Dodaj do ulubionych

Ile wydajecie na jedzenie?

26.01.13, 18:44
Moje pytanie na dziś: ile wydajecie na jedzenie/ na ile osób w domu?
ja mieszkam z narzeczonym w wynajmowanym mieszkaniu, pomijam już fakt ile płacimy za mieszkanie.. ciekawa jestem ile przeznaczacie np tygodniowo na jedzenie?
Obserwuj wątek
        • gat_t_a Re: Ile wydajecie na jedzenie? 26.01.13, 20:27
          U mnie na dwie dorosłe osoby (jak u Ciebie) :

          -mieszkanie studenckie ale wspólne jedzenie mam tylko z chłopakiem (wspólna na całe mieszkanie jest chyba tylko sólsmile)

          -na jedzenie i inne drobne wydatki (mydło, pasta do zębów, woreczki śniadaniowe, folia aluminiowa, proszek do prania) ustaliliśmy 660 zł miesięcznie - zwykle starcza, raczej nie zostaje, czasem trochę przekraczamy ten limit

          - obiady jemy tylko w domu nigdy na mieście, drugie śniadania też zabieramy z domu

          -w tej kwocie nie ma całej chemii domowej, bo na chemię składamy się z pozostałymi lokatorami,

          - nie liczę również kosmetyków na użytek własny, bo to każdy kupuje sam (dezodoranty, kremy, itd.)

          -prawie całe jedzenie kupujemy sami, nie dostajemy "słoików" od rodziców. Z domu czasem (ok. raz w miesiącu) coś dostajemy np. ciasto, jakieś domowe przetwory - myślę że bez tego wydawalibyśmy podobnie, może 20 zł więcej.
    • indigoblue Re: Ile wydajecie na jedzenie? 26.01.13, 23:47
      czemu ma służyć to pytanie? jeśli mobilizacji do wydawania mniej to nie pomogę ale jeśli usprawiedliwieniu dużych wydatków to i może;
      zatem u mnie 1000 zł dla jednej osoby plus kot plus obecnie narzeczony na zagranicznym kontrakcie, w PL 1 raz na 2 tyg - więc za dużo nie zje;
    • amandaas Re: Ile wydajecie na jedzenie? 27.01.13, 01:09
      80 zł tygodniowo, bez rzeczy wymyślnych typu oliwki,kapary,suszone pomidory, b.b.drogie sery, dojrzewające szynki,steki,herbata,kawa itd. - to dostajemy.
      Wydajemy na rzeczy typu- wędliny, serki, warzywa, owoce, pieczywo, nabiał, alkohol, podstawowe mięso i ryby, kasze, zioła. Nie używamy mąki, cukru, makaronów. Nie lubimy słodyczy.
      W porównaniu do ilości akceptowalnych na forum- jemy niewiele.
    • wuwujama Re: Ile wydajecie na jedzenie? 28.01.13, 12:29
      1050-1100 miesiecznie, dwie osoby dorosle i prawie 10latka. Jedzenie proste, sezonowe, przygotowywane w domu, minimalne ilosci slodyczy, bez kawy i alkoholu, do pracy bierzemy jedzenie domowe. Kupuje wiekszosc w Biedronce i Lidlu, czasami w Tesco i Realu, pieczywo w piekarni, mieso tylko czasami w miesnym, czesciej w ww sklepach, warzywa i owoce najczesciej w ww sklepach, rzadko w warzywniakach.
    • rzmija Re: Ile wydajecie na jedzenie? 28.01.13, 14:14
      Chyba straszne z nas głodomory bo na 2 dorosłe osoby (bez dzieci i zwierząt) idzie nam od 850 do 1250 zł miesięcznie na jedzenie (średnia 1013 zł). W tym nie ma alkoholu ani jedzenia na mieście bo to osobne kolumny w arkuszu.
    • dansch Re: Ile wydajecie na jedzenie? 28.01.13, 21:57
      ja gotowała na dwoje. W czasach dobrobytu (że tak to nazwę) wydawaliśmy do 900 zł i jedliśmy bardzo dobrze ,a jak się nieco pogorszyły finanse to jadaliśmy dobrze za 600zł/ miesiąc. W tej chwili karmię piersią i znów potrzebujemy ok 900zl/mies
      • jarkotowa1 Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 10:37
        A ja tak sobie myślę, że przecież każda rodzina może mieć inną dietę i koszty będą różne. Jedni nie jedzą mięsa/wędlin, inni nie używają cukru w żadnej postaci, jeszcze inni nie piją alkoholu czy napojów gazowanych, inni mają alergię na jakieś tam produkty więc też ich nie kupują. Więc dziwienie się, że "tak mało wydajecie" albo "ale wy dużo wydajecie" jest trochę bez sensu.
        Moi znajomi (2os) w ciągu miesiąca jedzą tyle mięsa ile moja rodzina (4os) w kwartał. I na pewno nasze wydatki z tego tytułu są różne.
        • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 14:54
          jarkotowa1 napisała:

          > A ja tak sobie myślę, że przecież każda rodzina może mieć inną dietę i koszty b
          > ędą różne. Jedni nie jedzą mięsa/wędlin, inni nie używają cukru w żadnej postac
          > i, jeszcze inni nie piją alkoholu czy napojów gazowanych, inni mają alergię na
          > jakieś tam produkty więc też ich nie kupują. Więc dziwienie się, że "tak mało w
          > ydajecie" albo "ale wy dużo wydajecie" jest trochę bez sensu.

          Obojetnie jaką dietę się ma,koszty sa porównywalne.
          Mięsożerni wydają dużo na mięso,inni tyle na ryby,więc na to samo wyjdzie.
          Pieczenie ciast w domu ,też wiąże się z zakupem wszystkich składników.
          800 zł na miesiąc ,to ok.26 zł dziennie.
          Jakim cudem to starcza na:
          - śniadanie (pieczywo,masło,wędlina,sery,jakiś pomidor,ogórek,czy rzodkiewka)
          - obiad,obojętnie co-ale ziemniaki,sałatka,schab,czy drób,albo ryba, też kosztują
          - kolacje,rozumiem,ze dorosły moze sobie odmówic ,ale dzieci,a tym bardziej nastolatki?
          Do tego jakiś owoc,czy nawet ten kisiel.
          A gdzie kawa,herbata,kakao?
          A już pisanie ,że nie kupujemy żadnych słodyczy,przy 2 czy 3 dzieci jest dla mnie bajką.
          I nie piszę tutaj o tonach chipsów,czy lizaków,ale to chyba normalne ,że dziecko ma ochote na kawałek czekolady czy loda.
          Rozumiem ,że wtedy mówi się 4-latkowi ,aby zakupu dokonał ze swojego kieszonkowego.
          • joanna_poz Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 15:03
            zgadza się.

            dla mnie wydatek na jedzenie to np. też pozycja pt "obiady szkolne syna" (u kogoś innego przedszkolne) ok. 140 zł za miesiąc - 7 zł dziennie.

            pytanie czy te kwoty miesięczne w niektórych rodzinach z dziecmi rzędu 800-1000 zł też to uwzględniają?
            • wuwujama Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 19:25
              joanna_poz napisała:

              > zgadza się.
              >
              > dla mnie wydatek na jedzenie to np. też pozycja pt "obiady szkolne syna" (u kog
              > oś innego przedszkolne) ok. 140 zł za miesiąc - 7 zł dziennie.
              >
              > pytanie czy te kwoty miesięczne w niektórych rodzinach z dziecmi rzędu 800-1000
              > zł też to uwzględniają?

              Ja w mojej kwocie 1050-1100 miesiecznie na rodzine 2+1 nie uwzgledniam szkolnych obiadow, gdyz corka po powrocie je normalnie z nami obiad domowy.
              • joanna_poz Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 20:46
                > Ja w mojej kwocie 1050-1100 miesiecznie na rodzine 2+1 nie uwzgledniam szkolnyc
                > h obiadow, gdyz corka po powrocie je normalnie z nami obiad domowy.

                a je szkolne obiady? czy nie je?
                jak nie je, to sprawa oczywista że nie uwzględniasz.
          • dzikuska_nie_miastowa Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 15:06
            Droga ewmo,
            Zapewniam Cię, że 800 zł na miesiąc na żywność starcza w zupełności. Nas jest troje (2+1) i nam mniej więcej tyle na miesiąc wychodzi na żywność. Nie chodzimy głodni, mamy śniadania, kolacje i obiady. Piekę ciasta, ciasteczka. Robię kiśle, budynie. Kupujemy również słodycze. I jakoś spokojnie nam wystarcza. Może każdy ma inne potrzeby i wymagania.
            Sposób jest bardzo prosty, raz w miesiacu kupuję te rzeczy które starczają na miesiąc typu kawa, herbata, kakao, ryż, makaron itp.
            Raz w tygodniu kupuję to co schodzi na jadłospis tygodniowy. Warzywa kupuję w warzywniaku, mięso, wedliny w mięsznym.
            I spokojnie takie pieniądze na zywność nam wystarczają. I to bez cudu.
                • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 15:40
                  Jeszcze jedno,dzisiaj wróciłam z zakupów i gdy przypomniałam sobie,zapewnienia niektórych ludzi ,że oni wydają 20 zł dziennie,a kupują " porządne" artykuły,nie byle co.
                  Bo zwykła sałatka z roszponki,czy rukoli i sera feta,plus sos,cebula,itd. to minimum 8 zł.
                  Albo składniki na murzynka z serem (piszę o nim ,bo akurat zaczynam piec) to jednak:5 jaj,margaryna lub masło,kakao,cukier,ser,itd. - z 10 zł trzeba liczyć.
                  Wieczorem zrobie pizze,składniki minimum 10 zł.

                  • amandaas Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 16:52
                    najlepiej byłoby gdyby dwie rodziny o podobnym składzie liczbowo-wiekowym, wydające skrajnie odmienne kwoty, rozpisały swój tygodniowy jadłospis/tygodniowe zakupy. Ktoś sie podejmuje? Wtedy można byłoby ocenić/przedyskutować bo sucha kwota niewiele mówismile
                  • dansch Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 08:46
                    No tak, ale czy codziennie pieczesz murzynka i jesz pizze na kolacje? Raz wydasz 30zł na dzień, raz 15zł. Za 800zł / 2 os. mam po szyję jedzenia na miesiąc. To jest na prawdę dużo pod warunkiem, że wiesz co i gdzie kupić. Jest masa produktów, których nigdy nie miałam w koszyku (wody gazowane, soki, fixy, mrożonki, słone przekąski, słodkie deserki "mleczne"). Te wymienione produkty pochłaniaja masę kasy i nie rozpatruję tego w kategoriach dziadowania. Nie ma dla nich miejsca w naszej diecie i ich nie kupuje. Inny nie przeżyje dnia jak nie wciągnie litra coli.
                        • joanna_poz Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 11:57
                          ja się mieszczę w 10 zł spokojnie (mowię o jednej blaszce)

                          samo ciasto to grosze. nie wiem czy się złotówka uzbierasmile
                          z tego co na wiuerzchu - u mnie najdroższa jest mozarella.
                          pieczarek, wedlin czy czego tam nie daje się przeciez 10 skladników na raz , po 20 deko z każdego. przynajmniej ja nie daję.
                    • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 12:13
                      upartamama napisała:

                      > ewma napisała:
                      >
                      >
                      > > Wieczorem zrobie pizze,składniki minimum 10 zł.
                      > >
                      > Nigdy nie udało mi się zrobić pizzy za takie pieniądze. Niestety moja wychodzi
                      > prawie tyle co kupna.

                      Źle mnie zrozumiałaś,napisałam,że muszę dokupić składników za minimum 10 zł.
                      Chociaż, zaraz pewnie ktoś napisze,że za 10 zeta,to cała rodzinka najedzona ogroooomną pizzą.smile
                    • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 14:22
                      Korzystam z tego przepisu:

                      Składniki
                      ciasto:
                      2 szkl mąki
                      1 i 1/2 szkl cukru
                      4 jaja
                      2 łyżeczki proszku do pieczenia
                      1 kost.margaryny
                      kakao

                      sernik:
                      2 kost twarogu
                      2 jaja
                      1/2 szkl mleka
                      1/2 szkl cukru
                      5 łyżek kaszki krupiczki(moze
                      byc tez zwykla kasza manna)

                      Margaryne roztopić z 6 łyż wody, cukrem i kakao.
                      Masę zagotować. Po przestudzeniu dodac żółtka i mąke wymieszaną z proszkiem do piecz.
                      Ubić pianę i wymieszac z masą.
                      Ciasto wylać na wysmarowaną blache.

                      Jajka utrzeć z cukrem, dodać zmielony twaróg.Następnie wlać mleko i dodać krupiczkę.Wymieszać a potem rzucać łyżką na ciasto.
                      piec ok 1 godz

                      W moim piecu piecze się max.45-50 min
                        • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 14:38
                          pyszne-lato napisała:

                          > Bardzo dziękuję za przepis. Jakiego twarogu używasz (tłusty, półtłusty)? Myslis
                          > z, że gotowy mielony twaróg w kubku do serników moglby być?

                          Kupuję różne,ostatnio ,póltłusty w kostkach w biedronce.
                          Taki do serników też może być. smile
                  • ruda.ja Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 14:35
                    ewma i tu jest sedno ja planuję jadłospis zgodnie z porami roku czyli sezonowo tzn. roszponka, pomidory itp. wogóle nie pojawiają się u nas na stole w postaci surowej zimą. Latem robię setki weków i zimą je spożywamy jako sałatki, kompoty, dżemy, zupy, koncentraty, musy, galaretki.... (korzystam z warzyw i owoców własnych i podarowanych, trochę dokupuję). Druga rzecz mięso to nie tylko piersi drobiowe czy schab bez kości - zamiast tego ćwiartka czy półtusza wieprzowa i cały kurczak. Po trzecie mając dzieci nie trzeba kupować ton i słodyczy i hektolitrów słodkich napojów (te kilogramy, które dostajemy na święta - też zapełniają kilka miesięcy zapotrzebowania). Co drugi dzień piekę ciastka albo ciasto i naprawdę są przepisy na blachy, które nie wymagają więcej jak 5 zł wkładu. U nas pizza to danie obiadowe a nie kolacja - na kolację są naleśniki, kanapki, budyń itp, bo nikt nie mógłby spać po bardziej obfitej.

                    Rodzina 2+3 - żywienie łącznie z obiadami w przedszkolu, szkole i pracy 900zł miesięcznie.
                    • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 14:45
                      ruda.ja napisała:

                      > ewma i tu jest sedno ja planuję jadłospis zgodnie z porami roku czyli sezonowo
                      > tzn. roszponka, pomidory itp. wogóle nie pojawiają się u nas na stole w postaci
                      > surowej zimą.

                      No to rzeczywiście,tutaj jest sedno.Moja rodzina nie rozumie ,że ma czekać pół roku na sałatke z roszponki,bo teraz zjada się tylko sezonowe.smile
                      Przez cała zimę rodzina zjada tylko słoikowe sałatki i nikt nie ma ochoty na coś innego?
                      A co,gdy ktoś z domowników ma ochotę na paprykę w styczniu?Mówisz,że ma poczekać na sezon,czy rozmrażasz tą pokrojoną w kostkę?
                      Bo u nas idziemy do sklepu i kupujemy.
                              • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 15:12
                                kooreczka napisał:

                                > A ja zasadę wprowadziłam po wywaleniu iluśtam papryk i pomidorków chilijskich d
                                > o kosza. Trudno, widać jestem skąpym potworem, który dręczy swoją rodzinę

                                To,że papryka czy ogórek ze sklapu x, był bez smaku w listopadzie,nie oznacza automatycznie ,że w styczniu, papryka w sklepie y, bedzie taka sama.
                                Jak kupisz kiepską mąkę w biedronce,to przestaniesz kupować ją już zawsze?
                                • kooreczka Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 15:18
                                  Sorry- wyżej tyłka nie podskoczysz. Nie ma siły, żeby wyrosłe na chemii/nafaszerowane konserwantami letnie warzywa smakowały tak samo jak w sezonie. Pomijając już kwestie ekologiczne, o których pisała poprzedniczka.
                      • astrum-on-line Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 15:02
                        Moja rodzina nie rozumie ,że ma czekać pół
                        > roku na sałatke z roszponki,bo teraz zjada się tylko sezonowe.smile
                        > Przez cała zimę rodzina zjada tylko słoikowe sałatki i nikt nie ma ochoty na co
                        > ś innego?
                        > A co,gdy ktoś z domowników ma ochotę na paprykę w styczniu?Mówisz,że ma poczeka
                        > ć na sezon


                        No a co w tym dziwnego. Sezonowo warzywa je się wtedy gdy jest na nie sezon.
                        • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 15:08
                          astrum-on-line napisała:
                          No a co w tym dziwnego. Sezonowo warzywa je się wtedy gdy jest na nie sezon.

                          No jasne,że sezonowe warzywa, czy owoce, je się głównie w ich sezonowym szczycie,ale czy to automatycznie oznacza,że zimą, nie można ich kupić, raz na jakiś czas,tylko dlatego,że nie ma sezonu??
                          Nie wierzę ,że jesteście tacy twardzi i nie kupujecie nic spoza listy sezonowej ???
                          • astrum-on-line Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 15:16
                            Nie jestem twarda. Jadam to na co mam ochotę i to co uważam za zdrowe dla mnie. Nie mam ochoty na pomidory w styczniu. To znaczy mam ochotę, ale niestety nie na to, co można kupić w tym momencie w sklepach. Dla mnie pomidory w chwili obecnej to nie pomidory, więc ich nie kupuję. Kanapki robię z ogórkami i papryką ze słoików.
                      • ruda.ja Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 19:26
                        Może Cię to zdziwi ale nie chcą jeść, bo pomidory, papryka, ogórki, sałaty są tak paskudne w smaku w porównaniu z warzywami letnimi, że wszystko gnije w lodówce i jeszcze świeci od nawozów smile Nie robię mrożonek warzywnych - tylko zioła - niesty brak miejsca.
                        To jest jeden z wielu tematów pt. "moja babcia tak robiła, mam też i ja tak robię..."
                  • dzikuska_nie_miastowa Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 14:52
                    Mnie właśnie jeszcze jedno do głowy przyszło: że jednak ceny różnią się od regionu w którym się mieszka. Mówię o zakupach robionych w małych sklepach, masarniach, piekarniach itp (bo dyskonty itp ceny mają chyba takie same wszędzie?!)
                    Wczoraj wieczorem rozmaiwałam z koleżanką z Warszawy i sobie porównałyśmy parę produktów i niebo a ziemia. U niej np pierś z kurczaka za kg 16,99 w mniejszym mięsnym. U mnie 12,99 - 13,99. I jakby tak każdą rzecz przeanalizować to róznce mogą wyjść spore..
          • izzunia Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 12:12
            I nie piszę tutaj o tonach chipsów,czy lizaków,ale to chyba normalne ,że dzieck
            > o ma ochote na kawałek czekolady czy loda.
            > Rozumiem ,że wtedy mówi się 4-latkowi ,aby zakupu dokonał ze swojego kieszonkow
            > ego.

            a wiesz, że bardzo ograniczam kupowanie? dzieci mają uczulenie na kakao / czekoladę, barwnik w kolorowych cukierkach / lizakach, w efekcie końcowym z kupnych słodyczy jedzą michałki białe / kawowe, lubisie, czasem jakieś ciastka kruche czasem takie nugatowe.

            ale za to sporo piekę, więc słodycze jako takie jedzą.
            dzieci od małego wiedzą, że nie mogą niektórych rzeczy jeść i nie naciskają na kupowanie.
            • ewma Re: Ile wydajecie na jedzenie? 30.01.13, 12:18
              >w efekcie końcowym z kupnych
              > słodyczy jedzą michałki białe / kawowe, lubisie, czasem jakieś ciastka kruche c
              > zasem takie nugatowe.

              Ok,ale te michałki,lubisie ,czy inne ciasteczka,też kupujesz ,płacąc za nie,prawda?
              Chodziło mi o osoby,które pisały,"słodyczy wogóle nie kupujemy"

              > ale za to sporo piekę, więc słodycze jako takie jedzą.
              > dzieci od małego wiedzą, że nie mogą niektórych rzeczy jeść i nie naciskają na
              > kupowanie.
              Ja też sporo piekę i chociaż wychodzi taniej niż kupne,to jednak,ceny składników na te wypieki odczuwa się...no chyba ,że piecze się w kółko piaskową z jabłkami.
    • ewa_2009 Re: Ile wydajecie na jedzenie? 29.01.13, 21:14
      Wydaje mi się, że takie porównania nie mają sensu. Jeśli na przykładniedzielny obiad je się u mamusi (jak moi znajomi), to wiadomo, że miesięcznie wyjdzie sporo mniej. Jeśli ma się własną działkę lub dostaje/kupuje coś taniej niż w sklepie, to też wyda się sporo mniej (na przykład oowoce i warzywa na przetwory).
        • ablims Re: Ablims, 29.01.13, 23:28
          1 Zupa pomidorowa + placki ziemniaczane
          2 Pesto + sałatka porowa
          3 zapiekanka warzywno - czosnkowa
          4 zupa ziemniaczano - chrzanowa + ryż z jabłkiem i cynamonem
          5 naleśniki gryczano - serowe
          6 pulpeciki w sosie koperkowym + sałatka
          7 rosół + ziemniaki oraz pierś smażona z piwem karmi + sałatka
          • indigoblue Re: Ablims, 30.01.13, 00:00
            > 1 Zupa pomidorowa + placki ziemniaczane
            smaczne
            > 2 Pesto + sałatka porowa
            rozumiem, że pasta z pesto - ale pesto kupne czy domowej roboty? tk czy siak na bazylię i orzeszki piniowe idzie góra kasy
            udezrzyło mine w Twoim jadłospisie to, że mięso, dla mnie podstawowy składnik posiłku, jest tylko 2x w menu;
            nie jestem przekonana , czy biorac pod uwagę zalecenia z uatualnionej piramidy żywieniowej powyższe menu spełnia wymagania;
            • ablims Re: Ablims, 30.01.13, 00:08
              pesto domowej roboty.

              Dlatego bez sensu jest podawać jadłospis dla innych, ponieważ każdy je inaczej.
              Dla Ciebie podstawowym składnikiem jest mięso, u mnie by to nie przeszło, bo jak za dużo to po prostu dzieci zostawiają na talerzu.
              Jeśli chodzi o piramidę żywieniową - to tylko zalecenia. Życie często samo weryfikuje to co jest dobre, a nie zalecane.
            • selica Re: Ablims, 30.01.13, 06:29
              indigoblue napisała:

              > rozumiem, że pasta z pesto - ale pesto kupne czy domowej roboty? tk czy siak n
              > a bazylię i orzeszki piniowe idzie góra kasy
              A kto powiedział, że pesto to wyłącznie pesto alla genovese? Czyli na przykład pesto z pietruszki i pestek słonecznika, to już nie będzie pesto?

              > udezrzyło mine w Twoim jadłospisie to, że mięso, dla mnie podstawowy składnik p
              > osiłku, jest tylko 2x w menu;
              > nie jestem przekonana , czy biorac pod uwagę zalecenia z uatualnionej piramidy
              > żywieniowej powyższe menu spełnia wymagania;

              Oceniasz czyjś jadłospis na podstawie własnych preferencji żywieniowych. Jaki to ma sens? I jaka piramida żywieniowa zaleca mięso jako podstawowy składnik posiłku?
          • ewma Re: Ablims, 30.01.13, 07:12
            Ablims,przegladam ten twój jadłospis i pomijając to ,że moja rodzina chodziłaby ciągle głodna,np.po ryżu z jabłkiem.Widocznie zjadacie małe porcje.
            W twoich daniach dużo warzyw,ale pamiętam,ze kiedyś pisałeś,że masz swoje mrożone.
            Tylko jakim cudem starcza ci tych warzyw na cały sezon?
            Pytam,bo wielu moich znajomych mrozi,warzywa i owoce ,ale nikomu nie starcza tego do nowego sezonu.
            Druga sprawa to sałatka porowa<kilka dni temu kupiłam pora,szt-4 i zapłaciłam 5 zł,a gdzie reszta składników?
            Jak robisz tą porową?
            I zaciekawiła mnie zapiekanka warzywna,wy naprawde jesteście syci po samych warzywach?
            • ablims Re: Ablims, 30.01.13, 08:09
              ewma napisała:

              > Ablims,przegladam ten twój jadłospis i pomijając to ,że moja rodzina chodziłaby
              > ciągle głodna,np.po ryżu z jabłkiem.Widocznie zjadacie małe porcje.
              > W twoich daniach dużo warzyw,ale pamiętam,ze kiedyś pisałeś,że masz swoje mrożo
              > ne.
              > Tylko jakim cudem starcza ci tych warzyw na cały sezon?
              > Pytam,bo wielu moich znajomych mrozi,warzywa i owoce ,ale nikomu nie starcza te
              > go do nowego sezonu.
              > Druga sprawa to sałatka porowa<kilka dni temu kupiłam pora,szt-4 i zapłacił
              > am 5 zł,a gdzie reszta składników?
              > Jak robisz tą porową?
              > I zaciekawiła mnie zapiekanka warzywna,wy naprawde jesteście syci po samych war
              > zywach?

              Jeśli chodzi o ten ryż to w tym dniu są 2 posiłki smile
              4 zupa ziemniaczano - chrzanowa + ryż z jabłkiem i cynamonem

              Mam to szczęście, że mam dużą działkę... i sporo warzyw. Zdarza się jednak,że nie starcza, wtedy dokupuje od znajomych rolników z wioski smile Warto mieć takich znajomych, wiele można kupić. Ja jestem zadowolony, bo nie chemiczne ze sklepu i rolnik bo ma pieniądze.

              sałatka porowa:
              100g fasoli czerwonej
              100g groszku
              100g kukurydzy
              2 jajka na twardo (może być bez jajek)
              2 pory
              majonez

              A zapiekanka warzywno - czosnkowa posiada w sobie mięso mielone smile

              Mięso mam od znajomego który co rok szykuje dla mnie mięso - mamy taką umowę.
              Więc też jest sporo taniej niż w sklepie smile
              • ewma No teraz już wiem 30.01.13, 08:54
                Teraz juz wiem,jakim cudem mieścisz się, w tak małej kwocie miesięcznie.
                Warzywa od znajomego rolnika - duzo taniej,mięso -od znajomego rzeźnika,dużo taniej,jajka i nabiał też pewnie od znajomego rolnika ,za połowę ceny? smile

                Więc ok,udaje się,ale są jeszcze owoce,czasami egzotyczne,które sporo kosztują,lub inne duperele, na które ma sie ochotę w danym dniu,niekoniecznie w czasie "sezonowym"?

                U nas np.we wtorek,rodzinka ma ochotę na pizze,nie mam wszystkich składników,więc dokupuje,jak Wy to rozwiązujecie?

                Inna sprawa,to zawsze mam coś,na wypadek niespodziewanych gości - naszych lub córki.
                Co wtedy robisz,podajesz im domowy kisiel ? smile

                Pozdrawiam
            • aga90210 Re: Ablims, 30.01.13, 13:44
              ewma napisała:

              >
              > W twoich daniach dużo warzyw,

              Jakie tam duzo warzyw? Na takich menu dostalabym anemii. Warzywa w wersji ablimsa sa tak przetworzone, ze nic wartosciowego w nich nie ma.

              Placki ziemniaczane? Ze z ziemniaków? Przecież to smazone na oleju, zdrowe nie jest. Ryz z jabłkiem i cukrem? Pesto? Zupa ziemniaczana? Zapiekanka, czyli makaron lub ryż z warzywami zalane fixem i posypane serem? Dobrze, ze czasem (choć nie codziennie) są sałatki. jak rozumiem z warzyw zamrożonych, a nie swieżych.

              Ja tu widzę typowe polski najtańsze menu. Jeśli którąś z tych potraw mialabym nazwać "zdrową" to pulpeciki+sałatka.

              --
                  • ablims Re: Ablims, 30.01.13, 14:19
                    Może troszkę smile
                    Przez 20 lat zajmuje się potrawami, kuchnią, działką więc jakąś wiedzę mam.
                    Trudno się znosi jak ktoś podważa 20 letnie doświadczenie i naukę
                    • kooreczka Re: Ablims, 30.01.13, 14:53
                      Nie obraź się, ale fakt, że zajmujesz się czymś 20 lat nie znaczy, że opanowałeś to do perfekcji. Warzyw rzeczywiście mało, zwłaszcza, że macie w domu dzieci.
                      • ewma jeden kupuje masło,drugi mix 30.01.13, 15:01
                        Jest kilka rzeczy,które znacząco wpływają na wydatki "jedzeniowe".
                        Jak widać część ludzi, jada tylko "sezonowo".
                        Jedni kupują tylko masło 82%,za 4 zł,inni mix za 1,85
                        Dla jednych ser żólty to jednak ser i trzeba zapłacić powyżej 20zł/kg,dla innych ser to również wyrób seropodobny za 14 zł?kg.
                        I tak można wymieniać iwymieniać.
                        Szokiem dla mnie jest sytuacja zmuszania rodziny do zjadania tylko sezonowych potraw,bo tak taniej,gdy materialnie nie jest to wymuszone.
                        • astrum-on-line Re: jeden kupuje masło,drugi mix 30.01.13, 15:11
                          Bez obrazy, ale dla mnie szokiem jest karmienie rodziny niesezonowymi warzywami. Nie jadam czegoś co wyrosło na chemii 3000 km od mojego miejsca zamieszkania, nafaszerowało się to chemię i przysłało do mojego sklepu. Zwłaszcza jeżeli to jest coś tak delikatnego jak sałata, pomidory, rzodkiewki, truskawki. I nie kupowałabym czegoś takiego mojej rodzinie (w trosce o jej zdrowie), szczególnie dzieciom (gdybym je miała). Czasem jadam cytrusy, choć w niewielkich ilościach.
                          I tu akurat nie o pieniądze chodzi, tylko o zdrowie. Ze względów zdrowotnych nie jadam też miksów tylko masło, raczej nie kupuję kurczaków, nie piję coca-coli i nie kupuję dziwnych mlecznych deserków.
                          • ewma Re: jeden kupuje masło,drugi mix 30.01.13, 15:16
                            astrum-on-line napisała:

                            > Bez obrazy, ale dla mnie szokiem jest karmienie rodziny niesezonowymi warzywami
                            > . Nie jadam czegoś co wyrosło na chemii 3000 km od mojego miejsca zamieszkania,

                            Bez obrazy,ale dla mnie szokiem jest,ze nie rozumiesz,co napisałam.
                            Nigdzie nie ma wzmianki o karmieniu rodziny warzywami z chemią.
                            Napisałam,że nie widzę problemu,w kupieniu 1 papryki na kanapki w styczniu,jeśli ktoś z domowników ma na nią, akurat wielka ochotę smile
                            • astrum-on-line Re: jeden kupuje masło,drugi mix 30.01.13, 15:24
                              Nie napisałaś o kupieniu jednej papryki w styczniu.
                              Robisz z nas jakieś wredy które dręczą rodziny odmawiając im podstawowego jedzenia w postaci warzyw nafaszerowanych chemią w styczniu. Wyluzuj i zastanów się. Weź w lecie poszukaj świeżej sałaty, pomidora i truskawek i zobacz co z nimi dzieje się po jednym, dwóch, trzech dniach przechowywania. Nawet w lodówce. Tylko muszą to być produkty normalnie wyrosłe w ziemi, nie faszerowane chemią. A potem weź kup sobie w styczniu te same produkty, potrzymaj je w domu i wyciągnij wnioski. Ja niesezonowe produkty sprowadzane z innego kontynentu przestałam kupować w chwili gdy rzodkiewki po czterech (!) tygodniach były równie piękne i świeże jak w dniu zakupu. Sorry, ale ja się aż tak konserwować nie zamierzam.
                              • czekolada72 Re: jeden kupuje masło,drugi mix 30.01.13, 17:15
                                To moze ja mam jakas baaardzo dziiiiwna rodzinke, ale sami od siebie pozauwazali, ze np pomidory w zimie sa bez smaku, ze truskawki wczesna wiosna , swiezo kupione, po nocy w lodowce sa zaplesniale na max itd.
                                akurat w 100% zgadzam sie z Astrum, tez kupuje cytrusy, ale zima zazeramy sie jablkami, polskimi.
                                Co nie zmienia faktu, ze jak ktos wpadnie w amok i jego zyciowym celem bedzie spozycie w srodku zimy surowego pomidorka, truskawki, poziomki itd - to se kupi i zje. Bez przesady wink)
                              • jarkotowa1 Re: jeden kupuje masło,drugi mix 31.01.13, 13:41
                                Szczerze mówiąc, jestem trochę zaskoczona, że ludzie jedzą produkty "sezonowe" tylko w sezonie. A co z tym co u nas nie rośnie? Cytrusy, granaty, szaronki, ananasy, mango, awokado? Nie występują w waszej diecie? Ja gdybym miała jeść tylko "sezonowo" to bym z głodu umarła i z monotonii.
                                • joanna_poz Re: jeden kupuje masło,drugi mix 31.01.13, 20:27
                                  > Szczerze mówiąc, jestem trochę zaskoczona, że ludzie jedzą produkty "sezonowe"
                                  > tylko w sezonie. A co z tym co u nas nie rośnie? Cytrusy, granaty, szaronki, an
                                  > anasy, mango, awokado? Nie występują w waszej diecie? Ja gdybym miała jeść tylk
                                  > o "sezonowo" to bym z głodu umarła i z monotonii

                                  mnie tez nurtuje na co sezon jest w styczniu w Polsce?wink
                                  na jablka, marchewkę i buraczki sprzed paru miesięcy?
                          • coralin Re: jeden kupuje masło,drugi mix 02.02.13, 11:57
                            U mnie niewielkie wydatki na jedzenie wynikają z upodobań, a nie z oszczędności. W listopadzie przychodzi taki czas, że pomidory przestają mi smakować i kończą w jakimś sosie. W poprzednich wpisach uderzyło mnie założenie, że jak ktoś robi zapiekankę to z fixem, a jak sałatkę to z gotowym sosem. Te kolorowe torebki generują spore koszty, ale dla wielu ludzi stanowią nieodzowny element dań. Wczoraj pani w sklepie zwróciła mi uwagę na przepiękne żeberka w promocji. Jako, że nie robiłam ze 3 lata kupiłam. Kolejna rada dotyczyła Pomysłu na..., ale z tego już nie skorzystałam. Najzdrowsze ludy świata jedzą sezonowo, Polacy omamieni radami koncernów i dietetyków. Koleżanka z pracy jest na jakiejś diecie . Spożywa jogurt owocowy 0% i płatki zbożowe, w których w porcji jest chyba więcej cukru niż ja jem w miesiąc, ale wydaje jej się, że je zdrowo.
                      • ablims Re: Ablims, 30.01.13, 15:46
                        Powiem szczerze, wkurzyłaś mnie, co się bardzo rzadko zdarza. Z reguły jestem bardzo spokojnym człowiekiem.
                        Gdy mi przeszło do Tobie odpowiem..
                        Zupa pomidorowa jest robiona z warzyw i z olejem lnianym i ziołami
                        placki robi się także z ziołami i na bardzo delikatnym ogniu i niewielką ilością oleju
                        Pesto jest robione z oliwy z oliwek, pietruszki, pestki z dyni, czosnku i ziół
                        Sałatka z porem też jest robiona z warzyw.
                        zapiekanka warzywno - czosnkowa jest robiona z warzyw, cebuli,czosnku, ziół i troszkę mięsa i majonezem robionym własnoręcznie
                        ryż brązowy jabłko i cynamon - BEZ CUKRU
                        naleśniki gryczano - serowe robi się z ziół, kaszy gryczanej, cebuli, jajka i twarogu

                        Co tu jest szkodliwego i zapychającego...???
                        Teraz dodam, bo wcześniej specjalnie nie pisałem, gdyż czekałem na Waszą reakcję.
                        Ten jadłospis został zrobiony przez dietetyka specjalistę z prawie 30 - letnim stażem
                        specjalnie na moje życzenie. Kobietę która przez prawie 30 lat zajmuje się układaniem diet dla ludzi chorych. I jest w tym bardzo dobra. Przekaże jej Wasze "spostrzeżenia smile

                        zioła własne lub kupowane w sklepie ziołowym, a nie sklepowe...

                        pozdrawiam
                        • kooreczka Re: Ablims, 30.01.13, 15:54
                          Jeśli to do mnie, to dziwne, że spokojna uwaga wkurzyła podobno spokojnego człowieka.
                          Tak rozpisane rzeczywiście wygląda lepiej. Wekujesz pomidory?
                            • indigoblue Re: Ablims, 30.01.13, 22:47
                              napisz proszę, jak robisz te naleśniki, ja uwielbiam każdą kasze, nie spotkałam sie z takim przepisem;


                              ps. w nowej piramidzie żywienowej mięso drobiowe jest dość wysoko wink
                              • ablims Re: Ablims, 30.01.13, 22:56
                                naleśniki gryczano - serowe robi się z ziół, kaszy gryczanej, cebuli, jajka i twarogu
                                można dodać masła, choć my nie dodajemy
                                kaszę mieszasz z cebulą lekko zasmażoną - ale bardzo delikatnie na złocisty kolor - dodajesz jajko i twaróg do tego zioła.
                                Naleśniki można podawać z sosem.
                                Ilość wg uznania smile
                        • amandaas Re: Ablims, 30.01.13, 15:59
                          Jadłospis spoko, smacznie brzmi nawet. Jedynie czego bym sie czepila w kwestii zdrowia- dwa razy w tygodniu placki smażone na oleju- no nie bardzo. Lepiej tą kaszę ugotować, dodać jajko sadzone na parze i warzywasmile
                        • pani_replay Re: Ablims, 30.01.13, 16:43
                          Co jest zapychającego, szkodliwego?
                          - duża ilość potraw mącznych/z ziemniaków,
                          - mała ilość świeżych warzyw - zdaję sobie sprawę, że w styczniu pomidory to kiepski pomysł, ale można robić inne sałatki: z rukolą, z cykorią, z awokado, z burakiem, ze świeżym szpinakiem, rzeżuchą, z kiełkami, do tego kiszonki - ogórki, kapustę,
                          - za mało mięsa,
                          - brakuje ryb.
                          Jeśli dietetyk poleca taką dietę, to sorry, nie przemawia do mnie. A ilość lat stażu nie ma znaczenia.
                          • ira_07 Re: Ablims, 30.01.13, 17:37
                            Nie przesadzasz? Fakt, za dużo smażonego (placki, kurczak, naleśniki), ale mięso 3x w tygodniu, mączno-ziemniaczane - 2 razy. No i jest ZIMA. Ciężko w zimie jechać na sałatkach. Nie jest jakoś wybitnie niezdrowo, jest przeciętnie, nie ma się czego czepiać.
                            • amandaas Re: Ablims, 30.01.13, 17:44
                              No generalnie bardzo czepiać sie nie można, bo nie jest źle. Ale to już zależy jakim kto jest purystą jedzeniowym- dla wielu osób np. dla mnie, obiad mączno-ziemniaczany jest nie do zaakceptowania, jako niezdrowy i tuczącysmile Ale rozumiem, że bywają dzieci, które są nauczone tak jeść i wolą takie posiłki.
                              Nie rozumiem czemu twierdzisz, że w zimie cięzko jechać na sałatkach? Trzeba zmodyfikować ich składniki, ale poza tym ok. Świetnym obiadem jest sałatka z ciecierzycy, rukoli i sera niebieskiego, albo z brokulów i fasoli, albo też carpaccio z gotowanych buraków z oliwą z czosnkiem i peperoni.
                              • ira_07 Re: Ablims, 31.01.13, 12:38
                                dla mnie, obiad mączno-z
                                > iemniaczany jest nie do zaakceptowania, jako niezdrowy i tuczącysmile

                                Raz na pański rok można się skusić wink Tuczący taki obiad jest, ale niezdrowy? Co niezdrowego w takich np. pierogach ruskich? Albo w plackach ziemniaczanych? Ciężkostrawne, tuczące, ale niezdrowe? Domowe, samodzielnie przyrządzone?

                                Świetnym obiadem jest sałatka z ciec
                                > ierzycy, rukoli i sera niebieskiego, albo z brokulów i fasoli, albo też carpacc
                                > io z gotowanych buraków z oliwą z czosnkiem i peperoni.

                                Carpaccio na obiad? Toż to przystawka raczej, nawet z buraków. Ja bym w zimie nie pociągnęła na sałatkach, ale ja biegam, nawet po śniegu, więc zrozum, że ciężko mi sobie wyobrazić jak po godzinnym biegu zjadam na obiad brokuły z serem albo plasterki buraków. Obiad musi być w zimie ciepły i już wink Sałatkę to ja mogę dodać do ryby, mięsa albo kaszy.
                                • czekolada72 Re: Ablims, 31.01.13, 12:47
                                  Ja sobie usiluje wyobrazic mine mojego M gdyby dostawal na obiad takie buraczane carpaccio smile)
                                  Zreszta - chyba w ogole nie mam wyobrazni, bo nie moge sobie tego wyobrazic jako obiad nie tylko dla doroslego faceta, niekonecznie nawet pracujacego fizycznie, ale takze dla dorastajacych nastolatkow. Albo nastolatka trenujacego , tez niekoniecznie wyczynowo.
                                  • guderianka carpaccio 31.01.13, 12:55
                                    to z założenia dane z surowego mięsa wołu , ewentualnie ryby wink
                                    to tak jakby podać na obiad kotlety z ryżu zamiast z mięsa, szaszłyk warzywny zamiast mięsnego albo kawior z ciecierzycy wink
                                    brzmi smacznie ale jest oszustwem wink
                                  • amandaas Re: Ablims, 31.01.13, 13:12
                                    Mam 20parę lat, uprawiam sport 3 razy w tygodniu (do "mokrej koszulki"), obecnie mam sesję i uczę się jak szalona. Sałatka absolutnie wystarcza. Z resztą podobnie jak większości moich koleżanek- o czym kiedyś już pisałam to usłyszałam, że obracam się w towarzystwie anorektyczek;D
                                    Mój N też z zadowoleniem zjada sałatkę na obiad, może tylko czasem dorobi sobie grzankę lub dwie jeśli jest b. głodny albo nie zdążę go powstrzymaćsmile
                                    Ty sobie nie wyobrażasz sałatki na obiad, ja nie wyobrażam sobie zjedzenia 3 kromek na śniadanie. Życiesmile
                                    • czekolada72 Re: Ablims, 31.01.13, 13:42
                                      Jezeli bylo to do mnie - to owszem - ja moge sobie serwowac salatki w charaterze obiadu, ba! - nawet surowki.
                                      Moje Dziecko - warunki zblizone do Twoich - też zje, nawet 2 dni pod rzad, po czym "zazyczy" sobie mieska. I zupki na dokładke.
                                      M tez zje. Tyle, ze nastepnie zapyta kiedy bedzie obiad?
                                      Ja z trudem sobie wyobrazam sniadanie z jedna kromka nawet, ale nie twierdze, ze na sniadanie to trzeba jesc porcje owsianki z otrebami.
                                      A Ty, sorry jezeli uznasz, ze baaardzo sie czepiam, kilka postow wyzej, że obiad = salatka. I to wystarcza.
                                      No niestety nie wszystkim.
                                      • joanna_poz Re: 31.01.13, 13:53
                                        no dla mnie, dziecka i mojego chłopa tez ani sałatka ani surówka nie jest obiadem.
                                        jest obowiązkowa częscią obiadu,ale nie obiadem.

                                        tak samo obiadem nie jest sama zupa (nawet z wkladką).
                                        ani placki ziemniaczane.
                                        ani naleśniki.
                                    • ira_07 Re: Ablims, 31.01.13, 20:18
                                      To do mnie? Bo 3 kromek na śniadanie sobie też nie wyobrażam, zjadam jedną wink Nie jem dużo, po prostu na obiad muszę mieć zimą coś ciepłego, tak jak napisałam - do sałatki kawałek kurczaka, ryby, kaszę z warzywami na ciepło... I ogólnie, o ile jeszcze sałatka z ciecierzycy (możesz zarzucić przepisem?) brzmi super jako danie obiadowe, tak kilka plasterków buraka już nie bardzo wink Chyba, że w upalne lato.
                                    • niebieska_kotka Re: Ablims, 01.02.13, 18:11
                                      Polacy 'zra" sorry za okreslenie, ale podoba mi sie to, co napisalas.
                                      Zremy na potege, nie zdajemy sobie sprawy jak rozlazle mamy zoladki. Bo po co, bo tak jadly pokolenia, bo " tak jest!
                                      Musza byc ziemniary, wegle, inaczej sie nie nazremy. I tak hodujemy nastepne pokolenia. Otyle, rozlazle.
                                      Bzdura.
                                      Popieram Cie , amandaas smile
                                      • araceli Re: Ablims, 02.02.13, 12:26
                                        niebieska_kotka napisał(a):
                                        > Polacy 'zra" sorry za okreslenie, ale podoba mi sie to, co napisalas.
                                        > Zremy na potege, nie zdajemy sobie sprawy jak rozlazle mamy zoladki. Bo po co,
                                        > bo tak jadly pokolenia, bo " tak jest!
                                        > Musza byc ziemniary, wegle, inaczej sie nie nazremy. I tak hodujemy nastepne
                                        > pokolenia. Otyle, rozlazle.
                                        > Bzdura.
                                        > Popieram Cie , amandaas smile

                                        No tak bo zredukowanie kaloryczności pożywienia o 1/2 jest super pomysłem! Sałateczka a potem do roboty big_grin

                                        Ja bardzo chętnie przeczytałabym te ekstra-zdrowe jadłospisy ludzi jedzących jak wróbelek z wyliczeniem ile to kosztuje.

                                        I tak na przyszłość 'typowo polska dieta' z jakichś powodów jest typowo polską dietą.
                                        • astrum-on-line Re: Ablims, 02.02.13, 12:42
                                          Jeżeli Polacy "żrą" to proponuję obejrzeć jak odżywiają się inni. Naprawdę nie wiem skąd w Was tyle niechęci do nas samych. Inni wcale nie są święci i idealni, nie wszyscy są szczupli, piękni i zdrowi. Nawet Japończycy którzy ponoć mają najzdrowszą dietę na świecie też nie są psychicznie tacy idealnie zdrowi.

                                          Co do typowo polskiej kuchni to ona z jakiegoś wytworzyła się na tym terenie w jakim mieszkamy. Cobyście nie mówili, to nie wyobrażam sobie nie zjeść ciepłego obiadu zimową porą. Sałatą z jogurtem mogę się odżywiać w maju i czerwcu, teraz preferuję ciepłe parówki, jajecznicę i normalne obiady.
                        • ira_07 Re: Ablims, 30.01.13, 17:32
                          Ale to pesto to tak samo jecie? Napisałeś pesto+sałatka, a pesto to sos przecież.

                          A do tych pulpetów w sosie to żadnej kaszy, ziemniaków, makaronu? A śniadania, obiady, kolacje, podwieczorki? Bo ja też nie ogarniam jak za 600 zł się może najeść 4 osoby, chyba, że faktycznie - masz całą zamrażarkę własnych warzyw, mięso od znajomego po okazyjnej cenie 10 zł/kg i jecie bardzo mało. Dziś wydałam 15 zł za same składniki do leczo (cukinie, papryka, pieczarki, cebula, kawałek kiełbasy), a i tak nie wyszło dużo i jutro coś musimy dokupić (na 2 osoby). Do tego chleb 3 zł i kawałek pasztetu - 3 zł. Łącznie ponad 20 dla 2 osób. A przecież do tego dochodzi jakaś przekąska na II śniadanie, herbata...
            • ablims Re: Ablims, 30.01.13, 08:19
              amandaas napisała:

              > a reszta posiłków?

              Wybacz, ale nie będę się rozpisywał nad każdym posiłkiem.
              Poproszono mnie o jadłospis - podałem przykładowe obiady.
              Jeśli skorzystasz bardzo się z tego cieszę i mam nadzieje, że będzie smakowało.
              Jeśli nie, trudno...
              • alin9 Re: Ablims, 30.01.13, 08:51
                Ja uważam,że ten podany jadłospis jest niczego sobie.Sama mam maksymalnie 3 razy mięso w tygodniu.Wszystko może się przejeść.Dzieci mają to do siebie,że mają okres jedzenia naokrągło tego samego.Albo cały tydzień czekają na czwartek bo wtedy jest np.ulubiona zupa.Może tylko moje dzieci tak mają.Nie wiem dokładnie ile nam schodzi na jedzenie bo to co zostaje po opłatach jest na wszystko.Nie dzielę ponieważ np.leki stałe i tak muszę kupić nie dyskutując o dolegliwościach laryngologicznych czy innych gdzie domowymi środkami nie wyleczę.Strzelam około 1200 na piątkę.I tak nas dorosłych nie ma 10 godzin w domu.Wtedy kanapki do pracy.
                • momas Re: Ablims, 01.02.13, 08:49
                  Ablims - Twoje miesięczne wydatki na jedzenie, rzedu 800 zł na 4 osoby, podawane od dluzszego czasu budzą kontrowersje, gdyz przy przykladowym podanym przez Ciebie jadlospisie - są wyższe smile
                  Porównaj - ile kosztują obiady w dwóch przypadkach:
                  - gdy kupujesz tylko produkty, które potrzebujesz - nie licząc przetworów.
                  - gdy musisz kupic wszystko - z najmniejszą marchewką...

                  Dopiero w któryms z kolejnych postów wyjasniasz, ze dysponujesz przetworami owocowo-warzywnymi z wlasnej dzialki. Czyli, takich za które nie placisz pieniędzmi (własną pracą i czasem - tak! wiem, ile to zachodu)

                  To jednak diametralnie zmienia sytuację. Dla ludzi, bez dzialki, bez rodziny im znajomych na wsi - zyjących w duzym miescie - koszty są wyzsze. Stad kontrowersje.
                  A nawet, jezeli zrobią przetwory korzystając z targu w sezonie, gdy owoce i warzywa sa tanie - to jednak muszą najpierw w nie zainwestowac. Czyli w ogolnym rozliczeniu dopisac ich koszt do codziennych wydatkow. Niby niewielki (w porównaniu do cen w sklepach poza sezonem) ale grosz do grosza i sie uzbiera.

                  Poza tym troche mnie smieszy (ni nie jest to najlepsze slowo, moze lepiej: mam mieszane uczucia), ocenianie jadłospisów. Kazdy ma swoje preferencje zywieniowe. Jeden na obiad zadowoli sie salatką, jeden uznaje dania slodkie, inny musi miec kawalek (choćby i niewielki) miesa-ryby.
                  Ktoś potrzebuje taklerza owsianki na sniadanie - kotś trzech pajd chleba.
                  Pytanie- co to jest pajda chleba? Kromka normalnego baltonowskiego, czy kromka z takiego bochna kilkukilogramowego) (okrągly, w malych miejscowosciach/wsiach - dawniej na porzadku dziennym). Są tez male chlebki , którytch kromka jest wielkosci kromki bulki paryskiej/wroclawskiej. Takie trzy - to porównywalne z talerzem owsianki z owocami smile

                  • czekolada72 Re: Ablims, 01.02.13, 17:03
                    To nie do konca jest chyba tak.
                    U nas od zawsze robilo sie przetwory owocowe i nie tylko, na zime.
                    Przejelam to , gdy poszlam "na swoje".
                    Wiadomo - cukier, prad. same owoce - kosztuja, ale iwlokrotnie liczylam ile oraz ile musialabym wydawac gdybym chciala taka sama ilosc prztworow nabyc, nawet gdy przeliczalam po cenach "tescowych" - zwsze wychodzilo na moja korzysc.
                    Do czego zmierzam?
                    Ano do tego "tansze wydatki miesieczne"
                    Odkad stalam sie posiadaczka szklarni w pewien sposob sie bawie - spisuje wydatki na ogrod, z pominieciem rozrywki - a wiec nasiona, sadzonki krzakow i drzewek jadalnych i wszystko co z tym zwiazane. Ile wydaje na rok. Drugi spis - ile zbieram - jarzyn, owocow - i ile bym musiala srednio na taka ilosc wydac. Byly takie lata, ze mi sie naklad nie zwracal, ale to byl poczatek, potem czesto wychhhodzilam na plus na symboliczna stowke.
                    Gdy bylam na minusie - to minus - teoretycznie - dzielil sie na 12 miesiecy i o tyle podwyzszaly mi sie miesieczne wydatki.
                    Jestem na plusie - przeciez nie odejme sobie od sreniej miesiecznej wydawanej na jedzenie.
                    Dostaje od kuzynki inne jarzynki - tez kiedys siadlam i orientacyjnie policzylam ile bym musiala wydac. Dalej - gdyby wtedy ktos mnie zapytal ile wydalam w tym miesiacu na jedzenie - powiedzialabym , ze suma kosztow naszego jedzenia jest X+ koszt tego co od kuzynki.
                    To jest chyba ... kwestia uczciwosci, wiem, za mocne slowo, przed samym soba - ile faktycznie przejadamy.
                    I punkt trzeci - mieso kupowane "od chlopa" - czy to do zamrozenia, czy to na wedliny.
                    Ja jezeli kup[owalismy w jakims miesiacu takie mieso - to ja te kwote uwzgledniam. I w sumie to moja sprawa czy ja to mieso spozyje w jednym miesiacu czy w ciagu 5. Ktos powie - tak, ale surowe pol swini jest tansze niz taka ilosc wedliny i miesa ze sklepu. No ale to juz, ze tak powiem, nie moj problem, nie moje zmartwienie. Liczy sie fakt, ze ja wydaje tyle, a nie wiecej. Tak samo jak ktos inny ma tanszego dostawce pradu i placi mniej niz ja, albo inny ma super wydajne ogrzewanie chalupy i tez placi mniej.
                    Wiec mysle, ze jezeli jakas osoba podaje oruientacyjne miesieczne wydatki z orientacyjnym uwzglednieniem kosztow dostawanego jedzenia - to wszystko jest ok. A jezeli przy tym ktos jest bardziej zaradny czy oszczedny czy gospodarny - to chyba nie mozna miec mu tego za zle, nieprawdaz? smile
                    • momas Re: Ablims, 01.02.13, 17:37
                      Mnie chodzi, aby podawać koszty własnie z uwzględnieniem produktów dostanych/wyprodukowanych (po odjęciu nakładów na produkcjęsmile )
                      Sama mam drzewa owocowe - nakłady na uprawę żadne. Muszę uwzględnić jedynie koszt ich przetwórstwa (prąd, gaz, cukier, ocet, przyprawy)
          • dansch nasze menu do oceny 30.01.13, 10:50
            On: pracownik umysłowy (zabiera ze sobą zupę, 1 kanapkę, owoc/jogurt), ona: siedzi w domu i karmi piersią. Na jedzenie wydają max 800-900zł/mies. W sezonie warzywym do 600zł bo częściej byliśmy obdarowywani sezonówką. Obecnie dostęp do darmowego jedzenia zerowy poza jabłkam i z racji karmienia musiałam zacząć robić 2-daniowe obiady. Zawsze duże zapasy w zamrażalniku, zapasy niepsujących się produktów w szafkach, niewielka iloś przetworów własnych z lata. Menu z ostatnich paru dni, wszystko gotowane od podstaw :

            śniadania (przyznaję, nudne): 3 pajdy ciemnego chleba z masłem, 1 z wędliną, 1 z czymś nabiałowym, 1 z miodem lub własnym dżemem dyniowym lub śliwkowym + awkado/sałata/ogórek/kapusta pekińska/papryka LUB kasza manna z cynamonem na mleku LUB owsianka na mleku
            kolacja (taka sama nuda jak sniadania tj. kanapki)

            przekąski: owoc typu jabłko/banan + bakalie (robię mieszankę: sliwki suszone, morele, migdały, banan suszony, żurawina), ciasto domowe zwykle z jabłkiem + jogurt grecki z miodem + ja stale piję herbatę czarną lub inkę i 1-2 szklanki wody podczas karmienia.

            obiady:
            -zupa pomidorowa na sponderku z ryżem + ów szponder w sosie chrzanowym z kaszą jęczmienną + buraczki zasmażane
            -zupa pomidorowa jw. z makaronem + naleśniki z serem polane musem brzoskwiniowym
            -krupnik na skrzydełkach + zapiekanka brokułowo-ziemniaczano-łososiowa (oba dania na 2 dni)
            -pikantny krem marchewkowy z czerwoną soczewicą na maśle (2 dni) + spagetti z pomidorowym sosem i krewetkami
            -pieczone roladki schabowe z suszoną sliwką raz podane z pęczakiem , drugiego dnia z puree marchewkowo-ziemniaczanym
            -ryżanka z włoszczyzną na sercach drobiowych (2 dni) + quinoa ze szpinakiem i jajkiem sadzonym
            • joanna_poz Re: nasze menu do oceny 30.01.13, 10:57
              dansch, tylko kwoty rzedu 800-900 zł na 2 osoby, jak Ty podałas chyba nikt tu nie zakwestionował.

              zdziwienie budzą kwoty 800 zł na 4 osoby. i tu by można bylo się wcale nie dziwić, gdyby nie były one okraszane dodatkowym wyjasnieniem:
              "jemy wszystko, zdrowo, dobre mieso, dobre ryby, drogie sery, drogie wędliny, jajeczka tylko te od szczęsliwych kur i jeszcze kilka butelek wina tego ze średniej polki tygodniowowink"
              • aga90210 Re: nasze menu do oceny 30.01.13, 11:13
                Hmm, ja nie kupuję wędlin wcale (jesli jem kanapki to np. z pokrojonym kotletem mielonym), serów bardzo mało, owoce często, ale te co akurat na promocji, warzyw dużo. Obiady mięsne 1-2 razy w tygodniu, ryba 1-2 razy w tygodniu (ale niedroga ryba). Jajka kupuję często tanie, jogurty tylko naturalne, zadnych fixów (nie znoszę), slodycze może raz na 2 tygodnie.

                Po prosu nie podchodzi mi mięso, serow nie jem bo bardzo kaloryczne,

                Wiekszośc moich obiadów i kolacji opiera się na warzywach i do tego ryż/kasza/makaron/ziemniaki. Czesto robię zupy ( z 1 kostką rosołowa albo bulionetką- tak, straszne!). A i tak idzie mi ok. 400 zł na jedzenie dla 1 osoby! Do tego ok. 100 zł na jakieś wino/przekąski, gdyz czesto chodzę w odwiedziny lub przyjmuję gości. Nie wliczam tu zupelnie wyjscia na kawę z kolezanka na miasto.
              • nela12 Re: nasze menu do oceny 30.01.13, 11:15
                witam
                my 4 osoby 2 dorosłe i synowie (11 lat i 8) wydajemy od 1600-do 2000, to zależy czy jest jakieś wyjście, czy mamy gości ,itd.
                i naprawdę mój 11 latek je więcej niż ja big_grin często zagląda do lodówki i podjada a to ser a to jogurt, banan , jabłko itd . więc przekąsek muszę mieć zawsze zapas :0)po za tym mąż jest mięsożerny i mięso mamy 4-5 razy w tygodniu
                może wydając 800zł na 4os. ktoś je naprawdę małe porcje, często ma zapychacze mączne makarony itd. ,kupuje najtańsze produkty, albo dzieci są niejadkami i są małe jeszcze? nie wiem , ale dla mnie to nierealne.
              • nostress.ka21 Re: nasze menu do oceny 30.01.13, 11:33
                joanna_poz napisała:

                -> zdziwienie budzą kwoty 800 zł na 4 osoby. i tu by można bylo się wcale nie dziw
                > ić, gdyby nie były one okraszane dodatkowym wyjasnieniem:
                > "jemy wszystko, zdrowo, dobre mieso, dobre ryby, drogie sery, drogie wędliny, j
                > ajeczka tylko te od szczęsliwych kur i jeszcze kilka butelek wina tego ze średn
                > iej polki tygodniowowink"

                Nie sposób się nie zgodzić. Niestety, ale mięso mięsu nie równe, to samo dotyczy ryb, nabiału czy wędlin.
                Widać to doskonale po tym co niektorzy wrzucają do koszyka. Ja na przykład często robię zakupy z sąsiadką. Oni wydają na spożywkę mniej niż ja, ale: parówki najtańsze, mięso mielone tylko garmażeryjne (wieprzowe oczywiście), ryba to tylko panga, czasem jakiś mintaj czy morszuk w tonie glazury, ser, który koło sera nie leżał, makaron typu złotówka za opakowanie. I właśnie na takich rzeczach powstaje różnica. Cóż różnice cenowe między podanymi produktami, a ich pełnymi i "lepszymi" odpowiednikami bywają nawet większe niż 100%.
                Ja rozumiem, że jak ktoś nie może sobie pozwolić na lepsze jakościowo jedzenie, ale oszczędzanie dla oszczędzania, właśnie na jakości produktów jest dla mnie niezrozumiałe.
                I gwarantuję, że biorąc dwie rodziny, z takim samym menu, z równą ilością spożywanych posiłków, ale z różnych składników, różnica w cenie byłaby znacząca.
                Dla jednych "niedzielny" wystawny obiad to pieczone skrzydełka z kurczaka, dla innych rolada wołowa. Różnica cenowa? Skrzydełka 7 zł kilogram, wołowina 45 zł kilogram...

                -
                "Jestem tylko pyłem
                W milionowym mieście
                Mam powszednią pospolitą twarz
                Jestem tłem i przeraża mnie powietrze
                • chwalipieta Re: nasze menu do oceny 30.01.13, 13:07
                  nostress.ka21 napisała:

                  > Dla jednych "niedzielny" wystawny obiad to pieczone skrzydełka z kurczaka, dla
                  > innych rolada wołowa. Różnica cenowa? Skrzydełka 7 zł kilogram, wołowina 45 zł
                  > kilogram...

                  z przykładem nie trafiłaś bo 1 kg trudno się najeść (trzeba ze 3kg) a 1 kg wołowiny na 2 obiady wystarczy wink