belebub
25.01.13, 17:05
Czytam forum od dawna, czasem nawet coś napiszę, ale teraz pod zmienionym nickiem bo udzielam się też na innych forach.
Przedstawie krótko swoją sytuację:
-jesteśmy z mężem i 3-letnim synkiem
-w czasie hossy wziętych kredytów na 200 tys
-część z tego-180tys to reszta kredytu hipotecznego na dom
-20 tys to kredyt gotówkowy i karta kredytowa-spłcać pewnie skończymy niebawem
A teraz to, co gorsze-po kupieniu mieszkania zaczął się kryzys i firma męża padła. Ja po urodzeniu dziecka przez chwilę też zostałam bez pracy. Teraz mąż wrócił do działalności, zarabia nawet nieźle, ja mam etat i około 4 tys miesięcznie.
Niestety w okresie 3 tragicznych lat gdy wegetowaliśmy, żeby nie stracić mieszkania narosły zaległości.
I teraz mamy dodatkowo:
-wypowiedziany jeden kredyt gotówkowy na 20 tys-tutaj spłacamy komornikowi 1000zł/mies, kończymy spłącać w czerwcu (kredyt wzięty jako ratunkowy, ale niestety lepiej nie było)
-zaległości męża w Zusie i Urzędzie Skarbowym-łacznie na kwotę około 50tys (zaległe podatki, też od sprzedaży nieruchomości oraz nieopłacone składki ZUS)
Miesięcznie mamy do dyspozycji około 10-12 tys zł, z czego 9-10 tys to obciążenia kredytowe, komornicze, skarbówka. Kredyt mieszkaniowy spłacamy regularnie i pewnie jeszcze dlatego nie wylądowaliśmy na bruku.
I teraz pytanie-czy jest jakaś szansa, żeby wyjść z tego bez konieczności sprzedaży mieszkania?
Staramy się je sprzedać od roku, 4 razy obniżaliśmy cenę i nic...
Poza tym Obawiamy się, że ze sprzedaży możemy dostać mniej niż na pokrycie wszystkich długów.