volta2
28.09.12, 13:30
Mam pytanie, jak kształtują się koszty zajęć dodatkowych u waszych dzieci, chciałabym wiedzieć mniej więcej, czy "nie szalejemy" z wydatkami na ten cel, czy jest to jakaś norma.
Temat dla mnie dość nowy, bo dzieci były w placówce prywatnej i na żadne zajęcia nie chodziły. W szkole miały jakieś "activitis" gratisowo i nie na wysokim poziomie(np. szachy - grajcie sobie, badminton - grajcie sobie - w ramach tzw. godzin etatowych dla nauczycieli/asystentów nauczycieli, coś jak nasze karciane)
i już podaję: szachy -80 miesięcznie
basen 110 miesięcznie
to zajęcia w szkole - ale płatne, bo poza planem lekcji
do tego tenis - nauka, czyli z instruktorem, wychodzi mi za jedno dziecko ok. 300 zł miesięcznie
po podliczeniu wychodzi mi za jednego prawie 500 zeta.
dzieci dwoje czyli mamy 1000 zł.
a pozostają wolne weekendy - dziecko chce na lego coś tam, koszt to kolejne 500 zeta za pół roku, co znów daje 100 miesiecznie(tu jeszcze nie zdecydowałam, skłaniam się by poszedł starszy, bo bardzo chce, młodszy jakby miał chodzić to raczej dla towarzystwa- kolejna 100)
pytam, czy to raczej norma, czy nie za bardzo?(w kwestii kosztów)
dzieci mają lat 8 i 10
pytam dlatego, że ojciec(zielony w temacie) trochę jest zaskoczony wydatkami i "czepia się", a ja nie wiem, czy zasadnie, bo też zielona w temacie jestem. Jęki ojca wynikają z tego, że obraliśmy kurs na oszczędzanie(bo idzie kryzys, szczególnie w jego branży, w mojej sumie też, choć i tak na razie nie pracuję)
dzieci znajomych są na jakichś judo, tańcach - ale o kasie za bardzo nie rozmawiamy.
chwilowo odpadają języki, dzieci znają angielski płynnie, znają rosyjski na poziomie komunikatywnym, więc to nam na razie odpada.