Dodaj do ulubionych

Nie wiem co robić. Jakieś pomysły?

30.12.12, 19:32
Witam. Tak mi wstyd i taka jestem zła na m., że aż zmieniłam nick na ten post. Zrobił mi taki numer przed końcem roku... Nie wiem co robić. Po kolei - przed Świętami m. wrócił któregoś dnia z pracy i wręczył mi 2tys. PLN - z informacja, ze pracodawca dał specjalną premię na Święta i koniec roku. Cos mi sie to wydało dziwne - kryzys przecież jest - zwalniają raczej a nie premie dają. I to takie. No ale mówił, że wyniki maja rewelacyjne, on sie wykazał szczególnie z brygadą i dostał. Ucieszyłem sie jak niewiem- sytuacja u nas nieciekawa, ja nie mam pracy od pierwszej ciąży a tu szykują sie pierwsze od lat bogate Święta. Żeby sie streścić - wydaliśmy wszystko na Święta i prezenty - była Choinka jakiej dzieci nie widziały, szczupak, lego i barbi, ja dostałam pierwsze od lat "prawdziwe" perfumy. A teraz sie wydało, że to nie premia tylko chwilówka. Jestem w szoku. M. sie tłumaczy że chciał nam wreszcie prawdziwe Święta zapewnić, awantura była a teraz siedzę i płacze. Budżet mamy jaki mamy, na wszystkim już oszczedzam, a tu taki zonk. Co ja mam robić? Macie pomysły? Jak zaoszczędzić z jednej pensji? Nie mam już kablówki (nie dałam sie namówić na Święta z tej kasy na szczęście), telefon jeden, auto ledwo jeździ, dentysta na demna wisi a tu raty dodatkowe.
Obserwuj wątek
    • mama_trzech Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 30.12.12, 20:40
      Po pierwsze porozmawiaj z mężem delikatnie i uświadom mu, że taka sytuacja nie może mieć miejsca ponownie. Co miesiąc pokazuj mu co, na co i ile idzie - żeby miał świadomość jaka jest wasza rzeczywista sytuacja finansowa. Co innego słyszeć, że jest źle, a co innego zobaczyć cyferki na papierze. Niech się razem z Tobą głowi nad budżetem. Ja prowadzę takie rozliczenia i co miesiąc przedstawiam m. Dokąd tylko "gadałam" jakby do niego nie docierało smile Teraz ma czarno na białym.
      Jeśli chodzi o oszczędności - sama piszesz, że już oszczędzasz na czym możesz, więc rad udzielać Ci nie będę. Może tylko tyle, by wystawić niepotrzebne graty na allegro, choć pewnie i to już wiesz. I każdy bonus finansowy (łącznie ze zwrotem podatku) przeznaczać na szybszą spłatę pożyczki.
      • crises Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 31.12.12, 08:09
        Ale to coś przeważnie pisze nic niewnoszące, pretekstowe posty, tylko po to, żeby po raz kolejny wkleić adres bloga.

        Tak samo na forum "Ślub i wesele" objawiła się jakaś menda, która wcina się do każdego wątku z bardzo odkrywczymi tekstami "wybór sukienki ślubnej to ważna sprawa" tylko po to, żeby zareklamować swój biznesik (zaproszenia i limuzyna ślubna). I tu, i tam moderatorzy nic z tym nie robią, halo, czy naprawdę trzeba mieć IQ na poziomie geniuszu, żeby odróżnić dyskutanta od kryptoreklamiarza?
    • linn_linn Re: blog_spam 31.12.12, 08:22
      Ja kiedys wchodzilam, ale juz tego nie robie: wlasnie z uwagi na zbyt nachalna sygnaturke i posty, ktore nic do dyskusji nie wnosza / wielszosc chyba /. Szkoda, ale jesli chcesz zniechecic do bloga, to jestes na swietnej drodze. Gratuluje.
    • anika_ic Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 31.12.12, 13:10
      janka0609 bardzo Cię przepraszam, że swoją wypowiedzią (osobą) przysporzyłam tyle zamieszania w tym wątku, że Twój problem został zepchnięty na daleki plan. Chciałam Cię jakoś pocieszyć, zachęcić do innego spojrzenia na swoją sytuację, naprawdę.
      Przepraszam za jakiekolwiek zachęty i reklamowanie z mojej strony.
      Pozdrawiam Ciebie i męża i trzymam kciuki, że jakoś dojdziecie do porozumienia i wspierając się wzajemnie, wyjdziecie z tego kryzysu obronną ręką.
      • jacues Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 31.12.12, 16:36
        masz męża marzyciela i Ty też dałaś się ponieść marzeniom. Dostaliście dodatkowe pieniądze ( mam na myśli tą pożyczkę )i wydaliście ja całą na świeta. Forumki, które mają dużo większe dochody niż Wy, pewnie kupiły tańsze prezenty, bo wiedzą za zasada nr jeden to oszczędzać,bo czasy ciężkie.
        To Ty musisz bardziej realnie patrzeć na życie i podejmować wszelkie finansowe decyzje, bo inaczej skończy się to źle. musisz uświadomić męża o waszej sytuacji finansowej i ją wytłumaczyć - ile co kosztuje, ile musisz kupić itp.
        Dodatkowych pieniędzy nie przejadamy tylko nadpłacamy kredyty, idziemy do dentysty, do lekarza jeśli to odkładaliśmy z barku ich, płacimy zaległe rachunki itp.
        Musisz pomyśleć o jakiej dorywczej pracy, może na weekendy jak mąż jest w domu.może możesz dojechać do najbliższego większego miasta. rozwieś ogłoszenia przy przedszkolu lub lepiej idz pod przedszkole z kartkami ze swoim numerem tel. i powiedz matkom, że zaopiekujesz się ich dzieckiem jeśli dziecko zachoruje a one będą musiały iść do pracy.
        O tym jak zaoszczędzić dziewczyny i chłopaki piszą w wielu watkach. czytać, czytać.
        przepraszam, ze Cię nie pocieszyłam ale taka jest prawda. Wyciągnij wnioski z tej lekcji zycia i patrz bardziej realnie na życie.
        powodzenia
        • linn_linn Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 31.12.12, 19:31
          Niestety cala ta przedswiateczna atmosfera sprawia, ze latwo poniesc sie emocjom. Reklamy, muzyczki w supermarketach, kolejki, prezenty... Wszystkow wyglada tak, jakby od tych 2 dni zalezalo nasze zycie. Jutro Nowy Rok, a o swietach juz nikt nie pamieta. No moze z wyjatkiem niektorych portfeli.
          • anick5791 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 13:11
            To ja w innym tonie, bo rozumiem Twojego męża - też mam czasem potrzebę oderwania się od liczenia każdej złotówki. Szczęśliwie nie z kredytu, ale też zapłaciłam za święta zdecydowanie za dużo jak na nasze możliwości. Bo chciałam żeby to był wyjątkowy czas. I był. Pomyśl o dzieciach - one nie wiedzą (chyba) o kredycie, a takie święta zapamiętają na długo. Ja bym szczerze mówiąc szybko wybaczyła takie przewinienie - oczywiście nie powinien brać kredytu bez Twojej zgody, ale może wiedział, że jak powie, to się nie zgodzisz i święta będą jak te poprzednie? Może chciał pięknego Bożego Narodzenia dla Ciebie i dzieci, ale też dla siebie? Skoro on ponosi ciężar utrzymania rodziny, moim zdaniem ma prawo "zaszaleć" - pod warunkiem że to ten jeden jedyny raz. Dacie radę. Na ile rat może być rozbite takie 2 tys.? Wysokie te raty? A może przez ten czas trafią się f a k t y c z n i e dodatkowe pieniądze i szybko się pozbędziecie zadłużenia, a wspomnienia zostaną. Sama mam takiego skrajnie realistycznie podchodzącego do życia męża - pewnie jest podobny do Ciebie pod tym względem. I wierz mi: dla osoby o nieco innym nastawieniu bywa to trudne. Grunt, żebyście nie wzięli kolejnej pożyczki, żeby spłacić tę. Będzie dobrze. Trzymam kciuki.
            • janka0609 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 15:05
              Jak pisałam jestem załamana. sad. Dorwalam umowę - szok! Spłata w 30tyg po 118zl/tydz, to przecież prawie 500zl/mies sad i w sumie oddamy ponad 3500zl! Nie mam z czegosad. Żyjemy na styk, zwrot miał być na dentyste i samochód i może choć pare dni w lecie. Ja NIE MAM 500zl na ratę miesięcznie - już po opłatach zostaje mi 800zl na życie. Za 300 nie przeżyję. Pracy nie ma. To małe miasto z bezrobociem. Może rzeczywiście do sprzątania na weekendy - ale mąż na zmiany pracuje i musi odespac. Ech
              • anick5791 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 16:01
                To faktycznie idiotyczny ten kredyt sad 500 zł/m-c to jak rata za samochód a nie trochę gotówki...
                A może rozpisz tutaj te 800 zł na życie dokładnie - skoro tu na forum tylu mądrych specjalistów od oszczędzania to może doradzą, co jeszcze dałoby się na te kilka miesięcy obciąć?
                Skoro mieszkasz w małym mieście, to pewnie niedaleko masz na wieś - może od rolników jakieś warzywa taniej w większych ilościach by się dało kupować? I na obiady zupy z nich robić? Jak chłopak chciał zaszaleć, to teraz będzie miał dietę wink Nie wiem, czy to jakiś pomysł, ale próbuję kombinować.
                • linn_linn Re: UWAGA na chwilowki 01.01.13, 16:33
                  Poczytaj o tym, czym moga sie skonczyc takie "swiateczne marzenia":
                  wyborcza.pl/1,126565,13122205,Pozyczyla_tysiac_zlotych_na_lodowke__musi_zaplacic___.html
                  Specjalistow od oszczedzania jest tu moze sporo, ale moim zdaniem po to wlasnie oszczedzamy, aby chwilowek nie brac. Juz widac, ze swieta nie kosztowaly 2000 zl, a 3500 zl. Skoro wczesniej trudno bylo te 2000 zl. odlozyc, to jak teraz splacic 3500 zl.? Inna sprawa, ze moralnie odpowiedzialny za te sytuacje jest glownie maz i to on powinien teraz znalezc dodatkowa prace na splacenie kredytu. Ja osobiscie za takie "niespodzianki" dziekuje.
    • ofelia1982 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 15:02
      Zgadzam się z aniką, że w sumie chłop dobrze chciał (choć - wybacz - głupi troszeczkęsad
      Podziękuj za Święta, a teraz usiądźcie i planujcie wydatki, o musicie te Święta spłącić.
      ALE Ty też nie jestes bez winy. Bo nawet gdyby to była premia - to musieliscie ją całą wydać od razu? Tego nigdy nie zrozumiem. Ja bym pewnie się ucieszyła, ale w planach na Święta nadal miałabym to co miałam, zaszalałabym lekko (żeby nie wydać wszystkiego) i cieszyła się, że mam na dentystę/samochód etc.
      To jest chyba mentalność ludzi, którzy wpadają w pętle zadłużenia z karta kredytową - jak mam, to muszę wydać..
      • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 17:21
        Premie mozna wydać od razu, szczególnie, jak sie cały czas oszczedza, a raz chce mieć parę dni bardziej luksusowych - to też jest jakaś wartość. I żadnej winy Autorki tu nie ma, wina jest wyłącznie męża, który ja zwyczajnie okłamał. Nie usprawiedliwiałabym tego niczym - jest to wyjątkowa, karygodna bezmyślność - to raz , dwa - zwykła nieuczciwość wobec żony.
        • ofelia1982 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 17:28
          verdana napisała:

          > Premie mozna wydać od razu, szczególnie, jak sie cały czas oszczedza, a raz chc
          > e mieć parę dni bardziej luksusowych

          Toteż mówię - prosta droga do pętli zadłużenia. Jak mam to wydaję, bo "cały czas oszczędzam, więc chcę miec kilka dni luksusowych".
          Wydaje się całą premię, jak się jeszcze ma coś oprócz niej.
          Ale to moja opinia.
            • linn_linn Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 18:04
              Czasem moze tak, ale w tym wypadku tylko do momentu az z 800 zl., ktore zostaja, trzeba bedzie oddac 500 zl. na splate pozyczki. Gdyby chodzilo o osoby majace oszczednosci, to tego watku w ogole by nie bylo. Moim zdaniem kazdy powinien wziac na siebie wlasna wine. Calkowicie bez winy to jest tu tylko maluch.
            • ofelia1982 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 21:37
              verdana napisała:

              > Nie, jednorazowe szaleństwo jest czasem warunkeim zdrowia psychicznego.

              Ja psychologiem nie jestem, ale chyba słabo dla zdrowia psychicznego mieć maksymalny komfort i luksus przez 3 dni po to, żeby potem w stresie czy mnie nie zlicytują trwać kolejne kilka atygodni/miesięcy..
          • malwi.2 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 13:54
            ja też uważam, że i mąż i autorka ponoszą winę

            nawet gdyby to była premia, to przecież wydawac 2 tys na same święta gdy normalnie na miesiac ma się 800zł to.... nie napiszę

            wiem, ze czasem trzeba sprawiać sobie przyjemnść jak to verdana pisze dla zdrowia psychicznego, ale od razu za 2000??ale często wystarczą drobne przyjemności, mi wystarczają

            dziecko 1,5 roku nie doceni barbi ani lego, może szybciej 3 letnie,
            perfumy podczas gdy bałagan w zębach??

            przepraszam, ze tak ostro... najpierw jak to przeczytałam pomyślałam, że co za facet, potem pomyślałam ze oboje winni, że otrzymując taka premię, to powinno się pomyśleć o dentyście, o samochodzie, o oszczednosciach na czarną godzinę, do swiat z tej niby premi dorzucić 500 i i tak byście mieli luksusy w porównaniu z tym co macie na co dzień

            mąż naprawde bez wyobraźni, ale może miał dość słuchania że ciągle mało...

            czesto piszą tu ludzie, co nie mają żadnych oszczedności, po tym watku widać, że często to nie jest tak, że nie mają z czego zaoszczedzić, często chyba jest tak, że jak im się trafi większą kasa to szał od razu, pewnie 4 tys też by dali radę wydać, bo w końcu święta na bogato....


            przepraszam, ze tak ostro, poniżej widziałam, ze jakies rady autorka dostała, życzę powodzenia i wyciągnięcia wniosków na przyszłość
        • asia_i_p Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 18:20
          Taka ostra ocena moralna to jest bardzo zły punkt wyjściowy to jakiejkolwiek poprawy komunikacji.

          Mnie się wydaje, że w małżeństwie bardzo rzadko występuje sytuacja wyłącznej jednostronnej winy. Jeżeli facet zakopał rodzinę finansowo dla "bogatych" świąt, to być może dawano mu do zrozumienia, że nie zapewnia rodzinie tego, co trzeba. Tam już nie ma zaufania, jeżeli o takich rzeczach nie gadają wspólnie, a jeśli autorka wątku się utwierdzi w swojej roli pilnującej matki nieodpowiedzialnego chłopaczka, to będzie jeszcze gorzej.

          Jeżeli nie ma szansy na dogadanie się z mężem zupełnie szczerze, to i tak nie zarzucałabym go oskarżeniami, tylko powiedziała, że na życie potrzebuję tyle a tyle, czyli na ratę zostaje tyle, jakoś trzeba skombinować tyle i co robimy?
    • asia_i_p Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 18:13
      Dogadajcie się.
      Taka sytuacja to efekt problemów komunikacyjnych między wami, które dobrze, że wylazły w kwestiach finansowych, a nie na czymś jeszcze poważniejszym.

      Obgadajcie szczerze - czemu mężowi aż tak zależało na tych bogatych świętach. Zaakceptuj swoją część odpowiedzialności, nie dziel teraz na obozy - ty dobra i oszczędna, a mąż zły rozrzutnik - bo będzie jeszcze gorzej. Razem ustalcie, jak to spłacicie, co się dla was w finansach liczy, jak czujecie się z oszczędnym trybem życia i co zrobić, żeby poczuć się lepiej.
      • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 19:44
        Niezaleznie, dlaczego mu zależało, okłamał żonę w bardzo istotnej kwestii finansowej. To jednak należy brać pod uwagę, bo to, zę mężowi zalezało, to jeszcze nie jest żadne wytłumaczenia. Następnym razem moze mu zależeć na skuterze i garniturze od Armagniego.
        To absolutnie nie chodzi o rozrzutność, ale skrajną nielojalność i lekkomyślność.
    • darek9634 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 19:57
      Pracuję w banku i wiem jak to wygląda gdy przychodzą osoby, które wzieły "chwilówki" i proszą by im jakoś pomóc.

      Idź do banku. Jak nie w jednym to w drugim pewnie dostaniesz kredyt.
      2000zł : 12 miesięcy = 166,67 zł, do tego odsetki - zakładam 11% (może być mniej)= 18,08zł
      czyli w pierwszym miesiacu spłaty zapłacisz bankowi 184,05zł (nie daj się namówić na równą kwotę spłaty przez cały okres kredytowania, mają być raty równe a odsetki malejące)
      A jeżeli to za dużo to rozłóż spłatę na np. 2 lata.
      Powodzenia.
        • darek9634 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 11:37
          Jaki bank bym polecił ? Spółdzielczy. Pracuję w takim i wiem jakie jest podejście do klienta i w moim i sąsiednich. Nie piszę w jakim bo nie reklamuję. To nie molochy komercyjne, gdzie klient jest anonimowy.
          Na taki procent udzielamy kredyty, to są liczby z konkretnego wyliczenia. Plus prowizja 1%
          Tylko, że autorka nie może swojej pożyczki spłacić przed terminem...
            • darek9634 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 16:50
              " Piszesz o kredytach na 11% RRSO i nie potrafisz podać jednego przykładu."

              Nigdzie nie napisałem o kredycie, gdzie RRSO wynosi 11%. To jest oprocentowanie nominalne. Oczywiscie rzeczywiste jest wyższe. Podałem przykład ile wyniesie kwota spłaty raty i odsetek dla konkretnego przykładu. Jezeli chcesz konkretne wyliczenie (całkowity koszt takiego kredytu -2000zł na 1 rok i RRSO) to poczekaj do jutra rana.
              • tiszantul Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 12:32
                > Nigdzie nie napisałem o kredycie, gdzie RRSO wynosi 11%. To jest oprocentowanie
                > nominalne. Oczywiscie rzeczywiste jest wyższe.

                Myślałem, że rozmawiamy o kosztach kredytu, a nie o metodach sprzedaży służących do okłamywania emerytów w banku. Zgadzam się, rzeczywiste oprocentowanie jest wyższe. Tylko jakie ma znaczenie dla klienta, co jest oprocentowaniem, co marżą, co prowizją, co ubezpieczeniem kredytu, co opłatą przygotowawczą, a co cross-sellingiem? Gdybyś od razu podał RRSO, nie byłoby zawracania głowy.
              • tiszantul Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 12:51
                > Proszę bardzo :
                > kredyt 2000,00zł
                > 12 rat
                > raty równe, odsetki malejące
                > oprocentowanie 11 %
                > prowizja 1%
                >
                > Całkowity koszt kredytu (to ile więcej oddasz bankowi) = 6,8855% = 137,71 zł
                > RRSO = 13,764332%

                To nazywasz przykładem kredytu? Przykład to wskazanie, kto takiego kredytu udzieli. Nie wydaje ci się, że same obliczenia to można wykonać nawet dla kredytu 5% RRSO?

                Ale jest lepiej, już po zadaniu jednego pytania z 11% robi się prawie 14%. Zwykle robi się 30% zanim klient wyjdzie z banku. "Kredyty na 11" oficjalnie zarezerwowane są dla "najlepszych klientów", w praktyce w ogóle się ich nie udziela, za to do placówki przyjdzie paru zbłąkanych klientów, którym będzie można zaproponować kredyt na 30%. To miło z twojej strony, że proponujesz autorce wątku zrolowanie z 1500 na 11, ale gdybyś rzeczywiście był pracownikiem banku, to wiedziałbyś, że najprawdopodobniej nikt jej nie zamieni nawet na 30%.
                • darek9634 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 04.01.13, 16:59
                  Przecież ja właśnie podałem konkretny przyklad kredytu jaki mój bank oferuje !
                  Trochę mnie wkurzyłeś (łaś). Ulotki z takim wyliczeniem leżą u nas na ladzie. A oprocentowanie rzeczywiste zawsze jest wyższe od nominalnego i służy do porównywania ofert różnych banków. Po to KNF wprowadził obowiązek jego podawania. To powinieneś (naś) wiedzieć.
                  Nie gdybaj, jak nie jesteś pewien (pewna).
                  Natomiast podróż ze "sciany wschodniej" do okolic Gdańska byłaby trochę uciążliwa.
                  • tiszantul Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 04.01.13, 17:54
                    > Przecież ja właśnie podałem konkretny przyklad kredytu jaki mój bank oferuje !
                    > Trochę mnie wkurzyłeś (łaś). Ulotki z takim wyliczeniem leżą u nas na ladzie.

                    Miejsce gdzie leżą ulotki uważasz za istotny parametr kredytu? Uważasz, że z ulotki poznasz cenę i warunki? Po co radzisz autorce wątku zmianę kredytu na 11-12%, skoro nie zamierasz jej powiedzieć, która to instytucja zajmuje się zmniejszaniem oprocentowania chwilówek z 1500% na 11%?

                    > A oprocentowanie rzeczywiste zawsze jest wyższe od nominalnego i służy do porówn
                    > ywania ofert różnych banków.

                    Rzeczywiście trochę się zagalopowałem w rozmowie z Tobą - zapomniałem, że obecnie w bankach pracują studenci I roku, którzy w poprzedniej pracy wykładali towar na półki i w następnej pracy też będą wykładać towar na półki. Takie CV widywałem na własne oczy. Mam wrażenie, że Ty masz również pewne doświadczenia z ladą.
    • saguaro70 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 20:17
      Hm.. Nie wiem co Ci napisać. Nie chcę, żeby mnie tu posądzono o solidaryzację penisa z Twoim mężem.. Doskonale go rozumiem.
      Wczuj się trochę w jego sytuację. Jest facetem, mężem, ojcem.. Na pewno nie jest mu łatwo z tego powodu, że nie może zapewnić Ci godziwego bytu. Mężczyźni tak mają, przynajmniej niektórzy. Myśli sobie- co ze mnie za chłop.. Bo w polskim społeczeństwie, zaściankowym jest jeszcze taki pogląd. Niby jest równouprawnienie w domu, ale najlepiej jak facet zarabia a kobieta robi w domu. I jak ma np. brudno w domu to ją wezmą na języki. A chłop jak ułomny- toć to dupa i frajer ;/
      Widzisz, szły święta. Wszędzie reklamy,pełne towarów, luksusu.. Miłości. W reklamach spotkania przy reklamowanej kawie, jedzeniu, coca coli- bez tej reklamy nie ma świąt big_grin
      I dał się chłop ponieść temu nastrojowi. Nie miej mu tego już za złe. Chciał dobrze. Święta mieliście wspaniałe.. A,że trzeba je spłacić? Cóż, raz w życiu trzeba poddać się szaleństwu.. Nie jest to oszałamiająca kwota, dacie radę..
      W tym roku kupiłem wszystkim drobiazgi, grubszy prezent dziecku. Ale małżonce po raz pierwszy od 7 lat kupiłem na Gwiazdkę prezent drogi. Popatrzyła, podziękowała za kosmetyczkę ze skóry, perfumy, kosmetyki do ciała. I powiedziała- wiem, że będziemy to spłacać. Bo zapłaciłem kartą kredytową w najbardziej złodziejskim banku świata- Sygma.
      Dochody mamy liche, kredyty nas zżerają. Ale ja wychodzę z założenia, że nie ma się co martwić na zapas. Co ma być- będzie.
      Zachowaj spokój i nie okazuj mężowi złości. I już mu tego nie wypominaj, bo dojdzie w końcu do awantury przez głupie 2 kafle.
      • linn_linn Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 20:52
        To poradz jeszcze jak 3 osoby maja przezyc za 300 zl. miesiecznie / przez 30 tygodni, czyli ponad pol roku /. Jakos to bedzie, chcial dobrze, nie ma sie co martwic na zapas... Czy kwota jest oszalamiajaca? Zalezy dla kogo. 2 kafle to byly i sie zmyly, teraz do splaty sa 3,5.
      • zosiaonline Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 21:00
        saguaro70,

        Jak ja "lubię" takie męskie spojrzenie. Nic się przecież nie stało. Tylko „chciał dobrze”. A z drugiej strony, stałe usprawiedliwienie: Mężczyzna jak kocha, to normalne, ”dał się ponieść nastrojowi”.

        Męska logika. To w końcu jest to dorosły, odpowiedzialny mężczyzna? To "tylko" męska ambicja? Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, jak wielkim upokorzeniem dla kobiety jest brak zaufania i nieodpowiedzialność męża/partnera? A dzieci?

        Całe szczęście, że tylko „mężczyźni tak mają, przynajmniej niektórzy.”. To, że tylko „niektórzy” napawa mnie nadzieją i otuchą wink

        pozdrawiam z nutą przekory i...otuchy wink
        Zośka
      • lilyrush Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 12:10
        saguaro70 napisała:
        Popatrzyła, podziękowała za kosmetyczkę ze skóry, perfumy, kosmetyki do ciała. I powiedziała- wiem
        > , że będziemy to spłacać.

        Gdyby moj facet na kredyt kupił mi taki prezent to przemyślałabym porządnie ta relacje.... zrozumiałabym, gdybyś zrobił porządny, trwały prezent, ale cos co sie za chwile zużyje i zniknie???
    • beverly1985 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 20:56
      30 tygodni to jest ok. pół roku. Skoro odsetki maja wynieść za ten okres 1500 zl, to jest to oprocentowanie 75% za pół roku, 150% w skali roku- sprzeczne z ustawą antylichwiarską.
      Same odsetki nie mogą tyle wynieść- zobacz co takiego jest w tej umowie (jakie opłaty dodatkowe), ktore az tak podnoszą koszt kredytu. Podejrzewam, ze jest to obsługa domowa- znany chwyt firm lichwiarskich. Czy mozna z tego zrezygnowac?

      Szczerze wątpie, czy istnieje mozliwośc wczesniejszej spłaty chwilówki kredytem z banku, ale oczywiscie sprawdź. Nawet oprocentowanie na karcie kredytowej jest niższe niz to co tu piszesz!

      Nie mnie oceniac męża autorki i ich relacje, ale jak chłop chciał raz w zyciu mieć "bogate" święta to czy nie mógł wziąć pożyczki w normalnej instytucji? Czy nawet zapozyczyc się za pomoca karty kredytowej lub debetu na koncie?

      Tak czy siak musicie te wydane pieniadze splacić- skoro zostaje ci 800 zł na życie to z tego niewiele oszczedzisz, natomiast jeśli złapiesz sprzatanie wieczorem/opiekę nad dzieckiem choc 1 dzień w tygodniu, i mąż jest w stanie coś dorobić to powinno się udać.


      • janka0609 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 21:41
        Dochodu mamy 2560zl, byłoby 300 wiecej ale mąż spłaca pożyczkę z kasy zapomogowo pozyczkowej (dostał na zagospodarowanie- AGD, pralka, meble kuchenne, mamy jeszcze 11rat - pożyczka w zakł. pracy bez procentów). Wydatki:
        Mieszkanie+opłaty 630zl
        Raty za samochód 300zl (jeszcze dwa lata, wzięty na 5 lat kredyt)
        Benzyna do auta 200zl (mąż z kolegami na zmianę do pracy, lekarz, większe zakupy)
        Telefon+internet. 100zl
        Prąd+gaz. 150zl
        Obiady 120zl (mąż w pracy na zmianie je)
        Chemia+pieluchy. 150zl
        Leki (stałe dla mnie)50zl
        Mąż 50zl (bierze "kieszonkowe")
        Zostaje ok 800zl na resztę. Mamy dwoje dzieci - 1,5roku i 3 lata.
        Gdzie uciąć? Mieszkanie po babci, do remontu, zimne ale w dobrym miejscu, gaz do gotowania. Nie mamy zdolności kredytowej. sad.
            • astrum-on-line Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 22:05
              No cóż, jeżeli uważasz że mąż musi mieć obiady w pracy to dziecko musi nie jeść. Bo jak tu wyjścia nie widzę. Za 300 zł nie poszaleją. Można przetrzymać miesiąc, dwa, ale nie pół roku. Zwłaszcza że po drodze będzie Wielkanoc.....
              Założycielka wątku napisała że nie może iść do pracy w weekendy bo mąż musi odespać. Super. Albo się szuka możliwości albo wymówek.
              • beverly1985 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 22:50
                > No cóż, jeżeli uważasz że mąż musi mieć obiady w pracy to dziecko musi nie jeść

                Nie, ja uwazam ze wszyscy powinni mieć obiady. Autorka, jej mąż i ich dzieci. Tak- mąż zawinił, ale ja nie szłabym drogą wydzielania mu przez pół roku chleba z margaryną i ziemniaków za karę. Skończy się na tym, ze nie da autorce zadnej kasy, mówiąc, ze to jego pensja, poza tym awantury gotowe.

                I dlatego jak pisalam nie szukałabym dalszych oszczędnosci w tym zestawieniu, tylko dodatkowej kasy
                - zwrot podatku ( nie bedzie paru dni wakacji w lecie, a dentysta na nfz i bezpłatne plomby)
                - sprzedaż prezentów na allegro
                - sprzątanie, dorywcza praca autorki
                - to samo- dodatkowa praca- meża autorki


                Oprócz tego starałabym się o zmniejszenie kosztu kredytu poprzez rezygnację z obsługi domowej/szybsza splatę.
          • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 22:06
            Obiady w domu jednak są tańsze, jesli sie gotuje dla trzech osób. I tak - trudno, facet nie musi mieć żadnej kasy przy sobie, jeśli jest taka sytuacja,że ta kasa jest potrzebna na jedzenie dla dziecka. Trudno - on zawinił, on powinien przede wszystkim oszczędzać - nawet na własnym jedzeniu. Obiad moze jeść co drugi dzień, kanapka z margaryną w tej sytuacji musi wystarczyć.
          • zosiaonline Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 22:08
            > Tu nie ma czego ucinac, poza telefonem i internetem (przejśc na internet darmo
            > wy aero, teleon heya na kartę). Dlaczego ty nie pracujesz? Tylko nie mów, ze ni
            > e ma pracy, bo jakas dorywcza praca od czasu do czasu zawsze się znajdzie.

            Wydaje mi się, że jest co ucinać - wspomniane wyżej "kieszonkowe" pana domu i jego obiady wink
        • morseda Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 10:06
          Jeśli 300 złotych spłacacie na pożyczkę z ZFŚS to jest na pewno możliwość zawieszenia spłaty lub zmniejszenia rat na pewien okres np. z powodu zwiększonych opłat za leki itp. macie małe dziecko więc chyba nie powinno być z tym problemu tzn umotywowania wniosku o zawieszenie. Sama kiedyś zawieszałam spłatę takiej pożyczki na 4 miesiące. Powodzenia
    • mamma_2012 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 21:42
      Zaglądam na to forum, nigdy nic nie pisałam, ale tym razem nie wytrzymałam. Jestem w szoku, że są osoby, które próbują znaleźć usprawiedliwienie dla postępowania męża autorki?! Piszecie to "tylko" 2.000, chciał dobrze.
      Ok, to jeśli na życie macie nie 800 a 8000, a Wasz facet kupuje na święta szampana za 5000, Wam w prezencie zegarek za 10000 i jeszcze dzieciom gadżety po 5000, a potem mówi, że chciał dobrze i dla tej chwili Waszej radości wziął pożyczkę u gangstera, któremu trzeba oddać 100.000, to jesteście szczęśliwe, bo było tak pięknie i miło?!

      Jedynym sposobem jest poszukanie jakiegoś sposobu spłaty, jeśli nie ma pracy to pożyczyć od rodziny, znajomych, roznosić ulotki, czy prosić o pomoc obcych. Z takiej kwoty, w tych cholernych chwilówkach może podobno urosnąć wielocyfrowe zobowiązanie. Lepiej nie zapłacić elektrowni, a tym zbirom oddać!

      Tak mnie to poruszyło, bo miałam nieodpowiedzialnego męża i natychmiast jak połapałam się jak życie z takim nieodpowiedzialnym lekkoduchem może wyglądać podziękowałam za tę "przyjemność", ale tego stresu i napięć nie zapomnę jeszcze długo, chociaż było to wieeele lat temu i na szczęście szybko się połapałam.
      Niedobrze, że Autorka tak popłynęła, jak dostała pieniądze, ale przynajmniej myślała, że wydaje swoje. Ponadto nie wiedziała, że wszystko co kupuje jest w rzeczywistości prawie dwa razy droższe (i to w tej optymistycznej wersji, że uda im się spłacić zobowiązanie w terminie)
      • janka0609 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 22:06
        Faktycznie, pisze w umowie, ze z opłatami dodatkowymi (obsługa domowa, prowizja, opłata za wypłatę gotówki, opłata kasowa, księgowanie). Nie da sie spłacić wcześniej ale może choć te opłaty domowe obetną. Pracy nie ma. Jak kto mieszka na "ścianie płaczu" to wie. Mąż pracuje na zmiany, ja siedzę z dziećmi, rodzice sami ledwo ciągną. Tyle, że czasem jajek albo ziemniaków dadzą. Myśle o sprzątaniu ale teraz po Świętach pewnie z tym tez krucho będzie. Ja sobie na te perfumy patrzę to mi sie chce o ścianę walnąć. A mąż obrażony. Na domówce u sąsiadów słyszałam jak na balkonie narzekał, ze mu rac nie dałam kupic.
        • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 22:10
          Perfumy sprzedaj na Allegro. Jesli maż jest nadal obrażony, to uświadom mu prawdę - ze najprawdopodobniej przez następne pół roku będziecie głodowali - ze ma zapomnieć o mięsie, serach, owocach - są od teraz tylko dla dziecka, dla niego moze być kasza i ziemniaki.
                • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 23:00
                  Dwoje dzieci? To w takim razie sytuacja wygląda dramatycznie, do tego stopnia,z ę należaoby pomyśleć o ratowaniu dzieci. Bo w domu, po pół roku spłacania rat , dzieci będą zwyczajnie skrajnie niedożywione. Za 2,5 złote dziennie na osobę nie da sie nie tylko zdrowo żywić dzieci - nie da się ich nakarmić.
                  Być moze dzieci powinny zostać na ten czas oddane komuś z rodziny, bo moze się to dla nich skńczyć fatalnie.
                  • 987ania Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 23:12
                    Jaką macie rodzinę, mąż ma jeszcze rodziców, Ty masz rodziców, bracia, siostry, jakaś bliska krewna lepiej sytuowana? Może ktoś pomoże, może jakiś zasiłek z mopsu, może ksiądz pomoże, bank żywności. Jakie leki ty bierzesz może jest tańszy zamiennik.
                • 987ania Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 23:07
                  Tak dwoje dzieci, 1,5 i 3 lata. 800 zł normalnie a teraz to im chyba tylko Caritas zostaje. Ja bym 120zł zabrała i za to gotowała, wyłączyła tv, no i auto odstawiła do garażu. 200zł na benzynę to dużo, nie wiem ile mąż ma do pracy ale może rowerem powinien jeździć a po zakupy autobusem. Nie wiem jak można żyć za takie pieniądze w dwie osoby a żyć za taką kasę w czwórkę i to jeszcze z dwójką małych dzieci, to już sobie zupełnie nie mogę wyobrazić. No i jak 2000zł można na jedne święta wydać.
                  Jestem ciekawa, co na to mąż Ci powiedział. Jaki on ma plan gry. Bo w tej sytuacji, zanim komornik wejdzie, to trzeba szybko alimenty zasądzić, żeby nie można było zabrać chociaż części kasy. A iel pokoi ma to Wasze mieszkanie, może komuś pokój da się wynająć?
                      • janka0609 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 01.01.13, 23:47
                        Jakoś dawalam radę. Dzieci dwoje i szybko bo ja chorowalam poważnie, lekarz mowil jak najszybciej albo nigdy i już dzieci mieć nie będę (resekcja) i stad leki- do końca życia. U rodziców moich założyłam warzywnik nieduży - za to i oni maja warzywo i mam zapas i weków i warzyw pokopcowanych i ziemniaki (nieduzo ale mam), zawsze w maju kupowałem kilka kurczaków i u rodziców były do jesieni - karmiłam za swoje, mama z ojcem dogladali i brali ze dwa a ja resztę (w tym roku za co kupię- nie wiem sad ). Latem zbieralam jagody i grzyby na skup. Zawsze pare groszy a mama te pare godzin małą pobawiła. Robię na drutach, trochę szyje dla dzieci (materiał łatwo taniutki mieć). Ale teraz to już nie wiem co zrobię. Mąż mowi ze załatwi ale ja już sie tego "załatwiania" boje. Może od kolegów pozyczy? Ja pożyczyć mogę od siostry czy brata 100-200zl ale z czego oddam?
                        • purpurowa_komnata Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 07:38
                          Jak zacznie załatwiać to wpadniecie w jeszcze większe kłopoty- np. złodziejski procent pożyczek.
                          a tu widzę jedno rozwiązanie: mąż co kilka dni pracuje na 2 zmiany, kanapki zamiast obiadów, zero kieszonkowego, ty jakieś sprzątanie, mycie okien w sobotę np- albo ogłoszenie,ze zajmiesz się jeszcze jednym dzieckiem u siebie w domu.
                          Tylko to bardzo ciężkie do wykonania bo ze swoimi masz dużo pracy.
                          Świetnie sobie radzisz moim zdaniem.
                        • mama_trzech Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 14:41
                          Możesz wynająć umeblowane mieszkanie i przeprowadzić się do rodziców. Już będzie kasa na raty. Możesz też rozprowadzać między znajomymi ekologiczne jajka, drób, w sezonie - warzywa.
                          Możesz spróbować dogadać się z mamą, może moglaby zostawać z dzieckiem kiedy szłabyś do pracy? Poskładać CV we wszystkie możliwe miejsca. Rozpowiedzieć znajomym, że szyjesz ubranka dla dzieci - sukienki i inne stroje "wyjściowe", przebrania dla dzieci. Możesz też pomagać dzieciom w nauce na poziomie podstawówki. Nie wszyscy rodzice mają na to czas, ochotę i cierpliwość.
                          Powinnaś też porozmawiać z małżonkiem, na temat JEGO dodatkowej pracy. Na pewno jest coś na czym się zna i mógłby dorobić, np. drobne naprawy mechaniczne, instalacji elektrycznej, naprawy komputerów.. To wiecie sami najlepiej.
                          Nie może być tak, że cała odpowiedzialność za tę sytuację de facto spada na Ciebie.
                          Może przysługuje wam dodatek mieszkaniowy, może rodzinne?
                          Może macie możliwość "wakacji kredytowych" przy pożyczce na sprzęt domowy lub samochód?


                          • astrum-on-line Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 14:55
                            Rady fajne, tylko bez sensu. Komu niby mają wynająć to mieszkanie. Skoro mieszkają na ścianie wschodniej to najprawdopodobniej jedyny możliwy chętny na wynajem mieszkania może się pojawić w czasie wakacji. I to pod warunkiem że miejsce jest w miarę sensownie położone pod względem turystycznym. Reszta porad tak samo.
                            Tu nie mówimy o Warszawie w której ciężko znaleźć opiekunkę za 1600. Już w Krakowie znam kilka osób który by z pocałowaniem ręki poszło do pracy za 1600 na rękę.
                            • mama_trzech Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 15:09
                              Sens tych porad może ocenić jedynie autorka wątku. Sama mieszkam na południowym-wschodzie w małej miejscowości - ok 9000 mieszkańców. O wynajęcie mieszkania jest naprawdę ciężko, to samo dotyczy garaży. Ekologiczne jajka sprzedawane są u nas nawet w osiedlowym sklepiku - cena 0,80 / szt. , na targu 0,60-0,70 / szt.. Podobnie kurczaki czy kaczki własnego chowu - są "towarem" dostępnym i co najważniejsze jest na nie popyt. Podobnie mleko "prosto od krowy".
                            • linn_linn Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 15:11
                              Poza tym obciazanie rodzicow skutkami wlasnej niefrasobliwosci nie wydaje mi sie wlasciwym stosunkiem do problemu: nawet gdyby sie dalo zrealizowac. Powrot do domu singla z problemami a 4-osobowej rodziny to nie to samo. Tylko dlatego, ze zachcialo nam sie barbi, logo i prawdziwych perfum.
                                • mama_trzech Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 18:05
                                  W tej sytuacji żadne rowiązanie nie jest łatwe. Mówimy o stanie w którym nie ma za co kupić jedzenia dla dzieci, nie wspominając już o lekach w przypadku zwykłej infekcji układu oddechowego, dlatego uważam, że jeśli są takie możliwości to należy je wykorzystać. Zwłaszcza, że mowa tutaj o określonym czasie, nie o przeprowadzce "na stałe", a na pomoc finansową od Rodziny nie ma szans.
                                  • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 21:26
                                    Problem w tym, że cztery osoby bez pieniędzy wprowadzające się do rodziców, które nie dokładają sie nawet do czynszu to raczej nierealne rozwiązanie. Tym bardziej, zę nagle okazuje się, ze to matka ma także obniżyć na długo swój życiowy standard, bo zieć narozrabiał. Dla matki taniej byłoby w tej sytuacji dołożyć dzieciom pieniędzy - i tak to będzie mniej, niz musiałaby na nie dokładać, gdyby się wprowadziły.
                                    • mama_trzech Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 14:59
                                      Z tego co zrozumiałam to Rodzice mieszkają w domu prywatnym, więc nie ma tam czynszu, oczywiście koszty są wtedy inne, ale przypuszczam, że np. węgiel na zimę jest już kupiony. Rozumiem oczywiście, że to małżonek "narozrabiał" jak sama napisałaś, ale w tym wypadku najważniejsze jest dobro dzieci, wina ma znaczenie drugorzędne.
                                  • likeadimond Re: jakna pocieszę cię 05.01.13, 13:55
                                    nie jesteś sama

                                    Też jestem w poświątecznym szoku mega głupoty swojego faceta i najchętniej kopnełabym go tak serdecznie w doopę, że odechciałoby mu się wszystkiego.

                                    Otóż on pracuje za granicą, ja w polsce pracuję i jestem z dziećmi. Od jakiegoś czasu mieliśmy dołek finansowy- on zmieniał miejsce pracy, zamieszkania i jest w wieeecznej tęsknocie za dziećmi, nie jest zadowolony z współpracowników, nie podoba mu się miejsce pracy itd. itd. czym mnie dręczył telefonicznie. Szczerze to zaciskałam zęby i w myślach klełam na niego, że jest kompletnym mięczakiem a ja co mam powiedzieć - sama lekko nie mam zero pomocy z nikąd i NIE NARZEKAM, męczył mnie psychycznie tym malkontenstwem.
                                    Przed świętami zamilkł, mniej się kontaktował, miał przelać kasę nie przelał.
                                    Kiedy chciałam kasę na święta już w 2 dni przeddzień wyciągnąć- bo tak cierpliwie czekałam i się wypłukiwałąm ze swojej to powiedział, że musze poczekać bo chwilowo nie ma. Później napisał mi sentymentalnego esa, że całą kasę łącznie z wypłatą z grudnia stracił w casynie, bo chciał to wszystko rzucić i wrócic do pl.
                                    Zatkało mnie kompletnie.
                                    Do dziś nie doszłam jeszcze do siebie, ale myślę że chyba z tej mąki chleba nie będzie. Straszne to co piszę, bo do tej pory w życiu bym o nim tak nie napisała, był super tatą , facetem, ale jak dla mnie ten numer jest nie do wybaczenia.
                                    A wisieńką na torcie po tyg, es żebym pożyczyła 1000euro u rodziny żeby mugł wyjść z tego jakoś - ma despo, trza żyć. Nosz ku...a mać! to już jest przegięcie na maksa.
                                      • linn_linn Re: jakna pocieszę cię 05.01.13, 14:13
                                        Nie sadze, aby ktos Cie o to posadzil. Dobrzez, ze o tym piszesz. Od razu bylo wiadomo, ze ten problem nie jest jednostkowym i caly watek / mam nadzieje / przyda sie komus w przyszlosci: w koncu lepiej jest uczyc sie na cudzych bledach. Ja zreszta niedawno pisalam: jesli chce sie postawic wlasne malzenstwo i rodzine pod znakiem zapytania, to najlepiej jest wyslac meza do pracy w innym kraju / albo zone: pelne rownouprawnienie /.
                                        • verdana Re: jakna pocieszę cię 05.01.13, 15:09
                                          A dla mnie jednak to nie to samo - facet, który wariuje z tęsknoty i robi przez to głupstwa to jednak nie jest to samo, co facet, który bierze pozyczkę, aby sie w świeta nażreć...
                                          • linn_linn Re: jakna pocieszę cię 05.01.13, 15:26
                                            Tesknota to jest wersja dla drugiej strony: rzeczywistosc jest zwykle troche inna. Brak codziennych obowiazkow wobec rodziny, duzo wolnego czasu, koledzy, imprezy, jakos to bedzie, kolekcja bajek dla zony itp. itd.. Nie jest przypadkiem, ze caly zamek na piasku zawalil sie przy okazji swiat. Byc moze w ogole nie miala pracy przez ostatni czas i nie hcac wracac z pustymi rekami, liczyl na "jakos to bedzie", a zyc trzeba. Znam osoby, kotre wrocily do Polski po kilku latach tak, ajk wyjechaly / a niektore nawet na koszt rodziny /. Niektorzy po prostu pewnego dnia znikaja. Nie wracaja, nie pracuja...
                                            Przy okazji, zdarza mi sie czasem robic zakupy w sobote i uslyszec polski jezyk / 2-3 paracujacych dla rodziny w Polsce robi zakupy na weekend /. Nie musze chyba pisac, co znajduje sie w ich wozku i jak beda ten weekend spedzac.
                                            • likeadimond Re: jakna pocieszę cię 06.01.13, 20:38
                                              Przez jego "tęsknotę " dzieci miały święta bez prezentów, choć ich naiwnie szukały ich pod choinką. W końcu na sępa wyjechałam do rodziców na święta, bo dzięki mojemu tęskniącemu facetowi, w lodówce miałam tylko światło, więc...
                                              Na dziś, nie odzywam się do niego, nie odbieram tel.guzik mnie obchodzi co on zrobi, pojachał tam by zarabiać a nie robić jeszcze większych problemów. Sam się w to wpierdzielił sam niech się teraz martwi, choć i tak przy okazji finansowe konsekwencje ponoszę ja z dziećmi . Teraz jego ruch--
                                          • 987ania Re: jakna pocieszę cię 05.01.13, 15:57
                                            Dla mnie jeden i drugi przypadek, to skrajna nieodpowiedzialność. Jak się ma rodzinę i się cienko przędzie, to się nie przewala bez sensu kasy, tylko pracuje żeby ją zdobyć. Dla mnie po takim numerze facet jest skończony. Ja bym nie miała już zaufania i bałabym się czy kolejny raz nie odwinie podobnego numeru. Trudno chować pieniądze przed małżonkiem, choć i na to się kobiety godzą.
                                            Trzymam kciuki za wyjście z sytuacji.
                                  • szafa_zebry Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 05.01.13, 17:38
                                    1. Umowy na telefon podpisane i na kablowke - moze jednak mozna wylaczyc nma rok, poprosic, napisac, umotywowac? sprzedac TV? Spróbować chociaż.

                                    2. Obiady za 6 zl w pracy odpuscic, mozna zrobic za 6 zl dla 4 osób:
                                    - obiad wloski: sos bolognese w Lidlu za 3,99 - bardzo dobry i majacy dobry sklad + makaron za 2 zl
                                    - zapiekanka ziemniaczana - 1,5 kg ziemnaikow, 2 kielbasy, kawalek jakiegos warzywa (ostatnio buraki byly w lidlu za 0,52 zl/kg)
                                    zreszta tu na forum duzo fajnych przepisow na tanie obiady
                                    Chleb na caly dzien za 2 zl plus jakis serek bialy lub pasztet do smarowania za 2 zl i jakos sie pociagnie.

                                    3. Nie kazde dziecko da sie odpieluchowac w takim wieku, wiem to. (Syn odpieluchowal sie jak mial niecale 2,5 roku, cora sama z siebie jak miala 18 miesiecy - nie ma reguly). Znam ludzi, ktorzy naprawde sie zaangażowali w odpieluchowanie, ale nic to nie dalo. Nie ma recepty. Co nie znaczy, że nie warto próbować. Warto, jak najbardziej.

                                    4. Uświadomić męża co zrobił nie tak. Gość nie rozumie zupełnie tego błędu, fajnie, pójdę napić się piwa, wezmę chwilówkę - ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                    5. Ty też nie jesteś bez winy - wydać 2 tysiaki na święta........... trzeba było pożyczkę w pracy spłacić, nadpłacić kredyt samochodowy, a z tego max. 500 zł wydać na święta - spokojnie by wystarczyło.

                                    6. Chwytaj się każdej pracy: sprzątanie, gotowanie, opiekowanie się osobą styarszą albo dzieckiem - to żaden wstyd!!!!!!!

                                    7. Jeśli chłop pracuje na zmiany, to znaczy, że masz dużo czasu na dorobienie. Przepraszam, ale tak myślę (obym się myliła), że facet nie zajmie dziećmi, pewnie z tych, co nie sprzątają, nie ugotują, nie robią zakupów. Tak wnioskuję, bo gdyby było inaczej to facet tak by nie postąpił raczej (wiedziałby, że zajmowanie się dzieckiem to nie jest taka łatwa sprawa, i że praca może być odpoczynkiem w porównaniu do opiekowania się dzieckiem, wiedziałby, ile kosztuje jedzenie, ile czasu potrzeba, aby zrobić obiad). Załatw sobie dorabianie, zostaw gada z dziećmi, gwarantuję, że zmieni się punkt widzenia (że wychowywanie dzieci to "bułka z masłem")

                                    8. Szukać rozwiązania natychmiast! Pożyczyć od rodziny. Kurczę, rodziona jest po to, żeby móc na nią liczyć. Ja zawsze mogę liczyć na moich rodziców czy rodzeństwo. Wiem to. Nigdy nie sprawdzałam. Ja też pomogłabym w podbramkowej sytuacji, a Wy w takiej jesteście. Pogadaj z rodzicami, rodzeństwem.

                                    9. Przede wszystkim porozmawiajcie, wytłumacz mężowi, co źle zrobił, może pokaż mu wycinki odpowiedzi na ten post...... on musi zrozumieć, a jeśli nie zrozumie to podpisz rozdzielność majątkową (wiem, w sytuacji, gdzie się nie ma na jedzenie to nie ma się i na notariusza).

                                    10. Pomysł, aby pożyczyć z pracy jest bardzo dobry, może się uda. Zobaczyć, jakie są możliwości prawne spłacenia wcześniejszej pożyczki.

                                    11. Trzymam kciuki, gdybyś mieszkała blisko to podrzuciłabym Ci trochę jedzenia. A właściwie podaj mi swój adres na gazetowego, napisz, jakiego wzrostu są dzieci. Trochę jedzenia Ci wyślę (makarony lub coś w tym stylu). To nie wstyd prosić o pomoc i z niej korzystać, jeśli ktoś proponuje.

                                    12. Pozdrawiam, trzymaj się ciepło, jeśli mąż zrozumie to już go nie męcz (wiem, to trudne, ja swojego męczę w innych sprawach, mój takiego czegoś by nie zrobił, ale tez nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji....)
        • gogologog skad sie tacy ludzie biora? 02.01.13, 17:39
          > A mąż obrażony. Na domówce u sąsiadów s
          > łyszałam jak na balkonie narzekał, ze mu rac nie dałam kupic

          skad sie tacy ludzie biora?????

          > Faktycznie, pisze w umowie, ze z opłatami dodatkowymi (obsługa domowa, prowizja
          > , opłata za wypłatę gotówki, opłata kasowa, księgowanie). Nie da sie spłacić wc
          > ześniej ale może choć te opłaty domowe obetną.

          Ty rozumiesz co tu do ciebie pisza? Zarobic nie zarobisz, ale dowiedz sie gdzie te kase trzeba w garsci przynosic co miesiac to bedziesz miala stowe (100) za fatyge do przodu.
          Czas masz, nawet zeby pieszo leciec na koniec miasta. I wozek z dzieciakiem wez - od razu spacer zalatwisz.
          Wiesz - nie dziwie sie ze wygrywa wybory ten kto ma TV.
          Prawo wyborcze powinno byc uzaleznione od dochodow w PIT - minimum srednia krajowa upowaznia do glosowania.



          • nvv Re: skad sie tacy ludzie biora? 02.01.13, 18:04
            > > A mąż obrażony. Na domówce u sąsiadów s
            > > łyszałam jak na balkonie narzekał, ze mu rac nie dałam kupic
            >
            > skad sie tacy ludzie biora?????

            No brzmi niesamowicie smile ale ciekawy jestem relacji męża (której jednak nie poznamy tu na forum); każda historia ma 3 wersje, "moja, Twoja i prawdziwa", poznaliśmy tylko wersje autorki. Może np. tak zrzędziła na brak kasy na święta, że mąż już nie wytrzymał psychicznie i poszedł po pożyczkę ;p
        • agni71 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 09:47
          Miałam się nie wypowiadac w tym wątku,ale nie wytrzymałam...

          A mąż obrażony. Na domówce u sąsiadów s
          > łyszałam jak na balkonie narzekał, ze mu rac nie dałam kupic.

          No co za d...k! Ile on ma lat? Choć,może taka niedojrzałość to nie kwestia wieku tylko mentalności? Tu wyrażnie widać,że męża masz dziecinnego, który ciebie traktuje jak zrzędzącą matkę... Biedaczek, raz mu nie dałaś kupić...
          Mamy wielokrotność waszych dochodów, fajerwerków nie kupujemy,bo szkoda nam na to pieniędzy. Wystarczy jak popatrzymy na race wystrzelane przez innych... A wydać równo 2 tys. na Święta dla 4 osób,w tym dwójka malutkich dzieci - to wyczyn nie lada. My wydaliśmy pewnie podobną kwotę, na rodzinę 5-osobową, a święta urządzaliśmy dla większej liczby osób (w tym roku zaprosiliśmy rodzinę do nas). Coście nakupili za tyle pieniędzy?!
          Teraz rzeczywiście musi mąz jakoś dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Jedzenie do pracy braćz domu, na pewno wyjdzie taniej niż 6 zł dziennie, zrezygnować z "kieszonkowego". To pierwsze kroki. Co się da sprzedaj (te perfumy,może coś jeszcze co dostałaś). Prezentów dzieci nie ruszaj....
    • tyzbaba Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 11:14
      Wybacz, że to powiem, ale twój mąż jest zupełnie nieodpowiedzialny, albo rżnie głupa , bo mu tak wygodnie.I nie wnikam już w to, że mając do spłacenia dwie pożyczki bierze jeszcze trzecią na lichwiarskich warunkach, ale jak po tym wszystkim zareagował .Twoja wypowiedź..."

      A mąż obrażony. Na domówce u sąsiadów słyszałam jak na balkonie narzekał, ze mu rac nie dałam kupic. "
      To zdanie mnie najwięcej rozwaliło.To on mając 300zł na cały miesiąc na 4 osoby jeszcze chce jakieś petardy kupować i Sylwestra obchodzić(rozumiem ,że na taką domówkę trzeba coś przynieść) -stać go na to?
      Co zrobiłabym w twojej sytuacji?
      1 Skończyć z pampersami -to w miesiącu w twojej sytuacji duży wydatek.Nauczyć dziecko siadać na nocnik ,jest już duże i będzie trudno,ale jesteś w domu i musisz znaleźć na to czas.Najlepiej uczyć jak dziecko dobrze siedzi i wysadzać zaraz po nocy,jak mu się uda zrobić do nocnika chwalić.Jak dziecko starsze już chodzi to będzie uciekać i jest trudniej tego nauczyć.Ja używałam pampersów tylko przy dłuższym wyjściu z domu np do lekarza,bo zajmował mi to z dojazdami do sąsiedniej miejscowości i czekaniem na powrotny autobus ok 4 godz.
      2. sprzedać samochód to nie tylko benzyna ,ale ubezpieczenie ,naprawy .Mąż niech sie dorzuca do benzyny i jeździ z kolegą samochodem(piszesz,że jeżdżą na zmianę)
      3... rodzice dają czasem jajka ,ziemniaki domyślam się ,że mieszkają na wsi nie mogłabyś czasowo tam zamieszkać z wyżywieniem jest dużo taniej(nie wymądrzam się ,bo sama mieszkam na wsi,nie mam pola tylko działke i własne warzywa ,trzymam kury,latem wpadam w trans w wszystko co nie zjemy przetwarzam.Przetworów mam tyle ,że 10 osób przez rok nie zje.Mąż zarabia podobnie, ale nie mam kredytów . Kupuję tylko to za co mogę zapłacić gotówką.Dostałaś tu wiele rad,ale ze względu na miejsce zamieszkania uważam,że nie wykonalne (wynająć pokój-dobrze jak ktoś mieszka w Krakowie albo w innym skupisku studentów-w małej mieścinie kto wynajmie.Podobnie sprzątanie-komu sprzątać jak wszyscy w podobnej sytuacji-bez pracy.

      • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 12:10
        Niestety, za 300 zł miesięcznie, to na kanapki zamiast obiadu nie starczy. Jeśli starczy na suchy chleb codziennie to i tak będzie dużo. To jest 2,5 złote dziennie na osobę, pod warunkiem, ze rodzina nie będzie sie myła i prała, bo na proszek juz nie starczy - a do prania są pieluchy. To nie jest sytuacja, gdzie da sie jakoś przezyć - to moment, kiedy trzeba albo wyprzedać rzeczy, albo przenięść sie z dziećmi do rodziny - bo będziecie zwyczajnie głodni. Nie da sie wyżyć przez pół roku za 2 złote dziennie. Nie można w takich warunkach wychować dzieci na zdowych ludzi. To nie jest problem, to dramat. W tej sytuacji rodzina powinna pomóc, nawet jesli nie bedziecie mieli z czego oddać.
        • janka0609 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 19:19
          Mąż mi powiedział, że wziął bo koledzy brali. Brak słów. Polecieli we trzech (co razem do pracy jeżdżą) po zmianie, do powiatowego miasta naszego, po prezenty i na świąteczne piwko no i jeden miał plan wziąć i tak ich pani tam zakrecila i zabajerowała że wzięli we trzech (niby cos im tam opuściła). Szok! Pracy nie dostanę- mam w dodatku pracującego męża - a tu są rodziny co obydwoje w domu siedzą - oni sie łapią prędzej na interwencje i staże. Mąż sie na moje sprzatanie krzywi - że wstyd. No ale trudno. Sprzedać mogę obrączki (złote), kolczyki (złote z cyrkonią malutką), łańcuszek z krzyzykiem i dzieci od chrztu medaliki na lancuszkach, krajalnice do chleba, trochę moich książek, sztućce ślubne w takiej walizce chyba posrebrzane. Konczylam pomaturalna szkole, pracowałam jako fakturzystka w zakładzie a tu takie dziadowanie. Ten mój chłop - jak dziecko sad. Myślałam zeby udziergac cos i na Allegro puścić (szydelkiem albo na drutach). Jeszcze dobrze gotuje i piekę - może na przyjęcia (wesela, chrzciny itp) sie ogłaszać? Ma to sens? Jeszcze o proboszczu myślałam - może tam kogoś potrzeba np do kościoła posprzątać? Sama nie wiem. A spłacać trzeba w tym powiatowym mieście albo w domu.
          • jagoda_pl Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 20:14
            Rzeczywiście brak słów. Wstyd to jest kraść i dawać się wrobić w "chwilówkę", bo "koledzy namówili".

            Pytaj wśród znajomych - nawet w regionie dotkniętym bezrobociem mogą się znaleźć osoby poszukujące kogoś kto upiecze ciasto, nalepi pierogów lub wyprasuje stertę prania. Może powieś takie ogłoszenie (słupy, kościół, portale)? Z rękodziełem tak samo - na Allegro może być różnie - możesz się narobić, a nie pójdzie. Lepiej wcześniej pozbierać zamówienia (może też za pomocą ogłoszeń, po znajomych) - teraz modne są kominy, więc napisz, że chętnie wykonasz. Co do sprzątania kościoła to od lat nie jestem temacie, ale w mojej rodzinnej parafii były dyżury i parafianki za darmo sprzątały...
          • black_halo Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 20:36
            Sprzedać mogę obrączki (złote), kolczyki (z
            > łote z cyrkonią malutką), łańcuszek z krzyzykiem i dzieci od chrztu medaliki na
            > lancuszkach, krajalnice do chleba, trochę moich książek, sztućce ślubne w taki
            > ej walizce chyba posrebrzane.

            Co sprzedasz to juz raczej nie odkupisz wiec wstrzymalbym sie ze sprzedaza, zreszta na allegro za wiele nie pojdzie.

            Mąż sie na moje sprzatani
            > e krzywi - że wstyd.

            A nie wstyd mu bedzie jak nie bedzie czego dac jesc dzieciom? Jesli masz mozliwosc - to idz sprzatac, myc okna czy lepic pierogi na zamowienie. Aha, moja mama piecze w domu chleb na zakwasie bez dodatkow. Regularnie piecze dla dwoch sasiadek, fama sie rozniosla i co chwile ktos dzwoni zeby kupic ale poniewaz mama normalnie pracuje to nie ma czasu. 3 blaszki 2 razy na tydzien to nie problem, kokosow z tego nie ma, podobno wychodzi jakies 15 zlotych zysku tygodniowo (bez uwzglednienia gazu w piekarniku ale tego nie liczy bo w sumie piecze tez dla siebie). Kilogram maki zytniej kosztuje ze 3 zlote, zwyklej pszennej ze 2.5, kilogram slonecznika chyba 9, kilogram pestek z dyni ok. 18, siemie lniane nie wiem. Moze warto sie zainteresowac - pieczenie chleba nie jest trudne, chleb na zakwasie jest teraz bardzo popularny i gdybys moze piekla wieksza ilosc dla wiekszej ilosci osob to by ci sie oplacilo.
            • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 21:30
              Nie odkupi. Ale trudnp - jak mówi moja matka, obraczki są własnie tyle warte, ile kilo chleba. Sprzedaje sie je, gdy nie starcza na jedzenie, a to własnie jest ten moment.
              Obawiam się, zę w rejonie bezrobocia drogi chleb nie bedzie miał nabywców. A tanio się naprawde nie oplaca - trzeba doliczyć cenę gazu, płynów do zmywania itd. Czyli można zarobić penie z 10 zł tygodniowo - to naprawdę nie jest zysk.
          • chynia Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 21:40
            No i to jest jakiś pomysł.Jak emocje opadną , siądź spokojnie i się zastanów co najbardziej lubisz robić. Znam co najmniej 4 osoby, które dorabiają sobie lub utrzymują swoją rodzinę z pieczenia ciast.Jedna piekła i początkowo tylko w soboty dawała do sklepu spożywczego. Ludzie z początku z ciekawości kupowali na niedzielę, ale że były dobre wieść się rozeszła pocztą pantoflową zaczęli kupować bezpośrednio u niej. I chociaż są dwie duże firmy cukiernicze ,ona do dziś ma zajęcie i utrzymuje nie tylko siebie i dzieci ,ale i męża ,który chyba nigdy nie pracował.Z początku pomagały jej córki już jako dzieci jeszcze w podstawówce ,potem dawała zajęcie znajomym jak miała dużo zamówień.Dzisiaj córka wynajęła małe pomieszczenie w centrum miasteczka i założyła kawiarenkę gdzie sprzedaje wyroby mamy. Druga znów dobrze gotuje ma w tym kierunku wykształcenie i przygotowuje różne imprezy ,imieniny,komunie ,przyjęcia okolicznościowe. Robi to naprawdę dobrze i estetycznie i chociaż bierze 1000 zł za samą robociznę to się nie wyrabia i odsyła nowych (robi tylko dla stałych klientów). Jest to dla niej dodatkowe zajęcie, ale w sezonie ma prawie każdą sobotę zajętą.Jak coś robisz naprawdę dobrze to zawsze znajdziesz klienta. Masz też dostęp do internetu i to też jest dużym plusem. Jak umiesz dziergać ,szyć chociażby proste rzeczy np pościel i ozdobić jakimś haftem takie ekskluzywne ręczne rzeczy zawsze znajdą nabywców.Musisz się rozglądnąć czy masz dostęp do jakieś hurtowni z materiałami i co najlepiej umiesz robić. Z początku zawsze trudno o klienta ,ale z czasem się rozkręca. Na szkoleniu w UP pokazywali nam obrazy wykonane z prostych rzeczy darmowych wręcz: szyszek ,liści igieł z drzew-materiał znaleziony w lesie.Dziewczyna wykonywała obrazy, ktoś zabrał do Włoch i tam znalazła klientów i dzisiaj cała rodzina ma zajęcie. Nie jest tak źle masz potencjał, dryg i wiele rzeczy umiesz poradzisz sobie.
            Znam dziewczynę ,która założyła sklep internetowy. u nas jest dużo producentów galanterii drzewnej,każdy specjalizuje się w czym innym.Ona wieczorami jeździ po producentach kupuje po parę sztuk i gdzieś indziej papier ,kleje i takie tam artykuły do decupage,a potem sprzedaje.Każdy woli jak ma wszystko w jednym miejscu i za przesyłkę płaci tylko raz. Nie ma jakiś magazynów ,mieszkanie w bloku.Siedzi w domu z małym dzieckiem to zbiera zamówienia przez internet, pakuje paczki,a jak mąż wraca z pracy to zawozi na pocztę.Co jakiś czas jadą wieczorem za towarem ,nie są to kokosy ,ale zawsze dodatkowy grosz.
            • gogologog Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 23:14
              > Na szkoleniu w UP pokazywali nam obrazy wykonane z prostych rzeczy darmow
              > ych wręcz: szyszek ,liści igieł z drzew-materiał znaleziony w lesie.

              Za moje podatki takie kretynizmy?
              Tu masz idealny PO-mysl.
              Zorganizuj szkolenie dla bezrobotnych w okolicy z lepienia gliny i szyszek, wysrubuj koszty na 500k i wystap o dotacje z Brukseli.
              • tiszantul Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 14:36
                > > Na szkoleniu w UP pokazywali nam obrazy wykonane z prostych rzeczy darmow
                > > ych wręcz: szyszek ,liści igieł z drzew-materiał znaleziony w lesie.

                > Za moje podatki takie kretynizmy?

                całe pieniądze na walkę z bezrobociem są mniej więcej tak wydawane. Poza tym ciekawe, czy z lasu można tak legalnie brać sobie szyszki, czy przypadkiem nie mają czegoś do powiedzenia Lasy Państwowe i Urząd Skarbowy.
          • beverly1985 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 22:35
            -za dzierganie jesli chcesz sie brac to tylko na zamowienie, wiele osob się narobi i próbuje potem na allegro sprzedac- nic z tego nie wychodzi

            -ciasta na zamówienie, przyjecia- jak najbardziej. W sezonie okolokomunijnym i okołoweselnym ogloś się, rozpowiedz znajomym. Nawet w małych miastach takie uslugi sa poszukiwanie (wiadomo jak jest z komuniami i slubami - "zastaw się a postaw się")

            Co do męża to nóż sie w kieszeni otwiera- jak mógl podpisac tak niekorzystną umowę "bo koledzy brali?". Dowiedz sie, czy nie mozna spłacac przelewem. Poszukaj w necie, na ich stronie, w umowie- za splacanie w jakims punkcie w innym mieście tez na pewno jest oplata. Czy możesz podać, jaka to firma pozyczkowa?

            Co do proboszcza- jak najbardziej spytaj, czy ma jakąs pracę, albo może słyszał ze ktoś szuka pracownikow? Opiekunki starszych osób do pomocy, albo właśnie do sprzatania/gotowania? Nie bój się pytać- nikt sie nie bedzie dziwil.
          • paszczakowna1 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 00:14
            To wszystko są dobre pomysły (tylko robótki na te allegro sobie daruj, to raczej się nie opłaci, zobacz lepiej, czy nie znajdzie się na miejscu klient np. na stroje karnawałowe dla dzieci), ale kompletnie brak mi tu jakiegokolwiek wkładu twojego męża. On przede wszystkim powinien szukać dodatkowych źródeł dochodu, bo a) on was w to wpakował nieodpowiedzialnością i kłamstwem, b) mężczyzna ma znacznie lepsze możliwości zarobkowania przy pracach dorywczych niż kobieta, a może i jakąś możliwość w swojej stałej pracy by miał.
          • ira_07 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 18:18
            ! Pracy nie
            > dostanę- mam w dodatku pracującego męża - a tu są rodziny co obydwoje w domu s
            > iedzą - oni sie łapią prędzej na interwencje i staże.

            No to nie czekaj na interwencje i staże, nie czekaj aż się na coś złapiesz tylko szukaj! W tym mieście powiatowym nie ma pracy żadnej? Nawet kasjerki? Wiem, że o pracę jest ciężko, ale nieprawda, że żadnej nie ma, nawet durne ulotki można rozdawać.

            A nie myślałaś o wyjeździe za granicę? Dzieci do dziadków a Ty na kilka miesięcy w tulipany albo na taśmę?

            W kościołach to sprzątają kościelni chyba? Pieczenie dobra rzecz, tylko, że raczej na dorobienie, nie na utrzymanie się - akurat wschodnie święta się zbliżają, tam gdzie mieszkasz nie ma prawosławnych czy grekokatolików? Wesela raczej odpadają, kto dziś piecze na wesela? Tak, nawet na ścianie wschodniej, bo to jednak wciąż Polska, a nie Nigeria.
    • agusiaki Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 22:01
      Niestety sytuacja jest bardzo poważna, przez niedużą jakby się wydawało kwotę możecie popaść w poważne tarapaty.

      Jeśli znajdziesz jakąkolwiek możliwość pracy - bierz. Sprzątanie, prasowanie, wyprowadzanie psa, opieka nad kimś - nie zastanawiaj się. Nie wiem gdzie mieszkasz - ale może jest w pobliżu jakiś duży supermarket, galeria handlowa - jeśli porozmawiać z szefem/szefową serwisu sprzątającego i pokażesz, że NAPRAWDĘ chcesz pracować, może będą mogli Cię zatrudnić na nocki?
      ALE to mąż powinien w 1 kolejności stanąć na głowie, żeby ten dług spłacić. Tzn. przez najbliższe pół roku pracuje również wieczorami i w weekendy - wozi pieczywo, gazety, pomaga w remontach, rozdaje ulotki, COKOLWIEK. W przeciwnym wypadku oświadcz, że zgłosisz się na stanowisko operatorki sexczatu, bo nie masz innego wyboru.

      Będzie zmęczony? Do tej pory leniuchował w weekendy. To przestanie. Trudno. Skoro dał radę wpędzić Was w takie kłopoty to i da radę przez jakiś czas intensywnie pracować. Oczywiście o czymś takim jak kieszonkowe dla niego nie ma mowy skoro dzieci mają być głodne.

      a tak BTW...Nie wiem kiedy mąż dokładnie się przyznał i kiedy wziął pieniądze, ale od umowy można było chyba odstąpić w ciągu 10 dni... Może gdybyś wszystkiego nie wydała oddalibyście od razu uzupełniając pieniędzmi z pensji i bieda trwałaby tylko 1 miesiąc sad
      • jacues Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 22:21
        od teraz zarzadzam tylko posty z konstruktywnymi radami. nakrytykowaliśmy się autorki i jej męża dosyć. kochani tylko rady! może takie, które można szybko wdrożyć w życie i nie wkładać własnych pieniędzy, bo autorka ich nie ma.
        autorko postu napisz z jakiego województwa jesteś.może ktoś będzie mógł Ci pomóc zlecając jakieś prace. idz do tej lichwiarskie firmy jak najszybciej i zrezygnuj z wpłat odbieranych od Ciebie z domu.
        to rada może na wiosne - mój wuj hoduje kury tylko ze względu na jajka. całe pozywienie dla kur kupuje, bo nie ma swojego gospodarstwa. A i tak mu się to opłaca, bo ludzie kupuja u niego jajka , ponieważ są takie jak z certyfikatem ekologicznym a dużo tańsze. ma swoich stałych klientów i dobrze na tym zarabia. Niestety ta rada nie na okres zimowy, no i dobrze by było gdybyś miała kogoś do pomocy.
        • wyihdia Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 22:37
          Może spróbuj odroczyć pożyczkę zakładową. Zakład pracy coś tam pewnie doliczy ale Was nie złupi tak jak firma na "p".

          ps: Do krytykantów: gdyby w tej samej sytuacji materialnej zachorowało Im dziecko, gdyby wam krytykantom zachorowało dziecko nie wzięlibyście kredytu żeby je ratować ? Ta nieszczęsna wtopa męża to dopust boży jak wypadek czy choroba, stało się. I krytyka już nic nie zmieni oprócz podbudowania waszych ego że niby jesteście "lepsi"
          • verdana Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 22:46
            Krytyka męża moze uczulić autorkę na to, aby nie wierzyła w przyszłości mężowi. Natomiast, słowo daję, nie rozumiem za co ona obrywa.
            Przestrzegam jednak przed podejmowaniem jakiejkolwiek działalności gospodarczej, bez pewności, czy się uda, jesli potrzebny jest wkład własny. Niestety, nie mozesz ryzykować.
            Najlepiej byłoby, o ile to mozliwe , pozyczyc choć część kasy na spłatu od rodziny, mówiąc, jaka jest sytuacja. Moze rodzina zeche pomóc - nawet 100 zł to juz coś.
            • miedzymorze Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 23:44
              verdana napisała:
              > Krytyka męża moze uczulić autorkę na to, aby nie wierzyła w przyszłości mężowi.
              > Natomiast, słowo daję, nie rozumiem za co ona obrywa.

              Za to, że 'premii' nie podzieliła na 2 części - jedną na 'święta bez zaciskania pasa', druga - na dentystę, auto, czy co tam potrzeba.

              Przeczytać:
              www.uokik.gov.pl/faq_kredyty_pozyczki_lokaty.php#faq1233
              i sprawdzić czy nie ma jakiegoś punktu zaczepienia - np w punkcie o wcześniejszej spłacie.

              pozdr,
              mi

          • ira_07 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 18:59
            Nie bądź śmieszna... Porównać pożyczkę na ratowanie zdrowia do pożyczki na choinkę i Barbie? Porównać głupotę męża (brał, bo koledzy wzięli i pani namówiła, jeszcze race chciał kupować i mówi, że sprzątanie to wstyd - to więcej niż głupota) do wypadku?
      • linn_linn Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 02.01.13, 23:17
        No wlasnie... Jestesmy pewni, ze tej umowy nie da sie "odkrecic"?
        "W jakim czasie mogę odstąpić od umowy kredytowej/pożyczki? Czy w przypadku banków i parabanków obowiązują te same zasady odstąpienia?
        Od umowy o kredyt konsumencki odstąpić można w terminie 14 dni, a zasady odstąpienia od umowy są identyczne dla banków jak i parabanków."
        Zrodlo: www.zanim-podpiszesz.pl/

          • wyihdia Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 00:24
            Wpłacą 2 tysiące, rozłożą na raty prąd gaz nie kupią benzyny i będą przez miesią jeść to co wyżebrają.

            Jeśli nie odkręcą mają do spłaty 3500. A w opisanej stytuacji i nastawieniu męża mam dziwne przeczucie że nie skończy się na 3500
            • re_ni73 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 07:13
              Przy takiej wypłacie i czterech osobach należy jej się dopłata do czynszu. Jeżeli zacznie szybko załatwiać to od lutego już powinna mieć. Chociaż trochę dziewczyne to wspomoże. W sytuacji gdybym nie dostała tej dotacji nie płaciłabym czynszu. Wiem ,że to nie jest rozwiązanie ale jeżeli chwilówki nie będzie spłacać to popadnie w wielkie tarapaty,a mieszkanie płaciłabym z tego co udało by mi się dorobić. Kwestia tylko aby się zaprzeć i starać się dorobić jak najwięcej i nie sama tylko z mężem.Mieszkanie spłacać każdym groszem dodatkowym. Co do męża obiadów,gotowałabym takie dania żeby mąż podgrzewał sobie w pracy. Fasolka,bigos czy krokiety wyjdą taniej niż 6 złotych talerz kiedy się gotuje samemu. Niestety trzeba ponieść konsekwencje czynu. Wątpię żeby ksiądz pomógł odeśle do Caritasu a są za duże zarobki może w parafii jest zespół charytatywny może oni coś wspomogą jednorazowo co prawda i nie dużo ale dobre i to.
              200 na paliwo(o iledobrze pamiętam) to dużo tym bardziej,że jeżdżą w trójkę do pracy.Koszt paliwa dojazdu do pracy podzieliłabym przez osoby które dojeżdżają,zatankowałabym za kwotę którą mi koledzy zapłacili + swoją część. Jak wypadnie jakiś wyjazd do lekarza czy gdzieś indziej wtedy bym dolewała paliwa tak by starczyło na dany wyjazd.. Ja tak robię i czasami się zdarzy,że z 50 zł zostaje. Jeździć samochodem tylko w nagłej konieczności,póki troszkę nie będzie odbicia finansowego.
              Nie wiem czy to dobre rady ale dawno temu byłam w podobnej sytuacji i u mnie się sprawdziły,co prawda nie od razu ale wyszłam z podobnego bałaganu.
    • zosia711 Re: Nie wiem co robić. Jakieś pomysły? 03.01.13, 07:08
      Być może za tę rade mnie tutaj zlinczuja, ale napiszę...
      Znasz choć trochę niemiecki?
      Możesz wyjechać na miesiąc do pracy w Niemczech jako opiekunka osób starszych. Wiem,że dzieci małe, ale miesiąc u dziadków dałyby radę?
      Biur pośrednictwa jest mnóstwo, gdybyś była chetna dam ci namiary na godne polecenia.
      (ja wyjeżdżałam przez kilka miesięcy, sytuacje podratowałam bardzo szybko.)