ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie

25.01.13, 17:05
Czytam forum od dawna, czasem nawet coś napiszę, ale teraz pod zmienionym nickiem bo udzielam się też na innych forach.
Przedstawie krótko swoją sytuację:
-jesteśmy z mężem i 3-letnim synkiem
-w czasie hossy wziętych kredytów na 200 tys
-część z tego-180tys to reszta kredytu hipotecznego na dom
-20 tys to kredyt gotówkowy i karta kredytowa-spłcać pewnie skończymy niebawem
A teraz to, co gorsze-po kupieniu mieszkania zaczął się kryzys i firma męża padła. Ja po urodzeniu dziecka przez chwilę też zostałam bez pracy. Teraz mąż wrócił do działalności, zarabia nawet nieźle, ja mam etat i około 4 tys miesięcznie.
Niestety w okresie 3 tragicznych lat gdy wegetowaliśmy, żeby nie stracić mieszkania narosły zaległości.
I teraz mamy dodatkowo:
-wypowiedziany jeden kredyt gotówkowy na 20 tys-tutaj spłacamy komornikowi 1000zł/mies, kończymy spłącać w czerwcu (kredyt wzięty jako ratunkowy, ale niestety lepiej nie było)
-zaległości męża w Zusie i Urzędzie Skarbowym-łacznie na kwotę około 50tys (zaległe podatki, też od sprzedaży nieruchomości oraz nieopłacone składki ZUS)

Miesięcznie mamy do dyspozycji około 10-12 tys zł, z czego 9-10 tys to obciążenia kredytowe, komornicze, skarbówka. Kredyt mieszkaniowy spłacamy regularnie i pewnie jeszcze dlatego nie wylądowaliśmy na bruku.
I teraz pytanie-czy jest jakaś szansa, żeby wyjść z tego bez konieczności sprzedaży mieszkania?
Staramy się je sprzedać od roku, 4 razy obniżaliśmy cenę i nic...
Poza tym Obawiamy się, że ze sprzedaży możemy dostać mniej niż na pokrycie wszystkich długów.
    • ablims Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 18:06
      Pozostałbym w mieszkaniu i regularnie płacił zciskając pasa jak tylko to możliwe.
      Nie zaciągałbym nowych kredytów.
      Od czerwca macie 1000 zł więcej, więc jakoś już odetchniecie.
      Ugadywać się i płacić wszyskie raty i opłaty, nawet kosztem komfortu i zachcianek.
      Spisywać dokładnie wszelkie wydatki, nawet zakup reklamówki ze sklepu za 0,08 groszy.
      10 razy zastanowić się czy warto kupić.

      Powiem to tak:
      Moim zdaniem jesteście na granicy, która w tej chwili jest bardzo łatwo przekroczyć i popłynąć w takie długi, że nawet mieszkanie Wam nie pomoże.

      Jeszcze raz powiem - dzisiaj spisz dokładnie każdy wydatek na luty, każdą ratę, każdy rachunek nawet najdrobniejszy.
      Następnie zobacz ile zostało i rozłóż to na każdy dzień miesiąca.
      Zaplanuj jadłospis i trzymaj się jak tonący brzytwy.

      Jeśli masz jakiekolwiek pytania czy problemy chętnie pomożemy smile
      Trzymam kciuki
    • izzunia Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 18:13
      pogadaj z każdym u którego masz dług. może się uda rozłożyć na raty. a mieszkanie może wynająć? zawsze jakaś dodatkowa kasa z tego jest.
      dochody macie niezłe, więc jest spora szansa na ugodę smile

      Trzymam kciuki, żeby się udało.
    • milionwminute Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 18:20
      Powinniście pomyśleć nad wynajęciem Waszego mieszkania (i zamieszkania czasowo np. u rodziców/ teściów, jeśli istnieje taka możliwość).
      Następnie tnijcie koszty telefonu, tv itp
      Słyszałam, że ZUS umarza zaległości za składki za rok 1999-2009 na wniosek, może mąż się załapie.
      życzę powodzenie i nie poddawajcie sięsmile
    • linn_linn Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 19:14
      Warto tez placic gotowka: niby roznica niewielka, a jednak spojrzenie na zakupy zupelnie inne.
    • joana.mz Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 19:24
      mieszkacie w domu a dodatkowo macie mieszkanie?
      starcza Wam na podstawowe potrzeby te 1-2 tys które zostaje?
      Jeżeli macie w miarę uregulowaną sytuację z tymi długami (nic nowego nie wyskoczy) to jednak bym postarała się wynająć mieszkanie. Zawsze to dodatkowy pieniądz.
    • malwi.2 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 19:29
      ja bym nie sprzedawała, z kazdym długiem, który odejdzie bedzie odrobina ulgi!!! spisujcie wydatki, na maxa ograniczcie tv, telefony, słowem wegetujcie, ale ilu ludzi tu na forum było w takiej sytuacji i wyszło jakoś!!!!
      • belebub Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 19:40
        Nieściśle się wyrażam-mamy mieszkanie nie dom, w mojego posta wkradł się jakiś skrót myślowy.
        Nic nowego już nie wyskoczy na pewno. Rezygnować na pewno się z kilku rzeczy da-na przykład przyciac wydatki na jedzenie. Samochód stary i sprzedaz się nie opłaca-a rezygnować z niego nie możemy-dojazdy by nas dobiły. Telefon męzowi służy do pracy, inaczej sie nie da. Ja mam najtanszy abonament w Play zintegrowany z meza firmowym i wychodzi to mnie taniej niż karta (wypróbowane). Wynajęcie i wprowadzenie się do teściów lub rodziców nie wchodzi w grę.
    • anten_ka Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 19:37
      Polecam ci książkę "Tworzenie pieniędzy Klucze do obfitości" autor: Sanaya Roman i Duane Packer, mi bardzo pomogła w ciężkich czasach-finansowychsmile Najwazniejsze jest pozytywne myślenie. Trzymam za ciebie kciuki. Pozwól nie nie bedę ci nic radzić, nie czuje, ze mogłabym ci pomóc w ten sposób.
    • beverly1985 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 19:38
      Poczytaj sobie watek chyba chilli o tym, jak sprzedać mieszkanie- w jej przypadku problemem była slaba widoczność ogłoszenia. Sprzedać, spłacić zobowiązania i tanio wynająć cos do mieszkania (bo kredytu drugi raz raczej nie dostaniecie przy takiej historii z komornikiem).

      Nie wiem, jaki t twoim mieście jet stosunek cen wynajmu do kredytu. Czy wynajem jest w stanie pokryc czynsz i ratę kredytu?

      Mozesz tez pogadać z bankiem, który dał ci kreyt hipoteczny- moze zrobią wam wakacje kredytowe albo rozloża na więcej rat?
      • belebub Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 19:45
        Już wiemy, że za sprzedanie mieszkania wszystkiego nie da się pokryć. Ceny wynajmu są takie, że to nie wchodzi w grę. Myślę teraz na czym by tu jeszcze oszczedzić!
        Na kupowanie jakichkolwiek ciuchów to szlaban absolutny, tyle co dla mlodego potrzebne. Czyli kolejna rzecz w zasadzie odpadnie z wydawania. Stałe dochody mam, ich chyba komornik w całości zajac nie może, prawda? Na szczescie pracodawca w tej kwestii jest wyrozumiały, bo kilka lepiej zarabiających ode mnie osob w firmie też ma komornika na pensji i to z wyzszymi kwotami znacznie.
        • iza1973 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 20:33
          Nie wiem czy dobrze rozumiem: od czerwca będziecie mieli trochę łatwiej.
          Moim zdaniem tego się trzymaj i nie sprzedawajcie mieszkania. To tylko 5 mcy, a mieszkania szkoda by było. Zaległości w US są oprocentowane na 13%,w ZUS chyba podobnie, i tak taniej niż kredyt odnawialny w mBanku wink
          Musicie żyć na poziomie jakiegoś minimum (to forum to kopalnia pomysłów jak sobie poradzić) ale to tylko kilka miesięcy. Z czasem będzie łatwiej. Trzymaj się i pisz jak Wam idzie.
          • nvv Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 13:00
            > Zaległości w US są oprocentowane na 13%,w ZUS chyba
            > podobnie, i tak taniej niż kredyt odnawialny w mBanku wink

            że też wcześniej nie pomyślałem o ZUS-ie jako tańszym kredycie niż kredyt odnawialny w mBanku big_grin piszę pół-żartem
        • martalik Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 25.01.13, 22:18
          Zastanawiałam się czy coś napisać i pomyślałam, że burza mózgów w takiej sytuacji może przynieść jakieś korzystne cząstkowe rozwiązania a ziarnko do ziarnka.. itd.
          Po pierwsze to myślę, że najgorsze macie za sobą. Oboje macie pracę i niezłe dochody. Długi duże, jednak przecież spłacacie i jak wyżej napisano z każdym spłaconym zobowiązaniem będzie odczuwalna ulga.
          Mało napisałaś więc nie wiem czy moje pomysły coś wniosą:
          -jeśli macie spore mieszkanie wynajęłabym pokój, ja tak robię i da się wytrzymać. Dodatkowa kasa przez kilka miesięcy, rok czy też dwa załatałaby jakąś dziurę waszego domowego budżetu,
          - dokładnie przyjrzałabym się oprocentowaniu każdego zobowiązania oraz możliwością bezpiecznego odroczenia spłat: karty, kredytu, US, ZUS ale też prądu, czynszu, itp.,ustaliłabym korzystne finansowo priorytety. Pisałabym wszędzie gdzie się da prośby o zaliczanie wpłat na konto zobowiązania a nie odsetek ( w części w pierwszym rzędzie zaliczają wpłatę na poczet odsetek a kapitał do spłaty stoi w miejscu produkując kolejne odsetki). Pisałabym o odraczanie spłat bez naliczania odsetek. Ważne jest uzasadnienie min. małe dziecko, udokumentowanie że pracujecie, zarabiacie i próbujecie spłacać długi. Gdzie się da chodzić osobiście i pytać pracownika o radę. Można trafić na informację o pomocnym kruczku ułatwiającym odroczenie.
          W pierwszym rzędzie spłacać to co jest najwyżej oprocentowane.
          - każdy konieczny wydatek rozpatrzyć w kontekście oszczędności, pisałaś np. o ubraniach dla synka. Małe dzieci szybko wyrastają z ubrań. Rozejrzyj się wokoło. Kto ma starszego chłopca: koleżanka , sąsiadka, krewna. Może oddałaby rzeczy za darmo albo za przysługę, pomoc, własnoręcznie upieczone ciasto. Mam sąsiadkę o małych przychodach, daję jej różne jej potrzebne rzeczy a mi zbędne, podrzucam ją samochodem a ona odwdzięcza mi się drobiazgami np zaprasza na zupę. To jest miłe, dla niej niezbyt obciążające a mnie tym rozbraja i obie jesteśmy zadowolone.
          - w waszym przypadku każda zaoszczędzona albo zarobiona złotówka ma o wiele większą wartość i przybliża do wyjścia z kryzysu.
          Mam przeświadczenie, że dacie sobie radę. Trzymam kciuki.


          • belebub Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 00:08
            Pwoeim szczerze że nie pomysleliśmy żeby iść np. do ZUS i poprosić o rozłożenie na raty. Nie mam pojecia, czy oni sie na to zgodzą??? Niestety zadłużenie w zusie to ostatni rok i koniec 2011 gdy maż spłacał na gwałt inne zobowiazania, ktore powstały w czasie tych najgorszych lat-mówiąc krótko oddawał znajomym pożyczone od nich pieniądze. I amnestia na spłacanie go nie obowiązuje. A może jednak próbować pisać o umorzenie tego? I tak jako właściciel małej firemki będzie miał głodową emeryturę, rok dziury w odkładaniu na nią to chyba dla nich wszystko jedno. Jak sądzicie, warto pisać?
            Pokoju nie wynajmiemy, bo całe mieszkanie w amfiladzie i to pewnie powód dla którego nikt nie chce go kupić.
            Zastanawiam się nad dodatkową pracą akurat w moim zawodzie to nie problem. Tylko z kolei wtedy potrzebna niania (rodzina nie może pomóc). a jak niania, to w zasadzie dodatkowa praca bez sensu.
            A nasze główne zasady na dziś to:
            -spłacać co do dnia kredyt za mieszkanie
            -negocjować ze skarbówką
            -starać się choć częściowo ten zus umorzyć lub rozłożyć na raty.
            Kartę i kredyt gotówkowy spłacamy w miarę regularnie i o to się nie martwie. Komornik zejdzie z mojej pensji za kilka miesiecy.
            Prąd i gaz płacimy regularnie, ale nie zawsze tak było. 2 lata temu i na to brakowało, nie raz i dwa przez kilka dni byliśmy bez prądu a młody siedział u rodziców lub koleżanka sąsiadka dawała nam się podłaczyć przedłuzaczem do swojego gniazdka. To był straszny czas, bo zcasem mieliśmy 50zł na 2 tygodnie i modliłam sie tylko, żeby młody nie zachorował, bo nie mieliśmy na leki, dosłownie na nic!!!. W starej pracy nie bylo dla mnie miejsca z malym dzieckiem (bo mało dyspozycyjna) no i skończyła mi się umowa na czas określony.
            W porównaniu z tym co było teraz nie jest aż tak źle.
            Ale i tak boje sie strasznie co to bedzie jak nie damy rady.
            Co do ubranek-dostaje od koleżanek troche, reszte kupuje na wyprzedażach. Na chodzenie po lumpeksach nie mam czasu, bo długo pracuje i potem biegiem po małego żeby go odebrać z przedszkola przed zamknieciem.
            • kasiamat00 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 09:12
              e-inspektorat.zus.pl/sprawy.asp?id_profilu=1&pomoc=3&menu=3&id_sprawy=368
            • nostress.ka21 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 11:30
              Względem informacji zamieszczonych w linku, to wypowiem się na bazie własnych doświadczeń:

              - z US nie wynegocjujesz nic...
              - ZUS może zostać doliczony do długu z US i jednocześnie wyegzekwowany przez komornika skarbowego
              - blokada konta z tytułu egzekucji skarbowej może trwać miesiącami (u nas tak było), mimo przejęcia należności (wpłata z czerwca została zaksięgowana w sierpniu!)
              - w ZUSie musisz rozmawiać z jedną osobą, najlepiej zadzwonić i umówić się na konkretny termin, nie jechać w ciemno bo po prostu stracisz czas
              - w ZUSie możesz się dogadać, oczywiście jeśli nie jest za późno, wygląda to najczęściej tak, że podajesz termin odroczenia spłaty, czyli przeprowadzenia egzekucji, na przykład o pół roku, w tym czasie musisz spłacić odsteki oraz REGULARNIE płacić należności aktualne, jednodniowe spóźnienie w składkach może wiązać się z zablokowaniem konta
              - przelewy egzekucyjne często są robione w chamski sposób, czyli na przykład masz wpływ na konto w wysokości 4 tysięcy, to bank zrobi sobie z tego 5 przelewów, zamiast jednego, za każdy potrąci opłatę, w wysokości kilkunastu/kilkudziesięciu złotych - takie zachowanie jest sprzeczne z ustawą i możesz ządać oddania tych pieniędzy - nam się udało smile
              - względem umożenia składek za kilka miesięcy, kiedy na skutek pomyłki ZUSu uniemożliwono nam jakąkolwiek egzystencję dostaliśmy odpowiedź, że mamy iść do sądu, ale i tak nic się z tym nie zrobi uncertain

              Oczywiście piszę wszystko na bazie własnych doświadczeń, nie powiedziane, że taki scenariusz obiera każda sprawa.
              • joko5 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 15:29
                Z Zusem i US różnie bywa, tam także pracują ludzie. Jak pójdziesz i napyszczysz na osobę obsługującą to nie licz na ich wyrozumiałość. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet z komornikiem można się dogadać 9Nie mówię o łapówkach).

                Proponuję pójść do Zusu i przedstawić swoją sytuację, zaproponować harmonogram spłat. Najlepiej dotrzeć bezpośrednio do osoby, która rozlicza męża.
                • gogologog Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 19:44
                  > Z Zusem i US różnie bywa, tam także pracują ludzie.

                  Specyficzny typ ludzi. Na widok twoich dochodow 10k moga dostac ataku wscieklosci.
                  Z kolei licznie na widzimisie urzednika pokazuje w jak patologicznym kraju zyjemy...
                  • nostress.ka21 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 20:18
                    gogologog napisał:

                    > > Z Zusem i US różnie bywa, tam także pracują ludzie.
                    >
                    > Specyficzny typ ludzi. Na widok twoich dochodow 10k moga dostac ataku wscieklos
                    > ci.

                    Nic tylko się zgodzić.


                    My naprawdę bardzo grzecznie rozmawialiśmy. Niestety, ale nigdy nie udało nam się trafić na kogoś miłego ba! ośmielę się stwierdzić "neutralnego", czy wręcz "życiowego". Zawsze znalazły się jakieś powody do przedstawiania zupełnie odmiennych wersji. Czasem miałam wrażenie, że to my lepiej znamy wszelkie ustawy czy rozporządzenia. O przyznaniu się do błędu pracowników tych instytucji nie ma mowy...

                    Poza tym wiem, że w takich instytuacjach nie jest normą. Osobiście znam kilka przypadków naprawdę pomocnych osób, jednak, jak już napisałam wcześniej, to moje osobiste doświadczenia z pewnym oddziałem ZUSu, a nie generalizowanie, że wszędzie jest tak samo.
            • doral2 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.01.13, 20:39
              bez sensu iść do zus i prosić o rozłożenie na raty.
              na gębę nic tam się nie załatwi, więc lepiej od razu napisz pismo z taką prośbą, zamiast jechać i tracić czas. uprzednio zadzwoń i dopytaj jak pismo napisać i na kogo adresować. naczelnik wydziału, referatu, naczelnik oddziału zus?? przez telefon szybciej i prościej.

              po drugie nie sprzedawajcie mieszkania. kwota uzyskana ze sprzedaży i tak nie pokryje waszych długów, a zostaniecie bez mieszkania.
              kolejnego mieszkania na kredyt w ciągu najbliższej dziesięciolatki nie uda się wam kupić, bo z racji obecnych zadłużeń macie spieprzoną historię kredytową i z cała pewnością wpis w bik.
              zatem będziecie latami skazani na wynajmowanie mieszkania plus spłacanie pozostałych długów, których nie uda się spłacić kwotą ze sprzedaży mieszkania.
              bez sensu.
              chyba, że w totka traficie, w co wątpię, aczkolwiek szczerze życzę.

              jakiekolwiek macie zobowiązania, z każdym wierzycielem warto rozmawiać o rozłożeniu na raty, prolongaty, umorzenia, cokolwiek, byle się ratować.
              i wszystko pisemnie, by w razie co mieć podkładkę.
              uporczywe milczenie względem wierzyciela skutkuje tym, że któregoś pięknego dnia do drzwi puka komornik.
              lepiej gadać z wierzycielami, niż ich olewać.
              • beverly1985 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 27.01.13, 14:01
                > zatem będziecie latami skazani na wynajmowanie mieszkania plus spłacanie pozost
                > ałych długów, których nie uda się spłacić kwotą ze sprzedaży mieszkania.
                > bez sensu.

                Ale większość długów pewnie spłacą, i przy dochodzie 10 tys. jak wydadzą 1.5-2k na wynajem i dajmy 3k na splate zobowiązań to będzie im zostawać sporo. Tak, nie mieliby własnego mieszkania ale komfort życia powiększyłby się znacznie, i mogliby zacząć na nowo budowac oszczędności. Nie mówiąc juz o zdrowiu psychicznym- życie wsród długów i kredytów musi byc bardzo ciężkie.
            • agata0 Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 27.01.13, 14:31
              > Pwoeim szczerze że nie pomysleliśmy żeby iść np. do ZUS i poprosić o rozłożenie
              > na raty. Nie mam pojecia, czy oni sie na to zgodzą???

              Ja kiedyś załatwiałam w swoim ZUSie, jak mi kazali zapłacić składki za macierzyński + odsetki za parę dobrych lat. Mam wrażenie, że rozłożenie zaległości na raty to dość standardowe postępowanie, tzn. nie zależy od widzimisię pani w okienku, tylko ZUS ma na to procedury. Mi pani bez żadnego proszenia i płaszczenia się przygotowała plik papierów do wypełnienia (gotowe druki w moim ZUSie na to mają, nazywa się to pomoc publiczna).

              Ważne, żeby zacząć to załatwiać, bo jak zaczną ściągać komornikiem albo siądą na koncie, to mogą was dobić (i przy okazji działalność męża).

              Co istotne przy tym rozłożeniu zaległości ZUS na raty - przerywa to naliczanie odsetek i płacisz tylko tyle, ile do tej pory ci ich nabiło (nie pamiętam tylko jaki to jest dokładnie moment: czy złożenie twojego wniosku, czy ich akceptacja).

              Z US gorzej, ale mi w bardzo trudnym momencie w firmie udało się dogadać tak, że US na poczet zaległości zajął moje należności, tzn. wskazałam im dlaczego nie jestem w stanie płacić zobowiązań podatkowych, wysłałam faktury i oni to próbowali ściągnąć od mojego dłużnika. Udało im się smile

              Trzymam kciuki!
            • asfo Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 27.01.13, 16:25
              Miałam w rodzinie taki przypadek, że zaległość w ZUS-ie została rozłożona na raty. Czasem się to udaje załatwić.
            • mama_dorota Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.02.13, 19:39
              Mój mąż kiedyś, w latach 90-tych miał dług w ZUS. Udało mu się dogadać z nimi i rozłożyli mu to na raty. Jak go poznałam, to już miał długi za sobą.
              • mama_dorota Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 26.02.13, 19:49
                A co do tego, czy warto rozmawiać, to uważam, że zawsze warto, nawet jak nie da nic jedna rozmowa, to chodzić i się naprzykrzać. Ja niedawno w NFZ załatwiłam mamie zwrot kosztów drogiego badania, pisemnie - mailowo, chociaż kilka razy mnie zbyli, to ostatecznie pieniądze zwrócili. A co do ZUS, banku itp., to dobrze jest mieć gotowe rozwiązanie np. harmonogram spłat zaległości. I nie czekać na komornika, bo to chyba jeszcze mniej przyjemne, niż rozmowy z urzędnikami.

                A jeśli się nie uda, to chyba niewiele stracisz, najwyżej trochę czasu.
    • lilyrush Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 14.02.13, 12:11
      nie radze sprzedawać mieszkania- nie dostaniecie raczej takiej kasy, żeby spłacić całość kredytu. rynek jest teraz fatalny. Z tego powodu banki tez nie chcą wszystkich licytować i niszczyc wiec zdecydowanie łatwiej teraz sie jakoś dogadać z bankiem.

      Poza tym jak sprzedacie to gdzie będziecie mieszkać? Za wynajem tez trzeba zapłacic, a o tym niektórzy chyba zapominaja
      • crises Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 14.02.13, 14:19
        Zgadza się, absolutnie nie sprzedawać mieszkania. Rynek słaby, może się skończyć tak, że potrwa to miesiącami, o ile w ogóle się uda. I po tylu wyrzeczeniach znajdą się w punkcie wyjścia, bez mieszkania.
    • agatazieba Re: ekstremalne oszczędzanie na przetrwanie 14.02.13, 21:36
      taka wskazówka odnośnie zaległości w ZUS - dwa lata temu pomagaliśmy klientowi, który starał się za pośrednictwem ZUS o jakąś unijną pomoc. miał kilkuletnie zaległości, musiał wykazać, że stać go na spłacanie w ratach i przedstawić jakieś zabezpieczenie. spróbujcie się czegoś dowiedzieć, choć obawiam się, ze to co by ZUS mogło przekonać, czyli hipoteka na mieskzaniu, w tej chwili pewnie nie jest możliwe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja