Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o analizę)

14.02.13, 23:43
Witajcie!
Czytam forum Oszczędzamy od pewnego czasu i dzisiaj postanowiłam zasięgnąć Waszej rady.
Mam 25, narzeczony 28.
Mieliśmy zamieszkać razem już w zeszłym roku, ale nie wyszło.

Czym dysponujemy?
-30 000 oszczędności (+alternatywne 60 000, ale ta kwota zależy od dobrej woli moich rodziców,więc liczę ''w nawiasie'')
-pensja narzeczonego 2300-2600
-moja pensja 1000-1300

Co byśmy chcieli?
Chcielibyśmy mieć ''własne''(czyli wzięte na kredyt) mieszkanie.
Z powodu zarobków szukamy mieszkania w przedziale cenowym między 110tys, a 130tys.Za takie pieniądze możemy spokojnie kupić 38 metrowe mieszkanko.
I teraz pojawia się problem...Nasze oszczędności wydawały się całkiem przyzwoite dopóki nie poszliśmy do banku, gdzie pani nas sprowadziła na ziemię...Wedle pani z banku w którym mamy konta rata kredytu na 25 lat wyniosłaby jakieś 900 złotych...Wedle kalkulatorów kredytowych rata powinna wynieśc od 700 złotych.

I teraz pytanie, czy nas stać na wyprowadzkę?
Nasze koszty:
-czesnego narzeczonego(które za 2-3 miesiące powinno się skończyć bo narzeczony zbierze całą kwotę czyli odchodzi 500 złotych wydatku)
-moje czesne (340 złotych, niestety jeszcze 1,5 roku)
-telefony+internet (około 100-120 złotych, zapewne coś by się udało uciąć)
-kosmetyki (maksymalnie 100 złotych na nas dwoje)
-bilety miesięcznie (około 100 złotych na nas dwoje bo kupujemy od razu np.na 3 miesiące więc wychodzi taniej)
-używek brak(nie palimy, nie pijemy alkoholu)
-wysokość czynszu w mieszkaniach, które nas interesują to około 300 złotych + opłaty
-brak samochodu

Jeżeli zakładam opcję wkładu własnego w postaci 30 tys., to wydatki mieszkaniowo-rachunkowe(bilety,telefony,prąd itp) powinny wynieść jakieś 1800 złotych ( z moim czesnym).
Powinno zostać jakieś 1400.Niby dużo,ale obliczone kwoty są ''na styk'' (bo rata kredytu może wynieść 800 złotych...)

Jeśli zakladam opcję wkładu własnego w postaci 60 tys.(+ nasze oszczędności, jako wyposażenie), to wydatki mieszkaniowo-rachunkowe kształtują się na poziomie 1400 złotych.

Opcja numer dwa jest od nas poniekąd niezależna (jest całkowicie uzależniona od preferencji naszych rodziców, a te raczej nie obejmują kredytu...).

Zamierzamy szukać mieszkania do odświeżenia bo nie stać nas na kapitalny remont.Z wyposażenia będziemy dysponować jedynie moimi meblami z pokoju, więc pozostałe rzeczy(pralka,lodówka) również trzeba będzie zakupić.W zeszłym roku kupiliśmy jakieś garnki,patelnię, reczniki i pościel, więc coś tam na start już mamy.

Zapewne ktoś z Was może zapytać dlaczego przy takich dochodach mamy tak niskie oszczędności.Mój narzeczony daje swojej mamie 600 złotych miesięcznie.Jego pensja ma taką wysokość od niecałych dwóch lat.Wcześniej oscylowała wokół 1500 złotych.W sumie trochę jest nam smutnawo bo nie jeżdzimy nigdzie na wakacje, nie mamy żadnych ''ekskluzywnych hobby'', a i tak samodzielny start w życie wydaje się trochę nieosiągalny.

Co o tym myślicie?
    • astrum-on-line Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 01:32
      Matko Boska, zaczynać plany na nowe życie od planowania dwudziestopięcioletniego kredytu na klitkę.
      • linn_linn Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 07:30
        Poza tym 900 zl. przez 25 lat to w stosunku do ceny mieszkania bardzo duzo.
    • izzunia Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 06:20
      jakoś w Twoich wydatkach brakuje mi jedzenia / ubran / chemii...
      osobiście uważam, że przy takich dochodach to wpierw wynajmijcie sobie mieszkanie i po prostu pomieszkajcie z rok czasu razem, zanim się pobierzecie (jesli planujecie) i zanim zakredytujecie.
      w tym czasie, spróbujcie odłożyć na tę "nieszczęsną" ratę kredytu.
      jesli będziecie w stanie - to dacie radę, jesli związek przetrwa - dacie radę.
      natomiast jeśli noga się Wam powinie w którejkolwiek z w/w sprawie, to macie prostą drogę powrotu - praktycznie bez kosztów - zwalniacie wynajęte mieszkanie albo rozstajecie się bez problemów.

      z takimi dochodami, bez sprawdzenia się to wg mnie za duże ryzyko.
      • zuzanna56 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 08:15
        Jeśli to są faktycznie wasze oszczędności a nie pieniądze od rodziców, to wcale nie są małe.
        Każdy z nas jest kiedyś młody, zaczyna dopiero pracę, kończy studia i ...nie ma nic.
        Spokojnie się wszystkiego dorobicie smile Teraz jednak wynajęłabym na początek malutką kawalerkę. Zobaczycie jak się wam wspólnie mieszka, jak wspólnie gospodaruje a za rok pomyślicie czy już się pakować w kredyt. Może do tego czasu będziecie więcej zarabiać? I tego wam życzę smile
    • gorzkacz-ekolada Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 09:10
      astrum-on-line
      No cóż…ja również wolałabym mieszkanie 50 metrowe, ale…Problem największy jest w tym, że przedyskutowaliśmy chyba już wszystkie możliwe perspektywy. Najłatwiejszym wyjściem było zamieszkanie z rodzicami i odkładanie tak dużo, jak się tylko da, aby wkład własny był jak największy.Takie rozwiązanie nie wchodzi w grę(ze względów ideologicznych).Mieszkanie komunalne odpada również bo jesteśmy za bogaciwink.Zostają nam TBSy, ale po rozmowach z wieloma osobami mieszkającymi w TBSach to nie uśmiecha nam się za bardzo płacenie po 1000 złotych miesięcznie czynszu(przy powierzchni między 45, a 50 metrów).

      linn_linn
      Wedle kalkulatorów kredytowych rata powinna wynosić około 700 złotych.Jednak wiadomo, że rata kredytu to jedna rzecz, a dodatkowe płatności podczas chociażby załatwiania kredytu to kolejny wydatek…

      Izzunia
      Nie uwzględniałam tych rzeczy bo póki co mieszkamy z rodzicami i nie kupujemy jedzenia czy chemii.Wydatki o których pisałaś byłyby zapewne pokrywane z mojej pensji.Pomysł z wynajmem całkiem niezły, ale obawiam się, że przy wynajmie odkładanie na ślub jest raczej nierealne.Ale co ja mówię? Przy kredycie pojęcie ślub obejmuje chyba tylko kupienie obrączek, garnituru dla narzeczonego i sukienki dla mnie.Wybaczcie ten pesymistyczny ton, ale cholera myślimy myślimy i nic nie jesteśmy w stanie wymyśleć.

      zuzanna56
      30 000 złotych to są nasze oszczędności do których rodzice nie dołożyli ani grosza.Sama opłaciłam i nadal opłacam swoje studia, kosmetyki, ‘’zachcianki’’ w postaci książek na studia itp.60 000 złotych to oszczędności moich rodziców, które opcjonalnie mogliby przeznaczyć na pomoc dla nas, ale mamy pewność 50%, że tak będzie.Od mamy narzeczonego nie oczekujemy niczego bo pomoc idzie raczej od narzeczonego w jej stronę, aniżeli odwrotnie.
      Co do większych zarobków to u narzeczonego 2600 złotych to w obecnej pracy jest maksymalna pensja.U mnie wchodzi w grę większa pensja, ale wynikająca z podjęcia drugiej pracy czyli w sumie może dobiłabym do 2400 złotych( przy jednoczesnym zwiększeniu godzin pracy do 55).
      • beatrix_75 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 09:15
        Był tu ostatnio na forum watek ,dotyczyl kredytu wziętego przez nie -małżeństwo .Polecam lekturę .
        Oczywiście ja Wam zle nie zyczę , ale co na papierze , to na papierze w kwestii przejrzystisci zobowiazania kredytowego .
        Jak już wyzej zaproponowano , weżcie slub i wynajmijcie mieszkanie , zobaczycie , co i jak .Po roku bedzie wiadomo , jakich wydatków możecie sie spodziewac i jak sie wam wszsytko ulozy ...może wasze pensje wzrosna ?
        Ten rok niewiele zmieni w waszych 25 letnich planach , a moze wiele wyjaśnić .
        pozdr.
        • araceli Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 09:23
          beatrix_75 napisała:
          > Był tu ostatnio na forum watek ,dotyczyl kredytu wziętego przez nie -małżeństwo
          > .Polecam lekturę .
          > Oczywiście ja Wam zle nie zyczę , ale co na papierze , to na papierze w kwestii
          > przejrzystisci zobowiazania kredytowego .

          Wiesz - w przypadku małżeństwa sytuacja przy rozstaniu jest w zasadzie taka sama.
          • beatrix_75 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 10:22
            zasadniczo masz racje , ale dużo łatwiej jest sie "rozejśc" niż rozwieść .
            Powiedzmy ,ze małżeństwo jest pewnym spoiwem ...
            poza tym ten rok mieszkania razem bylby dla nich swego rodzaju "sprawdzianem" , tak dopasowania jak i mozliwosci samodzielnego utrzymywania sie i wyliczenia REALNEJ kwoty kredytu ....Dlatego odradzalabym autorce watku brać kredyt teraz .
          • malwi.2 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 17.02.13, 22:10
            znam jedną parę, która po roku bycia razem/mieszkania ze soba kupiła wspólnie mieszkanie na kredyt i po pół roku sie rozstała - problem kredytu zawsze można jakos rozwiązać

            akurat według mnie ani kredyt, ani podpis na akcie slubu żadnym spoiwem nie jest, gdy kończy się ten stan na "m"
            • malwi.2 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 17.02.13, 22:29
              ...tak jak i nieprawdą jest, że jak się żyje w związku nieformalny to łatwiej się rozstać niz w przypadku małżeństwa
      • araceli Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 09:21
        gorzkacz-ekolada napisała:
        > 60 000 złotych to oszczędności
        > moich rodziców, które opcjonalnie mogliby przeznaczyć na pomoc dla nas, ale
        > mamy pewność 50%, że tak będzie.

        Tak mi przyszło na myśl - nie mogli byście tych 60tys od rodziców w ramach pomocy pożyczyć? Dozbierać jeszcze trochę oszczędności np. z dodatkowej pracy i ewentualnie wziąć niewielki kredyt?
        • zuzanna56 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 09:43
          Byłoby najłatwiej, ale rodzice nie muszą się na to zgodzić. Na przykład moi,lat temu wiele, się nie zgodzili nam pożyczyć. Z perspektywy czasu myślę że to dobrze, bo dorobiliśmy się wszystkiego sami. Mamy dobre relacje, choć miałam kiedyś do nich o to lekki żal. Ich prawo nie pożyczać.
          To jest dużo kasy i autorka wątku przy swoich dochodach, racie kredytu szybko im tych pieniędzy nie odda.
        • gorzkacz-ekolada Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 10:13
          Z oszczędnosciami rodziców jest ''pewien problem''.
          Mianowicie taki, że kiedyś już opisywałam swoją sytuację na tym forum w kontekście pożyczenia pieniędzy komuś z rodziny przez moich rodziców i nieoddania ich...

          Sytuacja nie zmieniła się wcale.W sumie od tej tragikomicznej sytuacji minęło prawie 8 miesięcy, brat mojego ojca nadal pieniędzy nie oddał.Cały czas pisałam, że przekazania ich oszczędności dla nas nie jest od nas zależne bo moi rodzice są bardzo przeciwni wzięciu kredytu przez nas.Uważają, że nie ma sensu ponosić kosztów kredytu w momencie kiedy pieniądze są.(ale fizycznie wiekszości nie ma).Więc mamy taką sytuację, że niby pieniądze na mieszkanie są, ale w większości ''poza sięgiem'' bo szanse na odzyskanie tych pieniędzy zmniejszają się z każdym dniem i obawiam, że się , że czekanie kilka miesięczy czy nawet roku może totalnie nic w tej kwestii nie zmienić...Od razu napiszę też, że nie mam absolutnie żadnego wpływu na odzyskanie tych pieniędzy.Mój ojciec nie chce iść z tą sprawą do sądu i wciąż czeka.Nie chcę mi się nawet komentować jego zachowania bo według mnie ''dzięki'' niemu zmniejsza szanse na odzyskanie własnych ciężko zarobionych i zaoszczędzonych pieniędzy.Z wujem były wielokrotnie prowadzone rozmowy.Dyskutowaliśmy nad spłatą długu w ratach, ale pomysł upadł.Prośbą ani groźbą ani racjonalnymi argumentami nic nie osiągnęliśmy.
          • zuzanna56 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 10:21
            Więc rodzice byliby chętni pożyczyć wam te pieniądze na długi czas, ale nie są w stanie, bo ktoś im nie oddał i pewnie długo nie odda. Tych pieniędzy nie ma.

            Poczekałabym jeszcze z wzięciem kredytu.
            • gorzkacz-ekolada Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 10:46
              Dokładnie to wygląda tak, że moi rodzice chcąc dać mi pieniądze na mieszkanie mieli pewne wymagania wobec tego mieszkania.Mieszkania, które mieliśmy kupić, było w stosunkowo młodym budownictwie(rok 2000), miało fajny rozkład, blok był ogrodzony, a dzielnica naprawdę spokojna.Tamto mieszkanie miało 45 metrów+9 metrów balkonu.Było super wykończone, a jedyny nakład finansowy to wyposażenie pokoju(bo kuchnia i łazienka były już wyposażone).Tamto mieszkanie kosztowało bodajże 170tys.

              Jednak sytuacja się zmieniła.Nie stać nas na wzięcie kredytu na taką kwotę, więc szukaliśmy czegoś taniego.I wtedy zaczęły się komentarze, że nie taka dzielnica, nie ten rok budowy(bo mieszkanie o którym myśleliśmy to w bloku z lat 50 czy 60), nie taki metraż itp itd czyli ogólnie rzecz biorąc wszystkie możliwe komentarze, aby nas zniechęcić.

              I teraz jest taka sytuacja:moi rodzice żyją mrzonkami, że pieniądze zostaną zwrócone.Przy czym jak pisałam wcześniej jest to raczej mało prawdopodobne.My staramy się przejść do twardej rzeczywistości i myśleć realistycznie.A myślenie realistycznie nie zakłada zwrotu długu.

              Co do wynajmu i odkładania na ratę kredytu-niestety mało prawdopodobne.
              W mieście w którym mieszkamy, wynajem tego rodzaju mieszkanka to koszt około 600 złotych (+czynsz+opłaty).I w tym momencie mniej więcej tyle samo wyniósłby nas kredyt...Jeżeli nie zwiększymy dochodów, to fizycznie nie damy rady odłożyć niz więcej niż to, co mamy.

              Wiemy jedno-z kredytem trzeba będzie poczekać.Myślę też, że nie obędzie się też bez szukania dla mnie drugiej pracy.Obecnie jesteśmy w stanie zaoszczędzić maksymalnie 500 złotych miesięcznie więcej(razem), ale przy kosztach mieszkania to niestety kropla w morzu potrzeb.

              Trudna to dla nas sytuacja i mocno niewdzięczna, ale trzeba dalej główkować.Innego wyjścia nie ma.

              Dziękuję za wszystkie komentarze(szczególnie Zuzannie)
              • zuzanna56 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 10:58
                Rodzice mają pewne wymagania co do tego mieszkania, na które chcą dać swoje oszczędności. Z jednej strony to co mówią jest sensowne: nowy blok, ładny rozkład - same zalety. Z drugiej strony (może jestem przewrażliwiona, a może doświadczona przez życie wink) dla mnie to jest zbyt duża ingerencja w wasze życie. Może przesadzam, ale potem zaczną się wtrącać w wychowanie dzieci, kupno samochodu. Jesteście dorośli, poradzicie sobie sami, może trochę później weźmiecie ten kredyt, może w ogóle gdzie indziej zamieszkacie za 5 lat, ale to jest wasze życie, wasze mieszkanie. Tych pieniędzy i tak nie ma.
                Nawet jeśli wynajem wyniesie tyle samo co rata kredytu, ja bym wynajęła na pół roku chociaż (kredyt zdążycie wziąć) i zobaczyła jak się naprawdę żyje z waszych dochodów. Powodzenia.
    • beatrix_75 prosimy nie SPAMować 15.02.13, 10:12

      • mojemieszkanie24 Re: prosimy nie SPAMować 15.02.13, 10:22
        warto iśc do doradcy finansowego, który porówna oferty wszystkich banków. Ten, który wybierze ( musi podać nazwę) weźcie pod uwagę i wybierzcie się do niego osobiście żaby zobaczyć jaka oferrtę bank przedstawi. Dziwię się, że ratę obliczyli wam wysoką...
        • incredibilmente Oszczędzacie co miesiąc? 15.02.13, 11:04
          Przy Waszych dochodach, licząc nawet te niższe: 2300 + 1000 = 3300 zł, odliczając podane wydatki (1800 zł), możecie odkładać 1500 zł miesięcznie - robicie tak?

          Ja bym skupiła się przez najbliższy rok właśnie na maksymalnym oszczędzaniu, ewentualnie na pracy dodatkowej, jeśli macie taką możliwość, by jak najwięcej dołożyć.

          Skoro macie już 30 tysięcy oszczędności, to za rok, odkładając miesięcznie po 1500 zł czy więcej, będziecie mieć już prawie 50 tysięcy - a to dużo, jeśli możecie kupić mieszkanie za 110-130 tysięcy.

          Ja za rok kupiłabym mieszkanie wpłacając całe oszczędności na mieszkanie - tak, by kredyt wyniósł już tylko 60-80 tysięcy.
          • incredibilmente Re: Oszczędzacie co miesiąc? 15.02.13, 11:13
            Wersja optymistyczna:
            wyższe "widełki" zarobków, czyli dodatkowo 600 zł miesięcznie = możliwość zaoszczędzenia 2100 zł miesięcznie
            Wersja z dodatkową pensją: jeszcze 1100 zł miesięcznie dodatkowo = czyli, skupiając się maksymalnie na oszczędzaniu, moglibyście odkładać aż 3200 zł miesięcznie.

            Ja wiem, że praca na 2 etaty i maksymalne oszczędzanie bez wydatków na ubrania, przyjemności itp może być trudne, ale skoro rodzice nie wymagają, byś dokładała się finansowo do kosztów utrzymania i finansują Ci wyżywienie + koszty mieszkaniowe (a to rzadko się zdarza), naprawdę warto to wykorzystać, by w stosunkowo niedługim czasie cieszyć się własnym mieszkaniem.
            • rurek00 Re: Oszczędzacie co miesiąc? 15.02.13, 11:20
              Ja bym jednak radziła Wam coś wynająć, pomieszkać trochę razem, i dopiero potem myśleć o ślubie czy kredycie. Niestety nie zakosztowaliście jeszcze prozy życia na swoim. A warto, zanim się podejmie zobowiązania w postaci ślubu i kredytu.
              • mlodyniedowziecia Re: Oszczędzacie co miesiąc? 15.02.13, 12:42
                Rada o wstrzymaniu się z kredytem rozsądna. Argumentów jest kilka:
                - ceny raczej spadają (za rok-dwa lata kupicie albo lepsze mieszkanie, albo o większej powierzchni, albo taniej),
                - spadają też stopy procentowe (większa zdolność kredytowa, mniejsza rata),
                - wynajem za 600 zł a kredyt za 800 to duża różnica. Doliczcie jeszcze odsetki od 30.000 (ok. 120 zł miesięcznie), brak ubezpieczenia, innych ukrytych kosztów, remontu i wyjdzie, że zdecydowanie taniej wynajmować (z pewnością 400 zł da się odłożyć),
                - będziecie wiedzieli czego chcecie (czy mieszkanie ma być w nowym czy starszym budownictwie)
                - dotrzecie się wzajemnie pod jednym dachem.
    • mocno.zdziwiona Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 14:23
      Mam wrażenie, że kalkulując koszt zakupu zapominasz o wydatku na notariusza oraz o zapłaceniu podatku. To kolejne tysiące złotych, których nie macie.
      Uważam, że wiązanie się kredytem jest w tej sytuacji bezsensowne. Jesteście młodzi, możecie poczekać i 5-10 lat. W międzyczasie sytuacja się ustabilizuje, będziecie w stanie odłożyć więcej i mieć lepszy pogląd na sytuację.
      Wg mnie warto razem zamieszkać w jakiejś taniutkiej kawalereczce (czasem można znaleźć oferty do remontu za grosze), usamodzielnić się w ten sposób a o kredycie pomyśleć najwcześniej za kilka lat. Zwłaszcza, że jak przypuszczam będziecie chcieli mieć dzieci w przyszłości. A to na 38 m2 jest baaardzo wyższą szkołą jazdy. Lepiej wziąć kredyt za 5-10 lat na mieszkanie o metrażu 60m2+ niż teraz wikłać się w te niecałe 40 zarzynając się z ratą kredytu na poziomie 900 zł.
    • indigoblue Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 21:17
      a kiedy ślub?? bo przez myśl przeszło mi, że skoro jesteście narzeczeństwem to pewnie niedługo ślub co w wielu przypadkach oznacza gotówkowe prezenty ślubne (oczywiście nie o nie chodzi); niemniej pozwolą one Wam podwyższyć wkład własny; jest jednak jedna rzecz, która mnie martwi - 38mkw to malutko jak na rodzinę, gdy pojawią się dzieci więc może warto dokonać kalkulacji raz jeszcze przy zwiększony metrażu chociaż do ok 45 - 50mkw;
      niemniej jednak BRAWO za mądre i życiowe podejście do ww. spraw
      • gorzkacz-ekolada Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 16.02.13, 17:39
        Dziękuję za kolejne odpowiedzi.

        Nie będę komentować każdej odpowiedzi z osobna, tylko opowiem hurtem.

        1.Ślub bardzo chcielibyśmy wziąć, ale finanse na to nie pozwalają.Myśleliśmy o terminie czerwcowym (2014 rok) i ślubie cywilnym + obiedze dla najbliższych.Za oszczędności moglibyśmy mieć super ślub i wesele, tylko co po tym ślubie? Ślub traktujemy raczej jako imprezę bezzwrotną bo rodzina ze strony narzeczonego i mojej jest delikatnie mówiąc biedna, więc oczekiwanie prezentu w postaci 300 czy 400 złotych jest raczej nierealne.

        2.Co do oszczędności rodziców to sprawa wygląda tak, że oni fizycznie mają te 60tys. Nie mają natomiast pozostałej kwoty(ponad 100tys, która została pożyczona).Myśli o kredycie pojawiły się z takiego powodu,że istnieje dosyć duże prawdopodobieństwo niemożności odzyskania pożyczonych pieniędzy.Jak pisałam wcześniej, nie mamy pewności, że rodzice dali/pożyczyliby nam te 60 tys bo według nich kredyt jest głupim pomysłem i lepiej poczekać na zwrot pieniędzy od dłużnika.Wczoraj otrzymaliśmy wiadomość,że dokładnie za miesiąc poznamy czas oddania pieniędzy bo dłużnik magicznym sposobem (sprzedaż firmy) je pozyska, żeby oddać moim rodzicom.Póki co z radości nie skaczemy, wolimy realistycznie patrzeć na sytuację.

        3.Ktoś mi zarzucił, że nie uwzględniam kosztów okołomieszkaniowych.Ano, uwzględniam...Notariusz, prowizja dla biura, podatek od nieruchomości-zapewne kolejne parę tysięcy, więc nawet jakbyśmy kredyt wzięli w czerwcu to do tego czasu moze udałoby nam się dozbierać te 5 czy 7 tysięcy,które pokryłyby wydatki okołomieszkaniowe.

        4.Ktoś inny zaproponował ostre oszczędzanie.Niby pomysł dobry, ale obydwoje mamy nadal studia, więc praca więcej niż 40 godzin w tygodniu trochę koliduje ze studiami(które NIE są robione dla papierka, ale dla wiedzy+papierka) na które również trzeba czas poświęcić...

        Ten temat założyłam na fali ogólnego poczucia beznadzieji i zastoju życiowego, ale realistycznie oceniając to pomysł z kredytem wymagałby b.dużych wyrzeczeń od nas i kupę stresu dlatego na najbliższe parę miesięcy z tą decyzją się wstrzymamy.
        • mamahubertusa Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 16.02.13, 19:00
          Witaj, ja podobnie jak poprzednicy nie radzę brać kredytu na takie małe mieszkanko, mam kredyt na mieszkanie na 30 lat, ale na mieszkanie trzypokojowe w którym mieszkamy w 3 i jest wygodnie. Ostrego oszczędzania nie polecam, bo nie będzie radości z niczego serio smile))) trzeba rozsądnie ale nie można stać się więźniem oszczędzania zresztą z tego co piszesz to Wy macie głowy na karku skoro potrafiliście zebrać takie ładne oszczędności, z kosztami dodatkowymi to różnie bywa, mogą być niestety bardzo wysokie, my dodatkowo skorzystaliśmy z pośrednika i łącznie z notariuszem itp wyniosło nas to 15 tys zł uncertain co do wesela to w 100 % masz rację, nie warto, szczególnie że pieniążki Wam potrzebne. Tak, że wstrzymajcie się chwilkę z zakupem wynajmijcie kawalerkę na parę miesięcy, no i poczekajcie na tą kasę, może faktycznie dłużnik odda, a jak nie to wtedy jeszcze raz wrócicie do tematu smile)) Pozdrawiam ciepło smile)))
        • mocno.zdziwiona Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 18.02.13, 16:36
          Jeśli sytuacja na to pozwala to możecie na czas wakacji letnich wyjechać za granicę "na zmywak" czy do innej niezobowiązującej pracy żeby odłożyć maksimum grosza. Czy to w Irlandii, czy w UK czy w Skandynawii dacie radę skromnie żyjąc odkładać tysiąc euro miesięcznie. Pomnożone przez 3 miesiące i dwie osoby da Wam 6 tyś. euro, czyli około 24 tyś. złoty. To duża kwota w stosunku do tego co już macie i ile ptorzebujecie. Zmieniłoby proporcje kredytu na korzystniejsze dla Was.
    • beverly1985 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 15.02.13, 21:58
      Nie bierzcie kredytu, z kilku względów
      -> macie duze zobowiazania (czesne), jak dołozycie do tego kredyt i czynsz to zostaje niewiele
      -> nie zostawiasz sobie poduszki finanosowej
      -rodzice wam nie pomogą, jesli zabraknie na ratę- po co w ogole piszesz o tym, ze rodzice maja 60 tys., skoro ich nie mają? pewnie brat ojca nigdy tej kasy nie odda, bo nie ma i tyle.
      -> chyba wogóle nie myslisz o kosztach okolokredytowych (ubezpieczenie, prowizja) i kosztach zakupu mieszkania (podatek, notariusz, wpis do księgi wieczystej)- kolejne kilka tysięcy
      -> nie jestescie malżenstwem

      Wynajmijcie mieszkanie, zapłacisz może 1 tys. i masz w tym już czynsz i częśc oplat.
      • joko5 Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 17.02.13, 13:55
        orientowałaś się czy są u Ciebie mieszkania w systemie TBS? Pierwsza wpłata dużo niższa, a masz już coś swojego.
    • qewelizarda Re: Czy damy radę się usamodzielnić (prośba o ana 01.03.13, 11:57
      Tak jak Ty, tez miałam tyle lat i nie miałam męża, oboje wzięlismy kredyt, potem ślub...
      Spłacam regularnie kredyt od 2006 r.
      Zarabiamy podobnie do tego co WY.
      No i po tylu latach spłaty kredytu, a mamy go do 2036r. , będąc sami, bez wsparcia, płacąc dodatkowo czynsz i opłaty, nie mając używek i dzieci - wyjeżdżamy z kraju.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja