Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci

11.10.12, 12:48
Witam serdecznie, pierwszy raz piszę na tym forum, chociaż czytam Was od dwóch lat.
Potrzebuję trzeźwego spojrzenia na sytuację.
Od września 2013 moje dziecko idzie do zerówki, drugie urodzi się za miesiąc. Teraz dziecko chodzi do prywatnego przedszkola za które płacę 650 zł. Wybór mam taki: posłać od września do prywatnej szkoły czesne 720 zł, lub "za darmo" do publicznej na wsi.
Jak ja to widzę?
Szkoła publiczna - niestety kiepska, wiem bo sama w niej pracuję. Dyrektor jest mało asertywny, nauczyciele robią co chcą, zajęć dodatkowych zero, często lekcje się nie odbywają, są skracane i nieodpracowywane. Ogólny tumiwisizm. Plusy: szkoła darmowa, 10 minut od domu, mogę chodzić dzieckiem do pracy i wracać razem z nim. Minusy: tak jak pisałam wyżej plus to, że na zajęcia dodatkowe musiałabym wozić do miasta ok. 20-30 km w jedną stronę, płacić za nie plus kupić samochód żeby dziecko wozić. Mąż pracuje w mieście, mamy jeden samochód.
Szkoła prywatna: minusy to kasa, którą trzeba również płacić przez wakacje. Plusy: rano mąż wiezie dziecko do szkoły po drodze odbiera po południu. Nie ma wożenia na zajęcie dodatkowe, bo są one w szkole do wyboru do koloru. Dziecko ma do 13:30 lekcje, potem kółka, basen, tańce kto co lubi w cenie czesnego. Są w domu ok. 17tej. Nie muszę kupować samochodu, popołudnia mamy wolne. W szkole tej jest również przedszkole 520zł, do którego pewnie poszłoby drugie dziecko. Koszt to 1240 zł plus ewentualne wyżywienie. Pewnie kwota zamknie się w 1500zł. Przedszkola tu nie mamy, więc muszę wysłać dziecko do prywatnego.

Sytuacja finansowa wygląda tak, że lecimy teraz na styk. Mamy 6000 zł razem plus czasem jakieś zlecenie.
Kredyt mieszkaniowy 1650
tv internet 99
tel 60
prąd 150
gaz to zależy z sezonie grzewczym ok. 800, poza nim 100 na miesiąc
woda 65
szambo 120
przedszkole 650
polisy 170
lekarz dziecka plus leki 250
kredyt 520 (na 3 lata)
karty kredytowe 700 zł
paliwo 500

Plan mamy taki żeby dorobić dodatkowo tak aby pozbyć się kart kredytowych uwolnimy wtedy 700 zł, potem nadpłacać kredyt co da nam razem 1200 zł. Pierwsze zlecenie już wpadło i jest szansa, że pozbędziemy się przynajmniej połowy opłat na kartach. Jednak te pieniądze trzeba będzie przeznaczyć na naukę dzieci. Co byście zrobili na moim miejscu? Może jest jakieś rozwiązanie, którego nie widzę?
Nie palimy, nie pijemy, nie jemy na mieście żyjemy oszczędnie.


    • qsko Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:09
      Jak policzysz koszt utrzymania drugiego samochodu, koszt zajęć dodatkowych, ewentualną opiekę dla młodszego dziecka ( np. będzie chore i nie będziesz mogła zabrać ze sobą jadąc na te zajęcia) i czas to pewnie wyjdzie tyle co ta prywatna szkoła. Dodając do tego fakt beznadziejności szkoły państwowej wybrałabym prywatną.
      A zdrowie które można stracić w kiepskiej szkole - bezcenne smile
    • miacasa Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:10
      Co byśc
      > ie zrobili na moim miejscu? Może jest jakieś rozwiązanie, którego nie widzę?

      Posłałabym dziecko do szkoły miejscowej, bo to jego środowisko życia. Samo będzie chodzić i wracać do domu, będzie miało przyjaciół i poczucie bezpieczeństwa. Wykształcenie uzupełniałabym w domu, na etapie podstawówki to nie jest nic trudnego. Po skończeniu trzeciej klasy i "podrośnięciu" młodszego ponownie zastanowiłabym się nad sytuacją.
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:28
        dzięki za odpowiedzi, chociaż są zupełnie różne smile, ale chodzi mi właśnie o różne spojrzenia. Tak sobie myślę, że jeśli policzyć koszt samochodu, paliwa, ubezpieczenia i zajęć dodatkowych w mieście to może wcale taniej nie wyjdzie. Z drugiej strony w sytuacji awaryjnej mogę na jakiś czas zrezygnować z zajęć dodatkowych, a za szkołę trzeba bulić co miesiąc.
        Co do drugiej wypowiedzi, faktycznie mogłabym puścić dziecko do szkoły wiejskiej a potem przenieść do prywatnej, tylko boję się, że po 4 latach będzie sto lat za Murzynamiwink Dla porównania: w naszej szkole nic się nie dzieje, każdy wychodzi równo z dzwonkiem do domu, żadnych imprez, wyjazdów, kina teatru, dyrektor postarał się o tablicę multimedialną (jedną), z której potrafią korzystać 3 nauczycielki. Reszta pomimo szkoleń domaga się powieszenia starej tablicy. Rodzice w większości uważają,że szczytem kariery dla dziecka jest praca fryzjerki lub ekspedientki. Nieliczni od rana do wieczora wożą dzieci gdzie tylko możliwe, żeby miały większe szanse na rozwój. Grono pedagogiczne raczej nie reformowalne, koleżanki pracujące po 20 lat razem. Obawiam się, że 4 lata w takiej szkole mogą być potem nie do nadgonienia.
        W prywatnej dzieci od zerówki mają 2 języki, basen, zajęcia z robotyki, aikido, szachy, tańce...
        Tylko ta kasa...
        Widzę pracując w tej szkole, że dzieci, które mają tu piątki ledwo dałyby radę na trójkę w szkole w mieście nawet państwowej.
    • black_halo Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:22
      Czasy sa trudne. Odpowiedz sobie na pytanie co by bylo gdyby nagle wasze zarobki nawet na krotki czas zmniejszyly sie o 20% czy bylibyscie w stanie placic raty, czesne itd? Ty pracujesz w szkole ale jak rozumiem maz w jakiejs prywatnej firmie i zarabia niezle. Co sie jednak stanie gdyby stracil prace i w nastepnej nie dostal takich samych pieniedzy tylko mniej albo gdyby nie mogl znalezc pracy przez pol roku? Co sie stanie jesli w u Ciebie w szkole bedzie redukcja etatow?

      Dla tak malego dziecka nie ma potrzeby organizacji takiej ilosci zajzec dodatkowych typu taniec, rytmika, muzyka, basen, angielski, franuski, pianino, szachy i co tam jeszcze.
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:35
        Masz rację, tego boję się najbardziej, bo jedziemy na styk. Wiem, że nawet gdybyśmy mieli pracę i nic złego się nie wydarzyło to możemy raczej zapomnieć o wakacjach bo nie będzie z czego.
        Zgadzam się też, że dziecko nie musi mieć miliona zajęć dodatkowych, natomiast już widzę różnicę po 2 latach w przedszkolu prywatnym, że nie ma porównania do dzieci, które chodzą do naszej zerówki. Chociażby to, że co nieco już potrafi po angielsku, byli z przedszkolem w zoo, mają dogoterapię, co miesiąc teatr lub kino. chodzi mi raczej o fajny rozwój, dzięki temu, że ciekawie spędza czas. W naszej szkole w teatrze nikt nie był przez 3 lata, bo nie było chętnych, w zeszłym roku również nie zebraliśmy chętnych na wyjazd do kina. Ręce opadają. I pewnie, że możemy pojechać z dzieckiem w weekend sami ale takie wyjazdy z rówieśnikami są bezcenne.
        • asiara74 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:46
          A nie ma w tym mieście dobrej szkoły publicznej? Właśnie do takiej chodził mój syn. Co prawda nie miał aż tyle zajęc dodatkowych ale nauczanie było na dobrym poziomie.

          Wolałabym jednak nie być na styk bo życie potrafi być b. nieprzewidywalne.
        • morseda Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:48
          Ja bym dodała jeszcze jedno pytanie, co będzie jeśli w przyszłym roku szkoła prywatna podniesie czesne? Czasy trudne wszystko drożeje, zapowiedziane podwyżki cen prądu, wody itp.

          Dodam, że mam syna w tym samym wieku i podobny dylemat posłanie dziecka na język angielski do świetnej ale bardzo drogiej szkoły na zajęcia indywidualne czy na kurs w grupie 8-10 osobowej. Jeszcze nie zdecydowałam wink
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:57
            Chętnie posłałabym do fajnej publicznej szkoły ale takiej w okolicy nie ma. Mieszkam na wsi gdzie jest ta jedna podstawówka, w której pracuję. Do państwowej szkoły godzina jazdy w jedną stronę jak nie ma korków, więc sobie podarowałam. Na obrzeżach miasta, gdzie mamy najbliżej powstają osiedla gdzie głównie mieszkają młodzi ludzie z dziećmi i jak grzyby po deszczu powstają prywatne przedszkola i szkoły. Publicznych brak.
            Tak sobie myślę, że pewnie macie rację, że różnie może być w życiu i może nie ma co się porywać z motyką na słońce. Chociaż ciężko pogodzić się z tą myślą, ze mnie na to nie stać.
          • kw-o Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 30.10.12, 10:15
            ja posłałabym dziecko do szkoły prywatnej

            a dlaczego ?? po pierwsze, by nie stracić tego , co już się nauczyło !! chodzi mi o to, że wydawałaś niemałe pieniądze na prywatne przedszkole, a teraz gdy dziecko zacznie się cofać w edukacji, to tak jakbyś te kasę wyrzuciła w błoto; po drugie - co uważam za najważniejsze - edukacja jest bezcenna - czyli stwarzając dziecku możliwość dobrej szkoły, dajesz mu możliwość lepszego jutra, i być może pozbawiasz je tych problemów z którymi sama się borykasz - czyli życie na styk ; nie da się ukryć, że dobre wykształcenie stwarza większe możliwości - wiem, bo sama mam konkretny zawód i miesięcznie więcej odkładam, niż wy zarabiacie we dwójkę; stąd moja rada, aby dobrze zainwestować w szkołę i rozwój dziecka; zresztą , wydaje mi się, że Ty sama też masz podobne odczucia i gdyby nie dylematy finansowe, nie zastanawiałabyś się nad wyborem szkoły dla dziecka

            co do pieniążków- to wydaje mi się, że jesteś rozsądną osobą, bo dość racjonalnie przedstawiłaś Twój plan na redeystrybucję zobowiązań; więc myślę, że spokojnie dasz radę wszystko poukładać; poza tym, skoro jesteś nauczycielką, to może pomyślałabyś o korepetycjach na swojej wsi - to zawsze dodatkowy grosz do kieszeni

            życzę Ci powodzenia i dobrego wyboru smilesmile
        • d.d.00 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:52
          Nie porywałabym się na prywatną szkołę. Dojazdy, męczenie dziecka, wstawanie rano, późne powroty, a jak spadnie śnieg? Będą trzaskające mrozy?
          Jeśli wydaję Ci się, że Twojemu dziecku będzie brakować kina/zoo/teatru/basenu to sama możesz to nadrobić w ramach wolnego czasu z dzieckiem.
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:02
            To wszystko prawda co piszesz o atrakcjach, jednak jeśli chodzi o dojazdy to akurat już trzeci rok wyjeżdża z mężem o 7 rano i wraca o 17tej bez względu na pogodę. My musimy pracować, a bliżej przedszkola nie ma niestety. Nie powiem, że mi z tym lekko jak muszę budzić rano a na dworze ciemno, ale przypuszczam, że większość rodziców ma ten sam problem. Ja mam o tyle dobrze, że wszelkie moje wolne dni, są wolne dla mojego dziecka, więc nie musi tak jak inne dzieci być każdego dnia w przedszkolu. Ferie, przerwy świąteczne itp spędza ze mną w domu.
          • dorotamagdziak Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:04
            Absolutnie nie posyłaj do prywatnej. Poślij do tej koło domu, jak Ci najwygodniej. Nie inwestuj w zajęcia dodatkowe, naukę języków w dobrej szkole, basen, judo, zajęcia plastyczne ani inne fanaberie. Masz chyba w domu tv? Komputer? Podwórko też pewnie się znajdzie, jak to wieś. Czas sobie dzieciak zorganizuje przecież. Po co mu jakieś zaangażowane i aktywne nauczycielki, ciekawy program i dobre podejście do ucznia na samym początku edukacji? Rozwijające zajęcia dodatkowe? Szukanie indywidualnych predyspozycji? Jeszcze nie daj Boże dzieciak polubi szkołę i naukę. I w przyszłości będzie stanowił dla moich pociech konkurencję w dobrym liceum lub na studiach. Albo w trakcie szukania ciekawej, rozwijającej, dobrze płatnej pracy. A tak- Ty masz spokój i mniej wydatków, ja mam spokój, a Twój dzieciak robotę znajdzie -zawsze będą potrzebni ludzie do koszenia ogródka, prasowania koszul i tankowania auta MOICH dzieci.
            • gk102 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:09
              Możliwe, że ten od koszenia, grabienia i odśnieżania może być szczęśliwszy od doktora filozofii pracującego w korporacji, użerającego się z tym od koszenia, grabienia i odśnieżania....
              • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:17
                No właśniesmile Jeśli moje dziecko będzie szczęśliwe zapuszczając brodę i żyjąc w namiocie to oksmile, ale chciałabym, żeby to był jego wybór świadomy. Chcę dać dzieciom dobre wykształcenie, nie muszą być prezesami, ale chcę żeby byli dobrze wykształceni. Co zrobią z tym dalej to już będzie ich sprawa.
              • dorotamagdziak Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:31
                Tak, tak. Całą słodycz takiej egzystencji widać jak na dłoni na tym forum.
            • black_halo Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 08:37
              Obiektywnie najwiecej ze wszystkich szkolnych kolegow i kolezanek zarabia chlopak, ktory nie zdal dwa razy i rodzice przepchneli go jakos przez zawodowke. Wprawdzie do nauki smykalki nie mial ale kafelki uklada tak, ze mucha nie siada. 15 lat po skonczeniu podstawowki to on zatrudnia w domu sprzataczke, ogrodnika i kucharza. Ogrodnik jest magistrem politologii.
        • gk102 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 13:57
          Jeśli pracujesz w szkole to zaproponujesz takie dodatkowe zajęcia? Pewnie z czasem uzbierałaby się grupa zainteresowanych dzieci. Mówienie, że nic się nie dzieje...to takie mówienie. Żeby się działo potrzebni są pasjonaci.
          Ja zdecydowanie zostawiłabym dziecko w miejscowej szkole, bo blisko, bo koledzy z sąsiedztwa , bo jest w domu szybciej i przede wszystkim BO FINANSE SĄ NA STYK. Mając wykształcenie pedagogiczne sama możesz w nim rozwijać zainteresowania, możesz zorganizować coś w weekendy (np. basen, teatr, kino), wakacje (bo masz je wolne) a przy okazji zachęcić jego kolegów. No i pieniądze - przy budżecie "na styk" nie należy pakować się w zobowiązania które w razie sytuacji kryzysowej (np. choroby itp), doprowadzą do rozpaczy (rezygnacja ze szkoły prywatnej byłaby stresująca ).
          Moja córka chodzi do szkoły "miejskiej" i mimo mieszkania 4 lata pod miastem nie zintegrowała się z miejscowymi dziećmi, bardzo tego żałuję bo widzę ile fajnych inicjatyw powstaje właśnie w miejscu zamieszkania. Ale nawet jeśli się spotyka z miejscową młodzieżą to nie to samo co jakby chodziła tu do szkoły. Młodsza pójdzie tutaj.
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:11
            Masz rację trzeba spojrzeć na siebie, więc odpisuję. Pracuję w tej szkole trzeci rok, wcześniej pracowałam w innej placówce, gdzie się działo, bo dyrektor pilnował. Tutaj z roku na rok chce mi się coraz mniej. Co robię teraz? Jestem rano z własnej woli przed lekcjami, żeby zająć się dziećmi dojeżdżającymi, prowadzę kółko przyrodnicze, pierwszej pomocy, jestem opiekunem samorządu uczniowskiego, prowadzę nieodpłatnie stronę internetową szkoły, odpowiadam za wszelkie programy dodatkowe typu "ratujemy, uczymy ratować", "szkoła bez przemocy", "szkoła z klasą", mogłabym wymieniać. Nie wychodzę po 18tu godzinach, pracuję 33 w szkole. Jako, że jestem opiekunem samorządu to organizuję konkursy, dyskoteki, imprezy. Wielokrotnie za swoje pieniądze bo na nic nie ma. Jednak po trzech latach takiej pracy przy wsparciu tylko dwóch koleżanek, którym się chce mam dość. Mam małe dziecko, drugie zaraz urodzę. Zarabiam tyle co one i pomału sobie myślę po co mi to? Koleżanki uważają, że jak mam pomysł to powinnam go wykonać i dać im spokój. Mogłabym napisać o tym epopeję, ale wątek o czym innym.

        • miacasa Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:01
          > Zgadzam się też, że dziecko nie musi mieć miliona zajęć dodatkowych, natomiast
          > już widzę różnicę po 2 latach w przedszkolu prywatnym, że nie ma porównania do
          > dzieci, które chodzą do naszej zerówki. Chociażby to, że co nieco już potrafi p
          > o angielsku, byli z przedszkolem w zoo, mają dogoterapię, co miesiąc teatr lub
          > kino. chodzi mi raczej o fajny rozwój, dzięki temu, że ciekawie spędza czas.

          Wybacz ale mieszkając na wsi lepszą dogoterapię zapewnisz dzieciom sprawiając rodzinie własnego psa smile Jeśli uczysz w szkole, to wiesz, która pani będzie miała zerówkę a która klasy 1-3 i sama decydujesz czy dajesz dziecko do marnej zerówki czy od razu do pierwszej klasy bo akurat nauczycielka lepsza. Odniosłam wrażenie, że kusi Cię nieco wizja wywożenia dziecka przez męża i późnego z nim powrotu bo to zdejmuje z ciebie ciężar opieki nad dziećmi w znakomitej większości dnia a na dodatek wyrzuty sumienia da się zagłuszyć - wszak to dla dobra dzieci i za ciężko zarobione/od ust odjęte pieniądze. Sama sobie odpowiedz szczerze, nie na forum. Mam dziecko w czwartej klasie, szkoła prowincjonalna ale trafiła nam się fantastyczna nauczycielka w klasach 1-3 i bardzo dobrze poszło mimo zdiagnozowanego Zespołu Aspergera u córki.
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:24
            Nie czepiaj się dogoterapii, mam psy nawet dwa, które są ujeżdżane od rana do wieczora przez dziecko, to tylko przykład jeden z wielusmile Zapewniam Cię, że nie chodzi również o pozbycie się dziecka. Pracuję codziennie z większą grupą niż moje jedno i nie czuję uciemiężenia. Wybrałam ten zawód bo lubię pracę z dziećmi, ze swoim pierwszym byłam ponad rok w domu, na wsi gdzie nie ma atrakcji miasta i żyję. Po prostu chcę dać dziecku to co najlepsze, tak jak każda z nas i proszę o spojrzenie z boku. Sugestie.
        • black_halo Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 20:48
          No wlasnie. Podliczylam, ze aktualnych wydatkow jest srednio 5300 miesiecznie (srednio 450 na gaz, pol roku 800 i pol roku 100). To duzo - rozumiem, ze reszta to zlecenia, trzynastki, wakacyjne itd bo nie wiem jak inaczej dalibyscie tutaj rade. Chyba, ze jedziecie na kartach kredytowych ale to oznacza, ze juz teraz zyjecie ponad stan. Nie wiem na czym mozesz tu przyoszczedzic. Splacilabym karty kredytowe - to pierwszy najpilniejszy wydatek. Jesli zapiszesz dziecko do szkoly publicznej to zostanie ci wiecej kasy w kieszeni, mozesz splacic karty a dzieki temu zostanie ci w kieszeni przez ten rok sporo kasy.


          Jesli zas zapiszesz corke do szkoly prywatnej to wpadniejsze w petle zadluzenia bez dwoch zdan. Nie masz chyba funduszu awaryjnego skoro jedziecie na styk przy wcale nie malych dochodach. Nie sadze by udalo ci sie wtedy splacic karty czy kredyt wczesniej.

          Szkola publiczna to nie jest koniec swiata. Ja chodzilam do normalnej, wiekszosci nauczycieli tez sie nie bardzo chcialo. Poszlam tez do przecietnego liceum gdzie bylo kilku fantastycznych nauczycieli i kilku takich co zatruli mi zycie, jezykow nauczylam sie juz na studiach i po. Smiem twierdzic, ze ze szkoly jezykowej nic bym nie wyniosla bo nie widzialam wtedy wielkiej potrzeby nauki. Dopiero na studiach doszlam do wniosku, ze przydalby mi sie angielski, samodzielna nauka zajela mi rok i polegala na czatowania. Przy okazji poznalam TZ, zaraz po studiach wyprowadzilam sie do innego kraju i tu sie nauczylam dwoch kolejnych jezkow, niderlandzkiego i francuskiego, poprawilam swoj niemiecki a teraz ucze sie rosyjskiego. Po angielsku i niderlandzku mowie biegle, z angielskiego zrobilam sobie CPE, z niderlandzkiego CNaVT po trzech latach pobytu w obcym kraju. Przymierzam sie do certyfikatu z jezyka francuskiego. Jesli ktos chce to dojdzie do wszystkiego ale naprawde nie wyobrazam sobie, zeby rodzice mieli zaciskac pasa zeby mnie i siostrze wyksztalcic. o zaoszczedzili na mojej szkole wydali jednak na siostre, ktora jest matematycznym beztalenciem i cale liceum chodzila na korki. Dlatego uwazam, ze forse lepiej zaoszczedzic na pozniejsza edukacje kiedy mniej wiecej wiadomo co dziecko lubi. A fajne zajecia moga zorganizowac tez rodzice.

          Dodaje, ze na wycieszki na jezdzilam bo moja wychowaczyni byla wdowa z dwojka malych dzieci, ktora nie miala ich z kim zostawic. W liceum bylam raz, potem wychowaczyni dostala po nosie od dyrekcji bo zostawila nad w gorach. Wiecej nie pojechalismy nawet do kina. Ale w wieku 15 lat naprawde bylam w stanie zorganizowac sobie wyjscie do kina z przyjaciolkami !
      • e-ness Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:00
        Nasze dzieciaki chodza do prywatnego przedszkola, choć starsza zaczynała w państwowym, ale po roku szybciutko ja wypisaliśmy, własnie dlatego ze róznica w poziomie kształcenia , żywienia i podejścia do dziecka jest tak ogromna jak lata świetlne.
        Dzieki intensywnej pracy wychowawczyni i psychologa, w przedszkolu prywatnym dziecko przez 2 miesiące zrobiło większe postępy niz przez cały w państwowym. Otworzyło sie , stało się bardziej śmiałe, bardziej zdyscyplinowane. Wspólpraca z przedszkolem pozwoliła nam poprawić nasze relacje z dzieckiem i jego zachowanie w domu.
        Syn poszedł do tego przedszkola jak miał 2,5 roku, zachwycony a ja szczęśliwa.
        Kosztuje nas to tak wiele wyrzeczeń i poświęcenia ze czasami żałuje ze zrezygnowaliśmy z pp, ale jak widze jak moje dziecko robi kolejne postępy, zal jest coraz mniejszy.
        Wiem jedno, odliczam dni do lipca, kedy to pozbędę się tego olbrzymiego ciężaru finansowego, małego przeniesiemy do przedszkola praktycznie płot w płot ze szkoła córki, a jeśli będzie potrzeba zainwestujemy w jakięs dodatkowe zajecia , ale to i tak bedzie nas mniej kosztowało niz przedszkole dla syna.

        Nigdy nie rozważaliśmy prywatnej szkoły, i to nie chodzi o względy finansowe, ale czysto społeczne.
        Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu, bo ja mam wybór co do szkoły i w obrębie 3 km mogę przebierać w co najmniej 15-20 i wybrać taka która będzie miała odpowiedni poziom i warunki.
        Wim jedno i sprawdziłam to na własnej, a raczej córki skórze, edukacja na poziomie przedszkola odgrywa już bardzo dużą role, a im dalej tym naszych rodziców większa odpowiedzialność w wyborze placówki.
        • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:30
          Dzięki za ten wpis, mam takie same spostrzeżenia jeśli chodzi o moją córkę. Mam w szkole dzieci w zerówce rok starsze od mojego dziecka. I zapewniam, ze moje dziecko nie jest cudownie uzdolnione, uważam, że jest zwykłym dzieckiem, jednak ten trzeci rok w przedszkolu prywatnym gdzie jest wiele możliwości i paniom się chce dał jej wiele. Widzę, że wiele z tych dzieci jest w tyle.
        • tiszantul Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:45
          > Dzieki intensywnej pracy wychowawczyni i psychologa, w przedszkolu prywatnym dz
          > iecko przez 2 miesiące zrobiło większe postępy niz przez cały w państwowym. Otw
          > orzyło sie , stało się bardziej śmiałe, bardziej zdyscyplinowane.

          Jak się dziecku przypomni, że swoją śmiałość i otwartość zawdzięcza "intensywnej pracy psychologa" od samego przedszkola, to może z powrotem zwątpić w siebie oraz się zawstydzić. Psychologowie też pewnie przez najbliższe 50 lat nie wypuszczą dobrego klienta, o ile będzie miał kasę. No i ciekawe jak będzie sobie dawał radę w relacjach, w których nie będzie klientem (nie będzie płacił).
          • e-ness Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:00
            Jeśli dziecko na początku września wymiotowało ze stresu na sama myśl o wycieczce która będzie za 2-3 dni, a teraz bardzo chetnie w nich uczestniczy i wcale nie przypięta
            do spódnicy pani to uważam to za ogromny sukces wychowawczy.
            W obecnej chwili nie potrzebuje mojej obecności w nowych miejscach, bardzo chętnie bawi się z obcymi dziećmi i co najważniejsze właśnie dzięki pracy psychologa i wychowawczyni dziecko przestało na tle nerwowym obgryzać paznokcie.
            Dla mnie to zupełnie zrozumiałe, ze jeśli dziecko ma problemy korzystam z pomocy specjalisty i nie wstydzę sie prosić o pomoc.
            Wydaje mi się ze dla dziecka mechanizm "płace za rozmowę- czuję sie dobrze i dowartościowany" to jescze zbyt wielkie kalkulacjęsmile
    • beverly1985 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:00
      Mimo wszystko poslałabym do publicznej kolo domu, przynajmniej na czas klas 1-3. Potem zastanowiłabym sie nad przeniesieniem, ponieważ nie wierzę w tę mityczna konieczność "rozwoju" w tak mlodym wieku.

      -> piszesz że po 3 latach dziecko będzie "100 lat za murzynami"- nie, nie będzie. Materiał klas 1-3 to nie fizyka jądrowa, dziecko wciąż duzo się bawi i uczy podstaw.

      -> piszesz też że niektórzy rodzice "wożą dzieci od rana do wieczora na różne zajęcia dodatkowe"- mówimy o 6 letnim dziecku, naprawde nie musi byc posyłane na tyle zajęć! Niech się bawi na podworku z kolegami z klasy, i chodzi na jakies zajęcia 1-2 razy w tygodniu (może w weekend?), naprawdę wystarczy! W prywatnej szkole jesli będziesz zawozic dziecko na 8 a odbierać o 17 to będzie przychodzilo do odmu strasznei zmęczone, od razu spać

      -> w publicznej sama spedzisz z dzieckiem wiecej czasu- odbierajac je wczesniej niz o 17

      -> twój mąż zawsze będzie mógł odwozić dziecko te 20-30 km w jedną stronę? co zrobicie, gdy np. mąż zachoruje? albo będzie miał wyjazd slużbowy? Ty weźmiesz specjalnie wolne, aby odwieźć dziecko przed pracą?
      • joanna_poz Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:17
        > . Potem zastanowiłabym sie nad przeniesieniem, ponieważ nie wierzę w tę mityczn
        > a konieczność "rozwoju" w tak mlodym wieku.
        >
        > -> piszesz że po 3 latach dziecko będzie "100 lat za murzynami"- nie, nie b
        > ędzie. Materiał klas 1-3 to nie fizyka jądrowa, dziecko wciąż duzo się bawi i u
        > czy podstaw.


        wiesz klasy I-III to noby faktycznie nie fizyka jądrowa.
        tylko czytanie, tylko pisanie i tylko liczenie.
        tylko jak zawali się te podstawy to w IV klasie nikt juz horyzontów nie rozwinie, bo polegnie na calej linii.

        do klasy syna - jest w III klasie - doszedł teraz uczeń, ktory 2 lata spędził gdzie indziej. ma takie braki i zaległości, że obawiam się, że do IV klasy może nie zdać.
        bo juz w III klasie nikt się nie uzala nad tym, że ktos liter nie nauczyl się laczyć w slabej szkole.
        • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:43
          No właśnie. Nie wiem jak w innych szkołach, ale u nas są dzieci w klasie VI, które mają problem z czytaniem.
          • zooba Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:08
            Karola, ale twoje dziecko - dziecko nauczyciela - raczej nie będzie miało problemu z czytaniem? Przecież sama o to zadbasz, jak sądzę w razie strasznych zaniedbań.
        • marajka Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:02
          > bo juz w III klasie nikt się nie uzala nad tym, że ktos liter nie nauczyl się l
          > aczyć w slabej szkole.

          Jak 10-latek nie potrafi składać liter, to chyba nie szkoła winna, tylko z nim coś nie halo. Nie uwierzę, że nawet w słabej szkole po 2 latach dziecka czytać nie nauczyli, po takim czasie to już sam z siebie by się nauczyło.

          > tylko jak zawali się te podstawy to w IV klasie nikt juz horyzontów nie rozwini
          > e, bo polegnie na calej linii.

          Ale jak rodzice dziecka pilnują, to co można zawalić w klasach 1-3? Czytanie, pisanie, tabliczkę mnożenia? No chyba rodzic widzi, że jeśli jego dziecko w II klasie nie doda dwa do dwóch, to raczej nie jest to wina szkoły.

          Autorka wątku pisała, ze w wiejskiej szkole nie ma wyjść, zabaw, nauczyciele niereformowalni, ale nie napisała, ze niedouczeni i że nie potrafią nauczyć czytać i liczyć.

          Jestem na studiach i nie pamiętam, żeby w szkole podstawowej był jakiś magiczny "poziom" nie do przeskoczenia, choć chodziłam do jednej z lepszych w moim mieście. Ale fakt, nauka mi przychodziła łatwo, więc może "poziomu" nie czułam.
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:18
            Nie chodzi o to, że dziecka nie douczę w razie czego, nie chodzi też o to, że nauczycielki nie potrafią nauczyć czytać, wiadomo, że duża rola w tym rodziców. Niestety jest to naprawdę wieś średniowieczna i rodzice niezbyt garną się do uczenia swoich dzieci (nie wszyscy oczywiście). W szkole jednak wygląda to tak, że najczęściej nauczyciel poświęca czas dzieciom z zaległościami, musi im powtarzać, podchodzić, tłumaczyć po kilka razy, czekać cierpliwie aż poskładają literki. Reszta w tym czasie się nudzi, tempo lekcji jest powolne i cała klasa na tym traci. Nauczyciel zajmuję się tym słabszym bo lepszy sobie poradzi sam. A ten lepszy dzięki temu na tym traci.
            • ada16 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:23
              Sytuacja finansowa wygląda tak, że lecimy teraz na styk. Mamy 6000 zł razem plus czasem jakieś zlecenie.
              Kredyt mieszkaniowy 1650
              tv internet 99
              tel 60
              prąd 150
              gaz to zależy z sezonie grzewczym ok. 800, poza nim 100 na miesiąc
              woda 65
              szambo 120
              przedszkole 650
              polisy 170
              lekarz dziecka plus leki 250
              kredyt 520 (na 3 lata)
              karty kredytowe 700 zł
              paliwo 500

              To daje razem 5-5,7 tys/mc

              A jedzenia nie kupujecie?
              a ubrania?
              • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:26
                Jedzenie i ubrania kupujemy, gaz to duży wydatek ale tylko przez pół roku, czasem wpadnie coś za zlecenie ale to są tak różne kwoty, że nie jestem w stanie napisać dokładnie.
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:40
        Masz rację, materiał jest ten sam w klasach 1-3, mało tego potem też jest taki sam. Jednak w naszej szkole nauczycielek często nie ma. W innej szkole nie do pomyślenia, u nas tak. Zajęci wtedy są łączone, odwoływane, dzieci idą do świetlicy. Cuda na kiju. Dyrektor nie potrafi utrzymać dyscypliny. Często materiał nie jest zrobiony do końca. Nikt się niczym nie przejmuje. Ja sama często łączę dwie cztery klasy. Bo dyrektor dał 3 nauczycielom wolne i nie pamiętał o tym. Bajzel na kółkach. Rodzice rabanu nie robią, bo podobno tak jest od zawsze. Szkoła niewielka, nauczyciel po jednym z każdego przedmiotu. Anglistka chora, potem jej dzieci, nie ma jej miesiąc, więc angielskiego też nie ma. Trudno to sobie wyobrazić, ale są jeszcze takie szkoły. Niestety takie dziecko w klasie 4 jest wg mnie sto lat za murzynami.
        W szkole brak fajnych zajęć, i nie chodzi o to, że dziecko musi grać na pianinie i znać 5 języków obcych. Ale bieganie codziennie po wsi z patykiem w ręku między krowami też rozwijające nie jest.
        Poza tym mąż wozi córkę od 3 lat do przedszkola te 20 km, w razie awarii mam we wsi opiekunkę.


    • joanna_poz Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:00
      Plu
      > sy: rano mąż wiezie dziecko do szkoły po drodze odbiera po południu. Nie ma woż
      > enia na zajęcie dodatkowe, bo są one w szkole do wyboru do koloru. Dziecko ma d
      > o 13:30 lekcje, potem kółka, basen, tańce kto co lubi w cenie czesnego. Są w do
      > mu ok. 17tej.

      poszukałabym dobrej szkoły publicznej zapewniającej takie rzeczy jak wyżej.
      zapewniam Cię, ze takie istnieją.
      nawet jesli za zajecia dodatkowe w czasie świetlicowym trzeba zapalcic to i tak wychodzi sporo mniej niz czesne za prywatną szkolę.
      • e-ness Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:10
        Autorka napisała ze w jej miejscowości jest tylko jedna szkoła, nie ma nawet przedszkola.
        No chyba ze ma szukac jako alternatywy dla prywatniej szkoły z dojazdem? To jest jakięc wyjście hchoć biorac pod uwage że za 3 lata bedze szukała przedszkola dla młodszego, bardziej bym sie skupiła na takim miejscu, gdzie beda razem dzieciaki, bez konieczności jeżdżenia po całym mieście co by ekipe odebrać z placówek, a rano je tam dostarczyć.
        • joanna_poz Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:14
          no w mojej wsi też jest jedna (licha) szkola.
          i dlategoż dziecko wozimy do miasta.
        • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:46
          No własnie, drugie będzie wożone, bo we wsi przedszkola brak, więc dobrze byłoby wozić je w jedno miejsce.
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:45
        Pewnie, że są takie szkoły ale o wiele dalej, więc sobie odpuściłam.
    • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:25

      karola2224 napisał(a):


      > Sytuacja finansowa wygląda tak, że lecimy teraz na styk. Mamy 6000 zł razem plu
      > s czasem jakieś zlecenie.
      > Kredyt mieszkaniowy 1650


      W tej sytuacji moge tylko podziwiać, że wam starcza. Nie wyobrażam sobie tu czesnego i dojazdów.
      • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:32
        Dodam jeszcze, że sama mieszkam od 5 lat pod miastem, jedno dziecko mam w szkole z czesnym, wiem co to dojazdy (ale jeździmy razem z dziećmi, mąz osobno, ale czasem dzieci odbierze), wiem co to rata kredytu, korki, wczesne wstawanie (dzieci już są większe). Ale mamy jednak większy od was dochód i u nas nie jest na styk, no i czesne mam mniejsze.
        • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:54
          No właśnie. My trzeci rok tak funkcjonujemy, mąż wozi dziecko po drodze do pracy, wraca i odbiera, korki, zawierucha. Jak mam wolne dziecko jest ze mną, czasem zabiorą dziadkowie. Tak naprawdę wszystkie sprawy, zakupy itd załatwiamy w weekend, bo w tygodniu się nie da. Przyzwyczailiśmy się już chyba do takiego życia, tym bardziej,że dziecko wraca z przedszkola z uśmiechem. Kiedy będzie drugie mąż woziłby je razem w to samo miejsce. Jednak pieniądze są duże dla nas nie ma co ukrywać. I tak myślę, że nawet przy spłacie kredytów w razie jakiejś awarii będzie ciężko. Już teraz czasem ciężko nam kupić coś na tyłek, a przy takich zobowiązaniach na długie lata możemy się zaorać.
          • dorotamagdziak Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:08
            Widzisz? Koleżanki przekonują do tego samego co ja. Myślałaś dlaczego? Wszystkie właściwie w jednym celu - żeby zwiększyć szanse swoich dzieci. Te które mają dzieci w lepszych placówkach - w tym samym celu co ja (tyle, że mniej otwarcie), te które posyłają do słabych, prowincjonalnych szkół - żeby twoje dzieci nie miały przypadkiem większych szans na rozwój a one (te radzące) wyrzutów sumienia, że inni zadbali o swoje dzieci lepiej. Posyłaj do wiejskiej, mówię Ci.
            PS. Poprawny związek frazeologiczny to "zaciskanie pasa" a nie "przyciskanie pasa" Pani Nauczycielko.
            • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:21
              Dziękuję za poprawkę, 4 razy zmieniałam temat, bo nie miałam pomysłu i wpisałam z błędem. Nie obrażam się. Twoja racja.
              Zgadzam się z Tobą. Wiem doskonale, jaka szkoła byłaby lepsza. Problem mam tylko finansowy. Staramy się z mężem łapać zlecenia, dorabiać i szukać możliwości, żeby dać dzieciom jak najlepszy start. Tylko nie wiem czy to nam wystarczy. Jest jeszcze jedna rzecz, którą myślę, że Ty zrozumiesz doskonale, a inne babki może mnie za to zjedzą, ale napiszę. "Z kim przystajesz, takim się stajesz". Mam duży kontakt z dziećmi w swojej szkole, lubię je i szanuję, ale większość z nich nie była nigdy w mieście, które jest oddalone o 30 km od naszej wsi, nie widziały morza, do którego mamy blisko. Rozmowy toczą się w klimacie ocielonych krów, ilości kur w gospodarstwie i komu myszy zboże wyżarły. Wokół tego kręci się ich życie. Na zajęciach rozmawiałam o ich marzeniach. Dziewczynki w zdecydowanej większości odpowiedziały, że po szkole chcą wyjść za mąż i mieć dużo dzieci. Wiesz o co mi chodzi? Niech moje dziecko zna takie dzieci, ale wolałabym jednak żeby więcej czasu spędzało w innym środowisku.
              • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:28

                karola2224 napisał(a):


                > "Z kim przystajesz, takim się stajesz". Mam
                > duży kontakt z dziećmi w swojej szkole, lubię je i szanuję, ale większość z nic
                > h nie była nigdy w mieście, które jest oddalone o 30 km od naszej wsi, nie widz
                > iały morza, do którego mamy blisko. Rozmowy toczą się w klimacie ocielonych kró
                > w, ilości kur w gospodarstwie i komu myszy zboże wyżarły. Wokół tego kręci się
                > ich życie. Na zajęciach rozmawiałam o ich marzeniach. Dziewczynki w zdecydowane
                > j większości odpowiedziały, że po szkole chcą wyjść za mąż i mieć dużo dzieci.
                > Wiesz o co mi chodzi? Niech moje dziecko zna takie dzieci, ale wolałabym jednak
                > żeby więcej czasu spędzało w innym środowisku.


                Karola, rozumiem cięsmile
                Jak pisałam, od 5 lat mieszkam na wsi bardzo blisko Trójmiasta, dosłownie 5-7 km dalej jest wielkie miejskie osiedle, gdzie jest szkoła podstawowa i gimnazjum, to osiedle jest już ostatnim miejskim, dalej są już wioski, ale nie jest to jakaś wielka odległość (do centrum jest dalej). Widzę i słyszę w kościele wiejskim dzieci z okolicznych wsi. Te dzieci czasami nie umieją przeczytać fragmentu modlitwy... Moja córka parę lat temu szła z nimi do Komunii, a teraz syn chodzi na przygotowanie do bierzmowania. Tez jestem nauczycielką, w liceum co prawda, ale naprawdę część tych dzieci (nie wszystkie) i ich zachowanie mnie szokuje. Tak blisko wielkiego miasta, a oni żyją jak na wsi zabitej dechami. Myślę, że to jest niestety kwestia wychowania i wykształcenia rodziców. U nas od początku nie było mowy o wiejskiej szkole, córka miała 6,5 roku, gdy się przeprowadziliśmy. Woziłam dzieci 10 km do miasta do ich dawnej szkoły a potem dalej jechałam do centrum do pracy. Teraz syn jest w gimnazjum w mieście a córka kończy miejską podstawówkę i chyba też dalej pójdzie do centrum.

                • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:49
                  Dzięki Zuzanna. Powiem Ci, że zderzenie z naszą wiejską rzeczywistością było dla mnie bolesne. Osoby żyjące w mieście chyba nie są w stanie sobie wyobrazić, że niektórzy nie tak daleko wcale od dużego miasta żyją jak w średniowieczu. Przepaść jest naprawdę ogromna i choćby szkoła na głowie stanęła, to jeśli rodzic w domu nie robi z dzieckiem dosłownie nic to jakie mogą być efekty?
                  • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:02
                    karola2224 napisał(a):

                    > Powiem Ci, że zderzenie z naszą wiejską rzeczywistością było dl
                    > a mnie bolesne.

                    Wiem, o co chodzismile
                    Tu gdzie mieszkam jest dość dużo ludzi nowych, z miasta, po mojej stronie drogi to w ogóle sami miastowi się osiedliliwink więc sąsiadów mam takich jak my, wszyscy pracują w Trójmieście. Jeśli mają dzieci, to chodzą one do szkoły w mieście.
                    Mieszka mi się tam super, ale wiejskim gimnazjum (2 km od granic miasta) straszę dzieciwinksmile
                    Żart oczywiściewink
                    • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:09
                      No to mamy podobniesmile. Na wsi przewaga rdzennych i osiedle "miastowych", z których wszyscy wożą dzieci do miasta, na razie do przedszkoli bo to maluchy.
            • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:32
              Mam przykład w rodzinie. 2 dzieci posłana do szkoły prywatnej, rodzice nie odczuwają tego zbyt mocno finansowo, ale nie o to chodzi. Jest u nas coś takiego jak równanie do średniej a czasem do dołu. Szwagierka wysłała dzieci do dobrej szkoły. Cała rodzina uważa ją za snobkę, a ja sobie myślę, że oni też wysłaliby dzieci do takiej szkoły gdyby mogli. Argumenty, które przedstawiają przeciwko szkole prywatnej są śmieszne. Ja natomiast widzę jedno. Dzieciaki grają w tenisa, pływają, zdobywają medale, nie widać aby były umęczone, nie są też snobami. Po prostu dobrze spędzają w tej szkole czas i dzięki zaangażowaniu nauczycieli mają wiele sukcesów. Wiem, że inni w rodzinie tego zazdroszczą. Rodzice mają wysokie stanowiska i pewnie dzieci nie będą w sklepie sprzedawać. I nie chodzi o tresurę dzieci ale właśnie o rozwijanie talentów. Nie wiem czy jasno piszę i czy mnie rozumiecie.
          • zooba Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:12
            Pomyśl jeszcze o jednym - wy będziecie na styk z pieniędzmi a tu dziecko będzie przebywać wśród dzieci nazwijmy to 'bogatych' rodziców - będą oczekiwania co do wakacji, wycieczek ubrań. Czy nie będzie ci przeszkadzało, że tego wszystkiego nie zapewnisz i twoje dziecko będzie odstawało od swoich rówieśników z klasy?
            • joanna_poz Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 19:51
              > Pomyśl jeszcze o jednym - wy będziecie na styk z pieniędzmi a tu dziecko będzie
              > przebywać wśród dzieci nazwijmy to 'bogatych' rodziców - będą oczekiwania co d
              > o wakacji, wycieczek ubrań. Czy nie będzie ci przeszkadzało, że tego wszystkieg
              > o nie zapewnisz i twoje dziecko będzie odstawało od swoich rówieśników z klasy?

              to samo chcialam napisac.
              prywatna szkola to takze styl zycia, a nie samo czesne. to zazwyczaj dzieci bogatych rodziców.
              dziecko moze z czasem czuc sie tam źle, bo Wy nie będziecie w stanie dorównac do tego stylu.
              • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:31
                Też racja, sama uczę w takiej szkole, niestety to bywa problemem, to nie są ludzie zarabiający 10 tysięcy ale kilka razy tyle (nie wszyscy oczywiście)
    • marajka Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 14:51
      A nie możecie znaleźć dobrej szkoły państwowej w mieście?

      Dziecko ma d
      > o 13:30 lekcje, potem kółka, basen, tańce kto co lubi w cenie czesnego. Są w do
      > mu ok. 17tej.

      Od 8? Do 17? To dłużej niż na etacie uncertain Ja rozumiem zajęcia dodatkowe, coś co dziecko lubi, w czym jest dobre, ale tak codziennie?

      No i kwestia finansowa. Czy ta prywatna szkoła jest warta swojej ceny? Bo zajęcia dodatkowe - ok. Ale poziom, podejście do dzieci?
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:03
        Zdaję sobie sprawę, że to długo, jednak teraz córka też jest w takich godzinach w przedszkolu, nie mamy innej możliwości. Z tego co wiem nie wychodzi ostatnia. Jeśli rodzic pracuje od 8 do 16tej to jak inaczej to rozegrać? Wasze dzieci są krócej w przedszkolu, szkole, kto je odbiera?
        Dziecko nie musi być na wszystkich zajęciach, jest też świetlica, gdzie może odrobić lekcje, jest wybór.
        Co do kwestii finansowej, szczerze napiszę, nie wiem. Jednak czytając wątek o cenach zajęć dodatkowych zastanawiam się. Tak jak pisała, jeśli chciałabym wozić dziecko sama muszę kupić samochód bo mamy jeden.
        • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:09
          Wiecie co, tak naprawdę wiem, że lepiej byłoby dać dzieciaki do szkoły prywatnej, jednak główny problem to pieniądze. Dlatego chciałabym się dowiedzieć patrząc tylko na finanse - porywałybyście się na coś takiego? Czy jednak żyć "spokojniej", kupić jakiegoś grata i wozić dziecko na 2 wybrane zajęcia żeby nie przesadzić, dać jej czas na latanie między krowami a dla całej rodziny czasem jakieś fajne wakacje?
          • konto_calkiem_nowe Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:37
            drugie auto, paliwo, ubezpieczenie, dodatkowe dojazdy...
            zapisz dziecko do prywatnej, jak maz bedzie je wozil to bedzie wam naprawde latwiej i kosztowo bedzie to zblizone

            ale kart kredytowych musicie sie pozbyc, tzn nie tyle kart co zmniejszyc ich obciazenie
            • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:52
              Dzięki za odpowiedź, karty to priorytet, już patrzeć nie mogę jak mi to pieniądze wpieprza. Muszę po prostu jeszcze raz przeliczyć wszystko, pozbyć się kredytów, zwiększyć dochód i zastanowić się jeszcze raz. Dzięki też za głosy, że nie stać mnie na to. To dla mnie zimny prysznic, bo niestety czasem rzucam się na coś a potem drapię po tyłku i uprawiam gimnastykę finansową.
          • joanna_poz Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:44
            Dlatego chciałabym się dowiedzieć patrzą
            > c tylko na finanse - porywałybyście się na coś takiego?

            patrząc na finanse to powiem wprost - nie stac Was na to.
            rozumiem w pełni Twoje intencje, ale finansowo Was nie stac na tak duzy i długoterminowy wydatek, bez zwiększenia dochodów.
          • d.d.00 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:45
            karola2224 napisał(a):

            > Wiecie co, tak naprawdę wiem, że lepiej byłoby dać dzieciaki do szkoły prywatne
            > j, jednak główny problem to pieniądze. Dlatego chciałabym się dowiedzieć patrzą
            > c tylko na finanse - porywałybyście się na coś takiego? Czy jednak żyć "spokojn
            > iej", kupić jakiegoś grata i wozić dziecko na 2 wybrane zajęcia żeby nie przesa
            > dzić, dać jej czas na latanie między krowami a dla całej rodziny czasem jakieś
            > fajne wakacje?

            Ja nie lubie życia "na styk", a jak coś się stanie i trzeba będzie ponieść jakiś niespodziewany wydatek? Lepiej wozić dziecko na 2 wybrane zajęcia, które je naprawdę zainteresują niż na 10 na których będzie się męczyć, ale za to Ty będziesz spokojniejsza wink
            Znam kilka takich dzieci, które każdego dnia tygodnia mają jakieś zajęcia, wracają do domu ciemno, wychodzą z domu ciemno, masakra, nawet weekendy mają zajęte smile To ja wolałbym ograniczyć takie zajęcia do czegoś naprawdę interesującego, i tak, jak piszesz fajne wakacje/wypad weekendowy itd.
            • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 15:59
              Jeśli się jeszcze nie wynudziłyście w tym wątku, to mam jedno pytanie za 100 punktów. Znając moje dochody, obciążenia oraz ewentualny koszt nauki w szkole prywatnej, ile Waszym zdaniem powinnam mieć dodatkowo kasy, żeby to ogarnąć - 2000 zł, więcej? Próbuję to przeliczyć, ale ciekawi mnie też Wasze zdanie. Mam prawie rok na podjęcie decyzji, może uda mi się coś wykombinować, żeby więcej zarobić.
              • konto_calkiem_nowe Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:10
                przedszkole kosztuje tylko 70 zl mniej niz ta szkola, od kiedy bys chciala drugie poslac do tego przedszkola? czy tez jest tam zlobek i dzieci zaczely by razem?

                mysle ze 1000 dodatkowo bylby wskazany, ale i z taka kasa dacie rade
                • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:14
                  Tak, szkoła to tylko 70 zł więcej. Drugie mogłoby iść do przedszkola w tym samym budynku od 2 roku życia, czyli za dwa lata. W przypadku gdy rodzeństwo jest razem w placówce przedszkole wynosi 520 zł. Przez 8 miesięcy będę w domu z maluchem, potem wracam do pracy i muszę opłacić nianię. Czyli od września 2013 szkoła 720 plus niania pewnie drugie tyle.
                • ada16 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:17
                  Weż pod uwagę ,ze w prywatnej szkole , gdzie w dużej częsci chodzą dzieci bogatych rodzicow , dzieci chodzą dobrze ubrane, w markowych ciuchach, butach .
                  weź pod uwagę koszty dodatkowych wycieczek itp
          • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:35
            karola2224 napisał(a):

            > Wiecie co, tak naprawdę wiem, że lepiej byłoby dać dzieciaki do szkoły prywatne
            > j, jednak główny problem to pieniądze. Dlatego chciałabym się dowiedzieć patrzą
            > c tylko na finanse - porywałybyście się na coś takiego?

            Patrząc na wasz dochód i wasze wydatki (rachunki, rata kredytu) na pewno nie, absolutnie nie, ja bym nawet przy takich dochodach nie dała rady bez tej szkoły i czesnego, ale to ja, nie mówię, że to się może nie udać.
    • ann.38 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:12
      Pani Nauczycielka używa bezmyślnie kretyńskich powiedzonek : Sto lat za Murzynami (w szkole tak dzieci uczycie?), a sama pisze o "przyciskaniu pasa" i posyła dzieci do prywatnej szkoły pomimo skromnych dochodów. Kompleksy jakieś?
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:23
        Uwielbiam takie odpowiedzi, dziękuję, że chciało Ci się napisać. Tak, mam kompleksy, jestem biedna i uczę dzieci o Murzynach. Pozdrawiam
    • prakseda_ka Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:21
      Posłać do tej we wsi, a w zamian - w weekend znaleźć jakieś fajne zajęcia dodatkowe w mieście. Angielski - rozejrzyj się po wsi - nie ma ludzi, którzy pouczyliby malucha - jacyś studenci, ba! nawet licealiści, może jakiś rodzic z klasy twojego dziecka tez zechce swoje dziecko dokształcić w ten sposób. Nie wierzę , że jesteście jedyni 'swiatli" w całej wiosce, że nie ma tam fajnych dzieciaków i rodziców, z zainteresowaniami szerszymi, z pasjami, marzeniami. Ja mieszkałam ba! w lesie, 3 km za wsią, dzieciaki z klasy - poPGR, trochę gospodarskich i co? I wszystko było - kino, teatr, ludzie po 30 km jeździli na ognisko muzyczne, chór szkolny z wyjazdami na konkursy, harcerstwo, grabienie liści, sobotnie podchody ... a jak się nic nie działo to wymyślaliśmy sami, czytaliśmy książki i czemu nie, gapiliśmy się w tv ... jakoś do liceum się dostałam dobrego, na studia też, i raczej wiedzę mam pokaźną. i wiem że w życiu nie liczy się tylko kasa, imponują mi ludzie którzy mają pasję, ciekawy zawód, fajne hobby - a nie pracę 12/dobę .... Mówisz, że syn po fajnym przedszkolu - to super, wie że dużo można, dostał kopa - niech sam zacznie szukać swoich pasji, zainteresowań, i nie ma że 6 latek to nic nie da rady, da, spoko. A podstawówka - zwłaszcza do klasy 3, to nie przesadzajmy - jakaś ekstra wymagająca nie jest, mam syna w 2 klasie, moim zdaniem poziom jest dziwny, choć szkoła niezła wink skoro jesteś nauczycielką to w razie jak poziom będzie super niski - podciągniesz go. A kasę odkładaj - na fajne gry edukacyjne, na super wakacje, na kolonie - to dzieci będą bardziej pamiętać, niż prywatna szkolę i kupę zajęć dodatkowych. Jest jeszcze opcja - do 3 klasy na wsi, potem razem z drugim dzieckiem do prywatnej, masz 3 lata na oddech finansowy, odłożenie jakiejś kasy ...
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:40
        Twoja wypowiedź wydaje się być bardzo życiowa , być może z moich wpisów wynika, że jestem nie wiadomo jak światła i jedyna w swoim rodzaju. Niestety nie jestemsmile Na pewno jest na wsi kilka fajnych rodzin. Wieś jest naprawdę zabita dechami, większość ludzi żyje z roli, nie widzi sensu kształcenia dzieci. Ostatnio pewien tata zapytał mnie czy jego syn musi chodzić na angielski, że może by go zwolnić, bo mu się obcy język nie przyda. Rodziców którym się chce można policzyć na palcach jednej ręki. Angielskiego mogę uczyć sama, ogarnięcie materiału podstawówki też nie jest dla mnie przerażające. Chciałabym, żeby dzieciaki się rozwijały, miały ciekawe towarzystwo. Fajnie jest jak młoda biega do wieczora umorusana po uszy, ale chciałabym jej dać coś więcej. Wiem, że dużo zależy od nas, chciałabym dzieciakom dać to co najlepsze, ale też nie zamęczyć. Może Twoja porada jest najlepsza ze wszystkichsmile
        • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:45
          Może tak jak piszesz trzeba znaleźć rodziców podobnie myślących i organizować coś wspólnie? Szczerze mówiąc jak pomyślę, że przez kilka lat nie stać mnie będzie na wakacje, ani na nic innego to nie wiem czy dam radę.
        • ada16 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:46
          a może należało to wszytko brać pod uwagę wybierając miejsce zamieszkania?
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:51
            To prawda, należało. Jednak wybierając miejsce zamieszkania byłam przekonana, że dzieci mieć nie będę. Po trzydziestce się odwidziało. Na pewno mając wtedy dzieci lub choćby je planując zostałabym w mieście.
      • kasia_wp Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 19:42
        Moim zdaniem nie bardzo Was stać na prywatną szkołę obecnie.
        Chyba, że macie spore oszczędności, którymi się wesprzecie w razie nieprzewidzianych wydatków. Co zrobisz jak się nagle okaże ze wasze zarobki spadną? Wtedy zmiana szkoły będzie bardzo dotkliwa.
        Za chwilę urodzisz drugie dziecko, które też pewnie sporo pieniędzy pochłonie( pieluchy, ciuszki,odżywki, szczepienia, opiekunka, opieka medyczna etc) - no wiadomo przybędzie nowy członek rodziny).
        Mimo wszystko posłałabym do szkoły na wsi z opcją ewentualnego przeniesienia w klasie IV. Myślę, że bez prywatnej szkoły potrafisz przez te kilka pierwszych lat zapewnić dziecku fajne sposoby spędzania czasu i jakieś zajęcia dodatkowe.
        Przez ten czas może zmieni się wasza sytuacja finansowa na tyle, że nie będzie wszystkiego na styk. Powodzeniasmile
    • asianarciarka Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 16:54
      Ktos zaproponował zeby do klas 1-3 dziecko szło do publicznej szkoły, a potem się zobaczy. Nie mam dzieci, wiec nie chce sie wymadrzac, ALE pamietam jeszcze swoje dziecinstwo. Mialam BEZNADZIEJNĄ podstawówkę (tez troche inne czasy to były,ale generalnie wiekszosci kadry pedagogicznej nic sie nie chcialo). Na szczescie rodzice bardzo dbali o uzupelnienie wiedzy i rozwijanie zainteresowan, wiec chodzilam na dodatkowe zajecia. Z nauka nigdy problemow nie mialam, powiedzmy, ze byłam tzw. "dzieckiem zdolnym". Naukę w szkole wspominam jako okropne nudy, jak mysle o tym dzisiaj to az sie dziwie ze ja do tej szkoly bez gadania chodzilam wink . Pamietam, ze marzylam zeby w szkole moglo byc ciekawie, np. tak fajnie jak na angielskim w szkole jezykowej. Tez bardzo zazdroscilam młodszej siostrze w prywatnym przedszkolu, bo oni co chwile mieli jakies wyjscia albo inne super zajecia. Jak zmienilam szkole i poszlam do szkoly publicznej, ale "elitarnej", z egzaminem wstepnym, gdzie wszystkim po prostu się chciało, to bylam w szoku. Normalnie spelnienie marzen smile .

      Dlatego uważam, że szkoła która rozwija jest BARDZO ważna i jeśli tylko się da, to warto z czegos zrezygnowac dla takiej inwestycji w dzieciaki. Jesli po prywatnym przedszkolu teraz dziecko pojdzie do szkoly z rowiesnikami z rodzin o niskim kapitale kulturowym, przy czym dzieci te nie chodzily do przedszkola, to najzwyczajniej bedzie sie w szkole nudzic. Nie dlatego, ze te dzieci są gorsze czy głupsze, ale dlatego, że nikt nie zainwestował i z tego co pisze autorka nie zainwestuje w ich rozwoj.

      ALE z tego co widzę to teraz na jedzenie i chemię zostaje z 900 zł na 4 osoby i 2 psy! Nawet jesli jakims cudem da sie za to jedzenie i chemię kupic, to juz chyba nie ma z czego kupic ubran, podrecznikow do szkoly, wymienic zepsutej pralki/lodowki itd. Wiec troche czarno to widze... A może poki bedziesz w domu na macierzynskim z drugim dzieckiem to teraz wypisac dziecko z przedszkola,a za zaoszczedzone pieniadze splacic choc czesciowo te karty kredytowe, tak zeby od wrzesnia jakos dac rade poniesc koszty szkoly prywatnej? To pewnie nie jest idealne rozwiazanie, ale moze to jakas opcja.
      • gk102 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 18:04
        Dziecko jak rozumiem ma 6 lat, więc nie można zrezygnować z przedszkola, ma już obowiązek przedszkolny/szkolny.

        Wykształcenie jest owszem bardzo ważne, ale mam właśnie na biurku uprawomocniony wyrok eksmisyjny małżeństwa nauczycielskiego, za kredyty które wzięli na...posłanie 2 synów do szkół prywatnych. Dzisiaj ta rodzina przeżywa dramat, chłopcy są dopiero w liceum, a wspólnota mieszkaniowa zacznie licytować ich mieszkanie.... Dlatego byłabym bardzo ostrożna w szafowaniu wydatkami, przy tak napiętym budżecie. I to trzeba brać przede wszystkim pod uwagę.
        Może za rok coś się zmieni i można jakoś zwiększyć dochody na stałe?
    • troll_only Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 17:12
      Nie wiem jak ty to liczylas ale ja nigdzie nie moge sie dopatrzyc gdzie moglabys upchnac dodatkowe 1500 zl w waszym budzecie zycie "na styk:" by zaplacic prywatną szkołe dla malucha to dla mnie jakis absurd, co zrobisz gdy:

      ktores z was powaznie zachoruje i dochody zmaleja o 20% a wydatki wzrosną o kilka tys np na rehabilitacje (nie mowiąc juz o stacie pracy)
      zepsuje sie lodowka, pralka, padnie samochod,
      zepsuje sie piec w domy, zaczna przeciekac rynny - nie widze funduszu remontowego w budzecie
      nie widze tez kasy na zadne ciuchy, buty, zabawki a nie wszystko da sie kupic w ciuchlandach
      brakuje jeszcze kasy na kolonie dla dzieci, wspolne wyjazdy czy w koncu wasz odpoczynek .

      Nie przesadzałbym z az takim znaczeniem poziomu edukacji na tak wczesnym etapie nauki, mozesz sama w tym wieku wiele dzieci nauczyc i pokazac - oszczedzalabym zdecydowanie na wspomaganie edukaccji na poziomie gimnazjalnym i licealnym bo tutaj dobra szkoła robi juz roznicę wiekszą.
    • semi-dolce Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 17:17
      Ja jestem z frakcji, że państwowe placówki edukacyjne w ogóle nie wchodza dla mnie w rachubę. Mam tyle lat, że do podstawówki chodziłam państwowej a do liceum już społecznego i na podstawie własnych doświadczeń nie poślę dziecka do państwowej szkoły. Nie i już. Teraz chodzi do prywatnego przedszkola, z którego jestem bardzo zadowolona i widze, że w porównaniu do państwowych (mam jedno z niezłymi opiniami dużo bliżej niż to prywatne) to niebo a ziemia. Na twoim miejscu nastawiłabym się na szkołę prywatną oraz pracowała nad zwiększeniem zarobków, w myśl zasady "nie myśl o tym jak zaoszczędzić, myśl o tym, jak zarobić".
    • volta2 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 17:19
      chyba nikt nie ma lepiej opracowanego tematu niż ja

      za szkołę prywatną płaciliśmy ok. 40% naszych dochodów. i było to dla nas baardzo dużo. mmiała to też być sytuacja przejściowa i po powrocie do polski dzieci miały iść do rejonówki.

      tylko - pobyt nam się przedłużył i dziecko młodsze wskoczyło w widełki szkolne a nie przedszkolne - podwyżka o 150 %. do tego kwota starszego też podskoczyła o jakieś 40%. i nagle za szkołę płaciliśmy 10 tysięcy miesięcznie. było nas stać, ale niewiele już zostawało na życie(tu sporo fundowała firma) i rozrywkę(no, musieliśmy odmówić znajomym wyjazdu do kenii, choć fundowali nam tam pobyt - my tylko lot we własnym zakresie smile)


      no i nie żałujemy nawet jednego dolara wydanego na tę szkołę. fajna, przyjazna, ale wymagająca dostosowania się do reguł - nie było hasła, że płacę to wymagam, albo urządzenie jazdy wychowawcy.

      dzieci miały świadomość, że płatna szkoła jest czymś przejściowym, i że wrócą do polskiej podstawówki, bo kontrakt nie trwa wiecznie. teraz wróciły i :
      w szkole sporo się dzieje, ale jest to moloch
      jest basen i dobra baza sportowa
      są nauczyciele - w porównaniu do poprzednich - pip pip pip- ale dzieci dają radę.

      nie ma żadnej traumy z powodu zmiany. ja drugiego dnia szkoły popłakiwałam sobie - że naraziłam dziecko na takie atrakcje, ale on na 3 dzień znalazł kolegę(do dziś tylko jednegosad), zdarza mu się powiedzieć, że było fajnie.
      jedyne do czego nie mogą przywyknąć, to restrykcyjność szkoły - młodszy sam podsumował pobyt w poprzedniej szkole - jak to jest, że tam się dużo uczyliśmy, ale było przy tym sporo frajdy - a tu tylko oceny, plusy, minusy, z nauki zrobiona religia...

      jeśli teraz cię stać - to spróbuj wysłać dziecko prywatnie, ale zawsze możesz wytłumaczyć, że jak się pogorszy - być może nie obejdzie się bez zmian. w tym na gorsze(ale tego nie mów).

      co do zmian - te zmiany to widzimy przede wszystkim my-dorośli jako coś traumatycznego. dzieci - pewnie że wolałyby stałe środowisko, ale jak się umiejętnie poda wiedzę - zaakceptuje i się przyzywczai.

      moje dzieci wiedzą - że jak będziemy jeszcze kiedyś chcieli łyknąć jakiś kontrakcik - to będą musiały zmienić również szkołę - w związku z tym, że byłaby to znów jakaś międzynarodówka - nie widzą żadnych problemów. wiedzą, że będzie na początku ciężko - ale nie tragicznie. a może nawet fajnie.

      także jeśli cię stać - wysyłaj dziecko nawet kosztem zaciśnięcia pasa.

      dodam, że nasz wybór był dla nas oczywisty, a znajomi zamiast wysłać córkę do tej szkoły co my - woleli jej zafundować nianię i kisić w domu, ale wyjechać do chin na urlop, do dubaju, koszt takiej jednej eskapady to był mniej więcej koszt 10 miesięcy w tamtym przedszkolu. postawili na szali socjalizację dziecka w kontrze do wyjazdu na 2 tygodnie(dubaj ok. 20 tysięcy dla rodziny 2+2 a koszt przedszkola to ok. 6tysięcy $ rocznie- mnie się włosy na głowie jeżyły dla takiego wyboru, ale szanuję oczywiście)
      • troll_only Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 17:35
        volta a dlaczego zrezygnowalas z takiej szkoły po powrocie do Polski ?

        poziom szkoly jest wazny ale nie najwazniejszy, owszem w zerowce i klasach 1-3 mozna zrobic cuda - typu dziecko nie czytało i nie pisalo a po zmianie szkoly juz po miesiacu czyta i pisze ale w gimnazium i liceum oprocz w miare przyzwoitej szkoly potrzebny jest jeszcze potencjal i jezeli dziecko go nie ma zadna szkola nie wykształci przyszlego architekta czy medyka.
        Autorki postu po prostu na razie NIE STAC na prywatne szkoly i uwazam ze w jej przypadku lepiej (zaoszczedzic/miec kase na dobre liceum czy gimnazjium niz podstawowkę, nie mowiac o elementarnym zabezpieczeniu finansowym w postaci jakis oszczednosci,
        • volta2 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 17:49
          potrzebny jest jeszcze potencjal i jezeli dziecko go nie ma zadna szk
          > ola nie wykształci przyszlego architekta czy medyka.

          widzisz, tylko że my nie potraktowaliśmy wydatków na szkołę jako inwestycji w ich niewiadomojaką przyszłość. żadno z nas nie ma wizji architekta - po prostu dziecko chodziło do szkoły i miało tam fajnie spędzić czas przy okazji czegoś się ucząc.

          to co piszesz to właśnie takie myślenie - o, jak tyle płacą to ustawiają go w wyścigu - a wcale tak nie jest,
          dzieci przez 4 lata tam prawie chodziły i nie wiedziały o czymś takim jak ocena, albo jak się uczą w porównaniu do... - bo porównań żadnych nie ma. pani robi notatki, robi im jakieś sprawdziany o których rodzic nie ma pojęcia i raz na kwartał rozlicza siebie z tego, czego zdołała dziecko nauczyć. a dzieciak sobie brykał beztrosko, jak ten konik polny. i na tym polegać ma dzieciństwo.

          po powrocie się zaczęło: minusy, plusy, srusy, trójki do poprawiania, nieprzygotowania. dzieciak idzie cały w stresie czy czegoś nie zapomniał.

          volta a dlaczego zrezygnowalas z takiej szkoły po powrocie do Polski ?
          bo po pierwsze - nigdy nie mieliśmy ambicji by dzieci szkolić prywatnie - temat ten mieliśmy opracowany odkąd na przeciwko naszego bloku wyrosła jedna z bardziej prestiżnych podstawówek w warszawie(pół tvn ma tam dzieci)


          po drugie - ta sama szkoła(podobnej sieci) w wawie też kosztuje ok. 10 tysięcy miesięcznie za dwoje dzieci. a płaca spada do warunków polskich. nawet jeśli całkiem niezłych - to juz firma nie płaci nam za mieszkanie, prąd, wodę, sprzątaczkę itp.

          frajerami jesteśmy, że wróciliśmy, no nie?


        • ada16 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 18:00
          Może rzeczywiście skupić się na spłacie kredytów/kart , które pożeraja ok 50% waszych dochodów, a dopiero mając chociaż niewielki luz finansowy przenieść dzieci do prywatnej szkoły
    • pindzia.lindzia Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 18:03
      Matką nie jestem, ale sama przerobiłam parę szkół (z powodów różnych).
      Przeczytałam również mądre wypowiedzi smile
      Polecam posłać dziecko na czas klas 1-3 do państwowego, przez 4 lata (bo jeszcze rok) spłacić kredyty, zbudować fundusz awaryjny, a potem przenieść malucha do prywatnego.

      a) nie stać Was, po prostu. Lata bez wakacji i z wiecznym "nie stać nas" mogą rozwalić Wam całą rodzinę.
      b) dziecko w prywatnej szkole, a nie będzie go stać na nowe-super-modne zabawki, obozy i sporty? Przecież środowisko go zje i będą się z niego śmiać.
      c) leci niż i kryzys, a Ty jesteś na macierzyńskim - jesteś pewna swojej pracy? Mąż też jest zagrożony.
      d) w razie spadku przeniesienie z prywatnej do państwowej będzie traumą, której Ci dziecko nigdy nie wybaczy

      Jesteś nauczycielką i masz większy niż inni potencjał do pokazania dziecku świata. Nie wpychaj go w miliard zajęć dodatkowych, bo potem wychodzą takie wychuchane dzieci, które wpadają w panikę, jak nikt się nimi nie zajmie albo nie są pierwsze. Czas spędzony z mamą, przyroda, rozkochanie dziecka w książkach, mądre zabawy, filmy, rozmowy, samodzielne (!) odkrywanie świata, to jest idea rozwoju.

      A jeśli nadal tego nie czujesz to przeprowadźcie się do miasta. Ty będziesz tylko dojeżdżała na wieś.
      • mlodyniedowziecia Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 19:15
        Szkoła prywatna będzie znacznie lepsza niż publiczna to nie podlega raczej dyskusji ( mówię jako absolwent społecznego liceum i ojciec 2 synów w najlepszej podstawówce samorządowej dużego miasta). Widać to po wynikach egzaminów ( 3 najlepsze szkoły w mieście -placówki niepubliczne).
        W Waszym przypadku są dwa ale.
        Po pierwsze, pieniądze. Koszt szkoły prywatnej to nie tylko czesne ale i inne atrakcje typu wycieczki zagraniczne, sprzęt sportowy do dodatkowych zajęć (licznych) i przede wszystkim presja rówieśników z bogatych rodzin. Dziewczyny porównują ciuchy, a chłopcy auta. Pewnie niefajnie , ale tak jest. Dziecko rodziców żyjących na styk ma trudniej. Możecie wykończyć się finansowo lub dziecko pozbawione atrakcji dostępnych kolegom poczuje się gorsze.
        Znam trochę sytuację w wiejskiej oświacie i z różnych powodów (demografia, finanse) wesoło nie jest. Nikt nie zagwarantuje że słaba szkoła będzie istniała za 5 lat.
        Po drugie, nie jestem pedagogiem, ale obserwuje dalsze losy znajomych ze szkolnych lat. Najlepsze uczennice z klas 1-3 wcale nie zawsze kończą studia jako pierwsze. O sukcesie (szczęściu) w życiu nie decyduje bowiem liczba zajęć dodatkowych ośmiolatka, ale stała nieprzerwana chęć poprawy późnego nastolatka i dorosłego.

        Dlatego przychylam się do opinii - najpierw publiczna podstawówka i podreperowanie finansów, a od czwartej klasy rozważenie szkoły prywatnej.




        • incredibilmente Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 19:34
          Nie macie zdolności finansowej, by myśleć o szkole prywatnej, skoro teraz jest "na styk".

          Brutalna prawda jest taka, że:
          - szkoła to 12 mcy opłat;
          - należy spodziewać się podwyżek czesnego po roku, dwóch; dodatkowo płatnych wycieczek, obozów, zielonych szkół, i to raczej nie na jeden dzień do lokalnej metropolii, a w świat;
          - szkoła trwa parę dobrych lat, i w razie problemów finansowych "wyrywanie" dziecka ze środowiska i przenosiny do "zwykłej" szkoły, bo nas nie stać, byłoby na pewno znacznie większą traumą, niż nauka w szkole państwowej;
          - otoczenie bogatych dzieci bogatych rodziców to presja pieniędzy, statusu, posiadania.
          Dzieci widzą i porównują, co kto ma, gdzie spędza wakacje, jaki ma plecak, jakie nosi buty, jakimi samochodami jeżdżą rodzice.

          Oczywiście, że dziecko potrzebuje dobrych wzorców, zachęty do nauki, odkrywania swoich zdolności i rozwijania pasji. Ale niekoniecznie poprzez naukę w drogiej szkole prywatnej i zajęcia od 8.00 do 17.00, jak w kieracie na etacie.

          Dziecku, małemu dziecku, jest również potrzebny czas na wypoczynek, zabawę, i kontakt z rodzicami.
        • black_halo Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 08:44
          Osobiste spostrzezenie na temat trzech najlmepszych uczennic w mojej klasie. Pierwsza najpierwsza poszla do najlepszego liceum, dostala sie na studia we Franfurcie a potem zaszla w ciaze z Pakistanczykiem i wrocila do rodzinnego miasta i obecnie pracuje na kasie w supermarkecie, mieszka u rodzicow. Druga poszla do drugiego najlepszego liceum gdzie sie okazalo, ze poziom jest tak kosmicznie wysoki, ze ledwo dala rade. Potem poszla na studia, kolejno na ASP, architekture, dziennikarstwo i skonczyla niestety tylko licencjat a dzisiaj pracuje w radio taxi odbierajac telefony. Trzecia tez skonczyla owo drugie najlepsze liceum i dostala sie na SGH. Potem natomiast wyszla za maz i urodzila troje dzieci, zrobila z sibie grubego zaniedbanego babsztyla i nic jej z tych dyplomow. A wiem, ze rok pracowala w PWC.
      • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:43

        pindzia.lindzia napisała:

        > Jesteś nauczycielką i masz większy niż inni potencjał do pokazania dziecku świa
        > ta. Nie wpychaj go w miliard zajęć dodatkowych, bo potem wychodzą takie wychuch
        > ane dzieci, które wpadają w panikę, jak nikt się nimi nie zajmie albo nie są pi
        > erwsze. Czas spędzony z mamą, przyroda, rozkochanie dziecka w książkach, mądre
        > zabawy, filmy, rozmowy, samodzielne (!) odkrywanie świata, to jest idea rozwoju


        Święta racjasmile
        Ja cię naprawdę rozumiem ale patrząc na wasz dochód i wydatki naprawdę was nie stać. Może jednak poszukać szkoły w mieście, ale normalnej, publicznej?
        • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:57
          Nie chodzi o miliardy zajęć, czy wyhodowanie snobasmile chodzi o pokazanie innego świata niż ten, który mamy na wsi. Wiem, że duża rola w tym nasza. Każdy weekend spędzamy aktywnie, ferie, wakacje razem. Pieniędzy nie mamy wiele ale lubimy razem robić cokolwiek, łącznie z mężemsmile Uważam że mamy fajną rodzinę i lubimy być ze sobą. Gdybym miała tu fajną podstawówkę państwową nie zastanawiałabym się wcale.
    • mieszkaanka Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 20:13
      Szkoły państwowe bywają różne; mój mąż podstawówkę wspomina fatalnie, ja swoją wspaniale: dyplomy gratulacyjne za osiągnięcia wymagane programowo, przedstawienia dla rodziców przygotowywane na każdą wywiadówkę, klasa wraz z ławkami w kolorze wrzosu (dzieło rodziców z namowy wychowawczyni), indywidualizacja wymagań - zdolniejsi odpytywani byli np. z czytania nieznanego tekstu gazetowego, w razie jakichkolwiek problemów z opanowaniem materiału żadne dziecko nie zostało pozostawione bez pomocy. Szkoły niemal sąsiadujące.
      Uczyłam w prywatnej szkole podstawowej (wówczas wg. punktacji testu szóstoklasisty najlepszej w mieście). Było tam wiele dzieci z rodzin bardzo bogatych, ale też sporo takich dla których czesne było dużym, czasami olbrzymim obciążeniem. Nie musisz się obawiać konieczności kupowania drogich gadżetów, wielu innych też na nie nie stać. Jeśli dacie radę prywatna ma sens, choć chyba najlepszym tu pomysłem jest dobra państwowa podstawówka w niedalekim mieście. Pozdrawiam smile
    • wieslawawie Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 21:17
      Ty pracujesz w tej szkole -jesteś nauczycielką? Więc co robisz dla innych dzieci np kółka zainteresowań czy tylko wymagasz by ktoś prowadził dla Twoich dzieci?
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 09:02
        Odpisałam na podobne pytanie już wcześniej, nie tylko wymagam, sama robię sporo, ale wszystkiego nie zrobię.
        • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:52
          To jest przykre ale często nauczyciele prowadzą kółka za darmo, albo poświęcają dodatkowe kilka godzin pracy aby gdzieś z dziećmi wyjść czy wyjechać (teatr, inne miasto). Wiem, wiem, jak to brzmi, ale przy tych zarobkach naprawdę nie zdziwię się, jeśli Karola podłapie jakieś zlecenie za konkretne pieniądze i zarobi zamiast poświęcać czas po pracy obcym dzieciom...wiem, bycie nauczycielem to misja...ale żyć trzeba i myśleć także o swojej rodzinie.
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:05
            Doszłam właśnie do takiego wniosku, dopóki byliśmy sami z mężem bardzo się angażowałam, czasem nawet mąż. Potem doszło dziecko, nie zmieniliśmy tego. Na pewno wiesz jak to jest, jak widzisz ucznia bez czapki zimą (podstawówka), w trampkach. Czasem ktoś nie ma nawet ołówka, albo ma tak krótki, że prawie paznokciem pisze. Przychodzę do domu, opowiadam mężowi, nie raz jechaliśmy kupić a to czapkę, a to przybory do szkoły, bo żal było patrzeć. Często płaciłam za paczki dla dzieci na mikołajki, bo rodzice nie dali. Na pewno nie odwrócę się od tych dzieci, ale muszę ograniczyć czas poświęcony im i zadbać o swoje.
    • polajnaw Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 11.10.12, 21:45
      ja posłalabym dziecko do lokalnej szkoły:
      po pierwsze nawet dla 11 latka zajęcia do 17 to długo, nie myslisz ,że dziecko moze tesknic do domu i czuc sie troche odsunięte na boczny tor ( caly dzien bez mamy) z powodu rodzenstwa. Ja wiem ze Tobie chodzi o cos zupelnie innego, ale sama mam pierwszaka i po 7 godzinach poza domem jest mocno steskniony a co dopiero po 10 jak by bylo u Ciebie licząc z dojazdami
      po drugie grupa równieśników na miejscu ma duże znaczenie, a tak to Twoje dziecko nie bedzie miała zbyt wielu kolegów w okolicy, bo cały dzien bedzie spedzalo poza domem
      Z drugiej strony to przykre ,że szkole nie zalezy na rozwoju dzieci ale moze rodzice moga to zmienic?
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 09:55
        Wyprodukowałam długi wpis i go zjadło. Napiszę więc w skrócie jeszcze raz. Po pierwsze wszystkim bardzo dziękuję za udział w fajnej i rzeczowej dyskusji. Uświadomiliście mi coś, co gdzieś tam głęboko we mnie siedziało, ale myślałam sobie "dam radę". Otóż nie dam rady. Macie rację, z takimi dochodami i obciążeniami to jest nie wykonalne. Kropka.
        Wczorajszy wieczór był ciężki, bo trzeba było się przyznać, że nas nie stać. Jednocześnie stworzyliśmy plan, który pozwoli nam złapać oddech i co nieco odłożyć.
        Zapadła decyzja, że zabieramy córkę z przedszkola. Mamy miesięczny okres wypowiedzenia, czyli do końca listopada. Od grudnia mamy w portfelu 650zł co miesiąc. Zaoszczędzimy na tym 4500zł. Mąż robi spore zlecenie, które razem z pieniędzmi za przedszkole pozwoli nam spłacić karty. Czyli 700 zł co miesiąc zostanie.
        Od września córka pójdzie do szkoły na wsi, drugie dziecko do opiekunki. Koszt opiekunki 600-700 zł. Czyli córka w bezpłatnej szkole, drugie dziecko u opiekunki. Zostaje nam w budżecie dodatkowo 700 zł. To prawie drugie tyle co mamy teraz.
        Na razie tak musi zostać.
        Poza tym od września postanowiłam zmienić podejście do pracy. Lubię moją pracę i uczniów, ale niestety niektóre moje decyzje odbijają się na rodzinie. Mam w pracy bardzo dużo obowiązków dodatkowych, które brałam, bo chciałam, żeby w szkole coś się działo. Często musiałam na to wydać własne pieniądze. Zostawałam dłużej w pracy. Dotarło do mnie, że sama tych dzieci nie zbawię (może to głupio brzmi), ale muszę ograniczyć swoją działalność na rzecz szkoły i zacząć więcej zarabiać.
        Będę tu zaglądała, być może ktoś jeszcze coś ciekawego napisze. Wszystkim pięknie dziękuję i życzę miłego dniasmile
        • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:47
          karola2224 napisał(a):

          Otóż nie dam rady. Macie rację, z takimi dochodami i obciążeniami
          > to jest nie wykonalne. Kropka.
          > Wczorajszy wieczór był ciężki, bo trzeba było się przyznać, że nas nie stać. Je
          > dnocześnie stworzyliśmy plan, który pozwoli nam złapać oddech i co nieco odłoży
          > ć.

          Karola, dobrze robisz, co do planu ale też co do podejścia do pracy w tej szkole i szukania zarobku poza nią. Wiem, ktoś to może źle ocenić, ale myśl teraz o własnych dzieciach i własnej rodzinie. Powodzeniasmile
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:12
            Widzę bratnią duszęwink Zuzanna, czy mogłabyś mi napisać gdzie wozisz swoje dzieci i czy jesteś zadowolona ze szkoły? mieszkamy mniej więcej w tych samych rejonach chybasmile Może wolisz na priv?
            • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:22
              priv
              • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:29
                Napisałam na karola2224@gazeta.pl, ale odrzuciło. Możesz pisać na mój gazetowy.
                • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:42
                  napisałamsmile
                  • ada16 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 12:01
                    Ja też mieszkam na trójmiejskiej prowincjiwink
                    I zamiast wysłać dziecko do szkoły w dużej podmiejskiej dzielnicy Gdańska zdecydowałam sie na malutka w zasadzie wiejską szkołę na przedmieściach.
                    Dlatego, ze do tej malutkiej szkoły chodzi troche ponad 100 dzieci wszyscy się znają a ta moja dzielnicowa ma po chyba 8 klas w jednym roczniku . Starsze dzieci chodziły do tej szkoły jak była znacznie mniej liczna.
                    Szukałam prywatnej szkoły , ale w Gdańsku podobała mi się tylko jedna , z fatalnym dojazdem ( korki)
                    A możecie napisać o jakich okolicach Trójmiasta mówicie?
                    • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 12:04
                      ada, napiszę na priv
                    • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 12:13
                      Odpowiadasz na:
                      ada16 napisała:

                      > Ja też mieszkam na trójmiejskiej prowincjiwink
                      > I zamiast wysłać dziecko do szkoły w dużej podmiejskiej dzielnicy Gdańska zdec
                      > ydowałam sie na malutka w zasadzie wiejską szkołę na przedmieściach.

                      Mnie nawet łatwiej było wozić, bo w okolicy szkoły w mieście mamy dwie babcie, a jak dziecko kończy lekcje o 12.30 i jest już w IV klasie to tylko babcia zostaje.
    • malwina.113 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 09:39
      ja bym przy takim kredycie mieszkaniowym i innych kredytach zrezygnowala z płatnej edukacji, moze ta szkola wiejska kiepska ale według mnie macie za dużo obciążeń finansowych innych
      • malwina.113 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 09:42
        piszesz ze to nadpłacisz, to spłacisz... ale do tej pory Ci się to nie udało
        według mnie nie stac was na prywatną szkołę, a w dobie kryzysu, kolejne obciążenie finasowe może mieć fatalne skutki... stąd potem wątki w stylu jak przeżyć 500/mies
    • malwina.113 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:00
      a i jeszcze takie moje spostrzeżenie na tym etapie: podstwówki to nie ma znaczenia z kim dziecko zadaje, ono chce sie tylko dobrze bawić, z resztą na wsie tez sa fajne dzieci, a to ze plotkują komu kurę ukradli nie znaczy, ze nie są inteligentne

      w liceum dopiero innym okiem dobiera się znajomych

      od tego są pedagodzy na wsi by dzieciom pokazywac inny świat (niż ten do którego przywykli ich rodzice), organizowac wycieczki do teatrów, kin, na koncerty, lub choćby zachecać do czytania ksiązek....

      nie widzę u Ciebie tej misji sad
      • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:17
        Misja nie jest taka prosta. Pracując w szkole w mieście nie zdawałam sobie sprawy jak duża może być przepaść między miastem a wsią. Może trudno to sobie wyobrazić, ale nie jesteśmy w stanie "nazbierać" chętnych na wycieczkę czy to do zoo, czy kina a teatr to już fanaberia nauczycieli. Rodzice nie zapłacą za bilet plus bilet autokarowy. Do kina jest 20 km, do teatru 30 lub 60 km to zależy. Trzeba wynająć autokar, co podnosi o połowę koszt takiej wycieczki. Musimy mieć 40 uczniów, żeby koszty nie były zabójcze. Uwierz mi, ale bardzo rzadko to się udaje. Wyjazd do kina przy dobrych wiatrach raz na rok. 20 osób, których rodzice widzą sens zapisują na wszystkie imprezy. Reszta, albo nie ma pieniędzy (wieś biedna, ludzie często mają kilkoro dzieci i nie mogą wszystkich wysłać a nie chcą wybierać), albo nie widzi potrzeby takiego wyjazdu, bo "on nie jeździł i żyje". Takie są realia niestety.
        • d.d.00 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 10:41
          wiesz, wieś wsi nierówna.

          Mieszkam pod wrocławiem, właściwie teraz to jest sypialnia wrocławia, oficjalnie mieszka nas tu 1500 osób. Ja mieszkam tu od urodzenia i znam może tylko 25% mieszkańców.
          Mimo, że wioseczka nie mała, ale i nie duża, wsią jako taką nie jest, nie ma krów, dzieci nie ganiają za kurami, a są nawet 2 szkoły językowe! Zajęcia dodatkowe w szkole są, część z nich jest prowadzona przez naszych nauczycieli, duża część dzieci jest dowożona przez gminę do sąsiedniej wsi na zajęcia do GOKu (taniec, śpiew, zorganizowane drużyny piłkarskie) czy do samego wrocławia (basen, teatr). W szkole działa świetlica szkolna, biblioteka (jest jeszcze biblioteka gminna), a nawet pielęgniarka.
          Szkoła raczej nie ma kompleksów bo w "egzaminach szóstoklasisty" ma średnią powyżej średniej z województwa, a mimo to dużo nowych mieszkańców posyła swoje dzieci do szkół wrocławskich. Może im pasuje po drodze do pracy, może wątpią w wiejską szkołę, nie wiem. Chodziłam do tej szkoły ja, chodziła moja mama i pewnie moje dzieci też tu będą chodziły bo zamierzam tu mieszkać. Atmosfera jest fajna, wszystkim się chce coś robić, organizować imprezy, wycieczki i rodzicom się chce, bo stworzyli stowarzyszenie i mają szansę działać szerzej.
          Jest budowana nowa szkoła a właściwie zespół szkolno - przedszkolny, bo teraz jest tylko podstawówka i punkt przedszkolny (w godz 8 - 13).

          Zastanawiam się tylko, po co miałabyś puszczać do prywatnej szkoły dziecko w klasach I-III, skoro tam często kończy się lekcje wcześniej, czy dziecko miałoby czekać w świetlicy kilka godzin? Nie lepiej żeby sobie pobawiło się na wsi a nie czekało na mamusię czy tatusia?

          Myślę, że nie można generalizować, dużo rzeczy po prostu "zależy" a Ty autorko wątku trafiłaś widać na taką wieś, gdzie nikomu nie zależy na niczym. Świata nie zbawisz smile Chyba, że jako nauczycielka spotkasz kilku rodziców takich jak Ty, i im też się będzie chciało to wtedy Wam się może udać coś zmienić w mentalności mieszkańców.

          Pozdrawiam
          • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:19
            Masz rację, wieś wsi nierówna. Wiem, ze są na wsiach dobre szkoły, czasem lepsze jak w mieście. Naszej szkole daleko do bycia dobrą, bo się nie chce, a rodzice nie wymagają. W szkole prywatnej dziecko czekałoby około 2 godzin, w tym czasie mając zajęcia czy odrabiając lekcje. W mojej szkole przynajmniej na początku musiałoby czekać w świetlicy, w której nie dzieje się nic aż ja skończę zajęcia, czyli mniej więcej tyle samo.
        • malwina.113 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:37
          byc może te dzieci ( z Twojej szkoły) zobaczą inny świat jak zaczną do srednich szkół dojeżdżać -zobaczą świat w innej perspektywie niż perspektywa ich rodziców, ale to temat na inny wątek smile

          dobrą decyzję podjęłaś, faktycznie lepiej oszczedzac teraz, pozbyc sie długów częściowo i potem pomyslec nad prywatną edukacją dzieci

          mówi sie ze kto sie z kim zadaje... ale dzieci są też jakąś (do pewnego stopnia, do pewnego etapu) kopią rodziców wink
          • zuzanna56 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:41

            malwina.113 napisała:

            > byc może te dzieci ( z Twojej szkoły) zobaczą inny świat jak zaczną do srednich
            > szkół dojeżdżać -zobaczą świat w innej perspektywie niż perspektywa ich rodzic
            > ów

            Ja się obawiam, że one pójdą do zupełnie innych szkół niż dzieci z miasta, niekoniecznie do większego miasta, mogą iść do takiej szkoły, gdzie dojeżdża autobus z ich wsi, może to być inna wioska...wiem, temat na inny wątek, może myślę pesymistycznie, ale długo już żyję na tym świecie i niejedno widziałam.
            • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 11:45
              Faktycznie można z tego zrobić inny wątek na kilka dobrych stron. U nas tak to wygląda jak pisze Zuzanna, dzieci z naszej szkoły wszystkie idą do gimnazjum, do którego dojeżdża szkolny autobus. Samo życie.
            • malwina.113 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 12:01
              wiem, ze różne są historie, ale u mnie w liceum była dziewczyna bardzo zdolna, z wioski zabitej dechami, nauczyciele jej nie doceniali bo była z biednej rodziny, jako jedna z dwoch osób z klasy dostała sie na medycyne mimo ze pół klasy na medycyne zdawało (osoby, które stac było na dodatkowe kursy, by na medycyne sie dostac, mające świadecytwa z paskiem - nie dostały sie) ona taka czwórkowa była choć bardzo zdolna... czwórkowa, bo nie fundowała komputerów do szkoły...

              pamiętam też jednego chłopaka w akademiku, wydawało sie ze przyszedł na studia wrecz z konca swiata (na ekonomie sie dostał) bardzo ciepły, sympatyczny ale taki nie dostosowany, spotkałam po latach zupełna odmiana: wyglądu, sposobu ubierania, prezentowania się "wyrobił" się - ale to ciepło w nim pozostało... życie w akademiku, wsród ludzi z różnych domów, studia ale i tez liceum, bardzo może zmienic człowieka... albo dac mu to czego podświadomie szuka

              ale wiem, że dla niejednego takiego człowieka bieda i inne podejscie do życia jego rodziców edukację zamyka droge do innego świata... ale to temat na inny wątek smile
              • d.d.00 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 12:04
                zrobiła nam się taka dyskusja światopoglądowa wink
                • karola2224 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 12.10.12, 12:11
                  Może zmienić temat na "Problemy edukacyjne wiejskich dzieci"wink Faktycznie zjechaliśmy na boczne tory, ale w mojej sprawie już chyba wszystko jasne, wiem co mam robić więc nie mam nic przeciwko temusmile
                  • alba27 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 30.10.12, 14:09
                    Przeczytałam od początku do końcasmile
                    Moim zdaniem podjełas właściwą decyzję. Znam osoby które chodziły do szkół prywatnych i niczego nie osiągnęły, znam też takich po których bym się nie spodziewala aż takich sukcesów, wiele zależy od rodziców. Nie waż sie nawet mysleć że twoje dzieci mają mniejsze szanse na skończenie dobrych studiów niż te ze szkoły prywatnej.
                    • maciejka_73 Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 16.06.13, 23:18
                      i jeszcze żeby przypieczętować: przy opcji 'wieś' więcej czasu spedzisz z dzieckiem, to też nie jest bez znaczenia.
    • mama_dorota Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 17.06.13, 09:03
      Ja bym posłała do państwowego, ale trzymała rękę na pulsie, pilnowała, aby nauczyło się dobrze czytać, pisać, liczyć. Nauczycielka mojego syna w młodszych klasach średnio na jeża pilnowała czytania, ale ja się przyłożyłam i radził sobie dobrze. Jeśli jest możliwość, to zorganizować dziecku dodatkowo płatne lekcje z języka, a potem według jego preferencji jeszcze coś innego, ale nie za wcześnie.
      • mama_dorota Re: Przyciskanie pasa dla lepszej edukacji dzieci 17.06.13, 09:04
        No i te zaoszczędzone na publicznej edukacji przeznaczyć na mieszkanie w lepszej lokalizacji.
    • izazdo jestem dzieckiem z dennej szkoły 17.06.13, 22:58
      Chodzilam do podstawowki najgorszej w calym miescie, mieszczacej sie w slumsach i slynacej z dennego poziomu nauczania i szemranego (kryminalnego) towarzystwa. Normalnych osob w klasie bylo moze z 5, w tym 2 dzieci nauczycielskich i 3 nienauczycielskich, ale rodzicow, ktorym zalezalo. Reszta wąchała klej. Wygrałam olimpiade biologiczna, wiec dostalam sie bez egzaminu do najlepszego LO w miescie i drugiego w regionie, w LO zostalam finalistka olimpiady i dostalam sie na studia bez egzaminow. Srednia z matury (starej): 6,00. Od 10 lat pracuje (od 2 roku studiow) nie bylam ani dnia na bezrobociu (dosc niszowy zawod). Zarabiam jak na warszawskie warunki tak sobie (wiecej niz srednia, ale tak znowu wiele wiecej), ale kocham to co lubie, mam prace dosc prestizowa, bardzo fajna szefowa i - co dla mnie najwazniejsze - pracuje z domu. Pisze o tym nie po to, zeby sie chwalic, ale zeby udowodnic Ci, ze jak dziecko chce sie uczyc i ma wsparcie rodzica, to najgorsza szkola mu w tym nie przeszkodzi. Masz czas, masz kompetencje, uczysz cudze dzieci, to i wlasne nauczysz. Bezpieczenstwo ekonomiczne jest wazniejsze, wiec nie miej zadnych wyrzutow sumienia.
      • mama_dorota Spam kilka postów wyżej 18.06.13, 08:54
        Dopiero teraz zauważyłam, że to jest wątek sprzed roku, a wyciągnął go jak zwykle spamer, żeby coś zareklamować.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja