Pytanie do Warszawiaków - koszty życia

24.09.12, 12:40
Witajcie,

pytanie kieruję do Warszawiaków, ponieważ rozważam przeprowadzkę do tego miasta, dostałam ofertę pracy. Nigdy tam nie żyłam, więc nie wiem jakie są koszty życia.
Zaproponowano mi wstępnie zarobki 3500 do ręki. Muszę za to wynająć jakąś kawalerkę no i żyć na co dzień. Możecie mi podpowiedzieć na ile życie w Warszawie jest droższe od życia w 200.000 mieście - komunikacja, fryzjer, supermarket? Czy za te 3500 spokojnie wyżyję czy będę biedować?

Pozdrawiam wszystkich oszczędzających i z góry dzięki za wskazówki!
    • kasiek-kd Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 13:29
      Był czas, ze za tyle zyliśmy jako 4-osobowa rodzina,
      było biednie........

      kuzynka kawalerkę w centrum (ul. Zelazna) wynajmowała, co z opłatami kosztowało ją 2 tys.!,
      za tyle można w dalszej dzielnicy wynając 2 pokojowe z kimś dzieląc koszty

      życie w tym naszym miescie kosztuje dużo:
      bilet komunik. miejskiej to juz prawie 200zł/mies....a ma byc drożej
      pieczywo droższe o ok 30-50% niz w znanym mi Siedlcach czy Działdowie
      fryzjerowi w osiedlowym saloniku płace 45zł za TYLKO strzyżenie krótkiej fryzurki
      kosmetyczce za zrobienie łąpek i stópek (ze zwykłym lakierem) płace 120zł
      kino ok 30zł, czasami wpadamy na tanie wtorki za 5-10zł
      obiad na mieście to min 20zł
      basen 12zł/ poł godz.
      liczne, ale drogie kursy hobbystyczne, językowe, darmowych jakoś nie spotykam....

      choć 3,5tys dla wielu to duza kwota,
      to jednak w przyp samotnego (w pojedynkę) życia w wynajmowanym mieszkaniu
      planuj raczej skromne życie
      • kin_ga83 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 13:42
        karta miejska uprawniająca do nieograniczonej liczby przejazdów metrem, autobusami i tramwajami w pierwszej strefie na 3 miesiące kosztuje 220 zł.
        kawalerka za 2 tyś. jest w ścisłym centrum, w dalszych dzielnicach wynajmiesz za ok. 1500zł, a wynajmując mieszkanie masz możliwość wyboru lokalizacji wprawdzie dalszej ale dobrze skomunikowanej z aktualnym miejscem pracy;
        faktycznie basen, kino, piwo, fryzjer itp. mogą być nawet 50% droższe niż w mniejszych miastach, ale myślę, że tu dużo zależy od indywidualnych potrzebwink
        jedzenie w sklepach osiedlowych moim zdaniem jest bardzo drogie, w supermarketach nie widzę różnicy;
        ubrania kupuję w sieciówkach, więc ceny się nie różnią
        wydaje mi się, że dasz radę spokojnie żyć za 3500 zł
        • jamesonwhiskey Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 17:24
          faktycznie basen, kino, piwo, fryzjer itp. mogą być nawet 50% droższe niż w mniejszych miastach, ale myślę, że tu dużo zależy od indywidualnych potrzebwink


          a ja mysle ze wrecz przeciwnie
          duze miasto duza konkurencja latwiej znalezc jakas oferte
    • virgaaurea Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 15:10
      musialabys zadac bardziej precyzyjne pytania,czego bedziesz potrzebowac, bo moze to byc bardzo malo pieniedzy albo bardzo duzo; ale wyzyjesz na pewnowink
      nie mam porownania z miastem akurat 200tys, ale z jednym duzym, jednym 300tys i jednym 60 tys i na tej podstawie moge ci troche napisac;
      - sieciowka 220 za kwartal, w porownaniu z duzymi miastami w PL to nie jest tak zle chyba; benzyna drozsza nie jest, mam wrazenie ze nawet tansza niz w innych miastach w ktorych bywam; sa tansze stacje przy hipermarketach, mozna tankowac tam;
      - supermarket, sieciowa drogeria - bez roznicy, ceny sa zblizone wszedzie; sklepiki osiedlowe czesto sa masakryczne, drogie i przeterminowane wszystko, ale to chyba nie tylko w wwie; dyskontow wszedzie pelno, zawsze dasz rade kupowac tam, ceny jak w calej PL;
      - wynajem - mocno zalezy od dzielnicy i standardu, ale generalnie jest drozej niz gdzie indziej; kawalerka w dobrym punkcie i dobrym standardzie - 2000pln, w kiepskim - 1000pln; to dosc strategiczna decyzja, bo sama bedziesz musiala ocenic ile czasu zechcesz poswiecic na dojazdy (sa korki);
      - ceny na bazarkach np. owoce, rozne uslugi, np. szewc albo fryzjer - baaardzo mocno zalezy od dzielnicy; trudno napisac konkretne ceny, bo co innego jak np. masz krecone wlosy i bedziesz chciala pojsc do fajnego fryzjera znanego z tego, ze potrafi sie takim typem wlosow zajac, a co innego jak pojdziesz np. gdzies najtaniej na przemyslowej woli;
      - na pewno drozszy basen, opiekunka do dziecka, karnet na silownie itd.; dentysta (w podstawowym zakresie, bo jakichs ekstra rzeczy nigdy nie robilam) mniej wiecej podobnie, moze minimalnie drozej;
      - drozsze (nawet w porownaniu do lodzi, nie mowiac juz o mniejszych miastach) jest na pewno jedzenie na miescie, piwo w pubie itd.; jesli imprezujesz, to jedno nocne wyjscie moze pochlonac sporo twojego budzetuwink
      - nie wiem, dojakiej pracy idziesz, ale wez pod uwage, ze mozesz na poczatku potrzebowac zainwestowas mase pieniedzy w dobre jakosciowo ubrania, nawet nie dlatego, ze ktos ci postawi takie wymagania, ale sama bedziesz chciala;
      - czesc rzeczy bywa tez taniej - zwlaszcza importowanych, np. dobrej jakosci kawa czy francuskie sery;
      - jest wiecej mozliwosci rozrywki zupelnie za darmo (np. wiele lodowisk w zimie, male, ale jednak, byly calkiem gratis; dzieci mialy cale wakacje basen darmowy itd., chcesz zaczac biegac - masz iles mozliwosci trenowania z profesjonalnymi trenerami raz w tygodniu zupelnie za free i tak dalej) lub rozrywki calkiem niedrogiej, lepszy dostep do taniej kultury, wiele atrakcji na miejscu - nie musisz przyjezdzac na festiwal filmowy czy koncerty, bo masz je tutaj; blizej znajdziesz lekarzy specjalistow jesli akurat potzrebujesz, odpada dojezdzanie; jesli podrozujesz do rodziny/przyjaciol badz turystycznie - jest masa mozliwosci wylotu z wwy i naprawde tanich biletow; lepiej zaopatrzone biblioteki, wiecej miejsc z darmowym netem i w ogole mam wrazenie net tanszy, taki typowy z kablowki; jesli te wszystkie rzeczy tez wchodzily dotychczas w sklad twojego budzetu - to troche sie to wyrownuje, bo masz je taniej;
      jakbys miala konkretne pytania - smialo pisz, mozesz na priv, jak chcesz;
      poza tym - tak prywatnie to ja osobiscie to miasto uwielbiamsmile
      • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 15:26
        Dzięki bardzo za wszystkie uwagismile Nie mam w zwyczaju szastać pieniędzmi. Fryzjer jak mi się przypomni, salon kosmetyczny raczej urządzam w domu. Praca nie będzie wymagała ode mnie żadnych nakładów poza biletem smile Że na mieście jest drożej to słyszałam. Oczywiście nie chciałabym siedzieć non stop w domu, ale raczej nie stołuję się w restauracjach i myślę, że jak raz w tygodniu wypiję dwa drinki w knajpie to dziura mi się w kieszeni nie zrobi.
        Zdaję sobie sprawę, że życie jest droższe, ale zarobki moje też będą wyższe od aktualnych. Po przeczytaniu waszych wypowiedzi myślę, że biedować nie będę. Bo tak liczę, jeśli z mieszkaniem zamknęłabym się w 1500-1800zł, to zostaje mi ok. 2000, a to jednak niemało jak dla jednej osoby, tak mi się wydaje. No chyba, że tylko mi się wydaje smile
        • virgaaurea Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 16:03
          w 2000 powinnas sie zamknac z mieszkaniem i rachunkami, jesli oczywiscie nie uprzesz sie ze musi byc wilanow albo saskawink albo dopisze ci szczescie i znajdziesz jakims cudem cos taniego na saskiejwink
          natomiast co do reszty - nie chodzi o to, ze praca nagle zacznie od ciebie wymagac mundurka z max mary czy ze szastasz pieniedzmi; od 2 piw tez nie zbiedniejesz chocbys je poszla do champions baru wypicwink (nie polecam swoja droga); raczej o to, ze wwa (w stosunku do mniejszych miast, nie pisze teraz o np. krakowie czy poznaniu) tez troche kreuje potrzeby; np. kolezanki z pracy zaczna chodzic na silownie albo fitness, rozmawiac o tym, dbac o sylwetke itd.; i chocbys (nie pisze konkretnie o tobie, tylko ogolnie, o czyms, co od lat obserwuje) wczesniej na to nie wpadla, to pomyslisz, ze w sumie to zdrowo i warto (to prawdawink i kupisz sobie ten karnet, a gdy mieszkalas w maisteczku 100tys to ci do glowy nie przyszlo, bo po co;
          przyjdzie zima i wszyscy zaczna gadac kto dzie jedzie na narty, kto jak jezdzi, a kto sie dopiero uczy, ktore osrodki fajne, a ktore nie itd. - i wiele osob, ktorym to wczesniej do glowy nie przyszlo, nagle chca sprobowac; z kolei wspolne jadanie lunchow w pracy (zalezy jaki gdzie zwyczaj, w kantynie lub przyniesionych z domu) tez jest czyms w rodzaju spotkania towarzyskiego i raczej nikt sie nie chce izolowac; do tego trend dbania o siebie, wiec nawet jesli jadasz przyniesione z domu, to juz nie jak dotad zalewasz zupki chinskie, tylko robisz sobie salatki, kupujesz szpinak i prazysz do nich orzechywink podobnie np. bielizna albo buty - ktos cale zycie kupowal na bazarze czy ccc, i bylo ok; raz sie przejdzie na wyprzedaz (swoja droga, wyprzedaze w wwie, choc do londynu im daleko, to sa o niebo lepsze od tego, co w mniejszych maistach) do ecco czy clarksa i kupi troche lepsze buty - i do tej bazarowej jakosci trudno wrocic, bo nogi obcieraja; albo zwykly stanik frei - po kupieniu jednego takiego, bazarowe pojda do smieci i jak niei bedziesz miec kasy na kolejny, to bedziesz ten jeden na okraglo pracwink

          troche przejskrawilam miejscami, ale chodzi o to, ze te wszystkie rzeczy - jak np. fajne wygodne buty, ciekawe wakacje, super wyjazd zimowy, dbanie o swoje zdrowie, basen, dobrej jakosci ubrania, ktore podkreslaja atuty sylwetki, fryzjer, ktory potrafi ogarnac najbardziej niesforne wlosy, zdrowe jedzenie itd. - dawkowane w rozsadnej ilosci nie sa raczej z kategorii "szastanie pieniedzmi" (przynajmneij wg mnie); sa z kategorii "lepsza jakosc zycia";
          tylko w mniejszych miastach pensje sa sporo nizsze, zyje sie ciezej i masa ludzi nie ma sily myslec o fajnych butach czy wypadzie na narty, bo musi zwiazac koniec z koncem; a nie da sie ukryc, ze w wwie jest jednak troche inaczej, wiecej ludzi dookola zwraca na te wszystkie wymienione rzeczy uwage, wiec nawet jesli to wczesniej nie bylo istotne, to (przynajmniej czesc tych rzeczy) zaczyna byc i wydatki rosnawink
          mi sie osobiscie wydaje, ze bardziej z tego wynika wyzszy koszt zycia, niz z tego, ze tu tak przerazliwie drogo;
          • skarbonka-bez-dna Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 17:54
            W pełni się zgadzam. Warszawa cudownie pomnaża "potrzeby".
            • fipula Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 01.10.12, 16:24
              potwierdzam i rosną one wraz z latami które tu mieszkasz.
          • gogologog Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 18:37
            niezla analiza wink
          • pindzia.lindzia Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 21:47
            Łał! virgaaurea, Twoją wypowiedź można by wziąć w nawias i dać na początku każdego tematu o sensie przeprowadzki do Warszawy.
            W stolicy spędziłam pierwsze 20 lat życia, teraz od roku w Lublinie. Tutaj uderzył mnie przede wszystkim sposób spędzania czasu: dużo spacerów, przejażdżka do Nałęczowa czy Kazimierza, jeśli restauracja to ceny są o wiele niższe za świetne jedzenie i picie (jak się wie, gdzie iść), czasem kino, jak coś się dzieje kulturowego to często za darmo.
            A w Warszawie picie i jedzenie drogie, a przez brak zieleni i zwyczaju zwykle tak się spędza czas, kusi mnóstwo atrakcji, które są bardzo drogie, jedno centrum handlowe goni drugie, więc jak ktoś nie ma wielkiego panowania nad portfelem to może zostawić tam fortunę, fast food na każdym rogu i czasem trudno się oprzeć by czegoś nie "chapnąć". A wynajem to już masakra.
            Świadomie podjęłam decyzję o studiach w Lublinie, bo w ten sposób jestem jakieś 600 zł miesięcznie od przodu.
            Droga założycielko tematu, pojawia się pytanie: ile zarabiasz tam, gdzie jesteś teraz? Czy z Twoim zawodem Warszawa daje Ci duże perspektywy?
            • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 22:00
              Odpowiadając na pytanie: aktualnie zarabiam 2200. Jestem na początku "kariery" tak naprawdę. W Warszawie będę robić dokładnie to samo co teraz, bo po prostu moja firma się przenosi. Tak jak już pisałam, jestem przygotowana na większe wydatki. A jeśli chodzi o wynajem - w moim mieście 7 minut od centrum kawalerka razem z opłatami 1300-1400, a pewnie można i taniej gdzieś dalej. Więc w sumie różnica nie jest chyba aż tak wielka.
            • virgaaurea Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 22:25
              heh, ale z mojej strony to nie byla krytyka wwy, tak dla jasnosciwink
              uwielbiam to miasto i wszystkie mozliwosci, ktore daje; i bede bronic jak niepodleglosciwink

              pindzia.lindzia - akurat troche znam Lublin tak sie sklada, od wiecej niz 20 lat nawetwink
              z perspektywy studenta jest taniej, prawda (wynajem, jedzenie na miescie); z drugiej strony mozliwosci zarabiania sa wiele gorsze, takze dla studenta;
              ale sorry, reszta tego, co napisalas mocno tendencyjna; naprawde mieszkalas tu 20 lat i nie wiesz, gdzie isc zjesc? nie wiesz, gdzie mozna wyskoczyc na wycieczke w okolicach miasta? nie ma zieleni, seriously? pokaz mi stolice europejska, ktora ma tyle przestrzeni i zieleni - nie ma ich tak wiele, zapewniam Cie; to czy w wolnym czasie gonisz do centrum handlowego i opychasz sie mc donaldem czy jedziesz na wycieczke do Kampinosu zalezy od Ciebie, niezaleznie gdzie mieszkasz, to chyba dosc oczywiste;
              • pindzia.lindzia Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 25.09.12, 04:35
                Wiem, że w Lublinie nie ma pracy, nie przyjechałam tutaj w tym celu. Zresztą jak na 350 tys. osób 100 tys. studiuje, to wiadomo, że o pracę ciężko.
                A co do mieszkania w Warszawie, to tak, mieszkałam tam 20 lat i do dziś mieszka tam cała moja rodzina. Może to sprawa tego, że tam się urodziłam, tak samo jak moja mama i dziadek, ale czas spędzaliśmy zupełnie inaczej niż spędzam w Lublinie. W Warszawie trzeba się zdecydowanie bardziej "szczypać", bo kuszących okazji jest mnóstwo, zawsze można więcej i lepiej.

                Do właścicielki wątku: skoro za 2200 zł u siebie dajesz radę, to w Warszawie też dasz.
              • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 25.09.12, 09:19

                > heh, ale z mojej strony to nie byla krytyka wwy, tak dla jasnosciwink
                > uwielbiam to miasto i wszystkie mozliwosci, ktore daje; i bede bronic jak niepo
                > dleglosciwink

                To widać smile I super, bardzo lubię ludzi, którzy są entuzjastami swoich miast. Jak już się zjawię, to się odezwę na priv po konkrety, np. gdzie jest fajnie w Kampinosie smile
          • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 22:05
            Pewnie słuszna uwaga, wiem co masz na myśli. Przekonam się o tym już na miejscu. Nie chciałabym zakładać, że nie wyrobię, ale przecież cyrografu nie podpisuję i zawsze zdążę wrócić. A Warszawa kusi mnie tym co dookoła - pełno teatrów, fajnych muzeów, galerii. Dorzucam to do kosztów, bo będę chciała jak najwięcej skorzystaćsmile
            • virgaaurea Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 22:30
              bron boze cie nie zniechecam, wrecz przeciwnie, zachecamsmile
              tylko wyjasniam, skad wieksze koszty sie biora, bo bynajmniej nie stad, ze marchewka drozszawink
              sa ludzie, ktorzy tego miasta chronicznie nie znosza (bo korki albo zle sie autem jezdzi albo jeszcze cos tam), ale wg naprawde duzej czesci (ostatnio jakas ankiete na ten temat czytalam, az bylam w szoku) tu sie naprawde fajnie zyje, potwierdzambig_grin przyjezdzajbig_grin
          • krakrakrakra Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 01.10.12, 19:56
            A ja mysle, ze wcale nie musi tak byc... Mieszkam w Warszawie od urodzenia i: nie chodze o fryzjera, ani kosmetyczki i to nie z oszczednosci. Nie lubie i juz. I nie rusza mnie, ze kolezanki chodza. Na silownie tez nie chodze - wole rower. Buty kupuje czesciej w ccc, niz w ecco. I spotykam tam tlumy ludzi, wiec chyba nie ja jedna smile Stanikow nie nosze wink I mimo wszystko nie czuje sie outsiderem. Mysle, ze to wszystko nie jest takie wazne w decyzji o przeprowadzce.
            Moim zdaniem za 3.5 tysiaca jedna osoba spokojne przezyje.
    • pruszynkaaa Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 15:14
      To wszystko jest zależne od tego na jakim poziomie żyjesz obecnie i do czego jesteś przyzwyczajona. Bo jeśli często odwiedzasz fryzjera i kosmetyczkę to niestety można tu na tym zbankrutować. Jedzenie w supermarketach jest w zasadzie bez większej różnicy (porównuję Białystok i Wawę), ciuchy też.
      Jeśli poszukasz mieszkania trochę dalej niż Śródmieście to kawalerkę możesz spokojnie wynająć za 2.000 z rachunkami już, całkiem dobrze urządzoną, a jak lepiej i dłużej poszukasz to możesz i coś taniej znaleźć.
      Myślę, że za tą kwotę możesz spokojnie wyżyć, a jak jesteś w miarę zorganizowaną osoba to i jeszcze trochę zostanie smile
    • trypel Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 16:51
      różnica jest tylko w usługach i mieszkaniu. Cala reszta tyle samo albo mniej (bo wiecej przecen, okazji itd)
      Natomiast z drugiej strony - cześć usług wygląda tak że w Warszawie płacisz dużo ale masz je na przyzwoitym poziomie a gdzie indziej kosztują grosze ale za beznadziejny poziom. Przykład najlepszy- knajpy.
      • el-an Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 18:15
        Znacznie droższa jest opieka zdrowotna, wizyty u lekarza prywatnie czy u stomatologa 50-100% droższe. Drogie taksówki, bo wszędzie daleko, długie dystanse. Drogie parkingi, kawa i ciastko, pierogi czy zwykły obiad w stołówce pracowniczej, chleb w piekarni, generalnie zakupy nie w dyskontach. Taniej – bezpłatne wystawy, koncerty, biblioteki, antykwariaty.
        • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 22:11
          Tylko sprostuję kwestię taksówek - nie wiem jak w innych miastach, ale u mnie, w Toruniu, taksówki są strasznie drogie. W ciągu dnia, w tygodniu, dystans 6km - 35zł (z dworca do domu). W Warszawie w sobotę w nocy z Bródna na Mokotów zapłaciłam tyle samo. Więc nie wiem smile Pewnie więcej się korzysta, bo w Toruniu jak się uprzesz to wszędzie dojdziesz na pieszo smile
    • aga90210 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 18:10
      Sama wynajmuje 40 metrow w śródmiesciu i płace 2000, z rachunkami 2100. Znajomi za 2 pokoje w centrum płacą 1700 zł, wiec nie przesadzajmy z tymi cenami mieszkania. O ile nie szukasz we wrzesniu-październiku to do 2 tys. możesz przebierać w ofertach, a i za 1500 cos znajdziesz.

      Droższe od innych miasta sa usługi: piwo w knajpie 10 zł, kino min. 13 zł, fryzjer 70 zł.

      Tak czy siak 3.5k z pewnoscią wystarczy.
      • glicea3 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 18:40
        Może życie w Warszawie do tanich nie należy, ale np. dużo ciekawych wydarzeń kulturalnych jest za darmo: koncerty (szczególnie latem albo na Akademii Muzycznej), odczyty, w niektóre dni darmowy wstęp do muzeów i galerii, tanie bilety do kina w konkretne dni (trzeba wiedzieć które kiedy), do tego niektóre knajpy mają atrakcyjną ofertę lunchową smile To miasto ma wiele do zaoferowania osobom, które chcą z tego skorzystać. Powodzenia
        • mamaemmy Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 20:12
          Moja psiapsiołka mieszka w Wawie od kilku lat,jest singielką,ma 6 tys na rękę,mieszkanie płaci 1600zł-1800.
          Uważa,że musi oszczędzac bo ma MAŁO.
          Jak jej powiedziałam,że znam rodziny co za 4 tysiaki zyją 5 osobową rodziną,to nie uwierzyła.
          A taką rodzine znam i wcale nie sa żebrakami,ale jednak jedzenie w domu jest duzo tansze niz na miescie,zwłaszcza w Wawie.
          • gogologog Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 21:36
            > Moja psiapsiołka mieszka w Wawie od kilku lat,jest singielką,ma 6 tys na rękę,m
            > ieszkanie płaci 1600zł-1800.
            > Uważa,że musi oszczędzac bo ma MAŁO.

            Bardzo rozsadne podejscie. A to dzis rzadkosc u MWzWM.
        • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 24.09.12, 22:16
          Chciałabym skorzystać jak najwięcej. U mnie w mieście niewiele się dzieje (tzn. jak się spojrzy na informator kulturalny to o wrześniu jest ze 20 stron. A jak się człowiek wczyta, to głównie są to wystawy rysunków dzieci ze świetlicy i jedno przedstawienie w jedynym teatrze w mieście grane przez cały miesiąc. Trochę mnie to frustruje smile

          Jeszcze raz dzięki za wszystkie wypowiedzi. Jeśli się zdecyduję na przeprowadzkę do Warszawy to pod koniec roku, więc może ceny mieszkań trochę spadną, choć pewnie będzie ich trochę mniej. Ale do odważnych świat należy wink
    • mumi7 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 25.09.12, 12:00
    • mumi7 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 25.09.12, 12:08
      Zakładam, że przyjeżdzasz sama bez rodziny.

      Kawalerka ok. 35 metrów w zależności od dzielnicy 1300 wzwyż plus opłaty. Bliżej centrum 1600 wzwyż plus opłaty. Fryzjer - najtaniej słyszałam 50,60 zł za cięcie (mój od 70, 80 zł).

      Komunikacja - z kartą miejską podobno tanio, pewnie jakies 100-150 zł na miesiąc? nie wiem, jeżdże autem - tu koszty horrendalne, bo moj dużo pali, a do tego korki;-(

      Supermarket - zależy jaki, ale jesli robisz duże zakupy raz w tygodniu plus tylko swieże drobaizgi na osiedlu - licze jakieś 150-200 zł za jedzenie plus chemia tygodniowo. Jeśli gotujesz sama, nieco więcej, typu 250 tygodniowo. Jesli zamierzasz stołować się na mieście typu stołowka przy pracy - za zakupy zapłacisz mniej, ale obiady wyjdą Ci jakieś 80 zł tygodniowo dodatkowo (licze pełny obiad po około 16, 17 zł).

      W sumie 3.500 zł w Warszawie przy wynajmie (drogim) mieszkania to nie jest wiele, ale z drugiej strony zostaje Ci około 1800-2000 zł miesięcznie na życie, jesli masz się utrzymac sama tj. bez rodziny, da spokojnie radę i nawet może coś odłożysz w miesiącu bez nagłych wydatków typu leki, dentysta etc.
      • pstrabiedronka Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 25.09.12, 13:06
        ja tez kocham Warszawę - tu mieszkam od urodzenia i nienawidzę stereotypów a tym mieście....

        dodam tylko tyle - jak się chce i trochę sie już pozna miasto - to i w Warszawie można życ "tanio"

        przkładowo - mam na Ursynowie fryzjera za 30 zł. Zakład mały, jeden pan, wystrój to nie "ąępierdzę" ale czysto - facet tnie naprawdę ok. Ostatnio się skusiłam iposzłam do "lepszego" salonu, zapłaciłam 70 zł i wyszłam załamana efektem a u pana za 30 zł zawsze byłam zadowolona.
        na tymże samym Ursynowie (to jedna z droższych dzielnic) jest mały warzywniak "Kalafiorek" w którym pomidory są po 1,50 a maliny po 3,99 gdy noprmlanie były po 5.99. Wybór niewielki ale wszytko tanio.
        Obok Kalafiorka - bardoz fajny papierniczy i zabawkowy sklep - pani ma różne polskie zabawki, wiele tanich pierdółek - o tak żeby kupić dziecku "bez okazji" a nie wydać od razu 50 zł... np. jakies figurki po 5 zł czy piłeczki za 2 zł albo piramidka z kółek dla niemowlaka za 12 zł a nie FP za 70...

        W Domach Kultury można znaleźć fajne zajęcia za niewielkie pieniądze - w zeszłym roku córka chodizła na balet - godzina zajęć 20 zł, a jak płatne z góry za miesiąc - to wychodziło po 15 za godiznę. To niewiele jak na zajecia taneczne - naprawdę fajnie prowadzone.
        Muzea mają zazwyczaj jakiś dzień tani lub darmowy.

        Także są możliwości, naprawdę sa tylko trzeba poszukać... smile
        • gogologog Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 25.09.12, 17:46
          > ja tez kocham Warszawę - tu mieszkam od urodzenia i nienawidzę stereotypów a ty
          > m mieście....
          >
          te stereotypy tworza przyjezdni najczesciej

          > dodam tylko tyle - jak się chce i trochę sie już pozna miasto - to i w Warszawi
          > e można życ "tanio"
          >
          i nie trzeba wcale w tym celu wozic sloikow
          • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 28.09.12, 09:52
            A powiedzcie, czy ceny np. w Biedronce czy Lidlu czy innych sieciówkach są porównywalne do mniejszych miast?
            • yoko0202 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 28.09.12, 15:19
              pocket.size napisała:

              > A powiedzcie, czy ceny np. w Biedronce czy Lidlu czy innych sieciówkach są poró
              > wnywalne do mniejszych miast?

              wydaje mi się, że bardzo podobne, biedronę mam pod blokiem w stolycy, poza tym mamy dom w miasteczku na południe od wawy i tam niedaleko też jest biedronka - o ile kojarzę to jest to samo pod względem asortymentu i ceny
              w wawie masz też przecież różnego rodzaju bazarki, stragany z warzywami/owocami itp.

              usługi faktycznie drogie - fryzjera, kosmetyczkę, naprawy zegarków, szewca itp. zawsze załatwiam pod warszawą, jakość taka sama jak nie lepsza, ceny o połowę niższe

              rozrywka w stolicy nie musi być horrendalnie droga - o ile nie pijesz na umór smile to spokojnie bierzesz 3 dyszki w kieszeń w piątek i idziesz do pubu ze znajomymi; w środy filmy w cinema city za 14 zł; częste promocje/darmowe dni na wejściówki do muzeów itp.; osobiście ulubiona rozrywka ostatnio - buteleczka wina wieczorową porą w okolicy starówki (w zależności od wina, po dychę na osobę + jednorazowa inwestycja w plastikowe kielichy smile
              i tak dalej
            • pysia-aga Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 01.10.12, 14:27
              Sieciówka to sieciówka, ceny powinny być jednakowe. W każdym razie Lidl warszawski i z Mińska Mazowieckiego ma te same ceny na 100%. I jako rodowita warszawianka potwierdzam, że da się tutaj żyć tanio.
          • agaja5b Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 03.10.12, 20:01
            Ja przyjesdna byłam, w Warszawie spędzilam 7 szczęśliwych dla mnie lat, pokochałam to miasto, wydeptałam tam swoje ścieżki. Niestety wyprowadziłam się, już prawie rok temu, wciąż tęsknię bardzo. Jako 4 osobowa rodzina żyliśmy tam za niecałe 4 tysiące i nie biedowaliśmy wcale , raczej rozrzutni byliśmy, dużo korzystaliśmy z komunikacji miejskiej, jedzenie w Biedronce, osiedlowym warzywniaku. Piękne czasysmile
        • monikamar3-3 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 01.10.12, 18:29
          ja tylko skromnie wtrącę... mieszkam w bardzo maleńkiej miejscowości (można powiedzieć wsi, choć dość dobrze "zaopatrzonej" jak na taka wieś smile i uwierzcie mi dałabym sie pokroić żeby mieszkać w dużym mieście, a w Warszawie szczególnie. Jeździłam tam kiedyś do koleżanki i zawsze mialam miłe wsponienia. Jest gdzie wyjść, jest wiele możliwości. Kurde no naprawde chciałabym tam mieszkać. Może kiedyś smile pozdrawiam
          • nvv Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 01.10.12, 23:26
            > ja tylko skromnie wtrącę... [...] dałabym sie pokroić żeby mieszkać w dużym mieście,
            > a w Warszawie szczególnie [...]

            Ech. Zamień się ze mną!

            Od zawsze mieszkam w dużych miastach i od zawsze wolę spokój małych miejscowości. Dość ironiczne moje koleje życia - od dawna planuje przeprowadzić się do małej miejscowości, a los rzuca mnie do coraz większych miast.
            • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 02.10.12, 10:05
              Dzięki za duży odzew i wszystkie życzenia powodzenia wink
              Powiedzcie jeszcze, czy korzystacie z tego, że mieszkacie w Warszawie pod względem kulturalnym - np w moim mieście jest jeden porządny teatr. W Warszawie pewnie kilkanaście, jakieś studyjne kina, muzea, koncerty. Chodzicie? Zwiedzacie? Czy raczej tylko przy okazji, z gośćmi z innego miasta?smile
              Ja chętnie zwiedziłabym jak najwięcej, tylko się zastanawiam ile jest na to czasu, gdzieś obok życia codziennego, między pracą, przedszkolem a kursem angielskiego.
              • glicea3 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 03.10.12, 23:54
                Jak się to wszystko ma na co dzień to się z tego oczywiście mniej korzysta niżby się chciało. Tak jest przynajmniej w moim przypadku.Ale naprawdę sporo się dzieje, więc warto raz na jakiś czas gdzieś wyskoczyć i nie musi to oznaczać dużych kosztów.
                Jest kilka interesujących portali, gdzie informują, co się w mieście dzieje. M.in. www.kulturalnie.waw.pl
                www.kulturalna.warszawa.pl/
                no i stołeczna strona co jest grane
                Powodzenia
      • pocket.size Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 25.09.12, 15:40
        > Komunikacja - z kartą miejską podobno tanio, pewnie jakies 100-150 zł na miesią
        > c? nie wiem, jeżdże autem - tu koszty horrendalne, bo moj dużo pali, a do tego
        > korki;-(

        Z tego co się orientuję bilet trzymiesięczny na wszystkie linie kosztuje 220 czy 240zł. Wg mnie to bardzo tanio, ja u siebie płacę 80 miesięcznie, bez nocnych, bez metra i o ile mniejsza sieć połączeń.

        Cała reszta pewnie wyjdzie w praniu. Najwyżej fryzjera i dentystę będę odwiedzać przy okazji wizyty u rodziców przez jakiś czas smile
    • ladyroot Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 28.09.12, 10:09
      To bardzo dużo pieniędzy.

      Wynajmuję kawalerkę na Bielanach (tramwaje, autobusy, świetna infrastruktura, 15 min do centrum) za 1000PLN w nowym budownictwie, 38m2, osiedle strzeżone.
      Opłaty jakieś 150PLN prąd na 2 miesiące, kablówka + telefon wedle uznania i potrzeb.
      Jeśli nie masz żadnych kredytów ani długów, to nie rozumiem, czemu miało by to być mało.

      Z porównania pomiędzy Warszawą a mniejszym miastem (Bielsko-Biała w moim przypadku), życie poza kosztami wynajmu jest tu o wiele tańsze, zwłąszcza żywność.
      • j_rutka Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 28.09.12, 10:50
        Ja bym tak nie demonizowała kosztów życia w Warszawie- mieszkam już 7 lat i nie widzę wcale tak wielkich różnic, wszystko jest kwestią podejścia, bo jak dasz sie wkręcić w chodzenie po kanjpach i innych atrakcjach to pewnie, że można fortunę stracić.

        Ja na początku z fryzjera i kosmetyczki korzystałam jak jechałam do rodziców, aż nie znalazlam sobie przez znajomych kogoś niedrogiego i zaufanego - teraz płacę za ścięcie krótkich włosów 35 zł, co wypada mi taniej niż wcześniej w Poznaniu... kosmetyczka też jest to " osiedlowy" salon, a nie spa gdzie wydasz fortunę ...

        Moim zdaniem za 3500 jesteś w stanie żyć spokojnie oczywiście jeżeli podejdziesz rozsądnie do sprawy tak jak jest napisane w poprzednich postach...

        Jeżeli chodzi o lekarzy.... jeżeli np firma ma wykupiony pakiet w LM czy innym MC to można mieć wielu specjalistów za free, niektóre tylko opcje trzeba opłacać.. możesz zapytać czy takiej opcji nie będzie wykupinonej dla pracowników...

        Co do koleżanek i atrakcji , które koś opisał.. z tego co dziewczyna pisze, to jej firma się przenosi i zwyczaje firmowe też razem z nią, wiec nie wydaje mi się , żeby na trafiła w nowe lanserskie środowisko.....

        jak już wcześniej napisałam , moim zdaniem przy zdrowym rozsądku da sie wyżyć spokojnie.

        Ceny w lidlu są na 100% takie same- sprawdzałam, tylko moim zdaniem te w mniejszych miesjscowościach są lepiej zaopatrzone- w w-wie pewne rzeczy szybciej schodzą- ja wtedy patrzę u rodziców lub teściów, lub proszę moją mamę o pewne zakupy... co do biedronki nie wypowiem się, bo nie chadzam do niej od czasu afer z pracownikami ze względów ideologicznych , poza tym nie lubię tego sklepu- tak już mam.
        Kaufland tak samo jak w mniejszych miejscowościach, a jeżeli chodzi o sieciówki ceny takie same, a czasem większy wybór i masz duzo więcej sklepów danej sieci....

        Ja lubię to miasto, pomimo że na początku miałam pewne obawy, to jednak się do niego przekonała i jest to prawdą , że pewne opinie fałszywe tworzą przyjeżdżający tu ludzie

        Poznałam tutaj wielu ciepłych , uczynnych ludzi , będących od zawsze warszawiakami i są to naprawdę cudowni ludzie, których postawa zaprzecza wszelkim opinią o nich , które chodzą po kraju...kolejny raz się przekonałam , że należy samemu doświadczac niż opierać się na jakiś ogólnikowych opiniach...

        Życzę powidzenia i pozdrawiam
    • mnietka Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 28.09.12, 15:03
      Od urodzenia mieszkam w Warszawie, ale dopiero od roku wynajmuję mieszkanie i sama się utrzymuję, więc mam "świeże" doświadczenia. Biedować nie będziesz, mi przed podwyżką po opłaceniu mieszkania,rachunków, biletu i studiów zostawało kilkaset złotych i dawałam radę. Teraz nie muszę aż tak liczyć się z groszem, a mam mniej niż Ty smile Fakt kawalerkę wynajmujemy po znajomości za 850 zł i jest to dwuosobowe gospodarstwo domowe, ale druga osoba zarabia jeszcze mniej niż ja i też studiuje tongue_out Wszystko jest droższe niż np. na Mazurach czy na Podkarpaciu, ale już w Trójmieście w sezonie ceny są podobne, jak nie wyższe. Nie zgadzam się z tym, że w supermarketach ceny w całej Polsce są takie same, tzn. ogólnie produkty pakowane tak, ale b.często mięso, wędliny i warzywa na wagę są droższe. Nie mówiąc już o małych sklepach. Jak powiedziałam koledze z Ełku, ile minimum kosztuje kg krakowskiej czy pomidorów w Wawie to nie mógł uwierzyć. Babcia z Krosna za głowę się złapała jak się dowiedziała, że za fryzjera trzeba dać minimum 40 zł (u nich 20 zł). Generalnie wszystkie usługi i żywność, że tak powiem świeża, są droższe niż gdziekolwiek bym nie była, z drugiej strony zarobki są większe, więc poza cenami wynajmu nie jest tak źle. Polecam Lidla, Biedronkę, ubraniowo outlety, fryzjera mogę polecić super za 60 zł (centrum).

      W Twoim przypadku liczyłabym, że 1,3 tyś wydasz na mieszkanie, plus jakieś rachunki, bilet,a to leki a to dentysta, a to odłożyć na coś, to zostanie Ci 1,5 tyś. Jak nie palisz papierosów (ja paczka dziennie, więc ponad 300 zł mi niestety na to idzie) to spokojnie masz na jedzenie i chemię i wszystko co chcesz (wg moich standardów oczywiście). Co do ubrań i kosmetyków to zależy do czego jesteś przyzwyczajona. Ja nie wydaję na ten cel więcej niż 100zł miesięcznie (średnio), ale ja dużo ciuchów mam z czasów kiedy mieszkałam z rodzicami i pensję miałam dla siebie i z wyjazdów wakacyjno-zarabkowych do Anglii, więc spodnie raz na pół roku (ok.100zł), czasem jakieś bluzeczki(15-50zł). Kosmetyki kupuję w Rosmanie (tu rzeczywiście jest tanio nawet w Wawie) i sa to raczej podstawowe rzeczy i z tych tańszych, z droższych (dla mnie oczywiście) jedynie podkład raz na 2-3 mce (ok.50zł) i tusz do rzęs też raz na jakiś czas (ok 60zł).

      Napisz co oznacza wg Ciebie spokojne wyżycie, to Ci mogę dokładnie opisać, ile Cię to wyjdzie smile
      • jagnaborynowa Re: do pstrejbiedronki 28.09.12, 15:16
        Może dasz jakieś namiary na tego fryzjera na Ursynowie? I na sklepik z polskimi zabawkami (to jeszcze takie są???). Bywam dość często na Ursynowie, więc z chęcią zajrzałabym.
        No ale zaskoczyłaś mnie malinami za 4 zł. Ja u siebie (Mokotów) nigdzie nie widziałam taniej niż za 7 zł, a kupowałam regularnie, bo córka je uwielbia.
        • pstrabiedronka Re: do pstrejbiedronki 01.10.12, 15:29
          jagnaborynowa napisała:

          > Może dasz jakieś namiary na tego fryzjera na Ursynowie? I na sklepik z polskimi
          > zabawkami (to jeszcze takie są???). Bywam dość często na Ursynowie, więc z chę
          > cią zajrzałabym.
          > No ale zaskoczyłaś mnie malinami za 4 zł. Ja u siebie (Mokotów) nigdzie nie wid
          > ziałam taniej niż za 7 zł, a kupowałam regularnie, bo córka je uwielbia.

          wiesz gdzie jest kościół Wniebowstąpienia przy KENie?
          to wszystko jest w tych rejonach.

          jak stoisz twarzą do kościoła, a tyłem do fontanny - to idź w prawo pomiędzy nowymi blokami. Po prawej stronie, za sklepem mięsnym jest malutki zakład fryzjerski - to tam smile

          idąc dalej ta drogą pomiędzy tymi bokami - idż do końca bloków i skręć w prawo: przed sobą po lewej stronie będziesz widziała blok z weilkiej płyty, dośc wysoki, "doklejony" do niego jest mini market Carrefour. i w tym bloku na dole jest warzywniak Kalafiorek a obok ten papierniczo-zabawkowy sklep smile

          adresów to Ci nie podam bo ja tam na pamięć ide, nawet nie wiem jaka to ulica. Obopk tego bloku z Kalafiorkiem jest duża przychodnia na Romera.
          • jagnaborynowa Re: do pstrejbiedronki 02.10.12, 13:13
            Dzięki za szczegółowy opis! Myślę, że znajdę te miejsca.
    • buenaestrella Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 04.10.12, 08:01
      ja się w ten sposób przeprowadziłam i koszty życia wzrosły mi najwięcej przez mieszkanie, osiedlowe sklepiku i to, że tu wszyscy naokoło mają troszkę pieniędzy i wydaje się je nawet nie zauważając.

      mieszkanie można znaleźć tanio daleko od centrum, ale to kosztem dojazdów po nawet i godzinę dziennie.

      w marketach ceny takie, jak w całym kraju - teraz żałuję, że kupując mieszkanie nie spojrzałam, czy nie ma tam jakiegoś taniego sklepu, teraz przepłacam drastycznie w osiedlowych sklepikach - alternatywa to godzinna wycieczka do najbliższego dyskontu, dużo. A przebicia często po 60 procent, 70 w osiedlowym sklepiku. Fakt, że nie ma problemu, żeby dostać dobre wino, oliwki, sery, mięso - ale szlag mnie trafia gdy płacę np. 3 złote za butelkę wody mineralnej.

      Więcej wydaję na ciuchy - do pracy w poprzednim mieście ubierałam się w H&M, nie lubię wydawać dużo na ubrania,ale tutaj w tym H&Mie jakoś głupio się czuję, bo noszą to tylko licealistki. Kupuję teraz w Zarze i czuję się i tak jak uboga kuzynka.

      Najboleśniejszy wzrost odczuwam w dziedzinie rozrywek - w moim pierwszym mieście obiad za 100zł na dwie osoby to było coś ekskluzywnego i co się celebrowało, tutaj tyle wydajemy jak wychodzimy ze znajomymi na lunch w małej osiedlowej knajpce, wyjście do kina dla dwóch osób w weekend to 60 zł, zakładając, że nie kupi się popcornu ani niczego do picia, wyjście do klubu - staramy się mieścić w 150zł i to oznacza, że w pewnym momencie pieniądze nam się kończą. Co jest dziwne, wydając na rozrywkę znacznie więcej pieniędzy niż wydawałam w moim rodzinnym mieście, czuję, że mój poziom życia jest dość niski - choć jak teraz to podliczam, to się aż łapię za głowę wink
      To są niby wydatki, których można uniknąć - ale jak wszyscy znajomi z pracy idą na lunch do miejsca, gdzie danie będzie kosztowało 30 złotych a szklanka wody 7 to przecież nie wyciągnę tam własnych kanapek ;/

      Jest sporo możliwości oszczędzania, ale to raczej oferta dla studentów, którzy mają dużo czasu - np. można iść tanio do kina, ale w poniedziałek o 16, można mieć tanio siłownię, ale do 17, itp, itp
      • aaagataaa1 Re: Pytanie do Warszawiaków - koszty życia 04.10.12, 10:00
        Jeśli chodzi o kino to polecam kina studyjne:
        Muranów - Tanie Poniedziałki 11 zł (przez cały dzień), filmy w ramach DKF 10 zł, polecam cykl Najgorsze Filmy Świata smile
        Luna - Tanie Poniedziałki 8 zł (a przez cały weekend z kartą lunatyka 15 zł)
        Kino Kultura - Tanie Poniedziałki 12 zł
        Kino Alchemia - Tanie Wtorki 4,99
        KinoLab w Zamku Ujazdowskimi - bilety po 12-14 zł

        W innych studyjnych też są różne promocje, karty stałego klienta, do tych wymienionych akurat chodzę najczęściej. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w kinie za więcej niż 17 zł. No, chyba że na jakimś festiwalu albo przeglądzie (jest bardzo dużo w Warszawie!), ale wtedy i tak jest taniej niż w multipleksie.
        Na dodatek w tych kinach jest moim zdaniem o wiele ciekawszy repertuar, a w niektórych nawet nie sprzedają popcornu - nie wydamy niepotrzebnie kasy (chyba nigdy nie zrozumiem tego zwyczaju), obejrzymy film w spokoju bez hałasujacych współoglądaczy.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja