lawenda1610
04.02.13, 19:31
Witam!
Doradźcie coś proszę bo ręce mi opadają...
Od dwóch lat mieszkamy na parterze blisko drzwi wejściowych do naszej klatki.
Drzwi wejściowe tłukły się zawsze,ale wtedy nie aż do tego stopnia co obecnie.Dzwoniliśmy wtedy do Pana administratora i zgłaszaliśmy problem.Następnie przychodził Pan konserwator i próbował je nieco wyciszyć...Po moich ostatnich interwencjach u Pana administratora,który stwierdził,że chce nam pomóc,ale to prezes spółdzielni decyduje co wymieniać,a co nie , a na naprawę samozamykacza nie ma pieniędzy,więc Pan administrator może tylko składać następne zgłoszenia o usterce ręce mi opadły...Zadzwoniłam więc do spółdzielni ,wyjaśniłam problem,który polega na tym,że samozamykacz w ogóle nie działa i drzwi tłuką się niemiłosiernie.Kiedy śpimy to aż nieraz podskakujemy na łóżku tak tłuką się te drzwi,nie mówiąc już o naszym psie,który dostaje napadu histerii przy każdym jednym trzaśnięciu drzwiami...Pani ze spółdzielni powiedziała mi,że drzwi nie będą naprawione,bo części samozamykacza regularnie są psute bądź kradzione...Tak po prostu,oswiadczyła mi,że spółdzielnia nic z tym nie ma zamiaru robić...Ja się jej pytam: za co płacę czynsz,a ona mi na to,że jak nie chcę to nie muszę płacić,a wtedy przyjdzie komornik...Nie mam pieniędzy na prawnika,te drzwi tłuką się niemiłosiernie i już naprawdę nie wiem co robić.Dodam jeszcze,że probowaliśmy wygłuszać te drzwi przyklejając uszczelki,ale są one regularnie odrywane.Widocznie kogoś cieszy,że te drzwi się tak tłuką...Już naprawdę nie wiem co mam robić.Doradzicie coś...?