Tani sposób na dojście ze spółdzielnią do porozumi

04.02.13, 19:31
Witam!
Doradźcie coś proszę bo ręce mi opadają...
Od dwóch lat mieszkamy na parterze blisko drzwi wejściowych do naszej klatki.
Drzwi wejściowe tłukły się zawsze,ale wtedy nie aż do tego stopnia co obecnie.Dzwoniliśmy wtedy do Pana administratora i zgłaszaliśmy problem.Następnie przychodził Pan konserwator i próbował je nieco wyciszyć...Po moich ostatnich interwencjach u Pana administratora,który stwierdził,że chce nam pomóc,ale to prezes spółdzielni decyduje co wymieniać,a co nie , a na naprawę samozamykacza nie ma pieniędzy,więc Pan administrator może tylko składać następne zgłoszenia o usterce ręce mi opadły...Zadzwoniłam więc do spółdzielni ,wyjaśniłam problem,który polega na tym,że samozamykacz w ogóle nie działa i drzwi tłuką się niemiłosiernie.Kiedy śpimy to aż nieraz podskakujemy na łóżku tak tłuką się te drzwi,nie mówiąc już o naszym psie,który dostaje napadu histerii przy każdym jednym trzaśnięciu drzwiami...Pani ze spółdzielni powiedziała mi,że drzwi nie będą naprawione,bo części samozamykacza regularnie są psute bądź kradzione...Tak po prostu,oswiadczyła mi,że spółdzielnia nic z tym nie ma zamiaru robić...Ja się jej pytam: za co płacę czynsz,a ona mi na to,że jak nie chcę to nie muszę płacić,a wtedy przyjdzie komornik...Nie mam pieniędzy na prawnika,te drzwi tłuką się niemiłosiernie i już naprawdę nie wiem co robić.Dodam jeszcze,że probowaliśmy wygłuszać te drzwi przyklejając uszczelki,ale są one regularnie odrywane.Widocznie kogoś cieszy,że te drzwi się tak tłuką...Już naprawdę nie wiem co mam robić.Doradzicie coś...?
    • stef63 Re: Tani sposób na dojście ze spółdzielnią do por 04.02.13, 19:52
      Drzwi się same " nie tłuką". To ludzie buraki zamiast zamknąc normalnie drzwi trzaskają nimi. Ludzie wyrywają te uszczelki które zakładacie, ludzie też psują samozamykacz.
      Może napisz kartkę "Proszę nie trzaskac drzwiami" i przyklej na drzwiach, ale wątpię żeby to coś dało. U mnie z kolei sąsiedzi mieszkający na parterze specjalnie psuli zwalniacz (nie wiem jak to się fachowo nazywa), takie coś zamontowane na górze drzwi, żeby nie trzaskały i drzwi się zamykały. Ja co dzień dzwoniłam do spółdzielni, żeby to naprawili - spółdzielnia naprawiała, a mąż sąsiadki co dzień wykręcał śrubkę przy tym zwalniaczu, żeby się drzwi nie zamykały i dodatkowo wkładali między drzwi przeróżne podkładki, które ja i inni sąsiedzi wyrzucaliśmy. Sąsiedzi tak robili ponieważ mieli psa i nie chciało im się z nim wychodzic, dlatego uważali, że drzwi zawsze mają byc otwarte żeby pies mógł wchodzic i wychodzic kiedy chce. Sąsiadka nie pracowała (małe dzieci). Ja natomiast uważałam, że zamknięte drzwi są dla naszego bezpieczeństwa i dla porządku na klatce, żeby się menele nie poniewierali po klatce, a poza tym płacimy za domofon. Ja za sprawny domofon mam zniżkę przy ubezpieczeniu mieszkania. Sąsiedzi się na szczęście już wyprowadzili i teraz drzwi są zamknięte.

      Napisz pismo do prezesa. Nic na gębę.
      Jak będzie walne zebranie członków spółdzielni to idź na nie i porusz tę sprawę.
    • anika_ic Re: Tani sposób na dojście ze spółdzielnią do por 04.02.13, 23:20
      Oj, Kochana, jak Tobie spółdzielnia "mówi", że możesz nie płacić, ale potem przyjdzie komornik itd., to Ty się nie patyczkuj! Nie dzwoń do spółdzielni, żeby ZNOWU przyszli naprawić, bo doprowadzą Cię do stanu, że poczujesz, że to z Twojej "winy" oni mają niepotrzebną robotę.
      Skoro płacisz, to masz prawo wymagać, a spółdzielnia administruje, więc musi sobie radzić z wandalizmem. Ty musisz być pewna swoich praw, a oni muszą być pewni swoich obowiązków, których wypełnienia oczekujesz.
      Zorientuj się, czy spółdzielnia ma adres e-mail i najlepiej tą drogą składaj pisemne wnioski o naprawę, wymianę czy co tam potrzeba. Nie jęcz, nie proś nieśmiało, tylko zgłaszaj usterki i oczekuj ich LIKWIDACJI . Najlepiej gdybyś sformułowała swoje wnioski w tonie urzędowego, prawniczego pisma i prosiła o informację o sposobie załatwienia sprawy. Nie groź, nie żołądkuj się, tylko rzeczowo zgłaszaj swoje postulaty na piśmie, tak jakbyś zbierała materiały do sądu. Wierz mi, to działa.
      Jak nie mają maila, to musisz nosić pisma do sekretariatu, trudno. Pismo ma jednak wielką moc smile
Pełna wersja