Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność?

06.02.12, 18:54
Zostało mi z poprzednich dni trochę ryżu, trochę marynat, cebula. Wyrzucić trudno, więc zrobiłam sałatkę na kolację.
I tak sobie myślę - do salatki poszła jeszcze duża puszka kukurydzy, dokupiony por, papryka, majonez - w sumie na pewno nie mniej niż 8-10 zł (sałatka dla 5 doroslych osób). I teraz jemy salatkę, mąż sie cieszy, syn się cieszy - ale oszczedność to jednak raczej nie byłasmile
    • wajasa Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 19:19
      oszczędność żadna, ale jedzenie nie zmarnowane i rodzina zadowolona.
    • frytka_81 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 19:20
      Hmm....zależy jak spojrzeć, bo na kolację tak czy siak coś trzeba zjeść wink
      • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 19:48
        Też o tym myślałam. Ale - jako , ze sałatka wynikła spontanicznie, gdy zostały resztki z obiadu, zmarnuje się chleb. Bo akurat tu nie tyle nie mam pomysłu, ile ochoty na wykorzystywanie starego pieczywa. Bułki tartej zużywam 1/4 kg na trzy miesiace, tostera nie mam, a grzenki sa pyszne, tylko tuczace.
        • anula36 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 20:27
          chleb wystarczy zamrozic. Toster fajny, tylko pradu zre jak smoksmile
        • martha666 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 20:32
          lekko czerstwy chleb lub bułkę zanurzam w rozmąconym jajku i smażę na złoto. można posypać żółtym serem ale to już wersja na bogato. kolacja na ciepło gotowa.
          • elenka-2 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 20:50
            ja dodaje do takiego jajka zioła, przyprawy... aż mi ślinka ciekniesmile
            • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 21:01
              Mowy nie ma - tuczące to jak cholerasmile Staram się takich rzeczy nie jadać.
              Na szczęście kupujemy tylko pół bochenka, wiec dużo się nie zmarnuje.
              • solejrolia Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 22:33
                pokroić w kostkę i podsmażyć- będą fajne grzanki do zupy krem, brokułowej czy kalafiorowej, jeśli nie jutro, pojutrze, to wrzuć do zamrażarki (lub na balkon) za kilka dni będzie jak znalazł.
        • annabetka Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 23:07
          Z czerstwego pieczywa można zrobić NA PATELNI tosty francuskie.Czyli chleb namoczony w mleku,obtoczony w rozbełtanym jajku i usmażony na mocno rozgrzanej patelni.
        • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 08:33
          Ugotowany ryz mogl stac w lodowce do nastepnego dnia / nawet dluzej /. Tym bardziej marynaty...
        • izzunia Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 09:44
          ja tam się nie przejmuje i suszę resztki chleba, bułek, robię "bułkę tartą" i do szczelnych pojemników. To, że w tej chwili nie zużywam, nie znaczy, że za miesiąc - dwa nie będę.

          tyle, że ja mam gdzie trzymać takie pojemniki smile
          • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 09:57
            Swietna perspektywa: miec z 2 miesiace 1-2 kg "tartej bulki". Moze sie przyda... moze sie wyrzuci... Moim zdaniem lepiej jest dostosowac zakup chleba do potrzeb.
    • ewa9717 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 06.02.12, 22:32
      verdana napisała:

      w sumie na pewno nie mniej niż 8-10 zł (sałatka dla 5 d
      > oroslych osób). I teraz jemy salatkę, mąż sie cieszy, syn się cieszy - ale oszc
      > zedność to jednak raczej nie byłasmile
      Za 10 złotych kolacja dla 5 dorosłych osób to nie jest oszczędne?
      • motylek_82 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 07:51
        o tym samym pomyslalam 10zl na 5 osob to 2 zl za osobe, i to dorosle osoby to duzo? Boze to ile normlanie przeznaczac na kolacje? 1zl? To calkiem dobrze Ci wyszlo i wszyscy sie najedli a nie zapchali chlebem i pasztetową.
    • aagnes Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 10:10
      Na milosc boska - czy 10 zl na kolacje dla 5 osob to duzo?
      (niezbyt zdrowa, to juz na marginesie)
      oszczedzanie tak, ale skapstwo nie.
      • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 12:41
        Sałatka nie kosztowała 10 zł - za 10 zł dokupiłam produktów do resztek, ktore byly w domu.
        • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 12:56
          Wlasnie m.in. z tego powodu maniakalnie waze ryz, makaron itp. Gotuje tyle, ile mi potzrba. Jesli juz, zrobilabym salatke z tego, co jest w domu: bez kupowania dodatkowych skladnikow. Inna rzecz, ze zawsze mam jakas puszke tunczyka, groszek, oliwki, kapary itp. Majonez umiem zrobic sama, ale i tak go nie uzywam, a oliwe mam zawsze.
          • momas Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 18:25
            Odwazanie, makaronu i ryzu to dobra rada, ale w przypadku gospodarstw do trzy osobowych,o w miare przewidywalnych apetytach, pod warunkiem, ze trzecia osoba nie jest nastolateksmile
            W przypadku kilku dzieciakow,a zwlaszcza rosnacych nastolatkow o zmiennych apetytach (typu duzo, albo.... jeszcze wiecej) trudne do realizacji....big_grin
            • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 20:14
              Otóż to.
              Mam znajomą, u ktorej w domu zawsze były dokladnie wyliczone porcje. jako dorosła gotuje fury jedzenia, bo mówi,z e to bylo okropne - nigdy żadnej dokladki, wszystko wyliczone co do plasterka. I byli to ludzie bardzo zamożni.
        • ewa9717 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 16:06
          verdana napisała:

          > Sałatka nie kosztowała 10 zł - za 10 zł dokupiłam produktów do resztek, ktore b
          > yly w domu.
          Ta, oczywiście, rozumiem, ale resztek nie liczyłam, bo to dycha + utylizacja resztek, które i tam za moment trzeba by wyrzucić. W dalszym ciągu uważam, że to bardzo tania kolacja dla pięciu dorosłych osób.
    • akacjax Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 14:13
      A gdybyś wyrzuciła to, co zostało? Jak to by zostało nazwane?
      Oszczędność-pisaliśmy już o różnym znaczeniu tego słowa.

      Co do chleba- zawsze kupuje pokrojony i mrożę część. Tym sposobem wystarczy nauczyć się, że jak się kończy trzeba trochę wyjąć i nie ma problemu z jego nadmiarem. Przeciwnie u mnie zawsze chleb by się marnował, nigdy nie wiadomo ile go zjedzą. Ja jem chleb(inny niż reszta) tylko na śniadanie, wiem ile kromek...tyle sobie rozmrażam.
      • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 14:40
        Jak bym wyrzuciła, to by było taniejsmile Niestety, nie znosze mrożonego chleba i nigdy nie wiem, ile osób będzie jadło dany posilek. No, a jak syn musi zjeść wstać, wyprowadzić psa, zjeść śniadanie w ciągu góra 30 minut, to na 100% chleba sobie nei rozmrozi.
        • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 15:14
          To ile oszczedzasz miesiecznie na tym wyrzucaniu?
        • akacjax Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 15:39
          Kolacji by nikt nie jadł?
          Chleb do rozmrożenia wyjmuje się wieczorem.
          Inne wyjście sprawdzić, czy w ramach spaceru z psem można kupić przy okazji świeży chleb (ja wiem, że łatwiej mi to napisać, bo mieszkam w miejscu, które ułatwia takie zakupy nawet o 6 rano).
          Nie wierzę, że poznałabyś, czy chleb był mrożony zawsze i tak na 100%.
          • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 17:05
            No, przykro mi, nikt w rodzinie nie zje rozmrożonego chleba nie w formi grzanek. Poznaję, niestety - mogę wypić byle jaka herbatę, ale kawę tylko mocną, a chleb rozmrożony wyczuwam na kilometr.
            • zonaniezona1 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 18:07
              U mnie też nikt nie tknie zamrożonego i odmrożonego chleba. Mają do tego 6 zmysł....
            • aurinko Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 18:08
              Skoro lekką ręką potraficie chleb wyrzucić, to jaka jest przyczyna tego pozornego oszczędzania? Pozornego, bo nie wierzę, że faktycznie szczerze podchodzisz do tematu oszczędzania.
              • kitkat22 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 18:16
                chleba nie wyrzycam, wogóle staram się nie wyrzucać jedzenia, ale mrozenie uważam juz za skrajną oszczędność, zresztą pieczywo w PL jest jednym z najtańszych produktów
              • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 18:33
                Slusznie... Z jednej strony dyskusje o podwyzkach o zlotowke, a z drugiej kupowanie chleba w ilosci " nigdy nie wiadomo ile sie zje". Nie oszukujmy sie: o wlasny portfel albo sie dba, albo nie.
                • zonaniezona1 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 18:44
                  Prawda- albo się dba, albo nie dba.Ja dzisiaj zjadłam grzanki....
                  • astrum-on-line Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 19:52
                    Nie rozumiem na czym polega problem. Chleba nie mrożę, po prostu jemy go następnego dnia, ewentualnie następnego i jeszcze następnego. Dobry chleb nadaje się normalnie do jedzenia przez tydzień i tak się dawniej robiło. Piekło raz na tydzień tyle ile potrzeba. I jakoś kiedyś umiano wyliczyć ile bochenków potrzeba rodzinie na tydzieńsmile
                    • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 20:18
                      Ja nie umiem wyliczyć. U mnie na kolacji jest miedzy 2 a 6 osób - i naprawde nei wiem, ile osób będzie jadło. Znacznie sumienniej podchodzę do tego, aby jedzenie było w miare smaczne i zdrowe, niz do oszczedzania kazdego kawałka chleba.
                      Kupujemy pół bochenka chleba dziennie. I jesli cos zostaje, to ani nie robię zbyt czesto tuczacych i neizdrowych zmażonych grzanek, ani nie zmuszam domownkiow do jedzenia zeschłego chleba (chleb pieczony dawniej nadawał sie do jedzenie przez tydzień, kupowany w piekarniach się nie nadaje). No i kiedyś, jak chleba nie starczało, to się go po prostu nie jadło. Głodni? trudno, taki los.
                      Szczerze - wolę wyrzucić suche pieczywo do pojemnijka na pieczywo na podwórku, niz kazać zjadać kanapkę z scucego chleba.
                      • astrum-on-line Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 07.02.12, 20:25
                        No to kupuj dobry chleb. Trociny się nie nadają do niczego na drugi dzień. Normalny chleb na drugi dzień jest równie smaczny. Bez przesady, że jedzenie lekko czerstwego chleba to kara dla domowników.
                      • zuzanna56 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 08.02.12, 08:02
                        verdana napisała:

                        > Ja nie umiem wyliczyć. U mnie na kolacji jest miedzy 2 a 6 osób - i naprawde ne
                        > i wiem, ile osób będzie jadło. Znacznie sumienniej podchodzę do tego, aby jedze
                        > nie było w miare smaczne i zdrowe, niz do oszczedzania kazdego kawałka chleba.
                        > Kupujemy pół bochenka chleba dziennie.


                        Jeśli codziennie jest tak, że nie masz pojęcia czy na kolacji będą dwie osoby czy trzy czy może sześć, to się nie dziwię, że trudno przewidzieć co kupić. Ile wcześniej wiesz, że danego dnia kolację je 6 osób: godzinę, dwie czy nagle po prostu głodni przychodzą?
                        Co do chleba, ja często mrożę, nie z oszczędności ale gdybym akurat nie kupiła, albo byśmy zjedli na kolację, zawsze wiem że mam jakiś zamrożony na rano,nie zawsze mam, ale staram się pamiętać.
                      • akacjax Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 08.02.12, 11:56
                        Skoro nie wiadomo ile będzie osób....to pół chleba Wam wystarczy na 6?
                        Trochę mnie to dziwi.
                        Chleb, który następnego dnia jest niedobry-to jakiś marny chleb.

                      • solejrolia Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 08.02.12, 17:40
                        2 a 6 osób?
                        Rozumiem, że nie wszyscy to domownicy. Zatem, może osoby dochodzące mogłyby się postarać nieco i przynieść z sobą pieczywo? Taki mały ukłon w stosunku do odwiedzanych?
                        Nie, to nie złośliwość. U nas pomieszkiwał przez kilka lat szwagier- raz szedł do swojej dziewczyny na kolację a innym razem przychodzili oboje do nas. Szlak by mnie trafił, gdybym musiała się gimnastykować z posiłkami, bo nasza rodzina to 2+1, dodatkowe dwoje dorosłych na tejże kolacji robiłoby mi różnicę, zasadniczą. I im też byłoby niezręcznie, zatem przynosili np bułki czy mrożonkę pierogów, czy inne wiktuały, tak by dołożyć się do posiłku.
                        • verdana Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 08.02.12, 18:05
                          Troje domowników, z których niektórzy jedza kolację zwsze, ale nie zawsze chleb, niektórzy czasem w ogóle nie mają ochoty, niektórzy jedzą czasem to, co zostało z obiadu. Dochodzący to zazwyczaj córka, ktora jest doktorantką i zarabia absolutne grosze (i czasem mowi,że nie przyjdzie, ale przychodzi - a czasem, ze przyjdzie, ale coś jej wypada), i syn z narzeczoną, także doktoranci.
                          Już widzę post na emamie "Jak wpadamy do teściowej na kolację, to musimy przyjść z własnym chlebem"smile
                          Jak przyjdą wszyscy - rzadko! - to mozna wyskoczyć po drugie pół chlebasmile
    • ko_kartka Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 08.02.12, 00:00
      A widzisz, trza było dodać tylko majonezu i zrobić pastę na kanapki, to byłaby oszczędność. Zwyczajnie nie umiesz oszczędzać.
      • naturella Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 08.02.12, 10:16
        No, myślę, że pasty na kanapki z ryżu, marynat i cebuli to nikt by normalny nie zjadł - i nie dość, że produkty byłyby do wyrzucenia, to jeszcze je praca przy robieniu pasty zdałaby się psu na budę. Ja mam podobne przemyślenia w temacie, bo ile razy chciałam "oszczędzić" wykorzystując to, co zostało, tyle razy musiałam dokupić za x zł kupę produktów - w efekcie na to samo wychodziłosmile

        Ja generalnie staram się nie wyrzucać jedzenia, ale ani ja, ani moja rodzina nie jesteśmy gotowi na reżim z gatunku "jemy stary chleb, bo szkoda wyrzucić".
        • akacjax Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 08.02.12, 22:24
          Ja mam ogólnie problem z wyrzucanie jedzenia. I wcale to nie wynika z oszczędności tylko, raczej, a nawet przede wszystkim nie lubię marnować jedzenia. Jak się jakaś kromka chleba zeschnie-wystawiamy do pojemnika, ale raczej kupuję mniejsze ilości. No i nie mam w lodówce wszystkiego-ale jak coś potrzeba-mam dwa kroki do sklepu.
        • ko_kartka Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 09.02.12, 22:55
          Jak to nikt? Ja bym zjadła. Wprawdzie jako sałatkę raczej, ale nie widzę nic dziwnego w tym połączeniu.
    • motylek_82 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 09.02.12, 11:40
      serio to ja nie wiem co Ty za chleb kupujesz zeby nastepnego dnia rano go wyrzucac bo jest czersty? ja kupuje chleb co drugi dzien a czasami i trzeciego biore kanapki do pracy bo zazwyczaj kupuje poznym popoludniem po pracy. Kupuje chleb razowy na zakwasie albo orkiszowy na zakwasie w sprawdzonym punkcie gdzie dostarczaja go 2 razy dziennie ( ok 7 i 14). Taki chleb w lnianej sciereczce - nigdy w foliowej torebce!!! moze lezec 4 dni i jest swiezy. KOsztuje sporo bo 9-10 zl za kilogram ale kupuje tyle kromek ile zjemy. NIe kupuje chleba-papieru z np Auchana, Reala bo jest fatalny, kruszy sie, wilgotnieje i plesnieje.
      • joanna_poz Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 09.02.12, 12:04
        > serio to ja nie wiem co Ty za chleb kupujesz zeby nastepnego dnia rano go wyrzu
        > cac bo jest czersty? ja kupuje chleb co drugi dzien a czasami i trzeciego biore
        > kanapki do pracy bo zazwyczaj kupuje poznym popoludniem po pracy. Kupuje chleb
        > razowy na zakwasie albo orkiszowy na zakwasie w sprawdzonym punkcie

        wystarczy wyobrazić sobie, że nie każdy ma sprawdzony punkt z pysznym pieczywem w okolicy domu/ pracy i nie ma czasu przeprawiać się na drugi koniec miasta.
        • marysia460 odnośnie mrożonego chleba..... 09.02.12, 13:14
          Jeżeli zamrozi się świeżutki chleb to naprawdę po wyciągnięciu z zamrażarki ( kwestia kilkunastu minut ), on jest idealnie świeży, ja w ogóle nie widzę różnicy w smaku. Warunkiem jest zamrożenie świeżego chlebka i rozmrażanie w naturalny sposób.
          No chyba, że ja mam inny smak smile)
          • nvv Re: odnośnie mrożonego chleba..... 09.02.12, 14:05
            > Jeżeli zamrozi się świeżutki chleb to naprawdę po wyciągnięciu z zamrażarki ( k
            > westia kilkunastu minut ), on jest idealnie świeży, ja w ogóle nie widzę różnic
            > y w smaku.

            Plus kwestia też tego jak się mrozi: kluczem jest to jak szybko coś (w tym przypadku chleb) się zamrozi. Powolne zamrażanie nie sprzyja zachowaniu walorów
        • azile.oli Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 09.02.12, 16:01
          Staram się kupować taki chleb, aby go można było jeść dłużej, niż jeden dzień. Jednocześnie nie jestem w stanie przewidzieć, ile tego chleba ''zejdzie'', bo mam dwoje nastoletnich dzieci, które czasem nie zjedzą ani jednej kromki, a czasem 17-latek zje 6 kromek.
          Chleb mrożony jest dla nas niejadalny, podobnie jak przyschnięty i niestety, wolę wyrzucić, niż zmuszać rodzinę do jego zjedzenia (pomijając fakt, że gdy jest już przyschnięty , to wolą nie jeść nic, albo po prostu posiłek bez pieczywa). Grzanki też nie zawsze są dobrym pomysłem, moja młodzież za nimi nie przepada, a ja się n ie będę tuczyć, żeby ''się nie zmarnowało'', jeśli np wogóle nie zamierzam jeść kolacji.
          Ja ogólnie nie oszczędzam, ale marnowania jedzenia nie lubię, jeśli się da zrobić z ''resztek'' coś, co wszyscy lubią, to fajnie. A jeśli mają jeść tylko dla oszczędności, ale bez apetytu, to wolę wyrzucić.
          • marianna1970 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 09:00
            Chleb mrożony po rozmrożeniu smakuje idealnie tak jak świeży, a wystarczy go wyciągnąć 10 minut przed spożyciem
          • joanna_poz Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 09:24
            > Chleb mrożony jest dla nas niejadalny

            dla mnie również.
            nie przekonam się już i koniec.
    • emkaska Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 09.02.12, 14:45
      wg mnie trochę przesadzacie z tym, że jak dokupicie trochę produktów do wykorzystania resztek jedzenia, to już nie oszczędzacie. oszczędzanie polega w tym wypadku na tym, że nie wyrzucasz jedzenia, za które zapłaciłaś/eś, tylko zjadasz je z czymś innym. (jeśli zostały ci ziemniaki z poprzedniego dnia, to dzisiaj nie wyrzucasz ziemniaków i nie gotujesz ryżu, tylko wykorzystujesz ziemniaki do zapiekanki na przykład).
      • ksiezniczkaa Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 09.02.12, 16:13
        myślę ze łatwiej jest gospodarować jedzeniem jak sie ma sklep pod nosem, można kupić mniej i na bieżąco, ja mieszkam na wsi gdzie sklep to tylko stary chleb , pasztetowa i cukier, a wiec ciężko.... muszę jechać 30km do duzego sklepu i kupić na zapas i niestety nie zawsze uda sie wszystko wykorzystać, choc staram sie kupować z umiarem. chleb staram sie piec sama, wtedy nie wyrzucam a kupnego nie mrożę bo potem jest niesmaczny a polówki kupic u nas sie nie da
        • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 10:31
          Znaczy to, ze w Polsce nie ma juz malych piekarni wypiekajacych dobry chleb? Mieszkam we Wloszech i w promieniu 30 km mam kilka bardzo dobrych piekarni, ktore codziennie dowoza chleb do pobliskiego supermarketu / do wielu zreszta w miejscowosci /. No moze od tygodnia nie dowoza, ale teraz Wlochy polegly pod sniegiem / na szczescie taka sytuacja zdarza sie raz na 30 lat /. Normalnie zadnych problemow. Zamiast jezdzic 30 km po chleb, trzeba zaczac piec go w domu.
          • aniluap_j Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 11:01
            oczywiscie że można kupic dobry, prawdziwy chleb np razowy. Marudzenie i tyle.
          • momas Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 11:52
            Niestety, znikaja w blyskawicznym tempie. Zwlaszcza w duzych miastach. sadA niegdysiejsze male piekarnie (w Warszawie i okolicach: Putka, Nowakowski, Lubaszka, Gromulski, Oskroba intensywnie sie rozwijaja w siec, tracac na jakosci sad )
            Oczywiscie,mozna kupic dobry chleb, ale czasami niejest to latwe...
            Wiesz Linn, czasmi trudno jest porownywac warunki polskie i wloskie...calkowicie inna historia ekonomiczna....nie wspominajac i innych czynnikach.



            • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 12:47
              To akurat wiem: co kraj... Dziwi mnie jednak, ze wiekszosc turystow narzeka chleb we Wloszech, a potem czytam, ze kupienie dobrego swiezego chleba w Polsce jest takie trudne. Ja w odlegolosci niecalego km od domu mam 2 dobre piekarnie i jeden supermarket sprzedajacy chleb w kilku innych / tez dobrych /.
              Natomiast znikanie malych piekarni to jest moim zdaniem zjawisko godne uwagi. Moze warto nagradzac te dobre po prostu kupuja ich wypieki zamiast tanich rodzajow pieczywa rodem z zamrazalnika / w supermarketach /. Smieszy mnie troche to "ja chleba rozmrozonego jesc nie bede", ale chleb, ktory jest upieczony w piekarni po rozmrozeniu / a taka jest wiekszosc produkcji / to juz owszem... mniam mniam.


              • joanna_poz Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 12:59
                Smieszy mnie troche to "
                > ja chleba rozmrozonego jesc nie bede", ale chleb, ktory jest upieczony w piekar
                > ni po rozmrozeniu / a taka jest wiekszosc produkcji / to juz owszem... mniam mn

                jeśli tak to przynajmniej tej z piekarni "przeżył" tylko jedno rozmrażaniesmile
                a ten zamrozony w domu i rozmrozony - podwójnesmile

                a podobno nie powinno się zamarzac, rozmrazac i zamrazac znow?
                • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 13:07
                  Chleb w tzw. miedzyczasie zostal upieczony, wiec mozna. Nie mozna zamrazac, rozmrazac i zamrazac bez obrobki cieplnej w srodku.
              • akacjax Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 12.02.12, 11:44
                linn_linn napisała:
                Dziwi mnie jednak, ze wiekszosc turystow narzeka chl
                > eb we Wloszech, a potem czytam, ze kupienie dobrego swiezego chleba w Polsce je
                > st takie trudne.

                Najczęściej kupuje chleb na stoisku piekarniczym w Leclercu. Są dostawy chyba z trzech różnych piekarni. Ja preferuję chleb od Kozielskiego, mam wrażenie, że jest najmniej faszerowany "cudami". A inne osoby konsekwentnie wybiorą inny rodzaj chleba, bo ten dla nich " za ciężki".
                Jeżeli ktoś lubi taki typ pieczywa jaki jest najpopularniejszy we Włoszech-to nie ma problemu, inny będzie tęsknił do chleba z piekarni koło rodzinnego domu.

                A chleb odmrażany-jeżeli jest wyjątkowo odmieniony po tym zabiegu, to świadczy o jego składzie i smaku przed...

                Taki prosty test na jakość pieczywa. Zostawia się kawałek pieczywa, jeżeli się po prostu zsycha na drugi dzień...to nie dodano do niego środków podtrzymujących świeżość, jeżeli pojawi się po kilku dniach pleśń...to zboże/mąka było zanieczyszczone, czyli niepierwszej jakości.

                • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 12.02.12, 14:23
                  A jaki to jest najpopularniejszy chleb we Wloszech? Nie ma takiego. W kazdym regionie, nawet w kazdej miejscowosci jest inny. Nie wspominajac juz, ze pieczywo to nie tylko chleb.
          • jagoda85 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 10.02.12, 16:47
            Kiedyś w moim mieście była super piekarnia, Chleb i bułki były wspaniała. Dawni właściciele zmarli, a spadkobiercy robią wyroby chlebopodobne. Szkoda, że nie stosują starych sprawdzonych dziadkowych przepisów.
    • linn_linn Re: Do poczytania: Rynek pieczywa zmienia oblicze 10.02.12, 13:12
      www.fcmarket.pl/sezam/242629.pdf
      • marysia460 Re: Do poczytania: Rynek pieczywa zmienia oblicze 10.02.12, 21:44
        Ja własnie kupuję pyszny chleb z małej piekarni, i tylko taki własnie mrożę, moim zdaniem nie widać różnicy czy to jest świeży czy odmrożony smile
        W mojej okolicy jest kilka takich piekarni, są to rodzinne małe piekarnie, chleb pieką naprawdę dobry.
    • linn_linn Re: Wracajac do ryzu... 12.02.12, 15:08
      My tu tak o chlebie, a przeciez problemem by nadmiar ryzu.
      kuchniapodwulkanem-anthony.blogspot.com/2011/12/palle-di-riso-crocche-di-riso-czyli.html
      Podobnie:
      mediterraneo.blox.pl/2008/04/Arancini-alla-siciliana-nadziewane-kulki-ryzowe.html
    • limahl.pl Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 12.02.12, 19:34
      Ale chyba nie chodzi o oszczędność, tylko o niewyrzucanie jedzenia
      • linn_linn Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 12.02.12, 19:40
        Wyrzucone jedzenie to wyrzucone pieniadze: mniej jednego i drugiego, wiecej oszczednosci.
        • czekolada72 Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 31.01.13, 11:01
          up
          • od-dzisiaj-oszczedzam Re: Wykorzystanie resztek, czyli...oszczędność? 31.01.13, 12:09
            To zależy, czy zużyjemy tylko to co mamy, czy specjalnie dokupujemy inne rzeczy.

            ja staram się do dań z resztek zużywać przede wszystkim to co zostało już otwarte/zbliża się do końca terminu. Zastanawiam się wtedy na co mam ochotę i co mogę z tego zrobić. Jako bazę do potrawy daję makaron/ryż/kaszę/ciasto francuskie. Zazwyczaj większość składników przesmażam/duszę i robię z tego zgrabną pakę, którą mieszam z bazą/nakładam na.

            Np. z resztki białego sera i odrobiny szpinaku możemy zrobić pyszny sos do makaronu. Wystarczy do podsmażonego szpinaku dodać ten ser, przyprawy (sól, pieprz, czosnek), garść rodzynek i np. odrobinę mleka/śmietany. Wszystko udusić. W ramach rozpusty możemy posypać startym żółtym serem wink

            - z pieczarek, cebuli, szynki, sera zrobić zapiekanki, albo udusić z ryżem
            - kawałki warzyw wrzucić do zapiekanki ziemniaczanej
            - ziemniaki, cebulka, resztka wędliny i sera = kolejna pyszna zapiekanka, jeśli podamy ją z odrobiną kwaśnego mleka to rozkosz dla podniebienia jest gwarantowana
            - kawałki warzyw (korzennych/bulwiastych) pokroić i wrzucić na blachę pod pieczone mięso - zrobi nam się sos i pyszne warzywa
            - wszelkiego rodzaju owoce wykorzystać w naleśnikach
            - z resztek warzyw robimy też buliony

            A jeśli zostaną nam jakieś gotowane warzywa/sałatki/surówki to podajmy to do następnego obiadu jako jeden z wielu dodatków. Nikt nie musi wiedzieć, że to pozostałości z wczoraj. Możemy udawać, że zaplanowaliśmy dodatek na dwa dni, ale w maleńkich ilosciach.


            Fajną sprawą są też wszelkiego rodzaju sałatki, z kawałkiem wędliny/jajkiem/warzywami/ryżem/makaronem (nawet ich połączeniem!) złączone śmietaną/jogurtem czy majonezem.


            Gotowanie to kwestia wyobraźni! Nie myślmy tu o resztkach, myślmy o ciekawych produktach, z których możemy wyczarować coś nowego i pysznego smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja