Oszczędność vs Marnotrawstwo

22.08.12, 14:37
Oszczędna jestem od ok.9 lat. Wtedy "poszłam na swoje" i wiązało się to z koniecznością zaciśnięcia pasa i oszczędzania-z biedy. Z czasem oszczędzanie weszło mi(nam) w krew. Od 2004 roku prowadzimy z Mężem w exelu nasz domowy Budżet, planujemy wydatki, racjonalizujemy, podchodzimy rozsądnie do wydawanych pieniędzy. Nie kierujemy się marka-ale uzytecznością i trwałością, wartością odżywczą w przypadku jedzenie, składem materiału w przypadku ubrań itp. Oszczędzanie tak weszło nam w krew że nie zauważamy go-przenieślismy go na inne dziedziny życia-zakup ksiązek i ubrań (używane, te które można), sprzętów (np.wózek dla dziecka itp), segregowaniem śmieci, oszczędzaniem wody i prądu, zbieraniem żelastwa a potem sprzedaniem w skupie złomu ( z samych domowych "smieci"-stary telewizor,komputer, zepsuty odkurzacz czy grzejnik wpadło nam zimą do portfela prawie 250zł)
Do czego zmierzam.
Sytuacja , w której teraz sie znalazłam odpowiada mi jako osobie oszczędnej ale zarazem boli-bo mam szacunek do jedzenia i wytworów pracy rąk ludzkich. Od tygodnia sąsiad przynosi mi warzywa i owoce. Dorabia sobie w warzywniaku pomagając fizycznie i "ratuje" jedzenie, które własciciel wieczorami wyrzuca do smieci. Całe wory zieleniny, fasoli,brzoskwiń, jabłek....Dostalam od niego pomidory, ogórki (kilka kg), brzoskwinie-morele-jabłka-gruszki (kilka kg), marchew pietruche koper (ok 2 kg, 2 pęczki), kasze jęczmienną (2 opak, termin konczy sie we wrzesniu), pomarancze i mandarynki (ok.6 kg), buraki (kilka kg)banany,kukurydze, słoneczniki..pewnie cos jeszcze ale nie pamiętam. Nie przejadamy tego więc robię przecier pomidory, musy z brzoskwiń (akurat mam maluszka na stanie który za pół roku będzie je jadł), buraki pasteryzowane na sałatkę, ogórki chyba ukiszę bo ilez można jeść mizerię. wink Puenta- jestem zaszokowana i zasmucona brakiem szacunku do jedzenia. My - i Wy również-szanujemy pieniądz, jedzenie, dajemy sobie rady na różne potrawy, dajemy rady co zrobic by nie wyrzucać jedzenia ale rozsądnie wykorzystac resztki a wlaściciele warzywniaków (pewnie tak jest w całej Polsce) wyrzucają wszystko do smieci, bez refleksji..Dodam, że obok mnie (a wiec tez tego warzywniaka bo sąsiad pracuje blisko domu0 jest dom dla samotnych rodzin z dziecmi-nie można tam tego pokierować ? Matki z chęcia obkroją obtluczenia, wytną to co sie nie nadaje i zjedzą...Jak nasz kraj ma być bogaty skoro ludzie nie szanują swej pracy, jedzenia..Jestesmy i będziemy biedni materialnie i mentalnie sad
Wybaczcie może trochę przydlugi post ale ruszyło mnie to bardzo..-tak bardzo ze po kilku latach na tym forum założyłam pierwszy wątek wink
    • linn_linn Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 14:42
      Moze zasugerujesz to rozwiazanie?
      • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:19
        1. nie wiem który to własciciel
        2. co z Vat?
        3. myslisz ze to kwestia mojego powiedzenia? marnotrawstwo to stan duszy, łatwiej zapełnić śmietnik uncertain
        • satia2004 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:39
          guderianka napisała:
          > 3. myslisz ze to kwestia mojego powiedzenia? marnotrawstwo to stan duszy, łatwi
          > ej zapełnić śmietnik uncertain

          Chyba nadal nie rozumiesz i przez to atakujesz Bogu Ducha winnych ludzi. Łatwiej jest wyrzucić niż musieć płacić urzędowi skarbowemu, żeby komuś dać.
          • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:15
            Gdzie atakuję ?

            Rozumiem doskonale i nie zmieniam zdania.
        • linn_linn Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:25
          Sprawa jest oczywiscie delikatna, nie wszystko mozesz, ale mozesz np. wskazac osobe, ktora takiej pomocy potrzebuje. Tez sprawa delikatna, ale co innego mozesz zrobic? Ja mam sasiadow, ktorzy bardzo czesto oferuja mi rozne warzywa: zwykle bardzo grzecznie dziekuje. Skoro nie skorzystam, to po co brac? Tworzy sie bledne kolo.
          • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:31
            Sąsiad , który przynosi jedzenie "zaopatruje" też innych, nie pytałam kogo, nie wypada, zakładam jednak że są to osoby potrzebujące. Nam przynosi bo mieszkamy w jednej klatce, lubi moje dzieciaki a teraz chce chyba okazać swoją sympatię do Najmlodszego i wspiera nas w sposób, w ktory może (żeby nie było, zawsze gdy miał jakieś ciastka czy lizaki dawał moim starszym dzieciom). Nie konkuruję z nikim -czy komuś bardziej potrzebne czy mniej-bo wszystko co dostaję "przerabiam", nic nie wyrzucam.
            Wyjściem byłoba rozmowa z właścicielem ale : niezręcznie póki co pytac sąsiada skąd to, i nie chcę go "wkopać" u jego pracodawcy, nie wiem w jakim są układzie
    • satia2004 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 14:47
      Tu chyba nie chodzi o brak szacunku właścicieli sklepów tylko chore przepisy podatkowe, które każą płacić słono za oddawanie produktów sad W Legnicy był przypadek piekarza, który rozdawał niesprzedany chleb a US dowalił mu za to surową karę. Nie pamiętam szczegółów ale wydaje mi się, że ta sprawa zakończyła się korzystnym dla piekarza tyle, że w międzyczasie zbankrutował sad

      Też bardzo nie lubię jak jedzenie się marnuje. Pamiętam na przykład jak następnego dnia po studniówce restauracja w której moje liceum miało imprezę zapakowała resztki (a było tego spooooro) i zawieźliśmy do jadłodajni dla bezdomnych przy miejscowym kościele.
      • joana.mz Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 14:58
        tak, chodziło o podatek VAT
      • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:22
        Przpiesy mozna ominąć-ustawic smietnik pod schroniskiem dla bezdomnych (pojemnik estetyczny i czysty nazwany smietnikiem) i wyrzucac.Tyle ze to wymaga zaangazowania, nakładów finansowych (koszt pojemnika, jego czyszczenia itp, współpracy kieujących placówkami i włascicieli warzywniaków)
        • elle-joan Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:02
          guderianka napisała:

          > Przpiesy mozna ominąć-ustawic smietnik pod schroniskiem dla bezdomnych (pojemni
          > k estetyczny i czysty nazwany smietnikiem) i wyrzucac.Tyle ze to wymaga zaangaz
          > owania, nakładów finansowych (koszt pojemnika, jego czyszczenia itp, współpracy
          > kieujących placówkami i włascicieli warzywniaków)

          Albo po prostu wystawić skrzynkę przed sklepem, niech weźmie, kto chce. To chyba byłoby legalne. Jeszcze szepnąć tym ze schroniska, że pod sklepem na godz. przed zamknięciem będzie coś wystawione. Jeszcze by się wiecej klientów schodziło.
          • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:16
            też dobry pomysł-jeśli ktoś chce coś dać-to da i sposób znajdzie
    • madziulka1982 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:06
      takie rzeczy (stary telewizor,komputer, zepsuty odkurzacz czy grzejnik) tez mozna sprzedac? Gdzie ?

      Pytam bo mam stara suszarke do wlosowsmile

      P.s. niektore rzeczy wyrzucam np ostatnio przepieprzylam zupe, mimo dolewania wody i jogurtu nadal byla za pieprzna, po prostu mialam zły dozownik do pieprzu i się wysypało sposro, a nie wszystko zdazylam zebrać..
      • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:23
        w skupie złomu
        tylko trzeba rozlożyc sprzet i wygrzebac surowiec który skup kupi (sama suszarka to malutko ale ..zbieraj wink
    • malwina.113 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:09
      tak w skrócie: supermarkety, przestawicielom handlowym zależy by jak najwięcej sprzedać, wcisnąc sklepowi, kierownikom zalezy by sobie dorobić, przyjmują na magazyn ilości, które nie mają szans się sprzedać do końca terminu przydatności, no cóż, ale jakiś "prezent" kierownikowi wskoczy od przedstawiciela, ten z kolei dostanie premię w firmie... sklep jakoś stoi, prezes myśli że wszystko ok i wszyscy sa zadowleni
      potem mija termin ważności i jedzenie jest wyrzucane...
      • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:23
        malwina-mowa o warzywniaku..jego własciciel pewnie sam kupuje produkty na giełdzie
        • birkin-bag Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 15:37
          zdaje się, że jest jeszcze kwestia sanepidu i utylizacji zepsutej żywności
          niektórzy z szukania takiego jedzenia stworzyli swoją filozofię życiową - patrz freeganizm
          nie znoszę marnowania żywności - i na domową skalę, i na globalną, bo to poważny problem, który wiąże się nie tylko z niedojadaniem, ale też zanieczyszczeniem środowiska, nadmierną eksploatacją środowiska itd.
          jednak wydaje mi się, że to kwestia przede wszystkim legislacji - a każda propozycja jej zmiany będzie się wiązać z silnymi naciskami ze strony producentów żywności.
          w tej chwili, niestety można pomagać tylko albo w ramach corporate responsibility - co w przypadku właściciela warzywniaka raczej nie wchodzi w rachubę - lub po cichu,"nielegalnie"
          • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:18
            no tak, o sanepidzie nie pomyślałam

            z drugiej strony-jeśli o 18.59 dane brzoskwinie są ciągle do sprzedaży a o 19.00 juz nie-to przecież przez ten czas nie zmieni się ich jakość i stopień zepsucia.


            co w przypadku właściciela warzywniaka raczej nie wchodzi w rachubę - lub
            > po cichu,"nielegalnie


            Czemu "nielegalnie", jak ktoś wyżej napisał-można wystawiać towar przed sklep, kto chce to weźmie. Albo np. sprzedać za 1 gr od sztuki
            • birkin-bag Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 18:36
              no właśnie jeśli jest zobowiązany utylizować żywność, to nie może jej wystawić
              a w temacie - za oceanem:
              wyborcza.biz/biznes/1,100896,12346156,Grzech_bogatych__Amerykanie_wyrzucaja_do_smieci_niemal.html
    • asia_i_p Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:13
      Ten właściciel legalnie nie może zrobić nic innego z tym jedzeniem, tylko wyrzucić.
    • jamesonwhiskey Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:17
      pieknie i wspaniale
      mam taka jedna mala uwage
      chcesz to jedz wyciagniete ze smietnika
      ale przechodzone brzoskwinie dla dzieciaka to juz troche lipa
      • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:19
        Nie zostały wyrzucone do smieci-zostały przed tym "uratowane'
        Nie sa przechodzone ale np. mają w jednym miejscu obtłuczenie, zdartą skórkę, są mocno dojrzałe itp. Jedzenie nie jest zepsute.
        • jamesonwhiskey Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:24

          > Nie zostały wyrzucone do smieci-zostały przed tym "uratowane'

          nie mowie ze je wygrzebujesz z kubla
          poprostyu mialy tam sie znalezc bo juz sie nie nadawaly do sprzedazy nawet za pol ceny

          > są mocno dojrzałe

          no wlasnie , jak okreslasz granice pomiedzy mocno dojrzale a lekko zgnnite
          • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:34
            Mylisz się. Wielokrotnie widuję takie okazy w sprzedaży-w normalnej cenie, nie obniżonej, nawet jesli estetyka odbiegają od innych. Dojrzałość a zgnicie (proces psucia, fermentacji, pleśni) można wyczuć po smaku, dotyku i wyglądzie. Pardon-ja to potrafię, z tego co piszesz wnioskuję że Tobie ta wiedza jest obca, aczkolwiek nie jest to wiedza tajemna.
            Nie probuj zdyskredytowac mojego postępowania bo Ci sie nie uda. Nie czuję wstydu związanego z tym, że jem jedzenie 'ze śmietnika'.
            • jamesonwhiskey Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:45
              > Nie probuj zdyskredytowac mojego postępowania bo Ci sie nie uda. Nie czuję wsty
              > du związanego z tym, że jem jedzenie 'ze śmietnika'.

              ale jak pisalem w pierwszym poscie , nie mam absolutnie nic do twojego postepowania
              najwyzej dostaniesz sraki jak cos bylo za bardzo dojrzale
              rzucilem tylko luzna uwage ze dawanie tego dziciakowi szczegolnie malemu to jak dla mnie krok za daleko
              • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 12:26
                W takim razie przepraszam, źle zrozumiałam Twoją wypowiedź

                Dzieciakowi gotuję-blenudję-pasteryzuję owoce o twardym nie rozchodzącym się miąższu, felerne estetycznie. Starsze jedzą dojrzałe-sraki nie mają wink
          • elle-joan Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:38
            Wiesz ten moment, kiedy jedzenie jeszcze się nadaje, a kiedy już nie do sprzedaży po normalnej cenie jest nieokreslony. Czasem jestem w sklepie (UK) i widzę jak sprzedawca przecenia towar. Pare minut wcześniej ktoś może wziąłby za normalną cenę z półki. Co do małych prywatnych warzywniaków w Polsce, to myślę, że też właściciele są troszkę chytrzy. Długo czekają żeby towar sprzedać. Mogliby wyczuć moment wcześniej, że już trochę leży i sie nie sprzeda i przecenić.
            • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:42
              Nie próbuje nawet zgadnąć jaki to jest moment-nie jestem sprzedawcą, nie znam klientów na danym terenie, nie wiem co i jak sie sprzedaje. Ale potrafię rozpoznać organoleptycznie czy spożywam owoc zepsuty czy nie wink
              • lady-magda Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 20:19
                a to wymaga jakiejs filozofii?
                wczoraj w sklepie na b prawie kupilam ogorki (malenkie jak korniszony) ktore wyginaly sie jakby byly z gumy... za doplata bym ich nie wziela!
                • lady-magda Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 20:24
                  mialam na mysli, ze ogorki owe byly w pelnej cenie... powinny byc moim zdaniem wyrzucone, przecenianie byloby przesada
    • linn_linn Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 16:27
      Mozna powiedziec, ze problem zaczyna sie dostrzegac i wyzej:
      www.bankizywnosci.pl/30-n-733/aktualnosci/posiedzenie-rady-ds-racjonalnego-wykorzystywania-zywnosci-przy-federacji-polskich-bankow-zywnosci.html
      www.bankizywnosci.pl/
    • maciejka_73 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 18:30
      na temat:
      wyborcza.biz/biznes/1,100896,12346156,Grzech_bogatych__Amerykanie_wyrzucaja_do_smieci_niemal.html
    • dziennik-niecodziennik Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 20:24
      > Dodam, że obok mnie (a wiec
      > tez tego warzywniaka bo sąsiad pracuje blisko domu0 jest dom dla samotnych rodzin z dziecmi-nie można tam tego pokierować ? Matki z chęcia obkroją obtluczenia, wytną to co sie nie nadaje i zjedzą...

      tylko wiesz... on da raz, drugi, trzeci żeby sie nie zmarnowało, a potem sie znienacka okaze ze to jego obowiazek jest dawac i nikt mu nic nie bedzie kupowac w sklepie bo sie beda czaic przy smietniku.
      ja tak jednej babce dałam ubranka po dziecku. dałam raz, dałam drugi, obecnie babka chodzi za mną i nagabuje o następną partię. do tego stopnia ze rzuca teksty "pani tej kurteczki nie daje nikomu, ja ją sobie wezmę". no nie, nie wezmie pani sobie...
      • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 12:27
        uncertain
        nie wiadomo do jakiego typu ludzi trafi pomoc.. uncertain
    • asfo Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 21:32
      Jak właściciel sklepu oddawałby jedzenie za darmo mógłby go ścignąć urząd skarbowy. A gdyby jakaś instytucja przyjęła produkty na granicy ważności lub lekko przeterminowane, mogłaby mieć problemy z sanepidem itp. nawet jeśli te rzeczy nadawałyby się do spożycia.

      Pamiętam, że parę lat temu była straszna afera, bo w jakimś domu pomocy społecznej znaleźli zapas przeterminowanej żywności. Tzn, nie zepsutej, tylko przeterminowanej.

      Takie mamy przepisy.
      • elle-joan Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 21:41
        asfo napisała:

        > Jak właściciel sklepu oddawałby jedzenie za darmo mógłby go ścignąć urząd skarb
        > owy. A gdyby jakaś instytucja przyjęła produkty na granicy ważności lub lekko p
        > rzeterminowane, mogłaby mieć problemy z sanepidem itp. nawet jeśli te rzeczy na
        > dawałyby się do spożycia.
        >
        > Pamiętam, że parę lat temu była straszna afera, bo w jakimś domu pomocy społecz
        > nej znaleźli zapas przeterminowanej żywności. Tzn, nie zepsutej, tylko przeterm
        > inowanej.
        >
        > Takie mamy przepisy.

        Ale dlaczego ma oddawać przeterminowane? Oczywiście, że to niezgodne z prawem no i troszkę niemoralne. Musi jednak odżałować i przecenić albo wystawić towar zanim się zepsuje. A co do problemów przepisowych z oddawaniem za darmo, to jak pisałam wcześniej, mnie się wydaje, że wystawienie w jakiejś skrzyneczce przed sklepem nie podchodziłoby pod oddawanie. To byłoby takie niby -wyrzucenie. Albo sprzedać za symboliczną cenę. Przecież przecenić dojrzałe owoce, które jak to mówią handlowcy- nie schodzą- chyba można.
        • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 12:28
          Dokładnie

          Produkty NIE SĄ przeterminowane, nie są zepsute, sa uszkodzone-dojrzałe (przedojrzałe)
    • nunia01 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 21:53
      Dlaczego właściciel ma starać się kogoś uszczęśliwić - być może na siłę?

      Kombinować z podatkami, ustawiać pojemniki itp.

      Wg mnie osoba potrzebująca może się odrobinę postarać, np wybierając się w godzinach zamknięcia na bazarek czy w okolice warzywniaka i sprawdzić czy coś nie zostaje wystawiane czy też zapytać o rzeczy, które trzeba wyrzucić. Szczególnie przed dniem wolnym, kiedy wartościowy jeszcze towar jest wyrzucany, bo wiadomo, że do dnia roboczego nie wytrzyma.

      Mój ojciec prowadził budkę z warzywami i często zostawiał taki towar po zamknięciu w skrzynce na zewnątrz. Był tez jeden pan, rencista opiekujący się niepełnosprawną żoną, który przychodził dość często właśnie na zamknięcie, pomagał pozamiatać (z własnej inicjatywy) i zabierał to co akurat zostawało, a jemu mogło się przydać. Pan czasami przychodził również rano przynosząc (przyciągając na wózeczku) wodę ze studni oligoceńskiej. Miał kilka takich zaprzyjaźnionych budek. W okolicach świąt dostawał zazwyczaj prezenty spożywczo-przemysłowe, nie tylko od mojego ojca.

      Z drugiej strony przed dłuższymi okresami zamknięcia budki marnował się towar pełnowartościowy (dwóch tygodni warzywa i owoce nie wytrzymają). Zabieraliśmy to dla znanej biednej rodziny na wsi. Ale do czasu kiedy okazało się, że zrobienie kompotów czy marynat na zimę przerasta ich i przywiezione owoce lądują na śmietniku. Nie mieli nawet dość inwencji, żeby oddać to komuś innemusad

      Wg mnie to osoba potrzebująca może wykazać się inicjatywą. Właściciel warzywnika prowadzi biznes a nie działalność dobroczynną (mój ojciec pracował kilkanaście godzin na dobę - nocą po towar, od rana do wieczora w budce) i robi tak jak mu wygodnie. Jeśli wygodnie będzie mu przekazać produkty wybrakowane komuś, kto je wyrzuci wybierając to co chce zabrać, to tak zrobi.
      • elle-joan Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 22.08.12, 22:12
        Niunia, z podatkami nikt nie kazał kombinować. Nie wiem czym rózni się nasza propozycja wystawienia towaru od tego, co robi Twój tata, czyli .... też wystawia towar. A co do tego, czy prowadzi działalność dobroczynną..... wiesz, wiele osób pracuje zawodowo, zajmuje się domem i rodziną i jeszcze daje radę coś niepotrzebnego oddać potrzebującym. Myślę, że to da radę zrobić małym nakładem sił.
        • katse Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 08:35
          znajomi udzielają się w wolontariacie w kuchni dla ubogich - to się chyba nazywa "jedzenie zamiast bomb" , gotują tam tylko wegetariańskie potrawy i mnóstwo warzyw przynoszą sami z targów i warzywniaków.
          • katse Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 08:37
            zapomniała dopisać jak pozyskują te warzywa

            idą do sklepiku czy na targ i proszą albo pytają czy zostały jakieś uszkodzone sztuki
            po kilku latach prowadzenia tej akcji to już są znani i sprzedawcy zostawiają dla nich już naszykowane rzeczy
        • nunia01 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 11:36
          Nie różniło się od Waszych propozycji to co robił mój tata, ale różniło się od propozycji autorki wątku, że to właściciel warzywniaka ma przed domem potrzebujących ustawić estetyczny pojemnik.

          Budka mojego ojca angażowała go zdecydowanie nadmiernie, o 3 w nocy jechał po towar, od 6 do 18 - 19 był w budce (w soboty do 16). Angażowała też resztę rodziny (mamę, mnie i rodzeństwo) po pracy / szkole. Wolę nie pamiętać jak wyglądał okres przedświąteczny. Naprawdę na myślenie komu i jak przekazać niepotrzebny towar w takim układzie pracy nie ma czasu ani siły. Lepiej jeśli potrzebujący pojawi się sam. Nikt nie wyrzuca na śmietnik z radością rzeczy, o których wie, że mogą się przydać innym.
          • linn_linn Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 11:49
            Nie wiem, czy takie zostawianie nie spowoduje np. mandatu od sluzby miejskiej.
      • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 12:30
        Nunia, masz sporo racji w tym co piszesz. Uważam jednak, ze WOLA powinna być po obu stronach. Ludzie często wstydzą się "iść w żebry" i szukac budek , których właściciele wyrzucają wartościowe jedzenia. Ktoś musi pierwszy wyciągnąć rękę , dac znać.
        • nunia01 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 23.08.12, 22:14
          Chyba jednak łatwiej namierzyć budkę osobie potrzebującej niż właścicielowi biegać za nimi - łatwo o pomyłkę.
          Ojciec nigdy nie miał problemu z wystawionymi rzeczami 9w sensie ze strony straży miejskiej czy sprzątających) - pewnie wszystko jest kwestią skali.
          • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 24.08.12, 09:25
            Nie wiem, naprawdę nie wiem . Wyobrażam sobie, że biedmu jest wstyd chodzić i szukać. Fizycznie łatwiej-jest bardziej mobilny niż właściciel sklepu, ale mentalnie trudniej, zwłaszcza że teraz pokutuje w naszym społeczeństwie postawa ; wyrzucę a nie dam, a jak ktoś chce by dac to mogę mu sprzedać. Twój Tata "działał" zakładam w innych czasach.
            • nunia01 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 24.08.12, 12:14
              No przestał kilka lat temu - zdrowie nie to, ale nie sądzę żeby aż tak dużo się zmieniło. Czasy były już współczesne.
              Jak właściciel ma szukać potrzebujących?
              Właściciela jednak łatwiej znaleźć.
              • guderianka Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 24.08.12, 13:34
                Wiesz co, zależy z jakiego punktu widzenia sie patrzy.
                Ja patrzę, że wlaściciele wyrzucają jedzenie-chociaż mogliby tego uniknac gdyby chcieli. Idąc tym tokiem rozumowania gdyby chcieli znaleźliby sposób by kogoś znaleźć komu można jedzenie podarować
                Nie patrzę na temat od strony osób ubogich, jakości ich życia, poszukiwania sposobow na poprawienie bytu.
    • computerro Marnotrawstwo?! 23.08.12, 14:57
      Oczywiście, że "marnotrawstwo" jest lepsze! Właściciel warzywniaka zniszczy niesprzedaną żywność i następnego dnia biedak przyjdzie do niego i kupi choćby małą ilość świeżej żywności.
      Natomiast, jeżeli biedak naje się za darmo to następnego dnia nie kupi. Bo po co.
      Właściciel warzywniaka robi biznes a nie akcję charytatywną

      Uważam, że nie powinniśmy jeść byle czego. Uważam, że gnijącą czy przejrzałą żywność należy wyrzucać. Uważam, że produkcja żywności w dzisiejszych czasach jest tak tania, że podstawowe produkty żywnościowe powinny być prawie darmowe jak powietrze.

      Wmuszanie biednym nadpsutej żywności uważam za dyskryminację i fałszywą dobroczynność.
      Nikt nie powinien dostawać do jedzenia przejrzałej brzoskwini czy popsutego z jednej strony jabłka

      No chyba, że wiemy, że ktoś zbiera na kompost i się ucieszy

      Nikt nie oszczędza powietrza, którym oddycha, wiele osób nie oszczędza wody. I nie ma powodu, żeby oszczędzać nadpsutą marchewkę.
      Wyrzucenie popsutej żywności na śmietnik nie skutkuje żadną katastrofą ekologiczną. Nie skutkuje niczym. Jest tylko sprzątaniem bałaganu
      • linn_linn Re: Marnotrawstwo?! 23.08.12, 15:13
        Jasne... Akurat wczoraj przypadl tzw. the Global Oveshoot Day, czyli Dzien Dlugu Ekologicznego. Do konca roku zyjemy na kredyt. Jak tak dalej pojdzie, niedlugo bedzia nam potzrebna druga Ziemia.
        W zeszlym roku byl pod koniec wrzesnia:
        en.wikipedia.org/wiki/Ecological_Debt_Day
        Nie tylko nie ma co rozdawac za darmo, ale i pozyczyc nie ma od kogo.
        • computerro Re: Marnotrawstwo?! 23.08.12, 15:32
          Druga (i trzecia) Ziemia będą potrzebna, ponieważ nasza planeta jest zaśmiecona odpadami przemysłowymi, chemicznymi, elektronicznymi i radioaktywnymi. A nie przez marchewkę

          Zgnita marchewka rozkłada się dość szybko i w ostatecznym rachunku zasila glebę w składniki odżywcze NATURALNEGO pochodzenia.
          • linn_linn Re: Marnotrawstwo?! 23.08.12, 16:20
            Zanim sie rozlozy trzeba ja "wyprodukowac", a do tego potzreba jest m.in. woda / a tej brak /.
          • birkin-bag Re: Marnotrawstwo?! 24.08.12, 09:41
            ależ oczywiście, że jest zniszczona także przez marchewkę smile
            bo pod pola uprawne trzeba wykarczować lasy, bo trzeba uprawy podlewać, bo stosuje się nawozy sztuczne, pestycydy
            a później zużywa paliwo, żeby tę marchewkę przetransportować do miejsca sprzedaży itd.
            a później się wyrzuca...
      • guderianka Re: Marnotrawstwo?! 24.08.12, 09:23
        Z biznesowego punktu widzenia masz oczywiście rację

        Z ekologicznego i racjonalnego-nie masz-skoro jedzenie jest marnotrawione nie oznacza, że jest go za dużo, tylko że jest źle rozporządzane
      • nvv Re: Marnotrawstwo?! 24.08.12, 10:42
        Nie wiem czy specjalnie nie prowokujesz, ale i tak odpowiem. Biedny, który dostanie żywność (która by wylądowała na śmietniku) będzie miał pewne pieniądze (które by wydał na tą żywność) które wyda gdzie indziej. Gospodarka (jako całość) wyjdzie na tym lepiej (niż gdyby część dóbr wyrzucić do kosza). Pogląd, że wyrzucenie żywności będzie lepsze dla gospodarki (nie wiem czy taki pogląd prezentujesz, czy wychodzisz tylko z punktu widzenia właściciela warzywniaka
        • computerro Re: Marnotrawstwo?! 24.08.12, 14:52
          Nie sugeruję, by wyrzucać piękną zdrową marchewkę ale tą, która już częściowo zgniła, jest nadpsuta. Zamiast "uszczęśliwiać" tym biednych.

          Jeżeli jako społeczeństwo zaakceptujemy fakt, że biedni wyżywią się tym, co znajdą na śmietniku, to wkrótce pracodawcy uznają, że dlaczegóżby pracownik miał zarobić na coś więcej niż miskę ryżu, skoro marchewkę wyszuka sobie na śmietniku. Zgadzając się na kolejne ustępstwa w imię fałszywie pojętej gospodarności wkrótce dogonimy ekonomię obozów koncentracyjnych, w których ludzkie zwłoki przerabiano na mydło. Bardzo ekologiczniewink

          Uważam, że oszczędzanie niech zaczną od ekonomii prowadzenia wojen i rozwiązywania konfliktów w sposób twórczy. A nie żeby kobitki karmiły dzieci zgniłkami w imię oszczędności a faceci robią rozpierduchę na wojenkach czy zmieniając samochody na bardziej wypasione, bo to dla nich oznacza dłuższego penisa i lepszy seks.
          • nvv Re: Marnotrawstwo?! 24.08.12, 20:39
            > Uważam, że oszczędzanie niech zaczną od ekonomii prowadzenia wojen i rozwiązywa
            > nia konfliktów w sposób twórczy. A nie żeby kobitki karmiły dzieci zgniłkami w
            > imię oszczędności a faceci robią rozpierduchę na wojenkach czy zmieniając samoc
            > hody na bardziej wypasione, bo to dla nich oznacza dłuższego penisa i lepszy se
            > ks.

            Masz prawo mieć własne zdanie. Ja mam prawo mieć swoje:
            wojny to jeden problem (na którym też należy pracować), a marnowanie się sporej ilości żywności to osobny problem (nad którym też należy pracować). Te dwa problemy są niezależne i nie widzę powodu dlaczego najpierw mielibyśmy zająć się wykluczaniem konfliktów zbrojnych zanim zaczniemy racjonalnie podchodzić do gospodarowania żywnością. Oba problemy (i wiele innych problemów trapiących naszą cywilizacje) powinny być rozwiązywane równolegle. Myślę, że oba problemy będą zawsze nierozwiązane do końca, co nie znaczy że nie należy dążyć do sytuacji lepszej niż zastaliśmy.

            > Jeżeli jako społeczeństwo zaakceptujemy fakt, że biedni wyżywią się tym, co zna
            > jdą na śmietniku, to wkrótce pracodawcy uznają, że dlaczegóżby pracownik miał z
            > arobić na coś więcej niż miskę ryżu, skoro marchewkę wyszuka sobie na śmietniku [...]

            Dość pochopnie, wg mnie, zgadujesz o tym co "pracodawcy uznają" i wywód w tym akapicie opiera się na tym (wątpliwym) założeniu pt. "co pracodawcy uznają". Tymczasem, schodząc na ziemie: spora część tych biednych o których tu mówimy (którzy szukają jedzenia na śmietniku) pracy żadnej nie ma, więc ich pracodawcy nic nie uznają, bo nie istnieją, w przeciwieństwie do ich pustych żołądków.
    • julita165 Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 24.08.12, 15:02
      A pamiętacie casus tego właściciela chyba piekarni, który stary chleb oddawał potrzebującym ? I musiał od tego zapłacić VAT ! A jakby wyrzucił to są straty i nie ma podatku. Zdaje mi się że pod tym względniem nic się nie zmieniło więc po co ryzykować.
      • zooba Re: Oszczędność vs Marnotrawstwo 24.08.12, 15:42
        Podobno ten pan był krętaczem jakich mało. Sprawa została nagłośniona, jaka to krzywda se nie dzieje i jawna niesprawiedliwość, ale historia ta ma drugie dno, o którym się nie mówi (np. że facet w ogóle nie wystawiał paragonów przed godz. 12 w południe; ciekawa piekarnia z chlebem, która żadnego bochenka rano nie sprzedaje, ani bułek).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja