etna22
12.11.12, 10:04
Od jakiegoś czasu moja sytuacja finansowa bardzo sie zmieniła na gorsze. Mam meża i malutkie (1r) dziecko. Pracuję na pól etatu-moj maz na cały. Kiedyś nie zastanawialam sie bardzo nad tym co kupuje i czy faktycznie mi sie to przyda-teraz analizuje kazdy zakup. I jest to dla mnie najlepsza opcja-nie kupuję już płynów do płukania, proszku osobno do białego, osobno do kolorów, mleczka do czarnych i białych tkanin, odplamiacza w płynie i w proszku, -do prania wsypuję proszek do kolorów(w końcu biały to też kolor

, ubrania zapieram szarym mydłem, używam odplamiacza w proszku jedynie i żyję i jest mi z tym lżej bo nie przytłacxa mnie 5 tysięcy rzeczy które musiałam upchnać gdzieś w szafkach. Ogólnie skupiam sie na redukcji posiadanych rzeczy-co nie znaczy ze je zaraz wszystkie wyrzucam-co sie da to zużywam lub oddaje komus innemu. Ostatnio ogladałam perfekcyjną pania domu-jednym z uczestnikow byl facet ktory mieszkal z dorosłą córką. Jego salon byl prawie pusty-mial w nim tylko najpotrzebniejsze sprzęty-wysprzatane go zajeło mu góra 10 minut i pomimo kryzysu ktory zwykle sklania ludzi do gromadzenia rzeczy ja stawiam na redukcję bo zozumiałam ze im mniej tym lepiej