Dodaj do ulubionych

auto - Tanie, używane czy prosto z salonu?

13.11.11, 01:21
Jakie są Wasze opinie na ten temat? Zakładając, że gotówka na ten cel nie jest problemem, jaki byłby Wasz wybór?
Obserwuj wątek
    • poziomek86 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 09:24
      W zależności od mojego bytu prawnego smile Jeżeli kupowałbym prywatnie to prawdopodobnie kupiłbym 2-letnie z tego względu, że dynamika spadku cen po tym okresie jest zdecydowanie wolniejsza niż na początku. Auta dwuletnie są też często zadbane i sprawne mechanicznie.
      Jak bym miał tej kasy naprawdę dużo (np wartość 2 samochodów) to byłbym skłonny sobie kupić nowy prosto z salonu.

      Jeżeli miałbym kupować w ramach DG to raczej nowe auto w leasingu. Raty leasingowe to koszty, no i leasing to nie kredyt. W tej materii coś się mogło ostatnio zmienić albo zmieni się lada moment (nie śledziłem dawno tematu)

    • black_halo Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 09:50
      Zalezy od wielu czynnikow. Ja rozwazalam obie opcje i w koncu kupuje nowe z salonu.
      Dlaczego? Robie duzo kilometrow dlatego potrzebuje, zeby auto bylo na gwarancji i zeby miec samochod zastepczy jak cos nawali. Po drugie ciezko znalezc zadbane kilkuletnie uzywane auto. Jesli ktos sprzedaje po dwoch latach to raczej pewne jest, ze albo po wypadku albo sie psuje. Jesli ktos naprawde pilnie musi sprzedac to raczej rozpuszcza wici wsrod znajomych, ze jest nowe auto do sprzedania i zawsze ktos chetny sie znajdzie.

      Uzywany 2-3 letni i w dobrym stanie to jest rzecz niemozliwa do znalezienia. Przewaznie mozna kupic starsze 4-6letnie ale to sa juz auta, ktore za chwile zaczna sie psuc. Moj pierwszy samochod to byl uzywany Ford, 8letni, z nieduzym przebiegiem na Diesla - 120 tys km. Pol roku popsul sie uklad hamulcowy, nastepnie byly wycieki paliwa, potem sie okazalo, ze zuzyte sa amortyzatory, pasek rozrzadu. Gwozdziem do trumny okazala sie pompa paliwowa i filtry - za ich naprawe musialabym zaplacic 1/3 tego co za caly samochod i tym momencie zdecydowalismy sie na leasing. Nie placimy duzo, teraz leasing sie konczy i kupujemy nowe auto z salonu za gotowke. Uzywki z niewpnego zrodla nie kupilabym juz nigdy w zyciu, no chyba ze sytuacja finansowa by mnie zmusila.

      Samochod z leasingu dostalismy nowy. Przez dwa lata jedyne koszty to wymiana wycieraczek i plynu do szyb. Gdybysmy kupili taki nowy to pojezdzilabym jakies 4-5 lata i wciaz sprzedala za polowe ceny.

      Przy kupnie samochodu warto jednak popatrzec na marke - np. Toyoty maja opinie aut bardzo dobrych i nie traca na wartosci. Niedawno patrzylam ile by kosztowalo kupno 3-4 letniej Toyoty i usze powiedziec, ze ponizej 60% ceny nowej ciezko cokolwiek znalezc.
        • black_halo Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 12:36
          Ale przeciez ja nowki z salonu nie prowadze od razu na gielde tylko zakladam, ze bede tym samochodem jezdzic conajmniej 3-4 lata ( moim przypadku wypada 50 tys km rocznie wiec 3letni samochod z 150 tys km na liczniku pojdzie za drobra cene, 5 letni i majacy 250 tys km juz raczej nie). Spadek wartosci nowego samochoduw w ciagu pierwszych 3-4 lat i do 150 tys km nie jest bardzo duzy. Procentowo podobnie jak uzywka ale przy uzywanym trzeba wziasc pod uwage nierzadko wysokie koszty napraw. Przyklad: moj 8letni Ford kosztowal 2500 euro, naprawy przez dwa lata kolejne 2500. Czyli prawie polowa nowki w salonu bo teraz mozna dostac naprawde niezle rabaty.
          • b-b1 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 15:27
            black_halo napisała:

            > Ale przeciez ja nowki z salonu nie prowadze od razu na gielde tylko zakladam, z
            > e bede tym samochodem jezdzic conajmniej 3-4 lata

            To nie o to chodzi. Ja również jeżdżę 3-4 lata.
            Jesli zamiast słowa nie tracę napisze zyskuję-będzie jaśniej?
            Kupuję roczny-dwuletni- za który ktoś zapłacił pełną cenę-ja już o 20% mniej-a samochód mam czasami z nieściągniętymi foliami z tylnych dywaników...
            Jeśli nie ma takiego w salonie w Polsce-szukają mi w salonie za granicą.
            Racja-trzeba swoje odczekać, ale mnie się nie spieszy big_grin
            • black_halo Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 20:47
              Jak sie masz czas na szukanie i czekanie to jasne ale takie okazje to rzadkosci. Ja poszukiwania zaczelam jakies pol roku temu i wiedzialam, ze mam jakos ze 3 miesiace na znalezienie, pozniej musze ew. zamowic auto w salonie. Chodzilam po dilerach i autentycznie znalezienie 2-3 latka z przyzwoitym przebiegiem i nie po wypadku to rzecz niemalze niewykonalna. Znalezli mi Toyote Yaris ale cena dwuletniej z przebiegiem 50 tys km i silkiem diesel 1.4 okazala sie ledwie 2 tys euro nizsza niz nowa z salonu. Dzisiaj jak czlowiek pojdzie do salonu i sie potarguje to mozna uzyskac naprawe dobra cene. Ja kupilam Renault Clio Ice-Watch za 10.5 tys euro !
      • jop Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 14:48
        > Uzywany 2-3 letni i w dobrym stanie to jest rzecz niemozliwa do znalezienia.

        Dokładnie. W polskich warunkach nich o zdrowych zmysłach nie sprzedaje sprawnego i nieuszkodzonego samochodu 2-3-letniego, więc jeśli coś takiego się pojawi, zapewne ma taki feler, że i tak nie chcielibyśmy go kupić, gdybyśmy wiedzieli.

        Czasem coś się znajdzie, typu dealerska używka, ale to jest wiele miesięcy szukania.
      • burza4 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 12:52
        black_halo napisała:

        >Po drugie ciezko znalezc zadbane kilkuletnie uzywane auto. Jesli ktos sprzedaje po dwoch >latach to raczej pewne jest, ze albo po wypadku albo sie psuje.
        >Uzywany 2-3 letni i w dobrym stanie to jest rzecz niemozliwa do znalezienia.

        Jakiś żart? zależy dla kogo, ja wielokrotnie o takich okazjach słyszałam, a to ktoś dostał służbowy, a to zmieniła się sytuacja rodzinna, za każdym razem były to wychuchane drugie samochody w domu, służące bardziej do wyjazdów na zakupy, więc z bardzo malym przebiegiem.

        Aktualne auto kupiłam z salonu - i był to ostatni raz. Wartość dodana żadna, utrata wartości bardzo odczuwalna, miałam różne rocznikowo samochody i z żadnym nie było problemów, więc nie przemawiają do mnie argumenty o naprawach. Koszty przeglądów nowych aut są horrendalne (a wszak żeby mieć gwarancję to trzeba), po drugie - mam znajomych z branży i wyjątkowo nie ufam autoryzowanym stacjom.

        • black_halo Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 21:43
          Co to horrendalne koszty? Mnie wprawdzie nic nie kosztuja bo mam je za darmo w ramach leasingu ale wiem, ze znajomy ma identyczne auto i rocznie przeglady (3x bo co 15 tys km) plus wymiana wycieraczek, plynow, filtry (diesel) itd kosztuje nie wiecej niz 200-300 euro. A mam Toyote, ktora nie nalezy do najtanszych.

          Moim zdaniem wysokie koszty ASO to mit.

          Co do okazji, ja o nich nigdy nie slyszalam choc rozpuszczalam wici, ze szukam auta 2-3 letniego z nie za duzym przebiegiem do 100 tys km. Znalazlam trzyletnie z przebiegiem 150 tys ale to mala okazja bo musialabym wymienic najdalej za 2 lata, sama robie 50 tys rocznie.

          Co do utraty wartosci - teraz sobie przegladam strone i podobne Clio rocznik poczatek 2008 z przebiegiem 68 tys km - 8999 euro. Ja za swoje place 10.5 tys czyli jesli uda mi sie sprzedac za 3 lata nawet za 8 tys to znaczy, ze strace tylko ok. 22% a tu ludzie histeryzuja, ze nowka po wyjezdzie z salonu na dzien dobry traci 10-20% a potem to juz kaplica. Jak widac nie jest to prawda. 25% niech nawet bedzie przez 3 lata - ale gwarancja jest, auto zastepcze jest, pomoc drogowa darmowa jest, assistance jest.

          Jakbym jezdzila 5 km w jedna strone do pracy to moge kupic nawet 20letnegi mercedesa na ocynkowanych blachach zeby mi go rdza nie zjadla bo wiadomo, ze w Polsce soli nie zaluja. A jak gdzies stukne to tez mala strata. Ale na 80km w jedna strone codziennie to ja musze miec auto pewne i malo palace.
          • mlodyniedowziecia Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 15.11.11, 10:24
            Istnieje pewna rozbieżność pomiędzy Towimi doświadczeniami (zagranica) a realiami w Polsce.
            Za granicą mało kto pojedzie do pana Wiesia co wymienia olej za stodołą a w Polsce owszem. Wynika to z róznicy siły nabywczej (średnie zarobki kilka razy większe).
            To samo dotyczy cen samochodów. Jestem maniakiem aut i mam pewną wiedzę również na temat ich cen. Rabat rzędu 40 % (jak na Twoje clio) w Polsce jest niemożliwy. Rabaty 20-30% (np. citroen, renault) oznaczają , że cena wyjściowa jest po prostu zawyżana. Zwyczajowy opust na auto popularnej marki waha się w w granicach 5-15% (co w przypadku tego ostatniego kasuje połowę utraty wartości przez 2 lata). Utrata wartości jest wyliczana w tabelach przez sztab ludzi w specjalistycznych firmach (eurotax, Info-expert) i zależy od wielu czynników, nie jest to widzimisie grupy forumowiczów. Wyliczając ją dla swojego clio nie wzięłaś pod uwagę że pewnie nie sprzedasz go za tyle ile podajesz a to z powodu przebiegu. Różnica 150 tys. za trzy lata zamiast 68 tys. spowoduje spadek ceny do 6,5 k Euro z tytułu samego przebiegu (nie mówiąc o usterkach), niewiele osób zdecyduje się na takie auto. Przerabiałem to kupując Volvo - ten sam rocznik z przebiegiem 100 tys, kosztował 88 tys, 200 tys - 67 tys, a 400 tys. już tylko 50.
            Dlatego zgadzam się, że dla jednego dobry 20 letni mercedes a dla innego nowe BMW X3 z salonu.
            Poza tym, wybacz, to że coś wliczone jest w ratę leasingową (ubezpieczenie, przegląd) to nie znaczy, że za to nie płacisz (choć z pewnością mniej bo flota ma duże zniżki).
            Kolejna rzecz to ceny przeglądów w ASO. Pewnie nie tylko w Polsce zależą w dużej części od marki saamochodu i jego wielkości. Ja za podstawowy przegląd opla asty płaciłem 400 zł, toyoty yaris 600 zł, a volvo 1800 zł, pełny nawet w dacii kosztował 1400 zł (a zwykły 200).
            Pokątny warsztat weźmie połowę, ale potem trudniej sprzedać takie auto i udokumentować przebieg. Więc coś za coś.

            • black_halo Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 15.11.11, 20:15
              > Za granicą mało kto pojedzie do pana Wiesia co wymienia olej za stodołą a w Pol
              > sce owszem. Wynika to z róznicy siły nabywczej (średnie zarobki kilka razy więk
              > sze).

              Malych zakladow jest tu na peczki, na kazdym rogu doslownie, u mnie w 30 tys miasteczku conajmniej 4 bo tyle widze jak jade do pracy glowna ulica, na pobocznych jest pewnie wiecej.

              > To samo dotyczy cen samochodów. Jestem maniakiem aut i mam pewną wiedzę również
              > na temat ich cen. Rabat rzędu 40 % (jak na Twoje clio) w Polsce jest niemożliw
              > y. Rabaty 20-30% (np. citroen, renault) oznaczają , że cena wyjściowa jest po p
              > rostu zawyżana.

              W Belgii trzeba przyznac, jest jeszcze rzadowa premia ECO, 15% wartosci samochodu jesli wytwarza nie wiecej niz iles tam dwutlenku na 100km. Nie ukrywam, ze mi na tej premii zalezalo bo inaczej musialabym brac auto na kredyt a tak kupuje za gotowke. Po prostu 10 tys to byl gorny limit. Do wyboru mialam jeszcze Citroena C3 albo C4 ale ten drugi okazal sie finalnie za drogi, C3 wyszedl 12 tys, Opel Astra ECO ok. 13 tys.

              Jesli nawet moje Clio sprzedam za 3 lata za 5 tys to przez te 3 lata samochod bedzie mnie kosztowal 5.5 tys. Gdybym kupilam uzywany, 2-3 letni za 6-7 tys to po pierwsze raczej na pewno musialabym w tym czasie wydac forse na naprawy, licze ze ok. 1000 euro rocznie plus po kolejnych 3 latach sprzedalabym za jakies 3 tys czyli finalnie na samochod wydalabym 7(cena kupna) + 3(naprawy przez trzy lata) i to wszystko -3 (cena sprzedazy). Wychodzi, ze samochod kosztowalby mnie w ciagu trzech lat 7 tys czyli nie az tak duzo wiecej jak nowy ale ja musze brac pod uwage utrate dochodu jesli nie dojade do pracy.
    • ablims Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 12:56
      Wiadomym jest że starodawny stereotyp na temat nowych samochodów do dzisiaj isnieje.
      Na szczęście czasy się zmieniły i teraz nowe samochody z salonu bardzo często kosztują mniej niż te używane. Oczywiście pisze tutaj o eksploatacji samochodu.

      Gdybym miał do wyboru używane auto za 40 tyś i nowe - wybrałbym nowe bez chwili zastanowienia
    • gk102 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 13:21
      Nowe!! W ubiegłym roku wymieniliśmy mężowi na nowe, a tym moje. Cenię sobie święty spokój, omijam mechaników, mam super wygody, nie siedzę na fotelu po kimś.. Jesli nie masz problemu z kasą - nie słuchaj o spadkach wartości ani innych głupot. Kupuj nowe. A w salonie się targuj, można ugrać baaaardzo dużo!
      • johana75 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 14:16
        Nie kupiłabym nowego auta, szkoda kasy by mi bylo, a na nowe mam.
        my kupujemy zawsze 2-3 letnie, zawsze wyszukuje sobie je sama w Niemczech i sama po nie jadę. Kupuje od właścicieli prywatnych (tylko Niemców, żadne tam Turki i inne), sa trochę droższe niż w komisach czy u hanlarzy samochodami, ale wiem że auto mam po 1 właścicielu i w jakim stanie. Nie jest wybite tak jak w Pl (ze wzgl. na stan dróg). jeśli nie mogłabym z taki sposób kupic auto to kupiłabym w Pl. tylko nowe. Sprowadzane sa przerabiane, licznik przekręcany.
        Ostatno ktos z rodziny kupił auto zalane!!! Sprowadzone z De. zadzwoniłam do ostatniego właściciela i wypytałam w jakim stanie sprzedał auto za grosze....a Polacy sporo na nim zarobili ;P
        • gk102 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 14:37
          Proceder "fałszowania" usterek w samochodzie to u nas cały przemysł. Od przekręcania liczników, po spawanie jednego auta z dwóch rozbitych. Kupiłam poprzednie w Niemczech od sprawdzonego właściciela i..więcej stało w warsztacie niż jeździło.Sprzedałam to 2 letnie Polo w ulgą. Znajomy mechanik - dowiedział się, że jeździ passatem właśnie zespawanym z dwóch. Więc używane - tylko od znajomego emeryta który jeździ swoją nówką polówką tylko do kościoła, i zaraz je myje. reszta to cwaniacy wciskający wypolerowany złom.
          • volta2 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 17:23
            no właśnie mój ojciec miał na sprzedaż taki samochód - tylko do kościoła, wypucowany i wychuchany, w garażu stał pod kocem.

            10 letnie auto a na przebiegu z 15 tysięcy - wychodziło im rocznie po 1000 km przebiegu, bo do kościoła nie jeździli gdy padało, w zimę też nie, bo sól, w ładną pogodę latem szli sobie do tego kościoła pieszo.

            do dużego miasta nie jeździli - bo mogą ukraśćsmile

            i tak auto dobiło 10 lat w stanie nienaruszalnym - ale jak przyszło do sprzedaży - to ojciec zażyczył sobie sporo więcej niż za inne dziesięciolatki tej samej marki. w efekcie nikt nie chciał kupić, nawet żaden znajomy znajomego, który znał podejście do auta i jego faktyczny przebieg.

            skończyło się na tym, że to auto dostałam w prezencie(niechcianym) ja, bo po co komuś oddawać za darmo(czyli w cenie eksploatowanych) taki dobry samochód. to już lepiej córce. tylko kurcze, ja mieszkam za granicą, i ten samochód mi nie jest potrzebny a nie mogę go do siebie sprowadzić(koszty i formalności)
            i jak w końcu znalazłam na niego kupca - to ojciec odłożył słuchawkę z info, że auto nie jest na sprzedaż! a przecież już było niby moje.

            co do tematu:
            na nowy szkoda mi pieniędzy
            kupiłam 3 latka od zamożnej emerytki(auto z wyższej półki) ale palił strasznie dużo
            teraz będę się przymierzać do kolejnego zakupu - i chyba też kupimy 2-3 latka.
            mimo kasy na nowy z salonu.

            teraz mam 10 latka kupionego jako właśnie staruszka - i nie jest źle, owszem trzeba coś tam ponaprawiać, ale jego eksploatacja to uzasadnia(jeździmy nim po dzikich górach powyżej 2, może i 3 tysięcy metrów, często drogami których prawie nie ma), i to by przeczyło tezie że stary to do niczego.
            • silje78 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 19:56
              mój teśc ma taki samochód. dwulatek, wypucowany, w garażu pod kołdarmi żeby się nie kurzył. aktualny przebieg to ok 6tys. w tym wszystkim jest jedno ale... ten samochód NIGDY nie trafi do osoby spoza rodziny. sama mam po teściu samochód. aktualnie ma 10 lat i w ciągu dwóch zrobiłam większy przebieg niż on przez lat 8.
      • mlodyniedowziecia Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 20:20
        Jeśli liczysz się z pieniędzmi (lub nie lubisz ich marnować) to tylko używane, nawet jeśli to wybór a nie konieczność (poniżej pewnej kwoty trudno o auto nowe). Wyjątek to osoby jeżdżące rocznie ponad 40 tys.
        W życiu nie kupiłem nowego auta i pewnie nigdy nie kupię. Nigdy też (pomijając samochody studenckie za grosze) nie żałowałem wyboru.
        Nowe tracą piekielnie na wartości - im większe tym więcej (a np. rodziny z dziećmi potrzebują dużego auta).
        Poza tym wbrew pozorom używane dają taki sam odpis amortyzacyjny (30 miesiecy zamiast 60). No i bez żalu wymienia się je nawet po roku.
        Do używanych aut trzeba mieć cierpliwość (chociaż na nowe z salonu też się czeka) bo poszukiwania są żmudne. I zawsze sprawdzać i sprawdzać!!! Poza tym zostawić sobie margines gotówki na ewentualne naprawy.
        Dwa moje pierwsze poważne samochody to 3 i 4 latek. Oba kupowane dla rodziny za mniej niż połowę ceny nowego i poniżej najtańszych aut nowych. Żadne z nich nie było specjalnie reprezentacyjne (dacia logan i opel astra), ale pochodziły z pewnego źródła (od szefa i autoryzowanego dealera) miały klimę i mały przebieg (38 i 50 tys.), nie były też bite. Nową dacię kupiłbym za 35 tys. , więc poprzedni właściciel stracił 19 tys. przez 3 lata. Ja jeżdżę nią już 2 lata i od ręki sprzedałbym za 12 trys. (katalogi podają 2 tys. więcej). Przejechałem 32 tys. nie naprawiałem nic, robiłem tylko przeglądy (fakt droższe bo tzw. duże).
        Astrę kupioną za 22 tys. po 2 latach sprzedałem za 20 tys. po przejechaniu 30 tys. Na nowej przez 4 lata pierwszy właściciel stracił 32 tys. Historia napraw to tylko 300 zł na naprawę zawieszenia w ASO i oczywiście przeglądy. To były auta raczej małe, więc i różnica niewielka.
        Ale dłuższa historia dotyczy mojego ostatniego nabytku. Ponieważ bagażnik i wnętrze dacii okazały się za małe na 5 osobową rodzinę rozpocząłem poszukiwania większego auta. Rozrzut miałem spory oglądałem też samochody nowe. I znowu stanęło na używanym. Dlaczego ?
        Potrzebne było duże kombi, z mocniejszym silnikiem. Najtańszym samochodem nowym było Renault Laguna z silnikiem benzynowym za minimum 70 tys. Ale wiadomo, francuz więc gigantyczna utrata wartości (w ciągu 5 lat nawet 45 tys.). Avensisa w dieslu (niestety mimo 126 km straszny muł) mógłbym mieć za 85 tys., podobnie skodę superb. Wszystkie ww. to wersje podstawowe, więc kusi żeby coś do nich dołożyć i już faktura jest o 10 tys. większa.
        Znajomy namówił mnie na jazdę próbną BMW X3 (nowy za 180 tys.) i jak kogoś stać i pojeździ nim 10 lat to polecam. Samochód poezja, przestronny, wygodny - tylko ta cena.
        Jak zwykle skończyło się na używanym - 3 letnim Volvo v70. AUto było po wynajmie długoterminowym (czyli teoretycznie zadbane -bo jak nie to kara), nie jedździł nim raczej przedstawiciel handlowy, pełna faktura z vatem do odliczenia, ale wada -przebieg 200 tys. Wybrałem się na oględziny ze znajomym rzeczoznawcą samochodowym. Przekonał mnie że przebieg 200 tys. w aucie intensywnie ekploatowanym (mocny diesel - rocznie ok. 70 tys. ) to dobry znak (takie silniki nie lubią zimnych startów w mieście). Przebieg autentyczny i full serwis w aso, co zostało potwierdzone telefonicznie. Wyposażenie pełne, wrażenia z jazdy porównywalne tylko z BMW. No i gwódź programu na allegro znalazłem podobny z przebiegiem 400 tys. Decyzja została podjęta. Co mnie przekonało:
        - samochód kosztował 66 tys. a nowy z salonu 200 tys. (po 40 tys. rabacie),
        - nie był nawet uszkodzony parkingowo,
        - rzeczoznawca powiedział krótko (a sam jeździ 10 letnią laguną z przebiegiem 400 tys. i jest w niej zakochany) potwierdzając moją opnię - z oglądanych przeze mnie i opisanych wyżej aut nowych tylko bmw było porównywalne, ale kosztowało 3 razy drożej.
        - potencjalne najbardziej kosztowne awarie (turbina, wtryskiwacze, zawieszenie) nawet gdyby wystąpiły wszystkie to ok. 15 tys. w ciągu 3 lat. Utrata wartości przez 3 lata wyniesie 20 tys.
        -i najważniejsze - mogłem go kupić za gotówkę.
        Mam świadomość, że nie każdy potrzebuje tak dużego auta, ale przykład astry i logana a także oglądanego przeze mnie 3 letniego mercesa B za 45 tys, (nowy 110 tys.) pokazuje pewną tendencję.
        Uwzględniając argumenty finansowe przebolałem fakt, że siedzę na fdotelu po kimś. Mechaników omijam, a nawet jak będę musiał ich odwiedzić to i tak wyjdzie taniej niż auto nowe.
        Rozumiem przy tym stanowiska przeciwne, ale raczej w przypadkach:
        - aut bardzo małych,
        - kogoś kto dużo jeździ,
        - jeśli kupujesz samochód na lata (m.in. 8),
        - masz tyle pieniedzy, że utata kilkudziesięciu tysięcy Cię nie zaboli (wtedy jak arabscy szejkowie możesz mieć i kilkanaście rolls-royce'ów, które jednocześnie tracą na wartości).




        • black_halo Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 21:31
          Nie wiem jak jest dokladnie w Polsce ale na przykladzie swojego nowego auta - w katalogu ok. 16 tys euro, po rabatach jakie sobie wytargowalam - 10.5 tys. Podejrzewam, ze za 3 lata sprzedam za nie mniej niz 7 tys a mozliwe, ze za kwote zblizona do te ktora place bo w koncu potencjalny kupujacy nie musi wiedziec ile rabatu dostalam.

          Strata wartosci auta nowego to nie jest to o czym mysli kupujacy - liczy sie niezawodnosc i serwis. Nie mam problemu z tym, ze kto inny siedzial w fotelu ale fakt, ze posiadam tylko jeden samochod i to sprawia pewna trudnosc. Do pracy dojezdzam daleko, nie mam mozliwosci w razie awarii zeby skorzystac z transportu publicznego i dlatego musze wiedziec, ze dostane auto zastepcze nawet na dzien przegladu technicznego.

          Nie wiem po co komu Volvo V70, ktore spala chyba z 10 litrow benzyny na stowke bo chyba rozmiawamy o tym trzeciej generacji. Jesli zas mowa o cenie to 240 tys to ok. 60 tys euro a wedle strony internetowej belgijskiej kosztuje ten samochod ok. 40 tys euro - bez rabatu. Jest mnostwo opcji dodatkowych ale sama wersja podstawowa jest bardzo bogata. Jesli zas ktos zakupil nowe samochod tej klasy i sprzedal za nieco wiecej niz 1/4 podstawowej ceny ... Dodaje, ze u siebie znalazlam podobne, rocznik 2008 od 17500 euro z przebiegiem 155 tys wiec cena podobna ale i taj nadzwyczajna okazja.
          • mlodyniedowziecia Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 11:03
            Różnica w cenie volvo v70 w Polsce i Belgii wynika z pazerności naszego fiskusa, nie wykluczone, że broker samochodowy sprowadziłby to auto taniej, ale pierwszy właściciel firma leasingowa pewnie nie chciała się w to bawić. Ona swoje zarobiła (przerzucając koszty na użytkownika) więc sprzedaje bo już nic więcej z niego nie wyciśnie (nikt nie weźmie w wynajem długoterminowy auta nienowego).
            Duży samochód to w moim przypadku: bagażnik, wygoda i bezpieczeństwo w trakcie podróży z rodziną. Jak pisałem rozważałem także inne auta w tym nowe (chociaż wszystkie duże bo potrzebuje miejsca na trzy foteliki obok siebie i bagaż), ale po prostu dostałbym mniej za więcej. Moja wołowina diesel pali w trasie 6-7 l, w mieście w korkach 2 razy tyle, tylko że kupiłem ją żeby jeździć w trasy (pomijając szukanie miejsca parkingowego dla samochodu o długości prawie 5m). W mieście clio będzie z pewnością lepsze.
            Okazja polegała raczej nie na cenie lecz na stanie technicznym i pewnej historii.
        • gogologog Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 21:44
          > Jeśli liczysz się z pieniędzmi (lub nie lubisz ich marnować)

          Coz ... Jesli liczysz sie z pieniedzmi i nie chcesz marnowac to tylko nowe auto. Wyjdzie napewno taniej.
          Utrata wartosci i koniecznosc serwisow w ASO to bzdury.
          Mozna robic przeglady gdziekolwiek, tylko zgodnie z zaleceniami producenta i dokumentowac odpowiednimi wpisami - gwarancji sie nie traci.
          Takie czasy ze rzadko ktos placi "list price" i zawsze sa jakies rabaty a jak nie to wyprzedaże konczacej sie serii przed liftingiem, egzemplarze z wystawy i jeszcze wiecej.
          Chyba ze ktos jest szejkiem arabskim to moze bawic sie w spawane uzywki, trzymanie auta w serwisie i jazde taksowkami.
          Nigdy nie kupie uzywanego auta w Polsce, od cwaniaczka sciagajacego uzywke z Niemiec.
          I nikt mnie nie przekona ze w takim biednym kraju jak Polska, ktos sprzedaje 2-3 letnie bezusterkowe auto z ktorego eksploatacji jest zadowolony.
          • mlodyniedowziecia Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 13:27
            >I nikt mnie nie przekona ze w takim biednym kraju jak Polska, ktos sprzedaje 2-
            > 3 letnie bezusterkowe auto z ktorego eksploatacji jest zadowolony.

            Różne są powody zmiany auta nawet prawie nowego, ale trzy są podstawowe:
            - nudzi się (jak każda inna rzecz),
            - przestaje spełniać potrzeby lub nie spełnia oczekiwań, a nie zostało to sprawdzone w trakcie jazdy próbnej
            - potzreba kasy na coś innego.
            Mój znajomy sprzedał 6 miesięczne Renault Kangoo bo okazało się, że zamiast trzeciego dziecka będą bliźniaki.
            A poza tym to że kraj jest biedny nie oznacza, że wszystkim brakuje pieniędzy do pierwszego. Są też tacy (pewnie nie na tym forum), którzy zadowolenie z jazdy uważają za najważniejsze. I jak porsche boxter okazuje się za słaby to go zmieniają na 911.

            > Chyba ze ktos jest szejkiem arabskim to moze bawic sie w spawane uzywki, trzyma
            > nie auta w serwisie i jazde taksowkami.
            Podałem przykład posiadanych przeze mnie trzech samochodów kupionych jako 3-4 letnie. Żaden nie stał w serwisie ani dnia poza terminem przeglądu (a i wtedy najwyżej 3 godziny).
            Wbrew pozorom znam kilka osób, które wolą jeździć taksówkami niż kupować nowy samochód, bo niewyobrażają sobie używanegom, a taryfa wychodzi im taniej.
          • serendepity Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 15.11.11, 13:37
            > I nikt mnie nie przekona ze w takim biednym kraju jak Polska, ktos sprzedaje 2-
            > 3 letnie bezusterkowe auto z ktorego eksploatacji jest zadowolony.

            Przekonywac Cie nie musze. Ale nie wiem jak w takim razie klasyfikuje sie moj SP ojciec? Jego ostatnie samochody - wszystkie nowe: 1,5 roku sprzedaz, 1 rok sprzedaz, 1 rok sprzedaz. Chcial jeszcze ostatni wymienic po roku na inny, ale matka go odwiodla od tego. W rezultacie ostatni zostal sprzedany jako 2 letni, po smierci wlasciciela.

            Z tych aut wymienionych: 1 poszlo do dealea, bo prywatny kupiec ociagal sie, 2 poszlo z ogloszenia u mnie w pracy, 3 do dealera, 4 do sasiadki, ktora jeszcze targowala sie, probujac wykorzystac podbramkowa sytuacje.

            Moj ojciec nie byl bogaty. Byl po prostu emerytem, ktory chcial miec troche przyjemnosci na stare lata. Zadne auto nie mialo przebiegu wiekszego niz 15tys km. Ze wszystkich byl zadowolony, ale chcial kupic inne z lepszym wyposazeniem lub inny model.

            Jestem pewna, ze jest wiecej takich ludzi. Zreszta ja sama sprzedalam swoje auto przed uplywem 3 lat. Nie mialo usterek i nic mu nie dolegalo. Po prostu zmiana okolicznosci zyciowych.
      • tapatik Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 13.11.11, 21:51
        gk102 napisała:

        > Nowe!! W ubiegłym roku wymieniliśmy mężowi na nowe, a tym moje. Cenię sobie święty
        > spokój, omijam mechaników,

        Nowe auto wcale nie zapewnia spokoju. Też się potrafią popsuć. Albo spaść z kontenera podczas transportu.

        > mam super wygody,

        Samochód używany też może być wygodny.

        > nie siedzę na fotelu po kimś..

        A to jest jakiś problem? Jak, w takim razie, podróżujesz środkami masowego transportu? Przecież tam nawet miejsca stojące są "po kimś".

        > Jesli nie masz problemu z kasą - nie słuchaj o spadkach wartości ani innych głupot.
        > Kupuj nowe. A w salonie się targuj, można ugrać baaaardzo dużo!

        Moim zdaniem argumenty ekonomiczne nie są głupotami.
        • gk102 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 08:02
          tapatik napisał:
          >Nowe auto wcale nie zapewnia spokoju. Też się potrafią popsuć. Albo spaść z kon
          > tenera podczas transportu.
          Oczywiście - ale nowe jest na gwarancji, więc masz zapewniony serwis plus auto zastępcze.


          > Moim zdaniem argumenty ekonomiczne nie są głupotami.
          Oczywiście że nie są - autor wątku pisze, że nie ma kłopotów z finansami. Poza tym kupno nowego to właśnie oszczędność na naprawach, oponach, akumulatorze (bo to z reguły trzeba od razu wymienić). Nie wierzę, że ktoś sprzedaje 2-3 letnie nowo kupione auto ot tak sobie, bo ma ochotę sobie zmienić na nowy model... No przynajmniej ja moje nowe sprzedam za 6 lat.

          Poza tym, na eksperymenty samochodowe można sobie pozwolić w sytuacji, gdy jest alternatywa innego śr. transportu, lub gdy się jeździ okazjonalnie. Jednak gdy się dojeżdża do pracy 55 km w jedną stronę (innej możliwości niż auto nie ma), to ładowanie się w starucha nawet 2 letniego jest wielkim ryzykiem.
          • etna22 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 08:14
            A ja jestem za autem używanym-bedac mlodym malzenstwem kupilismy sobie nowego seata, pojeździlismy nim z 3 lata-pozniej moj maz mial wypadek niestety z jego winy-samochod do kasacji. Rodzice kupili nam w prezencie 8 letnie "cienko" od rozsadnego sasiada-auto zadbane ale nie trzymane pod kloszem w garazu-normalna eksploatacja. Pali o wiele mniej-czesci tansze niz do Seata, maly,ustawny, zmiesci sie wszedzie. Na poczatku bylo trudno sie przestawic-czlowiek latwo przyzwyczaja sie do "luksusiku" smile ale teraz jest ok
          • b-b1 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 08:29
            Nie wierzę, że ktoś sprzedaje 2-3 letnie nowo kupione auto ot tak sobie, bo ma ochotę sobie zmienić na nowy model... No przynajmniej ja moje nowe sprzedam za 6 lat.

            Zapytaj w salonie-jaką będziesz miał korzyść, jeśli będziesz wymieniał samochód co 12 m-cy.
            Ja Ci odpowiem-jeśli kupisz nowy samochód i pojeździsz nim rok ,sprzedasz kupisz następny nowy-możesz całą kwotę , którą za niego zapłaciłeś wpisać w koszty. Tylko w tym jednym jedynym przypadku. Stąd w salonach są samochody roczne kupowane przez firmy i zmieniane co rok. Ani to oszustwo, ani naciągactwo -zysk jest w niezapłaconym podatku big_grin
            Samochody sa odkupowane przez salon i ponownie wystawione-ot cała filozofia.
            Znam kilku właścicieli firm, którzy dokładnie w ten sposób postępują.
            Mam słabośc do samochodów, więc może kiedyś tez taką filozofię będę wyznawałabig_grin
            • gk102 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 09:11
              No to zastanów się w jaki sposób użytkowują samochody te firmy biorące samochód na rok. Myślisz, że o nie dbają? W salonie - żebyś kupiła wmówią ci wszystko, a auto oczywiście wygląda jak nowe.

              Jaki zysk w podatku? Vatu nie można odliczyć jeśli to jest samochód osobowy (max. 6 tys), amortyzować jednorazowo?? też nie można. Nawet polis AC nie można zaliczyć w koszty. No więc wyjaśnij jaki zysk w podatku, bo może czegoś nie wiem.

              Poza tym zdaje się że mówimy o sytuacji gdy auto wątku MA PIENIĄDZE, a nie o sytuacji ekstremalnej (wymiana seata na czintka), wynikłej ze zdarzenia losowego.

              • mlodyniedowziecia Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 10:53
                Myślę, że każdy rozsądny człowiek dba o samochód, który trzeba będzie sprzedać, tym bardziej po roku. Inaczej straci kilka-kilkanaście tysięcy ekstra.
                Ktoś wyżej o tym pisał - cały VAT można odliczyć i jednorazowo w koszty jeśli użytkuje się krócej niż rok. Jest i druga strona - trzeba go doliczyć i ma się przychód w roku następnym, który niweluje się kupując kolejny samochód - lub co częste zaniżając kwoty na fakturze (choć to już przestępstwo).
                No właśnie. Jak starałem się wyjaśnić główny zysk dotyczy zakupu droższego auta. Bo bardziej przemawia 70, 90 tys. za 3 letnie auto jako nowe warte 200 tys. niż 20 tys. za trzyletnie punto kupione za 35 tys. jako nowe.
                  • mlodyniedowziecia Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 11:25
                    Nie, jednak miałem rację:
                    interpretacje.tmxp.pl/Podatek-od-towarow-i-uslug/Odliczenie-i-zwrot-podatku.-Odliczanie-czesciowe/Odliczenie-i-zwrot-podatku/1837/287628-odliczenie-podatku-samochod-osobowy.html
                    Pokręciłem tylko to, że zamiast roku powinno być 6 miesięcy. No i trzeba wpisać do przedmiotu działalności zakup samochodów w celu ich odsprzedaży.
                    • gk102 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 11:42
                      cyt: Przedmiotem działalności gospodarczej Wnioskodawcy jest m.in. PKD 45.11.Z – sprzedaż hurtowa i detaliczna samochodów osobowych i furgonetek oraz PKD 45.19.Z – sprzedaż hurtowa i detaliczna pozostałych pojazdów samochodowych, z wyłączeniem motocykli.

                      A więc można w pełni ODLICZYĆ VAT jeśli prowadzi się działalność handlu samochodami, ale w momencie jego sprzedaży NALICZASZ Vat. Tyle, że wiesz wtedy ten samochód nie jest sprzedawany przez salon, tylko jest przedmiotem działalności.
                      A 6 m-cy - dlatego, że wg. przepisów ustawy Vat, za używany należy rozumieć przedmiot użytkowany i nabyty w okresie ponad 6 m-cy.

                      Reasumując: w działalnościach innych niż handel samochodami - korzyści są mierne.
                      • b-b1 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 12:02
                        gk102 napisała:

                        > cyt: Przedmiotem działalności gospodarczej Wnioskodawcy jest m.in. PKD 45.11.Z
                        > – sprzedaż hurtowa i detaliczna samochodów osobowych i furgonetek oraz PK
                        > D 45.19.Z – sprzedaż hurtowa i detaliczna pozostałych pojazdów samochodow
                        > ych, z wyłączeniem motocykli.
                        >
                        > A więc można w pełni ODLICZYĆ VAT jeśli prowadzi się działalność handlu samocho
                        > dami, ale w momencie jego sprzedaży NALICZASZ Vat. Tyle, że wiesz wtedy ten sam
                        > ochód nie jest sprzedawany przez salon, tylko jest przedmiotem działalności.
                        > A 6 m-cy - dlatego, że wg. przepisów ustawy Vat, za używany należy rozumieć prz
                        > edmiot użytkowany i nabyty w okresie ponad 6 m-cy.
                        >
                        > Reasumując: w działalnościach innych niż handel samochodami - korzyści są miern
                        > e.

                        Wykonaj telefon do przyjaciela(czyli do US) big_grin
                        Ja nie o podatku vat. Mogę -jako firma nie handlująca samochodami kupić samochód osobowy i jednorazowo odliczyć jego koszt (cały) pod warunkiem zbycia samochodu przed upływem 12 m-cy. Samochód stanowi wyposażenie firmy. Po sprzedaży oczywiście naliczany jest podatek.

                        Wcześniej było łatwiej o nabycie takiego samochodu, bo większość salonów brała je w rozliczeniu, teraz jest trudniej, bo dużo salonów zrezygnowało z takich usług.(ale można się czasami dogadać)

                        Ale nie o tym temat big_grin Podałam ten przykład jako opcję zakupu samochodu w miarę nowego, zadbanego i z niedużym przebiegiem(bo służył do wożenia prezesa z domu do firmy).
    • bwportal.pl Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 09:49
      Nowe:
      - wyższa cena(?)
      - gwarancja
      - wyższe ubezpieczenie (OC+AC)
      - wyższe bezpieczeństwo
      - dobry wybór dla nieznających się na autach - kupujesz, jeździsz na przeglądy i nic cię nie interesuje

      Używane:
      - można wydać mniej pieniędzy (kupić taki sam model taniej, albo jakiś starszy model)
      - jak się kupi stare, to zwykle się nie wykupuje AC, więc koszty ubezpieczenia są niższe
      - trzeba naprawiać - co niekoniecznie wyjdzie drożej, ale jest upierdliwe, czasochłonne
      - jak się kupi stare - to mniej bezpieczne
      - nieznana przeszłość (awaryjność, bezpieczeństwo (ma poduszki czy oporniki?))
      - raczej wybór dla znających się na autach - poszukiwania dobrego egzemplarza, robienie napraw
    • gwen_s Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 12:20
      auto testowe z salonu smile przejechane tysiąc czy dwa km, gwarancja kilkuletnia na auto, cena 10% można spokojnie utargować, więc "nie tracisz" przy wyjeździe z salonu...
      M tak się sparzył na używkach, że tym razem kupuje nowe, i jak większość pisze, 2-3 latek w dobrym stanie jest raczej nie możliwością...
    • circa.about Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 14.11.11, 13:41
      Proponuję przejrzeć oferty autoryzowanych salonów, które handlują samochodami używanymi.
      Kilka miesięcy temu kupowałam auto, przeglądałam internet, allegro itp., ale po prostu bałam się wydać kupę kasy za samochód z niepewnego źródła. W końcu trafiłam do jednego z autoryzowanych salonów Skody i wypatrzyłam 3,5 letniego Forda Fiestę, dieselka, z przebiegiem 68tys. km. Na miejscu okazało się, ze to samochód poleasingowy, zadbany, z pełną dokumentacją, robione wszystkie przeglądy, 2. komplet opon + 3 miesięczna gwarancja. Porównując do cen z allegro, zapłaciłam o jakieś 1500zł więcej.
      Po zakupie dałam go do serwisu na przegląd - panowie orzekli, że to praktycznie nowe auto i nie wymaga żadnych napraw.
      Polecam - takie auta można też znaleźć na stronach firm leasingowych, od wyboru do koloru i najczęściej 3-letnie, bo na tyle podpisywane są najczęściej umowy.
    • serendepity Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 15.11.11, 13:57
      Ciekawe jak rozne sa opinie na polskim forum od angielskich for. Wziawszy pod uwage utrate wartosci przy nowym aucie, to wiekszosc na angielskim forum sugerowalaby kupno 1-2 latka z gwarancja. Ale wszyscy pisza, ze takich aut nie ma w PL, moze stad tez i inne opinie.

      Osobiscie nie planuje kupna nowego auta, jesli nie bedzie mialo ok 15-20% znizki by pokryc mi utrate wartosci w pierwszym roku. Wole kupic ex-demo car od dealera lub po prostu uzywke z malym przebiegiem. Niech ktos inny traci pieniadze. Mi nie przeszkadza siadanie na fotelu po kims.

      Moj 2,5 letni samochod stracil na wartosci od zaplaconej kwoty ok 35% do tej chwili. Od ceny fabrycznej z doliczonym wyposazeniem, stracil jeszcze wiecej, ok 45%.

      Szacuje, ze w wieku 5 lat bedzie warty moze 30-35% kwoty, ktora zaplacilam za niego. Nie wiem co musialoby sie popsuc w tym samochodzie, zeby koszty naprawy wyniosly wiecej niz utrata wartosci od nowosci do 3 roku, czyli jakies 40-50% wartosci wyjsciowej. Na glowne elementy i tak mozna kupic przedluzona gwarancje producenta, wiec odpada problem z padnieciem silnika itp.

      Czyli wyszlabym o wiele lepiej finansowo, gdybym kupila go jako 3 latka i narazila sie na ewentualne naprawy. Nie zrobilam tego tylko dlatego, ze byl to nowy model i nie dalo sie kupic 3 latka. Ale na przyszlosc zastosuje sie do wlasnych wyliczen finansowych i bede rozwazac modele, ktore sa juz kilka lat na rynku.
      • ania-pat1 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 15.11.11, 14:24
        Na dodatek da się kupić 3 letnie z gwarancją - gwarancja (płatna extra) kosztowała mnie 700 zł, auto było kupowane w salonie jako tzw. "pewniak". Owszem wyjściowo chcieliśmy kombi i ciekawy kolor (ale jest czarny sedan) -niemniej jednak uznaję to za drobnostkę (model z tych których szukaliśmy, wersja silnikowa również) - poszukiwania trwały kilka miesięcy, dwa auta sprzątnięto nam z przed nosa. Poprzedni samochód mieliśmy nowy - model niżej kupiony w salonie za cenę wyższą (a było to w roku 2006) niż obecny (rocznik 2008).
      • b-b1 Re: auto - Tanie, używane czy prosto z salonu? 15.11.11, 22:52
        serendepity napisała:

        > Ciekawe jak rozne sa opinie na polskim forum od angielskich for. Wziawszy pod u
        > wage utrate wartosci przy nowym aucie, to wiekszosc na angielskim forum sugerow
        > alaby kupno 1-2 latka z gwarancja. Ale wszyscy pisza, ze takich aut nie ma w PL
        > , moze stad tez i inne opinie.
        >

        Toż cały czas próbuję napisać że są, tylko trzeba poszukać takiego, który nam odpowiada.big_grin
        Dla oszczędzenia kilkunastu tysięcy(często więcej) naprawdę warto wykonać parę telefonów i poczekać.
        jedno z pierwszych wyrzuconych przez googla:
        otomoto.pl/audi-a1-1-4-dealer-fota-groblewski-C21592953.html
        Ja wiem, że 3/4 osób nie chce białego, inni nie chcą trzy drzwiowego, jeszcze innym marka, pojemność silnika nie odpowiada itp...ale to tylko przykładbig_grin
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka