Jak oszczędzać na dziecku...?

23.02.12, 10:06
Zapytam szczerze- na czym na dziecku można oszczędzić i jak. Są rzeczy, których nie chce eliminować- dobre wyprofilowane butki, np. memo, porządna, zróżnicowana dieta... Ale inne rzeczy? Synek ma 7 lat i musimy trochę zacisnąć pasa. Gdzie znaleźć dobre okazje? Powinnam moze śledzić jakaś strone?
    • johana75 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 10:17
      Mój syn ma 8l. ja tez kupuje mu dobre buty (najczęściej Elefanten) ubrania dobrej jakości z niemieckiej sieciówki (Ernsting's Famili) teraz trochę podrożały i zrównują się z cenami C and A.
      Kupuje ubrania większe i leżą sobie. np. ostatnio wyhaczyłam tam kurtkę przejściówkę po 7 Euro i 2 pary jeansów po 4,5 No i czekają az dorośnie. Na jedzeniu nie oszczędzam, ma dużo owoców *lubi grejfruty*
      Kurtke na zimę kupuje zawsze na 2 lata (w tym roku nie trafiłam )i musiałam w lutym kupic nową, kupilam z Coccodrillo przecenioną o 100zł *kosztowała 160zł (uważam że drogo) bo ta na zimę z Niemiec kupilam bez przeceny za 120zł a jakość porównywalna.
      Nie kupuje mu markowych ubrań, chyba że są w akceptowalnych cenach.

      Może kupuj mu używane ubrania, często są tanie i nie zniszczone. Ja ostatnio sprzedałam 3 pary jeansów za 80 zł. +1 parę dałam gratis i 2 t-shirty z dł. rękawkiem. Pan do mnie zadzwonił i dziękował że sa w takim super stanie i że chętnie będzie oda mnie kupował smile

      Nie wiem na czym możesz zaoszczędzić....na sporcie raczej tez nie. Mój chodzi na basen koszt to 150 zł/m.
      • chwalipieta Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 10:34
        oszczędzać na dziecku to chyba tylko na ubraniach, kupować w SH. a i tak do czasu aż nie dorośnie i będzie nastolatkiem/ą. w dodatku jak się porusza w towarzystwie rówieśników które wszystko mają (markowe, drogie, w x ilościach) to trzeba ostro negocjować wink
    • volta2 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 11:24
      może warto nauczyć dziecko oszczędzania
      pokazać, że nie na konsumpcji życie polega?

      że może fajniej iść na spacer do lasu, w którym jest zamontowana "ścieżka zdrowia", zabrać herbatę do termosu a ominąc centrum handlowe?

      nauczyć, że idzie się do kina, ale to nie równa się, że idzie się godzinę przed powałęsać się w centrum(a to lody, gofry, przed seansem) i po filmie też się zostaje na kolejną godzinę, bo może lunch a może obiad?

      nie piszesz, jaki prowadzicie tryb życia, więc trudno mi doradzić, ale my z dużego miasta właśnie omijamy nicniewnoszące rozrywki a kosztowne, a zamieniamy to na fromy bardziej bezpłatne a również atrakcyjne(z naszego punktu widzenia)

      ciuchy - to allegro, second handy, wymiana ze znajomymi(np. strojów na bal karnawałowy)

      no i nieprzywiązywanie się do metek. moje dziecko prawie 10 letnie nie ma pojęcia o zarach, ecco i tego typu sprawach. może dlatego, że chłopak?
      • johana75 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 11:29
        Ja byłam raz w Zara, dla mnie to nic ciekawego ubrania gorszej jakości niż te które ja kupuje synkowi no i droższe. Ecco buty kupiłam raz ale po 160zł i więcej ich nie kupię, w zyciu nie wydałabym 400zł na ich normalną cenę. Elefanten sa bdb. a zimówki kosztują ok 240zł. w normalnej cenie.
      • naturella Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 11:33
        Ale to nie tylko metki. Dobre buty są niestety drogie. Ja już wielokrotnie się sparzyłam na niedrogich butach, bo chciałam oszczędzić - dzieci narzekały, że uwierają, że cisną, tak czy siak kupowałam później te wypróbowane, Ecco, Geoxy, Primigi itp. Ciuchy z ZARY noszą niejednokrotnie po sobie, czy mogę je potem sprzedać na allegro, podczas gdy zdarzyło mi się, że rzeczy np. z 5-10-15 po kilku razach wyglądały jak szmaty. Dobrym wyjściem są second-handy, bo rzeczywiście te rzeczy przeszły już wiele prań i można przypuszczać, że nic się z nimi nie stanie. Ostatnio za 3 pary dżinsów (Next) w sh, spódnicę i coś tam jeszcze zapłaciłam 60 zł. Za jedną parę nowych dżinsów w H&M płacę 80 zł, a mój Maks potrafi dżinsy zajeździć w miesiąc.

        Co do pytania, szczerze, nie umiem oszczędzać na dzieciach. Może tylko na zabawkach, powstrzymuję się od kupowania, na okazje typu święta kupujemy razem z moimi rodzicami jedną, droższą, np. duży zestaw Lego.
        • marzeka1 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 11:53
          Dobre rady daje Volta2, pokazuje, że da się nie wydawać bez sensu na dziecko, a i tak ciekawie z nim spędzić czas.
          Dwa- wszystko zależy, ILE masz pieniędzy, na ile musisz się ograniczać; jak nie ma kasy,to i na dziecku trzeba przyoszczędzić.
          • jamesonwhiskey Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 14:07
            > Dobre rady daje Volta2, pokazuje, że da się nie wydawać bez sensu na dziecko, a
            > i tak ciekawie z nim spędzić czas.

            jak sie tylko po tym lesie bedzie blakac i w koncu kiedys pojdzie do CH to moze odjechac
            • afroddytta Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.13, 14:50
              Bez przesady, my nie spędzamy czasu w CH dla zasady, nie z braku funduszy, po prostu nie wiem co mielibyśmy tam robić całą rodziną z dzikim tłumem innych ludzi. A może ja po prostu nie wiem co się w takim CH robi i faktycznie mi dziecko kiedyś zwariuje jak tam pójdzie, oświećcie mnie.
        • i_jeszcze_jeden Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 11:57
          Może napiszę odwrotnie - przy czym najwięcej tracę pieniędzy na dziecko (tracę, czyli wydaję bez sensu, bo sensownych wydatków nie ma co żałować).

          - wspólne "spacery" do centrów handlowych i w inne miejsca, gdzie wciąż jest coś, co można by kupić lub zjeść

          - wyjścia do kina z popcornem, pepsi itp. (na filmy, na których ja osobiście umieram z nudów)

          - nieudane zakupy na allegro (przestałam w tej chwili zupełnie kupować przez internet właśnie dlatego, że najpierw córka, patrząc na monitor, mówiła, że OK, chce taki ciuch, a jak przychodził, to nie chciała nosić)

          - nieudane zakupy butów - moją córkę wciąż buty obcierają, trudno dla niej wybrać właściwy model, niestety ileś razy zdarzało mi się podjąć złą decyzję, nawet osławione Ecco raz oddawałyśmy, bo w domu okazało się, ze jednak będą obcierać (wtedy na szczęście udało się je wymienić na inne)

          osobny punkt stworzę dla:

          - nieudanych butów kupowanych w CCC (naprawdę zasługują na wyróżnienie - tyle razy straciłam pieniądze na nieudane, rozwalające się, farbujące, przemakające itp buty z tego sklepu!)

          - kupowanie aktualnie reklamowanych zabawek, ale to już chyba poza nami (córka wyrosła)

          - kupowanie głupich gazetek kolorowych (też jakoś na razie ucichło)

          - KFC, pizza, hot-dogi (tu mam podwójne wyrzuty sumienia, nie tylko związane ze straconymi pieniędzmi...
      • jamesonwhiskey Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 14:08
        >no i nieprzywiązywanie się do metek. moje dziecko prawie 10 letnie nie ma pojęcia o >zarach, ecco i tego typu sprawach. może dlatego, że chłopak?

        poczekaj jeszcze z 4-5 lat
    • fruzia01 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 11:54
      to zależy ile pieniędzy wydajesz teraz na dziecko i na co te pieniądze przeznaczasz
    • kufferrek Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 12:08
      Ja oszczędzam.
      Ubrania kupuję w sh, czasem na szafie malucha. Łażę i szukam okazji. Często kupuję na wyrost - jak jest coś fajnego i niedrogiego. Nie oszczędzam na butach - staram się kupować z wyższej połki, profilowane.
      Oszczędzam na zabawkach - dzieci maja 2 razy w roku wypas - to BN i okolice Dnia dziecka. Poza tym okresem rzadko cos kupuję.
      Uczę ich też, że pieniądze trzeba szanować - nie można kupować ot tak sobie dla przyjemności. Na BN starsza kuzynka dostała ode mnie pamiętnik z niewidzialnym pisakiem. Moja córka bardzo chciała taki mieć. Obiecałam jej taki, gdy dostanę dodatkowe zlecenie. Wiedziała, że jak zarobię dodatkowe pieniądze to kupię jej pisaki dmuchane, pamiętnik, a synowi plecak z wymarzonym Zygzakiem. Córka widziała potem, że siedzę wieczorami przy kompie i klepię w klawiaturę - wiedziała, że zarabiam na jej prezenty. Niczym mi zapłacili - minęło trochę czasu. Te rzeczy, które im obiecałam - dostali w zeszłym tygodniu. Radość ich ogromna, ale też i nauka cierpliwości, i kontrolowania budżetu. W styczniu nie mogłam sobie pozwolić na dodatkowe nieplanowane zakupy, zwłaszcza, że wyskoczyła mi tona leków ( z czego część na 100% ze względu na protest).
      Uczę dzieci też, że do sklepu idziemy po konkretne produkty, i nie wychodzę z nieplnowanymi zabawkami. Ale zawsze wchodzimy w alejkę z zabawkami i dzieci sobie oglądają, co jest ciekawego, a potem sobie planują co by chcieli dostać przy najbliższej okazji ( np. Dzień dziecka). Marzą i czekają.
      Na jedzeniu nie oszczędzam, chociaż mało przejadamy - dzieci jedzą w placówkach. Moje dzieci bardzo lubią nabiał i różne serki, desery i kaszki. Staram się je przerabiać powoli na domową kaszę mannę, domowy jogurt i budynie. Idzie to opornie, ale idzie. Wszystkie te gotowce kosztują majątek.
      Nie kupujemy gazowanych napojów, soków - piją te napoje czasami u babci, ale rzadko i nie codziennie.
      Nie oszczędzam na zajęciach dodatkowych - córka ma w przedszkolu wykuione wszystkie, bo chce chodzić. Widać efekty - fajnie tańczy, uczy się angielskiego.

      Oszczędzam na szkole - nie widzę powodu posyłac do prywatnej lu społecznej, skoro mam w rejonie fajną, publiczną.
      Mam też świetnego lekarza pediatrę na NFZ, mimo tego, że płacę ubezpieczenie prywatne - korzystam tylko ze specjalistów, do których na NFZ musiałabym długo czekać (ostatnio laryngolog był pilnie potrzebny).
      Nie oszczędzam na dentyście

      Więc tak naprawdę można zaoszczędzić w moim przypadku tylko na ciuchach smile
      • marzeka1 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 12:14
        Podoba mi się twoje podejście, kufferrek, bardzo podoba.
    • agni71 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 13:12
      Ja, mozna powiedziec, ze oszczędzam na ciuchach i butach, kupując dobre, ale prawie wyłącznie na wyprzedaży, lub w promocji czy z kuponami rabatowymi. Dzieci noszą po sobie wiele rzeczy.
      Ksiązki staram się tez kupowac korzystając z akcji rabatowych np. dośc korzystnie wychodzi 3 za 2 w Empiku, lub wyszukując najtańszą księgarnię z danymi ksiązkami przez ceneo chociażby.
      Zdarza mi sie kupowac uzywane ubrania na Allegro i Szafie Malucha.
      Zabawki też staram sie kupować okazyjnie, rzadko daje sie naciągac na gazetki czy nieplanowane słodycze "przy okazji".
      Zabawki dzieci dostają wyłącznie na tzw. okazje (Dzien Dziecka, urodziny, imieniny, "zajączek", Mikołaj, Gwiazdka).
      rzeczy, których juz nie potrzebujemy staram sie sprzedawać, zeby odzyskać nawet małą częśc kwoty wyjściowej.
      Mam czas, zeby pójśc na pocztę wyslać choćby jeden ciuszek sprzedany za 5-10 zł. Przy kilki-kilkunastu robi sie juz konkretniejsza kwota.
      • naturella Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 14:04
        Bardzo chciałabym umieć pokazać dziecku, że nie na konsumpcji życie polega... tylko, że mnie samą taki tryb życia bardzo, ale to bardzo pociąga, zwłaszcza w długie miesiące jesienno-zimowe. Uwielbiam zakupy, kina, centra handlowe, jedzenie w restauracjach, sale zabaw. Staram się to ograniczać, do centrum handlowego (w konkretnym celu) jedziemy raz na dwa, trzy tygodnie. Spacery mnie bardzo, bardzo nudząsmile bo ja codziennie mam długą wędrówkę w drodze do i z pracy - ale staram się, w weekend codziennie wybieramy się na długi, rodzinny spacer. Latem działamy nieco mniej konsumpcyjniesmile bo spędzamy weekendy w domu, na ogródku i w najbliższej okolicy, wtedy więcej spacerów, basen w ogrodzie, jakieś lokalne imprezy, lody w niewielkiej cukierni itp.
        • volta2 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 17:06
          a jaki można mieć cel w wizycie w ch raz na 3 tygodnie?
          niezłośliwie pytam, żeby nie byłosmile
          tylko z ciekawości.

          ja bywam na wyprzedażach, i to bez dzieci. wtedy łaskawie siedzą z nimi dziadkowie.
          do kina jeździmy do kina, czyli kina bez ch w tle.
          do restauracji idziemy do miasta - czyli bez ch.

          serio, możesz się podzielić? czy mnie życie omija i czegoś nie wiem?
          • marzeka1 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 17:10
            volta2 napisała:

            > a jaki można mieć cel w wizycie w ch raz na 3 tygodnie?
            > niezłośliwie pytam, żeby nie byłosmile
            > tylko z ciekawości.

            >
            > ja bywam na wyprzedażach, i to bez dzieci. wtedy łaskawie siedzą z nimi dziadko
            > wie.
            > do kina jeździmy do kina, czyli kina bez ch w tle.
            > do restauracji idziemy do miasta - czyli bez ch.
            >
            > serio, możesz się podzielić? czy mnie życie omija i czegoś nie wiem?

            no zastanawiałaś się nad tym samym pytaniem smile sama jestem w stanie znieść tam wizytę ze 2 razy w roku w czasie wyprzedaży i tyle; nuda, panie, nuda. Tyle ze wiem, iż ludzie mają różnie.
          • agni71 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 19:45
            volta2 napisała:

            >
            > ja bywam na wyprzedażach, i to bez dzieci. wtedy łaskawie siedzą z nimi dziadko
            > wie.

            U mnie podobnie, tylko z dziećmi zostaje w domu mąż, bo dziedków nie mam pod ręką... Ale mogę sobie wyobrazić, że oboje rodzice chcą pobuszować w sklepach, a wtedy, jesli dzieci nie ma z kim zostawić, to zabieraja je ze sobą. Dla mnie opcja niepożądana, bo zdecydowanie wole zakupy solo smile


            > do kina jeździmy do kina, czyli kina bez ch w tle.
            > do restauracji idziemy do miasta - czyli bez ch.

            No cóż, naprawdę sa osoby, dla ktorych atrakcją jest snuć sie po CH całymi rodzinami przez pół dnia. Dla tych, których CH męczą, może sie to wydawac niepojęte,a le sa tacy ludzie. Jesli chodzi o kino, to jesli do kina jedziemy do CH to juz tam jemy obiad, po prostu zazwyczaj jakoś zahacza to o godzinę obiadową, czasem kupujemy cos na wynos i wieziemy do domu (pizza).
            >
            > serio, możesz się podzielić? czy mnie życie omija i czegoś nie wiem?

            Po prostu nie zdajesz sobie sprawy, że ludzie to lubią. Niektórzy wink
            • volta2 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 07:07
              agni, ja wiem, że są ludzie, którzy lubią w ch spędzać czas(ja, niestety po 2 godzinach mam objawy choroby lokomocyjnej, więc odpadam z gry w przedbiegach)

              ale naturella napisała że w konkretnym celu
              • naturella Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 27.02.12, 11:16
                Konkretny cel - zakup dla dzieci butów, kurtek, ciuchów. Zakup ciuchów dla nas. Zakup prezentu dla kogokolwiek, książek itp. Zawiezienie ciuchów do pralni, do krawcowej, kupienie choćby gara dodatkowego, czy czegoś, co jest potrzebne w domu. Pójście do kina, czasem na obiad. W tygodniu nie mam możliwości robić zakupów jakichkolwiek, pomijając ekspresowy zakup pieczywa niedaleko domu.

                Nie pisałam, że przebywamy w CH pół dnia, bo nie wyobrażam sobie przebywania gdziekolwiek tyle czasu z dwójką dzieci w wieku 4-6 lat, ot, wpadamy np. o 11, o 12 zjadamy coś i o 13 jedziemy do domu.
                --------------
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
            • fruzia01 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 08:41
              mój dwulatek kocha schody ruchome i fontannę smile
              cieszy się z tego nawet bardziej niż w płatnej sali zabaw - można więc powiedzieć, że oszczędzamy na dziecku fundując mu darmowe radości

              oczywiście nie jest to nasz częsty cel spacerów, tej zimy byliśmy 2 razy, gdy pogoda nie pozwalała na zabawy na dworze, a od siedzenia w domu dostawaliśmy przysłowiowego kota
    • volta2 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 14:50
      spróbuję, zachęcona, kontynuować, bo czasu nie miałam wcześniej na rozpisywanie się:

      dopóki dzieci mi pozwalają - nie zabieram ich na zakupy ciuchowe - dostarczam do szafy, raczej tak niepostrzeżenie, jak mam wątpliwości to jeszcze w domu przymierzam(wyjątek buty, ale czasem przez net w bartku też kupuję, używany już model tylko nr większe, nigdy pudła nie było)

      organizacja urodzin - w tym roku obu zrobiłam w domu, starszakom się niezbyt podobało, dzieci nawykłe do urodzin z księżniczkami i piratami w 5gwiazdkowych hotelach wyraźnie się nudziły, ale już młodsze - mając ten sam program co starsze były zachwycone! oszczędność w porównaniu do zeszłego roku - ponad 2000 zł. animatorem zabaw byłam ja, z domowej dyskoteki dzieci mnie wyprosiły, nie byłam już potrzebna.

      zabawy plenerowe - wszelkie pokazy historycznych bitew, parady - to można obejrzeć zwykle za darmo, więc faktycznie warto śledzić strony www czy prasę.

      kino - w wersji bardzo oszczędnej - zdarza nam się, że idzie tylko jedno dorosłe z dziećmi, albo wręcz idą same - wchodzimy do sali, usadzamy i obiecujemy, że jak się seans skończy, to czekać będziemy. (opcja przy dziecku powyżej 6 lat?)

      wakacje i wyjazdy - zawsze są one przynajmniej w 50% dla dzieci, więc wybierając opcje skromniejsze, też oszczędzamy niejako na dzieciach.
      polega to na wynajmnie tańszej kwatery, apartamentu czy 3 gwiazdek w tunezji zamiast 5.
      jedziemy samochodem - teoretycznie - tracąc czas na przejazd, ale to tylko teoria. zawsze zatrzymujemy się w fajnych miejscach by zobaczyć unikaty po trasie(jaskinie na słowacji, teramalne jaskinie na węgrzech, wulkany błotne w rumunii czy zamek drakuli w drodze do piaszczystych plaż bułgarii).
      z 4 niekupionych biletów lotniczych mamy forsę na pół wakacji(benzyna też kosztuje, nie wiem jak to w tym roku będzie wyglądać przy cenach ok.5 zł, jeszcze symulacji nie robiłam)
      zawsze też lokujemy się na uboczu kurortów - bo jako ludzie z dużego miasta, tłumów mamy dość na codzień, a przy okazji też jest taniej)

      jak mi się jeszcze coś przypomni w temacie okołodzieciowym to dopiszę późniejsmile
      • volta2 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 16:01
        zdarza nam się oszcżędzać na nianismile

        w sposób dwojaki
        sprzedajemy dzieci ulubionemu koledze, kolega pod opieką rodziców lub brata - a sami w tym czasie lecimy do kina, w miarę możliwości się rewanżujemy tym samym, ostatnio zrodziła mi się myśl nad jakimś rewanżem dla nastolatka(jest bardzo dobrym opiekunem)

        sposób drugi:
        zabieramy dzieci ze sobą - akcja z wczoraj:
        chcieliśmy iść do opery, bilety nie są drogie, więc wykalkulowaliśmy, że kupimy 3 sztuki a najmłodszy i tak będzie siedział od połowy na kolanach.
        wiemy, że w tygodniu przychodzi mało ludzi, więc dodatkowy wolny fotel dla nieposiadającego biletu dziecka będzie i tak zrobiliśmy.
        niana za 3 godziny wzięłaby 15 euro, bilet kosztował 10. a skorzystało dwoje dzieci...

        opera nieco nudnawa była, ale byli żołnierze, walka, halabardy, pojedynek - wyszli całkiem zadowoleni.
        nieco nas rozpraszali, ale i tak jestem z wyjścia zadowolona(na operze byli pierwszy raz, na balet już w ogóel nie wołam niani, bo spektakle krótsze i ciekawsze, np. baśnie 1000 i jednej nocy)

        co do ubrań:
        naszywam łatki lub wprasowuję wprasowanki
        przebierają się po przyjściu do domu w sponie które są zbyt zniszczone by wyjść w nich do szkoły
        zszywam skarpetki - wyrzucam wtedy, gdy zszycie się rozchodzi albo dziurka występuje w miejscu obok, czy na drugiej od pary

        zabawki:
        tylko na okazje, i to najczęściej składkowe z dziadkami, za to wypaśne, tu stawiamy na jakość nie na ilość.

        książki- na razie wystarcza biblioteka szkolna, kupujemy również, ale tylko te ulubione, te na ktorych szczególnie zależy i takie, do których się wraca.
        nie mam oporów przed książkami z allegro
        jeśli będzie trzeba - biblioteka publiczna też dojdzie.

        słodkości:
        robione w domu - gofry(uwielbiają), naleśniki, ciasteczka kruche
        negocjacje, że kupimy, ale jedno na pół - zaspokajają impuls kupienia i chętkę na coś słodkiego, uczą się dzielić, a jeszcze pozwalają nam na oszczędnośćsmile
        zwykle nie robią problemu.
        • astrum-on-line Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 16:47
          Volta, jesteś genialnasmile

          Dzieci nie mam, więc wątek nie do mnie adresowany, ale twoje rady są genialne. I inwencja też ogromna.
    • listopadowka2008bis Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 20:44
      Oczywiscie volta2 napisala wiekszosc co tylko sie da w temacie smile)))))))))
      co do sledzenia stron, to ja podaje :
      www.limango.pl
      www.markafoni.pl
      tam maja od czasu do czasu oferty wlasnie dobrego obuwia w fajnych cenach - geoxy,primigi etc. Ubrania tez maja, ale to zazwyczaj wyzsza polka (np. tshirty za 100pln).
      No i forum zakupy smile wpisz w wyszukiwarke smile tam jest wiele bezcennych informacji o promocjach np. sniegowcach w decathlon za 29 pln (wyprzedaz kolekcji).

      Ja sie szybko polapalam, ze metoda jest ograniczenie zakupow wspolnych w centrach handlowych do minimum, ale to sie moze sprawdzac tylko w przypadku, gdy ma sie z kim dziecko zostawic.
    • bav Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 23.02.12, 21:56
      Inspirujący temat smile
      Oszczędzanie na dzieciach to wg mnie pozorne oszczędności. Nawet przy najmniejszym, wiecznie nie dopinającym się budżecie myślałam najpierw jak maksymalizować korzyści, a dopiero potem jak minimalizować inwestycje. Ale zebrałam sporo patentów. I tak:
      - Edukacja – głównie tzw publiczna: szkoły, domy kultury, biblioteki, kluby sportowe itp. mają ciekawą i urozmaiconą ofertę zajęć tanich lub bezpłatnych. Przykładowo: szkoły muzyczne (mało liczne klasy, instrument można wypożyczyć w szkole, nuty w bibliotece, bdb wpływ na ogólny rozwój dziecka, poza tym prestiż artysty i zawód muzyka); klasy pływackie, klasy z gimnastyką artystyczną, klasy dwujęzyczne w gimnazjach i liceach (12-14 sem. nauki języka obcego z native speakers, nauka wybranych przedmiotów w jęz. obcym, dużo ciekawych wydarzeń kulturalnych oraz znajomość języka jak po filologii); kursy komputerowe, nauka gry na instrumentach, zespoły tańca, śpiew, pracownie plastyczne, teatralne, tenis stołowy, skakanka, szachy, harcerstwo, kuglarstwo, wycieczki rowerowe itd – warto dużo zajęć pokazać, do czasu wykrystalizowania zainteresowań dziecka
      - Edukacja „rodzinna” – czego mogą nauczyć / co mogą pokazać dziecku rodzice, krewni, przyjaciele
      - Zabawki to też różne zagadki, łamigłówki, rebusy, gry logiczne (z czasem dziecko samo zaczyna układać). Bawić się można w teatrzyk kukiełek, cieni, gry zręcznościowe i terenowe. Warto zainteresować kolekcjonowaniem np. widokówek krajoznawczych, plakietek, odznak czy pieczątek turystycznych, suszonych roślin, minerałów, dowcipów. Tworzeniem kolekcji wirtualnych. Budową stron internetowych. Fotografią.
      - Nauka racjonalnego gospodarowania kieszonkowym, także na koloniach, obozach – bardzo skuteczne, mały budżet też trzeba umieć bilansować smile. Starsze dzieci uczą się zarabiać (ulotki, prace dorywcze np. pomoc w pakowaniu w supermarketach, opieka, ohp, fundacje).
      - Wakacje i wyjazdy w ciągu roku organizuję zawsze tanio: pod namiotem albo w oparciu o tanią turyst. bazę noclegową z dostępem do kuchni. Kiedyś nie miałam kasy na kolonie, więc wzięłam (przez stowarzyszenie) dzieci ze wschodu do nas na wakacje i kolonie były na miejscu (koszty tylko jedzenia plus dwie tanie wycieczki, sporo bezpłatnych wstępów i rozrywek). Młodzież może w ramach wolontariatu zwiedzać atrakcje u nas i za granicą
      - Ciuchy – generalnie tylko nowe, ale z wyprzedaży, outletów, promocji itp. oraz szyte i dziergane we własnym zakresie (porównując ze znajomymi kupującymi w sh – wyższa jakość i estetyka, dłuższa trwałość co wpływa też na koszt w skali czasu, oszczędność czasu na zakupy i komfort niedonaszania po innych). Włóczki są genialne w recyklingu smile
      - Książki, płyty – okazyjnie, dodatki do gazet, tanie księgarnie (sprawdzam w necie- bardzo duża rozpiętość cen), antykwariaty, biblioteki (teraz to też media-, fono- i filmoteki)
      - Nauka praktycznych umiejętności, rękodzieła, rzemiosła - gotowanie (apetyczne i tanie sałatki, kanapki, domowe słodycze), zabawne zabawki własnej roboty (z czegokolwiek - papierowe, szmaciane, z balonów, patyczków), marynarskie węzły, ozdoby indiańskie, rzeźba (z kory, masy solnej, mydła), szycie, tkanie, dzierganie (szaliki, pokrowce na kom, kosmetyczki, paski, biżuteria, stroje i kolczugi rycerskie), różne domowe usprawnienia, drobne i większe naprawy. Takie umiejętności są bardzo cenne w ramach oszczędzania, ale również dla poczucia własnej wartości dziecka i dla jego pozycji wśród rówieśników, a później w szkole i w dorosłym życiu
      - Kino, teatr, koncerty, muzea, wystawy, targi – dla dzieci jest sporo bezpłatnych albo niedrogich imprez no i inne (plenerowe, tematyczne, okazjonalne, w szkołach i uczelniach artystycznych, imprezy regionalne, promocyjne, Eur. Dni Dziedzictwa, dni otwarte itp.)
      - Jedzenie – jak najmniej przetworzone (warto informować np. na zakupach o składzie, konserwantach, wartościach odżywczych itp. śmieciowego jedzenia). Na wyjazdach różne tradycyjne kuchnie regionalne (posiłki proste, tanie, syte, smaczne i ciekawe poznawczo). Często też warto brać tzw. danie dnia, bywa dwa-trzy razy tańsze niż to samo z menu i jest szybko podane.
      • zuzanna56 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 10:13
        widzę tu dużo sensownych poradsmile

        kupowanie na wyprzedażach
        książki z biblioteki (byłam w szoku jak wiele mają nowości)
        zajęcia w domu kultury (komputerowe na bardzo wysokim poziomie - mój syn chodzi od paru lat)

        ale pewnie rzeczy zmieniają się gdy dziecko staje się nastolatkiemwink

        co do centrum handlowego, też mam na nie alergię ale czasami trzeba tam iść całą rodziną, dzieciaki muszą przymierzyć spodnie, buty czy kurtkę, nie da się tego kupić bez nich
        • agni71 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 11:09
          > co do centrum handlowego, też mam na nie alergię ale czasami trzeba tam iść cał
          > ą rodziną, dzieciaki muszą przymierzyć spodnie, buty czy kurtkę, nie da się teg
          > o kupić bez nich

          Można i bez niego, byle w sklepie gdzie są zwroty. Ja prawie zawsze sama kupuje ubrania dzieciom, w domu na spokojnie mierzą, i najwyżej sie oddaje. Oczywiście, z nastolatkami to nie tyle trafienie w rozmiar co w gust bywa problemem, i tu faktycznie lepiej niech same sobie wybierają, ale wtedy to juz mozna same dzieciaki na zakupy wypuścić?
          • zuzanna56 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 11:34
            no niby tak ale
            musiałabym wziąć na przykład 2-3 kurtki, 2-3 pary spodni, 4-5 bluzek dla dziewczynki itp
            potem w domu poprzymierzać
            potem pewnie 95% tego zwrócićwink
            bo nie ten rozmiar (chudzielce) albo nie podoba się (mojej córce trudno dogodzić)

            mam do centrów handlowych różnych (będzie z 6-7 w okolicy) z 15-20 km w jedną stronę
            szkoda mi paliwa aby jeździć coś drugi raz i oddawać (dziennie robimy z mężem nieco mniej niż 80 km w dwie strony - jeździmy osobno do pracy - jest mi po prostu już szkoda kasy na paliwo bo i tak idzie na to majątek)

            a tak idziemy do centrum raz na jakiś czas (czasami raz na miesiąc, czasami raz na 2 miesiące), kupujemy ubrania, czasami idziemy przy okazji do kina, na obiad, do tego jeszcze spacer nad morzem na przykład - wszystko za jednym zamachem

            mam 3-4 sklepy, w których kupuję dzieciom ubrania
            często wystarczy nam 10 minut w sklepie aby coś kupić albo stwierdzić że nic się nie podoba
            albo nie ma rozmiaru
            • verdana Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 12:12
              Oprócz zupełnie małych dzieci takie kupowanie bez dzieci ma jeszcze jedną wadfę - nie uczy dziecko wybierania i decydowania.
            • agni71 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 14:42
              zuzanna56 napisała:

              > no niby tak ale
              > musiałabym wziąć na przykład 2-3 kurtki, 2-3 pary spodni, 4-5 bluzek dla dziewc
              > zynki itp
              > potem w domu poprzymierzać
              > potem pewnie 95% tego zwrócićwink
              > bo nie ten rozmiar (chudzielce) albo nie podoba się (mojej córce trudno dogodzi
              > ć)

              Naprawdę tak ci trudno utrafic z rozmiarem i gustem? Mnie tak naprawdę rzadko zdaża sie nie trafic z rozmiarem. Znam równiez styl i upodobania corek.


              > mam do centrów handlowych różnych (będzie z 6-7 w okolicy) z 15-20 km w jedną s
              > tronę

              Mam podobnie (mieszkam po Warszawą), do tego ja jeżdżę komunikacją publiczną, więc jakby ciut mniej wygodnie wink

              > szkoda mi paliwa aby jeździć coś drugi raz i oddawać (dziennie robimy z mężem n
              > ieco mniej niż 80 km w dwie strony - jeździmy osobno do pracy - jest mi po pros
              > tu już szkoda kasy na paliwo bo i tak idzie na to majątek)

              Rozumiem, a nie mozna połączyć zwrotu z powrotem z pracy? Czy to zupełnie nie po drodze? Ja robie tak, że jadę na zakupy przeważnie w weekendy, przez weekend mierzymy i jesli cos jest do zwrotu, to mąz zwraca po drodze z pracy (pracuje w Warszawie) lub przy okazji cotygodniowych zakupów w CH (w wielu sieciówkach nie ma znaczenia, w którym sklepie sie kupiło i np. ubrania kupione w Arkadii mozna zwrócić w Wola Parku). W przypadku niedobranego rozmiaru równiez mężowi zlecam wymianę na większy/mniejszy, dlatego nie musze kupowac w kilku rozmiarach. I powiem ci, że to się sprawdza, bo w sumie rzadko mam cos do zwrotu.

              > mam 3-4 sklepy, w których kupuję dzieciom ubrania
              > często wystarczy nam 10 minut w sklepie aby coś kupić albo stwierdzić że nic si
              > ę nie podoba
              > albo nie ma rozmiaru

              Nie przekonuje, skoro tak wam lepiej, po prostu dla mnie zakupy (nawet rzeczy dla dzieci) z dziećmi to mordęga, więcej czasu poświecam na zwracanie uwagi, żeby sie ktos np. nie zgubił, niz na spokojne przejrzenie wieszaków. W domu dzieci tez jakos chętniej mierzą, bo nie trzeba sie wciąż rozbierac i ubierać w kolejnych sklepach...
              • zooba Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 14:54
                Ale myślę, że tu robi wiele wiek dzieci - jak są małe to martwisz się, żeby się nie zgubiły i nie narobiły szkód w sklepie i wtedy zakupy są mordęgą. Kiedy są duże utrafienie w gust i rozmiar jest strasznie trudne - mam tak z synem zaledwie 13-letnim - ja nie wiem jaki rozmiar kupić od 158 do 170? a ubrania które dla mnie są jak najbardziej ok spotykają się z żywiołowym protestem.
              • zuzanna56 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 15:21
                agni71 napisała

                > Naprawdę tak ci trudno utrafic z rozmiarem i gustem? Mnie tak naprawdę rzadko z
                > daża sie nie trafic z rozmiarem. Znam równiez styl i upodobania corek.

                Trudno. Spodnie zwykle są za szerokie w pasie (kupuję często takie z gumkami), bluzki dla córki mogą być w sam raz a może rękawy będą jednak 1cm za krótkie. To jedno. Kwestia gustu - tu gorzej. Moja córka nie znosi koloru różowego, cekinów, nadruków (no niektóre ujdą w tłoku), lubi proste rzeczy, raczej sportowe, wygodne, żadnych sukienek itp, tiuli itp. Ja ją trochę rozumiem, po kimś w końcu to mawink Ja też rzadko widzę coś sensownego dla niej, a ona jeszcze rzadziejwink


                > a nie mozna połączyć zwrotu z powrotem z pracy?

                Nie bardzo, to są kompletnie inne kierunki. No oprócz jednego sklepu. Musiałabym chyba z 15 km nadrabiać. Inna sprawa to jest to, że odbieram córkę ze szkoły około 13.00-15.00 (zależy jakiego dnia), zwykle jest to prosto po lekcjach. Z jej szkoły mamy do domu 10 km (jest to dokładnie na mojej trasie do pracy) ale jej samej jeszcze nie puszczam, ma dopiero 11 lat, jeszcze trochę. Zwykle po pracy po nią pędzę, czasami czeka na mnie pod szkołą 20 minut, czasami idzie do babci, ale woli jak ją odbiorę szybkosmile

                > Nie przekonuje, skoro tak wam lepiej, po prostu dla mnie zakupy (nawet rzeczy d
                > la dzieci) z dziećmi to mordęga

                Może dlatego, że masz mniejsze dzieci, moje mają 11 i 15 lat, czasami coś mi nawet doradzą w kwestii mojego ubioru (mamo, nie potrzebujesz 27 czarnego golfuwink) Nie przepadam za chodzeniem po centrach handlowych, dzieci też średnio, ale godzinę spokojnie wszyscy wytrzymujemy, każdy idzie na swój dział, syn czasami do sklepu z elektronikąwink i za 20 minut się spotykamy. W zakupach z dziećmi problemu nie widzę. Gdy miały 4-7 lat, no na pewno było gorzej, racja.
        • lacktris Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.12, 13:34


          > co do centrum handlowego, też mam na nie alergię ale czasami trzeba tam iść cał
          > ą rodziną, dzieciaki muszą przymierzyć spodnie, buty czy kurtkę, nie da się teg
          > o kupić bez nich

          ależ te centra handlowe to paskudne i przebrzydłe są. Normalnie wyprawa do nich to koszmar nad koszmary. Większość z wypowiadających się osób ich nie cierpi i chodzi tam bo musi, woląc oczywiście spędzać czas z rodziną robiąc różne fajne rodzinne rzeczy.
          To ja się pytam skąd takie tłumy w tych centrach handlowych o każdej porze dnia ?????

          I się pytam jeszcze gdzie te osoby co to uczą dzieci nie zwracania uwagi na to co tam za kotek, czy inna barbie na bluzce jest prowadzają dzieci do szkół i przedszkoli??? No chyba że większość latorośli jest z tak silnym charakterem że nie ulega wpływom rówieśników i nie musi mieć tego co Basia, Kasia czy Zosia. Cóż może tylko ja mam takie słabe dziecko?

          W kwestii oszczędności to w przeciwieństwie do volty akurat u mnie bardziej oszczędną formą było zorganizowanie urodzin młodej w sali zabaw. Raz że oszczędziłam siły na przygotowaniu całej imprezki, oraz potem na sprzątaniu, to i kosztowo w tym roku wyszło mnie to sporo taniej niż zeszłoroczna domówka.
          • agni71 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.12, 14:32
            > W kwestii oszczędności to w przeciwieństwie do volty akurat u mnie bardziej osz
            > czędną formą było zorganizowanie urodzin młodej w sali zabaw. Raz że oszczędził
            > am siły na przygotowaniu całej imprezki, oraz potem na sprzątaniu, to i kosztow
            > o w tym roku wyszło mnie to sporo taniej niż zeszłoroczna domówka.

            a to sie dziwie, bo mnie domówki zawsze taniej wychodzą niz sala zabaw.
            • joanna_poz Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.12, 14:44
              zależy ile osób
              zależy jaki "program" imprezy
              zalezy jakie menu zaplanowane

              zalezy, ile rodziców wdepnie na kawę z ciastem do domu w ramach odbioru dziecka z imprezy (na sali zabaw mozesz zapowiedziec zeby odstawili dziecko na godzinę 15, a odebrali o 17 - i ten koszt odpadasmile
              • agni71 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.12, 15:18
                joanna_poz napisała:

                >
                > zalezy, ile rodziców wdepnie na kawę z ciastem do domu w ramach odbioru dziecka
                > z imprezy (na sali zabaw mozesz zapowiedziec zeby odstawili dziecko na godzinę
                > 15, a odebrali o 17 - i ten koszt odpadasmile

                U nas na zaproszeniach na imprezy domowe tez jest określony czas trwania imprezy, i zwyczajowo dziecko sie zostawia i odbiera o okreslonej godzinie. Tak, że pod tym względem jest jak w sali zabaw smile

      • sylwiam_m Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 12:13
        @bav bardzo rzadko mi się to zdaża ale zgadzam się absolutnie z każdym twoim słowem!
    • sylwiam_m Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 12:22
      Ja jeszcze chciałam dodać , że niedoceniana jest najzwyklejsza nauka. Dziecko nie musi uczestniczyć w wypasionych warsztatach gotowania za bóg wie ile, nie potrzebuje nauki języka metodą niewiadomojaką, nie jest konieczne uprawianie sportu w ośrodku fiu- bździu-sru , nie musi wyjeżdżać na obozy taneczno-popatrzwgłąbsiebieiodkryjswojąnaturę. Większość to wyciąganie od rodziców pieniędzy i nabijanie ich w butelkę. Pewnie, że trzeba uczyć się języków ale wystarczą może korki ze studentką lub kurs w NOT-cie, można w ramach sportu chodzić na nieźle prowadzone SKS lub naukę pływania w szkołach, na obozy wyjeźdżać zwykłe lub z harcerstwa, szkoły, oazy itp..Jeżeli dzieciak ma poukładane w głowie i w miarę sprecyzowane zainteresowania to jest dużo łatwiej coś wybrać z niedrogiej, b.dobrej i ciekawej oferty państwowych placówek.
      • volta2 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 13:41
        muszę ci przyznać rację - ja mam podobne wrażenie jeśli chodzi o wyciąganie kasy od rodzicieli, którzy sami przyznają że nie potrafią na dziecku oszczędzać.

        możliwe, że zmienię zdanie jeśli zetknę się z polską rzeczywistością szkolną - w sensie czy dzieciak ma siedzieć na świetlicy (o ile w ogóle będzie mu przysługiwać?) czy lepiej wysłać go na zajęcia jakieś zorganizowane?

        na razie - się podpisuję
        • johana75 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.02.12, 19:46
          Ja np. dzisiaj kupiłam spodnie dla małego za 2,75 euro nowe przecenione i wzięłam 2 pary na 140 i 146, a sobie kupiłam rurki z Bon Prix za 5 euro! super ceny jak w lumpeksie ;P
          • mea.may Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 25.02.12, 05:50
            My nie chodzimy po centrach handlowych, nie znosimy ich,zakupy niestety to przykra konieczność, zazwyczaj jedziemy raz w miesiącu, robimy szybkie zakupy i wypadamy. Wolimy rower, w zimie spacery z sankami lub bez, wyszukuję dla dziecka fajne, niedrogie atrakcje w okolicy, ostatnio trafiłam na zajęcia z lepienia z gliny, super, byliśmy zachwyceni. Nie chodzimy do Macdonaldsa i tym podobnych, nie kupuję gotowych słodyczy, napojów gazowanych, soków. Nie oszczędzam natomiast na zdrowej żywności, kupuję najczęściej przez internet, jak jestem w Warszawie to w sklepiku przy restauracji "Vega". Na ciuchy poluję na wyprzedażach, czekam na kolejną, ostatnio kupiłam przez internet fajną kurtkę dla dziecka przecenioną z 130zł na 50. Zresztą oszczędzanie to mój sposób na życie, uwielbiam to. Teraz szukam używanego regaliku dziecięcego.
    • ella111 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.12, 15:50
      Ksiazki z biblioteki - dla mnie duza oszczednosc bo kupowalam duzo a wiekszosc raz przeczytalismy i ladowaly na polce i juz sie stamtad nie ruszaly.
      Co do CH to w ogole nie znam takiego zwyczaju zeby tam chodzic z dziecmi w ramach rozrywki (?). Na zakupy z dziecmi nie chodze, co nie znaczy ze moje dzieci spaceruja tylko po lesie he he Bywamy w kinie ktore miesci sie w ch ale sklepy nie sa dla dzieci atrakcja i nie wzbudzaja zainteresowania.
    • mal-foj Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.12, 16:51
      Ja niestety nie umiem oszczędzać na dzieciach sad Staram się kupować ciuchy dobrej jakości, u nas w tej kategorii wygrywa HM, ale dżinsy za 70 zł to nie jest oszczędność. Jedyna zaleta, że na dość długo wystarczają.
      Do kina chodzimy raz/dwa razy w miesiącu. Jedno wyjście dla całej rodziny - ok. 120 zł
      Przedszkola - 1400/mies. Na szczęscie od września będzie 400 - tysiak to kupa pieniędzy, już się nie mogę doczekać, może nawet uda mi się od lipca zrezygnowć z drogiego przedszkola.
      Zabawek nie kupujemy dużo, ale jak już to jednak dość drogie, gry na konsole, lego.
      Z zajęć dodatkowych oboje mają angielski - za 220/mies łącznie.
      Myślę, że średnio na miesiąc z przedszkolami wydajemy na dzieci 2500 plus jedzenie, czyli 3 tys. pękają jak nic.
    • mama_trzech Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.13, 13:55
      Ciekawy wątek, więc podbijam smile

      Część ubrań kupuję w second handach, cześć (nowych) korzystając z promocji i wyprzedaży. Dzieci noszą ubrania po sobie. Na razie są małe, więc nie protestują smile
      Chodzą do publicznego przedszkola, korzystają z dodatkowych zajęć przedszkolnych (które są płatne symbolicznie).

      Lekarz na NFZ, podobnie logopeda. Prywatnie chodzimy tylko w razie nagłej potrzeby, gdy kolejki na NFZ są szokująco długie, lub gdy lekarz i zastosowane leczenie są nieskuteczne.

      Czas wolny w wersji "taniej" to po prostu gry, zabawy i sport na świeżym powietrzu. Piłka nożna na boisku przed blokiem, jazda na rowerze, zabawa na placu zabaw z rówieśnikami. Czas spędzony na działce pod miastem.
      W domu głównie zabawy plastyczne, gry planszowe, zabawa klockami lego, puzzle, gry edukacyjne na komputerze, zestaw autek i garaży oraz drogi do układania w dowolnej konfiguracji.
      Drogie, wymarzone zabawki kupuję głównie w promocji na takie okazje jak Boże Narodzenie, Dzień Dziecka, urodziny itp. więc chłopcy mają ich całkiem sporo, bo każda okazja to 3 nowe zabawki plus to co dostaną od Rodziny.

      Książki częściowo kupuję, częściowo korzystam (i uczę z korzystania dzieci) z biblioteki.

      Nie zamawiam pizzy, tylko robię sama wink Podobnie z różnymi słodkościami.
    • afroddytta Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.13, 21:45
      Napiszę w kontekście produktów spożywczych, nie nazwałabym tego 'oszczędzaniem na dziecku' bo równie dobrze pasowało by 'oszczędzanie na nas' czy 'dbanie o dziecko', napiszę po prostu co kupuję, a czego nie, co wydaję mi się może prowadzić do oszczędności, szczególnie widząc co i w jakich ilościach kupują znajomi na wspólnych wyjazdach. Nie kupuję w ogóle smakowych jogurtów, serków, deserków itd. zamiast tego jogurt naturalny, kefir plus owoce sezonowe, mrożone czy dżem (sama na razie nie robię, bo mama robi i zaopatruje wnuki)-moje dzieci uwielbiają biały ser plus dżem, koktaile zrobione dosłownie w ciągu kilku sekund np. mleko+kefir+banan, w sezonie letnim koktail jest prawie codziennie. Nie kupuję żadnych reklamowanych danonków, bakusiów, actimeli i in.'niezbędnych dla prawidłowego rozwoju dziecka produktów'. Nie kupuję deserków typu monte, gotowe budynie, desery z bitą śmietaną, mleka smakowe itp. bo to sama chemia, a przede wszystkim nie przeznaczona dla dzieci. Budyniów nie lubimy, kisiel robię często, czasami z torebki, czasami na bazie domowego soku. Nie kupuję żadnych napojów, soczków, wód smakowych dedykowanych dzieciom, ogólnie pijemy wodę, a soki raczej przy okazji, wtedy przeważnie soki 100% z Lidla. Jeszcze parę lat temu sama nie sądziłam, że można pić wodę, ale sama siebie zaskoczyłam, teraz praktycznie tylko woda (my z mężem pijemy gazowaną) plus cytryna. Dzieci piją wodę lub mleko (tutaj kupuję mleko świeże pasteryzowane w niskiej temp. (najwięcej wartości odżywczych) w Lidlu), dzieci często nawet na imprezach urodzinowych same rezygnują z owocowopodobnych napojów na korzyść wody. Nie jemy codziennie cukierków, batoników i innych słodyczy, nie mówię, że inni jedzą, ale nadzwyczaj często widzę, że jest to stały element dnia wielu dzieci. Na śniadanie dla dzieci robię owsiankę, kaszę manną, kaszę jęczmienną (zamierzam wypróbować inne błyskawiczne, bo jak ostatnio byłam w Tesco to jest tego ogromny wybór), dzieci jedzą bardzo chętnie, taki posiłek jest sycący i daje dużo energii na dłużej. Płatki śniadaniowe jemy rzadziej, kupuję jedynie te z pełnego ziarna (kiedyś gł. Cheerios wielozbożowe) Nestle Fitness, dla smaku np. Lion lub Nesquik plus Cornflakes, nie kupuję poduszeczek, gwiazdeczek i in.
      Nie podaję dzieciom żadnych witamin, preparatów wzmacniających odporność, a mimo to nie chorują, chodzą za to regularnie na basen co bardzo skutecznie wpływa na ich odporność.
      Jeszcze w kontekście jedzenia staram się nie kupować gotowych produktów, korzystać z torebek z gotowymi przepisami itp. moje dzieci wiedzą co to racuszki, placuszki, naleśniki czy omlet (robieniem omleta wywołałam prawdziwy szok na wyjeżdzie ze znajomymi, żadne z dzieci nigdy nie jadło omleta!).
      To tyle w kontekście jedzenia, nie wiem konkretnie czy i ile można zaoszczędzić, bo jakby nie to jest moim celem, ale myślę, że na pewno jakaś oszczędność jest bo przy 3 dzieci jedzących codziennie co najmniej 1 monte i kinderczekoladkę to już spory wydatek.

      Co do zakupów ubraniowych to mówiąc szczerze nie bywam w CH, nie chodzę też na zakupy z dziećmi, większą część ubrań dla dzieci kupuje mąż, który często służbowo lata za granicę i tam na wyprzedażach kupuje ciuchy dla chłopaków, plus taki, że mam 3 synów więc nawet specjalnie rozmiarami się nie musi przejmować zawsze na kogoś będzie dobre, poza tym ceny takich ubrań są bardzo korzystne np. 50 zł za zestawy jeansy+ koszula+ocieplana kamizelka ortalionowa, kurtka puchowa Gap 60 zł, o T-shirtach i bluzkach po 10-15 zł nie wpominając. Resztę ubrań kupuję używane na allegro i to najczęście firmy Gap po 10-15 zł, gdyż jakość jak dla mnie jest nieporównywalnie wyższa niż nowe drogie szmatki z H&M. Nie wiem jak długo takie bezstresowe zakupy będą możliwe, mój najstarszy syn ma teraz 6 lat i generalnie akceptuje wybrane ciuchy, choć już kilka rozmów nt. dlaczego kupujesz mi używane ubrania a nie nowe w sklepie się odbyło, ale stresu z tym żadnego nie ma bo młodsi bracia też noszą ubrania używane, tylko po nim smile.
      Ostatnio nawet mieliśmy rozmowę z nim nt. marki tzn. mąż dostał od kontrahenta zagranicznego dla naszych synów ubrania bardzo dobrej marki, 3 identyczne koszule i 3 identyczne kurtki (ogólnie radocha, bo praktycznie nigdy nie mają identycznych ubrań) i padło stwierdzenie 'dobrej marki', starszak od razu podłapał i pyta co to znaczy, ustaliliśmy z mężem, że nie będziemy takiego stwierdzenia przy dzieciach używać, więc powiedzieliśmy, ze mówi się dobrej marki a chodzi o to, że ubranie jest wykonane z dobrej jakości materiału i starczy na dłużej itd. Dzień później nasz starszak tłumaczył zdziwionej babci, że on ma fajne spodnie, bo wykonane są z dobrej jakości materiału smile
      Co do ilości ciuchów staram się nie szaleć, ale może to wynika z tego, że mam synów, więc tez trudniej poszaleć (kilka par spodni, tshirtów i bluzek wystarcza, na zimę jedna kurtka grubsza, jedna cieńsza) i że jest więcej dzieci i jakby każde miało po 3 kurtki zimowe to nie miałabym 3 kurtek tylko 9, a tylu to nawet w szafie nawet nie zmieszczę.

      Do sal zabaw praktycznie nie chodzimy, poza imprezami urodzinowymi, poza tym w Warszawie w weekend są tam masakryczne tłumy, zdecydowanie bardziej lubimy objeżdżać duże place zabaw na powietrzu, również zimą, kiedy często bywa jesteśmy jedynymi odwiedzającymi, standardowo spacery po lesie, a w okresie świątecznym po oświetlonej Starówce. Latem organizacja czasu wolnego praktycznie odpada, bo dzieciaki siedzą w ogródku od świtu do nocy, a ponieważ jest ich 3. to zawsze jakaś zabawa się znajdzie.

      Ja od jakiegoś czasu regularnie śledzę forum zakupy i tam na prawdę można znaleźć wiele okazji, od ubrań, zabawek, butów po kosmetyki. często bardzo konkretne informacje, nie że gdzieś coś taniej tylko w takim i takim sklepie w mieście x dziś widziałam coś za tyle.Czasami warto trzymać rękę na pulsie smile
      • afroddytta Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 02.03.13, 21:47
        Dopiero jak przeczytałam wyświetlony tekst to zauważyłam błąd oczywiście koktajl nie koktail, przepraszam.
      • malwi.2 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 03.03.13, 08:57
        ja się przyczepię (zupełnie nie złośliwie) do tego, ze dzieci piją wodę lub mleko
        nie wydaje mi sie, by mleko krowie było takie zdrowe,

        smaczne jest np. kakao i sama lubię tez wypić (moje dziecko na picie kakao jest za małe), ale pije je od czasu do czasu, pomijam fakt, ze mam nietolerancje laktozy, ale poza tym mleko (podobno) takie odżywcze nie jest
        • mama_trzech Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 03.03.13, 12:21
          Mleko krowie można podawać od 3 roku życia (niektórzy wskazują, że nawet od 1,5 - chociaż przyznam, że bałabym się) i na pewno jest zdrowsze od wszelkich słodkich, gazowanych napojów/soków ze sklepu. Jest również tańsze - więc oszczędność jest wink
          • afroddytta Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 03.03.13, 13:20
            Praktycznie od zarania wieków człowiek hoduje jakieś zwierzęta i podaje ich mleko swoim dzieciom, u nas to przeważnie krowy, kozy, owce, a w innych rejonach świata też wielbłądy, jaki i inne. Nie wiem jak przez te liczne wieku zmieniało się podejście do podawania mleka innych ssaków ludziom (w szczególności dzieciom powyżej 3r.z), ale w obecnych czasach równolegle są dwa obozy jeden-zalecający picie mleka, jako zdrowe itd. (np. ogólnopolska kampania 'pij mleko, będziesz wielki") oraz drugi że mały człowiek to nie krowa i picie mleka mu szkodzi (głośne akcje czasami w prasie). Wydaję mi się, że żaden z obozów nie ma wystarczających dowodów na potwierdzenie swojej teorii. Ja przynajmniej zdobywając wiedzę nt. żywienia człowieka, ogólnie zdrowia, niezbędnych mikroelementów itp. również podczas studiów nie spotkałam się z jednoznacznym dowodem szkodliwości spożycia mleka (oczywiście w jakiś rozsądnych ilościach), więc wiedząc, że również ja, mój mąż i zapewne ostatnich kilka pokoleń to mleko spożywaliśmy i w dzieciństwie i w wieku nastoletnim podaje je również sowim dzieciom.

            Jednak mleko mleku nie równe, akurat jeśli chodzi o podawanie mleka UHT to można by się tu zgodzić, że spożycie tego typu mleka może nie przynosić wielkich korzyści, ponieważ tak przetworzone mleko ma niewiele wspólnego ze świeżym mlekiem, w kontekście zawartości składników odżywczych. Nawet ostatnio spotkałam się z teorią, że spożywanie mleka UHT przez dorosłe kobiety może wpływać na zwiększenie osteoporozy, ponieważ wapń w tak przetworzonym mleku nie wnika do kości, a wręcz zostaje wypłukiwany. Podobno taka sytuacja nie ma miejsca w przypadku mleka przetworzonego metodą pasteryzacji w niskiej temperaturze.
    • momas Lekarstwa 03.03.13, 07:11
      Niektóre przynajmniej.

      Np syrop Mucosolvan. Wersja dla dorosłych i dla dzieci. Cena ta bardzo zblizona.
      Czym się różnią? Dawkowaniem. Np takiemu dzieciom podaje sie połowę dawki dorosłej w stosunku do wersji dziecięcej - np 2,5 ml v 5 ml.

      Ale trzeba uwazac, bo tylko niektóre tak mają
      • katja75live Re: Lekarstwa 03.03.13, 10:02
        Mnie teraz bardzo zmniejszyl sie dochod (jestem po rozwodzie), i probuje ogolnie oszczedzac na czym sie da.
        Moje wydatki na dzieci sa bardzo duze: glownie zajecia dodatkowe, sporty, jakies akcje w szkole.
        Zanalizowalam wszystkie wydatki i wlasciwie na jednym na czym moge zaoszczedzic to ubrania i tansze wakacje.
        fajny watek, ale niewiele tu znajde dla siebie.Na jedzeniu nie bede oszczedza:, serkow, slodyczy itp. wlasciwie nigdy nie kupowalam, opiekunki juz wlasciwie nie potrzebuje, nawet jak starszy jest chory to zostaje sam w domu, do kina chodzimy sporadycznie, czasami w drodze na jakies zajecia kupuje picie, czy jaks kanapke (to moglabym jeszcze troche ograniczyc), ksiazki zawsze glownie z biblioteki byly.
        Niewiele tu jeszcze moge wykombinowac.
      • mama_trzech Re: Lekarstwa 03.03.13, 12:25
        Trzeba patrzeć na substancję czynną i wtedy porównywać ceny leków o tym samym składzie. Dotyczy to zarówno syropów dla dzieci, jak i leków dla dorosłych. Na przykład syrop Panadol oraz syrop Apap i pewnie jeszcze kilka innych opierają się na paracetamolu. Ibum, Ibufen, Nurofen - na ibuprofenie. Przykłady można by mnożyć.
        • afroddytta Re: Lekarstwa 03.03.13, 13:30
          Dokładnie. Trzeba znać substancję czynną i szukać najtańszych (często niereklamowanych polskiej produkcji) odpowiedników, trzeba też zwrócić uwagę na stężenie substancji czynnej szczególnie w przypadku syropów, taniej wyjdzie syrop 200mg/5 ml niż 100mg/5 ml plus dodatkowo będzie tego syropu połowę mniej do podania dziecku.


          np. paracetamol w syropie www.doz.pl/apteka/p1978-Paracetamol_24_zawiesina_doustna_120_mg__5_ml_150_g
          ibuprofen w syropie www.doz.pl/apteka/p45497-Bufenik_200_mg5_ml_syrop_100_ml

          A szczególnie popularny ostatnio spray Tantum Verdę proponuję zastąpić tańszym nawet o kilka złoty odpowiednikiem np. www.doz.pl/apteka/p8480-Tantum_Verde_015_aerozol_30_ml
    • linn_linn Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.08.13, 12:50
      up
      Wyciagam ten watek, gdyz sa tu nie tylko rady "jak oszczedzac", ale takze "jak nie tracic":
      forum.gazeta.pl/forum/w,20012,133623509,,Jak_oszczedzac_na_dziecku_.html?v=2
      To jest kopalnia pomyslow: szkoda, zeby lezal w czelusciach forum. Moze macie nowe rady?

    • ofelia1982 Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 24.08.13, 23:07
      Oszczędzam na ubraniach - bo tak szybko wyrasta i/lub niszczy, że szkoda mi kasy na nowe markowe.
      Więc albo kupuję nowe na przecenach albo używane. Jak nowe - to raczej PRZECENIONE Kappahl, F&F (Tesco) czy Cool Club. Wyżej nie wchodzętongue_out
      Oszczędzam tez na zabawkach - często używane kupuję lub wymieniam się ze znajomymi. A ostatnio rozbudzamy swoją kreatywność i np. robimy domki i garaże z kartonu - kolorowe, z oknami i wjazdami - SZAŁ! Mój synek budzi się i pierwsze co robi to idzie bawić sie kartonowym garażemsmile

      NIE oszczędzam natomiast na butach. Muszą być dobre - niekoniecznie drogie, ale dobre jakościowo i nowe - by nie przyczyniały się do złego chodu. Lubię Elefanten, bo są jeszcze cenowo w miarę ok.
      Nie oszczędzam tez na jedzeniu - nie jemy dużo, mój synek w ogóle jest niejadkiem- wiec jak kupuję to zawsze patrzę na skłądy i wybieram lepsze, nawet, jeślii droższe.
      Nie oszczędzam na dentyście - obowiązkowe lakierowanie co pół roku (+ przegląd).
    • ashleenc Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 27.08.13, 16:52
      Chwilami cieszę się, że mieszkam w małym mieście i nie wydaję połowy tego co wy na dzieci!
      TZN. nie ma u nas centrum handlowego itp. tam się zawsze zostawia sporo niepotrzebnej kasy,
      kino 3D jest dopiero od niedawna, ale i tak rzadko chodzimy, poza tym cena to 12-14zł za film, bez barów z pepsi itp.
      Nie ma też u nas w mieście takiego ciśnienia, by dziecko chodziło na zajęcia dodatkowe, jeśli są to dużo tańsze np. karate kosztuje 60 zł
      Mój 7 latek chce się zapisać na piłkę nożną to ok. 30 zł (plus buty itp)
      Niestety buty są u nas tylko firmy krzak itp za 50 zł, a potem po 3 miesiącach się wściekam bo są do wyrzucenia.
      I specjalistów brak, po wszystko do stolicy WLKP trzeba jechać dodając koszt wyjazdu.
      • mali-nki Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 27.08.13, 21:57
        my nie mamy telewizora i widze, ze to nam pomaga pewnie troche moze nie zaoszczedzic ale nie wydac. Dzieci nie sa manipulowane non stop reklamami i nie maja wiekszych zyczen co do gadzetow i zabawek.
        Oczywiscie od czasu do czasu cos chca dostac to jasne ale nie jest to pod wplywem podswiadomego przyswajania przekazow reklamowych.
        Jedynym gadzetem elektronicznym corki jest od niedawna komorka (ale nie Smartphone i Internet) poniewaz zaczela dojezdzac sama do szkol i chcielismy zeby jednak byl kontakt. Zadnych innych plejstejszon, tabletow, ds-ow, hajwi i tym podobnym nie mamy.
        • linn_linn Re: Jak oszczędzać na dziecku...? 28.08.13, 07:09
          A u mnie telewizor sluzy do nauki jezykow obcych, co jest zrodlem sporych oszczednosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja