczeniu, jakie stalo sie udzialem wielu znanych mi osob;
                  o ile latwo uwierze, ze np. jesli w trakcie studiow zmieniaja sie dochody (czy to w gore czy w dol), latwo sie do tego dopasowac w kazda strone; i sama to przerabialam i wiele znanych mi osob; o tyle obserwowanie jak fajni ludzie, ktorzy fajnie zyli na studiach na koszt rodzicow (zeby nie bylo - nie potepiam, kazdy ma do tego prawo, choc na moich studiach spokojnie dawalo sie dorabiac akurat i wsumie nieiwle bylo osob zupelnie bez wlasnych dochodow), zderzaja sie z rzeczywistoscia, juz fajne nie bylo;

                  bo najpierw dostawali te 2500 (na wszystko) od mamy i taty i nawet czesto mieszkanie i samochod na start, a potem nie dawali rady tego utrzymac, mimo, ze nie mieli kredytow; bo te 2500 rodzicom pozwolily oczekiwac, ze w koncu przestana subsydiowac dzieci; a czesto te osoby przyzwyczajone do 2500 nie chcialy podejmowac pracy za grosze - a w wielu miejscach, z wewnatrzna rekrutacja sie za grosze zaczyna (np. w agencjach reklamowych); szukaly pracy z pensja minimalnie taka jak te "dotacje" od rodzicow i w konsekwencji dlugo jej nie podejmowaly w ogole;
                  albo - to inny przypadek, ludzie calkiem fajnie i dostatnio zyli na studiach (za pieniadze rodzicow), tylko problem pojawial sie w momencie koniecznosci kupienia/wynajecia mieszkania, bo juz tego rodzice nie zapewnili - naprawde zaczynala sie masakra finansowa i zycie z olowkiem w reku; wtedy nie wiem na ile sensowne bylo to dostatnie zycie, chociaz rozumiem, ze tez moze to byc wybor;

                  nie wiem, czy mozna to okresli az tak, ze ludzie "dostaja depresji" jak to nazwalas, bo to troche mpocne slowa; ale jednak wiekszosc ludzi za naturalna kolej rzeczy uwaza, ze o ile w czasach studenckich nienajlepsze wino z papierowej torebki w parku ma swoj urok, o tyle potem ten standard sie podnosi; tymczasem tym najlepiej subsydiowanym czesto potem jest o wiele ciezej; (stad chyba czesciowo w tej chwili takze protesty spoleczne mlodych ludzi w europie, np. w hiszpanii)
                  mi tez niczego nie brakowalo dopoki bylam na 100% utrzymaniu rodzicow - przyznasz, ze jesli niczego ci za bardzo nie brakuje to pewne rzeczy - np. lekcje tenisa, chinskiego, basen czy co tam innego cie interesuje, to, ze mozesz sobie kupic krewetki jak masz ochote, a niekoniecznie najtansze mieso w promocji, stac cie na owoce w zimie czy pizze z przyjaciolmi, wakacje we wloszech - to wszystko wydaje ci sie jednak pewnym standardem (ze swiadomoscia, ze rodzice na to pracuja ciezko i wdziecznoscia za to) a nie luksusem; i to jest fajne i normalne, jasne; tylko ze, tak, obserwuje cos w rodzaju zniechecenia czy rozgoryczenia (depresja to moze za mocne slowowink ) wsrod ludzi, ktorzy nagle przeszli na swoje dorosle zycie z utzrymania rodzicow i nagle nie ma na krewetki i lekcje chinskiego i wakacje jakiekolwiek inne niz agro, a co przez cale dotychczasowe zycie bylo;
                  ja ten etap "a teraz nie na wszystko mnie stac, na co mnie bylo stac poprzednio i musze troche pokombinowac" przeszlam na poczatku studiow - i mysle ze to latwiejszy moment na to niz poczatek postudenckiego zycia; przy czym zaznaczam "pokombinowac" oznaczalo wynajmowanie wspolnej sali sportowej, gre w sekcji studenckiej czy studenckie bary a nie
                  glodowanie czy odmawianie sobie pojscia tam, gdzie idzie cala grupa;


                  powtorze jedna rzecz - zupelnie inaczej wydaje sie pieniadze rodzicow (nwet jesli ktos je szanuje i ma swiadomosc, ze rodzice ciezko na nie pracuja, nie neguje tego, ze wiekszosc ludzi szanuje), i moim zdaniem ciezko tu jeszcze mowic o jakims gospodarowaniu w ogole, a inaczej, kiedy ma sie pieniadze wlasne i musi z nich najppierw oplacic zycie i rachunki a dopiero potem przyjemnosci/oszczedzanie czy co tam innego sie chce;

                  wierze w to, co piszesz o komunikacji, ale w takim razie zdumiewa mnie, ze nie mam ZADNYCH zlych doswiadczen (no pomijam to, ze np. zmarzlamwink albo pomylilam kierunki i zorientowalalm sie na petliwink ) zwiazanych z autobusami nocnymi, a cale liceum i studia wracalam nimi baaaardzo czesto;

                  poza tym troche dyskutujemy w ciemno, bo nie wiemy, czy to "mniejsze miasto" to krakow, czy np. olsztyn czy bialystok - a to sytuacja zupelnie inna finansowo;
            • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:27
              Nikt nie powiedział, że MA OBCIĄĆ, tylko, że połowa spokojnie starczy. Subtelna różnica, nie? Kobieta nie wie ile życie studenckie kosztuje, więc się pyta...

              Teatr i opera 100 zł? Spokojnie 35-40 zł teatr(mówię o Krakowie, a córka autorki ma studiować w średnim mieście, więc na pewno taniej, 100 zł to tylko w STU się płaci na niektóre sztuki). Opera spokojnie za 25, bilet za 100 to ten najdroższy (w średnim mieście może jej nawet nie być). I kino 40 zł? Toż nawet seans 3D w CC kosztuje ok 25.

              I tu nie chodzi o biedę, poczytaj moje posty, zaznaczyłam, że z życia studenckiego korzystam i piszę jaka kwota mi na to życie wystarcza. I nie klepię biedy i nie rezygnuję z obiadów kosztem imprez.
              • black_halo Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 19:59
                A mnie zastanawia ilu studentow chodzi do teatru, opery czy filharmonii. Za moich czasow, studia zaczynalam w 2002 roku - przez 5 lat nie uslyszalam ani razu, zeby kto sie wybieral. Imprezy? Glownie studenckie czwartki ale tylko do 3 roku kiedy bylo naprawde ciezko bo na czwartym i piatym roku praktycznie kazdy mial juz jakas robote na boku zeby zdobyc doswiadczenie - politechnika. Kto nie mial w zawodzie ten ukladal towary, sprzedawal popcorn w kinie albo dorabial sprzataniem mieszkan starszym paniom. Dobrze platne poniewaz panowie robili to w stringach wink
                Wszystkie studenckie imprezy zwlaszcza w akademikach byly stosunkowo tanie, zrzutka na wodke, pasztet do kanapek i chleb, jakies ogorki ktos zawsze mial. Do pubow chodzilo sie rzadko bo wiekszosc studentow nie miala jakiegos nadmiernie rozdmuchanego budzetu, wielu moich kolegow musialo przezyc miesiac za 770 zlotych. Na ta kwote skladalo sie 600 zlotych kredytu studenckiego, 100 stypendium socjalnego i 70 zlotych dofinasowania do obiadow. I na starcie 280 placilo sie za akademik. Czyli miesiac za niespelna 500 zlotych.

                Mieszkajac u rodzicow, na pierwszym roku na imprezy wydawalam jakies 200 zlotych miesiecznie. Wiecej sie nie dalo z tego powodu, ze studia mialam naprawde absorbujace, 36 godzin zajec tygodniowo plus okienka czyli wychodzilam nieraz o 7 rano i wracalam po 21. Na uczelnie bralam kanapki, owoce i wode z domu - ze zwyklej oszczednosci ale byly to tez jeszcze czasy kiedy w barze wydzialowym byla pozywna zupa za 1 zlotowke a kotlety ziemniaczane faszerowane z sosem z pieczarek i surowka, dwie sztuki ikupa surowki kosztowaly 1.70.
                • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 23.09.11, 07:46
                  Ale skończyłaś studia, o ile dobrze liczę, 4 lata temu smile I abstrahując od tego, jak kto spędza czas wolny, to ceny (inflacja, inflacja...) poszły od tego czasu sporo do góry. Nie przeskoczy się tego, niestety.
                • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 17:42
                  > A mnie zastanawia ilu studentow chodzi do teatru, opery czy filharmonii.

                  Z moich znajomych sporo.

                  Imprezy? Glownie studenckie czwartki ale tylko do 3 rok
                  > u kiedy bylo naprawde ciezko bo na czwartym i piatym roku praktycznie kazdy mia
                  > l juz jakas robote na boku zeby zdobyc doswiadczenie - politechnika.

                  Znam nieco ludzi z polibudy, wieczna balangawink Nie mówię o wszystkich oczywiście, ale zależy, zależy od wielu rzeczy np. od znajomych. Do klubów chodzi się najczesciej po uprzednim spotkaniu u kogoś.
    • pindzia.lindzia Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 11:40
      Jeśli chodzi o rozrywki to nie powiem, bo ja z tych nudnych jestem wink
      Ale jeśli chodzi o jedzenie to jestem na swoim parę miesięcy i powiem tak: to bardzo zależy od miasta. W Warszawie może pójść i 600 zł w samych spożywczakach, bo człowiek nie ma samochodu i chodzi tylko do okolicznych sklepów. Natomiast w Lublinie trafił mi się market blisko domu i idzie 400 zł, a odkąd gotuję na spółę ze współlokatorką to 350 zł. A jak się przywodzi wałówkę z domu to wg forumowiczów można zejść nawet do 200 zł.
      Do kosztów radzę doliczyć bilet trzymiesięczny i bilet do domu.
    • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 13:15
      Wszystko BARDZO zależy od miasta. Mam porównanie między Poznaniem a Toruniem, na korzyść tego drugiego (nie jakąś wielką, ale odczuwalną).

      I teraz tak: zakładając, że córka będzie miała życie towarzyskie, to 600 zł na jedzenie jest minimum. Jedzenie = gotowanie w domu + jedzenie na mieście (nawet licząc raz w tygodniu po 20 zł to jest 80 zł/mies) + kawki/herbatki.

      Dalej: nauka/przybory/inne takie: ksero potrafi pochłonąć gigantyczne koszty (policzyłabym nawet 50 zł miesięcznie) plus, jeżeli nie ma drukarki, koszty drukowania prac, materiałów, etc (jeżeli drukarkę ma, dochodzi też koszt jej eksploatacji, więc prawie jeden grzyb). Czasem może wypaść zakup książki, którą trzeba mieć już, teraz, zaraz.

      Imprezy/wyjścia - tu wszystko zależy od tego, co córka lubi, ale na taki fundusz imprezowy myślę, że rozsądnie przeznaczyć od 100 zł miesięcznie w górę. Oczywiście wyjście wyjściu nierówne - bo może iść na jedno piwo (6-8 zł) i załapać się na autobus (więc koszt odpada, albo jest niski, zależy w jakim mieście, bo nie w każdym sieciówka obejmuje nocne) i wyjdzie jej 10 zł powiedzmy kosztu całego. Może również poimprezować, kupić 3 drinki po 15 zł i wrócić do domu taksówką (od 20 zł w górę podejrzewam) i z 10 zł robi się 65 zł. Wszystko zależy od tego, jaki ma styl imprezowania wink, jak daleko ma do centrum (gdzie jest większość klubów) i ile i co będzie piła (nawet, jeżeli będzie piła sok/colę, to nadal jest to jakiś koszt). Może też wybrać się raz do kina, teatru czy innego przybytku kultury wysokiej.

      Czyli, podliczając z małym zapasem, kwota 850 zł to jest moim zdaniem minimum do spokojnego, nie nerwowego życia, która - jeżeli Cię stać i nie będziesz sobie od ust odejmować - jest moim zdaniem dość optymalna. Jeżeli spokojnie stać Cię na wspomniane wyżej 1000 zł, to tym lepiej - dziewczyna powinna coś sobie odłożyć. Może nie od razu, ale z czasem na pewno smile

      Ach, nadal jestem studentką, pewnie jeszcze kilka lat, z okazji doktoratów i takich innych fanaberii, więc rozeznanie mam. I oczywiście, można (a nawet czasem trzeba) przeżyć za mniej - chociaż z drugiej strony wtedy są stypendia socjalne i te kwoty aż tak małe nie są. Kiedy zaczynałam studia (2006 rok), miałam miesięcznie na wszystko dokładnie 880 zł (od rodziców 450 zł + 330 zł stypendium socjalnego) i jakoś dałam radę. Wiem, że ceny poszły do góry, inflacja etc, ale wtedy płaciłam za pokój 250 zł + rachunki (wychodziło ok. 350 zł/mies) + 52 zł (pamiętam do dziś smile) za bilet miesięczny, bez którego ani rusz. Na życie zostawało mi jakieś 500 zł i troszkę się trzeba było nakobinować, żeby wszystko ogarnąć, ale... Było fajnie smile
      • verdana Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 13:54
        A mnie zastanawia jeszcze jedno - dlaczego drastyczne obniżenie poziomu życia na studiach, uniemożliwiające praktycznie prowadzenie życia towarzyskiego, jest OK i wychowawcze, a obniżenie poziomu zycia po studiach, kedy dla normalnego człowieka jest oczywiste, ze na poczatku kariery zawodowej nie zarabia sie kokosow - ma być dramatem?
        Wydaje mi sie raczej normalne, ze dziecko, nawet dorosłe i niezarabiające, na początku studiów żyje na zbliżonym poziomie co rodzice. A nie tak, że rodzice mają kase, a córka zastanawia się, czy zjeść obiad, czy zrobić ksero. A samodzielny człowiek żyje na takim poziomie, jaki sobie wypracuje.
        I jeszcze jedno, na co zwracano juz uwagę. Kasa "na styk" może po prsotu byc nie do końca bezpieczna. Autobus czy powrót piweszo po nocy, zamiast taksówki, nie kupowanie lekarstw na przeziębienie, bo szkoda pieniędzy, żadnych dodatkowych zajęć sportowych, nawet jesli dziewczyna to lubi i powinna się ruszać, najtańsze jedzenie.
        Jak trzeba, to trudno. jeśli to ma być tylko "wychowawcze", to zwyczajnie bez sensu.
        • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:29
          Też o tym pomyślałam - że jeżeli w domu sytuacja finansowa jest "wystarczająca" (czyli stać rodziców, aby wysłać dziecko na studia) to dziecko chyba przyzwyczajone jest do pewnych nawyków i nie będzie żądało od rodziców, aby dawali jej tyle, żeby miała nagle "wyższy standard". Standard będzie miało mniej więcej taki sam, tylko będzie samodzielnie gospodarować otrzymywaną przez siebie częścią.

          I analogicznie - jeżeli rodziców było stać na to, żeby w szkole średniej dać dziecku na colę/pizzę/piwo, to czemu (a raczej w imię czego) zabierać mu to?

          Oczywiście wszystko zależy od możliwości finansowych rodziców, ale jeżeli te 1000 zł nie jest dużym obciążeniem dla budżetu (w odniesieniu do kwoty, którą podałam, +/- 800 zł), to jak najbardziej dać.
    • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:11
      A ile je? Jeśli pytasz o koszty jedzenia, to oblicz po prostu ile zjada w domu. Ja przejadam jakieś 350-400 zł (wliczając jedzenie na mieście, nie zawsze da się ugotować, zwłaszcza na pierwszym roku, kawę itd.). Jak je? Zapcha się pierogami z baru mlecznego, czy lubi rybę, warzywa, dobre mięso? Odliczając koszty mieszkania i rachunków, życie kosztuje mnie jakieś 500 zł. Wliczam teatr, kino (ale ja jestem filmowym maniakiem), imprezy od czasu do czasu, basen, książki, chemia, kosmetyki. Może Twojej córce wystarczy mniej, może dużo więcej, ale myślę, że 500 to kwota całkiem ok. Możesz jeszcze trzymać jakąś stówkę w rezerwie, październik to duże wydatki (podręczniki, zeszyty, ksero)
      • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:32
        Przeczytałam wątek, według niektórych mam drastycznie niski poziom życia, bieduję i ograniczam życie towarzyskiesmile
      • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:32
        Gdzie mieszkasz, że za 500 zł jesteś w stanie zjeść (i do tego też na mieście) i jeszcze pójść do kina i do teatru? Poza tym, kseruje się cały rok, a nie tylko w październiku...
        • verdana Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:42
          No, mnie też to dziwi. %00 zł to niecałe 17 zł dziennie. Bilet do kina - w Warszawie ulgowy powyżej 20 zl, ale w mniejszym mieście powiedzmy - 15. Raz w miesiącu. Teatr, dalsze 20. No, można nie chodzić. Dwa razy w miesiącu impreza - powiedzmy 30 zł. Jesli nic się nie je i impreza w niedrogim miejscu. Zaproszenie kogoś do domu - bo trzeba się zrewaanżowac - o, to juz minimum 25, pod warunkiem, ze nie pije sie wina, a co najwyżej Sofię. Czyli ok 80 zł, na rozrywki , wyliczone jak najtaniej i bez szaleństw.
          Bilet miesięczny - podejrzewam, ze nie ma tańszych niż 30 zł.
          Ksero - moja córka na studiach wydawała miesięczne 80-100 zł na samo ksero, powiedzmy, ze obetniemy to do polowy, kosztem nieprzygotowania do jednych zajeć i siedzenia w bibliotece nie dwie godziny, a cztery.
          Zeszyty, podreczniki - jeden(!) podrecznik syna kosztował 100 zł, a bylo ich kilka. Rozkaladajac na cały czas studiów - powiedzmy 20 zł miesięcznie.
          Żadnych gazet? Dostęp do Internetu? Telefon?
          Czyli min. 200 zł odchodzi na wydatki inne, niz jedzenie. 10 zł dziennie na jedzenie - a praktyczniemniej, bo czasem trzeba kupić kosmetyki, chemię, rajstopy - liczmy 7-8.
          naprawde, nie bardzo da się wyzyć. Chyba, ze ma się dostawy z domu.
          • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:49
            Nawet na samo jedzenie to jest 16 zł dziennie. Na jedną osobę, samodzielnie gotującą, to nie są kokosy. W mniejszym mieście + dostawy z domu - możliwe. Ale to nie jest 500 zł miesięcznie, to jest znacznie więcej, bo ktoś koszt ponieść musi. "Ktoś" = rodzice.
          • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 18:15
            Kino do którego chodzę to 14 zł. Dwa razy w miesiącu 28.
            Teatr - 30/ opera 25.
            Imprezy 30-40 złotych.
            Wypady na piwo - 40 złotych ( 7 piw w miesiącu nie licząc imprezowych, patologia!)
            Miesięczny - wliczam w koszty stałe, z mieszkaniem i rachunkami.
            Ksero - nie kseruję za 40 zł, na pewno nie. I nie kosztem nieprzygotowania. Każą przeczytać rozdział z książki X? Idę po książkę X do biblioteki. W roku akademickim, poza sesją, ksero to góra 10 zł.
            Net i telefon - koszty stałe, wliczam do rachunków.
            Gazety - 10-15 złotych miesięcznie.
            Podręczniki - już napisałam. Wypożyczam.

            Wyszło mi 148 zł. Liczmy od czasu do czasu książka, kosmetyk, rajtki, kawka, no 200-250 złotych mi wystarczy. A może ja mam niskie potrzeby, nie wiem. Na pewno nie chodzę na piwo codziennie, nie jem codziennie na mieście i nie kupuję prezentów za 50 zł. Zresztą wymieniacie rozrywki, które tak naprawdę rzadko wypadają w 1 miesiącu razem (i opera, i teatr, i koncert, i 3 seanse, i 2 imprezy, i domówka..., a do tego w każdym miesiącu kosmetyki, chemia..)
            • verdana Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 18:24
              Możesz iść do biblioteki i przeczytać, bo masz książki w bibliotece. Jezeli wykladowca zostawia materiały sio skserowania, bo nie sa dostepne, to nie ma zmiłuj - skserować musisz. Podejrzewam, zę na polonistyce jest takich wypadków mniej, bo literatura z koniecznosci jest w języku polskim i raczej dostępna. Na wielu innych wydziałów tak nie ma - ksiązka w bibliotece neidostepna, albo jeden, własnie czytany egzemplarz, bez ksero ani rusz.
              Nie nbardzo wyobrazam sobie miesiąca bez kosmetyków, chociaz ja używam tylko mydła, szamponu, lakieru, zmywacza i pasty do zębów. No, ale to jedno mydło, pastę, szampon, proszek do prania, płyn do zmywania itd kupuje się jednak co miesiąc.
              Mojemu synowi wypadały w miesiacu góra 2-3 imprezy. córce, miloscniczce teatru, kina przede wszystkim, filharmonii - co najmniej dwie w tygodniu. Imrez domowych nie liczę. Pewnie,z ę mozna chodzić do kina i teatru rzadziej, ale tu akurat oszczędzanie, o ile niekonieczne, wydaje sie byc dla studenta wręcz szkodliwe - studia to takze dostep do kultury.
              • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 19:29
                Ale Verdano, ja przecież zaznaczyłam, i to kilka razy, że mówię o sobie. Wiem, że czasem wykładowca coś zostawia, u nas raczej nie. Wiem, że czasem nie ma w bibliotece i trzeba kupić - raz mi się zdarzyło, jak w całym Krakowie nie można było zdobyć Mitologii Kubiaka. przecież nigdzie nie napisałam: ojej, ile Wy wydajecie! Napisałam, że nie zawsze tyle się wydaje.

                Zdaję sobie sprawę, że na innych kierunkach jest trudniej zdobyć książki. I więcej kosztują.

                > Nie nbardzo wyobrazam sobie miesiąca bez kosmetyków, chociaz ja używam tylko my
                > dła, szamponu, lakieru, zmywacza i pasty do zębów.

                Ja używam więcej, ale szampon, odzywka, żel, dezodorant, balsam i pasta to nie są wielkie koszty, nie kupuję co miesiąc, korzystam sama. Kolorówki używam mało, mam kilka dobrych cieni i to wszystko. Jeden puder, róż i tusz - to na co dzień. Tusz ostatnio kupiłam jakoś w zimie, teraz kupię następny - 25-30 zł. Na chemię jest zrzuta, kupujemy w Biedronce.

                > Mojemu synowi wypadały w miesiacu góra 2-3 imprezy. córce, miloscniczce teatru,
                > kina przede wszystkim, filharmonii - co najmniej dwie w tygodniu.

                Pisałam, że zależy od upodobań. Ja filharmonii nie lubię a teatr to chyba tańsza zabawa. Jak ktoś ma potrzebę częściej, to wyda te 1000 zł. lekką ręką. Nie uważam po prostu, że to jakieś minimum. Jak kogoś stać to dobrze, ale jak nie, to też nie będzie nie wiadomo jak biedował i ograniczał się. Co innego nie chodzić nigdzie, a co innego wyjść do filharmonii raz w tygodniu. Choć oczywiście najlepiej, jeśli człowiek może wtedy, kiedy ma ochotę.

                Pewnie,z ę mozna chodzić do kina i teatru rzadziej, ale tu akurat
                > oszczędzanie, o ile niekonieczne, wydaje sie byc dla studenta wręcz szkodliwe
                > - studia to takze dostep do kultury.

                Przecież napisałam ile chodzę. Średnio 2 seanse kinowe, teatr lub opera, muzeum (ale muzea raczej nie są drogie, pomijając Wawel). Może na czyjeś standardy to mało, mnie wystarcza. Czasem koncert, wieczór poetycki. Nie oszczędzam na kulturze, wolałabym na jedzeniu. Ale na jedzeniu też nie.
                • verdana Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 19:49
                  Ja tam jestem skłonna doplacić, zeby nie isć do filharmonii. Teatr, akurat w Warszawie to zwykle zabawa w okolicach 50 zlotych za bilet, a i to jest raczej umiarkowana cena. Wczoraj córka byla w Operze Kameralnej, marne miejsca, 65 zł.
                  Pamietaj jednak, żetu udzialmy rad matce dziewczyny studiującej niewiadomoco niewiadomogdzie. O ktorej wiemy tyle co nic.
                  I w takiej sytuacji uwazam,że nie ma co namawiać kogoś, kto moze sobie pozwolić na 100o zł, do ograniczania dziewczynie kasy, bo Ty sobie radzisz. Ja nawet wierzę, ze sobie radzisz, ale ktoś inny może za tę sumę zyć na skraju autentycznego ubostwa. Chocby wtedy, gdy musi kupować pordreeczniki, czy odzież ochronną, gdy ma chłopaka, z ktorym chodzi na kawę codziennie, a nie czasami itd..
                  Podejrzewam też, ze - nie mowię, ze w Twoim przypadku - ale te 500 zl na ogól i tak odbije się na kieszeni rodziców. Dziewczyna, ktora ma pewien luz, kupi sobie rajstopy i rekawiczki, ktore zgubila i tyle. ta "bez luzu" zapisze to w rubryce "ubrania" i odbierze od rodziców.
                  • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 17:51
                    Teatr, akurat w Wa
                    > rszawie to zwykle zabawa w okolicach 50 zlotych za bilet

                    Oj. No to fakt, drogo.

                    > Pamietaj jednak, żetu udzialmy rad matce dziewczyny studiującej niewiadomoco ni
                    > ewiadomogdzie.

                    W średnim mieście. Czyli nie w Warszawie, nie w Krakowie. Pewnie Olsztyn, Rzeszów, Bielsko-Biała, Toruń. I choćby człowiek chciał to ma do wyboru 1-2 teatry.

                    > I w takiej sytuacji uwazam,że nie ma co namawiać kogoś, kto moze sobie pozwolić
                    > na 100o zł, do ograniczania dziewczynie kasy, bo Ty sobie radzisz

                    Ja nie namawiam. Zakładam, że może dla autorki to duży wydatek i martwi się czy córce wystarczy.

                    Chocby wtedy, gdy musi kupować pordreeczniki, czy odzież ochronną,
                    > gdy ma chłopaka, z ktorym chodzi na kawę codziennie, a nie czasami itd..

                    Co do podręczników, to autorka napisała, ze nie wlicza ich w te 1000 zł. I ja też nie wliczam do sumy, którą podałam. Przecież na same podręczniki mozna tyle wydać, wiem to. A co do chłopaka, to chyba nie znam pary, która codziennie umawiałaby się na kawę na mieście. Chyba, że oboje zabiegani i mają dla siebie tylko chwilę, a mieszkają na różnych krańcach miasta.

                    > Podejrzewam też, ze - nie mowię, ze w Twoim przypadku - ale te 500 zl na ogól i
                    > tak odbije się na kieszeni rodziców.

                    Dlatego ja mówię o kwocie jedzenie+rozrywka... Wiadomo, że jak dojdą ubrania i dentysta, to będzie więcej. Może autorka już wie ile dać na rachunki, na podręczniki, na ubrania i teraz pyta tylko o ten jeden aspekt. Tak ją zrozumiałam.
            • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 23.09.11, 07:50
              Marajka, nie chciałam atakować smile

              Po prostu jestem pozytywnie zaskoczona. Ale to też zależy od tego, jaki kto ma styl imprezowania smile a śmiem twierdzić, że na pierwszym roku, kiedy (jak stwierdzono "naukowo" big_grin) imprez jest najwięcej, fundusz 40 zł/mies na imprezy może być po prostu za mały. I nie mówię o jakimś rozbijaniu się po klubach i przepieprzaniu ciężko zarobionych przez rodziców pieniędzy. Policzmy nawet jedną imprezę na tydzień (każdą - domówkę, pub, klub, dyskotekę) jako 20 zł, to już jest dwa razy więcej. Wiem, że im dalej w las, tym się priorytety zmieniają, ale, jak rozumiem, córka wątkodawczyni wyjeżdża z domu na studia można więc spokojnie założyć, że "będzie bywać" smile i, jak sama napisałaś, jeżeli ma - to niech da smile
              • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 18:01
                Ale na 1 roku to człowiek jeszcze nienauczony, mi wystarczyło 3 kieliszki wódki albo piwo, ekonomiczna byłamtongue_out Tylko, ze ja na 1 roku byłam w średnim mieście, to jeszcze taniej wychodziło. Jak przyszłam na 1 rok do Krakowa już byłam nieco wybawiona i skupiłam się na kulturze.

                Weźmy też pod uwagę, ze 1 rok to czas, kiedy dużo ludzi co weenend wraca do domu lub trzyma się raczej ze starymi znajomymi. Kiedy plan zajęć pełen dziur, po zajęciach każdy pędzi w swoją stronę, cięzko się jest zintegrować, to nie szkoła, gdzie się razem przebywa po 8 godzin dziennie, czesto różne zajęcia=różne grupy. Jeśli dziewczyna nie ma w miescie wielu znajomych to z tymi imprezami może nie być tak różowo. Ale zyczę jej jak najlepiejsmile
                • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 03:06
                  Cooooo?? W takim razie wszystko zalży od środowiska. U nas pierwszy rok był naprawde rokiem imprezowania. Owszem, plan zajęć był pełen dziur i właśnie dlatego nikt nie rozchodził się w swoją stronę tylko razem szło się na kawę rano, obiad w poludnie bądzi piwo po południu... Ja przyjechałam do miasta gdzie miałam dwie koleżanki a imprezowałam 3 razy w tygodniu na pierwszym roku- właśnie o to chodzi ;D co chwila ktoś ogłaszał integrację i szło się na imprezę. Także wczesniejsze znajomości wcale nie są potrzebnesmile Poza tym, kto niby ma się trzymać z starymi znajomymi skoro więszość osób przyjechała z innego miasta i raczej nie ma na miejscu licealnych przyjaciół? Masz kompletnie inne wspomnienia studenckie niż ja, niby tak się mówi ze med to kujony a jak widać potrafiliśmy lepiej współżyć niż inni.
                  No i ciesz się, że taka ekonomiczna byłaśsmile Mi z wiekiem głowa słabnie, ale na pierwszym roku dopiero po 4 lub 5 piwie czułam się wstawiona. Z ekonomią to nie miało nic wspólnegotongue_out
                  • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 13:04
                    Ja również wspominam pierwszy rok jako najbardziej imprezowy, nigdy wcześniej i nigdy później już tak nie było. Może to i lepiej smile
                  • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 16:58
                    > Cooooo?? W takim razie wszystko zalży od środowiska.

                    Brawo Watsoniebig_grin!

                    Owszem, plan zajęć był pełen dziur i właśnie dlatego
                    > nikt nie rozchodził się w swoją stronę tylko razem szło się na kawę rano, obia
                    > d w poludnie bądzi piwo po południu...

                    A u nas się łata te dziury i chodzi na zajęcia do różnych grup. Jest okno - jeden do domu, jeden do bibliotek, inny do pracy, ktoś na obiad...

                    Ja przyjechałam do miasta gdzie miałam d
                    > wie koleżanki a imprezowałam 3 razy w tygodniu na pierwszym roku- właśnie o to
                    > chodzi ;D

                    Ja też imprezowałam często, bo szybko się zakumplowałam zkilkoma osobami. Integracja z ogółem... Hm... Na 1. studiach prędzej, na 2. kiepsko.

                    Poza tym, kto niby ma się trzymać z
                    > starymi znajomymi skoro więszość osób przyjechała z innego miasta i raczej nie
                    > ma na miejscu licealnych przyjaciół?

                    No normalnie. Przecież każdy region ma jakieś "główne" miasto akademickie, najcześciej wybierane przez maturzystów. Jak ktoś jest z Małopolski, to dużo znajomych idzie na studia do Krakowa, jak z Wielkopolski to do Poznania itp. Z moich okolic ludzie studiują głównie w Krakowie, rzadziej Rzeszów czy Lublin, więc w tych miastach często spotyka się znajomych z dawnych lat. Klasa licealna z Podkarpacia raczej nie rozjeżdża się do Gdańska, Olsztyna i Szczecinawink

                    Masz kompletnie inne wspomnienia studenck
                    > ie niż ja, niby tak się mówi ze med to kujony a jak widać potrafiliśmy lepiej w
                    > spółżyć niż inni.

                    Widzisz, zalezy od grupy, nie kierunku. Przed podziałem na specjalizacje też miałam fajną grupę i kiedy zaczęliśmy być dosyć zżyci przyszedł koniec. Po podziale - szkoda gadać.
                    • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 19:22
                      To zatrzymajmy się na pierwszym zdaniu smile U mnie widocznie naprawde było inaczej, nikt się w czasie okienek nie rozchodził- jak do biblioteki to razem, jak na obiad to razem.
                      Podobnie z przyjaciółmi z liceum- jeśli ktoś został w mieście to owszem, ma ich na miejscu. Większość jest przyjezdna ale akurat nie mam znajomych z oolicznych wiosek tylko z miast oddalonych o jakieś 150-300km. Także raczej całe klasy licealne się nie zjeżdżały w jedno miejsce.
                      Także rzeczywiscie wszedzie jest inaczej smile
        • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 18:03
          Kraków. No jak napisałam, jedzenie 350-400 zł. "Na mieście" to zazwyczaj stołówka, pizza, nie Wierzynek, więc góra 15 złotych. Nie napisałam, że wydaję równo 500. 500-600, nie liczę każdej złotówki. Czasem wydam mniej, bo mam fazę na makaron ze szpinakiem, czasem więcej, bo mnie najdzie na coś droższego... Jeśli przejem 400 zł, to zostaje 200 na inne rzeczy.

          Kino 14 zł. Dwa razy w miesiącu to 28 zł. Teatr - 30. Na imprezie schodzi ok 16 (2 piwa). Piwo w moim ulubionym miejscu to 7 zł, lub 5 (przed 18). Mojito tamże - 12 zł. Pizza w mojej pizzerii - 12 zł średnia w dzień powszedni do 18. W inne dni ok 24 - na łebka 12 zł. Kawa na Kazimierzu - 10 zł duża latte, moja ulubiona. Nic nie poradzę - nie wydaję na przyjemności więcej niż 250 zł miesięcznie (ubrania to inna pula, chyba, że wypad do lumpeksu, ale to grosze).

          Ja nie kseruję cały rok, pożyczam sobie książki z biblioteki na bieżące zajęcia. Jeśli kseruję to kilkanascie-kilkadziesiąt stron w tygodniu. Ksero 8 groszy za stronę, naprawdę nie kokosy. Podręczniki wypożyczam.
          • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 18:20
            Aha, nie chcę być źle zrozumiana. Nie chodzi mi o to, że 1000 zł to jakieś kokosy i kobieta nie powinna córce dawać! Pytanie było ile dać i napisałam ile mi, studentce wystarcza. Dziewczyny nie znamy, może ona np. imprez nie lubi, woli z książką pod kocem posiedzieć.

            Swoją drogą, przypominam, chodzi o ŚREDNIE MIASTO. Studiowałam kiedyś w średnim mieście, koszty o wiele niższe. Opery nie ma. Teatr jeden, więc co z tego, że masz ochotę, jak akurat nie ma biletów, albo widziałaś spektakl? Kina dwa, w studyjnym filmy raz w tygodniu, nie codziennie. Nie ma wyboru jak w dużym mieście. Koncertów mniej, knajpy tańsze.
    • cruzbos Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 14:42
      Ja planuję dawać 1000 na wszystko oprócz mieszkania i to w W-wie, a wymarzona uczelnia to właśnie SGH (jeśli córka oczywiście się dostanie, bo dopiero w tym roku matura). Gotować lubi i umie wszystko co u nas w domu się je. Moim zdaniem powinno wystarczyć, inaczej z oszczędności bedzie trzeba dokładać do utrzymaniauncertain
      • mirka_sm Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 19:38
        ja dla odmiany krotko. moja rodzina, osoba studiujaca w Warszawie ma ok. 1000 zl na wszystko, z tego 350 to akademik. Nie ma kokosow, ale generalnie jej starcza. Mysle, ze na I roku mozesz dac wiecej, potem bedzie moze stypendium albo dorywcza praca...
    • acid_rain88 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 22.09.11, 23:05
      1000 zł to w moim mniemaniu górna półka, jeśli idzie o kwotę na jedzenie i przyjemności.
      Studiuję w Krakowie, wśród znajomych miałam rozpiętości od 300 zł/msc (klepanie biedy) przez standardowe 500-600 zł do 800-900 co robi już za niezłą kwotę, z której i na studenckie wakacje się pojedzie i w góry i poszwenda po knajpach.
      Ja trochę wychodzę z założenia, że studia to właśnie czas na kawę z automatu, a nie z amerykańskich sieciówek, czas domówek, wina za mniej, niż 10 zł, piwa w plenerze, jedzenia pizzy i chińczyka (w Krakowie spokojnie za 15 zł się da zjeść) w ramach wypadu do knajpy, przebiedowania choć raz dwóch dni na chlebie i serku topionym, bo się przepiło za dużo kasy czy wyjazdów pod namiot na południe i wschód Europy, bo tanio.
      To wszystko specyfika tego okresu życia - później już się wielu rzeczy nie spróbuje, bo się będzie Dużym i Dorosłym wink

      Oczywiście, zachowałabym tu proporcję, że dziecko powinno mieć na studiach z grubsza ten standard, co w domu. Może po prostu 400-500 zł (samo jedzenie) plus to, co dotychczas w formie kieszonkowego?
      • fraaumiaau Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 24.09.11, 16:30
        Mój przykład:
        Średniej wielkości miasto wojewódzkie:
        Akademik 250zł
        Jedzenie 300zł powinno starczyć
        40zł kserówki
        bilet ( jeśli jest taka potrzeba) ok 45zł
        imprezy ( tu już dowolna kwota)
        ciuchy, jakieś przyjemności zakupowe 200zł.
        Dostawałam od rodziców 900zł i było ok.
        • fraaumiaau Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 24.09.11, 16:37
          na niektórych rzeczach można też zaoszczędzić:
          kino środy w orange 10zł
          do muzeum można chodzić w ten dzień kiedy wstęp jest za darmo
          z lokatorką można sie umówić co do żywienia: wyżywienie dwóch osób jest tańsze niż gotowanie tylko dla siebie, a i można się umówić tak, że gotują na zmianę - co by gotowanie nie zbrzydło. Jeśli będzie mieszkać z osobą z tego samego kierunku, można też kserować wspólnie
      • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 17:55
        Piwo w plenerze nie jest wcale tanie... Nie pijam w plenerze, ale niejedną osobę znam, która za takie piwo dopłaciła stówę... A co do jedzenie to dodałabym zapiekanki z okrąglaka. Od 4 do 8 zł masz taaaki wybórwink
    • tomelanka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 08:44
      studia skonczylam w 2010, studiowalam dziennie w Toruniu-czyli miasto niezbyt duze, mieszkalam w akademiku (co oznacza internet za free wink)-najpierw byl to koszt 185, potem 220 zl na miesiac ale to juz z osobnej puli

      na tzw."zycie" wystarczalo mi ok. 600 zl-w moim pojeciu "zycie" miesci sie jedzenie-kupowane zazwyczaj w tesco i polomarkecie, bo takie sklepy mialam po drodze na uczelnie wink dostep do kuchni był, wiec byla mozliwosc ugotowania czegos, co i tak nie zawsze praktykowalam wink 1-2 razy w tygodniu jadlo sie cos "na miescie"-zazwyczaj pysznego nalesnika z "manekina"-czyli jakies 10 zl z piciem/piwem wink czasem przywiozlo sie cos z domu, ale raczej nie za duzo, bo ja ten typ, co woli kupic troche i swieze, po za tym zazwyczaj nie chcialo mi sie tego targac
      chemia do sprzatania prawie nic, bo wszystko dawal akademik-do podlog, do wc, do luster, zrzucalysmy sie tylko na plyn do naczyn i gabki-grosze, bo na dlugo wystarczalo, proszek albo przywozilam maly z domu albo kupowalam jakis vizir-okolo 20 zl na 2-3 miesiace-pralam raz na dwa tygodnie-zeton do pralki w akademiku 3,5 zl
      kosmetykijak cos mi sie pokonczylo, to spokojnie mialam kase zeby sobie dokupic-co okolo 2-3 miesiace-tusz 15 zl, puder i podklad 40 zl, jakies cienie 10 zl, do ukladania wlosow 20 zl, zel pod prysznic i szampon, paste do zebow przywozilam z domu jak sie konczyly stare, chyba ze sie konczyly znienacka, to normalnie kupowalam-od 6 do 10 zl za sztuke, do tego jakies 10 zl miesiecznie na podpaski/tampony
      bilety do domu jezdzilam co tydzien przewaznie, do domu mialam 130 km, jezdzilam pksem, bilet byl w przedziale od 10 do 18 zl, zalezy jaki kurs
      kserowki tu roznie, przewaznie nie bylo duzo, jakies 2 zl na jedne zajecia, a i tak sie wszystkiego nie kserowalo wink albo kserowalysmy w kolejarza jak bylo cos latwiejszego i dawalysmy sobie do przeczytania i robilysmy notatki, mysle ze bylo to jakies 20-30 zl miesiecznie, wiadomo w sesji wiecej, tu juz nie wiem ile, ale pewnie i do 100 dochodzilo, podreczniki byly wszystkie w bibliotece, trzeba sie tylko bylo pospieszyc
      komunikacja miejskana uczelnie mialam blisko, a zreszta i tak nic tam nie jezdzilo wink wiec chodzilysmy z dziewczynami na piechote, wiec miesiecznych zadnych nie kupowalam, jak sie chcialo do galerii na zakupy to albo darmowym albo na jednorazowkach sie jezdzilo
      imprezy ja to z tych raczej nudnych, ale generalnie impreza w akademiku to nie jest jakis wielki koszt-zagrycha dla wszystkich i alko dla siebie to z 15 zl maksymalnie, to samo zrzuta na prezent, impreza gdzies na miescie dla mnie 30 zl maksymalnie-ale to u mnie rzadkie bylo wink
      prasa15-20 zl miesiecznie
      kino, teatr raz na 2-3 miesiace w zupelnosci mi wystarczalo, jeden bilet nie byl drozszy niz 15 zl

      wystarczalo jeszcze na zakupy w lumpie tongue_out majtki, skarpetki, rajstopki itepe wink


      nie wiem co by tam jeszcze moglo byc
      jak mi cos dolegalo to szlam do akademickiej przychodni, na lekarstwa lub na dentyste prywatnie dostawalam osobno (chyba ze stwierdzalam, ze mi wystarczy), tak samo na jakies tam ekstra zachcianki czasem, ciuchy, buty, kurtki, jak mi zabraklo troche w danym miesiacu to tez nie bylo problemu (mamusia pracuje w banku, wiec przelew byl w kilka sekund wink), ale generalnie staralam sie tego nie wykorzystywac, tylko jakos sobie radzic
      reasumujac-glodem nie przymieralam, zycie towarzyskie kwitlo-najczesciej spotykalismy sie u siebie w pokojach i gralismy w karty albo wymyslalysmy sobie ze idziemy na spacer, na zakupy albo rozne inne
      jak szlam na studia to tez nie wiedzielismy ile bedzie potrzeba, wiec ustalilismy 100 zl (ale to bylo 6 lat temu wink), wystarczalo przez ok. 1 rok, potem dostawalam wiecej w miare jak wszystko drozalo



      mysle ze 800 zl bedzie ok, ale jak mozesz sobie pozwolic to dawaj wiecej-1000 tez jest ok, po jakims czasie bedziecie widziec czy wystarcza czy nie, wtedy ewentualnie dorzucisz cos


      https://www.suwaczki.com/tickers/h4zp3e3kzfdyn91m.png
      • tomelanka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 08:46
        komorka jeszcze-abonament 20-30 zl-mama placila hurtem razem ze swoimi rachunkami wink zazwyczaj sie miescilam w abonamencie, a to jest dobre, bo sie zawsze mozesz skontaktowac z rodzicami czy kims tam, umowic sie do lekarza itd. i nie ma problemu ze kasy brak i nie ma za co karty kupic i zadzwonic do mamy ze sie piniondze skonczyli big_grin
        • verdana Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 13:20
          Czyli w sumie pewnie wychodziło te 1000 zł. To są dwie rózne techniki - dajemy więcej i koniec, nie ma zmiluj (no, chyba że wypadek losowy), dajemny mniej, ale w razie czego na rózne rzeczy dokladamy.
          • tomelanka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 20:41
            no tak, ale autorka watku tez pyta o kwote na zycie-wiec podejrzewam, ze takie rzeczy jak ubrania, telefon, internet, lekarstwa czy dentyste bedzie pokrywac z dodatkowej puli
            pewnie wychodzilo 1000 zl ale z akademikiem, przynajmniej na poczatku mojej wyzszej edukacji wink
      • czekolada72 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 20:09
        tomelanka napisała:

        1
        > jak szlam na studia to tez nie wiedzielismy ile bedzie potrzeba, wiec ustalilis
        > my 100 zl
        ?????????????????????????????????????????????????
        • tomelanka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 20:38
          100 zl na tydzien wink 6 lat temu w zupelnosci mi wystarczalo jak na Torun-lacznie z biletem do domu, glodem nie przymieralam, wrecz przeciwnie
          • mariela1987 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 20:59
            -300-600 zł - pokój
            - 400 zl- jedzenie
            - 100 zl- kino, teatr
            - 60 zł- bilet miesięczny

            Mi tyle starczało. Od poczatku studiów utrzymywałam się praktycznie sama wiec córka niech tez na siebie zarobi. Jak nie da rady całosci to cześć ( studiowałam 2 kierunki dziennie wiec da się)
            • kakaka2 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 25.09.11, 21:38
              a ja jestem w szoku zmianami
              skończyłam studia 8 lat temu, utrzymywałam się za 400 zł (potem ok 500) wraz z zapłatą za akademik (zjeżdzałam co weekend do domu bo miałam blisko, ale nie targałam wałówek).
              moja siostra skończyła studia w tym samym mieście co ja 2 lata temu i była na stancji i kosztowała rodziców 800 zł za wszystko.
              Nie imprezowałysmy dużo, w kinie byłam kilka razy przez całe studia. Ale generalnie podawane przez Was ceny mnie wręcz szokująsmile pozdrawaim
              • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 26.09.11, 01:50
                To że Ty w kinie byłaś kilka razy przez całe studia to nie znaczy że inny studenci nie mają ochoty na normalne życie towarzyskie. Normalne imprezy, normalne wyjścia do kina/teatru. Nie z częstotliwością co kot napłakał. I skoro autorkę wątku stać na to aby zasponsorowała to swojej córce to dlaczego ma tego nie robić?
                Są kierunki na których nie da się zarabiać. Zapraszam do siebie, szczególnie autorkę dwóch postów wyżej co to studiowała dwa dzienne kierunki i zaleca córce autorki zarabianie na siebie.
              • angazetka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 26.09.11, 09:43
                Nie wiem, gdzie studiowałaś, ale dziś w Wawie za 400 zł to opłacisz akademik i kartę miejską wink
              • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 18:05
                Ale dlaczego w szoku? Nie zauważyłaś, że jeszcze rok temu ceny wielu art. były nizsze? 8 lat temu chodziłam do szkoły, ale życie było tańsze. Dziś w Krakowie akademik to ok 350 zł. No to się utrzymaj za 400...
          • czekolada72 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 26.09.11, 08:36
            Aaa, bo przez moment pomyslalam, ze albo sie pomylilas i milo byc 1000 /mies, albo ja czegos nie rozumiem smile
            • marysia460 Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 26.09.11, 21:25

              Córka będzie studiowac na Uniwersytecie Medycznym stomatologię, o dorabianiu nie ma mowy, szczególnie na 1 roku.
              Ksiązki kupiłam jej bo to dość drogie podręczniki ( niektóre wypożyczyła ), wydaje mi się, że te 1000 złotych to nie jest wygórowana kwota, tym bardziej, że plan zajęć wskazuje na raczej niewielką ilość czasu wolnego więc gotować za często pewnie nie będzie smile
              Dziękuję za wszelkie sugestie smile
              • white_swan Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 14:26
                marysia460 napisała:

                >
                > Córka będzie studiowac na Uniwersytecie Medycznym stomatologię, o dorabianiu ni
                > e ma mowy, szczególnie na 1 roku.
                > Ksiązki kupiłam jej bo to dość drogie podręczniki ( niektóre wypożyczyła ), wy
                > daje mi się, że te 1000 złotych to nie jest wygórowana kwota, tym bardziej, że
                > plan zajęć wskazuje na raczej niewielką ilość czasu wolnego więc gotować za czę
                > sto pewnie nie będzie smile
                > Dziękuję za wszelkie sugestie smile

                Ja w tym roku skończyłam WUM. Wydzaiał lekarski. Większość osob dorabia i da sie to pogodzić. Czas wolny się znajdzie, a zwłaszcza na imprezy wink Nikt tak dobrze się nie bawi jak wum wink Twoja corka zapewnie pozna uroki klubu medyk na ul oczki wink
                Mówi sie ,ze jak zdasz anatomie to wiesz już, że bedziesz lekarzem. A jak zdasz farmokologie bedziesz wiedział kiedy nim zostaniesz wink Książki .... Można dac sobie rade bez ich kupowania. Ja kupiłam tylko te, które chciałam miec w domu na przyszlość. Czyli anatomia, farmakologia, pediatria i chirurgia. Jest tak zwana skrypciarnia, w której kupuje sie skrypty ze wszystkich 'przedmiotów'. A pozatym kserówki. Są tacy co kserują cale podreczniki, ale zwykle wystarczy skserowac ważniejsze rodziały. Jest czytelnia, w ktorej mozna korzystac na miejscu z ksiażek, i wypożyczyc je na pare dni. Na biblioteke trzeba miec sposob. Przed rozpoczęciem kolejnego roku, idzie sie z walizką i wypozycza ksiązki na cały rok. Trzeba swoje odstać w kolejce..'Mundurek" kupic trzeba, na anatomie w zwykłych ubraniach nie wejdziesz wink 1000 zł w warszawie ? Będzie musiała zacisąć pasa, ale o tym same się przekonacie smile powodzenia smile

                ps. Na WUM trudno się dostać, ale jeszcze trudniej z niego wyleciec smile
                • white_swan przepraszam ... 01.10.11, 14:30
                  ....nie doczytałam,że to nie o wawie chodzi . Ale zasady z imprezami i podrecznikami jest wszedzie taka sama smile
    • mazel_tov Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 01.10.11, 08:48
      Gdyby to było moje dziecko, dałabym mu 800zł i 200zł extra wpłacała na oddzielne konto. Pod koniec studiów uzbiera się z tego 9 tys. z odsetkami może nawet 9,5 big_grin W sam raz na 3 miesiące życia podczas szukania 1 pracy.

      Ile nie dasz, tyle wyda. Jak będzie za mało, najwyżej dopłacisz. Negocjuj jak pensje dla pracownika, wcześniej czy później i tak przyjdzie po więcej big_grin.
    • babka.pracujaca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 09:52
      500 zł na jedzenie max - zwłaszcza ze zawsze dorzucisz jej coś z domu.
      200- na imprezy .
      Tyle na początek wystarczy i to jest dużo .Twoje dziecko jest dorosłe i musi nauczyć się gospodarności , może znajdzie dorywczą pracę i wtedy dorobi 200zł, może 2 razy w tygodniu dorobi korepetycjami jeśli będzie jej brakowało.
      Jest w dobrej sytuacji bo opłacasz jej mieszkanie.Ja kończyłam studia 9 lat temu i dostawałam wtedy 400 - 500 zł - akademik kosztował 230.Gdy zaczynałam dostawałam 300-350zł - akademik 95zł-125zł.Jak zabrakło na jedzenie to znalazłam pracę i pieniądze szanuję do dziś.
      • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 10:00
        No tak, bo poza jedzeniem i imprezami student nie ma już żaaaaadnych kosztów. smile
        To, że Tobie rodzice nie dawali pieniędzy na studiach nie znaczy, że inni też mają obcinać swoim dzieciom "pensje" do stawek minimalnych.
        Dziewczyna studiuje stomę, więc rady o dorabianiu są z kosmosu, przynajmniej na pierwszych dwóch latach.
      • kosc_ksiezyca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 13:10
        Ja też nie bardzo to rozumiem - skoro autorka pyta, czy 1000 zł jest okej, to chyba ją na to stać. Ponadto, chciałaby, aby córka jednak na 1 roku nie dorabiała.
        • babka.pracujaca Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 16:42
          Mało mnie to interesuje czy kogoś stać czy nie , po prostu jak ktoś pyta - to ja odpowiadam zgodnie z moimi zapatrywaniami. Dorabianie a praca to dwie różne rzeczy.Dostawałam na akademik, trochę na życie, resztę dorabiałam , imprezowałam, uczyłam się = studiowałamsmile .Tak miałam , inni mieli lepiej , jeszcze inni gorzej bo nie dostawali prawie nic.Znam takich którzy dostawali od rodziców bardzo duże pieniądze a i tak nie starczało.Moje rodzeństwo studiowało jeden z kierunków medycznych i dostawało też minimum, tyle ile rodzice mogli nam dać.Resztę zyskiwali na korepetycjach itp.Siostra nawet zatrudniła się na recepcji prywatnej przychodnismileZnam też takich co mieli aby dać dzieciom wszystko a nie dali , mimo pierwszego roku studiów.Podejść do tych tematów jest tyle ile ludzi i charakterów.
          No ale skoro ma być to goła odpowiedz na pytanie , bez żadnych wylewnych sondaży to więc uważam 1000 zł to ok , powinno starczyć w dzisiejszych czasach - zwłaszcza ze nie mieści się w tym opłata za mieszkanie.Natomiast dla jedzących wyłącznie na mieście, chodzących 3 razy w tygodniu do kina, 2 razy w miesiącu do teatru, kupujących podręcznik np ,,Anatomie Bochenka,, na własność i kupujących buty i spodnie po 300zł to zdecydowanie będzie za mało.
          pozdrawiam
          • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 22:47
            Ironicznie wypowiadasz się o anatomii Bochenka- ja wprawdzie akurat tej nie miałam, ale skoro masz odpowiedz na wszystko to moze odpowiedz mi jak nauczyc sie anatomii bez własnych książek?Kilkutomowy podręcznik do anatomii plus atlasy są niezbędne a opiewają na 400-500zł. Podpowiem- w bibliotece sa dwa egzemplarze, na kserze nikt takich knig nie przyjmie.
            Kocham ironiczne rady osób, które mają zerowe doświadczenie w temacie.

            Jasne, na każdych studiach da się dorabiać. Zastanów się tylko czy wolisz pójść do lekarze który zapieprzał na studiach jako kelner po nocach czy do takiego który poświęcał ten czas na praktyki i koło naukowe.
      • marajka Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 17:03
        > 500 zł na jedzenie max - zwłaszcza ze zawsze dorzucisz jej coś z domu.

        Zawsze? Ja np. rzadko bywam w domu, a jak już to nie widzę sensu zabierania jedzenia, nie chce mi się taszczyć, nie lubię rozmrażanego, wolę zrobić świeże.

        Twoje dziecko jest dorosłe i musi na
        > uczyć się gospodarności , może znajdzie dorywczą pracę i wtedy dorobi 200zł, mo
        > że 2 razy w tygodniu dorobi korepetycjami jeśli będzie jej brakowało.

        Właśnie szukam pracy dorywczej. I zero. Studentów zatrudnia się chętnie, dyspozycyjnych (zaocznych). Korepetycje fajny pomysł, ale zakładac, że znajdą się chętni kiedy akurat mi potrzeba pieniędzy...? A jak się nie znajdą? Kwota 700 zł jest ok, ale czy dużo? jak dla mnie w sam raz. Zresztą na UM to ciężko dorabiać.
        • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 22:50
          Masz racje, tym bardziej ze korepetycji moze udzielać ktoś kto ma konkretną umiejętność. Nie wiemy czy córka autorki mówi płynnie w jakims jezyku i raczej innym niż angielski bo korepetycje z tegoż obstawiają studenci filologii. Jasne, dziewczyna pewnie ogarnia fizyke, chemie i biologie, ale wątpie by jakikolwiek rodzic oddał przyszłość swojego dziecka w ręce świeżo upieczonej maturzystki.
          • amandaas Re: Ile kosztuje " życie " na studiach..... 02.10.11, 23:01
            A i jeszcze jedno a propos kosztów- dwa dni temu zaprosiliśmy z narzeczonym do siebie zaprzyjaźnioną parę. Spotkanie towarzyskie, absolutnie bez okazji ale wypada coś postawić na stole. Zakupy w biedronce: chipsy lays, sok pomarańczowy don simon,, kg winogron, feta, oliwki, 4pak żywca, popcorn, 0,5 bols, orzeszki i rachunek opiewał na 48zł. I jak tu się niby zmieścić w 200zł na imprezy, skoro na głupie spotkanie w domu, w małym gronie schodzi prawie 50 zł?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja