Jak oszczędni wychowuja dzieci?

05.05.12, 07:44
Niedawno urodziłam synka i kolekcjonując wyprawkę nieco zaszalalam-podliczajac remont pokoiku i inne akcesoria-dosc duzo wydalam na sam poczatek (samo łóżeczko+posciel ok 600zł o zgrozo!smile) do tego laktator, podgrzewacz, sterylizator, butelki znanej firmy.Maly ma samobujającą huśtawkę, skoczka, mate edukacyjną, karuzelkę, zabawki wszystko Fisher P-bo trwale z atestami ble ble ble....
Nie piszę tego wszystkiego żeby się chwalić broń Boże tylko zeby nakreslić sytuację. Zastanawiam się czy Wy też kupujecie wszystko co( w waszej ocenie )jest najlepsze dla dziecka?
Z perspektywy czasu widze ze nie wszystko to trafione zakupy-proszę o podpowiedź bardziej doświadczone mamy które zabawki najlepiej się sprawdziły i czy warto kupować te wszyskie skoczki,chodziki, pchacze?
    • hugo43 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 08:06
      pchacze warto,chodziki nigdy w zyciu.ja mialam pchacz v-tech,na allegr o pelno uzywanych w bdb stanie.
    • milionwminute Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 08:07
      Raczej nie warto. Każda zabawka jest na minutę. A z tego co zauważyłam małe dziecko (tak do 12 miesięcy) woli zwykły papierek po czekoladzie, plastikową butelkę niż najlepszą drogą zabawkę. Z tymi zabawkami to jest tak, że rodzicom raczej się one podobają, bo sami nie mieli takich zabawek i teraz chcą wynagrodzić to dziecku. W późniejszym wieku dla dziecka fajne są zabawy z rodzicami czy to plastyczne czy też tzw. w chowanego, w berka, podrzucanie itp. Dziecko najbardziej doceni Twój czas spędzony z nim niż setną zabawkę. Owszem czasami można kupić jakąś zabaweczkę, ale nie przesadzajmy z ilością i niezbyt często (bo potem okazuje się że synek ma 300 samochodzików, a córeczka 300 lalek i tak leżą w kącie).
      • etna22 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 08:10
        To prawda ze czas spedzony z dzieckiem jest najcenniejszy
    • lilyrush Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 09:10
      oczywiście, ze nie warto
      tego typu kaprysy to zaopatruje rodzinka w ramach prezentów
      • malwina.113 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 09:18
        ja tez szlałam przez pierwszy miesiąć, duuużo niepotrzebnych rzeczy kupiłam (jesli chodzi o zabawki, czy akcesoria dla mamy, niemowlaka), podgrzewacze, sterylizatory, to na krótki okres, bez tego tez mozna sobie poradzić, leżaczek na krótki okres ale było warto

        podobno dobrze jest fisher price bo sa niezniszczalne, dziecko długo sie pobawi

        moje dziecko dostało zabwakę do pchania a ono wolało pchac krzesło, od grzechotek wolało plastikowe butelki, takie małe dzieci czesto sie chca bawic tym co rodzice: ich telefonami, laptopami, akcesoriami kuchennymi

        zabawki to u mnie rodzina kupuje, ja rzadko
        • jamesonwhiskey Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 12:42
          > podgrzewacze, steryl
          > izatory, to na krótki okres, bez tego tez mozna sobie poradzić, leżaczek na kró
          > tki okres ale było warto


          no wlasnie, niby bez wiekszosci rzeczy mozna sobie poradzic
          czesc z nich uzywana jest krotko
          ale sa to rzeczy w danym czasie bardzo wygodne i przydatne
          wiec jak ktos ma ochote zaplacic za wygode to w mojej opinii jak najbardziej warto
    • e-ness Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 09:18
      Pewnie ze warto, nawet więcej dokup. Dziecko przerzucasz z zabawki na zabawkę a sama siedzisz w necie.
      A tak na poważnie, to rodzice kupują takie gadzety dlatego ze sami nie mieli i właśnie dlatego aby "zapchać" dziecku czas, mowa tu a małym dziecku, takie powyżej 9 miesięcy nie da się już tak zbajerować.
      Jestem jak najbardziej za kupowaniem "zabawek" które pomogą dziecku rozwijać sie ale niech to bedzie wspólnie spędzony czas z dzieckiem a nie kupowanie w myśl "moze trochę posiedzi i zajmnie się sobą"
      • etna22 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 09:51
        Moje dzecko jest cwane smile od malego i nie da sie tak łatwo zbajerowac zabawkami dlatego z netu korzystam jedynie kiedy spi-wtedy dom lezy odlogiem-ale cos za cossmile
      • korniz Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 09:57
        mając dwóch chopców mlodszy ma 3 latka i też powiem że nie warto,zabawki stoją w kącie.Kiedyś kupiłam w ciucholandzie za 50 gr delfinka z otwieraną buzią i to była ulubiona zabawka młodszego.Teraz pchacz -samochód taki do odpychania no i autka najlepiej te małe.Mam zasadę im mniej tym lepiej.Do akcesori też tak podchodzę-tylko te niezbędne.
        • gogologog Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 01:07

          >Kiedyś kupiłam w ciucholandzie za 50 gr delfinka z otwieraną buzią
          >Do akcesori też tak podchodzę-tylko te niezbędne.

          Kup im ksiazke czasem jakas na przecenie albo stary slownik to moze naumia sie czytac i moze tez naumiom pisac
    • aurinko Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 11:26
      Nie kupuje zbednych gadzetow jak leci, to podstawowa oszczednosc na wydatkach.
      Zabawki kupuje na biezaco, firmowe i trwale bo potem z powodzeniem sprzedaje je na allegro bez jakiejs wielkiej straty. Karmilam piersia wiec zadnych butelek, smoczkow, sterylizatorow nie musialam kupowac, laktator pozyczylam (uzylam go kilka razy wiec kupno nie mialo sensu). Sporo rzeczy przeszlo ze sredniego dziecka na najmlodsze (np. lozeczko, posciel), najwieksze wydatki ponieslismy przy srednim dziecku bo po najstarszym juz nic nie bylo (duza roznica wieku).
      Najwieksze koszta generuja foteliki samochodowe i buty - kupujemy nowe. Natomiast mniej wydajemy na ciuchy mimo, ze dzieci sa roznej plci i ciuchy nie przechodza z jednego na drugie, ale sa ciucholandy i wyprzedaze w sieciowkach. No i niestety leki, tu nie ma zmiluj, jak dzieci choruja to idzie kilka stow sad(
      • hermilion Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 02.04.13, 21:03
        Zabawki to chyba kategoria artykułów które najbardziej tracą na wartości - głównie dlatego że gro rodziców uważa zakup używanej zabawki za coś pomiędzy podłością a horrorem oraz brakiem higieny.

        Kiedyś zastanawiałem się nad sprzedażą zestawu zabawek niemowlęcych fishera - jak zobaczyłem że mogę dostać 10-20% wartości to oddałem do domu dziecka.

        Polecam kontemplację tej aukcji:
        allegro.pl/zestaw-1-zabawek-fisher-price-chicco-little-tikes-i3146937128.html
        Każda z tych 15 zabawek kosztowała min. 40 zł, a niektóre i 200 - idą poniżej 10 zł za sztukę.

        Zabawka nowa:
        allegro.pl/hasbro-my-little-pony-karuzela-z-muzyka-2-kucyki-i3129754634.html
        Zabawka używana w tej samej cenie:
        allegro.pl/my-little-pony-zestaw-wesole-miasteczko-dzbanek-i3114670796.html
        Hmmmmm ...
      • mama_dorota Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 03.04.13, 16:42
        Mam wrażenie, że wątek powinien mieć tytuł związany z zakupami dla dzieci, a nie ich wychowywaniem.

        Mam dzieci w wieku 11 i 13 lat. Od ładnych kilku lat pieniądze, które chcą wydać na gadżety, zabawki, gry itp. muszą sobie uzbierać - z kieszonkowego, z prezentów, czasem mają okazję zarobić np. grając na instrumentach na starówce (ładnie grają, tylko dobrze przygotowane utwory), czasem pozwalam im dorobić w domu przy ekstra pracy np. umyć samochód. Sporo nauczyli się w ten sposób o wartości pieniądza.

        My z kolei płacimy poza utrzymaniem za takie rzeczy jak nauka języków, obozy, wycieczki, czasem coś w prezencie dołożymy, szczególnie gdy zbierają solidnie i widzimy, że warto im dołożyć.
    • gosia_i_lenka dla gadżeciarzy:) 05.05.12, 17:03
      "ekspres" do robienia mleka
      www.industryleadersmagazine.com/the-controversy-about-nestle%E2%80%99s-new-luxury-baby-formula-babynes/
      albo "dojarka"
      www.simplewishes.com/
      namiot do karmienia piersią
      www.bebeaulait.com/brands/hooter-hiders
      podtrzymywaki do butelek
      ecx.images-amazon.com/images/I/51sc50hB2XL._AA300_.jpg
      to tak na szybkosmile
      • chce.oszczedzac Re: dla gadżeciarzy:) 05.05.12, 18:29
        "podtrzymywaki" - to chyba może być niebezpieczne, jesli dzieciątko się zakrztusi...
        • reniatoja Re: dla gadżeciarzy:) 05.05.12, 18:59
          A w ogóle to przydałby się gadżet w postaci "maszynki do robienia, rodzenia i wychowywania dzieci na lekarzy, architektów i adwokatów." Wkładasz próbki materiału genetycznego od rodziców (wlos, paznokieć, whatever) i wyjmujesz gotowego dyrektora korporacji lub ordynatora szpitala.
          • malwina.113 Re: dla gadżeciarzy:) 05.05.12, 19:13
            ale takie maszynki juz są! ja mam wielu dalszych znajomych z takich maszynek, z kim by sie nie pogadało w trakcie przypadkowego spotkania po latach to każdy z nich mówi, ze jest kierownikiem w jakiejs tam dużej firmie tongue_out
          • marta.uparta Re: dla gadżeciarzy:) 10.05.12, 23:53
            mój syn chce iść na polonistykę , o zgrozo. Chyba wiele bym dała za taką maszynkę 17 lat temu.
    • coronella Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 19:10
      tak, ja kupuję wszystko, co (w mojej ocenie) jest najlepsze dla dziecka.
      Czyli to, co pomoże mu w rozwoju- proste, drewniane zabawki, klocki, gry, przy których spedzimy czas wspólnie. Ale to później.
      A na początek- łóżeczko dostanie w spadku po mnie, tak tak, moje łóżeczko! Wyśpi się w nim tak samo jak i w tym za 600 zł. Wózek, fotelik, minimalną ilośc ubranek, nie żyjemy na pustyni, sklepy mam w mieście. Chustę do noszenia. I wszystko. Całą resztę badziewnego plastiku, niech sobie będzie nawet fisher price, zastąpi mu mama i 2 rodzeństwa.
      To trwałe z atestami blebleble i tak wyląduje na all.
      Dziecku potrzebna jest mama, i odrobina inwencji. Nie plastikowy jarmark.
    • finka9 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 05.05.12, 20:33
      Mój synek szybko nudził się fisher-pricami . Najbardziej lubi kaczora ,którego pcha się na kijku a on śmiesznie człapie łapami (zabawka została kupiona na allegro za grosze jako relikt przeszłości wink). Reszta zabawek zawala tylko pokój.
    • delll Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 12:35
      Ja szalałam przy pierwszym. Przy drugim, gdy już nacieszyłam się do bólu dziecięcymi gadżetami, uświadomiłam sobie, że służą one przede wszystkim nabijaniu kabzy ich producentów, poszłam na hardcorowe minimum. To znaczy - ubranka po starszym, zabawki w liczbie symbolicznej, łóżeczko co prawda w domu było, ale i tak mały spał z nami (w wieku dwóch lat zupełnie bezboleśnie przeniósł się do swojego pokoju). No i karmienie wyłącznie piersią do szóstego miesiąca. Gdyby wszyscy tak podchodzili do rzeczy wiele koncernów by zbankrutowało i niejeden pan prezes by musiał swojego mercedesa zastawić wink Takie podejście wcale nie było absolutnie konieczne, bo nasza sytuacja finansowa była lepsza niż przy pierwszym dziecku. I wiecie co ? Mały chowa się zdrowo, ma dziś 11 lat i sprawia o wiele mniej problemów wychowawczych niż starszy, ale to już pewnie inna bajka. Chociaż sorry, pampersów nie uniknęłam, kupowałam tanie, ale trochę kasy jednak poszło.
      -
      smile
      • finka9 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 13:19
        Delll ,producenci zwąchali niezły biznes i usiłują nam wmówić ile to gadżetów jest niezbędnych do wychowania dziecka. Ostatnio słyszałam o podgrzewaczu do mokrych chusteczek.wink
        • astrum-on-line Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 12:03
          producenci zwąchali niezły biznes i usiłują nam wmówić ile to gadżetów j
          > est niezbędnych do wychowania dziecka


          Patrząc na kilka moich dzieciatych koleżanek twierdzę że producentom i ich działom marketingu udało się to wyśmienicie.
    • auszrine Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 13:25
      Z wymienionych w twoim poscie rzeczy mam tylko laktator, kupiony, gdy dziecko mialo trzy miesiace (bo dopiero wtedy byl potrzebny). Dziecko ma sie swietnie, ja tez smile
    • momas Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 15:42
      ukochana zabawka mego dziecka to pociag wyknany z trzech kartonów, w tym jednego walca (specjalnie czipsy, ktorych nie jadamy, kupilam - bo byly wlasnie w kartonie walcu smile ). Ale to juz starsze dziecko...
      Wczesniej ulubina zabawka byla np plastikowa butelka z przyczepionym koralem (duzym, b nie połknąl) na sznurku. Albo butelka czesciowo napelnioa kolorowymi kulkami i szczelnie zakręcona...
      Akcesoria kuchenne typu lyzki drewniane, pokrywki, garnki - tez byly fajne...Np jako instrument perkusyjne wink

      Mate do zabawy mozna samemu zrobic zszywajac materialy o roznej fakturze i wzorze, nasywając guziki czy tasiemki.
      • jagnaborynowa Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 16:06
        Ja też z tych oszczędnych skąpiradeł i uważam, że baaardzo dużo gadżetów jest niepotrzebnych. A jeśli już je mam, to dlatego, że po prostu dostaliśmy je w prezencie. Rozbawił mnie podgrzewacz do wilgotnych chusteczek smile Ja używam tych chusteczek wyłącznie jak gdzieś wychodzimy, a w domu - pupa pod kran! Wiem, strasznie zacofana jestem... Zabawek też mam trochę, ale bez przesady. Karuzelka nad łóżeczko bawi małego pięć minut dziennie, wiszące kotki do wózka zaczynają małego drażnić po dwóch minutach. Teraz żałuję, że kupiłam łóżeczko, bo mały śpi z nami... A w jego łóżeczku śpi nasz kot. Zresztą, można było przewidzieć, że synek wybierze nasze łózko, bo tak było ze starszą córką, a ja będę zbyt leniwa, żeby go co chwila wyciągać w nocy na karmienie i odkładać.
        • lena_noir Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 08.06.12, 21:30
          Jagno,czytając Twój post (nie znając autora) od razu pomyślałam o Tobie jak przyszło do kota w łóżeczku. Spojrzałam na nick-no tak...
    • trzydziestoletnia Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 19:03
      Ja jeszcze nic dla dziecka nie kupuje, cala kasa idzie w remont, ale juz sie boje tych wydatkow. Jeszcze nie wiem co dostane, a co trzeba bedzie dokupic, a ze zupelnie nie mam pojecia co jest przydatne, to bede musiala sporo doczytac na forumach, m.in w takich watkach smile
    • agni71 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 20:22
      Ja jestem jednoczesnie gadżeciara i minimalistka wink Lubiłam i lubie kupowac dzieciom zabawki dobrej jakości, ciekawe, bezpieczne - dlatego wydaję na nie niemało. A z drugiej strony, nie kupuje zabawek tonami. akurat o Fisher Proce nie mam wysokiego mniemania, jedyna zabawka tej marki, która naprawde warto kupić to kubeczki plastikowe, które mozna wkładac jeden w drugi, lub robic z nich piramidę. wsszytkie pozostałe, grająco-świecące, są, wbrew pozorom, mało edukacyjne, często drażnące, wręcz szkodliwe (częstochowskie rymy, złe akcentowanie wyrazów, nieprawidłowa wymowa). Niestety, dzieci czasem dostawały w prezencie od kogos z rodziny. Z fajnych, nietanich, ale wartych swojej ceny zabawek dla niemowląt moge polecić prawie wszystko Tiny Love - to są faktycznie zabawki estetyczne i potrafiące zająć dziecko na dłużej (szczególnie maty edukacyjne i karuzele do łóżeczka).

      Łóżeczko miałam za 120 zł, posłuzyło trójce moich dzieci i jeszcze je w niezłym stanie odsprzedałam dalej, było firmy Drewex...

      Zastanawiam się czy Wy też kupujecie wszystko co( w waszej ocenie )jest n
      > ajlepsze dla dziecka?

      W sumie tak, oczywiście w ramach finansowych, na jakie mogę sobie pozwolić... Warto nie kupowac impulsywnie, tylko najpierw poszukac opinii uzytkowników, obejrzeć przed zakupem...
      • momas Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 22:18
        u mnie z gadzetow przydaly sie: karuzela Tiny Love - panel muzyczny dlugo sluzyl i lezaczek - ale niejakis wypasiony, tylko taki prosty Tchibo. Mata edukacyjna fajniejsza byla ta wlasnorecznie wykonana smile niz ta TL smile
        Moim zdaniem (ale to moje zdanie i nie wszyscy muszą je podzielac) - nadmiar zabawek .... szkodzi... Dzieci majac ich ogrom -nie umieja sie bawic. Czy pluszaki, ktore wypelniaja cala szae, rzeczywiscie wszystkie sa ukochane i w uzyciu? Czasami az przerazenie mnie ogarnia gdy widze dzieciece pokoje. A dziecko powtarza - nudze sie...
        Oczywiscie,pisze o starszych juz dzieciach.
        Ja tam wole zainwestowac w niewiele, ale dobre zabawki - np jakas porzadna kolejka do rozbudowy, klocki etc. A pozostale - wykonywac z dzieckiem samemu smile Z katonow, papieru i innych tego typu spraw. Pokazac dziecku, ze jak sie uruchomi wypobraźnie, wszysko moze sluzyc zabawie smile
        A calkiem malutkie dziecko - ono potrafi sie bawic czymkolwiek big_grin, potem latwiej wykonywac zabawki wspolnie smile
        Z piszczacymi, gadajacymi etc zabawkammi trzeba tez uwazac. Nie wszyskie dzieci je lubią (np. moj maluch bal sie takich)

        Na marginesie - warto zainwestowac w plyty z bajkami zamiast TV. One niesamowicie rozwijaja wyobraźnię.
        Sa takie reedycjie starych bajek z czarnych plyt z doskonalymi aktorami odtwarzajacymi te bajkii smile
        • momas Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 22:56
          aha, ten lezaczek sluzym mi rowniez jako krzeselko do karmien, do czasu gdy dziecko pewnie siedzialo i przeszlismy na wysokie krzeselko smile
          Ktos tu wspominal o wanience na stelazu - gdy lazienka mala -jest to doskonala sprawa smile
          O i jeszcze jeden gadzet mi sie przydal - zelowy ogrzewacz do butelki.. Ale jezeli jest mozliwosc karmienia piersia - to moze sie okazac zbedny smile. Niestety, nie wszyscy maja taka moziwosc sad

          A chusteczki, jak trzeba bylo - ogrzewalam wlasna dlonia smile
    • aga_i_oli Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 22:05
      Hej, u nas było tak. Duża różnica wieku i nie planowaliśmy początkowo drugiego, więc wyszło tak: super się przydało duże łóżeczko dla dzieci - 140x70 spała w nim moja dwójka do 3 roku życia ( i córka koleżanki do drugiego roku smile, karuzelki z zabawkami skierowanymi do dzieci - maluchy dostawały około 6 tygodnia - każdy miał inną - i potrafiła zabawiać nawet 40 min - drugą mieliśmy na pilota - nie był potrzebny, ale była na baterię - nie trzeba było nakręcać. Przy młodszym mieliśmy wanienkę na stelażu - no name - super sprawa, kręgosłup odpoczywa. Leżaczek - i fotelik do karmienia - bardzo się przydają, u nas młodszy dostał fotelik do karmienia po starszym (używany był przez troje dzieci - córkę koleżanki smile Młodszy miał matę, starszy zestaw gimnastyczny - mata jest moim zdaniem fajniejsza - bardziej rozwija dziecko. Starszego nie karmiłam piersią więc podgrzewacz i sterylizator bardzo się przydały, młodszy dostawał moje mleko z butelki - więc dobry laktator (Medela) pożyczony - bardzo się przydał.
      Zbędne - fotelik 0-12kg - lepiej kupić 0-18 - zarówno u starszego jak i młodszego służyły/ą około 3,5 roku. Huśtawka - zupełnie zbędna - ale u znajomych bardzo pożądana.
      I bardzo ważny dobry samochód, który będzie początkowo jako chodzik działał, a potem jako zabawka - używany dwa lata średnio (każdy miał swój).
      Ale się rozpisałam...
    • wanielka Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 06.05.12, 23:15
      jestem zdecydowanie minimalistką, do tego odporną na reklamy, więc mój młodziak nie miał nawet dziesiątej części tego, o czym piszesz, a nie przeszkodziło mu to w super rozwoju smile
      - łóżeczko mamy zwykłe, z IKEA, ale za to dobrej jakości materac
      - 2-3 prześcieradła + śpiworek do spania + 2 kocyki (pościeli mówimy stanowcze NIE)
      - karuzelka
      - w pierwszym roku 4-5 zabawek, reszta to inwencja własna, potem niewiele więcej
      - wypasiony wózek (na tym zależało mi najbardziej, używałam z przyjemnością codziennie)
      - ubranka głównie z ciucholandu, ale super, mamy świetny SH w mieście
      - 2 butelki - mała i duża
      - huśtawka montowana do framugi - HIT smile
      i tyle smile
      nie kupowałam laktatorów, sterylizatorów itp. nawet bym o tym nie pomyślała wink nie mieliśmy chodzika (szkodzi), skoczków, mat, wypasionych zabawek, ubranek i innych bajerów, za to poświęcałam młodemu mnóstwo czasu.

      kupowałam i kupuję to, co uważam za ważne i potrzebe (poza wózkami i kocykami, na których punkcie mam fioła), ale nie mam parcia na to, żeby młodziak miał wszystko, co najlepsze.
      • malwina.113 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 09:34
        agni71 napisała:

        naprawde warto kupić to
        > kubeczki plastikowe, które mozna wkładac jeden w drugi, lub robic z nich piram
        > idę.

        mamy takie z ikei za chyba 6zł, rewelacja, zabawka na długo, był moment, ze synek sie znudził, zabawke schowałam, teraz wyjełam znów sie bawi, zabawki z ikei sa tanie i wydaje mi sie ze ok, bardzo proste

        z zabawek własnorecznych: jakis klocek na tasiemce...

        wsszytkie pozostałe, grająco-świecące, są, wbrew pozorom, mało edukacyjne,
        > często drażnące, wręcz szkodliwe (częstochowskie rymy, złe akcentowanie wyrazó
        > w, nieprawidłowa wymowa).

        ja tez mam opory co do tych zabawek, synek dostał misia Fisher P, ten mis mówi: kocham cie, śpiewa, ale to wszystko jest z takim przesadzonym uzuciem (to kocham cie, czy jestes moim przyjacielem) tak nie naturalnie brzmi, pozwalm mu sie tym bawic bo lubi jak pojawiają sie dzwieki jak cos nacisnie... ale mam mieszane uczucia, rozbawiło mnie to ze na opakowaniu zabawki było napisane ze ona uczy okazywania uczuć, bliskości (!!!!) a ja myślałm ze od tego są rodzice, no to teraz juz nie trzeba dziecka uczyc blskości od tego są misie Fisher P wink - oczywiście żartuję...
    • ophelia78 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 11:57
      >laktator, podgrzewacz, sterylizator, butelki znanej firmy

      karmienie piersią jest za darmo... smile
      • twitti Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 12:21
        Ja zainwestowalam w dobre lozeczko 140x70 (ze zdejmowanymi bokami), w ktorym prawie 3-letnia coreczka spi do tej pory i jeszcze dlugo pospi. Laktator kupilam taki ktory mi sie podobal i wydawal sie dobry. Zabawek prawie nie kupowalismy, bo dziadkowie kupowali. Z reszta tak jest do tej pory. Warto zainwestowac tez w dobra chuste lub nosidełko ergonomiczne. Za to pieluchy kupuje tanie na dzien, a drogie tylko na noc. Zawsze troche taniej wychodzi. Jedzenie dla dzieci glownie na promocjach w wiekszych ilosciach. Kosmetyki podobnie. Oodkad corka skonczyla rok obiady je gotowane przez nas, a sloiczki byly tylko okazjonalnie lub na wyjscia. Owoce swieze są lepsze. Ubrania kupuje uzywane na allegro lub czasem dostaje od rodzicow.
        • mimi_chicago Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 15:48
          Moja corka ma w tej chwili 11 miesiecy. Z drozszych rzeczy kupilismy wozek ok 300 $. Lozeczko, fotelik samochodowy i sporo ubranek dostalisamy. Nie mielismy zadnych chustawek, bujaczkow itp. Corka i tak chciala byc non stop na rekach. Zabawek praktycznie nie kupujemy, tyle co dostanie od znajomych. Zauwazylam, ze mala dluzej bawi sie prostymi zabawkami klocki, pilki, kubeczki grajacymi/migajacymi bardzo szybko sie nudzi. Ubranka kupuje w 80% uzywane. Nowe kupuje dobrych firm baby gap, gymboree i odsprzedaje na ebay. Ostatnie wieksze wydatki to high chair 100$, wiekszy fotelik samochodow 220$ (naszcescie zaplacilo ubezpieczenie samochodowe) i mniejszy wozek na wakacje na wyjazdy (150$).
    • verycherry Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 14:55
      Nie kupiłam nic niepotrzebnego w wyprawce, ale przedtem bardzo dokładnie przemyślałam zakupy. Większość rzeczy była używana (łóżeczko, ciuszki), ale nie wszystkie, te nowe rzeczy to były naprawdę niezbędne, szczerze mówię, że oparłam się wszytkim bezsensownym gadżetom smile
      Teraz ubranka lumpex, zabawkę kupiłam sama jedną jedyną - grzechotkę! a reszta prezenty (sensowne konkretne zamówienia, polecam ikeę, niektóre fp, książki) lub pożyczone. Dziecko ma prawie 11m, ulubiona zabawka to kubeczki i łyżki, butelka z wodą, gazeta, więcej mu nie potrzeba, chociaż szczeniaczka-uczniaczka dostał w prezencie i też się nim pobawi. Do pchania jednak służą mu krzesła, a nie jakieś pchacze smile
      Jedynie na jedzeniu dla syna nie oszczędzam, ale gotuję sama.
      Jeszcze przyjdzie pora, że na dzieciaki trzeba będzie wydawać więcej, uważam, że niemowlak nie potrzebuje tego wszystkiego, co producenci oferują.
      • etna22 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 22:20
        >laktator, podgrzewacz, sterylizator, butelki znanej firmy

        karmienie piersią jest za darmo...

        Chcesz zebym popadla w depresję-juz zdazylam sie powoli ogarnąc po tym jak sie okazalo ze z powodu cukrzycy ciążowej i malej ilosci pokarmu nie moglam karmic piersią
        • agni71 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 22:42
          Cukrzyca ciązowa sama w sobie nie jest chyba powodem problemów z karmieniem? Piszę to, bo w jednej z ciąz miałam cukrzycę ciązową i żadnego dziecka tak dobrze mi sie nie karmiło piersią, jak właśnie tego....
          • kaskahh Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 07.05.12, 23:11
            hm, nie na temat, ale ja tez po cukrzycy ciazowej i kamilam wysmieicie...
            dlaczego nie moglas?
            • beatrix_75 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 08.05.12, 10:47
              rodziłaś naturalnie czy miałaś cesarkę ?
              nie chce cie dołowac , ale w 70 % brak pokarmu lezy po stronie matki
              bo...karmienie jest w głowie
              przechodziłam to , za szybko odpusciłam ....
        • annwil81 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 09.05.12, 17:34
          HMm, też miałam cukrzycę ciążową i świetnie karmiłam piersią, to jest w Twojej głowie. Mi położna mówiła jak sobie kupisz butelki i sprzęt do karmienia to się rozleniwisz i przestaniesz karmić piersią. Ale skoro już wybrałaś tą drogę to nie rozumiem po co sterylizator? Taniej wyszłoby zainwestowanie w jeden garnek i wygotowywać butelki? Przecież to jest tylko na parę miesięcy. Oszczędzasz prąd, bo sterylizatory ciągną zdrowo prąd, zajmuje masę miejsca. Pomyślisz sobie że fajnie mi się gada, uwierz mi jak jechałam do porodu to wołałam że za żadne skarby świata nie będę karmić piersią bo dla mnie to było coś obrzydliwego, wogóle nienawidzę swoich piersi a potem nie umiałam przestać karmić takie to było wygodne i piekne. Ale Twój wybór. A co do zabawek...przydatne są jedynie leżaczek bujaczek i mata edukacyjna. Reszta to wszystko co masz w domu pod ręką. A potem to tylko wyobraźnia rodziców i mnóstwo czasu poświęconego dziecku.
          • chce.oszczedzac sterylizator 11.05.12, 09:29
            Dla mnie sterylizator był super, jeden z fajniejszych gadżetów. Karmiłam naturalnie + butla z MM. Sterylizator może być tani i potem mozna go odsprzedac za około 50-75% ceny zakupu. Jesli masz droższe butelki, smoczki, muszle laktacyjne, laktator i wygotowujesz to wszystko i "coś" Cię odciagnie od pilnowania garnka do wygotowywania ---> to masz wydatek na kolejny laktator, butle, smoczki, potrzebne natychmiast więc conajmniej 100zł musisz wydać. Przy malutkim dziecku nie jest trudno, aby Cię cos odciagnęło.

            Leżaczek bujaczek to dla mnie był sprzęt bez większego sensu, miałam fotelik samochodowy z opcją bujania, obszerny, wygodny, bezpieczny bo z pasami. I to wystarczyło na pierwsze miesiące. A jak dziecko zaczyna próbować obracać się, pełzać to utrzynmywanie podłogi w nienagannej czystości i wykładać na podłogę (dywan, wykładzina, koc, kołdra, karimaty czy co tam masz), to sprzyja rozwojowi malucha bardziej niż leżaczek.
            • etna22 karmienie a mja cukrzyca c. 11.05.12, 20:39
              Bardzo ale to bardzo chcialam karmić moje dziecko piersią-bylam pewna ze tak bedzie po porodzie-niestety nie mialam pokarmu-przez pol godziny zbieralam laktatorem 20-30 ml z obu piersi pomimo że pilam duzo wody + herbatki pobudzające laktację-nic z tego......... z pustego i Salomon nie naleje ( 2 tygodnie walczyłam-dziecko plakało przy piersi bo nie było mleka a ja ryczalam razem z nim bo nie moglam go wykarmić)
              w ciazy sporo schudlam-dieta cukrzycowa, przedwczesne skurcze daly mi sie we znaki-po porodzie bylam chuda jak patyk-wazylam mniej niz przed ciaza-49 kg
              • guderianka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 10:27
                to nie ma znaczenia

                laktator to nie dziecko-nic dziwnego , że nie dawałaś rady

                oczywiście nie oceniam i nie osądzam w żaden sposób-ale ani cukrzyca, ani chudośc nie ma wpływu na laktacje
                • etna22 Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 12:13
                  guderianka napisała:

                  > to nie ma znaczenia
                  >
                  > laktator to nie dziecko-nic dziwnego , że nie dawałaś rady
                  >
                  > oczywiście nie oceniam i nie osądzam w żaden sposób-ale ani cukrzyca, ani chudo
                  > śc nie ma wpływu na laktacje

                  A czy to tak trudno zrozumiec ze niektore mamy mają mleko a inne nie? Piszesz ze nie oceniasz i nie osądzasz-czyżby?przeczytaj proszę jeszcze raz swój post i napisz uczciwie czy rzeczywiście tak jest
                  • chce.oszczedzac karmienie naturalne, różnie z tym bywa 12.05.12, 12:24
                    Etna, wiadomo, z mlekiem jest róznie. W moim przypadku, jedno wykarmiłam naturalnie, mleko zaczęło mi zanikać dopiero jak byłam w kolejnej ciąży. W pierwszych m-cach nadmiary odciągałam laktatorem i mroziłam, było jak znalazł na m-ce późniejsze, na moje wyjścia i na imprezki z %. Drugie dziecko: dokarmiałam MM i trudno, tak czasem bywa. jasne, terror laktacyjny był uprawiany od czasu do czasu względem mojej osoby, ale takie życie. Się nie ma co nadmiernie przejmować tym, czy ktoś to rozumie, czy nie. Do łączenia karmienia naturalnego z MM mnie przydała się butelka (a wlaściwie smoczek, bo butelki pasowały także najtańsze canpole z wąskim gwintem za 3zł,) dla dzieci z rozszczepem - maluch musi sie napracować aby mleczko leciało i sie nie "rozleniwia", karmienie mieszane stosowałam przez około 8 miesięcy.
                  • guderianka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 13:16
                    Nie, nie oceniam. Po prostu w naturze nie istnieje coś takiego jak "brak mleka"
                    • chce.oszczedzac Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 14:19
                      Guderianko, czy to co piszesz, jest wspierające i pomaga rozwiązywać problem, czy raczej wpędza w poczucie winy? Moj młodszy syn miał niedobory napięcia mięśniowego, poważne, aż do podejrzenia o mpdz, mial problemy z ssaniem. Stres o zdrowie malucha + całkowity brak pomocy przy dwójce dzieci rok po roku urodzonych z czego jedno wymagające wzmożonej troski, opieki, rehabilitacji i wspomagania + last but not least dziecko które ma problemy ze ssaniem ------> słaba produkcja mleka. Takie rzeczy sie zdarzają, poprostu się zdarzają, w naturze. Po pierwszym dziecku uważałam, że 'mleko ma każda' 'to nie sztuka wykarmić naturalnie' itp aż mnie życie zweryfikowalo i spokorniałam.

                      ---
                      • guderianka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 14:36
                        Szczerze mówiąc nie interesuje mnie czy wspieram wspomagam czy dołuję. Pisze o faktach. Nie ma czegoś takiego jak brak laktacji-po prostu. Laktacja może zaniknąć z różnych względów (np. takich jak Ty napisałaś) ale twierdzenie, że nie wystąpiła jest kłamstwem. Tylko tyle.
                        • malwina.113 Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 15:10
                          moje dziecko od trzeciej doby potrafiło spać tylko 6 godz na dobę przez reszte dnia płakało, i tak przez 2 miesiące (dopóki nie wprowadziłam MM) dziwię sie, ze przez te 2 mies dałam rade karmić piersią w moim stanie psychicznym,

                          dziecko płakało, bo miało alergie pokarmową (na co wpadł lekarz 3 miesiace później) uczulało je cos co ja jadłam, niezdiagnozowana alergia pokarmowa zniszczyła przewód pokarmowy i dodatkowo doszła nietolerancji laktozy w moim mleku - synek wił sie przy piersi, był głodny chciał jeść ale przełykanie sprawiło mu ból... byłam zmuszona przejść na MM

                          żałuję, że nie miałam takich chwil podczas tych dwóch miesięcy karmienia (nie licząc dwóch dni w szpiatlu), że trzymam dziecko przy piersi a ono w spokoju zadowolone przełyka mleko...

                          matkom, które urodziły tzw dzieci aniołki, bez problemów z gazami, bez kolek pewnie sytuacje nie mieszczą sie w głowie...

                          mają "wąskie" doświadczenie a mniemanie o sobie jako o ekspertkach
                        • agni71 Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 15:26
                          guderianka napisała:

                          > Szczerze mówiąc nie interesuje mnie czy wspieram wspomagam czy dołuję.

                          A szkoda, troche empatii nie zaszkodzi.

                          Pisze o
                          > faktach. Nie ma czegoś takiego jak brak laktacji-po prostu.

                          jestes tego na 100% pewna? Jak równiez tego, że laktacja może i jest, ale naprawdę w minimalnym wymiarze?

                          Ja mam trójkę dzieci i więcej pokory w sądach i osądzaniu. Te same piersi, a jak różna laktacja. Pierwsza córka jadła z piersi kiepsko, a ja z uporem maniaka próbowałam utrzymac i zwiększyć laktację. Teraz widzę, że zinternalizowałam terror laktacyjny.
                          Drugie dziecko, właśnie z cukrzycą ciążową, jadło z piersi pięknie. Ciągnęło tak wydajnie, że najadało sie w 5 minut, ssąc jedna pierś. Było pulchne, zadowolone, spokojnie ssało. A ja odżyłam. Karmiłam prawie póltora roku, do czasu, kiedy zaszłam w kolejną ciążę.
                          trzecie dziecko, no cóż, juz zaraz po porodzie widziałam, że to ten sam typ, co pierwsze, i dla komfortu i własnego i dziecka (bo chciałam, żeby nie było głodne) dość szybko wprowadziłam MM.
                          O słabej laktacji niech świadczy fakt, że po odstawieniu od piersi pierwszego i trzeciego dziecka laktacja zanikła momentalnie.

                          Laktacja może zanik
                          > nąć z różnych względów (np. takich jak Ty napisałaś) ale twierdzenie, że nie wy
                          > stąpiła jest kłamstwem. Tylko tyle.

                          A ja sądzę, że tak jak w organiżmie może szwankowac cokolwiek (serce, nerki, płodność), tak równiez może byc z laktacją. Dla mnie najważniejsze by dziecko nie było głodne....

                          • guderianka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 20:35
                            Czy Ty potrafisz czytać ?
                            Ja nie wnikam w kwestie emocji-nie mam empatii w kwestii opisywania faktu medycznego.
                            Sama piszesz Te same piersi, a ja
                            > k różna laktacja

                            Więc laktacja jest. Drugorzędną kwestią jest co się dzieje dalej.
                            Nieprawdą po prostu jest, że nie ma laktacji i przypisywanie winy i tłumaczenie tego cukrzycą, itp. Zanik laktacji-to efekt różnych czynników. Niemożliwy jest jednak jest całkowity brak wink

                            Nie wiem o co bicie piany i tłumaczenia innych jak to u nich z laktacją było. Przecież ja nie podważam faktu, ze są różne historie i pokarm może zaniknąć w późniejszym etapie

                            Loozu więcej kobitki wink
                            • chce.oszczedzac podgrzewacz 12.05.12, 21:50

                              Nawet fakty medyczne (i własne przekonania odnośnie tych faktów) można podawac w sposób łagodny lub agresywny.

                              Dzieciaczek Etny pije z butli i możemy dalej rozważyć, jakie butle są ok, czy sterylizator potrzebny czy nie. Przy końcówce karmienia MM miałam jeszcze podgrzewacz, można kupić używany(moj kosztował chyba 25-30zł) i potem odsprzedać dalej (sprzedałam za b.podobne pieniądze). W dzień niepotrzebny był ale w nocy nie musiałam gotować wody tylko wieczorem wsadzałam butelkę z wodą do podgrzewacza a jak mały się budził to tylko przelewałam tą podgrzewaną wodę do drugiej butli gdzie miałam odmierzoną ilość MM i idąc do małego wstrząsalam i mieszałam. Czekanie na to, aż woda się zagotuje (a mały się darł o mleko) o 3-ciej w nocy mnie wykańczało.
                              Przy braku kasy można się posłużyć termosikiem i w nim trzymać wodę.
                              A wogóle to najwygodniej jest, jak dziecko przesypia całą noc wink
                              • agni71 Re: podgrzewacz 12.05.12, 22:22
                                To ja jeszcze dorzucę w kwestii podgrzewacza. Chociaz jestem gadżeciara, to akurat podgrzewacz był mi całkowicie zbędny. Radziłam sobie w ten sposób, że do butelki nalewałam ostudzoną wodę w takiej ilości, żeby po dolaniu wrzątku (który w czajniku el. osiągałam b. szybko) powstawała woda o odpowiedniej temperaturze do rozrobienia mleka.

                                Natomiast starylizator polecam, miałam dopiero dla najmłodszego dziecka i był bardzo wygodny w uzytkowaniu. Miałam taki do mikrofali. Póżniej sprzedałam go za co najmniej połowę ceny nowego. Uważam, ze było warto; nie miałam wiecznie zajętego garnka na gotowanie sprzętu, a także miejsca na przechowywanie, bo wysterylizowane przedmioty pozostawały po prostu w sterylizatorze.
                              • guderianka Re: podgrzewacz 13.05.12, 08:37
                                Nawet fakty medyczne (i własne przekonania odnośnie tych faktów) można podawac
                                > w sposób łagodny lub agresywny.
                                Napisałam w swoim pierwszym poście :

                                [/i]oczywiście nie oceniam i nie osądzam w żaden sposób[/i]

                                Naprawdę nie mam czasu ani ochoty wymyślać , co dla danej soby będzie łagodne a co agresywne. Piszę o swoich intencjach jasno i przejrzyście, piszę bez podtekstów i jeśli jest zdanie, ze nie oceniam i nie obrażam-to tak jest. Nie mam wpływu na to, że ktoś odbierze te slowa w taki lub inny sposób

                                W chwili obecnej myślę, że nie ma co rozważać, bo wyprawka (a więc z tego ja rozumiem PRZED urodzeniem się dziecka) jest już zakupiona , a więc jak to się mówi "po ptokach".
                            • agni71 Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 22:18
                              > Nieprawdą po prostu jest, że nie ma laktacji i przypisywanie winy i tłumaczenie
                              > tego cukrzycą, itp

                              Przecież podal ci ktos wyżej przykład schorzenia, w którym nie ma laktacji. Więc nie pisz, że brak laktacji (czy na tyle znikoma, ze jakby jej nie było) jest niemożliwy. Choc akurat cukrzyca sama w sobie nie powoduje braku laktacji, to fakt...

                              > Loozu więcej kobitki wink

                              A mniej wredności i atmosfera sie poprawi wink
                        • chce.oszczedzac Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 15:42
                          Jednym z (wielu) objawów zespołu Sheehana może być brak laktacji, Twoja hipoteza o tym, że brak laktacji nie występuje w naturze nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości.
                          • ofelia1982 Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 18:08
                            jak ja nie cierpię kobiet, które terroryzują otoczenie tym słynnym "mlekiem, które jest w głowie"! Nie będę się rozpisywać, ale ja też chciałam karmić piersią, całą ciążę się na to nastawiałam, bo przecież "tak jest w naturze:. I co? I doopa. Karmiłam chwilkę - dopóki mojego wijącego się przez tydzięń z głodu przy piersi dziecka nie postanowiłam oszczędzić i dać mu MM. Technikę miałam obcykaną, bo do domu zaprosiłam doradczynię laktacyjną. Byłam w poradni laktacyjnej. Piłam masę płynów. Piłam "Bocianka". Piłam obrzydliwą bawarkę, bo te wszystkie babcie w parkach o niej mówią. Przystawiałam dziecko jak najczęściej. Jak dziecko spało - torturowałam się laktatorem. CHCIAŁAM karmić. Wierzyłam, że już już i zaraz popłynie to mleko wreszcie.
                            I wiecie co? Złapałam depresję przez te gadki o mleku w głowie. Przez te Panie w przychodni mówiące, że dziecko TYLKO trzeba przystawiać a mleko będzie. Przez koleżanki karmiące piersią.
                            Dzięki Bogu oprzytomniałam i zrozumiałam, że KAŻDY JEST INNY i różnie bywa. Czasem się po prostu nie da.
                            Dlatego tym ekspertkom, które nic nie wiedzą o takiej walce jaką ja stoczyłam i niestety przegrałam - życzę więcej pokory i powtórzę słowa jednej z dziewczyn - wpędzacie bez powodu inne kobiety w poczucie winy. Niemożność karmienia jest naprawdę wystarczającą karą...
                            • malwina.113 Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 18:49
                              ja z perspektywy czasu żałuję, że męczyłam moje dziecko moim mlekiem (od 2 mies podawałam mu MM, ale próbowałam go jeszcze dokarmiać moim mlekiem do pół roku - bo przecież mleko matki najlepsze), teraz ma ponad rok i nadal ma problemy z trawieniem (długotrwałe działanie alergenów i laktozy w moim mleku na nie rozwiniety układ pokarmowy mojego synka zrobiły swoje)

                              ta presja, że mleko matki jest najlepsze może mieć niekiedy fatalne skutki...

                              wiem jakie to przykre, gdy trzeba zrezygnować z naturalnego karmienia dlatego tekst "Szczerze mówiąc nie interesuje mnie czy wspieram wspomagam czy dołuję." nie mieści mi się w głowie
                              • kokieteryjna @ malwina i inne 30.05.12, 20:06
                                A powiedz(cie)
                                skad moze miec dziecko uczulenie na pokarm matki?

                                Troche sie zmartwilam, bo naiwnie sadzilam, ze jak mleko jest, to bedzie dobre i tyle.
                                A tu slysze, ze moze szkodzic? sad

                                A moze problemem jest ilosc chemii w zywnosci?
                                Teraz nawet w chlebie jest jej pelno, plus metale ciezkie, pestycydy.

                                Co jadacie podczas karmienia, a jakie pokarmy wykluczyc lepiej?
                                • malwina.113 Re: @ malwina i inne 30.05.12, 20:33
                                  mleko krowie i przetwory (jogurty itp) poczytaj sobie co powinna jeść mama alergika karmiąca piersią, z tego co pamiętam to alergizuje jeszcze kakao, ryby, wrzuć w google skaza białkowa

                                  mleko matki jest zdrowe, ale dostają sie do niego proteiny (tak to się chyba nazywa) np proteiny mleka krowiego i uczulają dziecko


                                  w ogóle mleko krowie podobno takie zdrowe ie jest jak to wiele lat obwieszczono
                          • guderianka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 12.05.12, 20:37
                            Ok, masz rację. Zdarzają się bardzo nieliczne przypadki patologiczne, w których laktacja jst słaba lub jest jej brak.
                            • nestea1 Re: karmienie a mja cukrzyca c. 13.05.12, 19:25

                              sama jesteś przypadek patologiczny
                              • guderianka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 13.05.12, 19:48
                                Polecam słownik i zapoznanie się ze słowem: fizjologia i patologia w odniesieniu do procesów zachodzących w organizmie
                    • asia_i_p Re: karmienie a mja cukrzyca c. 18.05.12, 19:24
                      Ale istnieje naturalny zanik. Moja mama miała mimo starań, nie wiedziała czemu, doczytałam potem, że zdarzają się kobiety z jakąś wadą anatomiczną, sprawiającą, że te kanaliki czy jak im tam są częściowo niedrożne. Wtedy piersi wzbierają na początku, ale dziecko nie jest w stanie prawie nic wyssać i pokarm zanika tak, jakby matka nie karmiła.
                      • guderianka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 18.05.12, 22:05
                        asiu-jeśli coś zanika to znaczy że najpierw musiało być, a potem się pojawić wink
                        • aannuszka Re: karmienie a mja cukrzyca c. 03.04.13, 20:59
                          Matko, ale wy tu pitolicie!!! Widzę lepiej wszystkie się znają niż lekarze, a na pewno wszystkie takie "wykształcone" w tym kierunku.
                          Ludzie, każdy jest inny, nie oceniajcie po sobie, bo aż żal to czytać. Przyjmijcie do wiadomości, że niektóre kobiety nie mogą karmić i już. Sama wiem jak to jest, ale trzeba ten fakt zaakceptować. Ile to razy widziałam oburzone miny i pytania, dlaczego karmię "sztucznie". Nie zamierzam się tłumaczyć wszystkim dookoła dlaczego nie mogę (w moim przypadku nowotwór piersi, wycięty, ale kanaliki popodcinane i nigdy nie będę karmiła naturalnie). Także weźcie się pohamujcie z nękaniem kobiet karmiących "sztucznie", bo to nic nie da i nie wiecie z jakich powodów do końca. Ja nigdy nie odpowiadam na pytanie dlaczego, nie muszę się tłumaczyć wszystkim. Mówię, że nie bo nie. Nie obchodzi mnie co inni myślą...
    • guderianka Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 12.05.12, 10:14
      Zakupów ubraniowych dla malucha (przyjdzie na świat w lipcu)-zrobiłam może na 100zł-w tym kocyk,ręcznik,wsad do pościeli-ubranka z kaprysu by dziecię miało coś swojego przy czym sporą część w second handzie w świetnym stanie, "nówki" to bielizna-body,śpiochy itp.
      Pozostałe ubrania-dostałam /wymieniłam oddając ubranka po starszych dzieciach
      Wózek - 200zł z fotelikiem, opcją spacerówki
      Wanienka-mam po starszych
      Łózko-dostanę
      Przewijak -dostanę (nigdy nie korzystałam więc nie wiem czy teraz będę)
      Czyli całościowe koszty wyniosły mnie ok.300zł
      Nie będę kupowała zabawek, laktatora (po co ?), sterylizatora (chcę karmić piersią), tym bardziej chodzików, pchaczy itp zajmowaczy miejsca i zbieraczy kurzu bo :
      - nie są potrzebne
      - zabawki na pewno dadzą znajomi, ciocie, babcie itp
      • monikaj21 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 13.05.12, 20:30
        Po przeczytaniu wątku dobrnęłam do tego miejsca i widzę, że 'główny ekspert' od dzieci nie ma jeszcze dzieci - to lubię wink
        • marcelina_szpak Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 13.06.12, 13:48
          A po jakich 'starszych dzieciach' ma te ubranka i wanienkę? I ten przewijak, z którego nigdy nie korzystała, a teraz ma dostać? Oj baby, baby... Czepiać się też trzeba umieć.
      • ciociacesia ot - gratulacje :) 21.05.12, 13:19
        zazdraszczam
    • ofelia1982 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 12.05.12, 15:54
      ja byłam rozsądna z wyprawką. Moim zdaniem nie ma sensu kupować z myślą o przyszłości (po co Ci skoczek jesli dziecko jeszcze się nie urodziło lub laktator jeśli będziesz bezproblemowo karmiła piersią?). To samo się tyczy ubranek - dzieci tak szybko wyrastają w 1rż, że nie ma sensu inwestować w dużą ilość i jakieś drogie. Nie dośc, że zaraz już będą za małe, to jak rozszerzysz dietę to kilka Ci odpadnie przez czerwone niedopieralne plamysmile
      Ja zabawki czasem kupuję na allegro uzywane. Garnuszek klocuszek FP kupiłam za 30zł, jakieś zabawki Lamaze i FP też za niewielkie pieniądze rzędu 12zł..Pamiętaj też (nie chcę żeby to zabrzmiało jakbym była wyrachowanawink, ale są urodziny, wizyty dziadków, rodziny, przyjaciół etc. i wiele z tych osób zapyta Cię co kupić na prezent..
      Ja podeszłam do sprawy tak samo rozsądnie jak do reszty mojego budżetu domowego - nie przepłacam jak nie trzeba, bo to czy kupisz zabawkę za 100zł czy za 20zł nie wpłynie na to jak dziecko się będzie rozwijało i czy będzie szczęśliwsze..Najważniejsza jest miłość rodziców i czas jaki z dzieckiem spędzają.
      • etna22 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 14.05.12, 16:23
        "monikaj21
        Po przeczytaniu wątku dobrnęłam do tego miejsca i widzę, że 'główny ekspert' od dzieci nie ma jeszcze dzieci - to lubię "

        Dokładnie tak smile to normalne-ale podejrzewam ze po porodzie spokornieje-obysmile

    • ciociacesia tez wydałam mnóstwo na pierdoły 19.05.12, 09:44
      ale na innym etapie i innego rodzaju.
      dałam np 200zl za usg połówkowe
      500zl za fotelik choc nie mialam samochodu.
      z innymi bajerami sie hamowalam i nie kupowałam na zapas
      łozeczko dostałam - i całe szczescie bo słuzyło jak pojemnik na zabawki i wyprane ubranka. raz włozyłam doń dziecko ryczace i poszłam policzyc do dziesieciu - plułabym sobie w brode gdybym je kupowała
      ubranka dostałam uzywane i troche nowych - bo ukochana ciocia wpadła w szał kupowania
      laktator kupowałam miesiac przed powrotem do pracy - uzywany za 30% ceny nowego, potem dokupilam drugi taki sam coby wydajniej wykorzystac przerwe w pracy
      kupiłam za to 2 chusty, po roku mnostwo ksiazeczek
      pieluch tez nie kupowalam na zapas bo moga okazac sie uczulujace dla twojego konkretnego dziecka
    • joana.mz Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 19.05.12, 11:13
      przy pierwszym dziecku też szalałam - łózeczko pościele, ciuszki. Na szczęście nie kupiłam sterylizatora (połozna mnie powstrzymała) kupiłam podgrzewacz, który użyłam 1 raz bo wygodniej było mi podgrzewać posiłki w "kapieli wodnej"
      Dalej - zabawki - tutaj rodzina szalała, nie kupiłam zbyt wiele zabawek, raczej skupiam się teraz na edukacyjnych puzlach, grach, kolorowankach...
      Chodzika nie miellismy wcale i nie odczułam jego braku. Mieliśmy za to matę edukacyjną oraz leżaczek - te rzeczy się przydały owszem.
      Co do butelek - kupowałam wszystko avent, także laktator i z tego zestawu byłam również zadowolona. Przy drugimk dziecku dokupiłam tylko parę końcówek do butelek.
    • ela_maja Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 29.05.12, 12:53
      Kilka moich przemyśleń odnośnie zakupów dla młodych mam:
      Łóżeczko i pierwszy wózek - kombinować po znajomych lub kupić używane (łóżeczko się raczej jakoś bardzo nie niszczy, ewentualnie nowy materacyk dokupić, a gondolki używasz bardzo krótko)
      Drugi wózek (spacerówka) jest ważniejszy bo używasz go długo, zabierasz wszędzie, pchasz do samochodu itd, więc tu warto zadbać o jakość (jeśli się bardzo nie zniszczy można potem odsprzedać).
      Podgrzewacza nie używałam, laktatora też (nie były mi potrzebne bo tak się poukładało, że byłam z młodą długo w domu) więc nie mam zdania.
      Fotelik samochodowy - tu też zdecydowanie warto zadbać o jakość, bo wiadomo, że bezpieczeństwo (a dobry potem się na 100% odsprzedaje np. na Allegro)
      Ubrania - przy mniejszym dziecku dużo rzeczy można od znajomych lub z ciucholandów (małe raczej nie niszczy tak jak większe, za szybko wyrasta a w moich okolicznych ciucholandach bez problemu kupowałam next itp. firmy). Buty zdecydowanie ważne i warto żeby były nowe i dobrej jakości.
      W pokoju kolorowo ale nie oznacza to ton FP w każdym kącie. Z tych markowych u nas sprawdziły się najbardziej mata edukacyjna z zawieszkami, muzyczny ocean, śpiewająco-gadająca książeczka i zabawki z klockami sensorycznymi FP. Chodzika nie kupowałam bo nigdy mi się taki sprzęt nie podobał, pchaczami moje dziecko nie było zainteresowane - podobały jej się tylko takie zwykłe kije z kolorowym kółkiem na końcusmile więc też nie widziałam potrzeby. Za to gumowej piłki do skakania z upodobaniem używa do dziś (tyle że teraz w większym rozmiarze oczywiście).
      U większości dzieci sprawdza się też zakup roweru bez pedałów, hulajnogi, namiociku do zabawy.
      Ja starałam się dawać dziecku raczej puzzle, klocki, książeczki np. typu "zabawy z czuczu". Różnymi drogimi duperelami nieraz uszczęśliwiała rodzinka i z reguły były "na chwilę".
      Wydaje mi się, że z małym dzieckiem prościej rozsądnie kupować zabawki - potem się zaczyna pod górkę bo np. wszyscy koniecznie chcą mieć sto tysięcy LPS, pięćdziesiątą barbie itd. i trzeba naprawdę dużo rozmawiać i uczyć rozsądnego podejścia do zakupów oraz tego całego reklamowego kitu bo oczywiście kupić można wszystko - tylko po co?.
      • joanna_poz Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 31.05.12, 09:31
        > Drugi wózek (spacerówka) jest ważniejszy bo używasz go długo, zabierasz wszędzi
        > e, pchasz do samochodu itd, więc tu warto zadbać o jakość (jeśli się bardzo nie
        > zniszczy można potem odsprzedać).

        no to raczej też zalezy od dziecka.
        moje skonczylo karierę "spacerówkową" jak mialo 1,5 roku.
        wię okres używania mielismy dość krótki.
    • nives1 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 30.05.12, 12:04
      Córka ma 3 lata - nigdy nie miała pchacza ani jeździka, skoczek kupił jej znajomy na chrzciny - użyty 2 razy- jak dla mnie mało bezpieczny.
      Generalnie w użyciu mata edukacyjna i leżaczek. Jak byla starsza kupiłam puzzle piankowe żeby nie rozkładac kocyków i tam się bawiła obłożona zabawkami, misiami itd
      Potem dokupilam krzesło do karmienia
      Karuzela użyta może ze 2 razy.
      Młoda miała pare zabawek z F-p i paradoksalnie - dobry wybór - mój syn ma 4 mc teraz i 99 % tych zabawek nie ma żadnych uszkodzeń wiec wystarczą także dla niego.
      Za łóżezka z materacem placilam ok 200, leżaczek, tylko z pałąkiem bez bujania itd około 100
      Krzesła do karmienia ceny nie pamiętam.

      Nie miałam sterylizatora, flaszki gotowałam normalnie.

      Dużo pytalam koleżanek o potrzebne rzeczy i obserwowalam czym się bawią ich dzieci.

      kupuję to co moge rzeczywiscie dobre, ale w mniejszych ilosciach. Córka ma prawdopodobniej mniej zabawek niz rowieśnicy. Ostatnie 2 lata robimy prezenty skladkowe na urodziny. Dzięki temu , kazdy dołozył po 50 pln, po 100 plus zwrot z podatku i młoda mogła dostac plac zabaw na ogród. Rz a dobrze smile
      Syn większośc rzeczy odziedziczy po corce bo jak pisałam w dobrym stanie wiec moze jemu te wszystkie autka i inne chłopięce bajery bede mgla kupić lepsze. Pomijam fakt ze czasami chodzi w różowych skarpetkach big_grin
      • reda18 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 10.06.12, 23:46
        przydały sie:
        wózek - króótko
        i spacerówka
        prostyl laktator za 5 zl z apteki
        nowe łóżeczko i materac!
        pozytywki, samaograjki, karuzele nad lozeckziem
        KRZESŁO DO KARMIENIA!



        nie przydały sie-żyliśmy bez nich:
        huśtawki zawieszane
        rowerek na 3 kolach
        chodzik
        rower bez pedałów
        kojec
        chusta/nosidełko

        nosidełko, kojec i huśtawkę miala-do bani, nieużywane, raz, czy dwa:// Najbardziej szkoda mi bylo wydanej kasy na kojec, bo krotko służył i lepiej bylo já trzymać na podłodze, ale juz wtedy zaczynała sie przmeiszczac (8-12 meisiecy) i trzeba bylo ja ogrodzictongue_out
    • natalek79 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 10.06.12, 22:42
      Czy jestem oszczędną mamą? - nie wiem, ale chyba czasy takie, że zmuszają do zastanawiania się w kierunku racjonalnego wydawania posiadanych pieniędzy, a jak wiadomo każdy ma ich różnie... Dlatego i ja mając troje dzieci (10,8 i 2 lata), wypłatę tylko małża, bo ja po kolejnej przeprowadzce (praca małża) będąc w ciąży zrezygnowałam z pracy i zacznę szukać dopiero za rok, staram się jak mogę, by starczyło nam na wszystko. A mając starsze dzieci nie jest tak łatwo ograniczyć wydatki, bo moda w szkole, bo dodatkowe zajęcia, itp. kosztowne bajery...
      Ale i małe dziecię kosztuje i nie mówię tu o pierwszej podstawowej wyprawce, ale następnych, comiesięcznych wydatkach. Między dziećmi spora różnica wieku, trzecie nie planowane (co nie znaczy, że nie kochane smile ), więc i wszystko od nowa do zgromadzenia. Niestety w rodzinie nie wpadli na to, by pooddawać grubsze "sprzęty", a szkoda bo to spora oszczędność, więc warto się takim sposobem posiłkować jeśli ktoś proponuje. Jak nie, to niektóre rzeczy warto kupić używane, np. łóżeczko, sterylizator jeśli już potrzebujemy, podgrzewacz itp.
      Jak to u mnie wyglądało:
      łóżeczko używane - dzieć śpi w nim dopiero od pół roku, bo gdy karmiłam piersią mogłam sobie pozwolić by spało z nami - suma summarum można się było bez niego obejść i zakupić już coś "rosnącego"
      sterylizator, podgrzewacz - nie był potrzebny, bo młody wogóle nie pił z butelki (pomimo usilnych naszych prób) i jak już musiałam skończyć z KN to jadł łyżeczką
      ubranka - część używanych, bielizna nowa, ale nie jakiś szalonych firm, bo i tak szybko wyrastał, chociaż na wyprzedażach potrafiłam zaszaleć "na zaś" w rozsądnych kwotach
      pościele nowe
      buty nowe i tylko nowe, solidne
      pampersy niestety oryginalne, bo rossman nam przeciekał, a słynne dady do niczego u nas
      zabawki - temat rzeka...jest troszkę różnego, ale nie ma co szaleć, bardzo fajny pchacz FP, który później służył składany jako jeździk, sporo klocków, drewna, ale obeszliśmy sie bez karuzeli np.
      bujeczek - leżaczek super rzecz, bo z wózka dziecko tak nie poobserwuje co robi mama, a to ciekawe bardzo smile - kupiony używany i później sprzedany za niewiele mniej
      krzesełko do karmienia - kolejny świetny gadżet, który w użyciu do dziś gdy młody je już sam, a łatwo się to czyści, zakupiony nowy, ale wogóle nie zniszczony i zapewne zostanie sprzedany - od razu odradzam drewniany
      • natalek79 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 10.06.12, 22:52
        miałam drewniany stolik z krzesełkiem do karmienia przy starszych dzieciach - taki sam, które ciągle widuję w sklepach za ok. 100 zł, a teraz mam "nowoczesne" z tworzywa i to jest lepsze chociaż droższe
        • reda18 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 10.06.12, 23:37
          nie kupowac rowerkow bez pedalow! Bezsensowny wudatek, odkrecic pedaly od 4 kolowego i kupic uchwyt-albo lepiej nie kupowac.
          Nasze nauczylo sie jezdzic z dnia na dzien.
          • reda18 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 10.06.12, 23:47
            niezbędny podgrzewacz!
            • naturella Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 11.06.12, 07:42
              Nie miałam podgrzewacza i wcale by mi sie nie przydał. Zgroza napawają mnie rady żeby kupować fotelik 0-18 zamiast 0-9, czy jeszcze większy. Z oszczędności naraża sie życie dziecka. Jeśli w foteliku ma sie mieścić 2 i 3 letnie dziecko to oznacza, ze dla noworodka i niemowlaka bezpieczny nie jest. Co do rowerów bez pedalow, ja z kolei polecam, są o wiele lżejsze niż zwykle z odkreconymi pedalami.
            • agni71 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 11.06.12, 08:52
              reda18 napisała:

              > niezbędny podgrzewacz!

              przesadzasz. Mam trójke dzieci podgrzewacza nie miałam potrzeby kupować (a lubi,ę gadżety wink - podgrzewałam z powodzeniem w kąpieli wodnej lub w mikrofali.
          • natalek79 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 11.06.12, 09:25
            a ja mojemu 2-latkowi właśnie zakupiłam Pukky bez pedałów, od znajomych za symboliczne 50 zł, bo ich syn już wyrósł i dostał większy rower. Zdecydowanie jest właściwszy dla mniejszego dziecka, bo jest niski i lekki. Większy rower mam dla niego zostawiony po starszym. Co do fotelika, to nie wyobrażam sobie pchać malucha do za dużego fotelika! Oszczędność oszczędnością, ale bezpieczeństwo dziecka nie da się przeliczyć na parę zł, które zaoszczędzimy! Takie rady lepiej zachować dla siebie, bo jeszcze ktoś się nie zastanowi i posłucha. Żałuję, że mój maluch krótko jeździł w nosidle - przyszła zima i było mu ciasno i niewygodnie, na pół roku przesiadł się do fotelika z wkładką dla niemowląt mocowany tyłem do kierunku jazdy. Jeździ w nim do dziś i jeszcze pojeździ, a większy czeka po starszym, bo ten już sie nie mieści smile
            • etna22 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 11.06.12, 14:40
              Z perspektywy czasu widzę juz co sie przydalo a co nie i tak:
              -podgrzewacz-używam caly czas nie mam mikrofali-woda jest w nim cały czas ustawiona w odpowiedniej temperaturze i mój Gucio gdy tylko zaczyna sie denerwować zaraz ma podane mleko, przydal się szczegolnie w nocy
              -wózek 3w1 (mam Espiro GTX)w foteliku czasami usypiam brzdąca, gondolka i spacerówka dość dobrze spelniaja moje oczekiwania (minusem jest maly kosz na zakupy, standardowa waga wózka i brak przekładanej raczki)
              -pieluchy DADA-(po Pampersach Mały miał uczulenie i brzydkie krostki na tyłku)
              -szare mydło bialy jeleń-do mycia
              -huśtawka leżaczek samobujająca sie

              NIETRAFIONE:
              -skoczek
              -sterylizator
              -mata edukacyjna
              • pstrabiedronka Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 11.06.12, 23:29
                różnie to bywa bo co jednemu dziecku nie pasuje - inne lubi. Np. z zabawkami tak bywa.

                nie wszytsko kupuję "znanych" firm. czasem tez kupuję coś uzywanego, pomijając fakt, że obecnie to mam dużo rzeczy po starszakach, np. zabawki.

                Pieluchy - odkryłam wielorazówki i jestem nimi zachwycona big_grin szkoda, ze dopiero teraz - przy trzecim dziecku...
                • natalek79 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 12.06.12, 10:04
                  wielorazówki, tzn. tetrowe?
                  Ja na tetrę byłam skazana przy córce, bo dostawała uczulenia na pampersy i dostawała je tylko na wyjścia, a 10 lat temu nie było aż tak szalonego wyboru w pieluchach jak dziś. Z przyzwyczajenia i syn chodził sporo po domu z tetrową. Natomiast teraz nie wyobrażam sobie innych jak pampersy i dla wygody wcale mi nie szkoda na nie kasy, zwłaszcza że po marketach co chwilę promocje.
                  • agni71 Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 12.06.12, 14:33
                    Myslę, że nie chodzi o tetrę, tylko o nowoczesne pieluchy wielorazowe. Wygooglaj sobie...
                  • pstrabiedronka Re: Jak oszczędni wychowuja dzieci? 13.06.12, 13:52
                    natalek79 napisała:

                    > wielorazówki, tzn. tetrowe?

                    raczej nie, choć w pierwszych miesiącach zdarzało mi się wkłądać tetre do otulacza, ale słabo mi ten system podpasował.
                    Teraz jest mega wybór - nie ma sensu tu o wszystkim pisać. Można miec wielorazwóki, które wygladają całkiem jak pampki - róznica jest taka, ze sie nie wyrzuca a wrzuca do pralki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja