ofelia1982
24.04.12, 21:27
Mój brat wypozyczył 1,5 roku temu kilka książek z biblioteki. Potem wyjechał za granicę, zapomniał oddać etc. No i niz tego ni z owego przychodzi dziś polecony, że musi uregulować karę...1100zł. Ja wiem - prosze nie znęcajcie się - że to jego wina, nawet nie mamy o czym dyskutować. Regulamin był, on zawalił, wszystko jasne.
Tyle, że dla niego to jest teraz ogromna kwota, a do tego moim zdaniem działanie biblioteki nosi znamiona złej woli - bo przez te 1,5 roku nie przyszło ani jedno przypomnienie, nawet mail (mimo, iż biblioteka ma jego maila), więc wygląda to tak jakby biblioteka siedziała cicho w przypadku zapominalskich i wyskakiwała po kilku latach by tylko zgarnąć pieniądze. Niby wszystko zgodne z regulaminem ale...Gdyby przyszło choć jedno przypominenie to moja mama od razu by książki zwróciła, bo była na miejscu.
Czy ktoś miał podobną sytuację? Czy można coś z tym zrobić, jakoś się odwołać? Dodam, iż moja mama dziś pobiegła do biblioteki i została spławiona, powiedziano jej, że nie ma odwołań.