Dodaj do ulubionych

Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"?

22.07.12, 21:14
Kurcze nie potrafie sie przemóc i pozbyć rzeczy które 'mogą się kiedyś przydać" i tak trzymam bluzki ktore moze kiedyś założę, spodnie do ktorych kiedys schudnę i mase innych rzeczy
Obserwuj wątek
    • malwina.113 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 22.07.12, 21:42
      ja ostatnio pozbyłam się sporej ilości ubrań:

      *część z nich była bardzo zniszczona ale je lubiłam i nosiłam

      *w niektórych źle wyglądałam

      *a niektóre nie były noszone:
      część kupiłam, bo wydawały się fajne - ale generalnie takich nie noszę, wiec leżały kilka lat
      pare ubrań kupiłam na zapas - nie wiem ile lat musiałabym je trzymac, by mi sie one w koncu przydały

      zostawiłam je wszystkie koło kosza (nie lubię sprzedawać na alegro), mam nadzieję, ze komuś się przydały

      teraz mam w szafie luz i mam wrażenie, ze mam wiecej możliwości tworzenia strojów niz wczesniej, bo to co zostało używam, nic nie zostawiam na specjalne okazje (choc ze 3 rzeczy takie powinnam mieć - ja zwykle mialam chyba z 10, i one tak leżały nie noszone, a jak się opatrzyły wyrzucałam)

      fajnie jest spojrzec na uporządkowaną szufladę i same przydatne rzeczy (ubrania)

      wyrzucałam stopniowo, też mi było ciężko,
      (acha, zostawiłam 2 pary spodni w większym rozmiarze - bo ja raz chudne raz tyje o jeden rozmiar)

      a żeby w przyszłości nie wyrzucac aż tyle, stworzyłam sobie w myślach listę co potrzebuje jeszcze, by to co kupie faktycznie nosić -zakupy z listą będą wink

      nie bede już tak bezmyslnie wydawać pieniedzy na zakupy jak kiedyś - choć wpadek sie na pewno nie ustrzegę

      poza tym określiłam swój typ urody i wiem w jakich kolorach mi dobrze

      tak jak radzi autorka Sztuki prostoty, pozbądź się rzeczy nie wygodnych, za dużych, takich w których źle wyglądasz, źle się czujesz

    • linn_linn Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 22.07.12, 23:33
      To jest problem natury bardziej psychologicznej niz organizacyjnej. Jedni nagminnie wyrzucaja, inni nagminnie zbieraja. Rada dla tych ostatnich / ze mna wlacznie /: wyrzucac / jak wyzej juz napisano / stopniowo albo kategoriami. Np. po zimie raz skontrolowac pizamy, raz swetry itd. Nie wszystko na raz, gdyz zbieracz tego nie przezyje.
      • frytka_81 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 29.07.12, 13:51
        Zgadzam się z tym absolutnie! smile ja też mam naturę zbieracza i ciężko mi cokolwiek z szafy wyrzucić.
        Robię to chytrze i powoli. Od czasu do czasu biorę do ręki jakąś zużytą/nieużywaną/niepasującą rzecz, oglądam ze wszystkich stron i jak tylko sobie pomyślę, że właściwie dobrze byłoby to wyrzucić, natychmiast układam na szafce w przedpokoju. Wychodząc z psem wynoszę do śmietnika tongue_out po jednej, max dwie sztuki.
        Tak jak Linn napisała, zbieraczowi serce by pękło, jakby tak workami wynosić tongue_out
        • czekolada72 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 29.07.12, 15:12
          zawsze powtarzam, ze najlepszym motorem do pozbywania sie przydasi sa przeprowadzki, oraz brak pomieszczen typu strych, piwnica, komorka, szopa, garaz, spizarnie itd....
          Niestety - ja nie dosc, ze sie nie przeprowadzalam - posiadam wszystkie pozostale pomieszczenia.... O ile spizarnia jest li i jedynie spizarnia, to na takim strychu moze byc spokojnie ukryty Panzerkampfwagen VI zwany Tygrysem Króleskim.

          Moje pozbywanie sie (nie)przydasi ograniczylo sie do wyprzedania na allegro sporej czesci niepotrzebnuych ksiazek - niestety pozostale 3/4 tychze niepotrzebnych zalega...., do pozbycia sie na all... stosu ciuchow, ale pozostałe 3/4 stosu niepotrzebnych zalega... sporadycznie udaje sie pozbyc po sztuce w znajomym sklepiku, ale to za mało.
          Od kilku lat bralam udzial z bratowa w festiwalu recyclingu - ale chyba zbyt duzo chetnych na to sie zaczelo zalapywac, bo organizatorzy zaczeli wporowadzac ostre limity - w zwiazku z powyzszym - szklo czyli butelki i sloiki systematycznie wyrzucam (a i tak na przetwory mam zapas na kilka lat.....), makulature wywoze po drodze raz na kwartal-pol roku do skupu, w tym roku rowniez pojada do skupu razem z makulatura - niewywiezione na festiwal puszki. (Na festiwal wywiezione tylko byly PETy)
          Ha! w rozpedzie pozadkowym pozbylam sie 20-letniej sztucznej choinki, czeka jeszcze taka ok 30-letnia.
          Nie ukrywam, ze co jakis czas mam spreza i pozbywam sie ok 1 worka rzeczy nieprzydatnych - nieprzydatnych akurat na aktualny moment, bo za 2 tygodnie okazuje sie, ze to co wyrzucilam - przydaloby sie jak znalazl....
          W czasie ostatbniego remontu - Mala pozbyla sie w sumie 2 worow niepotrzebnej makulatury, 2 pozadnych stosow ciuchow (jeden do pozbycia sie z domu, drugi "dla mamusi smile ), oraz sporego kartonu przyboro szkolnych - to dla kuzyna.

          O kosmetycznej akcji denko wspominalam w innych watkach, ale tak - male mydelka do wymydlania do rak, kategoryczne zuzywanie resztek, systematyczne zuzywanie skladu kosmetykow.

          Nie mam pomyslu natomiast np co zrobic z kilkoma doslownie kartonami muszli....
          Moze ktos ma jakies pomysly?
    • jalla1 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 22.07.12, 23:39
      Mam ten sam problem. Mam masę za ciasnych ciuchów, z którymi ciężko mi się rozstać. Ostatnio i tak się przemogłam, i sprzedaję rzeczy po dziecku z okresu niemowlęctwa, a i tak mam jakieś takie wyrzuty, że może powinnam to trzymać ... może już nie dla mnie, ale dla kogoś z rodziny.

      A jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", bo wszyscy o niej tu piszą.
      • malwina.113 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 23.07.12, 07:51
        ja sobie wypożyczyłam "Sztukę prostoty"

        faktycznie odkładanie rzeczy siedzi głęboko w psychice
        moi rodzice całe życie gromadzili
        ja tez długo brałam z nich przykład, aż w końcu pozbyłam sie kiedyś ubrań które od lat lezały, które miałam kiedyś założyć... i poczułam ulgę

        ja myśle, ze z ubraniami to jest tak, ze jak mamy ochote włożyć coś innego niż to co non stop nosimy to nie zajrzymy na dnie szafy i nie wygrzebiemy czegoś co dawno nie nosiliśmy ale pójdziemy do sklepu kupić sobie coś nowego, modnego

        czasem myslę że tyle rzeczy oddałam jak zaczełam przybierac kilogramy i teraz one by sie przydały... ale nie myślałam wtedy, ze bede chciałą kiedys znow schudnąć - kiedyś myslałam, ze jak kilkogramów mi przybedzie bede lepiej wygladac, ale te kilogramy niestety nie weszły tam gdzie powinny i musiałam ich się pozbyć wink
        po co trzymac coś latami nie wiedząc czy sie wróci do rozmiaru, moda się zmienia, teraz staram tak odżywiac tak, by nie zmieniac rozmiaru, ewentualnie waham się miedzy jednym rozmiarem a drugim

        autorka sztuki prostoty nie uwaza, że marnotrastwem jest pozbywanie sie rzeczy, które przestały nam służyć, marnotrastwem jest je zatrzymywać

        jeśli chodzi o inne przydasie, to nigdy dużo nie gromadziłam (często się przeprowadzałam), choc zawsze cos sie znajdzie co kupiłam, służyło i potem stało sie niepotrzebne albo przestało mi się podobac (kapa, doniczka) to zostawiam to koło kosza

        nie wiedzę tez sensu gromadzenia książek, które choc warto były przeczytac to ich grzbiet wywołuje u mnie ciarki na ciele (Rocznik 1948, Książka dla Manuela itp), albo tych co mi się nie spodobały

        nie ma sensu tez zostawiać rzeczy, które się kupiło i to sie okazał nie trafiony zakup (płyta na przykład)- pozbywam się wtedy i myślę a ile zrobiłam trafionych zakupów co służą mi latami - to się jakoś wyrównuje (jednej bluzki nie założę nawet a druga służy mi latami)

        Autorka sztuki prostoty też pisze, ze uczymy sie na błędach,

        nie trafione zakupy normalna rzecz, oby tylko nie kupowac pod wpływem chwili, wtedy można mieć wyrzutu jak sie to okaże nie przydatny zakup, choć i wtedy nie ma co włosów z głowy rwac tylko wziąć się za siebie i nie poprawic sobie wiecej humoru impulsywnymi zakupami

        marnotrastwo to dla mnie posiadanie rzeczy, które w ogóle nie służą (bo sa juz /nigdy nie były przydatne, są brzydkie, nie podobają mi się już), lub nie wiadomo kiedy posłużą i przekładanie je z miejsca na miejsce,
        marnuję wtedy na nie swój czas (sprzatając je, przekładając) , wywołują wyrzuty sumienia, ze nie potrzebnie je kupiłam, psują mi humor bo nie sa według mnie ładne itp - zabierają tym pozytywną energię wink

        ostatnio zrobiłam duuuży porządek jak przyszedł na świat mój synek i musiałam zrobić miejsce na jego rzeczy, a mam mieszkanie małe
        nie zagracałam wiec pomieszczen dodatkowymi komodami, półkami tylko zrobiłam przegląd dobytku,
        do tej pory co jakis czas się pozbywam przedmiotów, jak stwierdzę, ze "to już chyba mi nie posłuży" robiąc miejsce na rzeczy mojego synka - ciągle ich liczba rośnie - ale i to mam pod kontrolą smile

        ale się rozpisałam smile
        moze komuś pomogłam smile
        • agni71 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 23.07.12, 11:12
          malwina.113 napisała:

          > ja myśle, ze z ubraniami to jest tak, ze jak mamy ochote włożyć coś innego niż
          > to co non stop nosimy to nie zajrzymy na dnie szafy i nie wygrzebiemy czegoś c
          > o dawno nie nosiliśmy ale pójdziemy do sklepu kupić sobie coś nowego, modnego

          tez tak sądzę


          > po co trzymac coś latami nie wiedząc czy sie wróci do rozmiaru, moda się zmieni
          > a,

          a ja trzymam pare rzeczy z myślą o corkach. Moda wraca, sama nosiłam z powodzeniem ciuchy po mojej mamie smile Zatrzymuje jednak tylko takie, które sa dobrej jakości i w BDB stanie, np. mam świetne klasyczne jeansy Guess, które mało ponosiłam, bo przytyłam, spodnicę czy małą czarną sukienkę z cienkiej wełenki, w którą sie nie mieszczę, suknie balową z tafty.... Myslę, ze te rzeczy ktos będzie mógł wykorzystać w przyszlości....Natomiast najgorszym zawalaczem miejsca są dla mnie pomechacone, porozciagane swetry, bo zajmuja duzo miejsca i jakies bluzeczki, które "na podomu" mogłyby sie jeszcze nadac (do sprzątania, malowania), ale normalnie juz nie założę. Staram sie od czasu do czasu wywalac większośc takich ciuchów.

          > nie wiedzę tez sensu gromadzenia książek, które choc warto były przeczytac to i
          > ch grzbiet wywołuje u mnie ciarki na ciele (Rocznik 1948, Książka dla Manuela i
          > tp), albo tych co mi się nie spodobały

          A ja z książkami, do których nie wracam mam ten problem, że jeśli uważam je za wartościowe (choc nie planuje czytac ponownie), to jednak trzymam dla dzieci. Moi rodzice mieli dużą bibioteczkę i pamiętam, jak sama uwielbiałam sobie cos tam wyszperać smile Ja nawet trzymam wybrane książeczki dziecięce dla wnuków, ale naprawdę nieliczne... Generalnie ubrania i akcesoria dziecięce, w tym ksiązki i zabawki, staram sie sprzedawać, rozdawać, jak tylko przestaja mi być potrzebne/dzieci nie uzywają.
          • momas Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 23.07.12, 15:57
            Nauczona doswiadczeniem - jak ja zalowalam, ze moja mama pozbyla sie swoich klasycznych ciuchow z lat 60! sukienki, zamszowy plaszcz itp - tez trzymam kilka starych ciuchow. Klasycznych dla pewnej epoki big_grin
            i zaluję, ze kilku innych innych sie pozbylam...

            Ksiazek tez nie umiem sie pozbyc. W swojej bibliotece mam pozycje z dziecinstwa moich rodziców, swojego...

            A poza tym, wyrzucam co sie da smile
        • anika_ic Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 20.11.12, 21:44
          Trzymanie "przydasi" to problem natury mentalnej i żeby nauczyć się z nim rozprawiać (najlepiej na bieżąco z kompletnymi bzdurami), a 2 razy w roku - bardziej globalnie i obowiązkowo. Ja wypracowałam sobie kilka zasad:
          - najnowsza to taka, że nie wyrzuca się przydasi w okresie posezonowym, ponieważ właśnie w sezonie okazuje się, że np.wyrzucony w czasie niemiłosiernych upałów sweterek z miłej i ciepłej włóczki akurat świetnie nadałby mi się do nerek ogrzania smile
          - przydasie oznaczone metką "wylot" powinny przejść kwarantannę w jakiejś torbie uszykowanej do wyniesienia, ponieważ z chwilą ich bezpowrotnego rozstania przychodzą mi tak genialne rozwiązania, że bez tej furtki, mogłabym się pociąć ze zgryzoty nad głupotą swą (zauważyłam, że mózgownica zupełnie inaczej pracuje nad rzeczą utraconą. Ba, przede wszystkim zaczyna o niej myśleć, jakby wcześniej nie mogła...)
          - z zasady nie wyrzucam bawełny, T-shirtów - doskonale nadaje się na jednorazowe szmaty i szmatki do sprzątania i mycia. Z tych ostatnich można uszyć np. b. pożyteczną ścierkę -wycierkę , a z koszuli fartuch dla faceta, a z kilku bluzek / koszul poduszki patchworkowe... itd. Grunt to myśleć i ... wymyślać smile
        • atteilow Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 23.07.12, 11:05
          niebieska.maupa napisała:

          > "jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", "
          >
          > Że tak zauważę: jak nabędziesz książkę, to się nie pozbędziesz przydasiów, tylk
          > o nabędziesz nowy wink

          haha, racja.

          Myslę, że dobrym momentem na pozbycie się takich rzeczy, jest jakas domowa rewolucja... wydarzenie np. remont, przeprowadzka, albo narodziny dziecka. Wtedy bardziej nas zmusza do tego sytuacja, koniecznosc wygospodarowania miejsca.

          Nawet postanowienie zrobienia porządków nie jest tak skuteczne, bo gruntowne porzadki bardzo często powodują, że rzeczy te zmieniaja tylko swoją lokalizacje, przekladamy je z miejsca na miejsce, ale one nadal są w naszym domu. Ostatecznie lądują w piwnicy lub na strychu.

          Gdybyśmy zyli jak samotnicy w jakiejś pustelni wtedy ten rzekomy minimalizm działby się samoistnie. Tymczasem wypada mieć więcej niż jeden kubek i menażkę. Mamy więc zastawę na 12 osób, dodatkowy komplet sztućców, kieliszki do róznych rodzajów win, zapasowę koldry i poduszki, a to wszystko z myslą o ewentualnych gościach.

          Sami dla siebie mamy kilka ( kilkanaście, no niektorzy nawet kilkadziesiąt par butów) bo przeciez sa rózne okazje, a nawet jak unikamy okazji to są różne warunki atmosferyczne. Też mam buty ktorych nie noszę, ale kiedy bede chciała wlasnoręcznie pomalowac mieszkanie nie bedzie mi ich szkoda załozyć, zniszczyć a potem po prostu wyrzucić. Nie widzę sensu wyrzucania ich juz teraz.

          Starsze ubrania, szczególnie koszulki i bluzki bawełniane, ewidentnie zniszczone, albo sprane tnę na ściereczki. Mam zawsze stos takich ściereczek, niekiedy uzywam ich tak jak niektorzy papierowe ręczniki. Wycieram i wyrzucam. Celowo pocielam je na mniejsze rozmiary. Kiedy nagle cały kubek soku wyladuje na podlodze nie targam mopa i wiadra zetrę taka scierką, potem jeszcze jedną i po sprawie.

          No po prostu we współczesnym świecie nie da się posiadać naprawdę mało i tylko tyle ile nam osobiście potrzeba. ZAWSZE MAMY I BĘDZIEMY MIEĆ CZEGOŚ WIĘCEJ ! I zasada, żeby wyrzucac cos co przez ostatnie pół roku bylo nieuzywane nie sprawdza się, bo wiele rzeczy jest uzywanych właśnie co kilka lat, lub raz na rok. Mam jakies tam starsze kołdry, nie najlepsze, wląsciwie moglabym je wyrzucić, ale to oznaczaloby marnotrastwo. Ponieważ planuję zainwetować w domek letniskowy (tylko jeszcze nie wiem kiedy) więc wtedy sie przydadzą.

          Może zamiast biadolić lepiej się z tym pogodzić. Utrzymywać ład w szafach i piwnicach i rzetelnie się zastanowić przed każdym nowym zakupem.
          • malwina.113 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 23.07.12, 14:04

            > Starsze ubrania, szczególnie koszulki i bluzki bawełniane, ewidentnie zniszczon
            > e, albo sprane tnę na ściereczki. Mam zawsze stos takich ściereczek, niekiedy u
            > zywam ich tak jak niektorzy papierowe ręczniki. Wycieram i wyrzucam.

            to samo wymyśliłam i zrobiłam smile

            etna ja bym w pierwszej kolejnosci pozbyła się rzeczy zniszczonych (przedmiotów, ubrań) jesli to sa ubrania, które zamierzasz znosić po domu to się zastanów czy az tyle potzrebujesz ich do chodzenia po domu

            jesli sa to zniszczone przedmioty i jesli ich przez dwa lata nie używałaś (nie mam na mysli kurtki przeciwdeszczowej przydatnej na wyprawy w stylu "pod namiot") to też pożegnaj

            a potem eliminuj rzeczy nie zniszczone, ale zupełnie nie potrzebne, nie noszone

            a jak juz to zrobisz to napisz i bedę myslała co dalej ci doradzić wink

            jeśli chodzi o sztuke prostoty, wypożyczyłam, ale kupię sobie na pewno, rozdział na temat minimalizmu ok, ale teraz czytam rozdział o ciele i bardzo mi się podoba, ale to w innym wątku będę się wypowiadać smile

            ja może też kiedyś zacznę książki gromadzić z myślą o dziecku, póki co wystarczają mu z ilustracjami, choć brał niekiedy jakąś "moją" książkę w łapki i wpatrywał się w tekst wink naśladuje mnie czy co ??? big_grin
        • mamaemmy Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 24.07.12, 18:35
          niebieska.maupa napisała:

          > "jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", "
          >
          > Że tak zauważę: jak nabędziesz książkę, to się nie pozbędziesz przydasiów, tylk
          > o nabędziesz nowy wink

          Nieprawda.
          ksiązki to ksiązki ,przydasie to co innego.
          Ja kupilam w empiku "Sztuke prostoty" i ostatnio po jej wplywem, co chwila przed naszym smietnikiem lądują moje wielkie siaty z butami,ciuchami,bibelotami..
          Każdą rzecz w szafie ogladam po kilka razy i zastanawiam się,czy wygadam w niej super,czy jest to taka EKSTRA rzecz w której bez problemu pokaze się kazdemu,czy czuje sie w niej seksownie i pewna siebie?
          Owszem zostały też rzeczy typowe do chodzenia po domu,bawelniane,wygodne,ale zajebistego gatunku-głównie z Victoria's secret.
          Generalnie zostały mi w szafie rzeczy porzadniejszych firm,wcale nie kupione drogo,bo przewaznie na przecenach,ale klasyczne.Solar,Simple,Promod,Mohito i kilka fajnych rzeczy z Zary i H&M( wiekszosc z zary i H&M,stradivarius,bershka-poszła na smietnik)
    • agpagp graty z chaty 23.07.12, 20:03
      w związku z przeprowadzką mam takich rzeczy sporo - powiedziałam sobie że ma być po amerykańsku czyli ostre cięcie - książki oddałam do biblioteki, część ciuchów tym o których wiem że faktycznie potrzebują , cała resztę wystawiam na gratyzchaty.pl mnie się już nie przydadzą ale może innym posłużą ? Nawet jeżeli polują po to by je upchnąć gdzieś za złotówkę czy dwie. Czego tam się nie pozbędę dopiero wówczas wyląduje w koszu. ( lub przy)
    • mimi_chicago Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 23.07.12, 21:08
      Pozbywanie sie zbednych rzeczy, przychodzi mi latwo. Patrze na to tak, ze te nie uzywane przedmioty kradna mi czas,(ktory musze poswiecac na ich przekladanie, sortowanie sprztanie) i zajmuja miejsce, wiec zegnam sie z nimi bez zalu. Nie jestek typem kolekcjonera, do przedmiotow sie nie przywiazuje. Lubie nowoczesne nawet minimalistyczne wnetrza, bo takie sa latwiejsze do utrzymania w pozadku. "Sztuke prostoty" warto przeczytac; dla wielu ludzi jest ona poczatkiem przygody z minimalizmem. Polecem tez "minimalistyczne"blogi jako inspiracje do dzialania (spora liste na moim profilu)
      • kamela.ice Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 24.07.12, 00:16
        Jestem właśnie na etapie pozbywania się rzeczy już nieprzydatnych.Znalazła się ku temu okazja ,jakże ważna -przeprowadzka.Latami składane rzeczy ,przez całą rodzinę teraz w większości lądują w koszu .Wszyscy Panowie z mojej rodziny to chomiki ,którym żal każdej śrubki,deski ,kabla itp .Kobitki chomikowały od ciuchów po zeszyty szkolne ze wszystkich lat po nawet nadtłuczone kubki uncertain.Co było przydatne rozdałam ,reszta do kubła ,parę rzeczy wystawiłam na Allegro.W nowym miejscu zamierzam ułożyć się pod tym względem i nie chomikować smile .Zobaczymy ,czy się uda..

        Tymczasem sprzedaję taniutko ,bo gdzież ja to wszystko zmieszczę?
        allegro.pl/listing/user.php?us_id=19925187-------------
    • linn_linn Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 25.07.12, 08:47
      W tym tygodniu odkrylam w domu calkiem spora "przydasiowa" kolekcje malych mydelek. Nawiazujac do akcji Denko i tylna scianka podjelam decyzje: zanim uzupelnie zapas mydla w plynie kolekcja mydelek musi ulec zmydleniu. smile Alternatywa bylo wyrzucenie, ale niby dlaczego? Mydelka sa pachnace, swietnie wysuszone... Do mycia rak jak znalazl.
    • skarbonka-bez-dna Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 26.07.12, 07:08
      ja też cholera nie umiemsmile Robiłam porządki ostatnio i naprawdę pozbyłam się trochę rzeczy. Ale minął tydzień i znów mi wszystko zawadza, za mało miejsca za duzo rzeczy.
      Najtrudniej mi z ciuchami. Niby podoba mi się zasada, żeby zostawić tylko to w czym się dobrze czuje, wygląda i jest dobrej jakości i ja wiem, które to są rzeczy, ale jak założe taki sweterek, który nie jest jeszcze zniszczony, a tylko trochę gorzej w nim wyglądam to tak żal...

      Ktoś tu pisał, że gromadzenie to się z domu wynosi. To prawda. Moja mama też całe życie - wpierw kupić,potem zapragnąć używać... Ale tu się staram zapanowywać nad sobą i myślę, że od kiedy tu jestem na forum to mi się udaje, co więcej udaje mi się tak na portalach grupowych - wchodzę jak szukam czegoś konkretnego, z czym mi się nie pali, nie dla sportu. Wiem, że to dla Was oczywiste, ale dla nałogowego wydawacza całej pensji - to jest cośsmile

      A nawet jakies stare książki oddałam do biblioteki - nigdy bym się o to nie podejrzewała;p
        • linn_linn Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 26.07.12, 10:50
          Wlasnie dlatego czlowiek chcialby sie tego balastu pozbyc, a czesto latwo nie jest. Mnie zdarza sie bardzo czesto, ze jak juz cos wyrzuce, to w ciagu tygodnia / a czesto nawet 2 dni / znajduje w necie / zupelnie przypadkowo, bez szukania / swietny pomysl na recycling wyrzuconego przydasia. Zdarzylo mi sie to juz wiele razy.
        • malwina.113 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 26.07.12, 12:23
          nvv napisał:

          >
          > Pozbywanie się rzeczy (które jeszcze się przydają lub mają sporę szanse mi się
          > przydać)

          nikt tu tego nie doradzał, ja przydatnych rzeczy używanych codziennie lub raz na jakis czas nie wyrzucam

          zycia w jaskini z jednym kubkiem i talerzem też sobie nie wyobrażam

          jeśli lubisz majsterkowac to rozumie gromadzenie kabelków itp (tylko dlaczego każdy facet je gromadzi? - nawet jak nie majsterkuje tongue_out)

          fakt, jesli wszytko sie odpowiednio uporzadkuje (patenty z ikei) to mozna łatwo sie odnaleźć w swym dobytku

          chodzi tylko o to by ten dobytek był dopasowany do posiadanych przez nas przestrzeni, by sie nie potykac o nic biegną z łazienki do drzewi wyjśiowych bo tramwaj ucieka wink

              • malwina.113 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 26.07.12, 13:40
                przydaś to dla mnie przedmiot od lat przerzucany z kąta w kąt, z myślą: "a może jeszcze się przyda"

                rzeczy przydatne to nie przydasie, to te które używamy, mamy pewnośc, ze bedziemy używać

                to nie jest wątek o tym jak pozbyć się takiej ilości rzeczy, by zmieścić sie w jednej walizce
                to jest wątek jak pozbyć się bez żalu rzeczy nie używanych od lat, nie używanych nigdy, nie trafionych zakupów bo to "coś" zakupione okazało się nie użyteczne, nie potrzebne (deska do prasowania rękawów tongue_out ,szósty w pojemnik na kostki lodowe), przestało nam się podobac (buty), ale szkoda wyrzucić bo jest jeszcze nowe, bo sporo kosztowało...
                po co mi trzy naczynia żaroodporne, kiedy od lat używam jednego, największego a kuchnię mam małą i mało miejsca na naczynia
                po co mi 20 sztuk koszulek do chodzenia po domu

                w Sztuce prostoty są rózne cytaty, jeden z nich brzmi:

                "Mieli dziesiątki pudeł wypełnionych przedmiotami, które czekały na to, by pewnego dnia, ktoś się nimi posłużył. Mimo to Kleinowie sprawiali wrażenie biednej rodziny"
                to fragment "Z archiwum x"

                ilu z nas zna takich Kleinów...
    • ludwik_13 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 26.07.12, 15:25
      Ponieważ kilkakrotnie w życiu się przeprowadzałam (z mężem i dziećmi i to na spore dystanse niekiedy), musiałam jakoś redukować klamoty. Jak miałam czas , to zaczynałam porządki pół roku przed planowaną przeprowadzką od wyczyszczenia kątów - strychu , schowka itp. Kubeł się zapełniał, samochód makulatury (czasopisma - kilka roczników) wyjechał, ognisko ze starych Pitów było. Gorzej, gdy przeprowadzka była na wariata (a tak były dwie ostatnie), nie zdążyłam posortować, poczyścić, pakowałam jak leci i redukowałam dopiero przy rozpakowywaniu. Małżonek nawet tego nie zrobił, po prostu wstawił do piwnicy i po trzech latach nieruszane przewiózł znów.
      Niestety nie zaczynaliśmy od przysłowiowej łyżki, weszliśmy w małżeństwo z dobytkiem po mojej Mamie a potemjeszcze przygarnęliśmy rzeczy po moim Wujku (część to rodzinne pamiątki, ale część to np. skorupy, których żal wyrzucić, bo może się przydadzą???)
      Nadmiarowe ręczniki gorszej jakości i bieliznę pościelową, która nie pasuje do obecnie posiadanych kołder i poduszek oddaję do schroniska dla zwierząt. Zostawiałam sobie zawsze trochę na wypadek przeprowadzki i zabezpieczenia mebli - chyba już nie muszę, mam nadzieję , że ten etap życia już za mną. Część skorup i pościeli wywiozłam do letniego domku, częścią ( w lepszym stanie) obdarowuję dzieci, które zaczynają własne życie.
      Ksiązki też redukuję - do tych ulubionych. Biblioteki nie chcą starych książek, więc neistety - makulatura albo wyprzedaż garażowa (oddaję za darmo). Ostatnio naliczyliśmy poad 200 sztuk, trochę za dużo jak dla mnie.
    • linn_linn Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 26.07.12, 16:57
      Moim zdaniem dobrze jest wybrac odpowiedni moment na pozbywanie sie przydasi. Ktos wspominal o starych, rozciagnietych i zmechaconych swetrach: teraz latwiej je wyrzucic niz wtedy, gdyz zrobi sie zimno. Psychologicznie latwiej. Jak spadnie temeratura, to zacznie sie: moze jednak nie, moze "na po domu" itp. Lepiej zrobic to teraz.
    • etna22 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 28.07.12, 16:39
      Cześć durnostujek oddałam na loterie fantowa ktora co roku organizuje nasz ksiadz
      -chodzi tu glownie o dobra zabawe a nie koniecznie o wartosc danego przedmiotu-jakis czas temu rozmawialam ze znajomą ktorej corka w loterii wygrala "mój" krysztalowy wazon- dziewczynka byla przeszczesliwa-wazon stoi w centralnym miejscu w pokoju i jest idealny na bzysmile
    • hamerykanka Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 29.07.12, 18:05
      Ja co sezon przegladam swoja szafe i wybieram rzeczy,w ktorych nie chodze i pakuje do worka, buty ktorych nie lubie itp. To samo z ciuchami, ksiazeczkami i zabawkami mojego dziecka, niepotrzebne-za male ciuszki, buciki, ida do worka. To potem przebieram i oddaje najladniejsze ubranka dla znajomej meza z pracy, ktora ma dziecko mlodsze od mojego; reszte raz na jakis czas podrzucam do schroniska dla maltretowanych kobiet z dziecmi. To samo z napoczetymi kosmetykami typu kremy, szampony, odzywki do wlosow, srodki czystosci-to co mi nie podpasowalo, inni moga wykorzystac.
      To samo robie, jesli widze ze mam zuzyte reczniki (w dobrym jeszcze stanie); wymienialismy AGD w kuchni-do schroniska powedrowala lodowka, mikrofalowka, kuchenka z piekarnikiem. Zamrazarke wziela nasza sasiadka, ktora robi duzo przetworow na zime bo ma niewielka emeryture.
      Wymienialismy lozeczko malej-bylo w doskonalym stanie, mozna je bylo uzywac dla noworodka do malego dziecka, mialo wyjmowane panele; zadzwonilam do schroniska-okazalo sie ze nie moga wziac bo czesc lozeczek jest co roku na liscie niebezpiecznych wiec nie moga ryzykowac-dla mnie OK-pojechalam do przedszkola i powiedzialam ze mam lozeczko do oddania; mialam przygotowana kartke z opisem, zdjeciem i nr telefonu. Lozeczko poszlo jeszcze tego samego dnia dla biednej dziewczyny. Dolozylam tez materacyk, pare kompletow poscieli itp. Byla bardzo zadowolona.
      Ksiazki oddaje do miejscowej biblioteki.
      W zasadzie nie wyrzucam nic, co moze znalezc uzytkownika-mysle kto ewentualnie bylby zainteresowany i oddaje.
      • hamerykanka Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 29.07.12, 18:09
        Wlasnie przeczytalam o schronisku dla zwierzat-tam ostatnio powedrowaly dwa za male juz legowiska psie, poplamione reczniki i dziurawe koce (moje psice wygryzly dziury), stare i za male obroze; teraz mam zamiar podjechac oddac psia bude z ktorej nigdy nie korzystaly i kennel, gdzie biegaly, gdy nie mielismy ogrodzenia. Im sie przyda.
      • wasqq Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 04.08.12, 20:06
        Ja też mam ogromny problem z pozbywaniem się rzeczy. Wyniosłam to z domu, moja mama wszystko chomikuje, bo przecież "przyda się".
        Ale walczę z tym. Dwie sytuacje jakiś czas temu dały mi do myślenia. Pierwsza, to gdy do piwnicy dostała się woda, i niestety zalała książki, które tam wstawiłam, bo w mieszkaniu nie ma już na nie miejsca. W pierwszym momencie popłakałam się z żalu, bo część z tych książek była np. po babci. Potem jak na spokojnie o tym pomyślałam, to doszłam do wniosku, że przecież te książki i tak nie były mi potrzebne (były w piwnicy, bo i tak chciałam sie większości z nich pozbyć), a do tego jak porównałam to ze stratami po powodziach w innych miejscach w kraju, to stwierdziłam, że nie mam na co narzekać. W dodatku książki można odkupić. Jeden z wniosków, który wyciągnęłam, to że nie warto zachowywać "przydasiów", jeśli niedużym kosztem da się je odkupić.
        Druga sytuacja, to pomoc znajomemu w przeprowadzce. Miał mało rzeczy, ale gdy trzeba to było spakować, to ilość zapełnionych pudeł mnie bardzo zaskoczyła. Pomyślałam, że jak ja się będę musiała przeprowadzić to to będzie przerażające.
        "Przydasie" czasami się przydają. Ja odziedziczyłam talerze kupione dawno, dawno temu przez moją mamę i ciocię w czasach, gdy rzeczy się zdobywało. Jak kupiłam mieszkanie, to bardzo się cieszyłam, że je dostałam i nie musiałam kupować nowych. Nadal mi służą.

        Mój problem, to że nie umiem wyrzucać. Ale znalazłam na to metodę. Oddaję znajomym, i znajomym znajomych. (Np. starą sprawną kuchenkę gazową wzięła znajoma sąsiadki.) A jak już na prawdę nikt nie chce wziąć, to zostawiam koło śmietnika. W okolicy jest trochę biednych ludzi, więc może ktoś z nich skorzysta. W ten sposób serce mnie nie boli.
        Z drugiej strony znajomi też się pozbywają czasem rzeczy, więc drogą wymiany odświeżam garderobę swoją i dziecka. smile

        Kupowanie ubrań w Second Handach też mi pomaga. Bo po co trzymać stare rzeczy, jak często mogę kupić coś podobnego/"nowego" za kilka złotych.
      • czekolada72 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 20.08.12, 08:13
        Coz, pozbywam sie systematycznie kolejnych przydasi, w ten weekend "wyszly":
        - karton butow roboczych, robocze ubrania, i nadprute spodnie - na rece osob, ktore to wykorzystaja
        - resztki lodowki, czyli polki i poleczki - do kosza recyklingowego
        - rozmaite durnostojki i kurzolapki - na sprzedaz
        - wieszak scienny magazynowany na strychu - do piwnicy jako wieszak na szczotki
        - oprzyrzadowanie wedzarnicze - do wedzenia smile
        • pudelek09 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 21.08.12, 21:59
          ja w ciagu ostatniego poltora roku przprowadzalam sie 2x i tez poprzegladalam wszystko(ciuchy,zabawki i inne),czesc wyrzucilam,czesc do pck,i choc wyszlo tego kilka worow to nie widze duzej roznicy.W czasie 2przeprowadzki wyrzucilam dodatkowo kilka worow ciuchow bo splesnialy(wyprowadzka z powodu plesni).
          Ostatnio tez stwierdzilam,ze bez wielu rzeczy moge zyc,bo albo jeszcze nierozpakowane,albo niewiem gdzie sa i jakos daje bez nich rade.Ale znowu sie przymierzam do pozbycia czesci,choc nie zawsze mi latwo sie pozbywac.chyba ze mnie najdzie tak na powaznie,jak kilka razy.Zabralam sie za porzadki wywozilam co bylo w dobrym stanie do domu samotnej matki-ciuchy po corce,po sobie,(za male,jakies podniszczone wywalilam),
    • asia_i_p Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 22.08.12, 13:30
      Włącz Allegro, przejdź się po sklepach i zobacz, że to wszystko jest. Że jeśli kiedyś będzie potrzebne, to sobie kupisz. Mnie to bardzo skutecznie ułatwia wyrzucanie i powstrzymuje od kupowania, ta świadomość, że nie ma się co spieszyć, wszystko jest.
    • quri3 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 27.08.12, 13:29
      Ja co najmniej 2 razy w roku pozbywam się "przydasi". Tnę równo, jak leci. Na początku miałem spore opory, bo może... Ale życie pokazało, że jeżeli wyrzuca się rozsądnie, to w 99% na śmietniku lądują rzeczy niepotrzebne, których i tak byśmy nigdy nie użyli. Po pierwszym czyszczeniu mogłem wyrzucić połowę szaf w mieszkaniu smile Ale warto.
    • ladyjm Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 12.09.12, 21:35
      Po pierwsze trzeba byc BEZLITOSNYM smile zwłaszcza jesli chodzi o ciuchy. Kiedyś Gok wyliczył, ze przeciętna kobieta chodzi w 10% posiadanych przez siebie ciuchów przez 90% czasu, a reszta wisi i zajmuje miejsce w szafie.
      Po drugie możesz sobie obiecac jakąś nagrodę np jak sprzedam wszystkie książki na allegro za zarobioną kasę kupię sobie cos fajnego.
      Po trzecie polecam książkę "sztuka minimalizmu"- daje do myślenia.
    • linn_linn Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 15.10.12, 08:24
      Samych mydelek okraglych starczy mi na 3 miesiace, ale juz sie koncza. Wbrew pozorom sa bardzo wydajne.
      Znalazlam sposob na 2 przydasie z szafy:
      1. nienoszony t-shirt z dlugimi rekawami / w szerokie paski: wygladalam w nim jak uciekinier z wiezienia smile
      2. t-shirt z dwoma spiewajacymi kotami / kolorystycznie pasujacymi do poprzedniego t-shirta /: przez te sliczne koty nie wyladowal dotad w koszu
      3. koty wycielam i zrobilam z nich 2 aplikacje na spodnie typu dresowego / cienkie /: razem z pkt. nr 1 tworza sliczna pizame
      • e-kasia1 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 15.10.12, 10:02
        Witam,
        Ja róznież walczę z "przdsiami" i "durnostujami" ; Część oddałam znajomym, rodzinie ...a część wyprzedaję na allegro. Może komuś sie przydadzą ubrania po moich dzieciach lub te z których ja "wyrosłam" wink
        jedna z moich aukcji poniżej, ale po kliknięciu pokaz wszystkie przedmioty sprzedającego jest więcejwink

        allegro.pl/bardzo-cieple-spodnie-narciarskie-r-92-warszaw-i2713749240.html
        • johana75 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 15.10.12, 10:35
          Ja moje przydasie wyprzedaje systematycznie na tablicy. Najwięcej mam oczywiście ubrań i zabawek po synku. Ciężej jest z moimi ubraniami, bo niby dobre, ale i tak nie noszę. Wyrzuciłam kilka sztuk jak przekładałam letnie ciuchy do góry na półkę, ale i tak zadowolona z siebie nie jestem. Walczę z tym bo mam coraz mniej miejsca w szafie a połowy nie noszę! Teraz przeprowadzam akcję wszywania dżinsów w pasie bo schudłam 1 rozmiar, jak schudnę jeszcze jeden to będę musiał kupić nowe spodnie, ale podejdę do tego bardziej minimalistycznie ;P
          Często tez lubie cos zmienic w mieszkaniu i mam kilka wnetrzarskich rzeczy do sprzedania, które faktycznie mi zagracaja sypialnię. Np. krzesła które czekają aż zrobie im tapicerkę i wystawie do sprzedaży...lub zostawie na nowe mieszkanie? No i tu jest problem bo jak je sprzedam to może okaże się ze na nowym mieszkaniu bardzo by sie przydały, bo obecnie jest do tego za małe. Ale to ozn. przetrzymanie ich jeszcze rok lub 2. Zresztą to juz i tak nie długo bo obecnie zagracają mi sypialnię już 4 lata! ;p
          • agni71 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 15.10.12, 14:59
            johana75 napisała:

            > Ja moje przydasie wyprzedaje systematycznie na tablicy.

            Ja mam głównie rzeczy dziecięce do wydania, przede wszystkim ubrania. Nie sa to właściwie "przydasie", tylko ciuszki, z których dzieci wyrosły, za mało trendy, zeby sie dobrze sprzedac na Allegro, za dobre, zeby wyrzucić. Sprzedaję na forum "szafa malucha" i ostatnio wymysliłam promocję "druga rzecz za 1 zł". Kokosów na tym nie zarobię, ale chodzi o to, zeby sie pozbyć, nie za darmo jednak, no i częśc rzeczy juz mi ładnie zeszła, zainteresowanie jest. Tak, że ja polecam ten sposób, jesli ktos naprawdę chce się pozbyć. Jakby ktos z forum byl zainteresowany, to w mojej galerii (trzeba wchodzić w galerie po lewej, tam jest wszystko, co sprzedaję) jest jeszcze duzo ciuszków za symboliczne kwoty, duzo rzeczy jest po kilka złotych (no i druga za 1 zł z galerii z ubrankami dla dziewczynek w rozmiarach od 86 do 146, a także akcesoria, przebrania i ksiązki dla dzieci): fotoforum.gazeta.pl/5,2,agni71.html
            • e-kasia1 tablica? 15.10.12, 15:10

              dziewczyny, a czy ogłoszenia durnostójkowe i ciuszkowe na tablicy przynoszą efekt?
              Wierzyć mi sie nigdy nie chcialo ze tam ktoś szuka teo typu rzeczy.
              Podzielcie sie proszę swoimi doświadczeniami.

              Napisałam "dziewczyny" ale tak sobie teraz pomyślałam ze Panowie może też coś tam wrzucaciewinksorki
              • johana75 Re: tablica? 15.10.12, 21:35
                Ja sprzedałam już 5 rzeczy. Kurtka która jeszcze tam widnieje poszl na 2 dzień i czekam w tej chwili na przelew (pani juz przelała pieniążki). Więc dlaczego nie. Na szafie malucha, ciuchy sprzedaja się po kilka złotych, a ja mam niektóre rzeczy (jak np. ta kurtka) praktycznie nowe, bo np. kupiłam za małe (Kupuje ubrania w De. więc nie mam możliwości przymiarki) Niektóre rzeczy sprzedają się dłużej. Ale już w zeszłym roku sprzedałam łóżko (które dostałam za 5 Euro) za cene 120 zł ! Fakt ze je odnowiłam i polakierowałam, ale i tak się opłacało. Na allegro nie mam konta, nie chce mi sie "wdrażać" w allegro... ;p
              • floe1 Re: tablica? 16.10.12, 11:59
                na tablicy można sprzedać - kupić lokalnie - czyli szybki odbiór osobisty bez zbędnych kosztów - ja z powidzeniem sprzedają - kupić jeszcze nic mi się nie udało - akurat to czego potrzebowałam nie znalazałam albo było już nieaktualne - ale to działa.
                • johana75 Re: tablica? 16.10.12, 12:23
                  Ja i tak przeważnie sprzedaje z wysyłką pocztową. Tylko raz przyszła pani po elemetarz. Dla mnie nie ma problemu wysłać dana rzecz. Kupowałam już tez z wysylka (książki)
    • linn_linn Re: mydelka juz byly, kolej na swiece 17.10.12, 15:45
      Nie wiem, czy zalegaja Wasze schowki: nie tylko same swiece, ale i ich resztki. Te swiece zrobilam glownie z resztek swiec.
      fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/I0jVsc3vLO4i7oRDQX.jpg
      fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/OAgbOELrkSNWrLzE1X.jpg
      fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/kIulVjVGfbXNwKovTX.jpg
        • linn_linn Re: mydelka juz byly, kolej na swiece 17.10.12, 20:36
          Knoty mozna kupic, blaszki tez / z googla wyskocza /. Ja musialabym je kupowac albo w necie, albo jezdzic po mnie do innej miejscowosci. Nie robie swiec masowo, wiec nie bardzo mi sie takie metody oplacaja / tym bardzije, ze ceny samych knotow tez nie sa niskie, a mnie chodzi o tani recycling /. Wymyslilam wiec sposob widoczny na tym zdjeciu:
          fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/I0jVsc3vLO4i7oRDQX.jpg
          Z najtanszej swiecy / tu jest niebieska, ale moga byc te biale, kotre kosztuja najtaniej / odcinam jakies 90% dlugosci biorac od gory. Zostawiam caly knot z dolna czescia swiecy / na zdjeciu sa 2 szt. /, ktora zastepuje blaszke. Przy nizszych swiecach z dlugiej swiecy wyjda nawet 2-3 knoty. Reszta swiecy sluzy jako material do innych swiec.
      • czekolada72 Re: mydelka juz byly, kolej na swiece 17.10.12, 16:18
        Ja probowalam zrobic z muszelkami , z resztek, wzorujac sie na rozmaitych radach i wskazowkach z netu, cos w rodzaju tego:
        forum.meble.pl/swiece-z-muszelkami,temat3146,41.html
        Ale porazka na maksa, zanioslam na grob, i mam wrazenie ze mocno rozsmieszylam spDziadka uncertain
        Niestety - mam dwie lewe rece do dziel plastycznych uncertain
    • yoko0202 systematycznie 17.10.12, 17:03
      ja zaczęłam niedawno, bo wyobraziłam sobie moje mieszkanie bez tylu gratów, i było to niezmiernie zachęcające wyobrażenie, normalnie jestem pewna, że podniesie się jakość mojego życia.
      z 'wierzchu' nie wygląda to aż tak źle, gorzej jak się niektóre szafki czy pawlacze otworzy - ostatnio np. spadły mi na głowę z górnej półki takie gumowe dzyndzle, i okazało się że to paski klinowe do opla. Czy ja kiedyś w ogóle miałam opla??
      zrobiłam sobie listę, która wisi na lodówce, w podziale na pokoje + przedpokój, i na każdą szafę/szafkę/komodę itp. w tych pomieszczeniach
      codziennie staram się rozgracić choć kawałek jednego mebla (musiałabym chyba wziąć 2 tygodnie urlopu żeby zająć się wszystkim na raz), i dodatkowo okazuje się, że po kątach są różne ciekawe rzeczy poutykane - kij od szczotki, radiobudzik niedziałający, jakieś nawet dość ładne obrazy, zapasowe doniczki w ilości takiej, że mogłabym szklarnię otworzyć itp. itd.
      daję sobie czas do świąt, powoli widzę efekty, część rzeczy zamierzam sprzedać na aukcjach i odłożyć kaskę na małą zmianę wystroju
    • d.d.00 Re: Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"? 17.10.12, 17:43
      Łoo matko!
      Robię porządki bo muszę "dopchać" jeszcze rzeczy potomka do szaf.
      I okazało się, ze mam 20 par rajstop! 10 pidżam, zimowych swetrów chyba z 12.
      Część rzeczy "znoszę", akurat na macierzyńskim, ograniczę kupowanie nowych. Plan jest dobry wink
      I teraz zauważyłam, że 30% rzeczy w szafach to mąż a 70% moje, masakra tongue_out

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka