drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy

23.11.12, 20:20
Od kiedy zaglądam na to forum uderzają mnie duże kwoty wydawane na lekarstwa. Nigdy o to nie zapytałam, bo zakładałam, że chodzi o poważne choroby, a tymczasem z paru wątków dowiaduję się, że ludzie przeznaczają kosmiczne kwoty na placebo.
Nadmiar środków czystości sprawia, że co parę wpisów czytam o alergiach, uczuleniu.
Zdystansujcie się wobec reklam i minimalnie nauczcie się czytać skład kosmetyków, leków. To jest ważny krok w oszczędzaniu mimo woli.
    • afroddytta Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 23.11.12, 20:29
      Zgadzam się z Tobą, niestety z racji wykształcenia staram się nie czytać postów dot. apteczek, leków itd. bo to nie na moje nerwy.
      Nie kupując wit. C czy nawet Rutinoscorbinu (jeżeli już to duuużo tańsze odpowiedniki) przez rok, można sporo zaoszczędzić, wierzcie mi bez żadnego ubytku na zdrowiu (z wyj. infekcji dróg moczowych, gdzie podaje się wit. C celem zakwaszenia moczu). Takich przykładów są tysiące, a coraz to nowsze supermieszanki na przeziębienie/grypę, zawierające w składzie gł. paracetamol to już hit, szczególnie cenowy.
      • linn_linn Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 23.11.12, 20:35
        Witamine C kupuje sie w tabletkach, a z bogatych w nia owocow gotuje sie kompot. Nigdy tego nie zrozumiem...
    • linn_linn Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 23.11.12, 20:33
      Prawdopodobnie te same osoby narzekaja, ze w zywnosci jest za duzo chemii.
    • kufferrek Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 23.11.12, 21:49
      Oj coś wiem na ten temat smile
      Moja teściowa to idealny materiał dla marketingowców smile
      Kupuje w olbrzymich ilościach leki, witaminy, suplementy, cukierki na gardło, kaszel, maści, żele. Próbuje wszystko co jest reklamowane, ech, szkoda słów. Jak moje starsze dziecko miało około2 lata - karmiła je witaminami dla dorosłych (!!!), mało tego, te witaminy były sporo po terminie uncertain - pod moją nieobecność.

      Ja sporo wydaję na leki, niestety dzieci mi chorują. ALe mam fajną pediatrę, która nie jest ciągana za sznurki koncernów. Sama twierdzi, że ona przepisuje co uważa, że pomoże a nie to za co dostaje prezenty. A preferuje preparaty Polpharmy ( no chyba, że też ją Polph. ciąga za sznureczki smile )
      mam w szafce kilka leków wykrztuśnych od łagodnych po Mucosolvan. Mam lek na alergię - niestety konieczny. Mam preparaty na gardło, p/bóle. Mam też wit. C i rtinoscorbin ( dzięki za podpowiedź o rutinoscorbinie - poszukam zamiennika) - mój mąż jest fanem rutinoscorbinu. Mam zawsze zapas leków na receptę na zapalenie krtani ( Fosidal i Pulmicort), nieraz ratowało mnie to przed pogotowiem jak dzieciak był młodszy. Sól do nebulizacji i mnóstwo preparatów do nosa, moich. Od 1,5 miesiąca leczę zatoki i za każdym razem przepisują mi coś innego. Mam też tran dla siebie i dzieci. Niedawno kupiłam sobie witaminy Falvit - po raz pierwszy od wielu lat - ewidentnie czuję, że mój organizm potrzebuje wypoczynku, dlatego choruje i mam słabszą kondycję ( oby do świąt), dlatego wspomagam się sztucznie.
      • jagoda_pl Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 23.11.12, 23:30
        Cerutin wypada taniej niż Rutinoscorbin.
      • jagoda85 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 22:14
        Nie wiem jak masz zaawansowaną sprawę z zatokami. Ja czasem miewam z nimi problem, ale po zastosowaniu leku Ibuprom zatoki, i po podniesieniu mi dość wysoko ciśnienia przez ten lek, wyrzuciłam go do kosza, natomiast nacieram zatoki nosowe i czołowe albo takim zielonym płynem z małej buteleczki, kupionym od Rosjan, to jakiś chiński specyfik, pisze w ichniejszym alfabecie, pisze też na nim Feng You Jing, lub najzwyklejszy bursztyn zalany spirytusem, poprawa jest prawie natychmiastowa, zatoki oczyszczają się znakomicie.
        • kufferrek Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 03.12.12, 19:51
          Narazie sie przeleczyłam przy pomocy internisty smile
          Trzecie podejście do zap. zatok odbyło się bez antybiotyku. Potem trafiłam na wątek na WDPD o zatokach, zapisałam sobie w zakładkach i będę próbować po kolei każdego sposobu.
          A że nie mam doświadczenia w ogóle w tym względzie ( zatoki począwszy od września dwa razy w życiu - ostre, i jeden raz przewlekłe zapalenie) nie wiem co dla mnie okaże się najbardziej skuteczne. Narazie nastawiłam się na profilaktykę ( czapka i nie mycie głowy rano przed wyjściem - zdarzało mi się często niestety). Mam nadzieję, że będę chorowała jak najrzadziej smile
    • mama.czarka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 23.11.12, 23:00
      A ja dawno nie miałam takiej odporności, jak w tym roku. Łykam tran i stosuję w kuchni imbir.
    • wanielka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 00:11
      nie faszeruję dzieci ani siebie. nigdy nie dostawały witaminek, syropków, kropelek i innych tego typu "uspokajaczy sumienia". tak, łatwi podać żelka dziecku i czuć się usprawiedliwionym, że prawie nie je warzyw, owoców czy kasz wink lekarstwa też aplikuję im tylko w razie konieczności, nigdy zapobiegawczo. dzięki Bogu nie chorują. dlatego zawsze mnie dziwi, że ktoś, kto nie choruje wydaje kilkadziesiąt złotych miesięcznie w aptece.
      u nas lekarstwem jest zbilansowana dieta, ruch na powietrzu i hartowanie wink
      • afroddytta Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 00:25
        Całkowicie się zgadzam, polecam tzw. 'zimny wychów', moje dzieciaki chodzą na basen raz w tygodniu cały rok od skończenia 3 mż i od razu wyparzanie butelek, nie wychodzenie zimą na spacery i inne objawy nadmiernej troski tracą sens smile
    • imbirka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 09:40
      Zgadzam się z Tobą Coralin, i dodałabym do tego jeszcze nieznajomość zasad dobrego odżywiania, nadużywanie produktów wysokoprzetworzonych i nabiału (także pod wpływem reklam). Zamiast suplementów wystarczą świeże warzywa i owoce (sezonowe), kiszonki, czosnek i imbir. W przypadku kłopotów z obniżoną odpornością i ciągłymi przeziębieniami - warto przyjrzeć się diecie, ograniczyć białą pszenną mąkę i nabiał.
      • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 12:08
        Nawet z wpisów w tym wątku wynika jak dużo kupuje się leków na przeziębienie. Ludziom wydaje się oczywiste, że w sezonie od jesieni do wiosny złapią nieraz. Herbatek aromatyzowanych kupują sporo. Dzieciaczki przyzwyczajane są do sztucznego smaku od najmłodszych lat za sprawą "pysznych" syropków.
      • jagoda85 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 22:22
        Ja od siebie dodam jeszcze jeden fakt. Pojechałam kiedyś do Szwecji, zabrałam leki, które z racji wieku zażywam, ale zapomniałam leków na przeziębienie, typu calcipiryna, wit.C, no i dopadło mnie tam takie przeziębienie, że myślałam, że odjadę. Poszłam do sklepu jarzynowego i kupiłam sobie 2 kg mandarynek. Zjadłam je jak miód, na drugi dzień tak samo, i powiem wam, że byłam bardzo zaskoczona jak dobrze się po tym poczułam. Zjadłam podczas tygodnia sporo mandarynek, naprawdę uratowały mi sporo kasy.
        • ponponka1 najwiekszym bledem Polakow jest odejscie od 19.12.12, 15:07
          kapusty kiszonej i ogorkow
          Kiedys byly podstawa warzywna do obiadow a ogorki do kanapek. Plus tarta marchewka z jablkiem i lyzka smietany.

          Zamiast mandarynkami mozna tez jesc pomarancze. Swietna kuracja przy pierwszych objawach drapania w gardle:
          dwa, trzy kilo pomaranczy obrac i zjesc. Zaraz potem polozyc sie i wyspac. Rano zdrowko murowane (pod warunkiem ze to szykowalo sie przeziebienie a nie np. zapalenie pluc)

          Na bol gardla najlepsza jest plukanka z soli.
    • aga90210 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 12:33
      A ja czasem kupuję leki na zapas, bo gdy jestem chora to nie mam ochoty latać do apteki. Staram się mieć a)tabletki na ból gardła, jakiekolwiek b) tabletki przeciwbólowe, tez jakiekolwiek c) gripex na przeziębienie.

      Oprócz tego mam duzy zapas preparatu plussz magnez, gdyz kiedys byla promocja- przy zakupie plussa za 10 zł mialo sie zniżke do kina o 16 zł. Akurat wtedy kilka ciekawych filmów leciało wink
      • marzeka1 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 13:15
        Leki stosuję tylko jak jestem chora lub mam konkretny problem; nigdy dzieci na faszerowałam "witaminkami/syropkami"- za to "zimny chów", nieprzegrzewanie było kluczem do tego, ze bardzo rzadko chorowały, z reguły łapią jakieś przeziębienie raz na rok lub nawet dwa.
        Dużo osób wywala kasę na jakieś koszmarne ilości leków.
        • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 13:38
          Paracetamol na porządku dziennym, ibuprofen bez recepty (pamiętam z 10 lat temu farmaceutka chciała ode mnie receptę), masa leków dostępna w sklepach spożywczych. Założę się, że w wielu domach nie ma prawdziwego soku malinowego, imbiru, ale w apteczce masa tych medykamentów na przeziębienie. Mało ludzi widzi związek z zażywaniem leków na przeziębienie i katar (efedryna wysusza) z występującymi potem kłopotami z gardłem. Koncernom o to chodzi.
          Kosmiczne pieniądze ludzie wydają na leki na katar.
          • ponponka1 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 19.12.12, 15:10
            do imbiru dodaj polska kapuste kiszona - bomba witaminowa i srodowisko kwasowe, ktorego bakterie i wirusy nie lubia smile
        • zuzanna56 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 26.11.12, 12:26
          marzeka1 napisała:

          > nigdy dzieci na
          > faszerowałam "witaminkami/syropkami"- za to "zimny chów", nieprzegrzewanie było
          > kluczem do tego, ze bardzo rzadko chorowały, z reguły łapią jakieś przeziębien
          > ie raz na rok lub nawet dwa.


          No i znowu mam tak samo jak tywink Ale tak było, faktycznie, zimny wychów, bieganie na bosaka, łażenie bez czapki, a chorują bardzo rzadko.
    • anika_ic Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 13:36
      Już dawno słyszałam alarmujące sygnały dot. najwyższego w Europie, a może i na świecie (?!) spożywania leków, witamin i suplementów przez Polaków. Apteki już dawno niemal odeszły od robienia tanich leków na zamówienie, najpierw stały się komercyjnymi drogeriami, a pomału stają się przedsionkiem jedzenia w pigułkach. Jak przyjdzie co do czego, Polacy będą pierwszym narodem, który w całości będzie mógł przenieść się na inną planetę i specjalnie nie zauważy różnicy. Najwyżej będzie psioczył na pogodę smile.
      Polecam przemyślane zakupy.
      • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 14:28
        Polacy łyknęli reklamy i w nieświadomości żyją nawet ci wykształceni, którzy powinni zerknąć w skład i odrobinę się orientować. Tymczasem w opozycji do Vichy, które dzięki reklamom urosło do rangi dobrego kosmetyku podaje się Ziaję i Eveline czyli tanie, ale też mocno reklamowane.
        • recc Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 26.11.12, 15:25
          całkowicie się z Tobą zgadzam. Niektórzy myślą, że produkty zagraniczne, drogie albo te mocno reklamowane są najlepsze. A prawda jest taka jak piszesz - kosmetyki polskich firm, ja osobiście uwielbiam Eveline są bardzo, bardzo dobre.
    • malwina.113 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 15:24
      ostatnio w radiu leciała reklama: dziecko opowiadało, że wszystko mu smakuje, na koniec mama tego dziecka wyjaśniała, że dziecko stało się wielkim "smakoszem" od kiedy zaczęła mu podawać.............. środek na apetyt !!!
      • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 17:17
        malwina-mówisz o reklamie środka o nazwie Apetizer ? Podaję Ci jego skład wink

        Nasiona anyżu 66,8mg
        Liść mięty 66,8mg
        Ziele drapacza 66,8mg
        Korzeń cykorii 66,8mg
        Owoce kopru 60,5mg
        Wyciąg z owoców grejpfruta 7,5mg
        Tiamina (wit. B1) 0,5mg
        Ryboflawina (wit. B2) 0,5mg
        Witamina B6 0,6mg
        Niacyna 5,0mg
        Kwas foliowy 100mcg
        Kwas pantotenowy 2,9mg
        Biotyna 42mcg
        Witamina B12 0,3mcg
        Witamina C 17mg

        W moim odczuciu mądry czlowiek to nie ten, który Z ZAŁOŻENIA odrzuca wszystko co sztuczne czyt.przetworzone przez człowieka, nie spotykane w danej formie w naturze ale taki, który potrafi czytać, analizowac i wyciągać wnioski. Jeśli jest możliwość korzystania ze zdobyczy cywilizacji to po co hodowac zioła i robić czasochłonne mieszanki skoro można dokonać zakupu środka, który ma wszystko co niezbędne ? Moja babcia zbierała zioła, suszyła je, stosowała, sporo sie od niej nauczyłam ale nie mam czasu, środków ani ochoty zbierać po polach kopru, anyżu,(miętę mam akurat na balkonie), suszyć i przerabiać. Świetnym środkiem jest też bioaron C czy inne wyciągi z aloesu-kiedyś sama hodowałam i stosowałam, ale szybko zabrakło mi roślin wink, mogę jechać kilkadzisieat kilometrów na wieś do ciotki by zerwać suche badyle malin i zrobić wyciąg -ale łatwiej wyskoczyc na rynek i kupić gęsty sok malinowy. Kwas foliowy-jasne, występuje w naturze w roślinach zielonych ale jest go tragicznie mało, błogosławieństwem jest że występuje w formie tabletek (w usa dodawany jest do mąki, u nas niestety nie) itp itd.
        • astrum-on-line Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 17:29
          Jeżeli dziecko nie ma apetytu, to najczęściej znaczy że coś z żywieniem jest mocno nie tak. Ewentualnie z trybem życia. Może zanim poda się suplement należałoby zastanowić się co takie podaje się dziecku do jedzenia, że nie je obiadu.
          Sorry, oklepane, ale powszechne błędy - nakarmienie dziecka słodyczami i dziwienie się że nie. Przyzwyczajenie dziecka do hamburgerów i dziwienie się ze nie je obiadu.
          Zgadzam się z Carolin, to jest przyzwyczajenie do chemii od małego. Najpierw lekarstwo na apetyt a w wieku 25 lat tabletki na odchudzanie.
          • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 17:32
            Myślisz, ze kiedyś nie podawało się dzieciom ziół na apetyt ? Albo np. piwa ?
            Mogę sie mylić ale wydaje mi się, że w przypadku błędów żywieniowych o których piszesz podanie dziecku leku i tak nic nie da-skoro dziecko jest zapchane jedzeniem z polepszaczami smaku czy słodyczami.
            • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 17:53
              To jak się odżywia dzieci woła o pomstę. Poniżej wątek z lamentem matki niejadka. Zwróćcie uwagę, że dziecko broniło się przed almette, parówką cielęcą, jogurcikami, kaszką brzoskwiniową, jak już to chciało mleka. Mądre dziecko, ale na pewno mamuśka wygrała.

              forum.gazeta.pl/forum/w,566,95145463,,Apetizer.html?v=2
              • jagoda_pl Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 23:27
                Nie wiem skąd to się wzięło, ale słodkie jogurciki, kaszki i "Kubusie" są uznawane za zdrowe jedzenie. W rodzinie mojego męża jogurty typu Jogobella są uznawane za prawie lecznicze - co tam, że tam sami cukrzycy i otyli...

                Moim zdaniem najgorsze jest to, że wiele osób nie zna prawdziwych smaków potraw, bo do dzieciństwa wszystko jest podawane z dużą ilością soli lub cukru. Nie wiem jak jest teraz, ale ja pamiętam, że w przedszkole/szkolu dawano mi obrzydliwie słodką herbatę - tylko moja siostra w wieku lat trzech potrafiła sobie panie przedszkolanki ustawić i przynoszono jej herbatę bez cukru ("to jest ta dziewczynka, co nie słodzi" - ale egzotyka)...
                • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 23:46
                  Wzięło się z reklam. Najśmieszniejsze jest to, że w wielu domach są wypasione sprzęty kuchenne, a ludzie kupują produkty mocno przetworzone. Nawet tutaj na pytanie o zwykły blender podaje się produkt drogi, reklamowany. Założę się, że większość dzieci nie zna prawdziwego smaku soku z marchwi, bo są wychowane na Kubusiach. Jesienna starta marchewka nie potrzebuje niczego oprócz jabłka lub chrzanu. A ludzie szukają sosu do tego. Jak bardzo Polacy uzależnili się od poprawiaczy smaku widać w pizzeriach. Najważniejsze pochlapać pizzę zimnym sosemsad
                  • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:11
                    Masz dzieci coralin?
                    Pytam bo chciałabym wiedziec czy dajesz im własnorecznie robiony sok z marchwi czy jabłek?
                    Pytam bo ja przy pierwszym dziecku ambitnie sokowirowalam, przy dwójce tylko na poczatku wink -potem odechciało mi sie tracic czas na mycie,obieranie,wyciskanie i co najgorsze-mycie sokowirówki - teraz wolę kupic Marwita, raz na jakis czas Kbusia (raz na jakis czas bo pijemy głownie wode)
                    • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:17
                      Dla dziecka Kubuś jest niepijalny. Marwit, a jeszcze lepiej mniej reklamowane soki jednodniowe mają zupełnie inny smak i owszem kupuję. Sokowirówki nie mam, ale masa ludzi ma tylko w zasadzie nie wiem po co.
                      • afroddytta Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:23
                        Moje kubusia nie tkną, sama nie kupuję ale czasami znajomi częstują. Mam sokowirówkę, ale niestety moje dzieci nie chcą pić z farfoclami sad , czasami wyciskam sok i wtedy robię kisiel, wtedy im nie przeszkadza. Poza tym piją wodę i mleko, soki 100% tylko na imprezach.
                      • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:25

                        > Dla dziecka Kubuś jest niepijalny


                        nie rozumiem?

                        a czemu sobie nie kupisz i nie robisz sama soków?dlaczego nie robisz ich swoim dzieciom skoro takie zdrowe sa?
                        • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:53
                          Nie robię z takich powodów, o jakich piszesz. Po co mam kupować sokowirówkę skoro tarta marchewka z tartym jabłkiem to rarytas?W domu jemy wielkie ilości warzyw, które smakują nam bardzo. Pijemy wodę.
                          • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:14
                            Jeszcze precyzyjniej: Kubuś niepijalny, tak jak dla wielu świeży sok marchwiowy. Nie widzę potrzeby kupowania sokowirówki skoro pijemy wodę, a warzywa jemy w całości. Owszem mam wyciskarkę do cytrusów, najtańszą i najprostszą używaną od stycznia do marca czasem. Gdybym za 20 zł mogła kupić małą sokowirówkę to może bym się skusiła, ale takich nie ma. Nie widzę jednak potrzeby, bo wolę selera utartego , marchewkę podobnie i zjadam ze wszelkimi farfoclami. Żeby 10 razy w roku wypić sok marchewkowy sokowirówki kupować nie muszę.
                            • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 20:18
                              Aha, niepijalny oznacza niesmaczny. Ok, rozumiem.
                              Mi smakuje, dzieciom tez-czasami pijamy
                          • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 20:17
                            więc nie rozumiem za bardzo dlaczego zakładasz,że Ci którzy mają sokowirówkę jej nie używają tylko sięgają po śmieci. To duze i niesprwiedliwe uproszczenie i uogólnienie (ja miałam, i sie poddałam)
                            • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 20:20
                              i czy mozesz mi odpowiedziec na pytanie : czy masz dzieci ?
            • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 18:44
              guderianka napisała:

              > wydaje mi się, że w przypadku błędów żywieniowych o których
              > piszesz podanie dziecku leku i tak nic nie da.

              Jak to nic nie da? Da zarobek koncernom farmaceutycznym i wydrenuje kieszenie, bo mamy będą wypróbowywać x kolejnych środków. Na produkty z apteki Polacy wydaja krocie lekką ręką. I o tym wątek.
              • linn_linn Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 20:08
                A na bardzo zdrowe brokuly za 5 zl. szkoda im pieniedzy. Co innego w eleganckim salonie aptecznym: mozna wydac i stowe jednorazowo / w tym 80 zl. bez sensu /. Przypominam o starym powiedzeniu: lepiej wydac na piekarza niz na lekarza.
                • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 20:49
                  O jedzeniu to pamiętam wiosenny wątek. Nie odpuściłam i wyszło, że jednak nie w pieniądzach problem, ale w upodobaniach. Teraz też nie warto pisać o warzywach, bo okaże się, że te "ulubione" drogie, kiszonki choć ledwo ukiszone się przejadły, choć temperatury na razie wysokie ludzie piszą o innym klimacie, w którym po brokułach z makaronem padnie się z głodu i wycieńczenia.
                  Brokuły faktycznie podrożały, ale ostatnio. Polacy mają możliwość przerzucenia się na zdrowe korzeniowe, pory, kiszonki. Problemem jest jednak to, że jedzą mało warzyw , nie mają na nie pomysłu. Warzywo to dla Polaka ozdobnik obiadu.
                  • black_halo Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 11:42
                    No ale upodobania najtrudniej zmienic. Do tego zrobienie czegos z warzyw zajmuje wiecej czasu. Wiem po sobie chociaz u nas warzywa to 2/3 talerza i kocham mlode ziemniaczki. zazwyczaj np. na obiad jest kawalek miesa czy ryby, jakies gotowane warzywa typu brukselka, kalafior, grillowana cukinia, zapiekany baklazan, brokul i jakas surowka na zimno - np. pomidory z cebula i oliwa, pomidory z ogorkami malosolnymi i cebula. Marchewki nie lubie i nie jadam. Tu gdzie mieszkam popularne jest gotowanie ziemniakow pol na pol z innym warzywem, najczesciej pory, brokuly, marchew albo dynia. Potem sie z tego robi puree i jest to jedna z metod przemycenia warzyw bo dzieci jak dzieci, nie zawsze sa fanami szpinaku. Puree ze szpinakiem tez jest dobre ale wtedy wystarcza nieduza ilosc.
                    • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 12:31
                      Jestem mocno warzywna, wiem jednak, że sporo ludzi woli owoce. Też dobrze. Teraz są jeszcze niezłe jabłka, zaraz zacznie się sezon na cytrusy.
                      • black_halo Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:03
                        Sporo ludzi woli tez schabowego z kurczaka niz piers z kurczaka zapiekana w papilocie. Mnie sie zdaje, ze to jest gorsze niz brak odpowiedniej ilosci warzyw na talerzu. Ja tez jestem warzywna a owocow zbytnio nie lubie, czasem wciagne banana przed treningiem, latem obowiazkowo truskawki jablka nie tkne a gruszki jadam tylko z lodami.
                        • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:24
                          Od roku nie jem kurczaka ze sklepu, więc nie wiem co lepsze. Jak uda mi się zdobyć wiejskiego to trzymam na rosół. Jem generalnie mało mięsa, coraz mniej. Latem prawie wcale.
                          • black_halo Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:17
                            To tak jak ja. Staram sie kupowac jak najlepszej jakosci choc place sporo ale jem po prostu duzo, duzo mniej. Srednio 1-2 razy w tygodniu mieso, 1 raz ryba, w sezonie mule conajmniej raz w tygodniu a czasem krewetki. Ogolnie coraz wiecej i wiecej warzyw, nie uzywam miesa do zup. Zauwazylam, ze odkad znacznie ogranczylam mieso i przetwory mleczne to duzo mniej choruje, od 5 lat nie bralam antybiotyku. Ale z tym ostatnim to chyba typowo polska przypadlosc, ze lekarze nawet na katar potrafia przypisac antybiotyk. Tu gdzie mieszkam unika sie tego jak zarazy i na wiele drobniejszych problemow jak zatoki lekarz inhalacje, liste zalecen, czasem dorzuci homeopatyczne kulki jesli ktos chce ...
                            • przeciwcialo Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:22
                              Nie każdy lekarz taki skory do wypisania antybiotyku, na szczęście.
          • malwina.113 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 18:38
            dziecko mojej znajomej też nie ma apetytu, ale cały dzień jest podkarmiane przez dziadków słodyczami i slodkimi jogurtami

            ja bym szukała przyczyny braku apetytu - na pewno nie podawała środków leczniczych, choćby ziołowych

            to, ze kiedyś podawało się dzieciom na apetyt piwo (jak guderianka napisała) nie jest powiedziane, że to było ok - to, że coś robili nasi prapra dziadkowie nie znaczy, że było/jest zdrowe

            mi się wydaje, dzieci często są niejadkami przez wmuszanie w nich jedzenia od pierwszych miesięcy (6-12m) , a dziecko samo powinno decydować ze już ma pełny brzuszek, w konsekwencji tego dziecko coaraz mniej ma przyjemności z jedzenia ale traktuje to jako karę

            moje dziecko - odpukać- ma półtora roku nie jadkiem nie jest, ale ja nigdy nie wmuszałam w niego jedzenia, nawet jak wydawało mi się, że mało zjadł - może nie miał apetytu, bo ząbki szły, teraz nie jadał bo miał gorączke - odstawiałam miseczkę i wyjmowałam z fotelika

            ale pewnie dzieci są różne i być może robię źle, że generalizuję
          • afroddytta Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:19
            Właśnie u mich znajomych tak jest, dziecko 5 lat ogólnie nie je praktycznie nic, hektolitrami wypija wodę z sokiem lub herbatę z cukrem (2 łyżki na szkl.) plus coś tam słodkiego raczej bez ograniczeń wpadnie i ogólnie tylko wybrzydza, rodzice pozwalają mu nie jeść obiadu, w zamian dostaje kanapkę z szynką, którą też tylko powącha. Kiedy byli u nas podawałam dzieciom obiad, był ryż, indyk pieczony, ogórek zielony, jak mama usłyszała to nawet powiedziała żeby nie nakładać bo on i tak nie zje,nie lubi. Ale dzieci było sporo, wiec i jemu się talerz dostał i tu wielka niespodzianka, sytuacja pierwszy raz od nie wiadomo kiedy, dziecko zjadło wszystko. To był normalny obiad, których niestety w domu nie dostaje. Nie muszę chyba dodawać, że dziecko ciągle chore, zagilone, antybiotyki jeden za drugim.
            I ogólnie to ja uchodzę za tę dziwną, faszystkę itd., bo moje dzieciaki piją wodę (nawet ich nie zmuszam, same wybierają) ewentualnie herbatę od mnie (wszyscy nie słodzimy), a za słodycze dziękuję, chętnie same się rwą do owoców i co najważniejsze nie czują się pokrzywdzone, choć wszyscy je za takie uważają
      • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 17:18
        Dzieci oswaja się od małego ze sztucznym smakiem w lekarstwach, produktach spożywczych dla dzieci. Potem agresywnie reagujemy się na wpisy osób, które dziwią się, że dziecku smakuje tylko kilka rzeczy. To jest "uzależniony" niejadek.
        • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 17:30
          Dlatego piszę o człowieku, który w mądry sposób będzie umiał odrzucić ziarno od plew-a nie podtykać dziecku/sobie wszystkiego, co zobaczy w reklamie.
    • zuza_m_zuza_m Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 17:48
      Dwie sztuki nospy na miesiąc i to właściwie mi wystarcza smile Może jak będę stara, będę potrzebowała wspomagaczy mego istnienia i normalnego funkcjonowania, ale póki mogę żyć samodzielnie, nie szpikuję się. Bo po co? Dla własnej satysfakcji, że 'dbam o siebie'? Lepiej pobiegać smile
      • idalia-judit Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 21:14
        do wszystkiego trzeba stosować umiar. ja odżywiam siebie i rodzinę w miarę zdrowo, nie kupuję żywności przetworzonej, z konserwantami, ale mam dziecko chore, które nie przyswaja pewnych mikroelementów, ma wręcz zastraszająco niski poziom wapnia i musi go brać dodatkowo w tabletkach (zalecenie lekarza) i ciesze się że coś takiego jest w aptekach.
        • e-ness Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 22:51
          Te którym dzieci bardzo rzadko chorują i jedza wszystko co im si,e na talerzu poda najwiecej beda krzyczały o tym ze rodzice bez sensu podaja suplementy diety, syropki na apetyt i odporność.

          Nie widze nic złego w tym aby w okresie zwiększonego ryzyka podawać dzieciom witaminy, tran i naturalne wyciągi z owoców czy ziół mające nacelu podnieść ich odporność.
          I pomimo iz moje dzieci jedzą pieknie, choć sym mniej smaków i nie ma problemu aby podac naturalne witaminy to jka najbardziej wspomagam się aptecznymi gotowcami, Niestyty w gotowanych warzywach nie wiele zostaje z ich dobrodziejstwa a jesień i zima raczej nie obfituje w świeżynki.

          a co mają począc matki których dzieci jedzą mikroskopijne ilości warzyw, owoców , wógóle jedzą bardzo mało. Miałm taki egzemplarz pomiędzy 8miesiącem zycia a 2 rokiem. Nie wszystko da sie sprowadzić do zdrowego odzywiania ( córka do tej pory nie lubi i nie jada słodyczy) i zaniedbań dietetycznych rodziców

          A gadanie ze dziecko przyzwyczaja sie do smaku syropku jest dla mnie brednią, chyba nie próbowaliści etych syropków, blleeee

          Sama nic nie biore, nie szczepię się na grypę i nawet jak jestem chora ( gorączka kaszel) to staram się przeleżeć bo wiem ze lekarz zaraz przepisze mi antybiotyk.
          Nurofen i krople do nosa to sa dwa lekarstwa z którymi sie nie rostaję nawet na 24 godz ( lekarstwa dzieci) jeśli widze ze coś sie zaczyna dziać podaje ten zestaw właśnie zapobiegawczo, aby chronic uszy mojej córki.

          Wole podac dziecku litry syropów ziółówych, i kilogramy probiotyków niz antybiotyk choć jeden.
          ale to pisze ja matka dziecka czesto chorującego( tak zaraz napiszecie ze pewnie żle karmię bo nabiał i biała mąka i dlatego czesto choruje a te całe zapobiegacze apteczne to tylko pogarszają sytuację)
          • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 23:13
            Nurofen to nie jest probiotyk ani syropek.
            • e-ness Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 19:37
              Co ty powiesz? smile
          • ponponka1 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 19.12.12, 15:20
            e-ness napisała:

            Niestyty w gotowanych warzywach nie wiele zostaje z ich dobrodziejstwa a
            > jesień i zima raczej nie obfituje w świeżynki.


            Dlatego kiedys podawalao sie kapuste kiszona i ogorki. Moze warto do tego wrocic?
    • stara.gropa Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 22:46
      Ciekawe wystąpienie na temat suplementów leków.
      www.infozdrowie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=348&Itemid=333
    • iwona402 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 22:58
      Reklamowanie wszelkich specyfików rzekomo przywracających zdrowie powinno być surowo zakazane jak też reklama skierowana do dzieci, bo po prostu taka reklama jest nieetyczna. Pracuję w aptece i widzę jakie spustoszenie robi reklama w umysłach przeciętnego człowieka, jak stymuluje zbędne użycie leków. Będąc nastolatką ( lata 70-te) nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje coś takiego jak tabletka przeciwbólowa, w rodzinnym domu nigdy nie było żadnych leków, jedynie podstawowe środki opatrunkowe. Obecnie w większości domów jest jak w aptece, ludzie kupują ogromne ilości wszelkich medykamentów. Jestem w tej dobrej sytuacji, że od lat pracuję w małej wsi i dokładnie znam prawie wszystkich mieszkańców, ich choroby, przeważnie pamiętam co kto kupuje i mogę od razu wychwycić wszelkie niezgodności w przyjmowanych lekach, odradzić stosowania reklamowanego preparatu, który mógłby spowodować więcej szkody niż pożytku. Jak ktoś jest poważnie chory to wyda każde pieniądze na leki i właśnie na tym bazują nieetyczne reklamy leków i suplementów diety. Nie wiem czy wiecie , że obecnie prawie wszystkie apteczne specyfiki dostępne bez recepty są rejestrowane jako suplementy diety, czyli dodatki do żywności, które nie leczą ale jedynie MOGĄ wspomóc leczenie. W zdecydowanej większości aptek pracownicy zobligowani są do wykonania planu sprzedaży, sprzedania pakietów promocyjnych i dlatego "wciskają" nieświadomym klientom reklamowane cuda- bo najłatwiej je sprzedać.
      • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 23:10
        Jeszcze 10 lat temu ibuprofen był na receptę, teraz leży w każdym sklepie spożywczym, a z jakiegoś wpisu wynika, że matki niemalże karmią nim dzieci.
        Wspaniały wpis biorąc pod uwagę, że pracujesz w aptece.
      • madzioreck Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 12.12.12, 01:22
        Będąc nastolat
        > ką ( lata 70-te) nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje coś takiego jak tabletk
        > a przeciwbólowa, w rodzinnym domu nigdy nie było żadnych leków,

        Momentami ten wątek pachnie mi fanatyzmem. Jedni jak pelikany łykają wszystko, co zobaczą w reklamie, drudzy znowu mają odkrętkę w drugą stronę i padają trupem jak dziecko zje zabójczego danonka.
        Tak, moja mama też w latach 70 była nastolatką, i chodziła po ścianach, kiedy miała okres. Zamęcz się, człowieku, byle broń borze nie łyknąć zabójczego ibuprofenu czy starej, poczciwej no-spy (jest zła odkąd ją reklamują, czy jak?).
        • iwona402 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 17.12.12, 20:01
          Absolutnie nie jestem wrogiem stosowania leków w rozsądnych ilościach, ale chciałam podkreślić, że dawniej leki nie były tak łatwo dostępne, jak obecnie. W pierwszej połowie lat 80-tych paracetamol sprzedawany był w polskich aptekach pod nazwą Acenol, wydawany był tylko z przepisu lekarza, nie było żadnej formy paracetamolu dla dzieci, gdyż posiadał rejestrację tylko dla dorosłych. No-spa w tamtych czasach też była wydawana tylko na recepty. Nie było żadnych reklam, ani internetu, żyliśmy wtedy w błogiej niewiedzy, że koniecznie potrzebujemy jakiś cudowny medykament który uleczy nasze dolegliwości. Obecnie uważam, że leki są nadużywane, szczególnie przeciwbólowe, reklama bardzo napędza sprzedaż.
          • czekolada72 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 18.12.12, 07:24
            No-spa dalej jest na recepty...
            • iwona402 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 18.12.12, 07:51
              Tylko No-spa Forte jest wydawana na receptę, zwykła No-spa 20 lub 40 tabl. dostępna bez recepty.
    • jagoda_pl Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 24.11.12, 23:10
      Coralin, bardzo lubię Twoje rozsądne posty (ludzie z miasta na Rz. są widać oksmile). Wydaje mi się, że warto by było w tym wątku wypisać kilka suplementów-śmieci, które - oprócz drenowania kieszeni - nic nie dają. Ja też kiedyś miałam manię miliona preparatów, ale staram się czytać składy i nie dawać się nabić w... butelkę syropusmile

      1. Lacibios Femina - doustne probiotyki ginekologiczne. Dwóch lekarzy dosłownie je wyśmiało! Powiedzieli mi, że warto stosować Lactovaginal itp. preparaty dopochwowe, natomiast kuracja doustna nic nie daje. Moja lekarka na moje pytanie czy warto stosować Lacibios Femina stwierdziła "noooo mooożna", a farmaceutka powiedziała, że już prędzej ProVag, bo ma więcej szczepów. O ile w ogóle warto...

      2. Asecurella. Jak tabletki antykoncepcyjne nie służą to się je zmienia, albo wybiera inną metodę antykoncepcji. To są same ziółka!

      3. Tabletki z kolagenem. Podobno prostują zmarszczki. Brak słów...


      • konwalia-82 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 06:34
        jagoda_pl napisała:


        farmaceutka po
        > wiedziała, że już prędzej ProVag, bo ma więcej szczepów.
        >
        >

        akurat nie ilość szczepów się liczy w probiotykach, udowodnione działanie ma tylko kilka(w zadadzie dwa), to pacjenci pod wpływem reklamy chcą probiotyk zawierający kilka szczepów

        co do probiotyków ginek, różnią się czasem kolonizacji pochwy i akurat laciobios ma szybszy(potw badaniem)

        jeszcze uwaga co do tranu, po otwarciu w lodówce i max 3mce

        a rutinoscorbin przydaje się przy inf dróg moczowych(jak już napisano) i krwawieniach z nosa(ale to najczęściej wynik nadużywania nlpz)
        • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 11:34
          O ileż przyjemniej jest wprowadzić do diety żurawinę przy kłopotach z układem moczowym, choć trzeba uważać, bo sporo tej suszonej jest mocno nasączona olejem i cukrem.
          • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:07
            żurawina nie zakwasza akurat ale wzmacnia śluzówke by ta nie przepuszczała bakterii-to raz
            dwa-tabletki z zurawiny sa tansze niz suszona zurawina-przy problemie epizodycznym mozna sobie pozwolic, u osoby przewlekle chorej-juz nie
            wiecej wit c ma aronia,pietruszka,
            • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:14
              Ale ile w tabletkach żurawiny w żurawinie? Tabletki może tańsze, ale żurawinę można wykorzystać jako element posiłku. Żurawina nie zakwasza??!
              • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:23
                Nie, nie zakwasza
                np. w żurawicie 1 kaps zawiera 5 500mg owocu pochodzacego z ekstraktu 25:1(ze strony producenta)
                • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 14:55
                  Co co robi kwaśna żurawina?
                  • przeciwcialo Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:00
                    Nie zakwasza organizmu.
                • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:22
                  W kontekście tego wątku info i wiedza czerpana ze strony producentów są szczególnie cennewink
                  • przeciwcialo Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:30
                    Czasami warto uwierzyc. Aby uzyskac konkretne stężenie substancji naturalnej trezba surowca wyjsciowego zjesć sporo. Nie każdy da radę ani nie każdego stac aby kupic eko zurawine nie słodzona, nie konserwową. Czasami warto wspomóc sie lekiem OTC ale z umiarem.
                    • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 20:24
                      pytałas o tabletki-dałam info ze strony producenta
                      jesli chodzi o zakwaszanie a raczej nie zakwaszanie-źródel jest wiecej od lekarzy urologów i nefrologów u których leczę dziecko od 8 lat , po zródła naukowe. Znajdziesz sama, mam podeslac czy uznasz na slowo, ze sie pomyliłas ?
                      p.s. cytryna tez jest kwasna a ma mniej wit c niz np. kapusta
    • przeciwcialo Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 10:31
      Raz na kwartał kupuje leki na tarczycę.
      Mam preparat żelaza na receptę bo musze brac. W apteczce jest coś na goraczke, syropy wykrztusne i magnez dla męza. Bida.... wink
      Kosmetyki kiedyś kupowane w aptece zamieniłam na takie uzdrowiskowe. Proste i dla mnie fajne.
      Aaaa...i maści na pryszcze ale to raz na p.oł roku tubka.
      Jakies maści ochronne tez się znajdą. Kiedyś duzo punktów w aptece mi się zbierało teraz minimalnie cos dochodzi.
    • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 12:17
      Piszę o tym, bo sama w połowie lat 90 uległam reklamie. Zaczęłam jeść mnóstwo przetworzonego świństwa, często na mieście i to było przyczyną utraty odporności, złego samopoczucia, chronicznego zmęczenia. Miałam podkrążone oczy, cera sprawiała problemy, a używałam w nadmiarze drogich kosmetyków. Zażywałam masę suplementów. Nie miałam problemów finansowych, nie musiałam oszczędzać, ale pieniądze wydawałam na rzeczy, które mi szkodziły wręcz. Trwało to ok. 5 lat. Dlatego tak często o tym piszę. Jestem chodzącym przykładem jak odżywianie , drogie ale pełne świństw kosmetyki wpływają na wygląd i samopoczucie. Wydając kupę kasy zafundowałam sobie wtedy pogorszenie jakości życia (bo pod tym względem z domu wyniosłam świetny kapitał-odporność , zdrowe jedzenie).
      Po zmądrzeniu oszczędności pojawiły się same z siebie.
      • afroddytta Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:45
        Generalnie się zgadzam, ale nic na siłę, nie wymusisz na ludziach słusznego/mądrego/odpowiedzialnego zachowania (w każdej dziedzinie), po prostu każdy sam decyduje, jeden się 'nawróci' po przeczytaniu tego czy tamtego, innemu dopiero choroba oczy otworzy, jeszcze inny będzie sobie tak żyć do śmierci, to taka moim zdaniem selekcja naturalna XXI wieku. Sama piszesz, że kiedyś postępowałaś inaczej i też pewnie inni ubolewali nad Twoim postępowaniem, teraz jest sytuacja odwrotna. Przekonywanie czy 'złote rady' moim zdaniem niewiele pomogą, jak ktoś będzie miał potrzebę zmian to sam się zmieni i odnajdzie potrzebne informacje.
        Wczoraj mój tata przyniósł mi tabelkę dot. parówek dziecięcych jaki to syf itd. i ogólnie chyba jest oburzenie medialne, a w tej tabelce porażające dane -tylko nie są to wyniki żadnych analiz laboratoryjnych, a informacje z opakowania dot. składu, czyli informacje dostępne dla każdego! I skąd to nagłe oburzenie? Ktoś sobie robił parówki z zaw. mięsa < 5 %, już jakiś czas, ktoś to przecież kupował czyli albo chciał taki produkt w takiej cenie, albo nie przeczytał co kupuje i ... bez komentarza.
    • mama_trzech Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 15:09
      1. Kasa
      Nie można generalizować. Duża kwota to pojęcie względne. 100zł singla wydane na farmaceutyki nie równa się 100zł pięcioosobowej rodziny i to należy wyjaśnić na początku.

      2. Zbilansowana dieta - niejadek - karmienie dzieci

      Mam 3 synów. Podaję im takie same posiłki, mają dostęp do tych samych warzyw / owoców / produktów spożywczych. Nie piją soków zagęszczonych, tylko wodę mineralną. Praktycznie nie jadają słodyczy (tylko okazyjnie). Najstarszy nie jada warzyw, ani owoców z wyłączeniem jabłek. Nie jada również wędlin. Pozostali 2 jedzą i owoce, warzywa i wędliny oraz całą resztę.
      W domu gotuję sama. Nie używam żadnych gotowców, ani polepszaczy.
      Piszę to dlatego, że nie można mierzyć wszystkich "niejadków" tą samą miarą, bo mimo że nie poję syna Kubusiami oraz nie karmię słodkimi jogurtami on i tak je tylko wybrane produkty, które można policzyć na palcach obu rąk.

      3. choroby

      W okresie wzmożonej zachorowalności podaję dzieciom środki wzmacniające odporność.
      Dzięki temu lżej przechodzą choroby, lub chorują naprawdę rzadko. Unikam antybiotyków, wolę leki bez recepty (chyba, że zachodzi taka konieczność)

      Proszę nie pisać mi o hartowaniu, chodzeniu na spacery itd. Przerabiałam to dwa lata temu i g*** dało. Zaczęło się od ospy wietrznej. Potem co najmniej 2x w miesiącu infekcje układu oddechowego leczone coraz to nowym antybiotykiem. Na leki straciłam majątek. Syn tylko lekko się zgrzał, pobiegał zawiało go i od początku to samo - z całą trójką (bo zarażali się wzajemnie) jechałam do ośrodka zdrowia. I tak w kółko.

      Ciekawa jestem czy autorka wątku wolałaby zainwestować w leki uodparniające (również szczepionki na receptę do picia oczywiście wytworzone sztucznie!), czy podawać dziecku 3x w miesiącu inny antybiotyk.
      Nadmieniam, że syn teraz choruje naprawdę rzadko.

      Jak to się mówi punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - ot co.
      • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 20:25
        Zakładam, ze autorka nie ma 3 dzieci, nie wiem czy ma jedno-bo usilnie mi na to pytanie nie odpowiada-stąd tez jej perspektywa.
        • coralin Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 20:28
          O biologiczne pytasz?
          • guderianka Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 25.11.12, 22:01
            Niekoniecznie biologiczne-swoje dziecko to swoje-czy biologiczne czy adoptowane (ale nie chodzi mi o pracę z dziećmi) tylko sposób żywienia własnych dzieci. (pytam nie z ciekawości ale w kontekście zdrowych własnoręczych soków, jak również naszej wcześniejszej dużo dyskusji nt karmienia małych dzieci m.in. roślinami strączkowymi) Chciałabym wiedzieć, czy mając swoje dzieci stosujesz względem nich to o czym tu piszesz-a jeśli tak-ściągnąć czapkę z głowy za to, że Ci chce, że masz swój sposób na życie i upór w realizowaniu swojej wizji. Ja np. uważam że odzywiamy sie zdrowo-aczkolwiek przy Twoim "zdrowo" moje "zdrowo" się chowa- za mało we mnie może woli ale też i czasu-bo tego dzieci potrzebują masę
            • slow_it_down Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 26.11.12, 07:49
              W sprawie dzieci: ja mam dwoje: 4,5 i 9 lat.
              Do tej pory nie brały antybiotyku, poza jedną infekcją dróg moczowych córki, przywiezioną znad morza.

              Właściwie zgadzam się z autorką wątku. Moje dzieci chodziły do żłobka od czasu jak skończyły 1,5 roku, potem do przedszkola.
              Starszy ze względu na przeprowadzki zmieniał i żłobek i przedszkole.
              Jedynie w okresie pierwszego żłobka brał 2 razy eurespal. Młodsza raz miała zapalenie oskrzeli, ale było wirusowe, przesiedziała w domu i obyło się bez antybiotyku.

              I zgadzam się, że podstawa to nie przegrzewać. I nie chodzi mi o zimny wychów jak UK czy Holandia, tylko zwykły umiar w ubieraniu dzieci. Na dodatek moje dzieci zwykle były jedynymi dziećmi z odkrytymi głowami na placu zabaw wiosną czy jesienią. I żadne nigdy nie miało zapalenia ucha.

              Jasne, że jak raz na średnio 2 lata przypęta się przeziębienie, to idziemy się do lekarza osłuchać, ale zwykle kończy się na podaniu raz czy dwa paracetamolu na noc, ewentualnie mucosolvanu, gdy kaszel cięższy. Chodzimy do przychodni rejonowej, do starszej pani doktor.
              Jedyne co kupuję regularnie co roku to spray wody morskiej w sezonie katarowym.

              Teraz sezon na jabłka: tanie i zdrowe, kupujemy średnio kilogram dziennie, a kanapki z serem i jakimś warzywem / jajkiem zwykle posypuję obicie posiekaną cebulką. Często też robię twarożek z dużą ilością cebulki. Mnie się wydaje, że dzieci lubią to co dostają i do czego są przyzwyczajone, ale może tylko moje tak mają...
              • czekolada72 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 12.12.12, 08:33
                slow_it_down napisała:

                Mnie się wydaje, że dzieci lubią to co dostają i do czego są przyzwyczajone, ale może tylko moje tak mają...

                Nie, nie tylko Twoje smile
                Pisalam juz kiedys, ze mioje dziecko nie znalo pojecia "nie lubie" - od kiedy tylko bylo mozliwe - jadało to samo co my, wprowadzałam te dania stopniowo. I sama sie dziwiłam, ze przez lata nie grymasiło, wrecz odwrotnie - samo po powrocie np z obozu opowiadało jak to inne dzieci grymasza, i niejedza (np szpinaku i watrobki).

                Co nie zmienia faktu, ze od kilku lat niejadalne stały sie dla niego - rosół i watrobka. I ok, - uwazam, ze ma prawo. Ale niejadalne stalo sie po latach jedzenia. I nigdy nie bylo, sytuacji - dostaje cos na talerz i zanim zacznie jesc wrzeszczy, ze nie lubi. Zdarzalo sie, ze cos nie smakowało, ale PO spróbowaniu.
                Generalnie uwazam, ze (chyba) mialam szczescie, ze dziecko było wszystkożerne smile
                do tego bez uczulen na jakikolwiek skladnik pokarmu.
                • ponponka1 Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 19.12.12, 15:24
                  czekolada72 napisała:

                  >
                  > Co nie zmienia faktu, ze od kilku lat niejadalne stały sie dla niego - rosół i
                  > watrobka. I ok, - uwazam, ze ma prawo. Ale niejadalne stalo sie po latach jedze
                  > nia.


                  ja jako dziecko jadlam tylko ogorkowa (na kiszonych ogorkach) i nie wzielam do busi pomidorwej z makaronem, czasami jak byla z ryzem troszeczke.

                  Teraz za pomidorwa dalabym sie pokroic.

                  Jako dziecko jadlam kasze manne tylko w postaci plynnej. Teraz tylko jako sztywna masa.

                  Czego to dowodzi? Nie wiem....
            • zosiaonline Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 03.12.12, 18:58
              guderianko, jak to mądrze ktoś nazwał: "punkt widzenia zależy od punktu...siedzenia" wink Całkowicie zgadzam się z Twoją wypowiedzią. A coralin chętnie radzi, ale w kontekście czyichś dzieci. To trochę niemiarodajne.
      • czarne-jagody Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 26.11.12, 08:35
        Zgadzam sie z Tobą, nie można generalizować odnośnie wpływu odzywiania na zdrowie dzieci. Ja mam dwoje dzieci, generalnie nie jemy fastfoodów ani przetworzonej żywności w duzych ilościach. Starsza córka zjadłaby jednak wszystko co słodkie, nie lubi zbytnio sie ruszać. Moze ze 2 razy w zyciu brała antybiotyki na początku przedszkola, od kilku lat nie miała nawet kataru, nic jej nie jest, tak jak mężowi, który przez 16 lat małżeństwa ani raz nie był na zwolnieniu. Młodsza na słodycze nawet nie spojrzy, zawsze w ruchu ale tak mocnego zdrowia juz nie ma, duzo częściej jakis katar czy przeziębienie, fizycznie podobna do mnie, tak jak starsza do męża. Tak, więc predyspozycje genetycznie tez mają duże znaczenie, nie tylko tryb życia.
    • nuova Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 18.12.12, 20:27
      z reklam to ja jedynie muzykę poszukuję big_grin jedynie albo aż.
    • beattka.mom Re: drenowanie kieszeni przez wiarę w reklamy 30.12.12, 20:13
      Moim dzieciom szczególnie pasuje smak syropu. Zauważyłam też, że nabrały większego apetytu odkąd podaje im Bioaorn C.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja